Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Garabandal — zapowiedź zniszczenia Fatimy

Posted by Marucha w dniu 2015-08-02 (Niedziela)

I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, pełnej imion bluźnierczych, mającej siedem głów i dziesięć rogów. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. A na jej czole wypisane imię – tajemnica (Ap, 17, 3–5).

Negatywne stanowisko Kościoła

Magisterium Kościoła uznaje z założenia możliwość objawień prywatnych pochodzących od Boga, tym niemniej uznawanie bądź nieuznawanie objawień prywatnych za autentyczne w żaden sposób nie wpływa na prawdziwość naszej Wiary.

Ta fundamentalna zasada, będąca od zawsze elementem nauczania Kościoła katolickiego, pozwoli nam już na wstępie nabrać pewnego dystansu do wszystkich objawień prywatnych, a już szczególnie do tych, które nie uzyskały aprobaty Kościoła. Do tego rodzaju zjawień należą przede wszystkim ciągnące się od przeszło 15 lat „objawienia” tzw. Gospy z Medjugorie, o których poprzedni biskup Mostaru Pavao Zanić wyraził się w następujący sposób: „Błogosławiona Dziewica nie ukazuje się w Medjugorie, objawienia są błędem, franciszkanie pozostają w kłamstwie. Wszystkie te osoby powinny teraz powiedzieć: «Oczywiście, wymyśliliśmy to wszystko»” [1].

Przesłanie z Medjugorie zawiera błędy doktrynalne i z tego chociażby powodu nie może pochodzić od Boga [2]. Jednakże pomijając już nieprawowierność przekazu, wypadki medjugorskie zdają się posiadać jeszcze inny, o tyle charakterystyczny, co niepokojący rys: zdają się swoją niezwykłością, długim czasem trwania, nagłośnieniem przez ogólnoświatowe środki masowego przekazu stopniowo ograniczać, a nawet wypierać skierowane do całego świata przesłanie Najświętszej Maryi Panny z Fatimy [3]. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w historii objawień maryjnych naszego wieku były już wypadki, które pretendowały do uzupełnienia, spełnienia, a nawet reduplikacji Fatimy. Mowa tutaj o tzw. objawieniach Matki Bożej w Garabandal.

Garabandal jest małą, liczącą niespełna 300 mieszkańców wioską, malowniczo położoną w prowincji Santander, w hiszpańskich Pirenejach. W niemalże doskonale zamkniętym, czteroletnim cyklu od niedzieli 18 czerwca 1961 r. do 18 czerwca 1965 r. miały tam miejsce wydarzenia, które jak do tej pory doczekały się jednoznacznie negatywnego stanowiska następujących po sobie biskupów diecezjalnych, popartego przez św. Oficjum, a później przez Kongregację Doktryny Wiary. Zjawiska, o których mowa, określane są najczęściej jako „objawienia Matki Bożej z góry Karmel i św. Michała Archanioła”, a stały się udziałem czterech dziewczynek-wizjonerek w wieku od 11 do 12 lat: Conchity Gonzalez, Marii Dolores (Marii-Loli) Mazon, Hiacynty Gonzalez oraz Marii Cruz Gonzalez.

Stanowisko władz kościelnych w sprawie wypadków garabandalskich sprowadzało się od początku, tak jak w przypadku Medjugorie, do stwierdzenia, że „wszystkie fakty, jakie się wydarzyły we wspomnianej miejscowości, dają się wyjaśnić w sposób naturalny” [4]. Na przestrzeni siedmiu lat, od 17 sierpnia 1961 r. do 8 maja 1967 r. ordynariat santanderski wydał na ten temat pięć not informacyjnych, z których każda podważała nadprzyrodzony charakter wydarzeń [5]. Stanowisko to uzyskało poparcie kardynała Ottavianiego, pro-prefekta Kongregacji św. Oficjum, który oficjalnie uznał wyniki prac ordynariatu santanderskiego za w pełni satysfakcjonujące, a co za tym idzie, nie znalazł powodów dla bezpośredniej interwencji św. Oficjum. Oto treść listu kardynała Ottavianiego adresowanego do ówczesnego ordynariusza Santanderu, biskupa Vincente Puchol Montis:

Ekscelencjo,
Listem z ubiegłego października przesłał Ekscelencja tejże Kongregacji dokumenty zebrane przez Komisję Diecezjalną oraz normy wydane przez Ekscelencję na temat „Objawień”, jakie rzekomo miały miejsce w Garabandal.
Ta św. Kongregacja zbadała starannie i uważnie całą dokumentację, łącznie z nadesłaną z innych miejscowości, i doszła ostatecznie do wniosku, iż sprawa sama została już dokładnie zbadana i załatwiona przez Ekscelencję. W rezultacie nie ma powodu, aby św. Kongregacja sama interweniowała.
Dziękuję Ekscelencji za staranność i roztropność, jakiej dał dowód w załatwieniu rzeczonej sprawy. Cieszę się, iż mogę przy okazji wyrazić Ekscelencji własny szacunek i osobiste oddanie.

(-) A. kard. Ottaviani
pro-prefekt
Rzym, dnia 7 marca 1967 [6].

W grudniu 1977 roku nowy biskup Santanderu Juan Antonio del Val potwierdził decyzje swoich poprzedników, a w roku 1985 ustanowił komisję dla ponownego kanonicznego zbadania wypadków garabandalskich. Badanie zakończyło się sporządzeniem oficjalnej dokumentacji, która została wysłana do Rzymu pod koniec listopada 1991 r. Konkluzja komisji była zgodna z wcześniejszymi orzeczeniami.

Następca biskupa del Val, bp José Vilaplaua po objęciu diecezji santanderskiej 29 września 1991 r. zwrócił się do Kongregacji Doktryny Wiary z prośbą o stanowisko w sprawie „objawień” w Garabandal. 28 listopada 1992 r. otrzymał odpowiedź, w której Kongregacja podziela stanowisko św. Oficjum z lat sześćdziesiątych, tj. uznaje wszystkie poprzednie orzeczenia oraz wyniki pracy komisji za satysfakcjonujące, a co za tym idzie, nie znajduje powodów do bezpo średniego zajmowania głosu w tej sprawie. Bp José Vilaplaua w liście z 11 października 1996 przypomniał wszystkie dotychczasowe orzeczenia w sprawie wypadków garabandalskich, a swoje stanowisko, tym razem ostateczne, zawarł w krótkim potwierdzeniu poprzednich decyzji:

Podzielam i akceptuję decyzje moich poprzedników oraz stanowisko Stolicy Apostolskiej. Co do celebracji Eucharystycznych w Garabandal podtrzymuję decyzje moich poprzedników i zarządzam, aby Msze były odprawiane tylko w kościele parafialnym, przy czym niedopuszczalne są odniesienia do domniemanych objawień (……) [7].

Zjawiska garabandalskie zostały poddane wnikliwej analizie teologicznej m.in. przez zmarłego niedawno ks. Józefa Warszawskiego [8], polskiego jezuitę, który jesienią 1965 roku, tuż po ustaniu cyklu zjawisk, udał się do Garabandal, wszechstronnie zbadał „objawienia”, a wyniki swojej pracy zawarł w książce pt. Garabandal – objawienie Boże czy mamienie szatańskie (Rzym, 1970, nakładem Autora). Ponieważ wyniki analiz ks. Warszawskiego są u nas mało znane, postanowiliśmy przybliżyć je naszym Czytelnikom, tym bardziej, że charakter, atrybuty, a przede wszystkim cel wypadków garabandalskich do złudzenia przypomina dzisiejsze „objawienia” w Medjugorie. Drugim powodem, dla którego wracamy do Garabandalu, jest metodologia przyjęta przez ks. Warszawskiego w badaniu omawianych zjawisk – w naszym przekonaniu jest ona wzorem prawidłowej, katolickiej analizy wszystkich wypadków pretendujących do rangi Bożych objawień.

Garabandalskie „mensaje”

Od lewej: Conchita, Mari Cruz, Mari Loli+, Jacinta

Zjawienia garabandalskie rozpoczęły się 18 czerwca 1961 roku o godz. 1930. Wtedy to najpierw Conchicie, a potem wszystkim czterem dziewczynkom-wizjonerkom ukazał się „anioł”, jakkolwiek bez żadnej komunikacji słownej. Trzy dni później nastąpiła powtórna wizja „anioła”. Z polecenia miejscowego proboszcza dziewczynki zapytały: „Kim jesteś i po co przychodzisz?”, lecz nie uzyskały żadnej odpowiedzi. Zanim „anioł” przemówił, ukazał się dziewczynkom jeszcze dwa razy, przy czym pod jego postacią figurował niezrozumiały dla wizjonerek podpis z liter i rzymskich cyfr.

