Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wojna informacyjna

Posted by Marucha w dniu 2015-12-05 (sobota)

[Artykuł z 2011 roku.
Zastanawiałem się, czy w ogóle go zamieszczać, ponieważ zawiera wielce niechrześcijańskie sformułowania,  jak „manipulowanie ludźmi”, „kontrolowanie społeczeństwa”, „sterowanie społeczne” itd. – o których lepiej na wszelki wypadek nic nie wiedzieć, aby nie zbrukać naszych umysłów i czystych serc.
Admin]

Wojny można podzielić na dwie kategorie: wojny energetyczne i wojny informacyjne.

Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytego oręża. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.

W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg, „kiedy pancerne zagony przerywają linię frontu i omijając punkty oporu, zmierzają prosto przed siebie, w głąb terytorium wroga, do jego miast, mostów, fabryk, lotnisk, portów, magazynów, ośrodków łączności i dowodzenia.”[1]

W wojnach informacyjnych „narzuca się przeciwnikowi swoją wolę innymi środkami niż działania militarne”.[2] Obezwładnia się go informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.

W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość.

W pierwszej fazie, wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnych fazach, burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu, przekonując, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem, a nie żyć zaściankową przeszłością.

*                       *                        *

W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”

W węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferach:

  • skuteczności informacji,
  • pełni informacji,
  • wiarygodności informacji.

Działania destrukcyjne w tych trzech sferach prowadzone są osobno lub jednocześnie, w trakcie procesów:

  • przyjmowania informacji,
  • przetwarzania informacji,
  • wykorzystywania informacji.

Procesy przyjmowania, przetwarzania i wykorzystywania informacji są istotnymi elementami mechanizmu podejmowania decyzji. Dlatego podanie zafałszowanych, wypaczonych, zniekształconych, czy niewiarygodnych informacji utrudnia, a nawet uniemożliwia podejmowanie efektywnych decyzji administracyjnych oraz poprawną realizację tych decyzji.

Jedna z amerykańskich definicji wojny informacyjnej mówi o „ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych. W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp. Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora.

Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym, to „przełknięcie” może być świadome – w zamian za określone profity, lub nieświadome – wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia się otrzymywaną informację. Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos. Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.

Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu. Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte, często w sposób podstępny i niejawny, środki masowego przekazu przeciwnika.

Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, a jeszcze lepiej bez poglądów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp. Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na terytorium przeciwnika tak wielką liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejściowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo świadomymi lub półświadomymi agentami.

Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielką liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogą sterowania społecznego.[3]

*                       *                        *

Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osiągnięcia określonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli, działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia, propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie, itp.

Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.

Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporządkować sobie obywateli innego państwa i za ich pośrednictwem przejąć kontrolę nad całą strukturą i substancją państwową.

W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.

Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium. Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulującego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniając fakt i mechanizm werbunku. „Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowaną marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań korzystnych dla dezinformującego. Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformującego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju.

Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego (np. rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

Manipulacja informacją polega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogą pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzą, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklają one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskują lub przemilczają wady.

Bardziej nachalną i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykowną metodą, jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów ośrodki opiniotwórcze nie mogą bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygodniać sfabrykowane informacje.

Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będącej specyficzną, agresywną, formą sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzącego walkę informacyjną jest zniszczenia przeciwnika za pomocą informacji. Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która spełnia dwojakie funkcje:

a. osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniając przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,

b. inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, – co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.

Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujących sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuścić go do wejścia w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa. Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie do wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących, aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację.

Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej są:

propaganda, czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodźcami o charakterze informacyjnym,

wywiad – wyspecjalizowana służba zbierająca informacje o przeciwniku i prowadząca walkę informacyjną. Zgodnie z definicją NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułują główne założenia polityczne oraz przygotowują plany i decyzje na każdym szczeblu.[4]

Analogicznie – do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własną propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa…przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju…środkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem środków przemocy.[5]

Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałują na strukturę państwową przeciwnika. Są to:

kanały agenturalne – zobowiązane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego walkę w zamian za korzyści osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Są to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa. Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem! Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem!

Terminy te są często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawną kwalifikację moralną działalności pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych świetnie maskuje działalność agenturalną na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracą rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubią możliwość dokonania właściwej oceny moralnej.

Z punktu widzenia działalności operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierających.

Do pierwszej kategorii zalicza się:

  • rezydentów i szefów siatek agenturalnych,
  • agentów stanowiących źródła informacji,
  • agentów egzekutorów,
  • agentów werbowników.

Do drugiej kategorii należą przede wszystkim:

  • agenci legalizacyjni,
  • kurierzy,
  • właściciele lokali konspiracyjnych,
  • prowadzący skrzynki korespondencyjne,
  • prowadzący skrzynki kontaktowe i skrytki,

Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doświadczeni agenci o sprawdzonej lojalności, którzy kierują grupami agentów. Mają zazwyczaj sporą władzę i niezależność oraz dysponują budżetem przyznanym im przez tak zwaną Centralę. Podstawową różnicą jest zależność hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działającemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpośrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.

Zadaniem agentów będących źródłem informacji jest zbieranie wiadomości, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kątem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujący komputery, czy sekretarka mają znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

Agenci-egzekutorzy werbowani są zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

Agenci-werbownicy należą do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzą się spośród sprawdzonych i doświadczonych agentów zbierających informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby.

Wśród agentów wsparcia najistotniejszą rolę pełnią agenci legalizacyjni. Należą do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydających dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydających obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzących ewidencję. Działają oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie mają funkcjonować jako obywatele tego kraju.

Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywą tożsamość „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczątek, papierów firmowych urzędów, itp. Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest później przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działających nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

Agenci kurierzy przewożą materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w środowiskach zajmujących się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pociągów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujących – np. handlowców.

Właściciele lokali konspiracyjnych oddają (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywają się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujących wysoki stopień poufności. Lokale takie mogą również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wygląd zewnętrzny.

Prowadzący skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponują „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym środkiem łączności, umożliwiającym skrytą łączność między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często pośredniczą oni w korespondencji między Centralą a agentem działającym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzącego skrzynkę. Przewidujące GRU na prowadzących skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosją) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łączność.

Rola prowadzących skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów pośredniczących w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pieniądze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzących skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właścicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coś przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane są coraz częściej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widząc się z nikim i nie będąc widzianym.

Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą „gównojady”.[6] Kto wymyślił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU.

Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Związkiem Sowieckim. Byli to różnej maści zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, itp. Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano.

Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia. Trudno bowiem znaleźć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniające wszelką dezinformację i informację niszczącą. Co więcej „gównojady” są wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którą można później nagłośnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odciąć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

W wojnie informacyjnej najgroźniejsza jest agentura wpływu. Zgodnie z amerykańską definicją, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, środków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa.[7]

W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa.

Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalności są niszczące.

W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowiązane są do posłuszeństwa wobec prowadzącego, kanały współpracujące wykonują tylko te polecenia prowadzącego walkę informacyjną, które są zbieżne z ich własnymi celami.

Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarność” prowadziła swoją walkę informacyjną ze strukturami władzy PRL korzystając z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu.

Pracując na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działają w pełnej świadomości destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego są obywatelami. Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieświadomie lub półświadomie wykonują polecenia prowadzącego walkę i tworzą chaos w strukturach przeciwnika, prowokując decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczają przeciwnikowi informacje prowadzące do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrządzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiniątkami”. Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiniątka” – intelektualistów zwabionych duchową solidarnością z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych. Opierając się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby książki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujące komunizm i Związek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpośrednio lub pośrednio 19 gazet i czasopism.[8]

Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różniące się od siebie postawionymi im zadaniami. Są to:

piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzącemu walkę informacyjną. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częściej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł.

piony sterowniczo-dywersyjne wywierające wpływ na system i struktury przeciwnika inspirując decyzje prowadzące do samozniszczenia i blokując decyzje obronne. Tym właśnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania środków masowego przekazu przeciwnika, a jeśli już nie opanowanie, to przynajmniej osiągnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treści. Piony te rozpowszechniają również wszelkie pogłoski, prowadzą lub inspirują kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwają informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczące, plasują agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzają agenturę wpływu do środowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirują reformy i programy prowadzące do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego też względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielając przykładowo agenturę wywiadowczą od agentury wpływu.

Metody walki informacyjnej przeciwko państwu

  • Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych.

Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych. Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.

  • Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym.

Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu, a w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

  • Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu.

Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

  • Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika,

co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

  • Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika,

co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

  • Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.
  • Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego,

zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

  • Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji.

Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

  • Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu.

Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

  • Przejmowanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne,

co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.

Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.

Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są: kręgi opiniotwórcze, media, partie polityczne, struktury państwa.

Kręgi opiniotwórcze: Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować.

Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu.

Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

Media: W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich. Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady.

Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”. Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny.

Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy. Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie. Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois.[9] Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite. Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji.[10]

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald[11], który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów. Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej. Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się. Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk.[12]

Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej.

W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych. Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp.

Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem.

Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.

Partie polityczne: Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim.

Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.

Struktury państwa: Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora.

Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi. W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.

Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej.

W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości. Najczęściej atakowane są: materiał ludzki, struktury społeczne, gospodarka, nauka i kultura.

Materiał ludzki: Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.

Struktury społeczne: Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu.

Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.

Gospodarka: Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.

Nauka i kultura: Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych.

W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego.

Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.

Obrona przez info-agresją.

Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak długo zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją. Jeżeli robią to skutecznie, demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę – Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki, to nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych. Trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, niemieckiej i sowieckiej, żeby Polskę opanować, a i tak Polaków nie udało się zniewolić.

Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) można bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi. „Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo.

W sytuacji, gdy brakuje formalnych zapór dla dezinformacji, rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa. I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:

  • możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie (o wszystkim), a także o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.
  • korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.
    wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.
  • unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.
  • czujność – należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.
    ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.

Wiarygodność informacji bada się na kamieniu probierczym posiadanej wiedzy, wiarygodność posiadanej wiedzy ocenia się w konfrontacji z przestrzeganymi zasadami moralnymi, wiarygodność zasad moralnych sprawdza się w oparciu o prawdy odwieczne, np. w oparciu o 10 przykazań.

dr Rafał Brzeski

[1] Wiktor Suworow, Lodołamacz, Poznań, Rebis, 2008, str.31.
[2] Dyrektywa Biura Służb Strategicznych OSS (Office of Strategic Services), cyt. za: William Casey, The Secret War Against Hitler, Waszyngton, Regnery Gateway, 1988, str. 12
[3] Większość wymienionych poniżej terminów, pochodzi z prac cybernetyka doc. Józefa Kosseckiego, teoretyka i praktyka potajemnych działań inspiracyjnych.
[4] North Atlantic Treaty Organization, Intelligence Doctrine, paragraf 104
[5] Security Service Act, 1989, 1 (2)
[6] Wiktor Suworow, GRU, Warszawa, Adamski i Bieliński, 2002, s. 169-171
[7] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Warszawa, Magnum, 2000, s.14
[8] Arthur Koestler, The Invisible Writing,London,Hutchinson, 1969, s. 253
[9] Rita T. Kronenbitter, Paris Okhrana 1885-1905, w Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, Central Intelligence Agency, 1997, s. 30
[10] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.38
[11] Christopher Andrew, Secret Service,London, Heinemann, 1985, s. 264
[12] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.551

http://www.eioba.pl

Trochę szkoda, że autor cytuje przykłady wyłącznie z Rosji Carskiej i byłego ZSRR. Wiele dużo ciekawszych przykładów można by dać z Małego i Dużego Izraela, Wielkiej Brytanii, NATO, UE etc. Może Autor nie chciał popełnić samobójstwa w piątek?
Admin

Komentarze 43 to “Wojna informacyjna”

  1. arek said

  2. Ciupaga said

    Warto w tym kontekście porównać żydowskie nauczanie dla żydów z żydowskim nauczaniem dla gojów .

    „(…)Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie(…)”
    http://www.rp.pl/artykul/552823-Rabin–goje-zyja-po-to-by-sluzyc-Zydom.html

    „(…)Chciałbym Kościoła ubogiego dla ubogich (…)” – antypapież Bergolio
    http://www.parafiazdroje.pl/nauczycielwiary

  3. Trak said

    Niech się Admin tak nie kryguje, zamieszczając rzeczy na blogu, jak „cnotliwa przed gwałtem”. YoutTube i WordPress tez od dawna nie może się doczekać oglądania w realu zamiast na filmach, esencji tego Świata. Wszystko jest na dobrej drodze, się odwlecze lecz nie uciecze.

    Pan chyba coś nie zrozumiał.
    Gajowy występuje raczej w roli burdelmamy, gorszącej cnotliwe dziewczęta i młodzieńców.
    Wydawało mi się to oczywiste, ale widocznie nie dla każdego.
    Admin

  4. Trak said

    Może rzeczywiście, zgodnie z obowiązującym „kluczem z kolorową wstążeczką” posądziłem Admina o rodzaj przyzwoitości powszechnie zalecanej. Wybacz mi Panie!
    Jam dziecię niewinne.

  5. Zeev said

    Mr. Gajowy:))))…o których lepiej na wszelki wypadek nic nie wiedzieć, aby nie zbrukać naszych umysłów i czystych serc…

  6. KOR said

    Znakomita praca, trudna do pełnego jej zrozumienia bez mnóstwa przykładów, nie tylko ze Wschodu, ale szczególnie z Zachodu. Jaskrawym przykładem jest oddanie polskich gazet, telewizji, radia w obce wpływy, zaś nadzwyczajnym – turecki serial telewizyjny Wspaniałe stulecie np.: https://www.youtube.com/watch?v=0XnLq-2vGSA Sułtanka Hatice- śmierć. Wspaniałe Stulecie ODCINEK 102 Published on Sep 2, 2015, który miał przychylnie przygotować ogłupiałe europejskie oglądaczki na najazd afro-azjatyckich imigrantów. Ten artykuł starczyłby na sobotnio-niedzielne jego zrozumienie i kontemplowanie
    Pozdrawiam Admina i forumowiczów.

  7. http://www.rp.pl/Polityka/151209613-Niemiecka-politolog-PiS-rozlozy-sie-na-czesci.html

    Córka hitlerowskiego kuratora oświaty mówi nam , że mamy skłonności faszystowskie – toż ale debilne wiadomości z głównego ścieku

  8. Borys said

    Zdaje się, że tutaj bywa o. Jacek Salij (pseudonim NICK), który parę dni temu Platona zaliczył do socjalistów i masonerii. Dla niego nauki greckie, to wszystko pogaństwo!
    A cybernetyka społeczna?!… Ooo… tutaj o. Slij-NICK ( jeszcze jeden taki, nicka nie pomnę) zaczyna się pluć i jąkać jak Michnik, a jego mózg wygląda jak komputer, który się zawiesił. Nie jest wstanie wydobyć z siebie żadnej sensownej myśli (oprócz inwektyw) naturalnie.
    Platon?! Apage Satane! Tfu!! Obrzydliwe pogaństwo!

  9. Listwa said

    @ 8 Borys

    „Dla niego nauki greckie, to wszystko pogaństwo!”
    – nie wszystkie, ale te sprzed roku „0” niewątpliwie.

    Przypomnę co po niektórym , że cywilizacja łacińska , to w uproszczeniu prawo rzymskie, religia chrześcijańska i kultura grecka. Kościół katolicki przejął bardzo wiele z tego dziedzictwa, a sami ojcowie chrześcijańscy wielokrotnie korzystali z tych źródeł i dorobku. Z kolei grecy bardzo łatwo zaadoptowali chrześcijaństwo i tak jest do dziś.

    Nie ma tak co skakać.

  10. Marucha said

    Re 9:
    Podobnie łatwo zaakceptowali chrześcijaństwo Słowianie.
    A kiedyś niektórzy bardzo się oburzyli, że „propaguję pogaństwo”, gdy przypomniałem o panteonie bożków słowiańskich.
    Najwidoczniej wiedzieć coś o Mamunie czy Światowidzie – to grzech straszny.
    Ale uczyć się o Zeusie czy Afrodycie – jest jak najbardziej w porządku.

  11. JerzyS said

    to może o Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego

    James Douglas „Aniołem Stróżem” Piłsudskiego

    Co wiemy o tym Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego?
    Znamy jego nazwisko.
    Nazywał się:
    James Douglas urodzony w Polsce obywatel Anglii
    Zawód wykonywany, to agent angielski po fałszywa flaga dziennikarza
    Korespondenta endeckiego „Słowa Polskiego”, i jednocześnie członek PPS.
    Zajęcia dodatkowe to np. praca dla Japonii jako cenzor korespondencji Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.

    Ciekawe Ilu jeszcze takich Aniołów Stróży zapewnili Piłsudskiemu Anglicy ?

    Na pewno:
    -poseł brytyjski Max-Muller,
    – jak i brytyjski attache wojskowy, Clayton. ?

    Ilu i kogo z kolei Niemcy?

    -Harry Kessler?

    Czy Sowieci go opuścili, czy też zapewnili mu jakiegoś Anioła Stróża?
    *****?
    *****?

    Warto poczytać:
    Józef Kossecki
    Tajemnice mafii politycznych
    tu fragment:
    Piłsudski przede wszystkim był agentem angielskim i to oni udzielali mu największego poparcie , bo realizował ich politykę.
    „Piłsudski również nawiązał kontakt z przedstawicielami japońskiego kierownictwa podczas swego pobytu w Londynie, a w samej Japonii przygotowywał dla niego grunt niejaki James Douglas, który przyjechał tam w 1904 r. przed Piłsudskim.
    J. Douglas był obywatelem brytyjskim urodzonym w Polsce i doskonale władał językiem polskim.
    Do Japonii przyjechał oficjalnie jako korespondent endeckiego „Słowa Polskiego”, a przy tym był członkiem PPS.
    Na podstawie lektury listów Douglasa do działaczy PPS W. Jodki i B. Jędrzejowskiego można się przekonać,
    że obserwował on poczynania Dmowskiego w Japonii i szczegółowo informował o nich swych przyjaciół z PPS-u.
    W Japonii zresztą starał się „obstawiać” zarówno Dmowskiego, jak i Piłsudskiego.

    Cieszył się też zaufaniem władz japońskich, którym zaoferował swe usługi jako cenzor korespondencji Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.

    Analiza całego życiorysu Douglasa, a zwłaszcza jego zachowania w 1904 r. prowadzi do wniosku, że w rzeczywistości był on w Japonii „aniołem stróżem” zarówno Piłsudskiego, jak i Dmowskiego, z ramienia brytyjskich służb, które za jego pośrednictwem mogły skutecznie kontrolować obu przywódców dwu polskich obozów politycznych – endecji oraz prawicy PPS.
    Przykład J. Douglasa pozwala się zorientować w wieloszczeblowej technice tajnego sterowania.
    Dla nie wtajemniczonej szeroko polskiej publiczności był on korespondentem endeckiej gazety,
    który przesyła mniej lub bardziej interesujące informacje dla swego pisma,
    dla węższego grona wtajemniczonych z PPS było wiadome, ze Douglas nie jest endekiem,
    lecz z ramienia PPS obserwuje poczynania Dmowskiego oraz przygotowuje w Japonii grunt dla Piłsudskiego.

    Prawdopodobnie nikt z Polaków nie wiedział,
    że w rzeczywistości głównym zleceniodawcą Douglasa jest tajna służba brytyjska,
    dla której zbierał on informacje zarówno o Dmowskim, jak i o Piłsudskim.

    Dostarczając odpowiednich informacji – tak endekom, jak Piłsudskiemu i jego ludziom – mógł też Douglas w sposób niewidoczny i dla jednych, i dla drugich /zwłaszcza gdy nie znali oni ówczesnych celów tajnej polityki brytyjskiej/ wywierać dyskretny wpływ na ich poglądy i działania.

    Tego rodzaju ukryta inspiracja może być często bardziej skuteczna niż oficjalne jawne sterowanie.”

  12. JerzyS said

    „Na początku wojny 14.08.1914 r. Naczelny Dowódca Wojsk Rosyjskich ; Mikołaj Mikołajewicz wydał manifest do Polaków w zaborze rosyjskim, zapowiedział odrodzenie i zmartwychwstanie Polski samorządnej.”

    ===============
    „Czy więc Piłsudski w dniu 6 sierpnia 1914 roku wkraczając do Krakowa rozpoczynał krucjatę o wyzwolenie Polski? czy też w rzeczywistości realizował misterny plan Niemiec i Austrii pozostając opłacanym agentem w służbie obcego wywiadu?

    Wiele danych wskazuje na to, że wbrew oficjalnej propoagandzie głoszącej od lat „chwałę Piłsudskiego” spełniał on tylko i wyłącznie polecenia rządu niemiec, przekazywane mu za pośrednictwem wywiadu austriackiego.

    Gdyby bowiem bylo inaczej, jakim cudem w dniu 6 sierpnia 1914 roku niemiecki polityk hrabia Kuno Westarp napisałbyz tryumfem w liście do przywódcy konserwatystów niemieckich Heydebranda und der Lasa bardzo znamienne słowa ” właśnie dzisiaj ma wybuchnąć w Rosji polskie powstanie”( Heute der polnische Aufstand in Russland ausbruchen wurde)
    Zaś na dzien przed wkroczeniem Piłsudskiego do Krakowa, szef niemieckiego sztabu generał Moltke donosił niemieckiemu Urzędowi Spraw Zagranicznych, że „przygotowywana jest polska akcja powstańcza w Królestwie”

    I na koniec kolejna ciekawostka, potwierdzająca, że Pilsudski tylko i wyłącznie realizował interesy niemieckie, pobierając za to wynagrodzenie
    W dniu 2 sierpnia austrio-węgierski minister spraw zagranicznych Leopold hrabia Berchtold spotkał się w Wiedniu z polskim politykiem zaboru austriackiego, nie związanym z Piłsudskim profesorem Stanisławem Głąbińskim, prezesem Koła Polskiego w Parlamencie Wiedeńskim. Według notatek profesora Głębińskiego autriacki polityk zwrócił się do niego w te słowa

    ” Czy wszystko już przygotowane do wywołania powstania na tyłach armii rosyjskiej(..)?.”

    Zaskoczony Głąbinski mial na to odpowiedzieć

    „Żadnego takiego powstania nie będzie”. ”

    ==========================
    Jedynym człowiekiem, który zdawał się gwarantować, że takiej sytuacji nie wykorzysta, był Piłsudski.

    8 listopada Kessler otrzymał rozkaz rządowy zwolnienia internowanego i przywiezienia do Berlina.
    W trybie natychmiastowym. Bez podpisywania lojalki. Niemal równocześnie z nadejściem rozkazu do Magdeburga na ulice miasta wyległy zrewoltowane tłumy. W chwili gdy liczyła się każda godzina, stanęły wszystkie pociągi. Kessler nie dal za wygraną. W piętnaście minut zorganizował samochód. Jazda do Berlina przypominała koszmar. Średnio co 20 kilometrów w aucie pękała opona. Przy każdym defekcie z dziury wydobywał się potworny smród, gdyż gumy wypełniało nie powietrze, lecz masa kartoflana – wynalazek wojny. Kiedy Kessler z polskimi oficerami wieczorem dotarł do stolicy, na ulicach też już wrzało. Ruch kolejowy został wstrzymany. Dalsza jazda do Warszawy okazała się niemożliwa. MSZ załatwiło naprędce pokój w hotelu Continental.
    Rozstając się wieczorem z Kesslerem, Piłsudski poprosił go o dostarczenie szabli
    Nie bez racji argumentował, że niezręcznie mu będzie pojawić się w Warszawie w mundurze wojskowym, ale „na¬go”, bez broni. Na drugi dzień hrabia robił co mógł, niczego jed¬nak nie wskórał. Wszystkie sklepy z bronią były zamknięte na głucho. Podarował więc Piłsudskiemu swój bagnet Po południu za prosił jeszcze obydwu polskich wojskowych na obiad. Atmosfer przy stole była ponura. Zza zasłoniętych kotarami okien dobiegały odgłosy maszerujących demonstrantów i ulicznych strzałów W tym dniu runęła monarchia – abdykował cesarz.
    Podczas gdy Sosnkowski i Kessler przy stole przepijali bruderszaft, Piłsudski siedział w milczeniu i wyrokował złowieszczo, że przybędzie do Warszawy za późno. „Za późno, by zapobiec wylewowi czerwonej rewolty po Polsce”.”

    „Osiem dni po przybyciu do stolicy poprosił Berlin o przysłanie przedstawiciela dyplomatycznego. Na warszawskim dworcu z pociągu wysiadł nie kto inny, tylko „czerwony” hrabia Kessler.
    Kiedy 17 lat później, w maju 1935 roku, Polska, żegnając swojego Marszałka, pogrążyła się w żałobie, Kessler w Berlinie pisał:
    „Odszedł największy Polak od czasów Kościuszki, który w dniu przyjazdu do Warszawy jako wskrzesiciel państwa pojął, że zimny rachunek polityczny wymaga zastąpienia polsko-niemieckiej wrogości sąsiedzką przyjaźnią”. Zawikłane meandry międzynarodowych powiązań udaremniły ten zamysł. Ale słowa „czerwonego” hrabiego pozostają w mocy.

    Dr Arkadiusz Stempin jest historykiem na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu”

  13. Listwa said

    @ 10 Marucha

    Jak poznamy w jaki sposób nastąpiła ewangelizacja np. Meksyku, gdzie u podstaw stały objawienia Matki Bożej, to możemy śmiało przypuszczać, że przed datą chrztu Polski w 966, były także objawienia i dlatego występuje podobieństwo między religią katolicką i tzw. wierzeniami słowiańskimi. Zanim przybyli misjonarze katoliccy np. Sw Wojciech to podloże już istniało. Być może stąd bierze się ta łatwość akceptacji religii katolickiej , tak trwałe i głębokie. Zmieniło się tylko nazewnictwo i pogłębiła świadomość wraz z pełnią wykładni nauki.

  14. Listwa said

    I oczywiście byli różni myśliciele i filozofowie greccy, jakbyśmy to dziś sklasyfikowali – byli lewaki i poprawni. Nie od wszystkich warto czerpać.

  15. Listwa said

    To co zrobił dr Rafał Brzeski jest wartościowe i poprawne, ale oczywiście jest to wstępem.

    Wojny energetyczne i wojny informacyjne są obecnie bardziej zaawansowane. Co dobrze uwidacznia bezsilność białej Europy. Nawet Brytyjczyków, a może przede wszystkim ich.

    Dr. Brzeski nie robi tego błędu, że obronę przed wojną informacyjną sprowadza do wyrugowania religii katolickiej

  16. Easy Rider said

    Ten Rafał Brzeski to tak wszystko sam z siebie, bo wydaje mi się, że cokolwiek zerżnął od Jurija Bezmienowa?

    Jurij Bezmienow: Dywersja ideologiczna i wojna informacyjna.

    P.S. Bezmienow – tak jest na Wiki oraz YT, ale według pisowni rosyjskiej, w polskiej transkrypcji powinno się chyba pisać Biezmienow?

    ——
    Rafał Brzeski oczywiście powołuje się na prace Bezmienowa.
    Admin

  17. NICK said

    Ad. (8).
    Borys.
    Moje zwieracze, ze śmiechu, mogą nie wytrzymać. Zwłaszcza, że po jezuitach, to dominikanów, w kolejności drugiej, mam ‚gdzieś’. Zwłaszcza lubelskich. Których poznałem.

    A tak na poważnie? Nauki greckie wolę. Niźli obecne socjocybernetyki.
    Podobny Panu zapytał czy czytałem Platona. Odpowiadam. Zdecydowanie powierzchownie. Czytałem. Przyjmijmy, że nie.
    A czy czytaliście Horacego? We oryginale? Mnie się zdarzyło. Czytać.
    [dopiero po zawodówce z rolnika]

  18. NICK said

    „to w uproszczeniu prawo rzymskie, religia chrześcijańska i kultura grecka.” (9) . Pan Listwa. Mniej więcej, tak.

    Ja i Salij – ociec. Dobre. 🙂 .

  19. watazka said

    Wojne informacyjna najlepiej widac po zachowaniu sie opinii publicznej, ktora jest pierwsza ofiara takiej wojny.
    To nie tylko stosunek polskiego rzadu i calej masy Polakow do np. Rosji, Ukrainy czy muzulmanow.
    To takze oglupiona bez reszty opinia publiczna USA w takich „drobiazgach” jak zbojowanie na Bliskim Wschodzie, demonizowanie niewygodnych dla amerykanskich karteli przywodcow suwerennych panstw; to takze drenowanie budzetow narodowych z pieniedzy na potrzeby tych karteli.
    To takze manipulacja wyborami i obsadzanie panstwowych i biznesowych stanowisk slugusami karteli.
    Dlatego obecnie najwiekszym zagrozeniem USA w wojnie informacyjnej sa rosyjskie media, ktore Rosjanie przygotowali super zawodowo, pobijajac wroga jego wlasna bronia: publiczna dyskusja na tematy dotyczace biezacych zdarzen, na ktore to dyskusje zapraszaja Rosjanie zachodnich ekspertow, politykow i publicystow.

    Na tle ostatnich zdarzen w Syrii widac jasno jak na dloni, ze tak zwane „international community” czyli USA i Anglia, czasem Niemcy i Francja, stosuje najbardziej prymitywne metody oglupiania nie tylko wlasnych obywateli ale i obywateli panstw europejskich.

    Przykladem moze byc zbombardowanie przez amerykanskie samoloty szpitala w Afganistanie.
    Masakra pacjentow, lekarzy i pielegniarek byla jedna z najczarniejszych kart wspolczesnego swiata. Arabia Saudyjska i USA masowo bombarduja szpitale, szkoly i publiczne objekty cywilne.
    Poniewaz Afganowie sie awanturowali a lekarze z Medicine sans frontiers narobili wrzasku – media amerykanskie podaly szybciutko, ze Rosjanie zbombardowali szpital w Syrii.
    Brak, dowodow, brak zdjec i duza doza bezczelnosci w mysl lacinskiej zasady, ze „mala herba cito crescit” – plotka szybko sie rozprzestrzenia (chwast szybko rosnie) i atakuje przez zaskoczenie.
    Na tej samej zasadzie USA organizuje wszystkie prowokacje; lacznie z ta w Paryzu i Kaliforni.
    Teraz oglupiale jankesy lataja z widlami po kraju i morduja muzulmanow.

    Z kolei kolejne zamachy w USA zorganizowane przez tak zwane sily porzadkowe maja pomoc Obamie przeforsowac ustawe o zakazie zakupu broni.
    Dziala to mniej wiecej w ten sposob, ze firmy handlujace bronia notuja nieprawdopodobne zyski; oglupione hamerykany wykupuja bron jak glupie a rzad Obamy wmawia ludziom, ze zakaz uzywania broni zlikwiduje ataki terrorystyczne!

    Tymczasem praktyka pokazuje, ze jak rzad nie napadnie na obywateli – to nikt nie napadnie.
    A zeby policja nie poniosla zadnego ryzyka odwetu na miejscu zamachu prowokacyjnego – to wszystkie te ataki terrorystyczne maja miejsce tylko na takim terenie gdziejuz wystepuje zakaz uzywania broni:
    I na tym polega wojna informacyjna: wladze informuja publike gdzie sie odbywa wojna.

    http://www.breitbart.com/big-journalism/2015/12/04/washington-post-gun-violence-declining-except-gun-free-zones/

  20. piwowar said

    Nawet gdyby to byla prawda z tym Salijem, to to, co robi Borys jest poniżej zasad jakiejkolwiek kultury. Jeśli Nick życzy sobie być Nick to jego wolę należy szanować, tak jak Nick i inni szanują wolę Borysa żeby Borys był Borys. Nie powinienem wprawdzie tego pisać, ponieważ Nick zadeklarował sie być moim osobistym przeciwnikiem, ale przyzwoitość nakazuje mi to zrobić, raczej niż cieszyć się po cichu, że ktoś chce zrobić Nickowi kuku. Ponieważ dziś Nick, a jutro ktokolwiek inny, potem wielu innych i ludziska pójdą na masową emigrację z Gajówki.

  21. listwa said

    NICK

    Nie zły jest pan , panie NICK.
    Nie pierwszy raz.

  22. listwa said

    Niezły jest pan , panie NICK

    (miało być)

  23. watazka said

    20
    Piwowar
    Bardzo sluszna uwaga.
    Nie wolno nam sie bawic w Cysewskich.
    Zreszta to nie jest forum do dyskutowania ani nikow ani dyskutantow personalnie.
    To poganie i amerykanie scigaja a nawet zabijaja poslancow wiesci (np. dziennikarzy)
    Nawet jak ktos glupio mysli to sie dyskutuje jakie mysli sa madre i dlaczego uwazamy inaczej.

  24. JO said

    ad.1.
    https://gajowka.wordpress.com/historia-iii-rp-iii-rzesza-bis-unii-europejskiej/#comment-2001

  25. Yah said

    Ad 13

    Panie Listwo szanowny – chrzest państwa Wiślan to 880 rok – przez samego Metodego ale …. germańska propaganda uważa, że ważniejszy jest chrzest od Franków, bo przedtem to tu było pogaństwo. Baju, baju chrześcijanie żyli tu już 86 lat przed chrztem od Franków ….

  26. JO said

    Mciej Giertych i inni….:

    O to co juz w 1969 roku planowali dr Day (zydo-masoneria) i jego srodowisko oraz wspolczesne cele masonerii:

    1. Ograniczenie ludnosci swiata poprzez promocje malodzietnosci.
    2. Potrzebne beda pozwolenia na posiadanie dzieci.
    3. Rozdzielanie seksu- wspolzycia fizycznego od rozrodczosci I rozrodczosci od seksu – promowanie tego bledu jako prawdy w szkolach, mediach, zyciu prywatnym a nawet publicznym.

    4. Edukacja sexualna od jak najmlodszego wieku z akcentem na antykoncepcje.

    5. Wprowadzanie powszechnej dopuszczalnosci aborcji na koszt podatnikow.

    6. Promocja „wolnej milosci” – relacji przedslubnych i wszelkich zboczen ( nudyzm… ) celem, eliminacji wszelkimi sposobami Sakramentalnych Zwiazkow Malzenskich.

    – promocja konkubinatow i zastapienie tej nazwy poprzez uzywanie zwrotu : „zwiazki partnerskie”, zwiazki partnerow zyciowych…, splycanie relacji miedzyludzkiej do poziomu spelniania fizycznych potrzeb oraz zaspokajania ludzkich namietnosci, bez jakiegokolwiek wskazywania na Duchowa relacje czlowieka z Bogiem i wynikajacych z tego obowiazkow i potrzeb.

    7. Promocja homoseksualizmu, by stal sie akceptowalnym jako cos normalnego.

    8. Wprowadzenie prowokacyjnosci w modzie kobiecej, by pokazac wiecej ciala. Eliminacja naturalnego poczucia wstydu wynikajacego z obnazania swojego ciala. Doprowadzanie poczucia pozadania ciala do maksymalnego poziomu wykorzystujac promocje specjalnie spaczonej mody ubioru, muzyki oraz kazdego rodzaju sztuki w szczegolnosci filmowej oraz muzyki.

    9. Zredukowanie znaczenia Rodziny. Depolaryzacja relacji rodzinnych poprzez rozdzielenie pokolen z naciskiem na zmuszenie kobiet do pracy zarobkowej poza Domem – eliminacja tzw. „Pan Domu”, „House Wife”. ….poprzez rozbudzanie konsumizmu, egoizmu,…. wygodnictwa, lenistwa, obrzarstwa, ….eliminacje odpowiedzialnosci za innych, a przede wszystkim odpowiedzialnosci wzgledem Bozych Praw – eliminacja prawa naturalnego I zastapienie ich zmiennymi prawami czlowieka i obywatela.
    Eliminacja roznic wiekowych poprzez promocje filozofii ” wiecznej mlodosci” – „for ever young”

    Play Music
    „Die Young Stay Pretty”

    Die young, stay pretty
    Die young, stay pretty
    Deteriorate in your own time
    Tell ’em you’re dead and wither away
    Are you living alone or with your family?
    A dried up twig on your family tree?
    Are you waiting for the reaper to arrive?
    Or just to die by the hand of love?
    Love for youth, love for youth
    So, die young and stay pretty

    Leave only the best behind
    Slipping sensibilities
    Tragedy in your own dream

    Oh, you sit all alone in your rocking chair
    Transistor pressed against an ear
    Were you waiting at the bus stop all your life?
    Or just to die by the hand of love?
    Love for youth, love for youth
    So live fast ’cause it won’t last

    Die young, stay pretty
    Die young, stay pretty

    Dearly near senility (dearly near senility)
    Was it good or maybe you won’t tell?

    Die young, stay pretty
    Die young, stay pretty

    10. Wprowadzenie eutanazji I utrudnien dla starszych, by szybciej chcieli umrzec. Eliminacja slowa eutanazja ( relatywizacja slowa tego znaczenia) I zastapienie jej zwrotami „pozwolic odejsc…, pozwolic zasnac…”

    11. Eliminacja prywatnego leczenictwa i zastapienie go lecznictwem korporacyjnym, celem uzyskania pelnej kontroli nad ludzkim zdrowiem – zyciem I smiercia.

    12. Zapowiedz nowych nieuleczalnych chorob – terroryzm epidemiologiczny, depopulacja setek milionow ludzi…

    13. Ukrywanie nowych skutecznych metod leczenia chorow w tym chorob nowotworowych, chorob serca, tak by ludzie chorowali …., oraz szybciej umierali.

    14.Nakierowac „ewolucje” w kierunku, ktory zydo-masoneroa chce oraz ja przyspieszyc – uruchomienie hodowli czlowieka.

    15.Obalic Kosciol Katolicki, potem zespolic wszystkie religie w jedna – szukaj wsrod Tradycjonalistwow wiedzy o Celach I skutkach Soboru Watykanskigo II.

    16. Zmienic sens Biblii poprzez eliminacje Tradycji Katolickiej oraz znaczenia niektorych slow jak: milosc, ekumenizm. Produkcja „Nowych Swietych” w Koscile Katolickim celem wskazywania przykladow juz zmienionej wizji zycia opartego na prawdzie relatywnej.

    17. Wydluzenie Edukacji oraz perwersja edukacji – nauczac mniej, oglupiac spoleczenstwa – oglupac, deprawowac mlodziez…., naciskac na dluga Edukacje Kobiet, tak, by bedac zajete „studiowaniem” niezauwazenie wchodzily w okres o zmniejszonej plodnosci bez zalozonej rodziny, bez wydawania na swiat nowych pokolen….promocja kosmopolityzmu I jego odmian – promowanie niekonczacych sie „podrozy dookola swiata” – zagraniczne wycieczki wypoczynkowo – poznawcze….

    18. Eliminacja bibliotek oraz niektorych ksiazek, eliminacja i falszowanie historii…

    19. Promowanie Hazaru, narkotykow w tym ich zalegalizowanie.

    .1969 rok – ..”bedzie promocja alkoholizmu I uzywania narkotykow.
    Bedzie wiecej wiezien I szpitale stana sie wiezieniami.
    Przestepczosc ograniczy sie do slamsow – w innych dzielnicach bedzie ochrona obiektow.

    Patriotyzm sie skonczy.

    Kupujacy nie bedzie zwazal na rodzimosc produkcji.

    Ciezki przemysl ewakuuje sie z USA celem „ochrony srodowiska”

    Deindustralizacja spowoduje ruchy ludnosci I utrate likalnych tradycji.

    Bedzie specjalizacja na skale swiatowa, co wszystkich wzajemnie uzalezni.

    Tylko spotry miedzynarodowe beda promowane a lokalne wygaszane .

    Sporty dla dziewczym maja IGNOROWAC ich kobiecosc.

    Bedzie zakaz posiadania broni.Mysliwi beda wypozyczac ja na czas polowan.

    W rozrywce maja dominowac gwaltownosc I seks pokazujacy wszystko.

    Muzyka powazna bedzie tylko dla starszych – Mlodzi dostana halas z ideowym przekazem I to wlasnie polubia..

    Wszysce beda poddani identyfikacji (dowody osobiste, chipy)

    Objete kontrola bedzie jedzenie, podrozowanie, pogoda.

    Politycy mysla , ze rzadza , ale robia , co im sie podsuwa.

    Wyniki naukowe beda falszowane by narzucic okreslone cele.

    Znaczenie ONZ I Swiatowych organizacji wzrosnie..Jezeli trzeba, postraszy sie ludzkosc wybuchami jadrowymi I uzyska posluszenstwo.

    Wojny maja wartosci pozytywne, a terroryzmem mozna wymusic posluszenstwo, uleglosc.

    Inflacja bedzie narzedziem kontroli nad spolecznosciami.

    Bedzie powszechne szpiegowanie wszystkich.

    Domy prywatne beda tylko dla poslusznych….”

    https://gajowka.wordpress.com/biblioteka/#comment-2002

    https://gajowka.wordpress.com/malzenstwoswiety-sakrament-malzenstwa/

  27. Macko said

    Panstwo zauwazyli, ze zadnego „sluzbowego” tu nie ma? A tacy sa elokwentni jak moga szkodzic naszej sprawie i w glowach macic mlodym czy neofitom. Tacy sa aktywni, blyskotliwi, krytyczni i dociekliwi w innych tematach.
    Uklony za ten tekst, Gospodarzu. Pare razy go cytowalem i mam go otwartego w puterze na drugim tle aby miec go pod reka.
    Borys – uklony i uszanowania. Dopiero teraz przeczytalem Pana wpis. Jakze trafny i ciekawy. Salij Jacek.

    Dodam, jak znajde, wyklad o mysleniu pojeciowym versus myslenie stereotypowe. Internet na wsi szwankuje…

    To bylo wczoraj.. dzisiaj pojawili sie dyzurni. 😦

  28. Macko said

    19 Watazka – to co Pan podaje dobrze pokazuje sprzezenie celu, lezacego w przyszlosci, z dzialaniem dzisiejszym i przeszlym. Aby sprawic, ze ludzie w masie dadza sie oglupic, przestana myslec krytycznie ( cel przyszly ) zmieniono programy nauczania, zmieniono tresci w przekaziorach, zmieniono sposób zwracania sie do wyborców.
    Moze nie wszsyscy wiedza, ale sposób w jaki sie zwracamy do innej osoby wplywa na jej myslenie. Jesli mówimy prosto, krótkie zdania, malo tresci to niejako indukujemy zanizone funkcjonowanie umyslu drugiej osoby. Odwrotnie, jesli mówimy bogatym jezykiem, obfitym w zlozone pojecia to stymulujemy umysl drugiej osoby do wysilku intelektualnego i podnosimy jej poziom krytyki. Warto wziac do reki ksiazki majace 100 lat i sprawdzic, ze rzuca sie to w oczy.

    20 Piwowar – w walce z wrogiem informacyjnym pojecie przyzwoitosci nie jest takie same jak w dyskusji wsród ludzi dobrej woli. zawsze jest lepiej wiedziec z kim si ma do czynienia. Np. wiedziec, ze pewne dowcipne „memy” czy „demotywatory” sa robione w Israhellu. Dyskrecja jest dobra w sprawach prywatnych, w publicznych raczej mamy preferowac szczerosc i otwartosc. Sekretyzm jest absolutnie na reke manipulatorom dezinformacyjnym.

    Tematem, jednak, jest WI – Wojna Informacyjna.

    JerzyS – Pilsudski byl wiec czyim agentem? Brytyjskim, niemieckim, rosyjskim czy moze jednak wykorzystywal agentury abysmy mieli Polske? Ulegajac niejedokrotnie wplywom agentów, co jest nieuniknione, ale majac na widoku cel, jakim byla Polska niepodlegla?
    Nie chodzi mi o obrone Pilskudskiego, ale o ZROZUMIENIE. O pewna scislosc myslenia.
    Np. Jesli Niemcy wiedzieli o momencie wybuchu powstania, to znaczy tylko to: wiedzieli. W takim komunikacie nie ma ani sladu informacji od kogo ja dostali.

  29. revers said

    56% Niemcow chce isc wg. sondazy ARD na wojne. Niedlugo IV Rresza Unijna ruszy sie, w tym polactwo za nowym Fuehrerem, -ami.

    https://www.compact-online.de/ard-50-prozent-der-deutschen-wollen-endlich-wieder-krieg-wirklich-stimmen-sie-ab/

  30. Macko said

    http://www.monitor-polski.pl/sir-julian-rose-naprzod-polsko-przestan-kulic-sie-w-cieniu-falszywego-protektora/

    Co tak właściwie się dzisiaj dzieje? Dlaczego tak wielu ludzi (wszędzie) tchórzy? W Polsce, za ów fałszywy, oparty na syndromie ofiary mariaż ze Stanami Zjednoczonymi płaci się bardzo wysoką cenę. Tą ceną jest niewolnictwo. Edward Bernays, ojciec współczesnego PR-u, coś o tym wiedział. Przymilał się wszystkim prezydentom USA począwszy od lat 40. dwudziestego wieku, a skończywszy na 90., dzieląc się z nimi swoimi sekretami na temat tego, jak można zoptymalizować techniki masowej kontroli umysłów, by sprawować kontrolę nad stadem – świecka wersja represji religijnych.

    Ciekawy artykul, dobry element do rozwazan na temat WI.

  31. piwowar said

    20 Piwowar – w walce z wrogiem informacyjnym pojecie przyzwoitosci nie jest takie same jak w dyskusji wsród ludzi dobrej woli. zawsze jest lepiej wiedziec z kim si ma do czynienia. Np. wiedziec, ze pewne dowcipne „memy” czy „demotywatory” sa robione w Israhellu. Dyskrecja jest dobra w sprawach prywatnych, w publicznych raczej mamy preferowac szczerosc i otwartosc. Sekretyzm jest absolutnie na reke manipulatorom dezinformacyjnym.

    Dewirtualizacja nie powinna byc batem na rzetelność wypowiedzi, ale przyzwoitość. Sztuka mówić szczerze (uczciwie) bez przymusu wynikającego z jawności. A zadną sztuką a wręcz przeciwnie jest proceder rzucania guwnem zza winkla.

  32. piwowar said

    Niejasno się wyraziłem. Dewirtualizacja nie powinna być batem wymuszającym rzetelność, to żem miał mna myśli.

  33. Borys said

    Ja, Bogu dzięki, jestem ateistą.
    Nie oznacza to, że jestem wojującym antyklerykałem. Przede wszystkim jestem Polakiem. I z domu wyniosłem wychowanie katolickie.

    Zdaję sobie doskonale sprawę z roli religii w życiu społecznym i politycznym. Swoją potęgę Żydzi zawdzięczają właśnie religii. Siła muzułmanów wynika z religii. Siła Rosjan m.in. również wynika z religii prawosławnej i zawsze odgrywała w historii Rosji. W Polsce był okres, gdzie właśnie silna katolicka wiara ocaliła Polaków od wynarodowienia. Właśnie chcę o tym powiedzieć.

    Zacytuję parę fragmentów z pewnego ważnego niemieckiego dokumentu, znanego pod nazwą „Memoriał Wetzla i Hechta” Oto wybrane cytaty:

    „Dokument ten, pochodzący z listopada 1939 roku, a więc z najwcześniejszego okresu wojny, stanowi znamienny przy­czynek do zagadnienia zbrodni niemieckich na ziemiach pol­skich.
    Uwidocznia on w całej pełni zbrodniczość planów politycz­nych III Rzeszy już na samym początku wojny i świadczy wy­mownie o tym, że zbrodnie okupanta hitlerowskiego były rea­lizowane z żelazną konsekwencją w myśl centralnie ustalonych wytycznych.
    Niektóre spośród tych wytycznych RassenpolitischenAmtu uległy z biegiem czasu zmianom i pewne przestanki zostały uzupełnione nowymi przestępczymi pomysłami. Zbrodniczość jednak celów polityki niemieckiej w stosunku do Polski trwała niezmiennie, o czym świadczy właśnie cytowany poniżej do­kument – jeden z pierwszych spośród licznych dokumentów planowanych zbrodni niemieckich, będący zarazem znamien­nym przyczynkiem do mentalności polityków hitlerowskich, operujących pseudonaukowymi niedorzecznymi przestankami rasistowskimi.

    Karta tytułowa poniżej zamieszczonego dokumentu, opatrzo­na nagłówkiem „Document No. NO – 3732 Office of Chief of Counsel for War Crimes”, ma w oryginale brzmienie nastę­pujące:
    Rassenpolitisches Amt. Reichsieitung

    Die Frage der Behandlung der
    Bevölkerung der ehemaligen polnischen
    Gebiete nach rassenpolitischen Gesichtspunkten

    Im Auftrage des Rassenpolitischen Amtes der NSDAP bearbeitet von

    Dr. E. Wetzel, Amtsgerichtsrat
    Leiter der Hauptstelle Beratungsstelle
    des Rassenpolitischen Amtes
    und
    Dr. G. Hecht, wissenschaftl. Referent,
    Leiter der Abteilung fuer Volksdeutsche
    und Minderheiten im Rassenpolitischen Amt.
    Berlin, den 25. November 1939.

    …………………………

    SPRAWA TRAKTOWANIA LUDNOŚCI BYŁYCH POLSKICH OBSZARÓW Z RASOWOPOLITYCZNEGO PUNKTU WIDZENIA

    Na zlecenie Urzędu dla Spraw RasowoPolitycznych NSDAP opracowane przez:
    Dra E. Wetzela, radcę Sądu Okręgowego,
    kierownika Centrali Doradczej Urzędu dla Spraw
    RasowoPolitycznych
    i
    Dra G. H e c h t a, referenta naukowego,
    kierownika Oddziału dla „Volksdeutschów” i mniejszości
    w Urzędzie dla Spraw RasowoPolitycznych.
    Berlin, 25 listopada 1939.

    Wprowadzenie
    Problem Polski i traktowania ludności byłego polskiego ob­szaru państwowego jest problemem zarówno rasowo-politycznym jak i narodowościowo-politycznym. (Dla zachowania ścisłości drukowanego tu dokumentu tłumacz często­kroć zmuszony był poświęcić jasność i styl języka polskiego na rzecz ści­słości tekstu).
    Rdzeń polskiego narodu, jak również część pozostałych mniejszości i Żydzi pod względem rasowym bardzo poważnie różnią się od narodu niemieckiego.
    Przyszła polityka Rzeszy na obszarze byłego Państwa Pol­skiego dąży do możliwie największych osiągnięć, które jednak tylko wtedy będą mogły być zdobyte, jeśli przy traktowaniu nie niemieckiej ludności zostaną uwzględnione rasowo uwa­runkowane właściwości i różnice.

    W I części niniejszy memoriał daje najpierw krótki przegląd narodowej i rasowej struktury Polski. Dalej następuje opisa­nie tych terenów pod względem demograficznym.
    W II części będzie rozpatrzone postępowanie z ludnością na nowym obszarze Rzeszy, łącznie z problemem osiedlenia i prze­siedlenia.
    Część III poświęcona jest omówieniu specjalnych problemów w Polsce zachodniej.

    Przy postępowaniu z pozostałą ludnością wschodnich obsza­rów przede wszystkim z Polakami i z niemiecko-polskimi warstwami pośrednimi należy zawsze wychodzić z założenia, że wszystkie środki ustawodawcze i administracyjne mają na celu osiągnięcie zniemczenia nie niemieckich warstw ludności wszelkimi sposobami i w możliwie najkrótszym czasie. Z tego względu musi być bezwzględnie wykluczone utrzymanie jakie­gokolwiek własnego polskiego życia narodowego i kulturalne­go. Zdecydowanie polsko usposobiona ludność, o ile nie wydaje się zdolna do zasymilowania, powinna zostać wysie­dlona, a pozostała zniemczona. Dlatego też nie mogą istnieć nadal punkty zaczepienia dla własnego życia narodowego i kul­turalnego. Polskich szkół nie będzie już w przyszłości na pol­skich obszarach. W ogólności będą istnieć tylko niemieckie szkoły, oczywiście z odpowiednio podkreśloną narodowo-socjalistyczną nauką. Polacy i niedostatecznie jeszcze zniem­czeni członkowie niemiecko-polskich warstw pośrednich nie mogą studiować na niemieckich uniwersytetach i w szkołach zawodowych, jak również uczęszczać do szkół średnich i wyż­szych. Dzieci z tych warstw będą dopiero wtedy dopuszczone, gdy staną się członkami młodzieży hitlerowskiej (HJ) i zo­staną przez nią zgłoszone.
    Należy zabronić wszelkich nabożeństw w języku polskim. Katolickie jak również ewangelickie nabożeństwo może być odprawiane tylko przez specjalnie wyszukanych duchownych, posiadających niemiecką świadomość i tylko w niemieckim języku. Ze względu na polityczne znaczenie i związane z tym niebezpieczeństwo ze strony katolicko-polskiego kościoła na tych terenach, można by dojść do wniosku, ażeby katolickiego kościoła w ogóle tu nie dopuszczać. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ludność jest zdecydowanie katolicko usposobiona i że tego rodzaju środek mógłby może osiągnąć coś przeciw­nego niż zniemczenie. Specjalnie wyszukani, o niemieckich przekonaniach niemieccy duchowni katoliccy, mogliby przez zręczne wpływanie na katolicko-polską część ludności osiągnąć prawdopodobnie znaczne sukcesy w zniemczaniu. Praw­dopodobieństwo, że właśnie katolickie warstwy pochodzenia niemieckiego, które w ubiegłych stuleciach zostały spolonizowane, mogą być znowu przywrócone niemieckiemu narodowi. jest przy odpowiedniej działalności właściwych niemieckich duchownych wcale niemałe. Duchowni ewangelickiego kościo­ła, którzy za polskich czasów, a przede wszystkim w ostatnich latach, w sposób nieopisanie wstrętny chcieli zdradzić nie­miecki naród (pod przewodnictwem ich biskupa Bursche), mają być bezwzględnie usunięci jako wrogowie wszelkiego narodowego sposobu myślenia i narodowego socjalizmu. Pol­skie święta kościelne zostaną zniesione. Dozwolone są jedynie uznane w Rzeszy święta obu wyznań.

    (…)

    Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przeniesieniu chorób zakaźnych na teren Rzeszy. Jak dalece zapewniona jest opieka lekarska nad polską ludnością ze strony polskich względnie licznie się tu znajdujących żydowskich lekarzy, to nas nie interesuje, podobnie ja i kwestia lekarskiego narybku.
    Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczość powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu ma być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służąc do spędzenia płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia. Rasowo-higienicznych zarządzeń w żadnym razie nie należy popierać.

    (…)

    Naród polski pod względem duchowym i mentalnym.
    W za­kresie duchowym można Polaka określić jako całkowicie nietwórczego, zarówno pod względem kulturalnym jak i narodowo-politycznym. Ten brak prawdziwie twórczej siły potrafi zamaskować prymitywnie wyrafinowaną inteligencją, której nie należy nie doceniać.
    Pod względem psychicznym należy określić Polaka jako czło­wieka stadnego, pełnego głębokiej nieufności w stosunku do tych, którzy wyrastają ponad poziom gromady. W związku z tym pozostaje brak poczucia porządku i niezrozumienie dla wytworów wyższej kultury, jej utrzymania i pielęgnowania. Z tym łączy się też tęsknota za cierpieniem i upokorzeniem, za politycznym i religijnym męczeństwem. Tak Polacy stwo­rzyli sobie ideę mesjanizmu, uważając, że są odkupicielami i Mesjaszem wszystkich narodów. Tu leży istota polskiego królestwa Marii i pielęgnowane przez Kościół źródło polskiego szowinizmu, wyrażającego się w idei wielkiego polskiego kró­lestwa z Dziewicą Marią jako królową. Stare, rasowo uwarun­kowane oddźwięki matriarchalnej organizacji społecznej można wyśledzić w polskim kulcie kobiet, a ponadto w kulcie Marii. Tak więc naród polski zarówno jeśli chodzi o szerokie warstwy prymitywne, jak o inteligencję – przez zrównanie ideologii politycznej i religijnej jest w zupełnie wyjątkowy sposób w historii zabezpieczony ideologicznie, a tym samym i poli­tycznie.”

    Koniec cytatów.

    Tak więc uważam, że religię katolicką należy w Polsce chronić.
    Oczywiście z poprawkami na doraźną politykę Watykanu i hierarchów Kościoła.

  34. Listwa said

    @ 28 Macko

    Piłsudski był agentem pruskim.
    I działał na ich korzyść przez wiele lat. Sama tylko współpraca z Kesslerem to pokazuje. Gen Włodzimierz Zagórski został przed piłsudczyznę zamordowany bo posiadał dowody jako oficer kontrwywiadu na współpracę Pilsudskiego z Niemcami.

    Piłsudski i wykorzystywanie agentury ? Piłsudski agent rosyjski ? śmieszne.

    No ale jak pan Kossecki powiedział inaczej, to pewnie przeszłość i fakty uległy zmianie.

  35. NyndrO said

    Drogi Panie Listwa ,Pan jest za madry,zeby tak Panu wypelniala w panskiej glowie przestrzen „Pana-Mackowa” socjocybernetyka.Niech Pan,prosze juz da spokoj.Tak madry facet,jak Pan powinien umiec odpuscic.Co do Ziuka,to stawiam,ze ma Pan racje,ale niech juz Pan da spokoj temu Panu Kosseckiemu.Jesli Pan Maciej sie myli i poszedl w pewien „kult”,nie ma racji,to bedzie mial twarde ladowanie (zreszta ze mna i z „moim” buddyzmem sprawa ma sie podobnie) Nie ma co sie dodatkowo ekscytowac.Niech sie Pan nie gniewa,ale ciagnac ten temat traci Pan niewatpliwy autorytet.Pozdrawiam od serca.

  36. Listwa said

    @ 35 NyndrO

    Dobrze Wasza wysokość,

  37. Macko said

    33 Borys.
    W Zeszytach Oswiecimskich jest dostepny w calosci dokument opisujacy Plan Himmlera. Numer II z 1952r.
    J. Kossecki od dawna o nim przypomina oraz pokazuje zbieznosci miedzy aktualnym systemem sterowania Polska i innymi krajami a zalozeniami wyniszczenia biologicznego Slowian.

  38. Macko said

    O Planie Himmlera pisalem juz 17 i 18sie2015:

    Panie Romanie, wspomnial Pan o demografii w Polsce – realizuje sie konsekwentnie plan Himmlera: https://filmyprawdy.files.wordpress.com/2012/08/zeszyty-oswiecimskie.pdf
    Oraz: https://vimeo.com/37480482 Da sie zauwazyc, ze dalej glówna sila niszczaca Polske sa Niemcy. Spotkalem sie niedawno z tym spostrzezeniem i zaczynam ukladac sobie mozaike, aby to sprawdzic. Zydzi, Ukraincy, Litwini czy polscy zdrajcy.psychopaci sa tylko narzedziami. Jak pamietamy, Lenina wyslali do Rosji Niemcy, Bronstein pracowal dla pochodzacych z Niemiec Banksterów, Jezow byl agentem niemieckim a IG Farben, wedlug Dr,Ratha, wysylalo emisariuszy tuz za czolgami aby konfiskowali i rekwirowali kazdy zaklad chemiczny.

  39. Macko said

    35 Listwa.
    Powtórze mój wpis:
    JerzyS – Pilsudski byl wiec czyim agentem? Brytyjskim, niemieckim, rosyjskim czy moze jednak wykorzystywal agentury abysmy mieli Polske? Ulegajac niejedokrotnie wplywom agentów, co jest nieuniknione, ale majac na widoku cel, jakim byla Polska niepodlegla?
    Nie chodzi mi o obrone Pilskudskiego, ale o ZROZUMIENIE. O pewna scislosc myslenia.
    Np. Jesli Niemcy wiedzieli o momencie wybuchu powstania, to znaczy tylko to: wiedzieli. W takim komunikacie nie ma ani sladu informacji od kogo ja dostali.

    Interesuje mnie zdanie Pana JerzyS. .

  40. Macko said

    W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa.

    A na koncu: W sytuacji, gdy brakuje formalnych zapór dla dezinformacji, rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa. I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:
    możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie (o wszystkim), a także o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.
    korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.
    wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.
    unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.
    czujność – należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.
    ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.
    Wiarygodność informacji bada się na kamieniu probierczym posiadanej wiedzy, wiarygodność posiadanej wiedzy ocenia się w konfrontacji z przestrzeganymi zasadami moralnymi, wiarygodność zasad moralnych sprawdza się w oparciu o prawdy odwieczne, np. w oparciu o 10 przykazań.
    dr Rafał Brzeski

  41. Macko said

    Kossecki o Pilsudskim:


    2h04:00

  42. NyndrO said

    Ad 37.* pfffff. 🙂

  43. Macko said

    W wielu bitwach przegrywamy w tej Wojnie Informacyjnej ( WI )

    Walka trwa dalej…

Sorry, the comment form is closed at this time.