Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Historia Ukrainy według Hrycaka

Posted by Marucha w dniu 2015-08-14 (Piątek)

25 lipca w Magazynie Świątecznym „Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad Katarzyny Wężyk z ukraińskim historykiem Jarosławem Hrycakiem zatytułowany „Kresy. Dla nas piekło, dla was raj. Rozmowa z Jarosławem Hrycakiem” (wyborcza.pl/magazyn, 25.07.2015).

Bohater wywiadu to 55-letni profesor historii i kierownik katedry historii Ukrainy na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie, a także członek Komitetu Naukowego Collegium Artium w Warszawie.

Jest to jeden z bardziej znanych historyków ukraińskich reprezentujących opcję neobanderowską, aczkolwiek umiejętnie maskowaną. Przez salon warszawsko-krakowski został już dawno obwołany najwybitniejszym historykiem ukraińskim. Należy do grona ulubieńców „Gazety Wyborczej” i „Krytyki Politycznej”, dzięki czemu wydano w Polsce jego główne prace (m.in. „Historia Ukrainy 1772-1999. Narodziny nowoczesnego narodu” i „Nowa Ukraina. Nowe interpretacje”) oraz uhonorowano nagrodami (m.in. Nagrodą im. Jerzego Giedroycia przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w 2014 roku).

Wspomniany wywiad z Hrycakiem w „Gazecie Wyborczej” jest nie tylko szkolnym przykładem zastępowania prawdy historycznej przez prawdę polityczną, ale stanowi manifestację buty pomajdanowej Ukrainy, przejawiającej się w gloryfikacji banderowskich mitów historycznych i dyktowaniu Polsce ordynarnego kłamstwa na polu narracji historycznej. Jest też kolejną manifestacją bezwzględnego antypolonizmu, z jakiego od 25 lat słynie gazeta, której „nie jest wszystko jedno”.

Na samym początku Katarzyna Wężyk i Jarosław Hrycak informują czytelnika, że termin Kresy Wschodnie jest „politycznie i historycznie niepoprawny”. Nie używa się go na Ukrainie, więc w Polsce też nie należy. „To tylko pamięć pojedynczych osób” – poucza Hrycak – zatem można tę pamięć ignorować.

Ciekawie brzmi stwierdzenie Hrycaka, że „Ukraina ma tylko jednego sąsiada: Rosję. Gdy ogląda się telewizję czy czyta prasę, ma się wręcz wrażenie, że Polska to taki niewielki kraj gdzieś w rejonie Meksyku. Wiedza o wspólnej historii jest jeszcze mniejsza. Wręcz znikoma”.

No proszę. Politycy PO i PiS jeżdżący na kijowski majdan i wykrzykujący tam pod banderowskimi flagami banderowskie pozdrowienie „Sława Ukrainie” byli i są przekonani, że realizują doniosłą misję dziejową, wcielając w życie wielkie koncepcje polityczne Piłsudskiego i Giedroycia, że III i IV RP jest strategicznym partnerem „nowej Ukrainy” i że po raz pierwszy od XVII wieku kreuje politykę europejską w Europie Wschodniej.

A tutaj tymczasem neobanderowski historyk ze Lwowa tłumaczy, że Polska dla Ukrainy jest niewielkim krajem gdzieś w rejonie Meksyku, czyli na Karaibach (notabene trafne porównanie, bo III/IV RP w wielu aspektach przypomina tamtejsze bananowe republiki).

A co z tego wynika, że Polska dla Ukrainy znaczy tyle co Haiti dla USA? Ano to, że ma słuchać Wielkiej Ukrainy, m.in. w kwestii interpretacji historii. Dlatego pani Katarzyna Wężyk – wyprzedzając swojego rozmówcę – proponuje tubylczemu narodowi znad Wisły, żeby zdekonstruował swoją pamięć historyczną, której „ważną częścią jest mit Kresów”.

Ale w czyim imieniu to proponuje? Mówi bowiem m.in., że „po odzyskaniu niepodległości Orlęta odbijają nam polski i tylko polski Lwów”. Co to znaczy „nam”? Nie wiem jakiej narodowości jest pani Katarzyna Wężyk, ale mówiąc, że Orlęta odbiły „nam” Lwów mówi to z pozycji ukraińskich. Co zaś się tyczy jej żalu, że Lwów był polski, to nie ma się co obrażać na historię, bo tak faktycznie było. W 1918 roku Ukraińcy stanowili tylko 15 proc. jego mieszkańców, poza tym był to wtedy czołowy ośrodek polskiej kultury i nauki.

Propozycja pani Katarzyny Wężyk zdekonstruowania polskiej pamięci historycznej i wyrugowania z niej „mitu Kresów” nie jest nowością. Z podobną propozycją na przełomie 1939 i 1940 roku wystąpiło NKWD wobec tysięcy polskich jeńców, a ci z nich, którzy nie odpowiedzieli na nią pozytywnie trafili wkrótce do dołów śmierci w Katyniu, Charkowie, Miednoje i innych miejscach.

OUN i UPA nawet nikomu nie składały takiej propozycji, tyko dosłownie wycięły polski „mit Kresów” nożami i siekierami. Dekonstrukcja polskiej pamięci historycznej była fundamentem przyjaźni polsko-radzieckiej w okresie PRL, a teraz – jak widać – jest warunkiem sine qua non strategicznego partnerstwa z pomajdanową Ukrainą.

Propozycję pani Katarzyny Wężyk Jarosław Hrycak przyjmuje z zadowoleniem i wygłasza fundamentalną kwestię: „w temacie mitu Kresów Wschodnich najbliższe jest mi podejście francuskiego historyka Daniela Beauvois, któremu spuścizna Rzeczypospolitej na Kresach przypomina stosunek Francji do Maghrebu”. „Czyli, nie owijając w bawełnę, kolonializm” – konstatuje pani Wężyk. „Otóż to” – odpowiada Hrycak.

Profesor Hrycak jako tzw. „Europejczyk” sprytnie zasłania się ukrainofilem i polonofobem Danielem Beauvois, by nie posądzono go o sympatie banderowskie. Faktycznie jednak wygłasza tezę, której pierwotnym autorem nie jest Beauvois, ale Stepan Bandera. Teza o polskim kolonializmie i ukraińskiej krzywdzie była kamieniem węgielnym, na której ukształtowano całą ideologię OUN.

Banderowska frakcja OUN tzw. ukraińską krzywdą motywowała ludobójstwo na Polakach, rozgrzeszając z góry wykonawców najbardziej zwyrodniałych zbrodni. Motyw ukraińskiej krzywdy stał się też fundamentem banderowskiej historiografii, negującej i usprawiedliwiającej zbrodnie OUN/UPA. Jarosław Hrycak wygłaszając banderowskie tezy może się powoływać na kogo chce, nawet na Pismo Święte, co nie zmienia faktu, że demaskuje się on jako historyk banderowski.

Przyjrzyjmy się chwilę temu jak naprawdę wyglądał ten polski kolonializm i domniemana ukraińska krzywda. Po pierwsze, Polska nie podbiła zbrojnie Ukrainy (Rusi), ale weszła w posiadanie ziem ruskich pokojowo. Najpierw w rezultacie koligacji dynastycznych za panowania Kazimierza Wielkiego, a potem Unii Lubelskiej.

Propaganda komunistyczna i banderowska eksponowały tzw. wyzysk ruskiego chłopa przez polską szlachtę (raczej spolonizowaną szlachtę ruską) i wojny kozackie jako koronny dowód polskiego kolonializmu i ukraińskiej krzywdy. Pomijano tu fakt, że pańszczyzną byli wtedy obciążeni także polscy chłopi, a gospodarka latyfundialno-pańszczyźniana nie była polskim wynalazkiem, ale powszechnym modelem gospodarczym charakterystycznym dla Europy na wschód od Łaby od końca XIV do połowy XIX wieku.

Ani komuniści ani banderowcy nie raczyli nigdy zauważyć, że Polska odbudowała cywilizacyjnie i gospodarczo ziemie ruskie po dwustuletnim panowaniu tatarskim. Przyniosła na te ziemie przede wszystkim kulturę wyższą, fundując dziesiątki bibliotek, szkół i świątyń (w tym prawosławnych), a także uniwersytet z ruskim językiem wykładowym (Akademia Kijowsko-Mohylańska), który w XVII wieku kształcił polityczną i duchową elitę ruską. Korona

Polska nie prowadziła na Rusi ani polityki kolonizacyjnej ani eksterminacyjnej, szanując język, religię i obyczaje jej wieloetnicznej ludności w czasach, gdy w Europie Zachodniej palono innowierców na stosach i przeprowadzano brutalne czystki etniczne (np. Habsburgowie w Czechach po czeskiej klęsce w bitwie pod Białą Górą w 1620 roku).
Polityka polska na Rusi miała charakter co najwyżej asymilacyjny.

Wszyscy królewięta kresowi – Czartoryscy, Czetwertyńscy, Nieświccy, Ostrogscy, Sanguszkowie, Wiśniowieccy, Zasławscy, Zbarascy i in. – byli książętami ruskimi lub litewsko-ruskimi. Podobnie zresztą jak mieszkająca tam szlachta. Wyższe warstwy uległy polonizacji nie w drodze kolonialnego przymusu, ale dobrowolnie – przyjmując wyższą i atrakcyjną kulturę oraz prawa i przywileje, jakimi nie mogła się wówczas cieszyć szlachta ani na zachodzie ani na wchodzie Europy.

Korona Polska wprowadziła na ziemie ruskie kulturę cywilizacji zachodnioeuropejskiej oraz unikalne w tamtym czasie prawodawstwo uprzywilejowujące stan szlachecki. Jeżeli nacjonaliści ukraińscy dzisiaj twierdzą, że Ukraina należy do kultury Zachodu a nie Wschodu, zawdzięcza to tylko „polskiemu kolonializmowi”. To wreszcie polska szabla broniła ziemie ruskie, od połowy XIV do końca XVII wieku, przed Tatarami, Turkami i Moskwą.

A jak wyglądały polski kolonializm i ukraińska krzywda w II Rzeczypospolitej? Ano tak, że bez skrępowania działały ukraińskie szkoły powszechne i średnie, ukraińskie biblioteki, ukraińskie przedsiębiorstwa, spółdzielnie, stowarzyszenia kulturalno-oświatowe (m.in. „Proswita”) i organizacje społeczne, w tym wrogie Polsce, jak np. Płast.

Przez cały okres II RP funkcjonował w Sejmie i Senacie Klub Ukraiński i działało dziewięć legalnych ukraińskich partii politycznych: Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO), Ukraińska Katolicka Partia Ludowa, Petlurowcy, Ukraińska Partia Socjalistyczno-Radykalna, Ukraińska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza, Wołyńskie Zjednoczenie Ukraińskie, Ruska Organizacja Włościańska, Związek Państwowców Hetmańskich i Front Jedności Narodowej. Nielegalne były tylko Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i związane z nią Ukraińskie Włościańsko-Robotnicze Zjednoczenie Socjalistyczne „Sel-Rob”, ponieważ były to organizacje podważające porządek konstytucyjny, rewolucyjne, terrorystyczne i służące interesom obcych mocarstw (ZSRR, Niemcy).

Wicemarszałkiem Sejmu V kadencji (1938-1939) był Wasyl Mudry – przewodniczący UNDO i prezes Ukraińskiej Reprezentacji Parlamentarnej, a w okresie okupacji niemieckiej sekretarz generalny powołanego przez banderowców Ukraińskiego Komitetu Narodowego.

Wielu Ukraińców robiło kariery oficerskie w Wojsku Polskim, jak np. późniejszy kat powstania warszawskiego Petro Diaczenko. Bez skrępowania rozwijało się też ukraińskie życie naukowe i literackie (Naukowe Towarzystwo im. Tarasa Szewczenki, periodyki „Literaturno-Naukowyj Wisnyk”, „Wikna”, „Kultura”, „Nowi szlachy”, „Nazustricz”).

Polski kolonializm i ukraińska krzywda wyglądały tak, że w miejscowościach gdzie większość stanowili Ukraińcy polskie dzieci miały obowiązek uczyć się w szkole języka ukraińskiego. W czasach, gdy na sowieckiej Ukrainie Stalin bezwzględnie tępił najmniejsze przejawy nacjonalizmu i zdziesiątkował Ukraińców sztucznie wywołaną klęską głodu, polskie Kresy Wschodnie były ukraińskim Piemontem.

Cała elita ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, a później banderowskiego ze Stepanem Banderą i Romanem Szuchewyczem na czele zdobyła bez problemu wykształcenie na polskich uczelniach.

Absolwent Politechniki Lwowskiej Roman Szuchewcz był właścicielem świetnie prosperującej agencji reklamowej we Lwowie. Na czym więc polegała jego krzywda? W imię czego organizował zamachy na funkcjonariuszy państwa polskiego i sam uczestniczył w ich zabójstwach? W imię jakiejś krzywdy czy ideologii, inkorporowanej w dużej mierze z hitlerowskich Niemiec i płynących z tychże Niemiec pieniędzy?

Oczywiście neobanderowcy i ich sojusznicy w dzisiejszej Polsce jako przykład „polskiego kolonializmu” podają tzw. pacyfikację Małopolski Wschodniej (16 września – 30 listopada 1930 roku). Warto więc w tym miejscu przypomnieć, że Liga Narodów po zbadaniu sprawy na wniosek Ukraińców stwierdziła 30 stycznia 1932 roku, że „Polska nie prowadzi przeciwko Ukraińcom polityki prześladowań i gwałtów” i że pacyfikację wywołali sami Ukraińcy przez swoją „akcję rewolucyjną” przeciwko państwu polskiemu.

Tak w istocie było. Terrorystyczna działalność OUN miała na celu przede wszystkim zerwanie wszelkiej nici porozumienia i współpracy polsko-ukraińskiej oraz wykopanie pomiędzy Polakami i Ukraińcami rowów nie do zasypania. Dlatego terroryści z OUN mordowali w pierwszej kolejności polskich ukrainofilów (np. Tadeusz Hołówko) i prowokowali działania polskiego aparatu represji wobec Ukraińców. Takie było podłoże akcji represyjnych z 1930 i 1938 roku. Za pałką polskiego policjanta kryła się niewidzialna ręka OUN. Taka jest prawda o ukraińskiej krzywdzie w II RP.

Te zagadnienia pani Wężyk i pan Hrycak ignorują. Bajdurzą natomiast przez większość swej rozmowy o polskim kolonializmie na Wschodzie niczym redaktorzy „Trybuny Ludu” w latach pięćdziesiątych XX wieku. Twierdzi więc pan Hrycak, że nie było żadnej polskiej misji cywilizacyjnej na ziemiach ruskich, tylko podbój i przemoc. Niestety nie podaje faktów to potwierdzających. Polska literatura dotycząca Kresów Wschodnich, jak np. przywołana przez red. Wężyk Zofia Kossak-Szczucka, to zdaniem Hrycaka „dyskurs kolonizatorów”, bo „w folklorze ukraińskim Polska występuje jako symbol wyzysku i bezprawia”. Tym razem „europejski” historyk ze Lwowa zasłonił się folklorem ukraińskim i Tarasem Szewczenką, a przecież powinien powołać się na Doncowa i Banderę, bo faktycznie to ich cytuje.

Zdaniem Hrycaka – a także wspomnianego Beauvois i innych historyków zachodnich reprezentujących nurt postmodernistyczny – ukraińska krzywda polegała na tym, że Ukraińcy byli rzekomo biedni, a Polacy bogaci. To tak jak u Marksa i Lenina – biedny lud oraz źli burżuje i panowie. Tylko, że tutaj dodatkowo tzw. podział klasowy jest sztucznie identyfikowany z podziałem narodowościowym (biedny Ukrainiec i bogaty Polak-wyzyskiwacz). W tym miejscu „Europejczyk” ze Lwowa nareszcie cytuje Mykołę Łebedzia – banderowskiego fanatyka i watażkę, prowidnyka OUN-B i twórcę Służby Bezpeky OUN-B, głównego organizatora ludobójstwa na Wołyniu. „Był bardzo głodny – przywołuje Hrycak narrację Łebedzia – i jedyne jedzenie, które znalazł w chacie, to było to, co gotowało się dla psa. Wtedy zrozumiał: albo przyjmie swój los i będzie żyć upokorzony i głodny, albo się zbuntuje. Został nacjonalistą”.

A czemu nie bolszewikiem? Przecież to jest ta sama nieskomplikowana argumentacja, której używali Lenin, Trocki i Kamieniew. No i trzeba tutaj zadać panu Hrycakowi pytanie, czy to, że ktoś czuje się głodny lub nawet jest głodny usprawiedliwia podrzynanie drugiemu człowiekowi gardła, wyłupywanie mu oczu, zarąbywanie siekierą, rozcinanie ciężarnym kobietom brzucha, nabijanie dzieci na widły lub sztachety płotu itd. Czy to rzeczywiście rzekoma bieda pchnęła ukraińskich wieśniaków do takich zbrodni przeciwko polskim sąsiadom – żyjącym przecież na podobnym poziomie materialnym co oni, niejednokrotnie w mieszanych rodzinach – czy żerująca na ich ciemnocie szowinistyczna ideologia OUN, postulująca utworzenie homogenicznego narodowościowo i totalitarnego państwa ukraińskiego?

Dalej Hrycak cytuje ukraińskiego uczonego Iwana Łysiaka-Rudnyckiego – w okresie drugiej wojny światowej członka Nacjonalistycznej Organizacji Ukraińskich Studentów Wielkich Niemiec i stypendysty III Rzeszy Niemieckiej – który twierdził, że II RP podobno zrobiła wszystko, żeby Ukraińców „zdystansować”. Ale co konkretnie zrobiła, by ich zdystansować, tego się już nie dowiadujemy. Podobnie nie dowiadujemy się od pana Hrycaka, w jaki sposób II RP poniżała ukraińską inteligencję i odbierała jej godność. Mamy tylko tego typu stwierdzenie i milczącą akceptację red. Wężyk.

Z kolei przywołana przez Hrycaka Łarysa Kruszelnicka – działaczka ukraińskiej kultury i nacjonalistka – twierdziła, że „i Rosjanie, i Polacy byli źli dla Ukraińców, ale Polacy jednak gorsi, bo jeżeli Rosjanie zabierali tylko ciało, to Polacy chcieli całą duszę”. Wzruszające. Ale o czym to świadczy? O jakiejś osobistej krzywdzie, czy tylko o tym, że w czasach swojego dzieciństwa w latach trzydziestych XX wieku pani Kruszelnicka czytywała ulotki OUN?

Na pytanie red. Wężyk o rolę obawy przed Rosją w zbliżeniu polsko-ukraińskim Hrycak znowu odpowiada zaskakująco, doceniając zasługi, jakie dla narodu ukraińskiego położył Józef Stalin. „Przez to, że wypędził Polaków z Ukrainy, a Ukraińców z Polski – mówi lwowski historyk – utworzył dwa państwa etniczne. Bo niech pani sobie wyobrazi, czy możliwe byłyby dzisiejsze pojednanie, jeśli Polacy ciągle stanowiliby większość we Lwowie? Może to jest cyniczne, ale Giedroycia nie byłoby bez Stalina. Inaczej nie mógłby zaproponować formuły: dla przyszłości Polski ważne jest przyznanie, że Wilno jest litewskie, a Lwów – ukraiński”.

To kolejna przykra konstatacja dla rodzimych rusofobów, ukrainofilów i prometeistów – Stalin jako architekt pojednania polsko-ukraińskiego, torujący drogę Giedroyciowi Okazuje się zatem, że stalinowskie deportacje Polaków z Kresów Wschodnich w latach 1939-1941 i 1944-1946 były robione w interesie Ukrainy i najwybitniejszy ukraiński historyk potrafi to docenić.

Na koniec red. Wężyk pyta swego rozmówcę o „największego słonia w menażerii”, czyli „rzeź wołyńską”. „Możliwe jest tu pojednanie?” – pyta. „W najbliższym czasie – odpowiada Hrycak – nie możemy się pojednać w sprawie Wołynia (…). Nie tylko większość Ukraińców, ale nawet nasze autorytety moralne nie mogą się przyznać do winy historycznej. Uważają, że to jest upokorzenie. Powtarzanie upokorzenia, które znali jeszcze z międzywojnia. Obawiają się też, że jak tylko przyznają się do winy, wykorzysta to natychmiast kremlowska propaganda”.

Jak wiadomo widmo „kremlowskiej propagandy” rozgrzesza w III i IV RP niemal wszystko, więc red. Wężyk ta odpowiedź zadowala. Rzuca ona zresztą zaraz koło ratunkowe swojemu rozmówcy w postaci stwierdzenia, że Polacy też mają podobny problem jak Ukraińcy z Wołyniem, a tym problemem jest zbrodnia w Jedwabnem.

Z powyższej wypowiedzi Hrycaka jasno wynika, że pomajdanowej Ukrainie jeszcze bardzo daleko do kultury zachodnioeuropejskiej, z którą chce się identyfikować. Bliżej jej raczej do kultury, którą symbolizują nazwiska Dżyngis-chana i Tamerlana, czyli kultury turańskiej.
[A najbliżej do chazarskiej – admin]

Kończąc rozmowę Katarzyna Wężyk i Jarosław Hrycak przekonują, że mit Bandery to jedynie „mit sprzeciwu wobec agresji ZSRR [sic!] i Rosji”. „UPA to takie ukraińskie AK?” – pyta red. Wężyk. „Właśnie. Polski i Polaków w ogóle w tym micie nie ma. Antypolska część tego mitu, podobnie jak antyżydowska, nie funkcjonuje” – odpowiada Hrycak. Jest to rzekomo tylko mit antyrosyjski, czyli dla polskich rusofobów jak najbardziej pożądany. W ostatnim zdaniu Hrycak jako warunek pojednania wskazuje relatywizację prawdy i pamięci historycznej, ponieważ „żaden naród nie ma monopolu na prawdę i (…) nasze narodowe prawdy są relatywne”.

O to właśnie w tym wywiadzie chodziło. O relatywizację prawdy. O to, by po zawiłych farmazonach na temat polskiego kolonializmu dojść do konstatacji, że UPA to ukraińska AK, a nacjonalizm ukraiński nie ma charakteru antypolskiego. To jest linia tzw. klasy politycznej w Polsce, tak spod szyldu PO jak i PiS, która sojusz z banderowcami uważa za fundament dyktowanej z Waszyngtonu polityki wschodniej.

Na łamach „Gazety Wyborczej” padały już wezwania do rozgrzeszenia nacjonalizmu ukraińskiego (Kazimierz Wóycicki), a z „Gazety Polskiej” zapewnienia, że kult banderowski na Ukrainie nie jest skierowany przeciwko Polsce (Tomasz Sakiewicz, Ewa Stankiewicz, Dawid Wildstein).

Będzie zatem nadwiślańska klasa polityczna dalej rozgrzeszać szowinizm ukraiński, stawiać znak równania między UPA i AK, pielęgnować sojusz z epigonami zwyrodniałych zbrodniarzy oraz bezwzględnie tłumić wszelkie słowa krytyki takiego stanu rzeczy jako pochodzące od „rosyjskiej agentury”. Nie można się też oprzeć wrażeniu, że uwielbienie dla epigonów banderyzmu wśród polskiej klasy politycznej jest tym większe z im większą pogardą owi epigoni odnoszą się do tzw. strategicznego partnerstwa polsko-ukraińskiego.

Polska klasa polityczna – której mentorem jest m.in. „Gazeta Wyborcza” – nie wzięła się przecież z kosmosu. Stanowi ona produkt polskiej rzeczywistości tu i teraz. Winę za ten stan rzeczy ponosi większość współczesnego narodu polskiego, zobojętniała na sprawy publiczne, impregnowana na wiedzę, w tym historyczną, zapatrzona w fałszywe wzorce, której poziom umysłowy i moralny jest przerażająco niski.

Nikt na świecie nie upomni się o sprawy polskie, jeśli samym Polakom na nich nie zależy. Inaczej Hrycaki i Grossy będą pisać polską historię i pouczać o konieczności ekspiacji za domniemane polskie winy i zbrodnie. Czyli – jak ostrzegał Stefan Żeromski – rozdziobią nas kruki, wrony…

Bohdan Piętka
Myśl Polska, nr 33-34 (16-23.08.2015)
http://mysl-polska.pl/

Weźcie Państwo dziesięciu Polaków. Ilu z nich będzie w ogóle chciało zapoznać się z treścią tego artykułu? Ilu zrozumie, o co w nim chodzi? Ilu wzruszy ramionami i każe nam się odp…c i nie zawracać im głowy?
Polacy zasłużyli na to, co mają. 
Admin

Komentarzy 29 to “Historia Ukrainy według Hrycaka”

  1. falkonidas said

    Reblogged this on .

  2. Zasluzyl Pan na to co ma, Gajowy? Pan tez jest Polakiem..

    10 lat Gadania, nawet pieknego,
    Niewydajacego dobrych widocznych owocow swiadczy o Panu..
    Swiadczy o nas w Gajowce.
    Nie uwaza Pan?

    Ten co Gada, przede wszustkim powinien potwierdzac more czynem. Pan Gada publicznie, ale publicznie nie robi. I widely tu z and. Mowa Nadia jest wiec pusta.

    Panie JO… idzie Pan na otwartą konfrontację. To się dobrze nie skończy.
    Admin

  3. Dictum said

    ad. 1
    Nie uczono w szkole o pozytywizmie? Nie było się na tej lekcji?
    Praca u podstaw – to praca natury oświatowej.
    Praca organiczna, o którą Pan postuluje, będzie możliwa (o ile jeszcze będzie możliwa przy kompletnym braku środków kapitałowych) po wykonaniu pracy natury oświatowej, co Pan Gajowy od lat mozolnie robi.
    Więc się Pan od… tego, bo palnąłeś głupotę pod adresem i Pana Gajowego, i Gajówkowiczów.

  4. JO said

    Ad. 2. Praca u podstaw Benz pracy, czynow a az madre slowa jest niczym.

  5. JO said

    Ksieza Buduja szkoly… kaplice… odprawiaja Msze udzielajac sakramentow.. A my ich nie zastepujmy. Naszym obowiazkiem jest Dzialac.
    Chrystus powiedzial, ze nie ten siegnie Nieba kto bedzie tylko dobrze mowil.. „Panie, Panie.. „, ale przede wszystkim dzialal. Odmawiajac Sakrament Pokuty jest pytanie o dzialanie dla a nie o gadanie…

    10 LAT gadania bez dzialania potwierdza Swiete Magisterium ostrzezania.
    To co tu nspisalem dotyczy kazdej tu tylko gadajacej glowy..

  6. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka pszeczytal troche ten artykul i jest zachwycony.

    „informują czytelnika, że termin Kresy Wschodnie jest „politycznie i historycznie niepoprawny”. Nie używa się go na Ukrainie, więc w Polsce też nie należy.”

    Oczywiscie, u dwa bratnie kraje jak Ukraina i Polsza, kture sa gotowe do walki ze wspulny wrug rosyjski nie powinny byc takie rusznice.

    Ruwniesz:

    „Wszyscy królewięta kresowi – Czartoryscy, Czetwertyńscy, Nieświccy, Ostrogscy, Sanguszkowie, Wiśniowieccy, Zasławscy, Zbarascy i in. – byli książętami ruskimi lub litewsko-ruskimi.”

    To jest pszeciesz oczywiste, sze ruskie agenty byly jusz wtedy bardzo aktywne.

    Wiecej pan Mordka jusz nie czytal.

  7. Guła said

    Robota arendarzy, których jak zwykle „nie widać”. Ino czuć.
    Prędzej później wyjadą „na bucie”

  8. Marek said

    Artykuł bardzo dobry.
    Przesyłam znajomym.

  9. RomanK said

    POwstawanie Nowych narodow jest faktem. Bylo od dwna! Ale tylko i wylacznei w sytuacji kiedy byla nowa ziemia i nowa krew.
    Jest to wypelnieniem polecenia Rozmnazaj sie i czyn sobie ziemie poddana….naropdy powstaja na ziemi i poprzez krew….to jest lepiszczem Narodu.
    Nie mozna stac sie nowym narodem poprzez zmiane identyfikacji i tozsamosci!
    Zwlaszcza na starej ziemi wspolnej..ktora przez zmiane identyfikacji probuje sie zawlaszczyc poprzez rozlew krwi!

    Ziemia i krew..jednocza przy wspolnej identyfikacji…ale rozlana krew na wspolnej ziemi..
    Calkowicie WYKLUCZA JAKIEKOLWIEK POROZUMINIE!!!!!!!

    Procesy narodowotworcze to procesy oparte na Jednoczeniu i Inkluzji ..a nie na eliminacji i exepcjonalizmie!
    Tzw Mit Ukrainski rozpoczal swe zycie i zmiane tozsamosci poprzez wyodrebiona Cerkiew Grackokatolicka- Unicka zamieniona w Cerkiew Nacjonalistyczna Ukrainska.. rozwinal ja w postaci politycznego darwinizu o charakterze ludobojczym zwanym odmiana Banderowska. Rozpoczeli z Polakami…dzis stoja w konflikcie ze wszystkimi Sasiadami w tym z Rosja….
    MOderatorzy tych ruchow zmiany tozsamosci bazujacej na mitach wybrali lot cmy do ognia…to droga do zaglady!
    Ukraina moze odegrac ogromna role w Jednoczeniu calej Slowianszczyzny poprzez szroko pojety inkluzywizm..i jednoczenie w roznorodnosci…poprzez wykazanie wspolnoty calej Slowianszczyzny i pielegnowaniu jej w panstwowosci otwartej na wszystkich..ale to chyba zosatlo pogrzebane na zawsze….jej role moze przejac Bialorus….

  10. Joannus said

    Ad 8
    Podzielam Pana opinię.

    Dzieje się tak, bo stawia się zbieraninę lichego gatunku, fermentującą nienawiścią, bandytyzmem i zazdrością do innych narodów.
    Z czego powstali, czy nie z najgorszego autoramentów zbiegów zmieszanych z mongolska i chazarską dziczą.
    Czyż nie jest regułą, że chore zwierzę zęby szczerzy i gryzie tych co podają pokarm i lekarstwo.
    Zero wdzięczności.

  11. Pitagoras said

    Uznając prezydenta Dudę za polityka – w ustach takie słowa, znaczą coś więcej chyba?

    „Konieczność wzmocnienia wysiłków na rzecz pokoju na Ukrainie z udziałem szerokiej koalicji partnerów, w tym Polski, podkreślili w piątkowej rozmowie telefonicznej prezydenci Polski Andrzej Duda i Ukrainy Petro Poroszenko. Duda zapewnił Poroszenkę o woli intensywnej i dobrej współpracy. ”
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Andrzej-Duda-rozmawial-z-Petrem-Poroszenka-o-wzmocnieniu-wysilkow-na-rzecz-pokoju-na-Ukrainie,wid,17776585,wiadomosc.html

  12. Joannus said

    ”Polacy zasłużyli na to, co mają.”
    Admin.

    Odpowiem zwrotem z pieśni ”Serdeczna Matko”

    Zasłużyliśmy to prawda bez złości by nas Bóg karał rózgą surowości.
    Przed wojną Pan Jezus pokazał św. Faustynie jak zostanie ukarana Warszawa. I stało się. Dzisiejsza kondycja w niczym nie jest lepsza od tamtej sprzed wojny, dlatego mamy to co mamy.
    Nie pomnę nazwiska O.Dominikanina, który podał słuszną w moim przekonaniu tezę jak funkcję, im większy grzech zbiorowy, tym większe zniewolenie żydowskie.

  13. Joannus said

    Ad 11
    Mówią o pokoju, a myślą o wojnie.

  14. Marcin said

    UPA mordowała też żydłaków. Czy tym z GW to nie przeszkadza?

  15. marta15 said

    Weźcie Państwo dziesięciu Polaków. Ilu z nich będzie w ogóle chciało zapoznać się z treścią tego artykułu? Ilu zrozumie, o co w nim chodzi? Ilu wzruszy ramionami i każe nam się odp…c i nie zawracać im głowy?
    Polacy zasłużyli na to, co mają.
    Admin

    tyz racja. ta obojetnosc i ignorancja powala. a taka jest w wiekszosci reakcja Polakow ( i nie tylko).
    Ignorancja i obojetosc sa wiellkimi grzechami. To odwracanie glowy na zlo. to udawanie, ze sie nie widzi zla,
    to chec „niewiedzenia” ze jest zlo. To sa strasze duchowe grzechy.
    Lenistwo i duchowe ktore ogarnelo POlakow jest zastanwiajace. Lenistwo i straszne, niemeskie tchorzostw.
    Boja sie doslownie wlasnego cienia.

  16. marta15 said

    „..nie badz letni , bo cie ZWYMIOTUJE z ust moich”
    apokalypsa sw Jana

  17. Boydar said

    @ komentarz Pana Gajowego pod artykułem

    „… Weźcie Państwo dziesięciu Polaków …”

    Dostrzegając całą powagę sytuacji, pytam się Pana Gajowego, jak miało by takie „branie” wyglądać praktycznie.
    Ja mam pewność, że jestem Polakiem, bez względu na to, kogo mam czy miałem w rodzinie. Myślę, że myślę jak Polak; wierzę w co się należy i krwi też mi raczej wystarczy. Żyję w Lublinie i okolicach. NIE WIDZĘ tu qurwa żadnych Polaków, mimo 400 tysięcznej ludności miasta. A znam około dwóch tysięcy osób. Przynajmniej tak oceniam. Nie znaczy to, że Ich nie ma, bo są na pewno; jednak nie w tym segmencie społecznym, z którym ja mam do czynienia. Jakiż wniosek zatem ? Może lepiej, abym ja go nie formułował.

    A Panu JO fucktycznie upały zaszkodziły. Albo wreszcie się rozwinął, prawie jak rozmaryn.

  18. RomanK said

    Diesiecu to nei tylko sprawa polska…przykl;ad byl bardzo dawno…juz Lot targowal z Pasnem Bogiem…a jesli znajdzie sie dziesieciu….niestety 10% to zbyt duza liczba…elita rodzi sie w niskim procencie 1-4% maximum….Jesli z 38..odrzucisz 8…nie mqa z czego wybrac….

  19. RomanK said

    Panie Gajowy ..polecam panu szczegolnej uwadze:

  20. JO said

    Nie ide na zadna konfrontacje.
    Nie rozwinalem sie jak rozmaryn, Panie Boydar.

    Wypowiedzialem swoje spostrzezenia. Ot I tyle. One moga sie nie podobac, tak jak mi nie podoba sie stwierdzenie, ze Polacy maja to na co zasluguja. Nikt na to co my mamy nie zasluguje a juz napewno nie my Polacy. Czemu Pan Bog Nas tak doswiadcza? Byc moze dlatego, ze mamy potencjal, ktory Pan Bog chce uzyc.

    Nie wypowiedzialem slow by Panow urazic, Czy tez sie ” konfrontowac” . Mam dosyc konfrontacji z ludzmi, ktorzy potencjalnie sa Po tej samej stronie.

  21. JO said

    Ad.15. Nam wymordowano Elite I nie pozwolono jej odbudowac. Reszte tyle razy prowadzino do zrywow, ktorym Najwiekszy , bo Duchowy w tym niewypal byl JPII.

    Polacy chca dzialac. Nie Ma przywodcow, ktorzy by dzialali. To terazniejsza Elita sie obawia o zycie…a nie zwykly Polak.

    Byc Elita to nie tylko Mowic, ale to Dzialac I to wlasciwie. Wowczas pociaga sie Narod za soba.
    Pani za duzo wymaga od zwyklych ludzi a za malo od potencjalnej Elity. Zreszta, nie tylko Pani.

  22. RomanK said

    Polecam panie Gajowy:

  23. Boydar said

    Niech Pan Roman spróbuje wyartykułować, czym (kim) jest Elita, prawdziwa. Może dojdziemy wówczas do jakichś bardziej konstruktywnych wniosków.

    Sądzę, że na ten temat, powinien wypowiedzieć się każdy z nas.

  24. Boydar said

    Chyba mi się tag nie zamknął … przepraszam.

  25. RomanK said

    TU pan ma rozwiniecie tematu:
    https://piotrbein.wordpress.com/2012/10/04/walka-elit-o-polske/

  26. Nasza piekna Ukraina said

    Mozna zwalac wine na kogo sie da ale dlaczego w Polsce, podobno wolnym kraju i do tego z zachodnia kultura pozwalamy banderowcom uczyc historii??
    Co polski uczen po ukonczeniu szkoly podstawowej wie o Ukrainie?
    Odpowiadam: Gowno wie.
    Czego ucza w polskiej szkole nauczyciele historii? Gowno ucza.
    Co o Ukrainie wie absolwent polskiego uniwersytetu po ukonczeniu wydzialow humanistycznych?
    Gowno wie.
    Nasze dzieci tez gowno wiedza a ich dzieci tez beda gowno wiedzialy na temat historii Polski.
    Kiedy do Polski zjechal z wizytacja polskich uczelni Szymon Peres, ktory wtedy byl prezydentem Izraela, to sluchalismy z namaszczeniem jak nam zabronil nauczac historii. Nikt mu nie dal po pysku. Znalazl sie jeden profesor, ktory niesmialo zasugerowal, ze historia kraju ma takie samo znaczenie dla Polaka jak i dla izraelity ale nikt go nie poparl. Nikt Peresowi nie zaproponowal, ze historii II wojny swiatowej tez nie nalezy nauczac.
    Peres zarzadzil i wyjechal.
    Ja sie zastanawiam gdzie sa polscy historycy?
    Dlaczego pozwalamy, zeby nam banderowcy i zydzi pisali podreczniki do historii?
    Jak juz sie znalazl jeden taki odwazny co badal holokaust to go zamordowali.
    Nikt z Polakow sie nie upomnial o dochodzenie w sprawie smierci dr.Ratajczaka.
    Z tego wynika ze mamy w dupie historie Polski.

  27. RomanK said

    Moze pora zmenic hymn na spiwke podkarpacka:
    Nie bede cie o to sadzil,
    zes mi babe oporzadzil,
    ani zes mi nasrol w sieni-
    o zeby cie diabli wzieni…

    To jest czego mozna bylo sie spodziewac :

    Do kolekcji wierszy nieznanych: Autor – przewodniczący Solidarności Miroslaw Krupinski z Australii
    Wiersz niedopalony

    Wrośnięci w ziemię korzeniami,

    które sięgają w Antypody,

    trwamy.

    Trwa Polska razem z nami,

    choć giną państwa i narody.

    Tanio sprzedane, oszukane,

    i uwikłane w słuszność świata.

    Którym, że będą zapomniane,

    jedyna dola i zapłata.

    Historia was znieczuli ciszą,

    bo będzie w niej, że was nie było…

    Od lat już tę historię piszą

    i wkrótce wcisną wam ją siłą,

    nie szczędząc kar, wyroków, środków,

    aby w was zabić pamięć przodków.

    Książki, zapisy, spalą skrycie,

    popioły słuszny wiatr rozwieje,

    by wmówić wam że wasze życie

    od wczoraj trwa – a o czym śnicie

    to tylko w waszych snach istnieje…

    I tylko czasem wiatr zbudzony,

    który popioły wirem kręci

    przyniesie wiersz niedopalony,

    który zazgrzyta wam w pamięci.

    Mglistym wspomnieniem zakazanym,

    niesłusznym rymem, prawdy słowem,

    i zrozumiecie. I łza spadnie,

    gdy pochylicie nad nim głowę.

    Lecz taki strzępek to niewiele,

    i pewnie braknie juz wam chęci

    by szukać dalej w tym popiele

    co wypalono wam z pamięci.

    I chociaż, gdzieś na świata skraju,

    gdzie nie dotarły nowe prawa,

    ludzie wciąż dobrą pamięć mają

    – to będzie zbyt daleko dla was.

    Bo to by mogło mieć złe skutki.

    A więc wasz łańcuch będzie krótki…

    /Miroslaw Krupinski, Australia

  28. Plausi said

    Czy napuszone tytuły

    książek Hrycaka „„Historia Ukrainy 1772-1999. Narodziny nowoczesnego narodu” i „Nowa Ukraina. Nowe interpretacje”” wystarczą aby krainę U zamienić w państwo a jej mieszkańców w jeden naród ukraiński to mamy niejakie wątpliwości.

    Ale nie kraina U stanowi nas troska, tylko przyszłość naszego kraju i narodu. PO.PiS bandy jurgieltników nie wróży nic dobrego.

  29. Ad. 3. Pan Gajowy sie obrazil.

    Winien jestem wyjasnienie:

    Napisalem, ze nie Ma dobrych owocow, z mysla – w zbiorowym wymiarze.
    Zarzut byl nie tylko pod adresem Pana Gajowego ale Kazdego z Nas wlacznie ze mna- nie wystarcza tylko glosic Slowem, ale trzeba to potwierdzac, co sie glosi czynem – czyli zbiorowo sie organizowac I wspolnie razem Dzialac…., nie napisalem niczego nowego, czego bym nie Powiedzial wczesniej.

    Wielu w Gajowce jest zatroskanych, ale nie Dziala Wspolnie, poublicznie na skale , ktora mogla by oprzec sie okupantowi. To jest nasza ” Elity ” wina. Nie organizujemy sie.

    Jestem w Gajowce juz Bardzo Dlugo I to nie przelozylo sie WCALE niemalze, na Zborowe Dzialanie. Napisalem ” niemalze ” bo zaczelismy od roku cos wspolnie robic, co potwierdza moje slowa I jest powodem mojego stanowiska w sprawie.

    Nie rozumiem, jak MOJ wpis mogl byc odebrany jako osobisty atak na Pana Gajowego, Czy Gajowiczow. Wielokrotnie slownie wyrazilem sie o Pracy Gajowego I Gajowiczow, Wielokrotnie wyrazalem wdziecznosc, podziw Gajowemu….

    Wielokrotnie pisalem o DOBRYCH OWOCACH Gajowki, Gajowego Pracy .

    Sa to owoce, poki co w wymiarze INDYWIDUALNYM a nie , poki co , ZBIOROWYM I o tych brak Zbiorowych Owocow mi chodziolo w moim wpisie.

    Dzialalnosc Pana Gajowego spowodowala nawrocenia wielu Gajowiczow. Wychowuje pokolenia Mlodych ludzi, wielu , oraz nie tylko Mlodych , jak mnie osobiscie.

    To jednak, nie przeklada sie poki co, na ZBOIOROWE Dobre Owoce.
    (.. Poki co….)
    ——

    Co do stwierdzenia, ze Polacy zasluzyli. Wynikiem Dzialan zbrodniczych eliminujacych Elite Polska , jest to co mamy. Nie jest Zbiorowa Wina Polakow stan w jakim sie znajduje Polska. Stwierdzenie, wg mnie, jest krzywdzace. Konsekwencja okupacji, intryg, Dzialan podstepnych jest to co mamy.

    Jednym wyjsciem jest Nauczanie oraz Dzialanie na Bazie Tradycji Swietej.

    Wiecej Dzialania Wspolnego , publicznego.

    Pana Gajowego oraz Gajowiczow przepraszam za nieprecyzyjne sie wyraznie, ktore moglo byc odebrane jako atak. Nie bylo to moja intencji w ogole. MOJ wpis dokonalem z tel komorkowego, majac problemy techniczne.

Sorry, the comment form is closed at this time.