Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak papież-Polak Jan Paweł II zaprzągł polskich księży do współpracy z CIA przeciw PRL

Posted by Marucha w dniu 2015-07-25 (Sobota)

Gajowy nie jest w stanie zweryfikować ani tym bardziej zinterpretować podanych w artykule faktów historycznych. Liczy jednak na swych czytelników.
Admin

W okresie, który nastąpił bezpośrednio po II Wojnie Światowej , a następnie w czasie „zimnej wojny” Watykan nie pozostawał stroną niezaangażowaną w konflikcie między „zachodem” a ZSRR i pozostałymi państwami „bloku komunistycznego”. Tej sytuacji nie można się dziwić, zważywszy, że również wysoko postawionym hierarchom KRK wytaczano typowo stalinowskie procesy, w których podsądnych zmuszano do przyznania się do zmyślonych zarzutów.

Na Węgrzech za szpiegostwo na rzecz Zachodu i … handel walutą skazano na dożywocie kardynała Józefa Pehm-Mindszenty’ego. W Polsce jedną z głośniejszych spraw tego typu, przed aresztowaniem prymasa Wyszyńskiego, był proces bp Czesława Kaczmarka, aresztowanego w 1951 pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA i kolaboracji z okupantem hitlerowskim.

Kościół nie zdołał w tej konfrontacji uniknąć posunięć wysoce dyskusyjnych od strony moralno-etycznej. Jedną z takich spraw było np. zwieńczone sukcesem zaangażowanie papieża Piusa XII w ocalenie internowanych w Rimini żołnierzy SS Galizien przed deportacją do ZSRR.

Co ciekawe, żołnierze SS Galizien zwórcili się z prośbą o pomoc również do gen. Władysława Andersa, którego II Korpus kontrolował wówczas Rimini – i pomoc taką, jako … „obywatele II RP” (!!!), otrzymali (patrz „Rimini List”, po polsku, w wersji złagodzonej: Anders i Watykan ratują jeńców z SS Galizien przed deportacją do ZSRR; w literaturze: Zygmunt Mańkowski, Wiek XX: studia, publicystyka, wspomnienia, Wyd. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2008, str 328; Marek Wierzbicki, Ocalone archiwum polski podziemnej: ziemie Wschodnie II RP w dokumentach ze zbioru Wojciecha Bukata, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, 1 sty 1997, str. 25).

Poniżej przytoczone zostaną tylko najciekawsze fragmenty tekstu Leszka Szymowskiego „Rycerze Karola Wojtyły. Tajna służba Watykanu.” opublikowanego w tygodniku „Angora” nr 52/2013. Zainteresowanym lekturą całości polecamy zakup online na stronie http://tinyurl.com/angora-52-2013

Rycerze Karola Wojtyły. Tajna służba Watykanu.

LESZEK SZYMOWSKI, ANGORA nr 52 (29 XII 2013), str. 64

Tuż po swoim wyborze na Stolicę Piotrową Jan Paweł II zreformował instytucję odpowiedzialną w Watykanie za wywiad i kontrwywiad (uwaga red.: na jej czele stał watykański dyplomata, arcybiskup Luigi Poggi). Tajna służba Stolicy Apostolskiej, współpracując z CIA, odegrała bardzo ważną rolę w zakończeniu zimnej wojny i obaleniu komunizmu.

(…) Papież – sam pochodzący z kraju komunistycznego – doskonale zdawał sobie sprawę, że on i księża pracujący w Kurii Rzymskiej będą narażeni na inwigilację ze strony służb specjalnych krajów Układu Warszawskiego. Pamiętał, że jako arcybiskup krakowski sam zwracał uwagę księży na zagrożenie ze strony bezpieki i wydał im polecenie, aby pisali notatki po każdym spotkaniu z funkcjonariuszem SB. Jan Paweł II wiedział, że jeżeli zamierza rzucić wyzwanie „imperium zła”, to jego pierwszym krokiem musi być wprowadzenie zasad bezpieczeństwa wewnątrz Stolicy Apostolskiej.

Przyjaciel z Sekretariatu Stanu

(…) Luigi Poggi (ur. 1917 roku w Piacenzie) – (…) doktor nauk prawnych – święcenia kapłańskie przyjął 28 lipca 1940 roku. Po studiach w Rzymie, w 1945 roku, rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, w sekcji do spraw relacji z państwami. Z jego oficjalnej biografii wynika, że równolegle został tajnym szambelanem papieskim (1949) oraz prałatem domowym Jego Świątobliwości (1960). (…) W 1973 roku papież Paweł VI powierzył mu delikatną misję przywrócenia relacji dyplomatycznych z państwami socjalistycznymi: Polską, Czechosłowacją, Węgrami, Rumunią i Bułgarią. (…) w 1975 roku arcybiskup Poggi został przewodniczącym specjalnego zespołu roboczego ds. kontaktów z PRL.

Podczas swoich licznych podróży do Polski arcybiskup Poggi miał okazję poznać młodszego o trzy lata kolegę – kardynała krakowskiego Karola Wojtyłę. Połączyła ich nie tylko przyjaźń, lecz także wspólne stanowisko wobec komunizmu. Tak musiało się między nimi zrodzić zaufanie, które spowodowało, że już w pierwszym tygodniu swojego pontyfikatu Jan Paweł II powierzył arcybiskupowi Poggiemu najważniejsze stanowisko dla bezpieczeństwa Stolicy Apostolskiej.

Sekretna misja

Jan Paweł II polecił, aby Poggi objął kierownictwo nad tajną Sodalitium Pianum. Tę instytucję utworzył w 1907 roku papież Pius X. Zlecił jej zbieranie informacji o zagrożeniach płynących dla Kościoła ze strony wszystkich innych państw i organizacji. Wszystko po to, aby dążyć do zjednoczenia chrześcijan oraz umacniać w świecie pozycję Kościoła i autorytet samego papieża.

Jednak pierwsza wielka operacja Sodalitium Pianum zakończyła się bezprecedensową wpadką. Watykan, marzący o zaprowadzeniu katolicyzmu w Rosji, z nadzieją przywitał upadek prawosławnego caratu i powstanie rządów bolszewików. Udzielił nawet partii Lenina 10 milionów dolarów kredytów, ponieważ liczył, że komuniści skończą z prześladowaniami katolików w Rosji. Tymczasem bolszewicy prześladowania rozpoczęli na masową skalę, a pieniędzy nie zwrócili.

W latach 20. ubiegłego wieku Sodalitium Pianum pomagało polskim księżom zakładać nielegalne parafie na terenie ZSRR. W rezultacie wielu księży zginęło z rąk NKWD, a komuniści uzyskali pretekst do dyplomatycznych ataków na Watykan. W marcu 1939 roku za namową Sodalitium Pianum Pius XI podpisał konkordat z III Rzeszą, co Hitler wykorzystał, przedstawiając się jako sojusznik Kościoła (nuncjusz papieski najpierw nakłaniał Polskę do tego, by zgodziła się na eksterytorialną autostradę, potem nie protestował przeciwko napaści Niemiec na Polskę).

Sodalitium Pianum zaczęło wspierać przeciwników Hitlera (m.in. Clausa von Stauffenberga) nieświadome, że w razie ujawnienia choć jednego takiego przypadku nazistowski dyktator będzie miał pretekst do zajęcia Watykanu. Z kolei w 1945 roku i później Sodalitium Pianum pomagało ściganym nazistowskim zbrodniarzom wyjechać z Europy i uniknąć kary (w ten sposób uciekł przed sprawiedliwością m.in. Josef Mengele) (uwaga p.e.1984: patrz np. E. Frattini, The Entity: Five centuries of Vatican espionage, wyd. Macmillan, 2008, str. 282).

Po wojnie Sodalitium Pianum analizowało zagrożenia płynące dla kolejnych papieży i Kościoła, ale nie ustrzegło się kolejnych błędów – m.in. pozwoliło na infiltrację biskupów przez komunistyczne służby specjalne, na ich wpływ na Sobór Watykański II, wreszcie – na coraz bardziej aktywne działania wywiadu sowieckiego wymierzone w Stolicę Apostolską. Wszystkie te wpadki doprowadziły do zmarginalizowania całej instytucji i jej zejścia w kolejnych latach na dalszy plan.

Potężny sojusznik

Sodalitium Pianum mające szczytne cele, ale nie potrafiące ich zrealizować było w stanie kompletnego rozkładu, gdy Jan Paweł II mianował jego szefem arcybiskupa Poggiego. Hierarcha zobowiązał swoich kolegów z nuncjatur na całym świecie, aby pozyskiwali i dostarczali informacje ważne z punktu widzenia Watykanu. Zaostrzył również przepisy bezpieczeństwa w Państwie Kościelnym – m.in. procedury dostępu do najważniejszych dokumentów, wprowadzania gości.

Poggi wiedział, że watykański kontrwywiad nie będzie w stanie poradzić sobie ze służbami państw socjalistycznych, dlatego postanowił poszukać silnych sprzymierzeńców. Naturalnym kandydatem na sprzymierzeńca była amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA).

Tajne porozumienie

Jesienią 1978 roku arcybiskup Poggi doprowadził do podpisania tajnego porozumienia Sodalitium Pianum z CIA. Efektem było rozpoczęcie wspólnej operacji wywiadowczej o kryptonimie „Otwarta księga”. Polegała ona na dostarczaniu do krajów socjalistycznych, na Ukrainę i do republik bałtyckich zakazanej literatury antykomunistycznej oraz przetłumaczonej prasy katolickiej.

Z początku Waszyngton niechętnie angażował się w tę operację, bo prezydent Jimmy Carter bał się naruszania dobrych stosunków z ZSRR. Sytuacja się zmieniła w 1980 roku, gdy Cartera zastąpił Ronald Reagan – zwolennik twardego kursu wobec ZSRR. W efekcie wiosną 1981 roku na zaproszenie arcybiskupa Poggiego do Watykanu przyjechał szef CIA William Casey. Został przyjęty na audiencji przez papieża, któremu obiecał pomoc i współpracę. Casey zapewnił, że papież będzie miał dostęp do wszystkich interesujących go informacji, przede wszystkim do tych dotyczących Polski. Od tej pory CIA przekazywało regularnie do Watykanu raporty m.in. na temat planów wprowadzenia stanu wojennego. Te informacje były wykorzystywane przez Kurię Rzymską w scenariuszach politycznych działań.

W rewanżu arcybiskup Poggi zaktywizował duchownych pracujących w krajach komunistycznych, aby przekazywali wszystkie informacje, które uznają za ważne. Do Sodalitium Pianum popłynął strumień interesujących wiadomości, które z kolei przekazywano oficerowi CIA w Rzymie. Co równie istotne: w ramach amerykańsko-watykańskiej współpracy Jan Paweł II, na prośbę ambasadora USA w Watykanie, ostro zdyscyplinował wpływowych biskupów w USA, którzy publicznie krytykowali politykę Ronalda Reagana, zwłaszcza jego stanowcze działania względem ZSRR.
(…)

Tajna korespondencja

30 marca 1981 roku prezydent USA Ronald Reagan został postrzelony przez szaleńca i trafił do szpitala. Jan Paweł II przesłał mu telegram, w którym zapewnił, że modli się o jego powrót do zdrowia. Półtora miesiąca później, 13 maja 1981 roku, na placu Świętego Piotra doszło do nieudanego zamachu na życie papieża Polaka. Wówczas Reagan wysłał do kliniki Gemelli depeszę, w której zapewnił, że modli się o jego szybki powrót do zdrowia. Tak rozpoczęła się wymiana serdecznych listów między obydwoma politykami.

Kilka miesięcy później Reagan powołał na swojego doradcę do spraw bezpieczeństwa Williama Clarka – głęboko wierzącego katolika. Clark w pierwszą podróż zagraniczną pojechał do Watykanu, gdzie spotkał się z papieżem, a wcześniej z arcybiskupem Poggim i jego współpracownikami z Sodalitium Pianum. Ci przekonali go, aby rząd amerykański podnosił sprawę wolności religijnej, stosując naciski na kraje komunistyczne.

W grudniu 1981 roku, gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny, prezydent Reagan nałożył na PRL sankcje gospodarcze. W korespondencji wysłanej do Waszyngtonu Jan Paweł II nazwał ten krok „moralnie uzasadnionym”. I po raz kolejny użył swojego autorytetu, aby ukrócić wszelkie próby krytyki działań Reagana ze strony lewicowych hierarchów kościelnych.

Uwaga red.: W kontekście gestu Jana Pawła II warto przedstawić także nieco inne spojrzenie na sprawę tych „moralnie uzasadnionych” sankcji:

Strategia public relations i „moralnie uzasadnione” sankcje Ronalda Reagana wobec PRL

Polska wspólnota narodowa przeżywa w 1982 roku głęboki kryzys. Ma on dwa objawy: polityczny i gospodarczy. Są tak nierozłączne, że uleczyć można tylko oba razem, bowiem motywacje polityczne obywateli zależne są od sytuacji gospodarczej — a z drugiej strony możność uzdrowienia gospodarki wiąże się ze spokojem, ładem i zaufaniem ludności do władz — czyli z wydobyciem się z kryzysu politycznego.
Analiza schorzeń na obu odcinkach wymaga oddzielnego i precyzyjnego zbadania przyczyn ich powstania i metod uchylenia. Zatrzymam się na kryzysie politycznym. Można go określić jako psychozę zbiorową, jako negację płynącą z różnych źródeł. Punktem wyjścia rozważań nad nią będzie niezwykle zjawisko, powstałe w dniach, w których piszę te słowa.

Zjawiskiem tym jest kampania propagandowa prezydenta USA Reagana, rozwinięta w styczniu i lutym 1982 przeciw rządowi polskiemu. W ślad za nią wprowadził on restrykcje ekonomiczne, to jest ograniczenie kredytów i dostaw, nawet żywnościowych, i skłonił do podobnych kroków zaprzyjaźnione z nami jeszcze niedawno państwa Europy Zachodniej.

Restrykcje pogłębiły deficyt, i tak znaczny, koniecznych do wyżywienia ludności produktów rolnych. Chcąc ukryć tak jawne zagrożenie narodu polskiego, prezydent USA i jego francuscy przyjaciele co raz powtarzają, że nie hamują „humanitarnej” jałmużny, czyli posyłania paczek. I rzeczywiście. Zachód ofiarował nam parę milionów paczek parokilowych. Ale Reagan wstrzymał sprzedaż paru milionów nie paczek, ale ton samej kukurydzy, nie licząc zboża chlebowego.

Otóż wszystkie paczki razem wzięte nie mogły ważyć więcej niż setna część tego potrzebnego ziarna. Nie umniejsza to wcale wdzięczności, jaką odczuwamy dla poszczególnych obywateli wysyłających paczki — choć nie dla ich politycznych przywódców. Tym bardziej że poza żywnością restrykcje objęły dostawy części i materiałów niezbędnych w tym czy innym stadium dla normalnego toku produkcji przemysłowej. Spowodowało to przestoje licznych fabryk i poszukiwanie dostaw zastępczych, z natury rzeczy na gorszych warunkach, takich, jakie tylko udało się uzyskać.

Napisałem, że liczne parokilowe paczki winny budzić naszą wdzięczność dla poszczególnych dawców — ale nie dla hamujących dostawę milionów ton zboża rządów. Czyżby mogło być inaczej? Tak jest, i tu zahaczam o ten dziwny, charakterystyczny dla naszego kryzysu aspekt zjawiska, który stanowi punkt wyjścia moich rozważań. Ten aspekt to wyrazy wdzięczności ze strony niektórych naszych emigrantów dla Reagana i jego sojuszników — za to, że zamierza zadać śmiertelny cios naszej aprowizacji, a także całej polskiej gospodarce. I, rzecz trudna do uwierzenia, ci rodacy proszą o więcej, o dalsze ciosy.

To uczucie monstrualnej wdzięczności ma swoje echa także w niektórych kołach negatywnie usposobionych do własnego rządu obywateli polskich. Już nie wiem, gdzie czytałem, że są ofiary, które uwielbiają swych katów. Ale masochizm taki pojawia się nie tylko jako odruch emocjonalny. Umysły przyjaciół Reagana szukają rozpaczliwie zaczepienia logicznego, by móc cierpieć razy zadawane przez prezydenta amerykańskiego i jednocześnie móc dlań odczuwać wdzięczność i miłość.

Czasem to monstrualne, jak je nazwałem, pomieszanie uczuć powstaje stąd, że Reagan swoje nieprzyjazne kroki ubiera w płaszcz przyjaźni dla Polski albo też obrony praw człowieka. Co warte są te obłudne chwyty, pisać nie trzeba. Zaledwie warto dodać, że obrona praw człowieka nie jest stosownym argumentem dla rządu amerykańskiego, który nie tylko nie zwalcza, ale nawet popiera i finansowo, i zbrojeniowo szereg państw, gdzie prawa te są naprawdę lekceważone i deptane przez rządy dyktatorskie (uwaga red.: patrz np. N. Klein, Doktryna Szoku, Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa 2009, rdz. 2 – 5).
Źródło: Aleksander Bocheński, Kryzys Polski i kryzys ludzkości, wyd. PIW, Warszawa 1982, str. 5-7

Pomnik wdzięczności narodu polskiego dla Ronalda Reagana i Jana Pawła II (Karola Wojtyły), Gdańsk, 1.X.2013

Wielki szmugiel

7 czerwca 1982 roku Ronald Reagan i jego najbliżsi współpracownicy złożyli papieżowi wizytę w Watykanie. Jej kulminacją była długa rozmowa amerykańskiego prezydenta z Ojcem Świętym.

W tym samym czasie w Pałacu Apostolskim kardynał Casaroli (sekretarz stanu) i arcybiskup Poggi spotkali się z doradcami Reagana, m.in. Clarkiem i Casayem. Ustalono, że Sodalitium Pianum i CIA podejmą kolejną wspólną operację. Amerykański dziennikarz śledczy Carl Bernstein tak o niej pisał na łamach „Time”:

Tony wyposażenia – faksy, drukarki, transmitery, telefony, radia krótkiego zasięgu, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery i procesory były przemycane do Polski kanałami zorganizowanymi przez księży i amerykańskich agentów […]. Pieniądze na ten cel pochodziły z funduszy CIA, Narodowego Programu Demokracji i tajnych kont w banku watykańskim […].

Oprócz sprzętu do Polski popłynęły amerykańskie pieniądze, które miały posłużyć do wsparcia opozycji (m.in. do pomocy dla rodzin aresztowanych działaczy „Solidarności”). Z drugiej strony polscy księża informowali na bieżąco Watykan o atmosferze panującej wśród Polaków, o kolejnych objawach bankructwa komunizmu. Szczegółowe raporty trafiały na biurko arcybiskupa Poggiego, a ten zanosił je papieżowi.

Już wkrótce narody Europy Środkowej odzyskają wolność – pisał wiosną 1987 roku Jan Paweł II do Ronalda Reagana. Dwa lata później słowo stało się ciałem (uwaga red.: i kilka milionów Polaków zostało trwale uwolnionych od miejsc pracy, naród polski uwolniono od wielu przedsiębiorstw i innych składników majątku narodowego (patrz też „Jak zniszczono polski przemysł, pozbawiono Polaków pracy i wygnano ich z Polski), a wkrótce, przy wsparciu Jana Pawła II – od konieczności posiadania suwerenności [mowa o akcesji do Unii Europejskiej]; dzięki zainicjowanym „przemianom gospodarczym” wiele milionów polskich rodzin uwolniono od trudów związanych z posiadaniem i wychowywaniem dzieci – prorokowane przez Karola Wojtyłę „odzyskanie wolności” okazało się nad wyraz wielowymiarowe).
(…)

Marzec 23, 2014
https://ptto.wordpress.com

Komentarzy 59 to “Jak papież-Polak Jan Paweł II zaprzągł polskich księży do współpracy z CIA przeciw PRL”

  1. semperparatus said

    Państwo polskie w latach 1956-89(PRL)było rządzone przez Polaków i służyło polskiemu narodowi…Tacy przywódcy jak Władysław Gomułka i Edward Gierek byli patriotami.Także sojusz z ZSRR był korzystny dla Polski…ten kraj był gwarantem naszych granic zachodnich…a także-w wymiarze globalnym-prowadził politykę antysyjonistyczną i antyamerykańską.W związku z tym działalność KK a szczególnie „naszego”papieża…skierowaną na współpracę z USA w ogóle,a CIA w szczególności należy określić jako zdradziecką i działającą na szkodę naszego narodu…Szczególnie wyraźnie widać to dzisiaj…z perspektywy czasu…

  2. Joannus said

    ”W grudniu 1981 roku, gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny, prezydent Reagan nałożył na PRL sankcje gospodarcze. W korespondencji wysłanej do Waszyngtonu Jan Paweł II nazwał ten krok „moralnie uzasadnionym”.”

    Moralność talmudyczna pozwalała na uzasadnienie nie inaczej.
    Razem z Sodalitium Pianum wdal się w ”zwalczanie komunizmu” czyli syjonistyczno- amerykański plan rozwalenia dwubiegunowego świata pod szyldem wolności dla Koścoła w strefie wpływów ZSRR. Czyżby nie wiedział nic, że tzw komunizm to ta sama bajka żydowska co masoneria z Synami Przymierza, czy pozostająca w sterfie młodzienczych Teozofia, czy wreszcie Sodalitum Pianum z ”braćmi” Poggim i Casarolli i inni, co Lenina dofinansowywali i bandytów morderców ewakuowali.
    W końcu szerzej ludzie poznają zasługi Lolka, zwaszcza gdy zacznie się u nas walić jak w Grecji, i pomniki pójdą pod młot, i trzeba bedzie zapomnieć o śpiewaniu Barki.

  3. Joannus said

    Ad 1
    Bezspornie tak.
    Dodam coś jeszcze, tak jak służył Polsce tak służył KK.
    Dlatego duchowni powołując się na jego słowa, w moim odczucią stają się niewiarygodnymi, po prostu siejącymi dezinformację.

  4. Antares said

    Jak widać nie tylko posoborowy Franek czci banderowców i nazistów ale przedsoborowa banda też tak robiła. I znów nasuwa się pytanie, co Kościół katolicki nam dał? W historii naszego kraju przyniósł więcej szkód niż pożytku.

    Panie Antares, po pierwsze nie trzeba bezwarunkowo wierzyć wszystkiemu, co różni ludzie wypisują.
    Przypominam też, że Polska była najpotężniejszym krajem w Europie właśnie wtedy, gdy panował w niej niepodzielnie katolicyzm.
    Pana twierdzenie, niż Kościół „w historii naszego kraju przyniósł więcej szkód niż pożytku”, najwyraźniej wzięte z własnej głowy, jest tyleż warte, co zawartość tej głowy.
    Jak na razie bierzemy Pana pod kuratelę. Za „bandę”.
    Admin

  5. Joannus said

    Ad.4
    Dał Pan popis głupty i pogardy.
    Trzeba zrozumieć aby potem odróżnić wsparcie czegoś w dobrej wierze albo nawet przez umocowanych szkodników, od sprawstwa.
    Także uwarunkowania przyczynowo-skutkowe.
    Jak to za trudne, to nie trzeba popisywać się szerokiemu audytorium głupotą.

  6. Antares said

    Panie Gajowy, nie powiedziałam ze KK to same minusy, plusów też było sporo. Natomiast przecież jest faktem że wielu hierarchów KK w czasie i po II wojnie współpracowało z niemcami. Pragnę również Panu przypomnieć jak na Gajówce wyraził Pan swoje oburzenie na KK odnośnie słynnych słów Polskiego episkopatu do niemieckiego „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” A to dotyczyło Kościoła przedsoborowego. Także Pana kuratela nade mną jest nieuzasadniona.

    Kościół ziemski – a raczej jego ludzie – robili błędy, co po pierwsze nie ma znaczenia dla Kościoła Chrystusowego, a po drugie plusy definitywnie przeważają nad minusami.
    Admin

  7. polecam lekturę „Poczet Papieży” – bardzo trzeźwiące spojrzenie na historię. Europy zwłaszcza. Dla Watykanu Polska była jedynie buforem między Europą i Azją, i niczym więcej, a co się komuś po drodze wydawało, to jego prywatna sprawa.

    Papieże nas obchodzą mniej, niż przesłanie Chrystusa, Panie Stanisławie.
    Admin

  8. i popieram w tym Gajówkę całym sercem, moim własnym i POLONEUM.

  9. JG said

    Fakty o apostazji Jana Pawła II
    Odejscie JPII od Chrystusa i zbawczej wiary.

  10. maniek said

    Przed ponad 30-laty E.Gierek mowil:

    Wiem czym jest kapitalizm.W odróżnieniu od większości Polaków żyłem w nim i poznałem jego zalet i wady.Kapitalizm jest jednak zaprzeczeniem etosu rownosci spolecznej i sprawiedliwosci.Czeka nas straszne rozwarstwienie społeczne,bezrobocie i niestety raczej nie europeizacja, lecz latynizacja,czyli kapitalizm nedzy.Ludzie jeszcze nie uswiadamiaja w pelni ,ze nie tylko zyskali wiele dzieki ostatnim zmianom,lecz takze wiele stracili.Boje sie ,ze czeka nas obecnie dekada eksperymentowania i niepewnej reformy.Oby wokol naszych miast nie pojawily sie slumsy, a sklepy nie byly pelne drogich towarow niedostepnych dla nedzarzy snujacych sie po ulicach.Boje sie tez, ze gdy siegniemy dna,pomoc ,ale nie bezinteresowna ,nadejdzie z Zachodu.Oby nie powrocila sytuacja sprzed wojny,gdy zarzady fabryk nalezaly do cudzodziemcow,a Polacy byli robolami.Nigdy nie zrozumiemy wlasnnych bledow,nie wyjdziemy z zakletego chocholego tanca,nie patrzac prawdzie w oczy.Komunizm na tej ziemi nie wziol sie z niczego, btl formacja,przez ktora Polska chcac nie chcac ,musiala przejsc i sprawa do rozliczenia jest,czy komunisci przeprowadzili Polske przez ten okres gorzej czy lepiej.
    Osadzcie sami.

    Jest to z ksiazki J.Rolickiego -Przerwana dekada wydanej na poczatku lat osiemdziesiatych.Wywiad rzeka.

  11. semperparatus said

    Odnośnie KK…także i tego „przedsoborowego”…przypominam o wyczynach chorwackich ustaszy w Jugosławii…i o poparciu Kościoła dla ich niewyobrażalnych zbrodni…dotyczy to w szczególności arcybiskupa Alojzego Stepinaca(który odegrał podobnie haniebną rolę w Jugosławii jak Andrzej Szeptycki w Polsce).A franciszkanie bylii strażnikami i katami w obozach zagłady dla prawosławnych Serbów….Za te „zasługi”arcybiskup Stepinac został beatyfikowany przez JP II…W tym kontekście trudno się dziwić,że Wojtyła nie potępił agresji NATO na Jugosławię…a Watykan jako pierwszy uznał niepodległość Chorwacji i Słowenii…

    Przy poparciu nie Kościoła, ale chorwackiego hierarchy.
    Admin

  12. semperparatus said

    Re.Admin…Niestety…także Pius XII przyjmował delegacje NDH…i wspierał ustaszy duchowo…Uważał ich za oręż w walce z bolszewizmem…Ale oni walczyli głównie z serbską bezbronną ludnością cywilną…tak jak banderowcy w Polsce…

  13. maniek said

    @12
    Ponoć nawet banderowcy nie dorównywali im w bestialstwie.

  14. RomanK said

    TO co jest w tym collage powyzej to stake bzdur,,i klamstw pomieszanych z faktami ktore lepione jest propagandowym gownem., Ponadto dziwnie znajomym:-))))
    ‚ Takim gownem smarowal Wydial IV SB koscielne lawki w latach 1980….zeby wygladalo prawdopodobnie. Propagande taka byla prowadzona pod sam koniec PRL i widac wraca dzis , w czasie kiedy zaczyna byc znowu goraco:-)))) najpradopodobnie robia ja ci sami funkcjonariusze obudzeni:-)))

  15. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka muwi sze czlowieki za duszo dyskutuja, a za malo czytaja.

    JPII cieszyl sie wyjatkowym poparciem ze strony ZSRR (gluwnie Brezniev) i byl rekomendowany do polski MSW aby mugl dostawac paszport i wyjezdzac do Watykan od 1958 na pszygotowania do II Sobur.

    JPII tesz wiedzial od pan Brzezinski sze bedzie wybrany na papiesz.

    Jak sie dowiedzial sze JPI popelnil samobujstwo to wiedzial sze to potwierdzenie, sze teraz on bedzie pan papiesz.

    To byla zorganizowana akcja u nasza rasa z Ameryki razem z Andropov/Gorbachev aby powalic ZSRR.

    JPII nie zmienil calej struktury finansowej Banku Watykanskiego prowadzonego pszez P2, bo to byl jeden z warunkuw aby zostac pan papiesz.

    JPII to byl podwujny agent, a czasmi tesz udawal ksiedza.

  16. Dziadek said

    Panie Mordka jak Michnik wziął Tygodnik Powszechny pod swoje koszerne skrzydełko to zrobił z niego mało-powszechny Tygodnik i jak tu być katolikiem z praktyką ?

  17. hulsz said

    Przy poparciu nie Kościoła, ale chorwackiego hierarchy. Na tej zasadzie toleruje sie wszystkie wybryki pijacko seksualne i zachlannosc ksiezy.No bo przeciezten ksiadz tu czy tam to jeszcze nie caly kosciol.Tylko ze takie przypadki staja sie nagminne.

    Jak bardzo nagminne?
    Admin

  18. re1truth2 said

    Artykuł z TIME [This article originally appeared in TIME Magazine on Monday, Feb. 24, 1992]
    Carl Bernstein http://www.carlbernstein.com/magazine_holy_alliance.php

  19. re1truth2 said


  20. ALI BABA said

    ad 15..”JPII nie zmienil calej struktury finansowej Banku Watykanskiego prowadzonego pszez P2, bo to byl jeden z warunkuw aby zostac pan papiesz. PANIE MORDKA…JPII NIC NIE ZMIENIŁ…I DLATEGO NIE SKOŃCZYŁ SWEGO ŻYWOTA JAK JPI. KTÓRY NAJPEWNIEJ ZOSTAŁ OTRUTY..!! POLECAM KSIĄŻKĘ ” W IMIENIU BOGA..”D. YALLOPA..!!

  21. ALI BABA said

    ad 4..”W historii naszego kraju przyniósł więcej szkód niż pożytku…”CO BYŁO WIDAĆ WYRAŹNIE U SCHYŁKU WIEKU XVII…I POTEM, I CO WYRAŹNIE OPISUJE STACHNIUK W SWOJEJ KSIĄŻCE „DZIEJE BEZ DZIEJÓW’.!! PS PAN MORDKA MA RACJĘ, ŻE LUDZIE ZA MAŁO CZYTAJĄ A TYLKO DUŻO DYSKUTUJĄ..!! NO I PYTANIE…KTO CZYTAŁ TĘ
    KSIĄŻKĘ J. STACHNIUKA..?!

  22. hulsz said

    Jak bardzo nagminne?
    Admin Z tego co znam z wlasnych doswiadczen to bardzo nagminnie.

  23. JG said

    Podzial na Wschod-Zachod, Kapitalizm-Komunizm jest mylace.
    Wszyskim tym kreca zydzi, ktorzy te podzialy stworzyli dla otumanienia ludzi, aby ci nie rozpoznali prawdziwych zamiarow zydow.
    JPII byl zydem i od wczesnej mlodosci pod ochronnym parasolem zydomasonerii. Wiedzial jakie jest jego zadanie. Byl to pusty czlowiek żądny wladzy i slawy. Marny aktorzyna.
    To żydokomuch Krasko (dziadek redaktora Piotra Krasko) kierownik Wydziału Kultury KC PZPR (od 5 stycznia 1960 do 13 lutego 1971), walczyl z kard. Wyszynskim, aby po zamordowaniu przez żydokomunistow abpa Baziaka na biskupostwie krakowskim osadzic wlasnie Karola Wojtyle. Kard. Wyszynski nie chcial Wojtyly na tronie krakowskim. Przedstawial Krasko rozne kandytatury (chyba z 7 innych biskupow) ale zyd Krasko chcial tylko Wojtyle. Te walki trwaly dwa lata tj. od 1962 do 1964, kiedy papiezem zostal Pawel VI, zyd , mason i homoseksualista, to on wlasnie wymogl na kard, Wyszynskim aby ten zgodzil sie na obsadzenie na tronie krakowskim żyda i pupilka zydomasonerii Wojtyly.
    Pieniadze ktore plynely do Polski poprzez Watykan po SOLIDARNOSCI mialy na celu dobre zainstalowanie w Polsce MOSADU i CIA. Walka o wplywy w mafi zydowskiej.
    Wojtyla to zaklamana i obrzydliwa postac a oblesna postac masona Dziwisza udajacego ksiedza jest tego potwierdzeniem.
    To sa ludzie z Synagogi Szatana.
    Wojtyla swobodnie podrożowal na Zachod bez żadnych ograniczen już od 1946 roku, stad nauczyl sie jezykow obcych. Ten artyku jest dezinformujacy, napisany dla ludzi ktorzy nic nie wiedza o żydomasonerii i jej planach.

  24. RomanK said

    Panie JG..Vatican nie podpisuje porozumien z Agencjhami obcych rzadow..jal juz z rzadami.
    Z relacji COlby’ego wynika jasno ,ze Vatykan zie zgodzil sie na uzyczenie wlasnych kanalow dla CIA i uzyto tzw Szczurzego Kanalu Mossadu…Mossad Rat Chanel..CIA zalilo sie kilkakrotnie ze smaowanie kanalu masadu pozera wiekszosc szamalcu i wszystko laduje u swoich z drugiego konca. Stad Lewica Laicka miala na prywatyzacje….
    Kard Wyszynski przedstawil 10 nazwisk….skreslili wszystkie.poza jednym..nie sam Krasko bo siedzieli do chwili zatwierdzenia w Krakowie panowie z Moskwy..detale porusza Peter Raina w ksiazce- Prymas Tysiaclecia…polecam.

  25. Marucha said

    Re 22:?
    Czyli jak nagminne?, 80%? 40%? 2%? 0.003%?

    Pytam (trochę złośliwie), bo na przykład media z lubością podejmują temat pedofilii w Kościele. Wynikałoby, że Kościół to najgorsze siedlisko pedofilii, że chyba co drugi ksiądz to pedofil.
    Tymczasem pedofilia w Kościele jest ok 100 (sto) razy rzadsza, niż poza nim.
    Ale przy odpowiednim nagłośnieniu wszystko może stać się „nagminne”.

  26. Maciej said

    Piszę trochę złośliwie Panie Gajowy, bo mnie tu dawno nie było i się stęskniłem. Pedofilia w KK jest rzadsza, nawet i 100 razy, ale za to moralnie sto razy okropniejsza.

    Najokropniejsza jest pedofilia w KK.
    Pedofilami z Synagogi czy muzułmańskimi nikt się specjalnie nie interesuje.
    Admin

  27. maniek said

    Taki kwiatek znalazłem

    [..]
    Jednym z największych osiągnięć naszego kochanego papieża Jana-Pawła II, jest zlikwidowanie kanonu 1543, który zabraniał pobierania lichwy (czyli procentu od pożyczki), czego dokonał zgodnie z wymaganiami tzw. „lichwiarskiej międzynarodówki” na potrzeby rozpasanej globalizacji. Tę operację przeprowadził nasz kochany papież we współpracy z kard. Ratzingerem, ówczesnym prefektem Kongregacji Wiary (odpowiedzialnej za kanon wiary), i następnym papieżem. Jak widać „międzynarodówka lichwiarska” może być całkiem zadowolona z konklawe, bo nie można sobie wyobrazić, żeby kardynałowie nie zostali przez nią skorumpowani, co zresztą od tysiącleci należy do tradycji wyboru papieża, podobnie zresztą jak pierwszy podarunek jaki biskup Rzymu otrzymuje/-mywał, była/jest nim Tora od gminy żydowskiej „starszych braci” *), która ma mu stale przypominać, na jakie pismo święte został zaprzysiężony (warto przy tym zapoznać się z uwagami I. Szamira o tekście naszej biblii, jak też z tym, co to jest PaRDeS). Czyż nie jest smutne, że chrześcijanie tak niechętnie pogłębiają swą wiedzę o tym w co właściwie wierzą i takie istotne przemiany uchodzą kompletnie ich uwadze.

    Nas niepokoi stale jedno pytanie:

    Kto by był w stanie rozpoznać, gdyby na Stolcu Piotrowym zasiadł Antychryst ?

    –> http://pppolsku.blogspot.ru/2011/12/cc.html#Usmiech

  28. hulsz said

    ad.25 Co to pedofili to zgadzam sie z Panem .Problem jest wyolbrzymiany na ogromna skale,ale jesli chodzi o kobitki ,kase i alkohol to niestety problem jest i to bardzo powazny.

  29. Maciej said

    Oczywiście patrząc medialnie, Pan Gajowy ma rację. Tylko ja jako ojciec nie poślę mojej córki do Imama czy Rabina.

  30. JG said

    „Abp Baziak zmarł 15.06, po 2 latach sporów między kard. Wyszyńskim i przewodniczącym polskiego Sejmu Zenonem Kliszko, głównym ideologiem Partii Komunistycznej. kard. Wyszyński nie chciał Wojtyły na arcybiskupa Krakowa. Ale w styczniu 1964 za papieża Pawła VI Wojtyła został wybrany arcybiskupem Krakowa. Po zawetowaniu kilku nazwisk, Zenon Kliszko wyraził się jasno, że na arcybiskupa Krakowa zaaprobuje tylko Wojtyłę.

    1963 6.10-4.12 – Wojtyła uczestniczył w pracach drugiej sesji II SW.
    5-15.12 – z innymi biskupami różnych narodowości, uczestnikami soboru, odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. 30.12 – mianowany na arcybiskupa Krakowa za zgodą komunistycznego ideologa i przewodniczącego Sejmu, Zenona Kliszko.

    1964 13.01 – data pieczęci papieskiej na mianowaniu go na arcybiskupa Krakowa. 8.03 – oficjalnie zainstalowany w Katedrze Wawelskiej. 10.09 – trzecia sesja II SW (14.09-21.11).
    Po zakończeniu tej sesji odbył 2-tygodniową pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

    Choć kard. Wyszyński nie mógł opuścić swojej diecezji ponieważ komunistyczny rząd nie udzielił mu pozwolenia, abp Wojtyła miał pełną swobodę podróży zagranicę bez żadnych ograniczeń. Była to powszechna polityka zachęcania Wojtyły i zniszczenia kard. Wyszyńskiego za jego antykomunizm.”

    Ks. Luigi Villa; ” Karol Wojtyła beatyfikowany? . . . nigdy!”

  31. JPII – wielki – agent syjonizmu – https://rzeczpospolitapolska.wordpress.com/2014/08/29/jpii-wielki-agent-syjonizmu/

  32. NICK said

    Kościół to……………. . I tysiąc innych kropek.

    Kościół to Chrystus Nazareńczyk.
    We Trójcy Świętej.
    I, ja, i Ty.
    Króluj Nam Chryste. Wraz ze Swą MAMĄ, Przykładną.

  33. 15vagabunda said

    Wyszyński i Wojtyła, typowe „polskie” autorytety wykreowane przez polskojęzyczne władze Polski.
    Jeden agent polskojęzycznych komunistów, drugi agent światowego syjonizmu.

    „Stefan Wyszyński-pomyłka tysiąclecia…
    Stefan Wyszyński wcale nie był postacią idealną, a wiele wskazuje, że należałoby go uznać za osobę skrajnie niemoralną i szkodliwą dla Polski. Uzasadnione wydaje się nazwanie tej postaci „Pomyłką Tysiąclecia” polskiej historii, ponieważ trudno o wyraźniejszy przykład życiorysu bardziej zakłamanego, niż oficjalny życiorys kardynała prymasa Wyszyńskiego.Niewątpliwie to Wyszyński przekształcił Kościół katolicki w PRL faktycznie w Kościół państwowy, ściśle współpracujący z władzami i legitymizujący istnienie komunistycznej Polski. Było to zjawisko wyjątkowe w Europie Środkowej i Wschodniej i chociaż taka kolaboracja i oportunizm były z pewnością sprzeczne z zasadami religii, to niewątpliwie pozwoliły polskiemu Kościołowi bardzo umocnić swój autorytet i wpływy. Dzisiejszy państwowy katolicyzm w Polsce jest bezpośrednim skutkiem tamtej PRL-owskiej epoki i ówczesnej działalności Wyszyńskiego.
    Oto nieocenzurowany życiorys Wyszyńskiego:
    Niewdzięczne początki
    Pod wieloma względami Wyszyński był typowym przedstawicielem polskiego duchowieństwa katolickiego. Pochodził ze środowiska wiejskiej, ciemnej biedoty, przypuszczalnie analfabetów. Legendą jest rzekome szlacheckie pochodzenie jego rodziny. Tę legendę stworzył zresztą sam Wyszyński, wstydzący się swojego chłopskiego pochodzenia.Wyszyński urodził się w zagubionej w lasach, ubogiej wiosce Zuzeli, niedaleko Treblinki. Najprawdopodobniej skończyłby tak, jak większość jego rówieśników z Zuzeli, czyli zostałby małorolnym chłopem, gdyby nie protekcja ze strony proboszcza parafii w Andrzejewie, dokąd przeniosła się rodzina Wyszyńskich. Być może motywy tego proboszcza nie były tak szlachetne, jak się to na ogół przedstawia. Możliwe, że Wyszyński nawiązał z nim związek bliższy, niż dopuszczała to ogólnie przyjęta moralność. W każdym razie to dzięki pieniądzom tego proboszcza młody Wyszyński mógł w latach 1912-1915 uczęszczać do prestiżowego Gimnazjum im. Wojciecha Górskiego w Warszawie, a następnie wstąpić do seminariów duchownych we Włocławku.
    Krzewiciel nazizmu i antysemityzmu
    Po ukończeniu w 1929 r. Wydziału Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Wyszyński rozpoczął szeroko zakrojoną działalność społeczną i wydawniczą. Od 1932 r. był redaktorem naczelnym miesięcznika włocławskiego „Ateneum Kapłańskie” oraz kierował jednocześnie sodalicją mariańską, prowadził chrześcijański uniwersytet robotniczy i działalność społeczno-oświatową w chrześcijańskich związkach zawodowych.Na łamach swojego pisma oraz podczas wykładów i przemówień Stefan Wyszyński dał się poznać jako… gorliwy zwolennik III Rzeszy i jej wodza Adolfa Hitlera. Oto kilka przykładów poglądów Wyszyńskiego, zamieszczonych w jego artykułach w „Ateneum Kapłańskim” w latach 1932-1939:
    „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas znane były tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitację.”
    „Hitler jest doskonałym znawcą psychologii tłumu i twórcą nowej, genialnej taktyki.”
    „Zasady wychowawcze nacjonalizmu niemieckiego są WZORCEM dla innych narodów. W nacjonalizmie odbija się dusza Niemiec.”
    „Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.”
    „Dzisiejsza Trzecia Rzesza reprezentuje nie tylko określony system polityczny. Podejmuje ona tytaniczną próbę urzeczywistnienia wielkich idei, mających przynieść odrodzenie ludzkości (…) Dzięki swej antykomunistycznej postawie niemiecki narodowy socjalizm przyczynił się do tego, aby położyć tamę zagrożeniu Europy przez bolszewizm. W tym względzie ma zasługi dla całej ludzkości.”
    „Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich (…) Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może się dokonać tylko na drodze religijnej przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa.”
    Jak widać, Wyszyński nie tylko pochwalał rasistowską i antysemicką politykę III Rzeszy, lecz także uważał nazistów za wzór i przykład dla polskich katolików. Niestety, Wyszyński nie różnił się pod tym względem od ówczesnych wybitnych postaci Kościoła katolickiego: m.in. prymasa Hlonda, arcybiskupa Kakowskiego, świętego Maksymiliana Kolbe, a także papieża Piusa XII, którzy tak samo propagowali w Polsce i na świecie antysemityzm i poparcie dla ideałów nazizmu.Już wówczas, w okresie międzywojennym ujawniły się podstawowe cechy Wyszyńskiego: karierowiczostwo, oportunizm i służalczość wobec władzy. Staną się one jeszcze wyraźniejsze w okresie powojennym.
    Cyniczny kolaborant czy ofiara komunizmu?
    Błyskawiczna i nieoczekiwana kariera Wyszyńskiego w okresie PRL nasuwa szereg poważnych podejrzeń o ścisłą i gorliwą współpracę prymasa z komunistami, które niestety nie mają żadnych szans na obiektywne zbadanie przez współczesnych polskich historyków, znanych ze służalczości wobec Kościoła katolickiego.Po śmierci prymasa Augusta Hlonda w 1948 r. najpoważniejszy kandydat na jego następcę biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski nieoczekiwanie zginął w spowodowanym przez UBP wypadku samochodowym. Ta śmierć dała Wyszyńskiemu możliwość kariery- niespodziewanie został mianowany arcybiskupem metropolitą warszawsko-gnieźnieńskim, prymasem Polski. Jest bardzo prawdopodobne, że już wówczas ubecja nawiązała ścisłą współpracę z Wyszyńskim i dlatego umożliwiła mu karierę, zabijając jego rywala w odpowiedniej chwili.Kolejne fakty świadczą o wyróżnianiu Wyszyńskiego przez komunistyczne władze PRL: w 1953 r. Wyszyński został mianowany kardynałem i jako JEDYNY kardynał z krajów tzw. „demokracji ludowej” brał udział w czterech konklawe, np. w 1958 i w 1963 r. Żaden inny kardynał z Europy Wschodniej nie otrzymał w tym czasie pozwolenia od władz komunistycznych na wyjazd do Rzymu.
    Idylla Wyszyńskiego z polskimi komunistami trwała dalej: 14 kwietnia 1950 r. Wyszyński w imieniu Episkopatu Polski podpisał porozumienie z władzami PRL w zamian za pozorne ustępstwa: przejściowe zagwarantowanie nauczania religii w szkołach i funkcjonowania KUL-u. Ze swojej strony Wyszyński ostro potępił „bandy reakcyjnego podziemia”, czyli polskich patriotów, głównie z Armii Krajowej, walczących z komunistycznymi władzami Polski.Sytuacja Wyszyńskiego w PRL była jednak skomplikowana: służalczość wobec komunistów groziła prymasowi i polskiemu Kościołowi kompromitacją w opinii Zachodu. Trwała wówczas „zimna wojna”. Z tego względu Wyszyński optował za aresztem domowym, gdyż pozwalało mu to twierdzić, że nie ma wpływu na ówczesną politykę Kościoła w Polsce. Dodatkowo kreowało to Wyszyńskiego na rzekomą „ofiarę komunizmu”.
    Pierwszy areszt domowy prymasa trwał od 25 września 1953 do 12 października 1953, drugi od 12 października 1953 do 6 października 1954, trzeci od 6 października 1954 do 27 października 1955 i ostatni od 27 października 1955 do 26 października 1956. W tym czasie prymas Wyszyński bynajmniej nie przebywał w więzieniu, lecz w komfortowych warunkach w klasztorze, obsługiwany przez zakonników i zakonnice katolickie, gdzie przyjmował bez ograniczeń wszystkich gości, czyli faktycznie nadal kierował polskim Kościołem.
    Chociaż ten areszt należałoby raczej nazwać luksusowym urlopem, to pozwolił on prymasowi wykreować się na męczennika i postać heroiczną. Dodatkowo przekonało to opinię publiczną, że Wyszyński nie współpracuje z komunistami. Te działania władz PRL były z pewnością bardzo na rękę Wyszyńskiemu i bardzo możliwe, że odbywały się za jego całkowitą zgodą.
    W ten sposób, po zakończeniu odosobnienia, prymas w aureoli rzekomej „ofiary komunizmu” mógł spokojnie kontynuować kolaborację z władzami PRL: w latach 1957-1966 Wyszyński przeprowadził obchody Tysiąclecia Chrztu Polski- było to wydarzenie religijne, niemożliwe do zorganizowania w żadnym innym kraju komunistycznym. Wyszyński podziękował za to władzom PRL w 1958 r. skutecznie apelując do papieża o ograniczenie stosunków dyplomatycznych z demokratycznym polskim rządem emigracyjnym w Londynie.
    Nie wspomina się o fakcie, że kardynał Wyszyński w specjalnym orędziu we wrześniu 1968 r. poparł inwazję wojsk polskich na Czechosłowację w celu stłumienia tam próby reform demokratycznych.
    W 1972 r. na wniosek Wyszyńskiego Watykan ostatecznie zerwał stosunki dyplomatyczne z polskimi władzami na emigracji, co oznaczało de facto prawne uznanie przez Kościół komunistycznej Polski. Rozpoczął się okres jawnej kolaboracji prymasa z komunistami.
    W roku 1976 r. PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz złożył prymasowi życzenia z okazji 75 rocznicy urodzin, co było wyrazem wdzięczności władz PRL za nieudzielanie przez Kościół poparcia protestom robotniczym.
    Kolejnym dowodem kolaboracji prymasa z komunistami było postępowanie w czasie polskiego sierpnia 1980, kiedy Wyszyński wzywał działaczy „Solidarności” do współpracy z władzami PRL i „podporządkowania się prawom państwa”. W latach 1980-1981 Wyszyński pośredniczył w rozmowach między władzami komunistycznymi i „Solidarnością”, które zapoczątkowały w Polsce proces „miękkiej transformacji ustrojowej”, pozwalający władzom PRL-owskim i komunistycznemu aparatowi represji uniknąć odpowiedzialności karnej praktycznie aż do dzisiaj.

    Patriota?
    Czy Wyszyńskiego można nazwać polskim patriotą? Na pewno nie. Ten duchowny, tak jak wszyscy inni polscy hierarchowie katoliccy, służył przede wszystkim swojemu Kościołowi, a nie Polsce. Dowodem na to jest między innymi fakt, że w 1965 r. prymas Wyszyński był inicjatorem wystosowania orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich pod tytułem: „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Można się tylko zapytać, jakie to potworne zbrodnie narodu polskiego miał Wyszyński na myśli, prosząc o wybaczenie naród niemiecki? Czy taką zbrodnią Polaków było zaakceptowanie międzynarodowych ustaleń, dotyczących granicy na Odrze i Nysie? Czy można to stawiać na równi z masowym hitlerowskim ludobójstwem? I kto dał prymasowi i biskupom moralne prawo do wypowiadania się w imieniu wszystkich Polaków? Orędzie biskupów polskich do niemieckich jest wybitnym przykładem skrajnego cynizmu i relatywizmu moralnego prymasa Wyszyńskiego.
    Pośmiertna legenda
    Wyszyński zmarł 22 maja 1981 r. na skutek choroby nowotworowej. Pogrzeb prymasa w dniu 31 maja zgromadził tłumy Polaków naiwnie wierzących, ze odprowadzają do grobu ofiarę komunistycznego reżimu. Pogrzeb stał się symbolicznym podsumowaniem życia Wyszyńskiego: na czele konduktu pogrzebowego ramię w ramię z hierarchami kościelnymi kroczyli czołowi przedstawiciele władz PRL: przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński, marszałek Sejmu Stanisław Gucwa oraz członkowie Rady Państwa, Rady Ministrów i inni wysocy urzędnicy państwowi (m. in. Kazimierz Barcikowski, Jerzy Ozdowski, Mieczysław Rakowski, Józef Czyrek).
    O uznaniu władz komunistycznych dla kolaboranta Wyszyńskiego świadczy fakt ogłoszenia przez Radę Państwa PRL żałoby narodowej po jego śmierci w dniach 28-31 maja 1981 r. Przez 51 lat istnienia PRL taką żałobę ogłoszono tylko 4 razy!
    Mało kto wówczas, tak jak dzisiaj (poza pracownikami PRL-owskiego aparatu bezpieczeństwa) zdawał sobie sprawę, że tak naprawdę Wyszyński był jednym z największych i najbardziej gorliwych kościelnych kolaborantów z władzami PRL.
    Pogrzeb Wyszyńskiego.
    W drugim rzędzie za trumną idą przedstawiciele władz PRL
    25 października 2000 r. w uznaniu jego zasług przyjęto w Sejmie RP uchwałę następującej treści: „W setną rocznicę urodzin Kardynała Stefana Wyszyńskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej pragnie uczcić tego wielkiego Polaka, kapłana i męża stanu, którego życie i działalność wpisały się trwale do historii naszej Ojczyzny. Jego nauka, myśl społeczna i wzór patriotyczny pozostają aktualne i mają szczególne znaczenie dla odrodzenia Trzeciej Rzeczypospolitej. Oddając hołd i szacunek wybitnemu Polakowi, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ogłasza rok 2001 Rokiem Kardynała Wyszyńskiego.”
    Gdyby Wyszyński słyszał, jak wychwalają go w demokratycznej Polsce, pewnie nie wierzyłby własnym uszom. Raczej obawiałby się, że jego trwająca niemal cztery dziesięciolecia ścisła i nadgorliwa kolaboracja z PRL-owskim reżymem doczeka się sprawiedliwego osądu. Jak widać na to w dzisiejszej Polsce nie ma szans.
    Na podstawie:
    Zabłocki Janusz, „Prymas Stefan Wyszyński”, Bertelsmann Media, 2002, ISBN: 83-7311-495-5
    http://epoznan.pl/blogi-blog-158-2674

  34. Mordka Rosenzweig said

    Re 17, 22, 25, 26, 28

    Szanowny panie Gajowy i Czytelniki,

    Problem z panami pederastami w KK nie jest tak powszechny jak z panami pedalami ale jest bardzo, bardzo zle.

    Pan Mordka nie wie czy jest 10%, czy 50% czy nawet wiecej bo statystyki tego nie publikuja, ale od pedalstwa do pederastii jest tylko jeden krok i wedlug pan Mordka pan pedal zawsze sie staje pan pederasta jak szuka nowych wrażeń.

    Ruwniesz w katolickie seminaria w Ameryka, jest polecane aby pszyszle ksiesza nie okrywali sie po wzieciu prysznic recznikiem tylko uszywali szlafrokuw bo to ma troche zatszymac seksualne zaloty po wyjsciu z prysznic.

    W Watykan panowie ksiesza pedaly czy tesz ksiesza pederasty maja cale siec e-mailowa aby sie umawiac na ruszne pszyjemnosci.

    Moszna tylko podziekowac pan arcybiskup Dolan albo pan Franek albo JPII

    It’s Raining Gays, Alleluia!

  35. zawisza said

    Jak tak można oskarżać Jana Pawła II o cokolwiek!
    Przecież Święty Jan Paweł II Wielki to wielka iskra świata którą przepowiedział „Pan Jezus” s. Faustynie;)
    A potwierdza to sam soboro-ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz

    Ksiądz kardynał Karol Józef Wojtyła i Jan Paweł II to jedna OSOBA-DAR, a według słów Jezusa skierowanych do św. Siostry Faustyny, „iskra, która zapali cały świat” na Jego ponowne przyjście.
    http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/75617,tajemnica-swietosci-jana-pawla-ii.html

    Ten sam Guz potrafi również skrytykować modernizm tak jak wcześniej pochwalił wielkiego modernistę Jana Pawła II
    Nie ma rzeczy niemożliwych dla soborowca modernisty Guza
    http://www.naszdziennik.pl/galeria/116595,trafnosc-i-aktualnosc-krytyki-modernizmu-dokonanej-przez-sw-piusa-x.html

  36. NICK said

    Alleluja.
    I, do tyłu.

  37. maniek said

    @34

    Panie ranger/kodiak a jak tam statystyki u rabinów, ci to dopiero zwyrodnialcy

  38. Mordka Rosenzweig said

    A tutaj pan Mordka zamieszcza uroczyste odsloniecie posagu pan Baphomet w Detroit.

    Wspaniala uroczystosc i pszybylo bardzo duszo szanowne czlowieki satanisty.

    Controversial statue unveiled in Detroit | News

    http://www.clickondetroit.com/news/controversial-statue-unveiled-in-detroit/34358678

  39. Joannus said

    Ad 33.
    Niesprawiedliwa, nienawistna i antykościelna wycieczka do Stefana Kardynała Wyszyńskiego, okraszana wyrwanymi z kontekstu cytowanymi wypowiedziami. Kto wie czy prawdziwymi. Kolaboracja z PRL istniała faktycznie, tylko że w łepetynach i propagandzie korowców – antykomunistów, co to za swoje zasługi wyciągają pieniądze społeczne. Albo i wielbicieli kultu wyklętych, bo swego czasu swą słuszną wypowiedzią im podpadł.
    Samo tylko szarganie św. Maksymiliana Marii Kolbego, świadczy o intencji i formacie autora paszkwilu i autora wpisu.

  40. JG said

    Jak zydomasoneria czyscila przedpole dla żyda Karola Wojtyly ps. Lolek.

    Wszyscy księża Salezjanie z Parafii św. Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie zostali zamordowani przez Niemcow w roku 1941. Do tej parafi należeli Wojtyla i jego ojciec. Ksiadz Selezjanin ktory prowadzil kondukt pogrzebowy z cialem ojca Karola Wojtyły na Cmentarz Rakowicki w Krakowie, zostal zamodowany.
    http://www.mariateresa.pl/artykuly/310-27-czerwca-1941-auschwitz-mord-rytualny-4-kapanow-salezjanow-od-karola-wojtyy-

    Ciekawe daty (13 liczba masonerii):
    13.04.1929 – zgon matki
    13.01.1964 – data pieczęci papieskiej na mianowaniu go na arcybiskupa Krakowa

    Ciekawe fakty:
    1942 wiosna – przeniesiony z kamieniołomu do fabryki Solwaj; poza wynagrodzeniem dostaje mieszkanie z możliwością korzystania z opieki lekarskiej, biblioteki i siłowni oraz gwarancją przeżycia wojny bez szwanku.
    15 listopada 1946 r., Wojtyła, wraz z Stanisławem Starowieyskim został wysłany przez kard. Adama Sapiehę na studia do Rzymu.
    Władze zydokomunistyczne, podobno ze względu na arystokratyczne pochodzenie Starowiejskiego, odmówiły mu powrotu do Polski. Nie pomogły nawet interwencje kard. A. Sapiehy. W związku z tym ks. S. Starowieyski zdecydował się wyjechać w 1953 r. na misje do Brazylii. Ks. Stanisław Starowieyski zmarł 22 maja 1986 r. w Rio de Janeiro, gdzie został pochowany. Wojtyła nie miał problemu z powrotem do Polski, ani z dostaniem paszportu.
    Bardzo duzo podrozowal po swiecie jeszcze zanim zostal papiezem.
    Stanisław Starowiejski w czasie wojny wstąpił do tajnego seminarium duchownego w Krakowie, prowadzonego przez kard. Adam Sapiehę, gdzie spotkal Wojtyłe.
    Wojtyla i Starowiejski mieszali razem w Kolegium Belgijskim, studiując na Instituto Internazionale Angelicum (obecnie Papieski Uniwersytet Świętego Tomasza z Akwinu). Obaj w czasie studiów odwiedzili w 1947 r. Belgię, Holandię i Francję oraz spotkali się z Ojcem Pio w San Giovanni Rotondo.
    Czyli Starowiejski musial duzo wiedziec o Wojtyle i przypuszczam , ze to bylo przyczyna zabronienia przez wladze zydokomunistyczne powrotu Starowiejskiemu do Polski.
    Calkiem mozliwe ze Wojtyla na niego donosil do swoich protektorow.
    Podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Brazylii (1980, 1982) spotkali sie . Do spotkania doszło tez w Rzymie w 1985 r.
    Jan Pawel II mianowal na biskupow i wazne stanowiska w Kosciele najgorsze męty i nowonawroconych zydow, ale swojego kolege z czasow studiow pozostawil na stanowisku proboszcza do konca zycia.
    Po smierci ks. Starowiejskiego, Wojtyla pisze ksiazke „Dar i tajemnica” wyd. w 1996, gdzie pisze o przyjazni z ks. Starowiejskim.
    Można o tej przyjaźni przeczytać m.in. w takich pozycjach książkowych jak: M. Lasota, „Donos na Wojtyłę. Karol Wojtyła w teczkach bezpieki”, Kraków 2006, P. Zuchniewicz „Nasz Papież”, Kraków 2002 i „Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża”, Warszawa 2007.
    Wszystkie ksiazki wydane juz po smierci ks. Starowiejskiego.
    Ciekawe ze ks. Stanislaw Starowiejski nigdy nie potwierdzil tej przyjazni.

    14.06.1948 – Kard. Sapieha wysłał go do Rzymu by kontynuował studia w Angelicum. Rektorem uniwersytetu Lagrange skrytykował i odrzucił pracę Wojtyły “Wiara według św. Jana od Krzyża”, ponieważ wspierała idee modernistów. Wojtyły nie przyjęto na studia doktoranckie i musiał wrócić do uniwersytet krakowski, gdzie został przyjęty.

    Po naglej i podejrzanej smierci Abpa Baziaka, zyd Zenon Kliszko, główny ideolog Partii Komunistycznej, wyraził się jasno, że na arcybiskupa Krakowa zaaprobuje tylko Wojtyłę. Kliszko Po zawetowal chyba z siedem kandydatow ktore mu przedstawil Wyszynski. Po 2 latach sporów między kard. Wyszyńskim a Kliszko (Wyszyński nie chciał Wojtyły na arcybiskupa Krakowa) w styczniu 1964, pod naciskiem papieża Pawła VI Wojtyła został wybrany arcybiskupem Krakowa.

    W latach 1973-75 kard. Wojtyła 11 razy był przyjmowany na prywatnych audiencjach przez papieża Pawła VI, żadnego innego zagranicznego kardynała nie spotkal tak czesto.

    W roku 1967 Paweł VI mianuje abpa Wojtyłę kardynałem.
    Polska po raz pierwszy ma dwóch kardynałów.
    Kiedy komunistyczny rząd zabranial kard. Wyszyńskiemu opuszczac swoja diecezje, abp Wojtyła miał pełną swobodę podróży zagranicę bez żadnych ograniczeń.

    Fenomenolog Max Ferdinand Scheler ktorego prace Wojtyla studiowal i sie na nim habilitowal byl zydem. Matka byla ortodoksyjna zydowka a ojciec luteranem. Nawrocil sie jako dorosly czlowiek na katolicycm, ale pozniej zdystansowal sie publicznie od katolicyzmu i zaangazowal sie w antropologie filozoficzna.

  41. Marucha said

    Re 33:
    Obrzydliwy paszkwil na kard. Wyszyńskiego.
    W jakim celu Pan go zamieścił?

  42. Boydar said

    Na jakiej płaszczyźnie chciałby Pan Maniek dokonywać porównań ? (36) „Tam” popier doleni albo zaprzedani są wszyscy. a’priori. Mimo wszystko, tak się nie godzi.

  43. NICK said

    P. JG. (40). Dal Pan duuużo do przemyśleń, drążeń i konfrontacji.
    A tu czasu ni ma. Ale, jest to tekst na zdrowe rozumienie historii. Najnowszej.

    Ooo, rykowisko. Znowa „szczekają”. Tym razem z prawej i lekko ku tyłowi. Ostatnie zdanie żadnych podtekstów nie ma.

    No to jeszcze opowiastka. Idę. Niczego nie świadom. Pomościk. Stąpam we rzekę, rzeczkę raczej. Naprzeciw słyszę chlupot. Patrzę? Jelonek. Pije. Patrzy na mnie. Tylko dwie sekundy! Poczym daje dyla… . Jakie piękne widowisko… .

    No.
    Co wieczór przychodzi jeżyk. Jeż, raczej. Wielkie ‚bydlę’. Zjada po Cyklopie i z wiaderka kompostowego. Nic się nie boi. Ryjas jeden.

  44. Zdziwiony said

    @ 33.15vagabunda co to za wydawców tu wnosisz.

    Heike Rosener (do Polski od 2002 przeniosła się na stałe) dyr. generalny Grupy Wydawniczej Bertelsmann Media. Do Polski w 2002 roku zamieszkała się na stałe.
    W swojej działalności spółka kieruje się „Zasadami Bertelsmann Media” (które uwzgledniąjac lokalną specyfikę – zostały stworzone na podstawie „Zasad Bertelsmanna” obowiązujacych w całym koncernie). Podczas II wojny światowej Bertelsmann był największym wydawcą książek dla Wehrmachtu. Właściciel Heinrich Mohn i jego syn Reinhard Mohn byli członkami SS. Wśród nazistowskich autorów znaleźć można było Willa Vespera, który przemawiał podczas palenia książek w 1933 roku w Dreźnie i Hansa Grimma.

  45. Zdziwiony said

    Przepraszam.
    Ad. 44. Do Polski w 2002 roku zamieszkała się na stałe
    Od 2002 roku Heike Rosener mieszka w Polsce na stałe.

  46. Mordka Rosenzweig said

    re 43

    Szanowny pan Nick,

    Czy ta hstoria z jezem to prawdziwa?

    Ulubione zwierze z Polsza dla pan Mordka to jest jez.

    Pan Mordka kiedys zobaczyl jeża w lesie kolo Miedzyzdroi i zapalal bardzo dusza milosc do ten gatunek.

    Pan Mordka by dal wszystko aby w ogrudek u siebie miec pare jeżykuw (on i ona).

    By je codziennie karmil mlekiem i jablka i wszystko co one lubia.

  47. Boydar said

    I tak by je Pan Mordka wykończył na amen. Jeszcze tylko unijny kredyt 🙂

    Ale prawda jest, że jeże to debeściaki, nawet moją kocinkę olewają beszczelnie. Jak się spotkają na grządce w nocy, to w życiu nie ustąpią, idą, i żeby miały ją rozdeptać, to nie skręcą.

    Na wiosnę przyleciał do mnie sąsiad, emerytowana psina zresztą i płacze że mu szczur do studzienki wpadł i co on (sąsiad znaczy) ma robić. No to idę, „jak trwoga to do boga”, czyli do mnie. Zaglądam do tej rury (fi 20 cm), a tam na samym dole rurka wodociągowa po diametralnej, taka pół cala, i jeżuś wpasowany na sztywno w jedną połówkę, w dodatku na boku leży. Rurka pomiędzy łapkami z 10 cm nad dnem, ani go złapać i wyciągnąć; bo i za co, za kolce ? Myślę sobie, jak by go tu wysmerfować z opresji, no i wymyśliłem. Łopata żwiru i sypię w druga połówkę, a co nasypię troszkę to dłonią pod jeżynę podepchnę. No i go w końcu wylewarowałem. Rękawice i hooop ! Nawet się za bardzo chyba nie zestresował, bo jakoś szczególnie się nie zwijał i tylko patrzył na mnie z jakimś takim jeżowym zainteresowaniem. Zapomniałem nawet zapytać jak mu tam, a że podobne wszystkie to pewnie nie poznam gdybyśmy się kiedy spotkali w bardziej towarzyskich okolicznościach.

  48. NICK said

    Panie Mordka. Szanowny. Jeżyk, aktualnie, dziabie resztki. Po Cyklopie. 23.42.
    Co do prawdziwości? Jestem zdumiony.

  49. NICK said

    Hm i ważne. Oboje, Cyklop i jeż.

    Się nie ‚jeżą’.

  50. Boydar said

    @ Pan NICK

    „… 23.42 …”

    Tym razem ja jestem zdumiony 🙂

    No dobrze, przepraszam.

  51. NICK said

    E, Pan, kurczę. Pamiętliwy. Ot, co.
    Dobrze. 🙂 .

  52. Boydar said

    A skąd ja mogę wiedzieć kto nas czyta; lepiej sprać wątpliwości za świeżego. Krecik jest debeściak, nie ma się o co, a „oszołomka” raczej nigdy nie serwowałem, to nie po mojemu i nie prawda 🙂

  53. NICK said

    A jednak pamiętliwy – mniej.
    O taki szczegół zatem, kruszyć „skwarów” nie będziemy.
    Jak to mi Admin dzisiaj zapodał: „lubię Pana”.
    Intencje miał takie jak moje – dobre.
    Dobrej nocy. W-ten-czas.

  54. JG said

    Zydzi Illuminaci wybieraja już od dziecka do zrobienia kariery.
    Wybierają i sterują jego życiem, aby zrobił karierę i im służył.
    Jest ważne, aby była to osoba osamotniona, bez rodziny.
    Wojtyła do tego pasuje; matkę i brata mogli zamordować
    Wojtyła im służył wiernie aż do śmierci, która chyba nie była naturalna, odebrano mu głos, co jest częścią rytuału śmierci wielkiego masona.
    Był idealnie odczłowieczony , tak ze przeraża.

    re: 41 Aby odwrócic w tej dyskusji uwage od Lolka, ktorego żydomasoneria przebrala za papieża.
    re: 33 Hajdasz byl masonem, a jego córka ma meża żyda.
    W roku 1997 od Jana Pawła II otrzymał order św. Grzegorza.

  55. JG said

    cd. 54
    Mogli tez zamordowac ojca.

  56. Mordka Rosenzweig said

    Szanowny pan Nick i pan Boydar ,

    Po tych komentaszach to pan Mordka jeszcze bardziej kocha jeze.

    Czy sa sklepy w Polsza kture spszedaja jeze?

    Pan Mordka by sprubowal je pszemycic do siebie do wlasny ogrudek.

    Kiedys pan Mordka mugl kupic jeze u siebie, ale one byly bardzo male. Pan spszedawca powiedzial sze one sa z afryki. Takie byly male i rachityczne sze pan Mordka nie kupil.

  57. NyndrO said

    Oglądałem kiedyś dokument o przemytnikach i sądzę,że przemycanie jeża mogłoby być dość bolesne,Panie Rosenzweig.

  58. Boydar said

    Panie Mordko Najuszanowniejszy. Jeże są pod ścisłą ochroną, przynajmniej w Polsce. Źwierzę, które miał Pan Mordka okazję zanabyć drogą kupna, był to zapewne ‚jeż pigmejski’ pochodzący z Afryki. Widać prawo nie zakazuje handlu nimi. On nie był rachityczny tylko normalny, jak to w Szuflandii.

    Polecam przeczytać – http://www.jezpigmejski.pl/ilekosztuje.html

  59. semperparatus said

    Re.33 i 39…PRL w latach po 1956 roku była rządzona przez Polaków i w polskim interesie narodowym…więc współpraca z ówczesną władzą nie mogła być w żaden sposób obciążająca dla kardynała Wyszyńskiego…Zgadzam się…pana komentarz panie vagabunda jest brudnym paszkwilem na Prymasa Tysiąclecia…pisanym z pozycji KOR-owskich…

Sorry, the comment form is closed at this time.