Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Największa pułapka pozytywnego…
    Boydar o Największa pułapka pozytywnego…
    Greg o Wolne tematy (62 – …
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    Jasnowidz z Jasnej G… o Minister zdrowia i statys…
    osoba prywatna o Wolne tematy (62 – …
    Carlos o Specjalna jednostka zajmuje si…
    Ale dlaczego? o Największa pułapka pozytywnego…
    seler o Wolne tematy (62 – …
    Zenon_K o Największa pułapka pozytywnego…
    Kwal o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    Boydar o Wolne tematy (62 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (62 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (62 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 553 obserwujących.

W greckim „kryzysie” chodzi o ideologię polityczną i psychopatologię, a nie o finanse

Posted by Marucha w dniu 2015-07-11 (Sobota)

Teraz to prawda

Ostatnie doniesienia o zamykaniu greckich banków i „kontrolowaniu przepływu kapitału” szerzą się w oficjalnych mediach jak wirus. Wiadomościom towarzyszy ignorancka histeria i trąbienie o „nieuniknionej zarazie”, jaka grozi uśmierceniem UE i (ostatecznie, bez wątpienia) narazi nas na pojawienie się na naszym progu hord dżihadystów z ich niesmacznymi upodobaniami.

Ale nie uprzedzajmy wypadków.

Mówi się nam, że głównym problemem jest żądza Greków, nieracjonalność ich rządu i smutne plamienie wspaniałego jak dotąd eksperymentu, jakim była jest Unia Europejska.

Jak zwykle prawda jest dokładnie przeciwna. Kiedy przyjrzeć się dokładnie sytuacji i jej historii, okazuje się, że Grecy są waleczni, przebojowi, odważni i po wielu latach wreszcie jakoś się zbierają po klęsce w „wojnie finansowej”, sprowadzonej na nich przez Zachód. Są wściekli jak diabli i mają już dość. Jednak Grecja musi być ostrożna, bo jej przeciwnik to banda psychopatycznych doktorów Strangelove [pl: https://pl.wikipedia.org/wiki/Doktor_Strangelove...], nastawionych na dominację nad światem.

Grecja – plac zabaw dla dyktatorów z nadania CIA

Po II wojnie światowej Grecja była, i nadal pozostaje, krytycznym elementem w łuku „powstrzymywania”, stworzonym przez NATO w celu utrzymania Rosji tam, „gdzie jej miejsce”. Z tego powodu lewicujący rząd – to znaczy zorientowany na dobro obywateli – nigdy nie wchodził tam w grę, przynajmniej z punktu widzenia zachodnich hegemonów politycznych.

Podczas II wojny światowej grecki ruch oporu – Front Wyzwolenia Narodowego – z drobną pomocą Brytyjczyków walczył dzielnie przeciwko nazistom, którzy w końcu, w 1944 roku, wycofali się. Ruch oporu niechętnie zaakceptował oficjalne przybycie armii brytyjskiej i oddanie się pod dowództwo brytyjskiego generała Ronalda Scobiego. Po niezwykle ofiarnej walce o wyswobodzenie kraju od Niemców (zginęło 7% greckiej ludności), Grecy pragnęli państwa rządzonego przez ludzi i dla ludzi.

Brytyjczycy jednak mieli inny pomysł.

17 sierpnia 1944 roku Churchill napisał „prywatny i ściśle tajny” list do prezydenta USA Franklina Roosevelta, w którym wyraził obawę, że ruch oporu może „zająć” Ateny „zanim ustanowiony zostanie zorganizowany rząd”.

Idea, że Grecy mogliby „zająć” własną stolicę i powołać rząd po pozbyciu się nazistów, była najwyraźniej nie do pomyślenia dla brytyjskich i amerykańskich budowniczych imperium, którzy chcieli ponownie zainstalować tam skorumpowaną grecką monarchię. Aby uniknąć takiej „katastrofy”, Brytyjczycy zażądali rozbrojenia ruchu oporu i, co gorsza, zaczęli rehabilitować i zbroić 12000 byłych nazistowskich kolaborantów, przygotowując ich na policjantów i żołnierzy, mających stanowić bastion przeciwko ruchowi oporu i jego nieuzasadnionemu domaganiu się prawdziwej demokracji.

Psychopata par excellence: Churchill opuszcza pokład HMS „Ajax” udając się na spotkanie w Atenach w grudniu 1944.

Brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych (SEO), tajna agencja rządowa, utworzona w czasie II wojny światowej, mająca wspomagać ruch oporu przeciwko nazistom, nalegało, że „Rząd Jej Królewskiej Mości nie może być w widoczny sposób powiązany z tym planem”. Gdy 3 grudnia 1944 roku 200 tysięcy Greków wyszło w Atenach na ulice w proteście przeciwko brytyjskiej polityce, Brytyjczycy i ich sojusznicy, nazistowscy kolaboranci, zastrzelili 28 cywilów. Kiedy ruch oporu odpowiedział, atakując brytyjskie czołgi i żołnierzy, generał Scobie wprowadził stan wojenny i zarządził lotnicze bombardowania robotniczej dzielnicy Aten, Mec, w których zginęły dziesiątki cywilów. […]

Brytyjski plan poradzenia sobie z Grekami dopiero się rozpoczął. W 1945 roku pod płaszczykiem „walki z komunizmem” Brytyjczycy finansują i reżyserują „wojnę domową” w Grecji. Brytyjskie siły zastępcze, złożone z nazistowskich kolaborantów i prawicowych najemników (tzw. „grecka armia”), zabiły tysiące niewinnych Greków oraz każdego, kto sympatyzował z oporem, nawet tych, którzy wspierali go w walce z nazistami. Podczas gdy naziści nie utworzyli w Grecji obozów jenieckich, ochoczo zrobili to Brytyjczycy.

3 z 28 greckich cywilów, zastrzelonych przez siły brytyjskie za domaganie się demokracji. Ateny, 3 grudnia 1944

[…] Dzięki przytłaczającej sile ognia i bestialstwu, w 1949 roku Brytyjczycy ostatecznie pokonali ruch oporu wraz z jego domaganiem się demokracji. Wojna brytyjskiego rządu przeciwko Grekom oraz bezpośrednie zaangażowanie CIA w polityczne i wojskowe sprawy Grecji w okresie po wojnie domowej doprowadziły wprost do wspieranego przez USA zamachu stanu w 1967 r., który zapoczątkował 7-letni okres brutalnej dyktatury.

Ten chaos utrzymywał się do 1974 roku, kiedy to junta zainicjowała zamach na Cyprze. Zamach skłonił Turcję do inwazji na północną część Cypru, pustosząc ten obszar. W rezultacie junta została zdyskredytowana i do Grecji powrócił były premier Konstandinos Karamanlis, aby zapewnić pozory bardziej „demokratycznego” rządu, sprzyjającego „moralności” Wspólnoty Europejskiej. Grecka polityka wciąż jest przesiąknięta tą powiązaną z Gladio oligarchią.

Grecja i UE – fatalne połączenie

Chciwość oligarchów nie przestaje wykrwawiać Grecji przez następne kilkadziesiąt lat. Nawet w okresie, kiedy sukcesywnie rosła produkcja, krajowi dokuczały nieskuteczne instytucje, szerząca się korupcja, kumoterstwo i ogólne lekceważenie dobra publicznego. Po przejściu na euro zrobiło się jeszcze gorzej i Grecja straciła większość własnego przemysłu na rzecz międzynarodowych korporacji.

Historia kołem się toczy. Nastaje czas Unii Europejskiej, która nie jest stworzona „przez ludzi i dla ludzi’, a przez i dla oligarchów. Kryzysy gospodarcze, jakie wywołuje przyjęcie wspólnej waluty, są wykorzystywane do konsolidacji władzy w rękach różnych psychopatycznych sitw. To fakt potwierdzony przez kilka ujawnionych dokumentów.

Jednym z nich jest dokument z 2011 roku „Przyszłość UE. Do stworzenia Unii Stabilności wymagane jest usprawnienie polityki integracyjnej”:

Do prasy przedostała się wewnętrzna nota niemieckiego rządu, zatytułowana „Przyszłość UE. Do stworzenia Unii Stabilności wymagane jest usprawnienie polityki integracyjnej”. W rzeczywistości dokument proponuje powołanie „Europejskiego Funduszu Walutowego”, do którego kompetencji należałoby zarządzanie gospodarką problematycznych krajów europejskich. Szybko po tej „unii stabilności” powstałaby właściwa, pełnoprawna „unia polityczna”. W istocie rzeczy, ten ujawniony dokument proponuje stworzenie „europejskiego superpaństwa”, które będzie wciskane w gardło reszcie Europy, czy się to komu podoba, czy nie. Suwerenność narodowa zacznie należeć do przeszłości, a wszystkim zajmą się europejscy biurokraci. Oczywiście coś takiego nigdy nie zostałoby zaakceptowane przez Europejczyków, dopóki nie poczują dotkliwego bólu nadchodzącej zapaści finansowej, ale zaczynamy widzieć, że istnieje już klarowny plan tego, co Niemcy chcą wdrożyć w następstwie nadchodzącego kryzysu.

Sporo ludzi zakłada, że jeśli w Europie nastąpi poważny krach finansowy i euro się załamie, ​​będzie to oznaczać koniec euro i potencjalny rozpad UE. Ale nie to zaplanowali Niemcy.

O Europejskim Banku Centralnym z siedzibą w Niemczech z pewnością można powiedzieć, że „ma swoich faworytów”. Polityka monetarna w stosunku do całej Europy oparta na zasadzie „to samo dla każdego” jest w rzeczywistości ukierunkowana na Niemcy. Nic zatem dziwnego, że dla tak wielu krajów europejskich euro było katastrofą, a Niemcy kwitły. Ten układ był w zasadzie Partnerstwem Transpacyficznym (TPP) dla Niemiec i reszty Europy, pozwalając Niemcom podejmować wszystkie decyzje i dając Merkel kontrolę nad całym blokiem. Jednocześnie Waszyngton liczy na kontrolowanie Merkel, co ewidentnie świetnie mu idzie, po części w drodze szantażu.

Zanim w 2001 roku Grecja przyjęła euro, produkcja w tym kraju wzrosła o 600% w okresie 1960-2001. Następnie spadła o 26%, podczas gdy niemiecka wzrosła o 20%. W innych krajach przyjęcie euro prowadziło do podobnych rezultatów:

Poza tym, mamy też dokument ujawniający rolę Waszyngtonu w rozwoju europejskiej unii walutowej:

„Nota sekcji europejskiej [Departamentu Stanu USA] z 11 czerwca 1965 r. doradza wiceprezesowi Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, Robertowi Marjolinowi, wprowadzanie unii walutowej ukradkiem. Zaleca tłumienie dyskusji do momentu, kiedy „przyjęcie takich propozycji będzie praktycznie nieuniknione”.

I oczywiście ustalono, że Waszyngton zrobi z Europy w zasadzie kolaborujące „superpaństwo”, podległe NATO (czytaj: armii Stanów Zjednoczonych) i jego planom zapobieżenia zajęciu przez Rosję należnego jej miejsca światowego mocarstwa.

Dokładnie po to było euro:

Jak wyjaśnił Mundell [ojciec euro], dzięki euro kongresy i parlamenty mogą być pozbawione wszelkiej władzy nad polityką pieniężną i fiskalną. Kłopotliwa demokracja zostaje usunięta z systemu gospodarczego. „Bez polityki fiskalnej jedynym sposobem, w jaki kraje mogą zachować miejsca pracy, jest konkurencyjna redukcja uregulowań w zakresie biznesu” – powiedział mi Mundell.

W drugim dokumencie, jaki niedawno wyciekł, JP Morgan wskazuje na potrzebę stosowania wobec europejskich narodów coraz bardziej dyktatorskiej władzy:

W końcowej części dokumentu autorzy wyjaśniają, co rozumieją przez „reformy polityczne”. Piszą: „W pierwszych dniach kryzysu sądzono, że te zastane problemy krajowe są w znacznej mierze natury ekonomicznej”, ale „okazało się, że są to głęboko zakorzenione problemy polityczne na tych peryferiach, co, naszym zdaniem, musi się zmienić, jeśli EUM (Europejska Unia Monetarna) ma funkcjonować na dłuższą metę”.

Po tym następuje szczegółowe wyliczenie problemów w systemach politycznych państw peryferyjnych Unii Europejskiej – Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Włoch – które były w centrum europejskiego kryzysu zadłużenia.

Autorzy piszą:. „Systemy polityczne w państwach peryferyjnych powstały w następstwie dyktatury i są zdeterminowane tym doświadczeniem. Konstytucje zwykle wykazują silne wpływy socjalistyczne, co odzwierciedla siłę polityczną, jaką zdobyły lewicowe partie po klęsce faszyzmu”.

I oczywiście te megabanki chcą, żeby kraje „otworzyły” swoje rynki, uruchomiły prywatyzację, zaakceptowały pakiety oszczędnościowe, spłacały swoje zadłużenie i nie narzekały. Muszą, bo obsługują „czarną dziurę długu”, który nie może być spłacony. Żeby czarna dziura była zadowolona, wrzuca się w nią po trochę poszczególnych ludzi, całe rodziny, wreszcie narody. To fundament naszej gospodarki opartej na długu i nikt nie powinien z tym dyskutować. Jeśli ktoś chciałby czegoś innego, zostaje zamordowany (jak Kaddafi).

W tych trzech dokumentach widzimy trzy różne grupy, prawdopodobnie mające przeciwstawne cele, ale każda z nich korzysta z „Unii Europejskiej” dla osiągnięcia postępów w realizowaniu swoich psychopatycznych planów. Tu nie ma żadnej „demokracji”. Jest za to mnóstwo konspiracji, bo taka jest rzeczywistość polityki. Każda grupa jest patologicznie nastawiona na pogłębianie własnej władzy – za wszelką cenę.

Tak więc ci psychopaci do pewnego stopnia ze sobą współpracują, żeby tym sposobem łatwiej osiągnąć własne cele. W efekcie Waszyngton dysponuje solidnym blokiem, który pomaga nie dopuścić do integracji Eurazji; Niemcy mają model gospodarczy, który służy ich wzrostowi i zapewnia kontrolę nad Europą; banksterzy uzyskują narzędzia niezbędne do złamania sprzeciwu przeciwko ich programom oszczędnościowym.

Komentarz: Trzeba pamiętać, że na tym nie koniec. Istnieje kilka grup, bądź poziomów wpływów. Pierwszy z nich to „Troika” – Europejski Bank Centralny, Komisja Europejska i MFW – która operuje pieniądzem jako środkiem kontrolowania krajów i ludzkości. Ale nawet najbardziej uciskani finansowo ludzie mogą zachować pewną osobistą lub grupową godność i niezależność. Na drugim poziomie mamy „tajny”, czy też „realny” rząd, jak zwał, tak zwał – to ci, którzy napędzają podziały, konflikty i wojny. To oni sprowadzają najwięcej cierpienia i odpowiadają za zagładę milionów ludzi. Ich narzędziem jest terror. Nie tolerują najmniejszych oznak niezależności.

To w tym kontekście Grecja, rządzona przez grecki rząd, który jest politycznym i ideologicznym spadkobiercą greckiego ruchu oporu, pogrąża się w sztucznym „kryzysie”.

Rok 2009 i „zaraza”

W latach 2001-2008 w Grecji obowiązywały niskie stopy procentowe i panował szał pożyczania, co stymulowało wzrost wydatków konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Czasy były świetne. W roku 2009 amerykański kryzys na rynku ryzykownych kredytów hipotecznych przekształcił się już w kryzys w strefie euro, a greccy urzędnicy pozwolili jakoś prześliznąć się faktowi, że czasy były dobre, bo „zEnronizowali” gospodarkę. Byli w stanie zamaskować swoje długi przy pomocy technik wymyślonych przez takie instytucje, jak JP Morgan i Goldman Sachs.

Ale przecież każdy to robił, nieprawdaż? Jak inaczej wpadliby na taki pomysł?

Rzecz w tym, że na świecie nie zajmowano się jeszcze kryzysem instrumentów pochodnych, a manipulacja na rynkach wciąż rosła. Twierdzi się, że ponieważ rynek instrumentów pochodnych (prawie 505 bilionów dolarów) jest zabezpieczony stabilnymi stopami procentowymi, a wyjście Grecji ze strefy euro mogłoby doprowadzić do tego, że inwestorzy zdaliby sobie sprawę, iż Europa nie jest już bezpiecznym miejscem do przechowywania pieniędzy, stopy procentowe mogłyby się rozchwiać, a beczka prochu, jaką były derywaty – wybuchnąć.

Należy tu jednak nadmienić, że nawet jeśli zdarzy się taka sytuacja, nie będzie to wina Grecji. Taka retoryka to po prostu zapisywanie historii, zanim ta się jeszcze stała.

Psychopaci zwyczajowo obwiniają ofiary, co zdecydowanie służy ich długofalowym celom, do których należy zwiększanie kontroli. Jak wskazał Brandon Smith, gdy zrobi się naprawdę gorąco, „będą twierdzić, że UE nie była wystarczająco scentralizowana. Będą przekonywać, że aby działała ponadnarodowa gospodarka i waluty, potrzebne jest ponadnarodowe zarządzanie. Krótko mówiąc, system nie zdał egzaminu, ponieważ musi być stabilizowany przez rząd globalny”.

Innymi słowy, jeśli „Grexit” faktycznie stworzy efekt domina i zaczniemy dostrzegać, jak rzeczywistość kształtuje się zgodnie z tym, co planowano od dziesiątek lat, to nie będzie temu winna grecka chciwość – będzie to wprowadzona doktryna szoku w pełnej krasie.

UE upadnie, ponieważ kierowała się imperialnym mandatem i stała się pionkiem dziwacznego gospodarczego, zastępczego i tajemniczego imperium, które jest nadmiernie rozciągnięte i nadęte psychopatyczną chciwością. Prawdziwą „zarazą” jest poneryzacja oraz skutki, jakie powoduje w Unii Europejskiej na płaszczyźnie militarnej, ekonomicznej, politycznej i społecznej. Tego się nie da obejść – pozwólcie psychopatom podejmować decyzje, a prędzej czy później obudzicie się i odkryjecie, że wszystko się rozpada.

Elita wie o tym i planuje to wykorzystać. Grecja przeszła zapaść, a my, obserwując rozwój wydarzeń, zaczynamy widzieć, czego potrzeba, aby restytuować ich kraj.

Grecji ciemna noc duszy

© Getty – Kiedy zadłużenie Grecji pogłębiało się pomimo wielomiliardowych pakietów ratunkowych, UE domagała się większych oszczędności. W efekcie greckie wydatki socjalne zostały zredukowane o 9%, a budżety wojskowe wzrosły nawet o 18%.

Po oficjalnym ustępstwie na rzecz „Enronizowania” greckiej gospodarki Merkel zdecydowała, że dystrybucją ogromnego długu w wysokości 170 miliardów euro wśród narodu greckiego powinien zająć się MFW. Czy Grecy zobaczyli te pieniądze? Oczywiście, że nie. Pieniądze zostały przekazane bezpośrednio na ratowanie banków. Ale to naród musiał je spłacać. Banki, „zbyt duże, żeby upaść”, były bez wątpienia uszczęśliwione faktem, że nowi biedni musieli zapłacić za zbrodnie popełnione przez nie i innych oficjeli. Jak zwrócił uwagę Rob Urie, „»pożyczenie« państwowych pieniędzy Grecji na uzupełnienie ograbionych do czysta kas bankowych w celu wsparcia nierównowagi handlowej, na której skorzystały Niemcy, które w żaden sposób i w żadnych możliwych okolicznościach nie mogą zostać zwrócone, jest wojną gospodarczą”.

Skutki tej wojny gospodarczej? Bez oddania jednego strzału liczba samobójstw popełnionych w Grecji skoczyła o 40% w stosunku do lat 2010-2011. Przywódcy UE przepisali Grekom dietę w gazańskim stylu i Grecy, żeby przeżyć, musieli zacząć uprawiać ziemniaki (dlaczego brzmi to znajomo?). W latach 2009-2011 grecka gospodarka kurczyła się rocznie o 5%, a ceny towarów konsumpcyjnych rosły o 3,7%. W ciągu dwóch lat 2010-2012 liczba samochodów na greckich drogach spadła o 40%. W 2012 roku europejskie władze gospodarcze przeniosły 18 miliardów euro do czterech największych greckich banków prywatnych, a następnego dnia Krajowa Agencja Zdrowia ogłosiła, że ​​nie jest w stanie zapłacić farmaceutom za leki na receptę.

Grekom obiecano, że kiedy już MFW i inne banki skończą grabienie ich, Grecja wróci do ery dobrobytu. Ale zamiast żyć w dobrobycie, Grecy zaczęli rezygnować z posługiwania się pieniędzmi i przerzucili się na handel wymienny, starając stać się samowystarczalni. Grecja, jaką znali, upadła.

W 2011 roku coraz częściej używano siły w społecznych protestach przeciwko tej pętli, jaką założono im na szyję. Ustalała się sytuacja absolutnego bezprawia, gdzie do masowej histerii przyczyniało się poczucie, że „wszystkie chwyty dozwolone”. Oczywiście demokratyczne rozwiązanie takiej sytuacji nie wchodziło w grę, ponieważ Złodziejska Machina Zagłady ma gdzieś demokrację. Z każdą nieudaną próbą zakończenia tego cierpienia rosła przemoc.

W 2012 roku nagle do parlamentu weszła skrajnie prawicowa partia Złoty Świt (spadkobiercy nazistowskich kolaborantów), uzyskując 6,97% poparcia i 18 mandatów. Rok później, według badań opinii publicznej, miała już poparcie 11,5% społeczeństwa. Na czele partii stał Nikolaos Michaloliakos, protegowany nazistowski kolaborant, uczestnik operacji Gladio i współpracownik CIA, człowiek, który zapoczątkował grecką wojnę domową i rządy czarnych pułkowników.

© AFP PHOTO / Louisa Gouliamaki – Lider Złotego Świtu Nikolaos Michaloliakos

Podobnie jak neonazistowscy bandyci na Ukrainie, Złoty Świt był kolejnym narzędziem oligarchów. Kiedy ci neonaziści traumatyzowali naród grecki, oligarchowie mogli bezpiecznie zbiec z bogactwem narodu i realizować swoje występne cele.

Na światło dzienne wyszły dowody, że grecka policja była w zmowie ze Złotym Świtem. Pewien grecki oficer policji powiedział, że państwo greckie było „w pełni świadome” działalności Złotego Świtu i że wywiad krajowy skrupulatnie ich monitorował. Dlaczego nie zrobiono nic, aby powstrzymać rozwój tej przestępczej, brutalnej grupy nienawiści? Ano dlatego, że członków Złotego Świtu „można było użyć w walce przeciwko greckiej lewicy, która stała na czele społecznych protestów ulicznych”. To była operacja Gladio w wersji 2.0.

Nie powinno to być zaskoczeniem. Złoty Świt, jako relikt operacji Gladio, był po prostu kolejnym użytecznym idiotą dla oligarchów w ich misji pt. „doktryna szoku”. Oligarchowie zawsze, kiedy odzierają naród z jego majątku i zasobów naturalnych, chcą, żeby ludzie wiedzieli, iż „opór jest daremny”.

A Złoty Świt ma się czym zajmować. Przy ogromnym kryzysie imigracyjnym, wywołanym bezwzględną i brutalną destrukcją Afryki i Bliskiego Wschodu przez NATO, przez Grecję przewinęło się 80% imigrantów, szukających bezpiecznego miejsca. W czasach ogromnej destabilizacji i zupełnej bezsilności często swoją potworną głowę podnoszą uprzedzenia. To sprawiło, że imigranci stali się głównym celem Złotego Świtu, który w pierwszych trzech latach kryzysu greckiego przeprowadził na nich 300 ataków. Członkowie partii maszerowali przez Ateny, skandując rasistowskie hasła i rozniecając konflikt z partią Syriza.

Ale wygłodniała, krwiożercza natura Złotego Świtu (tak pokręconego i złego, jak partie zainstalowane przez Waszyngton i UE na Ukrainie) doprowadziła do jego tymczasowego upadku, gdy jeden z jego członków zamordował popularnego greckiego muzyka. Grecka opinia na ich temat gwałtownie się zmieniła, a dochodzenie wykazało, że Złoty Świt był ściśle powiązany z innymi partiami politycznymi. Trzech pracowników służby bezpieczeństwa zaczęło rozprawiać się z tą neonazistowską partią i wkrótce wielu jej członków znalazło się w więzieniu.

Mimo to grecki Sąd Najwyższy nadal pozwalał tej zbrodniczej partii brać udział w wyborach. Niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło, ponieważ w ostatnich wyborach Złoty Świt uplasował się na trzecim miejscu, a głębokie państwo oczywiście wie, jak wprowadzić dramatyczne zmiany, prowadzące do rządów psychopatów. Wystarczy spojrzeć na Libię – ten kiedyś piękny, zdrowy kraj w mgnieniu oka zmienił się w piekielne miejsce opanowane i pustoszone przez uzbrojonych katów, finansowanych przez zachodnich psychopatów politycznych.

Na tym etapie gry Grecy wybrali Syrizę do reprezentowania ich przed „Troiką” – połączoną korupcją Komisji Europejskiej, MFW i Europejskiego Banku Centralnego. Kraj, który przeżył katastrofalne załamanie, odnalazł swój nowy głos, a po okresie wielkiej desperacji zdobył się na odwagę, by przeciwstawić się „establishmentowi”, który jest bezpośrednio odpowiedzialny za ich cierpienia.

Kiedy Syriza doszła do władzy po przedterminowych wyborach, wierzyciele natychmiast zaczęli aranżować jej upadek:

„Podczas wyborów chcieli, żeby Syriza objęła władzę na trzy do czterech miesięcy. Zamierzali prowadzić z nią negocjacje, ale nie dać żadnych pieniędzy. Chcieli całkowicie wydrenować gospodarkę (co wykonano), wprowadzić chaos, otwarcie ukarać Grecję zamkniętymi bankami a następnie, w atmosferze kompletnej paniki, przeprowadzić wybory i na zawsze pozbyć się lewicy” – powiedział analityk i naczelny greckiej gazety Athens Courier.

© CNN – Jak można negocjować z psychopatą? Metodą prób i błędów protestujący Grecy znaleźli na to sposób.

„Negocjacje”

Po latach tego niepotrzebnego cierpienia Grecja ma raczkujący rząd, doskonale rozumiejący, z czym ma do czynienia, wrzucony na ring, by walczyć z przebiegłym gangiem psychopatów, chcących go zniszczyć.

Jednym z pierwszych przeprowadzonych działań rządu było anulowanie programu prywatyzacji i szukanie sposobu na ponowne zatrudnienie tysięcy zwolnionych pracowników. Jednak po negocjacjach skapitulował i obiecał przywrócenie programu prywatyzacji. Z tego powodu wielu obserwatorów zaczęło kwestionować jego rzetelność.

Ale cofnijmy się na chwilę i spójrzmy, czego chcą obie opozycyjne względem siebie strony, Syriza i wierzyciele z UE. Syriza, jak się wydaje, naprawdę chce wolności dla narodu Grecji. Zna trudności, z jakimi boryka się Grecja, i została wybrana po to, żeby położyć kres cierpieniu. Troika chce dalszego niewolnictwa gospodarczego Grecji albo, jeśli Grecy odmówią, na jej przykładzie pokazać, co czeka każdego, kto ośmieli się postawić „Władcom Świata”. Trudny punkt wyjścia do negocjacji.

Cele Syrizy

Przeciągające się rozmowy Syrizy z Troiką – rozmowy, które wydają się kręcić w kółko, prowadzić do pozornej kapitulacji i zaczynać się od nowa – wprowadzają sporo dezorientacji u ludzi. Jednak niektórzy analitycy zwracali uwagę, że dzięki tym rozciągniętym w czasie rozmowom przeciętny grecki obywatel zyskał czas niezbędny do przygotowania się na nieuniknione:

Obserwatorzy ostatnich wydarzeń powinni pamiętać, że pomimo wszystkich zapewnień o dobrej woli i że Grecja „chce spłacić swoje długi”, prawda jest taka, że nie ma ona na to pieniędzy – chyba że MFW zastosuje strategię „odraczania i udawania” (extend and pretend), oferując Grecji swoje własne pieniądze na niektóre spłaty. Jak się okazało, Cipras i Varoufakis nie spłacali zagranicznych długów z greckich środków. Nie równoważyli deficytu budżetowego przez cięcia emerytur ani nie wyprzedali państwowych klejnotów, czyli infrastruktury, będącej własnością społeczną – wbrew oczekiwaniom europejskich banków, które liczyły na możliwość sfinansowania jej zakupów swoim klientom.

Zamiast wyprzedawać majątek, Cipras dał Grekom wystarczająco dużo czasu, żeby mogli wycofać z banków swoje oszczędności i zamienić je na banknoty euro (których cyrkulacja w kraju wzrosła o 13 mld euro) albo na „twarde” aktywa, takie jak samochody czy łodzie, mające wartość w wypadku odsprzedaży.

Od początku 2015 roku Grecy wycofywali pieniądze w zawrotnym tempie z oczywistych powodów. Choć eksperci finansowi apelowali o zachowanie spokoju, nikt nie chce być nieprzygotowany, jeśli zdarzy się to, co jest „nie do pomyślenia” – bezprecedensowa zapaść gospodarcza. Grecy nie są głupi. Wszyscy powinni wziąć z nich przykład. Dla wielu Greków wyraźnie jest coś perfidnego, wręcz złego, w Troice, z którą „negocjuje” ich rząd.

Przeciąganie negocjacji nie tylko zapewniło Grekom więcej czasu na przygotowania, ale dało też czas Syrizie na rozpracowanie planu gry czy też domyślenie się, gdzie dokładnie psychopaci z Troiki próbują ją zaprowadzić. Prognozy z pewnością nie wyglądają pod tym względem dobrze, a okazja przyjęcia pomocy od Rosji musiała być dla Syrizy bardzo kusząca. Ale Cipras et al nie zdecydowali się przyjąć rosyjskiej oferty i trzymali się swojego głównego tematu, czyli chęci pozostanie w Unii Europejskiej. Ale dlaczego by nie opuścić po prostu UE i związać się z Rosją i BRICS?

Gdyby Grecja zupełnie odwróciła się od UE, ta sprowadziłaby na nią gniew psychopatów z Waszyngtonu, typów od „Nowego Porządku Świata”, którzy dążą do kompletnej dominacji nad wszystkim i wszystkimi. Szczególnie w kontekście trwającej Zimnej Wojny 2.0 z Rosją groźba zastosowania wobec Grecji opcji Ukrainy lub Libii jest bardzo realna. „Terroryści” już się uwijają w Grecji, próbując wywrzeć naciski na raczkujący rząd.

Jednocześnie Syriza nie może całkowicie skapitulować przed Troiką i porzucić żywotnych interesów narodu, ponieważ zostałaby odsunięta od władzy. Niewątpliwie bardzo delikatna sytuacja. Wygląda na to, że partia rządząca robi coś pozornie bardzo prostego: wiedzą, że nie mogą zapłacić, więc po prostu mówią, że nie mogą zapłacić, ale są gotowi współpracować jak „grzeczne dzieci” i robić, co w ich mocy. Jeśli Troika odmówi im pieniędzy, będą musieli ogłosić bankructwo nie z własnej winy. Ostatecznie, kto może ich winić za chęć chronienia emerytur i opieki zdrowotnej? A tak w ogóle, to przecież chodzi o demokrację, prawda?

Grecy zdecydują w niedzielę. Jeśli opowiedzą się przeciwko dalszym programom oszczędnościowym Troiki, a Troika podepcze ich demokratycznie podjętą decyzję i spróbuje zagrać ostro, spychając greckie banki (i ludzi) na skraj przepaści, to może Syriza pokaże, że to sama UE rzuca ją w ramiona Rosji i krajów BRICS.

Grecja rozmawiała już z Rosją, a Rosja wie, jak grać w tę grę. Jest obecnie ekspertem, jeśli chodzi o wychodzenie z zapaści i zajmowanie silnej pozycji na szachownicy wypełnionej psychopatami. Należy mieć nadzieję, że Syriza korzysta z tego doświadczenia i że używa swojej pozornej słabości jako siły, grając uległość w celu udowodnienia światu, że UE składa się z nieprawdopodobnych, bezlitosnych tyranów, którzy tańczą tak, jak zagra im Waszyngton.

To by wyjaśniało, dlaczego Syriza pozornie skapitulowała przed Troiką w kwestii Rosji, prywatyzacji i „pragnienia pozostania w UE”, jednocześnie wdrażając „opcję nuklearną” w postaci referendum, żeby obywatele mogli się wypowiedzieć na temat „kryzysu zadłużenia”.

W ciągu ostatnich pięciu miesięcy zawiłych negocjacji między wierzycielami i greckim premierem Alexisem Ciprasem greckie banki i samo państwo przy życiu trzymała kapiąca gotówka EBC z siedzibą we Frankfurcie.

Ale od soboty wyglądało na to, że Grecja zdąża na nieznane – i prawdopodobnie burzliwe – wody „planu B”, którego od dawna się obawiano.

Wszystko się zmieniło, kiedy Cipras zaskoczył Europę niespodziewaną propozycją przeprowadzenia 5 lipca referendum w sprawie najnowszego pakietu „kasa-za-reformy” i z ogromnym przekonaniem zachęcał wyborców do głosowania przeciwko umowie, która oznacza jeszcze większe upokorzenie.

Europe rejects Greek bailout extension – referendum shoc

Jak podkreślił Cipras, „rząd będzie do końca walczył o realną ofertę i w ramach euro. Takie będzie przesłanie związane z opcją NIE w głosowaniu”.

Ale wiadomość rozsyłana przez psycho-Trojkę i jej mistrzów w Waszyngtonie jest dobrze słyszalna i wiele zainteresowanych stron z pewnością ogląda ten dramat z dużym zainteresowaniem.

Stratedzy finansowi od strefy euro mówią otwarcie, że chcą z Syrizy uczynić przykład, stanowiący ostrzeżenie dla partii Podemos z Hiszpanii oraz przeciwnych euro partii we Włoszech i Francji. Komunikat miał brzmieć: „Migajcie się od naszych pakietów oszczędnościowych, a sprowadzimy na was chaos. Spójrzcie na Grecję”.

Ale reszta Europy interpretuje ten komunikat w odwrotny sposób: „Pozostańcie w strefie euro, a będziemy tworzyć pieniądze tylko na wzmocnienia oligarchii finansowej, tego 1%. Będziemy domagać się nadwyżek budżetowych (a przynajmniej braku deficytów), żeby zagłodzić gospodarkę pieniężno-kredytową, zmuszając ją do polegania na bankach komercyjnych za cenę odsetek”.

Grecja rzeczywiście staje się przykładem. Ale to jest przykład horroru, jaki monetaryści Eurostrefy starają się narzucić jednej gospodarce po drugiej, używając długu jako dźwigni w celu wymuszenia wyprzedaży majątku po cenach typowych dla takiej sytuacji.

Podsumowanie

Grecja stała się dokładnie tym, czego NATO nie chciało w 1940 roku i nie chce dziś – krajem zdolnym do podejmowania własnych decyzji i wybrania własnej drogi. Do utrzymania Grecji na klęczkach wykorzystywano ekstremistów z Gladio przez kilkadziesiąt lat, eksploatację dokonywaną przez Unię Europejską na rzecz Niemiec oraz wojnę finansową. Ale nawet kiedy media mówią o poważnych powodach do strachu i zamykane są banki, tysiące Greków otwarcie wyrażają poparcie dla opcji „Nie!” w referendum.

Na krótką metę decyzja uwolnienia się z pętli psychopatycznych biurokratów prawdopodobnie będzie bolesna, być może dla całej społeczności europejskiej. Ale „zaraza” nie jest w Grecji – jest w całym sektorze bankowym, a Grecja przy tym to małe piwo. Natomiast w dłuższej perspektywie Grexit jest jedynym pewnym sposobem dla Greków na odzyskanie szacunku do siebie i zakończenie narzuconego im bezsensownego cierpienia. Tego chcą Grecy – i to dlatego Syriza została wybrana do władzy. To dlatego grecki ruch oporu walczył ze szwadronami śmierci Churchilla. Czy jest to realistyczne? Zważywszy na zmiany zachodzące we wzajemnych stosunkach władzy na Wschodzie i Zachodzie, z pewnością nadszedł czas na zmiany.

Po latach upokorzeń, po latach bycia powstającą waszyngtońską małą Ukrainą, po latach głodzenia, plądrowania i nękania przez zachłanną Brukselę, Grecy mają wybór. Miejmy nadzieję, że Grecy powiedzą psychopatom u władzy dokładnie to, co ci powinni usłyszeć: NIE! Mamy dość!

„Co do tej Komisji, zasługuje na to, żeby zniknąć. Nie chcę już Hallsteina. Nie chcę już Marjolina. Nie chcę już mieć z nimi do czynienia. […] Nie chcę, żeby francuski rząd musiał robić interesy z tymi typami. […] Problemem jest ta mafia supranacjonalistów, czy są komisarzami, parlamentarzystami, czy biurokratami. Oni wszyscy są wrogami. Zostali tam umieszczeni przez naszych wrogów”.

~ C’était de Gaulle, Alain Peyrefitte, Éditions de Fallois – Fayard, tom II, str.290-291.

Corey Schink
http://www.sott.net/article/298627-Greek-crisis-about-political-ideology-and-psychopathology-not-finance
3 lipca 2015

Tłumaczenie: PRACowniA
https://pracownia4.wordpress.com

Komentarzy 38 do “W greckim „kryzysie” chodzi o ideologię polityczną i psychopatologię, a nie o finanse”

  1. Smierdzacy Dolar said

    Drodzy uzytkownicy,
    A czy mozecie doradzic co robic teraz z Dolarem? Mam ich sporo i nie wiem czy tego sie teraz pozbywac na zlotowki np? Czy czekac az podrozeje, a moze z tanieje i uciekac z niego juz w tej chwili? Doradzcie cos 🙂

  2. Zerohero said

    @obrazek

    dla porządku oryginał. Jest to propaganda z PODRĘCZNIKA dla holenderskich 15 latków.

    @Smierdzacy Dolar

    Dolar jest tradycyjną tzw. „bezpieczną przystanią”. USmany umiejętnie podsycały konflikty na świecie, a sami zyskiwali na byciu oazą spokoju. Teraz europejski BC drukuje euro na potęgę, więc…z drugiej strony czytałem jakieś plotki o secesji Teksasu. Trudno przewidzieć. Na to nakładają się banki, które mogą padać bez względu na walutowanie naszego konta.

    Dla bezpieczeństwa trzymałbym część oszczędności w złocie inwestycyjnym (nie numizmaty, biżuteria). i oczywiście nie żadne świstki poświadczające, bo takich świstków Eskimosi wydali więcej niż jest złota…. 😀 Jedyny problem to fakt, że to przedmiot o znacznej wartości trzymany…no gdzie?

  3. gość said

    Grecja zażądała od Niemiec zwrotu nazistowskich kredytów

    Grecki rząd zażądał od Niemiec zwrotu kredytów, zaciągniętych przez nazistów okupujących ten kraj podczas II wojny światowej. Żąda 279 miliardów euro.

    Grecy już od dawana domagają się od Niemiec zwrotu tych kredytów, temat ten był jednym z wiodących podczas kampanii wyborczej Syrizy. Jednak dopiero w tym tygodniu wiceminister finansów Dmitris Mardas podał konkretną kwotę, o jaką chodzi.

    Kwotę wyliczył powołany specjalnie w tym celu komitet. Zdaniem wiceministra Mardasa, komitet ma „wspaniałe dowody” na poparcie greckich żądań.

    Chodzi o zwrot 476 milionów marek, które Grecja musiała pożyczyć Niemcom w 1942 roku, a które nigdy nie zostały jej zwrócone.

    Kwota, której żądają Grecy stanowi 125 procent PKB tego kraju. Dla Niemiec ta kwota stanowi 1/10 produktu krajowego brutto.

    Jak oceniają komentatorzy, jest bardzo mało prawdopodobne, by Niemcy godziły się na spłatę dawnego długu, ale przyznają, że mogłoby to wzmocnić pozycję Grecji w negocjacjach finansowych z Unią.

    http://www4.rp.pl/Swiat/307109777-Grecja-zazadala-od-Niemiec-zwrotu-nazistowskich-kredytow.html

  4. semperparatus said

    Artykuł nie do przyjęcia…głównie z powodu deprecjonowania Złotego Świtu…partii nacjonalistycznej,ale przecież nie „nazistowskiej”…jak próbuje sugerować autor-adwokat Syrizy ,która właśnie skapitulowała przed Trojką…łamiąc w ten sposób wolę narodu greckiego wyrażoną w referendum i własne obietnice wyborcze…
    Ad.1…Dolar jest „zielonym śmieciem”…sztucznie utrzymywanym przy życiu dzięki sile US-ARMY i swojej roli w handlu ropą…tzw.”petrodolarowi”…ale prędzej,czy później skazanym na upadek…jak inne waluty fiducjarne…A więc zgadzam się z Zorohero…złoto i srebro(fizyczne)są rozwiązaniem…

  5. FrancMaster said

    Ciparis Grekow w zyda zrobil, chcial referendum ktore nic nie znaczy bo ci idioci dalej chca euro i pozyczek.a tu co niektorzy sraczki dostawali ze wreszcie sie ktos ze smyczy urwal, hahaha tak samo jak Putin oni wszyscy w jednym kojcu biegaja i w dupie maja czlowieka !!!!!!!

    Pan może niech się zajmie czymś prostszym, zamiast polityką.
    Proponujemy zbieranie kapsli od piwa.
    Admin

  6. grecka tragedia z chorem said

    Trudno teraz nawet Grekom udawac Greka ze nic sie nie stalo i ze bedzie jak Bog da.
    Nie wiadomo czym sie zakonczaszabtaze w niedziele ale sytuacja grecji jest nie do pozazdroszczenia.
    Do konca nie wiadomo jaka role w tym wszystkim odgrywa Tsipras ale wiadomo, ze caly kraj jest wziety za gardlo. Z Tsiprasem czy bez.
    Zloty Swit niezupelnie nadawal sie do reprezentowania narodu.
    A narod jest skolowany. Bo ciagle jeszcze wielu Grekow chce wierzyc, ze trzeba sie trzymac Unii i ze to mniejsze zlo.
    Z kolei odejscie z Unii nie zapewni szubienicy dla oligarchow, ktorzy bardzo pomogli puscic Grecje w paszcze rekinow bankowych.
    I nigdzie nie ma gwarancji, ze Zachod sie od Grecji nie odczepi. Bo te obce banki dalej tam siedza.

    Jakos tak dwuznacznie zabrzmialy slowe rudego liska: Bo to kto naprawde jest wrogiem a kto przyjacielem Grecji?

    Tusk: Grecja powinna szukac pomocy u przyjaciol a nie wrogow:

    http://wakeupfromyourslumber.com/eus-tusk-urges-tsipras-to-seek-help-among-friends-not-enemies/

  7. Peryskop said

    „Seksi Aleksi” i „Czerwona Betty”. Para, która trzęsie Europą

    Europą trzęsie Grecja. Grecją trzęsie on. A nim trzęsie ona. Gdy tylko grecki premier Aleksis Cipras chce dość do porozumienia z wierzycielami, dostaje połajankę od swojej partnerki, Peristery Batziany. Jak się za bardzo przed nimi ugnie, ma ona od niego odejść. Powiedzieć o niej, że jest radykalną komunistką, to nic nie powiedzieć.

    Foto: Andrea Bonetti / PAP
    Premier Grecji Aleksis Cipras ze swoją partnerką Peristerą Batzianą

    Limuzynom z przyciemnianymi szybami mówi „nie”. Woli jeździć motorem. Również krawatom mówi „nie”. Wyznał, że nie ma okazji, na którą by jakiś założył, wyjątku nie zrobił tego nawet przed spotkaniem z papieżem. Wierzycielom Grecji też mówi „nie”. Więcej, do tego swojego „nie” był w stanie przekonać ponad 60 proc. swoich rodaków. Jest jednak ktoś, komu Cipras boi się powiedzieć „nie”. Swojej partnerce. Komunistce-bojowniczce czerwonej jak spartańska krew.

    Komunista w T-shircie

    Seksi Aleksi, jak mówią o nim Grecy, urodził się 28 lipca 1974 roku w Atenach. Trzy dni po upadku wojskowej dyktatury czarnych pułkowników tępiących komunistów. Jego ojciec, właściciel niewielkiej firmy budowlanej, nieźle zarabiał i miał poglądy centrowe – zawsze głosował na partię socjaldemokratyczną PASOK. Aleksis dorastał w północnych Atenach, nieopodal stadionu, na którym grał Panathinaïkos. Fani tego zespołu wywodzili się raczej z klasy średniej. W przeciwieństwie do Olympiakosu, któremu kibicowali robotnicy. Chociaż Cipras od najmłodszych lat kibicował Panathinaïkosowi, nie utożsamiał się zanadto z klasą średnią. Na przełomie lat 80. i 90., a więc jeszcze jako nastolatek, dołączył do młodzieżówki partii komunistycznej. Ponoć zachęciła go do tego koleżanka z liceum, Peristera Batziana, zwana Betty. To dzięki niej miał zająć się polityką, gdy porzucił marzenia o karierze sportowej z powodu kontuzji. Komunizm i Betty szybko stały się dwiema największymi miłościami Ciprasa. I są nimi do dzisiaj.

    Na początku lat 90. dołączył do rewolty przeciwko ministrowi edukacji, który forsował konserwatywne i zupełnie anachroniczne reformy. Cipras stanął na czele protestu w swojej szkole, którą uczniowie okupowali przez trzy miesiące. Cipras, ufryzowany jak Elvis Presley, występował wtedy w telewizji. Wywiad wzmocnił jego pozycję w komunistycznej młodzieżówce, stał się twarzą całego ruchu. Protesty greckich uczniów skończyły się śmiercią jednego z nauczycieli. Minister ustąpił ze stanowiska, a rząd wycofał się z reform. Cipras wygrał pierwszą dużą bitwę.

    Ze swoim wrodzonym społecznikostwem szybko piął się po szczeblach kariery politycznej. W trakcie studiów na kierunku budownictwo lądowe na Politechnice Narodowej w Atenach, które rozpoczął w połowie lat 90., został członkiem kierownictwa związku studentów na swoim wydziale i reprezentantem do uczelnianego senatu. Wybrano go też do komitetu centralnego ogólnokrajowego związku studentów. W końcu lat 90. objął funkcję pierwszego sekretarza ds. politycznych młodzieżówki szerszej koalicji lewicowej Synaspismos. Brał udział w międzynarodowych protestach przeciw globalizacji opartej na neoliberalnej doktrynie, niezważającej na problemy społeczne, a promującej jedynie ślepy wzrost gospodarczy. Wtedy nikt nie mógł się spodziewać, że od tego skromnego komunisty w T-shircie będzie kiedyś zależał los Europy.

    Najmłodszy premier od 150 lat

    W 2000 roku Cipras otrzymał dyplom inżyniera, po czym poszedł na podyplomowe studia urbanistyczne na swojej uczelni. Jednocześnie rozpoczął pracę w branży budowlanej. Ale to polityka pociągała go bardziej. Cztery lata później został wybrany na członka komitetu centralnego Synaspismosu. W 2006 roku startował w wyborach samorządowych z listy Syrizy – wówczas koalicji kilku partii lewicowych, w tym Synaspismosu. Został radnym.

    Dwa lata później, w wieku 33 lat, Cipras stanął na czele Synaspismosu, stając się tym samym najmłodszym szefem partii politycznej w historii Grecji. W 2009 roku w wyniku wyborów do parlamentu został posłem i szefem grupy parlamentarnej Syrizy. W 2012 roku kolacja ta stała się drugą siłą polityczną w parlamencie. W tym samym roku przestała być aliansem partii, stając się oficjalnie partią. Na jej czele nadal stał Cipras. Ponieważ Syrizę zlepiono z różnych ruchów lewicowych, jej ideologia stała się czerwono-zielonym miksem od ekosocjalizmu (połączenie socjalizmu z ochroną środowiska naturalnego), przez eurokomunizm (marksizm bez totalitaryzmu, rewolucji i dyktatury proletariatu), po maoizm (marksizm-leninizm na chińską modłę). Na swoich sztandarach wypisała renegocjowanie spłaty długu publicznego, podwyżkę podatków dla najbogatszych Greków, specjalne podatki od luksusu i transakcji finansowych, podwyżkę płacy minimalnej, darmową służbę zdrowia i pomoc najbiedniejszym. Na początku 2015 roku w wyborach parlamentarnych Syriza przejęła władzę, a Cipras stanął na czele rządu jako najmłodszy premier Grecji od 1865 roku.

    Syriza, idąc do ostatnich wyborów, obiecywała przerwanie „kryzysu humanitarnego” i zerwanie z polityką cięć, m.in. poprzez zapewnienie darmowego prądu, komunikacji miejskiej, żywności dla biednych i lepszej ochrony zdrowia dla bezrobotnych. Syriza zobowiązała się podnieść płacę minimalną do poziomu z 2011 roku (a więc o 171 euro) i podwyższyć najniższe emerytury o 8,3 proc. Do tego obiecano nowe miejsca pracy, ulgi fiskalne i darowanie długów najbardziej zadłużonym Grekom. Część obietnic już spełniła. Było to równoznaczne z zerwaniem współpracy z wierzycielami na dotychczasowych warunkach, od których Grecja otrzymała 240 mld euro pomocy.

    Cipras znalazł się jednak w trudnej sytuacji, bo bez nowej transzy pomocowej Grecja zbankrutuje. Tuż po przejęciu władzy rozpoczął negocjacje reform oszczędnościowych, jakie Ateny miałyby wprowadzić w zamian za zastrzyk pieniędzy. Skończyły się one fiaskiem i referendum. Grecy nie chcieli przyjąć oferty wierzycieli. Negocjacje rozpoczęły się więc na nowo. Jeśli Cipras nadal będzie wykazywał się takim uporem, jak dotychczas, Grecja być może będzie musiała ogłosić plajtę i wyjść ze strefy euro. Ponoć ten żelazny upór zawdzięcza swojej żelaznej damie.

    Na lewo Betty, a potem już tylko ściana

    Jedna z najbardziej zatłoczonych dzielnic Aten – Kipseli. Skromny, pomalowany na kremowy kolor, siedmiopiętrowy blok z płaskim dachem. Wokół chwasty, wydeptane ścieżki. Charakterystyczny dla Grecji bałagan. Tu mieszka pierwsza para Grecji. Cipras i Batziana, nazywana „Czerwoną Betty”. Nie są małżeństwem, bo odmówili ślubu w kościele, czego wymaga greckie prawo. Mają dwóch synów. Jeden z nich ma na drugie imię Ernesto. Tak, na cześć Che Guevary, jednego z przywódców komunistycznej rewolucji na Kubie.

    Betty przechodziła przez te same organizacje, co jej partner. Choć to raczej on szedł tam, gdzie ona. Również należała do komunistycznej młodzieżówki, brała udział w protestach przeciw ministrowi edukacji, chodziła na manifestacje, należała do Synaspismos, a nawet ma dyplom tej samej uczelni co Cipras, choć potem jeszcze ukończyła inżynierię elektryczną i komputerową na Uniwersytecie Patraskim. Pracuje jako informatyczka. Nie lubi chodzić na zakupy, do fryzjera, nie lubi wydawać pieniędzy na ubrania. Grecki „Vogue” zalecał jej, żeby zaczęła się porządnie ubierać, porzuciła wyciągnięte z zeszłej dekady kolory i wzory. Sugerował też, że powinna zmienić wizerunek na nieco cieplejszy. Bo słowo ciepły, to chyba ostatni przymiotnik, jakim można Betty określić.

    Profesor, który przeszkadzał jej w pisaniu pracy doktorskiej Betty, trafił przed sąd. Betty pozostaje tak samo bezkompromisowa w polityce. Jest twardogłową komunistką. Komunistką niemalowaną, dosłownie i przenośnie. Siedzi na lewo od Ciprasa, a na lewo od niej jest już tylko ściana. Gdy Cipras próbuje dogadać się z wierzycielami i iść na ustępstwa, dostaje od Betty połajankę. Prezydent Francji François Hollande, cytowany przez francuski „Le Canard Enchaîné”, powiedział, iż usłyszał od greckiego premiera, że „jeśli przyjmie zbyt wiele żądań trojki, będzie ryzykował nie tylko utratę poparcia swojej partii, ale i utratę partnerki, która jest o wiele bardziej lewicowa od niego”. O słowach Ciprasa donosił też brytyjski „The Times”.

    Jednak nawet jeśli to Betty gra teraz z Europą, robi wiele, aby pozostać w cieniu. Nie pokazuje się publicznie, unika mediów. Nie jeździ w podróże zagraniczne z mężem. Wyjątek uczyniła, udając się do Moskwy. Niektórzy twierdzili, że to z sentymentu, bo swoją drogę polityczną zaczynała w młodzieżówce powiązanej z radzieckimi komunistami.

    Ponoć kiedy podczas wakacji przyłapał ją paparazzi, powiedziała mu, że wykonuje on brudną robotę. Ten odpowiedział jej, że brudną robotę wykonują śmieciarze. – Nie, ich praca jest właśnie uczciwa – odparowała mu „Czerwona Betty”.

    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/ue/seksi-aleksi-i-czerwona-betty-para-ktora-trzesie-europa/46zqm6

  8. semperparatus said

    Re.6…A przyjacielem Grecji zawsze była i jest Rosja…ze względu na związki historyczne i religijne…przynależność tego kraju do NATO i UE jest nienaturalna i nie odpowiadająca uczuciom i woli narodu…Każdy autentycznie narodowy grecki polityk powinien dążyć do wyrwania Grecji z obu tych antychrześcijańskich i terrorystycznych organizacji,odmowy spłacania sztucznie kreowanych długów,powrotu do drachmy i nawiązania sojuszniczych związków z BRICS…w tym w szczególności z Rosją właśnie…

  9. RomanK said

    Smierdzacy dollarze..radze panu inwestowac w lawke,,,,w zaleznosci od ilosci…zaczyna pan od czterech nog- jakie pan zaklada z czterech klilogramowych sztab zlota..37 500 dollarow kazda.
    Teraz jak pan zauwazy od iloci dolarow- jakie pan posiada, moze zalezec wysokosc lawki… a i szerokosc tez…
    Jesli pan ma oszczednosci w zlotowkach,,nei mam dla pana zadnej rady.
    Dla uspokojenia nerwow czytaj pan takie srulkowe czytanki- jak ta wlasnie :-))) o Greckim smoku, co sie Greczynkom pod spodnice chowal:-)))

  10. NICK said

    „Śmierdzący dollar” zadał proste, ludzkie, bez obrazy Pana, pytanie. A Pan co dzisiaj czyni? Tu i obok?
    A może „dollar” będzie wywyższony?

  11. lam said

    ZŁOTA KLATKA EURO
    Grexit, nie-Grexit – modny ostatnio temat;
    Jak wyjdzie? Może tylko zburzyć!
    Bo przecież klamek tam nie ma…
    10-07-2015

  12. Peryskop said

    Dość zaskakująca jest bliskość społeczeństwa polskiego i greckiego w poziomie braku zaufania do współobywateli. Dane które przytoczę są sprzed dekady, ale prawdopodobnie wykazane w badaniach dysproporcje od tamtego czasu tylko się jeszcze pogłębiły.

    Zacznijmy od istoty kłamstwa. Abstrahując od semantyki i teorii [Chudy W. Filozofia kłamstwa. Kłamstwo jako fenomen zła w świecie osób i społeczeństw. 2003] zasadniczą różnicą praktyczną (właściwie operacyjną) pomiędzy prawdą a nieprawdą jest fakt, że prawda obiektywna – przynajmniej w odniesieniu do wydarzeń materialnych – zazwyczaj bywa tylko jedna, natomiast jej zaprzeczeniem może być nieograniczona ilość nieprawd.

    To powoduje, że osoba świadcząca prawdę nie ma wyboru, a to bywa kłopotliwe, jeżeli ta jedyna obiektywnie istniejąca prawda jest dla niej z jakiegoś powodu niewygodna. Z drugiej strony osoba świadomie posługująca się nieprawdą ma do wyboru dowolną wersję przedstawienia rzeczywistości, byle by wersja ta robiła wrażenie prawdopodobnej i zabezpieczała jakiś interes tej osoby. Ponieważ z tych powodów posługiwanie się kłamstwem bywa opłacalne, osoba, która takich korzyści doświadczyła, może do nich przywyknąć, a w konsekwencji stopniowo uznać, że prawdę należy mówić wtedy, kiedy się już nie wie, co powiedzieć.

    Gdy obiektywnej prawdy nie udaje się dowieść i/lub poprzeć dowodami, wtedy przewagę nad osobami prawdomównymi uzyskują kłamcy. W tych warunkach następuje dezintegracja społeczna, czego przejawem jest niewątpliwie kryzys wzajemnego zaufania.

    Czapiński J. Polska – państwo bez społeczeństwa. Nauka 1/2006

    Click to access Czapi%C5%84ski-polska-pa%C5%84stwo-bez-spo%C5%82ecze%C5%84stwa.pdf

    Analiza prezentowanych w tej pracy wykresów, sporządzonych na podstawie podobno obiektywnie przeprowadzonych badań ankietowych, sugeruje że kłopoty ze społecznym zaufaniem mają zwłaszcza te narody, których historia obfitowała w silne wewnętrzne konflikty religijne, społeczne i/lub polityczne. Oto dwie próbki:

    Ryc. 1. Odsetek osób ufających innym ludziom
    Źródło danych dla wszystkich krajów, włącznie z Polską:
    ESS — European Social Survey 2002, dla Polski DS – Diagnoza społeczna z 2003 i 2005 r.

    Na końcu rankingu zaufania Polska 18, tuż przed nami Grecja 22, Węgry 23, Portugalia 23, Słowenia 24…

    Na czele tabeli zaufania Dania 75, Norwegia 72, Finlandia 71, Szwecja 61…

    I kolejny ranking:

    Ryc. 3. Przekonanie, że inni ludzie nie próbują nas wykorzystywać
    Źródło danych: European Social Survey 2002
    (skala 0 – większość ludzi próbuje mnie wykorzystać; 10 – większość ludzi postępuje uczciwie)

    Tu Grecja jest na ostatnim miejscu z wynikiem 3,7, Polska i Włochy po 4,5, Węgry 4,6 i Słowenia 4,7. A na czele znów Dania 7,3, Norwegia 7,0, Finlandia 6,8, Szwecja 6,6…

    Gdy po natrafieniu na te wyniki spytałem znajomej Greczynki z branży naukowej co może być przyczyną tego, że pod względem zaufania społecznego jesteśmy w ogonie Europy – była skonfudowana. Ale po chwili namysłu zgodziła się z tezą, że prawdopodobną przyczyną są rozdźwięki na tle koczowniczym.

    ==

    Jeżeli według badań CBOS z maja 2007 aż 21% Polaków ufało wtedy tylko sobie, to potwierdza fakty, że kryzys zaufania trwa i rozbudza skłócenie pomiędzy ugrupowaniami politycznymi, a z drugiej strony ostre spięcia pomiędzy politykami skłócają także obywateli.

    A więc i te zjawiska są przykładami związków przyczynowo↔skutkowych bez uprzywilejowanego kierunku oddziaływań.

    Znamienne, że konflikty wywołujące stan braku zaufania wynikają ze wzajemnych oskarżeń o kłamstwa i pomówienia. W tej atmosferze niektórzy bezwarunkowo wspierają tylko „swoich”, natomiast ich adwersarzy zaciekle krytykują. A celem kłamców jest takie zamącenie, ażeby mniej wprawni obserwatorzy odnieśli wrażenie, że kłamią wszyscy i nikt już nie zasługuje na zaufanie.

    Magia półprawd jest zjawiskiem dwufazowym, co przejawia się w tym, że po doraźnych korzyściach z kłamstw, po upływie dłuższego czasu zamieniają się one stopniowo w kłopoty.

    Bowiem przywilej generowania dowolnych wersji tego samego zdarzenia i przekazywania różnym osobom w zależności od chwilowej potrzeby, powoduje trudność w zapamiętaniu, którą wersję komu się przekazało. W efekcie kłamca, podobnie jak donosiciel, wpada w matnię – myli i plącze swoje wersje, a dla uniknięcia kompromitacji – unika dalszego wypowiadania się, używa języka niejasnego, zmienia tematy, kontratakuje osoby pytające, wyolbrzymia drobiazgi, obraża się, zasłania się dyskrecją, wartościami wyższymi, brakiem pamięci, stanem zdrowia, i tzw. brakiem czasu.

    Po tych objawach można wytestować poziom rzetelności bez variografu.

    Tkwienie latami w kłamstwie bywa przyczyną kłopotów zdrowotnych, a na starość, zwłaszcza w obliczu śmierci, pojawia się potrzeba zrzucenia ciężaru i wyjawienia prawdy, a niekiedy też naprawienia krzywd.

    Osoba uczciwa zazwyczaj nie doświadcza tych udręk psychologicznych.

    Prawda Panie Marucha ?
    ============================

    >>> Zadał Pan sobie tyle trudu i spłodził cały artykuł – po to, żeby pod koniec spróbować pierdolnąć w gajowego Maruchę?
    >>> Admin

  13. Peryskop said

    Re 12 dopisek Admina
    odpowiedź na pytanie Admina z całkowitym pominięciem wątku wulgaryzmu, bo okazuje się że to drażliwe i z usunięciem linka do kontrowersyjnego artykułu „Przyczynowość formatywna”

    Trud niewielki, bo dopisałem tylko pierwsze zdanie do fragmentów jednego z moich esejów.

    (…)

    Panie Peryskop… cosik Pana nie lubiem…
    Admin

  14. Peryskop said

    Re 12 i 13

    Wcale nie blefuję, że za swoje oryginalne opracowania dostałem m.in. w 2004 roku grant stypendialny w Glasgow od The Royal Society jako „thinker”.

    A ponieważ z powtarzanych wypowiedzi Admina wynika, że blog ma ambicje edukacyjne, więc dlaczego poniżej przedstawionej wiedzy nie można byłoby propagować ?

    Przecież chyba usunąłem już wszystkie wątki kontrowersyjne.
    Jeśli jeszcze nie, to proszę je wykropkować.

    Czy kogoś/czegoś „nie lubienie” nie jest raczej domeną skądinąd sympatycznych kobiet ?

    Bo przecież nas facetów charakteryzuje opieranie swych ocen na rzeczowych, twardych argumentach.

    A w przypadku braku zgody – jak mężczyźni wykładamy swoje kontr-argumenty.

    Czyż nie na tych właśnie zasadach powstała cywilizacja helleńska ?

    I czy tych wzorców dochodzenia do konsensusu nie przejęła nasza cywilizacja łacińska ?

    ==

    Wracam zatem do uzasadnienia swojej odpowiedzi na wyboldowane zapytanie Admina w #12.

    Bo czyż materiał dot. podobieństw w braku zaufania w społeczeństwach polskim i greckim nie jest ciekawy i aktualny ? A w obrębie wniosków nie jest uniwersalny i wręcz ponadczasowy ?

    Stąd było moje końcowe pytanie do Admina dla zaakcentowania wagi tych wniosków.

    Zwracam uwagę, że moje pytanie padło zaraz po przedstawieniu opcji pozytywnej !

    Więc za co i w jakim celu ta uwaga Admina „cosik Pana nie lubiem” ?

    Dobrze, że tylko cosik 🙂

    Tu na marginesie taka dykteryjka szmoncesowa:
    Belfer wpisał do dzienniczka uwagę, że Aronek nieładnie pachnie.
    A mamełe odpisała: – Aronek nie fijoek, nie czeba go wonchać, ale uczyć !

    ==

    Może już pora głębiej się zastanowić nad poruszanymi przeze mnie problemami – a w tym związkami przyczynowo↔skutkowymi bez uprzywilejowanego kierunku oddziaływań. Bo z ich naciąganych interpretacji bierze się sporo kłopotów dla skołatanej ludzkości. I proszę nie brać do siebie także „naciąganych interpretacji”, bo to jest intelektualny koszmar powszechny, w którym wszyscy tkwimy nawet nie zdając sobie zazwyczaj z tego sprawy.

    Ja też przez lata borykałem się z tym zagadnieniem przyćmiony obowiązującym prawami logiki oraz zasadami jeszcze od Kartezjusza – kategoryzowania wszystkiego w sposób jednoznaczny.
    Podczas analizy w ramach grantu ankiet wypełnionych przez pacjentów zaopatrzonych w ortozy teleskopowe mojego pomysłu, bezpośrednio natrafiłem na podobnego typu trudność w jednoznacznym ustaleniu, czy paraplegik poczuł się zdrowszy dlatego, bo więcej ćwiczył, czy może mógł ćwiczyć więcej, bo poczuł się zdrowszy ?

    Nie łatwa jest też interpretacja wykazanego przy tej okazji efektu elity objawiającego się przesunięciem rozkładów normalnych : czy aktywność fizyczna stymuluje aktywność intelektualną, czy może osoby bardziej inteligentne są także bardziej aktywne fizycznie ?
    Na tego typu splątane związki zależne obu-kierunkowo zwykle mawiamy z rezygnacją : błędne koło.

    Problematyką splątań zajmuje się teoria systemów i cybernetyka, ale bez łatwego przejścia do biologii, bo fizjologia bywa paradoksalna. Wielu uprawiałoby sport, gdyby sport tak nie męczył, a męczą się, bo nie uprawiają sportu. Czy zdrowiej, szczęśliwiej i dłużej żyją ci, którzy organizm oszczędzają, czy ci aktywniejsi ? Czy hartowanie zimną wodą jest zdrowe ?
    A cierpiący na bezsenność często nie mogą zasnąć z obawy, że i tym razem znowu nie usną… Mark Twain: Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo się przestają bawić.

    Gdzie jest prawda ?

    I czy w ogóle ona tu jest ?

    Zatem – wobec niejednoznaczności „powszechnego prawa przyczynowości”- ileż powstało błędnych zasad, odkryć, dowodów, orzeczeń, interpretacji, ekspertyz, doktoratów, habilitacji, czy profesur ?

    Albowiem tzw. logiczne wnioskowanie nie zawsze prowadzi do uchwycenia faktycznego charakteru wzajemnych powiązań, a w efekcie – nie pozwala na ustalenie obiektywnej Prawdy.

    To m.in. dlatego cała ta szarpanina cywilizacyjna tak się obecnie nakręca.

    Spoko, to też tylko inny fragment mojego innego eseju 🙂

  15. RomanK said

    Pan SMmerdzacy Dollar oczywiscie zrozumial..ze jedynym save haven jest metal….
    Niech pan powie zrozumial pan, czy rzeczywiscie- jak sie troszczacy martwia nie pojal – jak oni????

  16. Marucha said

    Re 14:
    Pan sobie zasłużył, aby go nie lubić. W Panu jest coś takiego. Ja Pana mogę tylko tolerować. Tolerować w sensie właściwym – to znaczy nie akceptować, ale zacisnąwszy zęby starać się Pana ścierpieć.

  17. komu mozna zaufac said

    12
    Peryskop
    Finlandia to bardzo luteranski kraj. Nie wiem czy religijny.
    A znowuz Rosjanie sa bardzo prawoslawne. (Pana dane statystyczne nie podaly lokaty Rosji, USA czy Wenezueli w czasach Chaveza.)
    Japonczycy (sinto) jeszcze do niedawna mieli bardzo duzo spolecznego zaufania.
    Odkad wlazl tam Mossad to sie zaufanie urwalo. Podobnie w Malezji.
    W przeciwienstwie do opinii gajowego Maruchy mnie sie ten wywiad o klamstwie bardzo podoba.
    Udawadnia niezbicie, ze nawet naukowcy wierza ze klamstwo istnieje. Uwazam to za wiekopomne odkrycie naukowe. Zwlaszcza ze rozne badania naukowe potwierdzaja ze ogromna ilosc naukowcow opiera swoje wynaleziska na klamstwach.
    No wiec panskie wywody w charakterze kazania o tkwieniu latami w klamstwie sa szalenie pozyteczne w badaniach antropologicznych, ktore mi nasuwaja kolejne odkrycie, ze w czasach neolitu i poganstwa w ogole ludziska klamstwa nie znali.
    Ateisci tez sa przewaznie prawdomowni.
    Bo czyz bezbozny Chinczyk moze klamac?
    Bardzo mi sie spodobaly te ‚rozdzwieki na tle koczowniczym’ wsrod greckich nomadow.

  18. RomanK said

    ad 15. jesli ktos jest powaznie zanipokojony a ma wiecej papierow..neicucieka z papierem..kazdym papierem..wlacznei z papierowym zlotem…
    KTore nei daje zadnej gwarancji ze to co obiecane i podpisane pan zobaczy kiedykowliek. Jesli Metal to w rece, ponadtyo…
    numizmaty, antyyki, art ale tu sie musi pan znac co pan kupuje,,,,
    I ziemia…zadne spekulacyjne dzialki gdziekolwiek….ale porzadny rolniczy zagon orny i las,,,

  19. RomanK said

    ZLudzxi ektozy mnaja jakie takie oszczednosci powinni sie okupic..samochod, sprzet jaki jest im potrzebny..cokolwiek fizycznego.ubrania , buty dzieciom, meble…i prowiant..przynajmniej na pare miesiecy…..bo szkoda kazdego papieru zwlaszcz ajak sie musialo na niego ciezko pracowac….

  20. Marucha said

    Re 17:
    To nie wywiad mi się „nie podoba”, ale osoba Peryskopa.
    A zwłaszcza samo zakończenie, za które powinno się Peryskopa jebnąć w dziób.

  21. Miet said

    ============
    „Albowiem tzw. logiczne wnioskowanie nie zawsze prowadzi do uchwycenia faktycznego charakteru wzajemnych powiązań, a w efekcie – nie pozwala na ustalenie obiektywnej Prawdy.”
    ============
    Ludzie trzymajta mnie bo nie ździerżę!
    Takich „mądrości” to jeszcze tutaj w Gajówce nie widziałem, nie słyszałem.:-)))

  22. Marucha said

    Re 21:
    No widzi Pan.
    Człowiek się uczy do końca życia.
    Na przykład że rozumowanie pozalogiczne może uchwycić faktyczny charakter wzajemnych powiązań… etc.

    W ogóle pozaintelektualne podejście do wielu spraw może dać zaskakujące wyniki.

  23. Peryskop said

    Re 16 Dzięki za wyrozumiałość.

    Cierpienia Admina nie idą na próżno, bo przecież rozważania o niuansach procesów poznawczych nikomu rozsądnemu nie powinny zaszkodzić.

    Niestety nie każdy jest w stanie zrozumieć te niuanse i wtedy pozostaje naśmiewanie się z nich i/lub ataki ad hominem czyli niemerytoryczne, uszczypliwe uwagi natury osobistej (#21).

    A w jednym miejscu muszę zaprotestować, bo nie mam „dzioba”, który powinno się „jebnąć”.
    Zwłaszcza w rycie trydenckim.

    Natomiast #17 wygląda na wpis ponownie przenickowanego NICKa zwanego excudex’em.

    Krótka polemika z filozofem hjk +200+ nicków mycków, z jego ulubionym „Żenua” :

    …w czasach neolitu i poganstwa w ogole ludziska klamstwa nie znali. – Zapewne znali.

    Ateisci tez sa przewaznie prawdomowni. – Bywają, poznałem kilku takich.

    Bo czyz bezbozny Chinczyk moze klamac? – Sprawdziłem na miejscu, że może.

    ==

    A dla otrzaskania się z tematyką pokrewną polecam „PRZYCZYNOWOŚĆ FORMATYWNA”.

    Zjawisko przyczynowości formatywnej polega na osiągnięciu pewnego punktu krytycznego, kiedy nowa wiedza lub umiejętność, początkowo zdobywana kosztem wielkiego wysiłku na poziomie jednostki, nagle rozprzestrzenia się na cały gatunek.

    http://www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/26-esej-przyczynowosc_formatywna.htm

    Przy okazji należałoby przypomnieć zacną choć tragiczną osobę autora: Piotr Skórzyński (11.01.1952 – 3.06.2008), publicysta, poeta, krytyk i eseista, działacz opozycji politycznej w PRL, przed popełnieniem samobójstwa w liście adresowanym do żony napisał :
    „…nie godzę się na nikczemnienie świata. I już tylko tyle mogę zrobić, żeby w nim nie być…”

    Szkoda, że zabrakło mu determinacji i wytrwałości.

  24. Peryskop said

    Re 22 Człowiek się uczy do końca życia…

    To fakt.
    Ale czy każdy potrafi korzystać z nowo nabywanej wiedzy ?

  25. Peryskop said

    Dyskusja potoczyła się w takim stylu, że trudno nie sięgnąć po przykład opisany w cytowanym artykule „PRZYCZYNOWOŚĆ FORMATYWNA”

    Paul Kammerer (1880-1926)
    http://folio.nzz.ch/sites/default/files/styles/article_teaser_landscape/public/images/gallery/JVWDC/jylnt.jpg?itok=iaN50Wd6

    Tragedia Paula Kammerera (1880-1926) mówi nam niemało o tzw. otwartości umysłowej zinstytucjonalizowanego racjonalizmu naukowego. W roku 1902 Kammerer wstąpił do wiedeńskiego instytutu biologii eksperymentalnej, zwanego „instytutem magików”. Wykształcenie muzyczne, jakie odebrał, sprawiło, że okrzyczano go później dyletantem. Wkrótce zaczął osiągać większe niż jakikolwiek inny biolog sukcesy nie tylko w utrzymywaniu przy życiu delikatnych zwierząt doświadczalnych, ale także w rozmnażaniu ich. To powodzenie, fakt, że inni nie potrafili powtórzyć jego prac, teza (prawo seryjności), że przypadek nie jest przypadkiem, jego przewrażliwiona natura – wszystko to doprowadziło do upadku Kammerera.

    Kammerer wprowadzał modyfikacje w zwyczajach godowych, kolorze i wyglądzie zwierząt poprzez hodowanie w warunkach odmiennych od ich środowiska naturalnego. Jego kontrowersyjne doświadczenia z salamandrami i ropuchami zdawały się wspierać wysuniętą przez Lamarcka hipotezę, że cechy nabyte mogą być dziedziczne. Wyniki wywoływały konsternację neodarwinistów, którzy do dziś twierdzą z uporem, że ewolucja polega na naturalnej selekcji opartej na losowej mutacji. Samuel Butler pisał w ubiegłym wieku:
    Z Lamarcka naśmiewano się tak systematycznie, że występowanie w jego obronie sprowadza się do filozoficznego samobójstwa. W przypadku Kammerera samobójstwo było fizyczne. Kluczowe znaczenie miało jednak jego twierdzenie, że nabyte modyfikacje mogą być przekazywane nawet w obrębie jednego pokolenia.

    Tylko kilku niezależnych myślicieli, jak Arthur Koestler czy Lyall Watson, którzy dowiedli, że prace Kammerera zdyskredytowane są nie z powodów naukowych, ale emocjonalnych, odważyło się nazwać jego prace inspirującymi i odkrywczymi…

    Banda neodarwinistów aby wykończyć Kammerera posunęła się do fałszowania jego preparatów.

  26. Peryskop said

    Przepraszam, foto z poprawionego linka :


    Paul Kammerer (1880-1926)

  27. Marucha said

    Panie Peryskop,
    Wal się Pan razem ze swoją filozofią.
    Pan w ogóle nie rozumie, o czym pisze.

  28. kandydat do stypendium said

    21
    Miet
    Niech sie Miet nie nasmiewa z powaznych powiklan myslowych na ktore mozna dostac stypendium naukowe.
    W przedmiocie meskich to znaczy twardych argumentow pan Peryskop wyciagnal sluszny wniosek ze kultura hellenska, jak sama nazwa wskazuje pochodzi od pieknej Heleny ze wzgledu na domene kobieca.
    Chyba zloze podanie do Royal Society o przyznanie grantu na poszukiwanie prawdy w zakresie wzorcow dochodzenia do konsensusu w cywilizacji lacinskiej uwzgledniajac zapozyczenia helenskie. (Na podstawie wojny trojanskiej, wojen peloponeskich oraz wojny stuletniej a moze nawet i trzydziestoletniej).

  29. SAP said

    Panie Peryskop. Ulega Pan afektacji, zachwyca się pan sam sobą. Pan wywody nie są ani piękne, ani mądre. W sztuce oratorskiej nie tworzy pan arcydzieł. Waszmość wali językiem jak cepem. I kręci się pan w kółko jak badacze paradoksu Eubulidesa.

  30. wiesdomar said

    Ludzie kochani, że ten peryskopii bełkot jeszcze Was nie wyprowadził z równowagi, to się dziwie. Swiadczy to o Waszej niespotykanej anielskiej cierpliwości i zupełnie nie potrzebnym szacunka dla osob przejawiających pospolity ostatnio przypadek psychozy.

  31. Janka said

    Bardzo bardzo cenny artykuł. Nazywa po imieniu czarnych pułkowników i patogie aliantów i ich „pomocną dłoń” dla narodu greckiego. Grecja po 2wś nie zaznała normalnej demokracji – o ironio kolebka demokracji jest niestety wzorcowym przykładem patologii demokracji. Najlepiej nazwał to Stanisław Lem: „DEMOKRACJA TO WŁADZTWO INTRYGANTÓW WYBIERANYCH PRZEZ GŁUPCÓW”. Z żalem się trzeba z tym zgodzić.
    Dzisiejsza Grecja to wg panów tego świata, skansen starożytnej kultury Europy: tj. administratorzy ruin do zwiedzania, plus hotelowa obsługa kurortów nadmorskich oraz co najważniejsze południowa, rezerwowa flanka NATO, na wypadek, gdyby Turcja stała się zbyt niezależna (w przyszłej wojnie z Rosją czy Chinami – nieważne z kim ważne że można bedzie znowu dużo zarobić). Dlatego sygnał że premier Grecji odbył rozmowę telefonczną z Putinem doprowadził do wrzenia anglo-saxo-chazarską elitę bankowo-militarną. Stawiam butelkę piwą że obecny premier wnajbliższych 6 miesiącach zachoruje na zawał, popełni samobójstwo, zginie w wypadku lotniczym lub w najlepszym przypadku okaże się pedofilem i zoofilem co skaże go tylko na śmierć polityczną. Te 350 szt F-16 uzbrojonych po zęby za kredyty z ECB i banków anglosaskich przecie nie mogą stać i rdzewieć – Grecja to wspaniały lotniskowiec, można stąd kontrolować cały bliski wschód.

  32. Peryskop said

    Czy znowu gdzieś coś napisałem tak źle, że Admin znowu mnie „cosik nie lubiam” ?

    Przecież to tylko rzeczowa polemika w kulturalnym tonie.

    Re 27
    A ja mam wrażenie, że rozumiem co piszę. I to całkiem nieźle.
    Pan Marucha podobnie funkcjonuje, mam nieodparte wrażenie.

    Co istotne, w wielu kluczowych kwestiach mamy bardzo zbliżone, o ile nie identyczne poglądy – pedalstwo, EU, USA, Ukraina, Rosja, uwiąd patriotyzmu – także w PL, Braun, rola JP2 w judeizowaniu chrześcijaństwa, Franciszek, zło emanujące z wywróconego Watykanu, ST.

    Bodaj pomogłem Panu Gajowemu podnieść jego stopień zwątpienia w Moonlandingi Apollo z 50% do ok. 70%. A być może nawet podnieść świadomość co do różnorakich zagrożeń z chemtrajlsów.

    Zatem na tych kardynalnych punktach stycznych można wiele pozytywnego zbudować.

    Więc w czym problem ?
    Chyba przecież nie w poza-merytorycznych emocjach ambicjonalnych ?

    Czy nie w szczekających nickach myckach, przez co Gajówka funkcjonuje jak Gojówka ?
    Tylko patrzeć jak wpadnie Pan Bo(ż)ydar i z rechotem wklei kawałek zakrzywionej rury 😦

    Re 28
    Złożyć wniosek do The Royal Society o przyznanie grantu rzeczywiście może każdy.
    Ale dostać aprobatę wyznaczonych arbitrów – może już nie każdy. I wcale nie łatwiej jest w The Royal Society of Edinburgh oraz The Royal Irish Society, które też zaaprobowały moje wnioski.

    Co ciekawe – jak sprawdziłem – nie trzeba być masonem, ani nawet zwolennikiem masoństwa, żeby grant badawczy stamtąd otrzymać – od instytucji uważanych za masońskie 🙂
    Radzę zacząć od czegoś łatwiejszego, np od stypendium poprzez „MCA-Marie Curie Actions”, a jeśli poza Europą – to np przez National Science Council na Tajwanie. Oni się bardzo starają, bo konkurują z Mainland China.

    Re 29
    Dzięki NICK +200+ mycków nicków za przywołanie Eubulidesa.
    Jego paradoks kłamcy jest super, bo w prosty sposób ukazuje manowce logiki klasycznej:

    Pewien człowiek twierdzi: „ja teraz kłamię”. Jeśli zadamy sobie pytanie, czy jest on kłamcą czy też twierdzi prawdę dojdziemy niechybnie do sprzeczności. Jeśli kłamie, to stwierdzając „ja teraz kłamię” wypowiada prawdę, a więc nie jest kłamcą. Jeśli natomiast twierdzi prawdę, to znaczy, że kłamie, bo to oznacza wypowiadane przez niego zdanie.

    Dobrze żeby sympatyczny Pan Miet sobie ten paradoks przemyślał, i nie tylko on, bo takich sytuacji mamy przecież multum dookoła worldwide.

    Re 30
    Doświadczenie kliniczne wskazuje, że szczególne skłonności do zarzucania innym osobom dolegliwości natury psychicznej mają osobniki same posiadające tego typu problemy zdrowotne.
    A operacyjnie czynią tak trolle.

  33. regina said

    regina do peryskop; Jak dotad wszystkie komentarze pisane byly spontanicznie.Ludzie pisza to co czuja.Prostym zrozumialym jezykiem.Panski”esej” wyglada na dobrze oplacona prace zbiorowa. Piszac o premierze Grecji stara sie pan pode……ac.Same bzdety! Ale nawet z tego co pan napisal,wywnioskowalam,ze jest to czlowiek bardzo pracowity i ambitny.Wprzeciwienstwie do naszych gnomow broni jak tylko sie da swoich obywateli.Daj pan spokoj jego partnerce i jej stylowi ubierania bo zasmierdzialo mi mediami.Nie chwal sie pan nagrodami,bo gdy daja je na zachodzie to zwykle w ich wlasnym interesie.No i ta wyszukana forma ktora stara sie pan zaszokowac czytajacych.Forma wziela gore nad trescia. Jak pan taki odwazny to daj pan odpor dziennikarzom niemieckim aby przestali uzywac nazwy ” Polskie obozy zaglady” Zycze powodzenia! To co napisal Pan Marucha, oGreckim kryzysie to same fakty.Natomiast to co pisze pan to same bzdety!Prosze nie odpisywac bo itak nie bede tego czytala.Szkoda czasu.

  34. Boydar said

    Przecież pisałem wielokrotnie, że Zagięta Rura łże samą swoją obecnością. Dlaczego Rura jest zagięta; bo już parę razy w życiu widać w dziób zaliczyła. Jak się handluje prawdą, zwłaszcza w świątyni, to trzeba się liczyć z możliwością, że ktoś przyjdzie i przywali, niechby i w rycie przedtrydenckim.

  35. Peryskop said

    Pani Reginie rzeczywiście nie warto odpisywać.

    Panu Boydarowi też, bo ma kompleks – prawdopodobnie na tle swojej zagiętej rury.

    Ale dlaczego miałbym zamilczeć na fałszywe zarzuty ?

    Po pierwsze – Pan Marucha dał tekst nie własny ale Corey Schink w tłumaczeniu PRACowniA4
    http://www.sott.net/article/298627-Greek-crisis-about-political-ideology-and-psychopathology-not-finance

    Po drugie – #7 to nie mój „esej”, więc i nie moje „bzdety”
    Ale rzeczywiście wygląda to na dobrze opłaconą pracę zbiorową, bowiem pan Aleksis Cipras i pani Peristera Batziana zostali opisani w artykule zacytowanym ze strony biznesowej :
    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/ue/seksi-aleksi-i-czerwona-betty-para-ktora-trzesie-europa/46zqm6

    Po trzecie – jestem pełen podziwu dla premiera Grecji, że utarł nos banksterom, czemu dałem wyraz m.in. tym wpisem :
    https://marucha.wordpress.com/2015/07/06/grecy-wycieli-numer-unii-jewropejskiej/#comment-495850

    Po czwarte – zaglądam tu dość często, ale jak dotąd nie zauważyłem wielu wpisów nicka Regina poza postem dziś oraz : 3. regina said 2015-07-06 (poniedziałek) @ 20:49:23
    Grecy popedzili kotka Merkeli i spolce.

    Po piąte – jeśli Pani Regina została zaszokowana „wyszukaną formą” któregoś z moich komentarzy, to jej współczuję, przyznając że znam zasady polskiej ortografii i gramatyki.

    Po szóste – pojedynek „Silence is Golden” : Tsipras vs Merkel
    http://www.madata.gr/viral/426960.html

  36. Miet said

    Re.32.
    =========
    „Pewien człowiek twierdzi: „ja teraz kłamię”. Jeśli zadamy sobie pytanie, czy jest on kłamcą czy też twierdzi prawdę dojdziemy niechybnie do sprzeczności. Jeśli kłamie, to stwierdzając „ja teraz kłamię” wypowiada prawdę, a więc nie jest kłamcą. Jeśli natomiast twierdzi prawdę, to znaczy, że kłamie, bo to oznacza wypowiadane przez niego zdanie.

    Dobrze żeby sympatyczny Pan Miet sobie ten paradoks przemyślał, i nie tylko on, bo takich sytuacji mamy przecież multum dookoła worldwide.”
    =========

    Nie wiem czy rzeczywiście jestem sympatyczny – ale Panie Peryskopie, mogę Panu zapodać parę innych paradoksów logicznych a i także w dziedzinie teorii zbiorów.
    O czym one świadczą? Czy o tym, że należy przestać posługiwać się logiką???

    Te paradoksy dotyczą przypadków z krańca teorii i nie mają praktycznie żadnego znaczenia w nauce poza teoretycznymi dywagacjami.

    A słyszał Pan o Goedlu, genialnym austriackim logiku, który udowodnił, że w każdym systemie dedukcyjnym, opartym na niesprzecznym systemie aksjomatów, istnieją zdania prawdziwe, których nie da się udowodnić poprzez użycie logiki tego systemu i przyjętych aksjomatów?

    Czy to oznacza, że należy odrzucić ( co Pan raczył sugerować) logikę w dochodzeniu prawdy???

  37. Peryskop said

    Re 36
    Słyszałem o Goedlu i również o jeszcze kilku innych mądrych osobach z wyobraźnią.

    Jednym z pionierów paradoksologii był Zenon z Elei…

    Mniej u nas znanym logikiem był buddyjski mnich Vasubandhu (ok. 420-500), rektor uniwersytetu Nãlandã, którego ruiny miałem okazję zwiedzić. Poddając analizie warunki brzegowe wydedukował w oparciu o prace poprzedników, że: Pragnienie odnalezienia obiektywnie istniejącej, nieredukowalnej, czyli najmniejszej cząstki materii – nie może zostać spełnione.

    Zatem ten hinduski filozof już przed 15 wiekami wykazał rozmywanie materii, dostrzegane metodami dedukcyjnymi od kilkudziesięciu lat przez współczesnych fizyków, także noblistów.

    A wracając do rzeczy – Pan mnie niewłaściwie zrozumiał, bo nie miałem zamiaru sugerowania komukolwiek, aby odrzucić logikę w dochodzeniu prawdy.

    Natomiast moim celem było – poprzez podanie przykładów – uświadomienie Czytelnikom jakie czyhają pułapki w naszych wnioskowaniach jeśli rozmaite zasady logiki (z zasadą powszechnej przyczynowości na czele) aplikować w ciemno, z automatu, bez obadania odnośnych niuansów.

    Fritjof Capra w książce „Punkt zwrotny” obwinia genialnego Kartezjusza o wywołanie zastoju we współczesnej nauce poprzez nazbyt mocno wpojone nam przekonanie, że wszystko można i należy jednoznacznie skategoryzować.

    Lecz czy nie ma w tym obwinianiu sporo racji ?

  38. Majster said

    „Na czele partii stał Nikolaos Michaloliakos, protegowany nazistowski kolaborant, uczestnik operacji Gladio i współpracownik CIA, człowiek, który zapoczątkował grecką wojnę domową i rządy czarnych pułkowników.” – to chyba pomyłka w tłumaczeniu, bo w piszą, że urodził się w 1957. Zdjęcie sugeruje narodowość prawniczą, co pasuje do tezy o prowokacji.

Sorry, the comment form is closed at this time.