Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (82 – …
    Maciejasz o Wolne tematy (82 – …
    guma o Wolne tematy (82 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    Piotr B. o Dugin: geopolityka wyjaśnia…
    UZA o Dziś Barbórka. Święto Peugote’…
    Boydar o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
    NyndrO o Nauka dowodzi, że rudowłosi po…
    Greg o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    D-T o Pseudopolicjanci skazani za po…
    Boydar o List otwarty do Prezydenta RP…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (82 – …
    kontra o Wolne tematy (82 – …
    D-T o Polskie przyczółki Józia …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 565 obserwujących.

O karze śmierci

Posted by Marucha w dniu 2015-08-29 (Sobota)

Karą śmierci zowie się gwałtowne przez publiczną władzę zgładzenie życia ludzkiego w celu zmycia ciężkich zbrodni.

1. Że taka kara jest sprawiedliwą i dozwoloną, dowodzą tego, obok powszechnej w tym względzie zgody narodów:

1) Jej konieczność – nieludzkie i zgubne zbrodnie, od których tylko straszna kara śmierci powstrzymać zdoła. I np. tak zbrodnia morderstwa w groźnej karze śmierci może znaleźć tylko dostateczny hamulec i odstraszenie; rozwściekloną namiętność nienawiści lub żądze, zemsty cóż zdoła pohamować, jeśli nie jedna z najstraszniejszych kar ziemskich, kaźń? Zachwiałby się społeczny porządek bez skutecznych środków przeciwko morderstwom, a do takich należy prawo karania śmiercią.

Skoro władza społeczna ma obowiązek czuwania nad zachowaniem porządku, ma również prawo do użycia koniecznych środków, prowadzących do utrzymania tegoż. Bóg, jako pan życia ludzkiego i śmierci, stanowiąc władzę społeczną, musiał ją wyposażyć w potrzebne środki do utrzymania porządku, czyli użyczył jej prawo karania występnych śmiercią. Co się rzekło o morderstwie, toż stosuje się i do innych przestępstw, wyrządzających wielką szczerbę w porządku publicznym.

Z pośród wszakże innych przestępstw, zbrodnia morderstwa najoczywiściej wykazuje potrzebę i konieczność kary śmierci; stąd większość prawodawstw nowoczesnych kaźń do tej zbrodni ogranicza i stosuje. Społeczeństwo ludzkie, podobnie jak organizm człowieczy, z konieczności pozbawia się członka szkodliwego, w celu ocalenia całości (S. Thom., S. Th. 2, 2, q. 64, a. 2; q. 65, a. 1). Nie na szkodę ogrodu, ale na korzyść obraca się, gdy się go oczyszcza z chwastu i zielska. Ani się sprzeciwia kara śmierci przykazaniu miłości bliźniego; grzesznik ma tu sposobność nawrócić się, a przynajmniej odejmuje się mu okazję do dalszego grzeszenia. Ze stanowiska więc rozumu kara śmierci dla dobra społecznego jest potrzebną i słuszną.

2) Nie mniej jasno okazuje się z objawienia Bożego, że kara śmierci za wielkie występki jest dozwolona i słuszna. W Starym Test. czytamy, że kara śmierci była przez zakon stosowana za zbrodnię mężobójstwa, i niektó­re inne występki (Gen. 9, 6; Ex. 21, 12; Lev. 24, 17; Deut. 19, 11). Nowy Test. także wyraźnie przyznaje prawo miecza czyli śmierci wła­dzy świeckiej (Rom. 18, 4). Nie można więc, jak poucza ś. Augustyn, podciągać prawa kary śmierci, przynależnego zwierzchności, pod ogólne przykazanie niezabijania ludzi,

3) Wreszcie słuszność kary śmierci okazuje się z rozbioru zarzutów przeciwko jej stosowaniu. Od połowy XVIII w. filozofowie i wolnodumcy występowali przeciwko stosowaniu kary śmierci, zowiąc ją niesprawiedliwą. Sonnenfels w Austrii i Beccaria we Włoszech (1764) byli pierwszymi przedstawicielami nowego kierunku, który naukowo usiłowali uzasadnić. I do połowy XIX w. rzeczywiście niektóre państwa z kodeksów wyrzuciły karę śmierci lub jej nie egzekwowały. W nowszych czasach znowu ją poczęto stosować tam, skąd ją przedtem wyrzucono.

Zarzut, że celem wszelkiej kary jest poprawa winowajcy, a kara śmierci tego nie osiąga — grzeszy jednostronnością. Naprzód bowiem najpierwszym celem kary jest zgładzenie winy, ekspiacja, następnie dobro publiczne i poprawa winowajcy. I państwo, karząc zbrodniarzy, ma na celu zwłaszcza zachowanie dobra publicznego. Zresztą wyrok, skazujący na karę śmierci, i groźba bliskiej śmierci łatwiej wpływają na skruszenie i poprawę winowajcy, niż dożywotnie więzienie.

Nie większej wagi jest zarzut, ze obywatele nie oddali państwu prawa nad swoim życiem, a zatem państwo nie może ich kaźnić. Opiera się on bowiem na błędnej doktrynie, jakoby władza państwowa była rezultatem wzajemnej między władzą a poddanymi ugody (ob. Rousseau), a nie pochodziła od Boga (Ep. ad Rom.).

Nie mniej mylne jest twierdzenie, że skazywanie na śmierć pobudza innych do przestępstw; natomiast prawdą jest, że zbrodnicze czyny wywołują naśladowanie, a surowe kary od przestępstw odstraszają i powstrzymują.

Nazywanie kary śmierci niesprawiedliwą z tej racji, że nie zachowuje stopniowania w wymierzaniu kary za różne stopnie winy, lub że odbierając pewne życie człowiekowi, wystawia go na niepewne życie pozagrobowe — zarówno, jak poprzedzające zarzuty, nie ma podstawy. Skoro jakaś zbrodnia zasługuje na surową karę śmierci, ta za niesprawiedliwą nie może być poczytaną, dla okropnego bowiem przestępstwa nie masz innej równej kary. Niedoskonałość tylko ludzkiego wymierzania sprawiedliwości sprawia nierówność między karą a winą. Życie zaś pozagrobowe jest tylko niepewne dla sceptyka, a wierzący chrześcijanin wie na pewno, że nawet po zdrożnym życiu, dobre, przez skruchę, przygotowanie się na śmierć, zapewnia żywot wieczny, i ta pewność uwalnia skruszonego grzesznika od wszelkiej trwogi.

Na zarzut wreszcie, że kara śmierci przyprowadza władzę do stanu niemożliwości naprawienia pomyłki w wymiarze sprawiedliwości, odpowiadamy, że możliwość omylenia się przy zachowaniu wszelkich przepisów prawnych, jest, choć nie wyłączona, ograniczona; zresztą i ta nie więcej mówi przeciwko karze śmierci, jak przeciwko innym karom np.długoletniego lub dożywotniego więzienia. Niewinnemu niezasłużoną karę Bóg zdolen jest odpłacić wieczną nagrodą.

2. Zastosowanie kary śmierci w szczególności zależy od moralnego i kulturalnego poziomu ludów. Zawsze będą ludzie, których od zbrodni powstrzyma tylko straszna kara śmierci, i dla tego ta kara nigdzie z kodeksu zupełnie wykreśloną być nie może. Na wyższym stopniu cywilizacji tylko barbarzyńska egzekucja jest złagodzona: odbywa się szybko, o ile możliwa, najmniejszym kosztem bólu; także liczba wypadków stosowania tej kary się zmniejsza.

Inaczej bywało w świecie przedchrześcijańskim. Kary śmierci były często wymierzane w Starym Zakonie u żydów; wypływały one ze ścisłego pojęcia i stosowania sprawiedliwości i prawa odwetu: (winny) odda duszę za duszę, oko za oko, ząb ta ząb (Exod. 21, 24). Zakon wspomina o dwóch rodzajach kaźni: kamienowania (ob.) i karze miecza. Pod ostatnią rabini (Sanhedrin VII, 8) rozumieją ścięcie, nowi egzegeci — przebicie lub pocięcie. Ponieważ kara ścięcia była w użyciu u Egipcjan (Gen. 40, 17—19), u persów (Ksenofont, Anabas. II, 61; Strat. XV, 3, 17), a nawet są o niej pewne wzmianki w późniejszych księgach św. (2 Reg. 20, 21; 4 Reg. l o, 6—8; Matth.14, 40; Apoc.12, 2), zatem prawdopodobnym jest, że przez karę miecza należy rozumieć głównie ścięcie; lubo niekiedy i w inny sposób ta kaźń za pomocą miecza była wykonywana.

Talmudyści wzmiankują 4 rodzaje kary śmierci u żydów używanej (Sanhedrin VII, l): ukamienowanie, spalenie, karę miecza i uduszenie. Okrom kar śmierci przez zakon określonych i swojskich, były jeszcze u żydów w użyciu kary śmierci, od obcych narodów zapożyczone, jak dychotomja (od διχοτομεϊυ), stosowana przez babilończyków (Daniel, 2, 5; 3, 29), Egipcjan (Herod. II, 139; III, 13), persów (Herod. VII, 39). Polegała ta kara na odcinania winowajcy członka po członku, dopóki nie umarł (cf. l Reg.15, 33; 2 Mach. 7, 7); rozpiłowanie, które było w użyciu u Egipcjan (Herod. II, 139), persów (Ctesias, Pers. 54), a także u Rzymian i żydów. Już Dawid na tę kaźń skazał jeńców ammonickich (2 Reg. 12, 31; 1 Paral. 20, 3), a kr. Manases podług tradycji rabińskiej kazał przepiłować proroka Izajasza (Jebamoth f. 49. 3); kara strącenia ze skały (χαταχρημνισμός), znana rzymianom (deicere de saxo Tarpeio lub praecipitare ex aggere), u żydów dość wcześnie była stosowana (cf. Ps. 141, 6; 2 Par. 25, 12; 2 Mach. 6, 10; Luc. 4. 29); zabijanie kijami (τυμπανισμός), znane było persom, grekom, rzymianom i żydom (2 Mach. 6, 19, 28; Hebr. 11, 38).

Nie zgadzają się uczeni, jak się odbywało, albo co właściwie oznacza τυμπανον; jedni rozumieją drewnianego konia, na którym bito; inni—kije, którymi bito (cf. Suicer, Thesaurus eccles. II, 1329 etc.); ukrzyżowanie (ob.), które u żydów spotykamy za rządów ostatnich Machabeuszów.

Oprócz tych kar, mających zastosowanie n żydów, wspomina jeszcze pismo św. inne kary śmierci, przez sąsiednie pogańskie narody ferowane, jak palenie żywcem (Jerem. 29, 22; Dan. 3, 6, 11, 15 etc.; 2 Mach. 7, 3; Joseph Fl., Bell. Jud, I, 33, 4); rzucanie do lwiej jamy (Dan. 6, 11, 18); mordowanie w popiele (2 Mach. 13, 4); topienie (χαταποντισμός cf. Matth. 18, 6); walka z dzikimi zwierzętami (ΰηριομαχία, of. l Cor. 15, 32; Joseph Fl., Ant. XV, 8, l); rozcinanie (4 Reg. 8, 12, 15, 16; Isai.13, 16).

Egzekucja była dokonywana zaraz po wydaniu przez sąd wyroku: u żydów niegdyś sam lud dokonywał egzekucji, później przyboczna straż królewska (cerethi i pheleti), albo ktoś specjalnie do tego z otoczenia królewskiego upoważniony (l Reg. 22, 18; 2 Reg. l, 15).

W Rosji kara śmierci jest ograniczona w kodeksie państwowym, albo raczej za­mieniona na więzienie i zsyłkę z pozbawieniem praw, na ciężkie roboty i katorgę; wyjątek stanowi prawo wojskowe, występki przeciwko urzą­dzeniu państwowemu i osobie monarszej, które dopuszczają karę śmierci przez rozstrzelanie lub powieszenie (cf. Swod Zakonów Boss. Impierii, cz. 2, t. XV, wyd. 1888: Ułożenie o nakazanijach ugołownaych i isprawitielnych, rozdz. II o karach).

W Austrii kodeks państwowy wyznacza karę śmierci za zbrodnie stanu i majestatu (cf. Strafgesetz § 59, lit. a i b), na morderców: tak sprawców, jak namówionych i bezpośrednich uczestników (Strafgesetz § 136); na niektóre przestępstwa, połączone ze śmiercią ludzi (§ 86), która mogła być przewidzianą, jak na sprawców publicznych czynów, gwałtów w celach rabunku (§ 86), szkodzenia (§ 88), na podpalaczy w łączności działających w celach zniszczenia (§ 167), na rabusiów winnych zabójstwa, i wszystkich, którzy brali udział (§ 141).

Stosowanie kary śmierci jest częstsze w czasie wojennym, standrechtu (indicium statarium) i w sądach wojennych. Egzekucja kary śmierci dokonywana jest za pomocą toporu w staropruskich prowincjach, a w prowincji nadreńskiej, Darmstadzie, Saksonji, Bawarji, Wirtembergii, Badenie, Wejmarze, Sondershausenie, Koburgu, Hannowerze jest w użyciu gilotyna; w samej Austrii, Anglii i w niektórych miejscach Stanów Zjednoczonych — stryczek.

Hiszpania zatrzymała garrotę, stan New-York od niedawna zaprowadził kaźń za pomocą elektryczności. W sądach wojennych ma pierwszeństwo przed innymi rozstrzelanie. Egzekucja dokonywa się obecnie na miejscu zamkniętym, wobec niewielu świadków. Wiele krajów karę śmierci wykreśliło zupełnie ze swych kodeksów, jak Rumunia (1864), Holandia (1870), kantony szwajcarskie, niektóre stany północnej i południowej Ameryki. Zaprzestano egzekucji od r. 1843 w Portugalii, od 1877 r. we Włoszech od 1863 w Belgii i Norwegii. Włoski kodeks karny i norweski nie przyjęły w zasadzie kary śmierci.

3. Kościół uznaje karę śmierci za słuszną i sprawiedliwą, i, jak wyżej było powiedziano, przyznaje zwierzchności świeckiej władzę życia i śmierci, zgodnie z pismem św. Lecz zgodnie z duchem łagodności, jakim tchnie Kościół, liczbę kary śmierci ogranicza i egzekucję wolną czyni od poprzedzających męczarni. Gdy waldensowie ogłosili karę śmierci jako niemoralną, Innocenty III (1810 r.) postanowił, aby powracający z tych kacerzy na łono Kościoła dodawali w wyznaniu wiary słowa: o świeckiej władzy twierdzimy, ze może ona bez grzechu śmiertelnego wykonywać wyrok śmierci, byleby przystępowała do wyrokowania tej kaźni nie z nienawiści, ale ze sprawiedliwości, nie bez zastanowienia, ale z rozwagą (Denzinger, Enchirid. n. 371). Byłoby przewrotnym uczuwać litość dla zbrodniarzy, a tej odmawiać ofiarom ich okrucieństwa i zapominać o nowym niebezpieczeństwie dla niewinnych.

Co się tyczy duchownych, Kościół tym zabrania udziału w wydawaniu i wykonywaniu kary śmierci (c. 29, 30, C XXIII, q. 8; c. 5, 9 X 3, 50), a nawet za uczestnictwo w tych czynnościach dotyka karą niezdolności do urzędu kapłańskiego (irregularitas, ob.). Wyjątek stanowi duchowny, który jednocześnie jest władcą świeckim; taki bowiem za pośrednictwem swych urzędników może wydawać i uskuteczniać wyroki śmierci, bez zaciągnięcia irregularności (c. s, in. VI, 3, 24).

Nie ze skrupułu Kościół zabrania swym ministrom uczestnictwa w czynnościach kaźni pod karą niezdolności (irregularitae), ale dlatego, że współudział w tych nie zgadza się z naturą powołania duchownego. Z tego, ze Kościół wyłącza od służby ołtarza wszystkich, którzy brali udział w kaźni, nie wynika, żeby on tę karę uważał za niesprawiedliwą i takowej nie mógł wydawać. Że Kościołowi służy prawo, za ciężkie przestępstwa względem porządku religijnego, własną mocą karać śmiercią, wielu to przyznaje, aczkolwiek konieczność takiego prawa nie da się udowodnić, i z objawienia Bożego tego rodzaju władza nie da się jasno wyprowadzić. Kościół zwykł winnego oddawać w ręce władzy świeckiej, wstawiając się za zachowaniem mu życia. Świecki sędzia, mimo tej prośby, wymierza karę według ścisłości prawa świeckiego.

(Cf. Langhorst, w Stimmen aus Maria-Laach XVIII, 1880, 91; v. Liszt, Deutsches Strafrecht, 7 ed. Berl. 1896, 236; Cathrein, Moralphilosophie II, 3 ed. Freib. 1898, 643).


J. Laurentius S. J.; Hasło: ŚMIERCI KARA za: Encyklopedia kościelna podług teologicznej encyklopedii Wetzera i Weltego z licznemi jej dopełnieniami przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób wydana przez x. Michała Nowodworskiego, Tom XXVI, Warszawa 1903, s. 11-14.

Kościół katolicki i skazani na śmierć

Zobaczmy w tem miejscu, czem jest Kościół katolicki dla nieszczęśliwych, którzy pozbawieni są, szczęścia pozyskania łaski a ludzi, a sprawiedliwość ich na śmierć skazała. Tak jest, dla zbrodniarza nawet na szafocie, zdaje się być dzień mniej smętnym, od chwili kiedy Syn Boży raczył stać się ofiarą dla ludzi, na szubienicy krzyża. To, na co się natura oburza, jest złagodzone przez łaskę od chwili, w której nieszczęśliwy skazaniec rzuca się w objęcie Boga, który od niego przyjmuje karę mu wyznaczoną na zadosyćuczynienie za jego zbrodnie; od chwili, gdy się wyspowiada i zasili najświętszem Ciałem Pana Jezusa, On go sam jeden nie opuszcza.

Los jego z punktu katolickiego widzenia, staje się mniej żałosnym, a promienie wytryskające z krzyża odbijają się na grobie skazańca jakoby światła pociechy. Jakżeż piękną jest katolicka religia dla pojmanych, w porównaniu z zbrodniarzem zatwardziałym, którego religia radaby, przynajmniej, duszę wyratować od zatracenia wiecznego. Ten kapłan, ten krzyż, te upominania, te łzy, te modlitwy ludu zanoszone do konającego Jezusa i do Matki bolesnej, oto owoce śmierci Zbawiciela, który umierając za wszystkich ludzi, nauczył nas, ile warta jedna dusza na szali wieczności.

Nie ma zaiste rzewniejszego widowiska na ziemi nad tę walkę między biednym kapłanem a piekłem, które chce zdławić swoją zdobycz, nad różnicę miłosiernej sprawiedliwości Kościoła a sprawiedliwości ludzkiej. „W dwóch krańcach szafotu (mówi Chataubriand) te dwie sprawiedliwości stają naprzeciw siebie: jednej, nieubłaganej i opartej na mieczu towarzyszy rozpacz; druga trzymając zasłonę przesiąkła łzami, okazuje się pomiędzy pobożną modlitwą i nadzieją; ministrem pierwszej jest człowiek krwi, a drugiej, kapłan pokoju; jedna potępia, a druga rozgrzesza.

Niewinny, czy winny mówi pierwsza do ofiary: umieraj – a, druga nawołuje: synu niewinności lub pokuty wstępuj do nieba!” – Jest tu coś więcej nad marzenie wieszcza w tych słowach autora Genie du Christianisme. Przypatrzcie się np. bractwu San Giovanni decollato (Ścięcie św. Jana) spełniającemu obowiązek w Rzymie w więzieniach!

„Kiedy zbrodniarz ma być traconym, dwaj członkowie bractwa, którzy się w mieście znajdują, czasem Biskupi, albo osoby wielce poważane w stolicy, przepędzają z więźniem noc całą, a nazajutrz towarzyszą mu na rusztowanie i stoją obecni przy wszystkich szczegółach strasznego obrzędu, których on jest przedmiotem. Najświętszy Sakrament wystawia się we wszystkich kościołach, ażeby wierni mogli dopomagać grzesznikowi, do niewolonego pojawienia się przed swoim Sędzią. Tłum, co szafot otacza, zajęty jest tylko badaniem, czy skazaniec pokazał oznaki skruchy. Wieści sprzeczne ścierają się z ust do ust, jedni mówią, że pozostał niezłomnym, inni że się z Bogiem pojednał, niewiasty nie mogą pojąć, aby był bez skruchy: Jezus i Marya, mówią, na toby nie zezwolili, one są pewne że skończy ukorzony przed Bogiem, zanim się stawi przed Jego obliczem. Gdy się to dzieje, dowiadują się, że nieszczęśliwy je­szcze się pasuje ze swoją pychą, a lubo posiada to światło wiary, którego niepodobna, aby katolik nie posiadał, nie może się atoli odważyć na znienawidzenie i oburzenie się na swoje zbrodnie, których smutne korzyści na zawsze utracił, a obecnie tylko doznaje wszystkich okrutnych następstw. Nie może on już więcej doznawać zadowolnienia w zem­ście, nie może się upajać przyjemnościami obrony, a przecież aż do ostatniej godziny nie chce się uznać winnym. Niespokojność tłumu sięga swojego szczytu, godzina upływa, drżą z niecierpliwości, wreszcie rozchodzi się rozgłos o zmianie. Szczęśliwy zbrodniarz poddał się ła­sce, ukorzył się przed krzyżem w głębi swej celi, modlił się ze skru­chą, powziął myśl tkliwej miłości względem znienawidzonych, zdał się na swój los z miłością, uwielbił rękę co go dosięga, błagał o przeba­czenie, wyspowiadał się z głębi swego serca, zdał się na rozporządzenie kapłana, dopełni zadość uczynienia Bogu i ludziom jakiego domagać się będą w ostatniej godzinie, poddaje się z gotowością na wszelkie obelgi i kary, na jakie został skazanym: przyjmuje, o ile tego zajdzie potrzeba, wszystkie męki czyśćcowe chociażby najdłuższe, by tylko tym sposobem mógł przy łasce Bożej, okazać swój żal serdeczny, pra­gnienie pojednania się i pozyskania choćby najpośledniejszego miejsca w niebiosach.

Nowina ta rozchodzi się lotem błyskawicy wśród niezliczonej publiczności, i słyszałem jak naoczni świadkowie opowiadali, iż nigdy nie zapomną okrzyków radości wydobywających się ze wszech stron, a tworzących jakby jedną wspólną zdrowaśkę wdzięczności, i podziękowania za łaskę dla duszy wyprawiającej się na drogę wieczności. Nic w tym dziwnego, że osoby pobożne, które od czasu do czasu spełniały obowiązek przysposabiania skazanych na śmierć, miały tyle nadziei o ich zbawieniu. Ojciec Claver był tak przekonanym o wiecznym zbawieniu większej liczby tych, którym tę usługę oddawał, że pewnego razu wyraził się, mówiąc o ludziach, co oddawali zbrodniarza w ręce sprawiedliwości: „oby im Bóg przebaczył; lecz oni zapewnili zbawienie temu człowiekowi prawdopodobnie z narażeniem swojego.” [? – admin]

To, co się rzekło o Rzymie, stosuje się do każdego kraju katolickiego, który jest świadkiem takiego smutnego widowiska; a człowiek, którego nazwiska nikt dotąd bez wstrętu nie wspominał, ten rozbójnik na otwartym gościńcu, ten morderca, bratobójca, wyciska łzy szczęścia i nadziei; od chwili w której się dowiadują, że się nawrócił do Boga, już go kochać zaczynają, zajmują się jego losem, i owóż ten nieprzyjaciel ludzkości pojednany z Bogiem i z ludźmi; ponieważ stał się uczestnikiem łask wysłużonych przez Jezusa Chrystusa na Kalwaryi, a ten rój katolickiego ludu zapomina mu nagle całej przeszłości tak, jako i Bóg o niej zapomniał i zdaje się być obecnym egzekucyi męczennika; tak wielce oceniają winowajcę, któregoby byli parę godzin pierwej rozszarpali, a któremu obecnie Bóg łaskę swoje wyświadczył. Nie jestże to nadmiarem miłości chrześcijańskiej i cudem łaski, którym wzruszona społeczność przez wiarę katolicką, nie przestaje, nawet bezwiednie dawać wzruszającego objawu.


Piękności Kościoła Katolickiego przedstawione w zewnętrznych uroczystościach, obrzędach i zwyczajach. Opracowali po niemiecku w 21 wydaniu xx. Grzegorz Rippel i Henryk Himjoben, a we francuzkim przekładzie pomnożył x. N. J. Cornet. Dla polskich czytelników z obu języków przełożył, zastosował i pomnożył x. Nestor H.S. Bieroński, Kanonik Katedry Kieleckiej, Proboszcz Małogoski, Tom I. Warszawa, 1889, s. 129-131.

*                       *                       *

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju».
Łk 23, 39-43

O was bowiem Apostoł powiedział, że nie bez przyczyny dzierżycie miecz i sługami Bożymi jesteście, wymierzając karę tym, którzy źle postępują (Rz 13, 4). […] Jeżeli przeto niczego innego nie ustanowiono dla pohamowania złości przewrotnych ludzi, ostateczna konieczność przynagla do tego, by takich pozbawiano życia.
Św. Augustyn, list do prokonsula Apringiusza z 414 r.

W niemały błąd popadli ci, którzy oczerniają sądy czy to ludzkie, czy też Boże, mniemając że należy „szkodzącymi” zwać tych, którzy na szkodzących nakładają kary. Jeżeli tak to jest, w takim razie mamy prawa „szkodę wyrządzające”, gdy sankcjonują wyroki śmierci na przestępców, sędziów „szkodę wyrządzających”, gdy zbrodniarzy na śmierć skazują. Jeżeli zaś i prawo jest sprawiedliwe, które przestępcom wymierza to, na co zasłużyli, i sędziego zwie się nieskazitelnym i dobrym, gdy złe czyny karami okłada (strzeże bowiem dobra ten, kto złych ludzi karci), wobec tego także Bóg, gdy złym ludziom odpłatę wymierza, szkody przez to nie wyrządza.
Laktancjusz, III/IV w.

Jednostka ma się do społeczeństwa tak, jak część do całości: tej całości służy i jest jej podporządkowana. Jeżeli jednak przez swoje czyny staje się zagrożeniem dla jej dobra, może być jak organ objęty gangreną – usunięta z grona żyjących.
Człowiek, który dopuszcza się ciężkich wykroczeń, pozbawia się swojej godności i jest gorszy od bestii. Takiego człowieka można pozbawić życia.
Św. Tomasz z Akwinu

W sprawie władzy państwowej stwierdzamy, że bez popełnienia grzechu ciężkiego może ona wydawać wyroki śmierci celem wymierzania kary, byle działo się to na drodze sądowej, a nie z pobudek nienawiści, z rozwagą, nie zaś lekkomyślnie.
Innocenty III, Dekret z 1208 r.

Czy i jakim sposobem wolno zabić przestępcę? Poza sytuacją koniecznej obrony […] nikomu tego czynić nie wolno, jak tylko na mocy władzy państwowej i z zachowaniem prawnej procedury, jak to wynika z Księgi Wyjścia XXII oraz Listu do Rzymian.
św. Alfons Liguori

Obydwa rodzaje prawa Bożego, zarówno to, które rozpoznajemy w świetle naturalnego rozumu, jak też to, które zostało obwieszczone w księgach spisanych pod Bożym natchnieniem, wyraźnie zakazują, aby nikt poza publiczną sprawą sądową nie pozbawiał kogokolwiek życia, albo go ranił, chyba że zmuszony by został do tego koniecznością obrony samego siebie.
Leon XIII, List Pastoralis offici z 19 IX 1891

Jeżeli chodzi o egzekucję skazanego na śmierć, państwo nie rozporządza prawem życia osoby. W takim przypadku władza publiczna ogranicza się do pozbawienia skazanego wartości życia jako zadośćuczynienie za jego winy, przez które on sam już pozbawił się prawa do życia.
Pius XII, w przemówieniu wygłoszonym z 14 IX 1952 r. do uczestników I Międzynarodowego Kongresu Histopatologii Systemu Nerwowego.

http://swiety.krzyz.org

Komentarzy 30 do “O karze śmierci”

  1. AniaK said

  2. Halszka said

    W USA po upowszechnieniu w ostatnich latach w kryminalistyce badań genetycznych postanowiono sprawdzić dowody, jakie posłużyły w ciągu ostatnich 25 lat do wydania wyroków skazujących w kontrowersyjnych procesach poszlakowych. Okazało się, że w wielu przypadkach skazano – także na śmierć – Bogu ducha winnych ludzi. Część tych wyroków została już niestety wykonana.

  3. AniaK said

    I może coś pod rozwagę dla wszystkich katolików 🙂

    Dzięki każe śmierci, Jezus Chrystus został ukrzyżowany.

    Taki był plan Boży. Bez ukrzyżowania nie byłoby Zbawienia.
    Admin

  4. marchabr said

    Polecam mój post w tej sprawie:
    https://marchabr.wordpress.com/2014/02/20/przyklad-wyprowadzenia-z-zasady/

  5. watazka said

    Nie popieram kary smierci poniewaz nie wierze w organa sprawiedliwosci.
    Jak zaczna wieszac oligarchow, handlarzy narkotykow, zbojow miedzynarodowych i bankierow to wtedy uwierze w sprawiedliwe wyroki.

  6. AniaK said

    @Admin
    „Taki był plan Boży. Bez ukrzyżowania nie byłoby Zbawienia.”

    Hm, jeżeli wszystko z góry zostało dokładnie zaplanowane, toby usprawiedliwiało Żydów. W takiej sytuacji oni nie mogli się inaczej zachować.

  7. AniaK said

    Re5:
    Dokładnie Watazka dokładnie 🙂

  8. RomanK said

    Ten dlugi essej..nie wiem czyj…rozmija sie z tym co stanowi o sensie wlasciwym tzw kary smierci… Tlucze sie to od czasu do czasu, a jak widac nauka idzie w las…zaznaczam ze wypowiadam sie na temat kary smierci sensu stricte, a nie jakosci sadow i ich kwalifikacji, czy zasad dzialana sadow w tym i ewidentnych pomylek sadowych i niesprawiedliwych wyrokow.
    TO text jaki popelnilem kiedy mnie szlag trafil na dyskusje panow Gelberga, Lysiaka i Pocieja,…
    i ta dyskusje przerwal, jak nozem ucial:-))))
    ——————————————————————————————————-

    W sprawie abolicjonizmu absolutnego- pana Bohdana Pocieja!

    Rozpoczeta na lamach „Tygodnika Solidarnosc” dyskusja na temat kary smierci wyraznie zmierza w kierunku przekonania spoleczenstwa o niezasadnosci jej stosowania z roznych wznioslych wzgledow.
    Kara smierci jest od odleglych czasow podstawowa kara najciezsza, odnoszaca sie do zbrodni najciezszych, i do dnia dzisiejszego jest, jako taka naskuteczniejszym srodkiem wymiaru sprawiedliwosci.
    Nie istnieje zaden argument przemawiajacy za jej likwidacja, chociaz wiele argumentow przemawia przeciwko jej naduzywaniu.
    Prawo, jako instrument regulacji stosunkow miedzyludzkich w cywilizacji naszej i nie tylko naszej bazuje na podstawowym Prawie Boskim, czy inaczej Prawie Naturalnym.
    Pierwszy komentarz Dekalogu zawarty w Piecioksiagu Mojzesza i w Ksiegach Kaplanskich, jak i w Ksiegach Powtorzonego Prawa wyraznie i dokladnie wylicza przypadki, nie tylko dopuszczajace stosowanie kary smierci, ale i wyraznie nakazujace jej stosowanie. Nie szafuje owa straszliwa kara wcale!!!!!
    Ogranicza sie zaledwie w trzech przypadkach do :
    – aktu perwersji- zboczenia, jako aktu zlamania Prawa Bozego, prawa kardynalnego wbrew naturze i Porzadkowi Boskiemu, ktorego nastepstwami sa procesy dewiacyjne.Nawet nie zawsze swiadomie zawinione przez dopuszczajacego sie ich. W tym przypadku chodzi o eliminacje dewiantow – niedoskonalosci, ktora jednakowoz nie jest kalectwem, bo ktora jako zly przyklad jest w stanie zrujnowac harmonie spoleczna.
    Nakaz powtorzony, przez Pana Naszego Jezusa Chrystusa, w opowiesci ” O gorszycielu, ktoremu to lepiej kamien mlynski przywiazac do szyji i utopic w morzu…” Co najwazniejsze zasadnosc owego zakazu, zaczynaja sobie dopiero powoli uswiadamiac genetycy i bakteriolodzy, poznajac tajniki rozwoju virusow tzw retrospektywnych, i za pare lat byc moze dojda do tego, o czym Mojzesz, juz wtedy wiedzial jako pewnik.

    – aktu swiadomego i celowego, rozmyslnego zlamania Prawa Bozego, w postaci mordu.
    Akt ten przez celowosc i pelna swiadomosc jest rowniez, pewnego rodzaju perwersja i jako
    taki nie daje zadnej nadzieji na rehabilitacje, gdyz swiadomy, wolny wybor zostal dokonany przez dopuszczajacego sie owego czynu. Ochrona spoleczenstwa i przywroceniem harmonii jest tylko fizyczna eliminacja mordercy, ktory sam podjal decyzje i wybral swoje przeznaczenie.
    oraz
    – aktow swiadomego i nie majacego nic wspolnego z poroctwem, spirytualizmu medialnego,
    jako aktu zawierzenia i oddania sie Szatanowi i sluzbie Zlu i Smierci. W czasach obecnych w wyniku, odradzajacej sie filozofii New Age, odrzucenia Boga Adonai dla boga Satana, czy Mitry, Mazdy etc. jak kto woli, temat …….znowu aktualny.
    Mylacy i falszywy jest poglad, na ktory powoluje sie wiekszosc abolicjonistow, ze eliminacje kary smierci nakazuje V przykazanie Dekalogu zakazem ” Nie zabijaj”. Jezeli przyjmiemy taki poglad za sluszny, musimy sie zgodzic, ze w takim przypadku Biblia jest sama w sobie sprzeczna.
    Otoz, tak nie jest. Pozorna sprzecznosc wystepuje li tylko w tlumaczeniach Biblii, gdzie slowo wyrazajace w jezyku hebrajskim zakaz ” Nie morduj”, przetlumaczono na „nie zabijaj”.
    W oryginale nie ma zadnych sprzecznosci w jezyku Biblii.
    Powolywanie sie na bardzo wzniosle …Dobro, Piekno, Prawde….. i oczywiscie na Red Nacz A. Gelberga etc….ladnie wyglada na szpaltach gazety, ale w rzeczywistosci zycie ludzkie ma i swoje bardzo ciemne zaulki. Dlatego sa potrzebni poeci, ale i sa potrzebne sluzby sanitacyjne, policja, dedektywi i ….kaci.
    Pomijamy rowniez inny bardzo wazny aspekt istnienia samej kary, jako podstawowego wymiaru sprawiedliwosci…..zwyklej ludzkiej sprawiedliwosci…..jako przywrocenia stanu rownowagi..
    Powinnismy o wiele uwazniej czytac Biblie i moze czesciej, wtedy dopiero dotrze do nas cale bogactwo i niezglebiona madrosc Porzadku Bozego zawartego w jej przekazie – Prawie Bozym. Czynili to Ojcowie Kosciola i …dlatego Kosciol nie odrzucil kary smierci. I uczynil dobrze…wlasnie dlatego- ze wlasciwie rozumial Slowo Boze!!!!!
    Nie wolno zapominac, ze zlamanie kazdego Prawa Bozego, zawsze pociaga za soba Kare Boza, ktora dziala bezblednie, samoczynnie i wymierzana jest z cala surowoscia i straszliwymi skutkami. Dlatego w niektorych przypadkach ingerencja czlowieka chroni spoleczenstwo przed straszliwymi skutkami perwersji , czy tez zbrodni- jako perwersji, minimalizujac „Kare Boza” i jej skutki dla calej spolecznosci.
    Zlamanie moralnosci, zawsze owocuje zaraza, jak chociazby AIDS, ktory jest rzeczywista plaga o rozmiarach apokaliptycznych. Poddany komputerowej stymulacji model rozprzestrzenienia sie AIDS daje wyniki zastraszajace, mrozace w zylach krew. Jezeli cyfry nie klamia, a napewno nie klamia…… to, nie bron neutronowa jest owa Apokalipsa, ….jest nia AIDS.
    Najgorsze jest to ,ze pelne wyniki poznamy juz zaledwie za 15 lat.
    Czyja wina???? …oczywiscie nasza…to my nie usluchalismy nakazu Mojzesza o eliminowaniu perwersji i musimy tego poniesc konsekwencje, az do momentu….. kiedy zrozumiemy, ze nie warto lamac Prawa Bozego.
    Przetrzymywanie zbrodniarzy nie ma najmniejszego sensu. Ich akty bestialskich zbrodni nie powinny dodatkowo obciazac kosztami spoleczenstwa ,ktoremu zagrazaja i ktore stalo sie obiektem ich atakow. Dlatego kara smierci powinna byc stosowana i w przypadkach udowodnienia winy, szybko zaraz po wyroku wykonywana. Po daniu szansy skazanemu zalatwienia spraw rodzinnych i spadkowych oraz w przypadku wyrazenia takiego pragnienia…. po pojednaniu sie z Bogiem.
    Dopuszczajacy sie zbrodni z premedytacja, powinni dokladnie otrzymac takie same szanse, jakie oni sami dali …swym wlasnym ofiarom.
    Tak zostalo zapisane w Prawie Bozym i tego powinnismy sie trzymac.
    W takowym przypadku nie mam zadnych zachamowan, ani wewnetrznych, ani zewnetrznych, sam wlasnorecznie wykonac sprawiedliwy wyrok wlasciwego sadu, chociaz chetnie ustapie, jezeli bedzie to chciala zrobic osoba najblizsza ofiary, badz fachowiec.
    Tak samo, jak musze to zrobic jako zolnierz- obronca Ojczyzny w przypadku jej obrony. Bo takie jest moje swiete prawo samoobrony – jednostki, rodziny, spoleczenstwa , narodu. Im wieksza grupa spoleczna tym inne sa formy owej obrony. Bardziej zinstytycjonalizowane, posiadajace formy aparatu scigania, wymiaru i wykonania sprawiedliwosci. Podwazenie tej zasady, ubezwladnia tylko i wylacznie potencjalne ofiary atakow agresji i rozuchwala potencjalnych zbrodniarzy. Oczywiscie, sam fakt istnienia kary smierci nie wyeliminuje zbrodni, ale….zmniejszy jej rozmiary, zakres i jej spoleczna dolegliwosc.
    Praktyka penitencjonarna uczy, ze zaniechanie wykonywania kary smierci powoduje eskalacje zbrodni i czyni niezmiernie trudna prace aparatu scigania. Prosze pomyslec, na jakie niebezpieczenstwo naraza sie policjantow,dedektywow, straznikow, ktorzy narazaja wlasne zycie, zmuszeni do powtornego, a nawet wielokrotnego scigania tych samych zwyrodnialcow, aby zadowolic ….kilku lekkomyslnych pieknoduchow.
    A co bedzie, jak w koncu ludzie ci powiedza,….lapcie go teraz sami. Czy budzac sie pewnej nocy z bandziorem na swojej piersi, lub waszej zony lub corki… nie bedziecie uzywac smiertelnej sily w samoobronie???? …byc moze nie, ale to juz wasza wolna wola i wybor. Ale na Milosc Boska nie zmuszajcie ani mnie, ani innych do tego …..idiotycznego heroizmu.
    A tak na marginesie, jaki jest sens dyskutowania ” na sile” ……oczywistosci??????

    Roman Kafel dnia 16 czerwca 1997 Dallas Texas

  9. semperparatus said

    Tak naprawdę,to wszyscy jesteśmy skazańcami oczekującymi na egzekucję w celi śmierci…Jednych wywołują wcześniej,innych później…także w różny sposób przeprowadzane są egzekucje…jedni umierają na nowotwory…drudzy na choroby krążenia…jeszcze inni z powodu wypadków…
    A to wszystko oczywiście tylko z punktu widzenia materialistycznej filozofii życia…przy założeniu,że człowiek jest tylko ciałem…a tak naprawdę jesteśmy nieśmiertelną duszą…do której śmierć nie ma dostępu…umiera tylko doczesne ciało…

  10. Po co ta cała dyskusja, udowodniona zbrodnia? Nie dla kary śmierci? OK, nie zabijać, bo to żadna kara, to szybka śmierć która zawsze jest lepsza od długoletniego więzienia. Wiec co? Propozycja jest taka; ukarać poprzez oślepienie, wyrwanie języka, obcięcie prawej rękę, i….. na wolność! – sam się powiesi.

  11. Jestem przeciwko karze śmierci kończącej się egzekucją.

    1. Dziś można skazanych na KS umieścić np. w kamieniołomach i mają zarobić na własne utrzymanie i na utrzymanie całego ośrodka. A jak nie – to nie ma papu. Więzień zachorował i pracować nie może? A kogo to obchodzi? Niech dziękuje za te dni, które przeżył, bo egzekucji nie wykonano. Jak go współosadzeni wyżywią, to przeżyje. A jak nie, to sobie umrze z głodu. Jego sprawa. Chcesz się powiesić? A wieszaj się – jak masz na czym – kogo to obchodzi?

    Takie małe piekło nie byłoby gorsze od egzekucji?

    2. Pomyłki sądowe się zdarzają. Zaniechanie egzekucji daje szansę na częściowe naprawienie błędu.

    3. Skazany na KS nie ma szans na żal za grzechy (który nie zawsze przychodzi w trzy tygodnie). W systemie opisanym wyżej miałby szanse na przynajmniej duchową przemianę. Że mało prawdopodobne? A kto to wie…

  12. mgrabas said

    Jezus ani razu nie poparł zabicia człowieka, wręcz przeciwnie, w wielu miejscach przeciwstawił się karaniu śmiercią, a nawet zabiciu drugiego w obronie własnej!
    No ale kto by zwracał uwagę na sposób życia i słowa jakiegoś Jezus Chrystusa w jakimś Nowym Testamencie skoro ludzie mają tyle argumentów za karaniem śmiercią i usankcjonowali nawet w swoich prawach odbieranie życia innym. Bóg jednak upomni się o każde odebrane życie. Już kończy się czas ludzkiej samowoli. Coraz więcej znaków na to wskazuje…

    End times: marks on the earth,blood,fire and billows of smoke

  13. Marucha said

    Re 11:
    Pan sobie żartuje. Jakie kamieniołomy? Jakie papu? Nie ma pracy dla normalnych ludzi… Utrzymać się z tego?
    Skazany na KS ma właśnie szansę na pożałowanie swoich grzechów.
    Skazany na dożywocie z reguły kontynuuje zbrodniczą działalność w więzieniu.

  14. Marucha said

    Re 12:
    Bredzi Pan, albo kłamie.
    Proszę sobie przypomnieć scenę na krzyżu w otoczeniu dwu łotrów.
    Czy Jezus zaprotestował?

  15. mgrabas said

    do 14.

    również i na krzyżu, w otoczeniu dwóch łotrów Jezus nie nakłaniał nikogo do ukarania kogokolwiek śmiercią

    proszę sobie przypomnieć wcześniejszą scenę – z ogrodu oliwnego – czy zgodna z wolą Jezusa była kara śmierci?

    co powiedział apostołowi dobywającemu miecz z pochwy, gotowemu zabić nadchodzących ludzi, o których apostoł wiedział, że przyszli by Jezusa zaaresztować i zabić?

    proszę sobie przypomnieć jak Jezus powstrzymywał apostołów chcących ukarać ogniem z nieba miasto, które według nich, za swoją postawę, zasługiwało na śmierć

    Jezus wolał raczej samemu być zabitym niż kogokolwiek zabić i to udowodnił swoją postawą

    bo nie przyszedł na Ziemię by karać, ale by ratować i nie wbrew woli kogokolwiek, nie po trupach, nikogo nie „nawracał” siłą, ale dając ludziom wolny wybór – czy przyjmą Jego sposób – narodzą się na nowo i oddadzą swoje życie – dla Boga i ludzi, czy odrzucą i pozostaną przy swoim sposobie postępowania i myślenia o bliźnich, którego drobnym przykładem są słowa „Pan bredzi, albo kłamie.”

    mam wrażenie, że w ten wątek celowo został otwarty w celu „udowodnienia” z góry przyjętej tezy przyjętej przez KRK, która jest sprzeczna z nauką Jezusa Chrystusa

    prawda sama się broni, wystarczy przeczytać słowa Jezusa, który jest jedyną drogą i jedynym pośrednikiem do Ojca i jest kamieniem węgielnym, o który potyka się każdy, kto myśli, że wie „lepiej” niż Jezus Chrystus

    ———————————–
    E tam. Nagina Pan fakty i myli sprawiedliwość z litością.
    Nauka Kościoła jest jednoznaczna.
    Admin

  16. watazka said

    8
    RomanK
    Pan Roman dobrze zrobi jak sobie poczyta o Sw. Inkwizycji i zasadach wydawania wyroku skazujacego.
    Natomiast zgadzam sie z roznica miedzy zabojstwem i morderstwem.
    Mamy panie Romanie jeden podstawowy problem: jak zaciagnac przed organa sprawiedliwosci masowych mordercow, ktorzy maja armie i bomby do dyspozycji??
    Dzis masowi mordercy otrzymuja Pokojowe Nagrody. A skazuje sie na kare smierci przywodcow panstw, ktorzy sie nie podobaja np. Amerykanom..

    Tylko Bog jest sprawiedliwy.

  17. semperparatus said

    Re.12,15…Popieram opinię pana Mgrabasa…doznać zła od drugiego człowieka i nie odpłacić mu tym samym ….jest prawdziwym bohaterstwem…i dowodem wyższości duchowej…doktryna „oko za oko,ząb za ząb”to zasada typowa dla jednostek prymitywnych…nie potrafiących się wznieść ponad uczucie zemsty…Chrystus mówł…”kiedy cię uderzą,nadstaw drugi policzek”…

    Nie chodzi o odpłacenie czy zemstę.
    Admin

  18. Kar said

    re:17/”kiedy cię uderzą,nadstaw drugi policzek”…

    ..zgadza sie, i dlatego jestesmy narodem maluczkim czesto/gesto bitym w doope..

  19. semperparatus said

    re.18…No właśnie…jak pogodzić wzniosłe zasady Chrystusowe z wymogami codziennego życia na tym zepstutym,rządzonycm przez szatana świecie?W sytuacji kiedy ich stosowanie nas osłabia…w konfrontacji z ludzmi złymi…nie mającymi sumienia…np.wyznawcami Talmudu?Czy odpłacać tym samym…i stawać się im podobnymi?Tak właśnie zrobił Hitler w stosunku do Zydów…Czy tez „nadstawiać drugi policzek”i narażać się na porażkę(zniszczenie)w obliczu konfrontacji z bezlitosnym wrogiem?To bardzo trudny wybór…ale Chrystus dał nam odpowiedz…żebyśmy szli tą „wąską” drogą…bo tylko taka jest prawdziwa…

  20. mgrabas said

    do 17. i 18.

    oczywiście, że tu nie chodzi o zemstę, ale o rozwiązywanie problemów – albo po ludzku/(nie ludzku), albo po bożemu

    czy przez to, że nadstawiamy drugi policzek jesteśmy narodem maluczkim, często/gęsto bitym? czy może z powodu niegodziwości tych, którzy to wykorzystują – teraz, bo w swoim czasie tego pożałują, a my zostaniemy przez Boga uleczeni i wynagrodzeni?

    Jezus wskazał konkretną drogę, uniżył siebie, zaangażował się osobiście w pomoc nam, w sposób najbardziej prawdziwy i bezinteresowny i to nie jest Jego słabością, ale mądrością, przewyższającą wszelką interesowność, spryt, chytrość i „siłę”

  21. mgrabas said

    do 19.

    to jest najtrudniejsza rzecz na świecie, nie znam trudniejszej, nawet dla Jezusa w ogrodzie oliwnym taką była…

  22. Kar said

    re:18/Semperparatus

    ..mysle, ze Chrystus mowiac te slowa byl krotkowzrocznym-nieswiadomym, ze akcja „nadstawiania” bedzie trwala wieki..Ale ilez mozna jesc kaku..jak dlugo (!?)

    –mialem kiedys znajomego-sfandule, ktorego zona swiadomie/perfidnie przy swiadkach teroryzowala/walila na odlew w buzie bez powodow..A ten doopek zamiast wypchnac ja noga z pedzacego samochodu na kocie lby, to lkal/chlipal i bockal ja po lapach skomlac jak pies o jalmuzne o przebaczenie (noz k…, ludzie trzymajcie mnie !!)

  23. mgrabas said

    do 22.

    czym innym jest asertywność, a czym innym zabijanie!

  24. semperparatus said

    Re.22…Chrystus rozumiał,że nasza „materialna”i „doczesna’strata na tym swiecie…powstała wskutek „nadstawiania drugiego policzka”…będzie nam po wielokroć zrekompensowana w życiu przyszłym,duchowym…Bo cóż znaczy strata dorazna…w krótkim np.70 letnim życiu w porównaniu z wiekuistą nagrodą duchową?Myślę,ze to właśnie Jezus miał na myśli głosząc swoje wzniosłe zasady…

  25. Z poradnika dla panow said

    22
    Kar
    Niech se kazdy pilnuje swojego malzenstwa i wychowuje wlasna bogdanke wypychaniem z pedzacego samochodu
    A moze Kar sie zglosi na dyzury do zachrystii i bedzie po sumie udzielal porad malzenskich.

  26. RomanK said

    Otoz panie Margrabas …oczywiscie bredzi pan..wolno panu miec swoje zdanie oczywiscie- ale pan zupelnie odlatuje od tematu.Nie rozumiejac wogole o czym tu sie dyskutuje.
    Jedyny opis ingerencji w kare smierci Jezusa to przewanaie kamienowania Marii Magdaleny…i tu Jezus Chrystus dokladnie wyjasnil swoje postepwanie i uzasadnienie…
    Toz nie krytykowal nakazu Mojzeszowego kamienowania….ale zwrocil sie do sedziow i egzekutorow..ktory z was jest bez winy..niech pierwszy rzuci kamieniem….
    Rozumie pan teraz- jaka roznica…?????
    Panie Kar nadstawianie policzka a doopy to duza roznica….zwlaszcza jak nadstawiaja nei swoja..jak tzw kompradorskie rzondy w Polsce….TO ni ebyloby mozliwe, be kultury pogardy pracy jaka w Polsce krzewiona jest od wiekow….kazda praca jest w pogardzie im ciezsza tym bardziej pogardzana i ludzie sie nia zajmujacy..stad apoteoza kurestwa, cwaniactwa, zlodziejstwa i korupcjim, znajomosci- wybory mniejszego zla, mowienei politycznei poprawnych polprawd zachowania komp[radorskie ihandel pryncypiami …..czyli kultura burdelu, ktora prezentuje polska ulica.Polscka scena Polityczna i niestety Polski Kosciol…

    Kierowanei skazanych na smierc do kamieniolomow…pomijajac juz wzmianke o traktowaniu ciezkiej pracy…jesli komus wydaje sie ze w kamieniolomach moze pracowac kazdy….to gruba pomylka…wpuszczenie do kaminiolomow ludzi, do dostepu donarzedzi i materialow wybuchowych spowodowloby ze kamien bylby drozszy od zlota..security pochloneloby wszsytko co zarobi kamieniolom plus tyrzykrotne dotacje..zatem pomysl idiootyczny z punktu widzenia ekonomicznego…z drugej strony mowiac o moralnosci jak mozna uznac ze wykonanei wyroku w sposob humanitarny jest mniej humanitarny niz dobijanie toprtura przez prace????
    Widzi pan nie wolno legislatyzowac moralnosci…ale mozemy regulowac zachowanie….

    Nic dodać, Panie Romanie…
    Admin

  27. RomanK said

    Panie Watazka…semantyka..zabojstwo jest morderstwem..natomiast nie jest nim…uboj!
    Nie kazde zabicie jest morderstwem i jak do tego czasu dosc precyzyjenie. kazdy jezyk wyrazal roznice bez mozliwosci pomylki.
    Oczywiscxie pierwsza plaszczyzna w jakiej dokonuje sie podkopu pod zasady jest semantyka…zmieniajc semantyke zmieniasz pojecie, zmieniajac pojecie zmnieniasz definicje zmienisz definicje nastepuje podmiana oceny faktu.
    INkwizycja widzi pan nie wydawala wyrokow smierci. sady inkwizycyjne byly tylko wladne wydac wyrok stanwiacy o tym czy dany osobnik dopuscil sie herezji, schizmy, bluznierstwa, zgorszenia …. Sady Inkwizycji po ustaleniu tego poza wszelaka watpliwosc oddawaly takiego delikwenta w gestie sadow cywilnych..krolewskich czy magistrackich…i te decydowaly o karze w tym i smierci. Malo dawaly te sady mozliwosc odwolania gloszonych herezji i nawrocenia z automatycznym ulaskawieniem….dlatego rzeczywiscie straconych bylo bardzo malo…

  28. lwp said

    27
    RomanK
    Sw. Inkwizycja byla sadem koscielnym. Nie miala prawa egzekucji. Od tego byly sady krolewskie (swieckie) .
    W praktyce wiec – w ferowaniu wyrokow powinnismy sie opierac na naukach Kosciola.

    Ja w ogole mam klopoty ze zrozumieniem karania smiercia jako filozofii katolickiej -jak to probuja udowodnic niektorzy wpisowcy powolujac sie na Ewangelie.. (od policzka do rzemyczka? – jakies przekrecanie Slowa Bozego)
    Skoro mamy miec Sad Ostateczny to nie widze powodow mordowania sie w imie czegokolwiek – w tym falszywych pretensji do sprawiedliwosci.

    Skoro mamy Sąd Ostateczny, to kuρwa w ogóle zrezygnujmy z sądów ziemskich, czy to świeckich, czy kościelnych.
    Bo to tylko „fałszywe pretensje do sprawiedliwości”.
    I jeszcze ta tania, oklepana do zrzygania retoryki o „mordowaniu”. Morduje bandyta, jakby Pan nie wiedział. A nie uczciwy sąd.
    Ja bym takich pięknoduchów wsadził do więzienia dla tych, co to ich ominęła kara śmierci…
    Admin

  29. mgrabas said

    do 14. „Czy Jezus zaprotestował?”
    i do 26. „Toz nie krytykowal nakazu Mojzeszowego kamienowania…”

    Jezus nie zajmował się bezcelowością krytykowania żydowskiego prawodawstwa, pisaniem ustaw, organizowaniem protestów, pikiet, rewolucji, nawoływaniem do obalania władz, ani żadną taką działalnością. Publicznie nie raz nazwał całą tą przewrotność i obłudę żydostwa dosadnymi słowami. Dla wszystkich tych, którzy byli otwarci na Jego słowa pozostawił proste wskazania jak żyć, a nie jak pozbawiać życia innych.

    W rozmowie „na najwyższym szczeblu”, zapytany przez namiestnika okupanta, wyjaśnił kim jest i dlaczego Jego władza „nie sprzeciwia się” temu wszystkiemu co zastał.

    „Odpowiedział Jezus: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd”. Piłat zatem powiedział do Niego: „A więc jesteś królem?” Odpowiedział Jezus: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.”
    (J8,36-37)

    Tego sposobu myślenia nie przyjmą ci, którzy myślą i działają po ludzku, a nie po bożemu. Oni będą szukali w Biblii, Koranie, Talmudzie, uzasadnienia dla swego prawodawstwa, którego „szczytem” jest kara – śmierci.
    Nie różnią się zbytnio w tym, niezależnie od tego jak sami siebie nazywają, jak uzasadniają swoją „rację” i na co się powołują. Taka jest prawda.

  30. mgrabas said

    do 28.

    W przypowieści o pszenicy i kąkolu Jezus dał odpowiedź na dręczące pytanie o pochodzenie zła w świecie i w Kościele oraz lekarstwo na odwieczną pokusę, by zwalczać zło naszymi metodami, zaprowadzając naszą własną „sprawiedliwość”.

    „24 Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. 25 Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. 26 A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. 27 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” 28 Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” 29 A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”»” (Mt 13, 24-30)

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: