Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wielka Gra Jana Prospera Witkiewicza

Posted by Marucha w dniu 2015-06-22 (Poniedziałek)

Dost Mohhamad, król Afganistanu

8 maja 1839 roku Witkiewicza znaleziono martwego w jego hotelowym pokoju. Stało się to kilka dni przed planowanym spotkaniem z ministrem na którym miał przekazać mu mapy i sprawozdania z Afganistanu. Witkiewicz otrzymał ranę postrzałową a notatki z jego podróży zostały spalone.

Istnieją różne teorie na temat jego śmierci. Oficjalnie uznano to za samobójstwo jednak istnieją także podejrzenia, że była to zemsta Brytyjczyków za porażkę jaką ponieśli w Afganistanie.

Wielka gra kończy się dla każdego dopiero ze śmiercią… nie wcześniej
Rudyard Kipling, Kim

Rozległe, ciągnące się od Kaukazu aż po Chiny stepy Azji Centralnej od wieków są areną zmagań mocarstw, świadkiem narodzin i upadków imperiów a także kolebką wielu cywilizacji. Tę ogromną przestrzeń przemierzali wszyscy wielcy najeźdźcy w historii świata, od starożytnych Ariów, przez Hunów, Scytów i plemiona turkijskie, na Mongołach skończywszy.

Najazdy tych azjatyckich ludów wstrząsały Europą i niejednokrotnie zmieniały bieg jej historii. Pierwszorzędny wpływ na to miała geografia. Azjatycki wielki step, ograniczony przez tajgę na północy i ziemie o wilgotnym, ciepłym klimacie na południu, był swojego rodzaju starożytna autostradą łączącą Daleki Wschód z Zachodem. Nieurodzajne ziemie pozwalały wykarmić konie i stada bydła, jednak nie zachęcały do osiadłego trybu życia. Wojowniczy koczownicy parli więc przez step na zachód by zdobyć dla siebie znacznie bogatsze tereny.

Zdarzały się także inwazje z drugiej strony. Aleksander Wielki dotarł do Baktrii i podbił ją a po jego śmierci powstała tam hellenistyczna monarchia Seleucydów. W Azji Centralnej pojawiło się wtedy wielu Greków którzy wnieśli trwały wkład w architekturę i kulturę regionu tworząc z niej swoisty kolaż wpływów azjatyckich i europejskich.

Jednak niezależnie od kierunku z którego nacierali, wszyscy wodzowie rozumieli że panowanie nad wielkim stepem jest dla nich bramą do nowych, bogatych ziem leżących na obrzeżach Eurazji – Indii, Chin i Europy. Także późniejsi badacze geopolityki dostrzegli znaczenie regionu- wystarczy wspomnieć tu chociażby angielskiego geografa Halforda Mackindera i jego teorię Heartlandu czy też radzieckiego historyka Lwa Gumilowa z jego licznymi pracami na temat ludów turkijskich i mongolskich.

Uwarunkowania polityczne Azji Centralnej uzyskały znaczenie globalne w XIX wieku. W momencie powstania wielkich mocarstw zainteresowanych rozszerzaniem swoich wpływów na obszarze całej kuli ziemskiej i dysponujących odpowiednio rozwiniętą logistyką wielki step znów stał się obiektem żywego zainteresowania władców.

Dwoma najsilniejszymi graczami w regionie byli Carska Rosja i Wielka Brytania. Ta ostatnia, żywo zainteresowana bezpieczeństwem „perły w koronie” imperium jaką były Indie, pragnęła jak najbardziej ograniczyć wpływy rosyjskie w Azji Centralnej a tym samym oddalić groźbę inwazji. Rosjanie z kolei, już od czasów Piotra I łakomym okiem spoglądali na południowe regiony Azji, chcąc uzyskać wyjście na ciepłe morza a tym samym zdobyć niezamarzające porty i pełną suwerenność handlową.

Obie strony metodami dyplomatycznymi i militarnymi próbowały podporządkować sobie chanaty i państewka plemienne istniejące na terenie azjatyckiego Wielkiego Stepu. Często stosowano fortele i podstępy a usługi szpiegów i awanturników były w cenie. Konflikt ten znany jest jako Wielka Gra który to termin został spopularyzowany przez brytyjskiego pisarza Rudyarda Kiplinga w jego powieści Kim. Do Wielkiej Gry próbowały włączać się inne narody – mowa tu zwłaszcza o Francuzach którzy w początkowych latach panowania Napoleona nosili się z zamiarem ataku na Indie przez Persję. Swoją rolę w grze odegrali także Polacy.

Najważniejszym i najbardziej znanym był Jan Prosper Witkiewicz. Urodził się on w 1808 roku w miasteczku Kroże na Litwie. Jego rodzina należała do polskiej szlachty i wychowała dzieci w tradycji patriotycznej (na marginesie dodać można że Jan był wujem Stanisława Witkiewicza – ojca Witkacego). Młody Jan już w wieku 14 lat wstąpił do polskiej organizacji patriotycznej znanej jako „Czarni Bracia” działającej w krożeńskim gimnazjum.

Jak wiele innych „tajnych” stowarzyszeń tak i to zostało szybko wykryte i rozpracowane przez rosyjskie władze. Jako przestępca polityczny Witkiewicz skazany został na służbę wojskową w okolicach Orenburga i pozbawiony szlachectwa. Zakuty w kajdany etapami wysłany został na daleką Syberię. Okoliczności towarzyszące wygnaniu młodych spiskowców zostały potem opisane przez Mickiewicza w III części Dziadów.

Jako szeregowiec w Orenburskim korpusie młody Jan nie miał za wiele do roboty. Szybko zaczął uczyć się języków, do czego miał talent (jeszcze przed zesłaniem posługiwał się rosyjskim, francuskim i niemieckim). Prócz języka perskiego (Farsi) – najważniejszego, bowiem był to język kultury Azji Środkowej i ogólnie świata muzułmańskiego – Witkiewicz poznał języki turkijskie: kazachski, kirgiski i uzbecki.

Początkowo bardzo chciał wyrwać się ze zsyłki jednak traf sprawił, że w jego garnizonie pojawił się znany niemiecki przyrodnik i geograf – Aleksander Humboldt. Szybko docenił on talenty młodego Polaka i zabrał go ze sobą w podróż by ten pomógł mu eksplorować step. Uczony wyperswadował mu także planowaną ucieczkę do kolonii angielskich a po powrocie wstawił się za nim u dowódcy garnizonu a następnie w Petersburgu u samego Cara. Dzięki temu Witkiewicz został awansowany na podchorążego i rozpoczął służbę w Komisji Pogranicznej. Miał tam okazję podszkolić języki (a znał ich ponoć w tym momencie już 19), spotkać księcia Persji i towarzyszyć uczonym w wyprawach botanicznych w Azji Centralnej a także uczestniczyć w walkach z plemionami turkijskimi. W 1835 roku został wysłany razem z karawaną kupiecka do Buchary by zbadać i opisać to starożytne miasto.

Wyprawa ta przypieczętowała jego los jako wywiadowcy Imperium Rosyjskiego w Azji Centralnej. Po dotarciu do Buchary w 1836 roku szybko rozpoczął zbieranie danych na temat polityki i handlu w regionie. Spotykał się z przedstawicielami Emira Buchary i dyskutował z nimi o stosunkach pomiędzy emiratem a Rosją. Dowiedział się tam także o zwiększającej się aktywności Anglików w rejonie Afganistanu. W Imperium Brytyjskim pojawili się już bowiem wtedy ludzie którzy rozumieli zagrożenie rosyjskie i nie wierzyli w trwałość porozumienia rosyjsko-brytyjskiego. Wzajemnym stosunkom nie pomagała także coraz bardziej napięta sytuacja polityczna w Persji.

W tym okresie do Buchary dotarło poselstwo z Afganistanu pod wodzą Hussaina Alego. Miał on za zadanie udać się do Cara, by prosić go o gwarancję w obliczu coraz silniejszej ekspansji wspieranych przez Anglików Sikhów w rejonie Pendżabu. Witkiewicz zaproponował więc swoją pomoc jako tłumacz i razem udali się do Petersburga gdzie asystował przy ciągnących się aż do 1837 roku negocjacjach.

Przybycie afgańskiego posła oraz relacja Jana uświadomiły rosyjskiej Komisji Azjatyckiej skalę problemu. Zdobycie kontroli nad Afganistanem przez Brytyjczyków mogło zdecydowanie osłabić pozycję Rosji w regionie a także zagrozić od południa jej syberyjskim posiadłościom. Rosjanie nie posiadali środków ani możliwości (praktyczny brak infrastruktury drogowej) by przerzucić do Afganistanu korpus ekspedycyjny, zdecydowali się więc działać drogą dyplomatyczną. Witkiewicz jako ekspert i znawca regionu otrzymał tajne instrukcje od ministra spraw zagranicznych Karla Nesselrode i wyruszył w stronę Kabulu.

