Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Leo o Walka z wiatrakami – wal…
    Zbigniew Kozioł o Wolne tematy (11 – …
    revers o Wolne tematy (11 – …
    Dziennik 1925 Andre… o Walka z wiatrakami – wal…
    revers o Dymitriada, czyli jak PiS Rosj…
    Krzysztof M o Wolne tematy (11 – …
    Ale dlaczego? o Dymitriada, czyli jak PiS Rosj…
    Siekiera_Motyka o Walka z wiatrakami – wal…
    revers o Dymitriada, czyli jak PiS Rosj…
    revers o Jak były rektor KUL ułożył mod…
    Carlos o Wolne tematy (11 – …
    Szczepan Zbigniewski o Kultura przeciw tradycji
    revers o W domu wisielca
    UZA o Walka z wiatrakami – wal…
    Marek o Dymitriada, czyli jak PiS Rosj…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Wołyń i postmodernistyczna koncepcja prawdy

Posted by Marucha w dniu 2015-07-31 (Piątek)

Społeczne obchody 72. rocznicy ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego odbyły się przy wymownym milczeniu świata mediów i polityki. „Gazeta Wyborcza” pisała o 20. rocznicy masakry w Srebrenicy (na jej obchody udał się marszałek Senatu Bogdan Borusewicz) i obchodach 74. rocznicy zbrodni w Jedwabnem.

Związany z „Gazetą Polską” portal niezależna.pl informował o 70. rocznicy obławy augustowskiej, a Katolicka Agencja Informacyjna o niemieckiej zbrodni w Michniowie z lipca 1943 roku.

Przypomina to znany zabieg propagandowy z czasów PRL, kiedy to zbrodnię NKWD w Katyniu starano się przykryć niemiecką zbrodnią w Chatyniu.

Natomiast rocznica ludobójstwa popełnionego przez banderowską frakcję Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów południowo-wschodnich II RP była wielkim nieobecnym w tzw. mediach głównego nurtu. Tak samo zresztą jak banderowska rebelia Prawego Sektora, do której doszło w tych dniach na Zakarpaciu.

Wyciszenie pamięci i prawdy o zbrodniach OUN/UPA na Polakach jest częścią polityki establishmentu polityczno-medialnego w Polsce. Dowodzi tego list opublikowany w „Gazecie Wyborczej”, a podpisany przez kilkudziesięciu polityków, dziennikarzy i działaczy mniejszości ukraińskiej w Polsce. Zawarta została w nim jasna sugestia, że domaganie się prawdy historycznej w sprawie ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego oraz sprzeciw wobec heroizacji sprawców tego ludobójstwa na Ukrainie ma charakter prowokacji i „podsycania wrogości między naszymi narodami i społeczeństwami”. To podsycanie wrogości ma miejsce – jak czytamy w liście – „z zewnątrz przez siły wrogie Polsce i Ukrainie”, czyli w domyśle Rosję. Stara i ograna to melodia – domagasz się prawdy o zbrodniach OUN/UPA, sprzeciwiasz się fałszowaniu historii oraz heroizacji fanatycznych morderców i szowinistów, jesteś ruskim agentem.

Przy takim stanowisku mainstreamu polityczno-medialnego w Polsce nie dziwi zatem, że państwowe obchody 72. rocznicy ludobójstwa banderowskiego na Polakach odbyły się tylko w Donieckiej Republice Ludowej. Zapewne była to moskiewska prowokacja mająca na celu skłócenie demokratycznej Polski z Ukrainą, budującą demokrację pod czerwono-czarnym sztandarem OUN/UPA. Ale płonne nadzieje złowrogiego Putina. Koryfeusze polskiej demokracji nie dadzą się skłócić z Ukrainą, która jest dla nich tzw. strategicznym partnerem w myśl dyktowanej im z Waszyngtonu polityki wschodniej. Sami zasypią każdą wołyńską i wschodniomałopolską mogiłę, napiętnują każdego krzykacza, co to woła o jakimś ludobójstwie, a jak trzeba to zamkną mu usta wyrzucając z pracy. Od 25 lat w stosunkach z Ukrainą stoją bowiem wytrwale na gruncie prawdy politycznej, a nie prawdy historycznej.

