Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bereza Kartuska

Posted by Marucha w dniu 2015-11-13 (Piątek)

DZIEJE POLSKI (03) Tekst o sanacyjnym obozie więziennym w Berezie Kartuskiej pochodzi z jednego z komentarzy p. Nany. Jego treść jest zgodna z wieloma ustaleniami i przekazami historyków. Przytaczam w całości.

12 lipca 1934 roku – utworzono w Berezie Kartuskiej więzienie tzw. Miejsce Odosobnienia, które było przeznaczone głównie dla przeciwników politycznych Sanacji. Przetrzymywano w nim m.in. komunistów, endeków, ludowców a także nacjonalistów ukraińskich.

Niektórzy historycy uważają, że Bereza była obozem koncentracyjnym. Nawet przedwojenna prorządowa prasowa używała tego terminu.

Obóz mieścił się w budynku dawnych carskich koszar i został utworzony na mocy rozporządzenia prezydenta Ignacego Mościckiego z dnia 17 czerwca 1934 roku. Pomysłodawcą jego powstania był premier Leon Kozłowski, który przekonał do swych racji Marszałka Piłsudskiego. Bezpośrednim impulsem, który skłonił ówczesnego Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych do zgody na utworzenie obozu, było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, który zginął z ręki ukraińskiego nacjonalisty z OUN, Hryhorija Maciejki.

Gazeta Polska, organ prasowy Sanacji, pisała w wydaniu z 19 czerwca 1934 roku: „(…) Wiemy co natomiast musi być w Polsce, bo my tak chcemy. Musi być porządek. Musi być powaga i będzie. Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia – nie wystarczyło dla wszystkich (…)”.

Głównym organizatorem obozu był Wacław Kostek-Biernacki, były członek PPS, żołnierz Legii Cudzoziemskiej i pułkownik Wojska Polskiego. W końcu wojewoda poleski, któremu podlegał obóz. Biernacki właściwie kierował pracami obozu, osobiście przeprowadzał inspekcje, własnoręcznie wykonywał kary cielesne i stworzył niezwykle rygorystyczne przepisy dotyczące życia codziennego za drutami.

Pierwsi więźniowie trafili do obozu 6 lipca 1934 roku. Byli to członkowie opozycji, endecy (ND) z Krakowa, Antoni Grębosz i Bolesław Świderski. Zaraz po nich znaleźli się tam działacze nielegalnych lub zdelegalizowanych przez rządy sanacyjne Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Komunistycznej Partii Polski (KPP), czy Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR).

Jednak wkrótce osadzeni zostali członkowie partii opozycyjnych Stronnictwa Ludowego (SL) Wincentego Witosa, Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS), z której wywodził się Piłsudski, a nawet niezależni dziennikarze i publicyści, jak Stanisław Cat-Mackiewicz, który został osadzony za krytykę polityki zagranicznej państwa.

Aby znaleźć się w obozie wystarczyła decyzja administracyjna podejmowana przez ministra spraw wewnętrznych na wniosek wojewody. Osadzeni automatycznie byli skazywani na 3 miesiące pobytu w obozie bez prawa apelacji. Po 3 miesiącach władze mogły przedłużyć pobyt osadzonego o kolejne 3 miesiące. Choć są też znane przypadki rocznych pobytów w odosobnieniu.

Początkowo w Berezie Kartuskiej pracowało niewielu, bo zaledwie kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji, przed wybuchem II wojny te liczbę zwiększono do 300, gdyż przewidywano, że obóz stanie się obozem dla internowanych i potrzebny będzie liczniejszy personel. Osoba, która miała być umieszczona w Berezie, była zatrzymana w ciągu 48 godzin od momentu podjęcia decyzji o jej odosobnieniu przez policję, której zadaniem było także dostarczenie tej osoby do miejsca odosobnienia.

Więzień był przekazywany przed bramą personelowi obozu, a policjant dostarczający więźnia otrzymywał przy bramie potwierdzenie dostarczenia. Taki proceder sprawiał, że żaden z dostarczających więźniów policjantów nie wszedł na teren obozu. Po zarejestrowaniu, więźniów wielokrotnie przetrzymywano w areszcie blokowym, dopiero potem wysyłano ich do cel aresztanckich.

Trzeba pamiętać, że cele aresztanckie były przepełnione, panował tam okropny zaduch i smród. Betonowe posadzki cel polewano zimną wodą aby więźniowie nie mogli usiąść ani się położyć, bo w celach było 15 miejsc leżących, ale nawet 70 osadzonych na detencji. Nie było w celach ani stołów ani taboretów. Więźniowie zwolnieni z Berezy często mieli zaburzenia psychiczne, epilepsje, psychozy, szybko umierali, co może wskazywać tak na wyniszczenie jak i na podtruwanie.

Każdy nowy więzień miał zakładaną swoją kartę personalną, która była następnie umieszczana w archiwum obozowym. W karcie znajdowały się: imiona i nazwisko zatrzymanego, imiona rodziców, wyznanie, datę i miejsce urodzenia, zawód, miejsce zamieszkania oraz obywatelstwo. Zaznaczano przyczynę umieszczenia w obozie, inną działalność, za którą umieszczony był karany oraz datę umieszczenia w obozie i datę zwolnienia (planowanego lub rzeczywistego).

Zaraz po przybyciu do obozu więzień był kierowany do komendanta obozu, potem przeprowadzana była rewizja, konfiskowano na czas pobytu w obozie większość przedmiotów osobistych.

Nie był ten obóz w Berezie miejscem masowej zagłady, jakimi była większość obozów hitlerowskich, ale był ośrodkiem wyrafinowanego terroru, przy pomocy bezprzykładnego bicia, katorżniczej pracy, ćwiczeń fizycznych przekraczających siły człowieka, nieustannego maltretowania tak pod względem fizycznym, jak i moralnym – to jest całkiem pewne.

Historycy dowiedli, że większość, 80-90 procent więźniów przetrzymywanych w Berezie stanowili komuniści i socjaliści różnych narodowości.

Z początkiem 1938 roku osadzono w Berezie Kartuskiej na politycznej detencji ponad 4,5 tysiąca Ukraińskich nacjonalistów, co wskazuje, że obóz rozbudowywano. Od wiosny 1939 roku zaczęto osadzać w obozie również kobiety. We wrześniu 1939 roku w obozie przebywało 7 tysięcy internowanych na rządowej detencji: 4,5 tysiąca Ukraińców i 2 tysiące Niemców, w tym wszystkim 360 kobiet.

Byli wśród uwięzionych także kryminaliści, nie tylko komuniści i socjaliści czy skrajni, radykalni narodowcy i ukraińscy nacjonaliści.

Wszystko to świadczy o faktycznie bardzo dużej pojemności obozu i daje podstawy do podejrzeń, że liczba więźniów z lat poprzednich była zaniżana, a oficjalne raporty podawały tylko np. liczbę tych co ich zwolniono czy zwerbowano do współpracy lub byli niegroźni dla ustroju sanacji, podczas gdy reszta formalnie „zaginionych” mogła być zabijana i grzebana w okolicy.

Problemem jest to, że o Berezie Polacy wiedzą tyle, co Rosjanie o Katyniu, czyli prawie nic.

Ten rozdział o organizacji obozu został opracowany głównie na podstawie raportu komisji powołanej w związku z wynikami kampanii wojennej z 1939 roku, pod kierownictwem prof. Bohdana Winiarskiego, która w 1940 na emigracji zajmowała się między innymi przypadkami łamania praw człowieka przez rządy sanacji w Polsce.

Liczebność jednorazowo osadzonych w Berezie wahała się od 100 na początku do ponad 600 więźniów w rozkwicie łagru. Przy trzech miesiącach pobytu to od 400 do 1200 osób rocznie, ale wielu wracało ponownie. Numery, które otrzymywali przybyli w 1939, zbliżały się do 3000, ale nie wiadomo czy to rzeczywiście była numeracja od początku istnienia obozu.

W 1936 było wedle oficjalnych danych 369 osadzonych, w tym 342 uznanych za komunistów. W całym okresie istnienia Berezy można się doliczyć 71 narodowców z imienia i nazwiska. Żydów wysyłano do Berezy przede wszystkim z oskarżenia o nadużycia finansowe, w tym za niepłacenie podatków. W ostatnim okresie wysyłano tam też Niemców.

Do Berezy trafiali ci, których z braku dowodów winy nie można było postawić przed sądem. Groźba wysłania do Berezy była też formą wymuszania zachowań korzystnych dla władz. Niektórzy badacze uważają te dane za zaniżone. W jednej izbie czyli celi znajdowało się około trzydziestu więźniów.

Przybywający, po wstępnych formalnościach, w czasie których obrzucano ich wyzwiskami, pobierano im odciski palców, kierowani byli do izby przejściowej na kwarantannę, która trwała 3 dni. Izba przejściowa była nieumeblowana, okna do połowy były zabite dyktą, a górne były otwarte, przez co w zimie panowała tam zawsze temperatura poniżej zera. Podłoga była betonowa.

Przez cały dzień więźniowie musieli stać zwróceni twarzami do ściany. W nocy mogli położyć się bez przykrycia na betonowej podłodze, jednak co pół godziny policjant budził osadzonych, każąc im wstawać, stawać pod ścianą w szeregu, odliczać, biegać, padać, skakać. Po tym więźniowie mogli znowu położyć się na pół godziny. Jakiekolwiek uchybienie w postawie, które dowolnie oceniał policjant, powodowało natychmiastowe bicie pałką. Zresztą w izbie tej bito więźniów stale bez jakiegokolwiek powodu oraz masakrowano ich do krwi.

Gimnastykę prowadzili policjanci lub „instruktorzy” rekrutujący się z więźniów kryminalnych. Chcąc się zasłużyć, byli często okrutniejsi niż sami policjanci. Była ona jednym z największych udręczeń zarówno ze względu na długotrwałość (siedem godzin dla tych, których nie kierowano do pracy, i brak przerw), jak i prowadzenie jej systemem karnych ćwiczeń wojskowych, stosując ciągle komendy »padnij«, »czołgaj się«, urządzając całe godziny biegów itd. Celem tych ćwiczeń było osiągnięcie największego zamęczenia i udręczenia więźnia.

Spośród „ćwiczących” wybierano specjalną grupę, ironicznie nazywaną „podchorążówką”.
Kierowano do niej opornych tych, których policjanci uznali za opornych i nowo przybyłych. Grupa ta ćwiczyła albo na sali służącej w lecie za pracownię betoniarską gdzie każde poruszenie podnosiło z podłogi tumany betonowego kurzu leżącego grubą warstwą do 5 cm i powodowało duże trudności w oddychaniu lub za rogiem bloku mieszkalnego, w miejscu, gdzie z ustępów wypływała uryna, rozlewając się w wielkie kałuże. W dniach odwilży ćwiczono tam czołganie się. Więźniowie musieli poruszać się biegiem. Nie wolno im było ze sobą rozmawiać. Policjanci zwracali się do nich obraźliwe. Palenie było zabronione.

Torturą było nawet wypróżnianie się w tym obozie koncentracyjnym zwanym miejscem odosobnienia. Tę czynność fizjologiczną można było załatwić tylko raz na dobę, rano po obudzeniu. Zatem 20 ludzi stawało w pokoju z betonową podłogą i na komendę każdy z nich miał obowiązek rozpiąć się, załatwić się i zapiąć się w ciągu kilkunastu sekund, co było oczywiście czasem niewystarczającym, wobec czego ludzie stale chodzili z niewypróżnionymi żołądkami, co było dolegliwe szczególnie przy kilkugodzinnej gimnastyce. Konieczność trzymania moczu i kału powodowała awarie za które okrutnie bito, a i taki ubrudzony moczem czy kałem śmierdział wszystkim, nie mógł się wyprać.

Do prac obozu więziennego należało czyszczenie ustępów dokonywane małą szmatką, a więc w praktyce gołymi rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem. Za najbardziej uciążliwą pracę uznawano pompowanie wody, które odbywało się przy użyciu kieratu. Orczyki były tak przymocowane, że więźniowie musieli pracować w głębokim pochyleniu. Kazano wykonywać również prace całkowicie bezsensowne jak kopanie i zasypywanie rowów, przenoszenie ciężkich kamieni z jednego miejsca na drugie miejsce, a po skończeniu w odwrotną stronę.

Więźniów poganiano i batożono, bito pałkami gdy zasłabli i zwolnili pracę.

Pobudka była o 4 rano, pół godziny później śniadanie (niesłodzona kawa zbożowa lub żur i 400 gramów czarnego chleba na cały dzień. O 6.30 rozpoczynała się „praca” lub „gimnastyka”, które trwały do godziny 11. Obiad podawano o 12, składał się z gorącego płynu bez tłuszczu i porcji ziemniaków. Po obiedzie kontynuowano zajęcia. Kolację podawano o godzinie 17 i składała się z niesłodzonej kawy zbożowej lub żuru. Przygotowania do snu zarządzano o 18.30. Racje żywnościowe były niewystarczające, więźniowie obozu Berezy pozostawali wiecznie głodni, a nie zezwalano na paczki od rodzin. Nie było widzeń z rodziną.

Osadzeni przebywali w obozie we własnych ubraniach, które bardzo szybko niszczyły się, i z braku możliwości prania i czyszczenia okropnie śmierdziały, powodując dodatkowy dyskomfort w postaci smrodu z przepocenia i niemycia.

W nocy przeprowadzano tak zwane rewizje, w czasie których wszyscy więźniowie musieli się rozebrać do naga i przejść przez korytarz biegiem do jednej z sal. W czasie przechodzenia byli bici pałkami. W tym czasie kipiszowano ich cele czyli dokonywano rewizji pomieszczeń. Rzeczy osobistych oprócz ubrania nie posiadali.

Istniała możliwość szybszego niż po trzech miesiącach opuszczenia obozu pod warunkiem podpisania tzw. deklaracji lojalności czyli „lojalki” wobec sanacji. Wiele osób, które podpisały tą deklarację, po opuszczeniu obozu kontynuowało działalność polityczną, za co z powrotem były umieszczane w obozie.

Po 1938 roku wprowadzono nową deklarację, która zakładała, że, aby zostać zwolnionym z odbywania kary, należy złożyć szczegółowe i zweryfikowane zeznania dotyczące dotychczasowej działalności oraz wyrazić zgodę na penetrację środowiska, w którym się dotychczas działało.

Inną drogą do wcześniejszego opuszczenia obozu było uzyskanie zgody na zwolnienie ze strony MSW, wydawanej na podstawie próśb rodziny czy współpracowników uwięzionego. Teraz już wiemy skąd areszt wydobywczo- śledczy na 3 miesiące, tyle, że przedłużany, jak dotąd w Polsce nawet do 5-7 lat w praktyce śledczej.

Jedynym dniem wolnym od pracy była niedziela. Tylko wtedy więźniowie mogli pisać listy do rodzin, ale były ostro cenzurowane i często niszczone. W niedzielę odbywało się także religijne nabożeństwo rzymskokatolickie, można było korzystać z biblioteki, w której znajdowały się wszystkie dzieła wodza Józefa Piłsudskiego, mówiące m. in. o taktyce wojennej.

Istniał okrutny przymus uczestniczenia w niedzielnych mszach w obrządku rzymskokatolickim, mimo że większość więźniów była grekokatolikami bądź ateistami. Sporo więźniów sanacyjnego „dołka” było także wyznania mojżeszowego. Wszyscy musieli poświęcić co najmniej pół godziny tygodniowo na propagandową lekturę, np. „Pism” wodza Piłsudskiego. Tak uczono trzech wartości sanacji: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Najbardziej bodaj znani więźniowie Berezy, to autorzy wspomnień – Edward Wreciona i Władysław Makar, a także Osyp Kohut, poseł na sejm 1928-1930 czy Arseniusz Ryczyński, lekarz z Wołynia.

We wrześniu 1939 roku, kiedy Bereza przestała istnieć, na 7 tysięcy więźniów ponad połowę stanowili Ukraińcy. Może to świadczyć o kondycji stosunków polsko- ukraińskich w tym okresie. Obóz owiany był tajemnicą, a publiczne opowiadanie o nim przez byłych więźniów mogło skończyć się powrotem do Berezy i „specjalnym traktowaniem” oznaczającym uśmiercenie. Stanisław Cat Mackiewicz, były łagiernik używa wobec Berezy określenia „ogród tortur”.

Więźniowie z najcięższych więzień w Polsce mówili, że wolą tam siedzieć rok, niż w Berezie Kartuskiej miesiąc, a przecież w Berezie nikt naprawdę nie wiedział ani za co siedzi, i jak długo będzie jeszcze siedział. W Berezie było mnóstwo ludzi kompletnie niewinnych, tak samo wśród kryminalnych jak politycznych, wystarczała zemsta jakiegoś przodownika policyjnego lub pisarza gminnego, aby osadzić kogoś w Berezie. Członkowie Stronnictwa Narodowego porównywali do Berezy nawet słynną Bastylię, więzienie dla przestępców politycznych i osób niewygodnych dla państwa z okresu Francji Burbonów.

Złą sławę w pamięci więźniów pozostawiali zwłaszcza posterunkowi Mieczysław Sitek – podczas wojny w Policji Polskiej w Generalnej Guberni, Mieczysław Markowski – stracony potem w Miednoje i starszy przodownik Szymborski.

Wielu funkcjonariuszy i oprawców z Berezy to dzisiaj wielcy bohaterowie straceni w Katyniu czy Miednoje, co warto także pamiętać, kto za co i kiedy zginął. Policjanci z nadzoru łagru w Berezie zdążyli we wrześniu 1939 roku opuścić obóz, gdy nadeszła Armia Czerwona lecz większość z nich trafiła później i tak do Ostaszkowa – w drodze na Katyń, a większość więźniów, zwłaszcza komunistów i Niemców, Czerwonoarmiści uwolnili robiąc w tym wypadku na pewno za dobroczyńców.

Przez obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej przewinęło około 16 tysięcy więźniów. Zmarło oficjalnie 21 osób. Należy jednak pamiętać, że statystyki obozowe nie uwzględniały osób, które zmarły z wycieńczenia lub chorób tuż po wyjściu na wolność.

O obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej niewiele się mówi w Polsce po 1989 roku, bo istnieje obawa, że laikowi słowo „obóz” skojarzy się z Oświęcimiem lub z Dachau albo Katyniem. Choć profesor Timothy Snyder z Yale University uznaje obóz w Berezie za obóz koncentracyjny, tak samo uważał noblista Czesław Miłosz.

Celem obozu koncentracyjnego takiego jak Oświęcim było masowe wyniszczanie ludności. Bereza miała głównie na kilka miesięcy usuwać osoby niebezpieczne dla zachowania spokoju w państwie i zastraszenia ich oraz zmuszenia do współpracy z Ojczyzną.

Poleski obóz koncentracyjny można i trzeba oceniać negatywnie, można i trzeba jego władze winić za szykany, za trudne warunki, rząd za podjęcie morderczej decyzji w 1934 roku, ale nie da się skali przedsięwzięcia Berezy Kartuskiej porównywać do Auschwitz-Birkenau. Nigdy nie stawiała sobie za cel masowego mordowania ludzi niewygodnych dla II RP i sanacji, chociaż w kilku przypadkach można mówić o docelowej likwidacji.

http://jeznach.neon24.pl

Komentarzy 25 to “Bereza Kartuska”

  1. JerzyS said

    Myślę, że pan prezydent Duda razem z panią premierzycą ich opiekunem J. Kaczyńskim udadzą się do Berezy Kartuskiej i ogłoszą ją miejscem pielgrzymek!

  2. Antares said

    80-90% stanowili komuniści i socjaliści, około 4,5 tys.nacjonalistów ukraińskich. I w czym problem? Co? mieli się z nimi cackać. Oczywiście można ubolewać ze trafiali tam polscy patrioci ale przeważającą część to po prostu komunistyczni zdrajcy. Dziś co?, byle banderowiec może nam w własnym kraju napluć i jeszcze ordery dostanie. Myślę, że taka Bereza w Polce znowu by się przydała.

    Problem, Panie Antares, nie tylko w pozostałych 10-20%. Problem leży w praworządności. Państwo, które dziś łamie własne prawa, choćby w dobrej intencji, jutro złamie je w złej intencji.
    Admin

  3. […] Źródło: Bereza Kartuska […]

  4. JerzyS said


    Białoruska telewizja o „polskim obozie koncentracyjnym” w Berezie Kartuskiej

    Pułkownik Wacław Kostek Biernacki

    Żołnierz Polskiej Organizacji Wojskowej i I Brygady Legionów Polskich. W okresie od sierpnia do grudnia 1914 pełnił funkcję szefa Żandarmerii I Brygady Legionów. W sierpniu 1930 mianowany komendantem twierdzy brzeskiej. W latach 1932-1939 był wojewodą poleskim. Odpowiadał za organizację i nadzór nad miejscem odosobnienia w Berezie Kartuskiej. 2 września 1939 R. został mianowany na funkcję Głównego Komisarza Cywilnego przy Naczelnym Wodzu.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%8

    Jedzie na Kasztance
    Pieśń o Wodzu miłym

    Autor Wacław Kostek Biernacki

    Jedzie, jedzie na kasztance
    Siwy strzelca strój.
    Hej, hej, komendancie,
    Miły wodzu mój!

    Gdzie szabelka twa ze stali?
    Przecież idziem w bój,
    Hej, hej, komendancie,
    Miły wodzu mój!

    Gdzie twój mundur jeneralski,
    Złotem naszywany?
    Hej, hej, komendancie,
    Wodzu kochany!

    Masz wierniejszych niż stal chłodna
    Młodych strzelców rój,
    Hej, hej, komendancie,
    Miły wodzu mój!

    Nad lampasy i purpury
    Wolisz strzelca strój,
    Hej, hej, komendancie,
    Miły wodzu mój!

    Ale pod tą szarą bluzą
    Serce ze złota,
    Hej, hej, komendancie,
    Serce ze złota!

    Ale błyszczą groźną wolą
    Królewskie oczy,
    Hej, hej, komendancie,
    Królewskie oczy!

    Pójdziem z tobą po zwycięstwa
    Poprzez krew i znój,
    Hej, hej, komendancie,
    Miły wodzu mój

    Kategoria
    Edukacja
    Licencja

  5. Codreanu said

    Można nie przepadać za Piłsudskim i sanacją, ale Bereza by się przydała dla renegatów typu Michnik i wielu innych.

  6. Boydar said

    Przed literą Be jak Bereza jest litera A jak Auschwitz, Panie Codreanu. Lepsze jest wrogiem dobrego. A „ogród tortur” to nie sanatorium. Jest powiedziane „nie będziesz mordował”; i żadne „przydałaby się” nie jest adekwatne. Szechtera trzeba albo powiesić albo wyeksportować. A nie utrzymywać z naszych podatków w jakiejś kolejnej Berezie i robić kolejnym męczennikiem judaizmu. Już Breivika posadzili, teraz strasznie mu wszyscy współczują braku najnowszego laptopa.
    —-

    Jak się to (artykuł) czyta, jedną z myśli przychodzących jest PO CO. Liczba 4,5 tysiąca tzw. Ukraińców jest dominująca. Oni wszyscy (prawie wszyscy, nie znam liczby) wrócili „do siebie”, przekazali swoim „prawdę” o „Polaczkach”. Zaowocowało wkrótce.
    Wzmianki o „obsłudze” Berezy w kontekście Katynia czy Miednoje też nie są tylko „wzmiankami”. Nie chcę szarpać niczyich uczuć, ale Ambasador mógł mieć więcej racji niż nam się zdaje mówiąc „a co było robić ?”.

  7. zzzzzz said

    nie spodziewalem sie ze cos takiego moze byc opublikowane we wspolczesnej Polsce-gratulacje za odwage dla pana Jeznacha. To chba aby ostrzec co sie teraz zacznie dziac,,,, przecie to juz sie dzieje na tzw Ukrainie a przeciez pisuar w calej rozciaglosci i bez zastrzezen stoi za bandera.. wiec??????????????

  8. Boydar said

    Sądzi Zzzzzz że Leon się nie bał ?

  9. klimek said

    od 2 ! Antares ! Pisze pan zwyczajne idiotyzmy ! I to pisze pan jeszcze z nadeta glupkowta buta i zacietrzewieniem ! 1) Jak tacy Ukraincy doswiadczyli takich lajdactw od bydlakow i skurwysynow kolesi Pilsudskiego to nie dziwmy sie pozniej ze rabali Polakow siekerami 2 ) Nie moze jakis glupek jak starosta powiatu ( nie decydowal minister ani wojewoda jak twierdzi autor !) wydawc ukaz tego czlowieka zamknac w obozie i basta ! I to zamknac w zasadzie bezterminowa nie zadne jakies tam ograniczenia jak wydumal autor artykulu ! I to wszystko wedlug ciebie czlowieku jest o ,kej ! No gratulacje dla twojej oglady i zasad moralnych ! Czy ty je wogle posiadasz ? Raczej nie !

  10. Marucha said

    Re 7:
    Nie jest tak źle. P. Jeznach nie jest pierwszy.
    Zob:
    https://marucha.wordpress.com/2011/07/09/bereza-kartuska-1934-1939/
    https://marucha.wordpress.com/2014/09/27/bereza-kartuska-czarna-karta-historii-ii-rp/

  11. Antares said

    Ad9. Panie Klimek. Czy Bereza była czy by jej nie było i tak ukraińcy zrobiliby z nami to samo. Ten naród od wieków delikatnie nie darzył nas sympatią, a do tego dodatkowo doszło jeszcze hitlerowskie podjudzanie. A propo komunistów, to co z tymi skurwielami wg pana powinno się zrobić?, około 70-80% członków ówczesnej komunistycznej partii Polski to żydki, którzy po wojnie na sowieckich czołgach wrócili do Polski i jako UB katowała naród. To pan ma w sobie jakąś fałszywą litość dla zbrodniarzy, dla skurwili nie powinno się mieć litości. Dobrym przykładem jest również anulowanie przez ówczesne władze RP wyroku śmierci na banderze. Kto wie jak potoczyła by się historia na Wołyniu gdyby gnoja zabili.

  12. Macko said

    Pozostaje jednak sprawdzic, czy to wszystko to prawda… pare innych zupelnie niezaleznych zródel by sie przydalo.

  13. Plausi said

    Dowodem demokracji

    II Rzeczpospolitej jest Bereza Kartuska, największa demokracja świata, USA, praktykuje BK w Guantanamo. Zasługa naczelnika dla niepodległości jest ewidentna, dziś mamy równie zasłużonych z NSZZ „S”.

    „Niektórzy historycy uważają, że Bereza była obozem koncentracyjnym.” Dodajmy, że wzór takich obozów sięga XIX w, z jego wynalazca uważa się hiszpańskiego generała Weylera. Idea ta zachwyciła tak dalece Brytyjczyków, że dla ludności burskiej, t.zn. wyłącznie kobiet, dzieci i starców utworzyli pierwszy prawdziwy KZet w XX wieku. Udało się im osiągnąć śmiertelność na poziomie 30%.

    „Bezpośrednim impulsem, … było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego, który zginął z ręki ukraińskiego nacjonalisty z OUN, Hryhorija Maciejki. ” jednakże
    „Pierwsi więźniowie … to członkowie opozycji, endecy (ND) z Krakowa, Antoni Grębosz i Bolesław Świderski.”, czyż dzisiejsza młoda polska demokracja nie powinna sobie wziąć tego za wzór ?

    Najczęściej jednak są „Bezpośrednim impulsem” tzw. „false flag operations”, które prowadzą do ograniczenia czy łamania praw przez elitę władzy. Inwazja migrantów na UE ma wszelkie cechy takiej „false flag operation”. Być może, że siły desantu wykonały wczorajszą operację w Paryżu. Możemy spokojnie oczekiwać następny, dokonano przerzutu dosyć kadr.

  14. adsenior said

    Tak to bohater narodowy, Piłsudski, okazywał jaki to z niego demokrata!

  15. Boydar said

    Wiecie co … ja tak patrzę na te czasy okupacji sowieckiej i patrzę i widzę, oczami wyobraźni, trochę pamiętam, mieszkałem obok jednostki. Ruskie wojsko było w koszarach, bo było. Ale z tych koszar to ono wcale nie wychodziło. Może gdzieś w Legnicy, ale tam całe miasto było jednym wielkim garnizonem. Czyli Krasna Armia była w Polsce a jakby jej nie było praktycznie. Natomiast realna władza była, i rządziła. Nie wiem czy z ręką na sercu można powiedzieć, że ruskie wojsko stało na straży tej władzy. Dlaczego to piszę i akurat tutaj. Bo „pomimo” rzekomego tępienia Piłsudskiego przez oficjalne czynniki (co wielu może potwierdzić) zadziwiającym zbiegiem okoliczności w każdej najmniejszej pipidówce jest coś imienia Ziuka. Jak nie aleja to ulica, jak nie ulica to plac, jak nie plac to chociaż skwer. I zaczęło się to wielbienie pana marszałka tylko trochę wcześniej niż w chwili, kiedy podobno Bolek zatrzasnął szlaban za ostatnim ruskim sołdatem. I ja tak sobie myślę, że oni poszli, bo tu już nie było sensu stać na żadnej straży. Przeciwko nadciągającemu niebezpieczeństwu armia, nawet sowiecka nie mogła poradzić nic. I zastosowano stary, ruski manewr, dokładnie jak z Hitlerem, puszczono przeciwnika na żywioł. Masz, żryj, w końcu sam zdechniesz. Nie wiem kto powiedział „czas zrobi wszystko, za mnie i za moją armię”, ale był to chyba któryś z rosyjskich generałów, i chyba te słowa są zawsze aktualne.

  16. bolko said

    I dobrze ze byla taka Bereza Kartuska . Nic w tym zlego , Dzis tez by sie przydala nie jednemu zdrajcy , A pan Maruch to na czyicj uslugach jest? Panstwo bylo Mlode dopiero zreby panstwowosci powstawaly a maruderow nie brakowalo tak jak idzis , Pan Marucg tez z Sowietami sympatyzuje , Czyz nie ? Choc I do Jankesow tez zaufania nie mam . Bo zadne Rzady nie rzadza tylko wielkie korporacje,

    Pan „Maruch” jest na usługach prawdy.
    Czym różni się od różnych wypierdków, bolków etc.
    Admin

  17. Boydar said

    Tak, Bolko, tak. Bić kur.wy i złodziei. Tylko alfonsów i paserów nie ruszać, pod żadnym pozorem !

  18. Macko said

    Dalej nikt nie podal innych, niezaleznych zródel komunikatów o Berezie.
    To co napisane, to nie informacja, to tylko komunikat. Dopiero po skrzyzowaniu WIELU komunikatów z NIEZALEZNYCH zródel bedziemy mieli INFORMACJE, czyli obraz dosc przyblizony, tego co sie w Berezie dzialo. Ma ktos linki do wspomniej wiezniów? Zpierwszej reki????
    Nie to ze nie wierze, ja, na razie, NIE WIEM jeszcze jak tan na prawde bylo.

    Boydar – w Legnicy tez nie widywalo sie Ruskich na ulicach. Czasami, ale tak jak czarnego czy zóltego – o! tami idzie jakis dziwny.
    Pilsudski jednak do powstania Polski sie przycznil. Bajzel zydowski ukrócil jak wzial wladze. A stal sie pariasem, jak zabronil wojskowym i wyzszym funkcjonariuszom rzadowym nalezec do MASONERII! Po wizycie Mistrza Kawalerów Maltanskich który mu ukazal jak wredna robote antypolska robia masoni.

  19. RomanK said

    ad 16. Bolko…puknij sie siekiera w to miejsce, gdzie normalni ludzie maja leb!
    Jesli pozbawiaja ludzi wolnosci bez waznego wyroku sadowego, bez procesu…na podstawie decyzji administracyjnej….

    To wiesz co to jest????? To znaczy, ze wladza, ktora sie tego dopuszcza uwaza cie za bydle! I traktuje- jak bydle!

    Jesli teraz, tak osadzonego – dopuszcza sie wobec ciebie tortur, nie daje zrec i nie da ci sie spokojnie wysrac….to traktuje cie gorzej niz bydle…a w takich przypadku bydleta bierze w ochrone prawo!
    W Berezie siedzial moj dziadek, bardzo krotko co prawda, pare tygodni.. ja siedzialem dokladnie w takich samych warunkach,o wiele dluzej- bo Jaruzel powtorzyl wynalazek Moscickiego…osadzony na podstawie decyzji administracyjnej, bez sadu i wyroku , nie wiadomo na jaki okres czasu,,,w kryminale w warunkach z jakich 5 lat wczesniej z wyrokami ponad 20 lat usunieto ciezkich kryminalistow a wpakowano nas….bez wyrokow.
    Tobie i tobie podobnym zycze z calego serca ,zebys takich czasow i rzadow dozyl. Zaslugujesz na nie- jak malo kto!

    ad 10.
    Panie Gajowy… ile to tematow poruszala Gajowka lata temu:-))) , ktore dzis odkrywczo publikuja odkryfcy:-))) dla odkrytych:-))))
    Dla mnie bardzo wartosciowe sa komentarze…pod tymi starymi tematami…mozna wlasnie po latach ocenic ich trafnosc:-))))

    Bereza nie byla pomyslem Pilsudzkiego…zreszta od podpisania decyzji w 34 roku w czerwcu..do smierci Pilsudzkiego w maju 35 nie minal nawet rok. Jak wiele zlego wyrzadzila banda przydupasow…i jak wiele zaszkodzila dobremu imieniu samego Pilsudzkiego..mowilo wielu ludzi…. w tym moj dziadek..ktory do zwolennikow Pilsudzkiego nigdy nie nalezal,

  20. Boydar said

    „co było robić ?”

  21. Marucha said

    Re 19:
    Panie Romanie, cóż dodać dla zwolenników łamania prawa przez najwyższe władze?
    Coś strasznego stało się z niektórymi ludźmi….

  22. Siekiera_Motyka said

    „II Rzeczpospolitej jest Bereza Kartuska, największa demokracja świata, USA, praktykuje BK w Guantanamo.”

    Tak jest !!!

    „„Pierwsi więźniowie … to członkowie opozycji, endecy (ND) z Krakowa, Antoni Grębosz i Bolesław Świderski.”, ”

    Mamy dobry przykład tego z 2012 roku !!!! Siedział 3 Lata a później NIC !!!!!!!!!!!!

    „Sąd znów nie znalazł podstaw, by zwolnić z aresztu Macieja Dobrowolskiego oskarżonego o udział w przemycie marihuany z Holandii. Obciążony zeznaniami świadka koronnego siedzi od blisko trzech lat”

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34889,17217168,Kibic_Legii_siedzi_juz_trzeci_rok__Sad_przedluzyl.html#

    A oto co niby Adasi powiedział na ten temat,

    „W niedawnym wywiadzie w programie Lisa niejaki Michnik odniósł się do tej sprawy:

    – Panie Adamie, czy to prawda, że w Polsce kibole siedzą przez trzy lata w wreszcie?
    – Panie Tomku, ja byłem niedawno z synkiem na pokazie ogni sztucznych, nas nawet nikt nie aresztował, to wierutne kłamstwa! Dodam, że pisowskie.
    – Panie Adamie, z ust mi pan to wyjął. „

  23. Macko said

    Panie Romanie, a co Panu opowiadano o Berezie? Pokrywa sie z tekstem?

  24. Macko said

    Pozostaje jednak sprawdzic, czy to wszystko to prawda… pare innych zupelnie niezaleznych zródel by sie przydalo.
    Panie Romanie, a co Panu opowiadano o Berezie? Pokrywa sie z tekstem?
    Macko

  25. Macko said

    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/07/26/jak-wygladal-zwyczajny-dzien-w-berezie-kartuskiej/
    http://www.legitymizm.org/mlodziez_imperium/MI0017/zasoby/11.html
    Pobyt w Berezie Kartuskiej wspomina Józef Soroka jako „wychowywanie go na patriotę” – „wystawia łeb chyba najgorszy kat Berezy, przynajmniej ja go tak oceniałem, Klusek. Przez cały czas mego pobytu w Berezie byłem jego ofiarą, wszędzie, gdzie mnie dopadł, bił, było to po prostu jego pasją.” 3 Po wyjściu z Berezy Józef Soroka powołany został do wojska – 27 dywizji stacjonującej w Kowlu. Przed wyjazdem na front poddany został oględzinom lekarskim – ” lekarz wojskowy w randze majora zwrócił uwagę na żółte pręgi na moich plecach i zapytał: „co mają znaczyć te „kiełbasy” na plecach?” Odpowiedziałem mu, że to są „lekcje wychowawcze…”4
    Sposób obchodzenia się z zatrzymanymi przez służbę więzienną pozostawiał wiele do życzenia, traktowani przedmiotowo, bici za najdrobniejsze przewinienie, a często bez przyczyny, wszyscy, którzy tam się znaleźli przeszli twardą szkołę życia. To, co pozwoliło im przetrwać – to niezachwiana wiara w słuszność wyznawanych poglądów, którym poświęcili się bez reszty, nadzieja w lepsze jutro, sprawiedliwość, która miała kiedyś nastąpić. Obraz panujących w Berezie relacji więzień – służba więzienna oddaje wymowna wypowiedź Józefa Soroki:” za co przyszedłeś? [rozmowa strażnika z zatrzymanym]. O ile aresztowany odpowiedział, że nie wie padał rozkaz „skłon!”, i Klusek z całą siłą walił pięć pał w siedzenie. I znów pytanie: a teraz wiesz za co ?…, a jak więzień połapał się, że trzeba powiedzieć , że „za komunizm”, wówczas Klusek z uśmiechem mówił: „trzeba ci było s…synu od razu tak mówić.”5
    Więźniowie przebywający w Berezie Kartuskiej pracowali w różnych grupach zawodowych przy wszystkich niemal robotach na terenie obozu: w betoniarni, w pralni (tutaj szli tacy, którzy nie mieli już sił ciągnąć nóg za sobą – wspomina inny więzień, też z Zamojszczyzny – Jan Wójcik (nr obozowy 610), w kartoflarni. Więźniowie pracowali jako szewcy, kowale, blacharze, sprzątali pomieszczenia, w których przebywali policjanci – „można tam było czasem znaleźć w muszli klozetowej skrawek gazety. Należało go dokładnie wymyć, wygładzić, dobrze schować, aby policjanci nie znaleźli…, wieczorem zaczytywano się tymi strzępami, by skleić z nich obraz tego, co się działo na wolności.”6
    Najliczniejszą grupę stanowili betoniarze, osoby wyznaczone do niwelacji terenu, oraz grupa karno – ćwiczebna; strzegła ich policja uzbrojona po uszy. Jan Wójcik podaje teksty pieśni śpiewanych podczas jego pobytu w obozie: białoruskiej, która kończyła się słowami:

    „Nam nie straszny gumowyje pałki,
    „Padnij”, „czołgaj”, areszt, post,
    My nie sahniom pierad faszyzmam karki,
    My jszli i budziem iści na prost.”7

    oraz polskiej, śpiewanej przez grupę betoniarzy, w której pracował:

    „Kostki twarde muszą być w bereskiej betoniarni,
    Co dzień pałą płacą nam, co tydzień raport karny.
    Czego stoisz, bój się Boga, komendanta pana,
    Ma przyjechać delegacja, mówią z Lewiatana.”8

    Komendantem obozu, w okresie gdy przebywali tam Józef Soroka i Jan Wójcik był pułkownik Kamola – Kurhański (lub Kostka – Biernacki, taką wersje nazwiska podaje Józef Soroka). Więźniowie reprezentowali sobą różne ugrupowania polityczne, wywodzili się z różnych środowisk, zróżnicowani byli pod względem wieku i wykształcenia. Obok rdzennych Polaków w Berezie odsiadywali swoje wyroki Żydzi, jeden z nich – Mendel Skrobek zwolniony w 1935 roku jako pierwszy opublikował w Paryżu broszurę o straszliwych warunkach panujących w obozie.

Sorry, the comment form is closed at this time.