Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prywatyzacja równa się korupcja

Posted by Marucha w dniu 2015-06-30 (Wtorek)

Prof. Kazimierz Poznański

„Obłęd Reform” i „Wielki Przekręt” to tytuły książek sprzed kilkunastu lat napisanych przez prof. Kazimierza Poznańskiego z Uniwersytetu w Seattle w USA.

Przytaczamy wywiad z Autorem tych książek z tego okresu, który z pozycji makroekonomii ocenił polską prywatyzację po cenie 10% faktycznej wartości polskich przedsiębiorstw. Wywiad nie stracił nic na aktualności, natomiast zyskał na znacznie większej świadomości społecznej, jak ta grabież prywatyzacyjna wyglądała.

Te obliczenia makroekonomiczne potwierdził w skali mikro na podstawie dokumentów źródłowych dr Ryszard Ślązak, w tym dokumentując m.in. ogromne pieniądze wypłacone zagranicznym firmom konsultingowym. Część tekstów dr Ryszarda Ślązaka jest dostępnych na naszej stronie w zakładce Autorzy.

Redakcja KIP

*                            *                                *

O losach majątku narodowego w Polsce decydują osobiste korzyści.
Skoro państwo nie działa – trzeba chwilowo wstrzymać prywatyzację bo tylko powiększy się szkody dla gospodarki przez zaniżanie cen. Prywatyzacja prowadzona w takim stylu jak dotąd nie uratuje polskiego budżetu, wręcz przeciwnie, pozbawi budżet środków, które mogłyby wpłynąć, gdyby przedsiębiorstw nie oddawano za bezcen. Grozi to jeszcze większym załamaniem finansowym w przyszłości, bo państwo już sprzedaje swe monopole, gwarantujące regularne dochody dla budżetu.

ROZMOWA Z PROF. KAZIMIERZEM POZNAŃSKIM

Poglądy, jakie pan konsekwentnie głosi – iż polska prywatyzacja to jeden wielki przekręt – spotkały się z krytyką i drwinami naszych ekonomistów. Np. Ryszard Bugaj twierdził, że wypisuje pan dyrdymały, zarzucono, iż wyliczenia wziął pan z powietrza, że łatwo krytykować post factum. Uznano pana niemal za oszołoma.

– Mógłbym to odwrócić i powiedzieć, że to oni nie wiedzą, co mówią, że ów krytyk to umysł byle jaki albo że ci tchórze stronią od krytyki jak od ognia. Ale wtedy wszystko zmienia się w spór słowny, kto kogo przekrzyczy. I ja oczywiście nie mam żadnych szans, bo naprzeciw stoi masa. Mogę się wdać tylko w argumentację, z czego zrezygnowali oponenci. Środowiska ekonomiczne generalnie przemilczały moje poglądy, a ci, którzy się odezwali, popełnili elementarne błędy w analizie wartości polskiego kapitału. Stwierdzono, iż jest on zużyty fizycznie w takim stopniu, że w zasadzie nie było czego sprzedawać, innymi słowy, że polski kapitał to kupa złomu.

Jeżeli jednak zważymy, że Polska wytwarzała średnio 160 mld dol. dochodu narodowego rocznie właśnie dzięki posiadanemu kapitałowi, to pogląd o jego znikomej wartości jest po prostu śmieszny. Nikt mi nie udowodnił, że pomyliłem się w wyliczeniach, które wykazały że banki i fabryki sprzedano za 10% wartości. Rzeczową dyskusję zastąpiono epitetami. W obecnej Polsce niczego się nie udowadnia, tylko demoluje ludzi.

Mówi pan, że ekonomiści przeważnie milczeli. Odezwali się za to politycy. Pana ostatnia książka „Obłęd reform” była promowana przez Jarosława Kalinowskiego na przedwyborczej imprezie PSL, partii krytykującej prywatyzację i inwestycje zagraniczne. Nie czuł się pan potraktowany instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych?

– Nie czuję się traktowany instrumentalnie, całe życie byłem i jestem apolityczny. Tak się jednak składa, że środowiska związane z PSL akceptują pewne moje poglądy. Nie jestem przeciw prywatyzacji – ale sprzeciwiam się prywatyzacji, na której budżet traci krocie. Nawiasem mówiąc, główne siły społeczne, wypowiadające się przeciw przejmowaniu za bezcen resztek polskiej gospodarki i własności przez kapitał zagraniczny, to ugrupowania chłopskie. Oczywiście, widzą w tym i własny interes, bo przecież zagraniczni właściciele przedsiębiorstw z branży przetwórczej znacznie mniej chętnie kupują produkty naszych rolników niż firmy polskie.

Ten sprzeciw chłopów nie kłóci się z liberalizmem gospodarczym. To tylko polscy liberałowie i inteligenci, najpierw przez Unię Wolności, a teraz przez Platformę Obywatelską, wmawiają ludziom, że nie ma nic złego w tym, że Polacy nie będą właścicielami kapitału. A jak można w Polsce tworzyć kapitalizm, jeżeli Polacy nie będą mieli własnego kapitału? Polska inteligencja uważa, że kapitalizm powinien być nie dla Polaków, ale dla innych, którzy widocznie są mądrzejsi i lepiej przygotowani. Ta grupa sądzi, że polskiego społeczeństwa nie stać, by mogło samo zarządzać własną gospodarką.

Czy, skoro ma pan tak wielu krytyków, nie jest może tak, że to oni mają rację, nie pan?

– Rzecz nie w tym, ilu ludzi coś mówi, ale czy mówią prawdę. Prowadzę bardzo rzetelne analizy i badania od wielu lat. W swej nowej książce patrzę na poszczególne sektory gospodarki. Banki sprzedano za 3 mld dol., a na ich modernizację i komputeryzację wydano także 3 mld dol. Suma uzyskana ze sprzedaży zaledwie pokryła koszty ich unowocześnienia! Gdyby transakcje te przeprowadzano rzetelnie, na warunkach przyjętych w innych państwach, korporacje zagraniczne musiałyby spędzić w Polsce 50 lat, zanim zdołałyby przejąć ok. 20% polskiego systemu bankowego. Tu zrobiono im prezent.

Innym przykładem jest energetyka. Wiadomo, ile średnio na świecie kosztuje jednostka mocy – milion dolarów za megawat. Gdy wycenimy w ten sposób wartość Połańca – bardzo nowoczesnego, spełniającego wszelkie światowe standardy zakładu, który nawet za 15 lat nie będzie potrzebował modernizacji – okaże się, że sprzedano go za 10% wartości, bo powinien pójść przynajmniej za 1,5 mld dol., a wzięto mniej niż 150 mln dol.

Myli pan wycenę opartą na wartości księgowej z tym, ile ktoś rzeczywiście skłonny jest zapłacić za prywatyzowane przedsiębiorstwo.

– Ale właśnie dokładnie w ten sposób na całym świecie ustala się cenę sprzedawanych firm – ocenia się, ile kosztowałaby budowa danego obiektu i robi porównania z cenami uzyskanymi przy podobnych sprzedażach. Zostając przy Połańcu – gdyby do pana ktoś przyszedł i powiedział: „Jest elektrownia o wartości półtora miliarda, ale mogę ją panu sprzedać za 150 mln”, to wziąłby pan ją z pocałowaniem ręki, bo zarobiłby pan 1,35 mld dol. Jeśli nie, ktoś inny dałby za nią trochę więcej i też miałby ogromny zysk.

Tłumaczenie, że skoro o elektrownię nie stoczono dramatycznej walki, to widocznie nie znaleźli się chętni do zarobienia na jednej transakcji ponad miliarda dolarów, jest argumentem dobudowanym do kompletnie korupcyjnych praktyk. Nie jest tak, że nie było chętnych chcących dać więcej. Byli, tylko że uniemożliwiono prawdziwą konkurencję między potencjalnymi nabywcami polskich zakładów.

Kto uniemożliwił?

– Gdyby polscy urzędnicy pozwolili na normalny, uczciwy konkurs, w którym ten, kto daje najwyższą cenę, jest nabywcą, takie sytuacje jak z Połańcem nie miałyby miejsca. Urzędnicy mający dostęp do dóbr państwowych sprzedawali je za bezcen wytypowanym z góry inwestorom, by zdobyć prowizję. Tak właśnie działa korupcja i to jest powodem podobnego przebiegu polskiej prywatyzacji – a nie bajki, że nie było chętnych do kupienia zakładów za pół darmo.

Przecież to Polsce zależało na przyciągnięciu zagranicznych inwestorów. Oni jakoś się nie ustawiali do nas w kolejkach.

– Nieprawda. Przecież kupili ogromny majątek produkcyjny, pracujący dla prawie 40 mln Polaków, w niecałe 10 lat. To absolutnie zawrotne tempo. Nie sprzedano tylko tego, co nie zostało wystawione pod młotek. Mamy podobno kłopot z hutami, ale dlatego, że zagraniczne stalownie zdobyły nieograniczony dostęp do polskiego rynku, więc po co im teraz nasze huty. Jak jest zwłoka w zakupieniu tego czy innego obiektu, to głównie dlatego, że zagraniczni kontrahenci chcą uzyskać jeszcze lepsze warunki – niższe ceny i więcej ulg.

Przy praktykach korupcyjnych nabywcy się spieszą, by nie stracić „kontaktu” z decydentami. Śpieszy się też urzędnik, bo ma niewiele czasu na dorobienie się fortuny. On nie może sobie pozwolić na powiedzenie: „Energetyka dobrze sobie radzi, nie będziemy na razie jej prywatyzować”. Przeciwnie, zatrudni całe zastępy komentatorów ekonomicznych i ekspertów, którzy wykażą, że zakłady energetyczne się walą i jeśli szybko nie znajdziemy kupca, zawali się i cała gospodarka. A tymczasem przez całe ostatnie 10-lecie inwestycje w energetyce idą pełną parą, bo rośnie popyt na energię. To jeden z najnowocześniejszych działów polskiej gospodarki i nie było żadnego powodu, żeby go sprzedawać.

Czyli uważa pan, że najważniejszym czynnikiem, wpływającym na przebieg polskiej prywatyzacji jest korupcja?

– Tak właśnie uważam.

A ma pan jakieś dowody na tę gigantyczną korupcję?

– To, co panu powiedziałem, to są dowody. Czy muszę szukać innych? Konstytucyjnym zadaniem administracji państwowej jest uzyskanie pełnej ceny za prywatyzowany majątek. A przecież sprzedaje się niemal za darmo. Można by argumentować, że sprzedano za tanio, bo na transakcjach zaciążyła ignorancja. Ale w ignorancję mógłbym wierzyć po sprzedaży dwóch, trzech zakładów, ale nie po 10 latach agresywnej wyprzedaży.

Wyjaśnienie jest tylko jedno – mechanizm korupcyjny. O losach majątku narodowego decydują widoki na osobiste korzyści. Żeby je ocenić, nie wystarczy jednak aparat naukowy – potrzebny jest aparat sprawiedliwości. Gdyby urzędnicy mieli czyste sumienia, na pewno nie blokowaliby analiz poprawności wyceny tak jak dotychczas.

Pana słowa są tylko bardzo pośrednim dowodem korupcji.

– Ale to nie znaczy, że ten dowód jest nieprawdziwy. W skorumpowanym państwie, jakim jest Polska, trudno znaleźć dowody bezpośrednie. Gdyby państwo rzeczywiście działało, afery byłyby szybko ujawniane, a sprawcy karani. Teraz zresztą stopniowo wychodzą na jaw niektóre przypadki. Ukryciem prywatyzacyjnej korupcji są zainteresowane obie strony – i polscy urzędnicy, i zagraniczni nabywcy – przy czym ci drudzy są kompletnie zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ich nikt nie atakuje, nawet jak sprawa wyjdzie na jaw.

Prywatyzację w Polsce przeprowadzano jednak nie po to, by urzędnicy żyli dostatniej, lecz by wzmocnić naszą gospodarkę, zwłaszcza gdy zbliżamy się do Unii Europejskiej.

– A jakie ma pan na to dowody? Przecież gospodarka znalazła się w stanie agonalnym, mimo tego – a może właśnie dlatego – że polski kapitał przeszedł w obce ręce. UE nigdy i nigdzie nie stawiała zresztą warunków, że Polska ma sprywatyzować całą gospodarkę i sprzedać ją zagranicznym nabywcom. Dziś twierdzi się, że na kryzys budżetowy w Polsce wpłynęły nadmierne świadczenia społeczne. To absurd. Przecież te świadczenia od dawna spadają.

Do kryzysu finansów przyczyniło się głównie to, że kapitał państwa – fabryki i banki – został wyprzedany za bezcen, a sektor zagraniczny systematycznie wywozi zyski i unika płacenia podatków. Z samego tytułu sprzedaży polskiego majątku narodowego po zaniżonych cenach straciliśmy dotychczas ok. 100 mld dol., które nie wpłynęły do budżetu państwa. I dlatego budżet jest zrujnowany – a nie dlatego, że trzeba płacić emerytom. W UE nie ma zresztą innych państw niż opiekuńcze. Polska wydaje zaś, licząc w procentach, proporcjonalnie do swego dochodu narodowego, znacznie mniej niż Zachód.

Biednej Polski, uginającej się pod ciężarem czterech wielkich reform, nie stać na takie wydatki jak bogatego Zachodu.

– Model państwa opiekuńczego nie pojawił się wtedy, gdy kraje kapitalistyczne stały się bogate, ale kiedy były tak biedne jak obecna Polska. Państwo opiekuńcze stworzono po to, by zapewnić dobrobyt – i właśnie dzięki temu, że w państwach zachodnich jest tak rozbudowany system opiekuńczy, zapewniający pokój społeczny, powstały tam wyjątkowo dobre warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Przecież poważne, długoterminowe inwestycje zagraniczne nie są lokowane w takich państwach jak Polska czy Węgry. Tam idą tylko środki na wykupienie majątku za pół darmo. Natomiast inwestycje bezpośrednie, przeznaczone na cele rozwojowe i budowę nowych obiektów, transferowane są do państw opiekuńczych.

Model rozbudowanego państwa opiekuńczego jest wielkim wynalazkiem, tymczasem, gdy słucha się antypaństwowych wywodów Leszka Balcerowicza, można odnieść wrażenie, że to nieszczęście. A przecież nie dzieje się tak, że jeśli człowieka wyrzuca się z pracy, nie dając mu żadnych możliwości zdobycia nowego zatrudnienia, jest to dobre dla gospodarki. W Polsce ogromna większość bezrobotnych nie dostaje zasiłków. Wmawia się polskiemu społeczeństwu, że jest rozbestwione, bezradne i pasywne. To nieprawda. Społeczeństwo jest niszczone przez swoje państwo.

Dziś łatwo o słowa krytyki, trudniej natomiast o rozwiązania pozytywne. Co, pana zdaniem, należy zrobić?

– Przede wszystkim – skoro państwo nie działa – trzeba chwilowo wstrzymać prywatyzację bo tylko powiększy się szkody dla gospodarki przez zaniżanie cen. Prywatyzacja prowadzona w takim stylu jak dotąd nie uratuje polskiego budżetu, wręcz przeciwnie, pozbawi budżet środków, które mogłyby wpłynąć, gdyby przedsiębiorstw nie oddawano za bezcen. Grozi to jeszcze większym załamaniem finansowym w przyszłości, bo państwo już sprzedaje swe monopole, gwarantujące regularne dochody dla budżetu (jak w przypadku telekomunikacji). To niedopuszczalne, żeby ten rząd w ostatniej chwili podejmował kolejne decyzje, prowadzące do wyprzedaży polskiego majątku.

Chwilowe zatrzymanie prywatyzacji nie oznacza jednak czerwonego światła dla inwestorów zagranicznych. Nie jestem przeciwnikiem napływu obcych kapitałów. Niech wchodzą do polskich firm jako inwestorzy mniejszościowi, np. do 15% udziałów (a jeśli obejmą większy udział, to bez prawa głosu). Jeszcze lepiej, gdyby zapewnili dokapitalizowanie polskich zakładów w formie wsadów rzeczowych – w zamian za udział w zyskach. Tak właśnie dzieje się w normalnym kapitalizmie.

Inwestorzy zagraniczni twierdzą, że, by mogli racjonalnie działać, muszą mieć wpływ na działalność przedsiębiorstw, w których zaangażowali swoje środki.

– Krajem, do którego w ostatnich 15 latach trafiło najwięcej zagranicznych kapitałów, są Chiny. Czy słyszał pan, żeby w Chinach inwestorzy zagraniczni przejęli jakiś zakład albo mieli jakiekolwiek prawo podejmowania decyzji? Skąd, nie ma o tym mowy. Chiny traktują kapitały zagraniczne jako źródło wzmocnienia własnej gospodarki i nie uważają, jak Polska, że są „budowniczymi” kapitalizmu. Obcy inwestorzy idą do Chin, by robić interesy, na jakie pozwala ich rząd.

Niech i w Polsce zagraniczni inwestorzy zarabiają – ale niech nie przejmują zarządzania polskimi firmami i nie obejmują najlepszych stanowisk, z których cudzoziemcy eliminują Polaków, pozbawiając ich już nie tylko własności ale i pracy. Kapitałowi wystarczy sensowny zysk, nie potrzebuje niczego więcej.

Oczywiście, jeśli – tak jak w Polsce – zagraniczni inwestorzy otrzymają możliwość eksploatowania majątku, manipulowania cenami, obniżania płac, to tę szansę wykorzystają i podarowaną kość ogryzą do końca. Żeby tego uniknąć, konieczne jest silne państwo, mogące narzucić swą wolę sektorowi prywatnemu w interesie ogółu obywateli i całej gospodarki.

Nieograniczone wpuszczenie do Polski potężnych korporacji górujących swoim potencjałem ekonomicznym nad całym państwem było aktem samobójczym, prowadzącym do utraty kontroli nad gospodarką. Polskie państwo nie jest nawet w stanie zlustrować żadnej korporacji zagranicznej i stwierdzić, jak to możliwe, że przeważnie nie wykazują one żadnych zysków. Konieczne są więc środki nadzwyczajne i potraktowanie inwestorów zagranicznych trochę tak jak badylarzy za komuny – czyli ocenianie ich zysków po tzw. zewnętrznych objawach zamożności.

Uważam, że potrzebna jest ryczałtowa wycena wymiaru podatku dla podmiotów zagranicznych – choćby na bazie ich obrotów. Sektor zagraniczny ponosi największą odpowiedzialność za wielki deficyt handlowy w Polsce i jak dotychczas nie podjęto żadnych kroków, by temu zaradzić. Opodatkowanie importu to kolejne niezbędne rozwiązanie – może prymitywne, ale bardziej finezyjne metody nie odniosą skutku.

Wyobraża pan sobie, jakie to wywoła reakcje ze strony inwestorów zagranicznych i przedstawicieli ich macierzystych krajów?

– Naturalnie, że tak, ale kapitał ma to do siebie, że potrafi robić interesy i w normalnych warunkach, nie tylko tak uprzywilejowanych jak w bezrządnej Polsce. Mam świadomość, że nie będzie to proste i z pewnością wywoła krytykę prasy, przejętej w Polsce przez kapitał zagraniczny (udział obcych kapitałów w polskich mediach jest ewenementem na skalę europejską). Bo oczywiście nie jest tak, że media z dominującym udziałem inwestorów zachodnich są obiektywne, gdyż kierują się tylko zyskiem. Nie jesteśmy jeszcze członkami UE, więc pole manewru mamy duże. Polskie władze mają pełne prawo
podejmowania kroków korzystnych dla narodowej gospodarki i nie wyobrażam sobie, by mogło to opóźnić proces naszego zbliżania się do UE.

Rozmawiał Andrzej Dryszel

Kazimierz Poznański jest ekonomistą, profesorem Uniwersytetu Stanu Waszyngton w Seattle. Doktorat uzyskał na wydziale ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego, od 1980 r. mieszka i pracuje w USA.

Opublikowano za: http://ojczyzna.pl/Arch-Teksty/ROZMOWA-z-Poznanskim.htm
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl

Komentarzy 25 to “Prywatyzacja równa się korupcja”

  1. RomanK said

    Nie!!!!~!
    Profesor- zeby nie wyjsc na glupka nie moze dokonac takiego prostego porownania!

    I zaloze sie ze nei dokonal …dokonalaa tego redakcja KIP…..i nweich sie wstydzi!!!!!

    Gdyz Prywatyzacja jest calkowicie innym pojeciem niz Korupcja!
    zatem, albo wie o czym mowi albo niech nie popowiada glupot! Uzywajac sematyki oszustow i zlodzieji!
    To co bylo w Polsce to byly- Zziany i Przeksztalcenia Wlasnosciowe…czyli zwykle chamskie Zlodziejstwo do dzis nie ukarane….a nie zadna prywatyzacja!
    Inna forma bylo uwlaszczenie sie narodowym majatkiem nomenklatury….
    W Polsce zadnej Prywatyzacji nie bylo!

    Polecam zaczac od definicji Korupcja!

    Wikipedia powtarza prosta lacinska definicje :

    Korupcja (łac. corruptio – zepsucie) – nadużycie stanowiska publicznego w celu uzyskania prywatnych korzyści.

    I ta prosta definicja wyjasnia wszystko! Cala „prywatyzacje narodowgo majatku Polakow na ich oczach i w obecnosci! Ktorej dokonali piastujacy stanowiska publiczne dla swej wlasnej korzysci majatkowej.

  2. 0ro said

    Najprostszym sposobem jest licytacja. Kupi ten kto da więcej.
    Jak uczy doświadczenie, kwoty są wtedy dla zakładów przemysłowych minimum pięć razy wyższe.
    Wiadomo dlaczego niczego tak nie sprzedawano – bo by mienie nie trafiało w łapy wybrańców i za czapkę gruszek…
    albo za gotówkę z kasy sprzedawanego zakładu.

    Oczywiście nie wszystko jest na sprzedaż.
    Admin

  3. 0ro said

    I tu się okazuje, dlaczego taka Białoruś (w istocie Polska nr 2) wygląda wcale dobrze – bo nawet słaby ustrój, ale z GOSPODARZEM, daje niezłe wyniki.
    Właściciel „wirtualny”, akcyjny, to żaden właściciel. Taka forma powinna być zakazana.

  4. RomanK said

    Prosze zwrocic uwage na cos innego….czym jest sprzedaz..akt sprzedazy:
    To przeniesienie tytulu wlasnosci do nieruchomosci w procesie eqwiwalentnej wymiany.

    Prosze zwrocic uwage na slowo equwalentnej…tzn cos za cos -o wartosci prownywalnej!
    Prosze mi pokazac choc jeden przyklad , gdzie transakcja spelnila takie wymogi! Zaden!!!!! kazda sprzedaz polegala na finansowaniu i kupujacy pokazal tylko list credytowy wystawiony pod zastaw przedmiotu sprzedazy!
    Za to powinien byc kryminal!!!!!!!I Szuubienica!!!!!

    ELektrownia wartosci 1,5mld dopllarow sprzedana za 150mln dollarow ,zaplata ,w postaci noty promisowej..swistek pamieru…..i bedzie sie splacac na biezaco produkcja energii……to kryminial…ale to wlasnie jest wynik Korupcji i SKorumpowanych Rzadow pRTYJNYCH gOLEMOW O OSOBOWOSCI PRAWNEJ…czyli bez zadnej mozliwosci poniesienia odpowiedzialnosci karnej…zadnej osbowosci prawnej do pierdla nie wsadzi….

  5. 0ro said

    Romanie Ka
    czyli ta elektrownia została oddana DARMO.
    Oznaką odrodzenia będzie renacjonalizacja 95% majątku „produkcyjnego”
    I nie będzie to żadna „komuna” tylko elementarna sprawiedliwość

  6. Boydar said

    Dlatego też ci, którzy planują lepszą przyszłość, nie przeszkadzali specjalnie; Oni wiedzą, że to wszystko patykiem pisane.

    Cztery lata temu, zwróciłem uwagę w Gajówce na tą okoliczność przyrody, to mnie Pan Gajowy obsztorcował 😦

    ??? – admin

  7. aa said

    wszystko to jedna bzdura-dlaczego to niby trzeba bylo wogole przehandlowac to co cale spoleczenstwo budowalo przez 50 lat? czy nie lepiej bylo kontynuowac socjalistyczna (spoleczna) gospodarke. Przeciez polski przemysl byl w doskonalym stanie i doprawdy nie potrzebowal zlodziei i kurw typu Balcerowicz,Soros sachs i reszta tych gnid. Czy ta durna swinia-Kulczyk-cinkciaz i zlodziej musial tak sie oblowic za poreka durniow typu Walesa i reszka kanali. Najlepszym przykladem jest gospodarka planowa i socjalistczna Chin ktora jest w tej chwili najwieksza na swiecie dzieki temu ze nie doposcila chien kapitalistycznych na wiecej niz 10% udzialow w przedsiebiorstwach. Po przeciwnym biegunie Grecja i Polska ktore -dla prowizji kilku kanali-rozpiepszyly wszystko.W Chinach czy Rosji nie ma problemu aby odebrac grosze emerytom, gdyz jest dosc aby zapewnic godna starosc tym ktorzy zacharowali sie . W Polsce natomiast najlepiej aby ludzie zyli maks 60 lat a lepiej aby 90% wyjechalo tyrac na bazarach EU i przysylalo forse dla debilstwa rzadowego…..

  8. Boydar said

    Ma Pan rację, Panie Aa, wszystko to jedna bzdura. Prawie trzydzieści lat takiego pięknego rabunku, a tu się okazuje że to ch.j wielki i bąbelki. Nawet spier dolić do Hajfy nie ma za co. Ani po co, bo tam już melina podobno spalona.

  9. Boydar said

    Tak było, Panie Gajowy, ale ja żadnych roszczeń nie zgłaszam 🙂 To jeszcze nie była pora na rozpowszechnianie takich poglądów.

    W trakcie którejś dyskusji stwierdziłem – „tylko ludzi szkoda, to co rozkradli, nie jest istotne”. Oczywiście w przybliżeniu, bo siłą rzeczy nie pamiętam stricto wszystkiego co w Gajówce wysmerfowałem. Trochę tego jest …

    Wciąż nie pamiętam o co chodziło, dlaczego Pana zrugałem i jakimi słowy.
    Admin

  10. Zdravko said

    Chwila, chwila panowie przeginają w drugą stronę. Gospodarka PRL wcale nie była w takim dobrym stanie jak państwo opisują. Owszem niektóre gałęzie przemysłu, świetnie prosperowały, ale całość?? W życiu!! Od ojca, który pracował w Porcie Szczecińskim wiem, że wydajność wynosiła 10%. Mój nauczyciel od historii jak pojechał o 8 rano do warsztatu samochodowego, to tylko kierownik był trzeźwy! O 8 Kuhwa rano!!! Podobne przykłady można mnożyć.

    Prawda jest taka, że mieliśmy struktury gospodarcze, ale były one raz – źle zarządzane, a dwa niezbyt nowoczesne (pisze tu o całości)
    Wystarczyło jedynie zreorganizować i unowocześnić gospodarkę, bez jej rozkradania.

    Teraz nie mamy żadnych struktur gospodarczych, z przemysłu zostały strzępy, a jego miejsce powstały hurtownie i Biedronki. Jesteśmy jedynie rynkiem zbytu, z tanią siłą roboczą. Nawet zarabiając średnią krajową nie można sobie pozwolić na żadne szaleństwa – nie mówiąc już o tych co pracują za minimalną.

  11. Boydar said

    A dej Pan spokój !!! Wcale się zrugany nie poczułem 🙂 Byłem młodym Gajowiczem i sam fakt że Pan Gajowy Marucha zwrócił na mnie uwagę (znaczy się na mój komentarz), napełnił mnie ogromną dumą. To jakby sam Sędzia Dredd sieknął mnie w plecy – „wyprostujcie się Boydar !”

  12. Zdravko said

    Re 11: Pan Boydar

    Bez kitu, chyba większość nowo przybyłych przychodzi tu z kompleksem początkującego, który się cieszy jak dziecko, gdy ktoś zwróci uwagę na jego wypociny.

  13. RomanK said

    Zapamietajacie panowie na co wpadl Leonardo da Vinci, ktory juz 500 lat temu zauwazyl , ze:

    Pan BOG sprzedaje nam wszystko,po cenie….. robocizny….

  14. Ad. 5

    „Oznaką odrodzenia będzie renacjonalizacja 95% majątku „produkcyjnego”
    ———–
    Ależ dlaczego? Wystarczy tylko „poprosić grzecznie” nabywców gospodarki polskiej, żeby brakujące 90% wartości dopłacili… 🙂

  15. Boydar said

    Ja tam Panie Zdravko żadnych kompleksów nigdy nie miałem (słyszał Pan żeby Chachły miały jakieś kompleksy ? Chyba jak im się widły połamią !), ale cieszyłem się wtedy faktycznie jak gupi. To co ewentualnie bierze Pan za kompleks początkującego w moim przypadku, to była przyczajka z przyuważką – kto w co w Gajówce gra. Poza tym, świadom byłem swych gigantycznych braków w wiedzy historycznej. Paradoksalnie, teraz mam jeszcze większe 🙂

  16. Boydar said

    Panie Romanie

    To Pan powinien wkleić tą tubkę, nie ja …

  17. Lily said

    Skad sie wzieli nowo-bogaccy po 1989r?,a no przejeli majatek narodowy za fryko.
    Wiadomym jest,ze chodzilo o wyniszczenie majatku narodowego,a etnicznych Polakow,wygnac z Ojczyzny za chlebem.
    Wiadomo przeciez,kto za tym wszystkim stoi.

  18. Podejrzewam, że Syriza załapała o co tuchodzi i właśnie negocjuje dopłatę…

  19. Re 10. I dlatego „prywatyzację” zaczęto od okętów flagowych gospodarki?

  20. Zdravko said

    RE 19: Pan Janek Gajos

    Niech pan jeszcze raz przeczyta moją wypowiedź, zwłaszcza drugi wers.

  21. z sieci said

    – To gigantyczny skandal, o którym się nie mówi, bo ukryty jest pod zasłoną zmian w kodeksie postępowania karnego – tak o zmianach w prawie i procedurach karnych, które wejdą w życie jutro, powiedział Zbigniew Ziobro.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-ziobro-zmiany-oznaczaja-ukryta-amnestie-dla-przestepcow,nId,1844410#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

  22. Re: Artykul
    Prywatyzacja w zydowskiej wersji, to zamiana (przepisanie) narodowej wlasnosci na wlasnosc personalna (osobista z „wlasciwego” narodu),,,
    Wyglada na to, ze bardzo dawno nie bylo „nocy dlugich nozy”…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  23. MatkaPolka said

    Profesor całkowicie się myli. To ze dokonano kryminalnej „prywatyzacj” za 10 % wartości to oczywiste i nie trzeba być profesorem, żeby to wiedzieć. Problem leży zupełnie gdzie indziej.

    Dokonano aktu kradzieży mienia (państwowego) i transakcji kupna mienia skradzionego – przestępstwo zwane paserstwem. Taka „prywatyzacja” jest aktem kryminalnym. Każda umowa kryminalna jest nieważna – każdy prawnik to powie. Rząd ( Minister Skarbu) nie był właścicielem majątku narodowego – wg konstytucji właścicielem i władzą jest naród. Rząd nie jest właścicielem majątku – jest zarządzającym, jak sama nazwa wskazuje. To tak jakby żydowski zarządzający sprzedał majątek pana hrabiego – Żyd sprzedał nie swoje.

    Dokonano aktu kradzieży i cala prywatyzacja jest nieważna, a sprawcy ministrowie rządu powinni trafić do wiezienia tak samo jak nabywcy z reguły niemieckie i amerykańskie korporacje ponadnarodowe.

    (Pan profesor zamiast złożyć doniesienie do prokuratury albo wytoczyć proces napisał książkę.)

    Dobry przykład z Chinami. Rząd chiński nie dal się okraść. Gospodarki w systemie socjalistycznym trzeba było reformować, bo były źle zarządzane. Uzupełnić kapitałem i unowocześnić. Banki w ogóle nie powinny być sprzedane – działalność obcych banków w Polsce jest niekonstytucyjna – sprzeczna z Prawem.

    Chiny dokonały potrzebnych reform i stały się pierwszą potęgą światową. Na dobrej drodze jest Rosja, w której od 2000 zahamowano i cofnięto proces kradzieży.
    Niemcy są druga potęgą gospodarczą ( po Chinach), bo wzbogaciły się na kradzieży Polski i innych krajów Europy środkowo wschodniej ( państwa bylego Ukladu Warszawskiego) zupełnie przyzwoicie uprzemysłowionych – Polska Gierkowska ze swoim potencjalem gospodarczym rankowana była na 10 miejscu na świecie. (z potencjałem przemysłowym podobnym do Hiszpanii)

    PRYWATYZACJA – DZIWNE SŁOWO

    https://marucha.wordpress.com/2013/05/12/prywatyzacja-dziwne-slowo

    Prywatne przedsiębiorstwa? Ależ tak: za swoje pieniądze i wkład pracy.

    Jeśli ktoś chce mieć prywatna linie lotniczą – to proszę bardzo. Niech sobie kupi samoloty za własne pieniądze, przyjmie do pracy pilotów i inny personel, spełni wszystkie rygorystyczne wymagania bezpieczeństwa samolotów i ruchu powietrznego.

    Interwencjonizm państwowy obserwujemy na każdym kroku – w Niemczech, w USA, w Kanadzie, w Chinach – i to są państwa najbogatsze i najsilniejsze. Niektóre działy gospodarki powinny i muszą być państwowe

    Takie jak energetyka i drogi i koleje –tak powinno być

  24. Lily said

    Wszystko wskazuje na to,ze w Chinach nie ma chinsko-jezycznych przy korycie.
    Tam za matactwa jest kara,kula w leb,narzady zas na przeszczep.
    W Polsce,jest jak jest,dlaczego?,bo wszystko opanowali ci sami,i raczka raczke myje.
    Polityka destrukcyjna,(rabunkowa) delikatnie nazywajac.

  25. Re: 24 Lily
    W ciagu ostatnich miesiecy w Chinach zostalo straconych 8 bardzo powaznych defraudatorow finansowych (srodkow publicznych) bez prawa apelacji..
    (ze zlodziejami i oszustami pomniejszego plazu prawo chinskie rowniez sie nie patyczkuje – kary od 2 lat do 15 lat za „firankami” w „dorzeczu” ciezkich robot)…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. W Islandi zamknieto na 4.5 roku 80 „bankierow” i tzw., „finansistow”…a reszta niezwlocznie „ulotnila” sie prywatnymi samolotami z wyspy…

Sorry, the comment form is closed at this time.