Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zachodni podżegacze wojenni, którzy w „wojnie z terrorem” zabili 1,5 miliona muzułmanów, kłamliwie oskarżają Rosję o „zabicie 30 cywilów” w trakcie nalotów na obiekty ISIS

Posted by Marucha w dniu 2015-10-09 (Piątek)

„Uważam, że naszym najbardziej niebezpiecznym wrogiem, z którym musimy się zmierzyć, jest postrzeganie [naszego kraju] przez pryzmat liczby ofiar wśród ludności cywilnej” – amerykański generał Stanley A. McCrystal w mowie inauguracyjnej z okazji mianowania go na dowódcę Międzynarodowej Siły Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie w czerwcu 2009 roku.

Pył nie osiadł jeszcze do końca po rosyjskich nalotach na obiekty ISIS w Syrii, a zachodnie media zdążyły już poinformować o ofiarach śmiertelnych wśród „cywilów”, w tym „kobiet i dzieci”.

Zdaniem Putina owe insynuacje o wątpliwej wiarygodności pojawiły się w mediach jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskich nalotów, a zatem nie zawracajmy sobie nimi głowy. Politycy oraz zachodnie media na ich usługach nie mają podstaw, by wskazywać palcem na Rosję w sprawie domniemanych „strat pobocznych”.

Wybaczam wam, jeśli porównując ostatnie czołówki telewizji BBC z tymi sprzed 4 lat – kiedy to siły NATO obróciły w pył kilka libijskich miast – pomyśleliście sobie, że dziennikarze i edytorzy do tej pory nie wiedzieli o tym, że od bomb giną ludzie, w szczególności od rosyjskich (bo brytyjskie, francuskie czy amerykańskie zabijają tylko „złych kolesi” i to z „chirurgiczną precyzją”).

Bomby NATO w 2001 roku zniszczyły miasto Syrta, zabijając tysiące osób

4 lata temu prasa zachodnia ani jednym słowem, a tym bardziej w nagłówku, nie pisnęła o rzezi ludności cywilnej w Syrcie, dokonanej przez natowskie samoloty. Informacje na ten temat były dostępne, ale nie udało im się o tym napisać.

17 września 2011 roku libijski polityk Musa Ibrahim w rozmowie telefonicznej z biurem agencji Reuters w Tunisie powiedział:

„Ostatniej nocy NATO przy użyciu ponad 30 rakiet zaatakowało miasto Syrta; celem był główny hotel oraz budynek Tamin, w którym znajdowało się ponad 90 mieszkań”.

„Wskutek nalotów w ciągu jednej nocy zginęły ponad 354 osoby, 89 jest nadal zaginionych, a ponad 700 jest rannych”.

„W ciągu ostatnich 17 dni w wyniku ataków bombowych NATO śmierć poniosło ponad 2000 mieszkańców Syrty”.

Rzezie ludności libijskiej w wykonaniu Amerykanów, Brytyjczyków i Francuzów to względnie mało znaczący fakt w porównaniu z całkowitą liczbą ofiar śmiertelnych z ostatnich 12 lat „wojny z terrorem” pod dowództwem Stanów Zjednoczonych.

Waszyngtońskie masowe morderstwa na Bliskim Wschodzie

Według najlepszych naukowych szacunków liczba cywilów zabitych w nielegalnych wojnach prowadzonych pod dowództwem Stanów Zjednoczonych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie wynosi co najmniej 1,5 miliona i obejmuje ona jedynie bezpośredni skutek takich czy innych operacji militarnych Zachodu. Do tego należałoby doliczyć jeszcze kilka milionów ofiar, które poniosły śmierć wskutek innych czynników, będących następstwami inwazji militarnych. Dodatkowo co najmniej 20 milionów musiało opuścić swoje domy.

Jak może niektórzy jeszcze pamiętają, pretekstem do rozpoczęcia „wojny z terrorem” przez Waszyngton były ataki 9/11, za które winą obarczono „Al-Kaidę”, zwalczaną przez rząd amerykański, jak początkowo utrzymywano, a obecnie sponsorowaną (wraz z innymi terrorystami) w celu obalenia syryjskiego rządu.

Ataki 9/11 stały się pretekstem do zamordowania przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych co najmniej 1,5 miliona muzułmanów

Może niektórzy z was pamiętają również, że większość rzekomych porywaczy samolotów zamieszanych w ataki 9/11 to rodowici Saudyjczycy. Żaden z nich nie pochodził z Iraku czy z Afganistanu.

Senator Bob Graham powiedział w 2001 dla serwisu informacyjnego PBS, że ataki 9/11 były bez wątpienia sponsorowane przez państwo. Według członka komisji śledczej, badającej sprawę ataków 9/11, oraz jednego z współprzewodniczących innej komisji powołanej w tymże celu w przeprowadzenie tych zamachów był zaangażowany rząd Arabii Saudyjskiej, co obaj zeznali pod przysięgą.

Jednak wobec tego państwa nigdy nie podjęto żadnych kroków w tym zakresie, a tym bardziej nie postawiono mu jakikolwiek zarzutów. Wręcz przeciwnie, rząd Stanów Zjednoczonych zadał sobie wiele trudu, by prawda o zaangażowaniu Saudyjczyków w ataki 9/11 nigdy nie wyszła na światło dzienne.

Kilka dni temu amerykański sędzia oddalił sprawę sądową przeciwko Arabii Saudyjskiej, założoną przez rodziny ofiar ataków 9/11, które oskarżyły to państwo o udzielanie materialnego wsparcie Al-Kaidzie. Sędzia powiedział, że przedstawianie nowych dowody w tej sprawie nic nie daje, gdyż szalonym królewskim „obcinaczom głów” przysługuje wynikający z suwerenności „immunitet jurysdykcyjny”.

Czy ktoś z was widzi tu jakąś prawidłowość? Arabia Saudyjska, w porozumieniu z agencjami wywiadowczymi Stanów Zjednoczonych, była zamieszana w wykorzystanie muzułmańskich terrorystów, którzy mieli zostać obarczeni odpowiedzialnością za przeprowadzenie ataków 9/11, które z kolei stały się pretekstem dla Stanów do rozpoczęcia „wojny z terrorem”, której celem było osłabienie wpływu Rosji na Bliskim Wschodzie (oraz wspieranie pozycji Izraela jako bastionu kolonialnego apartheidu) – czyli na obszarze przesiąkniętym obecnie agentami Arabii i Stanów, którzy finansują coraz więcej muzułmańskich terrorystów, by możliwe stało się obalenie syryjskiego rządu w nadziei na…, zgadnijcie sami, na popsucie szyków Rosji na Bliskim Wschodzie i dzięki temu zapewnienie ochrony Izraelowi, bastionowi kolonialnego apartheidu. Czy ktoś z was myśli, że Rosjanie nie pojęli tej gry już dawno temu?

A zatem, kiedy słyszycie wypowiedzi rosyjskich urzędników rządowych, z których wynika, że celem Rosji jest wyłącznie walka z „ISIS”, nie dajcie się zwieść. Lepiej zrozumcie (jak uczynili to już Rosjanie), że międzynarodowy protokół polityczny, ustanowiony przez rządy Zachodu, dopuszcza oszukiwanie współrozmówców, o ile robi się to z uśmiechem na ustach i z uściskiem dłoni.

Nie łudźmy się, rosyjskie odrzutowce mają na oku nie tylko „ISIS”, ale też wyjątkowo atawistyczne, „rebelianckie” monstrum, pochodzące z nikczemnego siedliska zła, jakim jest polityka zagraniczna Zachodu prowadzona na Bliskim Wschodzie, wliczając w to 5 ocalonych, szkolonych przez CIA „rebelianckich” przyjaciół senatora McCaina. I bardzo dobrze.

Podrobiona syryjska rewolucja

Wybuch „syryjskiej rewolucji” w 2011 roku nie polegał na masowym antyrządowym zrywie zwykłych mieszkańców Syrii, jak próbują wmawiać nam zachodnie rządy. Obok względnie niewielkich wieców antyrządowych miały miejsce nadzwyczaj liczne demonstracje, opowiadające się za urzędującą władzą. Te drugie zostały jednak szybko przyćmione przez brutalne ataki nie tylko na demonstrujących, ale też na syryjską policję oraz budynki rządowe przeprowadzone przez profesjonalne grupy, wyszkolone i uzbrojone przez wojsko i wywiad Zachodu, stacjonujące w Jordanii, Iraku i Turcji.

Od tego momentu w Syrii rozpętała się „wojna” i stało się to nie za sprawą Syryjczyków, lecz obcych grup najemników, przysłanych do tego kraju i kontrolowanych przez graczy politycznych ze Stanów Zjednoczonych, Turcji, Kataru i Arabii Saudyjskiej. Nawet sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon potwierdził w 2012 roku, że za licznymi zamachami bombowymi, w wyniku których zginęło wielu niewinnych Syryjczyków, stoi „Al-Kaida”.

To, czego Ban być może nie był świadomy, jest fakt, że za co najmniej jedną z masakr przypisywanych Asadowi odpowiedzialność ponosi „agencja ochrony” pracująca na zlecenie rządu Stanów Zjednoczonych i bezpośrednio przez niego finansowana.

Prorządowa demonstracja w Damaszku w marcu 2011 roku

Rząd Stanów Zjednoczonych oraz jego sojusznicy z Bliskiego Wschodu spędzili 4 lata na prowadzeniu wojny zastępczej wymierzonej przeciwko syryjskim cywilom za to, że ci wybrali niewłaściwego prezydenta. Ale dlaczegóż to Asad był „złym wyborem”?

W 2002 roku Asad – długoletni zwolennik przyznania praw Palestyńczykom, a jednocześnie krytyk izraelskiego terroryzmu – wraz ze swoją żoną złożył oficjalną wizytę w Wielkiej Brytanii. Prowadził tam rozmowy ze zbrodniarzem wojennym Tony Blairem i zniósł audiencję u Królowej w pałacu Buckingham. W owym czasie brytyjscy urzędnicy rozważali też uhonorowanie Asada tytułem szlacheckim.

Asad na konferencji prasowej przy 10 Downing Street, w której wziął udział wraz z Blairem, przestrzegł Wielką Brytanię przed przystąpieniem do wojny przeciwko Irakowi pod przywództwem Stanów Zjednoczonych, twierdząc, że stworzyłoby to po prostu „podatny grunt” dla terroryzmu. „Nikt nie dąży do wojny… każdy, kto chce wojny i traktuje ją jako cel, jest psychicznie chory” – powiedział Asad.

Przyjęcie Asada z honorami na czerwonym dywanie z 2002 roku wkrótce rozstało zepchnięte do odległych zakątków pamięci i już w 2006 roku został on przemianowany przez Waszyngton i London na kolejnego „wspierającego terroryzm dyktatora”, co wiąże się z koniecznością „zmiany reżimu”. Powodem tej nagłej, radykalnej zmiany w postrzeganiu Asada zdaje się być jego decyzja nawiązania współpracy z historycznymi sojusznikami Syrii, przede wszystkim z Iranem, Libanem i Rosją, a jednocześnie odmowa jakiegokolwiek udziału w zachodniej „wojnie z terrorem” czy w powolnym ludobójstwie Palestyńczyków w wykonaniu Izraela. Aby stało się to dla wszystkich jasne, od 2006 roku państwowe transakcje zagraniczne Syrii zaczęto rozliczać w euro, a nie jak do tej pory w dolarze.

Skoro już mowa o radykalnych zmianach w układach politycznych, nie należy zapominać o Turcji. Powszechnie wiadomo, że w ciągu ostatnich kilku lat odegrała ona sporą rolę w ułatwianiu napływu dżihadystów do Syrii oraz że w tym samym czasie rząd Erdogana stał się głównym krytykiem Asada. Ale nie zawsze tak było. Do 2011 roku, przed wybuchem sztucznie wywołanej syryjskiej „rewolucji”, Turcja i Syria były wyjątkowo bliskimi sojusznikami przez co najmniej 10 lat. W latach 2002-2009 kraje te podpisały prawie 50 umów dotyczących współpracy, ogłosiły powstanie „Rady Seniorów ds. Współpracy Strategicznej”, jak również przeprowadziły pierwsze wspólne manewry wojskowe.

W 2010 roku Turcja i Syria podpisały historyczne porozumienie w sprawie przeciwdziałania terroryzmowi, a zaraz potem pakt dotyczący zwalczania rebelii. Do 2011 roku Turcja stała się największym partnerem handlowym Syrii. Relacje były tak bliskie, że w 2009 roku turecki minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoğlu stwierdził, że obydwa te kraje mają „wspólny los, historię i przyszłość”.

Co zatem spowodowało, że Turcy w tak drastyczny sposób odwrócili się od swojego dotychczasowego bliskiego sprzymierzeńca? Jak na razie trudno jednoznacznie wyrokować, ale niewykluczone, że słowa tureckiego ministra zaczęły nabierać coraz bardziej złowieszczego charakteru, kiedy Turcja zrozumiała, przy użyciu jakich środków Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska oraz Izrael zamierzają rozprawić się z Syrią. W końcu, skoro armię dżihadystów z Libii, Jordanii i Iraku można wysłać do Syrii, to nic nie stoi na przeszkodzie, by skierować ją również do Turcji. A jeśli turecki rząd miał w tej kwestii jakieś wątpliwości, to zostały one pewnie szybko rozwiane przez wpływowych dyplomatów z Zachodu i Izraela.

A jako że Turcy nie są niedołęgami, to pewnie zgodzili się na współpracę z Zachodem, niewykluczone, że za cenę jakiś złudnych obietnic o aneksji północnych i północno-zachodnich części Syrii, zamieszkanych przez odwiecznych wrogów Turcji – Kurdów.

Putin zabił moje dziecko… wcześniej torturował je Asad!

Obywatele Syrii w marszu poparcia dla Asada i Putina we wrześniu 2015 roku

Zgodnie z podręcznikowym przykładem „teorii przypadku” jak na zawołanie wraz z rosyjskimi nalotami w Syrii w zachodnich mediach pojawiły się odświeżone, stare wyświechtane historie o Asadzie i torturach. Londyński Guardian opublikował długie i emocjonalnie prowokujące „exposé” na temat anonimowej postaci o pseudonimie „Cezar” – „dezerterze”, który uciekł przed syryjskim „reżimem” do Kataru, wraz z tysiącem zdjęć, przedstawiających „ofiary Asada, torturowane w syryjskich obozach dla internowanych”.

Nie jest zaskoczeniem, że ów koleś na swój „bezpieczny port” wybrał właśnie Katar.

Katar gości na swojej ziemi największą bazę militarną Stanów Zjednoczonych w świecie arabskim, jest właścicielem połowy Londynu, sponsoruje i zbroi dżihadystów, którzy zajęli Libię i zabili amerykańskiego ambasadora Stevensa, a ponadto królewscy Katarczycy i ich saudyjskie odpowiedniki zainwestowały miliardy dolarów w wojnę zastępczą przeciwko Asadowi. A zatem kilka dodatkowych milionów dla kolesia, który zgodził się na upowszechnienie materiału zdjęciowego jako elementu wojny propagandowej przeciwko Asadowi, jest z pewnością dobrą inwestycją.

Przy czym kwestia tortur nie powinna być traktowana frywolnie, no chyba, że mowa o CIA.

W trakcie 14 lat trwania „wojny z terrorem” pod dowództwem Stanów Zjednoczonych CIA utworzyła około 50 ośrodków tortur w 28 krajach, jako dodatek do istniejących już co najmniej 25 w Afganistanie i 20 w Iraku. Do torturowania i mordowania setek, jeśli nie tysięcy niewinnych osób, wykorzystano też 17 okrętów, które stały się swoistymi pływającymi ośrodkami tortur.

Państwa, które zezwoliły na przeprowadzanie tortur na swoim obszarze to między innymi: Stany Zjednoczone (Zatoka Guantanamo), Bośnia, Izrael, Jordania, Kenia, Kosowo, Litwa, Mauretania, Polska, Katar, Rumunia, Arabia Saudyjska i Wielka Brytania.

Byłoby zatem miło, gdyby zachodnie media, w próbie oczernienia Rosji także na podstawie tego, z kim się zadaje, oszczędziły nam cynicznej bufonady i manipulujących emocjami sloganów na temat „brutalnego dyktatora Asada” i jego rzekomych „komnat tortur”. Każdy z chociaż dwoma aktywnymi neuronami bardzo dobrze wie, kto odpowiada za cierpienie Syryjczyków i wielu innych niewinnych osób na całym świecie: to ci sami gracze z obszernym udokumentowanym dorobkiem w zakresie dowodzenia plutonami egzekucyjnymi i komnatami tortur w Ameryce Południowej, a w czasach bardziej współczesnych – w Iraku, tylko po to, by osiągnąć swoje obłąkane „geopolityczne” cele panowania nad światem oraz by nie pozwolić Rosji, Chinom i wszystkim innym na zuchwałość kwestionowania toksycznego oddziaływania globalnej hegemonii Stanów Zjednoczonych.

Na szczęście, dzięki rosyjskiej pobłażliwości, cierpliwości, przenikliwości oraz wyczuciu czasu, ta dominacja zdaje się z dnia na dzień drastycznie kurczyć.

John Quinn
Western warmongers killed 1.5 million Muslims in ‚war on terror’; falsely accuse Russia of ’30 civilian casualties’ in airstrikes against ISIS
http://www.sott.net/article/303143-Western-warmongers-killed-1-5-million-Muslims-in-war-on-terror-falsely-accuse-Russia-of-30-civilian-casualties-in-airstrikes-against-ISIS#

Tłumaczenie: PRACowniA
https://pracownia4.wordpress.com

Komentarzy 15 to “Zachodni podżegacze wojenni, którzy w „wojnie z terrorem” zabili 1,5 miliona muzułmanów, kłamliwie oskarżają Rosję o „zabicie 30 cywilów” w trakcie nalotów na obiekty ISIS”

  1. USA doprowadzają radykalne islamskie reżimy do władzy, tworząc własnoręcznie pretekst do późniejszej inwazji na te kraje.

  2. maasteer said

    Ad 1 Lowcailuzji
    No przecież biznes jakoś musi się kręcić. Ale w Syrii Putin wpierd..ł się i wszystko niszczy terrorystom.

  3. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka znalazl sze panowie terorysci spiewaja.

    „The Three Terrors”

  4. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka znalazl bardzo dobry (chyba najlepszy jak do tej pory) opis 9/11 ale tylko dla te czlowieki kture oprucz yidish to czasami muwia po english.

    MastersOfDeception.pdf

    http://lesvisible.net/DOCS/MastersOfDeception.pdf

  5. 3# Dziekuje p. Mordka….”you make my day..” :-))))

  6. zzzzzzzzz said

    morderstwa ostatnich dni:
    ok 30 zamordowanych w szpitalu Lekarzy bez granic w Afganistanie- przez kolonistow duzego izraela-tzn USA
    ok 1000 pielgrzymow w ok Mekki-zmiazdzonych przez kawalkade zydowskiego „ksiecia” kryptozydow czymajacych za pysk narod saudyjski
    30 weselnikow w Jemenie-zamordowanych przez bandytow na uslugach Saudow
    kilka rzucajacych kamienie na terenie Palestyny pod wiadoma okupacja
    kilkoro chrzescijan w USA
    itd itp

  7. Wszystko to oczywistości, a jednak medialna gawiedź słucha telewizorni jak na komendę.

  8. revers said

    re6

    bo taki ma byc swiat post F911, po redukcji ludnosci, zlote autostrady, haremy i bryczki dla 1% wybrancow reszta do roboty za friko, umowe smieciowa z pustynnymi cmentarzami dla dzesiatkow tysiecy hindusow, azjatow wokol sztucznych miast saudyjskich jak Dubai.

    Przeciez jednym z saudis zostal rzcznikeim praw czlekow ONZ, globalna kpina z prawa , dyskretyzujaca ta organizacje do roli przezuwaczy gumy do zucia i przykrywki pod zamordyzm..

  9. , )

  10. LUDOBOJCZE krwawe rozboje bezkarnego USA na Świecie to CODZIENNOŚĆ ! said

    Pierwszym „zasranym państewkiem” wg. ludobójców z USA po 1989 roku jest Jugosławia.

    To właśnie żydowscy NEOKONI rządzący w Waszyngtonie rzuciły o ścianę – jeszcze przed pierwszą wojną z Irakiem w 1991 roku. Rozbicie tego kraju planowano w USA i RFN już w latach 70. XX wieku. Do realizacji tych planów przystąpiono w 1990 roku.
    Nie cofnięto się przed niczym – nawet przed wspieraniem dokonanej przez Chorwację w sierpniu 1995 roku czystki etnicznej na Serbach, ani inwazją powietrzną NATO w 1999 roku na ograniczone do Serbii i Czarnogóry pozostałości Jugosławii.

    Polityka rozwydrzonego USA i państw zachodnich DEPCZACYCH podpisane Konwencje ONZ doprowadziła nie tylko do zniknięcia Jugosławii z mapy Europy w 2003 roku, ale także do dezintegracji terytorialnej Serbii, na terytorium której wykreowano twór państwowy w postaci Kosowa.

    Podczas pierwszej inwazji na Irak (1991), wojen w Jugosławii (1991-1995), inwazji NATO na Jugosławię w 1999 roku i kryzysu w Kosowie Zachód wykreował model propagandowy, wytwarzający fałszywy obraz przyczyn i przebiegu konfliktu, stygmatyzujący Serbów (w wypadku Jugosławii) jako jedynych winowajców oraz odczłowieczający obraz rządów i postać Saddama Husajna (w wypadku Iraku).

    Ten model propagandowy stosowano potem wobec każdego państwa, które USA brały na celownik swojej agresywnej polityki: Iraku, Iranu, Afganistanu, Libii, Białorusi, a obecnie Rosji.

    Prof. Marek Waldenberg stwierdził, że szczególnie wojna w Bośni i Hercegowinie (1992-1995) była pierwszą w historii „wojną medialną, wirtualną”.
    Na jej przykładzie wyróżnił on CZTERY elementy wspomnianego modelu propagandowego:

    1. Wykreowanie przez media FAŁSZYWEGO obrazu przyczyn konfliktu (rzekome dążenie Serbów do stworzenia Wielkiej Serbii,

    2. Cyniczne SKONFLIKTOWANIE dwóch narodów z podpuszczaniem do OKRUCIEŃSTWA czyli napuszczenie Chorwatów i muzułmanów do ZABIJANIA Serbów, a potem fałszywe wykreowanie jako niewinnych ofiar broniących się Serbów,

    3. Nagłaśnianie FAŁSZYWEGO, jednostronnego i tendencyjnego obrazu przebiegu konfliktu (demonizowanie Serbów jako agresorów i sprawców straszliwych zbrodni),

    4. Wywieranie przez media presji na USA, UE i NATO, by czynnie angażowały się, także militarnie, w walkę z Serbami oraz torpedowanie przez media planów pokojowego rozwiązania konfliktu uwzględniających w zbyt dużym stopniu serbski punkt widzenia (Marek Waldenberg, „Rozbicie Jugosławii. Jugosłowiańskie lustro międzynarodowej polityki”, t. I, Warszawa 2005, s. 186-193).

    Lata 90. XX wieku były jednak dopiero POCZĄTKIEM „wojny permanentnej o demokrację” wedle modelu trockistowskiego bezkarnych NEKONÓW z Waszyngtonu i chciwych żydo-bank-sterów z New Yorku i Londynu.

    Na dobre rozpoczęła się ona dopiero w 2001 roku, tzn. po objęciu prezydentury USA przez PSYCHOPATĘ George’a W. Busha i zamachach terrorystycznych w Nowym Jorku, które uznano za casus belli tzw. „wojny z terroryzmem”.
    W rezultacie „wojny permanentnej o demokrację” USA wraz ze swoimi sojusznikami przyczyniły się od 2001 roku do BRUTALNEGO krawaego OBALENIA na świecie około 30-u rządów. Na „wojnę permanentną o demokrację” składają się TRZY elementy:

    1. tzw. „wojna z terroryzmem”,

    2. tzw. „kolorowe rewolucje”

    3. przewroty wojskowe.

    Tylko pierwszy z tych elementów oznacza najczęściej bezpośrednie militarne zaangażowanie się USA i ewentualnie NATO.

    „Wojnę z terroryzmem” USA toczyły dotychczas na terenie:

    Afganistanu (od 2001 roku),
    Somalii (od 2002 roku),
    Iraku (2003-2011 i od 2014 roku),
    Pakistanu (od 2004 roku),
    Jemenu (od 2010 roku),
    Syrii (od 2014 roku),
    Libii (od 2015 roku) i
    Nigerii (od 2015 roku)

    Jedynym rezultatem „wojny z terroryzmem” jest trwałe POGRĄŻENIE tych krajów w chaosie i krwawej anarchii, czego najdrastyczniejszymi przykładami są Afganistan, Irak, Jemen, Libia, Somalia i Syria. Według oficjalnych danych w samym Iraku w latach 2003-2011 zginęło 128 tys. cywilów, 4,4 tys. żołnierzy USA i 29 tys. członków irackich sił bezpieczeństwa oraz islamskich grup zbrojnych. Portal Vice News – powołując się na ONZ – podał, że naloty amerykańskich dronów w Jemenie zabiły więcej cywilów niż Al-Kaida.

    „Kolorowe rewolucje” to zupełnie inny model narzucania globalnej dominacji USA i „najdoskonalszego wzorca ustrojowego”, przypominający poniekąd żydo-bolszewicki eksport rewolucji socjalistycznej do krajów Trzeciego Świata. Oficjalnie są to spontaniczne bunty zniewolonych społeczeństw przeciwko autorytarnym lub skorumpowanym rządom.
    Faktycznie zawsze są sterowane, jeśli nie bezpośrednio to pośrednio (za pomocą różnych FUNDACJI i organizacji „pozarządowych” ) finansowanych przez służby specjalne USA i ich sojuszników.

    Zupełnie szczerze przyznał to w jednym z wywiadów prasowych prezydent Barack Obama ujawniając, że to jego administracja stała za przewrotem na Ukrainie w 2014 roku.

    „Kolorowe rewolucje” można podzielić na UDANE i NIEudane.

    Do UDANYCH należą:

    „rewolucja róż” (Gruzja, 2003),
    „purpurowa rewolucja” (Irak, 2004),
    „pomarańczowa rewolucja” (Ukraina, 2004),
    „cedrowa rewolucja” (Liban, 2005),
    „tulipanowa rewolucja” (Kirgistan, 2005),
    „niebieska rewolucja” (Kuwejt, 2005),
    „jaśminowa rewolucja” (Tunezja, 2011)
    „rewolucja godności” (Ukraina, 2014).

    Do NIEudanych natomiast należą:

    „dżinsowa” lub „chabrowa rewolucja” (Białoruś, 2006),
    „szafranowa rewolucja” (Birma/Mjanmar, 2007),
    „zielona rewolucja” (Iran, 2009),
    „błotna rewolucja” (Rosja, 2011),
    „śnieżna rewolucja” (Osetia Południowa, 2011)
    USA organizowało próby „kolorowych rewolucji”:
    w Armenii (2008),
    Mołdawii (2009),
    na Białorusi (2011) i w
    Wenezueli (2014).

    „Kolorowe rewolucje” na Ukrainie w 2004 i 2014 roku oraz próby ich wywołania na Białorusi w 2006 i 2011 roku były intensywnie wspierane przez wynajętych WASLI z Polski, której polityka żydowskich NEKONÓW z USA powierzyli kluczową rolę w eksporcie demoliberalizmu do Europy Wschodniej.

    O ofiarności zaangażowania przekupionych WASLI z Polski w te działania świadczy chociażby poświęcenie Związku Polaków na Białorusi na ołtarzu idei uszczęśliwienia Białorusinów „wolnością” oraz prowadzenie SABOTAŻU prawowitych władz. Tutaj wystąpił element rządania USUNIĘCIA Prezydenta Łukaszenki na identycznej zadzie jak Asada w Syrii.

    Nie zawsze „kolorowe rewolucje” wiodły do trwałego wprowadzenia „demokracji” i wpływów USA. Rządy zainstalowane w wyniku takich przewrotów w Gruzji, Kirgistanie i na Ukrainie w 2004 roku po pewnym czasie UPADAŁY, a potem następowała aktywacja zorganizowanego światka przestępców i zalegalizowanych złodzeji, najczęściej pochodzenia żydowskiego.

    Nie omal zawsze jednak UDANE „kolorowe rewolucje” doprowadziły do długotrwałego CHAOSU politycznego w danym kraju, a na Ukrainie w 2014 roku do okrutnej krwawej WOJNY domowej włącznie.

    Odrębnym rozdziałem „KOLOROWYCH rewolucji” jest tzw. „Arabska Wiosna” z 2011 roku. Rewolty te objęły aż 19 krajów, za co kilka dni temu przekupione zdemoralizowane moralnie „elity” w Norwegii od przyznawania ZBANKRUTOWANEJ tzw. „pokojowej nagrody” NOBLA przyznali wynajętym rzezimieszkom z Tunezji.

    Oto kraje w których wyspecjalizowane służby USA/Anglii/Francji zorganizowali dalej nie rozliczne bezkarne KRAWAWE rozboje z całkowitym podeptaniem wszelkich Konwencji ONZ:

    1. Algieria,
    2. Arabia Saudyjska,
    3. Autonomia Palestyńska,
    4. Bahrajn,
    5. Dżibuti,
    6. Egipt,
    7. Irak,
    8. Kuwejt,
    9. Jemen,
    10. Jordania,
    11. Liban,
    12. Libia,
    13. Mauretania,
    14. Maroko,
    15. Oman,
    16. Somalia,
    17. Sudan,
    18. Syria i
    19. Tunezja.

    Do trwałego obalenia dotychczasowych władz lub zmian w ich składzie doszło w Egipcie, Libii, Maroku, Jemenie, Jordanii, Omanie i Tunezji z ujemnym skutkiem, gdzie zapanowała anrchia i utrata stabilności gospodarczej.

    W wypadku Libii, Syrii i Jemenu „arabska wiosna” doprowadziła do krwawych DŁUGOLETNICH wojen domowych i faktycznego rozpadu tych państw, na czym właśnie zależało aparthajdowi Izraela.

    Cały region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej POGRĄŻYŁ się albo w stanie długotrwałej DESTABILIZACJI albo w krwawym CHAOSIE (Irak, Jemen, Libia, Syria), którego rezultatem są m.in. powstanie tzw. Państwa Islamskiego i obecna fala TSUNAMI ogromnej migracji ludności muzułmańskiej do Europy, podpuszczona przez „fundacje filantropów” z USA, którzy tym sposobem zaprojektowali wytworzenie otwartego konfliktu krajów członkowskich UE, aby je OSŁABIĆ. Ten „projekt” też opracowany w USA się powiódł !

    Prawdopodobnie nie jest przypadkiem, że do „arabskiej wiosny” oraz wojen domowych w Libii i Syrii doszło po tym jak zaczął przybierać realne kształty projekt Unii Śródziemnomorskiej, utworzonej w lipcu 2008 przez Unię Europejską, ale faktycznie przez masonów pogrobowców Rewolucji Francuskiej czyli obecny rząd francuski.

    Przywódca Libii Muammar Kadafi oskarżył wówczas Francję i UE o chęć rozbicia Unii Afrykańskiej i neokolonializm. W krótce w ZEMŚCIE homoseksualistów z Brukseli i Waszyngtonu zrealizowano następny projekt żydo-amerykanski „kolorową rewolucję”, wspartą przez uderzenia lotnictwa NATO (głównie amerykańskiego, brytyjskiego i francuskiego), a sam Kadafi zginął zabity przez „powstańców” wynajętych przez „demokratów” z UE i Waszyngtonu.
    Także sceptyczny wobec PROJEKTU Unii Śródziemnomorskiej prezydent Syrii Baszszar al-Asad został uznany przez „świat demokratyczny” za „dyktatora”, z którym walkę zbrojną natychmiast podjęła „demokratyczna opozycja” wynajeta, trenowana i uzbrojona przez USA.
    Wcześniej Przywódca Libii Muammar Kadafi zaproponował krajom Afryki Północnej porzucenie waluty „pułapki” żydów amerykańskich „US dolara” w handlu międzynarodowym, za co został UKARANY wystrzeleniem pond 200-u rakiet typu Tomahawk, które przy okazji ZABIŁY ponad 70 tysięcy cywili w Libii i zrujnowały Libie.

    Wśród zamachów stanu inspirowanych oraz finansowanych najprawdopodobniej przez USA i ich sojuszników z Europy Zachodniej należy wymienić krwawe przewroty:

    1. Burkina Faso (2014),
    2. Egipcie (2013),
    3. Fidżi (2006),
    4. Gwinei Bissau (2012),
    5. Gwinei (2008),
    6. Jemenie (2015),
    7. Madagaskarze (2009),
    8. Mali (2012),
    9. Mauretanii (2008),
    10. Nigrze (2010),
    11. Republice Środkowoafrykańskiej (2013) i
    12. Tajlandii (2006, 2014).

    USA były stroną wojny domowej w Mali (2012-2014), zwalczając wraz z Belgią, Danią, Francją, Hiszpanią, Kanadą, Niemcami i Wielką Brytanią islamistyczny Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu (operacja „Serwal”).

    Razem z Francją i Wielką Brytanią są też stroną wojen domowych w Somalii (od 2009 roku), gdzie wspierają Tymczasowy Rząd Federalny przeciwko islamistom oraz w Syrii (od 2011 roku), gdzie dla odmiany wspierają różnej maści islamistów z Wolnej Armii Syrii i Frontu al-Nusra przeciwko legalnej władzy prezydenta Baszszara al-Asada z celem przewrócenia do góry nogami Syri identycznie jak Iraku.

    UWAGA !
    „demokracja” AMERYKAŃSKA nadchodzi :

  11. aaaaaaaaaaaaaaaaa said

    ..jak w USraelu nie dojdzie do zamachu stanu przez wojsko na rządy żydów to ci podżegacze wojenni będą dalej słodko spać w swoich pałacach i dalej robić swoje ………

    tu się nie ma oszukiwać bez wojska i policji ta banda tchórzy nie ma nic do powiedzenia…………..

  12. watazka said

    Od September 11 (9/11) wymordowano 4 miliony muzulmanow w tak zwanej walce z terroryzmem

  13. MatkaPolka said

    Świetne komentarze „Bezimiennego” – dosadne konkretne pisane ze swadą –dzięki, tak trzymać

  14. MatkaPolka said

    W USA i na świecie dalej jest tyle idiotów, którzy wierzą, ze zamachów 9/11 dokonali islamscy terroryści

    Wieże były zaminowane – to był „KONTROLOWANE WYBURZENIE”
    O ile w przypadku wież 1 i 2 można się wpędzić w „technikalia” i bezprzedmiotowa dyskusje, to zawalenie wieży nr 7, która nie zostala trafiona jest najprostszym dowodem, że wieże były zaminowane przez agencje USA. Ponadto informacje o zawaleniu wieży nr 7 BBC podała 23 min. wcześniej przed faktem – zanim wieża się zawaliła.

    Rzekomy atak terrorystów to podobna prowokacja jak prowokacja Hitlera – podpalenie Reichstagu czy prowokacje w radiostacji w Gliwicach – przyczyna wybuchu II wś

    Prowokacja 9/11 to operacja „fałszywej flagi” zrobiono ja po to by wywołać wojnę z krajami arabskimi
    Jest dużo powodów – ropa naftowa, zloty dinar, a Talibowie zaczęli niszczyć uprawy opium – jako wymysł szatana – wbrew interesom „wszystkich świętych tego świata” – banków, królowej i CIA – największy dystrybutor na świecie. Obroty handlu narkotykami przekraczają obroty handlu ropą i trzeba gdzieś te pieniądze wyprać. Afganistan jest pierwszym na świecie producentem opium.

  15. watazka said

    14
    Matka Polka
    Od 9/11 wymordowano 4 i pol miliona zupelnie niewinnych muzulmanow.
    Ponad milion dzieci w Iraku. Zniszczono kompletnie kwitnace kraje i do tej pory torturuje sie ludzi bez udowodnienia winy. Zniszczono zycie wielu rodzin i stworzono armie wdow i sierot a noworodki rodza sie z choroba popromienna.Natomiast rozwinala sie bardzo intratny biznes handlowania nerkami i innymi organami ludzkimi z niedobitych dzieci i mlodych zdrowych ofiar wojny.
    10 milionow chrzescijan wypedzono z Bliskiego Wschodu a zarowno Kosciol katolicki jak i inne koscioly odmawiaja podania ilosci katolikow i innych chrzescijan ktorzy zostali zbombardowani w Libii, Iraku, Syrii i Egipcie.

    W pierwszym dniu (powtarzam: dniu) napasci na Irak przeprowadzono TYSIAC nalotow bombowych.
    Na Irak spadlo wiecej bomb niz na wszystkie kraje w czasie calutkiej II-ej wojny swiatowej.
    Czy duzo osob sie zastanawialo nad ogromem tragedii narodow? Watpie.

    Przyjdzie kara na caly swiat, ktory do takiego ludobojstwa dopuscil po dwoch wojnach swiatowych i po postanowieniach norymberskich..

    Europa juz placi za glupote i barbarzynstwo.

Sorry, the comment form is closed at this time.