Do Afganistanu postanowił dostać się przez Kaukaz a następnie Persję. Wyruszył z Tbilisi (wtedy zwanego Tyfilisem) do Teheranu gdzie spotkał się z rosyjskim przedstawicielem, Hrabią Simoniczem który przyznał mu eskortę z kozaków i uzyskał zgodę Szacha na dalszą podróż w stronę Kabulu. W owym czasie Rosja uzyskała wielkie wpływy polityczne w Persji a Siemonicz praktycznie sterował poczynaniami Szacha, namawiając go na wyprawę przeciwko miastu Herat.

Dostrzegając zagrożenie Brytyjczycy wysłali do Persji swojego przedstawiciela w osobie Henrego Rawlisona. Brytyjski oficer natknął się w drodze na tajemniczego rosyjskiego wędrowca który oznajmił mu w języku turkmeńskim że wiezie prezenty od Cara dla Szacha. Następnego dnia Rawlison dojechał do obozu perskiego władcy, który był już w drodze na Herat. Ten oznajmił mu że opowiedziana przez rosyjskiego wędrowca historia jest zmyślona a tajemniczy nieznajomy to zmierzający w stronę Kabulu Witkiewicz.

Niedługo potem w obozie pojawił się sam Jan który przeprosił Anglika za wprowadzenie go w błąd i odbył z nim rozmowę. Wieść o spotkaniu ze zmierzającym w stronę Kabulu rosyjskim wysłannikiem szybko dotarła do władz Kompanii Indyjskiej w Kalkucie. Angielscy decydenci postanowili przeciwdziałać, wysłając do afgańskiej stolicy swojego reprezentanta – Sir Aleksandra Burnes’a.

Rządzący wtedy Afganistanem Dost Mohhamad żywił większą sympatie do Brytyjczyków niż do Rosjan. Liczył na to że ci pierwsi wpłyną na Randżita Singha – sikhijskiego władcę Pendżabu i pomogą Afgańczykom odebrać bogaty Peszawar. Anglicy jednak, związani sojuszem z „Lwem Pendżabu” odmówili. Wtedy to właśnie Dost postanowił zwrócić się do Rosjan.

Gdy Witkiewicz przybył do Kabulu powitano go z wielką pompą a wśród witających był także Burnes. Antagoniści spotkali się i zaraz nabrali do siebie wzajemnego szacunku. Obaj byli świetnymi orientalistami władającymi językami regionu i znającymi jego historię i kulturę. W innych okolicznościach zostali by pewnie przyjaciółmi jednak w Kabulu musieli ze sobą rywalizować.

Burnes był początkowo w lepszej pozycji bowiem Dost zaprosił Rosjan nie po to by zabiegać o sojusz z nimi lecz by zaszantażować w ten sposób Brytyjczyków i skłonić ich do zmiany podejścia w kwestii Peszawaru. Witkiewicz postanowił jednak cierpliwie czekać, składał też Afgańczykom coraz to poważniejsze obietnice podkopując powoli pozycję Burnes’a. Dużym ciosem dla Brytyjczyka było ultimatum jakie przesłał Emirowi przełożony Burnes’a – Lord Auckland. Zażądał on by Dost Mohhamad zawarł porozumienie z Randźitem Singhiem i zrzekł się roszczeń do Peszawaru. Ponadto groził on że w przypadku związania się Kabulu z Rosją Wielka Brytania doprowadzi do obalenia władzy Dosta. Nakazał mu przy tym odesłać Witkiewicza do Petersburga z niczym.

Czarę goryczy dopełnił protekcjonalny ton w jakim brytyjski lord zwracał się do władcy Afganistanu. Z drugiej stronty Witkiewicz chcąc podnieść wagę swoich propozycji sfabrykował list wyrażający dobra wolę imperatora. Cesarska pieczęć, która zrobiła duże wrażenie na Emirze, pochodziła jednak w istocie z… opakowań rosyjskiego cukru którym handlowano w Azji Centralnej. Brytyjczycy choć podejrzewali podstęp nie próbowali go zdemaskować. Wydarzenia te poważnie zachwiały pozycją Burnes’a – Witkiewicz każdego dnia zyskiwał na znaczeniu. Emir nie tylko nie odesłał go ale przyjął go w swoim pałacu co było czytelnym znakiem poparcia dla opcji rosyjskiej. Burnes opuścił Kabul uznając swoją porażkę.

Po tym sukcesie Jan Witkiewicz udał się do Kandaharu a stamtąd do obozu Szacha Persji pod Heratem. Persowie i ich rosyjscy konsultanci nadal nie mogli zdobyć tej twierdzy, także dzięki pomysłowości angielskiego oficera Eldreda Pottingera, który ukrył się w niej jeszcze przed oblężeniem i teraz pomagał dowodzić obroną. Polak przybył tam odziany w afgańskie ubrania, ze skórą spaloną słońcem. Do tego stopnia upodobnił się do Afgańczyka że nawet tubylcy nie mogli go rozpoznać.

Obecny w obozie Szacha Siemionicz postanowił na podstawie dokumentów przygotowanych przez Witkiewicza przygotować porozumienie między Teheranem a Kabulem. To było już zbyt wiele dla Brytyjczyków którym machinacje Witkiewicza dały się poważnie we znaki. Taki sojusz byłby śmiertelny ciosem wymierzonym w Indie brytyjskie. Anglicy zażądali od Szacha by ten odstąpił spod murów Heratu. By zademonstrować powagę sytuacji wysadzili desant na jednej z wysp Zatoki Perskiej. Równocześnie wezwano rosyjskiego ambasadora w Londynie by ten wytłumaczył się z działalności Siemionicza i Witkiewicza. Zażądano, by obaj zostali odwołani do kraju albowiem dalsze ich przebywanie w Azji Centralnej doprowadzić może do pogorszenia się stosunków brytyjsko-rosyjskich.

Siemionicz przejął w pewnym momencie dowodzenia nad wojskami perskimi oblegającymi Herat co znacząco wybiegało poza jego kompetencje. Car, wobec silnych dowodów musiał go odwołać. Natomiast Witkiewicza po prostu wyparto się jak to zwykle czyni się ze zdemaskowanymi szpiegami, określając go jako awanturnika działającego na własną rękę. Dostał on w tajemnicy instrukcję do powrotu do Petersburga i zdania relacji ze swoich podróży i działań.

To co stało się po powrocie chyba już na zawsze osnute zostanie tajemnicą. Źródła rosyjskie twierdzą że minister spraw zagranicznych Nesselrode przyjął Witkiewicza bardzo ciepło, natomiast źródła brytyjskie wręcz na odwrót. Jan miał być przez niego ignorowany, minister twierdził że nie zna żadnego oficera rosyjskiego o nazwisku Witkiewicz.

8 maja 1839 roku Witkiewicza znaleziono martwego w jego hotelowym pokoju. Stało się to kilka dni przed planowanym spotkaniem z ministrem na którym miał przekazać mu mapy i sprawozdania z Afganistanu. Witkiewicz otrzymał ranę postrzałową a notatki z jego podróży zostały spalone.

Istnieją różne teorie na temat jego śmierci. Oficjalnie uznano to za samobójstwo jednak istnieją także podejrzenia, że była to zemsta Brytyjczyków za porażkę jaką ponieśli w Afganistanie. Potomkowie rodziny Witkiewicza twierdzą z kolei że był on „Wallenrodem” próbującym doprowadzić do konfliktu brytyjsko – rosyjskiego i dlatego miał być zabity przez Rosjan. Wersja ta wydaje się mało prawdopodobna bowiem Witkiewicz swoimi działaniami wielce przysłużył się Rosjanom i gdyby nie zbyt ostentacyjne działania Siemonicza XIX-wieczna mapa polityczna Azji Centralnej mogła by wyglądać inaczej.

Niezależnie od przyjętej wersji, dla Jana Witkiewicza Wielka Gra była skończona. To ona przyniosła mu śmierć ale i uznanie. Był to prawdopodobnie jeden z największych polskich znawców Afganistanu i orientalistów XIX wieku. Jego postać do dziś obecna jest w kulturze – słynny rosyjski pisarz Julian Siemionow poświęcił mu swoją powieść „Agent Dyplomatyczny” a reżyser Siergiej Stafjejew nakręcił film dokumentalny o jego losach „Ja, jak płomień świecy…”.

Niestety, jest on dziś nieco zapomniany we własnej ojczyźnie – Polsce. A szkoda ponieważ wiele mogli byśmy nauczyć się z biografii tego odważnego i inteligentnego awanturnika. Wielka Gra nie skończyła się wraz z upadkiem Caratu i Imperium Brytyjskiego. Wręcz przeciwnie, w ostatnich latach możemy zaobserwować jej zwiększającą się dynamikę. Układ polityczny w Azji centralnej zmienia się pod wpływem wzrostu aktywności Chin i śmiałej polityki Moskwy. Także pomniejsi gracze jak Iran czy Kazachstan zaczynają odgrywać coraz ważniejsze role. Do łask powraca także idea nowego szlaku jedwabnego.

Ostatnia polska aktywność na tych terenach wiąże się niestety jedynie z okupacją Afganistanu. Lecz wydaje się że będzie się to powoli zmieniać – zniesienie wiz dla Polaków przez Kazachstan jest doskonałym wstępem do przełamania barier i zwiększenia gospodarczej i politycznej obecności w regionie. Tym bardziej należy przypominać o dziedzictwie Jana Witkiewicza – polskiego bohatera Wielkiej Gry.

Jan Sosnowski

Źródła:

  1. Peter Hopkirk, Wielka Gra, Wydawnictwo Zysk i s-ka, Poznań 2011
  2. Из истории отечественных спецслужб. Разведчик капитан Иван Виткевич http://sec4u.ru/text/6-2007-article/846/index.shtml (dostęp 09-06-2015)
  3. William Dalrymple Return of a King – The battle for Afghanistan, Bloomsbury Publishing, London 2013
  4. Люди и судьбы: удивительная история Яна Виткевича, первого русского посланника в Кабуле… http://naiwen.livejournal.com/1205638.html (dostęp 11-06-2015)
  5. Marian Kałuski, Polacy w Afganistanie, http://przeglad.australink.pl/literatura/sladami/kaluski12.pdf (dostęp 11-06-2015)
  6. Film Я, как пламя свечи …, reż. Siergiej Stafjejew, https://vimeo.com/109622592 (dostęp 11-06-2015)

http://www.kresy.pl

Komentarzy 8 to “Wielka Gra Jana Prospera Witkiewicza”

  1. Jarecki said

    Świetne. Nieznana mi była ta postać, a szkoda, bo bardzo interesująca. Wielka gra wciąż się rozgrywa a Polska ma pozycje pionka…

    Jest skazany na zapomnienie, bo pracował dla Rosji. Dla Słowianszczyzny.
    Admin

  2. RomanK said

    Ta..ino nie zapomninajcie panowie ze za trudy i za prace ..za zaslugi i ogolnie za caloksztalt wallenrodyzmu,,,,znaleziono go z kula w..srodku:-)))

  3. akej said

    Swietny artykul – podobnie jak o rosyjskiego pochodzenia prezydencie W-wy. Prosimy o wiecej takich artykulow.

  4. JO said

    ad.2 Pana to ciezko odczytac.

  5. Polecam ten film rosyjski z odnośnika [6] (dla znających rosyjski). To też i przykład, jak wiele uwagi w obecnej Rosji przykłada się do propagowania znajomości historii, ale tej prawdziwej, ciekawej, raczej bez jakichś manipulacji. Żyjąc tam byłem zafascynowany mnogością ciekawych materiałów w TV. Nie dotyczy to tylko historii. Tam też wiele o rzeczach, które my tutaj możemy tylko na youtube (Bilderberg, GMO, NWO, itp.)
    Ach, tęsknię mocno. Chyba pojadę latem, do żony, na miesiąc cały.

  6. Bardzo dobry artykuł.

  7. ENKI said

    Jan Witkiewicz to mój bohater, czekam na polsko – kazachski film fabularny pt. BATYR
    Biograf Witkiewicza – Władysław Jewsiewicki w książce „Batyr. O Janie Witkiewiczu1808-1839″(Warszawa 1983):
    Porucznik Konstanty Buch z Komisji Granicznej o Witkiewiczu: – Obcując stale z Kirgizami, z kupcami z Chiwy, Buchary i Kabulu przyswoił sobie wszystkie ich zwyczaje. Przy wyjazdach w stepy ubierał się po azjatycku, czynił przypisane Koranem obrzędy i wypowiadał słowa modlitwy tak, że w stepach uważano go za swego.”
    Losy Witkiewicza na zesłaniu głównie utrwalił Zan, obaj poszukiwali kopalin w stepach kazachskich i w Górach Uralu.
    Wspomnienia Zana o Witkiewiczu: – …miał zdumiewającą siłę opanowywania ludzi, narzucania im swojej woli i zmuszania do spełniania jego zamiarów…Batyr (w jęz. kazachskim bohater, rycerz dzielny człowiek; tak nazywano Witkiewicza ) poważany i kochany…zawsze dobrze uważany, mężniejszy, szczęśliwszy…
    Generał Perowski o Witkiewiczu: – Człowiek rzeczowy i praktyczny, znający stepy i stosunki w nich panujące lepiej niż ktokolwiek inny…
    Burnes, wysłannik brytyjski, po spotkaniu z Witkiewiczem w Kabulu w 1838: – W Boże Narodzenie zaprosiłem go na obiad. Okazał się dżentelmenem i przyjemnym człowiekiem…mówił płynnie po francusku,, turecku i persku,..Uznałem go za człowieka inteligentnego i dobrze poinformowanego o sprawach Północnej Azji…

    Rawlison w liście z Teheranu 1 listopada 1837 r.: wracałem z obozu szacha perskiego…ujrzałem ku swemu zdumieniu ludzi w kozackich mundurach..w tej grupie członka poselstwa rosyjskiego w Teheranie…Zbliżyliśmy się do nich.Oficer był młody,
    o przyjemnym wyglądzie,bardzo jasnej cerze i bystrym, inteligentnym wesołym spojrzeniu. Zbliżyłem się, wstał i podszedł do mnie nic nie mówiąc. Zwróciłem się do niego po francusku, ale on potrząsnął głową, zagadnąłem go po angielsku, on zaś odezwał się do mnie po rosyjsku. Próbowałem odezwać się po persku, nie odpowiedział. Zaczął mówić po turkmeńsku lub w języku uzbecko-tureckim….Rozmowa ta przekonała mnie, ze jest rosyjskim oficerem…Ten dżentelmen został mi potem przedstawiony jako kapitan Witkiewicz. Zwrócił się do mnie z uśmiechem, w dobrym języku francuskim, że „nie ma w zwyczaju być familiarny z obcymi na pustyni.”

    Marek Szymanowicz: Nikt z nas nie rozpoznał Witkiewicza, kiedy ten w stroju afgańskim, w wielkim, białym turbanie, spod którego wysuwały się długie, gęste, czarne loki, odwiedził nasz obóz. Do tego stopnia przyswoił obyczaje, przyzwyczajenia i język Afganów, że nawet Persowi i Afganowi trudno byłoby odróżnić go od swoich – wspominał spotkanie z Witkiewiczem pod Heratem gen. Iwan Błaramberg, adiutant posła rosyjskiego w Persji, Iwana Simonicza…
    Istnieją trzy wersje jego śmierci: 1. popełnił samobójstwo (oficjalna wersja rządu carskiego), 2. został zamordowany przez carską ochranę – „bo za dużo wiedział” i 3. został zlikwidowany przez wywiad angielski.
    A może po prostu zginął dlatego, że wyszło na jaw, że był podwójnym agentem – rosyjskim i angielskim, albo tylko angielskim? Bowiem będąc w Kabulu, Witkiewicz nie tylko spotkał się z Burnesem, ale utrzymywał z nim bliski kontakt, spędzając razem święta Bożego Narodzenia. Jest też faktem, że w rękach angielskich znalazły się listy Witkiewicza.
    Zostały przechwycone przez Anglików czy im przekazane przez Witkiewicza? „Na ile ich (Witkiewicza i Burnesa ) stosunki były tylko dyplomatyczną lub szpiegowską grą, tego pewnie nigdy się nie dowiemy”.

    Zauważmy, że zesłani na Sybir studenci samodzielnie kształcili się w naukach i rzemiosłach, podejmowali badania, stawali się specjalistami, wspierali się nawzajem. Nie zapomnijmy o nich: obok Jana Witkiewicza i Tomasza Zana, podobnie działali w Rosji Jan Czerski, Aleksander Czekanowski, Benedykt Dybowski i wielu innych polskich uczonych.
    Ich postacie, nazwiska i czyny należą do polskiego i wielonarodowego rosyjskiego, wspólnego dziedzictwa.

  8. La Reine Toronto said

    Ojejku alez my nie znamy prawdziwej historii. Wypaczono nam znajomosc losow tak heroicznych bohaterow.
    Nasze Slowian dziejow to wielka zasluga w dziejach swiata tego lepszego bardziej humanitarnego. Jakze jest wielu do nasladowania dla naszej wspanialej mlodziezy. Ona musi znac prawde. Dziekuje za ten artykul Panie Gjowy Marucho!

Sorry, the comment form is closed at this time.