Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O polską drogę do halloweenizmu

Posted by Marucha w dniu 2015-11-06 (Piątek)

Dawno, dawno temu, w koszmarnych czasach pierwszej komuny, w Komitecie Centralnym PZPR Naszej Partii istniał Wydział Ceremoniału i Obrzędowości Świeckiej, w którym rozmaici ubowniczkowie płci obojga wymyślali ceremonie i obrzędy na wszelkie możliwe okazje życiowe, z jakimi mógł się zetknąć lojalny towarzysz.

Lojalny – to znaczy taki, co to nawet po kryjomu nie chodził do kościoła, tylko – podobnie jak inni oświeceni absolwenci akademii pierwszomajowych – gorliwie wyznawał tak zwany „światopogląd naukowy”, to znaczy – aktualne mądrości etapu, jakie PZPR Naszej Partii akurat podawał do wierzenia.

A więc były ceremonie i obrzędy związane z gospodarskimi wizytami pierwszego sekretarza – bo pierwsi sekretarze odbywali gospodarskie wizyty, podczas których rozmawiali nie tylko z tak zwanymi prostymi ludźmi – jak to podczas ostatniej kampanii powtórzyła Ewa Kopacz – ale nawet z krowami. Po takiej rozmowie krowy się mobilizowały i dawały dwa razy więcej mleka, niż poprzednio – a w każdym razie tak podawano w prasie, radio i telewizji.

Ale były też obrzędy związane z życiem rodzinnym, na przykład – obrzęd nadania imienia nowo narodzonemu towarzyszowi, obrzęd wręczenia dowodu osobistego, przez milicjantów nazywanego „dowodzikiem” – i tak dalej. Bo na przykład tak zwane „cywilne” śluby istniały już wcześniej i francuski polityk Arystydes Briand, ten sam, co to „nakradł się, nakradł i umarł”, bardzo je towarzyszom zalecał, podobnie jak tak zwane „cywilne” pogrzeby.

Kiedy podczas partyjnego zjazdu jakiś towarzysz opowiadał o żonie, która, ulegając propagandzie reakcyjnego kleru, odbywała praktyki religijne, inny towarzysz zirytowany do żywego wykrzyknął: „ja bym udusił taką żonę!” – na co Arystydes Briand zawołał: „O tak, towarzyszu! A potem moglibyście urządzić jej pogrzeb cywilny!”

Teraz, 25 lat po sławnej transformacji ustrojowej, nie ma już Komitetu Centralnego PZPR Naszej Partii, ale – podobnie jak inne sławne nieobecności – również ta nieobecność okazuje się wyższą formą obecności. Komitet Centralny PZPR Naszej Partii nie przestał istnieć, a tylko zmienił położenie i wygląda na to, że teraz zagnieździł się w państwowej telewizji. Jeśli nawet nie cały, to w każdym razie dawny Wydział Ceremoniału i Obrzędowości Świeckiej.

Można się o tym upewnić na podstawie tak zwanych faktów konkludentnych, a konkretnie – na podstawie audycji prowadzonej przez panią red. Dorotę Wellman na temat tak zwanego Halloween – oczywiście z wykorzystaniem cudzych dzieci.

Nawiasem mówiąc, komuniści zawsze mieli skłonność do wykorzystywania cudzych dzieci, zwłaszcza w sytuacjach niebezpiecznych i na przykład szef KWC, Stefan Korboński w depeszy nr 335 nadanej do Londynu z Warszawy 20 października 1943 roku informuje, że „Do jednej ze szkół powszechnych w Warszawie wtargnęła grupa komunistów i rozdała dzieciom ulotki i pismo „Głos Warszawy” i zażądała od nauczycieli natychmiastowego zwolnienia dzieci, aby kolportowały na ulicy. Nauczyciele odmówili.”

Więc teraz pani red. Dorota Wellman, która już raz dostała nagrodę Hiacynta za „oswajanie Polaków z innością”, w tym przypadku – za propagowanie sodomii i gomorii – teraz – oczywiście z wykorzystaniem cudzych dzieci – próbuje oswajać Polaków z nowymi świętami. Bo według pani red. Doroty Wellman, halloween jest „świętem”. I rzeczywiście – tyle, że świętem w tak zwanym „Kościele Szatana” założonym w San Francisco przez jakiegoś żydowskiego mitomana.

Nie jest zatem wykluczone, że stąd właśnie płynie inspiracja i że czciciele nieubłaganego postępu, odkąd sławny „światopogląd naukowy” wraz ze Związkiem Radzieckim diabli wzięli, stęsknili się za jakimś nowym kultem, a w tej sytuacji Kościół Szatana rzeczywiście świetnie się dla nich nadaje. Ciekawe tylko, co z tego ma pani red. Dorota Wellman, że się tak w sprawę propagowania tego „święta” angażuje, że się tak wokół tego uwija. Coś z tego musi na pewno mieć, bo czy ktokolwiek słyszał, żeby gwiazdy telewizyjne zrobiły coś bezinteresownie?

Ale mniejsza z tym, bo ważniejsza jest sama obrzędowość, to znaczy forma obrzędów. Głównie polega ona na przebierankach; uczestnicy ceremonii przebierają się a to za trupy, a to za czarownice, a to za potwory, dając w ten sposób wyraz – no właśnie – czemu? Niektórzy powiadają, że jest to forma kultu przodków i rzeczywiście – coś musi być na rzeczy. Jak ktoś miał, dajmy na to, przodka ubowca, to jakże inaczej go przedstawić, jeśli nie w postaci potwora, albo odrażającego trupa? Tradycja katolicka skłania się do przedstawiania przodków w postaci świętych, otoczonych blaskiem i tak dalej – ale w Kościele Szatana siłą rzeczy wszystko musi wyglądać odwrotnie.

Czy jednak ceremonie związane z halloween nie są nazbyt imitatorskie? Czy nie kładzie się na nich cieniem pusty kosmopolityzm? Czyżby funkcjonariuszy zatrudnionych w Wydziale Ceremoniału i Obrzędowości Świeckiej na Woronicza opuściła inwencja i nie stać ich już na oryginalność?

Ja oczywiście rozumiem, że nastąpiło odwrócenie sojuszy i Polska został przyjęta do NATO, a na dodatek wszystko wskazuje na to, iż złożona Amerykanom przez RAZWIEDUPR 18 czerwca br. podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Mosty”, oferta utrzymywania w ryzach mniej wartościowego narodu tubylczego w zamian za umożliwienie dalszego na nim pasożytowania, została przez sojuszników przyjęta – ale czy mimo to nie możemy pokusić się o polską drogę do halloweenizmu?

Gdyby tak na przykład zamiast przebierać się za czarownice, czy trupy, taka jedna z drugą telewizyjna gwiazda przebrała się za Feliksa Dzierżyńskiego, Józefa Unszlichta, Karola Sobelsona, Helenę Bobińską (autorkę książki dla dzieci o Stalinie „Soso”, której druga część miała być zatytułowana „Komu Soso zrobił kuku”), ewentualnie Bolesława Bieruta, Józefa Fleischfarba, Mendela Kosoja, czy Jakuba Bermana, a wreszcie – za Edmunda Kwaska, czy Eugeniusza Chimczaka, z którym pod rękę defilowałby Grzegorz Piotrowski.

Gdyby ulicami Warszawy przeszedł taki pochód, to z pewnością zrobiłby większe wrażenie, niż jakieś czarownice, czy potwory, nadając przy okazji całemu obrzędowi niepowtarzalny charakter.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 26 to “O polską drogę do halloweenizmu”

  1. klimek said

    Co najbardziej smutnie w ten lajdacki i plugawy obyczaj zaczal wchodzic kosciol katolicki ! We Wroclaiwu odbyl sie ,,halołyn ,, po katolicku ! ! ! Przewodniczyl temu miejscowy biskup- sufragan Andrzej Siemieniewski ! Jest on profesorem ! ! !

  2. Dictum said

    Spóźniony członek partii wchodzi na zebranie i zapomniawszy trochę, gdzie jest, mówi:
    – Niech będzie pochwalony… – tu sie nieco zacukał.
    – Na wszelki wypadek – odpowiada pierwszy sekretarz.

    A swoją drogą to ta pokraka na zdjęciu to rzadka bladź pod każdym względem.

  3. semperparatus said

    Wszystko się sprowadza do prostego pytania:duch,czy materia?Jeśli duch to Bóg,dobro,piękno,miłość bliźniego…jeśli materia-to jahwe-szatan-demiurg,zło,brzydota moralna,nienawiść…
    A człowiek-tak naprawdę jest istotą duchową…a dobra duchowe(miłość i wiedza)są jedynymi wartościowymi…bo zabieramy je ze sobą do wieczności…Mówił o tym Jezus w Ewangelii…

  4. Lesio said

    Problem helloweenizmu w Polsce, to przede wszystkim problem nadmiernego zażydzenia Polski, wraz z jej oczyszczeniem powinien ustąpić.

  5. Boydar said

    „… to z pewnością zrobiłby większe wrażenie, niż jakieś czarownice, czy potwory …” – cytat z pana Stasia

    Niestety, nie zrobiłby. Pracują nad tym najlepsi fachowcy od kilkudziesięciu lat.

  6. Monika K. said

    Dówod istnienia Boga:
    http://www.mostholyfamilymonastery.com/catholicchurch/amazing-evidence-for-god/

    Rozsyłać to wszelkim ateistom!!! A najlepiej jakby ktoś na polski przetłumaczył.

  7. Joannus said

    Ad 5
    ”Niestety, nie zrobiłby. Pracują nad tym najlepsi fachowcy od kilkudziesięciu lat.”
    Zgadza się, jednak takowe misterium wywołałoby żale i oskarżenia ze strony fizycznych i duchowych następców.
    Natomiast hamerykański wynalazek raduje demony i upiory, oswaja nie tylko dzieci z dechrystianizacją i satanizmem.. Szkoda, że błyskotliwy w wymowie i piśmie Stanisław wiąże to tylko ze spuścizną minionego czasu. Wówczas mimo wszystko moralność jakoś była mniej degradowana. Piętnowano ”zgniły zachód” i nie było w tym wielkiej przesady. Dziś jest on postrzegany inaczej, co nie zmienia faktu zgnilizny z nasilającym się odorem duchowego rozkładu. Smród padliny zwabia robactwo, i nie dziwmy się ciągnącym doń tzw ”emigrantom” nieciekawej proweniencji.

  8. gość said

    Skąd się tacy biorą?

    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/9041681,halloween-czy-katolikom-wypada-przebierac-sie-za-upiory,id,t.html

    Czy katolikowi wypada zatem świętować halloween?

    – To trudne pytanie, daleki jestem od tego, by mówić, że branie udziału w takich obchodach to grzech i zło – mówi rzecznik wrocławskiej kurii ks. Rafał Kowalski. – To tak jak pytanie, czy grzechem jest obrzucanie nowożeńców ryżem: jeśli wierzymy, że tylko i wyłącznie dzięki temu parę młodą czeka szczęście, jest to bałwochwalstwo. Jeśli z kolei robimy to dla zabawy i tradycji, nie ma w tym nic złego – wyjaśnia ks. Kowalski.

    Napisał Dextimus dnia 31.10.15

    http://breviarium.blogspot.com/2015/10/skad-sie-tacy-biora.html

  9. TomUSAA+ said

    Pytam poważnie: kto to jest na zdjęciu?

  10. Marucha said

    Re 9:
    Dorota Wellman.
    Jeszcze jedno zdjęcie kaszalota:

  11. Boydar said

    Kaszalota, ha; takie ma ciało jakie jej Bozia dała i jakie potem sukcesywnie pasła. Istotne jest co jej morda mówi gojom.

  12. NyndrO said

    Uwielbiam czytac Gajowke od konca i to na zdieciu to co za gatunek?

  13. NyndrO said

    Jestem pod Panem Boydarem.Juz wiem.Dorota.

  14. Boydar said

    Physeter macrocephalus v. 2.0

  15. NyndrO said

    Well well well.Co za bydlaczka.una w tvn prowadzi sesje dla goim z wysokim zydem. Z samego ranca.Juz kumam.

  16. Dictum said

    ad. 15.
    Ten wysoki to Marcin Prokop. Obydwoje to nieprawdopodobne gluty nazywane przez podobnych im idiotów osobowościami telewizyjnymi.

  17. NyndrO said

    Tak.

  18. NyndrO said

    Tak wlasnie.

  19. wanderer said

    Fuj, ale sie porobilo..
    (zdjecie)

  20. Miet said

    Na temat „halloween” już się wypowiadałem wiele razy i nie mam zamiaru nudzić po raz tam któryś.
    Faktem jest, że w mojej starej Ojczyźnie, wszystko co hamerykańskie to jest odbierane jako nowoczesne, i grzechem wielkim by było tego nie akceptować czy nie uznawać.:-)))
    Kiedy jeszcze latałem do Polski co roku i odwiedzałem moje miasto Łódź, mogłem się naoglądać na murach budynków bardzo „nowoczesnej” sztuki – graffiti – tutaj już dawno zapomnianej, ale tam to było „cudo”.
    W Polsce mamy wiele tradycji, kiedy się przebieraliśmy i chodziliśmy z chłopakami i dziewczynami po domach i się wygłupialiśmy. Np. koniec karnawału – czyli tzw. ostatki.
    Pamiętam, że na Wszystkich Świętych z chłopakami drążyliśmy dynię i wkładaliśmy w nią świecę i ustawialiśmy na płocie w nocy, żeby przestraszyć dziewczyny od sąsiadów.
    Ale teraz to wszystko to zapszaństwo i staroświeckość – natomiast hallowen to jest to, to co się w Polsce podoba.

    Od jakichś dwudziestu lat na ten dzień z żoną zamykamy dom na cztery spusty i nie przyjmujemy nikogo – nasze wnuki też o tym wiedzą i do nas nie przychodzą.
    A pamiętam, że kiedyś nawet to „święto” lubiłem – nasi synowie prześcigali się w pomysłach na odpowiedni strój na halloweenowe party.
    Kiddy jednak sataniści zawładnęli tym „świętem” całkowicie, przestało nas wszystkich ono interesować.
    I to tyle.

  21. RomanK said

    Panie Miet..dyc kiedy pisalo:
    BO tym Polak sie szczyci
    i tym Polak sie chlubi
    ze co Francuz wymysli
    to Polak polubi…..

  22. Miet said

    Dokładnie, Panie Romanie, dokładnie.:-)))

  23. Re: 21 RomanK
    Panie Romku, moze pozwoli Pan, ze Pana poprawie…
    „Bo tym Polak sie szczyci
    I tym Polak sie chlubi
    ze co zyd wymysli
    to Polak napewno polubi…”…

    No i tak to jest od ponad 600 lat jak nam zydzi tylko „szkla” a my sie jak durnowaci cieszymy..
    Nawet jak na glowy nasraja, to wpadamy w „ekstaze”, jakbysmy byli „naszprycowani” do ostatnich granic…

  24. Czołgista said

    @6
    Nowe konto Marty15, Sono ?

  25. Boydar said

    Eeee tam, nowe, chłe, chłe …

  26. NICK said

    Żadne nowe.

    Podobnie jak to, że ” odwiedzałem moje miasto Łódź, „.
    Czyjeż by inne, czyjeż.
    Już wtedy wprowadzaliście u Nas ten wasz zwyczaj. (20). A kysz. Szara mysz.
    A Romanow (21) coraz odważniejszy, chociaż „ze co Francuz wymysli
    to Polak polubi…..” to nie do mnie. Co wszyscy wiedzą.

Sorry, the comment form is closed at this time.