Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wampiryczny patriotyzm

Posted by Marucha w dniu 2015-08-04 (Wtorek)

Lansuje się model patriotyzmu nieznany innym narodom. W tym modelu im większa góra trupów i szersza rzeka krwi, tym lepiej. Im większa klęska, tym większe święto.

.Myślałem, że w tym roku nie będę musiał odnosić się do powstania warszawskiego. Jest niestety inaczej. Obłęd nie maleje. Smutne, że to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w naszej historii stało się przedmiotem manipulacji. PiS cynicznie wykorzystuje powstanie do tworzenia swojego „mitu założycielskiego”.

Przy okazji zakłamuje prawdę historyczną. Jest ona gorzka i tragiczna. Powstanie było z politycznego i militarnego punktu widzenia głupotą i w efekcie katastrofą. Z humanitarnych względów stało się tragedią. Dziennie ginęło około 4000 cywilów. W Auschwitz, które było zorganizowaną fabryką ludobójstwa, Niemcy dziennie mogli zamordować w komorach gazowych również „tylko” około 4000 ludzi.

Przy okazji lansuje się model patriotyzmu nieznany innym narodom. W tym modelu im większa góra trupów i szersza rzeka krwi, tym lepiej. Im większa klęska, tym większe święto. Co dobrego wynika z takiego wampirycznego patriotyzmu? Który naród szczyci się polityczną głupotą i klęskami, jako jej efektem? I rosną tacy „patrioci – idioci”, co to zawsze „w bój bez broni”.

I powstało muzeum powstania przypominające bardziej disneyland niż miejsce ukazujące tragedię. Jest tam makieta kanału, którym ewakuowali się powstańcy. Jest to atrakcja dla dzieci. Tylko co te dzieci będą wiedzieć o prawdziwym przejściu kanałami w smrodzie fekaliów i rozkładających się trupów? Żeby chociaż dla przybliżenia realiów położono tam jakieś gówno …

W Stalowej Woli w rocznicę powstania jeżdżą na rowerach. Jaka jest relacja między dwustu tysiącami w dużej części bestialsko zamordowanymi warszawiakami, a przejażdżką na rowerze? Choć może ze względów zdrowotnych do jazdy na rowerze każdy powód dobry. Jakie kształty przybierze ten obłęd, gdy PiS dojdzie do władzy? A może Państwo uważacie, że wampiryczny patriotyzm jest potrzebny?

Andrzej Szlęzak
http://konserwatyzm.pl

Komentarzy 78 do “Wampiryczny patriotyzm”

  1. stach said

    taaa bo tylko Powstanie w Getcie Warszawskim zakończone pełnym sukcesem nikt nie zginał i co roku olbrzymie uroczystości i nikt nie śmie podważyć słuszności wybuchu tego powstania !!!!

  2. maniek said

    BILANS OFIAR POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

    https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/08/01/powstanie-warszawskie-1-sierpnia-3-pazdziernika-1944-r/

  3. maniek said

    Powstanie, pamięć i instrumentalizacja – Przemysław Wielgosz

    Polska klasa polityczna, która jednoczy się dziś w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego składając hołd walce z okupantem i ofiarom pacyfikacji milionowego miasta z równą jednomyślnością buduje na naszych granicach mur przed uchodźcami z miast takich jak Damaszek, Gaza czy Sana gdzie dziś trwa walka i krwawa pacyfikacja. Czy nie ma w tym jakiejś oczywistej, wydawałoby się, sprzeczności?

    Ignorancja kontekstu współczesnego obchodów kolejnych rocznic Powstania i niepisany zakaz wszelkich z nim skojarzeń są bardzo symptomatyczne. Nie tylko dlatego, że żyjemy w czasach, gdy każdy opór przeciw okupantowi, najeźdźcy, kolonizatorowi czy dyktaturze został skryminalizowany pod wspólnym mianem terroryzmu. Także dlatego, że celebracja ofiary ponad 200 tys. mieszkańców Warszawy w 1944 r. daje się zinstrumentalizować do celów jak najbardziej bieżących i niskich. Na przykład do zdjęcia z nas odpowiedzialności za cierpienia, do których przyczyniamy się dziś swoimi działaniami. Lubimy swój wizerunek jako heroicznych i niewinnych ofiar polityki wielkich mocarstw sprzed 71 lat do tego stopnia, że wyparliśmy, iż dziś to my stoimy po stronie mocarstw.

    Ta radykalna zmiana geopolityczna ma swoje głębokie konsekwencje po stronie społecznych postaw i ich skutków. Nie można już w Polsce na serio mówić o wartości etosu patriotycznego poświęcenia w obliczu zagrożenia bo dziś sami staliśmy się zagrożeniem. I to jak najbardziej realnym. Jako kraj NATO wspierający agresywną politykę paktu przypisującego sobie prawo do interwencji zbrojnych na całym świecie i jako entuzjastyczni uczestnicy amerykańskich wojen kolonialnych byliśmy i jesteśmy zagrożeniem dla słabszych od nas, np. Afgańczyków, Irakijczyków, którzy padli ofiarą także naszej agresji i okupacji, ale w równym stopniu dla innych narodów, które są lub mogą się znaleźć na celowniku naszych sojuszników – Jemeńczyków, Kurdów, Syryjczyków, Palestyńczyków…

    O jaki zatem etos i jaki patriotyzm chodzi strażnikom pamięci Powstania z muzeum jego imienia, historykom i politykom święcącym dziś rocznicę? O co chodzi w tezie o aktualności gestu powstańczego, gdy to przeciw naszym wojskom okupacyjnym wybuchają powstania? Może po prostu o historyczne usprawiedliwienie. A także o propagowanie postawy lojalności wobec imperialnej władzy. Postawy wolnej od wyrzutów sumienia bo przekonanej o swej niewinności wiecznej ofiary. Wolnej od solidarności z cierpiącymi bo przekonanej o wyjątkowości naszych cierpień w odległej przeszłości. Wolnej od krytycyzmu bo wierzącej, że serwilizm jest tożsamy z wiernością, konformizm z odwagą, a ksenofobia z patriotyzmem.

    A co jeśli prawdziwa aktualizacja etosu powstańczego winna być raczej zaprzeczeniem cech składających się na lojalność imperialną?

    https://www.facebook.com/pages/Le-Monde-Diplomatique-edycja-polska/135388566529023?fref=nf#

  4. Nutka said

    A kto lansuje? Pamięta się po prostu. Czci. Za przelaną krew. Za oddane dla Ojczyzny młode życie. Za patriotyzm bezbrzeżny, czysty jak kryształ.
    A rowerzyści jadą sobie i wiedzą, po co jadą. Tak się tworzy wspólnotę narodu. To jest też przywiązanie do historii, do rocznic. To co ludzi wiąże. Jesteśmy tak zatomizowanym społeczeństwem. Nie mówię o zabawie w kanały. Ale nośmy te koszulki patriotyczne, stańmy nieruchomo w godzinę W, na grobach, pod tablicami – zapalmy znicze, połóżmy mieczyki, chłopaki -motocykliści z fasonem przejadą przez Miasto.
    A inni – o godz. 17.00 nie jadą na Powązki, tylko robią zakupy w Arkadii. To ci z Arkadii sensowniejsi, bo kompletnie nie odnoszą się do rocznicy powstania?!

    Właśnie obchodźmy, pamiętajmy, na koniec skasujmy od Niemców rachunek – za poniesione straty. Nie wiem, na ile to jest możliwe od strony prawnej, dyplomatycznej, ale krążą takie memy w sieci i mi się ta myśl podoba. Zresztą tę kwestie odszkodowań podnieśli też Grecy.

  5. marrkerr said

    1) Naszym psim obowiązkiem jest pamiętać o Powstańcach i Poległych.
    2) Teza autora „im większa góra trupów i szersza rzeka krwi, tym lepiej” wzięta z kapelusza. Przykładem chociażby Rzeź Wołyńska. Czyli skoro nie czci się oficjalnie „góry trupów” z Wołynia to dobrze? Pewnie. Lepiej zapomnieć. Zamilczeć. Nie przypnie się ani PiS, ani PO. PW też zamilczeć, bo maleńkie powstanie w gettcie warszawskim ważniejsze?
    3) Może autor odniósłby się do koncepcji PW jako ucieczki przed zagładą Warszawiaków przed KL Warschau zanim potępi wszystko w czambuł.
    4) „Powstanie było z politycznego i militarnego punktu widzenia głupotą i w efekcie katastrofą. Z humanitarnych względów stało się tragedią.”
    Czyli moglibyśmy je pamiętać, gdyby się udało, a tak po co nam to.

    Czcijmy co roku ofiary tej tragedii, ale też co roku spierajmy się na argumenty o sens wybuchu powstania. To upowszechnia wiedzę, poszerza ją, daje naukę na przyszłość. Mówmy wszystkicm o KL Warschau, bo nikt o tym nie wie.

  6. Nutka said

    Re 2

    W pełni moja zgoda z tym, co Pan pisze.

  7. Przecław said

    #1,2
    Pan Szlęzak ma rację /on praw/. Nigdzie nie wzywa do zapominania o powstaniu warszawskim. Powstanie powinno być pamiętane jak najbardziej, ale we właściwym wymiarze, tj. patriotyzm i oddanie walczących, ale także zdrada sojuszników, nieprzytgotowanie, naiwność ludzi odpowiedzialnych za jego wywołanie i prowadzenie.
    Zdecydowanie wyżej cenię tych, którzy 1 sierpnia o god. 17 poszli na Powązki lub zatrzymali się na rondzie Dmowskiego, od tych, którzy w tym czasie robili zakupy. A skąd wiadomo, że ci, którzy świętowali tą rocznicę odnoszą się do powstania bezkrytycznie ? Moim zdaniem takiej zależności nie ma, już prędzej o bezkrytycyzm lub zwykłą ignorancję posądzał bym tych, których ono „nic nie obchodzi”. Ale prawdą jest, że rożne TVNy szerzą kult samobójczej walki, ot tak na wszelki wypadek, gdyby nadarzyła się jeszcze okazja, a niech ich więcej zginie, po co ich ma żyć ?

  8. NICK said

    Zaprawdę.
    Kwiatuszki nam rozkwitają. Pani Nutka, Ania… .
    Pełnia lata przed jesienią SROGĄ.
    Dobrze.
    Tera już koniec umilań!
    Niedługo meritum.

    Teraz mantra.
    Kredyty spłacić. Konta wyczyścić. Jak nie stać na kupno ziemi? Dobrego chłopa zapoznać. NAWET mu służąc. On opierunek ma a i wikt na rok z góry… .
    Tylko skąd kałacha… .
    Aaa. Wszelkie dokumenta starannie przechowywać!!!

  9. Przecław said

    dot.#4.
    korekta. Ostatnie zdanie: a po co ich tylu ma żyć ? Przecież można ich zastąpić np.ciapatymi z Azji i Afryki, niech im zrobią miejsce.

  10. JO said

    Kazdy Dorosly czlowiek uczestniczacy w powstaniu Ponosi za nie odpowiedzialnosc….
    To jest move zdanie.
    My ponosimy odpowiedzialnosc za sluchanie JPII… I KOR.. knnesejmu I kneepiskopatu… grzechem zaniedbania, Braku umiarkowania, rozsadku….
    Nie ma porownania Smierci Wolyniakow z AK zolnierzami bioracymi udzial w powstaniu. Smierc Wolynian porownac Moana ze Smiercia Cywilow Warszawy.
    Nie mozna mowing o Walczacej Warszawie w Powstaniu no on a nie walczyla a popelniala samobojstwo.

    Bohaterami w Samobojstwie Warszawy samsung tylko Walczace Dzieci. Nike wiecej.

    Nie Belo powstaniu a przygotowana talmudyczna Zbrodnia, przygotowana z precyzja, wyrafinowaniem.
    Powstania nie bylo!
    Powstaniu nie bylo!

  11. JO said

    Museum Powstaniu Warszawskiego to pieces talmudyczna by night Nike nie Daryl Prawdy, ze Zydomasoneria przygotowala Zbrodnie na Polakach or as wykonala ja naszymi remains.

    Uczczenie Powstaniu Warszawskiego kazde, jest udzialem w Zbrodni.
    Powinno czcic sie tylko Smierc Poleglych. Nigdy nie powinnismy czcic zadnego Powstaniu Warszawskiego.
    Powstaniu Warszawskiego nie bylo!

  12. JO said

    W Warszawie byl tylko tragiczny zryw zbrojny-samobojczy, zainspirowany I zorganizowany przez Zydomasonerie. Tylko tak nalezy okreslac to, co nazywamy falszywie, zabojczo dla Polakow I Polski-„Powstaniem Warszawskim ”
    JA

  13. JO said

    Mazda osoba dorosla, bioraca udzial w Zrywie samobojczym Warszawskim zasluguje na potepienie..

  14. JO said

    Kazda…

  15. obserwator said

    Calkowicie sie zgadzam z 1 i 2.
    Czcimy pamiec o ludziach. O ich tragicznym losie, rownie tragicznym wyborze. O bohaterstwie w obliczu miazdzacej przewadzgi wroga.

    Warto posluchac ludzi, ktorzy brali udzial np. prof. Kiezunia. Z pamieci: Warszawa miala byc twierdza jak Minsk i bronic sie do ostatniego zolnierza. Ludnosc cywilna miala byc zlikwidowana lub wypedzona (co na przykladzie Minska oznaczalo smierc 40% ludnosci). W przypadku Warszawy raczej zlikwidowana na co wskazuje traktowanie nas przez okupanta wtedy przez 5 lat wojny. Powstanie tylko przyspieszylo nieuniknione.

    Ad 7-11:
    „Kazda osoba dorosla, bioraca udzial w Zrywie samobojczym Warszawskim zasluguje na potepienie”.

    brak mi slow, ci ludzie oddali zycie za cos w co wierzyli i starali sie za wszelka cene ratowac.
    Nie w ta strone kieruje Pan swoje – z braku lepszego slowa – oburzenie.
    Potepiac moze Pan dowodcow, ich opieszalosc i brak checi wspolpracy lubelakow. Nie ludzi, ktorzy oddali za Polske zycie – to ohydne.

  16. maniek said

    @8 Oczywiście:

    1 sierpnia 1944 roku – syjonistyczna zbrodnia na Polakach
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/dariusz-kosiur-1-sierpnia-1944-roku-syjonistyczna-zbrodnia-na-polakach/

  17. maniek said

    JO@10 Oczywiście:

    1 sierpnia 1944 roku – syjonistyczna zbrodnia na Polakach
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/dariusz-kosiur-1-sierpnia-1944-roku-syjonistyczna-zbrodnia-na-polakach/

  18. maniek said

    Powstanie Warszawskie, czyli gloryfikacja obłędu
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/powstanie-warszawskie-czyli-gloryfikacja-obledu/

  19. JO said

    Ad. 12. Determinacje samobojczej walki trzeba bylo przelac na ratowa, bie pols, kich Dzieci, wyptowadzenie ich z W-wy…
    ratowanie zabytkow… pamieci.. Narodu..
    ….
    minimalizacja nieuniknoonych start, ale nie samobojstwo indywidualne, zbiorowe,.. Narodu..

  20. obserwator said

    Oczywiscie.

    Jak latwo sie osadza innych siedzac przed komputerem 70 lat z okladem po danych wydarzeniach, majac do dyspozycji rozniste opracowania historyczne, znajac sytuacje geopolityczna z tamtego czasu, itd – cale spektrum informacji.

    Tragizm tych wielkich patriotow polegal miedzy innymi na tym, ze nie mieli wyboru. Zrobili to, co uwazali za najlepsze wyjscie w danym momencie. I poniesli najwyzsza cene.

  21. JO said

    Ad. 14. Dawac dzieciom karabin… ale wybor…
    dzieci z Getta zydowskie imieli.. ale nie wlasne…

  22. JO said

    Po 70 latch widac zbrodnie talmudyczna dopiero.. oraz zdrade przywodcow AK…. glupote.. ludzi..
    Tylko dzieci tam sa bohaterami… nikt wiecej…

  23. JO said

    Talmudyczny zryw samobojczy jak zryw styczniowy, listopadowy, solidarnosciowy wlacznie.. z „jazda na JPII… ”
    Unych zbrodnia a nada wina.

  24. obserwator said

    Wszyscy walczacy w Powstaniu Warszawskim przeciw okupantowi sa bohaterami.

    „zdrade przywodcow AK” ci przywodcy nie brali osobiscie udzialu. Tym bardziej jego architekci.

  25. JO said

    Ad. 18. Kazdy, procz zdrajcow but tylko pokonanym, ofiara ale Nigdy Bohaterem.
    Pan nie jest z mojego swiata…

  26. JO said

    Trzeba byc chorym by ofiary zagnane do samobojstwa nazywac Bohaterami

  27. kanarek said

    Z jakich Pan stron w Kraju, panie JO?

    Chciałbym jakoś wytłumaczyc sobie przyczyne Pańskiej opinii.

  28. kanarek said

    Droga pani Nutko. Nerw szkoda. Oni po prostu nie rozumieją, a tym, co rozumieją i mimo wszystko jazgoczą, nie zycze posiadania lustra w łazience.

    Grzechem jest świadome i dobrowolne…….. i tak dalej.

    Świadome i dobrowolne to sa kluczowe słowa.

    My sie na misjonarzy nie nadajemy.

  29. Mariusz said

    Ad. 12, 14

    Niech pan sięgnie po bogatą literaturę – tę poważną, opisującą konkretne sytuacje, cytującą wypowiedzi konkretnych osób – dotyczącą kulis podejmowania decyzji o rozpoczęciu powstania. Tak się dziwnie składa że nie ma tam śladu argumentacji typu „zamienią nas w twierdzę, zginiemy wszyscy tak czy siak, więc nie mamy wyboru – wydajmy co dziesiątemu powstańcowi broń palną którą mamy, reszcie siekiery i łomy, i niech gnają na gniazda karabinów maszynowych”. To przynajmniej „zginiemy z honorem”.
    Już tam i wtedy wielu oficerów wyrażało opinie, obiekcje i obawy wcale nie odbiegające od tych, które przywołuje się po 70 latach, jako „mądrość urodzonych później”.
    Co do prof. Kieżuna – nie wiem do jakiej jego wypowiedzi pan sie odwołuje, bo w tych dotyczących rzekomych planów zamienienia Warszawy w twierdzę które ja czytałem nawet on przyznaje że to oznaczałoby wcześniejszą ewakuację ludności cywilnej. Czyli ofiar wśród cywilów może nie że nie byłoby w ogóle, ale z pewnością byłoby znacząco MNIEJ. Poza tym z całym szacunkiem, ale w chwili wybuchu powstania profesor Kieżun był kapralem podchorążym i wątpię żeby miał rozległą wiedzę na temat tego co Niemcy planują, i co w związku z tym powinni zrobić Polacy.

    Zwłaszcza w ostatnich latach wymyślono wiele propagandowych bzdur, mających w zamyśle ich autorów „ucinać spekulacje” i dowodzić że powstanie było „nieuchronne”, więc nie ma sensu wnikać w szczegóły typu sytuacja militarna, geopolityczna, los ludności cywilnej itp. oraz oceniać ich z ówczesnej perspektywy w kategoriach racjonalności. Co niektórzy desperaci – najwidoczniej nigdy nie mający nic wspólnego z wojskiem – powtarzają nawet „argument” że gdyby nie wydano rozkazu do wybuchu powstania, to ono i tak by wybuchło bo AK rozpoczęłaby je „oddolnie” i „spontanicznie”. Mimowolnie wystawiają tym samym kiepskie świadectwo żołnierzom AK, których z jednej strony opiewa się jako karne, zdyscyplinowane, pełnowartościowe wojsko, a z drugiej poprzez takie kwiatki robi z nich zbieraninę bawiącą się w wojsko, która bez względu na to jakie będą rozkazy i tak zrobi coś co sama uzna za właściwe.

  30. JO said

    Ad. 21. Kresy, Mazury, Mazowsze

  31. kanarek said

    Zatem konfuzja nasza jeszcze większa.
    Przepraszamy za zadawanie niepotrzebnych pytań.

  32. lolo said

    Ad 24
    Panie @JO.
    Z Pana wypowiedzi można wysnuć wniosek, że w takim razie Niemcy postępowali słusznie przeciwstawiając się – by odwołać się do pańskiej retoryki – „szaleństwu” powstania. I z tego ostatecznie da się także wysnuć wniosek, że oskarżenia o wywołanie II wojny światowej jak i oskarżenia o „zbrodnie Holokaustu” wysuwane pod adresem Polaków są słuszne. Ale jako dyżurny „dupek” i „małolat” – pozdrowienia dla Pana Administratora – pewnie jestem uprzedzony…

  33. lolo said

    Ps
    …dla Szanownego Pana Administratora. Przepraszam za niedopatrzenie.

