Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Niedźwiedź o Profesjonalizm propagandy PiS
    Boydar o Zimowy sen Polski
    Kojak o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
    Boydar o Wolne tematy (53 – …
    Troll Polonii o Otyłość coraz większym problem…
    Birton o Rozstawiamy figury
    jasiek z toronto o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Birton o Rozstawiamy figury
    Troll Polonii o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kwal o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Marcin o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Jowram o Wolne tematy (53 – …
    prostopopolsku o Ignacy Matuszewski. Oficer, kt…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

O (nie)bezpieczeństwie

Posted by Marucha w dniu 2015-08-26 (Środa)

Od paru tygodni cały świat wprost szaleje i zwiastuje rychły koniec Tygrysa Wschodu, rzecz jasna starannie przy tym pomijając kwestię zasadniczą, jaką jest powód załamania na chińskiej giełdzie.

Nie jest to oczywiście jedyny temat tabu, gdyż choć byłem przez ten czas starannie wsłuchany w głos nie jednego polskiego dziennikarza, to żaden z nich nie zająknął się na temat wspólnoty państw rozwijających się – BRICS.

To zadziwiające, iż ścisłą współpracę krajów takich jak Chiny, Rosja, Indie, Brazylia i RPA w celu skończenia z dominacją grupy G7 i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zwyczajnie pomija się, jakoby to te państwa stanowiły jedynie oddzielne byty, niepowiązane z sobą żadnymi szczególnymi interesami, a już tym bardziej nie tworzą one alternatywy dla lichwiarskiego systemu monetarnego i pożyczek uzależnionych od widzimisię MFW i Banku Światowego, które jak do tej pory nie pomogły swymi planami reform jeszcze żadnemu państwu.

BRICS w ocenie polskich mediów to jedynie fikcja, byt równie realny co duchy. Skoro tak, to nic dziwnego, iż nikt nie potrafi także udzielić sensownej odpowiedzi na pytanie, co tak właściwie dzieje się obecnie na chińskiej giełdzie.

Sytuacja ta, wbrew opinii dziennikarzy TVNu czy niemieckiego Onetu, nie jest wcale katastrofą dla Państwa Środka, a jest jedynie katastrofą dla spekulantów i panikarzy, których w Chinach jest nie mniej niż we Frankfurcie, w London City, a także na Wall Street. Katastrofą można nazwać obecny system monetarny i funkcjonowanie rynków finansowych, opartych jedynie na umowach społecznych i na oderwaniu ich kompletnie od jakiejkolwiek rzeczywistości.

Tym wielkim wydarzeniem, które jest od paru tygodni na ustach całego świata, nie jest wcale żadna gospodarcza tragedia, a jedynie płacz tzw. „inwestorów”, w innych sytuacjach zwanych dobitnie spekulantami, których wirtualne zyski zamienione zostały w równie wirtualne straty. Sam obrót nieistniejącymi pieniędzmi, a także opieranie gospodarki jakiegokolwiek kraju na istniejących jedynie w komputerze akcjach i obligacjach, jest istotnie ogromną katastrofą i konsekwencją postanowień grupki zasiedlonych w Ameryce bankierów.

Nie jest to jednak katastrofa dla gospodarki Chin, a także nie powinna to być katastrofa dla podatników niezainteresowanych giełdą, choć niestety, ci ostatni mogą to z pewnością poczuć.

Skoro gospodarka takich krajów jak Polska jest ściśle powiązana z czymś nie posiadającym obiektywnej wartości i uzależnia się od plotek oraz pogłosek zwyczajnych hazardzistów nie kierujących się logiką czy rachunkiem ekonomicznym, oczywistym jest, że podatnicy w naszym kraju, a także część dużych przedsiębiorstw może odczuć ten kolejny już kryzys.

Wielka Szulernia jaką są światowe rynki finansowe trafiła jednak kulą w płot, gdyż dla gospodarki Chin w dłuższej perspektywie czasu nie będzie to miało wielkiego znaczenia, a głównym punktem jej zainteresowania będzie eksport do Afryki i Ameryki Południowej, a także ogromne inwestycje na tych kontynentach, nie straty spekulantów nad Niemnem i Tamizą.

