Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Myślenie życzeniowe Krzysztofa Szczerskiego

Posted by Marucha w dniu 2015-08-17 (Poniedziałek)

Kolejny mężyk stanu

Tygodnik „Wprost” publikuje (17.8) wywiad z nowo mianowanym Sekretarzem Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztofem Szczerskim, odpowiadającym za politykę zagraniczną Pałacu Prezydenckiego. W rozmowie została również poruszona kwestia Ukrainy.

Wysoki urzędnik ocenił: „Naszym zadaniem jest przekonanie naszych partnerów, że oczywiście można uzyskać element czasowego uspokojenia sytuacji na Wschodzie – jak poprzez rozmowy w Mińsku – ale to nie jest przepis na trwały pokój w tej części kontynentu. Rozmowy o nas bez nas nigdy nie są dobrym rozwiązaniem. Trwały pokój musi uwzględniać stanowiska państw regionu – w przeciwnym razie będzie sztuczny. Nie da się prowadzić polityki, jeśli nie bierze się pod uwagę głosów interesariuszy. Naszym zadaniem jest przekonanie naszych partnerów, że oczywiście można uzyskać element czasowego uspokojenia sytuacji na Wschodzie – jak poprzez rozmowy w Mińsku – ale to nie jest przepis na trwały pokój w tej części kontynentu. Rozmowy o nas bez nas nigdy nie są dobrym rozwiązaniem. Trwały pokój musi uwzględniać stanowiska państw regionu – w przeciwnym razie będzie sztuczny. Nie da się prowadzić polityki, jeśli nie bierze się pod uwagę głosów interesariuszy” (za: prezydent.pl, dostęp: 17.08.15).

Odnieść można wrażenie, że Sekretarz Stanu zbyt lekko i łatwo posługuje się w tym miejscu pojęciem „interesariusz”. W teorii zarządzania strategicznego mianem tym określa się instytucje lub osoby, których działanie może mieć wpływ na przebieg i powodzenie danego przedsięwzięcia. Analizując ćwierćwiecze stosunków polsko-ukraińskich, a w szczególności chociażby ostatnią dekadę naszych dwustronnych relacji (licząc od momentu pomarańczowej rewolucji), odpowiedź na pytanie o to, jakim w istocie „interesariuszem” czynnika ukraińskiego jest Polska nie będzie niestety zbyt pozytywna.

Zabrzmi to może dość radykalnie, ale od wielu lat Polska działała w długofalowym rozrachunku bardziej na szkodę, niż na korzyść młodego państwa ukraińskiego. W początkowym okresie ukraińskiej niepodległości, za czasów prezydentury Leonida Krawczuka i Leonida Kuczmy, czyli mniej więcej do początku XXI wieku, poza pustymi deklaracjami o pełnieniu przez Warszawę mecenatu nad procesem zbliżenia Kijowa do UE i NATO, nie byliśmy w stanie zaoferować Kijowowi nic więcej poza geopolitycznymi mrzonkami i budową Polsko-Ukraińskiego Batalionu Sił Pokojowych (UKRPOLBAT), stacjonującego przez lata w oderwanym od Serbii Kosowie.

O ile jeszcze podczas pomarańczowej rewolucji na przełomie 2004 i 2005 roku polskie zaangażowanie w poparcie prącej ku władzy ekipie Wiktora Juszczenki i Julii Tymoszenko było w subtelny sposób zniuansowane dobrymi relacjami, którymi kręgi wokół prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego utrzymywały z najbliższym otoczeniem odchodzącego ze stanowiska prezydenta Leonida Kuczmy, co dało nam ważne miejsce przy stole negocjacji w trójkącie Kijów-UE-Rosja, to później było już tylko gorzej.

Jednostronne spojrzenie na miejscowe stosunki polityczne, wyraźna niechęć do cieszącego się – przynajmniej do pewnego czasu – sporym poparciem społecznym ugrupowania politycznego (Partii Regionów), któremu w czarno-białej, uproszczonej narracji usilnie zarzucano „pro moskiewskość”, nieraz wbrew oczywistym faktom. Nieumiejętność wzniesienia się polskich decydentów ponad wyznawane stereotypy, skutkująca raz po raz osłabieniem relacji bilateralnych, widoczna chociażby pod objęciu po raz trzeci przez Wiktora Janukowycza stanowiska premiera w sierpniu 2006 roku. Ówczesne polskie kręgi prezydencko-rządowe postrzegały opowiadającego się za pogłębianiem współpracy z Polską i często goszczącego w Warszawie szefa ukraińskiego rządu w kategoriach „zagrożenia dla demokracji i geopolityki w Europie Środkowo-Wschodniej” (sic!).

To wszystko z pewnością nie budowało pozycji Polski jako znaczącego „interesariusza” problematyki ukraińskiej. Pomimo nieskrywanej dezaprobaty polskiego mainstreamu politycznego wobec Janukowycza, ten na dwa miesiące przed katastrofą smoleńską zaprosił prezydenta Lecha Kaczyńskiego na inaugurację swojej prezydentury pod koniec lutego 2010 roku, dając Warszawie nie tylko lekcję politycznego realizmu, ale przede wszystkim politycznej kultury.

W tym samym mniej więcej czasie Polska nie potrafiła wykorzystać ukraińskiej ofensywy eksportowej i inwestycyjnej na rynki krajów UE, zwłaszcza w przemyśle ciężkim ani poprzez swoje położenie i kontakty ułatwić ukraińskim przedsiębiorcom inwestycje na jednolitym rynku unijnym, na którym mogliby zostać ważnym i konkurencyjnym wobec Rosjan graczem. O wspólnych inwestycjach przy EURO2012 nikt już dzisiaj nie pamięta, a stadion w Doniecku zbudowany specjalnie na piłkarski turniej został zniszczony podczas trwających od ponad roku działań wojennych.

Gdy jesienią 2013 roku rozpoczynał się kryzys wokół planowanego podpisania przez Kijów umowy stowarzyszeniowej z UE, a poddani brutalnej presji ze strony Rosji prezydent Janukowycz i ówczesny premier Nikołaj Azarow rozpaczliwie poszukiwali gwarancji finansowej i gospodarczej pomocy od Zachodu i Chin w wysokości minimum 20 mld euro na wspólne projekty inwestycyjne chroniące ukraiński rynek, Polska nie była w stanie zaproponować niczego błyskotliwego w celu rozwiązania nadchodzącej tragedii grożącej rozpadem integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy.

Hucpiarska wizyta polskich europarlamentarzystów na Euromajdanie na początku grudnia 2013 zakończona wzniecaniem przez Jarosława Kaczyńskiego okrzyków „Hierojam-sława” spotkały się z politowaniem zarówno samych władz w Kijowie, jak i partnerów zachodnich.

Dyplomacja ministra Radosława Sikorskiego nie zdołała zaś zaproponować żadnego konstruktywnego rozwiązania problemu ukraińskiego, chociażby zwołując wielostronną konferencję „Friends of Ukraine” z udziałem państw regionu: Słowacji, Austrii, Białorusi, Czech, Węgier, Niemiec i Rumunii lub zaproponować objęcie Kijowa jeszcze silniejszymi gwarancjami pogłębionej współpracy strategicznej i gwarancji inwestycyjnych w ramach Partnerstwa Wschodniego.

Nawet w momencie największego napięcia w lutym 2014, Polacy zamiast przedstawić konkretne, międzynarodowe gwarancje dyplomatyczne bezpieczeństwa dla wciąż rządzącej ekipy, popisywali się teatralnymi wystąpieniami szefa naszej dyplomacji w stylu „If you don`t support, you will all be dead” wygłoszonego niby „off the camera” podczas negocjacji w Kijowie 21 lutego 2014 roku.

Co była w stanie zaproponować Ukrainie Polska, gdy doszło do zajęcia Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku? Jaki plan na zakończenie konfliktu na wschodzie Ukrainy mieli politycy w Warszawie po rozpoczęciu przez nowe władze tzw. Operacji Antyterrorystycznej w maju tego samego roku? Jakie konkrety padły w tej sprawie poza dość absurdalnymi, luźnymi refleksjami kandydata na prezydenta RP, rozważającego w wypowiedzi radiowej w lutym br. wysyłanie żołnierzy NATO na Ukrainę?

Budzi więc zdziwienie, że minister Szczerski z rezerwą wypowiada się o procesie pokojowym z Mińska, stanowiącym bardzo ułomny, ale mimo wszystko wciąż jedyny i minimalny regulator dyplomatyczny konfliktu ukraińskiego.

Jakim „interesariuszem” może być w tym procesie Polska, która od ponad półtora roku nie jest w stanie zgłosić żadnego konstruktywnego postulatu rozwiązania kryzysu w sąsiednim kraju, słynie z nieobiektywnego spojrzenia na konflikt wokół republik ludowych w Donbasie i Ługańsku, bezwarunkowo popiera tylko jedną stronę konfliktu – ekipę Petro Poroszenki i Arsenija Jaceniuka oraz, last but not least, posiada opinię najbardziej rusofobicznego członka UE?

Na czym miałoby w rzeczywistości polegać „uwzględnienie polskich interesów” w rozmowach w formacie mińskim? Jakie korzyści dla Kijowa i Warszawy wynikać mogą z dołączenia do grona negocjujących przywódców Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy oraz Białorusi prezydenta Polski?

Dyplomacja, aby być sztuką skuteczną, musi nie tylko wyrażać pragnienia i dążenia, ale przede wszystkim, operować dokładną, metodyczną strategią przewidującą różne stopnie trudności związane z wykonalnością zakładanych projektów w realnych uwarunkowaniach geopolitycznych i gospodarczych. W Kancelarii Prezydenta RP nie może takiej metodyki zabraknąć, a tym bardziej, nie powinna jej zastępować refleksja z pogranicza „myślenia życzeniowego”.

Łukasz Kobeszko
http://www.mysl-polska.pl

Komentarzy 6 do “Myślenie życzeniowe Krzysztofa Szczerskiego”

  1. Toni said

    Rusofoby niech sp…ją z polityki. Żaden obiektywizm nie może być ich udziałem. Wiedzą o tym dobrze Niemcy i Rosjanie, dlatego polskich rusofobów ze sfer niemiłościwie nam panujących nie było w Mińsku i nie nie będzie w żadnym innym miejscu, gdzie będą prowadzone jakiekolwiek negocjacje w sprawie Ukrainy.

    W Polsce od trzystu lat (z małymi wyjątkowymi okresami) mamy totalny kryzys przywództwa politycznego. Chazaria (m.in. w ramach michnikowszczyny) pilnuje, by nic, co polskie i narodowe w polityce, nie mogło przebić się do szerszej świadomości i ośrodków władzy państwowej. Dlatego są i będą promowane oraz ustawiane na kluczowych stanowiskach kreatury, co to nic nie rozumieją i nie mają najmniejszego pojęcia o geopolitycznych uwarunkowaniach tego skrawka globu, na którym Bóg pozwolił przez 1000 lat funkcjonować polskiemu narodowi…

  2. wi42 said

    Czy nie ma ten Krzysztof coś z Tomasza? Podobnie mu z oczu patrzy.

  3. adsenior said

    Podpis pod fotka, najlepiej oddaje mentalność tego indywiduum!

  4. Kojak said

    METODYCZNA STRATEGIA ? CO TO ZA UCZONY BELKOT ? NAJPIERW POLSKA DYPLOMACJA MAJA ZARZADZAC POLACY ! DZIS ROBIA TO O POGROBOWCY STALINOWSKICH ZBRODNIARZY BANDYTOW I ZLODZIEJI ! TE N BRZYDZA SIE POLSKA I CZUJA DO NIEJ WSTRET STOLKI SLUZA IM TYLKO DO NAPYCHANIA KIESZENI I WYKONYWANIA ROZKAZOW LAJDAKOW Z USRAELA . ONI NIE SA OD MYLENIA . MAJA SLUCHAC I WYKONYWAC ROZKAZY I WYTYCZNE BO INACZEJ ZOSTANA ZWYCZAJNIE WYRZUCENI NA ZBITY RYJ NA BRUK

  5. Apolinary said

    Sz.Panie Szczerski czy zdradzi nam Pan kiedy pan prezydent Duda, w ślad za swym mentorem politycznym Lechem Kaczyńskim osobiście stanie na barykadach Doniecka i zawoła: „Stop rosyjskim imperialistom, dalej to już po moim i Polski trupie, wolna Ukraina Hierojam-Sława”, Sam osobiście stanie na tych barykadach bo przecież reszta stchórzy. Tu się nie ma co obsmyrczać niechęcią Ruskich. Wszak to my prawdziwi „interesariusze”. Panie Szczerski lance do boju

  6. dudkiewicz said

    Szczerski, Kowal, Siemoniak wyznaczają kierunek działań Dudy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: