Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dmowski i Niepodległość

Posted by Marucha w dniu 2015-11-11 (Środa)

Dziś Święto Niepodległości. Nie sposób zatem nie wspomnieć jej architekta – Romana Dmowskiego. Wielkiego Polaka, polityka, autora książek, które kształtowały umysły i sposób myślenia setek tysięcy Polaków.

Roman Dmowski w Tłokini Kościelnej k. Kalisza (1935)

Był politykiem, którego Opatrzność dała Polsce w momencie newralgicznym dla jej dziejów. Dała człowieka, który systematyczną i upartą pracą przygotował naród na niepodległość. Dała kogoś, kto oprócz zorganizowania Polaków w trzech zaborach, potrafił swoim autorytetem, zapobiegliwością i głębią myśli stanąć do najważniejszej rozgrywki swojego życia – konferencji pokojowej w Wersalu. Tam, pośród decydentów nowego ładu europejskiego, wywalczył Polsce miejsce na mapie Europy.

Choć przewyższał intelektem wszystkich najważniejszych polityków swojego czasu, pozostawał człowiekiem skromnym. Stworzył ruch polityczny, z którym utożsamiły się miliony Polaków. Potrafił przekonywać do siebie niezwykle celnymi analizami geopolitycznymi. Widział sprawy polskie na szerokim planie, uwzględniając polską tradycję, duszę i charakter, na którego kruchość i niestałość wielokrotnie narzekał. Nadał polskiemu ruchowi narodowemu katolickie oblicze, przechodząc do historii, jako autor słynnych słów, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale stanowi jej istotę.

Nie był oczywiście Dmowski ideałem, a nie wszystkie jego koncepcje się sprawdziły. Sam wielokrotnie powtarzał, że nie ma nic gorszego w polityce, jak „talmudyzm” i trzymanie się kurczowo koncepcji, którą okoliczności zewnętrzne czynią nieaktualną. Ale to nie koncepcje polityczne Romana Dmowskiego mają dla mnie wartość, lecz szkoła politycznego myślenia, którą stworzył. Szkoła, której elementami były logika, dogłębna wiedza, chłodna analiza, odrzucenie „mesjaństwa”, ważenie potencjałów i konsekwencja. Żaden inny polski nurt polityczny, poza narodowym, takiej szkoły politycznego myślenia nie wytworzył.

Był człowiekiem swoich czasów, z zaletami i wadami. Na pierwszym miejscu stawiał interesy polskie, więc w sposób oczywisty wchodził w zwarcie z interesami niemieckimi, ukraińskimi, rosyjskimi czy żydowskimi. A znał i wyczuwał te interesy jak mało kto, dlatego budził autentyczną nienawiść u przedstawicieli tych nacji, których grę potrafił przejrzeć i jej przeszkodzić. Nie zważał przy tym na własny wizerunek, czy „pijar”, bo w tamtych czasach, własne interesy i dobre samopoczucie stawiało się na końcu.

Mam w swojej bibliotece wszystkie najważniejsze książki Dmowskiego, zarówno te wydawane dzisiaj, jak i wydania przedwojenne. Szczególnym sentymentem darzę jednak „Politykę polską i odbudowanie państwa”, nie tylko ze względu na fakt, że od niej zaczynałem swoją przygodę z narodową demokracją, ale również dlatego, że posiadam jej dwa wydania przedwojenne, w tym jedno z roku 1925, na kartach którego Roman Dmowski umieścił dedykację dla prof. Władysława Konopczyńskiego, wybitnego historyka związanego z nurtem narodowym.

Warto dzisiaj, przy okazji narodowego Święta, westchnąć za duszę śp. Romana Dmowskiego, bo dobrze przysłużył się Ojczyźnie. Żył jej sprawami do samego końca, skromnie i cicho odszedł z tego świata po wieczną nagrodę, ale i zapewne napomnienia, bo nie był wolny od wad. Dzisiaj jednak tworzy panteon najważniejszych polskich postaci, bez których dzieje Polski mogły wyglądać zupełnie inaczej. Dał Polsce intelekt, niezmordowany wysiłek i serce. Pokazał, czym jest służba Najjaśniejszej bez względu na okoliczności. Dlatego właśnie Dmowskiego cenię najwyżej z polskich polityków pierwszej połowy XX wieku.

Maciej Eckardt
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 35 to “Dmowski i Niepodległość”

  1. karlik said

    „Dał Polsce intelekt, niezmordowany wysiłek i serce. Pokazał, czym jest służba Najjaśniejszej bez względu na okoliczności. Dlatego właśnie Dmowskiego cenię najwyżej z polskich polityków pierwszej połowy XX wieku”.
    Warto wspominać tegoż prawdziwego Polaka, by umieć oddzielić od masońskich wyznawców diabła..

  2. Jawamdam said

    Zapalaliśmy R. Dmowskiemu dzisiaj światełka na grobie, na Cm. Brudnowskim w Warszawie. Cały jego grób jest ze wszystkich stron zastawiony zniczami płonącej pamięci polskich patriotów.

    Pięknie!
    Admin

  3. Ehze said

    Nawet patrzac na te twarze widac jaka zupelnie inna byla tamta Polska:

    nie te mordy „elyty” , ktore trzeba ogladac teraz.

  4. Zenon K. said

    Takoż zacząłem czytać Dmowskiego od pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa”. I tak samo darzę ją największym sentymentem.
    Przedwczoraj dla odświeżenia sięgnąłem po „Niemcy, Rosja i kwestia polska”. Polecam obydwie. I wszystkie pozostałe. Kupić. Mieć na własność. Dać zarobić wydawnictwom, które drukują te perły polskiej myśli politycznej- będą drukować następne. Móc pożyczyć przyjaciołom i znajomym. To tylko kilka korzyści, możliwych do uzyskania za naprawdę niewielką cenę.
    Po Dmowskim pojęcie „polityka” nie będzie już dla nas tym samym, czym dotychczas.

  5. Kazik said

    Dmowski , Korfanty . Witos , Muśnicki , wielkie nazwiska Polaków i niewykorzystanie Ich możliwości w odbudowie Ojczyzny .

  6. GIETRZWAŁD said

    …jeszcze Adam Doboszyński…
    Premier Witos do dzisiaj nie został zrehabilitowany,
    ani z pisu ani z po nie odważyli się anulować wyroku sądu sanackiego…

    pozdrawiam 🙂

  7. Guła said

    To bezwzględnie jeden z najlepszych tekstów jakie czytałem o Romanie Dmowskim ….

  8. Orcyk said

    „Nie był oczywiście Dmowski ideałem”

    „nie koncepcje polityczne Romana Dmowskiego mają dla mnie wartość”

    „Był człowiekiem ………………. wadami”

    ” nie był wolny od wad”

    Na wszelki „wypadek” wszystkie strony są obsadzone. Jestem za i nawet przeciw! Ten styl jest charakterystyczny dla zielonych ludzików. Tylko raz spotkałem tego myśliciela i nie chcę go znać. Po co mu te wszystkie książki Dmowskiego? Czymś się trzeba pochwalić. Ja prowadziłem korespondencję z Jędrzejem Giertychem a „koń” się go wyrzekł. Takie jest to życie!

  9. Lesio said

    Niepodległość możliwa jest tylko w państwach gdzie nie ma żydostwa. Wystarczy jednak tylko pół żyda, by dane państwo było podpalone, a skłóceni i podzieleni obywatele skakali sobie do gardeł, co jest niezbędnym warunkiem pasożytniczego trybu życia każdego żyda.

  10. Guła said

    Wiele o ND i ich przywódcach napisał świadek ówczesnych czasów Stanisław Cat – Mackiewicz. Ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości – uznającej słabości ludzkie, te podawane przez Cata wiadomości dzieliłem na pół.

  11. AniaK said

  12. Lily said

    Re 3;Ehze
    P.Ehze,inne bo nasze, Slowianskie.

  13. Listwa said

    @ Guła

    Dmowski był wyjątkowy i zrobił bardzo dużo dla Polski. Był samoukiem i był niezwykle szlachetny. Mało kto jest mu w stanie dorównać dorobkiem i realnymi osiągnięciami dla Polski. Nie sposób w krótkim artykule przedstawić ten dorobek i wszystkie zalety Dmowskiego.

    Pan Eckardt jak zwykły palant , zbyt dużo duka coś o wadach Dmowskiego , a zbyt mało pisze o jego zaletach i osiągnięciach. Niech napisze o tych wadach jak bardzo chce, a nie przebąkuje coś jak pokraczny intelygent.

    Dmowski był świetnym mówcą i obrońcą swych tez, robił to także bardzo dowcipnie, Jak zjawił się jakiś matoł nadęty który głosił własne i ciasne oraz szkodliwe poglądy na temat spraw Polskich, Dmowski potrafił celnie i skutecznie wykazać matołowi matolstwo. Wtedy taki matoł oczywiście obrażał się i zarzuca Dmowskiemu wady. Więc o jakie wady Dmowskiego chodzi panu Eckardt?

    Jakoś nie widzę w teksie Eckardta nawet wzmianki o wielkiej i nie do przecenienia zasługi Dmowskiego jakim była odbudowa ciągłości Polskiej myśli politycznej. Realizacja polityki Polskiej została przerwana w zasadzie w 1926 roku za sprawą wilczej mordy i jego pijaków i zdruzgotana w 1939 r. i jest tak aż do dnia dzisiejszego. Ale ta myśl jest odbudowana w podstawowym swym zarysie. Jest to zasługa Dmowskiego i Ludwika Popławskiego. Był to przyjaciel Dmowskiego i nauczyciel. To jego zasługą jest też powrót Polski na mapy świata i dzięki Popławskiemu Dmowski jet kim jest, co Dmowski wyrażał słowami :Jestem Polakiem i mam obowiązki polskie”. To Popławski urodzony na poczatku 1854 r zdołał przenieść i zachować ciągłość Polskiej myśli politycznej i przekazał je urodzonemu w 1864 r Dmowskiemu.

    Dmowski kontynuował tę pracę a efektem była wolna Polska, którą próbowano zniszczyć w 1920, 1939 potem 1949 i 1989.

    Musimy pamiętać m. in. o Dmowskim ale i Popławskim (ma wielkie zasługi i jest on nieznany, pochowany w Warszawie na Powązkach, warto odwiedzać grób Dmowskiego ale i Popławskego) . U Pana Romana znicze są cały rok. w 1998 została wniesiona opłata za istnienie grobu na 25 lat (opłata jest ważna aby grobu nie zniszczono, ostatnią opłatę wniósł prof. Maciej Giertych)

    W książce „Polityka polska i odbudowanie państwa”. o której wspomina pan Zenon, jest na temat ciągłości myśli i histori wydarzeń jakie Dmowski uznał za konieczne przekazanie w przyszłość. politycznej i popieram konieczność jej poznania (chyba ostatnie jej wydanie było w 1989 r. PAX). i też powieść „Dziecictwo” pod pseudonimem Kazimierz Wybranowski.

    Strona o Popławskim:
    http://www.janludwikpoplawski.pl/

  14. Listwa said

    Wkradł się błąd, miało być:

    W książce „Polityka polska i odbudowanie państwa”. o której wspomina pan Zenon, jest na temat ciągłości myśli i historii wydarzeń jakie Dmowski uznał za konieczne przekazanie w przyszłość następnym pokoleniom. W tej książce jest na temat ciągłości Polskiej myśli politycznej i zrozumienia połozenia narodu Polskiego i sposobów myślenia. Popieram konieczność jej poznania (chyba ostatnie wydanie było w 1989 r. PAX). i też powieść „Dziedzictwo” napisanej przez Dmowskiego pod pseudonimem Kazimierz Wybranowski.

  15. aaaaaaaaaaaaaaaa said

    @9

    100/100 ………niestety do naszych patriotów to nie dociera , dalej będą karmić żyda na facegoownie

  16. Guła said

    Listewka
    Niepotrzebnie aż tak bierzesz sprawę Romana Dmowskiego do serca. Nikt jak endecja np Piłsudskiego – jego działalności nie pomniejsza czy lekceważy, ani obdziela też jego osobę niebyłymi faktami.
    Jeden z wielkich.

  17. Zenon K. said

    Re:16 Czyż nie był Piłsudski natchnieniem dla stworzenia literackiej postaci Nikodema Dyzmy? Czy jego polityka nie była dla Polski zgubna? Czy nie namaścił do sprawowania władzy nad Polską swoich przydupasów, którzy doprowadzili Polskę do największej katastrofy w jej dziejach- przy jego aktywnym, nawet pod koniec życia, współudziale? Czy kiedykolwiek zachował on wielkodusznie, bądź po dżentelmeńsku wobec swoich politycznych przeciwników? Przecież ten Litwin (czy też litwak) całe życie otwarcie pogardzał Polską i Polakami, był marksistą i masonem, człowiekiem wielkiej pychy, tchórzem i kanalią.
    Panie Guła, dlaczego jest Pan zaczadzony rzekomą „wielkością” Piłsudskiego? Proszę o szczerą odpowiedź.

  18. Guła said

    Bo był wielki Panie Zenon, i bez jego osoby nic nie działoby się. Po staremu pisali byśta Panowie i Panie na wychodźstwie i tyle … (Jak wiadomo wszystkim w Wersalu nikt z Romanem Dmowskim pertraktować nie raczył)

    No i jeszcze ku porządkowi podaję: litwak to zyd litewski, Litwak pisany z dużej litery to rdzenny mieszkaniec Litwy od jej pradziejów – wg Cata Litwin w I znaczeniu. Piłsudski, jak i Żeligowski i tylu innych byli Litwinami w III znaczeniu o którym wyczerpująco wykłada Stanisław Cat-Mackiewicz.

    A o ile chce Pan znów mierzwić w historii to od początku proszę tego procesu. Proszę zacząć od idei Romana Dmowskiego, Polski jednorodnej etnicznie a co za tym idzie traktatu ryskiego. Bajdurzenia o wizytach u kochanki, o rzekomej dezercji i tym podobnych banialukach, Łaskawy Pan chce sobie podarować. Albo zostawić na potem, bo nic to, w efekcie, przecież nie zmienia.

  19. Marucha said

    Re 17:
    Widzi Pan, Panie Zenonie (z wpisu 18), że ślepa miłość – w tym przypadku do Piłsudskiego – jest nieuleczalna…
    Tu nie pomogą żadne fakty, żadne argumenty. Będą określone bez dowodu jako bajdurzenia i banialuki.

  20. Guła said

    Dodam tylko że nikt z Piłsudczyków, na daremno tyle papieru, i „atramenta” nie zmarnował co endecja na własne hipotezy i racje.
    Powód jest taki; Piłsudczycy nie muszą.
    Dobranoc.

    Ale mi dowód…
    Równie dobrze można powiedzieć, że dureń nie musi udowadniać swoich racji.
    Admin

  21. Listwa said

    @ Guła

    A faktem jest że Kariere Nikodema Dyzmy napisał Tadeusz Dołęga Mostowicz ? A kto go za to pobił do nieprzytomności?
    To też bajdurzenie? Piłsudczycy to dziwna zgraja i beznadziejna,.Dużo gadają , bzdury plotą, nawet zdolni są niektórzy krew dla Polski przelać, by potem wrogom za darmo Polskę oddać. Szał pał.

    A dla tych którzy nie wiedzą, do dziś zachowało się pismo tzw. marszałka uznawanego za wielkiego, którym przed decydujacymi starciami w roku 1920 zrzekł się pisemnie na rece Witosa wszelkich funkcji które pełnił i zwiał jak szczur do nory.

    Piłsudczycy nie mają co napisac, gdyby chceli pisać , to tylko obalaliby mit piłsudskego i piłsudczyzny. TV Trwam i tzw. niestety Radio Maryja robi to samo.

  22. Listwa said

    Do tego jeszcze kłamią:

    (Jak wiadomo wszystkim w Wersalu nikt z Romanem Dmowskim pertraktować nie raczył)

    – spotykali się i to licznie , często na przestrzeni wielu lat.
    nawet na koncowe posiedzenia Kongresu wersalskiego był zapraszany Dmowski jako przewodniczący Komitetu Narodowego Polskiego i Paderewski jako oficjalny reprezentant Polski . A Dmowski nie bł takim reprezentantem bo Pisłudski odmówił mu takiego statusu. Politycy zachodni i tak zaprosili Dmowskiego, gdyz był on naturalnym i wybitnym przestawicielem Polski.

    Tutaj jest film :

    od 38s do 45 widoczni są Dmowski i Paderewski. Piłsudskiego i żadnego z jego bandy tam nie wpuścili. No ale jak tam ich nie ma to piłudczycy i Dmowskiego nie widzą.

    tu o Dmowskim i film z pogrzebu:

    sztandar widoczny na trumnie Dmowskiego przetrwał do dziś.

  23. Marucha said

    Re 21, 22:
    Całkowita racja, Panie Listwa.
    Piłsudski to taki ówczesny Wałęsa. No, może na nieco wyższym poziomie. Zasłużył się głównie paroma powiedzeniami typu „Bić kurwy i złodziei” albo „Wam to kury szczać prowadzać”.

  24. Zdziwiony said

    Podaję niżej wyciąg z książki kpt. Lepeckiego – „Wspomnienia adiutanta marsz. J.
    Piłsudskiego” wydaną w Warszawie w 1986 r. Podczas prywatnego spotkania gen. Kordiana Zamorskiego z Rydzem-Śmigłym w jego mieszkaniu, a byli oni kolegami ze studiów w Krakowie. Po tym spotkaniu gen. Kordian Zamorski w kalendarzyku pod datą 13.07.1932 r. zanotował opinię Rydza – Śmigłego o marsz. Piłsudskim „Jego zdaniem człek to nienormalny co ukryć się nie da a skoro się wyda, uważać nas będą za trzodę głupców, żeśmy tego nie spostrzegli”. Rydz – Śmigły używając słowo nienormalny na pewno miał na myśli. że człowiek normalny, nie podjąłby się sprawowania stanowisk naczelnych w Polsce, nie mając do tego żadnego przygotowania fachowego i doświadczenia. Również nie mając umiejętności harmonijnej współpracy z ludźmi o odmiennych poglądach. Poza tym był ciężko chory.
    Taką opinię o Piłsudskim miało wielu ludzi, razem z całą opozycją partii politycznych w sejmie i senacie. Piłsudski schorowany, ledwie trzymający się na nogach, powinien był przekazać funkcje wojskowe generalnego inspektora (Naczelny Wódz na wypadek wojny) i minister spraw wojskowych swoim generałom na parę lat wcześniej. Zaczął narzekać, że ci generałowie nie chcą uczyć się wojskowości i nie ma komu przekazać tych funkcji naczelnych. Narzekanie to nie było prawdą. Piłsudski bał się utracić stworzoną mu legendę sławy największego Polaka w Polsce i zostać bohaterem w historii po śmierci.
    Powodem nie przekazania tych naczelnych funkcji wojskowych było to, żeby nie
    powtórzył się wypadek z 1923 r, jak lekkomyślnie przekazał te funkcje i przeniósł się do cywila do Sulejówka a władzę w tym czasie złapał w swoje ręce gen. Sikorski śmiertelny wróg Piłsudskiego.
    Jeszcze bardziej bał się teraz zrobić ten błąd, żeby znów gen. Sikorski nie dorwał się do władzy i wówczas razem z drugim wrogiem kardynałem Sapiechą pochowaliby go na Rossie w Wilnie a nie w Krakowie na Wawelu z honorami królewskimi.

    Na zakończenie dodam jeszcze, że historia państwa jest podstawowym elementarzem do nauki dla wszystkich kolejnych pokoleń. Muszą być odnotowane złe lub dobre, ale prawdziwe fakty, jakie działy się w państwie, żeby w przyszłości nie były powtarzane popełniane już błędy.

    Antoni Położyński „Marszałek Józef Piłsudski odbrązowiony”.

  25. Zdziwiony said

    ad. 24.

    Roman Dmowski o swojej niechęci do Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego dał wymowny wyraz w liście do Stanisława Grabskiego z 14 marca 1919 r., w którym zawarł bardzo krytyczną charakterystykę Piłsudskiego. „Ten człowiek – pisze Dmowski – ma różne wielce niebezpieczne strony:

    1. nie rozumie Polski, nie zdaje sobie sprawy z tego, co
    w niej jest potrzebne i co możliwe;

    2. nie jest człowiekiem dzisiejszym, należąc swą konstrukcją psychiczną do I-szej połowy XIX w.;

    3. nie jest jednolity: to kombinacja starego romantyka polskiego
    z bolszewikiem moskiewskim, dająca się genetycznie wyjaśnić;

    4. nie jest sobą, ale przedrzeźnia wielkie wzory historyczne, co zawsze prowadzi do czynów poronionych;

    5. otrzymawszy posadę boga od jołopów, którzy go otaczają, usiłuje być większym, niż go Pan Bóg stworzył, robi pozory siły wielkiej, za którymi ukrywa się słabość itd. Robi czasem na mnie wrażenie wołu, któremu wydaje się, że jest bykiem i wdrapuje się na krowę… Taki człowiek, podniecany przez swoich współkonspiratorów, łakomych na władzę, łatwo gotów pokusić się o zamach na sejm”.

    Co jednak charakterystyczne, aby do tego ewentualnego zamachu stanu nie dopuścić, Dmowski zalecał politykom endeckim m.in.
    „nie spieszyć się z zasadniczymi solucjami [rozwiązaniami], nie prowokować aspiranta do dyktatury, przeciwnie, stosunki z nim, o ile możności, naprawić i utrzymywać jak najbliższe”.

  26. Zenon K. said

    Re:18 Piłsudski był kurduplem i nie tylko w wymiarze fizycznym. Odróżniamy obaj litwaków od Litwinów i jako wielki miłośnik „Dziada” (jak Piłsudskiego nazywa się od bez mała 100 lat w zachodniej Polsce), winien Pan wiedzieć, że kiedyś sam wymienił kilka nazwisk swoich przodków- i z litewska brzmi raptem jedno. Pozostałe już nie. Co najmniej jedno za to wyraźnie jest koszerne. A to już sporo, jeśli zważymy na fakt, że Żymianie zmieniają nazwiska znaczne częściej od innych nacji i traktują je jako cześć przebrania. Jego bezgraniczna miłość do żydostwa (pomijając drobne sprzeczki-być może pod publiczkę- w rodzaju zamknięcia Libermana z PPS w Berezie) posuwała się aż do jawnego, czynnego wspierania nacjonalistów żydowskich z „Betaru” i sympatii wobec komunizującego „Bundu”. Przy jednoczesnym zwalczaniu polskich organizacji nacjonalistycznych. Był więc Piłsudski żydowskim pachołkiem i nie darmo jest jego truchło „honorowym (też mi honor!) obywatelem państwa Izrael”. Zdałoby się zapakować i odesłać do kraju „honorowego obywatelstwa”. Oczywiście, był też pachołkiem niemieckim: to, co z polską gospodarka wyprawiał Tusk, miało swój pierwowzór w polityce gospodarczej Piłsudskiego. Z przyjemnością podam przykłady, jeśli jest Pan ciekaw tej sfery działalności „Dziada”.
    Jeśli chodzi o traktat ryski, to o ile mi wiadomo, delegacji nie szefował R. Dmowski, ani żaden przedstawiciel ND. Raczej miłośnik czerwonej szmaty, zdrajca i koleżka Piłsudskiego, Stanisław Grabski- miłośnik ‚Dziada”, który tak kochał swego idola, że aż zmarł w Sulejówku pod koniec lat 40. Wypadałoby rozróżniać Władysława i Stanisława. Z ND politycznie związany był Władysław. Coś jeszcze życzy Pan sobie wyjaśnić w kwestii Traktatu Ryskiego?
    Idea państwa jednolitego narodowo była bardzo korzystna. Jeszcze biorąc pod uwagę metody, jakimi R. Dmowski postulował ten cel osiągnąć- była to idea dla II RP wręcz zbawienna. Polecam przeczytać u źródła, zamiast u czerwonych oszczerców w rodzaju „Krytyki Politycznej” i pokrewnych. Nawet małe dziecko wie, że państwa jednolite narodowo są zdrowsze i silniejsze. Jeśli chce Pan udowodnić, że jest odwrotnie- proszę próbować. Jako niegodny uczeń politycznego realizmu szkoły R. Dmowskiego- jeśli przekona mnie Pan do swoich racji- proszę mi wierzyć, przyznam ja Panu.
    Widzi Pan, nie jestem na wychodźstwie. O polskość Wielkopolski walczyli moi przodkowie. I nie była im potrzebna żadna idea „aktywizmu”, chora i szkodliwa w samych założeniach, ani żaden terrorysta mianowany przywódcą przez rozbiorcę. Lata ich życia przypadły na końcowy etap pracy organicznej- ich pokolenie miało chwycić za broń i zrobiło to w sposób godny pozazdroszczenia. Nawet brak oficerów nie przeszkodził. A co najważniejsze: zamieszkujący ów matecznik endecji moi przodkowie dokładnie wiedzieli (odwrotnie niż Piłsudski i jego lewacy), w którą stronę trzeba strzelać, by wywalczyć Polsce niepodległość. Jeśli założymy, że Piłsudski chciał niepodległości Polski. Pański idol nie wiedział nawet tego- wieszał w Kielcach Polaków, którzy nie chcieli kolaborować z Niemcami i Austriakami.
    Truizmem byłoby udowadniać, że C.K. legiony Piłsudskiego nie miały najmniejszego wpływu na odzyskanie niepodległości przez Polskę. Natomiast obecność Dmowskiego na czele KNP miała znaczenie kapitalne.
    Może Pan „myśli emocjami” i nie potrafi inaczej, albo po prostu jest – hmm… proszę wybaczyć- czerwony, albo czosnkowy? A może nienawidzi Pan Polski? Coś musi być na rzeczy.

  27. Listwa said

    A tu są cytaty Adiutanta marszałka Mieczysława Lepeckiego:

    http://www.polskieradio.pl/39/245/Artykul/197475,Smierc-Pilsudskiego

    Piłsudski lekarz :

    „Od stycznia 1935 roku. występowały silne ataki bólów. Adiutant marszałka Mieczysław Lepecki wspominał: „Później zaczęły zjawiać się wymioty. Wszystkie te objawy Marszałek przypisywał niedyspozycjom przewodu pokarmowego i począł stosować dietę. A więc najpierw zrezygnował z potraw ciężkostrawnych, potem zaczął ograniczać porcje, aż wreszcie rozpoczął głodówkę leczniczą.

    Pomimo nalegań opiekującego się nim dr. Marcina Woyczyńskiego, aby przerwał głodówkę, Piłsudski nadal ja prowadził. „Metoda ta – wspominał Lepecki – odnosiła początkowo pewne sukcesy. Mdłości pokazywały się rzadko, bóle również. Wciąż tylko rosło osłabienie. Marszalek począł stopniowo redukować wszelkie wysiłki fizyczne. Ograniczył a potem zupełnie zniósł spacery po swoim gabinecie, coraz rzadziej zaglądał do mego pokoju, pasjanse nawet wolał, aby mu układać, nie chcąc męczyć się samemu

    21 kwietnia Piłsudski, po długich namowach, zgodził się wreszcie na przybycie z Wiednia prof. Karla Wenckebacha, znanego specjalisty od chorób nowotworowych. Cztery dni później przeprowadzono badania. Diagnoza nie pozostawiała nadziei: nowotwór złośliwy wątroby nie nadający się do operowania..”

    Bardzo mądry, szkoda że głodówki leczniczej nie wymyślił przez 1914 r.

  28. Listwa said

    cd 27
    na tej stronie jest też fragment z pogrzebu Piłsudskiego:
    od 1.45 s do 2 min widzimy sojuszników z UE którzy na pogrzeb Dmowskiego nie przybyli a droga taka sama.
    No i nigdzie nie pokazali kard Sapiechy.

    „W nocy z 23 na 24 czerwca nastąpiło przeniesienie zwłok Piłsudskiego. W uzasadnieniu swej decyzji Sapieha pisał w liście do prezydenta Mościckiego: „Bardzo mi przykro, że ja muszę bronić właściwej czci zwłok Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego. W obecnej chwili są one w nieposzanowaniu z powodu wilgoci panującej w krypcie św. Leonarda. Nowa krypta jest sucha. (…) Ze względu też na katedrę, która jest skarbem narodu całego, utrzymanie dzisiejszego stanu rzeczy jest niemożliwe, a coraz nowe pomysły i projekty nakazują zrobić to bezzwłocznie”.

    Tymczasem władze państwowe i zwolennicy marszałka zaczęli protestować, organizowano demonstracje uliczne. Sapiesze zarzucano obrazę majestatu Rzeczypospolitej oraz naruszenie kultu marszałka. Przeciwnicy kardynała chcieli pozbawić go nawet obywatelstwa polskiego i wygnać z kraju. Wśród niezadowolonych decyzją gospodarza królewskiej nekropolii pojawiły się także głosy domagające się zmiany konkordatu z Watykanem, a także przejęcia przez państwo katedry wawelskiej.
    Politycy związani z sanacją wskazywali, że przeniesienie zwłok Piłsudskiego pod Wieżę Srebrnych Dzwonów wynikało z osobistej niechęci krakowskiego kardynała do marszałka. Po zamachu majowym z 1926 r. słynący z nieprzejednanej postawy wobec władz kard. Sapieha otwarcie manifestował bowiem poglądy antysanacyjne. Był przeciwny m.in. więzieniu przez piłsudczyków przeciwników politycznych w twierdzy brzeskiej.

    Nie bez znaczenia w kwestii osobistego stosunku kard. Sapiehy do Piłsudskiego miał być także fakt, że w 1899 r. przyszły marszałek dokonał konwersji z katolicyzmu na luteranizm w celu poślubienia Marii Koplewskiej, która była wówczas mężatką”

    http://odkrywcy.pl/kat,122994,page,2,title,75-rocznica-konfliktu-wawelskiego,wid,14670484,wiadomosc.html

  29. Piotr said

    Jeśli mogę coś dodać do tej dyskusji to w roku 1961 lub 1963 zostały wydane w Londynie przez Instytut im. Władysława Sikorskiego wspomnienia Aleksandry Szczerbińskiej – Piłsudskiej. W 1920 była tylko Szczerbińską, gdyż była jego kochanką. Podaje tam wprost , że 15 sierpnia 1920 jej ukochany był z nią daleko na południe od Warszawy. Chyba jedynie zdolność bilokacji pozwoliła by Piłsudskiemu być w 2 dwóch miejscach na raz. No ale taki ojciec narodu może i to potrafił ☺

  30. samaryta1926 said

    Nic nowego, tylko dla pamięci, wobec odpornych na wiedzę:

    Roman Dmowski 

    Gdybym był wrogiem Polski…

    Roman Dmowski napisał „Gdybym był wrogiem Polski…” w 1925 roku!!! , kiedy Związek Ludowo-Narodowy współtworzył centroprawicowy rząd. Był to również okres, kiedy coraz większą aktywność przejawiali zwolennicy Józefa Piłsudskiego. Wszystkie te wydarzenia znajdują odzwierciedlenie w tym tekście. Z drugiej jednak strony uważny Czytelnik dostrzeże, że jest on przynajmniej częściowo aktualny i dzisiaj…
    „Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tem, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie. Otóż przede wszystkiem używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa.
    Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legjon ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć,
    puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów.
    Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła.
    W obecnej chwili wielce by mię zaniepokoiło to, że w polityce polskiej zapanowały nad wszystkiem zagadnienia skarbowe i gospodarcze, że Polacy zaczynają sobie naprawdę zdawać sprawę z tego, iż dotychczas szli do ruiny finansowej i gospodarczej, a tem samem do utraty niezawisłości, że zaczynają widzieć błędy dotychczasowego sposobu rządzenia, otwarcie i śmiało do tych błędów się przyznają, chcą się z nich otrząsnąć i objawiają w tym kierunku wyraźną wolę.
    Uważałbym za rzecz bardzo niepomyślną fakt, że po dymisji Grabskiego Sejm zdobył się, acz z trudem,
    na utworzenie rządu koalicyjnego, w którym stronnictwa, bardzo dalekie od siebie w swych programach,
    postanowiły współdziałać w doprowadzeniu budżetu państwa do równowagi i w ratowaniu kraju od
    popadnięcia w ostatnią nędzę.
    I wcale by mnie nie cieszyło, że nowy minister skarbu tak daleko poszedł w swej otwartości, odsłaniając niebezpieczne położenie państwa i wskazując potrzeby zmniejszenia jego rozchodów o tak olbrzymią sumę.
    Czułbym, że mię spotyka największy zawód, mianowicie że się zawodzę na Sejmie, na który liczyłem z całą pewnością, że nigdy nie dopuści do uzdrowienia gospodarki państwowej, że każdy wysiłek w tym kierunku unicestwi. I zacząłbym się obawiać, czy te słabe początki nie rozwiną się w coś mocniejszego, czy te objawy otrzeźwienia, postępu pojęć i poczucia dpowiedzial-ności za losy kraju nie staną się wyraźniejszemi, i czy Polska nie zaczyna istotnie wchodzić na drogę naprawy.
    Uważałbym to za rzecz tem bardziej niepożądaną, że obecnie stan finansowy i gospodarczy państw europejskich w ogóle psuje się, że rządy i parlamenty coraz mniej wykazują zdolności zaradzenia złemu i że, gdyby Polska zdobyła się na wysiłek i gospodarkę swą jako tako uporządkowała, mogłoby to utrwalić jej pozycję w Europie i nawet uczynić ją wcale mocną.
    Postanowiłbym temu zapobiec za wszelką cenę. Ale jak?…
    Przede wszystkiem, rozwinąłbym swojemi środkami i przez swoich agentów agitację w Polsce, odwracającą uwagę społeczeństwa od spraw gospodarczych i skarbowych. Nie to jest nieszczęściem Polski, że za mało wytwarza, a za wiele spożywa, że skarb państwa ma za małe dochody – a większych mieć nie może, bo z ubogiego społeczeństwa więcej nie wyciśnie – a za wielkie wydatki, że i obywatel kraju, i państwo samo jest obdzierane przez niecną spekulację… Dziś głównem nieszczęściem jest zły ustrój polityczny państwa. Ten ustrój trzeba przede wszystkiem zmienić. Rzucić wszystko, a tem się zająć.
    I tu bym radykalnie zmienił swoje dotychczasowe stanowisko: gdy dawniej byłem za tem, żeby Polska
    miała najdemokratyczniejszą konstytucję w Europie, gdym starał się, ażeby miał w niej wszechwładzę Sejm,
    który jak spodziewałem się, nigdy nie pozwoli na utworzenie rządu, kierującego się zdrowym rozsądkiem, prowadzącego rozumną gospodarkę państwową – dziś, widząc w tym Sejmie pierwsze objawy, świadczące, że
    ludzie się czegoś nauczyli, że zaczynają zdawać sobie sprawę z położenia kraju, z twardej rzeczywistości,
    że zaczynają nieśmiało wstępować na drogę, na której jedynie można stworzyć trwałe podstawy bytu państwowego, dziś, powiadam, stałbym się bezwzględnym przeciwnikiem konstytucji demokratycznej, Sejmu,
    dziś zacząłbym głosić potrzebę zamachu stanu, dyktatury, czy nawet autokratycznej monarchji.
    A gdyby mi się jeszcze udało znaleźć jakiego militarystę śniącego o czynach wojennych i czekającego na
    sposobność wpakowania Polski w jakąś awanturę, np. w wojnę z Sowietami, obsypałbym go
    złotem – o ile-bym je miał – i wszelkiemi środkami pomógłbym mu do pokierowania polityką polską
    według swej woli. Wtedy już byłbym pewny, że wszystko będzie dobrze.
    Na to wszystko, gdybym był wrogiem Polski, nie żałowałbym wysiłków, ani ofiar.
    Co prawda, wrogowie Polski, bliżsi i dalsi, tyle mają kłopotów dzisiaj u siebie w domu, te kłopoty tak z dnia na dzień rosną, złoto, które jeszcze posiadają, tak szybko topnieje, że za wiele myśli nie mogą Polsce poświęcać i nie mogą się zdobywać na zbyt wielkie ofiary dla doprowadzenia jej do ostatecznej zguby.
    Na szczęście dla nich w samej Polsce istnieje sporo ludzi, którzy starają się za nich robotę robić. (pisząc to, Dmowski mu-siał stosować taki wybieg, pisząc jakby o sobie jako wrogu Polski, a nie nazywając bezpośrednio adresata powyższych zarzutów – którym był bez wąt-pienia – Piłsudski, bo po Zamachu Stanu w 1926r. w Polsce panował terror piłsudczyków, którzy eliminowali wszystkich swoich wrogów, pobiciami, gdy nie skutkowały, więzieniem, aż po mord włącznie, czego poprawni politycznie historycy, po dzień dzisiejszy, nie są nam gotowi ujawnić, bo widzi-my ilu w naszej teraźniejszości „wielbi” marszałka-nieuka i chętnie by go w tym, naśladwało – czy to PiS czy to PO czy nawet Radio M.!- od AR)
    Zdarza się to czasami w życiu, że jakiś biedak, nic nie posiadający i ciężko walczący z twardemi warunkami bytu, naraz, nieoczekiwanie dostaje wielki spadek. Że zaś nigdy większej ilości pieniędzy nie widział, większemi sumami
    nie operował, wobec tego majątku, który mu spadł bez żadnego z jego strony wysiłku, doznaje zawrotu głowy, wydaje mu się on czemś nieskończonem, niewyczerpanem. Zaczyna tego majątku używać: żyje, jak we śnie,
    rzuca pieniędzmi na prawo i na lewo, bez planu, bez sensu, bez rachunku.
    Majątek w ciągu paru lat rozprasza się i na powrót zaczyna się bieda. Tylko teraz już cięższa, bo się zaznało dostatku.
    Takim biedakiem, który niespodziewanie dostał wielki spadek, jest obecne pokolenie polskie,
    tym spadkiem jest zjednoczona niepodległa Polska. Nic dziwnego, że pokolenie, które ją dostało – bo przecie nie zdobyło jej własnemi wysiłkami – doznało zawrotu głowy.
    Ludzie u nas zaczęli żyć, jak we śnie, zamknęli oczy na otaczającą ich rzeczywistość.
    Własne państwo, które posiedli, traktowali tylko jako źródło wszelakich rozkoszy: łatwego dorabiania się, zaspakajania najbardziej wybujałych ambicyj, kąpania się w godnościach i zaszczytach okazałych, często śmiesznych w swej okazałości reprezentacji, delektowania się uroczystościami, obchodami…
    Z tego, że ten wielki spadek pociąga za sobą wielkie obowiązki, sprawy sobie nie zdawali.
    I w ciągu siedmiu lat zdążyli ogromną część odziedziczonego majątku roztrwonić.
    W pewnej mierze było to nieuniknione. Nie można było żądać takiego cudu od Pana Boga, żeby pokoleniu, które nic nie miało i niczem nie rządziło, spuścił z nieba dar rozumnego od razu rządzenia wielkiem państwem,
    a nawet tego, żeby je uchronił od zawrotu głowy wobec tak nagłej zmiany losu.
    Ten jednak zawrót głowy, to życie we śnie trwało przydługo. Od paru lat zaczęły się próby obudzenia społeczeństwa z tego snu niebezpiecznego, przywrócenia go do przytomności. Te próby były bezskuteczne.
    Budzić się zaczęli dopiero pod wpływem przykrych odczuć rzeczywistości.
    To rozkoszne łoże, na którem śnili swoje sny o władzy, zaszczytach, fortunach i t. d., zaczęło się robić coraz twardszem, przewracanie się z boku na bok nic nie pomaga.
    I oto dziś zaczyna się przebudzenie, ludzie zaczynają myśleć i przytomnie postępować.
    Zaczynają rozumieć, iż na to, żeby żyć dalej, żeby istnieć, trzeba wielkiego, nieustannego wysiłku.
    Ale są dwa gatunki ludzi, którzy z łożem snów rozkosznych rozstać się nie chcą.
    Jedni zawsze stali z dala od życia, od jego potrzeb i konieczności, dla nich zrozumienie rzeczywistości
    zawsze było niedostępne, przed wielką wojną i w czasie tej wojny postępowali, jak nieprzytomni,
    upojeni haszyszem rozmaitych fikcyj o świecie, o własnym kraju i o samych sobie.
    Inni odczuwają silnie dzisiejszą rzeczywistość, twardość łoża, na którem dotychczas spoczywali,
    dokucza im mocno, ale wstrętna im jest myśl o długich wysiłkach i ofiarach na rzecz stopniowej naprawy.
    Ci pocieszają się, że im ktoś to łoże prześciele,
    że za nich zrobi robotę dyktator, czy król, a im pozwoli spoczywać.
    Ostatni to często ludzie nie tylko najlepszych chęci,
    ale dostępni dla logiki.
    Dlatego chciałbym i z nimi na tem miejscu pogadać”.
    Roman Dmowski – Pisma, tom X; Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego (Przemówienia, artykuły i rozprawy z lat 1925-1934)

    Poniżej kilka cytatów

    Bł.abp Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, którego dzieło
    powinien znać KAŻDY – Polak-Katolik – ale czy zna?!

    Na pdst. książki pt. „Sługa Boży Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński Metropolita Warszawski“ Autor: S.Michalina Aleksa RM – Wyd..Arch. Wa-ej 1987r.Za Zg. ks.bp Z. J.Kraszewski.

    (…)patriotyzm zasadzający się na gotowości porwania się na pierwsze zawołanie do oręża, by walczyć o niepodległość Ojczyzny, jest jałowy, a czasem nawet szkodliwy. Każde rozpaczliwe porwanie się do broni kończy się nie tylko klęską chwi-lową, ale też długim pasmem prześladowań i zwiększeniem ucisku. Bez błogosławieństwa Bożego zwycięstwa nie otrzyma-my, błogosławieństwa zaś tego spodziewać się nie mamy prawa, póki poprawą wad narodowych i nabyciem cnót odpowied-nich na zmiłowanie Boże nie zasłużymy. Najważniejsza przeto jest praca nad dźwiganiem sił i zasobów narodowych, ale nie tylko materialnych i intelektualnych, gdyż posiadając nawet te zasoby, stracić możemy naszą indywidualność i wejść jako składowe części do państw ościennych, co w równym lub wyższym od nas stopniu je posiadają, ale przede wszystkim owych, naszemu narodowi właściwych zasobów, co odrębny charakter jego stanowią i tym samym zlać się z sąsiadami nie pozwalają. Do takiej zaś pracy służba Chrystusowa nie tylko nie przeszkadza, lecz najskuteczniejszą dźwignię w ręce nam daje, pozwalając pracę naszą oprzeć na jedynym niewzruszonym fundamencie, którym jest nauka Chrystusowa. Zresztą, czy katolicyzm sam nie należy do liczby tych sił wewnętrznych, co w ciągu wieków narodowy nasz charakter kształciły? Czyż nie on bronił nas dotąd najskuteczniej od zmoskwiczenia lub zniemczenia? Przechowywanie go przeto i umacnianie w narodzie, nawet jako widomej instytucji, niezależnie od moralnych wpływów jego, jest już wielkim patriotycznym dziełem, dla którego dokonania nie żal życia poświęcić(…) Co zaś się tyczy zarzutów czynionych naszemu duchowieństwu, chociażby te nawet prawdziwymi były, to zamiast od służby Kościoła odstręczać, winny raczej do wstąpienia na tę drogę zachęcić. Jeśli przez lekkomyślność lub niedbalstwo członków rodziny dom ojca śmieciem zanieczyszczony zostanie, co czyni syn dobry? Czy opuszcza dom rodzicielski, by utyskiwać i złorzeczyć przed sąsiadami, narzekając na braci? – O nie, dobry syn, zabrawszy się do pracy póty nie spocznie, aż dom ochędoży i do pierwotnego porządku doprowadzi. Nie tak że winien postępować i dobry syn Kościoła?(…) Jeżeli odrodzenie wewnętrzne całego narodu jest najpierwszym warunkiem odzyskania naszej niepodległości, to któż skuteczniej od kapłana pracować może nad tym odrodzeniem”.(…) Polakiem jestem i Polakiem pragnę umrzeć, przecież to mi nakazują prawa Boskie i ludzkie. Uważam nasz język, naszą historię, nasze obyczaje narodowe za drogocenną spuściznę naszych przodków, którą z nabożeństwem powinniśmy przechowywac dla potomności, wzbogaciwszy majątek narodowy naszą własną pracą. Razem z wami szczycę sie więc naszymi starymi cnotami, szlachetnością synów Polski, ich poświęceniem, odwagą i miłością Ojczyzny. Będąc głęboko przekonany, że tak jak Królestwo Boże nie opiera sie na szumnych demonstracjach, ale na sumiennej pracy dla dobra kraju”. (…)„ Ileż razy ze łzami błagałem, zaklinałem moich wiernych, aby przez miłość Ojczyzny nie narażali jej na nowe cierpienie. Ale sam czyż mogę wiele uczynić, a tymczasem ruch się wzmaga, wszystko kipi, wszędzie spiski, grunt drży pod nogami. Boże mój! Co z tego będzie, co nas czeka,. Nie wiem, jedno wiem tylko, że tych, których mi Bóg powierzył, nie opuszczę, choć się ode mnie odwracają. Jeżeli się nie da oddalić gromów, w godzinę próby będę tam, gdzie będzie moja trzoda”.(…) „ Wiele razy dawałem dowody, że jestem przeciwny powstaniom. Teraz jednak, gdy krew się leje i represja coraz surowszy przybiera charakter, miejsce Pasterza nie jest obok wodza prowadzącego zbrojne zastępy na lud, obłąkany może, ale w dobrej wierze działający. Sługa Chrystusa musi stać na wyżynach prawdy chrześcijańskiej, bezwzględnej, aby mieć prawo każdemu stronnictwu wykazać błędy i wskazać drogę prawdziwą”.(od A – dotyczy powstania 1863r.)

    Na zakończenie cytat, w którym Bł. Arcybiskup jednoznacznie wskazuje nam, kto stoi za tymi zbrodniami na Narodzie Polskim:

    „żydzi są przez Boga nasłani do Polski, aby byli rynsztokiem, odprowadzającym w epoce giełdy, handlu i szwindlów
    wszystkie brudy, któremi czyste, rycerskie i do innych celów przeznaczone ręce polskie, kalać się nie powinny”.

    (Z. L. S. „Historja dwóch lat 1861- 1862”, t. IV. str. 89).

    Daję to wszystkim moim Rodakom i Braciom w Wierze Chrystusowej pod rozwagę.

  31. Antyposoborowie said

    A dziś posoborowy Kościół nie pamięta o Dmowskim, a czerwonego Piłsudskiego wychwala w niebogłosy!

  32. JO said

    ad.31. To Tradycjonalisci sa przeciwstawieniem dla Posoborowia. Naszym obowiazkiem jest zwierac szyki. Sw. Tradycja jest nasza Twierdza, ktorej uni nie przemoga i w tym jest nasza sila.
    Gajowka potwierdza, ze zaden uny nie wytrzymuje dlugo miejsca w obliczu Prawdy.

    Nadchodzi czas by wyniesc Tradycjonalistow na szczyt, bo ogien Prawdy nie moze swiecic sie pod „kocem” – to jest przykazanie!

  33. Boydar said

    „… Nadchodzi czas by wynieść Tradycjonalistów na szczyt …” – Pan JO (32)

    Czy orientuje się Pan może, jaką powierzchnię ma Mount Everest ?

  34. karlik said

    Ad.27
    „21 kwietnia Piłsudski, po długich namowach, zgodził się wreszcie na przybycie z Wiednia prof. Karla Wenckebacha, znanego specjalisty od chorób nowotworowych. Cztery dni później przeprowadzono badania. Diagnoza nie pozostawiała nadziei: nowotwór złośliwy wątroby nie nadający się do operowania..””

    prawda była taka :
    „Do umierającego Marszałka wezwano z Wiednia Wenckebacha.
    Wenckebach zbadał Marszałka, po czym zdumiony oświadczył polskim lekarzom:
    – Panowie, o co tu chodzi? Przecież to jest ewidentna kiła trzeciorzędowa.
    Na to jeden z Polaków odpowiedział:
    – Ależ my to wiemy, tylko w odróżnieniu od pana my nie możemy im/jemu tego powiedzieć.”

    więcej w książce lekarza
    Marek Kamiński „Ostatnia tajemnica marszałka Piłsudskiego”

  35. NICK said

    Dawno przypuszczałem. Teraz wiem. Żeś Pan ‚piłsudczyk’ Panie Guła. (20).
    Proszę zauważyć, że piłsudczykowości nie krytykuję.

Sorry, the comment form is closed at this time.