Chiny szybko wygrzebią się z bagna w jakie wpakowała je międzynarodowa lichwa, o wiele szybciej niż wygrzebanie się z kryzysu zajęło Europie i Stanom Zjednoczonym. Panika na giełdach wzrośnie, a później opadnie i powoli wszystko zacznie wracać do (nie)realnej normy.

Są jednak inne zagrożenia, które spędzają sen z powiek polskim dziennikarzom i politykom, a którymi straszą oni Polaków. Nieustannie największym z nich jest oczywiście Rosja.

Jest to kraj, który nie ma żadnych roszczeń terytorialnych wobec Polski. Mają je z kolei Niemcy i Ukraina, choć także Litwini i Czesi są pod tym względem wyjątkowo nieprzewidywalni. Szczególnie nasi koledzy z Wilna, którzy już tradycyjnie od dziesiątek lat, każdą swoją porażkę, wymieranie własnego Narodu i nieudacznictwo swych władz, widzą jako skutki działań Polski i Polaków sprzed wieków. Pocieszające jest chociaż to, że nie stanowimy jedynego społeczeństwa, jakim rządzą ogromne kompleksy.

Wracając jednak do nieustającego zagrożenia ze strony prezydenta Putina, który ma chociaż jakiś wpływ na decyzje podejmowane w swoim własnym kraju (w porównaniu do amerykańskiego prezydenta, który nie wygra wyborów bez złożenia rozmaitych obietnic dziesiątkom sponsorów z podejrzanych branż), to Rosja nie wydaje się być szczególnie zainteresowana Polską, ani drżącą ze strachu Estonią bądź Mołdawią. Po aneksji Krymu, co nie pozwoliło NATO na zniszczenie resztek Syrii pozostających jeszcze pod kontrolą Baszara Al-Asada walczącego z Państwem Islamskim, Rosja skupiła się na negocjacjach z Ukrainą i na rozwiązywaniu swoich problemów wewnętrznych, których ma nadzwyczaj sporo.

Nie widać z jej strony żadnych militarnych ruchów świadczących o przygotowywaniu tego kraju do aneksji jakiejkolwiek części Europy. Urojone wizje pseudo-prezydenta Poroszenki o rosyjskich czołgach na Ukrainie, czego nie są w stanie potwierdzić setki satelit w innej sytuacji zdolnych do zajrzenia każdej stojącej na ulicy kobiecie w dekolt, pozostawię tutaj bez komentarza. Mimo wszystko nie ma dnia, by w wieczornym wydaniu polskich wiadomości nie podawano informacji z Moskwy, jak na przykład sensacyjne i ogromne odkrycie drogich zegarków rzecznika Pieskowa, czy też wyrzucanie żywności z Europy, która dziwnym trafem znajduje się tam mimo sankcji, a nikt nie wspomina o marnowaniu milionów ton jedzenia w Europie w związku z restrykcjami Unii Berlińskiej.

Urojona wizja zagrożenia jest w dodatku podsycana przez nowego polskiego prezydenta, który za nic mając wcześniejsze ustalenia i traktaty, chciałby przesuwać bazy wojskowe NATO jeszcze dalej na wschód. Polscy generałowie wielce się z tego powodu cieszą, gdyż będą mieli okazję do kolejnych zakupów niepotrzebnego nam i całkowicie ofensywnego sprzętu wojskowego.

Jak to jest, że kraj, który nie potrafiłby w razie wojny zabezpieczyć choćby 3% swojego terytorium i nie ma zdolności obronnych, wydaje tyle miliardów na drogie zabawki ofensywne? Świadczy to jedynie o tym, iż Polska jest w sojuszu państw atakujących, a nie broniących się, jak mylnie mówi nam nazwa tegoż sojuszu i że będziemy w gronie tych, którzy nie tylko staną na pierwszym froncie, lecz również doprowadzą do samego wojny wybuchu.

Co tak właściwie składa się na bezpieczeństwo Polski? Wbrew pozorom, nie jest to tylko armia czy mechanizmy pozwalające na przetrwanie cyklicznie pojawiających się w tym systemie kryzysów finansowych. Jednym z podstawowych elementów bezpieczeństwa każdego kraju, jest jego zaopatrzenie w wodę. Składa się to nie tylko na zapewnienie ludności wody pitnej, lecz także na rozsądną politykę środowiskową i infrastrukturalną. Polska pod tym względem jest w sytuacji niemalże tragicznej, gdyż od wielu dziesiątek lat nikt nie dba o wały przeciwpowodziowe, o zbiorniki retencyjne, śluzy czy kanały, a zarówno MSW jak i MSZ informują co jakiś czas o „strategicznej” współpracy z Izraelem… nie tylko cierpiącym na niedostatki wody pitnej, lecz także wysoce zainteresowanym w kontroli (poprzez spółki zarządzane przez oficerów wywiadu) wszelkich wodociągów i na sprywatyzowaniu światowych zasobów wodnych.

Na bezpieczeństwo państwa składa się sprawiedliwe i surowe prawo, a także sprawnie działające sądy i policję. Obecnie złamanie palca złodziejowi w trakcie jego włamania do naszego domu, kończy się większym wyrokiem dla osoby, która starała się bronić swoje życie i dobytek, niż dla samego przestępcy. Sądy zabierają dzieci pod byle pretekstem, a handel nimi stał się intratnym biznesem. Ponadto sędzia przejeżdżający pieszego na pasach i będący przy tym wpływem alkoholu nie traci stanowiska i jest chroniony przez kolegów, kiedy w każdym kraju prawa choćby posiadanie przez niego kochanki skończyłoby się w najlepszym razie wykopaniem go ze stanowiska.

W kraju z takim wymiarem sprawiedliwości obywatel nie czuje się bezpiecznie, szczególnie wiedząc, że dziesiątki ustaw wykluczają się wzajemnie i wszystko zależeć będzie od interpretacji pana w todze, którego coraz rzadziej obchodzi zarówno duch, jak i litera prawa.

Na bezpieczeństwo kraju składa się liczba łóżek szpitalnych, dostęp do podstawowej i zaawansowanej opieki zdrowotnej, a także liczba śmigłowców ratunkowych i wyszkolenie ratowników medycznych. Obecnie ratownictwo to, wbrew liberalnej zasadzie „co prywatne to działa” nie funkcjonuje jak powinno, a w karetkach ma się do często do czynienia z dentystami i osobami bez odpowiedniego przeszkolenia w zakresie ratowania życia i zdrowia pacjentów. Ponadto przyjęcie do lekarza stanowi już nie konstytucyjne prawo, a jest zwyczajną ruletką i coraz więcej Polaków zarabiających nawet poniżej średniej krajowej jest zmuszonych do opłacenia prywatnych lekarzy, mimo odprowadzanych przez nich składek do NFZ.

Przykłady można mnożyć. Bezpieczeństwo kraju i jego obywateli to wiele czynników wpływających na siebie. To także wiedza o tym co czynić w przypadku zakażenia chemicznego bądź nalotu, to ilość schronów, przeszkolenie cywili, sprawność działania służb specjalnych czy też pozostająca w posiadaniu Państwa energetyka, wodociągi i infrastruktura.

Mimo sporego budżetu, bezpieczeństwa Polakom nie zapewnia się w żadnym zakresie, a prawo łamie się na każdym kroku, czego najlepszym przykładem są legalne sklepy z dopalaczami mimo przyjętego prawa antynarkotykowego.

Istotnie zatem, Polacy winni się bać, ale swojego ratownika medycznego, lekarza, powodzi, braku wody pitnej, ataku terrorystycznego, braku pracy, zakażenia żywności i powietrza, skażenia środowiska odpadami i zniszczenia resztek dóbr narodowych. Nie Rosji, Iranu. ani kryzysu spekulantów, którym nie udał się kolejny już atak na grupę BRICS.

Robert Grunholz
https://rgrunholz.wordpress.com

Komentarzy 21 to “O (nie)bezpieczeństwie”

  1. revers said

    co niektorzy w kangurlandii, wzieli sie do roboty, tani wegiel australiski moze byc hitem nie tylko w RP ale i w azji.

  2. falkonidas said

    Reblogged this on .

  3. Zar said

    Kierunkowo się zgadzam, ale armie i tak mieć powinniśmy, bo o nasze bezpieczeństwo nikt się nie zatroszczy jeśli nie zrobimy tego sami. Co do polityki wewnętrznej: im prościej, tym lepiej. W zgodzie z ta zasadą dobre są „liberalne” rozwiązania ( oczywiście realnie liberalne/libertariańskie, a nie na poziomie deklaracji) – wszelka komplikacja to żniwa dla Miedzynarodowego Żyda.

  4. kaloryfer said

    Dobry tekst Panie Grunholz

  5. wanderer said

    Bardzo madry artykul, Panie Robercie, oby jak najwiecej osob go przeczytalo, i z tych osob jak najwiecej w koncu przejrzalo na oczy.
    Pozdrawiam.

  6. Msciwoj said

    MY POLACY obecny rzad w naszym kraju MUSIMY ,NATYCHMIAST USUNAC.WSZYSCY politycy powinni zasiasc na LAWACH OSKARZONYCH o zdrade STANU.Powszechny dostep POLAKOW do bronii.CZAS START…………

  7. Joe said

    Oto co znaczy talent dziennikarski i wiedza.Panie Robercie gratuluje i rozpowszechnial bede.Ostatnie zdanie czego Polacy POwinni sie bac…jest wyliczanka dla leminga.Jezeli tego nie POjmie…czort z nim.

  8. Ad.2

    Oczywiście armię posiadać należy.

    Najlepiej już dla 15-16 latków organizować letnie obozy wojskowe i przywrócić Przysposobienie Obronne, aby licealiści potrafili posługiwać się bronią palną. Nie muszą jej posiadać żadni obywatele, lecz jeśli zostanie do niej przywrócony dostęp, to powinni mieć chociaż obycie z nią, aby nie dochodziło do głupich wypadków.

    Po liceum i studiach atrakcyjne oferty dla przystępujących do wojska. Jakieś dwieście tysięcy zawodowców, nieustannie szkolonych i kilka milionów obywateli w rezerwie. Podobnie jak w Szwajcarii, posiadających na stałe w domach broń i przebywających parę dni na strzelnicy każdego roku w ramach obowiązku, a także udogodnienia do treningów poza tym czasem. Wyszkoleni w ramach wsparcia obrony terytorialnej i prowadzenia działań partyzanckich, także na terenach zurbanizowanych. W razie wojny w każdej gminie udający się natychmiast do magazynów, aby pobrać dodatkowy sprzęt i amunicję. Z masą moździerzy, ręcznych wyrzutni pocisków przeciwlotniczych i przeciwpancernych. Co zatem z dwustoma tysiącami zawodowców? Przede wszystkim logistyka, z którą zawsze mieliśmy problem. Żołnierzom nie może brakować niczego: amunicji, ubrań, żywności, zapasowych lotnisk, magazynów czy rezerw paliwa. Wtedy należy zadbać o produkowane w Polsce kołowe i gąsienicowe transportery. Paroetapowa bariera przeciwlotnicza i liczna artyleria. Dopiero wtedy można zadbać o czołgi, śmigłowce, myśliwce czy parę okrętów podwodnych. Powinno wystarczyć, by obywatele państwa prawa, patrioci, chronili swych domów tak, że każdemu urządzą Wietnam, Koree, Afganistan i Czeczenię w jednym.

    Ad. 3, 4 i 6

    Dziękuję serdecznie za dobre słowa i pozdrawiam.

  9. Joannus said

    Ad 6
    Najpierw trzeba spłacić wierzycieli i uwolnić się z więzów struktur ponadnarodowych, aby zacząć wprowadzać sensowne porządki

  10. RomanK said

    Gratuluje panie Robercie:-)))
    Niech pan poprawi w texcie jedna rzecz merytyoryczna…Chiny nei musza wylazic z zadnegop bagna -bo w bagnie nie sa….Chiny kontroluja 100% swoje finanse i swoja ekonomie…w odroznieniu od wielu innych, a szczegolnie, jak pan zauwazyl potegi i tygrysy- jak Polska:-)) A teraz powiem panu hstoryjke…
    Wola facet stojacy z pustym wiadrem ,ktore kupil za dollary, do tego co ma mu sprzedac paliwo:
    – Heheheh Wowa pojdziesz z torbami..bo ja ci nie zaplace za paliwo….tyle ile chcesz….
    – Ok to ja ci nie naleje i pojdziesz ……..na piechote….

    Widzi pan CHinczycy byli pierwsi ..to oni wymyslili teatr cieni:-))))) i nikt ich nei pobije w tej sztuce:-))) oni doskonale wiedza ,jak z paru papierkow i palca zrobic…… Strasznego Smoka:-)))

  11. Panie Romanie, dziękuję bardzo!
    Jednakowoż pragnę wytłumaczyć, iż sformułowanie „bagno” nie ma oznaczać, że Chiny mają jakiś szczególny kłopot ekonomiczny z powodu tych spadków, a po prostu jest to dla nich problem medialny i żeby odzyskać zaufanie paru branż i przywrócić dotychczasowy porządek, będą musieli poświęcić na to nieco czasu. Niestety, lecz rynki reagują emocjonalnie, a nie podług rachunku ekonomicznego. Przy obecnych problemach wewnętrznych z rolnikami i bezrobotnymi, Chiny muszą dalej rozwijać eksport, a służy temu najbardziej polityczna stabilizacja, kompletnie inna od rozpętanego w mediach szumu i dezinformacji.
    Chińczycy grają w Go, Rosjanie w szachy, a anglosasi słuchają co ma do powiedzenia rabi i Talmud odnośnie kultu korzyści. Widać wyraźnie, kto tutaj rozdaje teraz karty i trzyma najwięcej asów 😉

  12. Kojak said

    Polscy dziennikarze zAden nie zajaknal sie ..? A gdzie oni sa ? To sa zydowskie zgnilki -pismacy uprawajacy hitlerowsko – goebelsowska propagande ! Tak nalezy nazwac ten bandycki zalgany przekaz calkowicie plujacy na rzeczywistosc i produkujacy zydowski jad i zydowska sieczke robiaca ludziom wode z mozgu

  13. Maciejasz said

    Ad. 8 Jak już zostaną stworzone warunki do przeprowadzenia tych reform naszej armii, to i tak ze dwa pokolenia przeminą zanim ten cel osiągniemy. Świetny artykuł.

  14. RomanK said

    Panie Robercie prosze popatrzec na to tak,,,,CHiny to produkujacy…i placacy w yuanach i za produkcje i za prace ludziom..ktorych traktuje jako koszt wewnetrzny. rzad kontroluje i produkcje i prace i….ustanawia wartosc yuana.Pelna kontrola….
    NP. yuan kosztuje 0.16 dollara….. Inwestor inwestujacy w chinska ekonomie spodziewa sie wywiezc z Chin swoj gain ,,roczny zysk.. a to zawiera sie w granicach 2-5% kwoty zainwestowanej….i wyrazany jest w yuanach..przy transferze zachodzi konwersja…
    Pan zainwestowal 1 mln dollarow i spodziewa sie w tym roku otrzymac 3%…czyli 480tys yoanow….przy konwersji na dollary wychodzi panu…77 000dollarow….
    A tu nagle Chinczycy zmieniaja kurs i obnizaja valute swoja o 5%….dostaje pan 73tys….. niby niewiele ale i panski inwestment przekonwertowany w yuany jaki wynosi 16mln yuanow traci 1%….i wynosi juz nie 1 milion dllarow..ale mniej…o jeden procent:-)))) o 160 tys yuanow mniej…a to jest 12 tys dolalrow……neich pan to sobie policzy i zobaczy pan dlaczego taka nerwowka i skad te wrzaski:-)00i dlaczego ich szlag trafia:-))
    TO jest opcja najbardziej optymistyczna..ale pan wezmie opcje pesymistyczna i kiedy spadaja stacki na gieldzie…i traci pan na stackach wiecej niz 1% wg valuty…firmy w3ykazuja straty a udzialowcy nei maja zadnego gain….
    Ma pan milion zainwestowany a przysylaja panu staitment ze juz tylko zostalo 880tys dollarow,….
    Kraj o pelnej kontroli nad wlasna waluta ,,,wcale nei jest latwo okrac:-))))

  15. RomanK said

    Niech pan jeszcze zapozna sie z tym prosze:

    http://investmentwatchblog.com/sneaks-china-dumps-106-billion-in-us-treasuries-since-devaluing-their-currency-doubled-the-entire-2015-amount/

    Chinczycy rzucili na rynek 106 miliardow dollarow amerykanskich bondow i…..moga rzucac 100miliardow co tydzien…..Moga to robic przez18 tygodni:-))))))
    Tak mamy wojne,,pierwszy atak jest przprowadzony bronia jak ajest waluta….

  16. JPK said

    Ale na wszelki wypadek strzelba każdemu prawemu obywatelowi by nie zaszkodziła 🙂

  17. Wszystko tak naprawdę ogranicza się do tego kto tworzy pieniądz i na jakiej obiektywnej wartości ten pieniądz zostaje oparty.
    Panie Romanie, czy gdzieś można znaleźć zbiór Pańskich artykułów? Podejrzewam, że na Gajówce publikował Pan tylko te nieliczne…

  18. Ad.16

    Tylko tyran i okupant boi się broni w rękach swych obywateli!

    To jednak winien być przywilej Narodu, nie obowiązek.

  19. RomanK said

    Widzi pan panie Robercie ja nie jestem zadnym autorytetem, zadnym expertem , profesorem ..jako zwykly majster budowlany nie mam zbiorow, zadnych kolekcji na tematy… Ja pisze tylko wtedy, jak mnie szlag trafi sluchajac butzow utytulonych, jak swinie w chlewie…jak zaczynaja bredzic na tematy..ktore studiuja cale zycie robiac dyplomy i kariery ..nie rozumiejac w zab….
    TO o co pan pyta nie ma zadnego opracowania..nigdzie… Tzn ,,jest jedna praca napisal ja Fizyk..prof Fryderyk Soody… Tytul Welth , Virtual Welth and Debt,
    Niech ja pan sobie kupi:
    http://www.veritasbooks.com.au/finance-economics/wealth-virtual-wealth-and-debt-f-soddy-detail
    PIsal o tym Ojciec Heinrich Pesch…w swojej Lehrbuch der National Ekonomie
    Ma pan tu do neij link:
    https://archive.org/stream/lehrbuchdernati00pescgoog#page/n9/mode/2up
    Ale niech pan pamieta..ze pomimo wielo odniesien i prob oparcia pieniadza- zarowno jako medium wymiany…w tym o tradycyjnei zloto….Tak naprawde jest tylko jedno!!!!
    Ludzka zdolnosc do swiadomej , sensownej i celowej pracy….. a tego panu nie powie nikt!!!!
    Nie powiedza panu- bo prysnie czar:-))))) Dlatego to wlasnie jest Secret of the Temple!!!!
    Niech pan poczyta dystrybucjonistow angielskich..oni zaczeli isc tym sladem….i wiedfza co robia.
    Pan ma 20 lat…. ja o tym dowiedzialem sie majac 45….ma pan nademna 25 lat przewagi..neich pan to madrze wykorzysta:-)))

  20. Jedno nas na pewno łączy: piszemy akurat jak nas szlag trafia 🙂 Mi to wtedy wychodzi najlepiej.
    Dziękuję za książki, z chęcią kupię tą pierwszą od razu już. Dystrybucjonistów znam już całkiem dobrze i raz nawet publikowałem u siebie fragmenty ich prac, lecz nadal pozostaję mi się wiele nauczyć. Ale na cóż byliby ludziom ekonomiści, gdyby każdy wiedział, że tu ludzka praca i jej owoce tworzy wartość pieniądza…

  21. RomanK said

    Wlasnie i niech pan tego nigdy nie zapomni..NIGDY….
    Niech pan zauwazy,,ile razy w ilu miejscach uslyszy pan ta prawde….???
    Sa dwa rodzaje tworzenia…Boski Akt Tworczy…i dziela rak ludzkich na wzor i podobienstwo Dziel Bozych.. Wszystko ..co ma jakas wartosc -powstaje tylko i wylacznie w akcie ludzkiej pracy..nawet, jesli jest to praca zbieracza owocow- plodow, jakie stworzyl Stworca,… Ojciec Pesch pieknie to ujal…na stronie 8 ej swojego Podrecznika…

Sorry, the comment form is closed at this time.