Dopiero 1 lipca „anioł” zaczął mówić – przedstawił się jako „św. Michał” i zapowiedział nadejście „Dziewicy” – „z góry Karmel”. Następnego dnia, w niedzielę o godz. 18:00 pojawiła się po raz pierwszy „Dziewica”, „w towarzystwie dwóch aniołów – bliźniaków – św. Michałów” [sic! – admin]. W trójkącie na świetlistym czerwonym tle – patrzące oko i podpis z liter wschodnich” [9].

Od tej pory zjawiała się dziewczynkom z różną częstotliwością, a towarzyszyły temu nadzwyczajne wydarzenia opisane w dalszej części artykułu. Dopiero 18 października 1961 roku nastąpił pierwszy przekaz – tzw. „mensaje” garabandalskiej „Dziewicy”: „Macie składać wiele ofiar! Macie czynić wielką pokutę! Macie nawiedzać często Najświętszy Sakrament! Ale przede wszystkim macie być dobrymi! Jeśli tego czynić nie będziecie, nastąpi na was wielkie pokaranie. Kielich się wypełnia! Jeśli się nie odmienicie, kara Boża przypadnie na was!” [10].

Na drugie „mensaje” „Dziewica” kazała czekać dziewczynkom aż do 19 czerwca 1962 roku:

Dziewica przekazała nam przesłanie dla całego świata. Oto ono: Dziewica powiedziała nam, że nie obawiamy się pokarania, gdyż zlekceważyłyśmy jej pierwsze przesłanie żyjąc tak, jakby go nie było. Teraz nadejdzie kara, gdyż świat się nie poprawił; teraz kiedy Dziewica powtórzyła to przesłanie już drugi raz, myśmy ją zignorowały. Świat jest coraz gorszy i musi się zmienić, lecz nie zmienia się nic a nic [11].

Dwa dni później następuje trzeci przekaz o bardzo podobnej treści co poprzednio. „Dziewica” sygnalizuje, że kielich się wypełnia, a kara jest coraz bliżej [12]. Wizja kary powoduje u dziewczynek krzyki przerażenia, a nawrócenia wśród wiernych [13]. 29 czerwca ukazuje się „anioł” i zapowiada cud, przy czym po jego datę odsyła dziewczynki do „Dziewicy”. Ta ukazuje się i odsyła wizjonerki do bezosobowego „głosu”, który wskazuje datę 18 lipca. Tego dnia następuje „cud” widzialnego „wykomunikowania” Conchity przez „anioła”.

Następne, a zarazem ostatnie „mensaje” dla całego świata zapowiada „Dziewica” samej Conchicie dopiero 1 stycznia 1965 roku. Następuje ono w niedzielę 18 stycznia o godz. 23.45 w obecności tłumów. Ku zaskoczeniu wszystkich obecnych przekazicielem tego „mensaje” (które brzmi dosyć swojsko dla uszu tradycyjnych katolików) jest nie „Dziewica”, lecz „anioł”:

Ponieważ moje objawienie z 18 października 1961 r. nie zostało wypełnione i przekazane światu, powiem wam, że to przesłanie jest już ostatnim. Tak jak przedtem kielich się wypełniał, tak teraz się przelewa. Wielu kardynałów, wielu biskupów i księży jest na drodze do potępienia, pociągając za sobą wiele dusz. Coraz to mniejszą i mniejszą cześć oddaje się Eucharystii. Powinniśmy uniknąć gniewu Bożego spełniając dobre uczynki. Jeśli ze szczerym sercem będziecie prosić Boga o przebaczenie, przebaczy wam. Ja, Matka wasza błagam was przez posła mego św. Michała, byście się poprawiali, gdyż jest to już ostatnie ostrzeżenie. Bardzo was kocham i nie chcę waszego potępienia. Proście nas – my wam uzyskamy. Powinniście składać wiele ofiar. Rozważajcie mękę Jezusa [14].

Już po zakończeniu całego zasadniczego cyklu zjawisk „Dziewica” ukazała się samej Conchicie i wyjaśniła przyczynę, dla której to nie ona sama, lecz „anioł” ogłosił ostatnie „mensaje”:

„Wiesz Conchita dlaczegom nie przyszła osobiście, by tobie zakomunikować objawienie dla całego świata? Zbytnią czułam boleść, by to uczynić…” [15].

„Dziewica” w czasie jednej ze swoich „lokucji” zapowiedziała zdziałanie cudu, który będzie ostatecznym zwieńczeniem objawień. Datę cudu zna tylko Conchita; „Dziewica” zabroniła dziewczynce ujawnienia daty, tym niemniej wiadomo, że będzie to wielki znak na niebie, „większy niż w Fatimie”, a nastąpi w czwartek między 7 a 17 kwietnia o godz. 8.30 [16]. Będzie to dzień świętego Męczennika za Eucharystię. Zapytana przez ks. Warszawskiego czy długo jeszcze będziemy czekać na znak (był to rok 1965), Conchita odpowiedziała: „Raczej nie”.

Zaskakujące proroctwa

Podczas kilku „ekstaz”, Conchita Gonzalez otrzymała od garabandalskiej „Dziewicy” zaskakujące przesłanie, według którego po Janie XXIII „pozostaje jeszcze trzech papieży, a potem nadejdzie Koniec Czasów” [17]. Czy „koniec czasów” jest tożsamy z końcem świata? Wizjonerka nie umiała udzielić odpowiedzi na to intrygujące pytanie, lecz zawsze powtarzała, że usłyszała od „Dziewicy” o „końcu czasów”, nie o końcu świata.

Zwolennicy prawdziwości wypadków garabandalskich podejmują próby wyjaśnienia tego zagadkowego proroctwa. O. Eusebio Garcia de Pesquera, wielki wyznawca „objawień” z Garabandal pisze między innymi: „Skoro trzeci papież po Janie XXIII będzie «ostatnim», jak będzie mógł istnieć Kościół bez Ojca Świętego? Skoro nie będzie papieża, czy Chrystus powróci wtedy na ziemię?” [18].

Jednakże mimo (niezbyt częstych) prób wyjaśnienia, garabandalskie proroctwo dotyczące papieży do dzisiaj pozostaje tym, czym było od początku – tajemnicą.

Równie zaskakująca jest ocena Soboru Watykańskiego II dokonana przez „Dziewicę” tuż przed jego uroczystym otwarciem. Oto słowa Conchity, spisane z nagrania magnetofonowego dokonanego podczas ekstazy w dniu 26 września 1962 r. (otwarcie Soboru nastąpiło 11 października): „Sobór będzie największy ze wszystkich? … Odniesie sukces?… Ach, jak dobrze! W ten sposób zostaniesz lepiej poznana i będziesz bardziej zadowolona…” [19].

Zaś w sam poranek inauguracji Soboru „Dziewica” ukazała się Conchicie śmiejąc się. „Czy uśmiechała się (……) kontemplując przyszłość Kościoła (……)?” – zastanawia się o. de Pesquera. Być może, lecz jak pogodzić zapowiedź kryzysu kapłaństwa zawartą w ostatnim „mensaje” z radością wobec ceremonii otwarcia Vaticanum II?

„Nie oprze się tej wizji nikt”

Niezależnie od pozostawionych przez „Dziewicę” przekazów skierowanych do całego świata, a także tych przeznaczonych tylko dla wizjonerek, podczas zjawisk garabandalskich zanotowano ogromną wręcz liczbę wydarzeń, które swoją katolicką wymową mogą przekonać do prawdziwości objawień nawet największych sceptyków. Wszystkie te cudowne zjawiska zostały potwierdzone przez wiarygodnych świadków, wiele z nich zostało zarejestrowanych, a ich autentyczności nie sposób zakwestionować. Oto tylko niektóre z nich:

  • Chrzest żydówki. Podczas jednej z wizji, mieszkańcy Garabandal postanowili zweryfikować autentyczność ukazującej się „Dziewicy”. Polecili Marii-Loli, jednej z wizjonerek, wylać na „Matkę Boską” zawartość naczynia z wodą święconą. Oto relacja jednego z naocznych świadków: „Była podczas tego objawienia obecna młoda żydówka. Liczyła ze 20 lat. Nie była w Garabandal po raz pierwszy. Nie była jednakże i katoliczką. Otóż dziwnym zbiegiem okoliczności woda święcona, rzucona przez Mariolę na Matkę Boską, nie opadła prosto na ziemię, tak jak powinna była prawem naturalnym spadać, tylko niezrozumiałym ukosem spadła właśnie na ową, nieochrzczoną jeszcze, żydóweczkę. Uderzyło to wszystkich. Żydóweczka zaś sama wzięła to za znak z góry i po powrocie do domu kazała się ochrzcić w kościele” [20].
  • Ucałowanie puderniczki. Podczas objawień dziewczynki w ekstazie bardzo często dawały „Dziewicy” różne przedmioty do pocałowania; były to najczęściej różańce, obrazki, krzyżyki i medaliki. Po pocałowaniu ich przez „Dziewicę” wizjonerki w ekstatycznym transie bezbłędnie zwracały przedmioty ich właścicielom, mimo, iż przedtem nie miały pojęcia od kogo pochodzą. Pewnego razu ktoś chcąc wypróbować zjawę położył na tacy wśród wielu innych przedmiotów damską puderniczkę, spodziewając się zapewne, że „Dziewica” zgromi wizjonerkę, która poda jej do pocałowania ten przedmiot pustoty i zbytku. Nic takiego nie nastąpiło. Pierwszym przedmiotem, którego „Dziewica” zażądała do pocałowania była właśnie owa puderniczka. Zapytana przez dziewczynkę dlaczego ucałowała ten przedmiot, „Dziewica” odpowiedziała: „Bo to jest mego Syna” [21]. Później okazało się, że w puderniczce przenoszono Najświętszy Sakrament podczas komunistycznej rewolucji w Hiszpanii.
  • Nawrócenie protestanta. Niemiecki protestant, Maksym Foerschler-Entermann nawrócił się po tym, jak jedna z wizjonerek, Hiacynta, w ekstazie wizyjnej podała mu krzyż ucałowany przez „Dziewicę”. Oto fragment jego relacji: „O. Ramon wybierał się właśnie do Loyoli – Ojciec wie: miejsce nawrócenia waszego św. Ignacego. Miał dawać rekolekcje. Chciał, żebym z nim pojechał. Ja zaś sobie myślałem: Co mnie tam. Ja protestant. Tam wszystko dyszy papizmem. (…) Ale potem jakoś mnie tknęło i powiedziałem sobie: Pojadę do Garabandal – i poproszę – tak sobie w duchu – ową Virgen, że jeśli to naprawdę Ona, by mi dała znać, iż chce, żebym pojechał na rekolekcje. I jak sobie powiedziałem, tak i zrobiłem. (…) Było to około pół do czwartej z rana, jak później stwierdziłem. Szła w ekstazie. Weszła w zamilkłe z nagła towarzystwo obecnych gości i – jakby nikogo nie widząc w zebranym tłumie, jakby nikogo nie było prócz mnie – idzie prosto ku mnie. A przystąpiwszy do mnie (…) podaje mi krzyż do pocałowania. Podaje mnie jednemu! Nikomu innemu nie podała. Co miałem pomy śleć?! (…) Spakowałem manatki i – 19-go marca zacząłem rekolekcje” [22].
  • Cudowne uzdrowienie. Hiszpański jezuita, o. Ramon Andreu, wielki przeciwnik „objawień”, miał wypadek samochodowy w drodze do Garabandal. Po dotarciu na miejsce lekarze stwierdzili złamanie piszczeli, a co najmniej podłużne pęknięcie kości. Tej samej nocy chorego o. Andreu odwiedziła w ekstazie Hiacynta i dała mu krzyż do pocałowania mówiąc: „Ojcze (…) – Dziewica mi powiedziała, że Ojciec czuje się źle, ale kazała donieść, że wszystko będzie dobrze i że Ojciec odprawi mszę św” [23]. Następnego dnia rano lekarze ze zdumieniem stwierdzili, że obrzęk zmalał, a pacjent przestał odczuwać ból. O. Andreu udał się o własnych siłach do miejscowego kościoła, aby odprawić Mszę św.
  • Śmierć ekstatyczna. Brat wspomnianego o. Andreu, a zarazem jego współbrat zakonny Luis Maria był profesorem dogmatyki. W roku 1961 przebywając w Garabanadal był świadkiem jednej z ekstaz. W pewnym momencie zobaczył to samo co dziewczynki, czyli wizję „Dziewicy”. Następnego dnia jadąc samochodem w towarzystwie czterech innych osób był bardzo spokojny, a zarazem wzruszony widzeniem, które otrzymał poprzedniego dnia. W pewnym momencie zatrzymał się i powtórzył: „To jest najszczęśliwszy dzień mego życia”, a następnie wedle relacji o. Ramona Andreu: „Gospodarz wozu – zdawało mu się, że słyszy jakby rzężenie – zapytał zaniepokojony: co Ojcu jest? Kierowca, spojrzawszy bratu w oczy, zawołał: Z Ojcem jest źle! Podwieźli go do miejscowej kliniki. Tu już tylko stwierdzono śmierć…” [24].
  • Lewitacje. Podczas wizji dziewczynki wielokrotnie stawały się przedmiotem zjawisk, które przekraczały prawa natury. Jest wielu świadków, którzy relacjonują, jak Conchita unosiła się nad ziemią; wypadki te zostały zresztą zarejestrowane na zdjęciach i ta śmach video. Podczas jednej z lewitacji trzeźwy świadek tych wydarzeń próbował ruszyć z miejsca unoszącą się nad ziemią dziewczynkę: bezskutecznie. Jego konkluzja brzmiała: „Tego ta mała nie robi [25].

Kryterium oceny zjawisk

Kościół katolicki, analizując jakiekolwiek objawienia, stosował zawsze procedurę stopniowej eliminacji. Szukając przyczyny sprawczej danego zjawiska, kolejno wyłączał wszystkie możliwe hipotezy aż do momentu, kiedy pozostała ta jedyna możliwa do przyjęcia. Zgodnie ze wspomnianą procedurą, ks. Warszawski rozpoczął swoją analizę od rozpatrzenia możliwości naturalnego pochodzenia wypadków. Po wysłuchaniu opinii lekarzy wielu specjalności zaangażowanych w badanie zjawisk garabandalskich stwierdził, że nie sposób sprowadzać zjawisk wizyjnych, które tam się dokonywały, do ewentualnego podłoża psychopatologicznego i chorobliwego dziewczynek; niemożliwa do przyjęcia jest również hipoteza o autosugestii dzieci czy też zbiorowej sugestii mas. Lekarze stwierdzili między innymi,

(…) że absolutny komplet zjawisk parapsychicznych, takich jak telepatia, poznanie przyszłości, poznanie przeszłości, poznanie sumienia, przenoszenie się i lewitacja, towarzyszył ekstazom przy równie absolutnej, somatyczno-psychicznej normalności dziewczynek [26].

Należało również wykluczyć możliwość oszustwa czy podstępu. Na tym etapie konkluzja ks. Warszawskiego brzmiała następująco:

Nadzwyczajność tych zjawisk, jak choćby tylko okazana w nich fizyczna moc, która przerastała znane z normalnego życia moce przyrodzone jednostek, zwłaszcza zaś dominanta intelektualna, przekraczająca zarówno siły psychiczne wizjonerek, jak zebranych wkoło nich tłumów, nakazują określać ów czynnik jako pierwiastek nie tylko niesłychanej mocy fizycznej, lecz przede wszystkim niebywałej inteligencji. (……) Bezustanne wreszcie apele ku czynnikom i zagadnieniom nadprzyrodzonym, jakie w trakcie dokonywania się tych zjawisk stawały się udziałem ich uczestników, przymuszają nadto – zwłaszcza przy uwzględnianiu ich charakteru przerastającego znane przyrodzone przyczyny – do upatrywania w owym czynniku pierwiastka o mocy nadprzyrodzonej, tj. zstępującego ze świata zjawisk nadzwyczajnych [27].

Jeżeli przyczyną sprawczą garabandalskich zjawień był czynnik natury nadprzyrodzonej, to w grę wchodziła tylko jedna alternatywa: albo za tymi wydarzeniami stoi duch dobry, albo też duch zły. Metoda, która pozwala na rozwiązanie tego dylematu, polega na wnioskowaniu z jakości skutków o jakości przyczyny. Reguła ta, zwana przez katolickich mistyków „regułą rozpoznawania duchów”, została następująco scharakteryzowana przez św. Ignacego z Loyoli:

Taktyką złego anioła jest wślizgiwać się do wnętrza duszy nabożnej zgodnie z zastanymi w niej pojęciami, by tak skaptowaną uwieść z kolei do sobie właściwych celów… Dla rozpoznania tedy jakości działającego ducha winna taka dusza zwrócić bacznie uwagę na cały zasięg myśli sugerowanej przez działającego w niej ducha. Jeśli tedy spostrzeże, iż zarówno początek zasugerowanej myśli, jak i też środkowy jej przebieg, a w końcu sam jej finał składają się z elementów wyłącznie dobrych, zmierzających ku dobru, znakiem to będzie, iż działa tu duch dobry; jeśli zaś w owym ciągu sugerowanej myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, iż działa za nią duch zła [28].

Wspomnianą zasadę zastosował ks. Warszawski do zjawisk garabandalskich: prześledził okoliczności ich początku, zbadał cechy charakterystyczne całego ich przebiegu oraz cel, ku któremu zmierzają i sugestię, którą zawierają.

Okoliczności początku

Jak wspomniano powyżej, pierwsze objawienie „anioła” przebiegało bez słów. Uderzające są okoliczności tej pierwszej wizji, która miała miejsce w niedzielny wieczór, po dopiero co odbytych w miejscowym kościele nieszporach. Wtedy to właśnie cztery dziewczynki-wizjonerki udały się do sadu kraść jabłka. Spożywając owoc kradzieży dziewczynki mówiły: „Urządziłyśmy radość szatanowi”.

Tym, co od razu zwraca uwagę w przypadku tych okoliczności jest niemalże doskonała analogia z rozpoczęciem „objawień” z Medjugorie – tam dzieci dostąpiły pierwszych „wizji” gdy poszły potajemnie palić papierosy. Ogromny kontrast w odniesieniu do okoliczności pierwszych objawień fatimskich – Franciszek, Hiacynta i Łucja po raz pierwszy zobaczyli Anioła Pokoju pilnując pasących się owiec i odmawiając różaniec.

Tak więc okolicznością, która towarzyszyła pierwszym zjawieniom garabandalskiego „anioła” był grzech wizjonerek: „Godzina była około 1920. Kusiciel począł je faktycznie kusić, gdy zapowiadała się zacierająca wszystko ciemnia nocy. Zjawa garabandalska naprawdę obrała sobie jako „swój czas” nie jasność południa, tylko nadciągający z górskich oddali właściwy zmierzch dnia (……). Kusić i skusić do grzechu – a równocześnie obrać sobie taką właśnie chwilę popełnionego grzechu za moment objawiania się i zapoczątkowania serii widzeń przestrzegających przed grzechem – to zakrawa istotnie na wcale szatański pomysł” [29].

Jeszcze bardziej uderzające są atrybuty i wygląd objawiającego się „anioła”. Zgodnie z relacją dziewczynek, usłyszały one „szurgot” w pobliskich kamieniach, który napełnił je lękiem. Nie rzuciły się jednak do ucieczki, lecz jednogłośnie stwierdziły: „To diabeł!”, po czym zaczęły w stronę zasłyszanego „szurgotu” ciskać kamieniami. Czy instynktownie pojmowały istotę zjawiska – nie wiadomo, lecz wspomniany „szurgot” będ ący od zawsze atrybutem złego ducha zdaje się posiadać dosyć jednoznaczne analogie historyczne:

Mimo woli bowiem owo zjawisko przypomina podobny szurgot, jaki doznał twórca protestantyzmu Marcin Luter, i to również w krytycznych dla niego momentach, przeżywanych na zamku wartburskim. Szurgotało mu wieczorem i nocą w pokoju, szurgotało przy łóżku, szurgotało w końcu na schodach i to z takim hałasem, jakby kto furę beczek zwalał z góry na dół. Zachowanie się znowu Lutra w owej chwili jakże łudząco jest podobne w istotnych szczegółach do zachowania się dziewczynek: nie uciekał. A chociaż nie ciskał rzeczywistymi kamieniami, wyszedł przecież na schody i zaczął ciskać pod adresem szatana słowami: Jesteś, to bądź sobie. A potem – podobnie jak dziewczynki garabandalskie – wzbudzał w sobie myśli religijne [30].

Wygląd „anioła” stanowił chyba najbardziej zaskakujący element tej początkowej wizji. Garabandalski „św. Michał Archanioł” objawił się bowiem dziewczynkom w postaci dziewięcioletniego chłopczyka o przerażającej (terribile – jak ją konsekwentnie określały wizjonerki) twarzy, skrzydełkach stojących oddzielnie jak gdyby po bokach figurki oraz dłońmi ustawionymi grzbietem do widza, z paznokciami „przyciętymi tępo jak łopatki”. Trochę dziwne atrybuty jak na Księcia Wojska Niebieskiego. Każda wizja anioła jest rzecz jasna wizją pseudocielesną, gdyż aniołowie nie posiadają ciała, niemniej jednak trudno sobie wyobrazić, aby Pan Bóg, chcąc przemówić do wyobraźni dziewczynek, zesłał im św. Michała w podobnej postaci.

Kościół katolicki wyobraża sobie św. Michała w postaci rycerza w zbroi, miażdżącego łeb szatana. Odzwierciedla to istotne przymioty tego Archanioła Bożego. Atrybuty garabandalskiego „anioła”, odzwierciedlające siłę (paznokcie), straszność (twarz) i zabawność (wiek, „skrzydełka”) są co najwyżej parodią, kpiną i ośmieszeniem postaci Księcia Wojska Niebieskiego.

Podpis z liter i rzymskich cyfr, który ukazał się zarówno pod postacią „anioła” jak też i później „Dziewicy” pozostał tajemnicą do dnia dzisiejszego. Dziewczynki wielokrotnie wypytywały o jego znaczenie, lecz nigdy nie uzyskały odpowiedzi. „Anioł” odsyłał je do „Dziewicy”, „Dziewica” do „anioła”, powiększając jedynie ciekawość wizjonerek. „Szukając paralel do tego zjawiska – pisze ks. Warszawski – obracamy się przecież stale w supozycji działania złego ducha – znajdujemy wyłącznie jedną, tj. paralelę kabały” [31].

Równie dziwne są atrybuty związane z pierwszą wizją „Dziewicy”: „Trójkąt z patrzącym okiem to wyobrażenie starca wieków – na pewno zaś nie prawdziwej Matki Boskiej. Przykuwa on z dala oko turysty na wieży londyńskiej świątyni masońskiej. Figuruje pod nim również podpis z najczcigodniejszego z orientalnych języków, choć niezrozumiałego dla ogółu mieszkańców tego miasta czy tego kraju, tj. hebrajskiego. Emblemat znowu czerwonego ognia czy płomienia, to typowy emblemat zdobiący wielokrotnie malowaną postać złego ducha” [32].

Charakterystyczne cechy przebiegu „objawień”

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech wypadków garabandalskich jest fakt, że miały one miejsce prawie zawsze w godzinach wieczorno-nocnych. Jest to rys bez precedensu w historii prawdziwych objawień Matki Bożej i trudno go uznać za atrybut właściwy „Duchowi światłości”.

Innym rzucającym się w oczy elementem zjawisk jest ich „sceniczność”. Naoczni świadkowie ekstatycznych wizji dziewczynek zgodnie stwierdzali, że poruszały się one „jakby na scenie”, z charakterystycznym automatyzmem: „Śpiewały równo i modliły się równo”, równo układały ramiona, „jak gdyby lalki”. Wspomniana „scena” nie jest przenośnią: był to dosłownie ograniczony obszar, na którym dokonywały się wizje. Zdarzało się, że któraś z dziewczynek wypadała ze „sceny” natychmiast wypadając z ekstazy, po czym wracała, jakąś ogromną siłą wciągana w obszar wydarzeń.

Garabandalskie objawienia były ponadto, jak wspomniano powyżej, pełne zjawisk parapsychicznych – odgadywanie przeszłych i przyszłych wydarzeń, nieomylne zwracanie znalezionych przedmiotów ich właścicielom, telepatia, lewitacje, materializacje („cud” widzialnego „wykomunikowania” Conchity), marszo-biegi, „kołyso-spady”.

Wszystkie te elementy w połączeniu z faktem, że u dziewczynek stwierdzono nieprawdopodobne wręcz zdolności mediumistyczne wskazują, że objawienia garabandalskie miały charakter wybitnie spirytystyczny – wspomniane powyżej zjawiska dość powszechnie towarzyszą seansom spirytystycznym. Duch spirytystyczny stojący za tymi wydarzeniami jawił się z „efektów specjalnych” jakie wywoływał, jako duch niepokoju, zamieszania, gwałtowności:

Chwytał upatrzoną czwórkę dziewczynek w szpony tak zwanych ekstaz, które były zwykłymi fluidalnymi pętaniami, i dalej nimi obracać dowoli, bez sensu, bez namaszczenia i bez spokoju, po to tylko, by je za chwilę wypuścić z transu i ponownie pochwycić w obręcz bezwzględnej uległości. (…) Z kolei zadzierał im głowy w okropnym wykrzywieniu do tyłu, potwornym wprost chwytem za kark, znanym z tylu innych zjawisk metapsychicznych – nakładając im dla zmylenia i niepoznaki anielskie twarze. Rozpędzał je na wszystkie strony, rozkraczając niekoniecznie najprzyzwoiciej nogi, i pędził, i gnał przed sobą, jak na poły już opętańców, jakby sam był opętany: raz przodem, raz tyłem, to znowu na kolanach, to na siedzeniu, brakowało jedynie chodzenia na głowie. Za to nie brakło zdjęć fotograficznych robionych z dołu w czasie lewitacji i publikowanych w paryskim Matchu. Na domiar wszystkiego począł ciskać i rzucać dziewczynkami o ziemię, jakby się wściekał wściekaniem niepohamowanym. Stale na kolana. Postawa klęcząca przed nim. Z przymusu. A jeśli nie klęcząca, tedy głową o bruk. A wszystko z hukiem i trzaskiem. Niech się roztrzaska, co chrześcijańskie. Naprawdę krążący lew ryczący, szukający kogo by pożarł (1 P 5, 8)33.

Głębsza analiza struktury zjawisk garabandalskich doprowadza do jeszcze bardziej zaskakującego wniosku: zarówno na podstawie „mensaje” skierowanych do całego świata, jak również w oparciu o prywatne „lokucje”, będące udziałem dziewczynek, trudno ostatecznie powiedzieć kto był właściwym przekazicielem i autorem przesłania: „anioł” czy „Dziewica”? Najbardziej uderzający jest fakt, że „anioł”, który 18 czerwca 1961 r. przybył do Garabandal, aby obwieścić nadejście „Dziewicy” wraz z przesłaniem dla całego świata, nie tylko że po wypełnieniu tego posłannictwa nie zniknął z areny wydarzeń, lecz był tym, który cztery lata później, na zakończenie „objawień” ogłosił kulminacyjne „mensaje”!

Podobnego wypadku nie zna historia prawdziwych objawień maryjnych: hierarchia niebieska zostaje tu w ewidentny sposób zniszczona. Jak można sobie wyobrazić, żeby ten, którego powołaniem jest obwieścić nadejście Królowej Niebieskiej, ostatecznie zajął miejsce tej Królowej i ogłosił Jej przesłanie, posługując się przy tym pełnym hipokryzji sformułowaniem: „Proście nas – my wam uzyskamy”? Autorem takiego scenariusza może być jedynie zły duch, pełen nienawiści do Matki Najświętszej, która zdeptała mu łeb, w swojej perwersyjnej ambicji pragnący zaj ąć Jej miejsce. Duch ten, czy to pod postacią „anioła”, czy też „Dziewicy” od samego początku domagał się wiary – od dziewczynek, od świadków, od całego świata. Nie chciał poddać się osądowi Kościoła. „Czy wierzycie?” – pytał bez przerwy. Nie zdziałał żadnego cudu, który stanowiłby ostateczny „Boży podpis” pod objawieniami, mimo zapewnień, że cud nastąpi i będzie „większy niż w Fatimie”. Zamiast tego raczył dziewczynki takimi oto zapewnieniami i rozkazami: „Jam jest Maryja, Dziewica (…), a istnieje tylko jedna Dziewica. (..) Trwajcie w Bogu – lecz także ze mną” [34]. Przekazywał proroctwa dotyczące papiestwa i końca świata, wobec których wierni do dzisiaj gubią się w domysłach. Zaś podczas spirytystycznego „wykomunikowania” Conchity domagał się czci należnej samemu Bogu: „Odmów Confiteor i rozważ kogo przyjmujesz…”.

Pycha, zasadniczy przymiot „Dziewicy” i „anioła” odsłania bardziej niż cokolwiek tego, który ukrywał się pod tymi postaciami i był właściwym sprawcą garabandalskich wydarzeń. Trzeba przyznać, że udało mu się (i w dalszym ciągu się udaje) zwieść wiele pobożnych dusz. Wydaje się, że tym należy tłumaczyć „głośny śmiech” garabandalskiej „Dziewicy”. Szczególnie wymowny śmiech wobec inauguracji Vaticanum II, największej katastrofy w historii Kościoła. Bowiem według relacji jednej z dziewczynek: „Kiedym rozmawiała z Dziewicą (……) – ta śmiała się bardzo…” [35].

Cel – zniszczenie Fatimy

Najbardziej tajemniczym aspektem całej sprawy garabandalskiej jest cel, jaki przy świecał złemu duchowi w realizacji tego przedziwnego scenariusza. Charakterystyczne dla szatana dążenie do imitacji dzieł Bożych, powodowane pychą pragnienie odbierania czci Bożej chociażby przez pewien czas? Wydaje się, że byłoby to wystarczającym uzasadnieniem dla „koncesji”, jakie poczynił zły duch podczas serii objawień (chrzest żydówki, nawrócenia, zachęcanie do modlitwy i pokuty).

Jednakże głębsza analiza całości zjawisk, jak również ich istotnych szczegółów skłania do stwierdzenia, że nadrzędnym celem diabła była tutaj imitacja, ośmieszenie, a w końcu zniszczenie w duszach katolickich wiernych przesłania Najświętszej Marii Panny z Fatimy, które jest zgodnie ze słowami samej Matki Bożej „jedynym ratunkiem dla świata”. Garabandal i Fatima są do siebie uderzająco podobne, zarówno w ogólnym zarysie, jak i w najdrobniejszych szczegółach. Zwraca jednak uwagę fakt, że treść „objawień” garabandalskich wcale nie stanowi uzupełnienia ani dopełnienia przesłania Naszej Pani z Fatimy, przeciwnie, wymowa garabandalskich „mensaje” jest o wiele słabsza. Za to wrażenia zmysłowe towarzyszące zjawiskom garabandalskim, ich nieprawdopodobne nagromadzenie, wszechogarniająca atmosfera niezwykłości, mnogość „efektów specjalnych” wręcz „bije na głowę” autentyczne Objawienia fatimskie.

Mało tego, autor wydarzeń garabandalskich zdaje się sugerować już samym faktem nowych „objawień”, jakoby czegoś zabrakło przesłaniu z Fatimy, stąd konieczne jest jego uzupełnienie; mówi przy tym wprost o nowym cudzie, który będzie „większy niż w Fatimie”. Wraz z tym cudem ma nadejść „nowa era w historii zbawienia” [36]. Era Fatimy, mówią wyznawcy Garabandalu, zakończyła się wraz z końcem zimnej wojny, teraz jesteśmy w „erze Garabandalu” [37].

Oto więc zasadniczy cel garabandalskiego ducha: ludzkość zamiast wypełnić żądania Najświętszej Maryi Panny z Fatimy ma czekać na cud, który wyznaczy „nową erę”.

Nie brakuje więc dzisiaj „apostołów” Garabandalu, którzy na serio przejęli się szatańskim mamieniem „Dziewicy” i „anioła” – do chwili obecnej działa założone w 1964 r. międzynarodowe Garabandalskie Centrum Św. Michała dla Naszej Pani z Góry Karmel [38] (nazwa doskonale oddaje schizofrenię garabandalskiego ducha!), a Australijskie Centrum Garabandalskie ogłasza, że w grudniu 1998 roku odbędzie się w Melbourne już ósma z kolei konferencja poświęcona garabandalskim „objawieniom”39. 18 lipca 1991 r.

Conchita Gonzalez spotkała się w Nowym Jorku z prawosławną histeryczką Vassulą Ryden. Ta ostatnia jest gorącą wyznawczynią Garabandalu, co znalazło wyraz w jej niekończącej się „objawieniowej” epopei Prawdziwe życie w Bogu, spisanej według autorki pismem automatycznym, jako przekaz rzekomo od samego Pana Jezusa Chrystusa. W wielu miejscach tego bluźnierczego dzieła znajdujemy jednoznaczne potwierdzenie prawdziwości „objawień” w Garabandal, a w niektórych wręcz nawoływania do „uświęcania Garabandal” [40].

Niezależnie od tego, działa cała rzesza aktywnych „wyznawców” Medjugorie, które jako parodia autentycznych objawień Matki Najświętszej zdaje się dzisiaj zajmować miejsce Garabandalu. O. Eusebiusz Garcia de Pesquera pisze o tym wprost:

Wydarzenia te (z Medjugorie – red. Zawsze wierni) tak są podobne do garabandalskich, że – według pewnego wybitnego portugalskiego kapłana, dobrego znawcy przedmiotu – może chodzić o to samo objawienie w dwóch fazach. Sądzi on również, że może nie byłoby Mediugorje, gdyby Maryja znalazła u nas lepsze przyjęcie w Garabandal [41].

Zjawiska garabandalskie i medjugorskie oprócz wielu zasadniczych podobieństw posiadają jeden wspólny mianownik: zmierzają do zniszczenia Fatimy poprzez jej ordynarną reduplikację. Już dzisiaj na tle powtarzających się od 15 lat dzień w dzień charyzmatycznych, ekumenicznych „objawień” medjugorskiej „Gospy”, przesłanie Matki Bożej Fatimskiej wydaje się być czymś odległym i mniej oczywistym. Niech historia Garabandalu pozwoli nam nabrać zdrowego dystansu do Medjugorie i wielu innych współczesnych zjawisk, które nęcą swoją niezwykłością i cudownością, „by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych” (Mt 24, 24). Ω

Przypisy:

  1. Siostra Emmanuel Denis Nolan, Pasterze Kościoła o Medjugoriu (Wydawnictwo Księży Marianów, 1997), s. 36.
  2. E. Michael Jones, Medjugorje Goes Up in Smoke: The Yugoslavian Bishops Just Say No (Fidelity, luty 1991), ss. 16–28; Scott Gardner, The Catholic Charismatic Renewal („Angelus”, marzec 1998), ss. 25–40.
  3. Podczas trzeciej pielgrzymki do Medjugorie biskup Henry Kennedy (Australia) oświadczył: „Te objawienia są według mnie takie same jak w Lourdes czy Fatimie” (Pasterze Kościoła o Medjugoriu, s. 18.); Ojciec Święty Jan Paweł II miał w marcu 1984 r. wyrazić tę tendencję jeszcze dobitniej: „Medjugorie jest spełnieniem i kontynuacją Fatimy” (tamże, s. 30.).
  4. Z oświadczenia biskupa Santanderu, Don Vincente Puchol Montis, cyt. za: Ks. Józef Warszawski TJ, Garabandal – objawienie Boże czy mamienie szatańskie? (Rzym, 1970, nakładem Autora), s. 270.
  5. O. Eusebio Garcia de Pesquera OFM, Garabandal. Wydarzenia i daty(Katowice, 1994, Wydawnictwo Vox Domini), ss. 20–23.
  6. Ks. J. Warszawski, op. cit., s. 269.
  7. Ks. biskup José Vilaplaua, The alleged apparitions at Garabandal, „Mary’s People”, dodatek miesięcznika „National Catholic Register”, grudzień 1996.
  8. Pamięci ks. Józefa Warszawskiego TJ (1903-1997) (Zawsze wierni, styczeń–luty 1998), ss. 76–79.
  9. Ks. J. Warszawski, op. cit., s. 115.
  10. Tamże, ss. 17–18.
  11. St. Michael’s Garabandal Center for Our Lady of Carmel
  12. Tamże.
  13. Ks. J. Warszawski, op. cit., s. 121.
  14. St. Michael’s Garabandal Center for Our Lady of Carmel.
  15. Ks. J. Warszawski, op. cit., s. 199.
  16. St. Michael’s Garabandal Center for Our Lady of Carmel.
  17. O. Eusebio Garcia de Pesquera OFM, op. cit., s. 209.
  18. Tamże, s. 210.
  19. Tamże, s. 189.
  20. Ks. J. Warszawski, op. cit., ss. 31–32.
  21. Tamże, s. 28.
  22. Tamże, ss. 83, 85.
  23. Tamże, s. 107.
  24. Tamże, s. 103.
  25. Tamże, s. 25.
  26. Tamże, ss. 137–138.
  27. Tamże, ss. 139–140.
  28. Św. Ignacy z Loyoli, Ćwiczenia duchowne, Reg. IV i V, cyt. zaGarabandal – objawienie Boże czy mamienie szatańskie?, s. 148.
  29. Ks. J. Warszawski, op. cit., s. 156.
  30. Tamże, s. 157.
  31. Tamże, s. 171.
  32. Tamże, s. 174.
  33. Tamże, s. 224.
  34. Tamże, ss. 214, 215.
  35. Tamże, s. 218.
  36. St. Michael’s Garabandal Center for Our Lady of Carmel.
  37. Tamże.
  38. Tamże.
  39. Workers of our Lady of Mount Carmel de Garabandal
  40. Vassula Ryden, True Life in God
  41. O. Eusebio Garcia de Pesquera OFM, op. cit., s. 17.

http://www.piusx.org.pl

Komentarzy 26 to “Garabandal — zapowiedź zniszczenia Fatimy”

  1. Wosiu said

    Dlaczego te wszystkie matki boskie pokazują się tylko dzieciom albo głupkom wiejskim?

  2. NICK said

    Większość tych ‚objawień’ to żydowska reżyserka dla katoliczników… .
    „Módl się, pracuj, módl się, wybaczaj, przebaczaj [unym], czasy ostateczne [zwłaszcza – a tego nikt nie wie] nadchodzą….. .”

    A gdzie jest Wiara Prawdziwa? Jedność z Bogiem? Spokój?

    Omamy i opętania.
    I tak – od zarania.

    Mało Wiary – dużo ‚siary’.

  3. panMarek said

    Ad. Wosiu said 2015-08-02 (niedziela) @ 11:09:49

    Bo Ty jesteś tak mądry, że nie jest potrzebna Ci żadna Matka Boska.

    Adminie – kasuj proszę takich, którzy kaleczą polski język (patrz: matki boskie).

  4. Joannus said

    Ad 2
    Blisko, blisko Panie NICK, dobre powonienie .

    Tzw ”świadkowie jehowy” to ich sekta, lubująca się w wyznaczaniu kolejnych dat czegoś tam.
    W Garabandal działał ten, dla kogo służą, a dowodem jego przebiegłego działania uwiedzenie nawet biskupów, co podzielali i podzielają przekonanie o wielkim sukcesie SV II, razem z ”Dziewicą”.
    Poniższy cytat uzmysławia – ”nadprzyrodzoną pomoc” dla kierunku i celu obrad soborowych, akurat przed ich rozpoczęciem.

    ”Równie zaskakująca jest ocena Soboru Watykańskiego II dokonana przez „Dziewicę” tuż przed jego uroczystym otwarciem. Oto słowa Conchity, spisane z nagrania magnetofonowego dokonanego podczas ekstazy w dniu 26 września 1962 r. (otwarcie Soboru nastąpiło 11 października): „Sobór będzie największy ze wszystkich? … Odniesie sukces?… Ach, jak dobrze! W ten sposób zostaniesz lepiej poznana i będziesz bardziej zadowolona…” [19].”

    Niestety są też i tradycjonaliści / we własnym mniemaniu/, którym prawdą i cudami pachnie Garabandal.

  5. aga said

    Matka Boska objawia się ” dzieciom albo głupkom wiejskim” bo ich serca i dusze nie są skażone złem a ich rozum nie jest zamącony i zaciemniony. Ktoś pytał dlaczego tylko katolików atakuje szatan i są opętania. Dlatego, że takich ludzi jak wosiu czy nick szatan ma już w swoim władaniu więc skoro ma już to po co się dalej starać. Szatan wyrusza po nowe ofiary aby wyrwać Bogu następne dusze. Człowiek ma wolną wolę więc wybiera między Bogiem a szatanem.
    A takie wypowiedzi typu wosia czy nicka to zwykły wrzask i prowokacja przerażonego diabła bojącego się Boga i Matki Boskiej. Niech sobie dalej wrzeszczy ” Psy szczekają a karawana jedzie dalej”

  6. NICK said

    (4). ???

  7. Joannus said

    Ad 1
    Tylko po to aby ominąć dorosłego, miastowego, mądrego Wosiu.

  8. Czołgista said

    @1
    Nie ma reguły co do tego, kto będzie świadkiem objawienia.

    @4
    Pan Nick i Wosiu pewnie skomentowali to co się wyprawiało w Garabandal i Medjugorie.

  9. NICK said

    Większość, zwłaszcza ww. .
    Trudno mi wymienić kilka innych, powszechnie znanych, bo zaczęła by się wieeelka ‚dyskusja’. Nadto chodzi mi o te z lat, powiedzmy stu ostatnich. Zwłaszcza ‚objawienia’ lokalne. Co to nie ujrzały światła światowego, bo, po prostu, zamiary unych na panewce spaliły. Całe multum tego.
    Pozostańmy zatem przy tych dwóch, P. Czołgisto. (7).
    Nie dość, że kokosy pieniądza marnego unym przynoszą, często od biedaków, to, przede wszystkim, jakby zamykały drogę do zbawienia.
    Pan Wosiu nieco inną sprawę porusza niefortunnie. B. przyziemną.

  10. joasia said

    Żaden Garabandal, żadne Medjugore !!!!! Jedynym i autentycznym objawieniem i przesłaniem dla świata jest Fatima !!! Tak czuję i tak wierzę i tak mi podpowiada rozum i serce !!! II Sobór Watykański to dramat i upadek kościoła katolickiego każdy cokolwiek myślący człowiek to zauważy !! Już samo potraktowanie III Tajemnicy Fatimskiej przez wszystkich papieży po II SW (łącznie z JP2) woła o pomstę do nieba ! A już wizerunek tzw. siostry Łucji tej ukazującej się w mediach po roku 1960 tj. po II SW nie da się porównać z tą autentyczną siostrą Łucją (wpiszcie w Google : dwie siostry Łucje !) Tzw. kościół katolicki w sprawie trzeciej tajemnicy fatimskiej niestety łże i mataczy !!!

  11. Mordka Rosenzweig said

    re 10

    Szanowna pani Joasia,

    „Jedynym i autentycznym objawieniem i przesłaniem dla świata jest Fatima!!!”

    Szanowna pani ma bardzo male pojecie.

    Jest jeszcze La Salette, Lourdes, Guadalupe.

    Bernadette Soubirous, byla ruwniesz wielokrotnie krytykowana, sze to co widziala to jej sie tylko zdawalo.

    Sister Lucy ruwniesz byla wysmiewana.

    Pan Mordka nie broni Garabandal bo tam, jesli to prawda co jest napisane, to rzeczywiscie zalatuje siarka.

  12. joasia said

    Szanowny Panie ! Ja nie kwestionuję ani La Salette, ani Lourdes, ani też Guadalupe lub innych uznanych przez kościół objawień ale najbliższa mojemu sercu i dla mnie najbardziej wiarygodna jest Fatima potraktowana przez posoborowy „kościół” w sposób jak najbardziej ohydny i kłamliwy ! I to mnie boli !!!

  13. Dictum said

    Jedyne Objawienie, w które wierzyć jest obowiązkiem katolika, to Objawione Pismo Święte.
    Co do innych wydarzeń związanych z objawieniami obowiązkiem katolika jest posługiwanie się rozumem i modlitwą o łaskę nieulegania otumanieniu i żądzy sensacji.
    Przesłania z Nieba są jasne i klarowne, i dzięki wszystkim Sakramentom Świętym trafiają bezbłędnie do każdego z osobna serca i sumienia. Tego trzeba pilnie sluchać i wystarczy.

  14. NICK said

    Tak. P. Dictum.

  15. Joannus said

    @ Joasia
    ”najbliższa mojemu sercu i dla mnie najbardziej wiarygodna jest Fatima ”.
    Widać,że ma Pani dobre serce i dobre rozumne rozeznanie wiarygodności Fatimy i dobrą wiarę.
    Cud Fatimy, bo tak to można nazwać nie może być zestawiany z fałszywymi z Garabandal, podobnie Medjugorie, bez uwłaczenia rozumowi, roztropności a przede wszystkim Najświętszej Pannie Maryi.
    1. Trójka wizjonerów została wybrana, obserwowana z Nieba i wreszcie przygotowana na przyjście Pani Królowej Różańca Świętego.
    2. Wiarygodność Objawienia potwierdził cud.
    3. Ani jedno słowo nie było sprzeczne z tym co Kościół nauczał.
    4. Objawienie spotkało się z szałem masonerii, nawet wysadzili dąb, tylko nie ten co potrzeba, więzili dzieci.
    5. Świadectwo życia wizjonerów po Objawieniach jest bez skazy.
    Chociażby jak umierała Bł. Hiacynta, a Franciszek musiał odmówić wiele różańców zanim umarł.
    6. Przesłanie kierowane do całego Kościoła, wobec mających następować nieszczęść było nie tylko ostrzeżeniem, straszeniem karami, ale przede wszystkim aktem Bożej dobroci i matczynej miłości NMP, podaniem środka zaradczego jak kola ratunkowego – Nabożeństwa Pierwszych Sobót i Różańca.
    7. Pan Nasz wyjaśnił cel Nabożeństwa, oraz to iż to jest ostatnia deska ratunkowa dla dusz, a wzgardzenie Fatimy i Niepokalanego Serca Panny Maryi będzie jej odrzuceniem, równym grzechowi przeciwko Duchowi Świętemu.
    8. Gdyby treść III Tajemnicy Fatimskiej jak i poświęcenie Rosji nie miały znaczenia, nie byłyby tak skrzętnie ukrywane, stopowane i fałszowane zarówno w Kościele jak i w świecie.
    9. Boże zródło Objawienia znajduje wyraz w daniu zapewnienia- w końcu Moje Niepokalane Serce zatriumfuje.
    Logiczna, teologicznie bez skazy treść Objawienia nie została ukierunkowana na rewelacje, a kieruje na nieomylną naukę Kościoła, stając się drogowskazem dla błądzących ludzi Kościoła i świata zdążającego i kierowanego przez ukryte centra do wielkiego nieszczęścia.
    Objawienia NMP w ; Ruy de Bac, Lourdes,La Salette, zostały dane nam kolejno na drodze do Fatimy.
    Wklejanie dodatków i korekt w póżniejszych fałszywych to niedorzeczność i próba umniejszenia znaczenia Objawień z Fatimy.

  16. Joannus said

  17. Dictum said

    Tak, Panie Janie, wszystko zostało tam powiedziane, co do zbawienia potrzebne. Słuchać, wypełniać, nie szukać wątpliwych dziwów i nie trwożyć się, bo wszystko, co z piekła pochodzi, znajduje się podeptane stopami Najświetszej Matki Boga i pokonane. I to jest nasza siła i pomoc dana z miłości Bożej.

  18. Joannus said

    Ad 17
    Dziękuję, ale i Pan chociaż krótko ale świetnie i precyzyjnie wyłuszczył istotę sprawy w 13-ce. Kolejne kieruje zatem uznanie.

  19. Dictum said

    ad. Pan Jan i Pan Nick
    Wypowiedzi paru osób z Gajówki – m.in. Panów – dużo dają i podnoszą na duchu. To wielka zasługa Pana Gajowego, nie tylko że stworzył to forum, ale że jest ono właśnie takie.

  20. NICK said

    Dziadek (młody) już jestem. (19). P. Dictum, a zaczerwieniłem się. We tematach Wiary to Wy jesteście znawcy. We najlepszym tego słowa znaczeniu.
    Ja jestem naturszczyk. Tak naprawdę to nie powinienem się wypowiadać. Tylko słuchać=czytać. Tak czy owak. Się uczę. Od Was.

    Dość komplementów.

  21. Marcin said

    Miałem okazję 4 lata temu odwiedzić Fatimę a raczej sanktuarium. Polecam obejrzenie bałwana JP2 i figurkę dzieciątka Jezus w nowym bunkrze. Ciary po plecach przechodzą.

  22. Jan said

    4.09.87
    http://voxdomini.com.pl/tlig/oredzia.php?z=15

    W moim prywatnym zeszycie Jezus podał mi alarmujące orędzie. Wstałam, porzucając je. Później poszłam pisać. Jezus powtórzył orędzie. Zaczęłam się bać. W moich myślach pierwszy raz był zamęt. Pytałam siebie i pytałam Boga: „Dlaczego ja?” Dlaczego te zapiski naprawdę się zaczęły? Dlaczego czuję się tak związana z Bogiem? Jaka byłam półtora roku temu, a jaka jestem teraz? Żyję w Prawdzie i czuję się odpowiedzialna za wszystko, co przychodzi. Czuję, że powinnam być miła dla Boga. Potem nowe wątpliwości, wątpliwości, które kazały mi sprawdzić Jezusa. Przyszłam do Niego wątpiąc. Wiedział o tym. Zapytał mnie: „A więc?” Powiedział, że mam jeszcze raz spróbować kontrolować rękę. Miałam zamiar zrobić własne notatki, kontrolując sama rękę. Walczyłam, by napisać to, co sama chciałam, ale nie potrafiłam. Wtedy On napisał: „Pisz” i zmusił mnie – choć walczyłam, żeby zatrzymać rękę – do napisania 4 razy: „Miłość”.

    – Jestem Miłością. Chcę ci przypomnieć, że na twoich ramionach położyłem Mój Krzyż Pokoju i Miłości. Stój! Stój! Podnieś! Podnieś! Córko, rozumiesz teraz, dlaczego cię pouczyłem? Uformowałem cię, by zjednoczyć Mój Kościół. Kościele, czy nie powiedziałem, że usłyszysz Prawdę z ust dziecka,439 a nie mędrca?440 Powiedziałem, że mądrzy – pomimo, że będą słyszeć – nie zrozumieją; pomimo, że będą patrzeć, niczego nie dostrzegą, ponieważ ich serce otępiało, zatkali sobie uszy i zamknęli swoje oczy.441 Vassulo, wskrzesiłem cię spośród umarłych pouczając cię mądrością, nie bój się i postępuj naprzód.

    Jezus dał mi wizję mnie samej stojącej naprzeciw Niego. Wahałam się. On wziął moje ręce w Swoje Dłonie i – idąc tyłem – ciągnął mnie, abym postępowała naprzód.

    – O, córko, jakże cię kocham! Kwiecie, wszystko, co odczuwasz pochodzi ode Mnie, idź naprzód.

    Miałam wrażenie, że jestem jakby dzieckiem robiącym pierwsze kroki. Przepełniała mnie radość!

    – Vassulo, twoja nieśmiałość pociąga Mnie. Córko, zanotuj słowo: Garabandal. Vassulo, kiedy wydobyłem cię z twojego snu, to nie uczyniłem tego tylko po to, aby ciebie obudzić, ale i po to, by móc się tobą posłużyć, umiłowana. Oczyszczenie było nie tylko dla oczyszczenia ciebie, ale i po to, ażebyś odczuła Moją Obecność i trwała w Mojej Obecności. Posługuję się tobą nie tylko w celu zapisania Moich orędzi i pragnień, ale także w celu zapisania Moich błogosławieństw dla Moich małych dzieci z Garabandal. Przychodzę otoczyć chwałą Moje orędzie. Ołtarzu, zachowaj ten żarliwy płomień. Moją Mocą odbuduję Mój Kościół. Kochaj Mnie, nie bądź niezdecydowana, wesprzyj się na Mnie i odpocznij. Ja ci pomogę, postępuj naprzód. Godzina jest bliska. Módl się ze Mną:

    Ojcze, weź mnie w Swe Ramiona, pozwól mi spoczywać przy Tobie. Uświęć mnie, Ojcze, kiedy mnie przyjmujesz.

    Wybacz mi grzechy, jak ja wybaczyłam innym.

    Chwała niech będzie Bogu, Mojemu Ojcu. Błogosławię Cię. Amen.

    5.09.87

    – Vassulo, nie bój się. Napisz słowo: Garabandal. Garabandal jest kontynuacją innych znaków. Objawienia w Garabandal są autentyczne. Wierzcie, wszyscy, którzy nie widzieliście, wierzcie, wierzcie.

    Córko, posłużyłem się tobą, aby móc objawić Się poprzez ciebie. Moja Matka objawiła się Moim wybranym duszom. Ich ustami została wypowiedziana Prawda, ale wiele Moich kapłańskich dusz określiło te objawienia jako wątpliwe, a niektórzy całkowicie im zaprzeczyli. Ukazuję się poprzez ciebie, aby rozwiać wątpliwość dotyczącą Garabandal. Objawienia w Garabandal są autentyczne, Moje dzieci naprawdę widziały Moją Matkę i słyszały Jej orędzia. Vassulo, spotka cię jeszcze większe doświadczenie, które uczyni cięższym Mój Krzyż złożony na twoich ramionach i wypełni Mój Kielich Sprawiedliwości. Ostrzegłem świat.

    – Mój Boże, możliwe, że jakaś mała grupa zna to wydarzenie…

    – To prawda, wielu nie zna go z powodu wątpliwości i obaw, jakich doświadczają Moje kapłańskie dusze. Z powodu zwątpienia zaprzeczają one Moim Boskim Dziełom: zapomniały, że jestem Wszechmocny. Mając zatwardziałe serca, zagubiły swą duchowość. Zaślepione, szukają bez światła i bez mądrości. Wszystkie Moje Dzieła zawsze dawałem prostym dzieciom: nigdy – uczonym. Ich oczom Moje Dzieła ukazują się jako odbiegające od utartych wzorów, a jest tak dlatego, że oni osądzają je, porównując Mnie ze sobą.443 Od początku czasów, nigdy was nie opuściłem.444 Vassulo, przypominasz sobie faryzeuszy?

    – Tak, Panie.

    – Oskarżyli Mnie w pewnym momencie, że nauczam sprzecznie z Prawem Mojżesza.445 Jaka dziś jest różnica? Byłem oskarżany o zadawanie się z różnymi ludźmi i o postępowanie niezgodnie z ich prawem.446 Oskarżenia i dzisiejsze niepewności są podobne. Pozwól Mi powiedzieć ci, że osoby, które przeciwstawiły się objawieniom i orędziom w Garabandal, ranią Mnie. Są cierniami Mojego Ciała. Powiedziałem ci kiedyś,447 że Bożą Mocą poprowadzę cię w głębiny Mego krwawiącego Ciała; powiedziałem, że Moim Palcem pokażę ci tych, którzy Mnie ranią. Jestem Jezusem Chrystusem, Umiłowanym Synem Bożym. Vassulo, nie bój się, bo Ja jestem przed tobą.

  23. Kleks said

    re 16

    Szanowny Pan Joannus,

    Skoro pan krytykuje (zreszta chyba slusznie) to co sie dzialo w Garabandal to wedlug mnie powinien sie pan trzymac faktow, a nie podawac film pelen sprzecznych wiadomosci.

    Nie jest Pan konsekwentny.

    W przeslanu Fatimskim nie ma nic, ze biskup pada od broni palnej.

    Jest, ze pada pod strzalami. Koniec.

    Rowniez to, ze JPII uwazal ze to on, to jest jego sprawa. Ja tak nie uwazam.

    Wedlug mnie to moze byc alegoria, a latajace strzaly moga byc strzelane przez wrogow kosciola.

    Postrzelenie JPII, ktory wyzdrowial bardziej przypomina smiertelnie zraniona bestie z Apokalipsy Sw. Jana.

    Bestia zraniona smiertelnie ale wyzdrowiala i caly swiat sie cieczyl, ze bestia wyzdrowiala.

    Pokazanie w tym filmie Jana Pawla II z rzekoma siostra Lucja, to nawet nie jest godne dyskutowania.

    Prawdziwa siostra Lucja albo zmarla, albo zostala zamordowana przed 1960, a JPII doskonale wiedzial ze pokazujac sie z rzekoma Lucja to jest oszustwo.

    Pozdrawiam.

  24. Joannus said

    Ad 23 Kleks
    Przyznaję filmik umieściłem z intencją przypomnienia tylko i wyłącznie pieśni fatimskiej. Dopiero teraz widzę,że ma on sporo nieakceptowanych i kontrowersyjnych ”dodatków”, których nie mogę akceptować.
    Nauczka na przyszłość aby zapoznać cały materiał.filmowy przed umieszczeniem.
    Przepraszam wszystkich za dyskomfort nieumyślnego podrzucenia zbuka.
    Dziękuję za zwrócenie uwagi.
    Pozdrawiam.

  25. Joannus said

    Ad 22
    Garabandal i Vasula Ryden jedno żródlo, zatrute.

  26. Kleks said

    24

    Szanowny Pan Joannus,

    W porzadku. Nic sie nie stalo.

    Przyjemnie, ze sie zgadzamy.

Sorry, the comment form is closed at this time.