  34. JO said

    Ad. 29.
    Co Pan opowiada…!!!?
    Niemcy uczestniczyli w Zbrodni, byli zbrodniazami.
    My zamiast ratowac ile sie da kobiet, dzieci, .. uzylismy ich I podjelismy zabojcza dla dzieci, kobiet, starcow, orsz nas ssmych walke.
    Naszym obowiazkiem bylo bronic dzieci.. wyproeadzac je z pola walki.
    Zrobilismy to dla zydowskich dzieci… a wlasne… pozwolilismy zabic bez zadnej szansy.
    To jest niewybaczalne.
    Usprawiedliwienuem jest intryga zyfomadonerii.
    Nike mozna jedak mowic w tej sytuacji o bohaterstwie a jedynie o tym ze bylismy ogiara Sprowokowana Kozlem ofiarnym..

  35. MatkaPolka said

    Powstanie Warszawskie to było awanturnictwo jego dowódców – którzy postępowali jak watażkowie
    Była aktem nieposłuszeństwa Wojskowych wobec władz politycznych

    Było wystąpieniem przeciw rządowi premiera Mikołajczyka, który w określonych realiach politycznych chciał dogadać się z Sowietami, bo innego wyjścia nie było.
    Koncepcja utworzenia w Warszawie „własnej władzy” przeciw Sowietom i przed Sowietami była błędna – nie podobało się i nie mogla się podobać ani oczywiście Sowietom, ani Aliantom – Anglii.

    Rosja i Anglia byli sprzymierzeni przeciw zbrodniczej, nazistowskiej III Rzeszy niemieckiej – wystąpienie przeciw Rosji było wystąpieniem przeciw sojusznikowi.

    Otwarta walka przeciw Niemcom i uprzedzenie Rosji w zajęciu Warszawy – stworzenie ośrodka władzy skazana była z góry na niepowodzenie. Tak samo jak polityka dwóch wrogów.

    Dywersja przeciw cofającym się Niemcom – to była właściwa forma walki

    Właściwą postawa dowództwa powinna być inna – Schować się i czekać. Szczególnie ,że akcja „Burza” we Lwowie, Wilnie, na Wołyniu, zakończyła się niepowodzeniem.

    SIEDZENIE a nie POWSTANIE !!!!

    Zachować substancje narodu, zachować tajne struktury, wchodzić w nowe władze – pogodzić się z realiami, pracować dla kraju i starać się mieć wpływ na bieg wydarzeń NIE UJAWNIAĆ SIĘ – Postąpiono dokładnie odwrotnie

    Poszli na stracenie.

    Niemcom, światowej masonerii, Żydom zawsze chodziło o eksterminacje Narodu Polskiego i w tych kategoriach mieści się tragedia Powstania Warszawskiego ( jak i innych powstań )

    Armia Krajowa potrafiła żyć w konspiracji przeciw Niemcom, a poszła na otwarta konfrontacje w zdobyciu władzy z Sowietami, chociaż wiadomo było bezwzględność żydowskiego NKWD. Więcej. Po wojnie się ujawniali.

    Obwinianie Rosji za kunktatorstwo i klęskę Powstania Warszawskiego jest nieporozumieniem – Pacyfikacji Warszawy i Powstania dokonali Niemcy. AK prowokowało NKWD i sprowokowało nasilenie się późniejszych represji.

    Było wiele zakulisowych gier

    Szczególna jest misja Józefa Retingera – agenta Syjonizmu, szarej eminencji Europejskiej, zamieszanego w śmierć Generała Władysława Sikorskiego w Gibraltarze – zmianie i nakłonieniu dowództwa do wybuchu powstania – „rzezi niewiniątek”. Nie miał pełnomocnictw od rządu Londyńskiego – działał wbrew rządowi w Londynie, który nie chciał Powstania.

    Pamiętajmy, ze i w rządzie w Londynie były podziały i duża część wojskowych sanacyjnych była masonami przeciwnikami Sikorskiego (Sikorski musiał uciekać przed Piłsudskim, bo zabiłby tak jak Rozwadowskiego czy Zagórskiego, Korfantego…)

    RETINGER – MASON I AGENT SYJONIZMU. Henryk Pająk

    Click to access Paj__k-H.-Retinger-mason-i-agent-syjonizmu.pdf


    Kim w istocie był Józef Hieronim Retinger, ponury gnom nie tylko polskiej lecz i europejskiej, …. Sikorskiego, agent Inteligence Service, a zapewne i NKWD.

    STRONA PRZECIWNIKÓW KULTU SPRAWCÓW POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

    NIEZNANE KULISY POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

    http://www.powstanie.pl/?ktory=0&class=text

    Od 70 lat toczyły się dywagacje jakie były motywy działania , nadzieje oraz kwalifikacje sprawców tej katastrofy narodowej, jaką było powstanie. W zamieszczonych poniżej publikacjach znani historycy zgodnie ustalili, że główni sprawcy, czyli Okulicki, Bor-Komorowski, Pełczynski i Chuściel, byli ludżmi bez wyobraźni politycznej, bez poczucia opowiedzialności i byli też dyletantami w sprawach ówczesnych środków walki. Są też zgodni, że byli oni pod wpływem Okulickigo, który zdobywał sobie popleczników, głosząc hasła o potrzebie „wielkiego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej”. Jest też konsensus, że Okulicki nie mógł być autorem tak szaleńczego pomysłu, ale KTOŚ musiał za nim stać.

    Od kilku lat mamy już materiały opublikowane dyskretnie przez nieznane szerzej wydawnictwo MSWiA (okładka obok), z których wyłania się przerażająca prawda:

    Gen. Leopold OKULICKI – był prowokatorem, AGENTEM NKWD (żydowskiego) realizującym cele sowieckiej polityki

    Powstanie Warszawskie żyje i żyć powinno w naszej narodowej świadomości całą głębią szacunku dla szczytów bohaterstwa i zadumą nad jego historyczną prawdą.

    Powstanie to nie tylko wielka epopeja bezgranicznego bohaterstwa milionowej stolicy i jej powstańców. Szczytów tego bohaterstwa nic nie zdoła przesłonić ani przewyższyć. Powstanie Warszawskie to patos 63 dni walki, prowadzonej w warunkach istnego piekła, w czasie której miasto legło w gruzy, spopieleniu uległy bezcenne skarby kultury, życie straciło setki tysięcy ludzi a reszta mieszkańców milionowej stolicy poszła na tułaczkę i poniewierkę. Była to katastrofa narodowa.

    Powstanie Warszawskie to synonim polskiego heroizmu i niemieckiego barbarzyństwa. Tym niemniej powszechny heroizm i jego kult nie może przesłaniać problemu odpowiedzialności. Na tych, co szafują życiem ludzi, ich dorobkiem i zasobami kultury narodowej, ciąży wyjątkowa odpowiedzialność.

    Powstanie to wielkie historyczne wydarzenie, którego prawda powinna być należycie znana, aby kłamstwa o nim nie rodziły zatrutych owoców.

    Powstanie Warszawskie rodzi nakaz podejmowania wzmożonych wysiłków nad właściwą i powszechną poprawą kultury politycznej narodu. Prawda o Powstaniu unaocznia skutki niewłaściwego mechanizmu selekcji i doboru właściwego człowieka na właściwe stanowisko. Te wady naszego organizmu narodowego są schorzeniami zadawnionymi, powstałymi przez zaniedbania (na przestrzeni wieków i do dziś), zasad umiejętnego rządzenia się.

    Pamięć o Powstaniu winna uczyć kultu wielkości człowieka oraz kultu kompetencji i odpowiedzialności za życie i wartości Narodu. Czas na polską szkołę realizmu i kult rzetelnej kompetencji. O to wołają gruzy Warszawy i tysiące poległych, a wołają na miarę wielkości i powszechności bohaterstwa ujawnionego w Powstaniu.

    CHWAŁA BOHATEROM UCZESTNIKOM POWSTANIA – POGARDA DLA KANALII, KTÓRZY TĄ RZEŹ URZĄDZILI.

  36. obserwator said

    Ad 27.
    odnosilem sie do tej wypowiedzi prof. Kiezunia:

    http://www.youtube.com/watch?v=p4K0AWgXmjo

    Ja nie wartosciuje Powstania Warszawskiego. Ja mowie tylko i wylacznie o wszystkich ludziach, ktorzy poswiecili swoje zycie w walce z okupantem. Dla mnie to jest nic innego ale bohaterstwo i patriotyzm w najwyzszej postaci. I tak bede o tych ludziach myslal i taka wiedze przekaze mojemu dziecku.

    Wartosciowanie zostawiam innym, nalezna chwale pragne oddac tym, ktorzy na to zasluguja bez wzgledu na to czy byli ofiarami.

    A sprawcow tej i innych ofiar rozliczy Najwyzszy Pan Bog.

  37. marta15 said

    przeciez i teraz stada goji poswiecaja dobrowolnie WLASNE DZIECI dzieci dla zyskow mafii farmaceutycznych.
    niewiele sie zmienilo, cel zawsze taki sam

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/obowiazek-okaleczania-swych-dzieci-dla-zyskow-karteli-farmacji-prof-maria-dorota-majewska-2015-08

  38. Maciej said

    Durny ten artykuł strasznie, czy tak trudno oddzielić daremną śmierć powstańców, o której trzeba pamiętać ze względów chocby takich, że była daremna. Pan JO i jego mądrość które muszę czytać kolejny rok z rzędu o grzechach powstańców to jest dopiero jazda.

    Kim Pan jest żeby wypisywać takie oceny ? Za kogo się Pan uważa ? Wielki katolik, a sąd Boży na ziemi powstańcom robi – żałosne.

  39. MatkaPolka said

    ROZMOWA Z GEN. T. BOREM-KOMOROWSKIM, DOWÓDCĄ AK

    http://www.powstanie.pl/?ktory=34

    W czasie zbierania materiałów do mej pracy doktorskiej, złożonej na uniwersytecie londyńskim – London School of Economics and Political Science – na temat politycznego podłoża i przyczyn Powstania Warszawskiego, odbyłem w 1965 r. długą rozmowę dotyczącą tych kwestii z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim. […]

    W czasie rozmowy z gen. Borem-Komorowskim starałem się ustalić, kiedy, jak i dlaczego nakazał opanować Warszawę polskim wysiłkiem, przynajmniej na dwanaście godzin przed wejściem do niej Rosjan, chociaż wiedział, że stołecznym oddziałom Armii Krajowej brakowało potrzebnej ku temu broni i amunicji.

    Ponadto chodziło mi o uzyskanie od gen. Bora-Komorowskiego relacji na temat zachowania i ustosunkowania się do planu opanowania Warszawy inż. Stanisława Jankowskiego („Sobola”), Delegata Rządu, gen. Leopolda Okulickiego („Kobry”), zastępcy szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych oraz płk. dypl. Antoniego Chruściela („Montera”), komendanta Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, ponieważ w lipcu 1944 r. zajmowali oni kluczowe stanowiska we władzach podziemnego państwa.

    Inż. Jankowski jako głowa politycznej części podziemia oraz najwyższy przedstawiciel Rządu w kraju, z którym dowódca Armii Krajowej miał jak najściślej współpracować, musiał być konsultowany przez gen. Bora-Komorowskiego w sprawie opanowania Warszawy. Bez zgody Delegata Rządu gen. Bór-Komorowski z pewnością nie wywołałby powstania.

    Gen. Okulicki zrzucony do kraju w maju 1944 r., od lipca tegoż roku kierował, jako zastępca szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych, najwyższą koncepcyjną komórką podziemnego wojska. Gen. Okulicki jako świeżo przybyły z Zachodu wyższy oficer dyplomowany, dokładnie obeznany ze stanowiskiem i poglądami Naczelnego Wodza (który osobiście odprawiał go do kraju), był jedną z najważniejszych osobistości w Komendzie Głównej Armii Krajowej. W latach 1941-1942 jako szef sztabu gen. Andersa w ZSRR bezpośrednio zetknął się z Rosjanami i Stalinem. Do dzisiaj toczy się jeszcze zajadły spór, czy gen. Okulicki, który ogólnie uchodził za głównego projektodawcę i orędownika walki o Warszawę, działał z własnej inicjatywy, czy też na podstawie dyrektyw otrzymanych od Naczelnego Wodza, gen. Kazimierza Sosnkowskiego.
    Niestety gen. Okulicki i Sosnkowski już nie żyją i nigdy nie dowiemy się od nich, jakie instrukcje w sprawie akcji bojowej Naczelny Wódz polecił „Kobrze” przekazać dowódcy Armii Krajowej.

    Płk dypl. Antoni Chruściel („Monter”) w latach 1934-1936 kierownik katedry taktyki piechoty w Wyższej Szkole Wojennej, jako komendant Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej był odpowiedzialny za przygotowanie i przeprowadzenie akcji bojowej w stolicy i wywarł duży wpływ na podejmowane decyzje. Meldunek „Montera” o rzekomym pojawieniu się sowieckich czołgów na rogatkach Pragi, złożony gen. Borowi-Komorowskiemu po południu 31 lipca 1944 r., stal się bezpośrednią przyczyną wybuchu Powstania Warszawskiego.

    Dwie dalsze dość zagadkowe postacie, których nazwiska wypływały w trakcie rozmowy i wokół których nagromadziło się sporo niedomówień i kontrowersji, to gen. Stanisław Tatar („Erazm”, „Tabor”) oraz dr Józef Retinger („Salamandra”, „Brzoza”).

    Gen. Tatar, wieloletni zastępca szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych, po przybyciu z kraju do Londynu w kwietniu 1944 r. został mianowany zastępcą szefa Sztabu Głównego do spraw krajowych. Gen. Tatar był jednym z głównych twórców planu „Burza” zatwierdzonego przez gen. Bora-Komorowskiego w listopadzie 1943 r., a przekazanego do Londynu dopiero w styczniu 1944 r. Plan ten przewidywał, iż Armia Krajowa na wypadek wkroczenia Armii Czerwonej do Polski bez zawarcia uprzedniego polsko-radzieckiego porozumienia będzie prowadzić „wzmożoną akcję dywersyjną” przeciwko Niemcom i ujawniać się wobec władz radzieckich. Stąd wydawało się, iż gen. Tatar powinien był raczej pozostać w Polsce, aby czuwać nad doskonaleniem i wykonaniem planu „Burza”, niż zostać, w parę miesięcy po jego powstaniu, usunięty ze swego wysokiego stanowiska przez gen. Bora-Komorowskiego, rzekomo ze względu na jego „prorosyjskie” nastawienie. Został przerzucony do Londynu, gdzie gen. Sosnkowski, który był przeciwnikiem ugody z ZSRR, powierzył mu kontrolę nad sprawami krajowymi.

    Dr Józef Retinger, w latach 1941-1943 doradca polityczny gen. Władysława Sikorskiego, skakał do Polski z 3 na 4 kwietni 1944 r. ponoć jako wysłannik premiera Mikołajczyka (?), a nawet władz brytyjskich, z jakąś bliżej nie określoną misją do władz podziemnych. Wydawała się ona wielce podejrzana polskim kołom wojskowym w Londynie, zbliżonym do gen. Sosnkowskiego. – Sprawą Retingera szeroko zajmuje się Z.S. Siemiaszko (Retinger w Polsce 1944 r, Zeszyty Historyczne nr 12/1967, s. 56 i dalsze).

    Obecność profesora J.K. Zawodnego podczas mej rozmowy z gen. Borem-Komorowskim była spowodowana tym, iż w tym czasie był w Londynie i zbierał materiały do pracy o Powstaniu Warszawskim. Za moją zgodą prof. Zawodny zadał parę pytań gen. Borowi-Komorowskiemu, co zaznaczone jest w tekście.

    W dwa tygodnie po mojej rozmowie z gen. Borem-Komorowskim, która miała miejsce 3 maja 1965 r., prof. Zawodny miał z nim wywiad 17 maja. Rozmowa ta odbyła się bez świadków i została opublikowana przez prof. Zawodnego w listopadzie 1966 r. – Patrz: J.K. Zawodny, Wywiad z gen. Borem-Komorowskim, Kultura nr 11/1966, s. 105 i dalsze.

    Ze względu na czas, w którym te rozmowy się odbywały – maj 1965 r. – i ich tematykę, stanowią one pewną ograniczoną całość i wzajemnie się uzupełniają. Razem wzięte są chyba jedną z ostatnich wypowiedzi gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, zmarłego 24 sierpnia 1966 r., na temat Powstania Warszawskiego. […]

    Londyn, 3 maja 1965 r. (w obecności prof. J.K. Zawodnego)

    Co meldował Panu Generałowi generał Okulicki1 po przybyciu do Warszawy?

    Nic nowego; meldował to, co było w instrukcjach Naczelnego Wodza; rozmawia liśmy długo, ale nie było w tym nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli przedtem.

    Czy Pan Generał uważał go za rzecznika Naczelnego Wodza, czy oficera oddanego do dyspozycji Komendy Głównej AK?

    Okulickiego uważałem jako oficera [sic!] Sztabu dokładnie obeznanego z instrukcjami Naczelnego Wodza.

    Co generał Okulicki mówił od siebie o stosunku aliantów do sprawy polskiej?

    Nic tutaj nie mogę podkreślić.

    Generał Sosnkowski2 był pesymistą, a generał Okulicki zdaje się optymistą?

    Okulicki był większym optymistą niż Sosnkowski.

    Jak gen. Okulicki podchodził do sprawy ujawniania się, bo generał Sosnkowski był nastawiony do niego sceptycznie?

    Okulicki w Polsce przejął się życiem kraju i sytuacją, jaka wówczas istniała, i realnie patrzył. Oceniał, że ujawnienie się jest konieczne, bo inaczej AK uchodziłaby za wspólnika Niemców.

    Czy generał Okulicki miał kontakty z ludowcami?

    – Rzepecki, Okulicki i Pluta-Czachowski4 byli 18, 19 lub 20 lipca zaproszeni do ludowców na konferencję. Pluta-Czachowski nie poszedł. Jasne było, że ludowcy chcieli lansować politykę Mikołajczyka. Okulickiego nie pozyskali, był już przedtem zwolennikiem gorącej walki. Jak daleko szedł Okulicki po linii ludowców, trudno jest powiedzieć.

    Czy generał Okulicki był wobec Pana Generała otwarty?

    Był bardzo szczery i bardzo lojalny.

    Jaki wpływ na wydarzenia w kraju miały konflikty w Londynie?

    Konflikt Naczelny Wódz – premier nie wchodził w rachubę. U nas tego nie odczuwaliśmy; nie znaliśmy kulis. Wyjazd Mikołajczyka5 do Moskwy nie miał na nas wpływu. To zagadnienie nie było w ogóle brane pod uwagę.

    To znaczy, że Okulicki nie szedł po linii premiera ugodzenia się z Rosją?

    Nie. Okulicki był zbyt wybitnym, aby się podporządkować czyjejś linii. Okulicki to wielki indywidualista, człowiek impulsywny, dochodzący do własnych sformułowań.

    Jak Pan Generał zapatrywał się na stanowisko Naczelnego Wodza w lipcu 1944?

    Naczelny Wódz był przeciwny powstaniu powszechnemu, a był za „Burzą”6. A w ogóle za kontynuowaniem walki z Niemcami. Są głosy, że Powstanie Warszawskie poszło poza dyrektywy Naczelnego Wodza i że trzeba było przewidzieć, że walka w Warszawie przerodzi się w powstanie. Ale ani walka o Lwów, ani o Wilno nie przerodziły się w powstanie.

    Czy Pan Generał był przekonany, iż działa zgodnie z instrukcjami Naczelnego Wodza?

    Tak.

    A gdyby Naczelny Wódz zakazał walki o Warszawę?

    To byśmy jej nie rozpoczynali. Rozkaz byłby wykonany
    .
    – Czy walka o Warszawę mieściła się w ramach „Burzy”?

    Tak.

    Czy Pan Generał wysłał gen. „Tabora”7 do Londynu jako rzecznika Komendy Głównej Armii Krajowej?

    Nie. Jako oficera dowództwa AK, który był wprowadzony w sprawy AK. A to, że „Tabor” miała odmienne stanowisko do Rosji, to Naczelny Wódz był o tym dwa razy informowany; zresztą i sam „Tabor” na moją i „Grzegorza”8 prośbę miał to meldować.

    Na czym polegała ta różnica zdań?

    „Tabor” chciał szukać za wszelką cenę pełnego porozumienia z Rosją, nawet poza Rządem, i godził się na oddanie ziem wschodnich. Była to, jego zdaniem, jedyna możliwość ratowania sytuacji. Dawał on wyraz swoim poglądom, ale szczegółowo ich nie precyzował.

    Dziwi mnie to, że Sosnkowski dał tak wysokie stanowisko „Taborowi”, który był promikołajczykowski, chociaż sam Naczelny Wódz był kontra Mikołajczykowi?

    Zapytajcie o to Sosnkowskiego. Tatar to wyjątkowo zdolny oficer. Czy Tatar meldował o tym wszystkim Sosnkowskiemu, nie wiem; ale dwóch oficerów miało meldować o poglądach i zameldowało. Sami mi o tym mówili.

    Czy sądzi Pan Generał, że Tatar mógłby w kraju przeszkadzać?

    Tak. Może nie sam osobiście, ale może przez innych ludzi. Jego poglądy budziły sprzeciw innych. Gdy wszystko stawia się na jedną stawkę, to mógłby przeszkadzać. W momencie decydującym przeszkadzałby w realizowaniu planu.

    Czy są dane, że szkodził Powstaniu?

    Nie. W stosunku do Kraju był bardzo lojalny. Nie mogę przytoczyć ani jednego przykładu jego nielojalności w stosunku do AK wówczas.

    Czy Tatara przekonania były przez kogoś urobione? Czy miał on kontakty z komunistami?

    Sam do nich dochodził. Miał taką mentalność. Trzy noce myślał, a jak potem doszedł do czegoś, to tego się uparcie trzymał. Żadnych kontaktów z komunistami nic miał. Za granicą Tatar związał się z Mikołajczykicm. Poglądy Mikołajczyka i Tatara były zbieżne.

    Kiedy Pan Generał zaczął rozważać sprawę stoczenia walki o Warszawę?

    21 lipca. Gdy Okulicki przedstawił mnie i „Grzegorzowi” projekt zmiany zadań dla Warszawy.

    To Pan Generał uważa Okulickiego za głównego inicjatora walki o Warszawę?

    Tak.

    A jak Okulicki motywował potrzebę walki o Warszawę?

    Okulicki uważał myśl wyprowadzenia wojska z Warszawy i stoczenia walki poza miastem w ramach „Burzy” za nierealną, ze względu na brak ku temu przygotowań wojskowych. Broń była skoncentrowana w Warszawie. Stąd była kwestia jak uzbroić wychodzące oddziały; czy mają wyjść z Warszawy z bronią, czy bez? Gdyby wychodziły uzbrojone, mogłoby dojść do walki przed wykonaniem właściwego zadania. Brakowało czasu na zorganizowanie przerzutu broni. Wypadki tak szybko szły po sobie, że Okulicki uważał, że nie zdąży się broni i ludzi wyprowadzić z Warszawy. Bal się, że oddziały wyjdą bez broni i nigdy jej nie dostaną. Nie można było uzbrajać i wyprowadzać ludzi poza Warszawę. To były główne powody wojskowe. Powody polityczne – przez walkę AK o Warszawę, która była stolicą, danie rozgłosu walce o Polskę.

    To Warszawa miała wykonać to, co [sic!] nie potrafiono wykonać na Wołyniu, w Wilnie i we Lwowie?

    Potrafiono, ale to nic dało wyniku i nie miało wpływu na sprzymierzeńców zachodnich.

    – A więc to była chęć zwrócenia uwagi na polską sprawę?

    Tak. Była to chęć zwrócenia uwagi Zachodu na sytuację w Polsce. Rosja ciągle zakłamywala [sic!], że AK nie walczy z Niemcami, a tylko z ich partyzantką. Chodziło o wykazanie, ze AK walczy z Niemcami. Tylko przez walkę można było wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości.

    Jak Pan Generał sobie tłumaczył brak reakcji Zachodu na walkę o Wilno i we Lwowie?

    Wpływami Rosji. Rosja wszystko negowała i tłumaczyła po swojemu; pomniejszała udział AK w walce. Anglosasi pewnie sądzili, że my przesadzamy i że prawda leży pośrodku.

    Chodziło więc o pokazanie się światu?

    Tak. Chodziło o walkę stolicy, która reprezentuje całość kraju. Dalej, zajęcie Warszawy przed wejściem Rosjan zmusiłoby Rosję do zdecydowania się: albo nas uznać, albo siłą złamać na oczach świata, co mogłoby wywołać protesty Zachodu. Trudno było przewidzieć, czy Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą.

    Czy o tej alternatywie myślano?

    Tak. Liczyliśmy się jak najbardziej, że Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą, ale nie było innego wyjścia.

    Czy były inne powody polityczne?

    Nie. Na przykład sprawa wyjazdu Mikołajczyka w ogóle nie wchodziła w grę. Nawet z Delegatem Rządu nie było o tym mowy, a ciągle byłem z nim w kontakcie. W drugiej połowie lipca trzy, cztery razy na tydzień widywałem się z Delegatem Rządu.

    Panie Generale, Kirchmayer w swej książce9 powołując się na pański artykuł w The Reader’s Digest10 z lutego 1946 r. podaje niemniej, że sprawa wyjazdu Mikołajczyka do Moskwy wywarła duży wpływ na decyzję wywołania powstania w Warszawie?

    Ta sprawa w ogóle nie ważyła na decyzjach.

    – A jaki wpływ na decyzje Pana Generała miały wtedy motywy ideologiczne?

    Motywy ideologiczne pokrywały się z politycznymi.

    – Panie Generale, tak po ludzku, jak pan się wtedy czuł; pan był taki samotny; Rząd i Naczelny Wódz byli tak daleko?11

    Dowódca, gdy decyduje, jest zawsze sam.

    Czy generał Okulicki tłumaczył Panu Generałowi, że istniała konieczność walki politycznej z Rosją?

    Nie walki, lecz postawienia Rosjanom pewnej przeszkody – aby wyłożyli swoje karty. Byłoby największym nonsensem politycznym, gdyby walka z Niemcami przerodziła się w walkę z Rosją. Chcieliśmy walczyć z Niemcami, a jednocześnie wyjaśnić stosunek Rosji do nas. Chcieliśmy własnym czynem wyzwolić stolicę; pomścić się na Niemcach; dać upust chęci walki; zapobiec spontanicznemu wybuchowi walki nie kierowanej przez AK lub prowokacji – komuniści mogli spowodować walkę – i przez walkę wejść w operacyjny kontakt z Armią Czerwoną. Chodziło o klaryfikację stosunku Rosji do AK.

    Czy doświadczenia z Wołynia, Wilna itd. nie były wystarczające? 12

    Gros wiadomości o „Burzy” pochodziło z terenów na wschód od Bugu. Obszary te to były nasze ziemie wschodnie, które Rosja uważała za swoje. Nie wiedzieliśmy jak będzie po zachodniej stronie Bugu. Wydawało się nam, że nie ma rosyjskich zarządzeń centralnych określających stosunek Rosjan do AK i że w rzeczywistości stosunek był różny. Na przykład w Lubelszczyźnie Rosjanie dawali broń naszym oddziałom.

    To znaczy, że Pan Generał uważał sprawę stosunku Rosjan do AK za otwartą?

    Tak. Na ziemiach na zachód od Bugu.

    Kiedy Pan Generał po raz pierwszy omówił z Delegatem Rządu sprawę walki o Warszawę?

    Na drugi lub trzeci dzień po 21 lipca13.

    Czy Delegat Rządu miał jakieś obiekcje, czy też od razu wyraził zgodę?

    Zasadniczo Delegat Rządu od początku ustosunkował się przychylnie. Miał jednak sporo pytań natury politycznej.

    Jakie pytania polityczne?

    Delegat Rządu często narzekał, że nie jest dostatecznie informowany przez Londyn, więc chciał mieć naświetlenie stanowiska Naczelnego Wodza itd. Interesowało go, jak Zachód ustosunkuje się do powstania. Wewnętrznie Delegat widział potrzebę wystąpienia.

    Czy Pan General odnosił wrażenie, że Delegat Rządu był zwolennikiem polityki premiera Mikolajczyka?

    Delegat nie był zwolennikiem polityki Mikołajczyka, choćby ze względu na sprawę stosunku do ziem wschodnich. Tu Delegat był przeciwnego zdania niż Mikołajczyk.

    Czy Delegat Rządu wierzył w pomoc Zachodu dla AK?

    Tak. Delegat wierzył, że Zachód nas poprze.

    To znaczy, że Delegat Rządu wyraził zgodę na postanowienia Pana Generała z 21 lipca?

    Raczej wyraził aprobatę, a chodziło o wybór czasu.

    To depesza Pana Generała z 25 lipca: „Jesteśmy gotowi do walki o Warszawę…” sprawy jeszcze nie przesądzała?

    Nie. Bo depesza ta mówiła tylko o gotowości.

    Jak się Pan Generał czuł wtedy psychicznie?14

    Do psychiatry nie chodziłem. Na czucie się nie było czasu. Trzeba było się decydować. Trzeba było dociskać wszystkie możliwe pro i kontra. Byli w sztabie nawet oficerowie, którzy chcieli przyspieszyć walkę.

    Kto przyspieszał?

    Rzepecki, a w pewnym momencie i Okulicki15 chciał przyspieszyć wybuch walki, ale nazajutrz przyznał mi rację. W sztabie dyskusja toczyła się na temat, kiedy akcję zaczynać, a nie czy ją podejmować. Nie mam na to danych, ale domyślam się, że była tendencja Stronnictwa Ludowego, aby przyspieszyć decyzję przez Rzepeckiego i Okulickiego.

    A poza nimi dwoma czy ktoś inny też naciskał?

    Nie.

    A „Monter”?16

    „Monter” podporządkował się rozkazom bez obiekcji.

    Niemniej, gdy w czasie powstania mówiło się już o kapitulacji, to „Monter” wydał rozkaz do dalszej walki?17

    To było wtedy, gdy Rohr18 zaproponował rozmowy i było wówczas zebranie polityków na Kruczej w sprawie ewentualnej kapitulacji. Wybrnąłem z tego prosząc ich, aby pozostawili tę rzecz do mojej i Delegata decyzji. „Monter” przyszedł wtedy do mnie; był bardzo kontra kapitulacji19.
    (***) (***) CZYTAJ DALEJ pod powyższym linkiem

  40. Marucha said

    Panie JO,
    Kolejna rocznica Powstania – i kolejny popis Pana skandalicznych poglądów na powstańców.
    Żąda Pan od nich, aby nie wykonywali rozkazów przełożonych [sic!] – oraz by mieli taką samą wiedzę i perspektywę historyczną jaką mamy my, po 70 latach dyskusji…

  41. JO said

    Ad. 38. Adam, by byli Katolikami. Tak, wymagam tego od siebie…
    Bysmy dzialali w zgodzie z Etosem Rycerskim a nie Romantycznym

  42. Pitagoras said

    Adminie – dziś przesadziłeś z wyborem tematu, ale pamiętam: gdzie siła — tam racja.

    Nawet nie wiedziałem o istnieniu takiego PSLowskiego stworka, ale przy okazji mam coś dla miłośników JKM,
    idealnie wpasował się w temat.
    Boże – co jeszcze wymyślą potomkowie anty Polskości.

    Z każdym dniem rozumiał coraz lepiej, że ludzie są zdolni. Zdolni do wszystkiego.
    MK (aleja samobójców)

  43. polak maly said

    Wypowiedzi MatkiPolki w pelni trafne.

    Czesc nieswiadomemu Zolnierzowi, ktory poszedl bic okupanta, Warszawa przeciez wrzala, zal za Cywila, potepienie dla nieodpowiedzialnych psychopatow, Zolnierza zyciem igrajacych (odnosnie ludnosci cywilnej mysle, ze nikt wtedy nie wyobrazal sobie, nawet ci psychopaci, jakiego olbrzymiego mordu na ludnosni cywilnej Niemcy dokonaja).
    Psychopaci ci nie sa bohaterami, sa przestepcami i nieistotne, czy z wyrafinowania, czy z glupoty polityczno-militarnej.

    Nie czcic Powstania w kategoriach sugerowanych miedzy innymi poprzez niejakiego bydloszewskiego, ze „warto bylo”, bo nie bylo warto.
    Pamietac o Powstaniu ku czci jego Ofiarom i niech stanowi Powstanie nauke dla Polaka.

    Ubocznie:
    Skad autor wie, ze „Niemcy dziennie mogli zamordować w komorach gazowych również „tylko” około 4000 ludzi”
    Dlaczego autor uzyl wlasnie takiego porownania?

  44. Pitagoras said

    Ad 43 ten wspomniany autor łże jak bura suka, co do komór domniemanych gazowych, było wiele w Gajówce, nawet w tym roku,
    przy okazji wyzwolenia Obozu AB.

  45. Guła said

    To prawda; rycerze giną w polu a romantycy – najczęściej, we własnych łóżkach na wstydliwą chorobę.
    Aha, stwierdzenie nie jest moje. Skądś przyplątało się i utkwiło w pamięci.

  46. Guła said

    No to z „Monterem” nici.

  47. maniek said

    W. Uszkujnik – Paradoksy historii. Tajna historia Rosji, Europy i świata.

    HISTORIA ZNANA JEST MAŁO PRAWDZIWA, HISTORIA PRAWDZIWA JEST MAŁO ZNANA, PONIEWAŻ JEST CELOWO FAŁSZOWANA IM DALEJ OD WYDARZEŃ TYM BARDZIEJ

    [..]Ta książka potwierdza, to co pisze Dariusz Kosiur, że powstanie warszawskie było syjonistyczną zbrodnią na Polakach, a raczej aktem końcowym zrealizowanego częściowo przez Niemcy planu wybicia: 80-85 procent Polaków i niewiele mniejszy odsetek innych narodów słowiańskich (link: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/dariusz-kosiur-1-sierpnia-1944-roku-syjonistyczna-zbrodnia-na-polakach / ). Powstanie wywołane zostało także po to, aby opóźnić ofensywę Armii Czerwonej i umożliwić ofensywę aliantów z Zachodu celem ….[..]

    Dalej –> http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/uszkujnik-paradoksy-historii-tajna-historia-rosji-europy-i-swiata/

  48. Guła said

    „Chcieliśmy własnym czynem wyzwolić stolicę; pomścić się na Niemcach; dać upust chęci walki; zapobiec spontanicznemu wybuchowi walki nie kierowanej przez AK lub prowokacji”

    Do powstania musiało dojść, każda jedna negacja jest równoznaczna z pomysłami „Tabora” któren to prawem kaduka niczym w 1920 r zamierzał szastać nie swoim, a najświętszym świętym. Terytorium.

  49. Guła said

    Wraz z jego mieszkańcami.

  50. ojojoj said

    Gdybym byl jednym z szeregowcow i dano by mi kilof do lapy i kazano przeprowadzic atak na uzbrojony po zeby posterunek niemiecki, to bym calemu dowodctwu tym kilofem wybil pomysl powstania w 2-e minuty.

  51. Pitagoras said

    Wielu z piszących odkrywa swój stan. Wszystko w życiu może dzielić jak widać!

    Mnie zastanawia jedno – kto jest jakim pogrobowcem? (łac. posthumus)
    Bijący idioci Niemców, komunistów i zdrajców z ‚pustymi’ rękoma, czy biorących udział w defiladzie, z której to zdecydowana większość wcieliła się w nowe powojenne służby?

    19 stycznia w Alejach Jerozolimskich, które specjalnie na tę okazję uprzątnięto z gruzu, przy dźwiękach “Warszawianki” defilowały wyznaczone oddziały 1. Armii WP. Defiladę na trybunie ustawionej naprzeciwko hotelu “Polonia” przyjmowali przedstawiciele władz komunistycznych i wojska, m.in. Bolesław Bierut, Władysław Gomułka, Edward Osóbka-Morawski, gen. Michał Rola-Żymierski, gen. Stanisław Popławski, płk Marian Spychalski oraz sowiecki marszałek Gieorgij Żukow.

    W swoich wspomnieniach Jeremi Przybora wydarzenie to opisał następująco: “Upiorne »wyzwolenie« trupa miasta i upiorna defilada na jego cmentarzysku /…/, ta defilada zwycięskich oddziałów maszerujących między dwoma milczącymi szpalerami widm. Wyległy one, niczym niema publiczność, na trybuny zwalisk i ruin, wzdłuż trasy przemarszu żołnierzy »warszawskiej operacji«. Widma chłopców i dziewcząt z AK, wmieszane w tłumy mieszkańców, którzy byli wraz z bojownikami Warszawy jej obliczem i duszą, uśmiechem, rozpaczą i strachem. /…/ parada wyzwolicieli, którzy już nikogo nie wyzwolili”.
    http://www.gazetagazeta.com/2013/01/wyzwolenie-warszawy/

  52. lolo said

    Ad 34
    Szanowny Panie @JO
    Czyżby Pan miał zwyczaj przypisywania innym tego czego nie powiedzieli/napisali? Napisałem wyraźnie, że takie wnioski jakie podałem (pkt 32) można wysnuć z toku Pana wypowiedzi, a nie, że to są moje przemyślenia. Bez względu na to co myślimy o decyzjach dowództwa pozostaje bezspornym faktem ofiarność i poświęcenie szeregowych żołnierzy umierających za ojczyznę czy w ogóle za wolność. Miałem w swoim życiorysie epizod kiedy uciekłem z swoistej „niewoli” (żeby nie było, żadne tam bohaterstwo). Po czym wróciłem tam gdzie byłem – takie losy. Ale to co pamiętam, to uczucie przemożnej wolności, niezależności w momencie opuszczenia mego „więzienia”, czego z niczym się nie da porównać i dla tego momentu uwolnienia – w moim rozumieniu – wtedy warto było poświęcić wszystko, bez względu na konsekwencje. Zapewne takie też i uczucie towarzyszyło powstańcom w momencie wybuchu powstania. Jeśli Pan nie przeżył czegoś podobnego albo nie bierze tego pod uwagę to nic Pan nie rozumie z tego sprzeciwu zwykłych żołnierzy w 1944 r. i zapewne nie trzeba było jakoś specjalnie namawiać ich do walki. A to, że dowódcy przynajmniej w części „kręcili swoje lody”, to nie tylko specyfika polskich losów. Nie zmienia to faktu, że motywacje szeregowego wojska, w ogólności, sięgały wyżej niż tylko „zapchanie swego kałduna”. Były wybuchem sprzeciwu wobec tyrani oprawcy. Czy zastanawiał się Pan nad tym co by się w Polsce stało, gdyby padła sensowna propozycja, z realną nadzieją na zmianę losu? W tej Polsce, w której podobno społeczeństwo jest do niczego? Bo ja się zastanawiam. Od wielu lat.

  53. Marucha said

    Re p. Lolo:
    Pisze Pan całkiem sensownie i rzeczowo. Czy naprawdę nazwałem Pana „dupkiem”??

  54. JO said

    Ad. 52. Mamy inne pojecie wolnosci.. niewoli.
    Pan musi rozumiec, ze inna jest wielkosc winy kazdego w samobojstwie warszawskim…
    Tacy jak Pan nie zrozumieja gotowym to powtorzyc…

  55. Pitagoras said

    JO 54 a tak prosiłem, aby poświęcić te sześćdziesiąt minut, aby chcieć dowiedzieć się prawdy, które znane są z dokumentów!!!
    Ale czy ten materiał może być młotem, który da radę rozkruszyć beton pańskich poglądów?

  56. lolo said

    Ad 53
    Owszem tak mnie Szanowny Pan Administrator nazwał. Mnie to śmieszy, albowiem zdaje się była to słynna rzeczowa odpowiedź Pana Gajowego na proste pytanie/uwagę. Z uprzejmości do Właściciela portalu będę domniemywał, że z powodu ilości publikujących nie pamięta a nie, że „rżnie głupa”. Z całym szacunkiem. Poza tym z moich doświadczeń różnych nabyłem przekonania, że zawsze piszę „rzeczowo i sensownie” przy czym nie uważam, by „osoby trzecie” musiały podzielać to przekonanie choć pewnie było by miło. Ach… trochę narcyzmu nie zaszkodzi… Mamy wolność i demokrację to mi wolno. No może z tą wolnością i demokracją przesadziłem… ale jeszcze mi wolno.

    Ad 52
    No na mój gust to Pan „rżniesz głupa”. A żeby jednak we własnych oczach na niego nie wyjść to Waść robisz „talmudyczne spekulacje” – bez odnośników genetycznych. Jak by to rzec… „Żydem” można być na wiele sposobów – choć Chazarem na jeden – więc i „kombinować każdy może, jeden lepi a drugi gorzyj”. Ale to moje takie tam… Oczywiście nie musi Pan podzielać mojego subiektywnego spojrzenia „na wielorakie zjawiska zachodzące w przyrodzie”. Howgh.

  57. Pitagoras said

    Tu jeszcze prawie ciepłe uzupełnienie!

  58. Guła said

    Ojojoj . Widział Pan film jeszcze radziecki o pojedynku snajperów pt „Stalingrad” (chyba?)
    Oj chyba nie.

  59. krzysztof1942 said

    Co Wy tu wszyscy wypisujecie?
    Gdybym był jasnowidzem i miał bym tą wiedzę co dziś, oraz gdybym był rocznikiem 1920 (jestem 1942) to bym walczył razem ze wszystkimi powstańcami (pomimo jasnowidztwa). Ich krew wsiąkła w ziemię, w POLSKĄ ziemię, i zostawiła na nas krwawy ślad!

    Nie patrzcie na POWSTANIE WARSZAWSKIE z pozycji dowódców, a z pozycji powstańców. Oni wiedzieli co stało się z wyzwolicielami Wilna (itp…), oni walczyli o swój honor!
    Nie mogli przypuszczać, że pakt Ribentrop-Mołotow odświeży się w tak niesamowity sposób!!!

    Panie JO, czy by Pan (mając tą wiedzę co dziś) wziął udział w powstaniu???
    Jeżeli nie, to nie mamy o czym dyskutować!!!

  60. Miet said

    Panie Krzysztofie, pisze Pan z serca. To bardzo wzruszające – jestem po Pana stronie.
    Tak chyba trzeba nam podchodzić do tematu Powstania.

  61. Re: 59 Krzysztof1942.
    Zawsze sie tak konczy, jesli ambicje dosc powaznie przekraczaja realne mozliwosci…
    To my Polacy mamy to we krwi…”postaw sie a zastaw sie”…co wystarczylo, by „dowodztwo” „pojechalo” mlodym po honorze i rzucili sie z siekierami na niemieckie automaty, a ci co bron mieli, to w wielu przypadkach amunicja nie pasowala…

    A co bylo inaczej z „powstaniami” styczniowym i listopadowym? A za przystapieniem do NATO i jewRokolchozu bylo inaczej???..
    Wciaz „rzucamy” sie jak „pchly na grzebieniu” i wylizujemy wlasne rany (przez glupote) przez kolejne 50 lat po czym dokladnie te same bledy (z glupoty i naiwnosci) popelniamy…z przekory (siedzac na galezi wlasnymi rekami ja pilujemy vide nasz narodowy majatek sami wlasnymi rekami ladowalismy na niemieckie ciezarowki (Urusus, Kasprzak i wiele innych zakladow)…
    I po co sie dalej czarowac??? Tacy jestesmy i wciaz do nas nie dociera (do naszej swiadomosci) ze polityke robi TYLKO jeden czlowiek, a nie caly Sejm czy Senat…, a przy tym, jestemy wciaz swiecie przekonani, ze PIENIADZE TWORZA PRACE, a nie odwrotnie!!!…
    Cos o czyms zapomnialem???…
    Mysle, ze wystarczy….
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczca.com

  62. Miet said

    Panie Jaśku, my to wszystko wiemy i nie pierwszy raz to rozkładamy na czynniki pierwsze.
    W rocznicę Powstania ja nie myślę o przywódcach – oni już mnie mało obchodzą – ja myślę cały czas o tych Warszawskich Dzieciach i kłaniam im się uniżenie – te Dzieci będą zawsze dla mnie bohaterami po wsze czasy.
    Koniec, kropka.

  63. revers said

    Za to sypia sie medale od patriotycznych Bolkow i Bulow dla Niemcowej, corki Niemcowa za demonizowanie Rosji i Putina teraz pracujacej dla Niemieckiej Deutsche Welle, oraz dla zolnierzy ktorzy morduja dzieci:

    http://jacek-kaminski.livejournal.com/7238.html

  64. Lodovico said

    … Po latach, wspominając Powstanie Warszawskie, powiedział [ks. Józef Warszawski], że kojarzy mu się ono jedynie z beznadzieją, „śmiercią i łzami”. Nawet w czasie Powstania Ojciec Paweł nie krył swoich poglądów, zawsze był realistą. W kazaniu z 15 sierpnia 1944 r. mówił:
    „Żołnierze z bronią i bez broni! Bo my tu wszyscy żołnierstwem Polski! O, nie zrozumcie mnie źle! Bo ja wam nie chcę kłamać! Ja w takiej chwili wam mówię prawdę. Taką, jaka jest. A tak mi trudno jak nigdy. Czemu Pan Bóg na nas taką godzinę zesłał – pytacie? Dlaczego pozwala słońcu wschodzić i zachodzić nad naszym bólem i nie ulituje się?! Jest tylko jednak odpowiedź. I tę wam dam: GOLGOTA! To jest godzina naszej Golgoty! Jedno tylko posiadam dla was wytłumaczenie bieżącej chwili – i na tym nam musi być dość. Spojrzenie na szczyt Kalwarii! Spojrzenie na zatknięte na nim drzewo krzyża! I na ten strzęp zwisającego krwawo ciała! I na tę postać łamiącej się w bólach niewiasty – Matki!” …
    Pan Bóg z każdego zła [beznadzieja, śmierć i łzy] wyprowadza dobro i tym największym dobrem raczej nie była iluzoryczna niepodległość a raczej nieunikniona refleksja nad marnością życia ludzkiego jako takiego i osobników rodzaju ludzkiego i po tej i drugiej stronie barykady: „W czasie powstania przystał do ks. Warszawskiego nowy przydomek, od tej chwili nazywano go często „chodzącym tabernakulum”, bowiem zawsze miał przy sobie Najświętszy Sakrament. W 50. lat od wybuchu powstania Ojciec Paweł wspominał żołnierza, który przywalony ścianą mieszkalną tak, że spod gruzu widać było tylko jego głowę, prosił o Wiatyk. Jak szczęśliwy był Ojciec Paweł, że zdążył pomóc temu żołnierzowi. Jak wielkie jest szczęście kapłana, który leczy duszę! ”
    Ciekawe, jaki jest stosunek tych wszystkich, którzy tak chwalą odwagę i bohaterstwo warszawskich nastolatków do wydarzenia sprzed kilkuset lat, jakim była tak zwana „krucjata dziecięca”, wydarzenia nieporównywalnie sensowniejszego i donioślejszego [gdzie można mówić o męczeństwie] niż nacechowana „beznadzieją” walka i śmierć afektowanej, zbuntowanej, karmionej hurrapatriotyzmem warszawskiej młodzieży; nie wspominając o ofiarach cywilnych, których nikt o zdanie nie pytał

  65. kasia said

    Monter miał rozkazy z UK był zdrajcą , promowanie tych upadłych powstań jest w interesie naszych wrogów, Polacy jako banda samobójczych idiotów , męczenników i wiecznych ofiar. Tylko świadomość nas i nasze dzieci może uratować. Dzięki zniszczeniu Warszawy nastąpiło uwłaszczenie jej terenów , za darmową pracę Polaków i podatki odbudowa , a teraz trafiają w ręce wiadomo kogo- to są długoterminowe plany okradania ……mordowania i tak o setek lat.

  66. Jacek said

    Ten tekst jest idiotyczny. Używanie ‚patriotyzmu” jako politycznego konika na biegunach przez pis (tak samo jak robienie z sp Lecha Kaczyńskiego „patriotycznej” ikony narodowej) jest niesmaczne jak również niepoważne i dlatego nie można w żaden sposób zrównywać tego „patriotyzmu” z patriotyzmem żołnierzy Bitwy o Warszawę 1944 (nie żadnego powstania) oraz z patriotyzmem okazanym w czasie tej bitwy przez ludność cywilna Warszawy.

    Nie można tez tego konika na biegunach zrównywać z głębokim patriotyzmem Polaków, którzy świętują rocznice rozpoczęcia Bitwy o Warszawę jako należny dzień pamięci i hołdu dla Rodaków, którzy jako żołnierze i jako cywile dali świadectwo woli Narodu do życia we własnym Państwie, Polsce, wolnym od obcej okupacji, terroru i wyniszczania.

    Stwierdzenie „Lansuje się model patriotyzmu nieznany innym narodom. W tym modelu im większa góra trupów i szersza rzeka krwi, tym lepiej. Im większa klęska, tym większe święto.” jest zwyczajnie nieprawdziwe. Każdy naród czci tych, którzy w jego obronie oddali życie lub mienie, zwłaszcza gdy ta ofiara nie była nagrodzona bezpośrednim zwycięstwem. Przez oddany im hold odbierają oni w ten sposób należną im zapłatę od następnych pokoleń. Hold, który im się po Bosku i po ludzku należy. W tym kontekście pisanie jako o „gorze tropów” o ciałach poległych jest chamskie.

    Bitwa o Warszawę 1944 była działaniem legalnych władz wojskowych i cywilnych II RP. Zakończyła się kapitulacja na prawach kombatanckich i wyprowadzeniem ludności cywilnej z Warszawy. To były doraźne pozytywne skutki Bitwy. Należy bowiem pomyśleć o sytuacji, w której armia sowiecka by przystąpiła do oblężenia Warszawy pełnej nie tylko jej stałej ludności ale również uciekinierów z „wyzwolonej” przez sowietów części terytorium IIRP i zdolnych do noszenia broni Polaków. Jaki los zgotowaliby im Hitler ze Stalinem? Wynik tej bitwy, przy sabotażu zaopatrzenia dla wałczących i całkowitej bierności wojskowej armii sowieckiej stojącej na Pradze, wystawia oczywiste antypolskie i antysłowiańskie świadectwo sowieckiej rosji (jak i każdemu kto dzisiaj do tej talmudycznej ‚tradycji” się przyznaje).

    Teksty o Bitwie pozbawione szacunku i hołdu dla kombatantów i mieszkańców Warszawy i nienagrywające się z samej Bitwy są całkowicie antypolskie i tylko pozornie politycznie pragmatyczne. Ponieważ politycznie w stosunku do reszty świata Bitwa o Warszawę 1944 jest najdobitniejszym świadectwem zadającym kłam oskarżeniom Narodu Polskiego i IIRP o jakakolwiek współprace z iii rzesza, oraz figurującą w stosunku do neo-pruskich niemiec i neo-sowieckiej rosji, jak również w stosunku do ztalmudyzowanych „sojuszników” zachodnich po stronie winien. Dlatego takie teksty należy zaliczyć do jednego z najbardziej perfidnych elementów wojny psychologicznej prowadzonej przeciwko Polakom. Chodzi o to aby Polacy sami napluli na świadectwo ich dziejów, które zdecydowanie świadczy na ich korzyść i jest ciężkim oskarżeniem w stosunku do ich śmiertelnych wrogów.

  67. Luna13 said

    Witam!

    Język doskonały środek manipulacji, zakładnicy społecznego procesu katharsis, niebezpieczna broń zniewalania, od wolności słowa do wolności odbioru,…..

    Książka Normana Daviesa „Powstanie 44” (…..żeby znalazła się w każdym polskim domu i żeby mógł po nią sięgnąć każdy Polak, który ma problemy ze swoimi korzeniami, ze swoim dziedzictwem narodowym,…..)

    Powstanie Warszawskie – Gloria Victis

    „60 lat indoktrynacji, fałszerstw, kłamstw, pół i ćwierć-prawd, 60 lat wmawiania Polakom, że Powstanie Warszawskie zorganizowali zbrodniarze, antysemitnicy, ignoranci i wojskowi analfabeci, nienawistnicy ogarnięci tylko jednym uczuciem nienawiści do Związku Radzieckiego i wszystkich miłujących pokój narodów; i na ołtarzu tej nienawiści gotowi poświęcić swoje miasto, i swój kraj – nie przydało się na nic. Jak co roku, na przekór tej nawałnicy kłamstwa i fałszowania historii, 1 sierpnia, warszawiacy w wielotysięcznych tłumach udali się na Powązki i na inne miejsca pamięci, aby oddać cześć swoim bohaterom. Ale w tym roku, w 60. rocznicę wybuchu Powstania, stało się jeszcze coś niezwykłego: dziesiątki tysięcy ludzi ustawiło się w kolejkach po – i w ciągu kilku dosłownie godzin, sprzedano w Warszawie 30-tysięczny nakład potężnej, liczącej prawie 1000 stron książki,…..

    …..Ogłoszono już przecież z wszystkich możliwych trybun upadek patriotyzmu, miłość do własnej ojczyzny traktuje się jako przejaw ksenofobii, zaściankowości, parafiańszczyzny, a w każdym razie anachronizm i przeżytek. Wczorajsi „pracownicy frontu ideologicznego”, pousadawiani wygodnie na uniwersyteckich katedrach, przeprowadzili już rozliczne „debaty oksfordzkie”, w których dowiedli, że współczesny Europejczyk nie ma czego szukać w podręcznikach historii narodowej, a już takie pomysły, jak ofiara życia za swój kraj, to dobre dla jakichś niecywilizowanych Arabów czy innych ludów na niskim szczeblu rozwoju, ale przecież nie w Europie…..

    …..Najważniejsze jednak jest chyba to, że przywraca Polakom wiarę w sens ich wysiłku i ofiary, wykazując, że decyzja o Powstaniu nie było dziełem bezrozumnych szaleńców. Jako historyk Norman Davies stawia trzy pytania. Pierwsze, czy ryzyko podjęte przez autorów Powstania było ryzykiem rozsądnym. Drugie, czy błędy popełnione na początku okazały się decydujące dla ostatecznej klęski Powstania. I może najważniejsze: dlaczego poszczególni członkowie koalicji alianckiej skutecznie w nim nie uczestniczyli?

    Na pierwsze pytanie Davies udziela odpowiedzi twierdzącej, na drugie negatywnej. Na pytanie trzecie odpowiada tak: Powstanie przegrało także wskutek zdrady i karygodnych zaniedbań, krótkowzroczności i oportunizmu Aliantów Zachodnich, którzy wbrew swoim uroczystym deklaracjom i zapewnieniom po prostu porzucili swojego Pierwszego Sojusznika, nie wykorzystując wcale swoich możliwości, przede wszystkim tych, jakie im dawało daleko idące uzależnienie Moskwy od pomocy wojskowej i gospodarczej z Zachodu. Oczywiście, w tej zdradzie i zaniedbaniu, niebagatelną rolę odgrywały ogromne wpływy agenturalne Sowietów, którzy w dużym stopniu opanowali nie tylko zachodnie środki przekazu, ale wysokie pozycje rządowe w Wielkiej Brytanii i USA. O tym, że w Foreign Office czy War Office siedzą na wysokich stanowiska sowieccy szpiedzy, Bór-Komorowski i jego dowódcy wiedzieć nie mogli i trudno im było uwzględniać to w swoich planach. Norman Davies przypomina, o czym mało kto raczy pamiętać: w odróżnieniu od innych naszych powstań narodowych, z 1794, z 1830 czy z 1863 roku, Polska po raz pierwszy nie walczyła sama, ale miała potężnych aliantów, na których pomoc i współpracę miała prawo liczyć. Powstańcy Warszawy mieli prawo liczyć na pomoc nie mniejszą, niż okazano powstańcom Pragi czy Paryża i dlatego hańba porzucenia Warszawy spada nie tylko na Sowietów, ale, w nie mniejszym stopniu, na Brytyjczyków i Amerykanów.

    Norman Davies zadał swoją książką wszystkim prześmiewcom i szydercom cios miażdżący i po tym ciosie trudno będzie się im podnieść, a jego historia będzie standardem dla przyszłych pokoleń. A w nas, którzy patrzymy z bólem na degrengoladę i rozpad państwa polskiego, te wielotysięczne rzesze stojące w kolejce po „Powstanie 44″ budzą nadzieję i przekonanie, że przecież nie udało IM się wytrzebić patriotyzmu Polaków, że to tylko potworna manipulacja potężnych wrogów Polski i polskości, przejęcie przez nich środków masowego przekazu, agentura usadowiona w newralgicznych instytucjach Rzeczypospolitej, usiłuje stworzyć wrażenie, że nam, Polakom, już wszystko jedno, że za europejskie czy amerykańskie błyskotki gotowi jesteśmy wyrzec się tego, za co ginęli Powstańcy Warszawy.
    Niedoczekanie wasze.”

    Tekst napisany przez prof. Jerzego Przystawę w 2004 roku z okazji 60. rocznicy Powstania warszawskiego. Angielski oryginał książki Daviesa „Rising ’44, The Battle for Warsaw”; książka ukazała się w wydawnictwie Macmillan Publishers Ltd. w 2003 roku.
    http://jow.pl/powstanie-warszawskie-gloria-victis/

  68. revers said

    ksiazka lezala tez paletowymi ilosciami i sztaplami w jezyku niemieckim, za nidaleka granica zachodnia i nikt po nia nie siegal, choc szeroko reklamowana byla w niemieckich mediach nie pierwszego obiegu – raczej trudno znalezc w spoleczenstwach lubiacych porzadek, pruska dyscypline, posluszenstwo odbiorcow ksiazki o powstaniu przeciwko temu porzadkowi.

  69. Jacek said

    PS Powinno być: naigrawające się , a nie „ nienagrywające się”

  70. Jacek said

    Ad Revers

    to świadczy jedynie o kompletnie zknechconej tzn ztalmudyzowanej (pruskiej ) mentalności niemców. Dlatego w stosunku do tzw republiki federalnej niemiec właściwe jest stosowanie określenia neo-pruskie niemcy.

    Ad Luna13

    Ta książka o Bitwie o Warszawę 1944, oraz książka o wojnie z sowietami White Eagle Red Star, w dodatku do Bożego Igrzyska, spowodowała talmudyczne represje wobec Daviesa w uk, gdzie tzw środowiska „intelektualne” (łącznie z reszta „elit”) są całkowicie ztalmudyzowane (reszta boi się gębę otworzyć).

  71. Pitagoras said

    Powstanie Warszawskie zamiast łączyć – prowokuje. Że sprowokowani plują spadkobiercy Bieruta, Gomułki i Jaruzelskiego – to naturalne. Ale prowokuje też większość wpływowych mediów w Polsce, które jak jeden mąż podważają sens walki, a tym samym ofiarę życia powstańców i ludności cywilnej.
    Tadeusz Płużański
    http://parezja.pl/tadeusz-pluzanski-hejt-na-powstanie-warszawskie/

    Luna 13 – niby ładnie napisane, ale:
    prof. Norman Davies, który zaapelował, żeby w ogóle przestać obchodzić rocznicę Powstania. Powód? Bo jest w nich za dużo triumfalizmu, samozadowolenia i samobiczowania. To, że cechy te wzajemnie się znoszą jest nieistotne. W końcu Davies to autorytet.

  72. Pitagoras said

    Davis to autorytet miało być jeszcze 😉

  73. Jacek said

    Ad Pitagoras

    p-. prof. Davis odcierpiał trochę lat obcięcia kariery akademickiej za „niepoprawne politycznie” pisanie o historii Polski, na co się publicznie na piśmie poskarżył. Kiedy się okazało, ze ta skarga nie odniosła skutków a wprost przeciwnie, odkrył z której strony chlebuś jest posmarowany masełkiem. W „międzyczasie” o ile pamiętam rozwiódł się z zona Polka. Trudno mu się dziwić, skoro w Polsce tylu „profesorów” „musi żyć”, to on w Anglii tez jakoś „musi”. Taki historyczny Romuś Giertych. Nie każdy jest Ratajczakiem. Jeżeli chodzi o historie Polski to oczywiście się na niej zna, czy raczej znal.

  74. Pitagoras said

    Wahałem się, czy wrzucić ten materiał tu, pod tematem ‚wampiryczny patriotyzm’?
    Ale chyba właśnie o to chodzi.
    Mam nadzieję, że większość choć jest w stanie to zrozumieć i odnaleźć analogię między ‚tym’ a wolnością przez duże W.
    Najlepiej całość, ale gdy ktoś nie ma czasu, to podpowiadam czas: od 6 min i 50 sekundy

    Może właśnie dlatego tak pięknie jest zwalczany taki ruch ludzi, którzy chcą być wolni?

  75. aaaaaaaaaaa said

    @65

    pieprzysz pani głupoty ….

    …..jeśli Polacy z tamtego okresu byli „…banda samobójczych idiotów , męczenników i wiecznych ofiar.”

    ……to kim są dzisiejsze lemingi ????

    wrogowie wówczas dymali nawet wojskowe elity osadzone w temacie , a co dopiero cywilów walczących o swoje życie i powrót do normalności ……..

    …..dzisiejszy leming wie kto go dyma i dalej zapierdala 24/ dobę za michę ryżu …….

    i kto tu jest większym samobójcą,… idiotą ??????????

    przy obecnym stanie wiedzy żydowska stonka powinna zniknąć z planety !!!!!!!

    więc skończ pieprzyć kobieto .

  76. Nutka said

    Re 28

    Panie Piotrze – dyskusja (bez cynizmu) tak, uwłaczanie pamięci Powstańców i zamordowanych, umęczonych Cywili – nigdy!!!

  77. Nutka said

    Re 66

    Panie Jacku – pełna zgoda.

  78. Małgorzata said

    Re.4 i 5 – pełna zgoda.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: