Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    gd-ap o Wolne tematy (53 – …
    yattakaj o Wolne tematy (53 – …
    Niedźwiedź o Profesjonalizm propagandy PiS
    AniaK o Wolne tematy (53 – …
    Boydar o Zimowy sen Polski
    Kojak o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
    Boydar o Wolne tematy (53 – …
    Troll Polonii o Otyłość coraz większym problem…
    Birton o Rozstawiamy figury
    jasiek z toronto o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Birton o Rozstawiamy figury
    Troll Polonii o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kwal o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Nadchodzi „Wielikaja Oktiabrskaja”? (1)

Posted by Marucha w dniu 2015-07-31 (Piątek)

Urzędujący (niestety – jeszcze) prezydent Bronisław Komorowski ogłosił datę wyborów parlamentarnych, które przypadną na 25 października. Zgodnie z konstytucją miał on do dyspozycji jeszcze dwie wcześniejsze: 18 i 11 października.

Swoją decyzję wyjaśnił dość sprytnie: „to chyba nie jest wielkie zaskoczenie, bo tak naprawdę były do wyboru trzy niedziele październikowe (…). Uzasadnienie jest proste – to jest data, która pozwala stosunkowo gładko przejść Państwowej Komisji Wyborczej od ostatecznego zliczania głosów oddanych w referendum do działalności związanej z wyborami parlamentarnymi.

Poinformował również, że swoją decyzję przekazał marszałkom Sejmu i Senatu. Po tym zarządzeniu głowy państwa formalnie rusza kampania wyborcza. Formalnie, ponieważ trwa ona od dłuższego czasu i zlała się w jedną, począwszy od wyborów prezydenckich. Według szefa Klubu Zjednoczonej Prawicy Jarosława Gowina termin ten jest korzystny dla Platformy, gdyż daje jej dodatkowy czas na odrabianie strat. Gowin także ubolewał, że Komorowski termin konsultował z liderami PO, natomiast nie pofatygował się, choćby formalnie, rozmawiać w tej sprawie z prezydentem-elektem. Natomiast obojętnie do terminu odniosła się pos. Elżbieta Witek – rzeczniczka PiS.

Warto zwrócić uwagę, że jest to data charakterystyczna. Bowiem 25 października 1917 roku (według obowiązującego wtedy w Rosji kalendarza juliańskiego) został dokonany przewrót bolszewicki, nazwany uroczyście w 10 lat później przez Józefa Stalina Wielką Socjalistyczną Rewolucją Październikową (Wielikaja Oktiabrskaja Socjalisticzeskaja Rewoliucja). Ponieważ PO od dłuższego czasu skręca w lewo, powstaje pytanie czy wyznaczywszy tę symboliczną datę Komorowski liczył na powtórzenie bolszewickiego zwycięstwa? Czyżby nadchodziła „Wielikaja Oktiabrskaja”? Pożiwiom, uwidim.

Sondażowe żonglerki i nadzieje

Pracownia Estymator ogłosiła 17.07.15, że PiS miałby uzyskać 43 proc. poparcia, PO – 28 proc. (różnica między obu rywalami aż 15 proc.), a ruch Kukiza – 10 proc. W Sejmie znalazłyby się jeszcze – PSL i SLD z poparciem po 5 proc. Z jej badań miesiąc wcześniejszych, wynikałoby, że PiS otrzymałby 33 proc., ugrupowanie Kukiza – 29 proc., a PO – 19 proc. Pozostałe partie i komitety znalazłyby się pod progiem wyborczym. Natomiast Millward Brown przewidywał jeszcze inaczej: 33 proc. dla PiS, 23 proc. dla PO i 18 proc. dla Kukiza.

Bardzo oględnie skomentowała te przewidywania Witek: „Jesteśmy na początku drogi. Nie wpadamy w triumfalizm i nie liczymy na wygraną w wyborach. Najpierw musimy ciężko pracować i udowodnić obywatelom, że na to zasługujemy”. W tej samej wypowiedzi nie wykluczyła koalicji z ruchem Kukiza, o ile znajdzie się w Sejmie.

Pierwsze cytowane wyniki następująco skomentował dr Jacek Chołoniewski z Estymatora: „Kukiz szybko traci poparcie, które od naszego poprzedniego notowania spadło o połowę. Jego kosztem rośnie Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska. Jednak PiS bardziej, co jest zapewne spowodowane chybioną, kolejową nadaktywnością Ewy Kopacz i jej rządu. Gdyby te wyniki przetrwały do jesiennych wyborów, to PiS mogłoby samodzielnie rządzić”. Dodajmy, że właśnie o to chodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu od 10 lat.

Tymczasem 25 lipca zostały ogłoszone wyniki sondażu przeprowadzonego przez GfK Polonia. Wyniki są rewelacyjne: PiS – 49% poparcia, natomiast PO zaledwie 30%. Różnica między obiema partiami wzrosła do 19 punktów. Gdyby taki wynik sprawdził się, PiS uzyskałoby 250 mandatów w Sejmie. A jeśli zawiązałoby sojusz z ugrupowaniem Pawła Kukiza, mogłoby sobie zapewnić 311 głosów, podczas gdy do zmiany konstytucji potrzeba 307 głosów.

„Takie wyniki i tendencja oznaczają, że jesienne wybory stają się powoli już nie kwestią „czy PiS będzie rządziło” ani nawet „z kim będzie rządzić”, ale czy wyborcy 25 października dadzą większość siłom, które chcą zmieniać konstytucję” – komentuje „Fakt”. PiS wyniki te przyjęło spokojnie. „Nie ekscytujemy się sondażami. Pamiętamy, jak Platformę zgubiła pycha” – uspokaja rzecznik sztabu PiS Marcin Mastalerek

Pieśń zamieniona w kakofonię

Nie jestem wielbicielem współczesnej muzyki rozrywkowej, a dzisiejszych pieśniarzy słucham bardzo wybiórczo. Toteż trudno mi mówić talencie muzycznym, wokalnym czy literackim Pawła Kukiza. Ludzie, którzy jednak są znawcami tej dziedziny wysoko go cenią. W każdym razie Kukiz zaprezentował nam wspaniałą pieśń antysystemową. W wyborach prezydenckich zmiażdżył starych wyjadaczy politycznych, prócz – rzecz jasna – kandydatów PO i PiS. Nie mógł zawieść swoich – niekiedy entuzjastycznych – zwolenników, tym bardziej, że notowania jego ruchu pozostawały nadal na poziomie „prezydenckim”.

Zarówno wielbiciele, jak i przeciwnicy (ci ostatni traktujący go na razie dość ulgowo) zaczęli zadawać kłopotliwe pytania: Jakiej Polski chcesz, Pawle? Jaki jest Pański program polityczny, mistrzu? Co ma zastąpić obecny system? Czy JOW-y to jedyny pomysł? Jeżeli nie partia, to co? I wtedy zaczęły się schody. Odpowiedzi rockmana były niejasne, często wręcz sprzeczne. Zniecierpliwiony pieśniarz w końcu ogłosił, że programy polityczne stanowią wielkie oszustwo wyborcze. Po tej wypowiedzi notowania Ruchu Kukiza zaczęły zjeżdżać dramatycznie w dół. Pieśń zamieniła się w kakofonię.

Do tego doszły kłopoty w jego środowisku polityczno-organizacyjnym. Byli sztabowcy Kukiza wystosowali do niego list otwarty, gdzie znajduje się apel, by muzyk nie odwracał się od ideałów, jakimi kierował się w kampanii prezydenckiej oraz od osób wspierających go dotychczas. Jeśli list nie odniesie skutku, to jego autorzy zamierzają powołać ruch samorządowo-obywatelski „Bezpartyjni”. Mieliby go utworzyć m.in.: prezydent Lubina – Ryszard Raczyński, szef sztabu wyborczego Kukiza – Patryk Hałaczkiewicz, współtwórca programu wyborczego – Patryk Wild, wicestarosta lubiński – Damian Stawikowski, prezydent Bolesławca – Piotr Roman.

Oni właśnie wykreowali politycznie Kukiza. Powiedzieli dziennikowi „Rzeczpospolita”, że Kukiz poprzez wybór współpracowników skręcił w stronę partii politycznych i to tych najbardziej skrajnych, a oni chcą iść w stronę obywatelskości i zmiany ordynacji wyborczej. „Nie chcemy palić mostów, tylko dać Pawłowi sygnał, żeby się otrząsnął i wrócił do korzeni. To próba wyprostowania naszych relacji, ale na warunkach partnerskich. Kukiz poczuł się jak wódz” – powiedział jeden z rozłamowców. „Lubię Pawła, ale nie pisałem się na układ o charakterze wodzowskim i partyjnym. Nie na to się z Pawłem umawialiśmy, a na jego listach są ludzie z radykalnych partii i związków zawodowych. Moim zdaniem Polskę może zmienić ruch społeczny, oddolny” – dodaje Wild. Wyjaśnić trzeba, że rozłamowcom nie odpowiadają takie ugrupowania jak: Ruch Narodowy, KORWIN czy KNP.

Muzyk odpowiedział na facebooku: „Zrobię wszystko, aby się poukładało. Jednak ani bezpartyjni samorządowcy, ani żaden inny podmiot polityczny nie zdominują tworzącego się Ruchu Kukiza. (…). Jestem przekonany, że (…) wyjaśnimy sobie pewne wcześniejsze nieporozumienia. W szczególności sprawę komunikacji i nie wychodzenia przed szereg. Jeśli nie – trudno. Ja nie walczę o władzę i urzędy (…) Jak wiecie konflikt rozpoczął się od nieuzgodnionych z nikim z nas Waszych medialnych komunikatów, Drodzy Bezpartyjni. Ale tego publicznie (przynajmniej teraz) roztrząsać nie będę”. W końcu oświadczył, że na spotkanie z Bezpartyjnymi nie ma czasu.

Polemika trwa dalej. Wspomniany Raczyński nazwał Kukiza „nieobliczalnym partnerem politycznym” i przedstawił swoją wykładnię konfliktu: „Rozstajemy się z Pawłem, bo ciągle jesteśmy przez niego obrażani. Na współpracy z nim straciliśmy pół roku. Gdyby nam Paweł powiedział jesienią zeszłego roku, że nie widzi przyszłości z nami, może byśmy promowali kogoś innego. Tak naprawdę to on odszedł od nas. Odszedł od idei bezpartyjności, a poszedł na współpracę z marginalnymi partiami, takimi jak Ruch Narodowy czy Kongres Nowej Prawicy”.

Na dzień 1 sierpnia Kukiz zwołał w Warszawie konwencję tzw. woJOWników . Podczas niej zaprezentowane zostaną: nazwa ruchu, strategia oraz zespoły eksperckie. W każdym województwie zostali powołani reprezentanci Ruchu Kukiza. Wokół nich powstają zespoły. Mają oni monitorować działania komitetów referendalnych. Zespoły wraz z Radą Społeczno-Ekspercką wyznaczą 41 mężów zaufania w każdym okręgu wyborczym w wyborach parlamentarnych. „W porozumieniu z nimi będziemy układać listy wyborcze i prowadzić kampanię wyborczą w październikowych wyborach” – powiedział Kukiz. Podkreślił, iż konstruowanie list będzie się odbywać oddolnie. Potwierdził, iż trzonem jego ruchu są „WoJOWnicy”. Podsumowując swoje najbliższe zamierzenia pieśniarz-polityk zaznaczył: „Nie będę chodził na pasku żadnych partii politycznych oraz takich formacji jak Bezpartyjni Samorządowcy”. I tu sprawa jest jasna – rozbrat z Bezpartyjnymi.

Mniej jasne są jego postulaty programowe. Słowem: „dość” określił swoje poglądy, co oczywiście brzmi nadzwyczaj zwięźle, acz niczego nie wyjaśnia. Sprzeciwia się on ulgom dla zagranicznego kapitału, chce przywrócenia wpływu obywateli na władzę, co wiąże się ze zmianą ustroju państwa, a w związku z tym i Konstytucji.. Domaga się zmian w systemie sądownictwa, prawie wyborczym i systemie podatkowym. A gdzie konkrety? Brak. Jedynym klarownym postulatem jest instalacja JOW-ów w Polsce. Że taka ordynacja umocniłaby zabetonowanie obecnego systemu polityczno-partyjnego, Kukiz nie rozumie lub – co gorsza – zrozumieć nie chce.

Lewica razem z lewakami

Tymczasem jeszcze kilka lat temu „zjednoczona i zbratana” lewica zaczyna ocierać się o niebyt polityczny, a pozycja dotąd niekwestionowanego jej przywódcy Leszka Millera jest zarówno zachwiana, jak i kwestionowana i to we własnych szeregach. Nie mógł on przecież narzekać na przychylność mediów publicznych. Co najmniej od półtora roku był często zapraszany do programu „Dziś wieczorem” w TVP I, o innych mediach establishmentu nie wspominając. Nie tylko zapraszany, ale wręcz hołubiony. I nie pomogło. Dlaczego? Przede wszystkim lewica przestała być lewicą, została z niej tylko nazwa. SLD, prócz nabożnego „unionizmu” (charakterystycznego również dla polityków innych opcji), reprezentuje dziś interesy czerwonego kapitału, z reguły powiązanego z kapitałem zagranicznym, a tenże wcale nie jest zainteresowany w rozwiązywaniu coraz bardziej nabrzmiewających problemów społecznych.

W związku z tym partia Millera znalazła sobie nowy „proletariat” do obrony, a m.in.: mniejszości narodowe, homoseksualistów, kobiety – rzekomo pozbawione praw. Sojusz związał się silnie z feministkami, których „ideologię” usilnie lansuje oraz przyłącza się do walki z Kościołem. Popiera obłędną ideologię gender oraz walczy z Kościołem katolickim i postuluje tzw. świeckość państwa. Nie ma też nic twórczego do powiedzenia w dziedzinie polityki zagranicznej. W ten sposób nastąpiło poniekąd naturalne zbliżenie do Twojego Ruchu (uprzednio Ruchu Palikota). Flirt ten miał charakter niezwykle burzliwy, do tego stopnia, że obaj panowie publicznie obrzucali się inwektywami. Następnie się przeprosili, co jednak nie przyniosło konstruktywnego porozumienia. Gdy jednak Sojuszowi zajrzały sondaże w oczy (tuż pod progiem lub niżej), a ugrupowanie Palikota rozpadło się jak domek z kart, rozpoczęły się poważne rozmowy.

Też nie bez zgrzytów. Wtedy do dzieła zabrało się OPZZ, spędzając razem lewactwo w liczbie ok. 30 ugrupowań. Po dwu tygodniach wypracowali oni podstawę programową. Niemniej w samym Sojuszu działacze terenowi i lokalni baronowie nie skłaniali się do koalicji. Rzecz bowiem w tym, że o ile komitet partyjny, aby znaleźć się w Sejmie musi zdobyć minimum 5 proc. głosów, to próg ten dla koalicji wynosi 8 proc. Także wielu posłów SLD nie chce koalicji. Mówią oni: „Musimy być realistyczni. Sondaże nie dają nam żadnych szans na 8-proc. wynik (…). Kalkulacja jest prosta. 6 plus 0 plus 0 dalej daje 6”. Są to przejrzyste aluzje do znikomego poparcia przyszłych koalicjantów. Ostatecznie SLD, Twój Ruch i Zieloni zapowiedziały koalicyjny start w wyborach. Jest to duże ryzyko, ale innego wyjścia partie te nie mają. W tej chwili toczą spór o nazwę koalicji.

Aby dokończyć listę przyczyn upadku SLD, trzeba przypomnieć obłędny pomysł Millera wystawienia kandydatury Magdaleny Ogórek w wyborach prezydenckich, kwestionowanej bądź publicznie, bądź kameralnie przez wielu poważnych polityków Sojuszu. Prócz urody niczego więcej sobą nie reprezentowała. Na co liczył Miller, trudno odgadnąć, ponieważ jej brak przygotowania nie tylko do kandydowania na tak poważny urząd, ale w ogóle do działania politycznego wręcz bił w oczy. Tłumaczenia lidera SLD, np., że nie słuchała komitetu wyborczego, wydają się kiepskim dowcipem, a przecież Miller jest jednym z tych polityków, którzy potrafią opowiadać i tworzyć dowcipy sytuacyjne.

Kandydatka Sojuszu postanowiła odwdzięczyć się swoim patronom w sposób iście babski: „Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak silne są podziały frakcyjne w SLD i ten pęd, dzielenie schedy po Leszku Millerze, które były już bardzo widoczne w kampanii prezydenckiej. (…) Ja siedziałam w samym epicentrum i widziałam, jak trudno jest schować wewnętrzne podziały. Zwróćcie panowie uwagę, ile toczyło się sporów w mediach, między poszczególnymi przedstawicielami SLD, nie skupiając się na samej istocie rzeczy – mówiła Ogórek w wywiadach.

Facet z „profesjonalną ekipą”

O schedę po PO stara się usilnie Ryszard Petru, którego sylwetkę przedstawiłem w poprzednim „Kalejdoskopie”, dlatego ją teraz pominę. Na razie jak może bije zarówno w PO, jak i PiS. Zacznijmy od PO. „Nie podobają mi się te wyjazdowe posiedzenia rządu, bo są sygnałem, że dopiero po ośmiu latach partia rządząca przypomniała sobie, że ma być bliżej ludzi” i dodaje: „…najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że pani premier jedzie pociągiem, a potem wraca samolotem. (…).

Rządzenie to nie jest PR, to jest podejmowanie trudnych decyzji”. Odcina się od pogłosek jakoby dążył do współpracy z Platformą: „Jestem zawiedzionym wyborcą PO. Niestety, premier Ewa Kopacz idzie w zupełnie inną stronę, niż ja bym sobie życzył. W stronę takiego lekkiego rozdawnictwa: tu bramki podniesie, tam porozmawia w pociągu. To zupełnie nie o to chodzi. (…) Uważam, że pani premier nie pociągnie spraw naszego kraju. Sądzę, że Donald Tusk zrobił jej olbrzymią krzywdę, de facto mianując ją premierem. A teraz kamyczek do ogródka partii Kaczyńskiego. „Polsce potrzebny jest skok cywilizacyjny, nie jesteśmy skazani na wybór między czwartą RP a bylejakością. (…)

W Polsce możemy żyć jak w Niemczech. Aby tak się stało, Polska nie może dryfować, zdać się na przypadek albo łatać dziury”. Według niego tak czyni obecnie PO. Z kolei PiS „proponuje tylko populistyczne hasła, których realizacja zadłużyłaby kraj na lata” i apelował do Beaty Szydło i Ewy Kopacz: „Nie tędy droga, obie panie”

Jakie jest wyjście z takiej sytuacji? Petru ma receptę. Oto ona: Polska potrzebuje wielkiej wizji, takiej, jak wtedy, gdy nasz kraj wchodził do NATO oraz „profesjonalnej ekipy”, która tę wizję wprowadzi w życie. A kto ma taką ekipę? Właśnie on, Ryszard Petru. To już wiemy, kto nas wyprowadzi na prostą. W takim razie, jak ma wyglądać ta „prosta”? Proszę bardzo.

Ugrupowanie nowego guru orientacji kosmopolityczno-liberalnej Stowarzyszenie Nowoczesna chce znieść finansowanie partii politycznych z budżetu państwa i zastąpić je finansowaniem poprzez mikro wpłaty przez internet. Proponuje też kadencyjność dla polityków. „Dwie kadencje i wracamy do realu, proszę państwa” – wolał Petru. Nowoczesna wraca do pomysłu podatku liniowego, który jej zdaniem miałby wynosić 18 proc.

Proponuje darowanie długów, co łączyłoby się z akcją „płacę podatki w Polsce”. Nastąpiłaby likwidacja przywilejów emerytalnych i podatkowych dla nowo wchodzących na rynek pracy – m.in. KRUS dla rolników czy wcześniejszych emerytur dla górników. Młodzi przedsiębiorcy uzyskaliby zwolnienie z podatków, jeśli ich firma nie przekroczy zysku 100 tys. zł rocznie. Z budżetówki tylko pielęgniarki dostałyby dużo wyższe pensje, gdyż niedługo po prostu ich zabraknie. System opieki zdrowotnej zostałby gruntownie zreformowany. Ubezpieczenia społeczne byłyby dobrowolne. Stowarzyszenie postuluje w Polsce obywatelską pomoc społeczną i odciążenie w tym zakresie państwa.
W sumie nihil novi.

Cdn.
Zbigniew Lipiński
25 lipca 2015 r.
Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.08.2015)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 11 to “Nadchodzi „Wielikaja Oktiabrskaja”? (1)”

  1. Jakub said

    Możemy więc wkrótce oczekiwać znanych skądinąd wcześniej rewelacji, że pan Paweł Kukiz bije regularnie żonę, a do pracy jeździ przez Trypolis albo Moskwę.

    Nie jest to pomysł pana Lipińskiego, to wołanie „Program! Pogram proszę!!!” To wymyśliła gadzinówka dla Polaków, a wielcy blogerzy i publicyści bezkrytycznie powtarzają za nią brednie o tym „programie”. Jak widać niedaleko pada jabłko od jabłoni.

    Dziwi także, że taki wielki publicysta nie zauważył powstania w naszym kraju partii pana Stonogi… Ugrupowania bynajmniej nie marginalnego, jednak konsekwentnie przemilczanego przez me(r)dia, blogerów i inne k..wy.

  2. Wszystko to przypomina jako żywo barwne przedstawienie cyrkowe, którego scenariusz został już, przynajmniej w ogólnych zarysach, nakreślony z dużym wyprzedzeniem przez „starszych i mądrzejszych”, tak że nie ma nawet specjalnego sensu np. ekscytować się dziwnymi i nieskładnymi (z pozoru) ruchami „antysystemowca” Kukiza – koniec końców i tak zrobi dokładnie to, co mu każą mocodawcy.

  3. Boydar said

    Z tymi „k…wami” zaraz po blogerach to raczej średnio fortunne, gdyż uczestnictwo w komentowaniu Gajówki zaliczyć by należało do qurwów podstawowych, a całą resztę do „innych”.

    Panie Jakub, jak już kiedyś nauczy się Pan żonglowania słowami w języku polskim (marne szanse, po mojemu i po francusku), to dopiero wtedy bierz się Pan za promocję stonogowiska, kukizowiska „i inne k..wy…”. Bo tak jak jest teraz, to Pan na chleb nie zarobisz.

  4. Marek said

    Myśl-polska, witryna zacna, ale moim zdaniem artykuł słabiutki. Jego podstawową wadą jest, wg mnie, utrwalanie wrażenia, że popisy, kukizy, nowoczesne i co tam jeszcze – pięknie się różnią. Guzik prawda, to są wszystko te same dziady, co zwykle. Autor nawet nie zająknął się na temat ich rodowodu i wspólnego zaplecza, nie wspomniał też nic o jedynej prorosyjskiej partii, Zmianie Piskorskiego. Która od pozostałych różni praktycznie wszystko [przynajmniej w deklaracjach].

  5. RomanK said

    Panie Jakub…pan ma dobry wzrok….widzi to co sie dzieje…bieda z takimi:-)))
    Pan LIpinski zyje z piora…i nie chce zamienic na trzonek. Niech pan nigdy nie wyrywa sie z komentarzem przed debili…pan poczeka az wypowie sie OJ z Dickiem….i wtedy, albo pan napisze, albo nie. Zwlaszcza- jak pan mieszka w Polsce…
    Jedyny wyjatek- moze pan, jesli wisi artykol dwa dni…i poza reblogiem nie pokazuje sie zaden wpis…nawet OJ z Dickiem milczom- jak wyklenci:-)))) wtedy moze pan cos napisac sam z glowy:-))) i tak nie zrozumieja o co chodzi:-)))
    WIdzi pan polskie sluzby tak zeszly na psy, ze nawet prosta operacja kosztuje zycie pacjenta ktory im zaufal …..calym zyciem:-)))))

  6. RomanK said

    https://ruchkukiza.pl/zgloszenie-na-listy-wyborcze-kww-kukiz15/

  7. Joannus said

    Ad 4 Panie Marku wszystko się zgadza i niema potrzeby się dziwić.
    Albowiem od 1989 r. gra ta sama orkiestra na naszym Titanicu.
    Zmieniają się tylko dobór par tańczących, dla rzekomego poprawiania doli ludu.
    Proszę spojrzeć wstecz na wspomniany rok, wtedy też były wykreowane partie czy inaczej ugrupowania, od prawa do lewa, czyli dla każdego coś miłego.
    Aby było na kogo głosować, bo rzeczą najważniejszą w wyborach jest aby koniecznie stawili się przy urnach głosujący, wtedy reszta pójdzie gładko niezależnie od typowania listy przebojów, tfu programów, wartych tyle co marnotrawiona w śmietnikach makulatura z wydrukami tez i facjatek kandydatów.

  8. Ad 4 Panie Marku! Oddał Pan samo sedno sprawy bardzo dobitnym i dosadnym językiem. Ma się rozumieć, że, rozpatrując cały ten koglomerat oficjalnie reżimowych i nieoficjalnie jeszcze reżimowych (tzw. antysystemowych – zręcznie ukute słówko) partii, partyjek i stowarzyszeń, należałoby wspomnieć choćby słówkiem o Zmianie, której postulaty są najbardziej ważkie i najdalej idące i która zdecydowanie się wyróżnia nie tylko jednoznacznym prorosyjskim nastawieniem, a którą się całkowicie pomija w tych sondażowych kuglarskich wyliczankach.

  9. RomanK said

    Dlaczego 25 pazdziernika????
    Dlatego ze w drugim tygodniu zawsze od wielu lat co jest zasada, w pazdzierniku zbiera sie Miedzynarodowy Fundusz Walutowy IMF. Debatuja przewaznie dwa tygodnie,,i w nastepny trzeci tydzien we wtorek, oglaszaja swoje decyzje dotyczace postanowien , rozwiazan, decyzji w sprawach Globalnych Finansow…teraz jest na tapecie uznanie de jure factu , ze chinski yuan stal sie waluta rezerwowa. TO nalezy tylko oficjalnie oswiadczyc…ale oswiadczenie spowoduje cos- co mozna tylko porownac z przebiegunowaniem Ziemi.. Jak oceniaja ekonomisci zmiecie to mniej wiecej polowe calego swiatowego obrotu, ktory dotychczas dokonywal sie w dollarze. KTo ma jaka taka wyobraznie niech sobie wyobrazi…co sie zaczyna dziac na rynkach finansowych i co sie dzieje z gospodarkami Europy….i W tym roku wtorek w pazdzierniku w trzecim tygodniu wypada 20 tego….Kiedy w Polsce wszyscy beda w goraczce wyborczej….w niedziele plebscyt wg starej ordynacji na juz wyselkcjonowanych przez partie,…..i wladze obejmuje nowa -stara ekipa …w sytuacji Kryzysowej….jakiej jeszcze nikt z zyjacych nie mial okazji widziec:-)))
    Zwyciestwo moze zamienic sie w Pyrrusowe w ciagu kilku godzin…..przy czym nie ma zadnej sily, ktora wie, jak temu podolac i jak sie do tego wziac….Sejm glupi i spolegliwy pieczetujacy kazda bzdetna politycznei poprana deyrktywe UE- jak to zazwyczaj Sejm, a ekipa rzadzacych jeszcze glupsza niz poslowie….
    Na szczecie mamy pod reka znakomity zespol OJ’a z Dickiem…i najprawdopodobniej oni stana na czele….i postoja pod sztandarami dopuki nie przyjda i ich nie powiesza za..wszystkich:-))))czyli za caloksztalt…
    Dlatego posluchalbym Kukiza..i rozgladnal sie wokol po znajomych i zastanowil…kto w takiej sytuacji moglby pokierowac ludzmi , zeby nie zdechli z glodu i smrodu.i nie stratowali nawzajem…i poprosl go o kandydowanie z Kukizowych list, badz przynajmniej o przygotowanie sie do takiej misji….

  10. zolo du said

    No, no panie Romanie. Otwiera Pan wszystkim oczy?

  11. RomanK said

    Tak sie robi panie Zolo Du….. jak sie zamyka swoje.

Sorry, the comment form is closed at this time.