Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prof. Bartyzel: Rzeczy dyskusyjne odnośnie wywiadu z prof. Wielomskim

Posted by Marucha w dniu 2015-11-09 (Poniedziałek)

Artykuł odnosi się do wypowiedzi prof. Wielomskiego:
 https://marucha.wordpress.com/2015/11/09/czym-jest-dla-mnie-konserwatyzm/
Admin

Wypowiedź bardzo ważna, może nawet najważniejsza w ostatnich latach, spośród tych, które nie ślizgają się po powierzchni i przypadkowych skojarzeniach, lecz próbują wniknąć w eidos konserwatyzmu „wiecznego”.

W zupełności podzielam pogląd – sam zresztą głoszę to od lat, że paradygmat konserwatyzmu transcendentnego (więc konserwatyzmu par excellence – każdy inny jest niekompletny, a niekiedy zdefektowany) ustanowił Platon i „my wszyscy z niego” jesteśmy.

Tym bardziej to ważne ustalenie dzisiaj, kiedy intelektualny smród popperyzmu odnawia niby to „po katolicku”, straszący po różnych niszowych mediach prawicowych szalony półgłówek Krajski, prezentujący Platona jako masona-spiskowca, totalitarystę i w ogóle nie-filozofa.

Prócz tej podstawowej intuicji widzę tu szereg rzeczy bardzo inspirujących, często jednak dyskusyjnych. Pierwsza kwestia to relacja konserwatyzmu do katolicyzmu (jako jego „uzupełnienia” w dubiach albo kwestiach niedookreślonych). Nie wiem czy prof. Wielomski świadomie, czy też nie, powtarza w gruncie rzeczy tezę Wincentego Kosiakiewicza, że to katolicyzm jest jedynym prawdziwym, czyli „uświadomionym” konserwatyzmem, natomiast konserwatyzm jako myśl polityczna może jedynie w sposób koniecznie niedoskonały się do niego zbliżać. Tymczasem, nawet w świetle powyższego wyprowadzania konserwatyzmu z platonizmu, teza o „uzupełnianiu”, czyli w gruncie rzeczy służebności, jest mocno wątpliwa.

Dlatego po części zgadzam się z zastrzeżeniami wyrażonymi przez Ronalda Laseckiego i z jego tezą, że konserwatyzm (oczywiście tradycjonalistyczny) jest samoistną filozofią polityczną, wyrażającą i uzasadniającą ład tradycyjny, w zależności od czasu, w którym występuje, przedchrześcijański bądź chrześcijański, z tym, że do dodałbym, iż od czasu Objawienia nie może być on prawomocnie niechrześcijański, bo wtedy jest apostazją.

Ostatecznie, powiedziałbym więc, że konserwatyzm jako filozofia (meta-polityka) czerpiąca z doświadczenia noetycznego jest  k o r e l a t y w n y  do katolicyzmu jako wiary i teologii, czerpiącej z Objawienia. Z kolei właśnie z ortodoksyjnego punktu widzenia problematyczne jest uznanie za archetyp konserwatyzmu metafizycznej analogii jednego Boga w Niebie i jednego władcy na ziemi, bo może ona prowadzić do tych implikacji „monoteizmu politycznego”, które wskazywał (tylko zbyt arbitralnie rozszerzył) Peterson, czyli popadnięcia w sprzeczność z dogmatem trynitarnym.

Ortodoksyjna teologia polityczna (która, wbrew Petersonowi z kolei, jest możliwa) nie może być prostym monoteizmem, tak jak nie jest nim monoteizm chrześcijański, tylko musi być również trynitarna, odwzorowująca troistość w jedności Ojca (papież), Syna (cesarz/król) i Ducha Św. (civitas christiana, społeczeństwo chrześcijańskie). I dlatego też nie mogę zgodzić się na bezwarunkową akceptację nowoczesnych autorytaryzmów: jak pokazuje praktyka, są one bardzo różne, niektóre bardzo dalekie i od chrześcijaństwa i od konserwatyzmu, a nawet te, które są mu najbliższe (jak frankizm) mają defekt nieodbudowanej „organiczności”, co powoduje, że zawsze mogą popaść w politycznie monoteistyczny „arianizm polityczny” Jednego i Jedynego.

To prowadzi do obrony przed krzywdzącą, moim zdaniem, totalną deprecjacją polskiego konserwatyzmu. Oczywiście, nie wydał on wielu myślicieli, których można postawić obok Bonalda, de Maistre’a czy Donosa, a wskutek okoliczności historycznych skazany był przez długi czas na refleksję doraźną, skupioną na pytaniu „jak przetrwać” między Scyllą abdykacji narodowo-państwowej a Charybdą rewolucji. Niemniej, Helcel, Popiel, Jan Koźmian, Stańczycy czy wspomniany Kosiakiewicz starali się przynajmniej utrzymać kontakt z konserwatyzmem europejskim, a niektórzy (jak konserwatywni romantycy z Krasińskim na czele), Zdziechowski, Korwin-Kochanowski czy W.L. Jaworski tworzyli koncepcje wykraczające poza partykularne i doraźne potrzeby.

Z tego samego powodu za niesprawiedliwą uważam pogardliwą ocenę polskiej myśli przedrozbiorowej, bo ta rzekoma niespójność katolicyzmu z ideałem politycznym szlachty katolickiej też wynika z konserwatyzmu, ale innego niż platoński, czyli z arystotelesowskiej i rzymskiej (zwłaszcza Cycerona) tradycji klasycznego republikanizmu, tego zaś, ze jest ona mimo wszystko konserwatywna dowodzi, że okazała się odporna na nowożytną rewolucję nominalistyczną, pozostając wierna socjopolitycznemu realizmowi.

Nad różnicami w kwestiach doraźnych nie będę się rozwodził, bośmy je przećwiczyli przed laty dokładnie, ograniczę się tedy do spostrzeżenia, że metodycznie poprawna dewiza kierowania się roztropnymi osądami w ocenianiu zjawisk empirycznie dostępnych wcale nie gwarantuje poprawności rozpoznania i uniknięcia apriorycznych tez, których związek z empirią jest nader luźny, ściślejszy natomiast z uprzedzeniami z jednej strony, a idiosynkrazjami z drugiej (czego przykładem jest oczywiście dystynkcja między „autorytarnym porządkiem” Jaruzelskiego a „anarchiczną” Solidarnością).

Ciekawa jest myśl ostatnia, dotycząca funkcjonowania konserwatystów na uniwersytecie. Ciekawa, ale i niebezpieczna i trochę desperacka, bo najwięksi XX-wieczni konserwatyści (Voegelin, Strauss) jednak z otwartą przyłbicą występowali przeciwko weberowskiemu pozytywizmowi. Czy jest już więc aż tak źle, że tylko schronienie się za parawanem nauki „wolnej od wartościowania” może zapewnić przetrwanie w konfrontacji z władczym „dyskursem” demoliberałów i postmodernistów? Cóż, moje osobiste doświadczenie jest inne: bo jakoś jednak udało mi się przejść wszystkie progi kariery akademickiej pomimo jawnie „bezczelnego” wykraczania poza neutralne opisywania idei konserwatywnych. Ale może miałem po prostu wyjątkowe szczęście.

*                           *                             *

„To w końcu śp. gen. Jaruzelski był ostatnim polskim dyktatorem” – rzecze prof. Adam Wielomski.

Hm, nie będę na nowo wchodził w spór o to, czy rzeczony był dyktatorem polskim czy „nadpolskim”, ale i tak nasuwa się kilka pytań, co do tego jak rozumieć tę konstatację.

Czy bycie dyktatorem a priori czyni kogoś postacią, na widok której konserwatysta woła radośnie „hosanna”? Przecież Profesor dobrze wie, bo sam o tym pisał, że w świecie nowożytnym dyktatura pojawia się zrazu jako forma władzy rewolucyjnej (Cromwell, Robespierre) i jeszcze przez XIX wiek na ogół taką właśnie jest, a dopiero w XX wieku pojawiają się, i to nie wyłącznie, donosjańscy „dyktatorowie szabli”, którzy „przychodzą z góry”, z rejonów światłości, a nie z bagiennych nizin.

Czy występowanie w enumeracji dyktatorów polskich oznacza, że wszyscy oni, też z samego faktu bycia dyktatorami, znajdują usprawiedliwienie w oczach Profesora, czy też tylko niektórzy? A jeśli niektórzy, to którzy?

Zróbmy więc przegląd naszych dyktatorów i spróbujmy tego dociec. Jeśli dobrze liczę, dyktatorów „historycznych” mieliśmy ośmiu albo dziewięciu.

Naprzód, w insurekcji 1794 r., będącej w istocie dywersją wywołaną dla uratowania tyłków francuskich zbrodniarzy i królobójców, a temu szczątkowi Polski, który mimo wszystko pozostał po drugim rozbiorze, przynoszącą ostateczną zgubę.

1) Tadeusz Kościuszko. Mason i deista, a jeśli chodzi o talenty wojskowe, to na poziomie zdolnego inżyniera, który wie jak sypać szańce. Za jedyną zasługę można mu poczytać, że zablokował drogę do wyłącznej władzy jakobinom z piekielnej szajki kołłątajowskiej. Nie znam żadnej wypowiedzi Profesora o Kościuszce, ale wątpię, żeby był fanem tego dyktatora.
2) Po Maciejowicach, przez ostatni miesiąc powstania, Tomasz Wawrzecki. Właściwie administrator masy upadłościowej, więc szkoda gadać.

W powstaniu listopadowym i wojnie 1831 r.:

3) Gen. Józef Chłopicki – dobry żołnierz, marny polityk. Próbował powstrzymać szaleństwo, ale mu się nie udało. Więc chyba też na minusie?
4) Gen. Jan Skrzynecki. Nie jest pewne czy w ogóle można go nazwać dyktatorem (dlatego moje wahanie wyżej co do liczby), bo jednak przecież formalnie uznawał władzę Rządu Narodowego. Uczciwy i dobry katolik, ale nawet dowódca żaden – trafniejsze rozkazy wydawał, jak wiadomo, kucharzowi, niż na polu bitwy.

W powstaniu najbardziej groteskowym w naszej historii, czyli krakowskim 1846 r.

5) Jan Tyssowski przez ca 10 dni. Mógłby kandydować na Jasia Fasolę w galerii dyktatorów wszechczasów.

W powstaniu styczniowym:

6) Ludwik Mierosławski – postać po prostu obrzydliwa, kondotier rewolucji (a zarazem tchórz) szwendający się po barykadach całej Europy. Na szczęście zawsze szybko zwiewał, więc aż tylu szkód nie mógł wyrządzić.
7) Marian Langiewicz – ten już trochę lepszy, Biali go faworyzowali, ale przecież też ze szkoły piekłoszczyka Garibaldiego i końcówkę miał kompromitującą.
8) Romuald Traugutt. Dla mnie akurat postać piękna i tragiczna, jego patriotyzm był z „miłości Boga”, a nie odwrotnie, zaś życie ofiarą złożoną za bliźnich. Na ile jednak znam poglądy Profesora, to jest on średnio wrażliwy na patos trwania do końca na straconym posterunku, więc chyba Traugutta też nie ceni.

No i oczywiście:
9) Józef Piłsudski, i to dwukrotnie – raz, jako „dyktator komisaryczny” z cesji Rady Regencyjnej od listopada 1918 do lutego 1919; dwa, jako dyktator nieformalny, ale faktycznie suwerenny od 1926 do śmierci. Ale tu mamy klops zupełny, bo przecież chyba się jeszcze nie zdarzyło, żeby Profesor jakieś ciepłe słowo o Marszałku wypowiedział. Tak, raz napisał, pamiętam, że był „katechonem pomniejszym”, ale ponieważ żadnego innego katechona tak nie zakwalifikował, to wychodzi na to, że był on jak ten biedny Nemeczek pośród „Chłopców z Placu Broni”, którzy wszyscy byli generałami, a on jeden szeregowcem.

I tak mamy problem, bośmy do rozwiązania tej łamigłówki nie doszli: albo zatem fraza „ostatni polski dyktator” nie znaczy nic, jest zbiorem pustych przegródek, albo stanowi jedynie retoryczne tło do wywyższenia tego ostatniego, dziesiątego.

Profesor Jacek Bartyzel
http://myslkonserwatywna.pl/prof-bartyzel-rzeczy-dyskusyjne-odnosnie-czesci-pierwszej-wywiadu-prof-wielomskiego/
http://myslkonserwatywna.pl/prof-bartyzel-o-polskich-dyktatorach-na-marginesie-2-czesci-wywiadu-z-prof-adamem-wielomskim/

Komentarzy 12 to “Prof. Bartyzel: Rzeczy dyskusyjne odnośnie wywiadu z prof. Wielomskim”

  1. bye, bye baby said

    O d. Maryni zostalo roznorakim profesorom napier……c, by plebs nie zakapowal, ze te profesury dawno juz sie zeszmacily i nic nie warte.

  2. Tomahawk said

    > straszący po różnych niszowych mediach prawicowych szalony półgłówek Krajski

    To jak nazwać Grzegorza Brauna, którego Bartyzel popierał w tzw wyborach prezydenckich?

  3. NICK said

    Trudno to wszystko przedrzeć było. Cóż profesorskie dysputy.
    Jak dla mnie: pisane tak by móc raczkiem i bezpiecznie się wycofać – to do P. Bartyzela w części pierwszej.

    Romuald Traugutt. Czytałem i nim dużo na początku ogólniaka, czyli po mojej zawodówce rolniczej a to z powodu, że zamieszkałem na ulicy Jego Imienia. Z tego co pamiętam a były to źródła „socjalistyczne” jawi mi się jako postać polska, katolicka, dość konserwatywna, której współcześni nie rozumieli. Znamienne, że „socjalizm” pozwalał na nadawanie Jego Imienia.

    Matrioszka. Dyktator. Jeżeli w wymiarze, jak na Polskę, zadanym przez Klub Rzymski? Może… .
    Raczej zwyczajny, od oseska tresowany, wykonawca.
    Poleceń różnych i z różnych stron. A może, po prostu, poleceń NWO.
    Nie czytałwszy definicji określenia ‚dyktator’ wydaje mi się, że zawiera ona pewną, niedokreśloną niezależność. W znaczeniu podejmowania decyzji ‚dyktatorskich’. Własnych, osobistych.

  4. Ehze said

    I tak bedziemy sie blakac miedzy Bartyzelem, Wielomskim, Korwinem-Mikke, Grzegorzem Braunem – wielkimi PRAWICOWCAMI NARODOWCAMI. A rzadzic i tak bedom une.

  5. Bartyzel…jest, to żydowskie nazwisko. Końcówka …el jest skrótem od Elochim, po hebrajsku oczywiście i znaczy Bóg. W związku z powyższym ciągle nie rozumiem dlaczego, to żydzi tak bardzo rozczulają się nad naszą, Polską historią….

    Był też taki Żyd Hemar…
    A Jakubowski to podobno frankistowskie nazwisko: http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/holocaust/frankist.html
    Admin

  6. Ehze said

    Bartyzel zydowskie, korwin-mikke zydowskie, braun zydowskie a wielomski?
    Sama smietanka NARODOWA.

  7. Macko said

    Jakubowski to zydowskie nazwisko. Znalem paru zydów Jakubowskich. Porzadni ludzie, ale .. kochali jednak bardziej I-sra-hell niz ten ich Polin. 😦

  8. PLATON? To ja już podziękuję…

  9. Macko said

    Z garlacza wygarne, a co mi tam…

    1. „profesor” to jest tytul i funkcja. Równiez stereotyp. Mozna pominac. Liczy sie to co stwierdza, jak to dowodzi, co wnioskuje.

    2. Obaj panowie praktykuja filozofie. Znaczy sie moga twierdzic co im sie podoba, podpierac sie autorytetami ( Platonem na przyklad – majacym zero pojecia o systemach sterowania spolecznego ) , wymyslac sobie tezy takie czy siakie, ale …. bez obowiazku ich udowodniania. Ot takie troche powazniejsze cobygdybanie niz poezja czy beletrystyka.

    3. Po przeczytaniu 4 stron maszynopisu, dalej nie mamy porzadnej defnicji „konserwatyzmu”. Uniwersalej.

    Np. takiej:
    Konserwatyzm polega na zachowaniu najlepszego z istniejacego porzadku rzeczy a powolnego i silnie sprzezonego z wynikami modyfikowania procesów uznanych za niedoskonale czy perfekcyjne.

    Chetnie wezme pod uwage poprawki do powyzszej definicji. Merytoryczne.

  10. akej said

    @ 5
    Prosze odstosunkowac sie od Mariana Hemara, ktory przeszedl na katolicyzm, przejrzal zaklamanie Wolnej Europy i zerwal z ta szajka.

  11. Marucha said

    Re 5:
    Mnie Pan to mówi? Broni Pan Hemara przede mną?
    A kto zamieścił:
    https://marucha.wordpress.com/2013/05/19/marian-hemar/
    https://marucha.wordpress.com/2014/01/12/marian-hemar-polak-ochotniczy/
    https://marucha.wordpress.com/2014/10/07/starszy-strzelec-marian-hemar/

  12. akej said

    @ 11
    Oczy mi czyms zaszly. Wkurzylem sie za szybko i przeoczylem, ze to Panski dopisek. Mea culpa.

    Nie ma sprawy.
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.