Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (71 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (71 – …
    Sowa o Wolne tematy (71 – …
    Piskorz o Wolne tematy (71 – …
    Głos Prawdy o Wyprane mózgi! Poznaj starożyt…
    Piskorz o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Głos Prawdy o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    revers o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Wanderer o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Głos Prawdy o Czy chcą nas zabić?
    Sowa o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Peryskop o Wandalowie
    UZA o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Wojna jest bezprawie… o Rok 1939 w warunkach „demokrac…
    revers o Czy chcą nas zabić?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Poezje Jana Kasprowicza

Posted by Marucha w dniu 2015-08-31 (Poniedziałek)

„Jan Kasprowicz urodził się 12 grudnia 1860 roku w kujawskiej wsi Szymborze jako syn Piotra Kasprowicza i Józefy z domu Klofta. Ojciec był niepiśmiennym wyrobnikiem, matka – potrafiąca czytać i pisać – zdołała wykształcić w synu ciekawość świata, estetyczną wrażliwość, miłość do natury, pewnie i hart ducha, który pomógł mu wspiąć się na Parnas”.

„Miejsce urodzenia i wychowania pozostało nie bez wpływu na późniejszą twórczość – poeta wielokrotnie podkreślał, że wizja ziemi rodzimej nie opuszczała go nigdy, a wszystkie wykreowane siłą poetyckiej wyobraźni krajobrazy zawierały w sobie bardziej lub mniej zauważalny rys kujawski.

Edukację Kasprowicz rozpoczął pod opieką Andrzeja Dybalskiego, w szkole elementarnej w rodzinnej wsi, następnie trafił do inowrocławskiego gimnazjum, gdzie działał w tajnym kole samokształceniowym „Wincenty Pol”.

W tym czasie, to jest w roku 1877, zaczęły powstawać pierwsze, znane dziś z ocalałych przekazów rękopiśmiennych, utwory poetyckie. Debiut literacki datuje się na rok 1878 – poznańskie czasopismo „Lech” opublikowało wówczas sonet Poranek. W roku 1880 po zatargu z niemieckim nauczycielem Kasprowicz zmuszony był opuścić szkołę, bez maturalnego cenzusu.

W latach 1880-1884 tułał się gimnazjalnym szlakiem: Poznań – Opole – Racibórz – Poznań, maturę ostatecznie uzyskał w roku 1884 w poznańskim Gimnazjum Marii Magdaleny. I chociaż matka snuła plany wobec swego pierworodnego syna, marząc o tym, żeby odnalazł w sobie powołanie do życia kapłańskiego, losy Jana Kasprowicza potoczyły się inaczej” – czytamy we wstępie do krytycznego wyboru poezji Jana Kasprowicza.

Jak zawsze prawie nic nie wspomina się o tym, że poeta był nie tylko sympatykiem, ale i działaczem Ligi Narodowej i Związku Ludowo-Narodowego. Z obozem Dmowskiego związany był do końca życia. Brał nawet udział w zjazdach partyjnych. To zdumiewające, ale wiedza o tym jest obca nawet ludziom zajmującym się zawodowo Kasprowiczem.

J. Kasprowicz, „Poezje. Hymny – Księga ubogich – Mój świat”, Kraków 2015, ss. 445.
Myśl Polska, nr 35-36 (30.08-6.09.2015)

http://mysl-polska.pl

Komentarzy 10 do “Poezje Jana Kasprowicza”

  1. Jan said

    Chwała Ci Chłopie żeś pokochał naszą ziemię kochając ojcowiznę jak. Tetmajer i każdy prawdziwy Polak. Chwała.

  2. Zdziwiony said

    Jan Kasprowicz w 1914 roku brał udział w uwolnieniu Lenina z aresztu.

    Do dnia 19 sierpnia 1914 roku przebywa Lenin w areszcie więziennym w Nowym Targu przy ul. Jana Kazimierza. Akta sprawy przekazane zostały austriackiemu garnizonowi wojskowemu w Krakowie. Nad Leninem zawisło poważne niebezpieczeństwo. Groził mu doraźny sąd wojskowy. W obronie Iljicza interweniowało wielu przedstawicieli inteligencji polskiej między innymi Władysław Orkan, Jan Kasprowicz, Stefan Żeromski. Pod adresem władz austriackich posypały się listy i telegramy z kategorycznym protestem polskich działaczy społecznych. Wyrażali oni głębokie ubolewanie z powodu aresztowania Lenina i żądali niezwłocznego zwolnienia. Dwanaście dni przybywał Iljicz w więzieniu. 19 sierpnia sąd powiatowy w Nowym Targu otrzymuje od prokuratora wojskowego przy komendaturze w Krakowie telegram z rozkazem zwolnienia Lenina z więzienia. Po uwolnieniu postanowili Uljanowowie natychmiast wyjechać z Galicji. Uljanowom udaje się otrzymać zezwolenie na wyjazd do Krakowa a stamtąd do neutralnej Szwajcarii.

    Julian Tuwim: Do córki w Zakopanem — fragmenty
    Kłaniaj się górom, córeczko, kłaniaj się górom,
    Śniegom słonecznie kipiącym, świtom tatrzańskim,
    Olśniewającym lazurom, olśnionym chmurom,
    Kłaniaj się, córko, wysokim dniom zakopiańskim!
    Kłaniaj się ptakom i źródłom, ludziom i świerkom,
    i gwiazdom nisko wiszącym w pustce przeźroczej!
    Twoje to wszystko, już twoje, obywatelko
    Rzeczypospolitej młodej — Polski Roboczej.
    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
    Kłaniaj się szczytom podniebnym, hardym i pięknym!
    To swoje ,,czuwaj” im krzyknij, harcerko mała!
    A zawsze kłaniaj się, córko, ludziom maleńkim,
    Bo to są ludzie ogromni. Żebyś wiedziała.
    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
    Wysoki Giewont, wysoki! A pod nim płynie
    Potokiem, córko, potokiem historia wieków.
    Na górach, na górach — myśl o nizinie.
    Śród głazów, córko, śród głazów — myśl o człowieku!
    Mocno i pewnie chodząca po polskiej ziemi,
    Umiłuj lud sprawiedliwy, co Polskę zbudził.
    A tam, kochanie, gdzie mieszkał Włodzimierz Lenin,
    Złóż kwiatek. To był przyjaciel tych prostych ludzi.
    Kłaniaj się górom, córeczko, kłaniaj się górom,
    Śniegom słonecznie kipiącym, świtom tatrzańskim,
    Olśniewającym lazurom, olśnionym chmurom,
    Kłaniaj się, córko, wysokim dniom zakopiańskim.
    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
    —————————————————————

    W Polsce niepodległej Uniwersytet Lwowski był trzecim największym po Warszawskim i Jagiellońskim ośrodkiem naukowym i akademickim. W r. 1919 przybrał imię swojego fundatora Jana Kazimierza. Na jednego ze swych pierwszych rektorów w Polsce niepodległej powołał największego żyjącego wówczas poetę polskiego Jana Kasprowicza, profesora porównawczej historii literatur i był to gest niemal symboliczny, bo wyrażało się w nim uznanie dla szczególnej roli poezji polskiej w XIX wieku, w latach niewoli politycznej, kiedy to w niej właśnie skupiła się jak gdyby i zawarła cała świadomość narodu, jego samowiedza, tożsamość, geniusz, jego marzenia i dążenia. W tym powołaniu do najzaszczytniejszej godności uniwersyteckiej tego chłopa wielkopolskiego wyraziło się jak gdyby poczucie łączności wszystkich rozdartych do niedawna dzielnic polskich i demokratyczność odradzającego się życia polskiego.

  3. Boydar said

    Kim był Lenin, wiemy dopiero dzisiaj, i to nie wszyscy. W owym czasie dla przyzwoitych ludzi był aresztantem zaborcy. Łatwo się mądrzyć, teraz.

  4. KOR said

    No to popatrzmy: Krupska, Józio, Petlura (patrz na rękaw)
    https://www.google.pl/search?q=images+for+Lenin+w+galicji&client=ubuntu&hs=t3B&channel=fs&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CCUQsARqFQoTCMGk172F1McCFciOLAod_ucJwg&biw=1813&bih=961

  5. RomanK said

    Kasprowicz ,,najlepszy przyklad ..jak rodza sie elity.

  6. Zdziwiony said

    Jan Kasprowicz urodził się 12 grudnia 1860 r. w Szymborzu pod Inowrocławiem na ziemi kujawskiej. Większość życia spędził we Lwowie, gdzie mieszkał przez ponad 30 lat. Po raz pierwszy pojawił się na Podhalu w 1892 r. wraz ze swoją narzeczoną Jadwigą Gąsowską. Zachwycony górską przyrodą i niezwykłą atmosferą tych okolic, znalazł tu doskonałe miejsce do pracy i wypoczynku. Nic więc dziwnego, że przyjeżdżał tu często, lecz zanim zrealizował marzenie o własnym domu pod Tatrami, przez wiele lat wynajmował dom w Poroninie na wakacje, a nawet na dłuższe okresy, od górali Mardułów-Gałów, z którymi serdecznie się zaprzyjaźnił. Echa owej przyjaźni można odnaleźć w wierszach Kasprowicza poświęconych członkom tego znamienitego góralskiego rodu. Dom Mardułów-Gałów do dziś stoi w Poroninie przy ulicy nazwanej jego imieniem. Na ścianie budynku umieszczono tabliczkę upamiętniającą pobyty poety. W roku 1923 udało się wreszcie Kasprowiczowi kupić dom na zakopiańskim przysiółku Harenda, położony w uroczym miejscu, na stromej skarpie, nad rzeką Zakopianką, z rozległym widokiem na Tatry. Wybudował go trzy lata wcześniej podhalański cieśla Jan Kluś-Fudala. Kasprowicz był trzecim właścicielem – kupił go od angielskiej malarki Winnifred Cooper za okrągłą kwotę 500 funtów szterlingów. Poeta przeprowadził poważny remont swej nowej posiadłości. Dobudował piętro, które miało być przeznaczone na wakacyjne mieszkanie dla dwóch córek i ich rodzin. Dodał również parę pomieszczeń, które miały służyć jemu i jego ostatniej towarzyszce życia, Marusi z Buninów Kasprowiczowej, której muzeum zawdzięcza swoje powstanie. Wśród tych pomieszczeń znalazła się pracownia-biblioteka, kuchnia, łazienka i pokoje gościnne. Jan Kasprowicz krótko cieszył się swoim pierwszym własnym domem. Mieszkał w nim zaledwie trzy lata, z których dwa ostatnie walczył z ciężką chorobą. Mimo problemów ze zdrowiem gospodarza życie towarzyskie na Harendzie toczyło się niezwykle bujnie. Mówiono, że ona jest zakopiańskim salonem artystycznym. Poetę odwiedzali tutaj jego przyjaciele, znane postaci życia kulturalnego okresu międzywojennego, jak Karol Szymanowski, Leopold Staff, Witold Gombrowicz, Kornel Makuszyński, Stanisław Ignacy Witkiewicz („Witkacy”) – nie sposób wymienić wszystkich. Wielu z nich zostawiło materialne pamiątki swoich pobytów, które dziś stanowią interesujące eksponaty muzealne. Tuż przed śmiercią zdążył jeszcze Kasprowicz ukończyć ostatni tomik poetycki pod tytułem Mój świat. Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle. Nadal istnieją przedmioty, które stały się inspiracją do napisania utworów z tego tomiku.
    Jan Kasprowicz zmarł 1 sierpnia 1926 r. w swoim ukochanym domu na Harendzie, powierzając żonie pieczę nad własną spuścizną literacką.
    Jan Kasprowicz w swym testamencie podzielił dom na Harendzie na trzy części, między dwie córki i żonę. Pani Maria z Buninów Kasprowiczowa zajmowała jego dolną część przez następne 42 lata. Przez cały ten czas pomimo śmierci gospodarza Harenda nadal pełniła rolę salonu artystycznego. Do grona stałych bywalców dołączyło młode pokolenie pisarzy, malarzy i muzyków. Zaczęli też pojawiać się turyści, którzy chcieli zobaczyć, jak poeta mieszkał. Pani Maria była otwarta na każde odwiedziny. Nie tylko wpuszczała ciekawskich do prywatnych wnętrz, ale również udzielała informacji na temat życia i twórczości męża. W końcu dom na Harendzie stał się stałym punktem wycieczek osób indywidualnych, a także grup szkolnych i turystycznych. W tej sytuacji, w roku 1950, Maria Kasprowiczowa zdecydowała się ofiarować społeczeństwu trzy frontowe, reprezentacyjne pokoje wraz z ich wyposażeniem. 1 lipca tegoż roku oficjalnie otwarto Biograficzno-Literackie Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie, którego pierwszą kustoszką została Maria Kasprowiczowa. (…) oddałam ten dom – historyczną jego część – pod opiekę państwa. Było to jedyne i najlepsze wyjście. Społeczeństwo od dawna, od chwili gdy skończyła się wojna w 1945 roku, wzięło Harendę w posiadanie…Tysiące ludzi przychodziło by ją zobaczyć. I drzwi Harendy były zawsze dla wycieczek i dla zwiedzających gościnnie otwarte. Lecz pamiątkowy dom wymagał remontu i odnowienia. Nie miałam na to środków. Od dwudziestu pięciu lat nikt nie przyłożył do tego ręki. Trzeba go było dla ludzi, dla przyszłości ratować. W 1964 r. z inicjatywy żony Kasprowicza powstało na Harendzie Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza. Jego założycielami byli ludzie kultury i sztuki, naukowcy, badacze literatury i twórcy ludowi. Wśród nich znaleźli się: Kazimierz Wyka, Tadeusz Kotarbiński, Stanisław Pigoń, Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Dobraczyński, Stefan Kisielewski, Konrad Górski, Roman Loth, Jan Brzechwa czy Adam Pach. Jego głównym celem, jasno określonym przez Marię Kasprowiczową już w pierwszej informacji zarządu do członków, jest: zabezpieczenie i przekazanie potomności nieprzemijających wartości artystycznych i społecznych twórczości Kasprowicza, pielęgnowanie umiłowania języka i kultury polskiej – pomoc naukowcom – polonistom i slawistom w przyswajaniu wiedzy o całej współczesnej Kasprowiczowi epoce. Przez 46 lat swojego istnienia Stowarzyszenie realizowało cele wyznaczone w statucie. Obecnie to właśnie ono jest właścicielem domu poety na Harendzie i z własnych środków, wspieranych dotacjami z Urzędu Miasta Zakopane, utrzymuje miszczące się w nim muzeum biograficzne, mauzoleum-grobowiec poety
    znajdujący się obok domu oraz rozległy teren wokół tych zabudowań. Przechowuje, pieczołowicie pielęgnuje i udostępnia do badań naukowych pamiątki po poecie.
    W czasie ponad 40-letniej działalności Stowarzyszenia należało do niego wiele osób. Warto wspomnieć m.in. wieloletnich prezesów: profesora Romana Lotha, Mieczysława Cieciurę i obecnego – Piotra Kyca. Niezapomnianym kronikarzem Harendy był Aleksander Zaczyński. Po odejściu żony poety Marii i jej siostry Anny Bunin atmosferę domu tworzyły wieloletnie kustoszki: Wiesława Piotrowska-Sowadska, Anna Kogutkowa i Zdzisława Zającówna Obecnie Stowarzyszenie liczy ponad stu członków mieszkających w kraju i poza jego granicami. Posiada jeden oddział zamiejscowy, w Łodzi. Jeszcze do niedawna działał oddział w Zielonej Górze prowadzony przez nieocenioną Czesławę Zaniewską. Dzięki ludziom działającym w Stowarzyszeniu, ich pasji i zaangażowaniu, Harenda nadal funkcjonuje zgodnie z założeniami pierwotnego statutu i wizją Marii Kasprowiczowej.

    Nieopodal domu poety z inicjatywy jego żony wybudowane zostało mauzoleum według projektu Karola Stryjeńskiego, ówczesnego dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. Na czele komitetu budowy stanęli przyjaciele Kasprowicza – Kornel Makuszyński i Leopold Staff. Społeczna akcja wznoszenia monumentalnego, granitowego mauzoleum trwała siedem lat i została ukończona w 1933 roku. Poeta spoczął w nim po przeprowadzone w tym samym roku ekshumacji z zakopiańskiego cmentarza na Pęksowym Brzyzku, z grobowca Dłuskich.

    Bibliografia:
    M. Kasprowiczowa, Dziennik, wyd. 3, Warszawa 1968.
    M. Kasprowiczowa, W naszym górskim domu, Warszawa
    1969.
    A. Kogutkowa, Na Harendzie u Kasprowicza, Zakopane
    1996.
    T. Staich, Harenda. Krajobraz – przeszłość – teraźniejszość,
    Kraków 1976.
    B. Wachowicz, Czas nasturcji, Warszawa 1989.

    Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie

    Mauzoleum Jana Kasprowicza na Harendzie

  7. Zdziwiony said

    ad. 5.
    Z licznych pamiętników Marii Kasprowiczowej można się dowiedzieć – Była córką generała rosyjskiego.Jako młodziutka, wszechstronnie wykształcona i utalentowana panienka poznała o wiele lat starszego od siebie polskiego poetę. Był on po dwóch nieudanych małżeństwach. Wychowywał samotnie dwie córki. Niełatwo było jej wejść w taki związek, powodujący ogóny sprzeciw społeczny, niemal skandalizujący. Niełatwo też było Kasprowiczowi zaakceptować taką sytuację, on, rektor Uniwersytetu Lwowskiego, Marusia, jego narzeczona, niewiele lat starsza od jego córek.
    Jednak wzajemna miłość i fascynacja złączyła ich i po wielu staraniach biorą ślub w roku
    1911 w Dreznie.Tak o swej młodziutkiejej,dziewiętnastoletniej żonie pisał pićdziesięcoletni już wówczas poeta:

    Umiłowanie ty moje!
    Kształty nieomal dziecięce!
    Skroń dotąd nie pomarszczona,
    Białe, wąziutkie ręce!
    (…)
    Lubię, gdy siedząc przy stole,
    Sięgasz po kromkę chleba
    I dzieląc ją, dajesz mi cząstkę,
    Czy trzeba mi, czy nie trzeba.

    Spędzili razem piętnaście lat.Pozostawili po sobie -on – poezję, ona- dzienniki i wspólny ich dom- HARENDĘ. Maria Kasprowiczowa zmarła w urodziny swego męża, 12 grudnia 1968r. Została pochowana w tym samym mauzoleum na wzgórzu.
    Warto odwidzić te miejsca. Poczuć tą niezwykłą,wyjątkową atmosferę.

  8. Miet said

    Bardzo poważam Kasprowicza,
    i chyba nie tylko dlatego, że parę ładnych lat spędziłem na polskiej wsi.
    W czasach licealnych należałem do kółka recytatorskiego i do szkolnego teatru.
    Recytowałem ten oto jego wiersz.
    Nie zapomniałem go przez 55 lat.
    Dzięki za ten wpis o Kasprowiczu.

    *

    Chaty rzędem na piaszczystych wzgórkach,
    Za chatami krępy sad wiśniowy,
    Wierzby siwe poschylały głowy
    Przy stodołach, przy niskich obórkach.

    Płot się wali; piołun[1] na podwórkach;
    Tu rżą konie, ryczą chude krowy.
    Tam się zwija dziewek wieniec zdrowy
    W kraśnych chustkach, w koralowych sznurkach.

    Szare chaty! nędzne chłopskie chaty!
    Jak się z wami zrosło moje życie,
    Jak wy, proste, jak wy, bez rozkoszy…
    Dziś wy dla mnie wspomnień skarb bogaty,
    Ale wspomnień, co łzawią obficie —
    Hej! czy przyjdzie czas, co łzy te spłoszy?!…

  9. Zdziwiony said

    @ 3. „Łatwo się mądrzyć, teraz”, a wtedy nie?

    Działo się w Moskwie w 1941 roku, w toku rozmów rządu Sikorskiego ze Stalinem na temat współpracy w wojnie przeciw hitlerowskiej Rzeszy. Rozmówcą był polski
    ambasador w Moskwie – Stanisław Kot, który pewnego razu zapytał Stalina – „Czy był pan kiedy w Polsce?” na co otrzymał odpowiedź – „Tak jest, byłem i pamiętam dobrze ten pobyt” i opowiedział następującą historię. Stalin został delegowany w 1912 roku przez władze partii bolszewickiej do Lenina, który przebywał wtedy w Krakowie. Jako tzw. nielegalny nie mógł korzystać z oficjalnych przejść granicznych. Poinformowany jedynie został, że z Warszawy koleją ma dojechać do stacji Dąbrowa Górnicza i stamtąd poszukać nielegalnego przejścia granicy do Austrii. Tak właśnie zrobił, jeszcze przed stacją wyskoczył w biegu z pociągu i pobiegł w kierunku południowym, jak mu powiedziano, to był kierunek do Austrii i Krakowa. Po dłuższym marszu natknął się na małą chałupkę, gdzie zastał szewca przy pracy. Poprosił go o przeprowadzenie przez granicę, przedstawiając się jako rewolucjonista, Gruzin i syn szewca. Nieznajomy poprowadził go i po godzinie marszu doprowadził do drogi w lesie, którą Stalin już sam podążył, docierając do stacji kolejowej Trzebinia. Tutaj należało wsiąść do pociągu linii Wiedeń-Kraków. Kiedy Stalin dotarł do Trzebini, przede wszystkim w restauracji dworcowej chciał zaspokoić głód, od kilkunastu godzin nic nie jadł. Zamówił więc jedzenie, ale nie spieszono się z jego obsługą. Wreszcie po interwencji, kiedy otrzymał upragniony talerz z jedzeniem, na stację wjechał pociąg do Krakowa. „Wściekły rżnąłem talerzem o podłogę, rzuciłem im rubla i wyleciałem.” W Krakowie natychmiast po przybyciu do Lenina prosi o jedzenie, który wyraża zdziwienie, że nie posilił się na stacji w Trzebini, gdzie jest bardzo dobra restauracja. Na to Stalin odpowiada – „Polaki nie dali mi jeść” i opowiedział całe zajście. Lenin pyta jeszcze, w jakim języku zamawiał jedzenie – „no oczywiście w rosyjskim, przecież innego języka nie znam”. Na to Lenin miał powiedzieć – „jakiś ty głupi Stalin, to ty nie wiesz, że dla Polaków język rosyjski jest językiem prześladowców? – A więc jak miałem zamówić, nie znając języka polskiego? – palcem pokazać i byś dostał”.
    Podobno Stalin zapamiętał naukę i w czasie dalszego pobytu w Polsce, w ten sposób dokonywał potrzebnych zakupów.

  10. Boydar said

    Piękna historia, niewiele jednak wnosi do meritum – „Łatwo się mądrzyć, teraz”. Atakowanie Kasprowicza za wstawienie się za więźniem, jest nonsensem. Trzeba by wpierw udowodnić, że wszystko o Leninie wiedział.

    ‚Wiesz o kim mówię ? Wiem, /…/ przed żandarmami cara się krył’

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: