Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Merkel Merkel über alles

Posted by Marucha w dniu 2015-07-08 (Środa)

Dynamika kryzysu greckiego daje ciekawą lekcję poglądową na temat tego czym na przestrzeni ostatnich lat stała się Unia Europejska i jaką rolę pełni w niej przywódczyni Niemiec.

Po fiasku rozmów między rządem greckim i jego wierzycielami stało się jasne, iż Unia Europejska nie jest żadną „wspólnotą wolnych narodów zgodnie zdążających ku wspaniałym celom świetlanej przyszłości”, ale, jak niegdyś wyrażali się ekonomiczni doradcy Adolfa Alojzowicza „gospodarką wielkiego obszaru” a więc ogromną kontynentalną strefą ekonomicznych wpływów Niemiec.

Gwoli jasności należy podkreślić, iż powyższe stwierdzenie nie ma charakteru moralnego osądu: jest raczej stwierdzeniem obiektywnie istniejącego stanu rzeczy a nie wołaniem o jego rewizję. Jest bowiem oczywiste, iż na dłuższą metę niemożliwe jest utrzymywanie Niemiec w sytuacji „gospodarczego giganta i politycznego karła”.

Ogromny potencjał, do tego jeszcze doskonale zarządzany, tym bardziej na tle rażących błędów i fatalnych zaniechań przywódców innych państw Europy, w którymś momencie musiał dać efekt w postaci całkowitej dominacji Republiki Federalnej w kolejnych dziedzinach życia: po przemyśle, handlu, transporcie, bankowości, w końcu przyszedł czas także i na kwestie prawne i instytucjonalne.

Przez ostatnią dekadę Europa rozwijała się (lub, w przypadku krajów PIIGS — zwijała) w tempie, które sprawiło, iż dziś wszystkie drogi w niej prowadzą do Berlina. Przekonali się o tym boleśnie kolejni przywódcy państw popadających w kłopoty, na czele z premierami Grecji: na boisku zwanym Unia Europejska sędzia jest jeden, nosi koszulkę z czarnym orłem i niesłuchanie jego gwizdka prowadzi do wyrzucenia z boiska.

Bełkoczący coś o woli ludu, demokracji i solidarności premier Tsipras nawet chyba nie zorientował się z kim i w co gra on sam a wraz z nim cały kraj: w euro-Rzeszy nie dyskutuje się z gospodynią Reichskancelarii, tylko wypełnia przychodzące z Berlina via Bruksela „rekomendacje”.

Niemiecki dyktat jest faktem, z którym liczyć musi się dziś każdy polityk, przedsiębiorca i zwykły obywatel a o sile jego oddziaływania najlepiej świadczą wydawane na wyścigi deklaracje (jeszcze niedawno straszących niemieckim zagrożeniem — kto nie pamięta, niech wspomni minister Fotygę) polityków PiS-u utrzymane w tonie „nie drażnić Berlina” „mniejsze zło” i „jakoś się dogadamy” oraz przedstawicieli ich zaplecza intelektualnego najzupełniej otwarcie twierdzących, iż „w 39-ym, trzeba było przepuścić Hitlera do Uralu”.

Grecka tragedia obnażyła prawdę o której Angela Merkel i niemiecka klasa polityczna woleli by jak najdłużej milczeć: nie po to bowiem trwonią ogromne sumy na utrzymanie setek gadających o niczym głów w Europarlamencie, tabunów euro-czynowników i komisarzy dla każdego kraju stwarzających pozory równości, aby z dnia na dzień świat zarzucił im to najgorsze, w imię czego ich przodkowie rozpoczynali w przeszłości w Europie tyle wojen.

Niemiecka dominacja nad kontynentem miała bowiem pozostać geopolityczną tajemnicą Poliszynela: niby wszyscy wiedzą, jak liczone są składki, rozdzielane pieniądze i stanowiska i kto w rezultacie jest „płatnikiem netto”, ale po to stworzono gigantyczną biurokratyczną i propagandową nadbudowę, aby natura funkcjonowania bazy nie wyszła na jaw.

W imię podtrzymywania fikcji o „korzystnym dla wszystkich uczestników Wspólnoty, dobrowolnym aliansie bez precedensu w historii i analogii w świecie” Merkel, od początku kryzysu gotowa była nawet wydać na Grecję dziesiątki miliardów euro, byle tylko rozmowy toczyły się w zaciszu gabinetów a decyzje zapadały bez zbędnego szumu i kontrowersji.

Zgodnie bowiem z wieloletnią praktyką niemieckiego zarządzania UE, nie ma w Europie kraju czy polityka, którego nie dałoby się kupić — każdy ma swoją cenę, czasem wysoką, ale zawsze wymierną. I dlatego właśnie, premier Grecji, który postanowił poddać podyktowane mu warunki programu pomocy pod rozwagę ludzi, będących dotąd w istocie nie więcej niż szeregiem cyfr na papierach sporządzanych przez przywódców i bankierów stał się dla Berlina i podporządkowanej mu Brukseli pariasem, który musi odejść.

I zapewne odejdzie, zabierając swój kraj ze strefy euro, a być może i z całej Unii. Obnażył on bowiem mechanizm funkcjonowania Wspólnoty, w której poprzez korumpowanie narodowych elit jeden kraj realizuje projekt całkowitego podporządkowania sobie kontynentu pod pozorem wspólnego projektu w imię szczytnych celów.

Trudno wyrokować, czy była to głęboko przemyślana pokerowa zagrywka, czy obnażenie nagości niemieckiego króla Europy wyszło przypadkiem, jednak niezależnie od intencji Grexit stanie się dla przyszłych pokoleń datą epokową: symbolem momentu, w którym dla wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej stało się jasne, iż niezależnie od górnolotnej retoryki i pozorowanych biurokratycznych ruchów realizacja projektu Wielkich Niemiec pod błękitną flagą w złote gwiazdy stała się faktem.

Angela Horstowna może być z siebie dumna: udało jej się zrealizować to, o czym marzyli jej poprzednicy na urzędzie kanclerskim: w całej Europie, nie ma ani jednego rządu, który jest w stanie podjąć strategiczną decyzję bez konsultacji z Berlinem. I, wbrew pozorom, które stwarza historia niemieckich potworności popełnionych w imię dominacji nad innymi narodami, nie jest to wcale powód do rozpaczy czy lamentu: projekt zrealizowany został przy współudziale demokratycznie wybranych elit politycznych, gospodarczych i intelektualnych wszystkich państw Unii Europejskiej i trudno uznać, iż podpisując kolejne traktaty czy odfajkowując kolejne głosowania w Radzie UE nie zorientowali się oni, w czym biorą udział.

Mówiąc kolokwialnie, Merkel ma na wszystkich „kwity” i w sytuacji prób kontestacji swojej pozycji, może w każdej chwili pomachać nimi przed oczami mówiąc, iż „przecież sami się na to zgodziliście”. Tylko głupi, na miejscu Niemiec nie skorzystałby z nadarzającej się fantastycznie korzystnej koniunktury, która pozwoliła po cichutku zrealizować to, o czym głośno marzyły pokolenia Niemców.

Dlatego właśnie, nawet upadek Grecji i pogrążenie jej mieszkańców w wieloletniej nędzy nie zmieni logiki funkcjonowania Unii Europejskiej i co więcej, być może stanie się początkiem niemieckiego „coming-outu” czyli dostosowania retoryki do stanu faktycznego: niewykluczone są zmiany traktatów, powołanie rządu Eurogrupy, eliminacja z klubu potencjalnych kontestatorów i oficjalne usankcjonowanie dotychczas cichego konsensusu berlińskiego, który jest podstawą funkcjonowania Wspólnoty.

Angela Merkel już od dawna jest bowiem carycą Europy, czego nie zmienią rytualne hołdy oddawane regentom w rodzaju Tuska i Junckera czy hojne futrowanie klakierów w Europarlamencie. Koronacji dokonał nieoczekiwanie Aleksis Tsipras i niewykluczone, iż właśnie w tej roli zostanie zapamiętany przez historię.

Jakub Korejba
http://pl.sputniknews.com

Komentarzy 14 to “Merkel Merkel über alles”

  1. Metro said

    To jest właśnie słabość żydomediów. Nie ma znaczenia czy jest to CNN czy RT czy PressTV czy Sputnik. Oni wszyscy realizują interesy starszych braci. Cała różnica jest taka że część jest podłączona pod Nowy Jork, część pod Moskwę a część pod Teheran. Niemniej są kłamstwa nienaruszalne. Autor pisze wyżej właśnie o nienaruszalnych kłamstwach.

    Autor pisze o „niemieckim dyktacie” w sytuacji gdy całe Niemcy są własnością starszych braci, wszystkie media są żydowskie, wielki niegdyś naród jest poddawany procesowi debilizacji i znika (śred nia dzietność Niemek to pewnie 1,5-1,6 dziecka na głowę).

    To nie ma decydującego znaczenia, ale Kanzlerin Merkel reprezentuje tą samą parszywą rasę, którą reprezentował jej poprzednik i mentor Kohl: https://www.youtube.com/watch?v=kbIA9oRuEeI

    Ma Pan jakieś dowody na to, że np. Putin realizuje interesy starszych braci, czy po prostu pisze, co mu się wydaje?
    Admin

  2. NyndrO said

    Ale dlaczego nie ma charakteru?

  3. AniaK said

    O ile dobrze policzyłam 🙂

  4. Budziwoj said

    Polityka podatkowa i finansowa kolejnych rządów Niemiec pod dyktando żydowskiej oligarchii lichwiarskiej i korporacyjnej doprowadziła do sytuacji, w której Niemcy to naród nędzarzy, bowiem żydowska finansjera skumulowała w swoich rękach prawie cały majątek Niemiec włącznie z domami, w których mieszkają Niemcy.

    I jak tu nazywać Angelę Merkel byłego agenta NRD – owskiej STASI carycą Europy.
    Może i ona ma jakieś kwity na podobnych jej klakierów, ale jest to papka dla Goim i nie zmienia to istoty głównego nurtu niszczenia młodszych braci w wierze.

  5. akej said

    No tak. W 1990r., zamiast rozwalic NRF na pare drobnych panstw i pozostawic NRD, doprowadzono do zjednoczenia Niemiec. Byl to jeden z najwiekszych bledow jakie dokonano w XXw. Pamietam slowa Margaret Thatcher: zjednoczenia Niemiec NIE powinno byc, bo zdestabilizuja one Europe. Dzis widzimy to jak na dloni. Dalszy komentarz zbyteczny.

  6. Metro said

    @ Admin

    Wie Pan przecież lepiej ode mnie że Putin nie poszedł na otwartą wojnę z żydowskimi oligarchami.

    >>> Z niektórymi poszedł. Chodorkowski siedział, inni uciekli. Z tymi, którzy mu się podporządkowali – nie poszedł,m bo i po co?

    Chodorkowski powinien być sądzony za zdradę stanu, za to jest tylko jedna kara. A Chodorkowski jest na wolności.

    Wie Pan jakie gówno leci w rosyjskojęzycznych żydomediach? Tam ciągle jest promowana degeneracja. Nie wie wszystkich oczywiście, ale nurt radykalnie judejski ciągle jest obecny. Jak Adolf Hitler wygrał wybory w 1933 roku to się w Niemczech bardzo szybko skończyło. Konsekwencją była oczywiście blokada gospodarcza.

    Rosja jest zbyt słaba aby odciąć się od żydowskiego kapitalizmu i żydowskiego świata (w tym, promocji degeneracji). Mam filmik z Andriejem Fursowem, który mówi o tym w miarę otwarcie.

    Izrael Szamir również pisze o tym ze swojej żydowskiej perspektywy: http://www.unz.com/ishamir/russia-tit-for-tat/

  7. Cute Kid said

    Wszystko sie zgadza z jednym wyjatkiem:

    „Unia Europejska strefą ekonomicznych wpływów Niemiec” pisze autor artykulu.

    NIE Niemiec NIE Niemiec, a MIEDZYNARODOWKI CHAZARSKIEJ ( MC) lub inaczej: CHAZARSKIEJ MAFII (CM) .

    Z Niemcami i Chazarska Mafia jest jak z korporacja:

    Sa wlasciciele korporacjii i sa ci co korporacja zarzadzaja czyli menedzerowie.

    Wlascicielem korporacji zwanej Unia Europejska jest MC (CM) , a „Niemcy” maja rola zarzadzajaca ich korporacja.

    Tylko Tyle.

    Po Drugiej Wojnie Swiatowej MC (CM) przejela Niemcy calkowicie – co zreszta bvlo jednym z celow tejze Wojny (nie na darmo to wlasnie czlonkowie CM(MC) z Wall Street teze Wojne sfinansowali.

    EH!

  8. Metro said

    @ Admin

    >>> Z niektórymi poszedł. Chodorkowski siedział, inni uciekli. Z tymi, którzy mu się podporządkowali – nie poszedł,m bo i po co?

    A może dlatego że ukradli? Chodorkowski siedział (ważny jest czas przeszły!) a powinien przecież wisieć. Jakby zawisnął to już nie byłoby czasu teraźniejszego.

    Dlaczego rosyjski system bankowy jest kontrolowany przez starszych braci? Przecież oni tworzą z niczego ruble którymi można płacić podatki.

    Dlaczego stawka lichwy narzucona przez bank centralny jest tak wysoka (kilkanaście procent)? Przecież to powoduje inflację i znakomicie utrudnia rozwój. „Rosyjskie” korporacje muszą pożyczać pieniądze na Zachodzie bo tam jest niższa stawka lichwy. To nie jest patologia?

    Żaden kraj na świecie nie jest w stanie przeżyć bez „robienia Żydom laski”. W Rosji usankcjonowano „kłamstwo oświęcimskie”. Każdy, kto publicznie zakwestionuje tzw holokaust ryzykuje odsiadkę. Dlaczego Putin to zrobił?

    Jest na YT filmik podobno północno-koreański: https://www.youtube.com/watch?v=WV-Iz3lZI1Q

    Nawet w tym filmie „robią Żydom laskę”, tzn. rytualnie powtarzają „kłamstwo oświęcimskie” o 6 milionach.

    To jest fajny i krótki artykuł o dylematach Japończyków sprzed lat: http://henrymakow.com/japanese_tried_to_make_deal_wi.html

  9. Marucha said

    Re 8:
    Wie Pan co?
    Może zamiast koncentrować się nad tym, czego Putin (jeszcze?) nie zrobił, albo co zrobił nie ku Pańskiemu ukontentowaniu – skupmy się na tym, co dla Rosji zrobił i porównajmy to z tym, co dla Polski zrobiły kolejne rządy i kolejni prezydenci..

  10. AQQ said

    😀

  11. Boydar said

    Są jak wiadomo dwie szkoły – Falenicka i Otwocka. Mimo wszystko Panie Gajowy proponuję za Panem Metro metodę Falenicką czyli czego Putin nie zrobił, choć przecież mógł.

    – nie podtrzymał grabieży majątku narodowego i prywatnego Rosjan
    – nie podniósł wieku emerytalnego (obecnie 55/60)
    – nie zadłużył bardziej Rosji
    – nie podniósł podatków
    – nie zmniejszył zasiłku pogrzebowego
    – nie majstruje przy wydobyciu węgla i dwutlenku węgla
    – nie rozdął sfery budżetowej (urzędników i biurokratów)
    – nie zlikwidował w Rosji służby zdrowia
    – nie jeździ do Waszyngtonu czy Brukseli z prośbą o pozwolenie na wydojenie krowy
    – nie lekceważy głosu i opinii Rosjan

    Można by dłużej zaniedbania Putina Władimira wymieniać, tylko po co, On pewnie i tak się rumieni ze wstydu.

    Przykłady zaczerpnąłem z sieci i mogę je podlinkować w razie Niemca lub Pana Metro.

  12. Marucha said

    Re 11:
    Istotnie, liczba zaniedbań Putina jest przerażająca.
    Przecież on nawet nie zlikwidował rosyjskich sił zbrojnych ani nie przyznał homoseksualistom należnych im przywilejów…

  13. Boydar said

    Wracając do artykułu, bośmy całkiem odbiegli; czytam, czytam, czytam i ni cholery nie wiem dalej co p. Korejbo chce nam powiedzieć. Niby fachowo, jakieś ograne prawdy ale myśli przewodniej ani faktycznych wniosków mi brakuje. Tak jakby całą świnię wrzucić do maszynki i wnioskować po tej mielonce o konstrukcji chlewni.

  14. aaaaaaaaaaaaaaa said

    „wpływów Niemiec”…….hahahaahah……Niemców tam tyle co Murzynów w iglo ……..czas już skończyć z tą poprawnością ………

Sorry, the comment form is closed at this time.