Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Powstanie wymusił „Monter”…

Posted by Marucha w dniu 2015-08-02 (Niedziela)

Notatka z rozmowy Jana Matłachowskiego, działacza Stronnictwa Narodowego, z pułkownikiem Kazimierzem Pluta-Czachowskim „Kuczabą”, członkiem Komendy Głównej AK, w jego mieszkaniu w Warszawie przy ulicy Filtrowej 51 (23 października 1972 roku godzina 11:00-13:00).

Płk Antoni Chruściel „Monter” w centrum w furażerce

W toku rozmowy gospodarz deklarował takie poglądy i tak relacjonował: – praca [Jana] Ciechanowskiego „Powstanie Warszawskie” to krok naprzód. Dzięki niej w kraju przełamało się oficjalne przemilczanie faktu istnienia państwa podziemnego, a zarazem odrzucono fałszywy pogląd, wedle którego powstanie było dziełem [Kazimierza] Sosnkowskiego i [Stanisława] Mikołajczyka (teza Skarżyńskiego). Po raz pierwszy zgodnie z prawdą powiązano powstanie z reakcja na Teheran.

Przy rozpatrywaniu genezy powstania należy brać pod uwagę technikę dowodzenia po „Grocie” [płk. Stefanie Roweckim – red.]. „Alarm” (pogotowie) jakie zarządził „Monter” [płk Antoni Chruściel – red.] było wstępem do podjęcia walki. „Monter” po prostu zarządził powstanie i to przesądziło o dalszym biegu wydarzeń. Kto jak kto, ale „Monter” i płk [Tadeusz] Pełczyński zbyt dobrze się orientowali, bo gen. [Stanisław] Tatar to ze 100 razy wbijał do głowy, że takiego rozkazu już odwołać nie można. Gen. [Tadeusz] Bór-Komorowski mógł się nie orientować.

„Monter” ten rozkaz wydał najprawdopodobniej w uzgodnieniu z Pełczyńskim, bo sam nie był do tak ważnego kroku zdolny. Całą akcję poza plecami „Bora” spiskując organizowali niezawodnie Pełczyński, [płk Leopold] Okulicki i [płk Jan] Rzepecki. „Bór” z oburzeniem przy płk. Czachowskim zareagował w dniu 28 [lipca 1944] na wiadomość o samorzutnym wydaniu przez „montera” rozkazu, który był zastrzeżony dla Komendanta Głównego AK i zarządził odwołanie pogotowia. Tym niemniej wytworzyła się sytuacja przymusowa i tragiczna. Szereg oddziałów nie zeszło z posterunku, to jest z punktu wyjścia do walki. Przy otwartych oknach tu i ówdzie śpiewano pieśni, a nawet dochodziło do starć zbrojnych.

Poniedziałkowa [31 lipca 1944 r. – red.] ranna odprawa Komendy była nie tyle odprawą, ile „radą wojenną”, na co wskazuje obecność [Jana Stanisława] Jankowskiego [Delegat Rządu na Kraj – red.], Okulickiego, „Łaszcza” [gen. Albin Skroczyński – red.] i „Montera”.

Pułkownik Pluta wyjaśnia, że technika wewnętrznego dowodzenia jemu podlegała. Płk Pluta ma wiadomości od „Bronki” [mjr Irena Karasiówna – red.], że w poniedziałek 31 lipca Pełczyński i Okulicki udali się ok. godziny 12-tej na południową kwaterę „Bora”, by razem z nim zjeść obiad i przeprowadzić zasadniczą rozmowę. Wedle płk. Pluty obaj generałowie postanowili wtedy wymusić szantażem na „Borze” natychmiastową decyzję. Gospodarz twierdzi, że „Bora” otaczała w Komendzie atmosfera nieprzyjazna, że wszyscy, a w szczególności Rzepecki, byli w stosunku do „Bora” nielojalni, poza dwoma wyjątkami – kapitanem „Szymonem” [Ryszard Krzewicki] i nim samym. Płk Pluta nie tylko przyjaźnił się z „Borem”, ale uważał, że obowiązuje go dyscyplina.

W poniedziałek po południu 31 [lipca] płk Rzepecki albo był w lokalu u „Bora”, albo czekał gdzieś w pobliżu na wynik. Wedle płk. Pluty „Monetr” meldował w poniedziałek po południu, że wojska radzieckie są już na Pradze, „Bór” jednak lekkomyślnie nie kazał tego meldunku sprawdzić. O naiwności „Bora” świadczy wedle pułkownika to, że jak zbawienia oczekiwał on w czasie powstania nadejścia wojsk radzieckich, sam wychodził na dach, bo mu się zdawało, że już bitwę słychać.

Pułkownik Pluta wskazał na rannej odprawie w poniedziałek, że trzeba czekać na odpowiedni moment, to jest na związanie walką wojsk radzieckich z niemieckimi, czego wyrazem – wedle niego – miało być sforsowanie przez wojska radzieckie Wisły oraz natarcie na Służewiec i mosty warszawskie. Ostrzegał powołując się na otrzymane meldunki, na taktykę radziecką w stosunku do wystąpień AK, na które wojska radzieckie reagowały wstrzymaniem działań, a nawet czasowym wycofaniem się.

Pełczyński ciągłymi zmianami dezorganizował Komendę i system jej prac, i tak np. „Denhofa” [płk Zygmunt Miłkowski – red.], któremu nie ufał, zdjął z kwatermistrzostwa 28 lipca i wysłał do Łodzi na komendanta Obszaru Zachodniego. Okulickiego, który objął nominalnie szefostwo operacji, w dniu 25 lipca czy 28 lipca, skierował i wyznaczył na kierownika „Nie”. Od czasu wyjazdu Tatara [w kwietniu 1944 r. – red.] szefostwo operacji przestało istnieć. [Płk Janusz] Bokszczanin wyznaczany i odwoływany nic nie robił, tylko nosił tytuł szefa operacji. Faktyczna likwidacja operacji zemściła się fatalnie.

Płk Pluta jako szef łączności i ogólnego dowodzenia (technika) pierwszy odczytywał pocztę z Londynu. Otóż 7 lipca 1944 miał w ręku miesięczny komunikat Naczelnego Wodza za czerwiec. Dokument dotarł do Pełczyńskiego i znikł, prawdopodobnie nie czytał go nawet „Bór”. W komunikacie tym Naczelny Wódz informował, że w Teheranie zadecydowano o naszym losie. Europę podzielono na strefę wpływów Zachodu i Wschodu, która przebiegać będzie od Triestu po Hamburg, nas włączono do strefy radzieckiej i uzależniono od Moskwy. W tej sytuacji nasza rola (militarna) w tej wojnie skończyła się. Poderwiemy się do walki dopiero w czasie III wojny światowej, która jest nieunikniona. Zaprzestać należy wszelkich działań i wykrwawiania się. Młodzież należy odsyłać na Zachód, choćby przez Todta [niemiecka organizacja zajmująca się budownictwem na rzecz armii niemieckiej – red.] będzie tu potrzebna.

„Bór” przewidywał – jak się pułkownik dowiedział – po wyjściu Niemców z Warszawy utworzenie w rejonie Politechniki bastionu, na którym chciał stoczyć ostatnia walkę, tym razem z wojskami radzieckimi. Ta koncepcja okopów Świętej Trójcy nie była decyzją wojskową, nic nie miała wspólnego z wojskowym sposobem myślenia.

Okulicki odbył 9 lipca z płk. Plutą rozmowę, wskazywał na konieczność walki w Warszawie, która miała być odpowiedzią na Teheran i wskazywał na konieczność zmian na stanowiskach naczelnych podziemia. „Bór” jedynie komendantem de nomine, władzę sprawował Pełczyński, wskazuje na to choćby taki drobny fakt, gdy nadeszło zapytanie od [gen. Kazimierza] Sosnkowskiego o opinię w sprawie Tatara, którego naczelny Wódz chciał odznaczyć Krzyżem Virtuti Militari IV klasy za pracę w podziemiu. „Bór” odczytawszy depeszę stwierdził, że chyba nie będziemy się temu sprzeciwiać, na to Pełczyński wyrwał mu z rąk depeszę, żachnął się i autorytatywnie orzekł, że w żadnym wypadku na to się nie zgodzimy (…) odrzekł: – bo takich „bebechów” nie trzeba na światło dzienne wywlekać.

Pułkownik Pluta miał przez kpt. „Szymona” wiadomość, że płk Rzepecki stale w soboty z teczka pełną flach jeździ na rozmowy z [Kazimierzem] Banachem [działacz PSL – red.] do Podkowy. W czasie powstania Banach zaprosił płk. Plutę oraz płk. [Kazimierza] Iranka-Osmeckiego na koniak, w czasie rozmowy opowiadał o tym, że w czerwcu [1944] w prywatnym mieszkaniu na Polnej 40 odbyła się całonocna biesiada, uczestniczyli w niej, obok Banacha, Rzepecki, Okulicki i [Adam] Bień [z-ca Delegata Rządu z ramienia PSL]. Okulicki dowodził, że Jankowski i „Bór” nie zdolni są do decyzji i sprawowania władzy, że trzeba ich odsunąć i wprowadzić dyktaturę ludowcowo-akowską. Na komendanta AK wysuwał Pełczyńskiego. Oburzona taką propozycją Piasecka [kpt Irena Lang, szef Sekretariatu Oddziału VI BiP – red.], która dyżurowała w sąsiednim pokoju, miała przerwać wywód Okulickiego i „zgasiła tą nocną rodaków naradę”. Musieli się zadowolić sutą wyżerką i flachami.

Źródło: notatka Jana Matłachowskiego w posiadaniu redakcji

Kim był Kazimierz Pluta-Czachowski?

Kazimierz Pluta-Czachowski ps. „Gołdyn”, „Kuczaba”, „Paprzyca” ur. 11 lutego 1898 w Kozłowie, zm. 5 sierpnia 1979 w Warszawie) – pułkownik dyplomowany piechoty Wojska Polskiego.
Był synem Wincentego Pluty i Tekli z domu Gacek. W młodości należał do „Zarzewia” i Polskich Drużynach Strzeleckich. Od sierpnia 1914 służył w I Brygadzie Legionów Polskich, po kryzysie przysięgowym został internowany w obozie w Szczypiornie. Z obozu został zwolniony w 1917, w tym też roku został zastępcą komendanta Obwodu Miechów Polskiej Organizacji Wojskowej, następnie został komendantem Obwodu Słomniki oraz dowódcą lotnych oddziałów bojowych w Podokręgu Miechów.

W 1918 wstąpił do Wojska Polskiego. Pełnił służbę w 25. Pułku Piechoty w Piotrkowie. W latach 1926-1928 był słuchaczem Kursu Normalnego Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Z dniem 31 października 1928, po ukończeniu kursu i uzyskaniu dyplomu naukowego oficera Sztabu Generalnego, otrzymał przydział służbowy do 7 Dywizji Piechoty na stanowisko oficera sztabu.
W 1929 został komendantem Okręgu Nr IV Łódzkiego Związku Strzeleckiego i oficerem do prac Przysposobienia Wojskowego w dyspozycji dowódcy Okręgu Korpusu Nr IV w Łodzi. W latach 1932-1934 był szefem sztabu i zastępcą komendanta głównego ZS.

W 1936 został szefem Oddziału Wyszkolenia w Dowództwie Korpusu Ochrony Pogranicza. We wrześniu 1939 był szefem sztabu 18 Dywizji Piechoty ze składu SGO Narew, dowodzonej przez pułkownika Stefana Kosseckiego.

W konspiracji był członkiem Organizacji Orła Białego w 1940 przeszedł z organizacją do ZWZ. Był szefem Oddziału V-O Łączności i zastępcą szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej. W 1945 aresztowany w Polsce, a następnie internowany w Kazachstanie. W latach 1949-1956 był więźniem stalinowskim. W latach 70. był kierownikiem Komisji Historycznej 18 Dywizji Piechoty, która m.in. wnioskowała o przyznanie orderu Złotego Krzyża Virtuti Militari (IV klasy) dla swego byłego dowódcy, wówczas już generała brygady Stefana Kosseckiego. W ostatnich latach życia, uczestnik Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

Awanse: * kapitan 1 grudnia 1924 ze starszeństwem z 15 sierpnia 1924 i 36 lokatą * major 17 grudnia 1931 ze starszeństwem z 1 stycznia 1932 i 25 lokatą * podpułkownik * pułkownik. Ordery i odznaczenia: * Krzyż Złoty Orderu Wojennego Virtuti Militari * Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari * Krzyż Niepodległości * Krzyż Walecznych – czterokrotnie * Srebrny Krzyż.

http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 68 to “Powstanie wymusił „Monter”…”

  1. Pitagoras said

    Donosiciel UB reprezentuje setki żyjących powstańców.

    Jakie to rozpaczliwie smutne. III RP bezcześci nawet naszą wspaniałą kartę walki o wolność, jaką było Powstanie Warszawskie. Od kilku lat, w kolejną rocznicę niepodległościowego zrywu warszawiaków, którzy stanęli do nierównej walki z hitlerowskim okupantem, główną postacią, reprezentującą ostatnie setki żyjących powstańców, jest donosiciel UB Zbigniew Ścibor-Rylski. Generał.

    Ma tyle czelności, żeby przemawiać co roku na uroczystościach powstańczych. Przysługuje mu to z urzędu. Jest wszak prezesem Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich.

    Tym zdaniem – powiedział wszystko, kto z kim i o co chodzi!
    Podczas uroczystości zwrócił się do przegranego prezydenta Komorowskiego:
    Dajemy panu urlop. Do zobaczenia za 5 lat z prezydentem kochanym.

    https://wzzw.wordpress.com/2015/08/01/%e2%96%a0%e2%96%a0-donosiciel-ub-reprezentuje-setki-zyjacych-powstancow/#more-89881

  2. JerzyS said

    Generał brygady Stefan Kossecki był stryjem docenta Józefa Kosseckiego.

  3. Joannus said

    ‚nawet naszą wspaniałą kartę walki o wolność, jaką było Powstanie Warszawskie.”
    – ???????????????????????

  4. Nieważny said

    To chyba powinien być dzień żałoby narodowej a nie powód do dumy.

  5. Pitagoras said

    Ad 3
    Od zawsze my i oni.
    https://marucha.wordpress.com/2015/07/31/prawdziwe-kulisy-powstania-warszawskiego/#comment-502485

  6. anonim said

    I nie było nikogo kto znając stan rzeczy dokonał by aresztowania lub nawet palnął w łeb co bardziej krewkim…

  7. Marucha said

    Re 4:
    Wie Pan, to nie jest jednoznaczne.
    Z odwagi, poświęcenia, patriotyzmu owych młodych ludzi możemy być dumni.
    Bardzo ich brakowało po wojnie.

  8. Pitagoras said

    Czy może dziwić postawa dzisiejszych Polaków i tubylców, skoro kwestionuje się zryw i próbuje uwikłać w politykę.
    Popatrzcie na zdjęcia choćby Tych małych Powstańców Warszawskich i Orląt Lwowskich i to Im miejcie odwagę powiedzieć,
    że są i byli uwikłani politycznie.
    W Polakach drzemie Ten Duch, a wy ‚pięknie’ czynicie, coraz bardziej Go osłabiając i usypiając.
    Tworzycie bezduszne towarzystwo paneuropejskie.

    Parafrazując mojego ulubionego Poetę — wszystko jest polityką!

    Proponuję za Krzysztofem skłonić do przemyśleń.
    Cześć i Chwała Bohaterom: nie pytam czy Ty zrobiłbyś to samo na Ich miejscu, zapytaj co Oni zrobiliby dziś na Twoim miejscu…

  9. adsenior said

    Chwała BOHATEROM, Powstańcom Warszawskim!! Na pohybel ludzkim szmatom, podczepiającym się pod to miano!!

  10. Pitagoras said

    Może warto poświęcić godzinę, tym co mają alergię na prawdę polecam szczególnie!
    Leszek Żebrowski o Powstaniu Warszawskim.

  11. Joannus said

    Ad 8
    Próbuje Pan ustawić sprawę jednoznacznie i jednostronnie, kierując się wykładnią wielkiego zrywu i bohaterskiej walki żołnierzy i uczestników oporu wykonujących rozkaz,i to zły rozkaz, którego nie byli świadomi.
    Nikt tutaj jak zauważam nie podważa bohaterstwa walczącej Warszawy, tylko zakulisowe knowania i cele sprawców tragedii narodowej.
    ” …skoro kwestionuje się zryw”- a kto niby kwestionuje to co miało miejsce.
    Czyli tragedię utraty ok. 200 tys.polskich istnień ludzkich oraz wielkich zasobów dziedzictwa materialnego i kulturowego, ma rozgrzeszać bohaterski zryw i wola walki tych co poszli kolejny raz na ”wątpliwy” rozkaz, w bohaterski bój bez broni.
    Obrona zasady, cel uświęca środki, w tym przypadku i skutki, ma niby wzmacniać i ożywiać ducha, może i tak tylko, że ducha straceńczego nie liczącego się z dobrem i przetrwaniem Narodu.

  12. Pitagoras said

    Ad 11
    Może lepiej poświęcić tę godzinę z Leszkiem Żebrowskim.

  13. Siggi said

    Z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego pojawia się wiele różnych tekstów m.in. i ten ,który jest fragmentem pewnej całości,która ukazała się w Internecie.

    <<>>

    Po klęsce Niemiec pod Stalingradem stawało się jasne,że rozpoczyna się pochód Armii Czerwonej na Zachód.Aglosasi mieli świadomość,że może się ten pochód zatrzymać na La Manche.W Szwajcarii miał miejsce sekretny kontakt CIA z niektórymi wojskowymi niemieckimi w celu przede wszystkim uratowania Niemiec przed ZSRR.To był przekonywujący argument.Aby to osiągnąć należało wyeliminować Hitlera i jego nazistowską czołówkę-zamach 20 lipca w Gierłoży-Wilczy Szaniec.Przygotowano ekipę do przejęcia władzy po likwidacji Hitlera.Nowym dyktatorem miał być feldmarszałek E.Rommel,bardzo popularny,zasłużony .Gdyby zamach na Hitlera powiódł się,nowa władza natychmiast przerywa wojnę z aliantami na Zachodzie i wszystkie siły na linię Wisły,także siły alianckie.Odpowiednią ideologie do tego aliansu dorobiono by.Wybuch Powstania w Warszawie był elementem tej układanki.W trzy dni stolica opanowana,Niemcy nie podejmują walki z powstaniem,pojawia się nowe władze Polski i zmiana kierunku na Wschód.Głównym celem miało być odrzucenie Armii Czerwonej aż pod Smoleńsk.Powstanie miało wybuchnąć tydzień wcześniej.Przygotowania podjęto,ale plany się pokrzyżowały,głównie przez nieudany zamach na Hitlera.Zabrakło po polskiej stronie mądrego,który by nie dopuścił do tej tragedii,ale stało się inaczej,co wiadomo nam z historii.

    Ta ,w dużym skrócie opinia,reprezentowana jest w Internecie zarówno przez rosyjskich jak i zachodnich historyków.

  14. Rara Avis said

    Na Powstanie należy patrzeć oczyma pokolenia jego uczestników! http://fraszki-ulotki.info/2015/08/rocznica-2.html

  15. JerzyS said

    Pamiętajcie, że cała młodzież akademicka Warszawy była przeciwna powstaniu styczniowemu.
    Powstanie to zrobiły nieuki sterowane przez obcą agenturę.
    Podobnie było z powstaniem warszawskim.
    Żaden przedwojenny dyplomowany oficer , nie będący obcym agentem,
    nigdy by nie wydał takiego rozkazu.
    Rozkazu wbrew wytycznym od rządu.

  16. Joannus said

    Ad 5
    ”Pamiętajcie, że cała młodzież akademicka Warszawy była przeciwna powstaniu styczniowemu.
    Powstanie to zrobiły nieuki sterowane przez obcą agenturę.”

    Prosta funkcja stosunku.
    Piłsudczyzna II RP / powstanie styczniowe = pogrobowcy piłsudczyzny IIIRP / powstanie warszawskie

  17. Joannus said

    16 dot 15

  18. KOR said

    https://www.google.pl/search?q=image+for+powstanie+warszawskie+1944&client=ubuntu&hs=SEa&channel=fs&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CCUQsARqFQoTCM-puNa5iscCFQZpFAodve4Ehg&biw=1830&bih=961
    A picture says a thousand words

  19. Joannus said

    Jeden z największych bohaterów PW na pomniku.

  20. wi42 said

    @13 S
    „Gdyby zamach na Hitlera powiódł się,nowa władza natychmiast przerywa wojnę z aliantami na Zachodzie i wszystkie siły na linię Wisły,także siły alianckie.Odpowiednią ideologie do tego aliansu dorobiono by. Wybuch Powstania w Warszawie był elementem tej układanki.”

    Jest to absolutnie oczywiste dla wszystkich, którzy zostawią wielkie emocje. Sekwencja miała być – Normandia, wyeliminowanie Hitlera i utworzenie i sojuszu z anglosasami, powstanie warszawskie, dołączenie do sojuszu Polski, postawienie Moskwie ultimatum.

    Monter nic nie wymusił, tylko nie powstrzymał tego co było nakazane z Londynu. Londyn (nie rząd emigracyjny, który miał do gadania tyle ile obecny rząd w sprawie np. odznaczeń sympatyków UPA) nawet po nie udanym zamachu i właściwie załamaniu się planu pierwotnego uznał, że skoro Warszawa może być strefą wpływów radzieckich, niech ginie Warszawa i jej ludzie. Podobnie było z Dreznem i nie tylko.

    Później probowano odtworzyć plan sojuszu Anglosasi – Niemcy w ostatnich dniach wojny, nie jest już tajemnicą planowana przez Churchilla operacja „Unthinkable”. Stalin wiedział lub domyśłał się o tym, stąd też taki pośpiech w zdobyciu Berlina.

    Szacunek bohaterom i jeszcze bardziej zwykłym mieszkańcom Warszawy, ale jak by to nie brzmiało, prawda o powstaniu jest okrutna.

  21. Pitagoras said

    Zabetonowanym głowom nic już nie pomoże!
    Tak chcecie myśleć, że bez Powstania Warszawskiego — Polaków byłoby nawet więcej 😉

    Co wy wciskacie za ciemnotę, przestańcie, bo już kończy mnie się cierpliwość!!!

    http://www.mowiawieki.pl/index.php?page=aktualnosci&id=155

    Jak widzę na prawdę Leszka Żebrowskiego spora grupa ma blokadę umysłową!

  22. Jan Rokicki said

    Wstydliwie pomijany przez reżimowe media, temat udziału mośków w największych zbrodniach, opisany dość szczegółowo.

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/dariusz-kosiur-1-sierpnia-1944-roku-syjonistyczna-zbrodnia-na-polakach/

    Kaczyzm zaś, swoją nikczemną egzystencję opiera na świętowaniu ulubionych przez nich największych klęsk narodowych.

    http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=5044

  23. Józef Hieronim Retinger to on wymusil te powstanie, facet ktory nigdy nie skakal zrzucony do kraju z wieloma milionami dolarow wymusza na rzadzie w okupowanej polsce wybuch powstania na ktore nie zgadzal sie rzad w londynie i glownodowadzcy ak. Facet spotyka sie tez ze strukturami ppr, po co? Rzad w Lodynie reprezentowal Rzad Podziemny w okupowanej polsce.

  24. revers said

    takie gdybania do niczego nie prowadza, a po ostanim uroczystym wyzwoleniu Auschwitzu przez Ukrancow, tylko oddzialy UPA / SSDirlewangler, Ersatzkommanda wlasowcow, mogly wyzwalac Warszawe bez pacyfikacji Woli.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz%2Fukrainscy-nazisci-w-rocznice-powstania-czcza-oddzial-ss-dirlewanger-#

    Pozostalo jeszcze powstanie w Getto Warszawskim, bo te z sierpnia 1944 roku bylo samobojstwem wg.nowyych chistorykow i narratorow historii.

  25. mironik said


    Miasto 44, bardzo dobry film, zupełnie jak nie nasz, aż dziwnie, że nie ma dziwnej kolorystyki jak filmy ‚mistrzów’

  26. NICK said

    „Monter”.
    Nomen omen.

  27. revers said

    … lub masowe samobojstwa w Warszawie jak teraz w Doniecku podaja nieblokowane umyslowo media, dla tak samo rozwinietych umyslowo odbiorcow..

  28. RomanK said

    ad 7 Panie Gajowy………Tym większa powinna być .żałoba narodowa i tym głebsza analiza tragedii, dawania posłuchu debilom z upoważnieniami..udających mędrców i liderów…frakcji patriotycznej OJ’a z Dickiem.
    Największą zarazą i nieszczęściem- jakim BÓG pokarał POlaków.
    Największe buce i SSyny posyłają na pewną śmierć kwiat polskiej mlodzieży…swoją potencjalną konkurencję i chodzą w nimbie bohaterów narodowych…….
    To procentuje absolutnie tym samym w dzisiejszej stytuacji….a ich potomkowie takei same Buce i SSyny robią patetyczne szmery..i szemrane uwagi…wobec każdego, który im to wytyka i pokazuje:-)))
    I w dokumentach jest o wszystkim, o popijawach, o wydających Niemcom podziemie dziwkach…tylko o KL Waszawa zadnej wzmianki… Jakby ktoś celowo wymyślil ten powód wiedząc, ze w końcu wyrosnie pokolenie zadających odkrywające prawde pytania!

  29. wi42 said

    @23 A
    Wszystko się zgadza – patrz wpis 20 W.
    Józef Hieronim Retinger założycieł organizacji – Organizations founded: Bilderberg Group.
    Polityka Londynu opera się na tego rodzaju grupach,

  30. NICK said

    P. Pitagoras (1).
    Zdaje P. sobie sprawę co P. napisał?
    Co, zwięźle ocenił P. Joannus we (3) ?
    I, co, dalej było wyłuszczone?
    Powtórzmy zatem: szary powstaniec niewinny! Był mięsem armatnim! Chciał jak najlepiej! Starał się! Brakło mu wiedzy.

    Sprawcy wybuchu Powstania: żydomasoneria[projekt] aż do wielu podwykonawców w tym dowódców[wykonanie] WINNI WISIEĆ.

    Nie ma co tracić cierpliwości. P. Pitagoras.
    Une, niepotrzebnie, zgładzili kwiat Polaków.
    Oczywistym jest, że tego kwiatu brakło później. Tego mniej wiedzącego jak i tego wiedzącego więcej, który zginął we KL Warszawa.
    400 000? We większości zdecydowanej młodych mężczyzn? MA znaczenie zasadnicze!!!

    Domyślając się Pana osobistego stosunku do Powstania, piszę (-my) jak najłagodniej. Także z ubolewaniem.
    Nie można jednak pozostawić młodszym Polakom przekazu, że wszystkie Powstania były dobre. Nie!
    Zdecydowana większość to totalna klęska.
    Wyjątkiem jest Wielkopolskie, być może Śląskie (kilka), może jeszcze jedno, o którym nie napiszę.

  31. NICK said

    NO TO MUSZĘ też odnieść się do P. Maruchy.
    Czy (28) czytał dziś Gajówkę? Tak, ot tak sobie pisząc?
    Ochrona ma swe granice… .
    Można odjechać. Raz, dwa, trzy. Ale n-razy?

    Zgodnie z zaleceniem, Gospodarzu, powściągam się.
    Obiecuję, że jeszcze trochę to wytrzymam.
    Trochę.

  32. Guła said

    Guła said

    2015-08-01 (sobota) @ 17:32:22
    Znów nie buczą syreny w innych miastach pamiętające godzinę W, oprócz Wawy. Być może dlatego że sam naczelny redaktor przejętej gazety dla Polaków, potępił PW.
    A jednak nielzja było inaczej.

    A komuż to po wojnie tego „kwiatu” zabrakło?

  33. Joannus said

    Mając 13 lub 14 lat na lekcji nauki Religii zacny Ksiądz polecił wystrzeganie się wolnomyślicielstwa,kazał to bardzo mocno zapamietać. Zapamiętałem to dziś, i widzę jak się ono rozprzestrzeniło, kiedy sprawa powstania nie znajduje w miarę jednoznacznej oceny, skonfrontowanej z – sensus fidei.
    Prawda nie zasadza się na tym co nam się wydaje.

  34. Marucha said

    Re 28:
    Wydaje mi się, że nic innego w gajówce nie głosimy: powstańcy to bohaterowie, ich dowódcy to nikczemnicy, idioci, a może zdrajcy.
    Nie ma po co łamać krzeseł, panie Romanie, na głowach innych uczestników.

  35. Guła said

    Guła said

    2015-08-01 (sobota) @ 20:38:39
    “Dość kłamstw o Powstaniu Warszawskim.
    Ogłupionym przez kryminalne media Polakom, można tylko polecić książkę wydaną z okazji 65 -lecia Powstania …”
    Maria Trzcińska – KL – Warschau. Obóz zagłady w centrum Warszawy

    Niemcy byli przygotowani do eksterminacji mieszkańców Warszawy, jedynym ratunkiem była ucieczka albo powstanie.

    http://abelikain.blogspot.se/2013/08/kl-warschau-prawdziwa-przyczyna.html

  36. Pitagoras said

    Adminie – mam nadzieję, że jest jednomyślność, kogo uznamy za dowódców, idiotów i zdrajców?


    Moje zdanie podpieram i podtrzymuję z Panem profesorem, uczestnikiem Powstania Warszawskiego.

  37. kanarek said

    Panie Pitagoras, zdaje się, ze Pan przynajmniej skłania sie do zrozumienia. Pan Guła (jeśli oczywiście nie ironizuje) jednym zdaniem wyjaśnia całą sprawę. Politykę przymontowano do Powstania już w trakcie, a nawet po. W rzeczywistości wtedy nie liczyło sie nic, tylko to, że trzeba było bić Niemca. (To sie równiez liczyło i przed Powstaniem i każdy starał się robic dywersję jak umiał). Po tej samej stronie barykady stanęli nawet komuchy, czyli nienajgorzej wyposażone w sowiecki sprzęt pododdziały AL (tak pisze Andrzej Rumianek, czyli Tygrys). Doszli też leśni partyzanci, z kilkuletnią praktyką, Lubelaki i Scyzoryki z Kieleckiego, choc z nich dużo pożytku nie było, bowiem w walkach miejskich nie mieli doświadczenia. Już się w latach poprzednich produkowałem w tej materii, zdobywając zaszczytny przydomek Wszy, więc na tym poprzestańmy. Nie każdemu psu Syzyf.

    Teraz tak: Przyjdą bandersyny. To kwestia tylko czasu. (mi bardzo niewygodnie wypowiadać się o tym zza Oceanu, proszę więc wybaczyć, jeśli popełnię jakiś nietakt). Neobanderowska swołocz będzie postępować jak dyktuje jej to zwyrodniała natura, podparta pseudonarodową indoktrynacją. Będa gwałcić, torturowac i lachiw rezaty. Będą żywcem obcinać ręce, nogi wypruwac wnętrzności i przybijać do drzewa. A świat będzie przyklaskiwac temu, bo przecież polskie robactwo trzeba wygnieść z jak największym zgnojeniem. Skoro nawet Kościół życzliwie się ponoć ustosunkowuje do banderowskich kapelanów, musi w tym coś być, nieprawdaż…

    I co teraz? Czy będzie jakieś powstanie czy podobnego rodzaju zryw przeciw upowskim oprawcom? Przecież Polacy zostali rozbrojeni fizycznie i umysłowo. Na słowo pistolet czy nóż dostajemy gęsiej skórki, a sprzęt długi to juz dla nas kompletna abstrakcja. Czy ten i ów odważy sie sięgnąć choć po kij od szczotki, by przynajmniej przed samym sobą pokazać, że chce zginąć z bronia w ręku?

    Bo my wysławiając bohaterów powstania z drugiej strony Muru, za to, że chcieli umrzeć godnie, za dokładnie to samo mieszamy z błotem naszych własnych aryjskich przodków. I nasi potomni tak samo potraktują nas jak my traktujemy pamięć o naszych bohaterach sprzed dwóch pokoleń. Dorobią politykę i zapiszą nas w wykipedii pod hasłem wsza.

    To jest jedyny mój wpis w tym roku w temacie Powstania. Na nieuniknione bluzgi nie odpowiem, bo mi szkoda czasu, uprzedzam z góry.

  38. SWO said

    „Płk Pluta ma wiadomości od „Bronki” [mjr Irena Karasiówna – red.]”

    Janina Irena Karasiówna, współzałożycielka Służby Zwycięstwu Polski, kierowała całością łączności konspiracyjnej w Dowództwie Głównym.

    Związana od czasów studenckich z Polskim Towarzystwem Teozoficznym i czynnie działała w powstałej w Warszawie w 1924 z inicjatywy teozofów loży Międzynarodowego Mieszanego Zakonu „Le Droit Humain”. Kiedy utworzono w 1934 polską federację rytu „Le Droit Humain” weszła do składu jego władz.

    Wyjechała w lipcu 1948 do Indii na zaproszenie teozofów i utonęła 25 października 1948 przy ujściu rzeki Adyar do Oceanu Indyjskiego koło Madrasu.

    Michał Tadeusz Karaszewicz Tokarzewski (jeden z „ojców” AK), generał broni Wojska Polskiego, wolnomularz, teozof.

    Tokarzewski poświęcał się swoim niecodziennym zainteresowaniom, czyli teozofii i masonerii. Ponieważ Kościół katolicki nie zaspokajał potrzeb duchowych generała, sam próbował szukać klucza do zrozumienia miejsca człowieka w naturze. W 1921 r. wstąpił do wileńskiej loży masońskiej im. Tomasza Zana. Zdaniem wybitnego biografa generała Daniela Bargiełowskiego skłoniły go do tej decyzji socjalistyczne przekonania i pragnienie dokonania zmian społecznych poprzez ukształtowanie etyczne obywateli. Wolnomularstwo, którego podstawowym przesłaniem był kult rozumu i tolerancja religijna, było dla niego wyborem oczywistym.

    Jego osobowość pragnęła także bardziej osobistego i intuicyjnego zrozumienia harmonii wszechświata. Odpowiedź na swoje rozterki odnalazł w teozofii. Matką tej doktryny duchowej była XIX-wieczna rosyjska mistyczka Helena Pietrowna Bławatska, która z połączenia europejskich tradycji filozoficznych i buddyjskich stworzyła oryginalny system duchowego rozwoju, proponujący wyjaśnienie mechanizmów rządzących kosmosem, a nawet jakoby osiągnięcie niecodziennych możliwości parapsychologicznych.

    Był też Tokarzewski jedną z trzech osób mających prawo do noszenia srebrnej swastyki. Brał udział w seansach organizowanych przez Polskie Towarzystwo Teozoficzne w Mężeninie. Od 1925 był wiernym Liberalnego Kościoła Katolickiego. 14 listopada 1926 przyjął stan duchowny. Święceń kapłańskich udzielił mu w Warszawie biskup James Ingall Wedgwood.

    Obowiązki teozofa łączył on z członkostwem w masonerii. Z jego inicjatywy udostępniono kobietom dostęp do Sztuki Królewskiej, tworząc w Warszawie w maju 1925 r. pierwsze koło tzw. loży mieszanej, przedstawicielstwa obediencji Droit Humain (Prawo człowieka). Przy okazji prac nad powstaniem nowej loży Michał Tokarzewski zaprzyjaźnił się z dr. Georgem Sydneyem Arundalem, wysoko inicjowanym brytyjskim masonem hinduskiego pochodzenia, i jego żoną. Znajomość ta przydała się generałowi w jego masońskich kontaktach, ponieważ dr Ayurdale z czasem doczekał się stanowiska prezydenta Międzynarodowego Towarzystwa Teozoficznego, z siedzibą w Adyarze, pod indyjskim Madrasem.

  39. SWO said

    Jan Tokarzewski-Karaszewicz, Był kuzynem generała Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza.

    W latach 1918-1921 w służbie dyplomatycznej Ukraińskiej Republiki Ludowej:
    ◾sierpień 1919 – marzec 1920 doradca poselstwa ukraińskiego w Wiedniu i Konstantynopolu
    ◾do końca 1920 – ambasador w Konstantynopolu
    ◾styczeń 1922 – 3 września 1924 wiceminister spraw zagranicznych i kierownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych URL na emigracji w Tarnowie.

    Od 1924 przebywał w Paryżu, gdzie założył Francuskie Towarzystwo Ukrainoznawcze, oraz stowarzyszenie „France-Orient”, był też przewodniczącym Międzynarodowego Instytutu Heraldycznego. Od 1936 w Rzymie, od 1948 w Londynie. Pochowany na cmentarzu Gunnersbury w Londynie, w 1978 prochy przeniesiono na ukraińską nekropolię South Bound Brook w New Jersey.

    Z takimi elitami strach żyć w pokoju, a co dopiero iść na wojnę…

  40. Jawamdam said

    Nie zapominajmy o ukraińskich bestiach, którzy z dzikim chazarskim zapałem pomagali Niemcom.

    Ukraińcy w Powstaniu Warszawskim

    Literatura odnosząca się do Powstania Warszawskiego jest pełna dokumentów, informacji i relacji obciążających za tę zbrodnię także Ukraińców, walczących wtedy u boku Niemców. I to za wyjątkowo wyrafinowane barbarzyństwo i ludobójstwo. Dużo tych oskarżeń pod adresem Ukraińców jest w pracy prof. Zygmunta Wojciechowskiego „Zbrodnia niemiecka w Warszawie”, wydanej już w 1946 r., a więc kiedy jeszcze wszyscy wszystko dobrze pamiętali. Właściwie nie ma bodajże ani jednej publikacji o Powstaniu Warszawskim, w której nie ma mowy o barbarzyństwie ukraińskim podczas Powstania.

    Władysław Pobóg-Malinowski w swej „Najnowszej historii politycznej Polski 1864-1945. Tom Trzeci. Okres 1939-1945” (Londyn 1960) napisał, że „Udział Ukraińców w tłumieniu powstania i w bestialstwach wobec ludności wymaga jeszcze badań”. Było to napisane 44 lata temu. Jednak, z przyczyn natury politycznej, ten temat leży ciągle odłogiem.

    A przecież Ukraińcy stanowili dużo, dużo większy odsetek żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie, liczącego 31 lipca 1944 ok. 20 000 ludzi (Władysław Bartoszewski „Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego” Londyn 1984), a później przeciętnie 25 000 ludzi. Jeśli było Ukraińców tylko 7,5% wśród żołnierzy garnizonu niemieckiego w Warszawie to wówczas ci żołdacy mają na swoim sumieniu 1350 zabitych i 375 ciężko rannych powstańców, 15 000 zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 780 budynków.

    Wasyl Weryha w książce „Dorohami druhoj switowoj wijny. Lehendy pro uczast Ukrainciw w warszawśkomu powstanni 1944…” (Toronto 1980) dowodzi, że ukraińska dywizja Waffen SS Galizien (Hałyczyna) nie brała udziału w dławieniu Powstania Warszawskiego. Jednak jest faktem, że 150-osobowa ukraińska kompania policyjna, stacjonująca przy alei Szucha, należała do SS Galizien, o czym pisze A. Borkiewicz w pracy „Powstanie Warszawskie” (Warszawa 1957), a przyjmuje za prawdopodobne nawet Kazimierz Podlaski (str. 97). Tak więc także i historia SS Galizien jest zbroczona krwią powstańców i ludności Warszawy. Dowodem koronnym na to, że żołnierze SS Galizien byli w Warszawie podczas Powstania Warszawskiego jest m.in. to że ci ukraińscy SS-mani mówili po polsku (Aleksander Kamiński „Zośka i Parasol”, wyd. 3, Warszawa 1979). Byli to więc Ukraińcy z Galicji (skąd pochodzili ochotnicy do SS Galizien), gdyż Ukraińcy z rosyjskiej Ukrainy nie mówili po polsku. Także historyk niemiecki Hans von Krannhals, autor książki „Der Warschauer Aufstand 1944…” (Frankfurt am Main 1962), dowodzi, że w Warszawie była kompania dywizji SS Galizien.

    „Gazeta Wyborcza”. Maciej Kledzik w artykule „Kim byli sprawcy rzezi na Woli i Ochocie” (1.08.1990) tłumaczy fakt oskarżania przez ludność Warszawy Ukraińców za liczne i potworne zbrodnie popełnione na ludności cywilnej podczas Powstania Warszawskiego pisząc m.in.: „Do jednostki SS, zajmującej gmach wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej, wcielona była kompania Ukraińców. Również w skład grupy bojowej Schutzpolizei (1700 żołnierzy) wchodziła kompania Ukraińców (150 żołnierzy) kwaterująca w alei Róż pod numerami 9 i 25. Po wybuchu Powstania, część z nich usiłowała przedrzeć się samochodami przez Śródmieście w kierunku Ogrodu Saskiego. Na Marszałkowskiej samochody rozbite zostały ogniem powstańców. Ukraińcy ukryli się w okolicznych domach, gdzie wymordowali wielu mieszkańców, w tym kobiety i dzieci, zanim nie zostali wybici przez zorganizowane grupki powstańców. Duży rozgłos tej zbrodni nadała powstańcza prasa i tak pojawiło się określenie oprawcy-Ukraińca, przypisywane później innym (nie-Niemcom walczącym u boku Niemców)…”.

    „Jeśli została udowodniona ponad wszelką wątpliwość obecność kompanii ukraińskich w gmachu wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej i przy alei Róż i alei Szucha to, siłą rzeczy, wszelkie relacje polskie o walkach w tych rejonach z udziałem Ukraińców w pierwszej połowie sierpnia 1944 r. muszą być wiarygodne. Są one jednym wielkim oskarżeniem pod adresem Ukraińców. Np. Józef K. Wroniszewski w swej książce „Ochota 1939-1945” (Warszawa 1976) pisze: „Po raz pierwszy zaatakowali Niemcy redutę (powstańczą na Ochocie) 3 sierpnia… Tuż za tym przygotowaniem ruszyło od Wawelskiej natarcie kompanii SS „Galizien” przy wsparciu ogniowym działa czołgowego i cekaemów… 4 sierpnia… obrońcy Wawelskiej odpierali natomiast parokrotne ataki wspartej czołgami kompanii SS „Galizien”… Jakaś młoda dziewczyna rozpacza. To kilku Ukraińców ją zgwałciło: płacze, modli się, przeklina. Kto ją pomści?…W mordowaniu ludności cywilnej brali wybitny udział ukraińscy nacjonaliści”. Natomiast były minister rządu polskiego Stanisław Wachowiak pisał: „…Kiedy go żegnałem, nie myślałem, że już go nie zobaczę. Ukraińcy w drugi dzień Powstania wymordowali na ul. Wiejskiej całą rodzinę” („Wspomnienia” w: „Zeszyty historyczne” Nr 31, Paryż 1975). Z kolei głośny uczestnik Powstania Warszawskiego Aleksander Kamiński pisze: „…Z oznak na mundurach widać, że są to Ukraińcy, hitlerowcy z dywizji SS Galizien… Niektórzy (z nich) mówili po polsku… Ruszono… w stronę alei Szucha. Tam zatrzymano powstańców na dziedzińcu gestapo… Z rana przyszli do nich SS-mani Ukraińcy. Po południu rannych załadowano do samochodów. Następnie SS-mani oddzielili powstańczych chłopców od dziewcząt. Chłopców poprowadzono ulicą Wolską za miasto, w kierunku Pruszkowa, dziewczętom zaś kazano ustawić się pod murem (i je rozstrzelano) („Zośka i Parasol”, wyd. 3, Warszawa 1979).”

    „O Ukraińcach tłumiących Powstanie Warszawskie pisze także niemiecki historyk Guenther Deschner w pracy o powstaniu, wydanej w języku angielskim „Warsaw rising” (Londyn 1972). Niestety, ta dobra historia Powstania nie jest chyba w ogóle znana historykom polskim. Deschner pisze, że „Powstanie dało Ukraińcom idealną możliwość ujścia dla ich głęboko zakorzenionych antypolskich urazów”. Janina Popiel wspomina jak na krótko przed Powstaniem słyszała jak jeden z żołdaków ukraińskich mówił, że oddział ich przybył do Warszawy, aby „Lachiw rizaty” („Losy Polaków i Ukraińców” Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, Londyn 19.9.1966). – I mordowali Polaków! I to w jak barbarzyński sposób. Marek Hłasko w swym opowiadaniu „Drugie zabicie psa” (Kultura Nr 1-2 1965, Paryż) pisze: „…I nie uwierzyłaby chyba również i w to, że widziałem w czterdziestym czwartym roku w Warszawie, jak sześciu Ukraińców zgwałciło jedną dziewczynę z naszego domu a potem wyjęli jej oczy łyżką do herbaty; i śmieli się przy tym i dowcipkowali…”. O tych zbrodniach ukraińskich mówiła cała powstańcza Warszawa i ludzie panicznie ich się bali. Zbigniew Zaniewski w książce „Powstanie i potem” (Londyn 1984) pisze: „…Nie lękała się śmierci, ani Niemców nawet, ale – o wstydzie! – przerażała ją możliwość dostania się w ręce „braci-Słowian” w niemieckich mundurach. Budziła siebie i innych po nocach, krzycząc że Ukraińcy… są już w bramie”. Dlatego, jak pisze Deschner, Polacy nie brali do niewoli Ukraińców (i SS-manów). Na plecach malowano im dużą literę „U” i rozstrzeliwano, albo, jak pisze Ukrainiec Lew Bykowskyj w swoich wspomnieniach z okresu Powstania „Polskie powstanie w Warszawie w roku 1944” („Zeszyty historyczne” Nr 5, Paryż 1964): „Do niebezpiecznych robót na pierwszej linii frontu powstańcy używali jeńców niemieckich, Volksdeutschów i Ukraińców”.

    Ukraińcy byli obecni i aktywni w Warszawie także po upadku Powstania Warszawskiego; prawdopodobnie brali udział w niszczeniu ocalałych budynków. Potwierdzają to różnego rodzaju źródła i publikacje. Np. dowódca Armii Krajowej.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,99957,149270136,151972335,Re_Banderowcy_teraz_.html

    http://wirtualnapolonia.com/2015/08/01/powstanie-dalo-ukraincom-idealna-mozliwosc-ujscia-dla-ich-gleboko-zakorzenionych-antypolskich-urazow/

  41. RomanK said

    Panie Gajowy ..ja tam nikomu nie łamie krzeseł….szanuje kazdego poglądy,ale najbardziej szanuję prawdę. Dlatego pytam, dlaczego w zadnym dokumencie opisujacym kłótnie panów pułkowników nad powstaniem, brakuje mi tego argumentu, który użyłby ktoś, gdyby był:
    – Panowie Powstanie jest koniecznoąścia..Niemcy morduja Warszawiaków z prędkościa tyle i tyle na dzień…musimy walczyc, bo nas wymordują. Wtedy nikt by nei miał , żadnej obiekcji….
    Ale nigdzie nic takiego nie ma….nie ma….a dywagacje ….ze ruskie wytarly skórka z chleba z dokumentów…do mnie nei przemawiają, choc slucham z uwaga.

    Pana uwaga jest jak najbardziej słuszna i brak tego argumentu (nieuchronność reakcji na plany Niemców) w dokumentach daje wiele do myślenia.
    Admin

  42. RomanK said

    Wymordowani4 200tys..owszem zrobili to niemcy w Postaniu..widac bylo z daleka…w Oswiecimiu tez mimo ze probowali ukryc..bardzo probowali….a tu wsrodku wielkiej metropolii???

  43. Siggi said

    Niemiec wstydzić się nie musi

    71. rocznica wybuchu powstania warszawskiego i towarzyszący jej już tradycyjnie patos – szczególnie obecny w tzw. mediach prawicowych – skłania mnie do pewnych refleksji nad realizowaną w Polsce polityką historyczną. 27 kwietnia tego roku odwiedziłem Muzeum Powstania Warszawskiego – centralne miejsce jego kultu.

    Dalej:……….
    http://www.mysl-polska.pl/572

  44. RomanK said

    http://wpolityce.pl/historia/261112-tylko-u-nas-gen-gryf-o-powstaniu-emigracji-iii-rp-smolensku-i-walce-w-rosja-gdyby-mogli-sprzatneliby-mnie-na-ulicy?strona=1

  45. RomanK said

    Uwaga!!!!

    http://www.rt.com/in-motion/311294-domestic-cat-nurses-lynx/

  46. RomanK said

    Pardon ,,,to wazniejsze:::

  47. revers said

    I trudno bedzie dzisiejszym pitagorasom, lemingom wytlumaczyc ze inaczej mysla ludzie po 4 latach lapanek ulicznych, gdzie jak bydlo pakowalo sie ludzi do ciezarowek lub wagonow bydlecych i po wstepnej selekcji wysylalo na „przymusowe roboty do Reichu” lub do obozow zaglady. Gdy codziennie przez 4 lata kazdy szukal na listach i obwieszczeniach, nazwisk wsrod min 200 rozstrzelanych w Palmirach swoich bliskich lub znajomych. Czy codziennie pod grozba kary smierci Szmuglowac zywnosc ze wsi do miasta zeby wyzywic siebie , najblizsczych lub sasiadow z marzza.

    Ze Warszawa po Jalcie i zmiany strefy wplywow, musiala zostac ofiara eksetrminacji bliskiego zachodu ze wzgledu na zaplecze administracyjne ktore moglo szybciej zadministrowac „ziemie zachodnie”, zarzadzic po Polsku.

    Na dzsiaj to kazdy Kowalski uzbrojony w komure i niemiecka fure, ktora wg. oowczesnych planow niemieckich mial widziec tylko podczas szybkiego przejazdu autostrada hitlera, wybiera dania niemieckie z ofert niemieckich hipermarketow gdyba.

    Gdy znowu Kauf-Landy zamienia sie sie w KL -Obozy Koncentracyjne dla tubylcow, na zasadzie jestes niewolnikiem konsumu niemieckeigo lub blisko zachodniego,bankserskiego, to przy najblizszej korekcie mozesz zostac niewolnikiem wlascicieli sieci KL, w sensie uwiezionego bylego konsuma PL.

  48. Pitagoras said

    Naprawdę nie wiem o co chodzi przeciwnikom Powstania Warszawskiego???
    Nie wiem – kogo na swej drodze życia spotkaliście, kto wywarł wrażenie, że macie takie poglądy?
    Ale dla mnie po prostu siejecie niezmiennie defetyzm od siedemdziesięciu ponad lat!!!
    Chowacie się za ofiarami 200.000 a gdzie wasze umiłowanie do większych liczb ofiar II WŚ w liczbie ~~ 6-7 milionów Polaków?
    Leszek Żebrowski i Tadeusz Płużański dosadnie nazywają ten stan.

    Powstańcy Warszawscy, z którymi dane mnie było rozmawiać, ani przez sekundę nie wątpili w swój dobry wybór,
    na pytanie — czy zrobiliby to ponownie, Każdy odpowiedział – TAK.

    Przeżywszy gehennę, głodu, widząc rannych, zabitych – a tu ‚bohaterzy zza klawiaturki i siedmiu mórz’
    Jedyne co się często przewijało, to nie o taką Polskę Walczyliśmy.
    Analogia, jak patrzę na te ryje nad moim wpisem w filmiku.

  49. Marucha said

    Re 48:
    Pan NAPRAWDĘ nie wie, o co chodzi przeciwnikom Powstania Warszawskiego?
    Może o te kilkaset tysięcy młodych ludzi, którzy oddali życie za chore ambicje i pojebane plany głównego dowództwa?
    Wie Pan, ilu Warszawiaków zginęło po to, aby zabić jednego Niemca?

    Nawet, gdyby ci wspaniali młodzieńcy i cudowne dziewczyny sami rwali się do nierównej walki, starsi i doświadczeni wojskowi powinni ostudzić gorące głowy.

    Oczywiste jest, że ci, którzy jeszcze żyją, powiedzą Panu, że zrobiliby to jeszcze raz. Bo w przeciwnym razie zanegowaliby to, co było wówczas sensem ich życia.

    Czego Pan jeszcze nie rozumie?

  50. revers said

    O blisko-zachodnia z dzieciorzarstwem od zielono-czerwonych, Planet Parthnerhood-ami, zachodnia wieczna kabala nie wykluczajac j.w.

  51. Pitagoras said

    Ad 49 i jak widzę reszta.
    A kto katował w UB-ecji Tych co przeżyli Powstanie Warszawskie i za co?

    Co do sensu Ich życia, chyba dobrze, że mieli i są jeszcze tacy, że mają ten gen Polskości, choć są tacy, że uważają Polskość za nienormalność i zaszli wysoko!

  52. Marucha said

    Re 51:
    Nie wiem, co ma UB-ecja do Powstania Warszawskiego. UB-ecja katowała każdego, kogo w zasadzie chciała.

    Co zaś się tyczy sensu życia…. jedni go widzą w śmierci na polu chwały, inni zaś w pracy dla Ojczyzny. Szkoda tych młodych ludzi, których banda psychopatów wysłała na pewną śmierć.

    Nieźle namieszano Polakom w głowach. Bronią spraw ewidentnie bezsensownych i potwornie szkodliwych dla narodu i państwa…

  53. revers said

  54. wi42 said

    @47 Revers
    „I trudno bedzie dzisiejszym pitagorasom, lemingom wytlumaczyc ze inaczej mysla ludzie po 4 latach lapanek ulicznych, gdzie jak bydlo pakowalo sie ludzi do ciezarowek lub wagonow bydlecych i po wstepnej selekcji wysylalo na „przymusowe roboty do Reichu” lub do obozow zaglady.”

    „Spotkałem wielu „pitagorasów” którzy mówili, że właściwie okupacja niemiecka to była lepsza od „komuny”. I to ludzi nie typu „pis”.

  55. RomanK said

    Jest pewna kategoria tłumaczy, która tłumaczac z naszego na swoje- nie rozumie, że pewna grupa nigdy nie zrozumie ich tłumaczen, z prostej przyczyny. Ci ludzie potrafia myśleć i oceniac tzn umieja odrożnic dobro od zła.
    I zasada jest, że ci tłumacze potrafia przekonac innych , żeby oddali swoje życie…mimo .ze tłumacze swoje własne skrzetnie zachowuja dla potomnych….i żeby mial kto pozowac do ich pomników na cmentarzyskach tych , których wysłali na pewna śmierć!
    Postepujac wbrew zasadzie krola Leonidasa…który stał na czele swoich 300 ,a nie siedzial w bunkrze daleko od Termopilli pilnowany przez 30 najwaleczniejszych.
    I oczami wyobrazni widze powrot Leonidasa i jego spotkanie z rodzinami niedobitkow, padlej Sparty….rozdeptanej przez armie Persow…
    Kazdy czlowiek ma tylko jedno .zycie…i jesli naraża je w walce…to musi wiedziec, za co walczy i najczesciej jest to inne życie- swoich bliskich, dla których obrony ryzykuje wlasnym.O czym wiedzieli Spartanie.
    NO, ale kto bedzie szanowal życie lemingów, pitagorasów,wsiokow,pisiokow,roboli , troli, moherow, etc…których obowiazkiem jest oddania życia na..żadanie … ze tak powiem „wybranych”:-)))

  56. revers said

    ad55

    Akurat mlody Kamil Baczynski nalezal do przedwojennego PPS i do gimnazjalnej Sparty. (54) A komu bylo dobrze podczas okupacji, tez zalezalo od punktu siedzenia i guberni ktora zamieszkiwal, gdzie placil podatki, jakie kartki pobieral.

    Napewno nie narzekal prof. Bartoszewski, ktory mogl swobodnie przechodzic przez tereny umarlych w Auschwitz do zywych aryjczykow w Warszawie.

    Takze nie mieszac przedwojennego PPS z zydo komuna, ktora to nazwe organizacji sobie na zydowski sposob przywlaszczyla nie mniej koszerna KPP.

    A teraz to wszystko to komuna, tylko socjaly pobierane masowo przez anty komunistow na zachodzie sa OK, najlepiej w tym celuja nieaz mlode panie uniwersyteckie doktorowe, profesorki socjologi i nauk politycznych, po miedzynarodowych podyplomowych uczelniach dyplomacji i prawa miedzynarodowego z PL.

  57. Pitagoras said

    Ad 55
    Przywołany tu król Leonidas powiedział kiedyś:
    „Umrze naród, w którym umarli bohaterowie.”

    Parafrazując inne, można podpiąć do Warszawy.

    Przechodniu, powiedz Warszawie: Tu leżym jej syny, prawom jej do ostatniej posłuszni godziny.

    Często nie rozumiem logizmu wpisów, może są pokrętne, może zbyt wielki kamuflaż w nich występuje?
    Różnimy się i to sporo jak widać.

    Spartanie i Powstańcy Warszawscy mają wiele wspólnego.

    Trud­no jest iść przez życie wielo­ma dro­gami jednocześnie.
    Pitagoras grecki.

  58. RomanK said

    Tak bardzo wiele maja Powstancy wspólnego ze Spartanami…tak samo- jak oni nie odmówili kiedy ich wezwano….i jak oni oddali życie, przekonani ,ze walcza w słusznej sprawie!
    Dlatego napis ..Przechodniu powiedz Sparcie…..odnosi sie do tych naszych tu rozmow i ocen…
    żeby z historii wyciągac nauki, a nie przykładem małp huśtać sie na pomnikach.

  59. RomanK said

    Panei Revers..bo taka jest prawda…pan obejrzy film jaki podalem powyzej….to jest co jest!
    FIlmik dobry choc sprytnie zrobiony….brakuje kilku waznych rozdzialow….
    Niektore sprowadzone do dwoch zdan jak sprawa Strajku Marcowego i zdrada Walesy..na wyrazne polecenie jego pryncypalow…kiedy sprzedanao SOlidarnosc…i natychmiast rozpoczeto WIelka selekcje….a w filmiku ani mru mru…a dopiero po tym dobralo cugu …Polacy nei byli glupi..wiali wiedzac wyraznie co sie szykuje….zapelnily sie obozy Latiny, Treiskirchen, Muenster i dziesiatki innych….zakonczna w 1983 wywaleniem 15 tys ludzi Solidarniosci neiwygodnych Walesie i EPiskapusiowi z paszportami w jedna strone.bez prawa powrotu..seria morderstw ..w filmie wspomiani tylko ksieza…a tysiace catluczonych , powieszonych, do dzis zapomniane…
    ROk 81 tatusie daja miliony synkom na interesa…komitety pustoszeja , sekrzetarze staja sie dyrektorami bankow…to tylko wierzcholek..polskiego te ormo pila:-)))

  60. Joannus said

    Woń bohaterów ze stosu ofiarnego, przesłania niektórym oczywistosć, że pochwała powstania to stanie po stronie nieodpowiedzialnych sprawców zbrodniarzy, oraz mają lekceważący stosunek do kilkuset tysięcznych rzesz ofiar i strat.

  61. Pitagoras said

    Na wstępie muszę jednak przeprosić RomanK, ale zaintrygowała mnie postać wspomniana!

    Mam jedno pytanie wspomnieniowe, bo już kilka razy miałem zapytać, czy szerzący defetyzm Powstania Warszawskiego mieli kogoś bliskiego we wspomnianym?
    Bo to powinien być tak naprawdę klucz dostępu, aby oceniając Powstanie dopisać kto brał udział?

    Linki mogę oczywiście mogę podać.

    Sprawdziłem czy ktoś brał udział pod nazwiskiem K. – NIE
    Czy mogę prosić o wytłumaczenie ostatniego zdania wyboldowanego?

    „Patrzę na pożółkłą fotografię swojego pradziadka, w paradnym mundurze austriackiego oficera stojącego wśród innych młodych i wystrojonych – jak on – Europejczyków: Węgrów, Czechów, Austriaków, Chorwatów.. na odwrotnej stronie chemicznym ołówkiem napisana data..1911 Gratz 16 maja….. zaledwie 92 lata, cztery pokolenia, dwie wojny światowe, kilka lokalnych, morze krwi… obok fotografia dziadka w mundurze Armii gen Sikorskiego – na rękawie naszywka Poland. Lądował na plaży Normandii razem z Kanadyjczykami, obok najwyższe odznaczenia wojenne trzech państw: Francji, Anglii i najbardziej przez niego ceniony, jeden mały order – polski… Za Odwagę na Polu Chwały. Fotografia Ojca na tle ruin Warszawy i Wisły ..pilnującego jeńców wojennych w mundurach Wermachtu……Medale, fotografie, pamięć…… znów zatoczyła historia wielkie Kolo.

    Jeszcze jedno – potrafi Pan czasami złapać za serce, pisząc takie zdanie!

    Prawdziwi Polacy nie umierają , oni tylko schodzą do grobów, żeby się przegrupować….

  62. revers said

    ad59

    panie Romanie z tymi tysiacami zatluczonych to przesada, predzej przewerbowanych lub ginacyh w nieszczesliwych wypadkach, typu wypadl z okna, wpadl pod samochod,wypadl z pociagu, ksiadz zasnal na torach kolejowych.

    Byly tez zaciagi do ZOMO aktywistow solidarnosci z malych zakladow pracy, czyli dzikie powolanie nie do wojska a do MSW, z czego nie mozna wnioskowac zbyt pochopnie ze ZOMO to byla jedna prewencja i beton.

    Znam jednego z solidarnosci z numerem 7 legitymacji czlonkowskiej solidarnosci, do dzis zajmuje sie drobnym biznesem na zachodzie w lecznicy dla zagubionych dusz, narkomanow, lekomanow.

    Tak, Solidarnosc zostala przejeta, tak jak i kasa solidarnosci, a za pol miliona zrobic przewrot, w porownaniu do 5 mld na Ukrainie to za friko dostala zachodnia banksterka PL, gdy spora czesc dzialaczy S80 musi dzis grzebac w smietnikach lub czekc na jamoluzne.

  63. RomanK said

    Dziadek panie Pitagoras nazywal sie Wladyslaw Frydrych( Fridrich) Brygada pancerna Gen Maczka…ojciec mamy… Na zdjeciu z Gratz moj pradziadek Josef Rigel…siedzi z szabla drugi dziadek Antoni Kafel…w bialych portkach.. NIkt poza dalszymi krewnymi w Powstaniu udzialu nie bral. z tych co znam chyba TYlko wujek Zygmunt Wanicki…przyjaznil sie z Brzechwa i razem w latach 50 tych,,,przyjezdzali…czasami..ale jakie byly koligacje nie wiem,,,, Za to.wujkowie wrocili sie spod Tarnobrzega..Mielca…Staron, Rigel ,Such,Frydrych,Schabowski,Kafel,..szli na pomoc Warszawie…..nacieli sie na Niemcow kilkakrotnie i wrocili poranieni, i zdziesiatkowani….dzieki pomocy ludzi i Boskiej…idac nocami od wsi do wsi,,,gdzies pod Rzeszowem musieli ukryc bron..po ktora wrocili juz po wyzwoleniu…. Ojciec pilnowal jencow…w Warszawie..tzn co z niej zostalo…powolany do wojska po wejsciu Rosjan, przeszedl szkolenie i wyslano ich na front..ale zanim dojechali wojna sie skonczyla , eszelon zawrocono do Warszawy….skierowali ich do pilnowania jencow=, zdecydowana wiekszosc tych pilnujacych zolnierzy byla z zachodnich krancow woj lwowskiego..

    Panie Revers,,no pardon przejezyczenie..to wlasnie -jak pan pisze pijany ksiadz usnal na torach, inny utopil sie w studzience melioracyjnej stal w niej wbity po pas . trzeci utopil sie w studni chcialo mu sie pic po pijaku , trzeci sie powiesil i rece sobie zwiazal z tylu nad POtokiem, czwartego potracil samochod.. jak kosil lake,…. takie i inne wypadki pan wie po ludzich chodzace….Tak naprawde to zabito tylko Ks Popieluszke , Suchowolca i to chyba jacys nieznani sprawcy…
    Zaloze sie ze ta III Rzeczypospolita to jedyna Rzeczpospolita, ktora stoi na krwi POlakow rozlanej przez innych Polakow..tych lepszych..dzieki ktorym uniknelismy rzezi….za jakies tam majatki…i mozemy sobie grzebac w karmnikach….

  64. Alex. said

    Bardzo dużo słów i faktów pozbieranych ale nie ma meritum.
    Oto mój komentarz.

    @Autor
    Pomijam fakt bezprzykładnego terroru okupanta, była to sprawa ściśle polityczna- byliśmy Aliantami, AK była Armią uznaną także przez okupanta i zgodnie z koalicyjnymi ustaleniami miała wesprzeć innego Koalicjanta Rosję Sowiecką w ramach akcji „Burza”. Faktycznie tak powinna być nazywana cała operacja powstańcza. Ten zryw nastąpił już wcześniej przy wyzwalaniu Wilna , Lwowa i Krakowa i tutaj musiał nastąpić.Rząd Londyński nie miał wyjścia, chociaż już znane były działania Rosjan bardzo niekorzystne dla żołnierzy AK.
    Ponadto obłudnie Stalin domagał się tych działań jednocześnie nie pozwalając na wsparcie pomocą akcji w Warszawie/ odmowa dostępu do lotnisk przy dostarczaniu pomocy z Italii a także nie zbombardowanie lotniska w Warszawie pomimo posiadania przewagi w powietrzu i zlikwidowania największego zagrożenia militarnego dla AK./
    Trzeba przypomnieć o wezwaniu mieszkańców Warszawy do wystąpienia – Radio Kościuszko oraz wezwanie do Gwardii Ludowej o wystąpienie zbrojne.
    Po prostu nie było wyjścia i powstanie i tak by wybuchło wywołane prze Gwardię Ludową komunistyczną lub spontanicznie przez społeczeństwo nawet gdyby nie była to akcja”Burza”. Tylko Stalin dyktował warunki i tylko on wiedział jaki będzie los Warszawy a nie oskarżani w tym artykule generałowie AK.
    Aleks.
    ALEKSANDER KARMELITA10:23
    06

    więcej
    Odpowiedz

  65. JG said

    Baczyński Krzysztof Kamil

    Róża świata

    A to jest róża świata, w której dnie spoczywam,
    której płatki przejrzyste jak stronice czasu
    On obraca powoli. Jak listki atłasu
    zwierząt ciepłe języki na ciele i grzywa,
    wiatru powiewa lekko. W mroku wielkie zwierzę
    przeciąga się, by prężność swą do mnie przybliżyć,
    i ptak wysoko śpiewa, aby niebo zniżyć
    i aby się tym bliższe stały chmury ziemi,
    spadły z nieba mórz krople w mleczne ciała dolin
    i tak obłoki chłonąc leżą między niemi,
    że krok, a poczuć można Boga wielką dłoń.

    Był taki czas. On wtedy wśród włosów świetlistych
    na niebie się ukazał ciemnościom ogromnym
    i z mroku dobył tony, a z tonów na najczystsze
    imię człowiecze rzeźbił. Wtedy nieprzytomny,
    na podobieństwo jego, choć z ciemności rdzenia,
    stanął człowiek nieśmiały na progu stworzenia.
    I nim mu się mgławice w oczach, jak w jeziorze
    złote krople, ustały – Bóg mu różę podał.
    I zamknęło się niebo jak zmarszczona woda,
    i zacisnął krąg róży lotem – ciszy orzeł.

    Więc cóż? Spalone płatki zda się wiatr obraca,
    nocą skrzypiąc boleśnie. Tyle grzechu było
    w tym ciele, że wraz z sobą i światłość spaliło,
    i karty przezroczyste w spopielały obraz
    bożych natchnień zamienia. Ta róża podobna
    ciemności wielkim żaglom, które wieją głucho
    nad wydmami milczenia i źródeł posuchą.

    Gdzie jest ten dzban, ten kielich róży, co nawija
    płatki obrazów czystych, które jedne z drugich
    płyną i jedne w drugie wnikają powoli,
    i jak poszept okrętów snują mity długie
    o rzewnym zachwyceniu? O, jak wzrok nas boli,
    otwarty, biały taki jak źrenice trupie,
    w którym lądy spalone dnem od góry płyną
    jak ryby martwe. A na nich umarli
    z nożem przestrachu w oczach i z nicią na gardle
    czerwoną. I tych dzieci ciała, co jak listki
    nie zapomniane nigdy, swym puchem motylim
    na wargach naszych przylgłe i w oczy nam wrosłe,
    które łódź nieprawości przekreśliła wiosłem.
    I kobiet najpiękniejszych rozrzucone ciała,
    i piersi stratowane, i włosy o zmierzchu
    jak ptaki złote lecą wysoko, po wierzchu
    świata, jakby je dusze unosiły w górze
    od strzaskanej miłości, co żyła w marmurze
    piękna. O zły, zły synu! Tylko popiół sypie
    gdzie dotkniesz, ściany kruche, które w proch przemienia
    każdy oddech bolesny i pożera ziemia.

    A my w miłościach naszych życieśmy czekali
    takie groźne jak oddech huczący lodowców,
    a myśmy mieli twarze nawiedzonych chłopców,
    którzy ojczyznę swą i w śmierci pokochali.

    A myśmy mieli dziwne sprawy, niepojęte,
    które nam ciała zmięły i oczy spaliły,
    i tak się nam te karty w ciemności prześniły
    i już nie ukazały serca róży świętej.

    I znowu poda Bóg kwiat co jak niebo szumi,
    i wyschną wreszcie zbrodnie w nieudolnych dłoniach.
    czas się przewali hucząc na rozprężonych koniach,
    a naszych dziwnych spraw wiek żaden nie zrozumie.

    Na nie obeschłe, czarne od krwi naszej ziemie
    zejdzie niebaczne na nic, nowe mrówcze plemię.

    20 VI 1943r.

  66. RomanK said

  67. Guła said

    PW to też Akcja Burza. Tyle tylko że Warszawa wiedziała już co stało się z Wilkiem-Krzyżanowskim, pozostałymi dowódcami i wojskiem.
    „Kłaniam się rosyjskiej rewolucji czapką do ziemi, po polsku: radzieckiej sprawie, sprawie ludzkiej, robotnikom, chłopom i wojsku. ..”

    Zbrodnią to było wyprowadzenie broni i amunicji pod hasłem wsparcia AB na Kresach, a które to militaria wcieło gdzieś w otchłaniach Puszczy Kampinowskiej. Może mama p. Całej cuś na temat by wiedziała?

  68. revers said

    sa tez bohaterowie ktorzy gorliwie gasili powstanie na Mokotowie, dla wiekszosci dzisiejszych salonek, prezydentow z odchodzacym Bulem nie wylaczajac.

Sorry, the comment form is closed at this time.