Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Anucha o Czy Polska ma politykę wschodn…
    Anucha o Czy Polska ma politykę wschodn…
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (60 – …
    Dziadzius o Step we krwi?
    Rokitnik o Step we krwi?
    Alina@Warszawa o Step we krwi?
    revers o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o Eksperci ONZ: „Aborcja podstaw…
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Maverick o List otwarty do łajdaka
    osoba prywatna o Wolne tematy (60 – …
    Siekiera_Motyka o Wolne tematy (60 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 497 obserwujących.

Wstęp do michnikologii zapachowej

Posted by Marucha w dniu 2015-08-27 (Czwartek)

Ach, ileż radości dostarcza niekiedy lektura żydowskiej gazety dla Polaków – i to nie tylko najweselszego w całej gazecie działu religijnego, gdzie rzucona przez redakcyjny Judenrat na religijny odcinek frontu ideologicznego pani red. Katarzyna Wiśniewska sztorcuje biskupów, a pan red. Jan Turnau, w charakterze samego religijnego cymesu stręczy mniej wartościowemu narodowi tubylczemu „judeochrześcijaństwo” – w czym zresztą dzielnie sekunduje mu małżeństwo państwa Terlikowskich, próbujące uciułać sobie pierwszy milion na dewocji – ale również lektura publikacji samego pana redaktora Michnika, mianowanego przez jakichś nowojorskich rodaków „Żydem Roku 1990”!

Pan redaktor Michnik ostatecznie zdemaskował – Rosjanie powiedzieliby, że „razobłaczył” – złego ruskiego czekistę Putina i rządzące Rosją to całe KGB – że mianowicie „cuchnie strachem przed własnym narodem”. Skoro sam pan redaktor Michnik tak napisał w żydowskiej gazecie dla Polaków, to, ma się rozumieć, nie wypada nam zaprzeczać. Jeśli jednak nawet nie zaprzeczamy, to nic nie stoi na przeszkodzie rozebrać sobie z uwagą, skąd właściwie pan redaktor Michnik może wiedzieć takie rzeczy?

Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że to wywąchał. Żeby wywąchać takie rzeczy, trzeba mieć specjalnego nosa. Z tym u pana redaktora nie ma kłopotu; specjalnego nosa to on ma – na co zwrócił uwagę jeszcze za pierwszej komuny Janusz Szpotański w słynnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”: „Wszędzie mięsiste węszą nosy, w powietrzu kłębią się donosy…” – i tak dalej. No dobrze, wywąchał – ale właściwie kiedy? Przecież wywąchać takich rzeczy z Warszawy niepodobna. Tego nie potrafi nawet właściciel najbardziej wyspecjalizowanego nosa. Zatem i pan redaktor Michnik musiał wywąchać to wcześniej, kiedy jeszcze odbywał z zimnym ruskim czekistą Putinem bliskie spotkania III stopnia w sławnym Klubie Wałdajskim, gdzie zimny ruski czekista swoich gości karmił i poił.

No dobrze – ale czy w na tamtym etapie, kiedy to na łamach żydowskiej gazety dla Polaków, a więc nie bez aprobaty pana redaktora Michnika, sam Główny Cadyk Rzeszy, to znaczy pardon – jakiej tam znowu „Rzeszy”; nie żadnej „Rzeszy”, tylko oczywiście sam Główny Cadyk Rzeczypospolitej – czyli pan Aleksander Smolar pryncypialnie chłostał prezydenta Lecha Kaczyńskiego za „postjagiellońskie mrzonki” – więc czy na tamtym etapie zimny ruski czekista Putin już „cuchnął strachem przed własnym narodem”?

Jeśli „cuchnął”, to w porządku, bo wtedy pan redaktor Michnik natychmiast by to wywąchał, zwłaszcza zachodząc zimnego ruskiego czekistę Putina od odpowiedniej strony. Takie sytuacje mogły się w sławnym Klubie Wałdajskim zdarzać, bo o ile goście mogli tam sobie wypić i zakąsić ile dusza zapragnie na kosz zimnego czekisty, to przecież i Putin musiał też coś z tego mieć. Jeśli zatem na tamtym etapie pan redaktor Michnik, oczywiście w momencie kiedy przychodziła jego kolej, zachodził zimnego ruskiego czekistę Putina od odpowiedniej strony, to rzeczywiście coś tam mógł wywąchać.

No dobrze – ale co konkretnie? Pan redaktor powiada, że „strach przed własnym narodem” No dobrze – ale skąd właściwie pan redaktor Michnik może wiedzieć, jak pachnie strach, a zwłaszcza – „strach przed własnym narodem”? A wygląda na to, że wie takie rzeczy, skoro wśród mnóstwa zapachów, jakie zarówno w naszym nieszczęśliwym kraju, jak i w Rosji, unoszą się w powietrzu, natychmiast i bezbłędnie rozpoznał ten charakterystyczny.

To przynosi wprawdzie zaszczyt jego powonieniu, ale niestety nie posuwa nas naprzód w udzieleniu odpowiedzi na pytanie, skąd u pana redaktora Michnika taka pewność, że to „strach przed własnym narodem”? Wprawdzie wiemy, że pan redaktor Michnik ma co najmniej tyle samo zalet i przymiotów, co kiedyś Józef Stalin, ale czy wśród nich jest również wiedza aprioryczna w dziedzinie zapachów?

Taka hipoteza byłaby nie tylko z różnych powodów ryzykowna; po pierwsze ze względu na samego pana redaktora Michnika, bo tak się akurat składa, że największą wiedzą aprioryczną mają gatunki biologiczne na najniższym poziomie rozwoju. Zatem stawianie hipotezy o wiedzy apriorycznej, niechby tylko w zakresie zapachów, graniczyłoby ze świętokradztwem. Jakże to – pan redaktor Michnik, autorytet moralny, „Żyd Roku 1990” – i najniższy poziom rozwoju? Nie, nie, wykluczone!

Po drugie – nie ma nawet najmniejszych poszlak, które u pana redaktora mogłyby wskazywać na wiedzę aprioryczną nawet w tej dziedzinie. Zatem – skoro nie wiedza aprioryczna, to nabyta. Innej możliwości nie ma. No dobrze – ale nabyta kiedy? Fizjologia i psychologia zgodnie sugerują, że większość umiejętności człowiek nabywa w wieku dziecięcym. Nawiasem mówiąc, podobna sugestia wypływa z ludowego przysłowia, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Nie jest żadną tajemnicą, że dzieciństwo pana redaktora Michnika upłynęło w rodzinie stalinowców, w dodatku – pochodzenia żydowskiego. To tam mógł nawąchać się tylu rozmaitych zapachów, że pamięć o nich i umiejętność natychmiastowego i bezbłędnego ich rozpoznawania, pozostała mu na całe życie. Wśród tej mnogości zapachów musiał również występować, a może nawet dominować zapach „strachu przed narodem”, niekoniecznie „własnym”, bo na tamtym etapie żadnego strachu przed „własnym” narodem rodzina państwa Szechterów nie miała powodu odczuwać.

Co innego strach przed mniej wartościowym narodem tubylczym, który na tamtym etapie był poddawany szczególnie okrutnej opresji przez przemoc, w której rodzina państwa Szechterów miała swój istotny udział. Mógł on niekiedy się objawiać i to właśnie w postaci nieprzyjemnego zapachu, który najwyraźniej musiał zapaść panu redaktorowi w pamięć. Dlatego dzisiaj w taką pewnością go rozpoznaje. No tak – ale dlaczego dopiero dzisiaj, a nie wtedy, gdy zimnego ruskiego czekistę Putina w sławnym Klubie Wałdajskim obwąchiwał z odpowiedniej strony? A dlatego, że mądrość ówczesnego etapu nakazywała powstrzymywanie się z rozpowszechnianiem takich spostrzeżeń, podczas gdy mądrości etapu obecnego odwrotnie – nakazują takie spostrzeżenia nagłaśniać.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarze 33 to “Wstęp do michnikologii zapachowej”

  1. Sybirak said

    Coś się dzieje !

    Jak pisał Sołżenicyn jeżeli w narodzie zaczyna się coś „tlić”, dla innych niewyczuwalnie,
    naród wybrany to już czuje i podejmuje stosowne działania zaradcze.

    A tli się, tli !

    Otóż kagebista Putin zaprowadził w Rosji porządek, w którym międzynarodowa szajka
    lichwiarzy, wydrwigroszów i pasożytów społecznych z dnia na dzień traci wpływy
    i nie wygląda na to by kiedyś to się zmieniło. Żydów się toleruje do póty puki pracują
    jak wszyscy pozostali szeregowi Rosjanie.
    Co gorsza ta wstrętna Rosja jest blisko Polski w której rezyduje pan Michnik ze swoją
    „Gazetą Wyborczą”. A nuż „zaraza putinowska” przedostanie się do Polski wtedy dla
    wrogów narodu polskiego może być ciasno…
    I zaradzić temu nie sposób !

    Militarnie, cichaczem, Rosja odbudowała swoje siły, startując po Jelcynowskiej zapaści
    od razu z wyższego poziomu techniki i technologii, wyprzedziła Wuja Sama, który
    główkuje jak by to nie zwalić się w totalny kryzys. Wyrównanie szans na drodze
    wojennej nie wchodzi w rachubę – nie da rady ! A jeszcze Chiny…

    W tej sytuacji „Żyd Roku 1990” w rozpaczy sięgnął po stare żydowskie „sposoby” : opluwanie, dyskredytowanie, okłamywanie, zaklinanie deszczu i tp. stąd brednie o strachu Putina przed własnym narodem. Może to wciskać tylko naiwnym,
    Jeśli ktoś śmierdzi strachem to tylko pan redaktor Michnik i on o tym wie !

    Idą zmiany !

  2. zzzzzz said

    moim skromnym zdaniem nie powinno sie na forum patryjotycznym podawac takich tekstow gdyz to tez jakas reklama tego gowna zwanego wyborcza . Gowno ma to do siebie ze nie ruszane nie smierdzi…. Tez potulnosc Polakow jest porazajaca-czego to gowno zalega w kazdym kiosku czy empiku? niech sobie zydlak najmie ulicznych sprzedawcow buli im aby wciskali przechodnia. Najlepiej niech sie zrzuci na budki z gwiazda Dawida aby bylo wiadomo gdzie jego ryj. I dlaczego to scierwo nazywac panem?? ich tytul to reb lub mosiek lub inny jonkiel-trzeba nazywac rzeczy po innemu. Tez ten Duda jak chce byc Komorowskim lub Kaczorem to niech sobie bedzie po co bredzi ze jest prezydentem gdy chce byc podupkiem Merkelicy lub innego poroszczenko czy jak go tam zwia po ojcu

  3. jaszmija said

    Jeśli ktoś nie zna:

  4. Boydar said

    Gów.no nie śmierdzi tylko w jednym przypadku – obficie posypane wapnem. Sprawdziłem.

  5. Dictum said

    To jest znakomity tekst do znakomitego kabaretu (takich dziś już nie ma, może w jakichś szczatkowych formach, np. Pietrzak), a wiadomo, że znakomite teksty kabaretowe to najlepsza publicystyka, tyle że dla inteligentnych. Dziś zapełniają jakieś hale widowiskowe całe rzesze widzów tak kompletnie niewymagających, że cieszą się jakby im kto w kieszeń narobił, gdy na scenie popisują się prymitywni, ordynarni idioci, nazywający się kabareciarzami. Ale to jest odrębny temat.
    Michnik sam jest g…m, które się omija albo niszczy. Michalkiewicz nie omija, tylko po mistrzowsku pokazuje, jakie to jest śmierdzące g…o.

  6. RomanK said

    NO …..a co nowego dowiedzielista sie z wysmienitego textu pana Stasia????
    Co takiego o czym nie wiedzialby Wladek , Wladkowa, Wladkowe dzieciska, a nawet Wladkowa koza…pies i kot..a nawet myszy..i to od paru lat?????
    Wicie rozumicie ,,,bedom zmiany…o j bedom,,,,:-))))) samoloty nisko latajom:-))))

    Panie Romanie, ja cenię u red. Michalkiewicza nie tylko ewentualną odkrywczość jego felietonów, ale – moźe przede wszystkim – znakomite poczucie humoru i gryzącą ironię. Szkoda, że do takich troglodytów, jacy pracują w Michnikurewstwie, niewiele z jego wyrafinowania dociera.
    Admin

  7. Boydar said

    dociera, dociera … słychać jak skrzypi, stronami oczywiście …

  8. NyndrO said

    Tak sie zastanawiam,czy Pan na nas krzyczy,czy na Pana Kierownika,Panie Romano.:-)

  9. Dictum said

    ad. 6. A Pan Roman w kółko swoje.

    Panie Romanie (malkontencie ze szczególnym uwzględnieniem publicystyki St.M.), z satyry na ogół specjalnie niczego nowego nie dowiadujemy się, choć upieram się, że felietony pana Michalkiewicza są i dowcipne, i naładowane licznymi informacjami niekoniecznie wszystkim znanymi (Panu jest – zdaje się – wszystko znane). Satyra jest potrzebna jak świeże powietrze w tym zaduchu poważnych tekstów i to przeważnie o rzeczach okropnych. Potrzebna i tyle, a szczególnie kiedy jest taka właśnie, jak ta, czyli inteligentna.

  10. Sadłowski said

    A ja Go lubię, czy z tego powodu jestem nienormalny?

    Zależy, jakiej Pan narodowości.
    Admin

  11. Dictum said

    ad. 9.
    Tak, jeśliś Polak.

  12. Sadłowski said

    Sam już nie wiem?

  13. Ras said

    Pan RomanK ma racje. Kabaret do kabaretu a publicystyka do gazet.

    Pisarze do pióra, studenci do nauki, księża na Księżyc…
    Admin

  14. NyndrO said

    Czyzby?A gdzie widzialby pan wielce czcigodnego Pana Romana?

  15. Boydar said

    A ja bez wstrętu patrzę na rekiny ludojady, w National Geographic na przykład (jak przypadkiem trafię).

  16. RomanK said

    Panie Ras…pan by chcial uporzadkowac nieporzadkowalne:-))))
    Pan by chcial zeby bylo po ludzku i -jak ludzie..Zeby rzad rzadzil, kabaret smieszyl…a ludzie pracowali ucziwie:-))))To nie po polsku….TU pan musi miec rzad kabareciarzy, publicystow za przesmiewcow i recenzentow kabaretu, a wszystko w konwencji lekko i przyjemnie i nic prosto w twarz…bo obraza:-))))
    Pan ma mrugnac lewym okiem..a gawiedz wierzy gleboko..kazdy gawiedz w co innego…jeden ze mrugniecie to ostrzezenie przed zmianami w kabarecie, drugi ze nie bedzie zadnych zmian, trzeci, ze czas do domu, czwarty -ze jeszcze mozna jesc….a tak naprawde to mrugniecie lewym okiem jest wrodzonym tickiem przy puszczaniu bakow….
    Panie Gajowy ..”gryzacom ironiem”, kazdy z nas Polakow ma wpisana w akt urodzenia…:-((((
    stad to do niej zamilownia….

    Nie widzę nic złego w felietonach zawierających humor.
    Admin

  17. Dictum said

    ad. 13.
    Pan Roman nie spiera się o kabaret, Pan Roman tu i bardzo często zarzuca Michalkiewiczowi, że wyważa otwarte drzwi. A ja twierdzę, że informacje St.M. są cenne, nie wszystkim znane i dla wszystkich takie oczywiste. Wyjątek zapewne stanowi Pan Roman, który może i wie bardzo dużo, ale niech nie będzie niepoważny, nie wie wszystkiego.

  18. Boydar said

    „… ”gryzacom ironiem”, każdy z nas, Polaków, ma wpisaną w akt urodzenia…”

    Złota Czcionka 🙂 i cHwDPŻ

  19. RomanK said

    Panie Dictum… to sprawa konwencji…jesli oprowadzam turystow po starym zamku i opowiadam o toczonych tu walkach..o ktorych wiekszosc nie ma zielonego pojecia, ze kiedykowliek mialy miejsce….nie usiluje nawet, przekonac sluchaczy , ze to wlasnie sie dzieje i nie nakazuje im kryc sie przed pociskami:-)))
    Tym wlasni roznie sie tragedia grecka od polskiej..ze zachowuje jednosc miejsca, czasu i … akcji:-)))

  20. Tomahawk said

    @6 To młotkowanie ma sens, bo trafia do coraz to nowszych (młodszych) pokoleń. Powstaje kulturowo-światopoglądowe-lepiszcze-międzypokoleniowe. A ci co z StM wyrastają prędzej czy później trafiają tutaj, gdzie przebiega kolejna faza klajstrowania. 😉

    Howgh!

  21. Tomahawk said

    c.d.

  22. Bronisław said

    Tragiczna obecnie sytuacja Naszego Narodu i Państwa Polskiego, wymaga od Nas nie tylko największego wysiłku, w tym modlitwy i umartwienia, ale przede wszystkim poznania PRAWDY, a wtedy i OPATRZNOŚĆ – jestem przekonany – Nam pomoże wyzwolić się od tych „piekielnie drapieżnych szkodników”, i „złamana siła mącicieli świata, tym razem będzie na wieki”

    Podnieśmy Nasze GŁOWY!!!

  23. piwowar said

    Panie Tomahawek, uklony. Miło Pana znów widzieć. Cieszę się, ze pesymizm jakby odchodzi.

    Znaczy, oni ci młodzi będą klajstrować, czy oni będa klajstrowani?

    Pozdr.

  24. Janek said

    michnik (SZECHTER) na sądzie ostatecznym

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/michnik-na-wokandzie-niebieskiej-bajka-na-szabas-dyzurny-psychiatra-kraju-2015-08

    warto przeczytać!!!

  25. Dictum said

    ad. 19.

    Nie pierwszy raz Pana Romana nie rozumiem. Co ma tragedia grecka i kompozycja klasycznego dramatu do tego, o czym mówimy? Coś się Panu plącze.
    Publicysta jest też jak oprowadzający (przewodnik). Śledzi wydarzenia, wertuje prasę, ma dojścia do jakichś źródeł, do których nie dotrze czytelnik. I potem z tą szerszą wiedzą dzieli się w takiej czy innej formie. Pan Michalkiewicz uprawia felietonistykę, a jakby Pan nie wiedział to bardzo proszę:

    „Felieton to niedługi, publikowany cyklicznie tekst, silnie nacechowanym indywidualizmem autora i nastawiony na kontakt z czytelnikiem. Jego tematyka była bardzo dowolna – zależała od koncepcji i preferencji felietonisty.
    W XIX-wiecznych felietonach największy nacisk kładziono na lekkość stylu i liczne ELEMENTY SATYRYCZNE i PARODYSTYCZNE. Nie zapominano również o pierwiastku dydaktycznym, co można podsumować oświeceniową maksymą: „Uczyć bawiąc”. Felietony często odnosiły się (nierzadko w sposób zawoalowany) do aktualnej sytuacji politycznej, bieżących wydarzeń kulturalnych i problemów. Przeważnie rzucały jednak na nie nieco inne światło niż teksty utrzymane w tonie oficjalnym – teksty tego typu w Polsce nazywano kronikami tygodniowymi.

  26. revers said

    zaplac jehwie z tej samej gminy rabiego Michnika 100 tys. zlp a bedzie super wywiad, zale, ajwaj w g.nej

    http://dziennik-polityczny.com/index.php/spoleczenstwo/2831-szok-rodzice-mordercy-z-kamiennej-gory-chca-zarobic-na-morderstwie-10-latki#comments

  27. Miet said

    Re.6.
    Hejjjjj, Panie Romanie – a co chciałby Pan, żeby Michałkiewicz za Pytię robił i przepowiadał przyszłość Polonusom????
    A kto lepiej pokazuje polską rzeczywistość, no kto Panie Romku???

    Co z tego, że ileś tam ludzi wie i rozumie co on gada – no to co, ma zamknąć gębę i nic nie mówić bo Pan to wszystko już zna???
    Ejjj, Panie Romku, niech się Pan trochę rozpręży….:-)))

  28. Dictum said

    ad. 27.
    Panie Miet, mam lekkie podejrzenie, że Pan Roman jako człowiek bardzo poważny ma niepełne poczucie humoru i finezje stylistyczne publicystyki St.M. są – wg niego – zbyteczne. Tylko dlaczego zawsze ten sam zarzut – ze znudzoną miną P. Roman informuje nas, że autor nie napisał nic odkrywnczego, bo on, Pan Roman, to wszystko wiedział już dawno. Jednakże nie wie jednego, że w ten sposób sam (nieświadomie) funduje nam dodatkowo swój własny komizm.

  29. Boydar said

    To nie tak, Panie Dictum. Żeby to pojąć, trzeba być starym żeglarzem, umieć łapać wiatr, nosem. Pan Roman wqurwił się już dawno i w owym wqurwieniu tkwi. Aczkolwiek przyzwyczaił się i owo uczucie wbudował w swój „imidż”. Pan Stanisław natomiast, wqurwił sie niedawno, nie jest w nim do końca spójny i wykrystalizowany. Oba te stany frustracji nie są do końca kompatybilne, a nawet wydaje się, mają nieco inne przyczyny. Stąd drzazgi. Proszę zwrócić uwagę na chaotyczność linii melodycznej artykułu.

  30. Dictum said

    ad. 29.
    Nie chce mi się już dalej rozgryzać, dlaczego Pan Roman tak, a nie inaczej.
    A konstrukcja tego felietonu bardzo prawidłowa. Wszystkie elementy gatunku są – jak trzeba. Ja nie widzę żadnego chaosu.

  31. Boydar said

    Jednemu Kaśka, drugiemu Maryśka, pozdrawiam.

  32. MatkaPolka said

    Michnik na wokandzie niebieskiej (bajka na szabas).
    Dyżurny Psychiatra Kraju

    Jedyna sprawiedliwość na ziemskim padole jest taka, że każdy musi kiedyś ten padół opuścić i zdać sprawę na Sądzie Bożym. To dotyczy wszystkich. Michnika też. Tak się złożyło, że po wypaleniu kilku ton papierochów (3 paczki dziennie), zaczęło go toczyć raczysko. Nie pomogły setki tysięcy euro wydanych na interferon produkowany z krwi małych Gojów i płodów. (Chemia i naświetlania tylko do „leczenia” Gojów i mniej cwanych żydów). Kabała i czarna magia też okazała się nieskuteczna. Nie pomógł nawet sam cadyk. Szechter kaput!


    Żydzi mówią, że po śmierci „idą na łono Abrahama”. Nie tak od razu. Najpierw Sąd Ostateczny. Tak więc dusza Adasia szybko przemieściła się ze szwajcarskiej kliniki i z prędkością myśli zawisła nad zażydzoną Warszawką, a konkretnie nad ul. Czerską. Tu jeszcze chciałby Adaś choć jeszcze raz opluć polskich patriotów, ale się nie dało, bo jakaś potężna siła ciągnęła go do góry. – Aj, waj – jęknęła dusza i z prędkością światła pomknęła gdzieś w kosmos i zatrzymała się pod wielkim gmachem. A mimo to Michnik z zaświatów obserwował spikera telewizji, który ze łzami w oczach, łamiącym się głosem informował Polaków o odejściu swojego wielkiego łaskawcy i dobroczyńcy. – Był kawalerem Orderu Orła Białego, Orderu Odrodzenia Polski, Orderu Uśmiechu (coraz głośniej łkając wymieniał Lis), Orderu Łazienki, Podwiązki, Gumki Od Majtek i innych odznaczeń Polski i Izraela i innych miejsc podległych Sanhedrynowi. Chwilę po komunikacie, Adaś widział dziesiątki tysięcy warszawskich urzędasów, w tym 8 tys. nierobów od Gronkowca, zanoszących się od płaczu jak w Korei Płn. po śmierci Kim Ir Sena. Tam kto nie płacze po śmierci jakiegoś szubrawca, jest wrogiem ludu, a u nas antysemitą. Na jedno wychodzi.

    Dopiero teraz dotarło do redaktora naczelnego, że trafił go szlag. – Aj, waj!- teraz jęknął głośniej. Zauważył, że znalazł się w długiej na kilka kilometrów kolejce, wielokrotnie okręcającej budynek S.O. Kolejka jak za PRL-u po papier toaletowy, z tym, że ta poruszała się błyskawicznie. Czasem tylko zatrzymywała się, kiedy przed sąd trafiała dusza z ogromnym bagażem grzechów. Znakomita większość grzeszników modliła się w pokorze. Adaś poczuł wielkiego cykora i zapewne narobiłby w gacie, ale nie ma już ciała. Gaci też. Chciał dać nogę z kolejki, jednak nie mógł ruszyć się ani w lewo, ani w prawo, tylko był poddany sile, która w końcu ustawiła go na długim korytarzu przed salą rozpraw.

    Michnik był doskonale rozeznany w ziemskich sądach. Dziesiątki procesów jakie wytaczał swoim oponentom (w chazarskiej grypserze – antysemitom), albo sam był pozywany jako nikczemny oszczerca – wygrywał. Kiedy jednak wina Michnika była ewidentna, a skarżący był osobą znaną poza granicami kraju, powszechnie szanowaną i odznaczaną przez wielu prezydentów i królów, niezależny sąd (od woli Polaków) sprawę przeciągał, aż ulegała przedawnieniu. Tak było na procesie Jana Kobylańskiego przeciwko plugawym oszczercom. Nie mogło być innych werdyktów, bo „niezależni” sędziowie boją się oskarżenia o antysemityzm. A sędzia „antysemita”, może być w Polsce jedynie sędzią w meczu bezdomnych z bezrobotnymi grającymi szmacianą piłką na przedmieściach stolicy. Tu jednak Adaś idzie na spotkanie z Bożą Sprawiedliwością, niepojętą dla wpływowych i bogatych szubrawców. Nie ma tu przekupstwa, matactwa, kumoterstwa.

    Na drzwiach Sali rozpraw wisi wokanda, a na niej tłustym drukiem nazwisko grzesznika: Adam Michnik vel Aaron Szechter. Pod spodem dziesięcioro Przykazań Bożych. Przy każdym liczba określająca, ile razy grzesznik złamał dane przykazanie. Łącznie, to cyfra używana tylko w astronomii. Drzwi otworzył anioł ubrany w piękną zbroję i zniknął. Adaś znalazł się w sali, pośrodku której była ogromna bela zadrukowanego papieru, ważąca dobre ćwierć tony. Od razu w sposób poza zmysłowy, były redaktor naczelny wiedział, co zawiera drobny druk. To lista wszystkich grzechów popełnionych w ciągu życia.

    – Aj, waj – jęknął cicho.

    Nagle odezwał się ciepły, pełen miłości męski głos: – Nazwisko?

    Mi-mi-mi…zaczął się jąkać Adaś.

    – Mi, to w Polsce był taki helikopter! A ty już na Sadzie Ostatecznym chcesz zacząć od kłamstwa. – Szechter się nazywasz. Aaron Szechter! – Tak brzmi twoje prawdziwe nazwisko, nieprawdaż?

    P-prawdaż , N-najwyższy T-ryyybunale

    – No cóż, całe swoje ziemskie życie kłamałeś, ale tu ci się nie uda. Znam każdą sekundę twojego życia. Zresztą w chwili śmierci grzesznego ciała, całe swoje nędzne życie widziałeś jak na filmie, z tym że w ciągu jednej sekundy. Tu gdzie się znajdujesz, nie ma czasu. On nie istnieje. A więc jak wiesz, najdłuższa lista twoich grzechów z Dziesięciorga Przykazań, które przekazałem Izraelicie Mojżeszowi, dotyczy przykazania VIII: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Ta lista liczy kilka kilometrów.- Masz coś do powiedzenia?

    Ż- ż- żądam a-a-adwo-okata!

    – Ho, ho, ho! – Bezczelność twoja jest niesłychana. Ale to jest domeną Chazarów.

    To wszyscy żydzi są źli?- zapytał Szechter.

    – Tu w Niebie nie ma takiego pojęcia jak żyd. To pojęcie wymyślili syjoniści i ty jako syjonista o tym wiesz. Wy, jako bandyckie plemię Chazarów przyjęliście tylko sprawiedliwą religię od Izraelitów, a później wasi rabini przerobili ją na jakieś satanistyczne, antyludzkie monstrum, w którym praktycznie boga nie ma! I nie mówcie, że jesteście wyznania Mojżeszowego! Wy jesteście wyznania talmudycznego, które jest oparte na dzikiej nienawiści do wszystkich innych narodów świata, a więc sprzeczne z moim przykazaniem: „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”! Wasz talmud uczy wszystkiego, co wyczerpuje definicję zła. Wyznanie Mojżeszowe zawsze było oparte na Prawie, które nadałem, a które wy Chazarowie odrzuciliście! Poza tym tu w Niebie nie ma narodowości, tylko są dusze. Chociaż, moi pierwsi święci pochodzili również z plemienia Judy. Ale dla twojej szowinistyczno – syjonistycznej duszy miejsca tu nie ma!

    T-to co ze m-mną będzie?

    – Miałeś dziesiątki, ba setki ostrzeżeń w czasie ziemskiego żywota. Nawet fałszywie, świętokradczo przyjąłeś chrzest. Czas mijał, a ty zamiast się poprawić, byłeś coraz większą kanalią. Do zwykłego piekła też nie mogę cię skierować, bo tam jest polski diabeł Boruta. Zaczniesz uprawiać antypolonizm i zrobisz mi piekło w piekle! Mnie w czeluściach piekieł rewolta nie potrzebna. Ani jakiś łajdacki, gangsterski, kanciarski i zbrodniczy okrągły stół! Dlatego popatrz. Oto jest góra zbudowana z chazarskiej pychy, egoizmu i zbrodni. Rośnie ona coraz większa i większa, a Mount Everest, to przy niej gródka ziemi. Dlatego weźmiesz tę wielką belę papieru, na której znajduje się lista twoich grzechów i wniesiesz na szczyt tej stromej góry. Jak zjedziesz na dół, to diabełek przypali ci troszkę obrzezany tyłek i szybko będziesz wędrował pod górę. I tak w kółko. Jeśli dojdziesz może kiedyś na szczyt, to złagodzę ci karę.

    A kiedy ta g-góra p-przestanie rosnąć? – zdążył zapytać jeszcze Szechter.

    – Jak Puszcza Kampinoska stanie u bram Jerozolimy!- Usłyszał odpowiedź.

    Teraz dźwignął ogromną belę papieru i kręcąc się w kółko i zataczając we wszystkich kierunkach, zaczął iść w stronę góry. Zobaczył jednak kątem oka anioła w zbroi i zapytał: – Aniele, kiedy P-puszcza Kaamp-pinoska może stanąć u b-bram Jerozolimy? To z Sz-szekspira?

    – Nie, to z życia! Góra chazarskiego plugastwa moralnego przestanie rosnąć, kiedy Polacy nawrócą Chazarów na katolicyzm i każdy Chazar będzie całował nogi Jezusa Chrystusa, Króla Polski!

    T-to nie nastąpi n-nigdy – zmartwił się były redaktor „Gazety Wyborczej”.

    – Więcej wiary Szechter! Więcej wiary!
    Teraz ja, jako Dyżurny Psychiatra Kraju, obudziłem się właśnie. Ostatnio zbyt często Michnik gości w moich snach. Chyba niebawem przeniesie się na łono Abrahama, jak jego kolesie. Ale tym razem sen był radosny, bo uzmysławia, że sprawiedliwość dosięgnie wszystkich, nawet tych, co w to nie wierzą. Sen również niesie przesłanie: – Więcej wiary Polacy! Więcej wiary!

    Dyżurny Psychiatra Kraju

    Cezary Piotr Tarkowski

  33. NICK said

    Dobry cytat. Matko Polko. (32).

Sorry, the comment form is closed at this time.