Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (08 – …
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    Listwa o Wolne tematy (08 – …
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Wywrotowiec o Ukraińscy lekarze nie muszą zn…
    Bezpartyjna o Polskość czarnych Polaków na…
    Yagiel o Wolne tematy (08 – …
    I*** o O paranoi giedroyciowych i bar…
    osoba prywatna o Wolne tematy (08 – …
    Adrian o Wolne tematy (08 – …
    Mietek o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
    Krzysztof M o Ekspert: wysłanie Abramsów prz…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Na marginesie poczdamskiego milczenia

Posted by Marucha w dniu 2015-08-27 (Czwartek)

Zbyta całkowitym milczeniem minęła 70. rocznica Konferencji Poczdamskiej, na której – jak się okazało, ostatecznie – postanowiono o powojennym kształcie Polski. Dla Polaków myślących racjonalnie o naszej historii jest to rocznica wielkiego zwycięstwa, którego źródłem jest nie mająca precedensu w historii klęska Niemiec.

Dla obecnej propagandy 1945 rok ma się kojarzyć wyłącznie z polską katastrofą, ze zniewoleniem, z nową okupacją, ostatnio również z jedynie słuszną drogą – drogą „żołnierzy wyklętych” itd. Powojenna Polska jest krytykowana pod każdym względem, w istocie to nie krytyka nawet, ale ciąg nie przebierających w słowach obelg.
Za atakiem na działania władz tamtej Polski idzie lekceważący stosunek do zasadniczego zrębu postanowień poczdamskich, czyli do Ziem Odzyskanych i kwestii ich przynależności państwowej. Obok jednoznacznie negatywnego obrazu Armii Czerwonej i ZSRR w każdej sytuacji, obserwujemy proces łagodzenia obrazu Niemców aż po współczucie i podziw. Przyjrzyjmy się bliżej wspomnianym problemom.

Żyjemy w państwie, które jest bezpośrednim efektem takiego a nie innego zakończenia wojny. Jest Polską poczdamską. Dotyczy to geograficznego, jak i etnicznego kształtu naszego kraju. Dotyczy także statusu prawno-międzynarodowego. Światowe mocarstwa uznając rząd tymczasowy zdominowany przez komunistów, uznały istnienie państwa polskiego takiego, jakim było ono w 1945 r. Mocarstwa przyznały temu państwu w Poczdamie określone granice, potwierdzone później przez układy Polski z państwami niemieckimi i przez konferencję 2+4.

Bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie linię graniczną na Nysie Łużyckiej i ze Szczecinem przeforsował dla Polski Stalin wobec sprzeciwów mocarstw anglosaskich, wspierając żądania Polski reprezentowanej nie tylko przez komunistów, ale i przez Stanisława Grabskiego (współautora polskiego memorandum ws. granic), i Stanisława Mikołajczyka.

Również bez względu na nasze odczucia, Polska powstała w 1945 r. stała się podmiotem prawa międzynarodowego. Kwestionowanie tych faktów jest wyrazem daleko idącej naiwności politycznej, ale też, przede wszystkim, podważaniem fundamentów naszego obecnego państwa, które jest tamtego prostą kontynuacją.

Teza, że Polska wyłącznie przegrała II w. św. jest obiektywnie błędna i szkodliwa. Nigdy w historii – fakt, że głównie nie naszymi rękami (ale jakie to ma znaczenie – podobnie było w poprzedniej wojnie) – nie odnieśliśmy tak totalnego zwycięstwa nad Niemcami, które, będąc w latach 1939-1941 u szczytu potęgi pozwalającej myśleć nawet o fizycznej likwidacji zagadnienia polskiego, znalazły się w 1945 r. w sytuacji „z nieba do piekła”. Trwale przetrącono ich tysiąc lat trwający marsz na wschód. Spójrzmy na rozmiary tej klęski. Przecież osadnictwo niemieckie na ziemiach, które utracili w 1945 r. istniało już ponad 800 lat wcześniej.

To wszystko uległo zagładzie w wyniku katastrofy wojennej. Polska jest beneficjentem niemieckiej klęski i alianckiego zwycięstwa. To zupełnie oczywiste. Nie można tego nie zauważać, tak jak współcześni „niepodległościowcy”, którzy wciąż trwają na stanowisku „wszystko albo nic”. Polska w wyniku II w. św. nie wywalczyła oczywiście wszystkiego, ale też nie wyszła z niej z niczym. Tak to należy widzieć i tu dopiero otwiera się pole do ocen. Marzenia pokoleń, marzenia Mickiewicza, zapowiedzi polityków endeckich sprzed wojny, projekty niemal wszystkich sił politycznych w czasie okupacji, wszystko to pozostające u progu wojny i w czasie jej trwania w sferze, co najmniej do 1944 r., wydawać by się mogło, fantastycznych, nieziszczalnych pragnień, spełniło się. Zlikwidowano pruskie gniazdo niemczyzny, zarzewie i przyczynę wielu wojen i upadku Rzeczypospolitej. Polska uzyskała najlepsze z możliwych granice z Niemcami, stała się po raz pierwszy w historii państwem morskim.

Tymczasem od wielu już lat obserwujemy proces lekceważenia znaczenia niemieckiej klęski 1945 r. i, co gorsza, również proces lekceważenia, czasem niemal wykpiwania Ziem Odzyskanych. Często ma to miejsce wśród tych, którzy uważają się za prawicę. Nie raz nie dwa czytałem komentarze ludzi podpisujących się pseudonimami, wypierających się Ziem Odzyskanych, jako „prezentu od Stalina”, który ich brzydzi itd. Ktoś powie – to demonizowanie głupców. Ale przecież ci głupcy nie wzięli się znikąd! Wyrośli w określonej atmosferze historyczno-politycznej, za którą odpowiadają politycy, historycy i publicyści kształtujący wizję historii Polski po 1989 r.

Począwszy od powracających jak bumerang pomysłów wykreślenia lat 1944-1989 z historii poprzez ogłoszenie tzw. ciągłości prawnej III RP z II RP i przywrócenia (!) stanu prawnego z 31 sierpnia 1939 r., przez opluwaczy aż po gorliwych, proszę mi wybaczyć neologizm, depiastyzatorów i ponownych germanizatorów historii Ziem Odzyskanych. Przecież to czołowy historyk IPN prof. Bogdan Musiał udzielił w 2009 r. dziennikowi „Polska The Times” wywiadu, w którym przynależność Ziem Odzyskanych do Polski przedstawił jako wyłączny skutek planów i knowań Stalina, popieranych tylko przez komunistów – jego marionetki, zaś nie chcianych przez prawdziwą Polskę reprezentowaną przez rząd londyński. Niektóre stwierdzenia Musiała brzmią złowrogo, jak:

„Błędem był również brak przypomnienia roli Stalina w tamtych wydarzeniach. To przecież Stalin osobiście wyznaczył granice Polski. A gdyby poprzestano tylko na tym, co w Poczdamie zdecydowali alianci, to także Szczecin należałby teraz do Niemiec”. Oraz: „Pyt. – To jaka jest odpowiedzialność Polaków za tamte wydarzenia? Odp. – Na pewno nie jest to odpowiedzialność polityczna. Decyzja o losie Niemców na wschodzie zapadała bez udziału Polski i nie była związana z polskim interesem narodowym. To był wynik kalkulacji geopolitycznych Józefa Stalina. On już w 1941 r. planował, że Prusy Wschodnie muszą zostać odebrane Niemcom i zeslawizowane”. Pozostawiam je bez komentarza.

Polski rynek książki historycznej zarzucany jest tytułami pisanymi z punktu widzenia III Rzeszy, polscy czytelnicy oswajani są nie tylko z historią jednostek wojskowych i z wojennym życiem żołnierza niemieckiego, ale i z jego bohaterstwem. Umiejętnie buduje się współczucie dla Niemców, przeciwstawiając zgwałcone Niemki przerysowanym „dzikim hordom ze Wschodu”.

Niemcy te procesy zachodzące w Polsce bez wątpienia obserwują [Obserwują? Oni je INICJUJĄ i opłacają! – admin] i wyciągają wnioski. Nie interesują mnie przy tym ci, którzy w kraju działania takie podejmują celowo. Najbardziej przykre jest to, że oprócz nich znajdują się Polacy aż tak lekkomyślni, tak beztroscy i tak nieprzewidujący. Wszyscy popełniają ten sam błąd – nie szanują tego, co jest, a tego co było i tak nie odzyskają. Tak jak premier Arciszewski, który – idąc za celnym komentarzem Stanisława Grabskiego – rezygnując z Wrocławia i Szczecina, ani trochę nie zbliżył się do Wilna i Lwowa.

Jednym z praktycznych przejawów polityki historycznej po 1989 r. jest wyłączenie ze świadomości społecznej pojęcia Ziemie Odzyskane i ograniczenie jego używania wyłącznie do celów okpienia, wyśmiania PRL. Warto zacytować, co na ten temat napisał Janusz Jasiński w artykule „Kwestia pojęcia Ziemie Odzyskane” [w: Ziemie Odzyskane/Ziemie Zachodnie i Północne 1945-2005 : 60 lat w granicach państwa polskiego. Red. Andrzej Sakson, Instytut Zachodni i Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, Poznań 2006)]. Autor wyraża poglądy, które są tożsame nie tylko z moimi własnymi, ale, jak mniemam, i całego środowiska odwołującego się do spuścizny myśli politycznej Narodowej Demokracji:

„Po 1945 r. nazywano Ziemiami Odzyskanymi te terytoria, które przed 1939 r. wchodziły w skład III Rzeszy oraz Wolne Miasto Gdańsk, a które wskutek decyzji poczdamskich zostały przydzielone Polsce. Do terminu tego aż do 1989 r. nie odnosiliśmy się lekceważąco, ani tym bardziej z pogardą.(…)
Tymczasem od kilkunastu lat zaczęliśmy pisać tzw. Ziemie Odzyskane lub brać je w cudzysłów („Ziemie Odzyskane”). Według „Słownika języka polskiego” Witolda Doroszewskiego wyrażenie „>” wprowadza nazwę nową lub podaje w wątpliwość trafność użycia wyrazu, o który chodzi względem tego, do czego się odnosi”, albo „nadaje temu wyrazowi barwę ironiczną, lekceważącą”. Właśnie w naszym wypadku w sformułowaniu tzw. Ziemie Odzyskane chodzi o zaznaczenie ironii bądź lekceważenia, lub w ogóle o zakwestionowanie jego słuszności. Podobnie ironiczne znaczenie ma, idąc za Doroszewskim, dopisywanie cudzysłowu.

Do takiego traktowania pojęcia Ziemie Odzyskane najbardziej przyczyniły się mass media z wpływowymi dziennikami na czele, jak „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita”, ale także i tygodnikami, by wymienić „Tygodnik Powszechny”.(…) Ziemie Odzyskane były w latach 1945-1948 nazwą oficjalną, a zatem, zgodnie z dotychczasowymi zwyczajami historiografii polskiej, nie powinniśmy się od niej dystansować.(…)

Jeżeli odcinamy się od polskiej przeszłości ziem uzyskanych w wyniku postanowień układu poczdamskiego, powstaje pytanie, czy automatycznie w naszej świadomości, zwłaszcza wśród szerszych kręgów społeczeństwa, nie rodzi się myśl, że zabraliśmy ziemie cudze, niemieckie? Tertium non datur. W ten sposób niejako, być może bezwiednie, stajemy po stronie polityków i historyków niemieckich, sięgających do tradycji przynajmniej weimarskiej, a mówiących o deutsche Ostgebiete lub krócej Ostdeutschland. (…)

Gdy podważamy sensowność terminu Ziemie Odzyskane, tym samym milcząco zakładamy, że były one niepolskie, ergo niemieckie. Tymczasem losy ich toczyły się różnymi drogami. W największym skrócie – powiedzmy – należały one do historii polskich ziem zachodnich i jednocześnie niemieckich ziem wschodnich.(…) Nazwa Ziemie Odzyskane jest swego rodzaju syntezą politycznej myśli zachodniej Polaków, sięgającej z jednej strony do początków państwa piastowskiego, a z drugiej do programu jego odbudowy w XIX i XX wieku, wykraczającego daleko poza argumenty czysto historyczne.(…) Powtórzmy zatem – gdy odcinamy się od pojęcia Ziemie Odzyskane, automatycznie w potocznym myśleniu wrzucamy je do worka niemieckiego. Diabła chcemy wypędzić Belzebubem”.

Reasumując, należy jeszcze raz przypomnieć, że żyjemy w Polsce poczdamskiej. Innej nie ma i w dającej się ogarnąć przyszłości, nie będzie. Zamiast negowania Jej źródeł, naigrywania się z Niej, należy ją cenić i pracować nad Jej zachowaniem. Zamiast celebracji mitów historycznych i klęsk, najczęściej będących wynikiem irracjonalnych pomysłów politycznych, przywróćmy pamięć o żołnierzu polskim, który złożył ogromną daninę krwi walcząc na ziemiach, które od 70 lat stanowią integralną część państwa polskiego. Przywróćmy pamięć o ludziach, którzy je zasiedlili i zagospodarowali. Polska zbudowana po 1989 r. o tych żołnierzach i tych ludziach nie pamięta, zamazując część prawdy o samej sobie.

Zamiast szczególnej dbałości o Ziemie Odzyskane w czasach globalizacji i rozchwianej a nawet zanikającej tożsamości narodowej, obserwujemy, obok zjawisk opisanych wyżej, występy groteskowej grupy odwołującej się do marginalnych środowisk przedwojennych. Mam na myśli p. Zychowicza i jego drużynę. Pozujący na twardogłowych realistów politycznych są w istocie utopistami, politycznymi fantastami, groźnymi ze względu na wpływ jaki wywierają zwłaszcza na ludzi młodych. Ci głosiciele wojny z ZSRR w sojuszu z Niemcami, sojuszu zupełnie abstrakcyjnego wobec jednolitego (i bezwzględnie słusznego) stanowiska ogromnej większości sił politycznych II RP i niemal całego narodu, domyślnie godzą się na terytorialne uszczuplenie tamtej Polski względem Niemiec, jakie musiałoby nastąpić w jego efekcie.

O takich politykach, gdyby się przed wojną znaleźli, Dmowski pisał, że „dostaliby kulę w łeb, jak amen w pacierzu”.

W najnowszej książce p. Zychowicz atakuje Endecję za traktat ryski, nazywając go Jałtą itd. Skąd u niego i jemu podobnych ta zaciętość przy jednoczesnym lekceważeniu nie tylko obecnych ziem nad Odrą i Nysą, ale nawet przedwojennych ziem zachodnich? Zaryzykuję stwierdzenie, zresztą zaczerpnięte z Jędrzeja Giertycha, że dla ludzi tego pokroju, podobnie, jak dla grupki ich politycznych antenatów przed wojną (krzyczących „Kainie Grabski!”), prawdziwą Polską jest Mińsk i Witebsk, a nie jakiś tam Gdańsk, czy Toruń, o Wrocławiu i Szczecinie nawet nie wspominając.

Adam Śmiech
Myśl Polska, nr 35-36 (30.08-6.09.2015)
http://mysl-polska.pl

Komentarze 24 do “Na marginesie poczdamskiego milczenia”

  1. Marcin said

    Klęska Niemiec jest ewidentna. Niech zaświadczy o tym te kilkadziesiąt tysięcy „robotników przymusowych” z Polin zgiętych w pół na polach szparagów. O robotnikach w Polin nie wspominając.

  2. 40 powojennych lat, to obiektywnie najlepszy okres jaki można by wyodrębnić na tle tysiącletniej państwowości polskiej. Czterdzieści lat bezpiecznego, wszechstronnego rozwoju społecznego i ekonomicznego, z cechami rewolucji szczególnie w obszarach przemian społecznych. Zbudowany potencjał gospodarczy, zmiany kulturowe w tak powszechnym zakresie, nie mają podobnych w całej tysiącletniej historii naszej państwowości. Warto o tym przypominać, wszystkim którzy zapominają, nie wiedzą lub też świadomie dążą do postrzegania tego okresu jako okresu straconego. Szkoda że spora część tych którzy przeżyli i doświadczyli tej „strasznej” komuny, pod naporem nowych oczywistych prawd często wstydzą się o tym mówić. To trochę obok tematu, ale myślę że mieści się formule i duchu.

  3. Boydar said

    Żadnych „Niemiec” już nie ma. Co zaczął heblować Hitler, siekierą poprawili „alianci” i Armia Czerwona. System przekroczył punkt krytyczny, z którego się już nie poniesie. Resztki oryginalnych Szkopów (o ile w ogóle można mówić o czymś takim) mogą być jednak groźne dla inspiratorów, i za kanałem dobrze o tym wiedzą. Nadal muszą ich pilnować – żeby któremuś głupoty do głowy nie przyszły. A daleko nie ma, w linii prostej niecałe tysiąc kilometrów.

  4. RomanK said

    ad 3….juzci…to z tego dobrobytu Narod wyl, jak …..pies na lancuchu:-)))) A dzis …..wyja psie detektywy za utracona micha:-)))

  5. Lesnick said

    ad.4. Wyją jeszcze bardziej Ci co zawierzyli solidaruchom…

    Kogo ma Pan na myśli? Jakieś nazwiska?
    Admin

  6. stefanovo said

    Szanowny Pan Adam Śmiech mija się z prawdą, albo ją z jakiegoś powodu pomija.

    Konferencja w Poczdamie była przyklepaniem postanowień Teherańskich. To w Teheranie (Listopad/Grudzień 1943) zdecydowano o losach wojny, kiedy Niemcy ponieśli sromotną klęskę, 2 lutego 1943 roku pod Stalingradem, a później 23 sierpnia 1943 roku pod Kurskiem w największej bitwie pancernej II wojny światowej. Dlatego dobroduszni ,,alianci” zdecydowali się na sojusz ze Stalinem. Polska i Polacy nie liczyli się.

    Konferencja Poczdamska była konferencją nie mającą żadnego przełomowego znaczenia. O postanowieniach w sprawie Polski zdecydowano właśnie w Teheranie. To z kolei powoduje złość o decyzji wybuchu powstania warszawskiego 8-miesięcy po ustaleniach Teherańskich, a ,,londyńczycy” w 1943 wiedzieli w czyje objęcia wpadnie Polska, a mimo to urządzili warszawiakom … bezsensowną walkę 01/08/1944.

    Proszę nie podnosić rangi Koferencji w Poczdamie, bo to tylko data w histori i symbolika.

    Taka była opinia p. Adama Śmiecha, zasłużonego publicysty.
    Admin

  7. Joannus said

    ”Wyrośli w określonej atmosferze historyczno-politycznej, za którą odpowiadają politycy, historycy i publicyści kształtujący wizję historii Polski po 1989 r.”

    Oj chyba trochę wcześniej się to zaczęło, co najmniej 10 lat przed tą datą, tzw prasa i wydawnictwa podziemne przyjęły ten kierunek.
    Dzisiejsza prasa z blogami tzw. prawicowymi także kontynuuje ten kierunek, wrażą toksyczną robotę, co wykoślawia myślenie ludzi którzy mają jeszcze jakieś uczucie dla Ojczyzny
    Wczoraj wpadła mi w ręce tzw gazeta prawicowa pn Nasza Polska Nr 34. W niej na str. 5 takie oto ”odkrycia”. Największym zagrożeniem /wrogiem/ Polski od 400 lat jest Rosja – ”i najwięcej nas wymordowała, prześcigając w tym tragicznym procederze Niemców”.
    Wyżej Zbigniew Żmigodzki w artykule Szkodnicy” , zalicza do nich Narodowców i blogi prawdziwie patriotyczne bo ….. nie popierają PIS

  8. Joannus said

    Tytułem pominiętego uzupełnienia.
    Swietny i potrzebny artykuł Pana Adama Śmiecha.

  9. RomanK said

    Pan Adam..jak zawsze zaprezentowal myslenie narodowca realisty. Stojac na ziemi ocenia ziemskie sprawy takimi jakimi sa. Ma racje!

    Doopkostfo nacjonalistyczno parchate…przebijajac lze patriotyzmem przebitke…kwiczy jak swinia w deszcz zwracajac uwage milosnikow kwikow:-))))
    POlska po drugiej wojnie tylko dlatego, ze Stalinowi bylo wygodnie pchnac Polske na Zachod… nie dlatego- ze mogl..ale ze chcial. Polacy zaplacili za to ciezka cene..ale geopolitycznie dokonano czegos co dalo Polakom bezpieczne granice i tak potrzebny spokoj….trwoniony przez kolejne ekipy politycznych lajzow i neidojdow,,,,od 1989 roku…
    Patrzcie na Ukraine….ktora stworzyl Stalin trwoniona wlasnie przez takich samych dooopkoff z tej samej orientacji i na tej samej smyczy…..Donbas, Krym…jutro reszta….tak jak tu..Ziemie odzyskane , Slask, Pomorze….

  10. veri said

    7. @ Joannus

    Nie moje ale oddajace istote sprawy – nie sposob nie podpisac sie pod tymi obserwacjami ( efekt buszowania po necie 🙂 ) :

    ” @Autor
    Nie trzeba byc bystrym obserwatorem aby zauwazyc, ze, ogolnie rzcz ujmujac „ruch narodowy” albo jest kreowany albo odpowiednio obstawiony przez takich, ktorzy z Polakami nie maja nic wspolnego ( mowa o wierchuszce a nie o wypelniaczach ).
    EBESTY 12:57

    @JAKELO 13:49
    Kiedys, wylapujac z publicznej przestrzeni poszczegolne slowka, zachowania, propagandowe ‚tryndy’ doszedlem do wniosku, ze wczsniej czy pozniej na czele Marszu Niepodleglosci, z najwyzej podniesiona bialoczerwona bedzie szedl, no moze nie sam Michnik ale ktos z jego stajni.
    EBESTY14:10 „

  11. Boydar said

    Nie do końca pojmuję Pańską refleksję, Panie Romanie. Pisze Pan – „… kolejne ekipy politycznych łajzów i niedojdów …”. Może tak być, że tam u Was w Teksasie, tak właśnie określa się alfonsów, qurwy, sprzedawczyków i agentów, stąd i mój brak zrozumienia. Jeśli jednak nie, to „nie do końca pojmuję Pańską refleksję, Panie Romanie”.

  12. Guła said

    A co ma do Polski poczdamskiej traktat ryski. No co? To takie pieczenie przy jednym ogniu dwóch pieczeni, w tym jednej nie zamówionej.
    Np. pan Sikorski nadal twierdzi, choć już nie powinien, że z rejonów wyeksploatowanych „ten kraj” powinien zrezygnować. Ma na myśli Śląsk, jako całą krainę. Dorzucę do niej dawne ziemie królestwa pruskiego jak długie i niezbyt szerokie, pozbawione wszystkiego. To dawne państwo morskie, o czym autor przypomina, pozostało tylko przy dzikich plażach.

    To koniec tzw Polski poczdamskiej. Nie ma o czym wspominać.
    ZSSR spełnił swoją rolę i został zwinięty jak zużyty dywan. W tym i jego satelity.
    Czas na nowe imperium.

  13. Guła said

    Rzecz jasna chazarskie, bo po co dalej owijać w bawełnę.

  14. Guła said

    Tym bardziej że jest opanowane zaplecze.

  15. ALI BABA said

    ..AD 6..”To w Teheranie (Listopad/Grudzień 1943) .” A MOŻE JEDNAK NIE W TEHERANIE…TYLKO NA KONFERENCJI W PAŹDZIERNIKU 1943 /!!/ W MOSKWIE..Raczej to ta konferencja przesądziła o losie Polski..Po niej było już wiadomo, że nasz kraj będzie okupowany po wojnie przez wojska sowieckie..Wynikało to ponoć z punktu 6.. „deklaracji o bezpieczeństwie” moskiewskiej, w której w imieniu 4 mocarstw Anglii, USA, Rosji i Chin oświadczono, że kraje te nie będą /!!/ używały swych sił wojskowych na terytoriach innych państw…oprócz celów przewidzianych w deklaracji niniejszej i po wspólnej konsultacji.!! Powyższe podaję za Cat-Mackiewiczem..

  16. Kazek said

    Stalin przesuwając granice Polski aż za Szczecin spowodował to ,że Polska i Niemcy nie będą mogły ułożyć poprawnych stosunków bo Niemcy będą dążyć do odzyskania tych terenów.
    Jedynym gwarantem polskiego Szczecina był ZSRR o to chyba Stalinowi chodziło.
    Już przed wojną ktoś napisał , że jak mamy kresy wschodnie to należy trzymać z Niemcami a jak zachodnie to z Rosją. Teraz robi się dokładnie odwrotnie i skutek jest taki,że Niemcy gospodarczo odzyskały już te tereny.
    Pan Śmiech niech tak nie chwali Stalina i tego poczdamskiego rozdania bo Polska utraciła swoje bardzo ważne ośrodki kultury na wschodzie , czysto polski Lwów , trzecie co do wielkości Polskie miasto przed wojną, jest teraz w łapach oszalałych banderowców.
    Ludność na Ziemiach Odzyskanych to przemieleni w maszynce do mięsa przesiedleńcy i uciekinierzy ze wschodu nie mający tutaj głębokich korzeni a więc łatwiej podatni na manipulacje.
    Jak patrzę na sąsiada to wiem kim był jego ojciec ale nie wiadomo nawet jakiej narodowości był jego dziadek. Chodziłem do szkoły z kolegą a niedawno się dowiedziałem ,że to Ukrainiec.

  17. RomanK said

    Panie Boydar…bez lajzow i niedojdow..alfonsi , sprzedwaczyki i prostytutki nie mialyby nawet marnej szansy…zaistniec.
    Jak w Texasie powiadaja- kazdy ma takie rzady na jakie zasluguje i na jakie go stac…

  18. Boydar said

    Powinienem zostać w życiu cukiernikiem. Biłbym pianę i wypiekał bezy.

    Panie Romanie, po raz kolejny „nie do końca pojmuję Pańską refleksję”. Wszystkie łajzy i niedojdy umocowane jako władza, w mgnieniu oka przepoczwarzają się w qurwy, alfonsów i sprzedawczyków. Obserwuję ten fascynujący skądinąd proces od czterdziestu lat. Wielu moich znajomych, ba, kolegów ze szkolnej ławki, zostało wysoko postawionymi. Szczególnie obecnie. Wiem kim byli i co reprezentowali. Widzę kim są, jakie podpisują decyzje i za czym głosują w sejmie i senacie. Ci, którzy dopuszczają z satysfakcją do owego „wysokiego postawienia” wiedzą doskonale, że tylko z łajzy i niedojdy mogą szybko i skutecznie zrobić qurwę i alfonsa. Człowiek z charakterem się nie nadaje. Między innymi i Pan się nie nadawał.

    Reasumując, Pańskie zdanie „… bez łajzów i niedojdów … alfonsi, sprzedawczyki i prostytutki nie miałyby nawet marnej szansy…zaistnieć …” nie do końca oddaje rzeczywisty stan rzeczy; w każdym razie jest zupełnie innym punktem widzenia (owszem, prawdziwym) na konstrukcję i eksploatację tego szamba.

    Aby nie zostać przez np. Pana JO posądzonym o „zakałapućkanie się” w wywodzie, wykrystalizuję swoją myśl – owe prące do władzy niedojdy i łajzy to jedynie wcześniejsza, larwalna postać qurwów, alfonsów i sprzedawczyków.
    Sprzeczność pomiędzy Pańską a moją tezą leży w tym, że z Pańskiego toku rozumowania można wyciągnąć wniosek że crasch naszego społeczeństwa to dzieło niedojdów. Ja jestem daleki od tego. Pomija Pan bowiem fakt, że tych Pańskich „niedojdów” nie wybieramy, oni wybierani są. Po wcześniejszej, starannej selekcji przez wyspecjalizowane gremia qurwów i alfonsów.

    I co, idziemy na wybory ?

  19. Zdziwiony said

    Nowością wydawniczą jest książka znanego prawosławnego pisarza Mikołaja Błochina „Rubież” (2011 r.), który w ostatnim czasie został zakonnikiem w klasztorze na dalekim Wschodzie. Przeor Sreteńskiego (Oczyszczenia NMP) Klasztoru Archimandryta Tichon (Szewkunow) nazwał tę książkę „prawosławną wersją wojny”. Różni się ona zasadniczo od wszystkiego, co do tej pory napisano o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Sednem „wersji” jest twierdzenie, że zwycięstwo nad niemieckim faszyzmem zapewniły nie komunistyczna partia, nie Stalin, nie sowiecka broń, a Pan Bóg, Najświętsza Bogurodzica i prawosławni Święci po modlitwach wierzących ludzi.

    Niezwykła Pomoc Bożej dla Rosji w latach 1941-45 za przyczyną Bogurodzicy Maryi i Świętych narodu rosyjskiego zastanawiamy się nad niepojętymi dla nas działaniami Pana Boga. Dlaczego Bóg, mając przed sobą dwie bezbożne armie: sowiecką i niemiecką, dwa antychrześcijańskie totalitaryzmy, udzielił pomocy bolszewikom, a nie nazistom… Żołnierze niemieckiej armii na swych pasach nosili napis „Gott mit uns” („Bóg z nami”), żołnierze armii sowieckiej – gwiazdy, satanistyczno-masońskie pięcioramienne gwiazdy (pentagramy). Pan Bóg udzielił pomocy tym z gwiazdami Lucyfera. Dlaczego?. Nasze plany nie są planami Boga i nasze myśli nie są myślami Boga. Ale Pan Bóg wiedział, że według planu Stalina w 1943 roku zamierzano zlikwidować ostatniego kapłana i zniszczyć ostatnią świątynię Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. I Pan Bóg do tego nie dopuścił, Cerkiew nie umarła i zaczęła się odradzać. Wobec tej Cerkwi, wschodniego płuca Kościoła Chrystusowego, Pan Bóg ma prawdopodobnie swoje dalsze plany, które będą realizowane w przyszłości.

    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=3&ved=0CCwQFjACahUKEwjgnIOT-svHAhXEvHIKHby9BMA&url=http%3A%2F%2Fnachwaletrojcyswietej.pl%2Fstrony%2Fdzienniczek%2F2013-05-maj%2Fpliki%2FZ_historii.doc&ei=omvgVeDDIMT5ygO8-5KADA&usg=AFQjCNGtYgzKcfFDp5OrjnLBJmH0zdzlJA

  20. Nie ma co – znakomity i bardzo na czasie tekst red. Śmiecha.

    A tak przy okazji w odpowiedzi p. Stefanovo (kom. nr 6):
    Niestety, Pański zarzut względem autora jest zasadniczo chybiony i niesłuszny. Nie odpowiada absolutnie prawdzie pogląd, jakoby, dosłownie cytuję Pańską opinię, „Konferencja w Poczdamie była (tylko) przyklepaniem postanowień teherańskich”, zwłaszcza w przedmiocie ostatecznego kształtu granic powojennej Polski (PRL). Jakkolwiek polska granica wschodnia została już praktycznie przesądzona właśnie w Teheranie, i mimo, że na tej konferencji i następnie na konferencji w Jałcie poczyniono bardzo istotne ustalenia ws. granicy zachodniej (i północnej), to decydująca batalia pomiędzy Stalinem a Anglosasami o ostateczny kształt i przebieg powojennej granicy polsko-niemieckiej miała miejsce właśnie w Poczdamie.
    Stąd też p. Śmiech jak najbardziej słusznie podkreśla wagę tej rocznicy. Zainteresowanym bliżej tym tematem proponuję lekturę następujących tekstów:
    http://piastpolski.pl/czysmy-wygrali-czysmy-przegrali-ii-wojne-swiatowa
    http://piastpolski.pl/czysmy-wygrali-czysmy-przegrali-ii-wojne-swiatowa-c-d-tekstu-z-9-maja-br

  21. MatkaPolka said

    Cała współczesna historia jest zakłamana. Niemcy permanentnie fałszują historie i zawsze to robili. Krzyżacy zaczęli swoje urzędowanie w Polsce od sfałszowania Aktu Nadania ziemi Chełmińskiej.

    Państwo niemieckie w istocie nie istnieje i nigdy nie istniało.

    Prusy wyrosły na trupie Polski w wyniku zbrodni rozbiorów.
    Podobnym aktem rozbiorów było „Zjednoczenie Niemiec”(350 małych księstw) pod berłem Pruskim.

    W istocie Niemiec nigdy nie było
    Ciągle myli się Niemcy z Prusami – Niemcy to były Prusy – wyrosłe z podbojów Krzyżaków na Polskę i inne państwa Słowiańskie.

    II Rzesza niemiecka została proklamowana za Bismarcka w Paryżu w 1871 r. i trwała do zakończenia I wś.
    III Rzesza niemiecka została proklamowana przez Hitlera a 1933 i trwała do zakończenia II wś –
    Państwo pruskie

    I Rzesza – Niemcy twierdzą, że było to Święte Cesarstwo Rzymskie „Narodu Niemieckiego” – Tak, było to Święte Cesarstwo Rzymskie, ale Narodu Frankońskiego i trwała do roku 1806 – rozwiązane przez Napoleona.

    Można rożnie interpretować fakty historyczne – Niemcy ciągle historie fałszują
    Trzeba uznać zręczność i przebiegłość dyplomatyczna bandyckiego państwa krzyżackiego – ale nie można ciągle tym oszustwom ulegać.

    Jednak najważniejszym argumentem sa współczesne badania genetyczne – haplogrupa Y-DNA

    Nie ma żadnego genu niemieckiego, nie ma genu krzyżackiego, nie ma genu pruskiego – tak jak nie ma genu amerykańskiego lub kanadyjskiego – tereny „niemieckie” to tereny osadnictwa słowiańskiego.

    Było bardzo wiele artykułów na temat Słowiańszczyzny Zachodniej w Gajowce.

    Granica Polski powinna być na rzece Ren, a nie na Odrze i Nysie – to największe krzywda wyrządzona Polsce przez Aliantów. Cale północne Niemcy to Polska, a południowe to Czechy i Morawy.

    Przypomnę starszy, arykuł o Umowie Poczdamskiej pisane na podstawie opracowania Stowarzyszenia Polskich Kombatantów.

    Umowę Poczdamska, która jest podstawa ładu prawnego i politycznego po II wojnie światowej i źródłem wielu innych umów i traktatów międzynarodowych.

    Umowa Poczdamska i Ustawa 46 Sojuszniczej Rady Kontroli nad Niemcami (SRKnN) mówiły o BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI Niemiec , o LIKWIDACJI PAŃSTWA PRUSKIEGO i o powstaniu Polski w obecnych granicach. Dnia 25.02.1947 roku, SRKnN wydala USTAWĘ nr 46 o LIKWIDACJI PAŃSTWA PRUSKIEGO, aby NIGDY WIĘCEJ nie doszło do odrodzenia się Militaryzmu Pruskiego. To Militaryzm Pruski był odpowiedzialny za rozbiory Polski w XVIII i XIX w., szereg wojen w Europie i za dwie wojny światowe w XX w., które spowodowały śmierć milionów ludzi.

    Ustawa 46 wykonywała Umowę Poczdamską i zgodnie z tą Umową jest i była dodatkowym potwierdzeniem i uregulowaniem uzupełniającym w zakresie granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie Łużyckiej. Niemcom narzucono bezwarunkową kapitulacje. Niemcy nie były stroną w tej umowie i nie miały nic do powiedzenia.!!

    Dodać należy i podkreślić bardzo mocno, że to nie była to nagroda dla Polski za jej wkład zbrojny w zwycięstwo w II wojnie światowej. Górny Śląsk, Dolny Śląsk, Pomorze Wschodnie i Zachodnie, Wielkopolska i Mazury dolny bieg Wisły i Odry to obok Małopolski, Mazowsza to ZIEMIE RDZENNIE POLSKIE . To właśnie te ziemie stanowią o polskości Polski; Ziemie wschodnie Rzeczypospolitej Obojga Narodów tj. Kresy to wynik wielowiekowej Unii Polski z Litwą. Polska sięgała aż po Kamieniec Podolski.

    Tzw. Ziemie Odzyskane, Ziemie Zachodnie zostały przez Polskę utracone w wyniku ekspansjonizmu Militaryzmu Pruskiego, tajnej dyplomacji i spisków pruskich zarówno przed i w czasie rozbiorów, jak i później w wyniku skomplikowanego procesu historycznego, którego wyrazem był miedzy innymi Kulturkampf Bismarcka. Dziś na naszych oczach obserwujemy powtórkę tego procesu – ekspansji Niemiec na ziemie rdzennie polskie.

    Umowa Poczdamska obowiązuje od dnia podpisania (02.08.1945 r.) jest bezterminowa (nie określa czasu obowiązywania) i zawiera cechy umów wieczystych – reguluje zagadnienia, które w prawie traktatowym zaliczane są do spraw regulowanych przez umowy wieczyste, którymi są traktaty pokoju. Tak jak zbrodnie ludobójstwa zbrodniczej, nazistowskiej III Rzeszy niemieckiej nie ulegają przedawnieniu.

    Wykonanie Umowy Poczdamskiej jest równoznaczne z zawarciem traktatu pokoju.

    Polska wykonała zobowiązania nałożone na nią w Umowie Poczdamskiej przez SKRnN i w wyniku tego uzyskała dodatkowy tytuł prawny do ochrony praw nabytych z wykonania tej Umowy.

    Mocarstwa-strony Umowy Poczdamskiej (USA, ZSRR, WB i Francja) mają obowiązek wykonać względem Polski wszystkie postanowienia Umowy Poczdamskiej, włącznie z postanowieniem dotyczącym granicy polsko-niemieckiej na Odrze i Nysie Łużyckiej, które wszyscy sygnatariusze tej Umowy uznali za ostateczne.

    Polska wykonała NAKAZ zwycięskich aliantów (SRKnN) transferu ludności niemieckiej z Polski na obszar „NIEMIEC JAKO CAŁOŚCI” zgodnie z Umową Poczdamską, ale większość ludności niemieckiej już przedtem porzuciła obszar przyznany Polsce tą Umową – głównie w wyniku zastosowania przez cofające się wojska niemieckie strategii „Spalonej Ziemi” według niemieckiego planu „Nero” opatrzonego hasłami „Regen” und Hagel” (Deszcz i Grad).
    Niemcy uciekali ze strachu przed odpowiedzialnością za swoje zbrodnie
    .

    Przywódcy polityczni państw sprzymierzonych byłej koalicji antyniemieckiej zdaja się o tym wszystkim nie pamiętać, nie dostrzegać, nie zauważać, akceptują odradzający się Pruski Rewizjonizm. Zgoda i przyzwolenie na to jest POGARDĄ DLA 60 MLN OFIAR WOJENNYCH i żołnierzy państw Koalicji (Rosja, Anglia, Francja USA i sojusznicy) w tym ponad 7 mln ofiar polskich, którzy zginęli w ujarzmieniu Pruskiego Militaryzmu.

    WYMYSŁ Z UNIA EUROPEJSKA JEST SPRYTNYM WYBIEGIEM REWANŻYZMU NIEMIECKIEGO i stoi w jaskrawej sprzeczności ze wszystkimi wcześniejszymi zapisami prawa międzynarodowego. Jest odrodzeniem się Militaryzmu Pruskiego. Jest wyzwaniem politycznym dla narodów świata.

    Unia Europejska to Unia Germano-Europejska. Świadczy o tym nasilająca się ekspansja na ziemie polskie Niemców i coraz silniejsze roszczenia ziomkostw niemieckich. „Drang nach Osten” trwa nieustannie, w białych rękawiczkach, przy milczącym poparciu przywódców politycznych byłej Koalicji antyhitlerowskiej, a w Polsce przy udziale kolejnych ekip rządzących od lewicy do prawicy. Słowo ciałem się staje – wszystkie wątpliwości, tysiące publikacji, wcześniejsze głosy krytyków UE i eurosceptyków potwierdzają się w całej rozciągłości. Przywódcy polityczni krajów europejskich nie liczą się z pamięcią 60 milionów ofiarach wojny, swoich obywateli, wywołanej przez zbrodniczą, nazistowską Trzecią Rzeszę niemiecką. Dziś Narodom Europy, obywatelom państw zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej odmawia się prawa do Referendum. Francja i Holandia odrzuciły Konstytucję Europejską w referendach w związku z tym zmieniono Konstytucje na Traktat Reformujący (Lizboński), ale tym razem odmówiono i zablokowano referenda na temat przyjęcia tego Traktatu w krajach członkowskich Unii, a w tym w Polsce. W Irlandii zrobiono aż dwa referenda; w Polsce i innych krajach europejskich żadnego.

    UE to nowa forma rewanżyzmu niemieckiego. To nic innego jak realizacja niemieckiej polityki roszczeniowej – to współczesne „Drang nach Osten”.

    Zmieniły się formy agresji i podboju. Zmieniły się bronie z KONWENCJONALNYCH na EKONOMICZNE I POLITYCZNE – bronie bankowe (wyszły Tanki przyszły Banki), bronie przemysłowe, bronie pogodowe (np. powodzie), ceny skupów takie, aby nie opłaciło się polskiemu rolnikowi produkować przy jednoczesnych dotacjach dla rolnika niemieckiego, wyprzedaż przemysłu i miejsc pracy, wymuszająca emigrację za chlebem ( fizyczna depopulacja narodu już nie jest potrzebna) i propagandowe. Broń propagandowa – propaganda niemiecka jak się okazuje MA OLBRZYMIĄ SIŁĘ OGŁUPIANIA i trzeba dodać zawsze miała.

    Skuteczność ogłupiania społeczeństwa i ‘Mężyków Stanu’ przeciwnika przez niemiecką propagandę przy realizacji własnych celów przybiera formy bardzo wyrafinowane. Bronie polityczne takie jak referenda i manipulowanie ich wynikami, jak osadzanie na kluczowych stanowiskach decyzyjnych innych krajów posłusznych Niemcom polityków. Ludowy Niemiec folksdojcz Tusk ( wszyscy dziadkowie ze strony matki i ojca Tuska byli Żydami podpisali ‘ Volksliste’) reprezentuje interes niemiecki. Może to nieładnie wypominać komuś czyny dziadków, ale fundacje niemieckie Schumana czy Adenauera, finansowała kampanię wyborczą Tuska na premiera w celu osiągnięcia celów gospodarczych i politycznych odradzającego się Militaryzmu Niemieckiego.

    Istniejący w Berlinie Institute for Cultural Diplomacy to najwyraźniej nowa forma starego Kulturkampfu
    Bismarcka. Skąd my Polacy to znamy? Skąd znają to inne narody europejskie? To przejaw tej samej buty niemieckiej. Nawet nazwa prawie ta sama tylko brzmiąca po angielsku.

    Niemcom jakoś nic innego nie chce przyjść do szwabskiej głowy – tylko Kulturkampf, Lebensraum, Korytarze i Roszczenia. Polska i wszyscy inni maja się dostosować do roszczeń niemieckich – bo inaczej będzie nie-kulturalnie i nie-dyplomatycznie. A tenże Instytut mocno i aktywnie promuje Stany Zjednoczone Europy pod przewodnictwem Niemiec i bez granic. I na to są przeznaczane olbrzymie fundusze.

    Europejscy przywódcy państwowi po odśpiewaniu na baczność Ody do Radości – ‘Ode an die Freude’ – fragmentu IX symfonii Ludwika van Beethovena – hymnu Unii Europejskiej, już wkrótce pewnie w ramach tego nowego Kulturkampfu zaśpiewają razem Mein Führer, Mein Führer, Soldaten Offizieren, podajmy sobie ręce w piosence, w piosence (wesoło). Wszystko w Unii Europejskiej ma mieć NIEMIECKĄ PIECZĘĆ.

    Tajna polityka niemiecka od wieków jest ta sama. Konsekwentna, długofalowa i bardzo skuteczna. W czasach przedrozbiorowych Niemcy były w stanie osadzić na tronie polskim Augusta II, a potem jego syna Augusta III, a na tronie carskim Prusaczkę Katarzynę II wraz z całym jej niemieckim dworem i generalicją. Ich polityka doprowadziła do rozbiorów Polski.

    Wszystkie powstania i zrywy niepodległościowe w Polsce były z inspiracji i podżegania Prus i zawsze skierowane przeciw Rosji, nigdy przeciw Prusom. Wymowny jest przykład Powstania Styczniowego z tajnej inspiracji samego Bismarcka. Podburzona patriotyczna młodzież szlachecka ledwie uzbrojona i chłopi uzbrojeni w sztachety z gwoździem wyruszali do boju z regularnymi wojskami carskimi. Kozacy chłopom obcinali ręce szablami, a patriotyczna młodzież szlachecką zsyłano na Syberie. Konfiskowano majątki. Pustoszały dworki i pola. Na miejsce wyrugowanego w ten sposób żywiołu polskiego wchodził żywioł niemiecki i żydowski. I jak mawiali starożytni – ‘Es fecit cui prodest’ – ten zrobił, kto skorzystał.

    Polska i Polacy mają swoje rachunki krzywd z Niemcami. Jednak najbardziej dziwi postawa wszystkich innych państw europejskich. Co na to wszystko politycy europejscy zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej – ci wszyscy wielcy Mężowie Stanu?

    W postępowaniu polityków niemieckich widać myśl państwowa i obronę interesów narodu niemieckiego.
    Tej myśli państwowej niestety nie da się zauważyć u polskich W odrodzonej po I wojnie światowej Polsce, w czasach międzywojennych Niemcy byli w stanie zainstalować proniemiecką ekipę Piłsudskiego, która zostawiła Polskę praktycznie bezbronna. To Hitler sam kiedyś powiedział, że uderzył na Polskę kiedy miał pewność, że jest bezbronna i osamotniona. Ciekawe, gdzie się mieści ten ośrodek teutońskiej myśli państwowej?

    Jeśli ktoś naiwnie wierzy w dobrodziejstwa UE i szlachetność Niemców, niech przyjrzy się współczesnym mapkom w encyklopedii Germanica , jak wyglądają Polska i Niemcy. Wg tych map Katowice, Wrocław, Szczecin, Poznań, Gdańsk, Bydgoszcz, Olsztyn, Królewiec należą do Niemiec. Polska jest zredukowana do jakiegoś Lublinlandu. Nie dociera to jakoś do świadomości euroentuzjastów „Światłych Europejczyków”.

    TEN OBRAZEK STARCZA ZA CAŁY ARTYKUŁ. Prosta i oczywista wizualizacja – nic dodać nic ująć.

    http://en.metapedia.org/wiki/East_Germany

    Gebiete des Deutschen Reiches
    Ostpreußen (unter polnischer, russischer und litauischer Verwaltung)
    Westpreußen (unter polnischer Verwaltung)
    Posen (unter polnischer Verwaltung)
    Pommern (unter polnischer Verwaltung)
    Schlesien (unter polnischer Verwaltung)

    Roszczenia stały się częścią OFICJALNEJ DOKTRYNY POLITYCZNEJ PAŃSTWA NIEMIECKIEGO.
    Roszczenia niemieckie przestały być już dawno żądaniami garstki wydawałoby się ekstremistów ze „Związku Wypędzonych”. Wciąż obowiązująca treść artykułu 116 Konstytucji Niemiec, jest stanem agresji prawnej wymierzonej przeciwko Polsce.

    ART 116 I ART. 146 USTAWY ZASADNICZEJ (..). RZESZA NIEMIECKA ISTNIEJE NADAL (..), co powinno być rozumiane, jako ISTNIENIE RZESZY W JEJ STARYCH GRANICACH Z 1937 ROKU.

    Ten zapis w Konstytucji Niemieckiej w myśl Umowy Poczdamskiej jak również umów międzynarodowych jest NIELEGALNY, tak samo jak istnienie ziomkostw.

    „Mężyków Stanu” i innych europejskich polityków. Interes Niemców jest oczywiście sprzeczny z interesem Polski i Narodu Polskiego i dodać trzeba, co jest ustawicznie pomijane, również sprzeczne z interesem narodów Europy.

    Sytuacja na scenie politycznej przyspiesza i rozwija sie bardzo dynamicznie. Po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego przez prezydenta Kaczyńskiego i po wydaniu orzeczenia niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe w czerwcu ubiegłego roku o niezgodności Traktatu Lizbońskiego z Konstytucja niemiecką sytuacja się zmieniła. To orzeczenie odłożyło integracje Europejską na czas nieokreślony i stawia Niemcy w pozycji SUWERENA. To bardzo znaczący fakt polityczny, aczkolwiek pomijany i nie nagłaśniany przez prasę i media będące pod kontrola Niemców. Orzeczenie TK stwierdza, że Traktat Lizboński jest niezgodny z Konstytucja niemiecką. Innymi słowy politycy niemieccy postąpili wbrew prawu, a wiec złamali prawo, a taki czyn jest czynem bezprawnym. Najprostsza interpretacja tego faktu jest taka – ktoś, kto popełnia czyn bezprawny popełnia czyn kryminalny. Ale Niemcy są agresorem i chcą, aby ich prawo nie dotyczyło; ma dotyczyć wyłącznie napadniętego.

    Niemcy innymi słowy już wcale nie potrzebują lub potrzebują coraz mniej Unii Europejskiej. Traktat w Schangen otworzył im granice do ekspansji terytorialnej. Istnienie Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie stwarza w przyszłości nieograniczone możliwości kontroli gospodarki w poszczególnych regionach. Niemcy Unię Europejską traktują instrumentalnie, jako środek do celu, przyjmując rolę ‘Hegemona’ z lokalnymi, podporządkowanymi, politykami jako administratorami.

    A MIAŁO BYĆ INACZEJ. Koncepcja Charles de Gaulle Wspólnoty Europejskiej była koncepcją Europy Niezależnych Ojczyzn, a nie jednego superpaństwa – Stanów Zjednoczonych Europy pod przewodnictwem Niemiec, tak jak określa to Traktat Lizboński. Dzisiejsza Unia Europejska to koncepcja kompletnie przeciwna, zmienia o 180 stopni pierwotną koncepcję Europy Ojczyzn Charlesa de Gaullea.

    Mam wrażenie, że świat wkracza w krainę absurdu. To co obserwujemy na dzisiejszej scenie politycznej to jakieś absurdalne Deja Vu. To już było. Tuż przed wybuchem II wojny światowej premier Wielkiej Brytanii Chamberlain wrócił do Londynu z Monachium po negocjacjach z Hitlerem chełpiąc się przywiezieniem ‘Pokoju’. Wkrótce po tym wybuchła wojna.

  22. MatkaPolka said

    O PANGERMAŃSKIM SZOWINIŹMIE I NACJONALIŹMIE, O NIEUSTANNYCH PRÓBACH NACIĄGANIA FAKTÓW I ANGLO-NIEMIECKICH MANIPULACJACH przy Y-DNA

    http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/o-pangermanskim-szowinizmie-i-nacjonalizmie-o-nieustannych-probach-naciagania-faktow-i-anglo-niemieckich-manipulacjach-przy-y-dna

    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

    SKĄD POCHODZĄ POLACY, SŁOWIANIE

    Populacje haplogrupy R1a1a1 i jej podgrupy żyją dziś w Polsce w największym w całej Europie jednorodnym zagęszczeniu, bo około 57% ludności Polski.

  23. Boydar said

    Czego się Matka Polka obawia ? „… Nie ma żadnego genu niemieckiego, nie ma genu krzyżackiego, nie ma genu pruskiego – tak jak nie ma genu amerykańskiego lub kanadyjskiego – tereny „niemieckie” to tereny osadnictwa słowiańskiego …”

    No pewnie że nie ma. Cała reszta komentarza zdaje się jednak tej tezie przeczyć. I pod tą sprzecznością się Matka podpisała (no powiedzmy, że pod nią, raczej nad nią).

  24. grzech said

    kwestia granic wschodnich to odrębny temat. Tam bez żadnych wątpliwości zostaliśmy skrzywdzeni, dlatego nie uważam że wygraliśmy wojnę, bo które państwo zwycięskie traci 2/3 terytorium? A decyzje zostały podjęte bez nas i przeciwko nam.
    O ile powrót do granicy zachodniej na Odrze był słuszny choć mogło być dalej – na Łabę, gdzie była granica państwa Mieszka I na początku panowania, dzięki czemu Serbowie Łużyccy mieliby łatwiej by pozostać narodem słowiańskim, to sposób jej ustalania – tj. bez nas (bo marionetek Stalina nie zaliczam do narodu) oraz brak zabezpieczenia przed trwającą wciąż rewizją granicy to już woła o pomstę do nieba.

    Również nie zgadzam się że Niemcy nam nie zagrażają, proszę przeczytać poniższe:
    http://wolnemedia.net/polityka/przyjazn-czy-zagrozenie/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: