Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zdradzona Polska

Posted by Marucha w dniu 2015-09-01 (Wtorek)

Warszawa w 1939 r.

ORIENTAL REVIEW opublikował tłumaczenie trzech rozdziałów pracy Mikołaja Starikowa, rosyjskiego historyka, publicysty i działacza politycznego “Who Made Hitler Attack Stalin” (St. Petersburg, 2008), pozytywnie oceniającego wkład Stalina w Historię. Tekst ukazywał się w kilku odcinkach, tu, dla wygody czytelnika, połączonych w jeden tekst, z pewnymi skrótami. Może on szokować, gdyż tezy w nim zawarte sprzeczne są niekiedy z tym, co głosi się u nas.

Mimo to warto wiedzieć, że nasza interpretacja historii nie jest jedyna, są inne narracje, a także zastanowić się nad niektórymi kwestiami, które dziś nabrały aktualności. Bo podobnie jak wtedy, tak i dziś Polska jest traktowana jako pionek w rozgrywce z Rosją. I to niezależnie od takich czy innych historycznych narracji. [Niniejszy wstęp i poniższe tłumaczenie: Marek Mróz, Bliżej Prawdy, maj 2015]

Mikołaj Starikow – Poland Betrayed
Oriental Review,  21 marca 2015

Prawda o korzeniach niemiecko-polskiego konfliktu, który doprowadził do wybuchu drugiej wojny światowej zawsze była pieczołowicie skrywana. Aby ukryć ohydną polityczną postawę zachodnich potęg, należało w pierwszym rzędzie wytworzyć mit, że Hitler był szaleńcem z manią panowania nad światem, że dlatego jego agresywna natura zmusiła go do ataku na wszystkich swoich sąsiadów, jednego po drugim, aż dopiero siły postępowe ludzkości położyły temu kres. Także w ostatnich latach wymyślono kolejny mit, że druga wojna światowa była tylko pojedynkiem między dwoma dyktatorami, podczas którego „niewinne ofiary”, jak Polska i kraje nadbałtyckie, zostały zmielone przez młyńskie kamienie historii.

Józef Piłsudski w Mińsku 1919 r.

W 1939 r. Hitler nie myślał o wielkiej wojnie i wcale nie śnił o władzy nad światem. Chciał być równym partnerem dla USA i Wielkiej Brytanii i nie przygotowywał się do wojny z nimi. Ale nie łatwo jest zostać dopuszczonym do klubu wybrańców Mocy. Dla Hitlerowskich Niemiec „wejściówką” miało być zniszczenie Związku Sowieckiego. Gdy Hitler odrzucił rolę w napisanym dla niego w Londynie scenariuszu (aneksja Rusi Zakarpackiej w marcu 1939, mająca służyć za casus beli do wojny z ZSRR), Zachód nagle zmienił politykę na antyhitlerowską. Przywódcy Anglii i Francji wygłaszali przemowy potępiające agresywną postawę Hitlera. Szczególnie twardymi sojusznikami Londynu i Paryża zostali Polacy.

W tym czasie było to dość dziwne, bo stosunki Warszawy z nazistowskimi Niemcami, były subtelne ale przyjacielskie, co nie powinno dziwić, bo obydwa zawdzięczały swoje powstanie Francji, Brytanii i Stanom Zjednoczonym. Jakiekolwiek wątpliwości rozwiewają się po przyjrzeniu się datom, gdy polskie państwo powstawało: 11 listopada 1918. Właśnie tego dnia delegacja niemiecka podpisała porozumienie z przedstawicielami Ententy w lasku Compiegne (ściślej: w wagonie kolejowym w środku lasku – przyp. MM), o bezwarunkowej kapitulacji, a zaraz potem państwa zachodnie uznały powstanie Polski.

Dwujęzyczny plakat propagandowy

W niecałe pół roku później, w marcu 1919, Polacy zaczęli dążyć do odbudowy państwa w granicach z XVI stulecia. A ponieważ oznaczało to przejęcie części ziem leżących w Rosji, otrzymali pomoc. Amerykanie dostarczyli mundurów i żywności. Mimo to Polski „od morza do morza” nie udało się wskrzesić.

Woli walki jednak nie stracili. Odparci na wschodzie zaczęli walki na zachodzie. W październiku 1920, przez niewymuszone naruszenie Umowy Suwalskiej (umowa podpisana 7.10.1920 r. pomiędzy Polską a Litwą ustanawiająca zawieszenie broni i linię demarkacyjną na Suwalszczyźnie, zerwana wskutek „buntu” gen. Żeligowskiego – przyp. MM), polskie jednostki opanowały Wilno i region wileński niezawisłej Litwy. 7 miesięcy później Polska rozpoczęła inwazję na Niemcy, które pogrążone były w anarchii i chaosie, w celu zajęcia Górnego Śląska, bogatego regionu przemysłowego i węglowego.

Historyczne tło tych wydarzeń jest wielce interesujące. Na pokojowej konferencji w Wersalu postanowiono rozstrzygnąć polsko-niemiecki spór w drodze referendum. Polska ostro agitowała polską część populacji, a nawet wywołano przy nadażającej się sposobności powstanie, aby postawić Niemcy i społeczność międzynarodową wobec faktów dokonanych. Jednak niemieccy ochotnicy i policja powstanie zdusili; referendum odbyło się 20 marca 1920 r., w którym za przyłączeniem Śląska do Niemiec oddano dwa razy więcej głosów.

3 maja 1921 r. wybuchło powstanie, poparte przez polskie wojsko. Francja, Brytania i USA poparły Polskę ostrzegając rząd weimarski przed interwencją. Przeciwko powstańcom walczyli jedynie niemieccy ochotnicy („Freikorps“). W efekcie, podczas konferencji ambasadorów głównych mocarstw i państw stowarzyszonych, aneksję Śląska uznano przyznając Polsce 30% regionu, na którym znajdowało się 95% zasobów węgla.

Nowa Polska powstała w atmosferze agresji i naruszania umów. Właśnie takie opinie, jak i istnienie obozów koncentracyjnych stały w sprzeczności z ideą demokratycznego państwa. Polska, w przyszłości „ofiara” nazistowskiej agresji, nigdy nim nie była.

Kurt Daluege (z przodu, czwarty z lewej) i gen. Józef Kordian Zamorski (obok, piąty z lewej) w Krakowie w listopadzie 1936 r. Żródło: Polskie Narodowe Archiwum Cyfrowe

Gdy rządy w Polsce w 1926 r. przejął Józef Piłsudski, rząd stał się wojskową dyktaturą nieróżniącą się od nazistowskiej. Nic dziwnego, że pomimo konfliktów z powodu Śląska, gdy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler, stosunki polsko-niemieckie bardzo się ociepliły.

Polska była pierwszym krajem, z którą nowy niemiecki kanclerz podpisał 26 stycznia 1934 r., mający obowiązywać 10 lat, pakt o nieagresji. Po nim nastąpiło kilka dalszych dwustronnych porozumień, mających jedną cechę wspólną: dyskusję o wspólnej akcji przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Rozmowy między nazistowskimi Niemcami a II Rzeczpospolitą o wspólnym marszu na ZSRR trwały dość długo, ale dopóki Hitler nie zbliżył się do sowieckich granic były raczej teoretyczne niż praktyczne. Bezprzykładny podział Czechosłowacji w październiku 1938 r. z błogosławieństwem mocarstw zachodnich (Polska wtedy zajęła Zaolzie), oznaczało przybliżenie się wojsk niemieckich do ZSRR. Były nawet plany rozwiązania sporów terytorialnych między Niemcami a Polską w przyjacielski sposób. „W 1938 r. sojusznicy zgodzili się, że Polska zostanie satelitą Niemiec” – pisze brytyjski historyk A. J. P. Taylor. „Szczyt” niemiecko-polskich relacji – „miesiąc miodowy” – przypadł na czas zaraz po Monachium: koniec 1938 i początek 1939 roku.

Reichsführer i późniejszy Kanclerz Niemiec Himmler z Kordianem Zamorskim (NAC)

Wraz z przejęciem władzy przez Hitlera Polska zaczęła mieć osobliwe podejście do Niemców. Pro-nazistowskie organizacje etnicznych Niemców jako Związek Niemców w Polsce i partia Młodych Niemców w Polsce, szybko rosły w siłę. Obie organizacje finansowane i zarządzane były z Niemiec i nawet wysyłały przedstawicieli do polskiego sejmu. Nazistowskie idee były publicznie propagowane wśród miejscowych Niemców. W 1937 r. wydawano w Polsce 150 niemieckich czasopism, w tym 20 dzienników. Większością z nich kierowało ministerstwo propagandy Rzeszy kierowane przez Josepha Goebbelsa.

Stosunki między rządami obydwu państw odbywały się na różnych poziomach. Prominentni Polacy gościli w III Rzeszy, a nazistowscy przywódcy – w „bratniej” Polsce. W styczniu 1938 r. Oberst-Gruppenführer SS – Kurt Daluege – przyjechał do Warszawy, a dwa miesiące potem był już we Wiedniu organizując „referendum”. Daluege, dowódca niemieckiej policji (Sipo), swobodnie rozmawiał o tajnikach swej profesji z generałem Kordianem Zamorskim – szefem polskiej policji państwowej, która używała okrutniejszych metod niż niemiecka: bicie, tortury, bezprawne aresztowania, strzelanie do zatrzymanych przy najmniejszych oznakach oporu lub próby ucieczki. Działania te nie były stosowane wobec pospolitych przestępców, lecz przeciwko przeciwnikom politycznym, komunistom i ukraińskim nacjonalistom.

Niemiecko-polska współpraca była tak ścisła, że Kordian Zamorski został zaproszony na doroczny zjazd partii narodowo-socjalistycznej do Norymbergi, gdzie spotkał się z Hitlerem. Należy podkreślić, że cudzoziemcy na zjazd NSDAP zapraszani bywali sporadycznie, a jeszcze mniej z nich miało okazję spotykać się z Führerem. Ale nie tylko z Niemcami dowódca polskiej policji miał dobre kontakty. 7 października 1938 r. gen. Kordian Zamorski odwiedził Kurta Daluege w Berlinie, podczas swojej podróży do Rzymu na zjazd włoskiej partii faszystowskiej.

Reichsführer i późniejszy Kanclerz Niemiec Himmler z Kordianem Zamorskim (NAC)
Ale przyjazne stosunki polsko-niemieckie nie ograniczały się tylko do kontaktów szefów bezpieczeństwa obu państw. W grudniu 1938 r. przybył do Warszawy niemiecki minister sprawiedliwości Hermann Frank, a 18 lutego 1939 r. przybył nawet Reichsführer-SS – Heinrich Himmler/…/

Hitler, który w tym czasie był jeszcze gotów dotrzymać zobowiązań wobec Zachodu, początkowo koncentrował się na dwóch kwestiach w stosunkach z Warszawą: zwrotu Rzeszy ziem utraconych na rzecz Polski po I wojnie światowej oraz wsparcia ze strony wojska polskiego podczas planowanej wojny ze Związkiem Sowieckim. Ponieważ ta druga kwestia była ważniejsza, na temat pierwszej wypowiadał się nad wyraz dyplomatycznie. Wobec Polski zachowywał się jak gentleman, przynajmniej do czasu gdy sami Polacy nie naruszyli układów z Niemcami wykonując zalecenia Londynu.


Niemcy zaproponowali pokojowe i cywilizowane rozwiązanie terytorialnego problemu; na spornych terenach zadecydować miało referendum, jak w przypadku korytarza gdańskiego. Gdyby obywatele „korytarza” zdecydowali o przyłączeniu do Niemiec, Polska dostałaby linię kolejową o statusie eksterytorialnym oraz autostradę Reichsautobahn, dającą dostęp do Bałtyku. Gdyby „korytarz” został pod kontrolą polską, mieliby mieć możliwości transportowe.

Niemiecka mapa utraconych terenów z 1933 r. zatytułowana: „Polskie zwycięstwo nad Wilsonem – przyłączenie Pomorza Gdańskiego do Polski”

Poza tym Hitler nie chciał zwrotu Gdańska za darmo. Rekompensatą miałaby być część sowieckiej Ukrainy w ramach ustalenia i gwarancji nowych granic Polski przez nowy polsko-niemiecki pakt o nieagresji oraz gwarancje praw Polaków w Gdańsku. Te propozycje Polska odrzuciła. Decyzje o stosunkach polsko-niemieckich podejmowane były daleko od polskich granic.

21 marca 1939 r. Polacy drastycznie zmienili swoje stanowisko wobec propozycji niemieckich. Tego dnia Niemcy mieli postawić ultimatum: Polska ma przekazać Gdańsk i „korytarz” Niemcom. Nie była to prawda. Niemcy nie proponowali niczego nowego, czekając na odpowiedź na stare propozycje. Odpowiedź miał przekazać minister spraw zagranicznych – Józef Beck, który tego dnia oczekiwany był w Berlinie. Ale nie pokazał się tam. Zamiast niego odpowiedź przekazał polski ambasador – Józef Lipski. Szef niemieckiego MSZ – Joachim von Ribbentrop, oczekiwał od polskiego ambasadora, że Warszawa niemieckie propozycje przyjmie, a także chciał wiedzieć, dlaczego Józef Beck zamiast do Berlina poleciał do Londynu.

To akurat łatwo wyjaśnić: jak tylko Hitler okazał czelność dogadywać się ze Słowakami i Ukraińcami, kierunek polityki brytyjskiej zmienił się, a zaraz potem także zmieniła swój ton „niezależna” polska szlachta. 21 marca 1939 r. Brytania „nagle” zaproponowała Francji i ZSRR podjęcie rozmów w celu powstrzymania „dalszej agresji w Europie”. Tegoż dnia przywódcy państw zachodnich rozważali w Londynie, co zrobić z Hitlerem, który wymknął się spod kontroli. Minister SZ „niezawisłej” Polski przyleciał także i miał po temu dobry powód – nowa „jednolita polityka”. Przedtem robili co mogli aby dogadzać Niemcom, ale teraz musieli stawiać się im jak najtwardziej. I aby Polska nie zmieniła tonu wobec Niemiec, Anglia, bez jakiejkolwiek prośby z polskiej strony, wydała porękę wojennej ochrony.

Sowiecki Minister SZ, Maksym Litwinow (zdjęcie z 1937 r.)

Po pięciu dniach, 26 marca 1939 r., ambasador RP w Berlinie – Lipski przekazał Ribbentropowi memorandum rządu polskiego odrzucające propozycje niemieckie dotyczące Gdańska. Lipski na koniec powiedział, że „jakiekolwiek dalsze próby niemieckich planów, zwłaszcza dotyczących powrotu Gdańska do Rzeszy, oznaczać będą wojnę z Polską”.

Polski ambasador Józef Lipski przemawia na zgromadzeniu Partii Nazistowskiej w Norymberdze, 10 września 1938 r. Siedem miesięcy później ośmieli się odrzucić niemiecką propozycję korytarza gdańskiego. Źródło: Niemieckie Archiwum Federalne
Był to zwrot polskiej polityki o 180 stopni.

Hitler zrozumiał, że dalszych rokowań z Polską nie będzie i że Polska gotowa jest bronić swojego stanowiska siłą. I żeby Berlin pozbył się jakichkolwiek złudzeń, Polacy podjęli szereg wrogich akcji: większość personelu ambasady RP w Berlinie jak i członkowie społeczności emigracyjnej, wysłali swoje rodziny do Polski; polscy studenci w Berlinie wrócili do domów, a polskim konsulom nakazano spalić wszystkie tajne dokumenty i archiwa. 23 marca zarządzono częściową mobilizację polskiej armii, a na drugi dzień przekazano Niemcom „szorstkie” memorandum. 27 marca prezydent RP wydał dekret uchwalający dodatkowe 1,2 mld zł na obronę.

Ambasador Geo Bonnet (Francja), ambasador Iwan Majski (ZSRR) i Brytyjczyk lord Halifax

Tak zrobił kraj mający z Niemcami pakt o nieagresji! Była to ta sama Polska, która jeszcze tydzień wcześniej uważana była za głównego partnera Führera w planowanej kampanii wschodniej. Tym samym Hitler musiał kampanię odłożyć. Ten gest także prowadził wprost do wojny.

Warto zauważyć, że nic w postawie Niemiec nie wskazywało na zagrożenie dla Polski. Nie było żadnej mobilizacji w Rzeszy, ani gróźb wobec Warszawy, ani też planów ataku na Polskę! Nawet najzacieklejszy krytyk agresji Hitlera musi przyznać, że dopiero 1 kwietnia 1939 r. Hitler wydał rozkaz przygotowania planu ataku na Polskę. I dopiero w połowie kwietnia zaledwie zarys takiego planu był gotowy.

Dla Hitlera stało się jasne, że Niemcy nie mogą opuścić ziem zagrożonych teraz przez Polskę, państwo rządzone z Londynu, wypełniające wszystkie polecenia Brytyjczyków. Ta polska „barykada”, która odcinała mu drogę na wschód, teraz odwróciła się i przykładała Niemcom nóż do szyi. Hitler musiał walczyć nie dlatego, że był maniakalnym agresorem, lecz dlatego, że jego gospodarka była zmilitaryzowana. Musiał więc podjąć decyzję co do kierunku dalszego postępowania. I czy to będzie wschód, czy zachód, Polska może zaatakować Niemcy kiedykolwiek to będzie dogodne dla Londynu. Hitler musiał podjąć decyzję i to szybko. […]

Jakie sprawy zaprzątały przywódców wielkich mocarstw wiosną i latem 1939 r.?

– Głównym celem Hitlera było nie dopuścić do sytuacji, gdy ZSRR przystąpi do wojny. W nadziei, że Anglia i Francja ponownie zdradzą swojego sojusznika – Polskę – Führer zamierzał wyeliminować zagrożenie z tej strony bez ryzyka starcia z Rosją. Później będzie można ponownie usiąść do stołu rokowań z Brytyjczykami, ale wówczas mógłby wymagać, aby traktowano go jak równego.

Przybycie brytyjsko-francuskiej delegacji do Moskwy w sierpniu 1939 r.

– Stalin miał taki sam cel – zneutralizować niebezpieczeństwo niemieckiego ataku. Mógł, rzecz jasna, zawrzeć alians z Francją, Anglią i Polską, ale przywódcy państw zachodnich takiej umowy by nie podpisali. I tak się stało. Nawet gdy niemiecki atak był już nieunikniony, Polska posłusznie wykonywała rozkazy Londynu odmawiając podpisania sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Z tego powodu Stalin nie miał innej możliwości niż podpisanie ugody z Hitlerem.

– Głównym celem dyplomacji francuskiej i brytyjskiej było podburzenie Niemiec przeciw Rosji. Dlatego zdecydowano się zachęcać Hitlera do ataku na Polskę, co miało być początkiem niemiecko-sowieckiego konfliktu, ale Hitler nie był idiotą. Pamiętał dobrze pierwszą wojnę światową i nigdy by się nie zdecydował na wojnę z Polską ryzykując wojnę na dwóch frontach: z Anglią i Francją – na jednym, a ze Związkiem Sowieckim – na drugim. Jeżeli tak postąpił to tylko dlatego, że był pewny, iż ani Londyn ani Paryż nie przyjdzie z pomocą Polakom. W tym scenariuszu Brytyjczycy i Francuzi staliby z boku, a włączyliby się dopiero wtedy, gdyby ci się wykrwawili.

Dopiero teraz możemy zrozumieć czyny w/w graczy. 16 kwietnia 1939 r. Stalin zaproponował Europejczykom podjęcie wspólnej akcji przeciwko Hitlerowi. Szef sowieckiego MZS Maksym Litwinow powiedział brytyjskiemu ambasadorowi o gotowości podpisania trójstronnego paktu o wzajemnej pomocy między Anglią, Francją, a Rosją. Ta specyficzna propozycja pozostała bez odpowiedzi.

30 kwietnia 1939 r. Hitler nieoficjalnymi kanałami zrobił ostatni krok, by porozumieć się z brytyjskimi „przyjaciółmi” ostrzegając, że w przeciwnym razie zmuszony będzie do rokowań z Kremlem. Brytyjczycy wyśmiali już samą myśl o porozumieniu między nazistami a bolszewikami. Byli przekonani, że doprowadzili do władzy w Niemczech nieprzejednanego wroga komunizmu.

1 IX 1939. Żołnierze Wehrmachtu łamią szlaban na polskiej granicy. Polacy byli pewni, że ich zachodni „sprzymierzeńcy” natychmiast przybędą z odsieczą, ale te nadzieje były bezpodstawne…

W ciągu tych 75 dni „wymiany poglądów” między dyplomacją wschodnią a zachodnią, przez 16 dni mocarstwa zachodnie badały reakcje sowietów, a przez dalsze 59 dni celowo zwlekano grając na czas. Stalin nie mylił się nie wierząc w szansę, aby Brytyjczycy i Francuzi grali fair. Doszedł do wniosku, że jedynym wyjściem jest ugoda z Hitlerem. 3 maja 1939 r. dał Hitlerowi pierwszy sygnał, zastępując na stanowisku ministra SZ anglofila Maksyma Litwinowa Wiaczesławem Mołotowem.

Hitler docenił „zmianę”. Żądania Niemiec były jasne i sprowadzały się do likwidacji jakiegokolwiek zagrożenia ze wschodu. Poza tym spieszył się: dzień 26 sierpnia 1939 r. był datą ataku na Polskę, dlatego potrzebował wcześniejszej umowy z sowietami i czym wcześniej, tym lepiej. Istotę niemieckiej propozycji i podejścia do sytuacji najlepiej zilustruje tekst telegramu wysłanego przesz niemieckiego MSZ Joachima von Ribbentropa do niemieckiego ambasadora w Moskwie, Friedricha-Wernera hrabiego von der Schulenburg, z 14 sierpnia 1939:

„Żądam, aby zwrócił się pan do pana Mołotowa osobiście i przekazał mu co następuje: ideologiczne spory pomiędzy narodowo-socjalistycznymi Niemcami a Związkiem Sowieckim były w latach minionych jedynym powodem, dla którego Niemcy i ZSRR znalazły się w dwóch wrogich obozach… Należy zakończyć raz na zawsze czas nieprzyjaźni w polityce zagranicznej i wyznaczyć drogi dla przyszłości obydwu krajów… Żywotne obszary Niemiec i ZSRR stykają się wzajemnie i w swoich kluczowych interesach nie różnią się… Niemcy nie mają żadnych agresywnych zamiarów wobec ZSRR. Rząd Rzeszy jest zdania, że między Bałtykiem a Morzem Czarnym nie ma problemu, którego by nie można było rozwiązać ku pełnej satysfakcji obu państw… W żywotnym interesie obu krajów jest uniknięcie w przyszłości ich zniszczenia, co odbyłoby się z korzyścią tylko dla zachodnich demokracji. Kryzys powstały w relacjach niemiecko-polskich w wyniku polityki angielskiej jak i angielskiego nawoływania do wojny oraz sojuszy związanych z tą polityką, czyni pilnym wyjaśnienie niemiecko-rosyjskich stosunków…”

Kiedy Luftwaffe bombardowało Warszawę, brytyjskie lotnictwo było zajęte zrzucaniem ulotek propagandowych na niemieckie miasta.

Ambasador Geo Bonnet (Francja), ambasador Iwan Majski (ZSRR) i Brytyjczyk lord Halifax
A co w tym czasie działo się w Paryżu i Londynie? Tam także zdecydowano się zawrzeć umowę ze Związkiem Radzieckim, a konkretniej – ponownie użyć podstępu i grać na czas – w celu nie dopuszczenia do podpisania przez Niemcy i ZSRR paktu o nieagresji. Przecież brytyjskie tajne służby wiedziały, że 26 sierpnia miał nastąpić niemiecki atak na Polskę. Gdyby więc do tego czasu Stalin z Hitlerem nie dogadali się, było wielce prawdopodobne, że wojna wybuchłaby między nimi. Dlatego zachodni dyplomaci skupili się na „grze o czas”.

23 lipca 1939 r. lord Halifax informował sowieckiego ambasadora w Wielkiej Brytanii – Iwana Majskiego, że jego rząd JKM zgodził się na rozpoczęcie negocjacji. Użyli wszystkich środków do przeciągania sprawy w czasie. Np. jej delegacja do Moskwy zamiast lecieć samolotem płynęła pomału statkiem o nazwie City of Exeter, co dało im 5-6 dni…

W efekcie rokowania rozpoczęto 11 sierpnia. Skład zachodniej delegacji jest także wymowny. Sowieci wysłali przedstawicieli najwyższych kręgów wojskowych: komisarza obrony Klemensa Woroszyłowa, naczelnika sztabu – Borysa Szaposznikowa, dowódców marynarki i lotnictwa – Mikołaja Kuzniecowa i Aleksandra Loktjonowa. Brytyjczycy i Francuzi przesłali generałów „drugiego garnituru”, w dodatku bez pełnomocnictw do podpisywania dokumentów… Po co więc przyjechali? Odpowiedź daje pkt 8 instrukcji: „Przeciągnąć rokowania jak można najdłużej”. Kolejne punkty są także dziwne: „podtrzymywać rokowania w nadziei, że one same będą dostatecznie odstraszające” i „maksymalnie starać się ograniczyć ogólne sformułowania”.

Kiedy zachodni historycy i politolodzy zaczynają dyskusje nt. odpowiedzialności Stalina za wybuch II wojny światowej, zwykle niechętnie mówią o faktach. Grają na emocjach swych czytelników i słuchaczy. Dziś wszyscy dobrze znają okrucieństwa i zbrodnie nazizmu. Podobnie postrzega się Związek Sowiecki z powodu zawarcia paktu o nieagresji z diabłem. A ponieważ Hitler napadł na Polskę tydzień po podpisaniu tego dokumentu, Niemcy nie są jedynym krajem, mogącym być oskarżonym o agresję. To nawet logiczne, o ile pominie się kilka „nieistotnych” przypadków:

1. Nie tylko Związek Sowiecki ale także Anglia, Francja, a nawet sama Polska, miały z nazistowskim Niemcami własne „pakty o nieagresji”. To normalna praktyka w stosunkach międzynarodowych.

2. Wojna niemiecko-polska zaczęłaby się też, nawet gdyby Związek Sowiecki paktu z Niemcami nie podpisał. A kilka tygodni później, jesienią 1939 r., i tak nieuchronnie wciągnęłaby ZSRR – walki z Japonią zaczęły się wiosną tego roku po tym, jak Japonia zaatakowała Mongolię.

Jeśli pominiemy jałowe słowa moralistów, nie przejmujących się faktami, dojdziemy do gołej prawdy. Stalin nie miał innego wyboru niż dogadać się z Hitlerem, aby odwrócić agresję od własnego kraju.

Hitler nie rozpoczął wojny z powodu jakiegoś dokumentu, który był mu całkiem obojętny, ale z powodu dziesięcioletniej skrupulatnie planowanej i organizowanej finansowej i dyplomatycznej pomocy, mającej na celu nie tylko odnowę niemieckiego państwa, ale bezprecedensowy wzrost jego siły. I pomocy tej nie udzielał Stalin, lecz zachodnie mocarstwa i bankowe elity.

Stalin nie miał wyboru, ale Anglicy i Francuzi już tak. Ich delegacje przybyły na rozmowy do Moskwy na długo przed Joachimem von Ribbentropem. Mogli więc dogadać się ze Stalinem, gdyby tylko chcieli. Stalin przyjął propozycje Berlina, gdy zorientował się, że żadnej umowy z Francją i Brytanią nie będzie. Niemiecki poseł von der Schulenburg zaproponował pakt Mołotowowi 19 sierpnia, a 21 sierpnia Mołotow przekazał odpowiedź Stalina. Kończyła się frazą streszczającą anglo-amerykańską politykę względem Hitlera w ostatnich latach: „Rząd Sowiecki upełnomocnił mnie do poinformowania, że zgadza się na przyjazd Herr von Ribbentropa do Moskwy 23 sierpnia tego roku”.

Polska została załatwiona, Francja i Anglia skazały ją na śmierć. Minął więcej niż rok, a Francja stała się kolejnym kozłem ofiarnym polityki brytyjskiej, ze wszystkimi jej zdradami i oszustwami. Ale zanim Hitler wkroczył do Paryża, pierwsza była Warszawa… Polska doznała porażki z prędkością światła. Kolumny niemieckich czołgów łatwo radziły sobie z polską obroną. 8 września 1939 r. jednostki pancerne zbliżyły się do Warszawy, która bohatersko się broniła ale 27 września skapitulowała. Elita rządowa, która doprowadziła kraj do masakry, nie miała ochoty wykazywać bohaterstwa i już 5 września znalazła się w Lublinie, a dwa dni później przekroczyła rumuńską granicę. Za nią uciekł sztab wojska. Zamiast strzelać i strącać niemieckie samoloty i ginąć na polu bitwy, ok. 500 polskich samolotów odleciało do Rumunii, na Litwę i Łotwę.

W Polsce nie ogłoszono żadnej mobilizacji. Dwa dni przed wybuchem wojny, tj. 29 sierpnia 1939 r. rozważano taką możliwość, ale w końcu zrezygnowano. Plakaty, które zaczęto rozwieszać na murach polskich miast i wsi wzywające do wojskowej mobilizacji, zostały zerwane. Dlaczego polscy przywódcy postąpili w taki sposób? Ponieważ ambasadorzy brytyjski i francuski oficjalnie zażądali od Polski rezygnacji z jakichkolwiek działań mobilizacyjnych do 31 sierpnia. Oczywiście, rządy zachodniej demokracji dobrze wiedziały, że do inwazji niemieckiej dojdzie 1 września rano. Żądanie to miało jeden cel: umożliwić niemieckiej armii zadanie pierwszego ciosu.

Polacy bardzo szybko pojęli gorzką prawdę. 1 września szef MSZ – Józef Beck, ten sam, który w kluczowym momencie rozmów niemiecko-polskich poleciał do Londynu zamiast do Berlina, natychmiast zadzwonił do ambasadora brytyjskiego w Warszawie Howarda Kennarda informując go o wybuchu wojny. Warszawa oczekiwała na natychmiastową pomoc sojuszników i ta nadeszła: Francuzi i Brytyjczycy przekazali rządowi Niemiec notę informującą, że oba kraje dotrzymają zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, jeżeli Niemcy inwazji nie zaprzestaną.

To upewniło Berlin, że noty te są tylko ostrzeżeniem, a nie żadnym ultimatum. Brytyjski i francuski szef MSZ podtrzymali wrażenie Hitlera, że ich kraje nie przyjdą Polsce z pomocą. Ich głównym celem nie było wstrzymanie niemieckiej inwazji i doprowadzenie do rokowań, lecz zachęcenie, aby walki rozgorzały na tyle, by Polska poległa, a niemieckie wojska jak najprędzej zaatakowały Rosję.

Mimo że 1 września król brytyjski wydał rozkaz mobilizacji wojsk lądowych, lotnictwa i marynarki, a francuski premier wydał podobny dekret, Hitler był pewny, że sojusznicy walczyć nie będą. Była i taka możliwość, że nie dojdzie nawet do wypowiedzenia wojny, gdyby Polacy zostali jak najszybciej dobici, a wtedy powód do wojny by zniknął. Ale nawet w przypadku wypowiedzenia wojny można by było rozpocząć co rychlej rokowania z Zachodem, pod byle jakim pretekstem, kiedy Polska zostałaby już unicestwiona.

Tak postrzegali sytuację przywódcy niemieccy. Ale i polscy przywódcy pomału zaczęli pojmować podstępną grę zachodnich dyplomacji oraz że obietnice Anglii i Francji były pustymi słowami. Gdzie były obiecane samoloty? Dlaczego sojusznicze lotnictwo nie bombardowało niemieckich celów? Dlaczego Francja nie udzieliła Polsce pomocy zgodnie z umową? Kiedy Francja wypowiedziała Niemcom wojnę?

Pytania te zadał polski ambasador francuskiemu ministrowi SZ – George’owi Bonnetowi w Paryżu. Odpowiedź Bonneta dała jasno do zrozumienia, że Paryż chciał dać Hitlerowi kilka dni „forów”, aby niemiecka armia zniszczyła polskie siły oporu. Poinformował mianowicie, że rząd Francji może wysłać ultimatum tylko za „zgodą parlamentu, który miał się zebrać po południu”. I dopiero po 48 godzinach od wysłania ultimatum można było wypowiedzieć wojnę.

Odpowiedź ta przeraziła polskiego ambasadora. Rozpacz Polaków była aż nadto zrozumiała: zrobiliśmy wszystko, co nam kazaliście; teraz to do nas walą z całej siły, a żadnej pomocy nie dostajemy. Polacy stracili cierpliwość i już nie prosili lecz żądali tego, co im obiecywano.

Wieczorem 2 września, po posiedzeniu parlamentu francuskiego, ambasador polski ponownie zwrócił się do ministra Bonneta, który oznajmił, że kwestia niemieckiego ultimatum musi być jeszcze omówiona na radzie ministrów. „Więc ambasador polski zirytował się i powiedział Bonnetowi co o nim myśli i zażądał, aby natychmiast przedłożono Niemcom ultimatum”. Taka sama scena odegrała się w stolicy Anglii. W nocy, 3 września, polski ambasador w Londynie dostał wskazówki, aby natychmiast udać się do lorda Halifaxa i przypomnieć mu o zobowiązaniach brytyjskiego rządu.

Zachód rozpoczął haniebną, brudną grę znaną w historii jako „dziwna wojna“. 3 września Francja i Wielka Brytania faktycznie wypowiedziały Trzeciej Rzeszy wojnę. Polska misja wojskowa opuściła Warszawę odlatując do Londynu. Możemy założyć, że polscy generałowie przyjęliby wszelkie propozycje wspólnych akcji zmierzających do pokonania agresora, tak jak łatwo możemy wyobrazić sobie emocje, jakich doświadczyli. W dodatku polska misja musiała czekać cały tydzień, aż została przyjęta przez szefa brytyjskiego sztabu generalnego – Edmunda Ironsida!

Gdy wreszcie zgodził się spotkać, od razu powiedział, że brytyjski sztab nie ma żadnego planu pomocy Polsce i poradził, aby kupili broń… od państw neutralnych. W reakcji na wściekłość Polaków gen. Ironside trochę złagodniał i obiecał sprzedać im 10000 przestarzałych karabinów Hotchkiss i 15-20 milionów nabojów do nich.

Niemieckie czołgi były coraz bliżej Warszawy, a naloty likwidowały polskie dywizje wokół miasta. Aby przetrwać, Polska potrzebowała dział przeciwczołgowych i przeciwlotniczych, ale Brytyjczycy proponowali, aby przeciwko czołgom i samolotom postawili przestarzałe karabiny! Ale to nie koniec zdrady! Bezużyteczne karabiny miały zostać przekazane za 5-6 miesięcy, podczas gdy wojna Niemiec z Polską skończyła się w niecały miesiąc.

„Pomoc” Londynu polegała na tym, że obiecywanej pomocy w ogólne nie było. Polska została haniebnie oszukana przez swoich sojuszników. Zdrada ta nie da się wyjaśnić głupotą, lub po prostu ślepotą, gdyż łatwo zrozumieć rzeczywiste cele Paryża i Londynu. I na odwrót, ich perfidia była logiczną konsekwencją wszystkich przedwojennych dyplomatycznych zamętów w zachodnich rządach i była podstawowym wynikiem brytyjskiej i francuskiej polityki.

Nie ma żadnych wątpliwości, że przywódcy Polski dokładnie zrozumieli haniebność czynów swoich sojuszników. Wymowny fakt: polski rząd na uchodźstwie (najpierw w Paryżu, a potem w Londynie), utworzony został z innych ludzi niż przedwojenny. Powód był oczywisty: ci, którzy mieli do czynienie z Brytyjczykami, nie chcieli już dla nich pracować. I odwrotnie, dla samych Brytyjczyków łatwiej było rokować z ludźmi, których nie oszukali.

Polski chłopiec na ruinach Warszawy we wrześniu 1939 r.

https://pracownia4.wordpress.com

Komentarzy 70 to “Zdradzona Polska”

  1. Marcin said

    Jakby sie nie ogladac to i tak dupa zawsze jest z tylu. Moglismy wyciagnac wnioski podczas wojny polsko-bolszewickiej z tej „przyjazni” a tego nie zrobilismy. Moglismy wyciagnac wnioski kiedy to Wehrmacht zamienial atrapy na realne czolgi i samoloty. Moglismy wyciagnac wnioski po konferencji jaltanskiej. Moglismy wyciagnac wnioski po zrabowaniu naszego zlota.Teraz tez ich nie wyciagamy.

  2. re1truth2 said


    Wizytacja w Polsce 17 – 21 lipiec 1939 r. w środku Edmund Ironside po lewej szef Sztabu Głównego Wacław Stachiewicz bez przydziału do końca wojny – dlaczego?

    O sprzedaży 10000 Hotchkiss nie mogę znaleźć żadnego źródła poza oryginał wpisu By Nikolay STARIKOV (Russia) http://orientalreview.org/2015/04/25/episode-15-poland-betrayed-vi/

  3. rola said

    Słuszność tez tego artykułu jest dokładnie taka jak podpisu pod pierwszym zdjęciem. (dla późno urodzonych dodam że Warszawa, ale nie 1939 tylko warszawski Rynek staromiejski po Powstaniu) Niby prawda ale nieprawda.
    Oni zawsze tacy sami choć nie ci sami.

  4. Agaton said

    //1939: Ściśle tajne raporty Ministerstwa Spraw Zagranicznych.//
    http://arjanek.neon24.pl/post/125344,1939-scisle-tajne-raporty-ministerstwa-spraw-zagranicznych

  5. Nie powiem, by p. Starikow nie miał w wielu aspektach racji i by generalne, główne przesłanie jego wywodów było fałszywe i ewidentnie niezgodne z faktami. W szczególności tyczy się to oceny motywów wejścia ZSRR i osobiście Stalina w pakt z Niemcami (Ribbentrop-Mołotow), którego przedmiotem był kolejny rozbiór Polski. Czy nam się to podoba, czy nie, łatwo – przy odrobieni obiektywizmu i ścisłej analizie zagadnienia – zrozumieć i w konsekwencji skonstatować, że polityka zagraniczna sanacji (Becka) w sposób wybitny przyczyniła się do sprowokowania tego wielkiego polskiego nieszczęścia. Jest w szczególności oczywistym faktem, że sanacyjna Polska niemal od samego początku utrzymywała jak najbardziej przyjazne stosunki, a nawet wprost kolaborowała z III Rzeszą; zaś deklarowana polityka równowagi (równego dystansu) względem obydwu potężnych sąsiadów funkcjonowała tylko w teorii – w praktyce doszło do daleko idącego zbliżenia II RP z Berlinem. Są powody do przypuszczeń, że myśl o wspólnej wyprawie niemiecko-polsko wyprawie na ZSRR była przedmiotem wielu luźnych dyskusji miedzy pomiędzy dygnitarzami sanacyjnymi a prominentami hitlerowskimi. Zdaje się, że własnie w związku z powyższym w sanacyjnej Polsce gościli nie tylko wymienieni kierownicy aparatu policyjnego hitlerowskich Niemiec (i jeszcze wielu innych, często wręcz otwartych polakożerców), ale także wyżsi dowódcy Wermachtu, którzy wręcz inspekcjonowali polskie jednostki, przyglądali się ich manewrom w warunkach poligonowych już w czasie przechodzenia tych stosunków w fazę kryzysową.

    W tym warunkach rozbudowana agentura niemiecka rozwijała się działała jak pączek w maśle, infiltrując bardzo swobodnie szeroko pojęty aparat państwowy, służby specjalnie i nawet wojsko. Należy tu zakładać, że nie tylko sam Piłsudski był swego czasu agentem, a przynajmniej współpracownikiem (i to płatnym) austriackiej CK Stelle, ale też wielu wyforowanych przez niego na wysokie stanowiska w WP członków braci legionowej miało za sobą dłuższe lub krótsze epizody współpracy ze służbami nie tylko Austro-Węgier, ale i samych kajzerowskich Niemiec – ze wszystkimi tego konsekwencjami na przyszłość. Zaważyło to z całą pewnością nie tylko na do gruntu błędnej i szkodliwej sanacyjnej polityce zagranicznej, ale też na wyjątkowo nieudolnych przygotowaniach do wojny, a następnie na takim samym rozegraniu kampanii wrześniowej.

    Także i opisane angielskie matactwa są raczej bezsporne – reżim sanacyjny zawsze szedł w ogólnych liniach na pasku wpływu angielskiego, bo temu własnie wpływowi zawdzięczał w ogóle, jak wiele wskazuje – samo swojej istnienie (dojście do władzy).

    Niemniej, niestety p. Starikow wypowiada w wielu miejscach opinie i stawia tezy przesadne, zacietrzewione, nieścisłe, a nawet wprost kłamliwe. I tak, z najgrubszych kłamstw, przeinaczeń i nieścisłości, nieprawdą jest m.in., że:
    1) Polska dokonała w 1921 r. „inwazji” na Niemcy (na Górny Śląsk) i że w III powstaniu śląskim walczyły również regularne jednostki WP, a po niemieckiej wyłącznie „ochotnicze” Freikorpsy; co także w związku z tym tematem, że stosunek głosów w plebiscycie był 2 do 1 na korzyść Niemiec, pomijając już liczne niemieckie matactwa w tym zakresie;
    2)że dyskusje o ewentualnym ataku na ZSRR zmaterializowały się w jakichkolwiek „dwustronnych porozumieniach” w tym zakresie – w istocie nie ma na to żadnych konkretnych dowodów.
    3)Nie do udowodnienia jest twierdzenie, że dyktatura Piłsudskiego niczym nie różniła się od nazistowskiej, itd. itp.

    Autor jest w sposób oczywisty stronniczy (proniemiecki) i jest nie tyle rzetelnym, poważnym, odpowiedzialnym historykiem, co typowym historycznym propagandystom – mógłby sobie zatem podyskutować i popyskować wzajemnie na siebie najlepiej z odpowiednikami z „polskiej” strony, np. p. Zychowiczem i jemu podobnymi.

  6. Warto wiedzieć, że widniejący we wpisie nr 2 gen. Ironside postawił na Polsce krzyżyk tuż po zakończeniu inspekcji, raportując do zwierzchników, że (poza wyszkoleniem) jej armia jest nic nie warta.

  7. W nawiązaniu do kom nr 5 polecam jeszcze lekturę opracowania pt. „Zmarnowana szansa sojuszu polsko-czechosłowackiego w 1938 r.” tyczącego się wielu kwestii będących przedmiotem wywodów i ocen p. Starikowa:
    http://npwmag.pl/archiwum/2012/10-11-12.pdf ; s.4

  8. maniek said

    W okresie poprzedzającym wojnę Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły wraz z obozem rządzącym przekonywali o mocarstwowej pozycji Polski i silnej polskiej armii: „Jesteśmy silni, zwarci i gotowi”, ” Nie tylko nie damy całej sukni, ale nawet guzika…”. Wkrótce nadeszło zderzenie z rzeczywistością. Budowany mit propagandowy o niezwyciężonej polskiej armii, runął kończąc się nieuniknioną katastrofą wrześniową. Żołnierze walczyli dzielnie do samego końca, a władze z Naczelnym Wodzem uciekły okrywając się hańbą.

    https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/09/01/katastrofa-wrzesniowa/
    Katastrofa wrześniowa

  9. NICK said

    I tu mnie Pan ujął, Komentatorze. Sojusz polsko-czechosłowacki. 1938 i wcześniej. To akurat, winniśmy IM dobrze pamiętać. Dawali Nam wszystko na tacy. Chcieli pojednania i zjednoczenia. Ileż, np. sprzętu wojskowego.
    Gdybyśmy, gdybając. Dzisiaj. Mieli Nasze rządy. Było by podobnie. Ze strony Czech, Węgier, upadającej Serbii. Rosji po pierwsze. Gdyby, gdyby, gdyby… .

  10. AlexSailor said

    Sk**syństwo i stek wierutnych kłamstw.
    Łajdactwo najwyższej klasy ze strony tego oficera frontu propagandowego polityki historycznej.
    Może jest to tekst dla otumanionych przez 70 lat komunizmu Rosjan, ale w Polsce nie przejdzie.

    Rzeczywistym powodem uderzenia na Polskę była odmowa Polski udziału w napaści na ZSRR oraz zawarty sojusz z podstępną Wielką Brytanią, który uniemożliwiał Hitlerowi rozpoczęcie wojny z Francją i Wielką Brytanią na zachodzie bez pewności ataku w plecy przez Polskę.

    Na marginesie.
    Trzeba być beznadziejnie głupim, by uważać, że możliwe było odebrania Polsce Wielkopolski z Poznaniem, dostępu do Bałtyku z Toruniem i Bydgoszczą, oraz Śląska bez wojny.

    Przez całe dwudziestolecie międzywojenne Niemcy były wrogie i na każdym polu szkodziły Polsce.

    A Hitler był właśnie idiotą.
    Był idiotą, bo zlikwidował jedyną skuteczną barierę chroniącą go przed agresją ZSRR, który systematycznie i metodycznie przygotowywał się do inwazji na Europę kosztem niewysłowionych cierpień i biedy Rosjan.
    Hitler przegrał wojnę i Niemcy dokładnie 1 września 1939r., kiedy pierwsze pociski spadły na Polskę.

    Powyższy artykuł jest tym bardziej wstrętny, gdyż rosyjski oficer frontu ideologicznego w segmencie polityki historycznej w wojnie informacyjnej zwany dla niepoznaki historykiem, powinien z łatwością wiedzieć o i znaleźć materiały o zażyłej współpracy między ZSRR a Niemcami.

  11. AlexSailor said

    Ad. 5 @Komentator …

    „Autor jest w sposób oczywisty stronniczy (proniemiecki) ”

    Nie, on nie jest proniemiecki.
    On po prostu realizuje rosyjski interes zdjęcia odpowiedzialności za wybuch II WŚ z Rosji jako następcy prawnego i dziedzica nie tylko Rosji carskiej ale i ZSRR.

    Rządy sanacyjne i w ogóle rządy II RP, które znowu nie tak bardzo różniły się od obecnych, doprowadziły swoją polityką do klęski państwa polskiego we wrześniu 1939r.
    Polska armia nie wykorzystała nawet 20% zdolności obronnych państwa, przygotowań do wojny w Polsce poza propagandowymi w zasadzie nie było, struktury państwa polskiego były penetrowane przez obcą agenturę w stopniu bezprecedensowym i to MIMO dobrej pracy polskiego kontrwywiadu.
    Kretyńska polityka zagraniczna doprowadziła do praktycznego zamknięcia Polski w kotle otoczonym przez armie niemieckie i zakorkowanym siłami ZSRR.
    Megalomania, złodziejstwo, marnowanie zasobów, skandaliczna polityka wobec własnego społeczeństwa (no na tle Niemiec, Włoch czy ZSRR to nie skandaliczna) osłabiła opór przeciw Niemcom.
    Obsadzenie najwyższych stanowisk dowódczych przydupasami spowodowało prowadzenie wojny w sposób samobójczy, a paniczna ucieczka naczelnych władz państwowych i wojskowych, która ROZPOCZĘŁA się już 5 września wieczorem dobiła jakiekolwiek działania w skali strategicznej.

    Później już był tylko handel resztkami Polski i wyprzedaże, w tym polskiej krwi, za wygodne życie i przetrwanie władz na emigracji.

    Dodam też, że polski wywiad dostał zakaz w formie rozkazu prowadzenia pracy na odcinku Wielkiej Brytanii i Francji.
    Między innymi dlatego nie mógł oficjalnie poinformować władz i społeczeństwa, że żadnej pomocy nie będzie, a Polska celowo wpychana jest do wojny jako pierwsza.

  12. AlexSailor said

    Ad. 1 @Marcin

    Te wnioski są za proste, a my, Polacy zawsze komplikujemy i nie przyjmujemy prostych rozwiązań.
    To jeden z przejawów naszego przeintelektualizowania i indywidualizmu.
    Tudzież zachlania się napojami z domieszką etanolu.

    Wniosek jest prosty do bólu.
    Jeśli mamy na coś lub kogoś liczyć, to tylko na siebie.

    Gdybyśmy chociaż przeprowadzili na trzy dni przed wojną planowaną mobilizację alarmową, to Niemcy by się w Polsce skichali.
    A przecież to tylko jeden, jedyny z elementów, które zrobiono na odwrót – ba, czyż może być coś gorszego jak ogłoszona i za kilkanaście godzin odwołana mobilizacja alarmowa?
    Przecież to chaos w szeregach.

  13. RomanK said

    Gdyby ne gl;upie psiejuchy pelniace role polskich rzadow…nei byloby zadnych zdrad, opuszczen i oszustw… Poprostu zaden aliant, pszyjacielll i sojuznik…nei mial by zadnej okazji , zdradzic , oszukac , wystrychnac na dutka,,,okrasc….

  14. NICK said

    P. Alexie. Poruszył Pan temat mobilizacji alarmowej. Dobrze.
    Powiem, że mnie się to kojarzy z alarmami, których w Polsce (dawnej) było z pięć. Niedawno.
    NIE informowano ludności, że będą ćwiczenia, że będzie wycie syren. Skoro było pięć, niezapowiadanych alarmów, powiedzmy o ataku „wroga” z powietrza. Skoro te „ataki” nie były zapowiadane. ???
    Oznacza to tyle, że ‚swoi’ wiedzieć będą. Polaków się przyzwyczaja, do tego by nie reagować, właśnie na sygnały alarmowe ( mimo tego, zapoznajcie się z nimi; może Gospodarz zapoda? )

    Odbywają się generalne remonty schronów!
    Jak więc mogłem nie przerwać urlopu?

    Na gwałt odbywają się remonty, co niektórych, zapomnianych, linii kolejowych.

  15. niha said

    @9 AlexSailor
    Artykuł sama prawda a idiotą ty jesteś, zawsze tak samo parchato kłamiesz.
    Same brednie nic nie udowadniasz wysysasz coś z palucha i bełczesz jakieś bzdury nic więcej jedynie pośmiać się można z tych bredni 🙂

    //—Gdybyśmy chociaż przeprowadzili na trzy dni przed wojną planowaną mobilizację alarmową, to Niemcy by się w Polsce skichali.–// 🙂 🙂 🙂 i kupa takich andronów cały twój bełkot nawiedzonego

  16. Joannus said

    Ad 5
    do pkt 2 – coś tam było wstępnie przyjęte przez W. Sławka, skoro po odwróceniu opcji proniemieckiej, znalazł jedyne wyście samobójstwo.

  17. AlexSailor said

    Ad. 13
    Stan polskich instalacji obronnych i obrony cywilnej odpowiada z grubsza temu w 1939r.
    Np. mieliśmy zakupionego ORP Orzeł, który kosztował z uzbrojeniem tyle co 60-100 czołgów 7TP, które były znacznie lepsze niż podstawowy niemiecki PKW II, o PKW I traktowanym jako ćwiczebny tylko wspominając.

    Dodam, że za tego Orła, który niczego we wrześniu nie zdziałał, bo i nie za bardzo mógł, można było kupić 500 dział ppanc 37mm wysokiej klasy.
    W zasadzie, w obronie i przy cofaniu się eliminowałoby to całkowicie niemiecką przewagę w broni pancernej.
    A to był tylko jeden Orzeł.

    Dziś mamy F16, które w przypadku obrony zdziałają mniej więcej to samo co ORP Orzeł, to jest odlecą na Zachód albo zostaną zniszczone.

    Dane techniczne 7PT i PKW II.
    http://pokazywarka.pl/872d1w/#utm_medium=frame&utm_campaign=wyrzucenie_z_ramki&utm_source=www.wykop.pl

    Cennik uzbrojenia.
    http://derela.republika.pl/ceny.htm

    No i trzeba też wspomnieć o polskiej rusznicy przeciwpancernej, która na skutek opóźnienia mobilizacji i ogólnego bałaganu w dowodzeniu została użyta w znikomym stopniu, przy czym nie tyle ze względu na niedostarczanie, ale ogólną zawieruchę wywołaną odwołaniem mobilizacji i fatalnym dowodzeniem na szczeblu centralnym, a później w ogóle jego brakiem (Wódz uciekł).

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Karabin_przeciwpancerny_wz._35

    Zacytuję:
    „Nie wiadomo, ile karabinów przeciwpancernych wzór 1935 trafiło do Wojska Polskiego. Oceny są różne i wahają się od 2 tys. do 5,5 tys. egzemplarzy. Były jednak bronią powszechną i często spotykaną. Żołnierzy zapoznano z nią tuż przed wybuchem wojny. Utrzymywanie kb ppanc. wz.35 w tajemnicy nie miało jednak wpływu na umiejętność posługiwania się nim. Jego zasada działania była bowiem taka sama jak wszystkich innych karabinów piechoty: Mauzera wz. 1898 czy też nowszego wz. 29. Mógł więc z nich korzystać każdy polski żołnierz, nawet taki, który służbę czynną odbył w armii zaborcy.

    Własności kb. ppanc. wz. 35 były doskonałe: z odległości 300 metrów przebijały płytę pancerną grubości 15 milimetrów, a ze 100 metrów – 33 mm. Oznaczało to, że mogły być przez nie niszczone nawet najlepiej opancerzone czołgi naszych wrogów – niemiecki Panzer IV oraz sowieckie T-35. Felerem był niewielki zasięg karabinu oraz to, że nawet celne strzały nie zawsze były efektowne: czołgi jechały dalej nawet z ranną lub częściowo zabitą załogą.

    Jednak wady te nie miały większego znaczenia. Obrona przeciwpancerna w Wojsku Polskim – co stanowiło wówczas ewenement na skalę światową – była bowiem rozwiązaniem systemowym. Polskie uzbrojenie przeciwczołgowe było bardzo nowoczesne i bardzo liczne – pod tym względem Wojsko Polskie ustępowało jedynie Wehrmachtowi. Było także bardzo efektywne: w 1939 roku niemieckim dywizjom pancernym ani razu nie udało się przełamać polskich pozycji obronnych, a niemieckie czołgi odnosiły sukcesy jedynie podczas pościgów za rozproszonymi polskimi oddziałami. ”

    Jeszcze raz:
    „w 1939r. niemieckim dywizjom pancernym ani razu nie udało się przełamać polskich pozycji obronnych, a niemieckie czołgi odnosiły sukcesy jedynie podczas pościgów za rozproszonymi oddziałami polskimi”.

    http://historia.wp.pl/title,Legendarna-polska-bron-karabin-przeciwpancerny-UR,wid,16413056,wiadomosc.html?ticaid=115824

  18. Boydar said

    Panie Alex, Hitler był marionetką, i przypisywanie mu istotnie sprawczej roli, zwłaszcza dzisiaj, kiedy trochę autentycznych dokumentów ujrzało światło dzienne, jest klinicznym dowodem że ma Pan coś nie tak z czajnikiem.

    A Pan NICK niech nie zajmuje się oglądaniem za sanatoriuszkami, tylko wyobrazi sobie celowość wycia tych syren. „Za kilka minut nastąpi zagrożenie, natychmiast udać się do … /schronu, piwnicy, etc./”. Kilka minut wyprzedzenia na ogół wystarczy. Ostrzeganie syrenami, nawet dzisiaj, jest najskuteczniejszym sposobem minimalizowania strat wśród ludności cywilnej.

  19. maryjan said

    Świetny art. pokazuje jak nami żydzi sterowali i robią to nadal aby tylko Rosję zniszczyć.

    AlexSailor weź Pan ostry rozbieg i łbem w ścianę może coś pożytecznego do pustego łba wejdzie zamiast żydowskiej propagandy.

  20. NICK said

    „Ostrzeganie syrenami, nawet dzisiaj.. ” . Pan w TO wierzy?
    Prawda, zwykle było… .
    Przypomnieć zatem należy: redukcja 7/8 ludności świata. Circa about.
    Jest realizowana?

    Nie należy uspokajać. Należy wskazywać zagrożenia.
    Nade wszystko, należy wskazywać odpowiednie zachowania wobec zagrożeń.
    Masz Pan pomysła?

  21. AlexSailor said

    Ad. 17 @Boydar
    Hitler był idiotą i oczywiście sterowanym.
    Wiadomo o agenturze brytyjskiej i radzieckiej w najbliższym jego otoczeniu.
    Myślę, że amerykanie też musieli kogoś mieć.

    Niemniej to on podejmował samobójcze decyzje.
    Być może, gdyby zaniechał prowadzenia Niemiec i w ogóle Europy do zguby, zostałby wymieniony na podobne, albo i głupsze indywiduum.

    Wydaje się jednak, że na skutek swojej nieprzewidywalności, wyrwał się trochę opiekunom, a nawet im poplątał plany, np. podejściem pod Moskwę czy bombardowaniem Wielkiej Brytanii.

    Bardzo dobrze zachowanie Hitlera i błędy niemieckie w czasie II WŚ opisuje Suworow w swoich książkach na podstawie wyszukanych materiałów.

  22. SAP said

    Niejaki Maryjan poleca sposób na wiedzę, który zapewne sam wielokrotnie stosował. Panu M radzę wziąć większy rozbieg i wybrać grubszy beton.

  23. Wiesio said

    @19 Na idiotę to tu wygląda całkowicie ale a Pan:) lub udaje takiego

  24. Boydar said

    „… Wydaje się jednak, że na skutek swojej nieprzewidywalności, wyrwał się trochę opiekunom, a nawet im poplątał plany, np. podejściem pod Moskwę czy bombardowaniem Wielkiej Brytanii …”

    Nie ! Operował tylko w bardzo trudnym dla sponsorów terenie, niemiecka generalicja i naukowcy nie byli zrobieni z gów.na, na swój sposób byli niemieckimi patriotami.

  25. Do p. AlexSailora: Przyjmuję do wiadomości i uznaję za słuszne Pańskie spostrzeżenia i uwagi zawarte w kom. nr 10, nie rozwijając już dalej szczegółowo tematu.

    Do p. Niha: (kom. nr 14) I po co te wyzwiska i zwyczajne inwektywy pod adresem zasiedziałego czytelnika Gajówki.

    Naturalnie, że teza, iż samo przeprowadzenie na czas polskiej mobilizacji pozwoliłoby powstrzymać niemiecki atak co najmniej jest mocno przesadzona, niemniej nie tu przecież tkwi główne sedno sprawy. P. AlexSailor słusznie dowodzi, że we wrześniu 1939 r. nie wykorzystano racjonalnie i w sposób planowy zdecydowanej większości zdolności i możliwości obronnych państwa.

    Proszę łaskawie zauważyć, że ów fakt zarządzenia, a potem odwołania mobilizacji miał jednak miejsce. Jaka była zatem tego przyczyna: krańcowa głupota, czy też celowa, zdradziecka dywersja? Takie pytanie nasuwa się samo przez się. A podobnych pytań jest cała kupa, choćby następujące:

    1) Dlaczego do opracowania planu wojny z Niemcami przystąpiono dopiero na wiosnę 1939 r., i zrobiono to na dodatek wyjątkowo tandetnie, w postaci czegoś w rodzaju napisanego na kolanie prowizorium, i to w gronie kilku oficerów dosyć niskiej rangi. Osobiście skłonny jestem przypuszczać, że Rydz aż do tego czasu wierzył zapewnieniom Becka, że wojny z Niemcami nie będzie, że da się jej uniknąć. Dał temu potem wyraz, gdy odmówił podania ręki Beckowi już przy przekraczaniu granicy rumuńskiej wraz ze słowami: „pan mnie oszukał panie ministrze”. To jednak ani nie tłumaczy Rydza, ani nie wyczerpuje zagadnienia. Tak na marginesie, nad planem wojny z ZSRR pracowano znacznie wcześniej i bardziej dogłębnie, jednakże jego realna wartość była zapewne podobna, jak tego niemieckiego.

    2) Dlaczego Polska znalazła się 1 września 1939 r. bez w miarę licznego, sprawnego i przygotowanego do efektywnych działań lotnictwa wojskowego, mimo że dysponowała elementarnym potencjałem, by takie lotnictwo posiadać w raz z w miarę sensowną doktryną i planami jego użycia (własny przemysł lotniczy, kilku całkiem przyzwoitych konstruktorów, całkiem spore środki finansowe itd.). Nie miejsce tu na szczegółowe roztrząsanie tego zagadnienia, więc wymieńmy tylko okoliczności, które spowodowały, że stanęliśmy oko w oko z całą potęga Luftwaffe bez nowoczesnych (dolnopłatowych) samolotów myśliwskich. A w ogólnym zarysie sytuacja wyglądała tak. Główny konstruktor myśliwców W. Jakimiuk dostał około 1935 r., po wykończeniu projektów serii myśliwców konstrukcji Z. Puławskiego (PZL P11, eksportowy PZL P24) zadanie skonstruowania …. samolotu pasażerskiego Wicher, który okazał się zresztą w końcu za drogi i niepotrzebny. Popatrzmy, jakie to kuriozum – główny konstruktor myśliwców, zamiast skupiać się kolejnych, nowocześniejszych projektach myśliwców, mozoli się przy samolocie pasażerskim. I to mozolenie zajmuje całe dwa lata. Potem dostaje zlecenie robienia na gwałt myśliwca w konfiguracji dolnopłatowej, jednak przeznaczony do niego silnik (angielski notabene) jest zdecydowanie za słaby, by zapewnić projektowanej maszynie (Jastrzębiowi) przyzwoite osiągi i własności lotne. Zdają sobie z tego sprawę np. piloci oblatywacze, ale nie pojmuje tego zarówno sam konstruktor, jak i dowódca lotnictwa gen. Rayski (ten zdecydowanie preferuje bombowce i koniec). Konsekwencje zainstalowania zbyt słabego silnika, jak i liczne mankamenty konstrukcyjne samolotu wyszłyby na jaw rok, czy nawet półtora przed wojną, gdyby z miejsca przystąpiono do oblatania prototypu. Tym samym byłoby jeszcze sporo czasu na niezbędne poprawki. Ale oblot opóźnił się co najmniej o pół roku, jako że znowuż angielska firma nie dostarczyła w określonym czasie zamówionego chowanego w locie podwozia (tak jakby nie można było oblatać i przetestować wstępnie samolotu ze stałym podwoziem i w efekcie usunąć najpoważniejsze usterki). Efekt: 1 września polskie lotnictwo zostaje z kilkudziesięcioma niedopracowanymi, rozbabranymi samolotami jJstrząb w końcowym stadium montażu; przy czym żaden z nich nie zostaje użyty w walce. I znowu pytanie: czy to ciąg wyjątkowo kretyńskich decyzji, czy też grubymi nićmi szyty sabotaż.

    3. Jak to się stało, że zostawiono Niemcom w prezencie w Forcie Legionów niemal kompletną dokumentację pracy polskiego wywiadu w Niemczech – jakoś w obliczu pewnego już upadku Warszawy i ogólnej całkowitej klęski nikt z II Oddziału nie pomyślał o tym, by ją spalić, zakopać, czy podobnie. Skutkiem tego kilkudziesięciu najwartościowszych, najcenniejszych, najbardziej oddanych polskich agentów w Niemczech skończyło wkrótce na gilotynie. I znowuż: czy to mógł być jednie przypadek? .

  26. SAP said

    Niemcy kochali Adolfa . Szli za nim w ogień, nigdy się masowo nie zbuntowali. Marionetka? hmm…

  27. No gdzie jak gdzie ale na tym forum wszyscy wiemy o głębokim zaangażowaniu Unych w wywołanie i przebieg IIWW. Dlatego też to co wydarzylo się we wrzesniu raczej potwierdza tę teorię spiskową niż jej zaprzecza.

  28. Wiesio said

    @23 🙂

    „elementarnym potencjałem,”

    Szable przeciwko czołgom, 7% produkcji energii Niemiec , nędza polska gdzie 80% to bezzębni chłopi pańszczyźniani którzy nie widzieli mięsa latami.
    II żydo RP która się waliła szybciej jak dzisiejsza III żydo RP

    Bajki brednie panie walisz udając że coś niby piszesz i że niby wiesz co piszesz.

  29. AlexSailor said

    Ad. 23 @Boydar

    No tak, ale nie zupełnie.
    Przecież każdy zdrowo myślący i wykształcony Niemiec musiał wiedzieć, że prowadzona wojna jest nie do wygrania.

    Gdybyż to była wojna z Polską tylko.
    Ale nie, 3 września III Rzesza znalazła się w stanie wojny z Francją, Wielką Brytanią, Polską, Indiami, Australią i Nową Zelandią, a na dodatek okupowała Czechy i musiała pilnować Słowacji.

    Miała zatem przeciw sobie siły 3 razy większe przy zasobach co najmniej 10 razy mniejszych.
    I tylko kwestą czasu była przegrana.

    Ale tego było mało.
    III Rzesza napadła na Belgię, Holandię, Danię (są to bardzo bogate kraje), oraz Norwegię otwierając front i gorącą wojnę na zachodzie.

    Samo pilnowanie tego i administracja były niewykonalne.

    Dalej było mało.
    Niemcy napadły na Jugosławię i Grecję rozciągając swój front w poprzek Europy.

    Gdybyż jeszcze prowadzili wyważoną politykę okupacyjną.
    Jawnie głosili, że są nadludźmi, inni to ich niewolnicy, no i mordy, rabunki itd.
    W ten sposób otworzyli sobie kolejny front – z podziemiem – w Polsce, Grecji, Jugosławii, a także (nie mordowali tutaj) opór w pozostałych krajach.

    Mało.
    Rozpoczęli wojnę w Afryce Północnej.
    Wojnę, która musieli przegrać z uwagi na zasoby.

    W zasadzie latem 1941r. Niemcy byli załatwieni na cacy i tylko trzeba było ich dobić, co próbował realizować Stalin.
    No i tu objawiła się genialność wariata Hitlera, który nie licząc się z pewną klęską, przestraszony zajęciem wschodniej Rumunii i jedynych dostępnych pól naftowych (Stalin przedobrzył), zdecydował o ataku na zajmujące pozycje wyjściowe wojska radzieckie rozbijając je w mak i jeszcze obławiając się sprzętem.

    Ale idiota, jak to idiota.
    W grudniu 1941r. wypowiedział wojnę Stanom Zjednoczonym.
    Co prawda nie miało to aż tak wielkiego znaczenia, bo te prędzej czy później i tak wyciągnęłyby łapę po Europę, ale mógł sobie kupić chociaż kilka miesięcy, może ze dwa lata czasu.

    Na początku 1942r. Hitler i Niemcy znaleźli się w stanie wojny z ZSRR, USA i Wielką Brytanią, to jest z trzema państwami, z którymi niezależnie, to jest z każdym z nich oddzielnie, musieli przegrać wojnę.
    To była tylko kwesta czasu.

    A, że trwało to tak długo?
    No cóż.
    Najlepsze interesy robi się na wojnie.
    Jeden z amerykańskich generałów zauważył, że wystarczyło kilka nalotów na newralgiczne ośrodki produkcyjne w Niemczech, a ich przegrana byłaby kwestią kilku miesięcy.
    Zamiast tego bombardowano to, co nie unieruchamiało niemieckiej machiny wojennej, a lotnictwo Stalina miało za daleko, zresztą w 1941r. zostało zdziesiątkowane.

  30. NICK said

    „którzy nie widzieli mięsa latami.” Tu Pan się mija. Z prawdą.
    Podobnie jak we zdaniu następnym.
    O ile się nie mylę. Od 1864 roku moi przodkowie nie byli „pańszczyźniani”, będąc zwykłymi chłopami.

  31. Wiesio said

    @27

    Nie wiem jak pańscy przodkowie ale jest o tym masa materiału jak to niby w przedwojennej nędzy prawnie od dawna niby nie było pańszczyzny a tak na prawdę to w IIRP była ona nadal normą, to tylko fakty.

  32. AlexSailor said

    Ad. 24 @Krytyczny …

    ad. 1 „skłonny jestem przypuszczać, że Rydz aż do tego czasu wierzył zapewnieniom Becka, że wojny z Niemcami nie będzie”

    Ta wiara nie miała prawa wpływać na przygotowanie planów wojny, gdyż byli do tego ludzie i zasoby, które należało wykorzystać.
    Planu wojny zaś nie było, a co gorsza o tym nikt nie wiedział, bo przygotowujący jakieś „napisane na kolanie prowizorium” do wybuchu wojny mamili wyższych dowódców twierdząc, że plan jest przygotowany.
    Ba, w czasie wojny wykonywane były idiotyczne manewry niszczące zdolność bojową, gdyż dowódcy wielkich jednostek byli przekonani, że wykonują jakiś plan.
    Tymczasem były to luźne rozkazy, a plany nie było.

    ad. 2
    Polskie zakłady lotnicze w lipcu i sierpniu 1939r. wyeksportowały około kilkudziesięciu (nie pamiętam 35 czy 45) nowoczesnych samolotów Karaś.

    Ad. 3
    Takich przypadków nie ma.
    Chociaż szczerze pisząc, to nie bardzo wierzę w tą dokumentację, gdyż zasady pracy polskiego wywiadu nie pozwalały na przechowywanie takiej dokumentacji.
    W ogóle na jej istnienie w formie skoncentrowanej, to jest materiałów dotyczących wielu agentów w jednym miejscu.

  33. SAP said

    Ciekawe teorie o chłopach pana Wiesia, podsumuję jednym pytaniem: czemu mimo nędzy, o której pan pisze, te chłopskie rodziny miały – bardzo często – po pięcioro i więcej dzieci?

  34. Wiesio said

    Śmiechu warte 🙂

    „AlexSailor” będzie dyskutował z „Krytyczny Komentator” jako niby dyskusja 🙂
    Będą się spierać niby a pisze parch sam z sobą lub innym ile razy ja to już widziałem jakie to prostackie i przewidywalne i jak ostro wystartowali aby tylko nikt niczego nie napisał aby prawdę krytykować i maskować.

    Prostaki pejsate widać co robicie jak na dłoni a nawet bardziej.

    Dobrze wiem, bo mogę sprawdzić, że to dwie różne osoby – zresztą od dawna piszące w gajówce.
    Albo Pan opanuje swój temperament, albo…
    Admin

  35. SAP said

    Panie Sailor. Czy prawdopodobna jest hipoteza, że archiwum dwójki było lipą, ochłapem podesłanym Niemcom?

  36. Wiesio said

    @30
    ŁAŁ W Afryce bogactwo mają po 15 dzieci z czego nieliczni dożyją dorosłości a z tych 5 w nędzy IIRP też nieliczni dożyli dorosłości , większość nie pisata nie kumata żyła gorzej jak w Afryce bo tam I klimat lepszy i nie trzeba było gnić niedożywionym w wilgotnych zimnych ziemiankach

  37. SAP said

    Kiedyś zwiedzałem olśniewająco piękną katedrę. Nagle w jednej z naw poczułem smród uryny. Okazało się, że to jakiś pies się zabłąkał. Zupełnie jak dziś w Gajówce.

  38. Wiesio said

    33@ błąd to do SAP@32 miało być

    Ale kończę widzę że tu neoliberalna trolnia praktycznie jest, te same bzdury idiotów o sowietach, o bogactwie przedwojennych nędzarzy itd. oni się zatrzymali na propagandzie z przed 20 lat , kto dziś w te idiotyzmy wierzy jeszcze tak na GW pisali dawno temu?

  39. Wiesio said

    @34

    Wybitne wręcz 🙂

  40. AlexSailor said

    Co do głównego komentowanego artykułu:

    „24 października 1938 minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop, w rozmowie z ambasadorem RP w Berlinie Józefem Lipskim, które odbyło się w Berchtesgaden wysunął następujące propozycje (do końca marca 1939 pozostawały one tajne[34]):

    – przyłączenia do Niemiec Wolnego Miasta Gdańska,
    – przeprowadzenia eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez polskie Pomorze (tzw. „polski korytarz”),
    – przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego – czyli jawnego zadeklarowania się Polski jako politycznego partnera III Rzeszy a strategicznego przeciwnika ZSRR.

    W zamian III Rzesza proponowała:

    – przeprowadzenia przez terytorium Gdańska podobnej eksterytorialnej autostrady lub drogi oraz linii kolejowej oraz wolny port,
    – gwarancji zbytu polskich towarów na terenie Gdańska,
    – wzajemne uznanie granicy polsko-niemieckiej (lub uznanie terytoriów obu krajów),
    – przedłużenie układu o nieagresji o kolejne 25 lat,
    – niemiecką zgodę na zmiany terytorialne na korzyść Polski na wschodzie i wspólną granicę polsko-węgierską,
    – współpracę w kwestii emigracji Żydów[31] z Polski oraz w sprawach kolonialnych,
    – wzajemne konsultowanie wszystkich decyzji dotyczących polityki zagranicznej.”

    Wyraźnie widać, że jedynym punktem nie do przyjęcia było przystąpienie Polski do paktu przeciw ZSRR narażające nas na bycie krajem frontowym i zderzenie z co by nie mówić potęgą militarną.
    I tak na prawdę, to bezpośrednim powodem napaści Niemiec na Polskę była odmowa paktu przeciw ZSRR w obliczu bankrutujących Niemiec.

    Moim zdaniem, elity niemieckie chciały napaść na Francję i ewentualnie Wielką Brytanię w stanie konieczności, by nie płacić odszkodowań wojennych i usunąć skutki przegranej I WŚ.
    Uważam, że nie mieli zamiaru napadać na przyjacielski i wspomagający ich surowcami ZSRR.
    A Polska miała im dupy z tej strony pilnować, gdyby towarzysze radzieccy próbowali zadać nóż w plecy.
    Polska zaś nie tylko odmówiła takiego paktu, co jakoś by przełknęli z braku wyjścia, ale jeszcze nie wiadomo dlaczego zawarła pakt z Wielką Brytanią i Francją.
    W takiej sytuacji Polska nie tylko nie pilnowałaby im dupy (co i tak musiała robić bez paktu) ale właśnie sama zadałaby cios w plecy w przypadku ataku na Francję i Wielką Brytanię.
    By nie rozszerzać pominę grę interesów na linii France-Brytole.

    Taki obrót sprawy zmusił Niemcy do ataku na Polskę, bo alternatywą był atak na Francję i uderzenie z tyłu przez Polaków, lub ogłoszenie bankructwa ze wszystkimi skutkami.

    Wrócę jeszcze do tych eksterytorialnych autostrad i linii kolejowych.
    Otóż wydaje mi się, że potrzebne one były raczej do transportu z Prus Wschodnich na zachód niż odwrotnie zapewniając alternatywne i bezpieczne połączenie do surowców importowanych z ZSRR w razie wojny z Francją i Wielką Brytanią.
    Gdyby nie były eksterytorialne, to Polska w czasie takiej wojny musiałaby zatrzymać te transporty, by nie stać się stroną w konflikcie.
    A tak, cóż – eksterytorialne.
    Nie mogę jednak zrozumieć, po co był Niemcom ten Gdańsk, który w zasadzie i tak był ich.
    Jedyne co mogło im to dać, to skrócenie tych eksterytorialnych linii zaopatrzeniowych i upilnowanie ich eksterytorialności.
    No może port jeszcze.

    Zwrócę jeszcze uwagę na ofertę niemiecką, prócz uznania granic i paktu o nieagresji:

    „- niemiecką zgodę na zmiany terytorialne na korzyść Polski na wschodzie i wspólną granicę polsko-węgierską,”
    A co oni mieli do granicy Polsko-Węgierskiej, przecież to Węgry przyłączały część Słowacji, a Ruś Zakarpacką przyłączyły 16 marca 1939r.
    Czyżby chodziło o podział powstałej po upadku Czechosłowacji Rusi Zakarpackiej między Polskę i Węgry???

    „- współpracę w kwestii emigracji Żydów[31] z Polski oraz w sprawach kolonialnych,”
    Niewątpliwie oferta miała jakąś wagę, a Niemcom chodziło o wzmocnienie się w polityce kolonialnej przez pozyskanie sojusznika, któremu coś by też rzucono na pożarcie.
    To otworzyłoby może niektóre egzotyczne rynki przed polskimi towarami.

    – wzajemne konsultowanie wszystkich decyzji dotyczących polityki zagranicznej.
    „Hm. Też rzecz istotna z punktu widzenia polskiego interesu”.

    Sumując.
    Niemcy w zamian za eksterytorialną autostradę i linię kolejową oraz rezygnację ze szczątkowej władzy w Gdańsku proponowali nam uznanie granic, w tym Zaolzia, jakieś korzyści terytorialne na Rusi Zakarpackiej, wsparcie w pozyskaniu kolonii oraz wzajemne poszanowanie interesów w polityce zagranicznej.

    Czy by tego dotrzymali, to już inna sprawa.

  41. SWO said

    „Akcją przejmowania polskich akt MSZ zajmowała się specjalna grupa SS tzw. Einsatzkommando Künsberg. Dowódcą był sekretarz legacyjny Eberhard von Künsberg. Grupa odnalazła w piwnicach przy placu Piłsudzkiego oficjalnie 80 skrzyń dokumentów.

    Według prasy miało być nawet 130 skrzyń. 19 X 1939 na wniosek Ribbentropa wojskowymi ciężarówkami przewieziono je do Berlina, a tam zostały poddane ocenie komisji, której przewodniczył Hans Adolf von Moltke, stroną naukową zajmował się prof. Baber. Efektem ich prac było wydanie Polnische Dokumente zur Vorgeschichte des Krieges, na które składało się 16 dokumentów.

    Rząd Niemiec uważał przejęte dokumenty za niezwykle ważne. 29 Marca 1940 roku Ministerstwo Propagandy Rzeszy poinformowało poufnie prasę o powodach ich upublicznienia. Wskazywały na odpowiedzialność USA za wybuch wojny. Dokumenty upubliczniono nie dodając żadnego komentarza. Dziennikarze z całego świata w tym ze Stanów Zjednoczonych otrzymali faksymile oryginałów polskich dokumentów i tłumaczenie w języku niemieckim. Pozwolono im również badać oryginały oraz udostępniono wiele innych dokumentów .

    Amerykańskie dementi.

    Opublikowanie dokumentów stało się międzynarodową sensacją. Amerykanie zaprzeczyli wszystkiemu, określając dokumenty jako niewiarygodne, w domyśle fałszywe. Sekretarz Stanu USA Cordell Hull: „Mogę powiedzieć i z całą mocą podkreślić, że ani ja, ani żaden z moich współpracowników w Departamencie Stanu kiedykolwiek słyszał o takich rozmowach, jak te rzekome, ani nie możemy dać im najmniejszej wiarygodności. Te rzekome sprawozdania, nie reprezentują w żaden sposób, myśli i polityki rządu amerykańskiego.” William Bullitt (*), ambasador USA w Paryżu, który był szczególnie obciążony w dokumentach, ogłosił: „Nigdy nie wypowiedział twierdzeń mu przypisywanych”, a hrabia Jerzy Potocki, Ambasador Polski w Waszyngtonie, którego poufne raporty były najbardziej obciążające powiedział: „…zaprzeczam zarzutom przypisywanym w raportach, nigdy nie miałem żadnych rozmów z ambasadorem Bullittem dotyczących udziału Ameryki w wojnie.” Wszyscy oni wtedy kłamali.

    Obecnie autentyczność polskich dokumentów opublikowanych przez Niemców absolutnie nie budzi wątpliwości. ”

    https://archive.org/details/Weissbuch_Nr.3_Polnische_Dokumente

  42. AlexSailor said

    Ad. 34 @SAP
    Nie mam pojęcia, choć są tacy którzy to potwierdzają.
    Wydaje mi się jednak, że sam fakt znalezienia takiej dokumentacji mógł być grą operacyjną Abwery w celu wzbudzenia paniki w polskiej agenturze, ewentualnie legendą mającą na celu ochronę swojej siatki w polskich szeregach przy wyczesywaniu polskich wywiadowców.

    Uważam, że polski wywiad nie wystawiłby na pożarcie żadnego współpracownika, a jedynie osoby nielojalne lub zdradzające Polskę np. przez współpracę z jeszcze innym wywiadem lub zatajające istotne informacje.
    Podstawowa zasada, to ochrona źródeł i agentury – nie mogła być złamana w taki sposób.

  43. Wiesiu! (Panem Cię nie nazwę, bo nie masz to tego ani za grosz manier ani elementarnej kultury): Ostudź emocje, opanuj nerwy i nie upraszczaj skrajnie sprawy i nie sprowadzaj dyskusji do możliwie prostackiego rynsztoka.
    Przede wszystkim mogę Cię zapewnić, że nie piszę sam ze sobą (to jest zresztą do chyba sprawdzenia), nie prowadzę też wcale jakiejś ustawionej, fikcyjnej dyskusji z p. AlexSailorem, nie mam nawet pojęcia, co to za osoba (podobnie jak o mnie).
    Poza tym, dobrze wiem O CZYM i co PISZĘ.
    To ty walisz jakieś wprost kosmiczne brednie o „szablach na czołgi”. Gdybyś znał historię choćby na poziomie dobrej szkoły średniej, to być wiedział, że nie było ani jednego przypadku szarży polskiej kawalerii z szablami w rękach na niemieckie formacje pancerne. Zresztą w toku całej kampanii wrześniowej było takich szarż w ogóle bardzo niewiele (największa i najsłynniejsza pod Krojantami), w zasadzie prawie zawsze polscy kawalerzyści (nie tylko strzelcy konni, ale i ułani) walczyli pieszo, spieszeni. Nie opowiadaj tez bzdur o żadnych pańszczyznach, niezależnie od faktu, że większości polskich chłopów (do którego to stanu sam się zaliczam, a przynajmniej moi przodkowie) faktycznie nie żyło się w II RP lekko i przyjemnie. Gdyby jednak żyło się im aż tak koszmarnie – jak sugerujesz, to pewnie nie stanęli by tak karnie i ofiarnie do obrony państwa – żadne patriotyczne kazania w kościele ani nawet groźba plutonu egzekucyjnego by tego nie sprawiły.
    Na razie tyle, za chwilę dalsza część riposty.

  44. AlexSailor said

    Co do mobilizacji:

    Polska ogłosiła mobilizację powszechną 30 sierpnia (wcześniej prowadzona była tzw. mobilizacja alarmowa, w wyniku której zmobilizowano około 800 tysięcy żołnierzy w trybie indywidualnych powołań), ale pod naciskiem sojuszników[47] odwołała ją i ogłosiła ponownie 31 sierpnia. Niemniej polskie gazety 28 sierpnia donosiły o trwającej mobilizacji we Francji[48]. Opóźnienie mobilizacji spowodowało trudny do opanowania chaos: 1 września oddziały osiągnęły zaledwie 70% gotowości bojowej, gdyż wiele oddziałów kompletowanych w trybie mobilizacji powszechnej nie dotarło w ogóle do miejsca zgrupowań, przede wszystkim z powodu zmasowanych nalotów Luftwaffe na linie kolejowe i zmiany linii frontu wskutek działań niemieckich jednostek pancernych, zmotoryzowanych i lekkich. Sytuację Wojska Polskiego utrudniały także kolumny uciekającej ludności cywilnej niejednokrotnie blokujące kluczowe drogi i utrudniające komunikację oddziałom wojskowym.”

    Całkiem możliwe, że na skutek samej afery z zatrzymaną mobilizacją, Polska straciła połowę swojej mocy obronnej,
    Przypomnę, że na skutek uderzenia niemieckiego w 1941r. na będące w stanie koncentracji, wychodzące na pozycje wojska radzieckie, Hitler rozbił największą i najsilniejszą w tym czasie armię świata.
    Dwa, a może tydzień później miałby pozamiatane i dożył końca swoich dni w jakimś cudnym łagrze na dalekiej północy rozkoszując się przestrzenią, której mu tak brakowało.

  45. Boydar said

    Nie tak dawno zadałem pytanie, czy na Wyspach są jeszcze jacyś ludzie nie zaprzedani okupantowi. Teraz zaś zdałem sobie sprawę, że statystycznie rzecz ujmując, mało jest prawdopodobnym, aby zupełnie nie było. Jeśli w zalanej bolszewizmem Rosji (a dalej w Związku Radzieckim) mogły utrzymać się przy życiu struktury dążące skutecznie (choć tajnie) do odzyskania niepodległości, mogły też i w Anglii. I byłoby dziwnym, gdyby nie zdawały sobie wzajemnie sprawy ze swego istnienia. Mogły (hi!) też nawiązać współpracę … W tych „sprawach” nic nie jest takie na jakie wygląda 🙂

  46. Następnie Wiesiu! Nie zamierzam wcale zaprzeczać temu oczywistemu faktowi, że miedzy przedwojenną Polską a Niemcami występowały rażące dysproporcje, a w pewnych aspektach wprost przepaść pod względem potencjału ludnościowego i niemal wszystkich dziedzin i wskaźników ukazujących potencjał i stopień rozwoju gospodarki, jak choćby struktura zatrudnienia, ogólna produkcja przemysłowa, produkcja stali, wydobycie węgla, produkcja energii, rozwój motoryzacji, sieci dróg itd. itd. Temu nikt przy zdrowych zmysłach nie przeczy.
    Ja tylko wysuwam tezę, że nawet ten potencjał nie został należycie, sensownie wykorzystany, na przykładzie stanu polskiego lotnictwa wojskowego, który mógł być na 1 września o wiele, a nawet wprost diametralnie lepszy. Trzeba było tylko trochę dobrej woli, wyobraźni i racjonalnej, nowoczesnej doktryny wojennej. Skąd jednak ją wziąć, skoro najlepsi, najbardziej fachowi dowódcy poszli pod Józefem P. szybko w odstawkę, albo wprost, jak Rozwadowski, przedwcześnie do piachu.
    Pisząc w największym skrócie: wystarczyło np. nie marnować kosmicznych wprost w polskich warunkach pieniędzy na zakup kilku bajeranckich niszczycieli i okrętów podwodnych klasy oceanicznej (po co takie na płytkim jak głębszy talerz Bałtyku), które trzeba było potem i tak jeszcze przed wojną odesłać do Anglii, by je po prostu uchronić od zniszczenia w pierwszym starciu, dla zaspokojenia partykularnych ambicji dowództwa floty, i skierować je na produkcję samolotów, a mielibyśmy w chwili wybuchu wojnę co najmniej dwa razy tyle maszyn, i to co najmniej przyzwoitych myśliwców i bombowców, a nie różnych tam Czapli i podobnych, przeznaczonych tak naprawdę do meldowania dowódcy pułku czy batalionu, za którą chałupą, czy stogiem siana stoi armata czy tylko jej atrapa strony przeciwnej. zamiast tych w gruncie rzeczy niepotrzebnych okrętów lepiej było zakupić i ustawić na Helu kilka dział porządnego kalibru, nadto może jeszcze eskadrę wodnosamolotów torpedowych, np. włoskich Cantów, a skutek mógł być o wiele lepszy.

    Mieliśmy, powtarzam kilka dość porządnych zakładów lotniczych, kilku solidnych, a nawet wybijających się konstruktorów, były projekty całkiem konkretnych maszyn – zabrakło racjonalnej polityki sprzętowej i nowoczesnej doktryny wojennej. Nie dało się więcej zdziałać przy dogmatycznych kuriozalnych założeniach, że wszystko, a więc także i lotnictwo, powinno towarzyszyć królowej broni PIECHOCIE, poza tym lotnictwa, jak broni drogiej, powinno się używać JAK NAJMNIEJ.

    Jest także jak najbardziej prawdę to, co pisze p. AlexSailor Polska dostarczyła Bułgarii kilkadziesiąt zamówionych bombowców. Były to, co prawda, najwyżej średnio nowoczesne rozwinięcie przestarzałego już w gruncie rzeczy Karasia (mocniejsze silniki, a więc i prędkość. max., lepiej dopracowane usterzenie i aerodynamika) pod nazwą Czajka, ale w nieuchronnej obliczu wojny każdy dodatkowy samolot jest bardzo cenny. Choć z drugiej strony, po co były nam te bombowce, skoro nie dorobiliśmy się (a leżało to w naszych możliwościach) odpowiednich myśliwców do ich eskortowania i osłony.
    . .

  47. wi42 said

    @KK
    Dzięki za cierpliwość i czas poswięcony na wpisy, najbardziej rzeczowe w tym temacie.

  48. wi42 said

    AS
    „Nie, on nie jest proniemiecki.
    On po prostu realizuje rosyjski interes zdjęcia odpowiedzialności za wybuch II WŚ z Rosji jako następcy prawnego i dziedzica nie tylko Rosji carskiej ale i ZSRR.”

    Każdy realizuje jakiś interes, u AS widać to bardzo, gdy porwą go emocje.

  49. wi42 said

    Jeszcze raz podaję link w którym doskonale opisano kto i jak wyhodował Hitlera.
    https://wikispooks.com/wiki/Guido_Preparata about the author
    https://wikispooks.com/wiki/Conjuring_Hitler about the book –
    http://www.amazon.com/s/ref=nb_sb_noss?url=search-alias%3Dstripbooks&field-keywords=Conjuring+Hitler bookstore

    Jeżeli zaakceptujemy teraz już prawie bezsporny fakt, że go „wyhodowano”, to elementarna logika mówi w jakim celu to zrobiono – napewno nie do zaatakowania Polski, a do zniszczenia Rosji.
    Wojna 1939 i dalszy ciąg jest zrozumiały jeżeli przyjmie się powyższe.

  50. Agaton said

    @41 SWO

    dziękuję za link

  51. Agaton said

    ad 49
    w tym dokumencie znajdują się również skany oryginalnych dokumentów w języku polskim

    https://archive.org/stream/Weissbuch_Nr.3_Polnische_Dokumente/AuswaertigesAmt-WeissbuchNr.3-PolnischeDokumenteZurVorgeschichteDesKrieges1940128S.Scan#page/n20/mode/1up

  52. SWO said

    Ad. 49
    Wśród innych ciekawych wniosków, dokumenty polskiej dyplomacji wydane w niemieckiej Białej Księdze wyraźnie wskazują, iż polscy dyplomaci na zachodzie mieli pełną wyprzedzająca świadomość, iż w razie wojny, ani Anglia, ani Francja nie udziela Polsce wojskowej pomocy.

    Raport polskiego Ambasadora do MSZ w Warszawie Styczeń 1939 r.
    Raport: Sytuacja wewnętrzna w USA:

    „Ta psychoza wojenna jest całkowicie sztucznie stwarzana. […] W przypadku wybuchu wojny Ameryka będzie musiała wziąć w niej udział, broniąc sloganów wolności i demokracji w świecie. Prezydent Roosevelt był pierwszym który wypowiedział słowa nienawiści przeciwko Faszyzmowi. W ten sposób odwraca on uwagę Amerykanów od problemów wewnętrznych [12 milionowe bezrobocie] oraz tworzy atmosferę psychozy wojennej zagrażającej Europie. Prowokuje się Amerykanów żeby zaakceptowali olbrzymi program zbrojeniowy.”

    „[…] W tej akcji biorą udział Żydowscy intelektualiści min Bernard Baruch; Burmistrz Nowego Jorku, Lehman; nowo mianowany sędzia Sądu Najwyższego, Felix Frankfurter, Sekretarz Skarbu, Morgenthau i inni którzy są osobistymi przyjacółmi Roosevelta. Oni pragną żeby prezydent stał się orędownikiem praw człowieka, wolności religii i słowa […]”

    „Dla tego Żydowskiego internacjonała, który przede wszystkim jest skoncentrowany na interesach swojej rasy, umieszczenie Prezydenta USA jako propagatora praw człowieka było wyrachowanym posunięciem. W ten sposób stworzono niebezpieczne zarzewie nienawiści i wrogości w tej części świata i podzielono go na dwa wrogie obozy. Roosevelt został zmuszony do ustanowienia podstaw nowej polityki zagranicznej i jednocześnie pozyskania ogromnych środków na nieuchronną wojnę do której Żydzi z całych sił dążą.”

    Raport polskiego Ambasador w Paryżu do MSZ w Warszawie Luty 1939 r.
    Raport: Rozmowa z Ambasadorem USA W. Bullittem.

    „Sytuacja międzynarodowa jest uważana przez oficjalne strony za bardzo poważną i mogącą doprowadzić do zbrojnego konfliktu.
    Panuje opinia, że jeśli wojna wybuchnie pomiędzy Wielką Brytanią i Francją z jednej strony, a Niemcami i Włochami z drugiej to W. Brytania i Francja zostaną pokonane. W ten sposób Niemcy staną się niebezpieczne dla interesów USA. Z tego powodu można sobie wyobrazić, że USA staną po stronie W. Brytani i Francji, oczywiście dopiero po pewnym czasie przystąpią do wojny. Ambasador USA Bullitt wyraził to tak: „Jeśli wybuchnie wojna, na pewno nie weźmiemy w niej udziału od początku, ale my ją zakończymy”

    „To jest smutne, niemalże tragiczne, że aktualna sytuacja nie jest w interesie żadnego z zaangażowanych w nią narodów, ale przecież prowadzi się negocjacje żeby uniknąć wojny o katastroficznych skutkach. W przypadku Polski, nie znam tekstu brytyjskich propozycji ani intencji Hitlera, ale z wiarygodnych wskazówek mogę sformułować opinię o rzeczywistej sytuacji. Beztroska propozycja Wielkiej Brytanii, niepewna w formie i bez znaczenia w treści, powoduje, że Polska musi się opowiedzieć po jednej ze stron, narażając na niebezpieczeństwo jej relacje z Niemcami albo powodując fiasko jej negocjacji z Londynem. W pierwszym przypadku Hitler może widzieć siebie zobligowanym do użycia siły, gdzie odpowiedzią naszą będzie tylko siła. To będzie prowadziło do generalnego konfliktu europejskiego, gdzie pierwszym etapem będzie Polska, która będzie musiała wytrzymać presję całej niemieckiej potęgi. W takim stanie rzeczy, utrzymywanie, że to Polska jest odpowiedzialna za wojnę czy też pokój, jest żenującą dziecinadą albo czynem karygodnym.”

  53. Marucha said

    Re 28:
    Gdzie Pan widział te szable przeciwko czołgom? W kinie?
    Powtarzanie wyprodukowanych przez Niemców bzdur…

  54. Marucha said

    Re 34:
    Pan się posuwa za daleko w osobistych atakach na gości gajówki.
    Ostrzeżenie i żółta kartka.

  55. Agaton said

    Rydz-Śmigły w rozmowie z Melchiorem Wańkowiczem jesienią ’39

    //Po śmierci Piłsudskiego, kondycja armii była katastroficzna…mieliśmy tylko 180 mln złotych jak powiedział mi minister Kwiatkowski. Skromny plan zbrojeniowy to w granicach 5 miliardów złotych. Co mogłem zrobić?…//

    //He said that after Piłsudski’s death, the condition of the army was catastrophic: „The cost of the construction of modest fortifications along our western border was equivalent to an 18-month budget of Poland, and at the same time, we were working on fortifications in the East. A modest armament plan was up to 5 billion zlotys. What was I supposed to do? I am not an economist, minister Eugeniusz Kwiatkowski told me that we only had 180 million (…) We began partial mobilization in the spring 1939. The nation hated it, more than 1000 Silesians deserted to Germany. We were unable to keep Poland mobilized for so long, we could not afford it (…) They say that I am a coward. I had three options: to surrender, to kill myself, and to be captured. It was impossible to fight, as I had only half a company of soldiers with me. To kill myself meant failure. To fly to Warsaw?”[2]//
    https://en.wikipedia.org/wiki/Edward_Rydz-%C5%9Amig%C5%82y

  56. Agaton said

    W lipcu 1939 ukazał się wywiad prasowy, którego Śmigły-Rydz udzielił amerykańskiej dziennikarce Mary Heaton Vorse[39]. Stwierdzał w nim m.in.:

    Wyczerpiemy wszystkie metody załatwienia kwestii Gdańska w sposób pokojowy, ale o ile Niemcy trwać będą przy swoich planach Anschlussu, Polska podejmie walkę, nawet gdyby miała się bić sama i bez sojuszników. Cały naród jest zgodny co do tego. Jest on gotów walczyć o niezawisłość Polski do ostatniego mężczyzny i do ostatniej kobiety, bo gdy mówimy, że będziemy się bili o Gdańsk, rozumiemy przez to, że będziemy walczyli o naszą niepodległość[23].
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_%C5%9Amig%C5%82y-Rydz

  57. marrkerr said

    Można się tu w wielu rzeczach spierać, ale nauka dla nas z tego jedna: nasze dzisiejsze elity zachowałyby się w razie zagrożenia dokładnie tak samo (o ile nie gorzej).
    Znów historia zadrwiła z nas okrutnie: tyle się zmieniło, by nie zmieniło się nic. Na stołkach rządzących w Polsce szubrawcy lub nieudaczniki za nic mających Polaków i interesy Polski. Chcieliśmy wolności od komuny, a wleźliśmy w bagno. I znów jesteśmy pionkami, które w odpowiednim momencie zostaną (zostają) użyte dla realizacji cudzych interesów.

  58. Marucha said

    Re 15:
    Żółta kartka za zachowanie się w gajówce.
    Następnego ostrzeżenia nie będzie.

  59. re1truth2 said

    Re 33
    Bo wypowiedzi Wiesia polegają na początkowych doświadczeniach

  60. Moher49 said

    To wszystko było, minęło. Żadnych konstruktywnych wniosków Polacy nie wyciągnęli. Dalej brną w to samo g–no jak przed laty. Ręce związane, przemysł, banki w obcych rękach, dług 3 bln zł, żyd chce jeszcze 65-200 mld USD. Siąść i płakać. A mi się marzy dyktator jak Stefan Czarniecki. Polaków wziąć za pysk, mordy w kubeł, dość paplania, memłania, dupowatych rządów, sprzedajnych ministrów – świadomie zawinił – pod ścianę i seria, żadnej dupokracji, żadnych żydowskich muzeów – nie podoba się won!. Uchodźca może przyjść, ale ma przestrzegać polskiego prawa – nie podoba się won!.
    – Polska – 312 tys km kw, 38 mln ludności – armia 100 tys
    – Korea Płn – 120 tys km kw, 24 mln ludności – armia 1.1 mln
    – Japonia – 377 tys km kw, 127 mln ludności – armia 250 tys+60 tys rezerwistów.
    Polska ziemia ma bogate złoża minerałów, gazu, węgla, wód geotermalnych. Możemy żyć jak pączki w maśle.
    Polska ziemia może utrzymać 100 mln Polaków i milionową armię.
    Zaraz się odezwą głosy, że to są mrzonki, nie da się, sąsiedzi nie pozwolą, mamy pakty sojusze jesteśmy bezpieczni – nic nam nie grozi. G.. prawda.
    Da się, trzeba chcieć, czy Niemcy, Anglia, Francja, Wegry pytają się nas o zgodę na cokolwiek?, robią co chcą bez pytania.
    Da się, wiem jak Polacy potrafią pracować, Widziałem polską pracę na wyspach w USA, Niemczech, Francji.
    Da się, trzeba chcieć, wypieprzyć hamulcowych na zbity pysk i powołać Polaka – Dyktatora.

  61. NDS said

    Bardzo dobry wpis JKM:
    http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/proste_prawdy_o_polityce__z_okazji_1go_wrzesnia/2703

  62. wujas said

    Starikow: „Elita rządowa, która doprowadziła kraj do masakry, nie miała ochoty wykazywać bohaterstwa i już 5 września znalazła się w Lublinie, a dwa dni później przekroczyła rumuńską granicę. Za nią uciekł sztab wojska. „. ?????
    Może jednak tak [http://kresy-siberia.org/inwazja/?page_id=56&lang=pl&page=2]: „17 września, wobec zdradzieckiej napaści Sowietów na Polskę i związanego z tym olbrzymiego pogorszenia się ogólnej sytuacji zaatakowanego z dwóch stron kraju, tuż przed północą prezydent Ignacy Mościcki, minister spraw zagranicznych Józef Beck i pozostali członkowie rządu przekroczyli granicę polsko-rumuńską na moście na Czeremoszu – w Kutach. W Polsce pozostali jeszcze wtedy premier Składkowski i Naczelny Wódz Rydz-Śmigły. Pierwszy minister namawiał marszałka, aby ten również opuścił Polskę, co też – nie bez oporów Naczelnego Wodza – nastąpiło 18 września około godziny 4.00 nad ranem. W ślad za władzami państwowymi podążała też ludność cywilna i żołnierze, którzy wypełniali w ten sposób dyrektywę Śmigłego-Rydza o przebijaniu się przez południową granicę do Rumunii lub na Węgry”.

  63. Ad. kom nr. 17 p. AlexSailora: Bardzo trafne i rzeczowe spostrzeżenia, oparte na konkretnych przykładach. Dodać tylko należy, że tak samo, jak Orzeł,równie bezużytecznymi, a bardzo drogimi zabawkami (wobec posiadania przez II RP tylko bardzo wąskiego dostępu do morza i braku porządnego, dobrze zabezpieczonego portu wojennego) były np. wystrzałowe, słynne niszczyciele Błyskawica i Grom. za równowartość ich ceny można było wyprodukować jeszcze więcej czołgów 7TP, broni ppanc, czy samolotów, względnie ostatecznie zmotoryzować kilka jednostek.
    Stawiano jednak na te okręty, bo brano długo w rachubach jedynie wojnę z ZSRR, choć było dla każdego zdroworozsądkowego i nie uwikłanego w obce zależności Polaka jasne, że Niemcy nie pogodzą się z trwałą utratą „korytarza” i Górnego Śląska. Oczywiście, także i wojnie z ZSRR (zwłaszcza samodzielnej) okręty te nie na za wiele by się zdały, wobec faktu, że posiadał on i mógł wystawić znacznie silniejszą flotę.

    Z przywołanymi doskonałymi działkami ppanc 37 mmm produkowanymi na licencji Boforsa, był jednak ten problem, że transakcję zawarto po prostu zbyt późno. Szwedzi nie byli w stanie sprzedać w żądanym czasie Polsce takiej ilości działek, jakiej ona by chciała, bo mieli i innych klientów dla swojego świetnego wyrobu. Z kolei polskie zakłady produkujące je w kraju miały również ograniczone moce przerobowe i nie mogły produkować ich dowolnej ilości, nawet jeśli były na to pieniądze.

    W chwili zgonu Piłsudskiego polska armia nie miała właściwe ani jednego pepanca, nie licząc polowych armat 75 mm, przy założeniu strzelania ogniem na wprost. Dopiero przeniesienie się na tamten świat „Wielkiego Wodza” i wprost „Ojca Narodu” otworzyło furtkę do stopniowej modernizacji armii. Zaniedbania i zapóźnienia były jednak tak ogromne, że nie dało się ich odrobić w czasie 4 lat, tym bardziej, że jego następcy również byli „ORŁAMI”. Np. nie mieliśmy alternatywnego działka dla wspomnianego pepanca Boforsa, gdyż wcześniej, za życia jeszcze Piłsudskiego, decyzje kręgi wojskowe odrzuciły polski projekt podobnego działka, zdaje się kalibru 37 mmm, przygotowany przez zakłady „Pocisk” – które był może trochę gorsze, miało pewne mankamenty, ale przecież: „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”.

    Skutek był tak, że opracowanych w ostatnim okresie nowoczesnych wzorów różnorakiej bardzo skutecznej broni albo nie dało się wyprodukować na czas w większej ilości, albo w ogóle nie podjęto jej produkcji seryjnej, bo uznano, że można się na razie w ogóle bez niej obejść, co znowuż wynikało z błędnej, zacofanej doktryny wojennej.

    W pierwszej kategorii mieści sie np. doskonały NKM 20 mmm, który zamontowany np. w przestarzałych i w gruncie rzeczy mało użytecznych tankietkach TK i TKS uczyniłby z nich swoistego rodzaju groźny niszczyciel czołgów (a było ich na stanie co najmniej ze 400), znacznie wzmacniając polską obronę ppanc.

    Notabene, tytułem pewnej dygresji, produkowano ten tankietki w zasadzie nie przerwanie do wojny, podczas gdy produkcję 7TP przerwano, w myśl założenia, ze jest zbyt słabo opancerzony – czekano na poprawioną i pogrubioną (pancerz) wersję 9TP – a przecież polowa ówczesnego niemieckiego parku pancernego, to były tak naprawdę puszki z grubszej blachy. Na domiar złego, nawet te wyprodukowane czołgi rozproszono (by towarzyszyły piechocie). Z tego co wiem, ani jeden egz. nie został przydzielony do 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej płk. Maczka, która tak skutecznie walczyła i tak chlubnie wyróżniła się w walkach. Miało to prawdopodobne związek z tym, że przez dłuższy czas uznawano tę jednostkę za w ogóle za nieprzydatną i zastanawiano się nawet nad jej rozwiązaniem. Stąd też na jej wyposażeniu znalazły się charakterystyczne, zalegające magazyny stare niemieckie hełmy „durszlaki” Stalhelm ,pochodzące jeszcze z I Wojny, choć pasowały do jej charakteru i specyfiki, jak pieść do nosa.

    Przykładem broni opracowanej, a całkowicie niewykorzystanej był zaś np. samopowtarzalny. 10-strzałowy karabinek konstrukcji J. Maroszka, którego seryjnej produkcji w ogóle w zasadzie nie podjęto. Uznano prawdopodobnie, że posiadane karabiny i karabinki powtarzalne systemu Mauzera są wystarczająco dobre i szkoda pieniędzy na zbędny wydatek. Było to myślenie dość logiczne, ale asekuranckie i mało wnikliwe i perspektywiczne. Wyposażenie WP w tą broń po kilka sztuk np. na pluton, albo w całości niektórych doborowych jednostek, np. ruchliwszej kawalerii, znacznie zwiększyłoby siłę ognia polskiej broni strzeleckiej zarówno w obronie, jak i w ataku (znacznie większa szybkostrzelność), zwłaszcza w sytuacji, gdy wróg miał na swoim wyposażeniu doskonałe UKM-u, chłodzone powietrzem, a nadto pewną ilość peemów, bardzo skutecznych w walce na mały dystans. Nasi zaś mieli w charakterze wsparcia ogniowego tylko solidne, ale dużo bardziej ograniczone w swych możliwościach RKM Browning, nadto bardzo dobre i skuteczne, ale ciężkie i trudne do przemieszczania CKM chłodzone wodą.

    Warto dodać, że w tym czasie tylko Amerykanie mieli powszechnie na swoim wyposażeniu broń tej klasy (kb samopowtarzalny Garand), ZSRR opracował swoje konstrukcje kb samopowtarzalnego, ale wykazywały one liczne wady i długo nie mogły przyjąć się szerzej na wyposażenie ACZ; zaś Niemcy mozolili się z podobnymi konstrukcjami długie lata.

    Uff, ale się rozpisałem (czy nie przekroczyłem limitu miejsca?), muszę chyba na razie kończyć.

  64. MatkaPolka said

    Krzyżacy/Prusy/Niemcy to największy wróg Polski- od najazdów krzyżackich, rozbiory wojny
    Prusy wyrosły na trupie Polski. Po pierwszej wojnie światowej kiedy powstala odrodzona Polska – Niemcy Uważali Polskę za „Państwo Sezonowe”- Saison Staat. Do kontroli sytuacji w Polsce osadzili swojego agenta Piłsudskiego, który realizował politykę niemiecką ale nie polską. Można wiecej ogólników napisać, na temat polityki brytyjskiej, ale zacytujmy dwa artykuły

    Generalplan Ost”(GPO) – niemiecki, zbrodniczy plan zagłady Słowian.

    Fragmenty książki dr Andrzeja Szcześniaka – Google books

    Procent grup narodowych przeznaczonych do eliminacji oraz wysiedleń na terenach okupowanych przeznaczonych przez III Rzeszę na niemiecką kolonizację

    Procent przeznaczony do eliminacji lub wysiedlenia

    Polacy 80-85%
    Rosjanie 50-60% przeznaczonych do eliminacji oraz 15% do wysłania na zachodnią Syberię.
    Białorusini 75%
    Ukraińcy 65%
    Litwini 85%
    Łotysze 50%
    Estończycy 50%
    Czesi50%
    Łatgalowie 100%

    Generalny Plan Wschodni, czyli plan zagłady Słowian
    http://racjapolskiejlewicy.pl/generalny-plan-wschodni-czyli-plan-zaglady-slowian/7664

    General Plan Ost (GPO), czyli plan zagłady Słowian został wcielony w życie jeszcze przed wybuchem wojny. W maju 1939 roku główny urząd SD utworzył komórki „Zentral Stelle” II/P (Polen), których zadaniem było sporządzenie list „osób przewidzianych do ujęcia w Polsce”. Niestety można odnieść wrażenie, że w zbiorowej pamięci funkcjonują jedne jej aspekty, gdy tymczasem pozostałe przechodzą bez większego echa. „Plan zagłady Słowian” to książka, która podejmuje problem odwiecznego parcia Niemców na Wschód, aby przez eksterminację, szczególnie Polaków, realizować ideę zdobycia dla niemieckiej „rasy panów” rzekomo należnej jej „przestrzeni życiowej”. Hasło „Generalplan Ost” mogą Państwo, obok innych, przeczytać w Encyklopedii „Białych Plam”.

    Żydzi co zrozumiałe nagłaśniają Holocaust. Amerykanie (jeśli pominąć wojnę na Pacyfiku) chełpią się lądowaniem w Normandii. Również takie wydarzenia, jak Bitwa pod Stalingradem są powszechnie znane. W Polsce poza sztandarowymi punktami kampanii wrześniowej ,takimi jak obrona Westerplatte, nagłaśnia się w ostatnich latach Powstanie Warszawskie. Niewiele się jednak mówi (a jeśli mówi, to stosuje się często skandaliczne uproszczenia) o tym czym był nazizm i skąd wziął się fenomen Adolfa Hitlera. Gdyby podążać za reżyserem filmu „Hitler – narodziny zła” należałoby stwierdzić, że pewnego dnia w jego osobie narodziło się zło wcielone, które uwiodło Niemców. Niestety jest to zbyt piękne, aby było prawdziwe. Hitler był człowiekiem z krwi i kości. Wyrósł w pewnym środowisku, stykał się z pewnymi ludźmi i chłonął pewne idee. W jego myśli nie ma w zasadzie (jak chcieliby niektórzy) niczego szczególnie zaskakującego.

    Zebrał w jedną całość i niestety wcielił w czyn myśli głoszone już przed nim. Narodowy Socjalizm był doktryną konfrontacji więc potrzebował wroga, by po pierwsze ukazać siebie jako jedyną alternatywę wszelkiego zła i po drugie, by poniekąd usprawiedliwić swe czyny. Miał trzech głównych wrogów m. in. Habsburgów.

    Hitler, będący pod dużym wpływem szowinistycznego środowiska Młodych Niemców szczerze ich nienawidził za zdradę niemieckiej rasy (słowo klucz) i bratanie się ze Słowianami. Po pierwszej wojnie, co go pewnie ucieszyło, „problem” Habsburgów sam się rozwiązał. Pozostało jeszcze dwóch głównych wrogów stojących na przeszkodzie „rasie panów”. Byli to Żydzi (o ich losach napisano już tomy ksiąg, więc nie ma sensu rozpisywać się na temat „ich win”) oraz Słowianie, ze szczególnym uwzględnieniem Polaków. Na marginesie należy dodać, że nazizm był bardzo giętki i często odchodził od swoich żelaznych reguł, co obrazuje dobrze słynne zdanie Goeringa „O tym kto jest Żydem decyduję ja”.

    Polacy jako zajmujący „przestrzeń życiową rasy panów” nie mogli na takie szczęście liczyć i dla nich przewidziany był tzw. General Plan Ost (GPO) czyli mówiąc wprost plan zagłady Słowian. Rozpoczął się tzw. małym GPO, mającym miejsce jeszcze przed wybuchem wojny. W maju 1939 roku główny urząd SD utworzył komórki „Zentral Stelle” II/P (Polen), których zadaniem było sporządzenie list „osób przewidzianych do ujęcia w Polsce”. Podobne zadania miało berlińskie Gestapo. Tutaj z kolei tworzono listy osób wrogo nastawionych do tradycji niemieckiej. Efektem końcowym działań obu tych instytucji były listy gończe zawierające ponad 61 tysięcy nazwisk. Była to podstawa do właściwego GPO.

    Listy gończe były podstawą dla Operacji Tannenberg, której celem było fizyczne wyeliminowanie kierownictwa narodu polskiego. Dowódcą operacji został Reinhard Heydrich 25 sierpnia 1939. Realizacją miał zająć się Specjalny Referat Do Spraw Operacji Tannenberg. Przydzielono mu osiem specjalnych GO (Grup Operacyjnych) oraz dodatkowo 16 Samodzielny Oddział Operacyjny. Jednostki te od początku kampanii wrześniowej działały na tyłach Wehrmachtu. Jednak pierwszymi ofiarami GPO stali się jeszcze w lipcu 1939 działacze Związku Polaków w Niemczech. Około 2 tysięcy z nich zesłano do obozów koncentracyjnych, skąd wielu już nie powróciło. Już 7 września 1939 Heydrich stwierdził, że spośród czołowych warstw narodu polskiego należy unieszkodliwić również te osoby, które nie znajdowały się na listach gończych. Do 25 października 1939 dokonano ponad 760 masowych mordów. Zabito 20,1 tys ludzi. Już od samego początku kampanii wrześniowej tworzono obozy dla jeńców i ludności cywilnej. Z czasem spora część obozów została przekształcona w KL. Już pod koniec września w obozie, w Gdyni przebywało 6,2 tys., w Wielkopolsce 9,4 tys., a do 26 października w Stutthof ponad 7 tys. osób. Równolegle następowały też pierwsze wysiedlenia. Po 26 października 1939, gdy władzę przejęła niemiecka administracja cywilna nastąpiła kolejna fala aresztowań i rozstrzeliwań wg specjalnych list gończych.

    W większości były to skoordynowane działania takie jak Intelligenzaktion Pommern (jesień 1939) – ponad 23 tys. zabitych, Intelligenzaktion Masowien (przełom 1939/40)- 6/7 tysięcy zabitych, Intelligenzaktion Litzmanstad ( 9/10 listopad 1939) – aresztowano 1500 osób część następnie rozstrzelano, Intelligenzaktion Schlesien (wiosna 1940) – 2000 zamordowanych, Intelligenzaktion Posen (1939/40)- około 12tys zabitych. To oczywiście nie wszystkie tego typu akcje, by wspomnieć choćby o Sonderaktion Lublin – 2000 tys. zabitych czy też Sonderaktion Krakau, gdy aresztowano 183 pracowników naukowych wywiezionych następnie do KL Oranienburg. W listopadzie 1939 roku miała miejsce tzw. Burgerbraukeller – była to fala aresztowań, do której pretekstem był zamach na Hitlera w Monachium oraz przypadający akurat dzień 11 listopada. Akcja była łagodniejsza niż poprzednie, gdyż zainteresowała się nią światowa opinia publiczna, a Niemcy regenerujący siły po niedawno zakończonej kampanii udawali przynajmniej, że w pewnym stopniu się z nią liczą. Od maja do lipca 1940 roku przeprowadzono AB akcję (nadzwyczajną akcję pacyfikacyjną), w której śmierć poniosło 3,5 tysiąca osób. Oprócz wszystkich wyżej wymienionych planów fizycznej eliminacji Polaków na tyłach Wermachtu przeprowadzano wiele mniejszych akcji (często nie dających się podciągnąć pod eliminację inteligencji) jak np. pacyfikacja wsi Gałki.

    W kwietniu 1940 roku z rozkazu Himmlera do obozów koncentracyjnych wysłano kontyngent 20 tys. członków inteligencji. Wiązało się to z powolnym upajaniem się Himmlera siłą, potęgą i niezachwianą wiarą w zwycięstwo Niemiec, co zaczynało rodzić w jego głowie coraz bardziej nierealne plany, takie jak np. Germanizacja Generalnej Guberni czy przesiedlenia na Syberię.

    Na całe szczęście trwająca wojna odkładała w czasie te plany. W 1942 roku mimo licznych zwycięstw na froncie Niemcy nie posiadały tak dużego zaplecza, by przesiedlać ludność z olbrzymich terytoriów (nie tylko polskich), Himmler nakazał więc tworzyć „wyspy”, tereny całkowicie germańskie otoczone autochtoniczną ludnością. Eksperymentalnym obszarem był teren powiatów: zamojskiego, biłgorajskiego, tomaszowskiego i hrubieszowskiego.

    12 listopada 1942 roku Himmler wydał rozkaz uznający Zamojszczyznę za pierwszy obszar osadniczy w Generalnej Guberni. Akcję przesiedleńczą rozpoczęto 28 listopada 1942 roku porzucono ją całkowicie w czerwcu 1943, gdyż w obronie ludności stanęły oddziały partyzanckie, których Niemcy nie mogły spacyfikować tak, by całkowicie bezpiecznie przesiedlić własną ludność (klęski na froncie wschodnim sprawiły, że nie mogli oni do walki z partyzantką rzucić tak dużych sił jakby chcieli). Po klęskach w roku 1943 i ogłoszeniu wojny totalnej Hitler rozkazał zawiesić do zakończenia wojny akcje przesiedleńcze. Na koniec należy wspomnieć, że słabnąca Rzesza do końca swoich dni nie zaprzestała zbrodniczych działań wobec Słowian. Wraz z przedłużaniem się walk, kierownictwo nazistowskie zaczęło zdawać sobie sprawę z kurczącego się zaplecza ludzkiego.

    Powzięto więc program „odzyskiwania wartościowej krwi”. W pierwotnych planach mieli nim być objęci mieszkańcy pozostałych krajów germańskich. Wojna jednak przedłużała się, a straty rosły. Naziści dwoili się i troili, by w jakiś sposób uzasadnić pozyskiwanie materiału ludzkiego spoza kręgów germańskich. Wynajdywano więc jednostki o częściowym pochodzeniu germańskim, możliwe do zgermanizowania itp.

    Ofiarami tych pseudonaukowych działań mogło paść nawet 200 tys. polskich dzieci – spora część sierot. W skrajnych przypadkach zdarzało się nawet wyrywać dzieci niemalże z rąk rodziców. Dlaczego akurat dzieci? Nazistowscy eksperci wierzyli, że po odpowiednim praniu mózgu z dzieci będzie można stworzyć nowych Niemców, którzy nie będą pamiętali kraju swego pochodzenia. Plan fizycznego eliminowania (nie uwzględniłem w tym tekście wielu bardzo dotkliwych represji np. robót przymusowych, nieprowadzących do bezpośredniej eliminacji) całych grup etnicznych dotyczył nie tylko Żydów, ale również ogromnej rzeszy Słowian oraz Romów, o których gehennie też można by wiele napisać.

    Źródło: Andrzej Leszek Szczesniak „General plan Ost – plan zagłady Słowian”
    Adolf Hitler „Mein Kampf”

  65. MatkaPolka said

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ 1939
    Omówienie raportu gen. Izydora Modelskiego dla naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego

    1 września nadchodzi rocznica wybuchu II wojny światowej.

    W wyniku II wojny światowej rozpętanej przez zbrodniczą, nazistowska III Rzesze niemiecką Polska utraciła ok. 8 mln swoich obywateli, a uwzględniając zmiany terytorialne ok. 12 mln – tzn. 33% swojej populacji. To największy odsetek wśród krajów dotkniętych wojenna hekatombą.

    Oddanie czci ofiarom wojny jest naszym obowiązkiem. Przypominanie o ofiarach wojny jest tym bardziej ważne, że obecnie w znacznej mierze obserwujemy powtórkę tego procesu– ponownej Agresji Niemiec na Polskę – skolonizowanie i zwasalizowanie Polski (Wyprzedaż ) i kraje Europy środkowo wschodniej, depopulacji Polski (emigracja, zdrowie) – tej NIEWIDZIALNEJ WOJNY, pod płaszczykiem Unii Europejskiej ( pierw Polska, a teraz Ukraina, która nie podpisała Umowy Stowarzyszeniowej z UE)

    Przyczyny Klęski Wrześniowej były – zewnętrzne i wewnętrzne.

    ZEWNĘTRZNE:
    Przypomnijmy, zatem, na czym polegał „Generalplan Ost”(GPO) – niemiecki, zbrodniczy plan zagłady Słowian.
    Wg tego Planu Niemcy planowali wymordować Polacy 80-85%, Rosjanie 50-60% przeznaczonych do eliminacji oraz 15% do wysłania na zachodnią Syberię, Białorusini 75%, Ukraińcy 65%, Litwini 85%
    Łotysze 50%’ Estończycy 50%, Czesi50%, Łatgalowie 100%

    PRZYCZYNY WEWNĘTRZNE KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ – to rządy sanacyjne działalności agenta niemieckiego, dyktatora, „Marszałka” samozwańca, sługusa wrogów Polski i Polaków, renegata Józefa Piłsudskiego i jego popleczników – zdrajców narodu polskiego.

    Celem i skutkiem tych rządów było osłabienie gospodarcze, osłabienie militarne, pauperyzacja społeczeństwa, przemoc dyktatura, destrukcja życia społecznego, destrukcja edukacji, niszczenie wartości moralnych i duchowych, warcholstwo, dyskryminacja katolików, katolickich organizacji, katolickiego wychowania młodzieży, demoralizacja, rozpasanie, nieznani sprawcy, obóz koncentracyjny dla patriotów w konflikcie z aktualną „sanacyjną” władzą.
    Trudno się dziwić, że po zdobyciu Krakowa w 1939 Hitler wystawił „Warte Honorową” przy grobie Piłsudskiego (zdjęcia w załączeniu)

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ
    Raport gen. Izydora Modelskiego jest obowiązkową lekturą dla każdego świadomego Polaka.

    Jedna z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej. Jest to dokument przerażający – pisze general Izydor Modelski

    Linki do całość Raportu łatwo znaleźć na Internecie – można wy-GOOGLOWAĆ
    http://www.ojczyzna.org/ZASOBY_WWW/DOKUMENTY/Gen.MODELSKI_PRZYCZYNY_KLESKI_WRZESNIOWEJ_1939R – Zeszyty 92, 93, 94,95

    Poniżej skrót i omówienie tego dokumentu “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”.

    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła opracowanego w Londynie w 1941 roku, na podstawie miedzy innymi dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów i osądów.”

    Strona tytułowa. Ściśle tajne L.Ew.Nr 2 dz. 1740/I.G.ZI/41 “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”. Wykonano w dwóch egzemplarzach- Naczelny Wódz Generał broni Wł. Sikorski L.Ew.Nr 1 – Generał brygady dr. I.Modelski L.Ew.Nr 2 , 1 września 1941 roku”.

    Jakie były tego SKUTKI klęski wrześniowej ?

    W spisie powszechnym ludności z 1938 roku naliczono ponad 35 milionów Polaków.
    W spisie z 1946 roku doliczono się zaledwie 24 miliony Polaków. Demograficzne „manko” wyniosło ponad jedenaście milionów, a razem z nienarodzonymi dziećmi zamordowanych Polek, tę liczbę należy powiększyć o 3-4 miliony „in minus”. Razem – ponad 15 milionów demograficznego regresu.
    To chyba wystarczający powód i usprawiedliwienie, aby pisać o przyczynach i rozmiarach tej niespotykanej w historii narodów hekatomby – metodologii unicestwienia jednej trzeciej populacji katolickiego narodu żyjącego w samym centrum rzekomo cywilizowanej Europy. Czy dlatego, że katolickiego?

    PRZYCZYNA WEWNĘTRZNA – dywersyjne, rządy Piłsudskiego w Polsce odrodzonej po 123 latach niewoli.
    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    Rządy te konsekwentnie zmierzały do maksymalnego osłabienia naszych możliwości obronnych. Do obłędnych prowokacji politycznych i militarnych przeciwko a to Bolszewii (wyprawa kijowska), a to współudziału w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku. Tajny pakt z Hitlerem zawarty w 1934 roku z zamiarem wspólnego z Niemcami najazdu na Rosję Bolszewicką.
    (Przypomnijmy – Rewolucja Bolszewicka była dziełem Międzynarodowej Finansjery i Prus. Piłsudski uratował Rewolucje Bolszewicką – odmowa pomocy Denikinowi i tajny układ z Bolszewikami w Miekuszowicach o neutralności Polski).

    Wreszcie, torpedowanie możliwości rzeczywistego sojuszu polityczno-militarnego z Francją i Czechosłowacją przeciwko Niemcom, na tle jednoczesnego niszczenia możliwości obronnych naszej armii.

    O rzekomej determinacji Francji w obronie przed odradzającym się militaryzmem prusko-niemieckim, świadczyła potężna linia obronna Maginota na granicy francusko-niemieckiej; projekt wyjątkowo kosztowny i skuteczny, jednak pod warunkiem, że Niemcy zaatakują od tej właśnie strony, a nie obejdą tej linii przez Belgię. Linia obronna, z góry zakładająca tylko obronę, a nie atak.

    Pomińmy tu polityczne przyczyny naszej samotności we wrześniu 1939 roku. Sięgnijmy do przyczyn wojskowych. Naszym przewodnikiem będzie w tej wędrówce generał Izydor Modelski w jego studium: „Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej. Próba syntezy”.

    Studium powstało po klęsce wrześniowej. Nigdy nie przebiło się do poprawnych historyków w PRL, i w PRL-bis pod nazwą „Trzeciej RP” .

    Znamienne – stwierdza generał Modelski we wstępie, iż jedną z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej, było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej. „Jest to dokument przerażający” – pisze generał Modelski.

    Autor zaczyna od skutków duchowych 123-letniej niewoli; bo też najczarniejszą hipoteką zostawioną Polsce przez długoletnich zaborców, było zarażenie duszy polskiej miazmatami nihilizmu rosyjsko-azjatyckiego i zatrucie jej poglądami liberalistyczno-ateistycznymi niepolskiego i niearyjskiego pochodzenia. Na takim tylko podłożu mogło powstać to wszystko, co w Polsce niepodległej przeżyliśmy, a co było tak niezrozumiałym dla duszy polskiej.

  66. MatkaPolka said

    cd..
    20 lat Niepodległej Polski to bezustanna walka światopoglądu azjatycko-nihilistycznego z wszystkim, co dotychczas było Polakom święte, więc Bogiem, Kościołem, nacjonalizmem polskim i polską tradycją, wykpiwanie „Cudu nad Wisłą”, wygnanie Sienkiewicza ze szkół średnich, zakaz [wydawania] „Przewodnika Katolickiego” i „Krucjaty Eucharystycznej”, propaganda świadomego macierzyństwa – 200 000 dzieci zabijanych w łonie matek, co roku w Polsce; wygnano grekę i łacinę ze szkół.

    Chora dusza polska i w następstwie zgnilizna moralna jest największą i zasadniczą przyczyną naszej klęski militarnej w 1939 roku.

    W szkołach zwalczano literaturę piękną, głównie Sienkiewicza, K. H. Rostworowskiego i innych wybitnych polskich pisarzy. Narzucono „brudną” lekturę Boya-Żeleńskiego i bezwartościowe bzdety Kaden-„Bandrowskiego”.

    Na zachodnich terenach Polski Odrodzonej młodzież polską jawnie prześladowano podczas podejmowanych akcji narodowo-patriotycznych. Zajścia były często wręcz prowokowane przez czynniki rządowe, jak np. zajścia akademickie we Lwowie, Poznaniu, Warszawie, nawet w super-sanacyjnym Lwowie.

    W niesławnej bitwie ulicznej polskiej młodzieży akademickiej z policją i sikawkami straży ogniowej, dowodził generał dywizji (lekarz ginekolog) Sławoj-Składkowski.
    Polem bitwy było Krakowskie Przedmieście w Warszawie.

    Tymczasem młodzież niemiecka ćwiczyła bezkarnie pod opieką władz polskich w obozach letnich: musztrę, służbę polową, etc. (Nowy Tomyśl, Gniezno, Pomorze). Późniejsi hitlerowscy agenci Piątej Kolumny wyjeżdżali przez Gdańsk do III Rzeszy na przeszkolenie wojskowe i narodowo-socjalistyczne ze zniżkowymi, a nawet darmowymi biletami kolejowymi! Płacili Polacy, czyli „rząd polski”.

    Dlaczego dzieciom polskim zakazano czytania „Przewodnika Katolickiego”, należenia do „Krucjaty Eucharystycznej”?
    Wiosną 1939 roku ponad 500 szkół nie miało katechetów i nauki religii, gdyż „polskie” władze sprusaczone na tamtych terenach nie dopuszczały księży do szkół, a to w myśl dyrektyw skomunizowanego Związku Nauczycielstwa /nie-/ Polskiego. Wpychano dzieciom i młodzieży bezbożne „Płomyczki” i „Płomyki” wydawane przez tenże Związek.

    Podobna dyskryminacja obowiązywała w wojsku. Oficer zawodowy ośmielający się krytykować stosunki w wojsku szedł na czarną listę za czytanie „Myśli Narodowej’: „Warszawskiego Dziennika Narodowego”, „Kuriera Poznańskiego” lub innych pism „opozycyjnych” (skąd my znamy to słowo!).

    Oficerów uczestniczących w niedzielnych Mszach św. wykpiwano i ośmieszano, nawet uważano ich za wrogów państwa, albo za zwolenników „rzymskiej międzynarodówki”.

    W tym czasie inni oficerowie lżyli bezkarnie i obrażali posiwiałych biskupów – patriotów (Kielce, Łomża, Pińsk, Kraków). Inni napadali słowem i czynem na koryfeuszy myśli katolicko-narodowej, takich jak Dmowski, Korfanty, Trąmpczyński, Zdziechowski, Nowaczyński, Cywiński.

    Brutalnie łamano charaktery, przekonania i sumienia młodych oficerów, często nie pozwalając im żenić się z jakąś zacną panną, podczas gdy generałowie i pułkownicy – dawni pastuszkowie z „Pierwszej Kadrowej” nagminnie się rozwodzili i zmieniali żony jak rękawiczki.

    Nawiązując do tej plagi rozwodów, generał Izydor Modelski wspomina, jak to za trumną generała Orlicz-Dreszera szły trzy wdowy kłócące się o emerytury. W innym przypadku trzech mężów tej samej pani było w wojsku zawodowymi oficerami.

    Generał Modelski opisuje sądy, czyli samosądy, często krwawe:

    – Wreszcie, niesprawiedliwość w sądach.

    W nocy kilku uzbrojonych oficerów 36 p. p., na rozkaz dowódcy pułku mówiącego w domu po niemiecku – płk Ulricha, napada na dom ppor. rez. Wójcika w Piastowie, biją go, maltretują jego żonę, a gdy napadany w obronie własnej strzela z posiadanego legalnie rewolweru, a sprawa nazajutrz dostaje się do prasy, nie da się zatuszować, zebrany w specjalnym składzie sąd, – w którym oskarżał późniejszy minister „sprawiedliwości” Grabowski –wydaje wyrok skazujący ofiarę napadu, ppor. Wójcika na więzienie… za dokonanie napadu i strzelanie do oficerów! To już szczyt cynizmu i bezwstydu. Pan prokurator Grabowski zapoczątkował tym wyrokiem swą wielką karierę i hańbi polski wymiar sprawiedliwości, stawiając go na jednym poziomie z hitlerowskimi lub bolszewickimi.

    – Doboszyński jest dwukrotnie zwolniony od winy i kary przez legalny Sąd Rzeczpospolitej i po obu wyrokach prokurator zatrzymuje go wbrew ustawom i obowiązującej procedurze w więzieniu na rozkaz ministra Grabowskiego.

    – To rozzuchwala. Więc generał Dąb-Biernacki wydaje rozkaz służbowy 16 oficerom „ukarania” profesora Cywińskiego, zasłużonego starego działacza i patriotę polskiego w kresowym Wilnie. I szesnastu uzbrojonych polskich oficerów napada na bezbronnego i starszego wiekiem cywila. Żaden z nich nie odmówił wykonania tak bezprawnego i tak hańbiącego rozkazu.

    Po napadzie na Cywińskiego – pisze generał I. Modelski – ani jeden polski generał nie odmówił podania ręki generałowi Dąb- Biernackiemu. Rydz-Śmigły zabronił wszczęcia dochodzenia przeciwko Dąb-Biernackiemu.
    Na pytanie Melchiora Wańkowicza, kogo marszałek Rydz-Śmigły uważa za głównego sprawcę klęski wrześniowej, Śmigły odpowiedział zdecydowanie:

    Józefa Piłsudskiego, który zajmując się zbytnio polityką wewnętrzną i zagraniczną, zaniedbał całkowicie armię. Gdyby wojna wybuchła nie w 1939 r. a w r. 1935, trwałaby jeden dzień /…/! Drugim sprawcą jest premier Kwiatkowski, który kilkakrotnie odmawiał mi kredytów na rozbudowę i unowocześnienie armii.

    Generał Modelski, jak przystało na obiektywnego analityka wrześniowej tragedii, owszem, przyznał rację Śmigłemu, ale po wyliczeniu skutków dyletanckich i wręcz sabotażowych decyzji Piłsudskiego, odniósł się do roli Rydza-Śmigłego i nie zostawił na nim suchej nitki.

    Co do Piłsudskiego, gen. Modelski wyliczał:

    Przed rokiem 1926 on zrywał sejmy, sztucznie tworzył „partyjnictwo”, „pikował” rządy, walczył z większością polską opierając się – poza bagnetami swej „pierwszej brygady” – na mniejszościach wrogich Polsce, dyskredytował ludzi zasłużonych, zdolnych i Polsce bez reszty oddanych (Witos, Korfanty, itd.) – on odtrącał rękę większości polskiej, wyciągniętą do zgody dla dobra Polski (Dmowski, Paderewski, Korfanty, Trąmpczyński, itd.) – on już przed majem 1926 był jedyną i największą przeszkodą w osiągnięciu zgody narodowej wszystkich Polaków dla dobra państwa.

    Cel tego terroru był jeden – ludzi niezależnych odsuwać od rządów, aby Piłsudski mógł rządzić Polską jak folwarkiem. Podzielił Polaków na obywateli pierwszej i drugiej kategorii. Do pierwszej należeli „pierwszobrygadowcy”, dla których były otwarte wszystkie stanowiska w administracji i armii. I druga szary tłum tolerowany jak bydło robocze. W wojsku, na wysokości plutonu, kompanii, batalionu dowodzili starzy, ciągle tylko podoficerowie z bitew pierwszej wojny światowej, o wielkim doświadczeniu bojowym. Brak im było tylko dowódców wyższych stopni, bo legionowe niedojdy do tego się nie nadawały.

    Francuski generał Trousson czarno widział przyszłość takiej armii dowodzonej przez dyletantów:
    /…/ Gdy jednak wojna przyjdzie, okaże się cała próżnia tego gmachu.
    Myśmy to przeżyli w roku 1870/1871. Rezultatem był Sedan…

    Pucz majowy był przygotowywany zdradziecko.
    W pierwszej kolejności masoneria, a tak naprawdę to masoneria brytyjska poleciła Piłsudskiemu taktycznie odsunąć się od władzy, odejść w cień. Potem finansowała przewrót majowy 1926.

    Następnie rozpoczynała się masowa destrukcja propagandowa, ferment, plotki, pogłoski. To wojna nerwów, po której „naród” ma przyjąć z westchnieniem ulgi człowieka „twardej ręki”, czyli Piłsudskiego. Ministrem Spraw Wojskowych zostaje generał Żeligowski, który zapowiada w Sejmie, że w razie potrzeby wojsko „wyprowadzi w pole”, obsadzi kluczowe stanowiska w wojsku ludźmi Piłsudskiego. Generał Dreszer podczas demonstracji w Sulejówku oznajmia patetycznie o „szablach, które Tobie, Komendancie, stawiamy do dyspozycji”.

    Nadchodzi etap prowokacji. W tym celu wymyślono „napad endeków” na dworek Wodza w Sulejówku. Dziwnym trafem ten rzekomy napad „proroczo” przewidział pijak i birbant pułkownik Wieniawa-Długoszowski już w przeddzień „napadu”, będąc na dużym rauszu. Po prostu wygadał się. Tu glossa generała Modelskiego o tym błaźnie-lizusie, ulubieńcu „Komendanta”:

    Toteż w knajpach warszawskich skacząc po stołach robił poprzedzającej nocy w towarzystwie kobiet z półświatka, zwłaszcza żydowskiego, odpowiedni nastrój „pierwszobrygadowy”, zmuszając publiczność obecną w lokalu do śpiewania „Pierwszej Brygady”. Była to awantura godna tragifarsy, jaką niebawem rozpoczęto pod nazwą „sanacji moralnej” .

    Nazajutrz generał Żeligowski dotrzymał słowa danego w Sejmie i „wyprowadził wojsko w pole” /…/. Całą ohydę tego rokoszu, z bardzo ciekawym opisem niepolskich fizjonomii tych, którzy ten rokosz popierali, na ulicy deptali Sztandar Prezydenta Rzeczpospolitej, strzelali od tyłu do polskiej młodzieży akademickiej, znęcali się nad schwytanymi oraz charakterystykę dowódców, którzy poza przysięgą, łamali jeszcze słowo honoru, dobrowolnie dane, jak to zrobił ówczesny dowódca 1 pułku szwoleżerów, pułkownik Grobicki, uwypuklił w krótkiej, rzeczowej, a jakże dramatycznie ujętej broszurze generał Stanisław Haller.

    Generał Modelski i generał Stanisław Haller „Rokosz majowy” uznali „za jedną z głównych przyczyn klęski wojskowej w kampanii wrześniowej jesienią 1939 roku”.

    W wyniku tego puczu pełnię władzy nad sterroryzowanym narodem przejął megalomański pyszałek i dyletant wojskowy. Oto jego dorobek:

    Piłsudski przez ten rokosz wprowadził na najwyższe stanowiska w państwie i w wojsku miernoty moralne i intelektualne, które już po jego śmierci, przez cztery lata prowadziły naród do katastrofy wrześniowej.

    Gen. S. Haller, cytowany przez gen. I. Modelskiego.

    Piłsudski metodycznie wprowadzał ferment, wzajemną nienawiść do korpusu oficerskiego. Usunął najlepszych przez zabójstwa i więzienia (mord na generale Ostoja-Zagórskim), otrucie generała T. Rozwadowskiego, rzeczywistego zwycięzcy Bitwy Warszawskiej 1920 roku, albo przez przedwczesne emerytury (generałowie Szeptycki i Haller), albo przez marginalizację, czego przykładem był generał W. Sikorski.

    W zamian, wprowadzał na najwyższe stanowiska nadętych młokosów, karierowiczów, nierobów, dyletantów wojskowych.

    Piłsudski łamiąc prawo i konstytucję odsunął naród spragniony wolności i samorządności, od wpływu w rządach państwem. Odsunął naród od kontroli poczynań tych miernot, karierowiczów i malwersantów.

    Tak to dosłownie podsumował generał Stanisław Haller, brat Józefa Hallera, twórcy „Błękitnej Armii”, który w sile 90 tysięcy żołnierza przybył z Francji bronić Polski przed nawałą bolszewicką w 1920 roku.

    Rząd, który stanął murem za prezydentem Wojciechowskim, niestety działał bez zdecydowania wobec puczystów. Oto przykłady, jedne z wielu;

    – generał Ładoś nie wiadomo dlaczego zwlekał pod Ożarowem z natarciem na Warszawę;
    – generał Żymierski namawiał do tej zwłoki generała Ładosia;
    – mobilizacja rządowych wojsk była połowiczna, niezdecydowana;
    – na tę jawną rewoltą nie odpowiedziano adekwatnie, np. egzekucjami prowodyrów „czerwonych” kolejarzy jawnie uprawiających sabotaż transportowy.

    Większość korpusu oficerskiego widziała ten kontrast niemrawości rządowych decyzji na tle zdecydowania rokoszan i zdezorientowana wybrała postawę wyczekiwania.

    Tak oto, w ciągu kilkunastu następnych lat „Piłsudasowi” udało się:

    – zanarchizować wojsko,
    – zdeprawować dusze,
    – wprowadzić wojsko do polityki i politykę do wojska,
    – obsadzić na kluczowych stanowiskach w wojsku niefachowców, dyletantów, nierobów, letkiewiczów, birbantów,
    – skupić całą dyktatorską władze w swojej garści
    .

    Pełnię władzy w wojsku skupiał Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, wkrótce Wódz Naczelny, czyli Piłsudski, ale odpowiedzialność konstytucyjną przed Sejmem, czyli przed narodem za obronę państwa, Piłsudski pozostawił przezornie Ministrowi Spraw Wojskowych.

    Dlaczego jemu? Otóż, dlatego że obydwa te stanowiska, czyli Generalnego Inspektora i równocześnie Ministra Spraw Wojskowych „Piłsudas” pozostawił w swoich rękach.

    Chodziło o to, aby nawet tylko formalnie nie podlegał Ministrowi; widząc ułomność tej struktury, móc uchylić z góry jej następstwa.

    W żadnym państwie europejskim generał desygnowany w czasie pokoju na Naczelnego Wodza, nie miał tak absolutnej władzy jak Piłsudski. Odtąd każdy jego rozkaz był świętym przykazaniem. To była brutalna dyktatura.

    Generalny Inspektor powołał twór pod nazwą Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Aż do wiosny 1939 roku, a więc jeszcze przez cztery lata od śmierci „Wodza”, tenże Inspektorat nic nie robił i nic nie dokonał, zasłuchany w strategię „Wodza”.

    Piłsudski praktycznie sparaliżował prace Sztabu Głównego. Dotyczyło to zwłaszcza tak kluczowej sprawy, jak mobilizacja na wypadek wojny. Prace nad tym planem czas jakiś kontynuowano, ale już w 1932 roku rozkazem nowego Szefa Sztabu Głównego gen. Gąsiorowskiego, spalono wszystko włącznie z brulionami, tak że „nawet ślad zaginął”, a zrobił to na polecenie Piłsudskiego.

    (***)
    Piłsudski to „OPCJA NIEMIECKA” w historii i polityce polskiej. Historycznie Krzyżacy/Prusy/Niemcy odpowiedzialni sa za wszystkie nieszczęścia Polski – od wojen krzyżackich po rozbiory i utratę niepodległości. Rosja była inaczej przez krzyżaków podporządkowana niż Polska – cały dwór carski był pruski. Rosyjski car Piotr III to Karl Peter Urlich, a jego żona to Sofia Augusta Anhalt–Zerbst, Prusaczka rodem ze Szczecina, znana jako Katarzyna II, która bezprawnie zagarnęła tron, mordując swojego męża. Dynastia Romanowów, carów Rosji, to właściwie dynastia pruska Romanow-Holstein-Gottorp

    Ktoś, kto lansuje dziś Piłsudskiego lansuje opcję niemiecką . Jest to opcja likwidacji Polski, kolejnych rozbiorów, tym razem pod płaszczykiem Unii Europejskiej.

  67. MatkaPolka said

    CO ZŁEGO ZROBIŁ DLA POLSKI PIŁSUDSKI

    *. Wróg Polski – agent Niemiecki
    *.Kolaborant z niemiecki i bolszewicki
    *.Zdrajca Polski i zwycięskich aliantów
    *.Dyktator i terrorysta Narodu Polskiego
    *.Poskromiciel walk wyzwoleńczych i odbudowy terytorialnej Polski –
    *.Rzecznik straty terytorialnych i ludzkich w interesie Niemiec
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie Niemiec i Bolszewików
    *.Mistrz obłudy w ukrywaniu prawdziwych celów
    *.Likwidator polskiej Armii – dążył do jej osłabienia – stały element polityki niemieckiej
    *.Likwidator polskiej armii. Niedopuszczenie do tworzenia silnej armii np. rozbicie Zjazdu Polaków Wojskowych 1917 przez bojówki PPS
    *.Likwidator lotnictwa. Przeciwnik unowocześniania i motoryzowania armii
    *.Poskromiciel i sabotażysta ruchów patriotyczno narodowych
    *.Poskromiciel dążeń wyzwoleńczych i odzyskania utraconych terenów.
    *.Zwolennik strat terytorialnych Polski na rzecz Niemiec
    *.Odmówił pomocy dla powstania wielkopolskiego Kunktator i sabotażysta powstanie wielkopolskie
    *.Odmowa i sabotaż i blokada pomocy dla Lwowa – dla „Orląt Lwowskich”
    *.Sabotaż i konfliktowanie plebiscytu na Śląsku i powstań śląskich.
    *.Rozbijacz ruchów scaleniowych. Grabarz jedności narodowej na Śląsku
    (oficer dwójki – Grażyński rozbił ruch wyzwolenia i sabotował powstania śląskie W. Korfantego)
    *.Federalizacja – realizacja niemiecka koncepcja państw buforowych na Kresach Wschodnich
    – zamiast pozyskiwać rzecz Polski konfliktował i odpychał
    *. Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie wroga– np.wyprawa na Kijów, Celowo narażał na śmierć setki tysięcy Polaków. Bolszewicy dwukrotnie proponowali rozejm. Wyprawa na Kijów – zginęło 200,000 Polaków, Polska poniosła olbrzymie straty ludzkie i straty terytorialne
    *.Likwidator i sabotażysta polskiej gospodarki
    *.Niszczyciel polskiego szkolnictwa i edukacji
    *.MORDERSTWA I UWIEZIENIA Polskich BOHATERÓW PATRIOTÓW DZIAŁACZY NARODOWYCH

    Gen. Rozwadowski otruty w Wilnie na Antokolu, gen. Zagorski – poćwiartowany (to zwycięzcy Bitwy Warszawskiej 1920 – Piłsudskiego tam nie było, nie dowodził, zdezerterował – był w Bobowej 440 km – trzy dni jazdy od pola bitwy: 12 sierpnia przed bitwa złożył rezygnacje z naczelnika na ręce premiera Witosa). Premier polski Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński (i dziesięciu innych z procesu brzeskiego -skazani na ciężkie więzienie- twierdza brzeska) Wojciech Korfanty – podtruty na Pawiaku. A ilu zamknął w Berezie Kartuskiej

    *.Piłsudski i jego ekipa (chłopcy Komendanta) realizująca Testament Polityczny w pełni odpowiedzialna za klęskę wrześniową 1939 r. *.Rozbroił Polskę – zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera
    *.Wróg Polski i Polaków – naraził Polskę i Polaków na olbrzymie straty ludzkie i terytorialne
    *.Aferzysta i złodziej, defraudant funduszy państwowych
    *.Fałszerz wyborów – terrorysta polityczny

    Wszystkie późniejsze wydarzenia już po zamachu majowym w 1926 w pełni potwierdziły główne cele i metody stosowane przez Niemców w stosunku do Polski.

  68. AlexSailor said

    Potwierdzam.
    Raport gen. Izydora Modelskiego jest lekturą obowiązkową.

    Było dokładnie tak jak teraz.

  69. ERROR 404 NSZ said

    Ad 67 Matka Polka

    Dziękuję, jak wypunktowałem kiedyś tak samo Piłsudskiego to odżegnano mnie od czci i wiary. Nie było to u Pana Maruchy.
    Gajówka jawi mi się jako odrdzewiacz na zapieczone mózgi…

    Pozdrawiam , ERROR 404 NSZ

  70. MatkaPolka said

    Sieć podbija nowy film, który jest przeróbką kultowej sceny z filmu „Upadek”, opowiadającego o ostatnich dniach życia Adolfa Hitlera, podczas których upadała niemiecka, zbrodnicza machina. W dowcipny sposób przemycono problem „polskich obozów zagłady”.

    Wielokrotnie przerabiano już kultową scenę z filmu „Upadek”. Teraz postanowiono wykorzystać internetowe trendy, by nagłośnić problem „polskich obozów zagłady”. Użyto prostego motywu, czyli podłożenia lektora, który mówi co innego niż aktorzy.

    – My Niemcy, jesteśmy zniesławiani. Już nie jesteśmy Niemcami tylko jakimiś nazistami. Nawet obozy… nawet obozy już nie są nasze. Nazywane są polskimi. Przegraliśmy wojnę o pamięć – słyszymy na początku materiału.

    – Polskie?! Co to kur*a jest? Może jeszcze żydowskie obozy koncentracyjne? Sami sobie wrzucali Cyklon B do komór? Wszyscy kłamią, kim byli naziści, kosmitami? – ma krzyczeć Hitler.

    – Taką wydajność w zabijaniu mam tylko ja i Stalin – dodaje.

    – Polaków też gazowaliśmy, a Polska nawet nie istniała. Ile razy mam Wam mówić. Nie żadne polskie, nie nazistowskie, tylko nasze niemieckie obozy koncentracyjne – kończy.

    Ostrzegamy, że materiał zawiera wulgaryzmy.

    Hitler dowiaduje się o polskich obozach (Zagłady)

    Hitler finds out about Polish camps

Sorry, the comment form is closed at this time.