Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Plutonowy Stefan Karaszewski – sam przeciwko 60 niemieckim czołgom

Posted by Marucha w dniu 2015-09-03 (Czwartek)

Dla każdego nacjonalisty pamięć o bohaterach, którzy poświęcili swoje życie dla Polski, jest czymś oczywistym.

W naszej historii mieliśmy wiele przykładów osób, które swoją postawą udowadniały, iż wierność jest silniejsza niż ogień. Jedną z nich jest plutonowy Stefan Karaszewski, żołnierz 85 Pułku Strzelców Wileńskich.

Rankiem 1 września 1939 r. niemiecka armia dokonała inwazji na Polskę. Piątego dnia wojny kolumna czołgów 4 Dywizji Pancernej Wehrmachtu przerwała front nieopodal Moszczenicy w dzisiejszym powiecie piotrkowskim.

Wchodzący w skład Armii „Prusy” 85 Pułk Strzelców Wileńskich rzucił się do odwrotu, by uniknąć okrążenia. Na stanowisku ogniowym pozostał jeden człowiek, mający ubezpieczać wycofujących się kolegów. Miał przygotowaną skrzynkę z granatami, zabrał ze sobą kilka karabinów. To wszystko przeciwko 60 niemieckim czołgom.

Plutonowy Karaszewski doszczętnie zniszczył sześć czołgów, kilka innych znacznie uszkodził. Samotna walka trwała dwie godziny. Żołnierz nie miał zamiaru oddawać się w niemiecką niewolę. Odbezpieczył swój ostatni granat…..Jego kolegom z 85 Pułku udało się bezpiecznie wycofać.

Dziś, gdy „autorytetami” i „patriotami” są demoliberalne kreatury z lewicy i prawicy, brak takich osób jak plutonowy Karaszewski jest widoczny bardziej niż kiedykolwiek w polskiej historii. Bohaterowie żyją wiecznie!

http://www.nacjonalista.pl

Komentarze 23 to “Plutonowy Stefan Karaszewski – sam przeciwko 60 niemieckim czołgom”

  1. AlexSailor said

    Gdzie są ulice, pomniki, szkoły, szpitale, jednostki wojskowe, i inne obiekty nazwane imieniem tego bohatera?

    „Miał przygotowaną skrzynkę z granatami, zabrał ze sobą kilka karabinów. To wszystko przeciwko 60 niemieckim czołgom.

    Plutonowy Karaszewski doszczętnie zniszczył sześć czołgów, kilka innych znacznie uszkodził.”

    Ta wojna w 1939r. była do wygrania.
    Niestety przygotowana i prowadzona tak, byśmy przegrali.
    Wspomnę również, że we wrześniu 1939 w ogóle nie powinno do niej dojść, a jej zaistnienie jest wybitną zasługą
    dyplomacji II RP.

  2. Dzonyy said

    tylko łzy w oczach, jakoś tak same….
    Prócz tych bardziej znanych obrońców, np. Kpt Raginis, są ci mniej znani. Ilu jeszcze?

  3. Marucha said

    Nie mogę oprzeć się refleksji… czy warto było, aby ci wspaniali ludzie poświęcali swe życie dla Polski? Dla jakiej Polski? Dla Trzeciej RP?

  4. Dzonyy said

    O to chodzi Panie Gajowy. Gorzkie to wszystko.

  5. revers said

    Zeby dzisiejsze przechty mogly spiewaac za Big cycem „Polska, Afryka … ” lub w Kiepskich wystepowac w zydomediach i kasowac tubylcow za byle co w formie podatku, akcyzy, czy ukrytych podatkach w przymusowych Oplatach za Zyro Medialne G.no..

  6. semperparatus said

    Wspaniały człowiek…coś na kształt innego bohatera z Wizny…kpt.Władysława Raginisa i jego żołnierzy…Natomiast przypominam czytającym ten artykuł…że portal nacjonalista.pl…który pierwotnie opisał czyny plut.Karaszewskiego…jest piewcą banderyzmu…i popiera kijowską opresję w Donbasie…

    Tak, to prawda.
    Admin

  7. ojojoj said

    Panie Semperparatus, bo diabel nie przychodzi i mowi: „hello, jestem diabel, how ur doing?! Diabel najpierw napisze o czynach Karaszewskiego, zeby potem wychwalac banderowcow. Najpierw zdobywa zaufanie delikwenta, zeby potem takiemu nasrac do mozgu.

  8. RomanK said

    Historia pokazuje przyklady umarlych bohatersko bohaterow….wychodzi mi z rachunkow zatem …..ze wojny wygrywaja tylko przebiegle tchorze:-))))
    Prosze zatem o batalion tchorzy…zrobimy quzw2a ……porzadek w try miga i damy wam tysiace nazwisk bohaterow….. do chrzeczenie ulic:-)))

  9. Zenon K. said

    Spośród prawdziwych bohaterów kampanii wrześniowej warto zwrócić uwagę na przedstawiciela naszej broni pancernej, podchorążego Edmunda Romana Orlika z 71 dywizjonu pancernego Armii „Poznań”, okrzykniętego niedawno „polskim Wittmannem”. Dowodził maleńkim (mniejszym od Fiata 126p) czołgiem rozpoznawczym typu TKS, uzbrojonym w 20 mm działko. Dzielny podchorąży w dwóch starciach, w obu przypadkach działając samotnie, zniszczył 10 niemieckich czołgów. W pierwszej potyczce, pod Pociechą zniszczył trzy niemieckie wozy bojowe (zabijając w jednym z nich księcia Wiktora Raciborskiego), zaś w drugim pod Sierakowem- aż siedem. Zachowały się szkice Orlika, przedstawiające przebieg tych starć. O ile w pierwszym działał z zasadzki, to w drugim-niczym skrzydlaty husarz szarżował wielokrotnie na wroga, cofał się i ponawiał ataki. Do niewoli wziął wtedy też dwóch niemieckich żołnierzy. Jego czołg, jako jedyny spośród blisko setki wozów bojowych Armii „Poznań” dotarł i przebił się do stolicy, po czym wziął udział w obronie Warszawy.
    Warto uświadomić sobie fakt ogromnej dysproporcji sił w tych walkach- każdy niemiecki czołg miał około czterokrotnie większą masę od „karalucha”, którym dowodził Orlik, nie wspominając o przygniatającej różnicy siły ognia.

  10. Isreal said

    ad3
    ONI nie wiedzieli, bronili BOGA, HONORU I OJCZYZNY…
    po co te refleksje, wtedy nie mogli inaczej…. bo byli POLAKAMI
    może gdyby byli prorokami….

    żal, że to zostało zaprzepaszczone

    cześć ICH pamięci!

  11. oldsten said

    2 września w bitwie o Wysoką kpr.Dziechciarz sam jeden zniszczył swoją armatą 37mm siedem niemieckich czołgów, ostatni z odległości 4 metrów, w końcu zginął rozstrzelany amunicją zapalającą przez trzy niemieckie czołgi nacierające z trzech stron.Dziechciarz spalił się na węgiel.
    Franciszek Skibiński „Pierwsza Pancerna” str30

  12. Mordka Rosenzweig said

    re 3

    Szanowny pan Gajowy,

    Niestety te czlowieki byly zainfekowane bakcylem patriotyzmu, co powoduje okropna choroba na muzg.

    Obecnie nasza rasa w trosce o goje i aby to sie nie powtuszylo, zlikwidowala ten bakcyl ze wszystkie slowniki i z historia.

  13. ALI BABA said

    ad 9 Warto to wiedzieć, b. dziękuję za ten wpis…pozdrawiam!!

  14. Joannus said

    Ad 10
    Kiedyś skurczybyki staną na sądzie w oko w oko z plutonowym Stefanem i wieloma innymi takimi jak on, i zostaną obarczeni winą za zmarnowaną ich ofiarę i przelaną krew, bo za garść srebrników służą wrogom z piekła rodem.

  15. Ad. 3

    Oni nie poświęcali życia dla nas. Oni poświęcali życie dla zasad, którym byli wierni. I stanęli przed Bogiem cali we krwi, ale z czystym sumieniem.

    Za to my dziś te zasady mamy w czterech literach.

  16. jojne ZUCKERKRANZ said

    oni zginęli za to by dziś parchate żydochazarskie przeszczepy,mutanty z baranimi łbami i bankami mogły okradać nasze dzieci z resztek wiary,moralności i majatku.Oni niepotrzebnie ginęli za żydowskie karaluchy tresowane na folksdojczy i poganiaczy narodu z odciętą po 1945 r głową.

  17. Ad. Zenon K.: Nie kwestionując w niczym niezwykłej odwagi i bohaterstwa chor. Orilka, opisane fakty dowodzą, jak dobrą, a przede wszystkim skuteczną bronią były te „karaluchy” TKS uzbrojone w nowoczesny NKM 20 mmm. Dysproporcja masy w stosunku do niemieckich czołgów, nawet tych lekkich, a więc „Panzer”ów I i II i słabiutkie opancerzenie było rekompensowane dużą ruchliwością tankietki, jej niską sylwetką (mały cel, trudny do trafienia) i no i przede wszystkim szybkostrzelnością i stosunkowo dobrymi (jak na ten kaliber) własnościami balistycznymi pocisków wspomnianego NKM.
    W starciu na niezbyt duży dystans nawet Panzer II był w dość trudnym położeniu, a Panzer I był w istocie całkowicie bezbronny – miał tylko dwa zwykłe kaemy, które żadnej szkody „karaluchowi” uczynić nie mogły.
    Mógł pełnić rolę całkiem skutecznego niszczyciela czołgów, szkoda że przezbrojono w w./w NKM tylko małą część z planowanych ok. 200 wozów (na dobrą skalę wskazane byłoby przezbrojenie prawie wszystkich dostępnych 600 tankietek);
    To jeszcze jeden przykład broni, która pojawiła się zbyt późno.

  18. Zenon K. said

    Re:13 Dziękuję i pozdrawiam. Jeszcze kilku podobnych bohaterów można by wymienić, jak choćby bohaterów obrony warszawskiej Woli: kpt. Zdzisław Pacak-Kuźmirski z 40 pp, który wykazał zdumiewające umiejętności myślenia koncepcyjnego podczas odpierania szturmu niemieckiej 4 Dywizji Pancernej (zarekwirował w fabryce 100 beczek terpentyny, którą kazał rozlać na przedpolu- tuż przed natarciem niemieckim. Kiedy na ten teren wjechały niemieckie ciężarówki i czołgi-podpalił terpentynę, zadając Niemcom wielkie straty, przy niewielkim wysiłku własnych żołnierzy), czy duet st. strz. Głuszek-kpr. Makuś, (także z 40pp), którzy dzięki zimnej krwi i właściwej ocenie sytuacji zniszczyli ogniem działa polowego 7 niemieckich czołgów, nie dając im szans ani czasu na odpowiedź, czy wycofanie się.
    Albo taki por. lotnictwa Jan Falkowski-lecąc samolotem szkolnym PWS-26 zaatakowany został przez 8 myśliwców Me-109. Manewrując na małych wysokościach doprowadził jednego z niemieckich pilotów do błędu, w wyniku czego ten roztrzaskał się z maszyną o ziemię. Pozostała siódemka dała sobie spokój z atakowaniem bezbronnego szkolnego dwupłatowca.
    Wreszcie- kpt.Głowacki z Armii „Poznań”, który pod Ruszkami stanął na czele 4 haubic i półtorej setki piechurów naprzeciw doborowej brygadzie SS „Leibstandarte Adolf Hitler” i ok.90 czołgom. Efektem walki było zniszczenie 22 czołgów niemieckich, haniebna rejterada wszystkich Niemców i zdobycz w postaci porzuconych 30 motocykli.

    Dodam jeszcze, że podchorąży rezerwy Edmund Orlik nie był „typowym” polskim bohaterem i romantycznym straceńcem. Nie zginął bohatersko, kiedy wystrzelał resztki amunicji. Zrobił wszystko, by móc walczyć dalej. I udało mu się. Po kapitulacji Warszawy w 1939 został żołnierzem Armii Krajowej. Przeżył okupację, ukończył Wyższą Szkołę Plastyczną w Łodzi i Politechnikę Wrocławską na wydziale architektury. Pracował w PRL jako projektant i architekt, z niemałymi sukcesami. Jego życie to ilustracja etosu Poznańczyka- walczył odważnie, lecz z dużą rozwagą podczas wojny, doskonalił umiejętności i pracował dla dobra ojczyzny, kiedy nastał czas pokoju.
    Oby się tacy w naszym kraju na kamieniu rodzili.

  19. Zenon K. said

    Re 17 według wszelkiego prawdopodobieństwa, przeciwnikami TKS-a Orlika były jednak świetne opancerzone czołgi lekkie Pzkw-35t oraz średnie Pzkw-IV. Ten ostatni mógł wyeliminować naszego karalucha, nawet pudłując do niego o kilka metrów z głównego działa. Pancerz TKS-a można było przebić czasem zwykłym karabinowym pociskiem przeciwpancernym z niewielkiej odległości. Takie pociski nosił każdy piechur, a i niemieckie czołgi miały do swoich karabinów maszynowych taśmy z taką amunicją. Więc TKS nie do końca był bezpieczny nawet od ognia Pzkw-I. Tym większa chwała dla naszego podchorążego 🙂
    Pozdrawiam!

  20. GT said

    Polecam ten filmik. Warto !!!

  21. GT said

  22. GT said

  23. KOR said

    https://www.google.pl/search?q=images+for+Plutonowy+Stefan+Karaszewski&client=ubuntu&hs=Bvv&channel=fs&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0CCUQsARqFQoTCKDpq4fm3ccCFQKdcgodPOoLTw&biw=1813&bih=961



Sorry, the comment form is closed at this time.