Zagadnieniu różnicy pomiędzy prawdą historyczną a polityczną zostały poświęcone studia pod redakcją prof. Bogusława Pazia („Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946”, t. I, wyd. II, Kraków 2015, ss. 476). Chociaż tytuł publikacji odwołuje się do badań naukowych, to problem zastępowania prawdy historycznej przez polityczną został poruszony przez autorów w wymiarze znacznie szerszym. Przedstawili oni cały szereg zagadnień, takich jak: pojęcie prawdy oraz jej uwarunkowań filozoficznych i politycznych (Bogusław Paź), kultura i zagłada polskich Kresów (Stanisław Srokowski), przebieg zagłady Polaków z rąk OUN/UPA (Karel C. Berkhoff), kwalifikacja prawna działań formacji OUN/UPA i SS-Galizien jako ludobójstwa i zbrodni przeciw ludzkości (Dorota Cebrat, Waldemar Szwiec, Piotr Zając), przemilczenie jako radykalna forma kłamstwa historycznego (Bogusław Paź), przemilczenie zbrodni OUN/UPA w historiografii ukraińskiej (John-Paul Himka, Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Czesław Partacz, Per A. Rudling), świadectwa polskiej martyrologii (Mirosław Hermaszewski, Stefania Kamińska, Mieczysław Albert Krąpiec, Jan Kulmanowski, Amelia Mamczar, Wojciech Orłowski, Stanisław Pielichowski), Ukraińcy ratujący Polaków przed zagładą z rąk OUN/UPA (Romuald Niedzielko), pamięć i prawda historyczna a zasady tzw. polityki historycznej (Lucyna Kulińska, Tomasz Rola, Ewa Siemaszko, Ewa M. Thompson), ludobójstwo wołyńsko-małopolskie z perspektywy historiografii ukraińskiej (Ihor Iljuszyn, Adolf Kondracki, Aleksiej Martynow).

Dwaj z wymienionych autorów – holenderski historyk Karel C. Berkhoff oraz ukraiński historyk Ihor Iljuszyn – przedstawili w swoich tekstach tezy kontrowersyjne. Ich artykuły zamieszczono jednak w tomie, żeby polski czytelnik mógł się zorientować, w jaki sposób jest postrzegana historia Polski w Europie Zachodniej i na Ukrainie.

Wiodącym zagadnieniem publikacji jest pojęcie prawdy historycznej. Dlaczego prawda historyczna jest negowana poprzez zastępowanie jej tzw. prawdą polityczną? Odpowiedzi na to pytanie z punktu widzenia filozofii udzielił przede wszystkim prof. Bogusław Paź. Negację, albo przynajmniej radykalną relatywizację prawdy, głosi przede wszystkim postmodernizm, który ćwierć wieku temu oznajmił tzw. koniec historii, a także koniec filozofii i nauk humanistycznych. Postmodernistyczni negacjoniści prawdy odwołują się do kartezjańskiego woluntaryzmu i reprezentacjonizmu oraz nietschańskiego nihilizmu i marksistowskiego historycyzmu. W każdym przypadku odrzucają założenia greckiej myśli filozoficznej, postulującej bezinteresowne poznanie prawdy dla niej samej, poznawalność rzeczywistości, prymat rozumu nad wolą oraz rozumu nad siłą.

Prawda w czasach współczesnych często była poddawana ideologizacji, a tym samym deformacji i instrumentalizacji, wraz ze zmianą celu nauki z bezinteresownego poznania na rzecz jej praktycznego wykorzystania. Z tak radykalną instrumentalizacją kategorii prawdy, w tym przede wszystkim prawdy historycznej, mieliśmy do czynienia w wielkich projektach totalitarnych XX wieku – narodowym socjalizmie i komunizmie. Również współczesny demo-liberalizm i postmodernizm instrumentalizują prawdę historyczną, czyniąc z niej propagandowy i polityczny oręż.

Zamiast klasycznie pojętej prawdy postmodernizm proponuje stanowisko zwane konstruktywizmem, w myśl którego obraz rzeczywistości opisywany przez historyka jest jego własną konstrukcją, autonomiczną względem minionej rzeczywistości. Prostym następstwem konstruktywizmu jest zatem koncepcja wielości prawd historycznych jako pochodna wielości konstrukcji narracji poszczególnych badaczy. Ostatecznym zaś kryterium prawdy poszczególnej narracji jest spełnienie warunku, by – jak proponuje Jerzy Topolski – w obliczu niepoznawalności przeszłości zawrzeć konsensus, który „nie będzie sprzyjał umacnianiu się przekonań dla społeczeństwa szkodliwych, niosących mu nieszczęścia (jak na przykład wywołane postawami nacjonalistycznymi wojny)” [J. Topolski, „Jak się pisze i rozumie historię? Tajemnice narracji historycznej”, Warszawa 2008, s. 304].

Podane przez Topolskiego kryterium prawdy, bardzo reprezentatywne dla formacji postmodernistycznej w naukach historycznych, jest następstwem agnostycyzmu w dziedzinie poznania historycznego. Prowadzi ono do zmiany statusu poznania historycznego, które przestaje być odczytywaniem minionej przeszłości, a staje się jej kreacją. Kreacji podlega sama prawda, co zwykle przybiera postać cenzury i manipulowania prawdą historyczną w duchu tzw. poprawności politycznej.

Jest tylko jeden metodologiczny wyjątek, w wypadku którego postmoderniści odchodzą od głoszonej zasady pluralizmu prawd, zawieszając wszystkie tezy ideologii postmodernistycznej. Tym wyjątkiem jest holokaust. Nie czynią już jednak takiego wyjątku np. w wypadku dziesiątek tysięcy Polaków, Ormian, Żydów, Rosjan i Ukraińców zamordowanych przez formacje OUN/UPA i SS-Galizien.

W myśl totalitarnego projektu, jakim jest postmodernizm, człowiek jako jednostka stanowi „byt niepełny”, który – identycznie jak w marksizmie –charakteryzuje się niezdolnością do samodzielnego poznania i artykułowania prawdy. W marksizmie i postmodernizmie wszystko – a zwłaszcza poznanie – jest zapośredniczone i uwarunkowane różnymi determinantami. W projekcie komunistycznym determinanty redukowano do czynników ekonomicznych, a prawdę znała tylko awangarda klasy robotniczej, czyli partia marksistowsko-leninowska, a właściwe jej Biuro Polityczne i Komitet Centralny. W postmodernizmie natomiast do poznania prawdy jednostka potrzebuje politycznie poprawnych i uniwersalnych co do kompetencji tzw. autorytetów moralnych. Owe autorytety (czasem także używa się określenia „elity”) – w ramach konsensualnego dyskursu w wąskim gronie – proklamują prawdziwość uznawanych w danym momencie prawd i wartości.

Rodzi się zatem pytanie, czy w świecie zdominowanym przez postmodernizm warto dążyć do poznania prawdy i mówić prawdę? Nie mam wątpliwości, że tak. Prawda zawsze była i być musi fundamentem rozwoju człowieka i świata. Przemilczanie ludobójstwa – np. poprzez unikanie używania tego określenia wobec zbrodni, która ludobójstwem niewątpliwie była – jest formą kłamstwa. Jeszcze większym kłamstwem i uderzeniem w fundamentalne wartości cywilizacji jest wybielanie sprawców tego ludobójstwa, pisanie dla nich sfalsyfikowanej, heroicznej historii oraz uznawanie – w imię postmodernistycznego dogmatu pluralizmu prawd i aktualnego zapotrzebowania politycznego – że tak wolno czynić, bo „nowa Ukraina” powinna mieć swoją heroiczną i antysowiecką historię.

Postmodernizm jako narzędzie metodologiczne historiografii jest niedorzeczny, a jako zasada organizacji życia zbiorowego groźny. Jeśli w wypadku ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego staniemy na gruncie postmodernistycznej koncepcji prawdy, opowiemy się po stronie katów. Tak czyni większość środowisk politycznych i opiniotwórczych w Polsce. Chcąc być po stronie ofiar Wołynia i Małopolski Wschodniej, musimy odwoływać się do zasad klasycznej nauki o prawdzie, której najpełniejszy wykład przedstawił św. Tomasz z Akwinu (1225-1274). Naczelnymi cechami tomistycznej kategorii prawdy są jej obiektywizm i realizm. Prawda jest rzeczywistością przez nas zastaną i od nas niezależną. Jej obiektywizm oznacza, że podmiot poznający w najmniejszym stopniu nie wpływa na wynik poznania rzeczywistości, czyli prawdziwość jej poznania. Podmiot jedynie konstatuje zastany stan rzeczy, intelektualnie go sobie przyswaja i artykułuje w postaci wypowiadanych o nim sądów. Realizm zaś oznacza, że prawda jest nie tylko poznawalna, ale i poznawalna dzięki przyrodzonym zdolnościom poznawczym, takim jak intelekt, zmysły, wyobraźnia i zdolność do refleksji. Tomistyczną kategorię prawdy uzupełnia klasyczna fenomenologia, której podstawowe dyrektywy metodologiczne postulują bezpośredniość, naoczność i adekwatność opisu.

Musimy konsekwentnie mówić prawdę o ludobójstwie wołyńsko-małopolskim oraz zbrodniczym i nazistowskim charakterze tzw. integralnego nacjonalizmu ukraińskiego spod znaku OUN/UPA nie tylko przez wzgląd na pamięć o męczeństwie ofiar i nie tylko dlatego, że jesteśmy polskimi patriotami. Musimy to czynić przede wszystkim przez wzgląd na samą prawdę jako fundament człowieczeństwa. Nie możemy się zrażać tym, że postmodernistyczna prawda polityczna święci triumfy w instytucjach państwa, mediach, a nawet na łonie Kościoła katolickiego.

Nie możemy upadać nawet wówczas, gdy dochodzi do nas informacja o zatwierdzeniu przez Stolicę Apostolską heroiczności cnót, a tym samym otwarcia drogi do beatyfikacji, arcybiskupa Andrija Szeptyckiego (1865-1944) – protektora nacjonalizmu ukraińskiego, w tym zbrodniczej dywizji SS-Galizien. Broniąc prawdy bronimy człowieka. Jeśli ludzie zapomną, kamienie wołać będą.

Bohdan Piętka
Myśl Polska, nr 31-32 (2-9.08.2015)
http://mysl-polska.pl

Postmodernistyczna koncepcja prawdy… wyciszanie pamięci… prawda polityczna… relatywizacja prawdy… ideologizacja prawdy… instrumentalizacja prawdy… konstruktywizm… determinanty… pluralizm prawd…
Ileż to mamy określeń na zwykłe, ordynarne, bezczelne KŁAMSTWO…
I czy którykolwiek z banderowskich prymitywów i ich polskich dupolizów w ogóle rozumie powyższe pojęcia? Nie rozumie i nie musi. Aby być kłamcą, oszczercą, śmieciem, gnojem – nie musi się znać trudnych słów i zwrotów.
Admin

Komentarzy 10 do “Wołyń i postmodernistyczna koncepcja prawdy”

  1. RomanK said

    Panie Gajwy rozumieja,,rozumieja….. spokojna glowa….czy pan rozumie , ze to pan Bogdan Pietka wraz z milionami Polakow nie rozumiecie -ze:

    Cuius regio eius religio?????

  2. hawo said

    nie ma chyba co tak do konca jebać tych ludzi gdyz :

    a) nie ma sie co ludzić , w telewizji i radiu jest glownie propaganda antypolska i to niestety skuteczna
    b) tak zwani komuniści po bodajze 49 roku usuneli z programu nauczania propedeutyke filozofii , w kazdym razie to co uczylo samodzielnego myslenia
    c) ludzie sie boją, chyba bardziej niz w PRLu

  3. Marucha said

    Re 1:
    Czy Pan naprawdę uważa, że ukrochazaria zakłamuje historię w imię postmodernizmu i konstruktywizmu???

  4. RomanK said

    Panie Hawo..owszem ma pan racje..zgadzam sie z kazdym slowem co pan pisze…
    ale powiem cos panu>
    W USA istnieje doskonale zorganizowana siec EWTN..teraz juz zamieniany w Global Network,,,to katolickie media..wchodza juz w nie i prasa i televizja i radio…poprostu polaczono wszystlko co bylo w jeden wielki konglomerat… Centrale programowa maja w Denton jakies 45 mill od Dallas…znam wielu ludzi z organizacji, bo sa moimi parafianami…
    Probowali pomoc… i opowiadali mi ze zdumieniem najwyzszym…ze ani kierownictwo RM..ani zaden odpowiedzialny z Episkopatu…nie wykazal ..ZADNEGO zqainteresowania…nawet na propozycje bezposredniej wspolpracy programowej odpowiedzili z ociaganiem , niechecia i po jakim czasie nie mozna bylo nic zrobic….Powiadaja mi tak..w Polsce kazda diecesja ma swoja prase, radio, niektore sa w stanie miec telewizje… Wystarczy to polaczcy w jedna organizacje i ustawic specjalizacje programowa, w sieci, ze macie najlepsza w Polsce telewizje nadajaca 24 godz z pelnym programem i wiadomosciami i opublicystyka polityczna i dodatkowy kanal na apolegetyke religijana i katecheze…z programami filozoficzno teologicznymi..Powiada mi macie trzy uczelnie katolickie na pziomie, z ktorych ludzie tam pracujacy az sie rwa, zeby cos robic….. dlaczego zatem nic nie robia??????

  5. RomanK said

    Nie tylko to panie Gajowy ..oni sa juz dalej niz zaklamywanie…
    ONi juz nawet nei zwracja uwagi na manipulacje faktami. ONI je tworza!!!! Oni wiedza ze dla znakomitej wiekszosci rozroznienie faktu od faktu medialnego jest poza ich mozliwosciami intelektualnymi!
    TO nie postmodrnistyczna prawda…. ale Virtualna „prawda”…ktora non stop manipuluja i zmieniaja na oczach patrzacych!!!! A poniewaz Prawda to Fact….zatrem wszystko co wirtualne jet klamstwem….i budowa na nim tzw wirtualnej rzeczywistosci…ktora jet niczym innym tylko realnym niewolnictwem…
    Obrecz neiwolnika z szyji…zaminic na obrecz niewidzialna mozgu…i ma pan…niewolnika, charujacego jak ostatn rab, za ….iluzje wolnosci i dobrobytu.
    Pan zobaczy w slumsach, w smieciach roztyle i ubrane jak dziwki mamy ogladaja show odgrywajacyc sie w pieknej scenerii….to gdzie siedza nei przeszkadza im wcale….virtualanie tpo ne sa tam w srodku skrzynki kpiace sie w luxusowtych basenach i spijace trunki….:-))))

  6. RomanK said

    Prosze przyklad tworzenia Faktow medialnych:

  7. RomanK said

    Kukiz`15 – Potrafisz Polsko! › Zgłoszenie na listy wyborcze KWW Kukiz`15

    ruchkukiza.pl

    Oficjalny serwis kampanii KWW Kukiz`15
    View on Facebook·Share

    Paweł Kukiz

    5 hours ago
    Paweł Kukiz

    KONIECZNIE to przeczytajcie! Z uwagą 🙂 :

    10 technik stosowanych przez władze do manipulacji społeczeństwa przez media.

    1. Rozpraszanie uwagi
    Kluczowym elementem kontroli społecznej jest odwrócenie uwagi od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez ciągłe rozpraszanie uwagi i zalew opinii publicznej nieistotnymi informacjami. Strategia odwrócenia uwagi jest kluczowa, aby zapobiegać zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki.
    „Utrzymuj opinię publiczną odwróconą od realnych problemów społecznych, poprzez zniewolenie nieważnymi sprawami. Społeczeństwo musi być cały czas bardzo zajęte, bez czasu na myślenie”.

    2. Wygeneruj problem i zaproponuj rozwiązanie
    Ta metoda jest również określana jako „problem – reakcja – rozwiązanie”. Stwórz taką sytuację (problem), która wywoła u odbiorców żądanie podjęcia natychmiastowych kroków, mających na celu rozwiązanie problemu lub zapobieganie mu w przyszłości. Na przykład: pozwól by rozprzestrzeniła się przemoc, aby społeczeństwo zgodziło się na zaostrzenie norm prawnych w ochronie własnego bezpieczeństwa, za cenę swojej wolności. Wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia świadczeń socjalnych.

    3. Zmiany wprowadzaj stopniowo
    Nie wprowadzaj radykalnych zmian drastycznie lecz stopniowo, przesuwaj granicę wytrzymałości i akceptacji krok po kroku, aż do granic wytrzymałości, rozbijając zmiany na kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalne zmiany społeczno-ekonomiczne latach ‘80 i ’90, które doprowadziły do ukształtowania się ekonomii neoliberalnej: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność zatrudnienia, masowe bezrobocie, wypłaty na niskim poziomie, brak gwarancji godnego zarobku – wprowadzenie takich zmian za jednym zamachem wywołałoby rewolucję.

    4. Strategia odroczenia
    Kolejny sposób na wprowadzenie niemile widzianej zmiany to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności”, którą koniecznie będziemy musieli wprowadzić w przyszłości.
    Ludziom łatwiej jest zaakceptować widmo przyszłego poświęcenie, niż wprowadzić zmianę od razu. Ponadto społeczeństwa mają tendencję do naiwnej wiary, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także przyjęcie jej w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas by wcielić ją w życie.

    5. Mów do społeczeństwa jak do dziecka
    Większość reklam i komunikatów kierowanych do opinii publicznej wykorzystuje język oraz sposób argumentowania, jakiego używa się przemawiając do dzieci lub osób umysłowo chorych, a więc uproszczony i wręcz infantylny. Im bardziej chcesz zamglić obraz rzeczywistości swojemu rozmówcy, tym bardziej staraj się infantylizować komunikat. Dlaczego?
    „Jeśli będziesz mówić do osoby jakby miała ona 12 lat, to po wpływem sugestii prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat”.

    6. Skup się na emocjach a nie na racjonalności
    Wykorzystywanie emocji to klasyczna technika mająca na celu odstawienie racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki na bok. Co więcej, użycie języka odpowiednio nacechowanego emocjonalnie daje możliwość podświadomego zaszczepienia idei, pragnień, lęków, niepokojów, i impulsów, a przez to wywołanie określonych zachowań.

    7. Utrzymuj ludzi w ignorancji
    Uczyń społeczeństwo niezdolnym do zrozumienia metod sprawowania kontroli.
    „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i na przeciętnym poziomie, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami utrzymywała się, a techniki kontroli pozostawały niezrozumiałe dla niższych klas”.

    8. Promuj przeciętność
    Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że bycie głupim, wulgarnym i niewykształconym jest w porządku.

    9. Wzmacniaj w ludziach poczucie winy
    Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedyną osobą winną swoich niepowodzeń przez niedostatek inteligencji, zdolności lub własnych starań. Dzięki temu zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, który stawia jednostkę w niekorzystnej sytuacji, będzie ona żyła w poczuciu winy i dewaluacji własnej wartości, prowadząc do depresji. W takim stanie osoba stanie się bierna i niezdolna do podejmowania działań mających na celu zmianę systemu. Bierność oznacza brak rewolucji.

    10. Poznaj ludzi lepiej niż oni są w stanie poznać siebie
    Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce spowodował rosnącą przepaść pomiędzy zasobami wygenerowanej wiedzy, a tym co jest dostępne (i tłumaczone) dla szerokich mas. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii elity władzy są w stanie posiąść zaawansowaną wiedzę na temat jednostek jak i społeczeństwa, co pozwala im poznać człowieka lepiej niż on sam może znać siebie. Oznacza to, że będąc w posiadaniu tej wiedzy można mieć większą kontrolę nad jednostkami, niż one same nad sobą. ..

  8. RomanK said

    Dzieki stosowaniu tych metod w kraju wolnych ludzi , rownych szans, wolnosci niczym nieograniczonej i wielkiego rownego dla wszystkich rynku…0.01% spoleczenstwa 350milonowego posiada 90% wszystkiego co ma jakakolwiek wartosc:-)))

  9. POLAKU PAMIETAJ said

    Ktos gdzies napisal, ze ludzie , o ktorych sie nie pamieta, umieraja dwa razy…

    Ktos tez napisal pod jednym z filmow upamietniajacych Wolyn: ” Polacy umierajacy w strasznych meczarniach krzyczeli do oprawcow:” POLSKA SIE O NAS UPOMNI ! POLSKA ZARZADA ZAPLATY OD OPRAWCOW ZA NASZA SMIERC.”
    …a jak jest ?

  10. POLAKU PAMIETAJ said

    Ad 7

    Bardzo wazne przypomnienie ten wpis, warte podania dalej…

    Cytat: „Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że bycie głupim, wulgarnym i niewykształconym jest w porządku.”

    To dlatego widzi sie w zombimendiach osobniki wulgarne, glupie, tepe, cyniczne i inne twory wygladajace na mutantow…

    BOJKOT zombimendiow i zakladanie stacji telewizyjnych, wolnego radia i gazet lokalnych jest, chociaz po czesci, jakas „odtrutka” na trucizne „medioscieku”

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: