Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Troll Polonii o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kwal o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Marcin o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Jowram o Wolne tematy (53 – …
    prostopopolsku o Ignacy Matuszewski. Oficer, kt…
    Antares o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    revers o Reagan też próbował zablokować…
    Krzysztof M o Józef Maria Bocheński: Totaliz…
    Voodoosch o Wolne tematy (53 – …
    inspektor o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Kazek o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kazek o Wolne tematy (53 – …
    ibrahim ibn jakub o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Gertrud Wally: Oryginał czy falsyfikat? Całun Turyński — relikwia na trzecie tysiąclecie

Posted by Marucha w dniu 2015-06-21 (Niedziela)

To kolejny artykuł poświęcony największej relikwii chrześcijaństwa zwanej „Piątą Ewangelią”, która fascynuje ludzi od dwu tysiącleci, będąc wyzwaniem dla nauki.
Admin

Nie jest kwestię przypadku to, że odszyfrowanie Całunu przez naukę przypada na epokę, w której antychrześcijańska postawa propaguje religijny panteon, religijny synkretyzm. Nasza osobista postawa wobec Całunu nie może być zimnym, niezobowiązującym spojrzeniem, jak gdyby to był jakiś nieistotny obiekt naukowych badań. Całun wprowadza nas w tajemnicę Boga, który oczekuje od nas konkretnej odpowiedzi na Jego zstąpienie między nas.

1. Pytania, do których skłania nas obraz utrwalony na Całunie

W czasach, gdy narody i kultury coraz bardziej zbliżają się do siebie, a nawet wy­dają się regularnie zderzać ze sobą, rów­nież w obszarze religii wciąż pojawiają się pytania, które od wieków powodowały za­mieszanie, a „przeciętny chrześcijanin”, po­zbawiony odpowiedniego przygotowania, często nie potrafi znaleźć na nie odpowiedzi:
1) czy to prawda, że Jezus umarł na krzy­żu? A może przeżył ukrzyżowanie?;
2) czy Zmartwychwstanie faktycznie miało miej­sce? A może wiara w Zmartwychwstanie nie opiera się na historycznym wydarzeniu, ale jest wynikiem wyobraźni apostołów?;
3) czy istnieją namacalne oznaki Bożego synostwa Chrystusa? A może Jezus był tylko poboż­nym Żydem, czy wręcz żydowskim buntow­nikiem, który poniósł klęskę?

2. Othonia i sudarium
W poszukiwaniu odpowiedzi na te pyta­nia pomocne mogą się okazać dwa przed­mioty, wzmiankowane już przez św. Jana Ewangelistę w jego opisie »pustego grobu (J 20, 3-8). We fragmencie tym jest mowa o płótnach (gr. othonia) i chuście (gr. su­darium). Już od dawna othonia, czyli płót­na, łączy się z Całunem Turyńskim. Zaś z sudarium najnowsze badania identyfiku­ją tzw. Sagrado Rostro (hiszp.) albo Santo Sudario (wł.), czyli z Chustą z Oviedo. Oba materiały zostały poddane dokładnym ba­daniom naukowym. Tworzą one nie dające się od siebie oddzielić, wzajemnie się uzupeł­niające relikwie, ukazujące naocznie i w nie­spodziewany sposób wydarzenia, które mia­ły miejsce od Wielkiego Piątku do poranka Zmartwychwstania.

3. Opis Całunu
Całun, na którym zachował się obustron­ny obraz ciała poddanego torturom i ukrzy­żowanego mężczyzny, już swoimi wymia­rami —- 4,42 na 1,13 metra — wskazuje na starożytną Palestynę jako miejsce swego powstania. Wymiary te odpowiadają bowiem starożytnym łokciom syryjskim (mia­ra długości równa ok. 50 cm, zatem wy­miary Całunu to 2 na 8 łokci syryjskich). Rozmieszczone w charakterystyczny sposób na powierzchni Całunu plamy po wodzie w kształcie rombów wskazują na to, że płót­no nasączone było mieszaniną aloesu i mirry. Plamy te pochodzą przypuszczalnie z I wie­ku, kiedy to Całun, złożony w harmonijkę (prawdopodobnie na 52 części), przechowy­wany był w glinianym dzbanie, do którego widocznie dostała się woda.

4. Tkanina
Technika tkacka, za pomocą której wyko­nany został Całun, znana była już w staro­żytności. Jest to wzór jodełkowy z wiązaniem diagonalnym 3:1 (tzn. jeden wątek tkacki przechodzi nad trzema nitkami osnowy, a następnie pod jedną nitką osnowy; w ko­lejnym rzędzie całość zostaje przesunięta i powtórzona). Chodzi tu o bardzo kosztow­ną metodę tkacką, wytworzoną na obszarze syro-palestyńskim. Tak drogocennych tka­nin normalnie nie używano do pochówku. Były one przeznaczone do celów liturgicz­nych oraz na szaty kapłańskie.

Dzięki różnym, niezależnym próbom, Giulio Fanti zdołał udowodnić, że tkanina Całunu musi pochodzić z I wieku po Chr. Zastosował przy tym dwie metody. Po pierw­sze, dwie alternatywne, chemiczne próby datowania Całunu, oparte na spektrosko­pii promieniowania elektromagnetycznego (Furierowska Spektroskopia Podczerwona, szczególna odmiana spektroskopii podczer­wonej i spektroskopia Ramana. Metoda ta analizuje wzajemne oddziaływanie promie­niowania elektromagnetycznego i materii, posługując się absorpcją promieniowania elektromagnetycznego, która powoduje zmianę energii rotacyjnej i drganiowej mo­lekuł). Badania tymi dwiema metodami dały (z 95 proc. pewnością) następujące wyniki: a) pomiar Furiera/ATR (attenuated total re­flection) — ok. 300 r. przed Chr. (przy mar­ginesie błędu 400 lat); b) pomiar Ramana — ok. 200 r. przed Chr. (przy marginesie błę­du 500 lat); c) połączenie wyników obu me­tod daje wynik zbieżny z okresem I wieku.

Po drugie, wieloparametrowa, mecha­niczna metoda datowania (przy zastosowa­niu aparatu pomiarowego, skonstruowane­go przez Fantiego specjalnie do tego celu). Uzyskany z 95 proc. pewnością wynik wska­zuje na rok 372 po Chr., przy marginesie błę­du 400 lat.

Po zsumowaniu wyników poszczególnych metod uzyskujemy datę bliską latom 30-33 po Chr. Do tego dochodzą jeszcze niezależ­ne od prób Fantiego badania Ray a Rogersa, który na krótko przed swą śmiercią (2005) wykazał, że Całun Turyński nie zawiera wa­niliny, toteż może liczyć 2-3 tysiące lat. Także krosna, na których sporządzono lniane płótno Całunu, wskazują na jego orientalne pocho­dzenie, a dokładniej na starożytny Izrael.

Między nitkami tkaniny odnaleziono bo­wiem ślady Gossypium herbaceum, odmiany bawełny, którą już w czasach przedchrze­ścijańskich uprawiano w Syrii i Palestynie. Bezpośrednio przed sporządzeniem tkaniny Całunu musiano więc na tych samych kro­snach tkać bawełnę. W średniowieczu na Zachodzie bawełna nie była ani uprawiana, ani używana do sporządzania tkanin (poza Sycylią i mauretańską Hiszpanią). Ścisłe od­dzielanie przędzy roślinnej od wełny zwierzę­cej jest typowe dla obszaru żydowskiego, gdzie obowiązywał zakaz łączenia wełny zwierzęcej z lnem (shatnez): „Nie wdziejesz sukni utkanej naraz z wełny i lnu” (Pwt 22,11).

5. Pas materiału doszyty już w czasach apostolskich?
Przy lewym brzegu Całunu widać pas materiału o splocie identycznym z tkaniną Całunu, przyszyty do niego szwem ślepym, charakterystycznym dla I wieku. Takie same szwy odnaleziono również na tkaninach z Masady. Powód, dla którego ten pas został doszyty do Całunu, prawdopodobnie już w czasach apostolskich, nie został dotąd wy­jaśniony. Być może służył jako tałes (żydow­ska chusta modlitewna — przyp. red.) albo miał wycentrować obraz na Całunie.

6. Ślady nadpalenia
Po obu stronach obrazu ciała znajdują się charakterystyczne, ciemniejsze pasy, prze­rywane większymi dziurami o trójkątnym kształcie. Są to ślady pożaru z roku 1532, kie­dy Całun przechowywany był w Chambéry we Francji. W 1534 roku wypalone dziury zostały ze czcią, na klęcząco, załatane przez klaryski lnianym płótnem. Łaty te zosta­ły usunięte z Całunu w sierpniu 2002 roku Podczas tych prac restauratorskich odpruto także stare, holenderskie lniane płótno, któ­rym klaryski podszyły Całun dla wzmocnie­nia go. Także na wysokości lędźwi postaci z Całunu widać po obu stronach mniejsze, wypalone dziury, układające się w kształt litery „L”, zwane pokerholes. Zostały one już pod koniec XII wieku odwzorowane w „Kodeksie Prayego” (Budapeszt).

7. Autentyczna ofiara ukrzyżowania
Zdaniem wiodących etnologów, utrwalo­ny na Całunie obraz przedstawia mężczyznę w wieku ok. od 30 do 45 lat. Mamy tu do czy­nienia z dokładnym pod względem anatomii odwzorowaniem ofiary ukrzyżowania, wy­kazującym zauważalne paralele do najbar­dziej znanej ofiary ukrzyżowania — Jezusa Chrystusa. Co najmniej od roku 1989 (rok po opublikowaniu wyników radiodatowania Całunu, które wywołały spore zamieszanie i zaniepokojenie) wiemy, że obraz ciała na Całunie nie mógł zostać wytworzony w spo­sób sztuczny, ale jest podobizną autentycznej ofiary ukrzyżowania. Pozostaje tylko wyja­śnić, kim był ten człowiek.

8. Ślady rzymskiego biczowania
Ciało jest z obu stron pokryte krwawymi ranami o kształcie małych hantli. Są to śla­dy rzymskiej kary biczowania, wymierza­nej przy użyciu cieszącego się złą sławą na­rzędzia tortur o nazwie fłagrum taxillatum — bicza z węzłami. Składał się on z rękojeści, do której przymocowane były dwa lub trzy skórzane rzemienie, zaopatrzone na koń­cach w podwójne metalowe kulki, tworzące kształt hantli; czasem używano także ko­stek ze stawu skokowego owiec (taxi, czyli kostki). Z kierunku wymierzania uderzeń na plecach i na przedniej stronie ciała można wnioskować, że ofiara była biczowana na gołe ciało przez dwu siepaczy różnego wzrostu. Podczas wymierzania kary biczowany był przywiązany do słupa wysokości ok. 63 cm. Według tradycji, ta diorytowa kolumna znajduje się do dziś w kościele św. Praksedy w Rzymie. W przypadku żydowskiej kary biczowania liczba ciosów była ograniczo­na do czterdziestu bez jednego. U Rzymian jednak liczba uderzeń nie była ograniczona, z zastrzeżeniem, że biczowany miał przeżyć tortury. Mimo to w przypadku żołnierzy czy dezerterów stosowano biczowanie także jako karę śmierci. Jeśli biczowanie miało być karą wstępną przed ukrzyżowaniem, liczba ciosów nie mogła wynosić więcej niż 21.

Biczowanie ofiary z Całunu nie odbywało się w czasie drogi na miejsce ukrzyżowania, kiedy skazany dźwigał na swych ramionach belkę krzyża. Świadczy o tym fakt, że pod rozległymi skaleczeniami, spowodowanymi przez belkę krzyża, znajdują się liczne rany po biczowaniu. Można stwierdzić ok. 124 uderze­nia, które pozostawiły na ciele ok. 372 rany po biczowaniu (213 na plecach i 139 na przedniej stronie ciała mężczyzny z Całunu). Niektórzy specjaliści w zakresie medycyny sądowej są zdania, że spowodowana przez te bestialskie tortury ogromna utrata krwi, a co za tym idzie załamanie się układu krążenia, przyczy­niły się znacząco do tego, że agonia Jezusa na krzyżu trwała tylko kilka godzin.

W 2008 roku stwierdzono na Całunie ślady uderzeń rózgami (yirgae) i rzemienia­mi z wołowej skóry (bucaedae), za pomo­cą których znęcano się nad ofiarą jeszcze przed biczowaniem. Wykryto również sińce i krwiaki na obszarze pokrytym ranami z bi­czowania, choć mechanizm ich przeniesienia na płótno Całunu pozostaje całkowicie nie­wyjaśniony.

9. Oblicze „pełne krwi i ran”
Przyglądając się twarzy mężczyzny z Całunu można stwierdzić, że był to poboż­ny Żyd z pierwszego wieku. Świadczy o tym pociągły kształt twarzy z wysoko umieszczo­nymi kośćmi policzkowymi, długim i wąskim nosem (zarówno na Całunie, jak i na Chuście z Oviedo ma on 8 cm), bliską proporcją roz­stawu oczu do długości nosa (1:1,28), a przede wszystkim układ włosów, typowy dla poboż­nego Żyda z I wieku. Na obrazie twarzy widać, że cztery payot (krańce) głowy nie były golo­ne: broda, wąsy, pukle włosów po obu stro­nach twarzy i długie włosy spięte na karku. Zagadką pozostaje, w jaki sposób włosy mo­gły w pozycji leżącej opadać po obu stronach w taki sposób, w jaki są widoczne na Całunie. A może jest to wskazówka, dotycząca tożsa­mości człowieka z Całunu?

Również fakt, że ani na twarzy, ani na resz­cie ciała nie ma oznak rozkładu, stanowi dla badaczy niemałą zagadkę. Przy obficie krwa­wiących ranach proces rozkładu powinien zacząć się bardzo szybko. Na obrazie ciała powinny być widoczne ślady wydzielin towa­rzyszących rozkładowi, a w okolicy ust — krę­gi po ulatniającym się amoniaku. Jednak nic z tego nie znajdujemy na Całunie. Co zatem stało się z ciałem, zanim uległo rozkładowi?

10. Ułożenie ciała typowe dla kapłana
O tym, że człowiek ten był nie tylko po­bożnym Żydem, ale prawdopodobnie miał status kapłana, świadczą — zdaniem uczo­nych — skrzyżowane nad ciałem ręce, po­dobnie jak pełne szacunku ułożenie obnażo­nego ciała w ogóle przemawia za żydowskim pochodzeniem ofiary. Sama twarz jest całko­wicie pokryta krwią i ranami. Komputerowy obraz twarzy pozwala dokładnie prześle­dzić poszczególne etapy męki. Na obu lu­kach brwiowych rozpoznać można ślady po uderzeniach. Być może były to uderzenia w twarz, a może rany te spowodowane zosta­ły przez ciężkie upadki ofiary, niosącej na ra­mionach patibulum, czyli belkę poprzeczną krzyża, która kilkukrotnie, wskutek osłabie­nia, runęła całym ciężarem ciała na ziemię, nie pozwalając osłonić twarzy rękoma.

Ponadto stwierdzić można naderwanie prawej powieki wraz z poważnym zranie­niem prawego oka, któremu towarzyszy spory obrzęk i wypływ łez. Widoczny jest także obrzęk nosa, z nieco przekrzywionym czubkiem, być może złamanie kości nosowej w miejscu, gdzie łączy się ona z chrząstką, oraz linia sięgająca od prawej kości policzko­wej, przez nos, do powieki lewego oka (być może ślad po uderzeniu kijem). Wreszcie dziurki obok nosa, być może pozostawione przez ołowiane kulki rzymskiego bicza, nie­równe obrzęki obu policzków, a także obrzęk po lewej stronie podbródka, wraz z plamą wskazującą na wyszarpanie kawałka brody.

11. Kara za bluźnierstwo
Wyrwanie brody było jedną z kar za bluź­nierstwo. Człowiek ten został więc skazany jako bluźnierca. W zasadzie za bluźnierstwo przewidziana była kara śmierci przez uka­mienowanie, jednak pod namiestnictwem Poncjusza Piłata Żydzi nie mieli prawa wy­konywania kary śmierci (ius gladii), dlatego przestępstwo religijne zostało przeinaczone i przedstawione jako przestępstwo o cha­rakterze politycznym. Człowiek ten został więc skazany przez Rzymian jako przestępca polityczny — król żydowski. Także ta oko­liczność pozostawiła ślady na jego twarzy. Znamienne jest, że wszystkie ślady krwi na twarzy spływają pionowo z góry, od włosów, w dół. Szczegół ten poświadcza, że ofiara przyjmowała krwawe tortury w pozycji sto­jącej.

Liczne ślady krwi, płynącej z nosa i ust, pokrywają się ze śladami krwi, zachowa­nymi na sudarium, czyli Chuście z Oviedo (o wymiarach 85,5 na 52,6 cm). W lu­tym 2015 roku naukowcy z Hiszpańskiego Ośrodka Badań nad Całunem potwierdzi­li, że wyniki badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Murcii za pomocą mikro­skopu petrograficznego, wykazały zgodność Całunu Turyńskiego z Chustą z Oviedo.

Jak wspomniano na początku, tkanina ta została znaleziona w grobie i jest od IX wie­ku przechowywana w Oviedo w Asturii (północna Hiszpania) jako jedna z najbar­dziej drogocennych relikwii chrześcijań­stwa. Jeszcze w 614 roku jest wzmiankowana w Jerozolimie. Następnie, wskutek zajęcia Jerozolimy przez Persów, Chusta rozpoczy­na długą wędrówkę, aż wreszcie — według świadectwa źródeł historycznych — naj­później w VIII wieku trafia do Hiszpanii. Na podstawie znajdujących się na sudarium plam, można dokładnie odtworzyć przebieg wydarzeń, jakie miały miejsce między śmier­cią a złożeniem do grobu, 14 dnia miesiąca Nisan roku 30.

12. Ukoronowany cierniem „król żydowski”
Widoczne na Całunie charakterystycz­ne ślady krwi, układające się w kształt li­tery „epsilon” (albo odwróconej cyfry 3), spowodowane zostały uszkodzeniem żyły twarzowej, podczas gdy ślady krwi, przypo­minające kształtem cyfrę 1, zawierają krew tętniczą. Cała tylna część głowy pokryta jest licznymi śladami krwi, wskazującymi na rany kłuje. Pochodzą one prawdopodobnie z gałązek dwukolczaka śródziemnomorskie­go (Paliurus Spina Christi), głożyny ciernia Chrystusa (Zizyphus Spina Christi), bądź Gundelia Tournefortii, której pyłki znaj­dują się także na Chuście z Oviedo, a także Ramnus lycioides, o cierniach sięgających do 3,5 cm długości. Wszystkie te krwawe rany na czole i z tyłu głowy pozwalają na posta­wienie wniosku, że ofiara była rytualnie wyszydzana. Jako król żydowski człowiek ten został ukoronowany koroną z cierni, we­dług orientalnego zwyczaju przypominającą kształtem czepek, i wydany na pośmiewisko żołdactwa. Być może obręcz z sitowia, czczo­na do dziś w Paryżu w katedrze Notre Dame jako korona cierniowa, pochodzi z wieńca splecionego z sitowia, mającego za zadanie przytrzymywać ów cierniowy czepek na gło­wie ofiary. Ta domniemana korona cierniowa została wraz z innymi relikwiami przywie­ziona do Paryża w roku 1239 przez świętego króla Ludwika IX, i była tam aż do rewolucji francuskiej przechowywana w specjalnie do tego celu wzniesionej na wzór bizantyjski Sainte Chapelle.

13. INRI
W 1997 roku francuscy inżynierowie do­szukali się na obliczu z Całunu fragmen­tów napisu, pozwalających na wyciągnię­cie wniosków dotyczących tożsamości tego człowieka i sposobu, w jaki pozbawiono go życia. Ponieważ fragmenty te zgadzają się z napisem na tabliczce Krzyża Świętego prze­chowywanej w Rzymie w kościele Świętego Krzyża Jerozolimskiego, pozwala to na przy­puszczenie, że widoczna na Całunie osoba pochodziła z Izraela i żyła w I wieku. Z dru­giej jednak strony, te fragmenty napisu, ma­jące przedstawiać coś w rodzaju zezwolenia na pochówek, są odrzucane przez niektórych naukowców jako złudzenie optyczne.

14. Droga na Golgotę
Nieopodal Paryża, w Argenteuil, prze­chowuje się szatę znaną jako „Tunika z Argenteuil”, którą wedle tradycji Jezus miał mieć na sobie, kiedy dźwigał krzyż na Golgotę. Szata ta jest utkana w całości, do­kładnie tak, jak tunika arcykapłana (tu- nica inconsutile). Plamy krwi na Tunice z Argenteuil zostały porównane z widocz­nymi na Całunie ranami na ramionach i plecach. Okazało się, że są one zbieżne i potwierdzają, że ofiara dźwigała samo patibulum (belkę poprzeczną) krzyża. Ślady ziemi w obszarze lewego kolana, prawej pięty, na ramionach i policzkach, a także na czubku nosa, również pozwalają na przypuszczenie, że ofiara, idąc boso na Golgotę, wielokrotnie upadała. Wspomniane ślady ziemi zawierają aragonit, stront i żelazo, których obecność stwierdzono w ziemi na Golgocie.

15. Ukrzyżowanie
Obraz na Całunie pod względem ana­tomicznym ukazuje realistycznie i w jed­noznaczny sposób ofiarę ukrzyżowania. Świadczą o tym rany na nadgarstkach, nie­widoczne kciuki, cofnięte do wnętrza dłoni wskutek naruszenia nerwu pośrodkowego (nervus medianus), a także widoczne na przedramionach ślady krwi, biegnące pod odmiennymi kątami (różnica przypuszczał- nie wynosi tylko 10 stopni). Pozornie na­zbyt długie ramiona wskazują na poważne uszkodzenie splotów ramiennych (plexus brachialis) i samych barków, spowodowa­ne być może wstrząsem wywołanym przy upadku przez ciężką belkę poprzeczną krzy­ża. Stawy barkowe zdają się być wyłamane, ścięgna zerwane. W każdym razie Całun pokazuje, że po złożeniu do grobu dłonie, mimo stężenia pośmiertnego ramion, pozo­stały skrzyżowane nad ciałem, choć nie były związane (!). W normalnym przypadku ra­miona musiałyby opaść po obu stronach tu­łowia.

Niektórzy badacze uważają ponadto, że Jezus, wisząc na krzyżu, mógł się podciągać tylko na lewym ramieniu, ponieważ prawy bark zdaje się być zbyt mocno naruszony. Wskazują na to również wyciągnięte palce prawej dłoni i zaciśnięte palce lewej. Każde podciągnięcie się, każde poruszenie, musia­ło — poza trudnością we wzięciu oddechu — wywoływać ogromne cierpienie. Aby męki skazanego nie doprowadziły do zbyt szybkiej śmierci, także jego stopy przybito gwoźdźmi, jak to widać z obficie krwawiącej rany na po­deszwie prawej stopy.

Obie stopy, lewa ponad prawą, zostały naj­wyraźniej przybite jednym gwoździem cie­sielskim (po jednym autentycznym gwoździu z Krzyża Świętego, przechowuje się do dziś w kościele Świętego Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie i w kościele Santa Maria della Scala w Sienie).

Niektórzy eksperci w zakresie medy­cyny sądowej (zwłaszcza z Hiszpańskiego Ośrodka Badań nad Całunem) uważają jed­nak, że w podeszwie prawej stopy doszukać się można dwóch ran po gwoździach, po­nieważ przybicie za pomocą jednego tylko gwoździa doprowadziłoby, ze względu na ciężar wiszącego ciała, do wyrwania tkanek w stopach.

16. Przebicie serca
W przypadku egzekucji żydowskich, śmierć skazanego musiała zostać stwierdzo­na przed zachodem słońca. Dlatego ofiarom łamano nogi, aby przyspieszyć zgon. Całun pokazuje jednak w sposób jednoznaczny, że na tej ofierze ukrzyżowania nie wykonano crurifragium (złamania goleni), lecz śmierć została potwierdzona przez transverberatio (przebicie serca). Całun pozwala także stwierdzić, że nie był to akt miłosierdzia nad konającym, a jedynie dowód na to, że skaza­ny już nie żył, jak czytamy w Ewangelii wg św. Jana (J 19, 33-37). Dźgnięcie, wykona­ne rzymską lancea, przeszło między piątym a szóstym żebrem.

Rozchodzące się na boki brzegi rany oraz wypływ zebranej wcześniej, gęstniejącej już krwi i surowicy wskazują, że moment śmierci poprzedził przebicie serca: w prze­ciwnym bowiem razie brzegi rany zbie­głyby się po wyjęciu ostrza. Rana w boku, widoczna na Całunie, oraz nie dająca się wyjaśnić czynnościami oddechowymi, za­wierająca krew mieszanina płynów prze­siękowych z płuc, stwierdzona w obszarze ust i nosa na Chuście z Oviedo, dają jedno­znaczną odpowiedź na pytanie, czy Jezus rzeczywiście umarł na krzyżu i był martwy w chwili złożenia do grobu, obalając tym sa­mym wszystkie argumenty teorii „pozornej śmierci”.

17. W jaki sposób umiera ukrzyżowany?
Na ogół śmierć ukrzyżowanego następo­wała wskutek całkowitego wyczerpania, po­łączonego z trudnością złapania oddechu, po trwającej kilka dni bolesnej agonii. O tym jednak, że śmierć Jezusa nastąpiła stosunko­wo szybko, świadczą — zdaniem niektórych badaczy — zarówno majestatyczny, pełen powagi wyraz twarzy, jak i obfite wytryśnięcie krwi z rany w boku, przy czym krew i osocze wypłynęły oddzielone (Ewangelia wg św. Jana 19, 36 mówi o krwi i wodzie). Według lekarza Luigi Malantrucco, chodzi tu o krew, która zebrała się w osierdziu na sku­tek pęknięcia serca.

Musiało ono nastąpić jako konsekwencja wcześniejszego o wiele godzin zawału ser­ca, który mogło wywołać u Jezusa skrajne fizyczno-psychiczne obciążenie organizmu w Ogrójcu. Gwałtowne rozciągnięcie osier­dzia powoduje uczucie silnego bólu pod mostkiem, zwykle wymuszającego głośny krzyk, bezpośrednio po którym następuje śmierć (dokładnie ta sama sytuacja opisana jest u św. Mateusza — Mt 27, 50 i św. Marka — Mk 15, 37). Ten szybki zgon, następujący przy pełnej świadomości i skrajnym fizycz­nym wycieńczeniu, pociąga za sobą natych­miastowy proces stężenia pośmiertnego, któ­rego oznaki widoczne są na Całunie.

Jezus skonał o godzinie trzeciej po połu­dniu — tej samej, o której zarzynano baran­ki na święto Paschy. Krew, która spływała podczas ich uboju, była przeznaczona do obrzędu oczyszczenia. Także Jezus, i to od samego początku, był określany mianem prawdziwego Baranka paschalnego. Jednak Jego oczyszczająca krew, która przy pęk­nięciu serca zebrała się w osierdziu, wylała się na zewnątrz dopiero po otwarciu boku włócznią. W swym trzytomowym dzie­le teologicznym Jezus z Nazaretu Ojciec Święty Benedykt XVI zauważa, że w języku aramejskim wyraz talia może oznaczać za­równo „baranka”, jak i „sługę”. Jezus więc jest zarówno Barankiem Bożym, jak i Sługą Pańskim.

18. Krew, która „nie ujrzała skażenia”
Ślady krwi pozostawione na Całunie Turyńskim, Chuście z Oviedo i Tunice z Argenteuil zostały poddane wnikliwym analizom chemicznym i badaniom z za­kresu medycyny sądowej. We wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia w sposób jednoznaczny z krwią ludzką, na­leżącą do mężczyzny i mającą stosunkowo rzadką w Europie grupę AB. Do tej samej grupy należy krew Hostii z Lanciano, która w VIII wieku w cudowny sposób zamieniła się w żywą tkankę mięśnia sercowego.

Krew Całunu jest jasnoczerwonej barwy i stosownie do tego zawiera wysokie stężenie bilirubiny (czyli żółtawego środka barwiącego, syntezowanego w wątrobie, diagnozowanego u pacjentów z wewnętrznymi krwotokami). W 2008 roku Carlo Goldoni, doktor medycy­ny, patolog kliniczny, odkrył jednak, że stara krew barwi się na jasnoczerwono pod wpły­wem intensywnego promieniowania UV.

Nawet po śmierci krew wykazuje szcze­gólną właściwość. Stanowi w pewnym sen­sie „wizytówkę” ofiary widocznej na Całunie. Podobnie jak twarz i całe ciało, również jej krew „nie ujrzała skażenia” (Ps 16, 10 nn). W trakcie dokładnych analiz biegli medycyny sądowej mogli stwierdzić w krwi tego zmar­łego początek procesu fibrynolizy. Proces ten jednak został zatrzymany po ok. 36 godzi­nach przez jakieś niezwykłe i nie dające się powtórzyć wydarzenie, tak że ślady krwi są na Całunie doskonale widoczne.

Jest to krew, która najpierw skrzepła, a na­stępnie na powrót odzyskała swą konsysten­cję i nasączyła nitki tkaniny tak, że miejsca­mi jest widoczna na odwrotnej stronie (przy czym otaczające skrzepy krwi kręgi surowicy fluoryzują lekko pod wpływem promienio­wania UV). Badacze zupełnie nie są w stanie wyjaśnić, w jaki sposób kontakt ciała z tka­niną mógł zostać przerwany tak, że jedno­cześnie ślady krwi pozostały nienaruszone, a tkanina Całunu nie została uszkodzona.

19. Obraz pełen tajemnic
Charakterystyczne jest, że krew przesą­czyła materiał Całunu do głębi, podczas gdy obraz ciała nigdy nie wniknął w głąb tkaniny. Obraz ten zresztą znajduje się jedynie na tej stronie Całunu, która stykała się z ciałem. Na stronie odwrotnej jest niewidoczny, z wyjąt­kiem kilku miejsc w obszarze twarzy i dłoni, gdzie stwierdzić można zjawisko obustron­nego zabarwienia powierzchniowego (tzn. zabarwienie, widoczne na wewnętrznej i zewnętrznej stronie Całunu, nie wniknęło do wnętrza tkaniny). Zabarwienie dotyczy tylko zewnętrznych ścian komórkowych, tzn. całego obszaru epidermy (primary celi wali) poszczególnych włókien (2-5 z ok. 70- 200 w jednej nitce tkaniny).

Natomiast wnętrze włókien, a także wol­na przestrzeń pomiędzy nimi, nie wyka­zują zabarwienia. Głębokość zabarwienia epidermy wynosi 0,2 n (dwie dziesięciotysięczne milimetra). Obraz ciała na Całunie okazuje się zatem dziełem niezwykle de­likatnym. Gołym okiem, bez mikrosko­pu, człowiek nie jest w stanie uzyskać tak płytkiego, ręcznego wybarwienia. Hipoteza sfabrykowania Całunu przez średniowiecz­nego fałszerza zostaje więc sprowadzona do absurdu. Zauważmy bowiem, że: a) średnica pojedynczej nitki tkaniny wynosi 0,25 mm, czyli trzykrotnie mniej niż średnica ludzkie­go włosa; b) średnica pojedynczego włókna to ok. 0,013 mm, a zabarwienie zewnętrznej powłoki sięga na głębokość 0,2 tt (!); c) aż po dzień dzisiejszy wszystkie próby podrobienia Całunu nie powiodły się, zwłaszcza ze wzglę­du na te mikroskopijne detale.

Ponieważ pod odciśniętymi śladami krwi nie ma obrazu ciała, zatem tkanina musiała zetknąć się z krwią przed jego powstaniem. Ślady krwi, znajdujące się poza obrazem cia­ła, np. na lewym łokciu (w fotograficznym negatywie jest to prawy łokieć) dowodzą, że Całun spoczywał na trójwymiarowym, prawdziwym ciele, a ślady krwi powstały przez rzeczywisty kontakt z ranami. Mimo to tylna strona obrazu ciała wygląda tak, jak gdyby ciężar spoczywającego ciała wcale na nią nie oddziaływał.

Dla nauki w jej obecnym stanie rozwoju pozostaje rzeczą całkowicie niewyjaśnioną, w jaki sposób na Całunie, który owijał ciało, mógł się znaleźć obraz, przedstawiający ciało bez zniekształcenia proporcji, jakby we fron­talnym odbiciu lustrzanym albo w fotogra­ficznym portrecie.

20. „Stosownie do żydowskiego sposobu grzebania”
Znajdujące się na Całunie ślady krwi potwierdzają słowa św. Jana Ewangelisty (J 19, 40), że Jezus został pogrzebany „sto­sownie do żydowskiego zwyczaju grzebania”. Całun pokazuje bowiem, że nie miał miejsca obrzęd taharah, czyli obmycie cia­ła po śmierci. Czynność ta była zakazana, gdy zmarły: a) umarł śmiercią gwałtowną, której towarzyszyło rozlanie krwi. Tej krwi nie wolno było obmywać, ponieważ w ży­dowskim rozumieniu stanowi ona siedlisko duszy, życia i świętości; b) został skazany z powodu przestępstwa religijnego; c) zo­stał wydalony ze społeczności żydowskiej; d) zginął z rąk pogan. Wszystkie te kryteria, zabraniające taharah, zgadzają się z sytuacją Jezusa.

Ciało zostało złożone w grobowcu, w któ­rym jeszcze nikt nie był pochowany, tak aby nikt nie stał się nieczysty z powodu nieobmytych zwłok. Użycie kosztownej lnianej tkani­ny wskazuje na żydowski pochówek sprzed roku 70. W zwykłym przypadku nie przy­sługiwało to jednak skazanym przestępcom. Ciała skazańców, na których wykonano karę śmierci, rozkładały się na osobnym miejscu. Po upływie roku, gdy pozostały z nich już tylko kości, karę uznawano za zakończoną — wówczas można było zebrać kości do ossu~ arium i przekazać rodzinie.

Liturgiczne „czyste płótno” (Mt 27, 59) przypomina czysto lnianą szatę, zakłada­ną przez arcykapłana na święto Jom Kippur Nadzwyczaj duża ilość aloesu i mirry wska­zuje natomiast na pochówek królewski. Jezus został więc pochowany jak król i najwyż­szy kapłan (por. Ps 110). Fakt, że pobożne niewiasty chciały w Wielkanocny poranek namaścić ciało i tym samym zakończyć ob­rzędy pogrzebowe, należy rozumieć w ten sposób, że miały zamiar — zgodnie ze zwy­czajem żydowskim — wylewać na owinięte Całunem ciało wonne olejki.

Zwykle też grobowców nie zamykano, ani nie pieczętowano, ale pozostawiano przynajmniej na pewien czas otwarte, tak aby można było rozlewać wonności nad niszą grobową. W przypadku Jezusa, za­pieczętowanie grobowca było środkiem ostrożności, przedsięwziętym przez Piłata po to, aby apostołowie nie mogli wykraść ciała.

21. Droga Całunu przez historię — odkrycie pyłków i śladów roślin
Nie znamy dokładnie wszystkich etapów drogi, jaką Całun przebył na przestrzeni wieków z Jerozolimy przez Edessę w Turcji, Konstantynopol, Ateny, być może Akkę, Cypr, Ray-sur-Saone pod Besançon i Lirey, gdzie przypuszczalnie w 1355 roku został po raz pierwszy w Europie wystawiony na widok publiczny przez rodzinę Geoffroy a z Charny. Wskazówką są dla nas odkryte na Całunie pyłki roślin, występujących wzdłuż tej dro­gi. Znaleziono na nim jednak nie tylko pyłki, lecz także odciski roślin.

Jednym z pierwszych badaczy, który od­krył na Całunie zarys złocienia wieńcowego, był Oswald Scheuermann, który już w la­tach 80. opublikował sensacyjne wyjaśnie­nie powstania obrazu na Całunie. Izraelscy naukowcy, jak Avinoam Danin i Uri Baruch, znaleźli odciski roślin, które razem wystę­pują tylko w okolicach Jerozolimy: parolistu (zygophyllum), parolistu krzaczastego (.zygophyllum dumosum), czystka kreteńskiego (icistus creticus) i Gundelia tourne- fortii. Stwierdzono pyłki 28 gatunków ro­ślin, kwitnących tylko w marcu i kwietniu. Zatem również pyłki i odciski roślin na Całunie świadczą o jego orientalnym po­chodzeniu (mimo tych odkryć, faktyczne istnienie odcisków roślin jest kwestionowa­ne przez część naukowców).

22. Monety odciśnięte na powiekach zmarłego; data ukrzyżowania
Na początku lat 80. Francis Filas odkrył na prawej powiece człowieka z Całunu odcisk dilepton lituus — monety z czasów Poncjusza Piłata. Została ona wybita z charakterystycz­nym błędem, który cechuje monety będą­ce w obiegu w Jerozolimie w latach 29 i 30. Dopiero w roku 1996 profesorowie Baima Bollone i Nello Ballossino dopatrzyli się od­powiednika na lewym oku, a dokładniej od­ciśniętego na lewym łuku brwiowym lepton simpulum — monety również pochodzącej z czasów namiestnictwa Poncjusza Piłata, która także była w obiegu w latach 29-30.

Potwierdzałoby to obliczenia badaczy, które ustaliły datę ukrzyżowania na 7 kwietnia 30 roku, a datę Zmartwychwstania na wczesny ranek 9 kwietnia (jednak istnienie odcisków monet również jest kwestionowane przez część uczonych).

23. „Oblicze Jego zajaśniało jak słońce” (Mt 17, 2)
W jaki sposób mogło jednak dojść do od­ciśnięcia się monet na tkaninie w tak krót­kim czasie? Normalnie jest to możliwe tylko pod wpływem intensywnej eksplozji energii, silnego wyładowania elektromagnetycznego. Wskazuje na to również trójwymiarowość obrazu ciała na Całunie. Pewnym naukow­com udało się na podstawie zróżnicowania jasności obrazu ustalić odległość między cia­łem a tkaniną i na podstawie tych danych od­tworzyć rzeźbę ciała. Wysoka rozdzielczość optyczna, dokładne oddanie rysów twarzy oraz odporność obrazu na działanie wilgoci i wysokiej temperatury, także*wskazują na to, że powstał on przez krótkie, intensywne, bli­żej nie wyjaśnione promieniowanie.

Ponadto na obrazie ciała widoczne są tak­że te miejsca, w których ciało nie stykało się z tkaniną (np. kostki czy wewnętrzna strona kolan). Obraz wygląda więc jak ortogonalna (pionowa) projekcja leżącego ciała ku górze i ku dołowi jednocześnie, która musiała zo­stać wywołana przez nieznane źródło ener­gii, znajdujące się w samym ciele. Niektórzy badacze wskazują na jednorazowe, nie dają­ce się powtórzyć wydarzenie, które zatrzy­mało również proces fibrinolizy: wilgotne jeszcze płótno Całunu musiało zostać pod­dane działaniu zupełnie niewyjaśnionego, pochodzącego z samego ciała wyładowania energii.

Oswald Scheuermann uważa, że musiał to być rodzaj wyładowania koronowego {corona discharge), występującego w wa­runkach naturalnych tylko przy uderze­niach piorunu, ponieważ na brzegach odci­sków monet stwierdzono ślady wyładowań iskrowych. Za wyładowaniem koronowym przemawia również zjawisko obustronne­go, powierzchniowego zabarwienia tkani­ny, wyraźnie widoczne na płótnie Całunu. Chodzi tu o wydarzenie, które spowodowa­ło jednocześnie zniknięcie ciała i powsta­nie jego obrazu na tkaninie. Prawosławny teolog Olivier Clément mówi wręcz o po­dobnym do błyskawicy „spaleniu Baranka Paschalnego” (por. Wj 12, 10). Giulio Fanti jest zdania, że do wytworzenia takiego ob­razu, jaki widzimy na Całunie, potrzebne było olbrzymie wyładowanie elektromagne­tyczne o napięciu 300 tys. voltôw, trwające 0,3 milisekundy. To mniej więcej tyle, co 50 piorunów jednocześnie, do tego w za­mkniętym grobowcu!

24. Ukośne suppedaneum na prawosławnych krzyżach
Pionowy rozbłysk ciała w górę i w dół powoduje wrażenie, że lewa noga jest krót­sza, ponieważ jest skrzyżowana nad prawą. To perspektywiczne skrócenie zostało zin­terpretowane przez artystów bizantyjskich jako wada ciała, tak że w kręgach prawo­sławnych sądzono, że Jezus musiał utykać. Stąd ukośne suppedaneum, czyli podpórka pod nogi, na prawosławnych krzyżach i na ikonach, a także przedstawienia Dzieciątka Jezus z przekrzywioną lub zdeformowaną stopką.

25. „Fotografia“ nie rękę ludzką wykonana
Od czasu gdy fotograf-amator Secondo Pia dokonał „przypadkiem” odkrycia, że obraz na Całunie, uważany przez niemal 2000 lat za wierną, „nie ręką ludzką uczy­nioną” podobiznę Chrystusa, w rzeczywi­stości jest też czymś w rodzaju negatywu, i dopiero metodą fotograficzną można uzy­skać pozytyw, wśród naukowców panuje spór dotyczący powstania tego zagadkowe­go obrazu. Ta trwająca do dziś i prowadzo­na często w bardzo polemiczny sposób kon­trowersja była być może jedną z przyczyn, dla których przedstawiciele Kościoła woleli pozwolić na coraz mocniejsze wyrażanie sceptycyzmu i wątpliwości, niż zająć jasne i pozytywne stanowisko w sprawie auten­tyczności Całunu.

26. Wykradzenie ciała czyjego tajemnicze zniknięcie?
Można stwierdzić w sposób jednoznacz­ny i obiektywny, że ciało nie zostało rękoma wydobyte z całunu przez odwinięcie albo oderwanie. Musiało w tajemniczy sposób „zniknąć” z Całunu. Niektórzy badacze mó­wią o „dematerializacji” ciała, bądź też, że ciało stało się „mechanicznie transparentne”. Stanowi to wyraźną wskazówkę co do tożsa­mości mężczyzny z Całunu. Wbrew wszel­kim niedowiarkom dowodzi to bowiem, że mógł to być tylko Jezus z Nazaretu, o którym — jako jedynym w całej historii ludzkości — przekazano takie informacje.

Zbieżność widocznych na Całunie kolej­nych etapów męki z relacją Ewangelii nie do­wodzi jeszcze, że człowiek z Całunu to Jezus z Nazaretu. Świadectwa te mogłyby również pasować do jakiegoś innego, anonimowego ukrzyżowanego. Tylko tajemnicze zniknięcie ciała z Całunu przed ulegnięciem proceso­wi rozkładu, bez naruszenia tkanki płótna i śladów krwi, wskazuje w jednoznaczny spo­sób na Tego, o którym — jako jedynym ze wszystkich ludzi wszystkich czasów — takie zdarzenie przekazano.

27. Identyfikacja ciała
Już w 1993 roku pracujący dla CIELT (Międzynarodowy Ośrodek Badań nad Całunem Turyńskim) naukowiec Arnaud -Aaron Upinsky jako pierwszy odkrył, kim koniecznie musi być człowiek z Całunu. Zastosował przy tym te same procedury badawcze, które stosuje się w kryminali­styce do zidentyfikowania nieznanych ciał. Wynik dokonanej przez niego identyfikacji potwierdzony został przez podwójny sys­tem ekspertów. Rezultat badań Upinsky ego daje pewność większą niż dowolny wynik wszystkich rachunków prawdopodobień­stwa, które osiągając stopień prawdopodo­bieństwa równy 1:200 miliardów, gwarantu­ją już ąuasi-pewność.

Ponadto G. Fanti udowodnił swymi ob­liczeniami, że wszystkie przedstawienia Chrystusa w sztuce, przynajmniej od VII wie­ku, musiały być wzorowane na Całunie Turyńskim. Prawdopodobieństwo wynosi tu 1:7 miliardów (0,0000000000000007!). Oznacza to, że wszystkie znane nam przed­stawienia Chrystusa przynajmniej od VII wieku bazują na jednolitym wzorcu, mia­nowicie na Całunie Turyńskim, „podobiźnie nie ręką ludzką uczynionej” — a nie od­wrotnie, tzn. Całun nie został sfabrykowany w średniowieczu w oparciu o wzorce bizan­tyjskie. Ta hipoteza, podtrzymywana przez niektórych przeciwników autentyczności Całunu, jest zupełnie absurdalna.

Poza tym, gdyby grób Chrystusa nie był pusty, jak to utrzymują dziś niektórzy teolo­dzy, i Jego ciało pozostało zawinięte w Całun, to nie mielibyśmy dziś żadnego Całunu, gdyż uległby on rozkładowi wraz z ciałem i naj­później po upływie roku zostałby spalony. W ten sposób także teoria „wykradzionego ciała”, która już od czasów apostolskich aż do dziś wywoływała zamieszanie i skłaniała do odrzucenia chrześcijaństwa, została sprowa­dzona do absurdu.

Coraz więcej uczonych, takich jak O. Scheuermann, Arnaud-Aaron Upinsky, G. Fanti, Emanuela Marinelli, Alessandro Malantrucco, Yves Saillant, Gilbert Lavoie i wiele innych, widzi w tym nie dają­cym się powtórzyć wydarzeniu z poranka Wielkanocnego wyraźne odniesienie do Zmartwychwstania, które akurat obec­nie jest przez niektórych teologów podda­wane w wątpliwość. Lekarz amerykański G. Lavoie osobiście podjął rozmaite próby osiągnięcia metodą fotograficzną efektu zbliżonego do widocznego Całunie. Doszedł jednak do wniosku, że obraz na Całunie musi być zdjęciem powstałym w chwili Zmartwychwstania i wykracza poza nasze pojęcie o czasie i przestrzeni.

Frontalny obraz, podobny do lustrzane­go odbicia, pozwala na wniosek, że w mo­mencie jego powstania płótno musiało leżeć płasko, choć było owinięte wokół ciała. Jest to zagadka, która pozostaje niewyjaśniona przez naukę. Poza tym układ włosów jest typowy dla człowieka w postawie stojącej: w postawie leżącej musiałyby bowiem opa­dać inaczej.

28. Cielesne Zmartwychwstanie
Dla umysłowości żydowskiej powstanie z martwych w sensie innym niż cielesny byłoby zupełnie nie do pomyślenia i apo­stołom szybko dowiedzionoby oszustwa. Dlatego, aby podkreślić cielesny aspekt Zmartwychwstania, relacje ewangeliczne opowiadające o wydarzeniach, które nastą­piły po Zmartwychwstaniu, kładą szcze­gólny nacisk na wspólne posiłki apostołów ze Zmartwychwstałym (Łk 24, 41-13; J 21, 9-10 nn). Gdyby Zmartwychwstanie nie było rzeczywistym wydarzeniem historycznym, chrześcijaństwo prędko by upadło i zosta­ło zapomniane, a może w ogóle nie byłoby chrześcijaństwa.

Nasza wiara opiera się jednak na jedy­nym w swoim rodzaju wydarzeniu histo­rycznym, potwierdzonym przez namacal­ne dowody. Płótna pokazują bowiem, że to, co o męce i Zmartwychwstaniu Chrystusa mówią Ewangelie, faktycznie miało miej­sce. Stanowią one potwierdzenie niezmien­nych prawd Pisma św. i Tradycji apostolskiej. Wskazują wyraźnie na historyczną wiary­godność Ewangelii i są dla nas cenną pomocą w dyskusji z ludźmi stojącymi z dala od wia­ry i myślącymi inaczej.

29. Jezus Chrystus: Baranek Boży — Syn Boży
Badania nad Całunem rzucają także nowe światło na kwestię Bożego synostwa Jezusa. Całun jednoznacznie pokazuje, że tajemnicze wyładowanie energii, które do­prowadziło do powstania obrazu, musiało wyjść z samego ciała. W przeciwnym ra­zie nie mielibyśmy do czynienia z obrazem obustronnym, w którym przednia i tylna strona ciała wykazują ten sam stopień jasno­ści. Wniosek ten potwierdziły wyniki róż­nych badań, prowadzonych przez Giovannę de Liso po trzęsieniu ziemi w Torre Pellice, w Piemoncie.

Poddawała ona rozmaite, zawinięte w lniane płótno przedmioty (martwy wąż, metalowy klucz, plastikowa miska, liść) krótkiemu i intensywnemu promieniowa­niu radonowemu. Płótno zostało wcześniej nasączone mieszaniną aloesu i mirry, a na­stępnie, wraz z przedmiotami, umieszczone w radioaktywnej, zawierającej gnejs i żelazo szczelinie skalnej na czas od 3 do 48 godzin. Efekt jest podobny do obrazu na Całunie, z tym że w przypadku źródła energii pocho­dzącego z zewnątrz nie udało się uzyskać obustronnego obrazu o jednakowej jasności. Tylko jedna połowa płótna była wewnątrz za­barwiona na brązowo, podczas gdy na dru­giej widoczne były białe kontury, przypomi­nające negatyw.

Przedmioty owinięte płótnem, rzecz jasna, nie zniknęły. Wewnętrzna strona górnej czę­ści tkaniny wykazuje trójwymiarowy efekt. Obustronne, powierzchowne zabarwienie (na wewnętrznej i zewnętrznej stronie materia­łu) można stwierdzić tylko miejscami. Brak jednak bocznego widoku przedmiotów. Jest to cecha charakterystyczna dla wyładowania koronowego. Łamliwość zabarwionych nitek tkaniny jest ta sama, co nitek niezabarwionych, podczas gdy na Całunie nitki zabarwio­ne są znacznie bardziej kruche od pozostałych.

Jednak żaden śmiertelny człowiek nie może wskrzesić sam siebie, bo nikt prócz Boga nie jest Panem życia i śmierci. Nawet je­śli człowiek w swej pysze posuwa się do tego, że „bawiąc się” życiem, zuchwale chce być jak Bóg (a jest to pradawna pokusa człowie­ka, o której mowa w Rdz 3, 5), to jednak nie jesteśmy w stanie dać sami sobie życia: ani przed narodzeniem, ani po śmierci. To życie możemy sobie jedynie odebrać.

Ukryte w Całunie informacje świad­czą więc o prawdziwie boskiej naturze Ukrzyżowanego — Syna Bożego, który dla nas stał się człowiekiem; Pana, któremu „dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). Wierzącemu, zdumionemu ob­serwatorowi Całun pokazuje także prawdzi­wie boską pokorę „Baranka Bożego”, „Sługi Pańskiego”, „Dobrego Pasterza, który życie swoje oddaje za owce swoje” (J 10, 11-15). On jest „Wiernym i Prawdziwym”, o któ­rym mówi Apokalipsa (19, 11), który nas nie opuszcza i zawsze jest gotowy odnowić swe przymierze z nami, jak o tym przypominają słowa introitu na święto Najświętszego Serca Jezusowego: „Zamysły Jego Serca z pokole­nia na pokolenie, aby wyrwać ich dusze od śmierci i żywić ich w czasie głodu”.

30. Wcielenie — kluczowe świadectwo Całunu
Wydaje się, że nie jest zgoła kwestią przy­padku, że odszyfrowanie Całunu przez na­ukę przypada na epokę, w której subtelnie antychrześcijańska postawa propaguje re­ligijny panteon, religijny synkretyzm. Jeśli wszystkim religiom przyzna się równy sta­tus (a zwłaszcza religiom monoteistycznym, jak to postulował Lessing w swoim drama­cie Nathan der Weise), co wtedy stanie się z Prawdą? Co z wyjątkowością Chrystusa? Co z niepowtarzalnością zbawczej Ofiary? Dlatego nasza osobista postawa wobec Całunu nie może być zimnym, niezobowią­zującym spojrzeniem, jak gdyby to był ja­kikolwiek, interesujący tylko z naukowego punktu widzenia obiekt badań.

Całun wprowadza nas w tajemnicę Boga, który oczekuje od nas konkretnej odpowie­dzi na Jego zstąpienie między nas: „Hańba złamała moje serce i sił mi zabrakło, na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem” (Ps 69, 21-22). Właśnie wiara we wszech­moc Bożą, w cuda, a zwłaszcza w cud Zmartwychwstania, jest tym, co poddaje się dziś w wątpliwość na wielu uniwersytetach. Zmartwychwstanie jest sprowadzane do pro­stej opowieści o „duchowym doświadczeniu”. Jeśli jednak nie wolno już wierzyć w cud Zmartwychwstania, to jak wierzyć w cud Przeistoczenia i realnej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie?

Jak już wspomniano, nasza wiara stoi bądź upada w związku z wiarą w rzeczywiste, cie­lesne Zmartwychwstanie (por. 1 Kor 15, 17). Wbrew opinii niektórych teologów, Całun z pewnością porusza kwestię Wcielenia Boga. Przez wieki wielu ludzi sądziło, że Bóg (o ile w ogóle istnieje) nie może wkroczyć w bieg historii i przyjąć ludzkiej natury. Co naj­mniej od czasów humanizmu to właśnie ludzki duch stanowi absolutny punkt od­niesienia, a ludzki rozum — miarę wszechrzeczy. Tymczasem wspomniane wcześniej, nieznane wyładowanie energii, które spo­wodowało powstanie obrazu na Całunie, jest — zdaniem Sebastiano Rodante — wyraźną wskazówką, że ten człowiek nie był zwykłym śmiertelnikiem: „Zjawiska paranormal­ne, np. u guru, występują tylko za ich życia. Jednak zmarły nigdy jeszcze nie wytwarzał promieniowania”.

31. Znak Jonasza
W jaki sposób Jezus potwierdza, że rzeczywiście jest Synem Bożym, za któ­rego się podaje? Właśnie przez cud zna­ku Jonasza (Mt 12, 38 nn). Jest to cud Jego Zmartwychwstania, udokumentowany przez Całun. W Ewangelii wg św. Jana (J 5, 21) czytamy: „Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce”; i dalej (5,26): „Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie, tak również dał Synowi: mieć życie w sobie samym”; i wresz­cie to kluczowe miejsce (10, 17-18): „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”. Można tu przytoczyć także (J 2,19-21): „«Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo» (…) On zaś mówił o świątyni swe­go ciała. Gdy więc Zmartwychwstał, przypo­mnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus”.

Już na początku XX wieku niektórzy ucze­ni (jak Yves Delage i Paul Vignon) zwrócili uwagę na fakt, że postawa odrzucająca au­tentyczność Całunu odnosi się raczej do wi­docznej na nim osoby, niż do samego płótna. Gdyby chodziło nie o Jezusa, ale o jakąś inną postać z epoki starożytnej, bez zastrzeżeń uznano by autentyczność Całunu. Mierzy się więc dwiema różnymi miarami i odrzuca au­tentyczność Całunu, ponieważ w rzeczywi­stości odrzuca się samego Chrystusa, który sam o sobie powiedział, że „po to przyszedł na świat, aby dać świadectwo Prawdzie” (J18, 37) i że Sam jest Prawdą (J14, 6).

Jednak ta Prawda, ucieleśniona w Osobie spowitej krwawym płaszczem, ujawnia „jakby mieczem” (Ap 19, 9) wszelką dwuznaczność i wszelkie zamroczenie, które od wieków usi­łuje ogarnąć nasze myśli i czyny. Niektórzy uczeni są zdania, że jeśli Całun Turyński jest rzeczywiście Całunem Chrystusa, to trzeba by przemyśleć i napisać na nowo całe wieki nauki o Biblii. Świadectwo Całunu obala bowiem teorie niektórych egzegetów, począwszy od Reimarusa, przez Renana, Straussa, Loisy ego („Ojca modernizmu”), Bultmanna, Ranke- Heinemanna, aż do Kiinga, Dirnbecka i in­nych.

32. Etos świata przeciw zbawczej Ofierze
Czyż nie jest zdradą, dokonaną na jedyności i Boskości Chrystusa, że pod płaszczy­kiem pacyfistycznego, powszechnego etosu światowego, pomija się, relatywizuje i od­mawia Chrystusowi i Jego zbawczej Ofierze jedynego i wyłącznego charakteru? Dąży się do stworzenia wspólnego, powszechnego etosu światowego, opartego na najmniejszym wspólnym mianowniku, z pominięciem wagi dogmatów i restrykcyjnej, bardzo wymagają­cej moralności. Usiłuje się ukształtować ety­kę dostosowaną do wymogów współczesno­ści, obchodzącą się bez nadprzyrodzonych, transcendentnych wartości.

Współczesne anty-chrześcijaństwo defi­niuje się zatem jako starannie przygotowany ruch, który głosi, że Jezus nie jest „jedynym Zbawicielem”, ani Jednorodzonym Synem Bożym. Już w 1928 roku na Konwencie Wielkiej Loży Francji padły słowa: „Naszymi zwinnymi rękami uprzędźmy całun, któ­ry pewnego dnia spowije zwłoki wszystkich religii”. Właśnie na ten czas klęski i duchowego głodu Boża Opatrzność zachowała dla nas Całun Turyński, który pośród wszech­obecnej antychrześcijańskiej postawy ma nas umocnić w wierze, być znakiem nadziei na zwycięstwo Zbawiciela i bezcenną pomocą w rozpaleniu na nowo miłości do Zbawiciela w nas samych i w naszych bliźnich.

W wielu papieskich dokumentach czytamy wyraźnie, że z przyjściem Jezusa Chrystusa — Zbawiciela, Bóg ustanowił Kościół dla zba­wienia wszystkich ludzi (por. Dz 17, 30-31). Ta prawda wiary wyklucza ową mentalność indyferentyzmu, która przepojona jest re­ligijnym relatywizmem, prowadzącym do wniosku, że wszystkie religie mają tę samą, jednakową wartość. Dlatego Kościół musi nieustannie głosić, że Chrystus jest „Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14, 6), że w Chrystusie ludzie odnajdują pełnię życia religijnego, i że Bóg w Nim wszystko pojednał ze Sobą.

Prawda, którą jest Chrystus, jawi się z ko­nieczności jako autorytet powszechny. Nawet jeśli w innych religiach znajdują się pewne „nasiona” Logosu, to jednak pełne, uniwer­salne i ostateczne Objawienie Boże zawiera się tylko w wierze chrześcijańskiej. Kościół ma więc konstytucyjny obowiązek niesienia Ewangelii wszystkim narodom.

33. Kult Świętego Oblicza
Fascynacja, jaką wzbudza widok Najświę­tszego Oblicza Chrystusa, ma swą najgłębszą przyczynę w słowach samego Jezusa: „Kto mnie zobaczył, zobaczył i Ojca” (J 14, 9). Odkryć Oblicze Chrystusa to odkryć Oblicze Ojca i w nim się zagubić. Od końca XIX stu­lecia, epoki pozytywizmu i liberalnego nur­tu „badania życia Jezusa” (David Friedrich Straufi, Ernest Renan), od Piusa IX do Franciszka wszyscy papieże nie tylko byli przekonani o prawdziwości Całunu, ale tak­że wielokrotnie zachęcali wiernych zwłaszcza do oddawania czci Najświętszemu Obliczu w duchu zadośćuczynienia za zniewagi oka­zywane Najświętszemu Sakramentowi.

1. Nadpalenia i dziury spowodowane pożarem w 1532 r.
2. Zacieki utworzone przez wodę wylaną na płótno.
3. Krwawe wybroczyny na czole i we włosach. Rany zadane kolcami o małej średnicy.
4. Rany biczowania.
5. Krwawa rana po prawej stronie między żebrami.
6. Rana po przebiciu gwoździem na lewym nadgarstku.
7. Strużki krwi spływającej po przedramionach.
8. Rana po przebiciu gwoździem prawej stopy i plama krwi.

17 kwietnia 1958 roku Ojciec Święty Pius XII ustanowił wtorek przed Środą Popielcową świętem Najświętszego Obli­cza, z poprzedzającą je nowenną. Kult Najświętszego Oblicza istniał zawsze, ale szczególnie w XIX i XX wieku oddane Bogu dusze mogły się przekonać, że cześć dla Najświętszego Oblicza jest jednym z naj­silniejszych środków wynagradzających za bluźnierstwa i rozmaite zniewagi wobec Najświętszego Sakramentu, oraz doskona­łą pomocą w osiągnięciu głębokiej relacji ze Zbawicielem.

Tymi obdarzonymi licznymi łaskami du­szami, rozpowszechniającymi w XIX wieku szczególne nabożeństwo do Najświętszego Oblicza, jako przedłużenie nabożeństwa do Najświętszego Serca Jezusowego, byli: Marie de St. Pierre de Tours, ks. Auguste- Marie Cohen, ks. Julian Eymard (założyciel Kongregacji Czci Najświętszego Sakramentu), Léon Dupont, a zwłaszcza św. Teresa z Lisieux (która zresztą nosiła imię Thérèse de VEnfant Jésus et de la Sainte Face — Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza). Dla św. Tereski cześć dla Najświętszego Oblicza była „kluczem do skarbca Pana Boga”. Jedno spojrzenie na Najświętsze Oblicze dawało jej siłę, by mężnie rezygno­wać z własnej woli. Ułożyła ona także hymn ku czci Najświętszego Oblicza.

Spośród żyjących w XX stuleciu wymie­nić można s. Marię Pię Mastena (zm. 1951) oraz Marię Pierina z Mediolanu (zm. 1945). Siostra Maria Pia Mastena była założycielką Instytutu Sióstr od Najświętszego Oblicza. Jest to dzieło, którego celem jest zadośćuczy­nienie, a jego członkinie w każdy czwartek wieczorem w sposób szczególny rozpamiętu­ją mękę i konanie Chrystusa.

34. Zadośćuczynienie za zniewagi Najświętszego Sakramentu
W jednym ze swoich widzeń Maria Pierina z Mediolanu otrzymała od same­go Chrystusa zadanie zadośćuczynienia za bluźnierstwa i za upadek dusz Bogu poświę­conych. Kult Najświętszego Oblicza miał przy tym uzupełniać kult Najświętszego Serca Jezusowego i ożywić go na nowo. Mając 12 lat, M. Pierina usłyszała w czasie adoracji krzyża w Wielki Piątek wewnętrzny głos, który kazał jej ucałować Oblicze Zbawiciela, aby przez to zadośćuczynić za zdradziecki pocałunek Judasza. Zatapianie się w pełnym cierpienia Obliczu Jezusa było jej drogą, wio­dącą do jeszcze głębszego wniknięcia w Serce Zbawiciela.

Kontemplacja Najświętszego Oblicza była bodźcem, który pobudzał ją do zadośćuczy­nienia za zniewagi, jakie Jezus musiał zno­sić w swoim Najświętszym Obliczu, i jakie do dziś znosi w Najświętszym Sakramencie.

W poświęcony Najświętszemu Sercu piątek Wielkiego Postu roku 1936, podczas nocne­go czuwania Maria usłyszała wyraźne ży­czenie Zbawiciela: „Chcę, aby moje Oblicze, wyrażające najgłębsze cierpienie i miłość mego Serca, było bardziej czczone. Ten, kto rozważa moje Oblicze, przynosi mi pociesze­nie”, i nieco później: „Dusze, które rozważają moje Oblicze, uczestniczą w moim cierpieniu i zostaną pobudzone do miłości i do zadość­uczynienia. To właśnie jest prawdziwe nabo­żeństwo do mego Najświętszego Serca”

A w maju 1938 roku: „Rozważaj moje Oblicze, a wnikniesz w ogrom cierpień r mego Serca”. 21 listopada 1938 roku, pod­czas nocnego czuwania: „Oddałem swe Serce jako widzialny znak mojej wielkiej miłości do ludzi. Oddaję też swe Oblicze, jako widzialny znak mojego bólu, spowo­dowanego grzechami ludzi”. Wreszcie 10 j lipca 1941 roku: „Czy chcesz uczestniczyć j w moim konaniu w Gethsemani, jako zadośćuczynienie za grzechy tych, których 1 najbardziej ukochałem, i za odrzucenie, jakiego doświadczam ze strony tak wielu dusz”.

35. Święte Oblicze a ewangelizacja
Dzięki kontemplacji Najświętszego Oblicza także i my możemy uczcić samo cen­trum osoby Jezusa — Jego Boskie, miłujące Serce. W rozważaniu Najświętszego Oblicza Chrystus wychodzi nam naprzeciw, aby napełnić nas swą miłością i Duchem Świętym. Miłość ta przynagla nas do złożenia świa­dectwa, do apostolatu, do pójścia za Jezusem. Wyposażeni z jednej strony w umiłowanie Najświętszego Oblicza, z drugiej zaś w po­znanie, jakie dają badania nad Całunem, mo­żemy i powinniśmy odważyć się na trudną, często pozornie nie dającą nadziei na powo­dzenie ewangelizację, której wielokrotnie do­magali się papieże XX stulecia. Nawiązując do ewangelicznej przypowieści o talentach (Mt 25, 14 nn) możemy powiedzieć, że po­wierzony został nam skarb, który teraz mamy jako zadanie pomnożyć.

Dodatek

1. Ofiarnicza śmierć Chrystusa
Ofiarniczy charakter śmierci Chrystusa zrozumieć można tylko w kontekście Starego Testamentu. W Księdze Kapłańskiej (rozdz. 17) czytamy, że Bóg dał ludziom krew jako środek pojednania. Z tego powo­du w świątyni składano ofiary ze zwierząt, zwłaszcza w Dzień Pojednania (Yom Kippur)y aby raz do roku pojednać lud z Bogiem i wybłagać odpuszczenie grzechów. Do tego stare­go obrzędu pojednania nawiązuje św. Paweł, porównując dobrowolną śmierć Chrystusa ze składaną jako zadośćuczynienie za grzechy ofiarą w Dniu Pojednania.

W czasie tej najświętszej czynności Starego Zakonu arcykapłan skrapiał Przebłagalnię (Kapporeth) krwią byka i kozła (Kpł 16,14-15). Wyraz Kapporeth, który podobnie jak Kippur pochodzi od tego samego rdzenia k-p-r, zna­czącego „zetrzeć” lub „zakryć”, odnosił się do złotego wieka, spoczywającego na zawierają­cej tablice przykazań (tzw. Świadectwo) Arce Przymierza.

W Liście do Rzymian (3, 25) oraz do Hebrajczyków (rozdz. 9) czytamy, że Chrystus stał się dla nas krwawą „Przebłagalnią”. To On jest więc Ofiarą przebłagalną, któ­ra raz na zawsze wypełniła krwawe ofiary Starego Testamentu. Jest On równocześnie Arcykapłanem, który swą własną krwią zmy­wa nasze grzechy i pieczętuje nowe, wieczne Przymierze z Bogiem: „Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, który­mi skrapia się zanieczyszczonych, sprawia­ją oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego zło­żył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczyn­ków, abyście służyć mogli Bogu żywemu” (Hbr 9,13-14).

2. Znak Boskości Chrystusa
Kim zatem jest ten człowiek, który zdaje się stać ponad śmiercią? Wiemy z Ewangelii, że Jezus został skazany na śmierć z tego powodu, że podawał się za Syna Bożego. Przed swoją śmiercią pozostawił nam jednak słowa, w któ­rych przejawia się ta Jego najwyższa władza: „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzy­skać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J10,17-18). Całun Turyński zawiera wyraźne oznaki tego, że Jezus, zgodnie z tym co sam zapowiedział, ponownie „odzyskał życie”.

Nie chodzi tu o wskrzeszenie z martwych kogoś drugiego, lecz o coś zupełnie nowego, chwalebnego. Nikt bowiem nie może sam dać sobie życia. Tym bardziej nie może własnymi siłami odzyskać go po śmierci. Co najwyżej je­steśmy w stanie tego życia się pozbawić. Dlatego Całun zawiera jasne wskazówki, że spowi­ty nim człowiek to naprawdę Bóg-Człowiek Jezus Chrystus, który okazał się „Panem ży­cia i śmierci”. Nie zapominajmy przy tym, że również podwójny obraz na Całunie stanowi oznakę Boskości Chrystusa. Gdyby bowiem eksplozja energii, której skutkiem było powsta­nie obrazu, nie pochodziła z samego ciała, ale z zewnątrz, wówczas nie mielibyśmy obu tych wyraźnie oddzielonych obrazów, cechujących się jednakową barwą i stopniem jasności, jak tego dowiodły rozmaite próby.

3. Znak Zmartwychwstania
Wydaje się, że ciało zniknęło z Całunu po ok. 36 godzinach od chwili złożenia do grobu, przy czym skrzepy krwi i tkanina Całunu pozostały nietknięte, a układ pasm materiału niezmieniony Informatyk Arnaud- Aaron Upinsky oraz wielu innych naukow­ców uznaje powyższe fakty za zaszyfrowa­ne w Całunie świadectwa historyczności Zmartwychwstania. Nauka, rzecz jasna, nie jest w stanie udowodnić Zmartwychwstania, ponieważ jest ono czymś niepojętym.

Jednak nawet ze ściśle naukowego punk­tu widzenia możną z powodzeniem dostrzec fakty, które od 2 tysięcy lat uzasadniają wia­rę w Zmartwychwstanie: a) nierozmazane skrzepy krwi, które są możliwe jedynie w sy­tuacji, gdy ciało zniknęło z Całunu w spo­sób nadprzyrodzony; b) krew na Całunie nie uległa rozkładowi, jak to zapowiedziały słowa Psalmu (Ps 16, 9-10), dlatego stanowi ona szczególny i niepowtarzalny znak rozpo­znawczy Człowieka z Całunu: „Przeto uweseliło się serce moje, i rozradował się język mój, nadto i ciało moje w nadziei odpoczy­wać będzie. Albowiem nie zostawisz duszy mojej w otchłani, ani świętemu twemu nie dasz oglądać skażenia”.

4. Całun a rozkrzewianie wiary katolickiej
Całun Turyński wyznacza również kie­runek dla rozkrzewiania religii chrześcijań­skiej, przynajmniej jeśli chodzi o inne religie monoteistyczne. Chociaż islam ceni osobę Jezusa, bezgrzesznego proroka, a także oso­bę Jego świętej, również bezgrzesznej, dzie­wiczej Matki, to jednak odrzuca on zarów­no ukrzyżowanie Jezusa, jak i Jego śmierć na krzyżu. Nie uznaje też historyczności Zmartwychwstania ani Boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Wtedy powiedzie­li: otośmy zabili mesjasza Jezusa, syna Maryi, Posłańca Allaha — ale nie ukrzyżowali go, ani nie zabili, a tylko kogoś podobnego do niego” (sura 4, w. 165). Tymczasem Całun Turyński potwierdza historyczność relacji Ewangelii, ukazując w wielu szczegółach mękę Chrystusa, którą islam uważa za zmyśloną.

Jeśli chodzi o judaizm, Całun całkowi­cie wpasowuje się w kontekst historycz­no-żydowski. Pozwala rozpoznać żydow­skie obrzędy pogrzebowe w formie, w jakiej są praktykowane do dziś. Całun ukazu­je nam tajemniczą postać, zapowiedzia­ną już w Starym Testamencie jako „Sługa Pański”, który pozwoli złożyć siebie w ofie­rze, jak baranka. Całun potwierdza więc, że Człowiek ten był zapowiedzianym od wie­ków Mesjaszem. Izajaszowa „Pieśń o Słudze Pańskim” dokładnie pasuje do Człowieka z Całunu (por. opis skazania mękę i śmierć w Iz 52, 13-14; 53, 7-8, 10-12; a także opis biczowania w Iz 50, 6).

Prorok Zachariasz (9, 9; 12, 10) przepo­wiedział zarówno miejsce męki (Jerozolima), jak i przebicie boku Chrystusa włócznią: „Będą patrzeć na Tego, którego przebodli”. W Psalmach czytamy o gorzkim opuszczeniu przez Boga, zupełnym obnażeniu, dręczącym pragnieniu, podaniu octu, a także znajduje­my aluzje do ukrzyżowania (Ps 22, 2; 69, 22; 22, 15-19; 22, 1). Człowiek z Całunu to jed­nak również zabity, lecz zwycięski Baranek z Apokalipsy (Ap 5, 12), który „jest godzien wziąć potęgę i bogactwo, i mądrość, i moc, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo”.

Współczesny judaizm rabiniczny uznaje kłamstwo istniejące od czasów apostolskich, że ciało Jezusa zostało wy­kradzione z grobu (Mt 28, 11-15), i że Zmartwychwstanie nie miało miejsca, od­mawiając tym samym uznania Jezusa za obiecanego Mesjasza. Właśnie w tym punk­cie Całun Turyński, wraz z wszystkimi za­wartymi w nim informacjami, może okazać się pomocą w dotarciu do Jezusa z Nazaretu. Zachowany na Całunie obustronny obraz (ukazujący zarówno przednią, jak i tylną stronę ciała), stanowi ważne odniesienie do żydowskiej mistyki. W umysłowości ży­dowskiej bowiem cyfra dwa posiada szcze­gólne znaczenie. Oznacza ona „tchnienie z tchnienia”, a także symbolizuje człowieka. Przypomina, że zeznanie przed sądem musi być poparte przez dwu świadków, potrzeb­nych do potwierdzenia prawdy. Wreszcie cyfra ta stanowi aluzję do przymierza Boga z Jego ludem, zawartego na Synaju i spisane­go na dwóch tablicach.

A zatem nie tylko krew, ale także po­dwójny obraz na Całunie przypomina nam o Nowym Przymierzu Boga z ludźmi, wy­rażonym w słowach konsekracji: „To jest kielich Krwi Mojej, Nowego i Wiecznego Przymierza, która za was i za wielu bę­dzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Całun wskazuje więc na Nowe, Wieczne Przymierze, zapowiedziane przez Boże mi­łosierdzie już prorokom Starego Testamentu (por. jr 31, 31 nn; Ez 36, 25-28) i przypieczę­towane Krwią Chrystusa.

Podwójny obraz na Całunie jawi się tym samym jako dwie tablice przykazań Nowego Przymierza: „Przykazanie nowe daję wam, byście się wzajemnie miłowa­li, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 9-17).

Takie jest również hasło towarzyszące wy­stawieniu Całunu w 2015 roku — „UAmore piu grandęy — odwołujące się bezpośrednio do słów Chrystusa: „Nikt nie ma większej miłości aniżeli ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J15,13).

Widzimy więc, że Całun Turyński sprowa­dza do absurdu wszystkie usiłowania, dążące do uznania wszystkich religii, zwłaszcza rełi- gii monoteistycznych, za alternatywne drogi do Boga, jak to postulował już w 1779 roku Lessing, w swoim ideowym dramacie Nathan der Weise. Całun daje też jednoznaczną odpo­wiedź na pytanie o wartość historyczną rela­cji ewangelicznych i zawartych w nich prawd. W unikalny sposób rzuca on nowe światło na dogmaty chrystologiczne.

Zawsze Wierni Nr 3. 178

> http://shroud3d.com/home-page/introduction-image-qualities-of-the-shroud-of-turin
> http://www.johannesgemeinschaft.at/wp-content/uploads/Das-Grabtuch-von-Turin.pdf
> http://www.world-mysteries.com/sar_2.htm
> https://www.pinterest.com/iamnoone2/shroud-of-turin/

http://gazetawarszawska.com

Zobacz też:
> https://marucha.wordpress.com/2009/07/30/o-calunie-turynskim/
> https://marucha.wordpress.com/2011/04/23/swiety-calun-swiadek-meki-jezusa-chrystusa/
> https://marucha.wordpress.com/2012/01/15/calun-turynski-tajemnica-dla-nauki/
> https://marucha.wordpress.com/2012/04/06/oblicze-zbawiciela/
> https://marucha.wordpress.com/2012/04/17/amerykanski-badacz-nie-ma-watpliwosci-calun-turynski-jest-autentyczny/
> https://marucha.wordpress.com/2013/03/31/jak-powstal-wizerunek-na-plotnie/
> https://marucha.wordpress.com/2013/03/29/meka-panska-zapisana-w-calunie-turynskim/
> https://marucha.wordpress.com/2014/04/18/piata-ewangelia/
> https://marucha.wordpress.com/2014/04/09/nauka-potwierdza-tradycje-kosciola/
> https://marucha.wordpress.com/2015/05/31/calun-turynski-a-nauka/
> http://www.pch24.pl/fotografia-i-tajemnica-calunu,1485,i.html
> http://www.pch24.pl/jak-powstal-wizerunek-na-plotnie-,1487,i.html

Komentarzy 129 to “Gertrud Wally: Oryginał czy falsyfikat? Całun Turyński — relikwia na trzecie tysiąclecie”

  1. zawisza said

    Sam Pan Jezus objawił św. Gertrudzie nabożeństwa do Jego Przenajświętszego Oblicza, co otworzyło nam jakby nową studnię łask Bożych, gdyż Zbawiciel obdarzył ją wielkimi obietnicami, podyktował mianowicie św. Gertrudzie, że:

    1) Osoby praktykujące nabożeństwo do Świętego Oblicza, otrzymają za życia wewnętrzne i stałe światło, a po śmierci będą jaśnieć w niebie szczególniejszą światłością.
    2) Ci, którzy wpatrują się w rany Mego Oblicza na ziemi, wpatrywać się Weń będą w niebie, na jaśniejące chwałą.
    3) Ci, którzy czcić będą Święte Oblicze Moje w duchu zadośćuczynienia, dopełnią tego, co uczyniła św.Weronika. Stosownie, z jaką gorliwością czcić będą znieważone Me Oblicze przez bluźnierców, tak samo będę czuwać nad ich obliczem przez grzechy oszpeconym. Boskie Oblicze Moje jest formą bóstwa, która przywraca duszom podobieństwo Boże.
    4) Co do tych, którzy mową, modlitwą albo pismem będą bronili sprawy Mojej, ja także będę ich bronił przed Szatanem i udzielę im szczególnych łask.
    5) Będę ich bronił od nieprzyjaciół.
    6) Będę ich ochraniał od nieszczęść i złych przygód.
    7) Zapewnię im wytrwanie do końca.
    8. Gdy ofiarują Ojcu Mojemu i Mojej Matce zadośćuczynienie za znieważone Moje Oblicze, wyproszą nawrócenie wielu grzeszników.
    9) Tak samo, jak w jakimś królestwie, posiadając monetę, za noszenie w duszy drogocennego wyobrażenia Najświętszego Oblicza otrzyma się w tym życiu wszystko, co konieczne do zbawienia.
    10) Przez to Święte Oblicze będą działać cuda.
    11) Świętej Matyldzie, proszącej Pana naszego, aby ci, którzy czczą pamięć Jego słodkiego Oblicza, nie byli pozbawieni Jego najmilszego towarzystwa, odpowiedział: „Żaden z nich nie będzie odłączonym ode Mnie”.
    12) Pan nasz obiecał św. Gertrudzie wyrazić w duszy tych, którzy czcić będą Jego Najświętsze Oblicze, rysy Boskiego z Nim podobieństwa.
    13) Przez Święte Moje Oblicze otrzymasz zbawienie wielu grzeszników. Przez to ofiarowanie nic nie będzie ci odmówione.

    http://gloria.tv/media/Yqj88R3zz1t

  2. aa said

    poniewaz wszystkie polskie media-oficjalne i nie-sraja w pory aby poinformowc co dzieje sie w metropoli-Palestynie wiec przekazuje
    obecnie ponad 5 tys arabskich katolikow protestuje pod spalonym kosciolem romnozenia chleba i wina w Tyberiadzie
    jest to juz 45 przypadek podpalenia kosciolow katolickich-w ostatnim czasie- w okupowanej przez chazarow Palestynie.Sprawcy oczywiscie nie wykryci. Ale gdy chodzi o incydent anty izraelski-wystarczy zeby”myslal” ajuz jest trupem-bez sadu-szkoda czasu dla goja na sady i gadanine…..
    oczywiscie prasa swiatowa ani mru mru
    senator izraelski Majkel Oren naublizal obamie wypominajac mu katolicka matke i muzulmanskiego ojca. Obama sie oblizal i nie baknal nawet baka
    Zbrodniaz wojenny Mopaz-minister w okresie zezi w Gazie spokojnie paraduje po Londynie-pederasci angielscy udaja ze nie widza. Kto wiec rzadzi tym swiatem?

  3. marrkerr said

    „Mimo takich wyników, Schwortz wciąż nie chciał uwierzyć w boską ingerencję przy powstaniu Całunu:
    Nawet jednak po ukończeniu prac i po opublikowaniu ich wyników nie byłem przekonany co do prawdziwości Całunu Turyńskiego. Musiało minąć aż osiemnaście lat, aż doszedłem do przekonania, że relikwia jest autentyczna. Przez całe lata nie dawał mi spokoju jeden fakt. Z własnego doświadczenia wiemy, np. gdy się skaleczymy, zę krew bardzo szybko krzepnie i przybiera barwę brązową lub czarną. Tymczasem na Całunie była czerwonego koloru. (…) W 1996 r. przeprowadziłem na ten temat rozmowę z dr. Alanem Adlerem. Był on światowej sławy hematologiem oraz – tak jak ja – członkiem STURP i Żydem. Wtedy on wyjaśnił mi, że jeśli organizm człowieka jest poddany długotrwałym torturom – a wiemy, że męka Jezusa ciągnęła się przez osiemnaście godzin – i jeśli w tym czasie człowiekowi nie podaje się niczego do picia, wówczas czerwone krwinki rozpadają się, z wątroby wydziela się bilirubina, która przedostaje się do krwiobiegu i wtedy krew kogoś takiego na zawsze będzie czerwona. Nigdy nie zmieni swojego koloru. Gdy to usłyszałem, zrozumiałem, że ostatni element układanki trafił na swoje miejsce
    – wyjaśnia Schwortz.
    Jak więc naukowiec tłumaczy to, w jaki sposób wizerunek odbił się na płótnie?
    Jeśli bowiem człowiek stworzy jakiś obraz, można w miarę łatwo określić sposób jego wykonania. W tym przypadku natomiast jesteśmy bezradni. (…) Ten obraz utrwalony został w skali mikroskopijnej zaledwie na wierzchu włókien. Żadna technika, jaką dysponuje ludzkość, nie jest w stanie uzyskać takiego efektu. Mogę opisać jego parametry w języku naukowym, ale większości ludzi i tak to nic nie powie. Myślę więc, że bardziej zrozumiałe będzie określenie tego obrazu w inny sposób. Otóż, jest on świadectwem męki Jezusa
    – twierdzi Schwortz.”

    http://wpolityce.pl/polityka/154178-sieci-rozmowa-z-naukowcem-ktory-badal-calun-turynski-zadna-technika-jaka-dysponujemy-nie-jest-w-stanie-uzyskac-takiego-efektu

    Cały artykuł był w formie papierowej ze 2 lata temu.

  4. Iwet said

    A ja miałam to błogosławienstwo kilkuminutowej modlitwy przed Całunem w kwietniu tego roku. Rozpala serce.

  5. Co? Bez znaków nie potraficie wierzyć w Chrystusa?

  6. Joannus said

    Ad 5
    Znaki to znajdujemy na drogach, tymczasem płótno grobowe Pana Naszego Jezusa jest zachowane z Jego dobroci na czas współczesny i dalszy na świadectwo manipulatorom Ewangelii, fałszerzom i niedowiarkom, o Zmartwychwstaniu, a tym samym i Bóstwie Pana Naszego. Czyż nie brakuje już wątpiących w Zmartwychwstanie w samym Kościele. A może i dalszy rozwój ekumeniactwa ma w swych ukrytych planach zanegowanie tego faktu, aby osiągnąć swój obłędny cel zjednoczeniowy,
    Jest też Całun cenny nie jako ”znak”, ale pomoc w jakże pożytecznej dla dusz kontemplacji Bolesnej Męki Pana Jezusa/

  7. Easy Rider said

    Jeżeli chodzi o moje zdanie, to przychylam się do poglądu, iż Całun jest podróbką relikwii, wykonaną przez Leonarda da Vinci, na zamówienie czynników kościelnych. W tamtych czasach, fałszowanie relikwii – to był powszechny proceder, bo chętnych było wielu, a podaż w wersji oryginalnej, oczywiście ograniczona.

    Natomiast zastanawiam się, gdzie podziali się wszyscy tutejsi prześmiewcy zjawisk paranormalnych czy UFO? Boją się ruszać „cudu”, który posiada kościelne imprimatur? A gdzie są ci wszyscy matematycy i fizycy, tak żwawo dyskutujący na temat ruchów Księżyca – zapomnieli o tym, że odwzorowanie głowy na owiniętym wokół niej płótnie powinno po rozwinięciu na płaszczyznę dać rozciągnięty na boki owal, a nie obraz jak na portrecie?

    Załączam ponownie, bo warto zobaczyć:

  8. dejpanspokój said

    Widziałem całun. Bez uprzedniej wiedzy o jego wyglądzie zajęło mi 10 min dostrzeżenie postaci. Inni nie byli w stanie jej zobaczyć.

  9. Marucha said

    Re 7:
    Wypowiedź skandaliczna mieszająca „paranormalne” brednie z cudownymi zjawiskami wynikającymi z boskości Chrystusa.
    Nie zajmuję się opinią p. ER na temat pochodzenia Całunu, gdyż jest wzięta z niczego.

  10. Joannus said

    Ad 7
    Pokazał Pan siebie tu jako ignoranta religijnego wchodzącego w nie swoje i nie znane sobie podwórko.

  11. HDKK (Honorowa Dywizja Komandosw Kultury) said

    Panie Krzysztofie.

    My jesteśmy inżyniery. Wiara u nas to tylko uzupełnienie wiedzy. My wiemy bardziej niz wierzymy. My wiemy to, w co większość wierzy i potrafimy to w większości udowodnić a co najmniej uzasadnić racjonalnie. Jeśli tylko nie damy się wciągnąć w emocjonalne przepychanki. Na szczęście Pan Chrystus pozostawił po Sobie tyle dowodów i znaków, że Pana pytanie w zasadzie mija się z celem.

    A jeszcze więcej znaków dał Najwyższy w Swojej pierwszej ppostaci, juz w czasie Stworzenia. Prawda?

  12. Marek said

    Warto było przeczytać powyższy artykuł o całunie.

  13. Easy Rider said

    Ad 9 – Marucha.

    Z wiarą nie da się dyskutować i nie zamierzam, natomiast wydaje mi się, że nawet człowiek wierzący nie powinien ignorować geometrii. Natomiast co do „paranormalnych bredni” to chciałbym poinformować, że były one udziałem niektórych świętych, jak o. Pio czy św. Franciszek. Nie rozumiem, dlaczego boi się Pan tego określenia „paranormalne” jak diabeł święconej wody?

    Ad 10 – Joannus.

    Badanie autentyczności Całunu – to nie jest kwestia religijna, lecz techniczna. Gdyby było inaczej, nie zlecano by badań naukowcom, lecz pozostawiono osobom duchownym.

  14. Boydar said

    Z tego artykułu to zapamiętałem jedno – Pan Jezus był żydem z ośmiocentymetrowym nosem. Spadać mi na drzewo !

    A do Pana Easy mam pytanie – pomijając już efekty noszenia wody sitem, to kto naukowo zbadał tych „naukowców” ? Magister Stoltzman ?

  15. Budziwoj said

    http://www.pnpzadruga.pl/czytaj-zadruge/numer-1-1-01-1947/akcja-dziejowa-narodu-wybranego.html

  16. Easy Rider said

    Ad 14 – Boydar.

    Nie wiem, dlaczego miałbym się tłumaczyć z tych naukowców, skoro nie ja ich dobierałem. Nie znając bliżej okoliczności, można za tak samo uprawniony uznać pogląd, iż działali oni stronniczo na rzecz obalenia autentyczności Całunu, jak też że działali stronniczo na rzecz potwierdzenia tej autentyczności. To drugie jest bardziej prawdopodobne, bo przecież na ich wybór miały wpływ czynniki kościelne, raczej zainteresowane w potwierdzeniu tej autentyczności.

  17. Boydar said

    I tu się z Panem zgadzam, „nie wierzę w wyniki badań naukowych, których sam nie sfałszowałem” powiedział swego czasu pewien szczery do bólu dżentelmen.

    Kwestia prawdziwości płótna eksponowanego jako ostatnie okrycie Pana Jezusa, dla mnie jest sprawą zupełnie drugorzędną. Oni przy okazji tych „badań” załatwiają zupełnie inne „sprawy”, jak choćby owo autorytatywne informowanie o ośmiocentymetrowym żydowskim nosie Pana Naszego. I już poszło w lud. A przy jakiej uczonej okazji !

    W coś musiał być zawinięty. Jeśli to to płótno, z pewnością nie ma właściwości poddających się standardowym badaniom. Zresztą, czy to akurat to, czy wtórnik, jaki ma to wpływ na Ewangelię. Rozmieniamy się na drobne, a żyd tylko liczy odsetki.

  18. Rokitnik said

    Niby to wszystko wiedziałem ale…?
    Utkwiło mi jednak w głowie UDOWODNIENIE poprzez CUD Całunu Turyńskiego, Światu męki i zmartwych wstania Chrystusa jako DOWÓD na prawdziwośc JEDNEJ, prawdziwej bo pochodzącej z zaświatów Religii w naszej Galaktyce !!
    Wszystkie inne ” religie ” możemy więc wypierniczyc na śmietnik Historii.! Zwłaszcza z politowaniem patrząc na uparte trzymanie się żydow rabinicznego Starego Testamentu? CHRYSTUS otworzył NOWĄ KSIĘGĘ ZYCIA…lecz oni – sprawcy owej tragedii sprzed 2,500 lat – uparcie wierzą w ichnego, ktory przyjdzie by dac IM władzę nad SWIATEM?
    Przeciez już dawno przyszedł, – ma na Imie, LUCYFER !!!!

  19. Bebebe said

    Jest to dowód i przez to dodaje sił i wiary w nawale pseudoinformacji i pseudosensacji typu Kod, Hoły blond,holy grali, i super postępowych księży i katechetów i rodziców…
    Pamiętam jak niedawno z córkami byłam na mszy dziecięcej innym kościele(nie w NMP na piasku, czasem jesteśmy poza domem na weekend).no i ksiądz zgarnia trzódkę przed ołtarz w celu pogawędki w ramach kazania…i bajdu, bajdu, i pyta w co dzieci wierzą, co takiego czeka nas po śmierci( to tak w skrócie). Na to dzieci: babcia, pan katecheta itp.mówi, że reinkarnacja…
    No to i księdzu, i mnie,i moim pannom szczęki opadły

  20. Listwa said

    @ 7 Easy Rider

    O Całunie to niezbyt pan wiele wie, z tego co można u pana przeczytać to nic. Błyszczy pan tylko cymbalskimi przekonaniami.

    O cudach w Kościele katolickim tez niewiele. Pan rozważy, czy aby nie nadszedł czas przestać się wymądrzać. Całun jest przykładem cudu , udowadniają to badania naukowe.

    Przykłady o. Pio czy św Franciszka nie mają nic wspólnego z tym, co zaliczane jest do zjawisk paranormalnych lub UFO. Ich działania , możliwości, czy nie wytłumaczalne dla ludzi zjawiska są w pełni normalne i żadne para czy ufologia.

    Podstawą tego co mogli oni zrobić jest zdrowa nauka katolicka, płaszczyzna życia duchowego i wyłącznie w granicach bożych i dobra. A sednem tego jest bezpośredni , mocny kontakt z Panem Bogiem, oparty na wierze, który odpowiada pozytywnie na pragnienia, prośby i potrzeby tych, którzy są Mu mili. Na tym polega cudowne działanie mężów Bożych, Pan Bóg czyni cuda jako odpowiedź na ich prośby dla dobra ich i otoczenia.

    I jeszcze jedno: Pan Bóg wymaga od nas wiary, że Pan Bóg jest i jest prawdomówny. Potem wymaga przyjęcia Jego słów za prawdę i życia według nich lub uwzględniania podanych słów. Bez wiary nie można podobać się Panu Bogu. Kto traci wiarę wszystko traci. i to nie jest warunek dla warunku i zasada dla zasady. Jest to oczywista i żelazna logika.

    Albo przyjmiesz za prawdę i za swoje słowa Boga albo je odrzucisz. Albo żyjesz i idziesz tam, gdzie Pan Bóg wskazuje i naucza albo odrzucasz i giniesz. Nie można negować słów Boga i je odrzucać i jednocześnie je przyjmować. Proste i przejrzyste.

    Tu trzeba zacząć dostrzegać ważne rozróżnienie. Żaden cud, taki jak całun , uzdrowienia, bilokacje, objawienia, i wiele innych nie są żadnymi dowodami stanowiącymi dowody dla wiary lub dowody, które sprawiają, że ktokolwiek na ich podstawie wiarę katolicką przyjmie. Nie przyjmie. Cuda nie są po to i pozbawione są tej mocy. Niezależnie od cudów i tak każdy musi ponieść osobisty trud poznania nauki i przyjęcia wiary.

    Cuda, w tym cud całunu turyńskiego są dowodami na prawdomówność źródła i prawdziwość słów. Poznając cuda nabywamy osobistej pewności, że podawana nam nauka do przyjęcia i uwierzenia jest na pewno prawdziwa i nieomylna. Nie zawiedziemy się, gdy ją przyjmiemy i wygramy na tym, jeśli ją utrzymamy i będziemy nią się kierować do ostatnich sekund życia. Bo w ostatniej sekundzie można życie wieczne i dobrodziejstwa z nim związane stracić.

    Mając pewność, że źródło wiedzy jest uczciwe, a treści prawdziwe, możemy przystąpić do uwierzenia, czyli przyjęcia bez dowodów opierając się na autorytecie źródła. Dzięki swej rzetelności i uczciwości intelektualnej możemy poznać , przyjąć i stosować się do przyjętych słów i tego wszystkiego, co określamy nauczaniem i wiarą katolicką. A nie jest ona zbiorem teorii, haseł, zasad, hipotez. Nauka i wiara katolicka obejmuje i opisuje wyłącznie to co istnieje, jest rzeczywistością (choć często niewidzialną lub niedostrzegalną), to co jest realne i prawdziwe. Nie ma tam żadnej fikcji. Przyjąć wiarę katolicką oznacza poznanie niematerialnej rzeczywistości i akceptacja jej.

    Dla osiągnięcia zbawienia Pan Bóg stawia jeden trudny do osiągnięcia warunek, a zarazem dla każdego osiągalny niezależnie od wieku, zamożności , sytuacji i miejsca na ziemi – przyjąć i utrzymać wiarę.

    Samo przyjęcie wiary opiera się jedynie na łasce Pana Boga , a nie na poznawaniu cudownych zdarzeń. Przyjęcie wiary oznacza przyjęcie łaski, którą Pan Bóg daje każdemu. Można łaskę wiary odrzucić, nie można zbawić się bez tej łaski na samych ludzkich wysiłkach. W tym kontekście pojawiają się cuda i mają swoją określoną rolę.

  21. Listwa said

    @ 7 Easy Rider

    „Jeżeli chodzi o moje zdanie, to przychylam się do poglądu, iż Całun jest podróbką relikwii, wykonaną przez Leonarda da Vinci, na zamówienie czynników kościelnych.”

    – podróbka jest to uczynienie kopii oryginału, jeśli da Vinci podrobił oryginał relikwii to proszę powiedzieć, gdzie jest oryginał i jaki jest oryginał relikwii ?

    Ci co bredzą o podróbce relikwii nigdy oryginału relikwii nie widzieli , a bredzą, że jest.

  22. JerzyS said

    zawisza said
    2015-06-21 (niedziela) @ 13:58:48

    Sam Pan Jezus objawił św. Gertrudzie nabożeństwa do Jego Przenajświętszego Oblicza, co otworzyło nam jakby nową studnię łask Bożych, gdyż Zbawiciel obdarzył ją wielkimi obietnicami, podyktował mianowicie św. Gertrudzie, że: ….

    =================================================================================

    Bardzo ciekawy przekaz!

    „Sam Pan Jezus objawił św. Gertrudzie nabożeństwa do
    Jego Przenajświętszego Oblicza,
    co otworzyło nam jakby nową studnię łask Bożych…”

    A co z pierwszym przykazaniem?

    Dlaczego to Prawdziwy i Sprawiedliwy Bóg,
    tylko chrześcijanom przekazał Prawdziwa religie, a inne Narody pominął?

    Jaką role odegrała tu Mira i Kadzidło?

    Dlaczego to dziś w niektórych krajach Kadzidło
    jest zakazane, nawet do celów medycznych?

    Czym się różni Ignorat Religijny od Zwykłego Ignoranta

  23. Boydar said

    Panie Jerzy, co Pan tu wypisujesz (jeśli to Pańskie a nie cytat) – „… Dlaczego to Prawdziwy i Sprawiedliwy Bóg,
    tylko chrześcijanom przekazał Prawdziwa religie, a inne Narody pominął? …”

    Niby kogo pominął ? Kiedy i gdzie ? Kto nie ma dostępu do Ewangelii i Zbawienia ?

  24. Anzelm said

    Według takich biednych typów jak np. ER,
    wierzą co NAUKA powiedziała, ale kiedy NAUKA mówi co im nie pasuje, to
    włączają filtry poznawcze, odzielając swoje od ich i pełni Easy,
    bełkoczą niby po ludzku, a jakby nie.

    Co takie móżdżki wypłodzą w temacie Gwadelupy i malunku nie uczynionego ludzką ręką, co NAUKA zrezygnowna potwierdziła.

    Co wybełkoczą o Sokółce?

    Aż po naukowe dowody na Temat obecności

    Jezusa Chrystusa w Najświętrzym Sakramencie?!

    Strach zglądać w te łby zamroczone samym sobą po brzegi.

  25. Easy Rider said

    Ad 20 – Listwa.

    Czy Pan jest osobą duchowną? Proszę odpowiedzieć szczerze, bo przecież to żaden wstyd, a to pozwoli na przyjęcie właściwej optyki w ocenie Pańskiej wypowiedzi. Zwracam jednak uwagę, że używanie obraźliwych określeń jakoś nie za bardzo koresponduje z ewangelizacyjnym tonem wypowiedzi.

    Odnośnie #21 – pierwotnie miałem napisać „fałszywką”, ale użyłem słowa „podróbka” tylko ze względu na wrażliwość osób wierzących w prawdziwość Całunu, stąd też proszę nie czepiać się słówek.

    Ad 24 – Anzelm.

    Na ile mogłem zrozumieć Pańską niezborną myślowo wypowiedź – odpowiadam tak, że nie neguję występowania cudów, tj. zjawisk niewyjaśnionych na gruncie naszej wiedzy, tylko w sprawie Całunu mam zbyt wiele wątpliwości. Najważniejszy i właściwie wystarczający argument przemawiający za fałszywką ma charakter geometryczny – nie można odwzorować obrazu głowy na owiniętym wokół niej płótnie w ten sposób, aby po rozwinięciu dawała obraz w proporcjach jak na portrecie lub odbiciu w lustrze. Cuda też funkcjonują w obrębie jakichś praw i logiki.

  26. Marucha said

    Re 25:
    Jest rzeczą zastanawiającą, iż – mimo świadectw wielu poważnych naukowców i badaczy – zakłada Pan, iż Całun nie jest autentyczny, że jest podróbką (czego?) czy kopią (czego kopią?).
    Natomiast bez większych oporów daje Pan wiarę paranormalnym bredniom.

    Słusznie się mówi: kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko.

  27. Anzelm said

    A oto super zborna myślowo teza ER:

    „Cuda też funkcjonują w obrębie jakichś praw i logiki.” – czyli, że

    cuda nie mogą funkcjonować poza obrębem „Jakichś praw i jakiejś logiki?!

    Przecież to jest właśnie istota Cudów, drogi logiku geometryczny.

    Oto coś jest czego być nie powinno – A JEST !

    Człowiek pełen Siebie Samego, to opis Pychy, która tak wypełnia człowieka, że

    nie ma tam już miejsca nawet na prawdę.

    Co można wlać do pełnego wiadra, i to do tego pełnego fekalii?

  28. Marek said

    Ja myślę, że Całun jest znakiem [cudem] dla wierzących i niewierzących.
    Panie ER, dla pana fragment znalazłem:

    List do Hebrajczyków rozdz 2
    (1) Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. (2) Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo spotkało się ze słuszną odpłatą, (3) to jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli, (4) a Bóg poręczył je również znakami i cudami, i różnorodnymi niezwykłymi czynami oraz darami Ducha Świętego według swojej woli.

  29. Listwa said

    @ 25 Easy Rider

    Czy Pan jest osobą duchowną?

    – to nie jest dla pana istotne, pan powinien zająć się lukami w swoim rozumowaniu, gdyż wypełnione są one pychą. Jestem katolikiem Rzymskim z urodzenia i katolikiem Rzymskim z wyboru, nie jest ważne dla poprawności tekstu i prawdziwości argumentu, czy podaje go osoba duchowna, świecka, czy małe dziecko.

    W moim tekście nie było żadnych obraźliwych wypowiedzi, zostały użyte adekwatne określenia dla oceny pana niektórych wypowiedzi. Są żartobliwie mówiąc „cymbalskie”, jeśli woli pan bez żartów to imbecylskie (prosze przyjąc znaczenie słowa ze sfery społecznej, nie medycznej).

    Wszystkie wypowiedzi, których zadaniem jest korekta pana myślenia w kierunku właściwego myślenia ewangelicznego są ewangeliczne. Apostoł uczył, że czasami i milczenie jest ewangeliczne.

    Robi pan z całunu jakąś fałszywkę nazywając ją podróbkę i stęka coś o wrażliwości. Nie wysilił się pan, żeby zagadnienie całunu poznać, a wyraża pan swe poglądy i żąda, aby je uznać za słuszne. Tak postępuje człowiek głupi. Uprzedzając pana obrażanie się, powiem od razu że jest to zaczerpnięte z ksiąg mądrościowych starego testamentu. Gdyż te ksiagi tym tematem się zajmują.

    Posze powiedzieć jakiej wielkości energi abyła potrzebna żeby wypalić włókna na 100 000 częsci mm żeby powstał obraz, i prosze wyjasnić w jaki sposób tę energuę wygenerował da Vinci i jak utrzymał ją w ryzach , aby obraz powstał a energia nie zniszczyła tkaniny. Udowodnij, że twe poglądy i wiedza na temat całunu nie są cymbalskie.

  30. Listwa said

    cd.. @ 29

    Ognisko rozpalił?
    Kiedy ludzkość zbudowała pierwszy generator jakiejkolwiek energii?
    Kiedy została odkryta własciwość przewodzenia i energia elektryczna>

    Przed panem pełne pole do popisu , że było to jeszcze przed śmiercią Leonarda da Vinci.

    Jak pan bardzo che to może to wykazać że jest to zasługą UFO. Tylko proszę nie oczekiwać że przyjmiemy to na wiarę. Cudów to pan jeszcze nie robi.

  31. Bebebe said

    Ad22
    Dobry i sprawiedliwy Bóg objawił prawdę wszystkim narodom, wszystkim ludziom.kto uwierzył, ten jest chrześcijaninem. Nie na odwrót.

  32. Dziad Wernyhora said

    Jak mówi Ewangelista o Chrystusie „była światłość prawdziwa” – ta radiacja to po prostu światło o mocy 20-30 mln watt. Wobec takiej mocy swiatła płótno zachowało się jak błona fotograficzna do głębokości dwóch mikrowłókien.
    Metoda datowania węglem nie może być zastosowana do datowania Całunu, ponieważ zakłada ona, że materiał podlegał naturalnej radiacji, podczas gdy w rzeczywistości obraz wytworzony został poprzez radiację (światło widzialne, być może także inne pasma).
    Najciekawsze, że emisja światła była wyłącznie wertykalna.

  33. Bebebe said

    I mam jeszcze pytanie.zadałam je nawet kiedyś,25 lat temu w Padwie a potem w Asyżu mnichom, którzy nas oprowadzali, potem też szukałam odpowiedzi i nie znalazłam.
    Otóż na całunie ręce naszego Zbawiciela są przekłute w nadgarstkach, kciuk podwinięty.natomiast wszyscy stygmatycy i Jesus ukrzyżowany w sztuce europejskiej mają rany w dłoniach.
    Czy ktoś może mi to wyjaśnić?albo podać link, skąd ta rôżnica

  34. NICK said

    1. Bez wątpienia Chrystus, nasz Pan, miał nadgarstki przywiązane do krzyża.
    2. Sztuka światowa przedstawia nie tylko stygmaty dłoniowe. Także nadgarstkowe. ( wyguglować – obrazy dla: Jezus na Krzyżu).
    3. Osobiście natomiast to zapamiętałem Krzyż, gdzie gwóźdź przebijał przywiązkę nadgarstkową. Widocznie podświadomie lub wedle Bożej woli.
    4. Gwóźdź we śródręczu, a jak P. pisze – dłoni, absolutnie nie utrzymał by ciężaru ciała człowieka. Boga-Człowieka. Nawet minuty.
    5. Całun zatem, niniejszym, otrzymał kolejny dowodzik na autentyczność.
    6. Kciuk w tej sytuacji, w sposób fizjologiczny, podwija się w konwulsjach zgonu i tak zostaje pośmiertnie. Minimum dobę.
    7. Rozważanie powyższego? Artyści, prawda, we większości – dłoniowo, NIC nie zmienia!!!

    Chryste. Wybacz. Niegodnym jest.

  35. Szukacie wiedzy. A wiedza nie jest wiarą.

    Nie stoi w żadnej sprzeczności jedno z drugim – admin

  36. Peryskop said

    5. Pas materiału doszyty już w czasach apostolskich?
    Przy lewym brzegu Całunu widać pas materiału o splocie identycznym z tkaniną Całunu, przyszyty do niego szwem ślepym, charakterystycznym dla I wieku. Takie same szwy odnaleziono również na tkaninach z Masady

    Upssss !

    Zszyto szwem ślepym… z mitem.

    Ale trudno tu wyciągać jednoznaczne wnioski bez zbytniego ryzyka pomyłki.

    Syjonistyczny mit o Masadzie
    17 Listopad 2010

    http://www.jewishtribalreview.org/masada2.htm

    tłumaczenie Ola Gordon

    Nowoczesna tożsamość żydowska jest wypełniona mitami i okłamywaniem siebie. Wśród największych żydowskich mitów dzisiaj jest jej opowieść o Masadzie, pustynnej fortecy w pobliżu Morza Martwego, która stała się ważnym przystankiem pielgrzymek żydów z całego świata, w hołdzie dla rzekomego szlachetnego oporu przeciwko rzymskiemu najeźdźcy (kilkuset żydów miało popełnić zbiorowe samobójstwo zamiast poddania się). W świadomości żydowskiej Masada ewoluowała do punktu zbiorowej dumy – śmierci za tożsamość żydowską, sprzeciwiającej się uciskowi nie-żydów, uświęconej formy oporu wobec starożytnego „antysemityzmu”. Podobnie jak w przypadku nowoczesnej samo-oszukańczej żydowskiej tożsamości, dokładne badania żydowskiej historii i tradycji, zbyt często okazują się żenujące.

    Fragment opracowania Gdy rządzą ofiary. Krytyka żydowskiego prymatu w Ameryce:

    „Musimy zobowiązać się do wspierania Izraela w wymagającym i koniecznym poszukiwaniu naszego marzenia. Nigdy nie zapomnę chwili na górze Masada, gdy stałem na tym wielkim płaskowyżu, gdzie kiedyś nowi żołnierze składali przysięgę. Spędziłem kilka godzin z Yadin Romanem debatując, czy Józef Flawiusz słusznie czy też nie, opisując oblężenie – czy rzeczywiście byli oni ostatnimi żydami walczącymi o przetrwanie – czy też uciekli, ponieważ nigdy nie znaleziono żadnych szczątków”. – Kolejny prezydent za okupacją? [„Sprawa Izraela jest sprawą Ameryki”, senator John Kerry, CounterPunch, 17.02. 2004]

    Wśród najważniejszych narodowych legend we współczesnym państwie Izrael (jak i dla wielu z międzynarodowej społeczności żydowskiej) była opowieść o Masadzie. W izraelskiej / żydowskiej tradycji w 73 AD, 900 żydowskich fanatyków szlachetnie broniło się przez wiele miesięcy przed atakiem, a następnie popełniło zbiorowe samobójstwo w odległej pustynnej twierdzy w pobliżu Morza Martwego, ale nie poddało się oblegającym legionom rzymskim. Opowieść o Masadzie – o zdesperowanych żydowskich bojownikach, była powszechnie uważana za fakt historyczny i służyła za bohaterski symbol – „ostatni bastion” w żydowskiej świadomości zbiorowej, opowieść o żydach przeciwnych rzymskiej dominacji, którzy woleli umrzeć za żydowskie dziedzictwo, niż cierpieć z rąk pogan. Masada miała w sobie wachlarz tradycyjnych żydowskich wierzeń: Żydzi jako „rozdarty naród” przeciwko wszystkim innym, kilku przeciwko wielu, żydowskie bohaterstwo przeciwko pogańskiej hordzie, i oddanie się aż do śmierci, szlachetne dążenie. Historia Masady była od dawna źródłem żydowskiej i izraelskiej dumy, zwłaszcza od czasu utworzenia współczesnego Izraela w 1948 roku. „Masada to nie tylko historia”, mówi izraelski historyk Nachum Ben-Jehuda, „Masada stanowi, z pewnością dla mojego pokolenia Izraelczyków, ważny składnik samej definicji naszej żydowskości i izraelskiej tożsamości.” [Ben-Jehuda, s. 5] „Masada”, pisze Icak Landau w słynnym poemacie patriotycznym o Izraelu i żydowskiej solidarności, „nigdy nie upadnie”. [Benvenisti, str. 35]

    Zaskakujące jednak jest to, że legenda Masady o odważnych żydowskich obrońcach jest fałszywa. Jej historyczna podstawa była zniekształcona i upiększona, by służyć propagandowym potrzebom budowania izraelskiego państwa. Nachuma Ben-Jehuda napisał cały tom w 1995 roku, że nie tylko ta heroiczna wersja historii Masady jest nieprawdziwa, ale że była świadomie sfabrykowana by służyć izraelskiej propagandzie o tożsamości żydowskiej, zwłaszcza we wczesnym okresie po zagładzie, kiedy żydzi w Europie postrzegani byli jako ci, którzy tak biernie oddawali swój los w ręce Hitlera.

    Praktycznie wszystko, co nowoczesna nauka wie o Masadzie, pochodzi z pism Józefa Flawiusza, człowieka – który urodził się żydem – dołączył do Rzymian i jest ogólnie uważany w środowisku żydowskim za zdrajcę swojego ludu (dziwne źródło dla heroizowania starożytnych żydów). Z uważnej lektury jego pism, zauważa Ben-Jehuda, wynika, że „fanatykami” z Masady byli Sykariusze – „zabójcy” zarówno Rzymian jak i żydów. Powodem tego, że uciekli do Masady nie było to, że walczyli z dominacją rzymską, ale fakt, że zostali wypędzeni z Jerozolimy przez innych żydów. Sykariusze następnie „zaatakowali pobliskie żydowskie wioski, zabili ich mieszkańców i zabrali ich żywność. [Ben-Jehuda, str. 9]. Zabili około 700 żydów w samym Ein Geri, „głównie kobiety i dzieci. [Ben-Jehuda, str. 36]

    Z tej kluczowej informacji o wątpliwych „obrońcach” Masady”, dostarczonej przez Józefa Flawiusza, izraelscy propagandyści „społecznie zbudowali sanktuarium dla żydowskiego męczeństwa i bohaterstwa” [Ben-Jehuda, s. 190], w którym cały naród współczesnego Izraela był sam pomyślany jako Masada, odizolowani obrońcy przed pogańską wrogością wobec żydów na całym świecie, „symbol heroizmu dla wszystkich pokoleń Izraela … [Ben-Jehuda, s. 87] .. . Masada nie została zniszczona. Stała się symbolem żydowskiej woli życia jako narodu, o odmowie poddania się siłom grożącym jego wymarciem. [Ben-Jehuda, s. 123] „W późnych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych,” mówi Meron Benvenisti „Masada stała się narodowym sanktuarium. [BENVENISIT, s. 38]

    Jednak „Masada jako opowieść mityczna,” dodaje Ben-Jehuda, „była świadomie wymyślona, wykonana i wspierana przez najważniejszych moralnych fabrykantów i organizacje w Yishuv [społeczność Izraela] … [Ben-Jehuda, s. 307] .. . [podczas gdy obrońcy Masady byli naprawdę] „złodziejami i mordercami, którzy okradali i zabjaili innych żydów.” [Ben-Jehuda, s. 300] Przez długie lata rekrutów izraelskiej armii wywożono do ruin twierdzy Masada, by przysięgali wierność żydowskiemu państwu, rytualnie mówiąc o „oddaniu się” Izraelowi, w tym „miejscu wspaniałości, chwały i majestatu”. [Ben-Jehuda, s. 147] I izraelski dziennik w roku 1964 nazwał Masadę „najbardziej cenionym dobrem narodowym” i „mauzoleum świętych narodu”. [Ben-Jehuda, s. 185]. Wyrażenie „Masada nigdy nie upadnie” stało się popularnym patriotycznym hasłem. „Masada”.nazwano nawet oddział zabójców Mossadu.

    Miejsce ucieczki żydowskich morderców, czy też nie, opowieść o Masadzie nie była poddawana żydowskiej krytyce przy żadnej okazji. Pomysł samego Izraela jako prawdziwego kraju Masady, garnizonowego państwa z rozpaczliwym poglądem „my przeciw nim” (czasami określanym jako „kompleks Masady”) niepokoił niektórych izraelskich komentatorów. Czy zbiorowe samobójstwo jest odpowiednim wzorem dla ludzi? Jak wpłynie to na koncepcję i zachowanie Izraela w świecie bomby nuklearnej? Czy wyalienowana psychologia „ostatecznego rozwiązania” jest zdrową przesłanką na relacje z resztą świata? Seymour Hersz cytuje komentarze „eksperta, który uczestniczył w rządowych badaniach w sprawie programu nuklearnego na Bliskim Wschodzie w ciągu dwóch ostatnich dziesięcioleci: „Izrael ma dobrze przemyślaną strategię nuklearną i, jeśli poczuje się zagrożony, skorzysta z niej”. [Hersz, S., s. 92] „Wielu wysokich urzędników amerykańskiej administracji opowiadających się za jej ograniczeniem”, dodaje Hersz, „przekonało się na początku 1990 roku, że Bliski Wschód pozostał jedynym miejscem, gdzie mogłaby być użyta broń jądrowa [tzn. żaden kraj Bliskiego Wschodu nie ma broni nuklearnej, z wyjątkiem Izraela]. ” [Hersz, s. 92]

    „Nasi nacjonaliści doprowadzą nas do Masady,” poskarżył się słynny dowódca czołgu Icak Ben-Ari, „w tym sensie, że cały świat jest przeciwko nam. Będziemy walczyć, a kiedy będziemy mieli bombę atomową, użyjemy jej”. A co pozostanie dla nas? Nic. [Ben-Jehuda, s. 157] „To jest nieuniknione,” martwił się izraelski historyk Benyamin Kedar, „że [nacjonalistyczne] zachowanie pod wpływem identyfikowania się z Masadą rzeczywiście je wskrzesi. Jeśli cały świat jest przeciwko nam, to zaczynamy zachowywać się tak, jakbyśmy byli przeciwko całemu światu i takie zachowanie prowadzi do coraz większej izolacji”. [Ben-Jehuda, s. 246]

    Jest oczywiste, że ten model Masady jest, oczywiście tylko świeckim, wojującym wyrazem tradycyjnego religijnego syndromu „rozproszonego narodu”, żydowską enklawą w całej historii zgettowanych, przeciwko nie-żydowskiej reszcie. A odnośnie mitu Masady „raz po raz”, zauważa Ben-Jehuda, żydzi, którym powiedziano, że historia Masady o bohaterstwie jest fałszywa – „zachowują się dziwnie – od łagodnego dyskomfortu do (znacznie częściej) gniewu i wrogości. Moje najgorsze momenty były zazwyczaj z [izraelskimi] nauczycielami historii … Oczywiście, świadomość, że główny element ich tożsamości osobistej i narodowej opiera się na stronniczym i sfałszowanym micie, jest rzeczą trudną”. [Ben-Jehuda, s. 311]

    Wśród wielu form mitologizujących Masadę, w tym przypadku dla amerykańskiej konsumpcji, była wydana w 1970 roku „powieść historyczna” – Masada, z podtytułem Opowieść o miłości, odwadze i triumfie ludzkiego ducha, autorstwa Ernest Ganza, opisana przez recenzenta Kirkus Reviews jako „powrót do czasów bohaterów większych niż życie”. Była ona również przedmiotem „8-godzinnego epiku telewizyjnego w ABC-TV i Universal. Mit Masady również miał amerykański wymiar w 1987 roku, kiedy amerykański żyd Marvin David Levy, niedawno zwolniony po dwóch latach więzienia za przemyt narkotyków, oglądał Chicago Symphony Orchestra wykonującą jego „dramatyczne oratorium, Masada, w nowej rozszerzonej wersji”. „Utwór ten, stwierdziła Chicago Tribune, podkreśla triumf i tragedię bohaterskiej grupy, która ogromnym kosztem wybrała wolność osobistą”. [Von RHEIM J., str. 26]

    W 1971 roku Michael Rosenberg w zwięzły sposób podsumował irracjonalne poglądy amerykańskich żydów na Izrael: „Dzisiaj Izrael jest ostateczną rzeczywistością w życiu każdego żyjącego żyda. Uważam, że Izrael przewyższa znaczenie żydowskiego rytuału. To więcej niż tradycja żydowska, a w rzeczywistości, to więcej niż prawo mojżeszowe. Anty-religijny żyd, który popiera Izrael jest przyjmowany jako żyd i jako integralna część wspólnoty. Religijny żyd, który nie zgadza się z centralizacją Izraela nie jest akceptowany i rzadko nawet tolerowany. W radzeniu sobie z tymi, którzy są przeciwni Izraelowi, nie jesteśmy rozsądni i nie jesteśmy racjonalni. Tacy nie powinniśmy być „. [Rosenberg, M., s. 82]

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/11/17/syjonistyczny-mit-o-masadzie/

  37. Easy Rider said

    Nie mam siły kopać się z końmi, stąd też zamiast komentarzy własnych – cytaty. Nie mam nadziei, że to przekona kogoś z kręgu osób, które podchodzą do tego artefaktu „na klęczkach”, ale może wzbudzi wątpliwości wśród osób nie do końca przekonanych.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=6027&PHPSESSID=ti7juao7qk4sbt891k6ru0bpr7

    Demonstracja „efektu kuli” – odwzorowanie rzeźby owiniętej płótnem. Obraz z Całunu Turyńskiego powinien wykazywać podobną deformację.

    Całun kontra geometria.

    Jeżeli obraz widoczny na całunie faktycznie stanowi odbicie ciała, powinien on wykazywać deformacje, jakie powstają przy odwzorowywaniu skomplikowanej bryły geometrycznej (ludzkiego ciała) na powierzchnię płaską.

    Twarz widoczna na całunie turyńskim ma proporcje i wielkość zbliżoną do proporcji twarzy, jakie ogląda się na malowidłach lub na zdjęciach. Niektórzy mogą uważać to za dowód jego autentyczności — nic bardziej mylnego. Jeżeli przykryjemy twarz człowieka płótnem a następnie odrysujemy charakterystyczne elementy (nos, oczy, brwi, itp.), po wyprostowaniu płótna przekonamy się, że wystąpiła tzw. deformacja cylindryczna (lub „efekt kuli”), która objawia się tym, że twarz wydaje się szersza niż jest w rzeczywistości (rys. 2).

    Po drugie, na płótnie powinny być widoczne fałdy, które niechybnie powstają, kiedy owija się płótnem trójwymiarową bryłę. Ponieważ całunowy wizerunek wykazuje zależność, że im bliżej domniemanego ciała znajdowało się płótno, tym wizerunek jest intensywniejszy, fałdy płótna powinny być widoczne jako lokalne osłabienia/wzmocnienia wizerunku biegnące wzdłuż nich. Fałdy powstają zwykle w okolicy nosa oraz mniej więcej symetrycznie w górnych narożnikach twarzy. Wizerunek takich deformacji nie wykazuje, chociaż powinien.

    Powyżej to tylko fragment – zachęcam do zapoznania się z całością.

    Ponadto, również ciekawe jest podobne opracowanie:

    http://www.racjonalista.pl/pdf/calun.pdf

    Ad 26 – Marucha.

    Jeżeli chodzi o naukowców, to zawsze znajdą się tacy, którzy potwierdzą wszystko, na co w danej chwili jest zapotrzebowanie polityczne lub religijne. Tak jak to, że Księżyc obraca się wokół własnej osi, podczas gdy gołym okiem widać, że się nie obraca. Albo to, że wieże WTC zawaliły się od uderzenia samolotów i zamieniły w pył w ciągu 10 s. Albo to, że w Smoleńsku samolot spadł w wyniku zderzenia z pancerną brzozą. Przykłady można by mnożyć, ale te wymienione dotyczą zdarzeń weryfikowalnych na gruncie nauk ścisłych, ale jakże ułatwiona jest sprawa w przypadku cudów (zwłaszcza tych mniemanych) – przecież i tak nikt nie jest w stanie tego zweryfikować! Zastanawiam się tylko, gdzie kształcą takich naukowców od badania i potwierdzania cudów?

    Powiada Pan, że „kto nie wierzy w Boga, uwierzy we wszystko”. Czyżby chciał Pan zasugerować, że ta cała masa bezmyślnego, ogłupionego przez żydomedia „polactfa”, które Pan tak często krytykuje – to ateiści?

  38. Listwa said

    @ 35 Krzysztof M

    Panie Krzysztofie, podawane tezy mogą być przyjęte na podstawie udokumentowanych dowodów lub na podstawie wiary tzn. bez dowodów, a na podstawie autorytetu osoby twierdzącej przyjmujemy twierdzenie jako prawdziwe.

    Przyjęcie jako prawdy, że kiedyś istniał cesarz Marek Aureliusz, Columb odkrył Amerykę, cesarz Konstantyn I Wielki obronił chrześcijaństwo jest takim samym przyjęciem prawdy, jak to że 2000 lat temu żył na ziemi Jezus Chrystus.

    Błędem jest twierdzić , że istniał król Bolesław Chrobry jako fakt historyczny potwierdzony przez naukę, a negować, że żył Jezus Chrystus, bo to wiara.

    Istnienie Jezusa Chrystusa jest faktem z dziedziny religii katolickiej, ale jest to taki sam fakt jak każdy inny. Nie można sprowadzać go do jakiś ezoterycznych przekonań i traktować inaczej jak inne fakty. Życie Jezusa Chrystusa jest lepiej udokumentowane historycznie niż istnienie niejednego króla , cesarza lub wydarzenie.

    Religia katolicka zajmuje się tylko faktami i prawdą. I wbrew ogólnym przekonaniom podaje do wierzenia tylko tezy oparte o fakty i wydarzenia. Katolicyzm opisuje i opiera się ma istniejącej rzeczywistości. Choć często nie podaje dowodów na prawdziwość tez i nauczania, a te opiera na autorytecie Kościoła, który zawsze poprzez wieki wykazywał najwyższej klasy logikę i wnikliwość popartej nie budzącym wątpliwości wykładem i argumentacją. Nie można tego wszystkiego zlekceważyć tylko dlatego że jest to dziedzina tzw. wiary katolickiej

  39. Listwa said

    @ 37 Easy Rider

    Pan wyszukuje jakieś gnioty z racjonalisty i w to wierzy. Te pseudo rozważania są idiotyczne , przykład :

    „Jeżeli obraz widoczny na całunie faktycznie stanowi odbicie ciała, powinien on wykazywać deformacje, jakie powstają przy odwzorowywaniu skomplikowanej bryły geometrycznej (ludzkiego ciała) na powierzchnię płaską”.

    – różnie można podejść do tego gniota, a najprościej tak : jeżeli obraz na całunie NIE stanowi odbicia ciała , to jaki pana zdaniem jest odbicie na całunie? Lokomotywy parowej? Sam pan widzi przed jakimi rozważaniami pan podchodzi na klęczkach i wierzy bzdurom.

    Obraz na całunie to obraz ciała ludzkiego , jest to obraz holograficzny w negatywie (dodam Jezusa Chrystusa w momencie zmarwychwstania). Racjonalista i pan za nim jest zdania innego. Współczuć tylko.

    Pana zdaniem to artefakt który nazywa podróbką , weźcie się z tymi swoimi racjonalistami i zróbcie podróbke podróbki.

  40. kucyk said

    A ja się kopał z P. ER nie będę. Irracjonalnie mnie rozwala. Coraz częściej i w każdym temacie.
    Teraz czytuje i cytuje racjonalistę.pl . (tfu)
    Kucyk.

  41. Easy Rider said

    Ad 38, 39 – Listwa.

    Życie Jezusa Chrystusa jest lepiej udokumentowane historycznie niż istnienie niejednego króla, cesarza lub wydarzenie.

    Jeżeli tak, to Pan/Ksiądz zapewne posiada wiedzę na temat życia Jezusa między 12. a 30. rokiem życia? Co w tym czasie robił, gdzie przebywał? Jestem tego niezmiernie ciekaw, bo ewangelie opisują tylko Jego ostatnie 3 lata życia.

    […] jeżeli obraz na całunie NIE stanowi odbicia ciała , to jaki pana zdaniem jest odbicie na całunie? Lokomotywy parowej?

    Na Całunie jest odbicie ciała człowieka, tylko nie w wyniku owinięcia płótnem, co wyklucza autentyczne pochodzenie jako płótna grobowego Jezusa. To jest niewątpliwie dzieło sztuki, ale nie relikwia. Nie jest to negatyw w sensie fotograficznym, gdyż w przypadku procesu fotograficznego największe zaciemnienie materiału negatywowego następuje tam, gdzie przedmiot posiada największą jasność, natomiast w omawianym przypadku największe zaciemnienie płótna występuje tam, gdzie płótno styka się z ciałem. Jest to więc jakby dotykowy negatyw rzeźby czy raczej płaskorzeźby (przynajmniej w odniesieniu do głowy postaci), stąd też trójwymiarowy obraz ciała. To jest coś podobnego do zabawy, jaką pamiętam z lat szkolnych – otóż przykrywało się monetę kartką papieru i rysowało po tym papierze tępą stroną ołówka – powstawał w ten sposób właśnie negatyw powierzchni monety. Gdyby z tego negatywu wykonać negatyw – otrzymalibyśmy przestrzenny obraz monety.

    Wykonanie Całunu nie odbyło się więc w wyniku procesu fotograficznego, lecz poprzez dotykowe odwzorowanie powierzchni. Dokonano tego najprawdopodobniej poprzez oddziaływanie termiczne. Po zapoznaniu się z szeregiem materiałów wyobrażam sobie to tak: najpierw wykonano płaskorzeźbę i odlano jej replikę z metalu, ze wszystkimi detalami – to musiał być jednak artysta i nie będę się upierał, czy był to akurat Leonardo da Vinci, to tylko najbardziej prawdopodobna hipoteza. Oczywiście, płaskorzeźby musiały być dwie – osobna dla widoku przedniego i tylnego, ale coś musiało nie wyjść, bo różnią się one długością aż o 14 cm. Samo wykonanie Całunu polegało na tym, że rozgrzaną do odpowiedniej temperatury metalową replikę płaskorzeźby nakryto płótnem – tak, aby zaznaczył się ślad, ale nie nastąpiło przepalenie płótna. To właśnie tę płaskorzeźbę widzimy patrząc na negatyw Całunu.

    Ponieważ zaraz pojawią się argumenty dotyczące ran i krwi, dlatego warto zadać dotychczas nie podniesione pytanie:

    czy ktoś ma zamiar robić sobie żarty sugerując, że nie UMYTO ciała Jezusa przed pochówkiem?

    Ad 40 – Kucyk.

    O ile mnie pamięć nie myli, widzę Pana po raz pierwszy w Gajówce i nie widzę takiej możliwości, aby kiedykolwiek wchodził Pan ze mną w polemikę – chyba, że mamy do czynienia z multikontem lub zmianą nicka. Skoro Gajowy w szczególnych przypadkach cytuje „NIE” oraz „Fakty i Mity”, nie widzę nic zdrożnego w wyjątkowym posłużeniem się cytatem z Racjonalisty.pl. Nie jest bowiem tak, że regularnie zaczytuję się w tym forum – po prostu, wyświetlił mi się w wyszukiwarce link, natomiast temat znałem z wcześniej z innych źródeł.

  42. Mały_kinol said

    ad 7

    Co za rozkosz utwierdzić się w przekonaniu że easy rider to imbecyl i nieudacznik bez żadnej szkoły a może i pedał bo gówno łądowane do krwiooboegu zakłóca mu myślenia i rozleniwia. Pokornie zajrzyl w link tłusty bucu.

    Chętnie bym obił takiego cwela jak ty Easy Rider

    Panie Kinol,
    Easy Rider wykazuje się trudną do pojęcia głupotą w kwestii obrotów Księżyca. Natomiast pozostałe inwektywy, jakie Pan doń skierował, są haniebne i bardzo źle świadczą o Panu.
    Admin

  43. Boydar said

    Ty kinol, to aby na pewno całkiem normalny jesteś ?

  44. NICK said

    Adminie Szanowny. Pan ER wykazuje się głupotą także w dziedzinie medycyny, podobnie cytując „wiarygodne” źródła.

    Natomiast wyżej, pomijając Całun, napisał: „Jeżeli tak, to Pan/Ksiądz zapewne posiada wiedzę na temat życia Jezusa między 12. a 30. rokiem życia? Co w tym czasie robił, gdzie przebywał? Jestem tego niezmiernie ciekaw, bo ewangelie opisują tylko Jego ostatnie 3 lata życia.”
    Czy ten tekst nie sugeruje czegoś? Np. nie próbuje podważać Boskości?

    P.S. Tylko dla P. ER: w tym czasie Jezus Bosko się doskonalił. Myślał o ziemianach i o swej, człowieczej cząstce. Bardzo często rozmawiał ze Swym Ojcem. Dobierał Ewangelistów i nauczał ich o Prawdach tego Świata i Świata Boga Ojca aby Je rozgłaszali. Wiedział, że będzie Ukrzyżowan w trzydziestym trzecim roku swego życia. Pilnie więc i po ludzku, przygotowywał się do intensywnych, ostatnich trzech lat życia ziemskiego. Wcielił się we człowieka. Zapewne było Mu trudno. W końcu Umarł na Krzyżu za Pana Easy Rider’a.
    A ER niewiernym Tomaszem jest.

  45. Boydar said

    Tak czy inaczej, przynajmniej sprawia wrażenie dyskusji. To jednak nie daje nikomu podstaw do takiej wiochy (42).

  46. Listwa said

    @ 41 Easy Rider

    Pan poczyta uważnie podany tekst, a wcale on nie jest zbyt bogaty w treści, badania na calunem daja niebywałe wyniki:

    „Natomiast wnętrze włókien, a także wol­na przestrzeń pomiędzy nimi, nie wyka­zują zabarwienia. Głębokość zabarwienia epidermy wynosi 0,2 n (dwie dziesięciotysięczne milimetra). Obraz ciała na Całunie okazuje się zatem dziełem niezwykle de­likatnym. Gołym okiem, bez mikrosko­pu, człowiek nie jest w stanie uzyskać tak płytkiego, ręcznego wybarwienia. Hipoteza sfabrykowania Całunu przez średniowiecz­nego fałszerza zostaje więc sprowadzona do absurdu. Zauważmy bowiem, że: a) średnica pojedynczej nitki tkaniny wynosi 0,25 mm, czyli trzykrotnie mniej niż średnica ludzkie­go włosa; b) średnica pojedynczego włókna to ok. 0,013 mm, a zabarwienie zewnętrznej powłoki sięga na głębokość 0,2 tt (!); c) aż po dzień dzisiejszy wszystkie próby podrobienia Całunu nie powiodły się, zwłaszcza ze wzglę­du na te mikroskopijne detale”.

    Poza tym sa znaki na całunie niewidoczne gołym okiem, jak więc zostały zrobione? stają się widoczne po zastosowaniu techniki której w nawet w XIX w nie było cóż mówić wcześniej

    Pan natomiast fascyuje się tekstami autorów którzy ewidentnie manipukują i wprowadzaja w bład np:

    „W wyniku biskupiego śledztwa znaleziony został twórca całunu i dowiedziano się
    od niego, w jaki sposób go wykonał. W zachowanym dokumencie z tamtych czasów, ani
    ów artysta nie jest wymieniony z imienia, ani, co ważniejsze, nie został podany sposób
    spreparowania płótna — to ostatnie jest dziś natchnieniem dla rozmaitych pomylonych
    głoszących autentyczność całunu, a także dla nawiedzonych specjalistów, którym kawałek
    płótna odebrał kawał rozumu. Śledztwo biskupa wykryło nie tylko twórcę całunu, ale również
    sprawcę całej wystawienniczej”

    – autor pisze że odkryto twórcę i sposób wykonani a jedniczesnie pisze że nieznany jest autor i sposób wykonania. Masz pan swego mądraka.

    Życie Jezusa Chrystusa zostało lepiej udokumentowane niż niejednego króla czy, zdarzenie,, Nie oznacza to że znamy kazdy dzień z życia Jezusa Chrystusa, chodzi o udokumentowane istnienie i zycie na ziemi.

  47. Easy Rider said

    Ad 42 – uwaga Admina.

    Widzę, że nadal ma Pan zamiar w sposób cywilizowany dyskutować z trollującym ścierwem. Również ignoruje Pan ewentualność agentury. Co go tak nagle zabolała sprawa Całunu? Taki ci z niego świętojebliwiec? A może przypomnienie sprawy Księżyca kogoś zaniepokoiło? A przecież to takie wg Pana (i nie tylko) głupoty, które nadają się do obśmiania, ale żeby ktoś się miał tym niepokoić? Proszę przejrzeć na oczy.

  48. NICK said

    Jak dla mnie? Dość! Wolę kinola.
    Epitetów używał nie będę, mówiąc: EasyR. Była szansa? Na szympansa? A Chrystusa to zostaw we spokoju. W jakimkolwiek sensie. Weg. Wot, ścierwo, jeba.e. Okazało się.

  49. Joannus said

    Ad 48
    ” A Chrystusa to zostaw we spokoju. W jakimkolwiek sensie. ”
    Właśnie tak, więcej nie trzeba słów dla zwolennika fałszerzy z masońskich demonicznych wrzutek.

  50. Joannus said

    W uzupełnieniu do powyższego.
    Zmieni zdanie , a zawstydzi się mocno, kiedy przyjdzie czas stać w oko w oko z Panem Naszym i Sędzią i Zbawicielem.

  51. Boydar said

    No nie wiem, nie wiem, czy Pan Jezus byłby dumny z takich adwokatów, Paaanie Nicku.

    Jeżeli przeciwnik, który nie ma słuszności, powoduje u nas wściekłość, to znaczy, że cienkie Bolki śmy.

    A jeśli Pan Easy tylko nas prowokuje ? Może być i tak, to stary wyjadacz, i nie wiadomo co Mu po głowie się plącze.

    W sumie, to my rzecz cudowną staramy się ocenić w kategoriach mniej lub bardziej naukowych. A przecież to dwa światy, i różne. Powinniśmy odpędzić bluźniercę, tak, ale nie bluźnić samemu – bluźniąc. Zatapiamy łódkę z emigrantami, żeby do nas nie dopłynęli. Zamiast zapobiec w ogóle jej wypłynięciu.

  52. NICK said

    Komplikuje Pan rzeczy proste i boskie. Politycznie i czysto ludzko, bez tchnienia Ducha Świętego. Niechże się te 25% schowa. Pan wie.
    Tu nie ma ‚ą’, ‚ę’, przeca?

  53. Boydar said

    Nic nie poradzę, jestem przeciwny ocenianiu relikwi. Nie jesteśmy w stanie „matematycznie” zagrać w szachy, a chcemy rozszyfrować boże zamysły. To nie po mojemu, i 25% nie ma tu nic do rzeczy.

  54. Easy Rider said

    Ad 44, 48 – NICK.

    A więc jako ignorant z dziedziny medycyny zapytam retorycznie: jak długo krew wypływająca z rany utrzymuje się w stanie ciekłym? Natomiast w związku z Pańską wyobraźnią dotyczącą nieznanego okresu z życia Jezusa – proponuję napisać kolejną ewangelię. A co do sprawy Całunu, proszę może raczej zająć się badaniem autentyczności Świętego Napletka Jezusa – też relikwii.

    Nie sądziłem, że jeszcze dzisiaj można spotkać w Polsce ludzi emanujących religijną agresją rodem ze średniowiecza, która kiedyś prowadziła do wojen religijnych. Czy w tej sytuacji należy dziwić się religijnemu fanatyzmowi islamskiemu?

    Ad 46 – Listwa.

    Jak mała musi być Pana/Księdza wiara w Całun, że aby ją potwierdzić, trzeba bawić się w nanometrowo-mikroskopowe szczegóły? Jeżeli Pan/Ksiądz ma wątpliwości, to proszę sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy jest możliwe, aby Jezus nie był umyty przed pochówkiem?

  55. NICK said

    Na tyle na ile pozwalają tej krwi uwarunkowania. Pato-biochemo-interreakcjo-leko-żywieniowo i fizjo- logiczne, głupcze. (54). Elaboratu nie postąpię. Idź filipie we konopie. Dochtór, qurva. I „omnibus”, zarazem.

  56. Boydar said

    Nie mam pewności czy powinienem pod tym artykułem, ale to solidny model, choć nie tani (ok. 5000 pln)
    http://www.label.pl/po/wiatromierz-lb746.mwind.html

  57. Listwa said

    @ 54 Easy Rider

    Panie Easy Rider jak widać pan zacznie niedługo zaprzeczać że niebieski to kolor. Nudzisz pan jak hydraulik na skrzypcach.

    W całun nie trzeba wierzyć, całun jest wyjątkowym zjawiskiem który mozna opisywać naukowo dla poznania szczegółów. Pana fascynują gnioty z racjonalisty, pan sobie może utworzyć obraz przez pocieranie jak proponują racjonaliści i byc dumnym ze swej mocnej wiary.

    A wie pan że ,obraz na całunie powstał w skutek emisji nieznanej naukowcom energii i istnieje dzięki bardzo powierzchownemu wypaleniu włókien? To jest fakt, a nie wiara, ani zabawa. A wie pan, że nie dacie rady ze swymi racjonalistami odtworzyć taki obraz, zwłaszcza przez pocieranie gorącym metalem o odpowiedniej wielkości?

    Według pana całun istnieje czy to tylko wirtualna mrzonka?

  58. Boydar said

    Było dawno temu takie nośne hasło – „łapy precz od Korei”. Ja nie wiem, czy nie dało by się go zmodyfikować nieco i przywrócić na potrzeby bieżące …

  59. Easy Rider said

    Ad 57 – Listwa.

    O Całunie dowiedziałem się po raz pierwszy ponad 20 lat temu z książki (internet dopiero się rozwijał) i byłem autentycznie zafascynowany tą całą otoczką niezwykłości, jaka towarzyszyła temu wizerunkowi. Wątpliwości przyszły później, w miarę zapoznawania się z innymi materiałami.

    To, o czym teraz piszę, nie wynika z chęci obrażania czyichś uczuć religijnych czy ateizmu, lecz potrzeby ujawnienia ewidentnego fałszerstwa, które żeruje na naiwności ludzi wierzących. Mówię to bez ironii – prędzej jestem w stanie uwierzyć w płaczące obrazy i cud w Sokółce, niż w to, że Całun jest autentycznym płótnem grobowym Jezusa.

    Powiedzmy, że obraz na Całunie powstał w skutek emisji nieznanej naukowcom energii. Jeśli tak, to trzeba dojść do następujących wniosków, prowadzących do zaprzeczenia autentyczności:

    – emisja tego promieniowania musiałaby się odbyć we wszystkich kierunkach, w wyniku czego (pomijając kwestie geometryczne odwzorowania) nie mógłby powstać na płótnie jakikolwiek wyraźny obraz, ukazujący zarys konturów twarzy i części ciała;

    – nie ma żadnego wytłumaczenia dla różnic tonalnych w obrazie na płótnie, wywołanym wskutek tego promieniowania, gdyż przy jego wysokiej energii, minimalne różnice w odległości płótna od ciała nie mają znaczenia;

    – nie ma żadnego uzasadnienia dla tego, że zmiany we włóknach nastąpiły tylko powierzchownie, w warstwie rzędu nanometrów, a nie w całej ich objętości, gdyż tego rodzaju naturalny materiał nie stanowiłby żadnej przeszkody dla przenikania tego nieznanego promieniowania o dużej energii.

    Ad 58 – Boydar.

    Nie rozumiem, po co się tak napinać – proszę spojrzeć na tytuł artykułu, prowokujący do dyskusji: …Oryginał czy falsyfikat? …. To może niech Gajowy w ogóle nie zamieszcza tego rodzaju artykułów, aby uniknąć awantur?

  60. Boydar said

    Ma Pan rację Panie Easy i ja Pana przepraszam; na prowokatora nikt Pana nie zwerbuje.

  61. Listwa said

    @ 59 Easy Rider

    Pan za wzorem swoich idoli z racjonalistów deprecjonuje całun i jego niezwykłość.
    Naukowcy badający od lat całun doszli do wniosku, że obraz powstał wskutek silnej emisji nieznanego im promieniowania.
    Pan uważa „Powiedzmy, że obraz na Całunie powstał w skutek emisji nieznanej naukowcom energii. ”

    Jeśli pana zdaniem obraz na całunie powstał w wyniku rozgrzewania tkaniny gorącym żelazem w średniowieczu przez pocieranie to pan bzdury zwykłe gada. Pan nie czyta głupot takie pan podał w linku.

    Powiem tyle : całun jest, obraz jest, wyjątkowość jest, różnice w tonacjach są, mozna odczytać z całunu wyraźny obraz wraz ze szczegółami, włókna są zmienione na minimalnej swej grubości i głębokości, pomimo,że tego rodzaju naturalny materiał nie stanowiłby żadnej przeszkody dla przenikania tego nieznanego promieniowania o dużej energii.

    Bzdury pan gadasz, aż zal słuchać.

    Pan Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący, zostawił całun w takiej formie jak widzimy i jaki chciał żeby był. Cud polega na tym, że nie wiemy jak powstał całun. Gdyby został on zrobiony przez człowieka ze średniowiecza albo Easy Ridera zapewne wiedzielibysmy to, ale wtedy nie byłoby cudu. Na pewno całun nie powstał według opisów racjonalistów których pan wskazuje czyli poprzez pocieranie gorącym żelazem wyciągniętym z ogniska.

  62. Marucha said

    Panie Easy Rider,
    Pan dobrze wie, iż gajówka jest witryną katolicką, i to tradycyjnie katolicką.
    Dla katolików Całun jest chyba największa świętością.
    A Pan sobie, jakby nigdy nic, tą świętością poniewiera (przy okazji poniewierając naszą religią i jej wyznawcami) – i co, oczekuje Pan oklasków? Niech Pan idzie gdzie indziej, może do „racjonalistów”, tam Pana docenią.
    Wchodzi Pan z zabłoconymi butami na teren najwyraźniej Panu obcy i usiłuje „oświecać” jego mieszkańców. A bzdury Pan mówi.

    Mówi pan o „agresji”? Agresję to by Panu pokazali muzułmanie. Katolicy są wręcz ekstremalnie cisi, spokojni i nieskorzy do przemocy, co uważam za błąd.

    Nie wiem, po co Pan prowokuje. Chyba po to, by uchodzić za „męczennika za poglądy”. Widocznie w gajówce było Panu za dobrze.

    Proponuję, przy okazji, zastanowić się, dlaczego Księżyc jednak się obraca wokół swojej osi, choć Panu wydaje się, że nie.

  63. Easy Rider said

    Ad 62.

    Panie Gajowy,

    Uczestniczyłem w Gajówce dlatego, że odpowiadały mi prezentowane tutaj poglądy na tematy polityczne, społeczne czy ekonomiczne. Na tematy stricte religijne nie wypowiadałem się, nie chcąc wywoływać wojny religijnej. Wydawało mi się jednak, że sprawa Całunu Turyńskiego jest na tyle kontrowersyjna (zresztą – Całun nie jest elementem wyznania wiary) – że nie będzie nietaktem podzielenie się w tej kwestii swoimi wątpliwościami, zwłaszcza, że prowokował do tego tytuł omawianego artykułu. Nie sądziłem jednak, że wywoła to takie emocje. Ponadto, w kontekście innych dyskusji okazuje się, że ślepa wiara w religię ma przełożenie na prezentowaną tutaj wielokrotnie – ślepą wiarę w naukę, która też jest swego rodzaju formą religii.

    Uważam, że powinienem wziąć urlop od Gajówki, a jeżeli Gajowy sobie tego życzy, to bezterminowy. Przy okazji, proponuję częściej patrzeć na Księżyc i uruchomić logiczne myślenie.

  64. Zbyszko said

    Easy Ryder @7 ten Leonardo, to chyba był cudownym dzieckiem Billa Gatesa, bo fałszując Całun dobrał nawet DNA, które na Całunie jest dokładnie takie samo jak na innych Relikwiach Męki Pańskiej a także np na Kawałku Serca w agonii, w który cudowanie przeistoczyła się Hostia w Sokółce.
    Genialny był ten Leonardo.

  65. Peryskop said

    ER dał plamę na Księżycu, a że wciąż powtarzaną, to dlatego inne jego oceny wywołują sceptycyzm.

    Ale sądzę, że ma sporo racji wskazując na trudne do wytłumaczenia rozbieżności z zasadami fizyki efekty transformacji obiektu 3-wymiarowego (zwłoki Jezusa) na płaszczyznę (całunu) w trakcie procesu kopiowania stykowego.

    Więc kilku zapalczywych nawracaczy rozpoczęło krucjatę na ER, chociaż wiadomo przecież, że podniesione emocje zaciemniają obraz i utrudniają dyskusję, czyniąc przez to obiektywizację oceny przedmiotu sporu wręcz niemożliwą.

    Natomiast trzeba mieć świadomość, że od wieków znane jest i praktykowane wytwarzanie relikwii oraz dewocjonaliów i handlowy obrót nimi – dla zysków materialnych i/lub dla budowania autorytetu. Niedawno mało zacną próbkę takiej działalności zademonstrował handlowy Stanislao „33” D. na szczątkach doczesnych JP2 oraz na jego zapiskach, które według testamentowego życzenia autora miały być zniszczone, a za sprawą „osobistego sekretarza” nie zostały.

    Zapewne utratę nie tylko mojego zaufania wzbudzają osoby, które doskonale wiedzą „co Bóg chce”, albo „czego Bóg nie chce” lub interpretują teksty uznawane za święte tak jak im się wydaje. Pokaz tego dał tu NICk relacjonując swoją wiedzę na temat życia Jezusa między 12. a 30. rokiem życia w #44

    w tym czasie Jezus Bosko się doskonalił. Myślał o ziemianach i o swej, człowieczej cząstce. Bardzo często rozmawiał ze Swym Ojcem. Dobierał Ewangelistów i nauczał ich o Prawdach tego Świata i Świata Boga Ojca aby Je rozgłaszali. Wiedział, że będzie Ukrzyżowan w trzydziestym trzecim roku swego życia. Pilnie więc i po ludzku, przygotowywał się do intensywnych, ostatnich trzech lat życia ziemskiego. Wcielił się we człowieka. Zapewne było Mu trudno. W końcu Umarł na Krzyżu za Pana Easy Rider’a.

    Czy plecenie takich truizmów bez podania źródła nie jest profanacją religii chrześcijańskiej ?

    Przecież jeśli nie zachowały się jakiekolwiek wspomnienia – może Jezus spędził te lata u Ojca ?

    ==

    Byłem kiedyś świadkiem katechezy w RM, po której zadzwoniła słuchaczka i zadała pytanie, które także dla przedmiotowego tematu jest tu dość zasadnicze :

    – To w końcu jak to jest, czy Jezus na krzyżu umarł jako człowiek, czy jako Bóg ?
    Bo obecny w studio RM ks. profesor X stwierdził jedno, a przeciwne zdanie wyraził biskup Y.

    Co i kto stwierdził jest tu mniej ważne od stylu w jakim tamtą katechezę zakończył o. red. prowadzący zamykając nagle audycję bez odpowiedzi i bez oddania głosu obecnemu w studio ks. profesorowi X.

    Czy ktoś z PT dyskutantów – poza NICkiem – zna odpowiedź ?

    ==

    A czy podsycanie fascynacji „całunem” nie jest ciągnionym przez wieki naruszeniem przykazań przekazanych przez Boga ?

    Chodzi o „święte” wizerunki, których Bóg przecież wyraźnie zakazał.

    Cytat za : Biblia Tysiąclecia © Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu, 2003
    Dekalog (fragment początkowy) STARY TESTAMENT, Księga Wyjścia,
    20.1 Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań…

    źródło : http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=70&werset=8#W8

  66. Peryskop said

    Re 65
    Jako wyjaśnienie przeredagowania Bożych Przykazań przytaczane jest opracowanie mgr Romana Zająca pod prowokacyjnym tytułem : „Czy Kościół katolicki sfałszował dekalog?”

    http://www.kosciol.pl/content/article/20040925135856776.htm

    Autor z KUL dość zawile prawi zgodnie ze stylem jałówkowych sporów co jest oddawaniem czci, a co tylko oddawaniem szacunku – stylem narzuconym przez decyzje Soboru Nicejskiego, trwającego 3 miesiące od 20 maja 325 roku, kiedy to przeredagowano m.in. drugie Przykazanie Boga tak aby pasowała nazwa „Dekalog”, no i żeby można było dopuścić do obrotu wizerunki „święte”.

    Zatem nic dziwnego, że do akcji musi wkraczać mgr Roman Zając – uczony w mowie i niejednym piśmie biblista, spec od demonów z KUL, bibliotekarz, a także m.in. współorganizator pionierskich obchodów Dnia Judaizmu w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej p.w. Świętej Trójcy w Lublinie w 1998 roku.

    Czy w tym momencie nie powinna się zapalić czerwona lampka w kształcie gwiazdki ?

  67. Peryskop said

    Wpis podzieliłem aby nie przekroczyć limitu linków (2).

    Niestety po pierwszym powszechnym soborze nicejskim biskupów chrześcijańskich, zwołanym w Nicei w Bitynii (około 80 km od Konstantynopola tj na terenie dzisiejszej Turcji) przez cesarza Konstantyna Wielkiego – nie zachowały się oficjalne protokoły, a jedynie dokumenty pośrednie.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_nicejski_I

    Natomiast szczegóły dot. wykonywania i czczenia „świętych” obrazów ustalił 462 lata później Sobór Nicejski II.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_nicejski_II

    Ale konia z rzędem temu kto przetnie dylemat : kiedy jest oddawanie czci, a kiedy tylko szacunku ?

    ==

    Natomiast wracając do tematu nie sądzę, żeby przy całym dorobku Gojówki i potencjału jej bywalców oraz Szanownego Gospodarza można było ponad wszelką wątpliwość rozstrzygnąć kwestię autentyczności – lub jej braku – słynnego „całunu” i znajdującego się na nim wizerunku.

    W obecnych czasach opieranie się na badaczach oraz ich ekspertyzach prowadzi na manowce.
    Również zapewnienia, czy dementi, płynące z samej góry KRK – stały się niewiele warte.

    Niestety 😦

  68. Peryskop said

    I prośba do ER lub do jego oponentów :
    pod jakimi linkami odbyły się wspomniane tu dyskusje na tematy medyczne z udziałem – rzekomo go kompromitującym – Easy Ridera ?
    Chętnie się zapoznam z tym materiałem.
    Dziękuję z góry.

  69. HDKK said

    Tak fascynujący temat, a nie potrafimy porozmawiać.

    Nie ma takiego tematu, w którym Polacy sie by nie mogli pokłócić. Warunkiem jest jedynie istnienie w bezpośredniej bliskości liczby Polaków większej niż jeden. Rzecz jasna nie może się obejść bez epitetów.

    Na początku chcieliśmy coś powiedzieć, wrzucić nasze trzy centy, podejść do sprawy z trochę innej strony, ale machnęliśmy rękami.

    Jest nam bardzo niewesoło.

  70. HDKK said

    „Panie Kinol,
    Easy Rider wykazuje się …..(itd)……….. świadczą o Panu.
    Admin”

    Uznanie.

    Jesteśmy na dobrej drodze ku bezstronności.

    Ale caveat: Bezstronność ma też swoje granice. Granice, które każdy z nas musi sam dostrzec dla siebie… Widzi Pan, panie Admin, co oznacza jarzmo odpowiedzialności?

    Życie to nie jebajka.

    pozdr.

    Wiem, panie HDDK, co oznacza jarzmo odpowiedzialności i jak trudno czasami jest być bezstronnym albo powstrzymać się od bluzgu.
    Admin

  71. Listwa said

    @ 63 Easy Rider
    Plecie pan bez ładu i składu

  72. Listwa said

    Peryskop

    W kwestii całunu to podobnei jak Easy Rader macie jakieś blokady na odbiór i przyjęcie faktów.

    Całun to żadne „praktykowane wytwarzanie relikwii oraz dewocjonaliów i handlowy obrót nim” – prosimy na ziemię z powrotem

    „Ale sądzę, że ma sporo racji wskazując na trudne do wytłumaczenia rozbieżności z zasadami fizyki efekty transformacji obiektu 3-wymiarowego (zwłoki Jezusa) na płaszczyznę (całunu) w trakcie procesu kopiowania stykowego.”

    – pseudointelektualny bełkot.

    Wasz sceptycyzm co do religii katolickiej to naprawdę żaden argument i z waszej strony zbyteczne poszukiwanie środków jego wyrażania. Fakt jest fakt. Wy w obliczu faktów nie wiedząc jak one zaistniały podważacie ich istnienie i nazywacie to podróbka oryginału.

    Żenada.

  73. Listwa said

    Całun jest co kilka lat pokazywany. Każdy może zobaczyć. Jak ktoś zrobi zdjęcie aparatem cyfrowym będzie miał obraz całunu , jeśli ktoś zrobi zdjęcie na kliszy i wywoła, to otrzyma obraz z negatywu , ten właściwy, przy zasadach geometri jakie zostały określone i prawach fizyki jakie obowiązują .

    I jak tu mozna czemukolwiek zaprzeczać? .Beznadziejnie głupie gadanie.
    Całun jest , obraz jest. Właściwości całunu i szczegóły zostały opisane. Potwierdzone zostało ich istnienie.
    Easy rader i Peryskop są sceptyczni, bo to nie mieści im się w głowach, wobec tego stwierdzają, że kłóci to im się z geometrią i stwierdzają na podstawie jedynie swego pesymizmu że to całun podróbka . A do tego pan Peryskop wyraża obawę że jest to naruszenie przykazań.

    Całunu nie stworzył człowiek , człowiek dopiero zaczyna odkrywac czym całun jest , zatem co to ma do rzeczy :

    „4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył,”

  74. Anzelm said

    Wojny tzw.religijne powstawały jako odpowiedź na
    agresję, profanacje i bluźnierstwa „niewiernych psów”.

    Po co i z kim chciałby Katolik walczyć?!
    Istostą Katolicyzmu jest nie czyń komuś co tobie nie miłe!

    Żyj sobie człowieku jak chcesz, bylebyś nie obrażał
    Zbawiciela i tych którzy Mu uwierzyli.

    Pismo Święte właśnie dlatego jest Święte, że
    Pan Bóg podał nam tyle ile trzeba dla naszego zbawienia.
    O resztę zadbam Ja – Obietnica Pana Jezusa.

    Kiedy stanie taki niedowiarek na Sądzie Ostatecznym,
    to myśli sobie dzisiaj, zada kilka pytań Panu Bogu i tak jak Rabin,
    zapędzi Go w kozi róg swą wiedzą i faktami – co za zuchwałość.

    Wierzący przyjmuje rzeczy wg : Wierzę w Ciebie Boże Żywy . . .
    Niewierzący może nas pytać jak my uwierzylismy,
    ale niech nas nie poucza i nie dowodzi, że Pan Bóg się myli,
    bo nie ma do tego żadnego prawa.
    Jak można krytykować rzeczy, których się nie uznaje za istniejące?
    Oto ta pseudologika bluźnierców (sceptyk to zupełnie co innego).

  75. Boydar said

    Panie Listwa, pp. Peryskop i Easy mają sfałszowane pojęcie o Kościele Katolickim. I tu letnie metody czy inne tłumaczenie nie wystarczy. W nich musi pier dolnąć meteoryt. Wtedy dopiero zaskoczą, że coś było „nie tak” z ich ugruntowanym poglądem na świat. No właśnie, było.

  76. Peryskop said

    Re 72

    Pozwolę sobie wybiórczo zareagować na argumenty pana „Listwy”, bo są typowo bałamutne.

    W kwestii całunu to podobnei jak Easy Rader macie jakieś blokady na odbiór i przyjęcie faktów.

    Rozsądny człowiek reaguje adekwatnie do swojej wiedzy i doświadczeń profesjonalnych oraz życiowych. Natomiast konformiści reagują inaczej – czyli tak, jak krzyczy podpuszczony tłum.

    Całun to żadne „praktykowane wytwarzanie relikwii oraz dewocjonaliów i handlowy obrót nim” – prosimy na ziemię z powrotem

    Przecież to właśnie na Ziemi wytwarzane są relikwie (m.in. przez odcinanie szczątków doczesnych) oraz dewocjonalia i praktykowany handlowy obrót nimi.

    Więc jaki jest tu sens w nawoływaniu pana „Listwy” do „powrotu na ziemię” ?

    „Ale sądzę, że ma sporo racji wskazując na trudne do wytłumaczenia rozbieżności z zasadami fizyki efekty transformacji obiektu 3-wymiarowego (zwłoki Jezusa) na płaszczyznę (całunu) w trakcie procesu kopiowania stykowego.” – pseudointelektualny bełkot.

    W których moich określeniach rzekomo zawarty jest „pseudointelektualny bełkot” ?

    Czy jak się podaje obraz postaci nie pojawił się na całunie w „procesie kopiowania stykowego” ?

    Czy tą postacią źródłową dla obrazu nie były zwłoki Jezusa – a zatem obiekt 3-wymiarowy ?

    Czy Całun Turyński nie jest eksponowany jako rozpięty na ramie, czyli w formie płaszczyzny ?

    Dlaczego zatem rzeczona transformacja geometryczna dała efekty sprzeczne z prawami fizyki ?

    Bo Bóg Stwórca – m.in. praw fizyki – może je w każdej chwili zawiesić aby zaistniał „cud” ?

    Czy Jezus umarł na krzyżu jako człowiek, czy jako Bóg Wszechmogący ?

    A może tu Tertium Datur ?

    Wasz sceptycyzm co do religii katolickiej to naprawdę żaden argument i z waszej strony zbyteczne poszukiwanie środków jego wyrażania. Fakt jest fakt.

    Holahola! – przecież nie podważam faktu istnienia „Całunu Turyńskiego” ani nie godzę w religię katolicką, bo ona nie zależy od nano-warstwy obrazowej, więc nagonka poszła bokiem.

    Będę zobowiązany za wskazanie metody pomiaru nano-warstwy na luźniej strukturze włókna.

    Oraz za wyjaśnienie jak należy rozumieć fakt : „5. Pas materiału doszyty już w czasach apostolskich? Przy lewym brzegu Całunu widać pas materiału o splocie identycznym z tkaniną Całunu, przyszyty do niego szwem ślepym, charakterystycznym dla I wieku. Takie same szwy odnaleziono również na tkaninach z Masady” w kontekście mitu przedstawionego w #36.

    Czy to przypadek, że pan sabbatayan Józef Bizoń aktywnie lansował „patriotyczne” imprezy organizowane przez pana sabbatayana Stanisława Papieża z „Fides et Ratio” w klubie „Masada” na krakowskim Kazimierzu, która to nazwa jest synonimem kłamstwa założycielskiego syjonizmu ?

    Czy to kolejny przypadek, że pan sabbatayan Roman Zając, demonolog, biblista i bibliotekarz z KUL, był także m.in. współorganizatorem pionierskich obchodów Dnia Judaizmu w Parafii Ewangelicko-Augsburskiej p.w. Świętej Trójcy w Lublinie w 1998 roku ?

    Wy w obliczu faktów nie wiedząc jak one zaistniały podważacie ich istnienie i nazywacie to podróbka oryginału.

    Proszę wskazać konkretny cytat, w którym nt całunu miałbym stwierdzić „podróbkę oryginału”.
    Bo w przeciwnym razie wyjdzie na to, że „Listwa” manipulancko tworzy grupkę „podejrzanych”, którym zarzuca przewiny innych, i na tak fałszywie spreparowanej podstawie feruje wyroki skazujące.

    Żenada.

    Żenada, to mało – po prostu KOMPROMITACJA !

    Więc po co tu kolejne przenickowania panie hjk – doktorze filozofii Zbigniewie P. z KUL, przegoniony z Monitora Polskiego po wrzucaniu postów pod ponad 200 nickami !?

    Czy tak godzi się postępować pracownikowi naukowemu uczelni katolickiej, której jednym z bardziej znakomitych absolwentów jest prof. Jan H. od lamentów nad psem ?

    Robicie razem z kilkoma zadaniowanymi sabbatayanami, nawracaczami i objawieniologami kolejną chutzpiarską krucjatę zamiast tworzyć tu gospodarczą „spółdzielnię” jak JO przykazał.

    A wasia namolna demagogia – z czynnym udziałem św. Józefa Bizonia, św. RomanaK, Zdzisława G. vel św. Kapsel Trydencki, Tadeusza K. vel św. Zenobiusz od Orgonitów, Beaty K. vel św. Aga Przenickowana, św. Bronka H. vel Dziecko NMP vel Annah. – zamiast umacniać nas w wierze katolickiej, powoduje kompromitację tej religii wasimi działaniami w stylu ukazanymi powyżej.

    ==

    Dlaczego nadaremno poprosiłem o linka do dyskusji na tematy medyczne z udziałem ER ?

    Bo się może okazać, że i tam poruszył istotne kwestie facet, który patrzy „ślepą plamką” na rotację Księżyca ?

  77. Marucha said

    Re 76:
    Panie Peryskop, zadał Pan sobie niewątpliwie wiele trudu, pisząc obszerną replikę.
    I wie Pan co?
    Wszystkie Pana rozważania odnośnie Całunu Turyńskiego wrzucam jednym, zdecydowanym ruchem do kosza.
    I nawet mi się nie chce swego gestu uzasadniać.

  78. Peryskop said

    Re 77
    Zapewne Pan wie, że wiele ciekawych pomysłów i pożytecznych rozwiązań lądowało w koszu !

    Bo kosz jest tylko pozornie skutecznym narzędziem zamykania sobie oczu i uszu.

    A tu nie rozwiązuje choćby wzmiankowanego przez Pana na wstępie „wyzwania dla nauki”.

    Wrzut do kosza tylko potwierdza co napisałem w # 65 : „emocje zaciemniają obraz i utrudniają dyskusję, czyniąc przez to obiektywizację oceny przedmiotu sporu wręcz niemożliwą.

    Bowiem wszelkie nasze religijne przemyślenia mają silne podłoże emocjonalne, jako że dotyczą spraw KARDYNALNYCH – uspokojenia za życia przedgrobowego, oraz zbawienia wiecznego … AMEN.

    W imię spełnienia odwiecznych marzeń człowieka o nieśmiertelności.

    Pan jako wytrawny znawca tych zagadnień zapewne również doskonale o tym wie.

    Ja także doceniam Pana umiejętność zachowania „jarzma odpowiedzialności”.

    Natomiast styl uczestnictwa w dyskusji, argumentacja i sposób odnoszenia się do innych osób niosą ze sobą sporo informacji o faktycznym ukierunkowaniu i motywacjach jej uczestników.

    A określenie „sabbatayan” nie spadło z sufitu, lecz jest efektem licznych obserwacji i analiz.

    Czyż Kościół Katolicki został aby wrogo przejęty przez masonerię, jak głosi mit i plotka ?

    Czy to kolejny przypadek, że nowo-wprowadzany u nas emblemat policji, jak np ten :
    http://c.wrzuta.pl/wi13004/45a3036b002bc9bc4ffaa598

    jest wzorowany na świętych insygniach Zakonu Rycerskiego Grobu Pańskiego [Equestrian Order of the Holy Sepulchre], wywodzącego się przecież z krzyżacko-maltańskich krucjat ?
    http://ivarfjeld.files.wordpress.com/2010/09/orders031.jpg?w=225&h=300

    Polecam gojówkowe posty 33, 34 i 36 z 2014-05-01, w których MatkaPolka uprawdopodobniła dość zaskakującą dla poniektórych tezę, że: KRZYŻACY TO ŻYDZI…

    CDN

  79. Boydar said

    Kłamiesz Zagięta Ruro. Każdym słowem i samą obecnością. Jak Behemot Mistrza. I żadne miłe w dotyku futerko nic nie zmieni.

    Powiem Ci jeszcze coś, „tej religii” jak Ją określasz, nie można skompromitować, bo jest prawdą i jedyną prawdziwą. Ty i Twoi camerades możecie Ją tylko pokazywać w krzywym zwierciadle, i tylko o tyle, o ile jest z „tego świata”. Tyle możecie.

  80. Peryskop said

    Re 77 i 78

    Albo czy to kolejny przypadek, że w polsko-języcznym opisie tej organizacji w wikipedii [Zakon Rycerski Grobu Bożego w Jerozolimie] pominięto nazwisko Wielkiego Przeora :

    Polonia: Kazimierz Nycz, arcivescovo di Varsavia ?

    https://it.wikipedia.org/wiki/Ordine_equestre_del_Santo_Sepolcro_di_Gerusalemme

    Tu nieco więcej wątpliwości w tym temacie podrzuconym przez „Listwę” vel newWalter:

    http://www.monitor-polski.pl/czy-zbigniew-stonoga-jest-autentyczny/comment-page-2/#comment-221532

    Czy doprawdy trudno się domyślić kto tak nami kręci i w jakim celu ?

    Pełniejsze obnażenie ukrytych motywów Józefa Bizonia postępuje na MP od dnia 11.11.2012.

    A przecież nie tylko on był pewien, że nigdy nie zostanie zdemaskowany 🙂

  81. Peryskop said

    Przepraszam, źle wyłączyłem bolda po „Varsavia ?”.

  82. Peryskop said

    Re 79
    Nie kłamię Bo(ż)ydar.

    Nie piernicz banałów o rurach, cameradesach, krzywym zwierciadle, o futerku, bo ani tym nie zrobisz ze mnie Behemota, ani tym bardziej z siebie Mistrza.

    Spójrz jak naszą religię skompromitowali niektórzy papieże – a zatem wydawałoby się za Doktryną i Magisterium – pomazańcy rzekomo namaszczeni „nieomylnością” przez samego „Ducha Świętego”.

    Fikatponty wcale nie jest tu jedynym powodem do smutku i konfuzji.

    W tym poszerzonym kontekście kto wie co jest „prawdą i jedyną prawdziwą” ?

    Bo wygląda na to, że nie ty, rzucający bezpodstawnie kalumnie.

    Czy mam ci przypomnieć wciąż niespełnioną prośbę o poparcie dowodami twoich zarzutów jakobym gdzieś nakłamał i/lub coś kopiował ?

    Jak się mówi na takiego pomawiającego osobnika ?

    Czyż nie OSZCZERCA ?

    Częsta cecha sabbatayańska.

    Przenickuj ponownie i zacznij enocre.

  83. HDKK said

    Peryskop to nie jest zagięta rura, tylko urządzenie do oglądania świata w panoramie. Peri skopeo = widzę dokoła.

    Jeśli sie mylimy,niech nas p.Perry poprawi.

    Nie chce nam sie pisac na temat, bo rozmowa jak zwykle doszła do poziomu scysji. A pasjonujemy się tematem, bo z uwagi na drukowane publikacje, że tak powiem siedzimy w epoce.

    Jest nam nadal smutno z powodu zaistniałej atmosferki.

  84. Marucha said

    Panie Peryskop,
    Za mało już mam czasu w tym życiu, aby go marnować na dyskusje, które – moim zdaniem – są zbędne i nic nie wnoszą.
    Odniosę się tylko do jednego zdania:
    Spójrz jak naszą religię skompromitowali niektórzy papieże
    Nie, naszej religii NIKT nie skompromitował, gdyż pochodzi bezpośrednio od Zbawiciela.
    Źli pasterze skompromitowali tylko siebie.

  85. Easy Rider said

    Ad Peryskop (szereg wypowiedzi).

    Dziękuję za wsparcie, którego nie spodziewałbym się z Pańskiej strony. Niestety, tutaj nie da się dyskutować o sprawach nawet pośrednio związanych z religią, gdyż zaraz budzą się określone egregory, wywołując u niektórych zgoła niechrześcijańską wściekłość i agresję. Tacy ludzie nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że religia to też element spiskowej rzeczywistości, takim zresztą była od zarania dziejów. Mogę zrozumieć określone tradycje rodzinne czy środowiskowe, ale człowiek rozumny (niekoniecznie chodzi o formalne wykształcenie) powinien mieć do tego wszystkiego pewien dystans.

    Co do imputowanych mi rzekomo kompromitujących wypowiedzi na tematy medyczne – owszem, wypowiadałem się niejednokrotnie na tematy medyczne, ale nie przypominam sobie, aby wzbudziło to jakieś kontrowersje.

    Natomiast co do Księżyca – polecam link:
    https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/12/27/czy-ksiezyc-jest-hologramem/

  86. Boydar said

    „To” JEST Zagięta Rura, z odejściem, cbdo.

  87. NICK said

    Tak, P. ER (85).
    Chrystus spiskowcem religijnym? Bo o Nim piszemy, przecież. Une tu zapodawają jad we skrzętnie ułożonych literkach.
    Jak dla mnie? to obaj: ER i ER II, znaczy Zagięta Rura, idźta w PIS-du. PO palikotowym Ruchu.
    Co za mąciciele. Po co ta dyskusja. Czyraki? Do nacięcia.

  88. Peryskop said

    Re 83
    Są też wersje peryskopów do obserwacji do-okólnej 360◦ : na obwodzie widać cały horyzont z podziałką kątową, a w środku powiększony obraz obserwowanego przez operatora celu (z nitkami pajęczymi). A ubiegł mnie w tym Amerykanin, który patent zgłosił … sto lat temu !

    Re 84
    Rocznik późno-wojenny powinien czym prędzej sięgnąć po wiedzę GH/GNM zamiast się żegnać przy byle okazji, bo nikt nie wie ile mu/jej jest pisane.

    Moja matka zrobiła już 96 obrotów dookoła Słońca i ćwiartkę kolejnego, a jest wciąż „zdrowa”, czasem chluśnie coś głębszego, i jak na swój wiek jest przytomna oraz względnie samoobsługowa. Nie tak dawno temu zadała mi znamienne pytanie
    – czy naukowcy już udowodnili, że Darwin pochodzi od małpy ?

    A zawsze narzekała na opuszczoną nerkę, bo tak lekarz ze zdjęcia rtg ją zdiagnozował.

    Aż przestała umierać na swoją „przypadłość” gdy do egzaminów doktorskich zajrzałem do książek anatomii i fizjologii, znajdując potwierdzenie, że przez serce płuca są asymetryczne, a lewa nerka opuszczona 🙂

    Więc radzę zmienić lekarza i poszperać tu i ówdzie, zaczynając od Łobuzińskiej :
    http://kuracja-naturalna.blogspot.com/2013/01/germanska-medycyna-germanische.html

    a niekończąc na Ewie Leimer – Nowa medycyna dr Hamera + wywiad
    http://www.wegetarianski.pl/podstrona/czytnik.php?dzial=lekarze&artykul=51

    ==

    Natomiast Boga nie należy mieszać z ułomnościami i trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem:
    … naszej religii NIKT nie skompromitował, gdyż pochodzi bezpośrednio od Zbawiciela.

    Albowiem :

    – „religia” to przecież są ceremoniały – w tym Sakramenty, Doktryna, rzesze wyznawców, obiekty czci (lub tylko szacunku), oraz rozmaite instytucje zwane „świętymi”, które jak się uważniej przyjrzeć często świętymi nie są, pomimo że zawiadują nimi „osoby duchowne” ;

    – religia nadana nam została pośrednio, bo przez owe „osoby duchowne”, poczynając od Apostołów – w tym jednego w istocie samozwańczego, który Jezusa i jego zwolenników tępił bezwzględnie aż po Damaszek, gdzie nagle zmienił taktykę ;

    – należy rozróżnić pojęcie „religii” od pojęcia „wiary”, bo nie są one tożsame, co widać choćby na przykładzie dewocji, czy po licznych przypadkach „herezji”, gdy oskarżano i skazywano na cierpienia i/lub śmierć osoby nie atakujące Zbawiciela, a tylko krytykujące jego niegodziwych „pośredników”.

    Jako najnowsza ilustracja robienia szmalu na cudach wiankach na kiju, „ojbawieniach” oraz przenajświentszych wizerunkach – niech posłuży dzisiejsze info z WP – tzn z 25.06.2015 :

    Objawienia w Medziugorie. „Il Giornale”: kongregacja nie uznała ich autentyczności

    Kongregacja Nauki Wiary nie uznała autentyczności objawień w Medziugorie w Bośni i Hercegowinie. Miejsce może być miejscem wiary i modlitwy, ale nie sanktuarium – tak orzekło zdaniem dziennika „Il Giornale” zebranie plenarne Kongregacji Nauki Wiary. Dokumenty trafiły do papieża Franciszka, który podejmie ostateczną decyzję w tej sprawie.

    Jak podaje włoski dziennik, Kongregacja zachęca do odwiedzin w Medziugorie, ale przestrzega by pielgrzymi nie utrzymywali kontaktów z „widzącymi”. Zakazuje także uczestnictwa w „objawieniach”, których nie należy uznawać za „objawienia nadprzyrodzone”.

    Maryja objawia się „widzącym”. Historia Medziugorie

    „Objawienia” rozpoczęły się Medziugorie w czerwcu 1981 i trwają do dzisiaj. Po raz pierwszy Maryja miała ukazać się szóstce dzieci 24 czerwca tego roku na wzgórzu Crnica, potem objawienia przeniosły się do kościoła w Medziugorie. Według relacji sześciu osób, zwanych „widzącymi”, Maryja objawia się im osobiście, zawsze tam, gdzie obecnie przebywają. Objawieniom towarzyszą przesłania Matki Bożej, dotyczące np. nawrócenia, postu, rodziny, wiary, modlitwy, sakramentów itp.

    Papież Benedykt XVI w 2010 roku powołał specjalną komisję do zbadania objawień w Medziugorie, która zakończyła swoje prace w 2014 roku i przekazała wnioski Kongregacji Nauki Wiary.

    Do tej pory Watykan był ostrożny w ocenie objawień. Zalecał diecezjom powstrzymanie się od organizacji oficjalnie pielgrzymek do bośniackiego sanktuarium.

    Medziugorie odwiedza jednak co roku ponad milion pielgrzymów.

    Więc tam znowu szmal, czy tylko świenty nieszmal ?

  89. Peryskop said

    Bo(ż)ydar i NICk już na posterunku gotowi do świentej krucjaty rzekomo „w imię Boga”.

    Tylko jeszcze „Listwa” gdzieś im się zapodziała.

    Przecież poziom argumentowania świadczy o mentalności i intelekcie.

    A tu czyj zawodnik w akcji ?

    Łuki brwiowe na niewiniątko i usteczka jakby zapewniał o lądowaniach Kubricka na Księżycu :

    https://marucha.wordpress.com/2015/06/17/komitet-sledczy-federacji-rosyjskiej-chce-pomoc-usa-w-odnalezieniu-filmu-o-locie-na-ksiezyc/#comment-492156

  90. NICK said

    Chirurgicznie=radykalnie.

  91. Marucha said

    Panie Peryskop,
    Ja Panu dobrze radzę: proszę przestać drążyć w naszej religii, zbierając jakieś śmieci z podwórka i przedstawiając je jako immanentne cechy katolicyzmu. Nie wiem, o co Panu chodzi, co Pan chce nam przekazać i dlaczego. Wszystko razem wygląda na typowe prowokacje. Niech Pan może wejdzie na forum muzułmanów i zacznie podważać ich wiarę?

    Ja Panu naprawdę dobrze radzę.

  92. Easy Rider said

  93. Anzelm said

    ER – daj znać kiedy zdecydujesz się odwiedzić Księdza Egzorcystę.

    Do tego momentu ignoruję Ciebie jak kupę łajna na pięknej łące, chyba że . . .

    Gospodarz uwolni nas od tego przykrego odoru zgniłego rozumu,

    bo z półprawdami nie da się dyskutować.

  94. Peryskop said

    Dziękuje za dobre rady.

    Przebywałem dość długo, bo ponad dwa lata wśród muzułmanów, i to nie byle gdzie, a w Emiratach. Miałem więc wiele okazji aby poznać podobieństwa Semitów z różnych stron.

    I potem krócej bo zaledwie dwie doby, lecz ryzykując dużo bardziej, bo w przyfrontowym Peszawar. Choć w obu przypadkach nie kryłem nigdy swoich chrześcijańskich przekonań, ani nie zdejmowałem krzyżyka z szyi – głowy mi nie obcięli, lecz w Pakistanie zaprosili m.in. na pusztuńskie wesele, a w drodze powrotnej – nie proszeni o to – podwieźli mnie do kościoła katolickiego, gdzie miałem sposobność porozmawiania z wystraszonym proboszczem.

    W warunkach ekstremalnych duszpasterz skorzysta i wzmocni się kontaktem z owieczką 🙂

    Azjaci obcujący bliżej niż my z Przyrodą mają instynkt znacznie bardziej czuły niż nasz i z łatwością rozpoznają kto nimi gardzi, kto się ich boi, i kto kombinuje jakby coś im podkraść.
    W takich przypadkach zdarzają się tragiczne konsekwencje – niekiedy przez pomyłkę.

    Wydarzenia w Medjugorie to nie są żadne „śmieci z podwórka”, ale smutne manowce po jakich przecież stąpa nasza religia nie od wczoraj. Zwykle w pogoni za świętością przenajświętszą …

    Z eskalacją, bo w Fatimie wystarczyło troje pastuszków, a w Medjugorie była już szóstka.

    Proszę nie zwalać na mnie winy za te negatywne przykłady, które tu przywołałem. Osobiście nad nimi boleję, bo coraz więcej jest potwierdzeń, że padliśmy ofiarami wyrafinowanej mega-ściemy.

    A w dostrzeżeniu jej dopomogli właśnie sabbatayanie : Józef B., Tadeusz K., dr Zbigniew P. …

  95. NICK said

    To NICK Panu odpowie. Nie wiedzieć czemu.
    Hierarchia jest ZASADĄ życia. Wszelakiego! Również Chrystusowego. To winno wystarczyć
    I, Pan Nasz, nakazał. Hierarchię zachować
    Nieprawda?
    Nie jesteśmy RÓWNI! Prawda?
    We hierarchi zdarzają się „rewolucjoniści”.
    Glisty. Jak Pan.
    One robią nawóz historii.
    Jak Pan.
    Jak mamy humus, wiedząc, że jest on z resztek, nie patrzymy i nie pamiętamy, skąd, toto, się wzięło. Rozrzucamy po polu. Jak prochy.
    Bynajmniej tak właśnie winniśmy czynić z nawozem historii.
    Mniemam, iż Gajowy wkrótce to zrobi.

    Bo dość było memłania i poniżania.
    No, chyba, że dla przykładu, niech te mendy powiszą TU. Czas jakiś.
    No i niech mendy zauważą, że czas NASZ, bezcenny, niepotrzebnie im poświęcamy. Przynajmniej z tego się ucieszą.

  96. Peryskop said

    94 to jest Re 91

    a nie do plugawych zaczepek katolibańskich harcowników – Bo(ż)ydara, NICka i Anzelma, którzy słownictwem i argumentacją dają świadectwo swojej wiary, kultury i ukorzonkowania.

    Dostał Pan, o co nachalnie się dopraszał.
    Admin

  97. SAP said

    Panie Easy Rider
    Plując na Kościół, plujesz pan na owoce cywilizacji chrześcijańskiej – katolickiej. Te owoce, prawdziwe materialne i niematerialne cuda, skarby ludzkości, zadziwiły i zachwyciły cały pozostający w czarnej du..e świat. Cały świat czerpał garściami z osiągnięć nauki i wysokiej kutury i sztuki, której prawdziwy rozwój zaczął się w kruchtach, a potem na katolickich uniwersytetach. Porównaj se pan choćby katolicką muzykę np. Hendla z pobrzdękiwaniem reszty świata. Pana wątpienie to też skutek naukowej metody wykształconej przez klechów, ale oni w przeciwieństwie do pana mieli łaskę wiary.

  98. NICK said

    (96) Podobny do Ałtorytetu. Też zamieszcza mnie z zacnym gronie.
    I tu mnie cóś naszło. Nie powiem co, bo dużo więcej niż następujące pytanie: takie WAŻNE sprawy a Jo milczy?
    „Mądrej głowie… „.

    Gnido ze czworaków Zagięta Pało. Napisz coś jeszcze.

  99. Marucha said

    Panie Peryskop,
    Ja z Panem dyskutował i argumentami się przerzucał nie będę.
    Nie posłuchał Pan dobrej rady.
    Żegnam.

  100. NICK said

    Ha! W jedności siła!
    Była.
    Ha! Tak trzymać.

  101. Peryskop said

    Re 99
    Przecież za dobrą radę grzecznie podziękowałem.

    I następnie odniosłem się do krzywdzącego mnie zarzutu jakobym: „zbierał jakieś śmieci z podwórka i przedstawiał je jako immanentne cechy katolicyzmu.”

    Proszę zatem wskazać konkretne „śmieci”, które rzekomo tu przedstawiałem jako
    „immanentne cechy katolicyzmu.”

    Nie czyniłem Panu podobnych zarzutów, gdy oznajmiał Pan tutaj swoje wątpliwości co do treści „Starego Testamentu”. Bo tego typu wątpliwości ma wiele osób, łącznie ze mną, a miał je nawet tak czcigodny autorytet, jak śp. ks. prof. Mieczysław Albert Krąpiec.

    Ale jak wiemy „Stary Testament” jest częścią składową Biblii, a w efekcie stanowi fundament Kanonu religii katolickiej.

    I ten fakt rodzi wiele istotnych konsekwencji, których nie sposób załatwić słowem „Żegnam”.

    Tak się składa, że ja też miałem osobiste kontakty wśród dostojników KRK i zdołałem poznać cząstkę nurtujących ich wątpliwości – ogólnie niezbyt odległych od moich rozterek.

    Zatem czy nie jedziemy na podobnej, a może wręcz na tej samej lawecie życiowej ?

    Panie Peryskop, ok, wpuszczam ten komentarz…
    Admin

  102. Anzelm said

    Dzięki za „katolibańskiego harcownika” – czegoś bardziej iluzorycznego, niekonkretnego

    a noszącego znamiona obelgi – dawno nie słyszałem.

    Tak plują ludzie dotknięci wirusem typtologii – co jest definicja równie konkretną jak

    całe wpisy peryskopa.

    Ach te kontakty osobiste, i ja miałem i miewam.

    Nurtujące wątpliwości – chce posłuchać moich?

    Dłubanie w Piśmie Świętym jest BLUŹNIERSTWEM,

    a Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu są nieodwołalne!

    Niech się ten P dobrze nad sobą zastanowi, i leci dalej jak Ikar polatać

    w domniemanologii dostosowanej w quasi praktyce.

    Nie mogę Pana brać na poważnie, zbyt szanuję godność człowieka.

  103. NICK said

    Ruro Zagięta (za P. Boydarem), toż Ty nawet Godności i Honoru nie masz. Pindolisz anty a potem skamlesz, płaczesz w rękaw Gospodarza. Idźże. Tam, skąd przyszedłeś.

  104. SAP said

    Pan AnzelmPeryskop dyskutuje jak ślepy o kolorach, albo jak typowy czepialski cytat z życia:
    – Ale powiedziałeś qrwa, powiedziałeś qrwa, powiedziałeś?
    – Jako przerywnik…
    – Ale powiedziałeś! Powiedziałeś do mnie qrwa!!!

  105. SAP said

    Pan Anzelm Peryskop.
    Dociekliwość jest zaletą jeśli służy dobru, a nie dokopaniu. Może warto oddać swój kał do analizy, może się okazać, że tam znajdzie pan powód dręczącej pana obsesji.

  106. SAP said

    Panie Anzelmie. Mój post opowiada o panu Peryskop.

  107. NICK said

    Zanim P. SAP się zreflektował… .
    To, pięknie się wyłożył. Namiastki tegoż były wcześniej. Ależ ta Gajówka obnaża. Tylko nie kwicz Pan jak Rura Zagięta.

  108. SAP said

    To przez zmęczenie. Zaburzenia dysocjacyjne. Żona prasuje.
    Serdecznie przepraszam Pana Anzelma za mój błąd w określeniu adresata. Moje posty są do Pana Peryskopa.

  109. SAP said

    Może lepiej je wywalić. Mam niewyparzoną gebę.

  110. NICK said

    „Żona prasuje.” Dziwne.
    Panie SAP. Jak się Pan otrząśniesz ze „zmęczenia”, np. jutro, napisz Pan cokolwiek. Dobrej nocy. Żona też niech rzuci to żelastwo. 🙂 .

  111. Anzelm said

    Cóz tam gniew wobec jednego małego słowa: PRZEPRASZAM!

    To słowo jest lepsze od mokrej gąbki – tablica czysta czeka na człowieka . . .

  112. Boydar said

    Czy wiesz Zagięta Ruro z Odejściem, dlaczego „… prośba o poparcie dowodami /…/ zarzutów jakobym gdzieś nakłamał …” nie może zostać przeze mnie spełniona ? Nie wiesz. Bo to się nie mieści w konwencji takie rzeczy wiedzieć. No to spróbuję Ci mimo wszystko wyjaśnić, posłuchaj.

    Po pierwsze, Ty zazwyczaj nie kłamiesz, Ty świadczysz nieprawdę. To podobno prawie to samo, ale nie dla mnie. Jeżeli użyłem słowa „kłamstwo” to wyłącznie dla zrozumienia ogólnego. Chcesz czy nie, powyższe wyjaśnienie musisz załączyć do notatki służbowej.

    Po drugie, gdyby chcieć wskazywać cytaty w których świadczysz ową nieprawdę, należało by przytoczyć każdą jedną Twoją wypowiedź wraz ze wskazaniem kontekstu. Nikt normalny z wyjątkiem grafomanów, którzy przecież normalni nie są, nie ma do tego czasu ani motywacji.

    Po trzecie, gdyby jednak się uprzeć, i spróbować podać jakieś ewidentne przykłady Twojej działalności dezinformacyjno destrukcyjnej, musiało by wyjść na jaw, czy jesteś tylko ślepym fanatykiem czy jednak zwykłą zagiętą rurą bez odejścia jakich wiele się objawiło ostatniemi czasy. Tylko po co ? Ewentualnie, odpowiedzią na to pytanie może być „po czwarte”.

    Po czwarte, mimo wszystko Cię doceniam. Jakich byś ekwilibrystyk nie dokonywał żeby ogłupić drugiego człowieka, robisz to z pewnym wdziękiem i poważnym zaangażowaniem własnym. Poświęcasz na to sporo czasu i wysiłku. Pewna grupa czytelników skojarzy w końcu, że coś w tych Twoich tekstach śmierdzi, konkretnie wali siarą. I to jest pożytek ogólny, którego nie da się osiągnąć inną drogą. Głupie ciule czytać Cię i tak nie będą, bo dla nich trzy czwarte Twego tekstu to za wysoki poziom, ci którzy jednak przeanalizują, i dojdą gdzie zawarłeś sofizmaty, nie dadzą się zrobić w trąbę innym zagiętym rurom. I o to chodzi, jest z Ciebie jakiś pożytek. I ja nie mam prawa go nikomu odbierać.

    Czy moje wyjaśnienia nie mają dla ciebie zbyt dużej średnicy ? Nie wiem, ale musisz sobie z tym jakoś poradzić. W razie jakby co, to są na rynku dostępne narzędzia pomocne w rozwiązywaniu takich zagwozdek –

  113. Listwa said

    @ 75 Boydar

    Ale pod warunkiem, że prosto w zakuty łeb. Wtedy może zadziała.

  114. Listwa said

    @ 76 Peryskop

    Te zdanie jest przykładem bełkotu :

    „Ale sądzę, że ma sporo racji wskazując na trudne do wytłumaczenia rozbieżności z zasadami fizyki efekty transformacji obiektu 3-wymiarowego (zwłoki Jezusa) na płaszczyznę (całunu) w trakcie procesu kopiowania stykowego.” – pseudointelektualny bełkot.

    W których moich określeniach rzekomo zawarty jest „pseudointelektualny bełkot” ? ”

    – jak staniesz zwolenniku kopiowania stykowego przed sporym lustrem, to zobaczysz w nim swoje inteligentne odbicie. Na całunie jest analogiczny do odbicia w lustrze obraz postaci Jezusa Chrystusa. Obraz postaci z tyłu i z przodu Powiedz bez bełkotu, gdzie w lustrze widzisz coś niezgodnego z prawami fizyki i geometrii? Występuje rzut obrazu na płaszczyznę w obu przypadkach – lustra i całunu. Patrząc na swój inteligentny obraz w lustrze, czy są tam jakieś rozmazania przy stykowym kopiowaniu gorącym żelazem wyciągniętym z ogniska ?

    To co widać w @ 37 Easy rader, podpisane „Demonstracja „efektu kuli” – odwzorowanie rzeźby owiniętej płótnem. Obraz z Całunu Turyńskiego powinien wykazywać podobną deformację”

    – to jakieś zwykłe gęganie pijanej wrony i do tego mające się nijak do całunu.

    Ponadto historia całunu jest znana, wiadomo jak się przemieszczał, jest wiele obrazów z tamtych czasów w różnych miejscach wzorowanych niewątpliwie na całunie w jego wersji negatywowej. Wiadomo ,że całun jest starszy i znany wcześniej nim narodził sie Leonardo da Vinci.

    Niewątpliwie dyskutowanie z twymi ciągle nowymi memłaniami jest skrajnie chybione.

    Jak trochę posłuchałeś Radia Maryja to do rodziny się zapisz i biuro otwórz, a nie wyjeźdżasz z jakimiś pytaniami.

    „Czy Jezus umarł na krzyżu jako człowiek, czy jako Bóg Wszechmogący ?”

    – zgodnie z nauką Kościoła herezję głosi ten kto twierdzi , że Jezus Chrystus był tylko człowiekiem, podobnie, gdy twierdzi, że był tylko Bogiem. Zgodnie z nieomylną nauką Kościoła Jezus Chrystus jest jednoczenie Bogiem i człowiekiem, ma naturę Boga i jednocześnie naturę człowieka. Więc kto umarł na krzyżu? Potrafisz już odpowiedzieć?
    A tobie synku wydawało się , że znalazłeś pytanie jak ślepa kura ziarno. I chciałbyś ogół w „peryskopa” zagiąć. Wcielenie Jezusa Chrystusa było powodem buntu szatana, on nie chciał przyjąć takiego planu Bożego.

    To ja ci zadam pytanie, odpowiedz jeśli ci inteligentnego wyrazu w twarzy w lustrze nie zbywa:

    Jakie zagadnienie w kontekście obu natur boskiej i ludzkiej Jezusa Chrystusa, jest rozważane w przypadku Jego śmierci na krzyżu?
    Bo wcale nie to „Czy Jezus umarł na krzyżu jako człowiek, czy jako Bóg Wszechmogący ?”

    Wal synku odpowiedź, mamusia będzie z ciebie dumna jak odpowiesz. Trochę się cos tam dowiedziałes i stękasz jakieś pytania zasłyszane w Radiu Maryja.

  115. Break said

    Niesmacznie czytac te bluzgi Panow Nicka Boydara i Listwy.
    Zaskakuje mnie tylko, ze admin oburza sie na merytoryczna dyskusje Peryskopa, a nie reaguje na chamstwo i prostactwo Panow, ktorych wyzej wymienilem.
    Dlaczego adminie?

    Ponieważ moja ocena dyskusji bardzo różni się od Pańskiej.
    Admin

  116. Easy Rider said

    @ Listwa i inni

    Takiego fanatyzmu religijnego dzisiaj się nie spotyka, stąd też mam pytanie: czy wy tak sami z siebie, czy na zlecenie?

    Przyszła mi bowiem do głowy taka myśl, że możemy mieć do czynienia z perfidnym, hasbarskim planem rozwalenia Gajówki nie wprost, bo byłoby skazane na niepowodzenie, lecz poprzez trolli udających fanatyków religijnych. To by potwierdzał rodzaj użytych epitetów oraz ich nasilenie – prawdziwy katolik tak by nie rozmawiał, gdzieś musiała wyjść ta żydowska wścieklizna, która objawia się zwłaszcza wtedy, gdy nie ma się argumentów merytorycznych.

    Tutaj mielibyśmy do czynienia z egzemplifikacją przysłowia „Chroń mnie Boże od przyjaciół, bo z wrogami sobie poradzę” – co polecam łaskawej uwadze Gajowego.

    Nie lubię określeń typu „fanatyzm, fanatyk religijny”. Ich celem jest wyłącznie dyskredytacja osób, które do swej wiary podchodzą na serio i starają się spełniać jej nakazy.
    Admin

  117. Boydar said

    A niby w którym miejscu Ty Złamany (nie wiem co, z nika nie wynika, choć mam pewne podejrzenia) ja zbluzgałem Zagiętą Rurę ?

  118. Boydar said

    Poza tym, Ty jesteś rodzina Zagiętej Rury i potencjalnie możesz być stronniczy

  119. Lena said

    Re 115.
    Panie Break,
    to Pan nie słyszy jakie słowa cisną się na usta tych, którzy brednie Peryskopa i Easy Radera jedynie czytają, a nie wypowiadają się publicznie ….. Ujjjj…..

  120. Break said

    Do admina- ten poziom np 117 i 118 Pan ocenia jak?
    Do Pani Leny i innych ; przeciez ER I Peyskop nie pokazuja intencji obrazania innych.
    Zgodze sie, ze jednak inni moga sie poczuc obrazeni, ale w takiej sytuacji nie powinno sie udostepniac komentowania, ktore ma sluzyc dyskusji.
    Tym bardziej, ze oboje Panowie ( ER i P ) nie operuja zlosliwymi epitetami tylko argumentami czy innymi opiniami.
    Sam z zainteresowaniem czytalem, niezaleznie od tego czy jestem wierzacy czy nie, bo wiedza jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
    A podejmujac jakikolwiek wybor; akceptuje czy nie akceptuje, dokonujemy tylko na podstawie wiedzy.
    Sprawa caluna, tak na prawde, dla osoby wierzacej, nie ma zadnego znaczenia i jakakolwiek opinia na ten temat nie powinna byc traktowana, jako atak czy proba obrazy osoby wierzacej.

  121. Marucha said

    Re 120:
    Proponuję kupić okulary, wtedy Pan dostrzeże bez trudu takie epitety, jak „kato-talibany”, „fanatycy” itd.
    I proszę sobie wbić do głowy: to jest portal wierny Tradycji Katolickiej.
    Dlatego to, co podważa naszą wiarę – żeby nie wiem jak grzecznie wyrażone – jest tu obcym, niemile widzianym wtrętem.
    Żadnej dyskusji ze mną nie będzie.

  122. Break said

    To prawda, dyskusji nie ma 😦

  123. Easy Rider said

    Ad 116 – uwaga Admina.

    Zdaję sobie sprawę, że określenie „fanatyk” często bywa nadużywane jako epitet, ale w tym przypadku miałem na myśli postawy rzeczywiście skrajne – np. jak tych, którzy w obronie życia poczętego mordują ginekologów, a tutaj mamy właśnie do czynienia z tego typu autoramentem. Czy naprawdę uważa Pan, że te trollujące „religijnie” osoby rzeczywiście podchodzą na serio do swojej wiary? Ale najpierw trzeba by wyjaśnić, jaka jest naprawdę ta ichnia wiara – bo być może, do tej swojej prawdziwej podchodzą na serio.

  124. Easy Rider said

    Ad 121 – Marucha.

    Jeżeli nie ma dyskusji na tematy religijne, to po co w ogóle wprowadzać takie tematy na blog – żeby wywoływać awantury? Musi się Pan zdecydować – czy Gajówka ma być ośrodkiem ewangelizacji, czy informacji i dyskusji na tematy społeczno-polityczno-ekonomiczne, bo pogodzić tych dwóch spraw raczej się nie da.

  125. Marucha said

    Re 123, 124:
    Gajówka jako zbiorowość absolutnie nie reprezentuje żadnych skrajnych postaw – chyba, że wierność uznamy za skrajność. Nikt nie nawołuje do mordowania ginekologów, choć w przypadku niektórych „doktorów” byłby to sprawiedliwy postulat.

    Co do dyskusji na tematy katolicyzmu, to sprecyzuję: jest ona możliwa, pod warunkiem, że nie podważa samych podstaw katolicyzmu (Ewangelii i Tradycji) oraz nie sprzeciwia się temu, co ogół katolików od dawna uważa za prawdę, nawet jeśli nie jest ujęte w dogmaty.

  126. Listwa said

    @ 122 Break
    @ 123 Easy Rader

    Jaki fanatyzm religijny?

    Całun jest przedmiotem, jednocześnie jest pod wieloma względami fascynujący. Mówią o tym badania naukowe. Zapis obrazu na tkaninie to nie religia. Co wy tu kwestię pisania o całunie sprowadzacie do fanatyzmu i wiary?

    Natomiast wypisywanie bzdur nt, rozmycia obrazu, niegodności obrazu na całunie z geometrią i fizyką, wiek całunu jakoby był młodszy od Leonarda da Vinici i tym podobne, to są jakieś wierzenia i fanatyzm dla tych wierzeń.
    Całun był znany dużo wczesniej niz da Vinci się urodził. Badania węglem C14 to manipulacja. I nie nalezy kojarzyc wieku całunu z wynikami badania węglem C14. Bo po ogłoszenie tych wyników badań rozpoczęto kojarzyć całun Leonardem z da Vinci, choć nie ma na to żadnych historycznych przesłanek.

    To wy nie macie argumentów merytorycznych tylko przyświeca wam jakaś głupota negująca fakty.

    Wizerunek na całunie to rzut obrazu ciała na płaszczyznę, jakie rozmycia ?

    „Demonstracja „efektu kuli” – odwzorowanie rzeźby owiniętej płótnem. Obraz z Całunu Turyńskiego powinien wykazywać
    podobną deformację”

    – bzdety najzwyklejsze. Gdzie macie nasilenie epitetów? Obraz na całunie nie powinien wykazywać żadnych deformacji i nie wykazuje. Powtarzanie fasmantagorii nie jest dyskusją o religii i na żaden inny temat.

    Wytłumaczcie się ze swoich twierdzeń najpierw, zanim zaczniecie kogoś oskarżać, panie Easy Rader specjalisto od postaw katolickich. A kto panu naopowiadał bzdur że katolik nie może użyć sformułowania „to jakieś zwykłe gęganie pijanej wrony”
    gdy z takimi tekstami ma do czynienia?

    Żenada panowie, żenada.

  127. Break said

    Listwa
    Jakby nie patrzec, to ty tez nie masz argumentow 🙂
    Tylko wielka wola wiary w to, ze Chrystus byl tym calunem owiniety
    Zenada Panpwie, zenada !
    By !!!!!

    Bzdury. Autentyczność Całunu jest ewidentna. Proszę sobie iść dyskutować gdzie indziej. Wśród bardziej otwartych na brednie umysłów.
    Admin

  128. Mały_kinol said

    https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/12/27/czy-easyrider-jest-pedalem/

    tacy jak ten przygłup są po to by można było go pokazać komuś nowemu i zainteresowanemu że tu pisze taki stary i głupi gnom i w ten sposób ośmieszyć całą gajówkę.

    Nie ma takiej strony – admin

  129. Boydar said

    Prawie jest …

    http://www.gry-online.pl/S040.asp?ID=48&STR=8

    Łono se kwadratowe jaja robi, Panie Gajowy.

Sorry, the comment form is closed at this time.