Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Głos ludzi

Posted by Marucha w dniu 2016-01-11 (Poniedziałek)

Internetowe blogi powstały zasadniczo po to, by każdy mógł mieć swoje własne miejsce do wymiany myśli i poglądów. Wiele z nich szybko przerodziło się w kółka wzajemnej adoracji i nie wolno pisać tam dziś czegoś, co nie byłoby zgodne z poglądami autora lub autorów bloga. To jest jednak ich własne miejsce w sieci i takie jest ich prawo.

Ja jednak kierowałem się nieco inną myślą. Pisałem i publikowałem swoje artykuły po to, by wzbudzać w ludziach wątpliwość. Nigdy nie stawiałem samego siebie na piedestale i nie kazałem się nazywać autorytetem, gdyż nigdy nim nie byłem, ani nie będę. Jako osobistą porażkę traktowałem sytuacje, gdy ktoś w ciemno przyjmował wszystkie podawane tutaj informacje za niezaprzeczalne fakty. Moją porażką była ślepa wiara ludzi we wszystko to, co napisałem.

Nie znaczy to jednak, że to co pisałem nie było prawdą. Zazwyczaj publikowałem swoje poglądy na dany temat (oczywiście w sposób nieco radykalny, gdyż tylko to wzbudza dziś zainteresowanie), lecz nie zawsze miałem pewność, że to co ja uważam za prawdę, jest nią w rzeczywistości. Moje poglądy wynikają z tego, że od wielu lat czytam, słucham i analizuję każdą informację. Nigdy nie daję niczemu wiary, jeśli nie znajduję na to dowodów. Poddaję wszystko w wątpliwość i krytykuję.

Dlatego też założyłem ten blog, aby i inni mieli taką możliwość. By czytelnicy zostali przeze mnie zachęceni do poszukiwania odpowiedzi. Do tego, by kwestionowali to, co mówią im inni ludzie. Nie chciałem, by wierzyli w opinie swoich nauczycieli, idoli i dziennikarzy. Robiłem wszystko, by nie wierzyli w ani jedno słowo pisane w gazecie, ani wypowiadane w telewizji. Udowadniałem, że osoby zwane ekspertami i autorytetami, są często w rzeczywistości ćwierćinteligentami, których opinią nie sposób dać wiary. Stałem na pozycji prokuratura, który oskarża i podaje poszlaki, lecz nie byłem od tego, by osądzać i wydawać wyroki.

Odsłoniłem oblicze kilku ,,ekspertów”, organizacji i polityków. Ich kłamstwa, obłudę, hipokryzję i zwyczajną głupotę. Każdy czytelnik musiał jednak sam rozpocząć te wielkie Poszukiwania. To, co ja zwę Poszukiwaniami, to nic innego jak dostrzeganie we wszystkim drugiego dna… po czym znajdywanie tego trzeciego, które kryje się pod nim. A potem także czwartego. Piątego. Szóstego. Aż po kres czasu i świata. Bo zawsze i za wszystkim kryje się kłamstwo, a prawdę odnaleźć możemy jedynie samodzielnie.

Dziś chcę zaprezentować czytelnikom mały zbiór komentarzy, które zebrałem na przestrzeni ostatnich miesięcy w Internecie. Są to opinie anonimowych osób, zazwyczaj krytyczne w stosunku do otaczającej ich rzeczywistości. Tyczą się rozmaitych kwestii, które postarałem się uporządkować. Poddałem też niektóre z nich drobnym zmianom, by nie razić delikatnych oczu polonistów. Pora zatem poznać opinię ludzi, których nie usłyszycie w telewizji i którzy nie piszą do gazet. Poznajcie zatem opinie osób, takich jak ja czy Wy sami. Poddawajcie w wątpliwość i krytykujcie. Rozpocznijcie Poszukiwania.

Bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień.
Koh 1, 18

Powstanie listopadowe:

Rosyjski żołnierz powiedział: ,,Ja wiem, po co tu jesteście. Ale jestem żołnierzem, a nie donosicielem. Kiedy mi przyjdzie z wami walczyć, wtedy już nie szukajcie zmiłowania. A właśnie zaczęliście wielką głupotę. Nigdy nie dacie rady rosyjskiej potędze. Wygubicie tylko na próżno mnóstwo swoich ludzi. Zastanówcie się, póki nie jest za późno”. W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych, toczyła się Wojna Secesyjna. Dzięki pomocy rosyjskiego cara, Anglia nie zdołała skutecznie przerwać morskiej blokady prezydenta Lincolna. Postarano się zająć cara sprawami Polski. Po raz kolejny nadstawiono życie Polaków, tym razem za bawełnę z Georgii i Missisipi.

Koszta pracy w Polsce, płaca minimalna i nieuczciwość pracodawców:

To niech przynajmniej zostanie podana wiarygodna informacja o bezrobociu, a nie zatrudnia się ludzi na śmieciówkach, a potem się opowiada ze bezrobocie spadło. Jak kogoś nie stać na pracownika, to niech nie udaje, że zatrudnia. Jedź do Szwecji i zobaczysz co to znaczy utrzymanie pracownika i wysokie podatki. A bezrobocie niskie. Polski złodziej zawsze będzie wciskał, że koszty są za wysokie. Bo jak ktoś rozkręcał interes w Polsce, przejmował mienie państwa za darmo lub pół darmo, to mu wszystko będzie drogie.

Czyli znowu Lewiatan łże, ile wlezie. Trudno się dziwić, w końcu to organizacja pracodawców… W wielkich miastach nie zarabia się minimalnej?! Mieszkam w jednym z większych miast wojewódzkich. Tutaj większość osób zatrudnionych u prywaciarzy zarabia minimalną właśnie! W wielu urzędach szeregowy pracownik podobnie. Moja żona zarabia minimalną z 2013, bo taka jest fanaberia właściciela, który za jedną oponę do swojego suv-a płaci dużo więcej… Jedna p…a ściema, chory kraj i wiecznie nie nachapani prywaciarze! A media płaczą, że cena kawy, bananów lub innych produktów jest ,,niesprawiedliwa”. Tymczasem kierowcy w np. Nigerii zarabiają więcej niż w Polsce! Ale o tym sza… Zamiast drugiej Japonii mamy drugie Chiny, w środku Europy!

Dobre sobie. Jednak kanciarstwo i oszukaństwo będzie bronić swoich racji do upadłego. Od lat pracuję w Szczecinie (to małe miasto?) i przez cały czas oficjalnie na umowie za najniższą krajową. Dlaczego? Bo biedny i wyzyskiwany pan pracodawca musi ukraść jak najwięcej dla siebie. A w ubiegłym roku doszedł do wniosku, że jeszcze korzystniej dla niego będzie jak zmusi pracowników do założenia działalności gospodarczej, bo to zwolni go z wszystkich zobowiązań, z których i tak się nie wywiązywał.

Jestem rzemieślnikiem, pracuję w branży budowlanej, a dawniej dawałem pracę około dwudziestu pracownikom. Od 7 lat nasiliło się zjawisko niepłacenia za wykonywane usługi. Były premier Donek powiedział publicznie, że nie będzie się wtrącał do przedsiębiorców, co złodzieje odebrali jako hasło do tworzenia pseudo firm, które w ramach istniejącego ,,prawa” dzięki m. in. zmówieniom publicznym, okradli tysiące ludzi w Polsce (np. przy budowie autostrad). Wcześniej gospodarkę zaczął psuć gołębiarz z Żyrardowa – zlikwidował Kasy Chorych, znacjonalizował stocznię, która zaczęła produkować statki do przewozu płynnego gazu i dał przyzwolenie na okradanie takich małych firm jak moja. Dzisiaj spłacam zaciągnięte w ostatnich 4 latach kredyty. Lada chwila załamie się moja 33-letnia działalność, a na emeryturę zostanę bez środków do życia. Wykształciłem kilkudziesięciu fachowców, którzy dzisiaj z powodzeniem pracują w Anglii, Irlandii czy w Niemczech. Tam mieszkają z rodzinami w których jest dużo dzieci. Jak żyć panowie premierzy-celebryci?

Moim zdaniem, skoro pracodawca ma prawo zażądać od kandydata na pracownika zaświadczenia o niekaralności i CV, to uważam że pracownik też powinien mieć prawo do weryfikacji swojego przyszłego szefa. Wydaje mi się, że powinien być jeden wspólny system Urzędu Skarbowego, PIP-u , UOKiK-u , a także wszelkich Sądów, żeby pracownik podejmujący pracę mógł sprawdzić w jednym miejscu z kim będzie miał tak naprawdę do czynienia, bo ja też bardzo chciałbym wiedzieć czy osoba której powierzam swoje zdrowie, a może nawet i życie nie była w przeszłości karana, albo notorycznie płaci kary za łamanie praw pracowniczych, lub dopuściła się oszustw podatkowych. Dzisiaj w Polsce jest niestety ciągle taka sytuacja, że pracodawca to świętość i to jego prawo chroni, bo on nawet niech zapłaci te 500 zł kary, ale to dla niego tylko mały koszt, a pracownik który nie zobaczy z tego ani złotówki, straci pracę, to jeszcze na dodatek jego następny pracodawca będzie jeszcze gorszy od poprzedniego. Trzeba to niestety nazwać po imieniu, że jest to chory system, gdzie tego rodzaju prawa mogą być łamane praktycznie w nieskończoność, a sprawcy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Z bardzo dużego doświadczenia powiem tak; różnica pomiędzy polskim przedsiębiorcą a rodzinną firmą polega na tym, że polski przedsiębiorca bierze pensję, premie, dywidendy i inne które tylko są możliwe, co oczywiście obciąża koszty firmy, ale oprócz tego kombinuje tak; samochód swój, żony, dzieci i innych oczywiście w leasingu na firmę, do tego benzyna, wakacyjne wyjazdy jako szkolenia na fakturę, oczywiście większość sprzętu rtv, agd do domu kupowana na faktury. Na to firma musi zarobić. Natomiast w rodzinnej firmie np. we Włoszech pilnuje się kosztów i poza pensjami pozostałe koszty czy własne zachcianki płaci się z pensji, a nie wrzuca w koszty firmy. Dlatego tak to wygląda. Ale jak to zostało powiedziane każdy ma wybór.

Kolej i transport:

Polska znalazła się na przedostatnim miejscu w UE w zaprezentowanym w piątek w Brukseli unijnym rankingu jakości transportu w krajach UE. Od zeszłego roku przeskoczyliśmy o jedno miejsce, wyprzedzając Rumunię. Na pierwszym miejscu znalazła się Holandia. Najlepsze wyniki osiągnęła Holandia, będąc w pierwszej piątce krajów w 16 kategoriach. Na kolejnych miejscach uplasowały się Szwecja, Finlandia, Wielka Brytania i Dania. Polska w 14 kategoriach znalazła się pośród 5 najsłabiej radzących sobie państw, a jedynie w 3 kategoriach pośród 5 najlepszych. W związku z tym zajęliśmy 27. miejsce w całej UE. Tuż przed nami uplasowała się Grecja, Włochy i Chorwacja, za nami znalazła się Rumunia. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo drogowe, Polska zdaniem Komisji poczyniła pewne postępy, jednak nadal liczba śmiertelnych ofiar wypadków na drogach w naszym kraju jest wyższa od unijnej średniej. Pod względem jakości dróg znaleźliśmy się na 25. miejscu, zostawiając za sobą jedynie Bułgarię, Łotwę i Rumunię (dane dotyczą lat 2013-2014). Polska jest też czwarta od końca, jeśli chodzi o jakość infrastruktury lotniczej, a także kolejowej.

Wreszcie coś się zaczęło dziać wokół kolei. De facto początkiem tego wszystkiego był zakup Pendolino, dzięki czemu o kolei zaczęło być głośno w mediach. Okazało się, że mamy swoich producentów taboru kolejowego, którzy sprzedają produkty za granicę, a w Polsce są marginalizowani. Teraz priorytetem powinno być zmodernizowanie linii kolejowych, żeby mogły po nich jeździć składy z prędkością 180-200 km/godz. To jest sprawa nie mniej ważna, niż budowa autostrad i dróg ekspresowych. Możliwość przejazdu ze Szczecina do Warszawy w ciągu 3,5-4 godzin zrewolucjonizowałaby polski transport, a zarazem dało impuls do rozwoju gospodarczego miejscowości i obszarów, leżących wzdłuż takich magistrali kolejowych.

No i super! Pociągi jeżdżące 160-200 km/godz to komunikacyjne i ekonomiczne optimum dla tej kategorii pojazdów. Do szybszych pociągów do tej pory nie wiadomo ile ich właściciele (państwa) dopłacają, ze środków publicznych, ma się rozumieć. Francja dotuje swoje TGV na potęgę i jakoś dziwnie Unia Europejska nie traktuje tego jako niedopuszczalnej pomocy państwa.

Jeżeli w Polsce udałoby się dostosować główne magistrale kolejowe do prędkości 200 km/godz i postawić do ich obsługi składy PESY lub NEWAGU, to rozwiązałoby wszelkie problemy naszej kolei.

Umożliwienie dojazdu np. z Jeleniej Góry na Mazury albo z Rzeszowa nad Bałtyk w ciągu 5 godzin, w komfortowych warunkach, to naprawdę byłoby świetne rozwiązanie. I znacznie tańsze niż pakowanie się w tzw „prestiżowe inwestycje kolejowe”, oferujące jeszcze większe prędkości, ale za cenę, której nikt nie chce ujawniać.

Tak działają wszystkie ,POLSKIE” firmy: energetyka kupuje tylko węgiel od ,,polskich” spółek górniczych, spółki górnicze wybiórczo sprzedają węgiel innym firmom, spółki komunalne zawyżają ceny za usługi, energetyka sprzedaje prąd po zawyżonych cenach, LOT ma zyski na czarterach dla rządu po zawyżonych cenach, PKP PLK dalej ma wysokie ceny dostępu do torów, lotniska mają wysokie ceny dostępu dla samolotów itd itd.

A kiedy szanowne państwo wprowadzi w końcu system sprawdzania i uznawania za legalne (albo nie, bo kradzione czy składane z wraków) samochodów wystawianych u dilerów? Toż system zwalania na nieszczęsnego nabywcę obowiązku sprawdzania, czy aby toto nie było gdzieś w świecie ukradzione albo zespawane z resztek jest iście średniowieczny – jako że i tak to państwo w pewnym momencie (zwykle gdy taki naiwniak przyjdzie wóz rejestrować albo przeglądać) dokonuje takiego sprawdzenia. Tyle że zamiast łajdaków, którzy kit wcisnęli nieostrożnym, całą karę ponoszą ci ostatni. A przecież to RP ma swoje drogie bazy danych a w nich teoretycznie każdy samochód – czy to legalny, czy gdzieś ukradziony.

Wędkarstwo i łowiectwo:

Powinno się znieść dzierżawy jezior oraz zrenacjonalizować te jeziora, które zostały sprzedane prywatnym właścicielom. Potem powinno się stworzyć jedno centralnie działające państwowe przedsiębiorstwo rybactwa śródlądowego na wzór Lasów Państwowych. Opłaty za uprawianie wędkarstwa powinny być zestandaryzowane i niskie, ponieważ chodzi o utrzymanie łączności ludności z przyrodą i umiejętności pozyskiwania żywności z niej (żadnego ,,końca historii” nie ma, anarchię mamy za wschodnią i za zachodnią granicą). Dziś opłaty za korzystanie wędkarskie z jezior mogą być niskie m. in. dlatego, że u wędkarzy upowszechniło się wypuszczanie żywcem złowionych dużych ryb, po ich sfotografowaniu. Wiadomo, że takie ryby to doskonałe tarlaki, ale mają kiepski smak.

Jak na Marcina z Suwałk to trochę przekłamałeś, bo to nie PZW łapie sieciami. Wprowadzasz wszystkich w błąd. Istnieje coś takiego jak Państwowe Gospodarstwa Rybackie poprzekształcane w różne spółki i to pod szyldem PGR, czyli Państwowe Gospodarstwa Rybackie. Trzebią ryby te pseudoinstytucje sieciami, biczami, a na końcu prądem. Wszystko co się wodzie rusza. Co lepsze wybierają, a co pomniejsze sprzedają miejscowym rolnikom na karm dla świń, albo do innego użytku własnego. Takie akcje obserwowałem osobiście wielokrotnie na jeziorach na Warmii, gdzie takie hieny rybackie funkcjonują w majestacie prawa. Wędkarze skupieni w PZW nie maja nic wspólnego z takim procederem, a wręcz przeciwnie: walczymy od lat z tym bezprawiem różnymi sposobami.

Łowiectwo ma w Polsce feudalny charakter, bo skupia pseudoelitę snobującą się na jaśnie panów i utrzymują się w nim feudalne stosunki. Jest ostoją zacofania społecznego, co jest jedną z głównych przyczyn niechęci do niego. Powinno się to zmienić przez jego popularyzację i odrodzenie łowiectwa ludowego. Jednym z elementów powinno być zezwolenie na łowienie bobrów w humanitarne pułapki. Problemu nadmiaru bobrów w niektórych regionach nie da się rozwiązać metodami jaśniepańskimi, czyli ze strzelbą, ponieważ zraniony bóbr nurkuje, zdycha w jakiejś podwodnej dziurze i jest nie do podjęcia. Jednak jaśniepanowie sprzeciwiają się zalegalizowaniu w Polsce pułapek na zwierzynę – rzekomo dlatego, że kojarzą się im z kłusownictwem, ale naprawdę dlatego, że chcą, żeby łowiectwo pozostało ich przywilejem, a myślistwo ludowe było albo zepchnięte do kłusownictwa, albo do jaśniepańskiej służby, zajmującej się hodowlą zwierzyny, żeby wielmożni mieli zabawę, jak raczą przyjechać na łowisko.

Miejmy nadzieję, że PiS zaorze do końca ,,osiągnięcia polskiego demokratycznego kapitalizmu” takie, jak niszczenie przyrody przez prywaciarzy z jednej strony, a nieznających się na przyrodzie lewaków w stylu Wajraka z drugiej. Wajrak, który dotąd żył sobie w luksusie wśród najwspanialszej przyrody, myśląc o tym, jak wyrzucić z Puszczy Białowieskiej miejscową ludność, która o nią jednak dbała (tradycyjna gospodarka rolna dostarczała np. pastwisk żubrom i jeleniom, którymi z kolei żywiły się drapieżniki), niech wraca do Warszawy, do mieszkania po tacie w bloku na Żoliborzu.

Samorządy:

Niech samorządy nie narzekają. Mniejsze dochody z udziału w PIT mogą zrekompensować mniejszymi wydatkami na imprezy i wystawne sympozja lub konferencje. Włodarze miast marnotrawią środki publiczne nie tylko na pseudo promocję, ale też na wyjazdy zagraniczne np. sprawdzić jak działa oświata w Szkocji, nie liczą się też z wyjazdami samochodami prywatnymi załatwiając jednocześnie swoje prywatne interesy lub interesy partyjne. Szczególnie dotyczyło to burmistrzów, starostów z PO z woj. zachodniopomorskiego.

Samorządy to są gigantyczne żerowiska kolesi. Dyrektorzy domów opieki i ośrodków pomocy społecznej pobierają ponad 100 tys. zł rocznie wynagrodzenia. Wydają gigantyczne pieniądze na rzeczy niepotrzebne, albo już działające, np. w ciągu 10 lat potrafią 5 razy zmienić system informatyczny.Zatrudniają ogromne liczby pracowników w administracji, to są synki i córeczki dyrektorów, radnych gminnych, itp. Niektórzy potrafią żerować na 3-4 etatach, z czego połowa całkowicie fikcyjnie. Nikt tego łajdactwa nie kontroluje, nie piętnuje, bo wszystkim w sitwie się opłaca. Jedyna metoda powstrzymania tego złodziejstwa publicznych środków to zabrać im ze 30%.

A kto zapłaci kredyty wzięte pod budowę? Spoko podniesie się podatki, samorząd opracuje nowe np katastralny, podniesie się ceny biletów komunikacji miejskiej, opłaty za wodę, za najem w zasobach miejskich. Następnie urzędnicy będą potępiać masową migrację z miasta tych bogatszych oraz masowe rozruchy tych biedniejszych – brak patriotyzmu! Później księża będą mówić o przebaczeniu, grubej kresce i czystości kobiety przed ślubem. Następnie legalnym właścicielem wszelkich zasobów ludzkich i majątkowych miasta będzie nowa postać, która w chwale wjedzie na pięknym koniu, w skarbcu będzie miała wszelkie dotychczasowe zastawy, poręczenia, hipoteki. Będzie mówić o wspaniałej przyszłości i wolności i kolejnym cudownym 25leciu. Może ku pokrzepieniu serc jakiś ładny film kilkominutowy zrobi za ładnych kilkadziesiąt milionów… A my powtórzymy te same lekcje?

Polski przemysł i myśl techniczna:

Obecnie pracownik ma wszystko gdzieś, pracuje po 1600-1800 miesięcznie, często w nieludzkich warunkach, w magazynach i przy produkcji panuje chaos, nie inwestuje się z wykształconych pracowników, brygadzista nie potrafi obsłużyć połowy maszyn i właściwie cały zakład opiera się na pracy tych paru procent rozsądnych osób, które się przykładają i wypełniają obowiązki za tych, którzy zarabiają dziesięć razy od nich.

Pracowałem w takim zakładzie Panie Robercie; szwedzko-norweska firma Kongsberg Automotive w Pruszkowie na terenie byłego ZNTK ( Z-dy Naprawcze Taboru Kolejowego). Praca na produkcji przy podzespołach wyposażenia samochodów wiodących marek w świecie. Burdel i rozpi…dziel. 1200-1300 na rękę, sami sobie naprawialiśmy maszyny, wykrojniki, praski, zgrzewarki, Dyrektor 66 tys na mies. zastępca 25 tys. Kiedyś byli brygadziści, teraz są liderzy. Z wyjątkiem paru rozsądnych, reszta nadawała by się na kapo w Majdanku. Kiedyś tzn. za komuny nie było komputerów i materiału do produkcji nie brakowało, teraz w dobie komputerów, komponentów brakowało nieraz 3 tyg. W tym czasie pracownicy, nie ze swojej winy, musieli zamiatać halę.

Praca przez agencję 5 lat temu jak pracowałem, umowa raz na miesiąc, teraz umowa co tydzień. Pracownicy, którzy opanowali technologię produkcji nie byli w ogóle szanowani, mimo że pracowali bardzo dobrze, bywało że dobrym pracownikom agencja nie przedłużała umowy, a przyjmowała i szkoliła następnych, którzy oczywiście produkowali na początku dużo bubli. Jak braki pojechały do produkcji aut, to potem z-d płacił ogromne kary. I niech ktoś mi powie czy to jest kapitalizm. Potem firma zaczęła przyjmować Ukraińców – dostawali tyle samo co Polacy + opłacony mieli hotel. Całe szczęście że w tym burdelu już nie pracuję, bo po 3 latach pracy dostałem podwyżkę 10 groszy na godzinę brutto i podziękowałem za współpracę.

A niby co ma robić przeciętny Polak? Mam jeździć starym Polonezem, bo był wyprodukowany w Polsce, zamiast samochodem niemieckim, którego od produktu naszej myśli technicznej dzielą lata świetlne? Mam korzystać z ?polskiego? (polski brand na chińskim OEM-ie) myPhone zamiast produktu z USA, tylko dlatego bo jest Polski? Mam kupować polskie brzydkie i tandetne buty, zamiast ładniejszych i lepiej wykonanych angielskich bo są polskie? PRL już mieliśmy, gdy można było kupować tylko nasze, krajowe, lub naszych ?sojuszników?. Na dobre to nikomu nie wyszło i w dużej mierze dzięki temu jesteśmy technologicznym skansenem Europy. Żyjemy w kapitalizmie i tu wygrywa ten, który oferuje najlepszą jakość w najniższej cenie.

Polska produkcja, to nalepienie znaczka na produkt z Chin. Tak wygląda na przykład nasz ?przemysł elektroniczny?. Podobnie z ubraniami, gdzie podobno nawet droższe polskie sieciówki zamawiają cały produkt w chińskich katalogach. Zabawne… politycy to banda złodziei i oszustów, kochanych przez naród, bo wybieranych regularnie i na okrągło od 20 lat. Pod względem parametrów wpływających na produkcję i funkcjonowanie przedsiębiorstwa, dyndamy na końcu światowych rankingów. Bo mamy kretyńskie przepisy, obostrzenia, utrudnienia i procedury, mamy poryty system podatkowy i emerytalny. Każdy przedsiębiorca myśli tylko jak się nachapać, tanio kupić, drogo sprzedać, wydymać konsumentów, podatki zapłacić na Cyprze i uniknąć odpowiedzialności karnej. Ale polski patriotyzm i polską gospodarkę, mają budować Polacy, którym rząd zabiera 70% i tak marnego wynagrodzenia w podatkach, a przedsiębiorcy mają do nich taki szacunek, że np. przez lata zamiast soli jadalnej serwują im przemysłową lub fałszują skład na metkach z ubraniami. Ku chwale ojczyzny. Za taki patriotyzm, to ja dziękuję.

W Polsce i przy polskich ekonomistach, to na Saharze zabrakłoby piasku w rok, a jeszcze by importowali z Gobi! Tak kładzie się całe górnictwo w Polsce, przejada (czyt.rozkrada) zyski, mnoży administrację, rozdaje wysokie premie i nagrody jednocześnie dojąc ten rodzaj gospodarki niemiłosiernie. Odsunąć gumofilce od ważnych stanowisk, zastąpić praktykami, odpolitycznić całe górnictwo, zlikwidować kompanie, holdingi, gwarectwa i wszelkie inne raki toczące organizm, pozwolić kopalniom na działanie wg. Prawa Handlowego, a wszystko wróci do normy

Polska myśl techniczna nie istnieje. Nie ma laboratoriów, instytutów, centrów badawczych. Są tanie montownie. ŁoBuzek zarżnął (nie tylko) polskie szkolnictwo. Technicy są w stanie zarobić 8000 zł na start w UK a inżynier 12000 zł jako Junior Engineer. Kraj jest skończony. Obecne polskie magistry nie zdałyby matury w PRL. O taką Polskę Bolek i inne Kwachy walczyły i prywatyzowały.

Dzięki kolejnym „reformom” edukacji obecny absolwent polskiej szkoły średniej ma za sobą 2-3-krotnie mniej (!) godzin nauki przedmiotów przyrodniczych i ścisłych niż za PRL-u. To jest kształtowanie populacji idiotów, tanich roboli dla zagranicznych korporacji – w Polsce czy poza nią. Poziom polskich uczelni technicznych również poleciał na pysk, a nieliczne firmy przemysłowe, jakie w Polsce zostały, swoje istnienie zawdzięczają tylko odziedziczonej po PRL-u kadrze. Zresztą najlepszych obecnych absolwentów także przejmują zagraniczne korporacje – fundują im stypendia, a potem dobre zarobki.

Jeśli sądzisz, że to wszystko jest dzieło przypadku, to się głęboko mylisz. Europa wschodnia ma być tylko bezwartościową gospodarczo i technologicznie strefą buforową miedzy starą UE i Rosja. W razie konfrontacji, poświeci się ją bez mrugnięcia okiem. Po to się ogłupiło Polaków na początku lat 90, żeby bez żalu rozwalili swój przemysł jako „relikt komunizmu”. Paru takich „geniuszy” na tym forum się objawiło.

PRL był JEDYNĄ w historii szansą zbudowania nowoczesnej gospodarki w Polsce – ponieważ „żelazna kurtyna” zapewniała ochronę przed brutalnym atakiem zagranicznego kapitału. Po 1989 ten potencjał został bezmyślnie zmarnowany.

Jeszcze dodam, że brakuje kadr. Wiedza techniczna – ta najbardziej wartościowa – bo praktyczna nie jest przekazywana w warsztatach ani fabrykach. Projektuje się za Odrą u nas „przemysł” to spawacze, tłocznie, montownie i out-scouring. Młode pokolenie techników czy inżynierów nie jest szkolone przez starszych, doświadczonych inżynierów. Bo niby gdzie? Przemysł zarżnięty. Spawacz w fabryce Manna w Starachowicach zarabia 1300 zł. W UK doświadczony spawacz ma leciutko 70-100 zł na godzinę.

W Polsce nie brakuje wykładowców z obszaru Automatyki i Robotyki – wręcz jest ich bardzo dużo, ale brakuje ludzi kompetentnych z wiedzą i doświadczeniem technicznym. Przyczynił się do tego NCN, który od wielu lat finansuje prace badawcze „silnych” zespołów naukowych, których jedynym efektem są stopnie naukowe ich autorów – żadnych osiągnięć w zakresie nowych technologii, zadanej współpracy z przemysłem. Za to wszystko płaci polski podatnik. W naukach technicznych prace czysto teoretyczne powinny być wyjątkiem, podobnie jak w innych krajach, a nie normą jak w Polsce

Żeby wykształcić inżyniera trzeba mieć nauczycieli mat fiz,chemii w podstawówce i szkole średniej, laboratoria i warsztaty w szkole średniej i na studiach , wykładowców na politechnikach i szkołach wyższych, a więc pieniądze i pieniądze. Żeby to wszystko odbudować to trzeba zacząć od fundamentów, tak jak się buduje dom (kiedyś się budowało), a to wymaga czasu. Nie ma wykładowców, nie ma nauczycieli przedmiotów ścisłych, którzy uczą myśleć, a nie rozwiązywać testy, nie wspominając o nauczycielach w technikach i instruktorów zawodu. Tu nie da się pójść na skróty tu trzeba czasu i cierpliwości, Mechanik , rzemieślnik i inżynier musi najpierw musi móc zepsuć, by mógł naprawić zbudować zaprojektować. Takie życie tak jak dziecko. Im wcześniej to zrozumiemy, tym szybciej staniemy na nogach jak naród.

Był na PW wydział Mechaniki precyzyjnej, zmienili na Mechatronikę. Właściwie uczą elektroniki. Gdyby w Polsce ktoś się znał na tym, to by zrobił twardy disk do komputerów. A co z optyką? Każdy może sprawdzić, co zostało z PZO w Warszawie. W Łodzi w dawnych zakładach kinematograficznych gdzie produkowano też kserokopiarki, produkują prostą optykę wojskową i celowniki. Zakłady Mechaniki Precyzyjnej Mera-Blonie też zlikwidowane. Do serwisu nie trzeba inżynierów

Jesteśmy technicznym zaściankiem Europy i tak zostanie, zostało to wkalkulowane w reformy po 1980 roku. Polskie zakłady: elektroniczne, mechaniczne, budowlane, inżynieryjne zostały rozwalone w tzw. procesie prywatyzacji. Kadra inżynieryjna odeszła na emerytury albo wyjechał, starych pracowników zwolniono lub też odeszli na emerytury, młodzi nie mają się od kogo nauczyć pracy i fachu. A wszystko to w imię rozwoju kraju ale nie naszego tylko państw zachodnich które nas tak ochoczo przyjęły do Unii a kolejne polskie rządy pod jej dyktando niszczyły Polskę i Polaków.

W Polsce mamy za to zdecydowanie najwięcej profesorów i doktorów habilitowanych na hektar. Oni i górnicy jakoś nie chcą wyjeżdżać. Większość z nich zajmuje się produkowaniem kolejnych magistrów i doktorów, którzy produkują następnych magistrów, W ramach pozorowania pracy naukowej, zajmują się też sklejaniem kawałków artykułów tłumaczonych z języka obcego i tworzeniem z tego tzw. publikacji. A jak jakiś bystry młodzian coś wymyśli, to i tak autorstwo i sława należy się profesorowi. Świat nie docenia potęgi polskiej nauki i nie chce zrozumieć, że żeby być naukowcem, trzeba wykazać się obsługą wyszukiwarki internetowej, usługi translator google i kilku funkcji worda, a nie robić jakieś wynalazki.

Naturalnie od szeregu lat następuje stopniowa degradacja środowiska uczelnianego. Płace od zawsze są w najniższym wymiarze widełek niezależnie od stażu. Kompletny brak zainteresowania pracą na uczelni dobrych studentów, bo kto przyjdzie do pracy na asystenta za 2200 zł brutto. A adiunkt to 3800 zł brutto. praca na uczelni to nie 8 godzin i kwita to przez lata zajęta cała doba święta i niedziela. to służba. I ten ciągly bat konieczności prowadzenia badań bez pieniędzy i publikacji za które nie ma się z czego zapłacić. Chory polski mechanizm stworzonych sztucznie list czasopism i cytowani zmusza do poszukiwań czasopism na się znajdujących, cena publikacji w niektórych z nich do chodzi do 3000 dolarów za kilka stron. Już w polskich czasopismach naukowych trzeba zapłacić 200-300 zł za stronę. Nie ma możliwości rozwoju naukowego bez publikacji, nie ma możliwości dłuższej pracy na uczelni bez tego, bo po kilku latach wysiudają cię. Nikt się nie pyta ilu masz dyplomantów ile masz godzin dydaktycznych… to jest paranoja. Psuje się w ciągu kilku lat ale odrobić potencjał w podobnym czasie się nie da.

Profesorowie na polskich uczelniach w wielu wypadkach zatrzymali się w połowie lat 90-tych XX wieku a w większości tych instytucji panuje system feudalny. Dziadek – pan i władca na ciepłej posadce przejada państwowe pieniądze nie robiąc badań a stołki rozdzielając między znajomych króliczka, bierny, mierny ale wierny. Młodzi zdolni są tylko zagrożeniem więc najlepiej utrudnić im życie, zatruć atmosferę tak aby nawet nie próbowali deptać panom i władcom po piętach. Wszystko to sprawia, że sytuacja w polskich uczelniach przypomina polskie górnictwo – nie musimy podążać za konkurencją – należą nam się państwowe pieniądze bo tradycja głosi, że górnik/profesor to brzmi dumnie.

Nie pomogą dobre chęci, z g*na bata nie ukręci… Rozwalono całe szkolnictwo, od średniego po wyższe. Dzisiejsi inżynierowie mechanicy (a jakże, dyplomowani!) nie potrafią używać linijki i ołówka, nie mówiąc o takich „skomplikowanych” przyrządach jak suwmiarka czy mikromierz. Produkuje się – bo przecież nie kształci, kolejne zastępy ludzi nie mających zielonego pojęcia o przemyśle i o jego potrzebach, ale taki jest „trynd”, a inżynier z Bożej łaski opuszczający wyższą (?!) uczelnię wie zdecydowanie mniej niż technik sprzed trzydziestu lat. Kiedyś na zajęciach studenci słuchali, robili notatki, zadawali pytania i czasem dyskutowali. Dzisiaj zajmują się głównie pisaniem sms-ów, oglądaniem filmików na swoich scheissphonach i spożywaniem (bo w domu czy akademiku nie zdążyli). Nie ma prawdziwych egzaminów, bo wystarczą ogłupiające testy nie zmuszające do myślenia, zaliczenia można dostać mając „już” 30% obecności na ćwiczeniach, i to jest współczesny poziom studentów a później absolwentów. I – nie obrażając „mechatroników”, brakuje również „mechoptyków”. Kto nie wie, co to za specjalność, niech się zapyta górali, tylko tych prawdziwych… Mamy za to nadmiar „specjalistów” od organizacji i zarządzania, tylko nie bardzo mają czym zarządzać, bo poza montowniami nie ma polskiego przemysłu.

No skąd mają być inżynierowie skoro od 20 lat tumany i nieuki dostali maturę na poziomie podstawowym i matematyki wcale nie umieją? Przecież zdanie testu z matematyki nie wymagało podsiadania żadnych wiadomości z matematyki. Wystarczyło w na teście zakreślać konsekwentnie odpowiedź albo A albo B Albo C Albo D – byle jedną i tą samą I takie to tumany szły na uczelnie wyższe, a rodzice cieszyli się, że mają dzieci na studiach. Dopiero drugi rok na maturze trzeba zdawać obowiązkowo jeden przedmiot na poziomie rozszerzonym. Do czasu gdy wszystkie przedmioty maturalne nie będą wymagane na poziomie rozszerzonym, maturę będą zdobywały nieuk,i lenie i wszelkiej maści gamonie i tłuki

W tej kwestii powinni zabrać głos eksperci typu petru-s balcerowicz i reszta. Oni uważają że główną atrakcją rynku pracy polski i jej jedynym atutem jest siła robocza o ile nie jest zbyt droga. dlatego tym którzy jeszcze są w kraju powinno się zmniejszyć płace i to ostatecznie pomoże a problem sam zniknie. via lotniska. „magiczna ręka rynku” czy jakoś tak.

Brakuje inżynierów? Za to nie brakuje kulturoznawców, socjologów, politologów, oraz oczywiście magistrów organizacji i zarządzania. Tak sobie myślę bo spotykam ludzi z takimi dyplomami często w UK: jedna pani po zarządzaniu sprzedaje mi wędliny w polskim sklepie (dobrze zarządza lodówką, jest porzadek), pani po kulturoznawstwie podaje mi pizzę w Pizza Hut, jest też pani po historii w Costa Caffee – zbiera filiżanki ze stołów, chodząc z takim specjalnym wózkiem. Na jakiego grzyba te osoby w ogóle studiowały? No i po co do ciężkiej cholery polski podatnik płacił za studia tych osób w Polsce? Moim zdaniem należy zmniejszyć nabór na takie kierunki o 70% na dzień dobry. Fabryki magistrów które są prywatne już zaczynają bankrutować, no ale to jest prywatna sprawa i prywatna kasa tych co te szkółki założyli, publiczna kasa powinna być wydawana odpowiedzialnie.

A może ktoś mi powie po co w Polsce tylu prawników? Pamiętam że jak studiowałem na AM 20 lat temu to miałem wielu kolegów z prawa, opowiadali mi ile ludzi u nich studiuje na Wydziale Prawa, a jeszcze do tego był Wydział Administracji – to były tysiące osób na jednym roku. Co oni później robią? Pewnie część z nich idzie do tej wiecznie puchnącej administracji, a reszta kelneruje albo leci na szmacie w UK czy w Niemczech. Po co wam studia? Gdybyście się wyuczyli na hydraulika (nie jest trudno, sam się nauczyłem wielu rzeczy z YT i sam kładłem rurki w domu), albo elektryka, to byście znacznie więcej zarobili niż z waszymi śmiesznymi dyplomami. Głupi operator koparki, walca czy dźwigu samobieżnego w UK zarabia 2 razy tyle co polski historyk, czy jakiś inny filozof machający mopem, albo przenoszący skrzynki z miejsca na miejsce w magazynie FedExu czy innego Amazona.

Pracuję w KGHM od 25 lat i były tu już różne ceny miedzi, jednak nigdy jak w ostatnich latach nie była tam niszczona ta ,,spółka” Sprzedano co się tylko dało, sprywatyzowano co się dało, każda z tych zmian spowodowała dramatyczny sadek poziomu życia ludzi i niechęć do zamian. Może poza zyskami na najwyższych stołkach. Nawet komuna w postaci SLD nie drenowała tak jak PO, bo wolała zyski przekładać na wzmocnienie firmy, a nie na dywidendy. Pod dyktando PO, KGHM sprzedawał spółki i kupował prywatyzowane, na które nie było rynkowego zbytu. Tragedia. Gdyby to była firma coś produkująca na wolnym rynku, a nie na dobrach naturalnych, już dawno by zbankrutowała przy takim obchodzeniu się „właściciela”. Prywatyzatorom powiem: wszystko co tu sprywatyzowano, zalicza największą glebę i jest rzeźnią dla pracujących tam ludzi. Mój dział tez sprywatyzowano i długo nie pociągnął, zostały nędzne resztki z olbrzymią rotacją zatrudnienia, bo niewielu tam wytrzyma przy pracy w trudnych warunkach za grosze. Mi się udało „uciec” z powrotem do KGHM i tu jeszcze daje się żyć (na przeciętnym robotniczym stanowisku, nie ma tu kokosów z pracy i TV, ale żyć się da, bo jak na skalę Polskiego ubóstwa, niełatwo by było znaleźć coś lepszego w okolicy) ale co rok jest gorzej i gorzej. Upadło PO – główny niszczyciel resztek majątku państwowego jak kiedyś UW i inni liberałowie i może coś się zacznie poprawiać. Może nie zarżną przynoszącego łatwy dochód do kasy państwa przedsiębiorstwa. Jestem z tą firmą od początku, od pracy prosto po szkole, była to Moja Firma i nie idzie patrzeć co się wyprawia. Miałem i mam zamiar tu pracować do emerytury i znając problemy od podszewki w swojej dziedzinie, naprawiać je na swoim stanowisku i by wszystko się kręciło jak należy, ale teraz to mało znaczy i oby to się zmieniło

A niby kto i za co ma te innowacje robić? Na badania i rozwój trzeba mieć kasę, a żeby je potem wdrożyć i mieć z nich korzyści trzeba mieć własny przemysł, który będzie nimi zainteresowany. W Polsce mamy typowa kolonialną strukturę gospodarki, rynek taniej siły roboczej i rynek zbytu dla obcych wielkich sieci, banków, koncernów. W dodatku tak sprytnie ustawionych, że polska spółka córka płaci tej zagranicznej spółce np. za użycie znaku towarowego, co powoduje że pieniądze idą za granicę, a w Polsce nie trzeba płacić podatków. I niby te sieci marketów maja być zainteresowane jakimiś polskimi innowacjami? W jakim zakresie? Nowatorskiego wykładania towaru czy ciągania paleciaka? Podobnie banki. Niby co mają wprowadzać polskiego? Wszystko co mają mieć musi mieć akceptację centrali. Podobnie w montowniach czy firmach przejętych przez globalne koncerny. Sam spotkałem się z przypadkiem, gdy wydano setki tysięcy euro na bezsensowną, nieudaną próbę wdrożenia systemu informatycznego opracowanego przez firmę z kraju spółki matki, kompletnie olewając wielokrotnie tańsze, działające rozwiązania krajowe. A podobno kapitał miał nie mieć narodowości. Jeśli nawet w Polsce ktoś, jakimś cudem, coś opracuje, to i tak nikt nie jest tym zainteresowany, nikt też nie pomoże, ani nie stać go na kosztowne zastrzeżenia i prawa patentowe. I tak musi to sprzedać (jeśli ma szczęście) wielkim firmom, które przechwycą to i opatentują jako swoje. I raczej nic w tym zakresie się nie zmieni, bo nie są tym zainteresowane ani zachodnie firmy dojące ogromna kasę, ani „polscy” politycy gotowi za koryto, za europejską synekurkę własną matkę i córkę do arabskiego burdelu sprzedać. Za to mamy sukcesy na skalę światową w „badaniach naukowych” spuścizny jednego lub drugiego wielkiego Lecha, JP2 itp. Badania są bardzo nowatorskie i innowacyjne tylko niestety tak przydatne jak dyskusje „o wyższości świąt Wielkanocy nad Bożego narodzenia lub odwrotnie”. No, ale podobno jednak jest nadzieja. Jak w ostatnich tygodniach udawadniali nam różni „wielcy eksperci” jeśli przyjmiemy islamskich imigrantów to oni uczynią naszą gospodarkę innowacyjna i nowoczesną, powołując się przy tym na przykład imigrantów w USA. Nie wspominali tylko, że USA bardzo chętnie przyjmuje imigrantów potrzebnych ich gospodarce (np. naukowców z dorobkiem, inżynierów, itp.), a dziadostwo odsyłają od razu z lotniska do domu lub stawiają gigantyczny mur. W Polsce wg. tychże „ekspertów” innowacyjność mieliby zapewnić pasterze kóz z Erytrei, poganiacze wielbłądów czy drobni handlarze z islamskich bazarów. Pierwsi (ci od kóz) zrewolucjonizują naszą hodowlę, drudzy (ci od wielbłądów) transport, a ostatni handel (głównie narkotykami importowanymi z Afganistanu).

Mniejszość ukraińska:

Wzmocnienie granicy z Ukrainą już niewiele pomoże, chociaż samochody straży granicznej krążą od Ustrzyk do Rzeszowa i Krakowa, Kontrolowane są wszystkie samochody z ukraińską rejestracją. Problem jest inny – w Polsce jest kilka mln (słownie milionów !) „starych” i nowych Ukraińców. Uczą się pilnie za polskie pieniądze, na polskich uczelniach i w szkołach policyjnych. Obejmują stołki w urzędach. Ich prasa i rozgłośnie, imprezy np. Łemkiwska Watra, zawierają niedwuznaczne niedomówienia i antypolskie wstawki. W okolicach Komańczy mieszka wielu jawnych wrogów Polski. Na zachodzie i północy Polski jest podobnie. Jaka jest pewność, że z tej zbiorowości nie powstanie nowa UPA? Nie mamy broni, natomiast ABW śpi, albo zajmuje się karaniem kelnerów i ,,faszystów”.

Lider KODu:

Warto wiedzieć, że prawa ręka Petru, Mateusz Kijewski lider KOD, to wnuk Józefa Kijewskiego, który zwalczał, cyt.: „bandy nacjonalistyczne”. „Nacjonalistycznymi bandami” komuniści określali najczęściej żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Narodowcy po wojnie byli zwalczani z wyjątkową zawziętością, gdyż stanowili najbardziej nieprzejednany element oporu wobec „władzy ludowej”. Odsyłam do Biuletynu IPN. Podobnie jak jego przodek, również i on postanowił aktywnie bronić „demokracji” i odwoływać się do zagranicznych wzorców, przodujących w światowym postępie. Niedaleko pada jabłko, niedaleko.

Polacy z zagranicy o ich niechęci do powrotu:

Spokojnie – nie wracam! I wbrew populistycznym opiniom, to nie pieniądze są tutaj decydujące, a są to: pani w ,,okienku”, która z uśmiechem wypełnia za mnie formularz. Policjant zmieniający koło w samochodzie jakiejś kobiety na poboczu. List z Urzędu skarbowego ze słowami: ,,dziękujemy za wpłacony podatek”. Kierowca innego samochody dający światłami znać, że pozwala mi wjechać na jego pas. Przechodzień na ulicy, który mówi ,,przepraszam” przecinając mi drogę. List, który w ciągu mniej niż 20 godzin trafia ,,skądkolwiek” ,,dokądkolwiek”. Drogowcy, którzy niezależnie od skali pracy, nigdy nie zamykają drogi. Rząd, którego pierwszorzędnym celem jest dobro Państwa. Ewentualna pomoc finansowa Państwa, gdy ,,powinie mi się noga”. Godziwa emerytura na starość.

Ja też nie wracam, bo do czego? Mili ludzie w sklepie, którzy służą pomocą, a nie mają złego dnia 365 dni w roku. Kiedy idę do kina, to nie szukam strzeżonego parkingu tylko po to, żebym wrócił do domu z radiem i całą szybą. Kiedy kupuję używany samochód, nie głowię się o ile km cofnięto licznik. Kiedy korzystam z komunikacji publicznej, wiem, że przyjedzie na czas oraz, że będzie czysto i przyjemnie w środku. Uśmiechnięci ludzie na ulicy potrafiący poprawić Ci humor, jeśli przypadkiem za dużo czytałeś wiadomości z parlamentu 500 km trasy bez fotoradaru. Możliwość pójścia na spacer do parku po zmroku, bez konieczności pozbycia się zegarka i portfela.

Kryzys imigracyjny:

Jak to możliwe, że milion osób, bez żadnych wiarygodnych papierów wchodzi do UE/strefy Szengen? Oczywiście był pretekst czyli tzw. uchodźstwo przed wojną w Syrii, ale przecież dla każdego myślącego to lipa: wojna nie zaczęła się wczoraj, trwa nie tylko w Syrii, a w żadnym z wymienionych i innych przypadkach nie było importu „uchodźców” na skalę przemysłową.

To, że nie ma winnych, że nikt nie pyta o pieniądze wydawane np. na Frontex (a okazuje się że siedziba tej „firmy” mieści się w Warszawie, zatrudnionych jest ok 300 osób, a roczny budżet to ponad 140 mln euro) jest poszlaką, że to wszystko było zorganizowane i zaplanowane przez UE. Można zatem wnioskować, że cała struktura UE i to co zostało z polskiego państwa (straż graniczna, policja, wojsko itd.) służy tym, którzy ten „import” zorganizowali. Tłumią wszelkie objawy protestu (np. w Niemczech – masa manifestacji czy nawet podpaleń tzw. ośrodków dla uchodźców, a media zgodnie się tym „nie interesują”).

Wniosek ogólny: ci którzy są formalnie odpowiedzialni (za co biorą pensje i pod co wypracowują sobie emerytury) za bezpieczeństwo Polski, niszczą ją i przez ostatnie 25 niszczyli i zniszczyli. Orban wynegocjował/wywalczył sobie taką pozycję tylko dlatego, że Węgry mają swoje narodowe elity i te elity rządzą ich państwem w ich interesie.

Co to jest ten ,,hejt”?

Dla ludziuff waszego sortu każda krytyka to hejt. Każda bezsporna, niewygodna prawda to hejt. Jesteście jak z jednej sztancy. Umoczeni po same uszy…
Ja tylko wykazuję hipokryzje i podwójne standardy. Które to cechy sa standardami waszej kamaryli…
A ty sobie to nazywaj hejtem, mową nienawiści i czym tam jeszcze chcesz.
Jakis hejter wieki temu powiedział, że prawdziwa cnota krytyka się nie boi. Czegóż więc się tak boicie, że każdą krytykę nazywacie nowomową „hejtem”?

(Bloger AugustMocny z Salon24)

Organizacje ekologiczne:

Organizacje ekologiczne to doskonały interes dla ich ,,właścicieli”. Chcesz wybudować jakikolwiek zakład? Ekolodzy go oprotestują i będziesz się z nimi szarpał w sadach kilka lat… rozwiązanie?
Wystarczy zamówić raport środowiskowy (horrendalnie drogi) zrobiony przez te organizacje lub współpracująca z nimi „specjalistyczną i oczywiście najlepszą” firmę lub grupę osób i już!. Po takim raporcie wszystko jest SUPER! Organizacje ekologiczne to mafia w białych, a może zielonych kołnierzykach. Kiedy wreszcie ktoś się zajmie ich finansami? Skąd mają dochody?

Wojsko Polskie:

Służyłeś w polskim wojsku? Raczej nie. Nie masz więc pojęcia o pijaństwie i niekompetencji polskich dowódców. O tysiącach niesprawnych karabinów czekających na rozkaz mobilizacji. O brakach w magazynach wojskowych sięgających 40%. O setkach ciężarówek od 20 lat nie serwisowanych, stojących na placach w całej Polsce, bez powietrza w kołach. One mają wozić amunicję polskim żołnierzom w czasie wojny. 20 lat nikt ich nie próbował odpalać. Żadna z nich nie ruszy. Nie mówiąc już o tym, że nie zmobilizują rezerw wcześniej niż za trzy dni. Mi na przydziale mobilizacyjnym kazano się właśnie stawić w jednostce po trzech dniach od ogłoszenia mobilizacji. Do tego czasu już Rosjanie będą w Warszawie. Wierz dalej w bzdury o potędze polskiego oręża.

Ambasady Polski (szczególnie ta w Paryżu; komentarze po atakach terrorystycznych i po odmowie pomocy ze strony polskiej misji dyplomatycznej):

W czasie wakacji, mój ojciec (65 lat) pojechał z dwiema wnuczkami (10, 13 lat) do Disneylandu pod Paryżem. Ojciec zgubił, albo mu ukradli portfel z pieniędzmi i kartami bankowymi. Zadzwonił do ambasady, bardzo niegrzecznie jakaś pani w ambasadzie odpowiedziała mu, że to jego problem. Problemem była nieznajomość języka francuskiego. Ojciec zna trochę angielski i niemiecki. Więc miał też problem żeby coś w banku załatwić. Dobrze, że paszporty i komórkę miał w innym miejscu. Ja rozumiem, że pani konsul nie jest od łapania złodzieja (na policji był) ale życzyłabym sobie chociaż jakieś informacji, jak ma sobie poradzić bez pieniędzy taka osoba… Może nie dosłownie, ale powiedziano mu „spadaj”. Te ambasady to jest chory twór.

Ambasada we Francji to państwo w państwie, które kompletnie ignoruje Polaków. Mieszkam w Paryżu i zawsze załatwiając tam jakieś sprawy czułam się poniżana .Same przemądrzale państwo, nigdy nie można było liczyć na jakaś pomoc. Ostatnie wybory to szczyt ich cynizmu: glosowaliśmy na schodach i w korytarzu przy jakiś lampkach .A cale apartamenty stały puste, ale to już nie dla polskiego robola. Po prostu Polak czuje się tam jak intruz. Więc kompletnie mnie nie zdziwił, że tak w dniu zamachu się zachowali. Tam pracują wstrętni ludzie, którzy z Polakami nie mają nic wspólnego.

Kilka lat temu za granicą skradziono mi wszystkie dokumenty i pieniądze. Przypadkowy człowiek obcokrajowiec dał mi 100 $ prosząc, abym oddał je kiedyś komuś kto będzie w podobnej sytuacji. Te pieniążki zabrał mi od razu ambasador RP przy wydawaniu nowego paszportu i znowu zostałem bez grosza. Na szczęście znowu obca osoba pożyczyła mi drobną sumkę pieniędzy żebym mógł się dostać do hotelu gdzie czekały już na mnie pieniądze wysłane z Polski. Takie mamy kadry w ambasadach. To przechowywania zasłużonych dla władzy.

Współczuję Panu Marcinowi, tego, co go spotkało. Niestety, to nie pierwszy taki „sukces dyplomatyczny”. Ta ambasada i konsulat to jedna wielka ŻENADA! Podczas wyborów 25.10, organizacja była bardzo nieudolna. Czekaliśmy prawie 3 godz., żeby oddać głos. Oskarżono mnie o przemoc względem pani konsul. Cała „agresja” polegała na zadaniu kilku pytań spokojnym tonem! Ponadto, na stronach internetowych nie było żadnej oficjalnej wiadomości PRZED wizytą Prezydenta A. Dudy! Nie wspominając o 2 miesięcznym czekaniu na wydanie paszportu, za jedyne 110 euro…Tam po prostu pracują ludzie NIEKOMPETENTNI!

Ambasada w Paryżu to porażka, zero pomocy z ich strony, panie maja zero chęci do pracy. Niestety rok temu potrzebowałam ważnego dokumentu z Polski i do tej pory go nie dostałam, bo załatwienie czegokolwiek to błaganie pań żeby łaskawie podeszły do okienka. Byłam świadkiem sytuacji, kiedy żadna z pań nawet nie mówiła po francusku, więc Polka która zapomniała już języka polskiego nie mogła się z nikim dogadać, WSTYD! Teraz mieszkam w Indiach i raz poszłam do Ambasady Polski w New Delhi, przywitały mnie osoby które nawet nie mówiły po polsku i były Hinduskami… chodziło o nie działający system Odyseusz w którym zgłasza się swój wyjazd do Indii, mój pesel nie działał nie z mojej winy i w Indiach jestem od roku i do tej pory nikt mi nie pomógł w tej sprawie. Komu i za co się płaci nasze podatki w Polsce jeśli ambasady służą do niczego? Polaków za granicą zostawia się samym sobie! Niestety mam porównanie z ambasadą Francji, z jej strony Francuzi chociaż maja wsparcie, a Polacy? SKANDAL.

Przecież to normalne. W polskich placówkach dyplomatycznych, od Sydnej po Los Angeles, panuje atmosfera rodem z PRL – tzn atmosfera „załóg twierdz” otoczonych „morzem polskiej wrogiej hołoty polonijnej”. Przed tą tłuszczą dzielni pracownicy ambasad bohatersko każdego dnia się bronią jak lwy – starając się zatruć „najeźdźców” jadem wyjątkowo perfidnej biurokracji.

Ponadto w niektórych ambasadach RP ambasadorami są przestępcy – np w Madrycie.

Nazwiska tych pajaców z ambasady powinny zostać podane do publicznej wiadomości. To banda gburów i prostaków myślących tylko o kasie. Ambasada to terytorium RP i nikt nie ma prawa mnie stamtąd wypraszać jako obywatela RP. To również moje terytorium i mam identyczne prawa jak Ci co tam pracują.

Stan wyższej konieczności uprawnia do naruszenia norm prawa, w tym przypadku regulaminu wewnętrznego placówki dyplomatycznej, o czym pani konsul powinna była wiedzieć. Regulamin, jako akt prawny, sytuuje się niżej niż Konstytucja i placówka dyplomatyczna winna była zapewnić ochronę swojemu obywatelowi.

Pan Marcin Dobrowolski jest dziennikarzem i to dlatego Ambasador go przeprosił, ale jest młodym człowiekiem, wierzącym w to, co nieopatrznie powiedział p. Marcin Wyrwał na końcu felietonu, że ambasada ma chronić polskich obywateli i takie tam bzdury. Szanowni Panowie, ambasady to placówki, w których ma funkcjonować wywiad. To ciepłe posadki dla pupilków, czasem miejsca zsyłki politycznej, miejsca rautów i balang, dawniej sposób na drobne handle przemyty i inne takie. Od początku lat 80 w zasadzie nic się nie zmieniło. Pójście do polskiej placówki dyplomatycznej zawsze jest stratą czasu. Oni nie są od udzielania pomocy. Mogą np. potwierdzić podpis i wziąć za to horrendalną opłatę, lub wyrobić paszport za jeszcze większe pieniądze. Nie myślcie, że ktoś da wam kromkę chleba lub dolara, jeśli stracicie swoje dokumenty i całe mienie.To nie jest tak, jak bywa z ambasadami innych państw, że obywatel danego kraju potrafi przyjść i poprosić o pomoc w kupieniu biletu miesięcznego na przejazdu komunikacją miejską. Zapamiętajcie, ambasady nie są od tego, by Wam pomagać!

Robert Grünholz
https://rgrunholz.wordpress.com

Komentarzy 57 to “Głos ludzi”

  1. Jerzy said

    Momentami mam wrażenie, że czytam o USA a przede wszystkim o Kanadzie, gdzie zresztą mieszkam od przeszło 30 lat. Dzieje się tu dokładnie to samo i nie ma raczej nadziei na jakakolwiek poprawę. Nie będę się rozpisywał i przytaczał milionów przykładów, ale gdy bywam w Polsce uderza mnie podobieństwo funkcjonowania tych zwłaszcza dwóch krajów.

  2. Maćko said

    Panie Jerzy – moze dlatego, ze steruja tu i tam ci sami psychopaci? Z premedytacja lub naturalnie, jako ewolucja degeneratywna organizmów zwanych Korporacjami?
    U mnie na wsi widac to dobrze, bo zaraza dluzej idzie i wolniej atakuje, ale ten sam wirus sie pojawia.
    Macko

  3. Jerzy said

    Do Macko: Ją określiłbym to jako ogólna degeneracje spowodowana negatywną ewolucja korporacji (w tym banków). Pracuję w jednej z takich,
    pod względem ilości zatrudnionych pracowników jednej z największych w Kanadzie, i widzę co się dzieje. Uczciwość, rzetelność,
    wiedzą i takie inne głupoty, kiedyś uważane przez naiwnych za przymioty, nie mają najmniejszego znaczenia. i to pogłębia się
    z każdym dniem.

  4. Maćko said

    3 Jerzy. Czyli nalezy sie spodziewac kryzysu i upadku tego systemu. Zgodnie z „prawem naturalnym” 😉 albo wedlug cybernetycznie opracowanego prawa rozwoju systemów.
    Rosnace zbyt szybko organizmy skazane sa na rozpad, na krótsze zycie niz te, które hamuja swiadomie swój rozwój i zarlocznosc.

    Ciekawa pozycje mam w czytaniu ( choc ostatnio odstawiona ) – historia rozwoju korporacji w USA. Poszukam w domu.
    http://reclaimdemocracy.org/corporate-accountability-history-corporations-us/
    http://www.joannamacy.net/thegreatturning/courses-and-learning-rituals/corporate-history-timeline.html

    Swoja droga, to zycie rzemieslnika ( postulatora, otymalizatora i wykonawcy w jednym ) Pana nie kusi? W Canadowie, mawiaja, to dosc proste. Akurat mam ludziów z Toronto na Rapa Nui.

  5. Jerzy said

    Ad #4. Nigdy nie miałem do tego smykałki a teraz jestem już za stary! Ja po prostu na ogół dobrze robię, to co robię. W tym moje nieszczęście!

  6. RomanK said

    Panie Robercie…Piateczka!!!!!

  7. RomanK said

    Panie Macieju, nie ma czegos takiego:

    „cybernetycznie opracowanego prawa rozwoju systemów.”

    Nie ma….wszystkie prawa juz byly i sa…..niektore udaje sie nam tylko :odkryc:…co powoduje najwieksze nasze zdziwienia:-)))

  8. RomanK said

    Panie Robercie…mam zamiar przeslac powyzszy artykol do kilku politykow na stanowiakach…czy nie ma pan nic przeciwko temu???
    Jesli nie to neich mi pan przypomni ile pan ma lat,,bo wiem ze pan barzdo mlody…

  9. Listwa said

    Panie Oficerze,

    Tylko jedno do poprawki.

    To jest tłumaczenie 1000 latki posoborowej:
    Bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień.
    Koh 1, 18

    Ks. Wujek:
    Bo w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przyczynia umiejętności, przyczynia i pracy.

  10. NICK said

    Cóż. P. Maciej jest biednym Odkrywcom. P. Romanie. (7).
    Źle napisałem. Winno być: ‚bogatym’. A czym? To nie wiem
    Charakterystyczne jest, że nie tyle ‚odkrywa’ co dawno odkryte. Lecz, że pluje jak pewna mucha, na wartości, które zauważył. A jak pluje? Hiena? Jeszcze nie widziaøem.

  11. Boydar said

    Akurat pluje najmniej, plucie nie jest mile widziane i ludzie są uczuleni, średnia perspektywa sukcesu. Podsuwa GMO jako lekarstwo na brak żywności. W pierwszym roku jak najbardziej, jakieś lekarstwo to jest. Jednak w drugim jest to już brak i żywności i pieniędzy, a w trzecim modlisz się żeby wreszcie umrzeć, bo papał ty w kałaban, a cziort karty zdajet.

  12. Kami said

    @ 10 nie pluje, śmieje się chichotem
    Obrazy dla hiena
    https://www.google.pl/search?client=ubuntu&channel=fs&q=images+for+Hiena&ie=utf-8&oe=utf-8&gfe_rd=cr&ei=yByUVq_EOtGv8wfOs4qoDw


  13. RG said

    Panie Romanie, dziękuję. Może Pan przesłać ten tekst komu Pan chce, wszakże i tak udostępniam go publicznie. Mam obecnie dwadześcia lat.

    Panie Listwa, to zależy. Ja w tym widzę przyczynę takiego małego zainteresowania Bractwem. Ludzi boli prawda i wolą przez to żyć w kłamstwie (posoborowiu). Wielu z nas żyje się ciężej od kiedy jesteśmy świadomi. Prawda to brzemię, na które większość osób się nie godzi. Posoborowie jest kłamstwem, przez co lepiej i łatwiej się w nim żyje.

  14. Listwa said

    RG

    Nie może nic zależeć.

    Jeśli cytujemy to musimy trzymać się dobrych tłumaczeń.
    Ks, Wujek z Wulgatą jest poprawniejszy. A teksty o mądrości tym bardziej wymagają precyzji.

    Ale przy swoich słowach jest już dowolność. Nie trzeba cytować.

  15. konfuzjusz said

    Panie Robercie. Posłucha Pan rady starego ramola:

    Pan sie wcale nie musi tłumaczyc ze swych intencji. Jak sie komu Pańskie rozważania nie podobają, zawsze może się wyłączyć, prawda?

  16. RomanK said

    Panei Gajowy panie Rberc ie poprawcie koniecznie powstanie listopadowe ….na powstabnie styczniowe..pan Roberty sie przejezyczyl….

  17. watazka said

    Do autora,
    Calkowicie sie z panem zgadzam. I nie obchodza mnie niedojrzale opinie.

    Przeciez pachnial nam ten Zachod demokracja, swoboda, radosnym swiergotem ptaszkow, Holywoodem, szczesciem rodzinnym i dolarami co spadaja z nieba i znajduja sie na ulicy. Kazdy moze byc milionerem, fabrykantem i wlascicielem niewolnikow.
    Polkom marzyly sie kosmetyki, markowe szmaty z przerobki wtornej i operacje plastyczne a meskim rodakom wspaniale samochody, ktorymi mozna imponowac sasiadom i rodzinie na wsi.

    Z calego Zachodu zerznelismy glownie ten parszywy ” indywidualizm” zle pojetych praw i obowiazkow obywatelskich..

    Panstwo – to JA!
    A reszta won! (Prawie jak cytat z Cejrowskiego)

    Panstwa nie powstaja w prozni, z prozni i proznosci obywateli i ambitnych dam, ktore chca byc gwiazdami a panowie wlascicielami ferrari i najnowszych mercow..
    Panstwa budowane sa wspolnym trudem wszystkich obywateli.

    W Polsce do wladzy dorwaly sie nieuki i zaprzancy. Popieraja ich nieuki i zaprzancy.

    Pan Robert Gruholz ma racje i ja zawsze z uwaga czytam jego artykuly. I pomimo, ze dzieil nas ooooogromna roznica wieku – nie ma zadnej roznicy w pojmowaniu obecnego swiata.

    Wlasnie przed chwila wysluchalem Zyrynowskiego, ktory nam wypomina, ze 20% glownie mlodych Polakow glosowalo za tym, zeby Kukiz zostal prezydentem kraju.
    Nic dodac – nic ujac.

    My dalej nie mamy swiadomosci politycznej ani litosci dla rodakow. Wielu naszych politykow nie chce dzielic sie ze wspolobywatelami. Oni chca zagarnac dla siebie caly obszar III RP.
    W naszym imieniu wojuja z potencjalnymi sprzymierzencami a wydaja miliardy zlotych na awantury ukrainskie. Polski polityk, minister nazywa to „inwestycja w sojusz Polski z Ukraina przeciwko Rosji”
    I nikt go za to nie spral po pysku?

    Ja nie wracam do Polski nawet nie ze wzgledu na to, ze boje sie w moim wieku natknac na chamstwo na ulicy, w urzedzie, na stacji benzynowej czy w autobusie. Nie wyobrazam sobie, ze w Polsce w moim wieku mozna prowadzic samochod..

    Ja mam duze pretensje do kolejnych (po)solidarnosciowych rzadow o to, ze z taka ochota i ferworem pozbywaja sie z Polski wyksztalconych Polakow. Jeden w drugiego glowny polityk radzi Polonii nie wracac do kraju!. Niedlugo beda do nas strzelac.
    Sam pan ambasador kilkanascie lat temu na spotkaniu z Polonia pufnie radzil, zeby do Polski nie wracac!
    A pani prezydentowa, stara ubeczka i pasozyt, ktory ssie krew Polaka i ma za darmo wszystkie mozliwe przywileje, opowiada, jak to dobrze, ze Polacy pracuja za granica bo w ten sposob poznaja obce kraje. Czemu tej malpy nikt nie spral po pysku?

    Rozne debile habilitowane i znane publicysty jezdza po swiecie za cudze pieniadze i namawiaja Polonie do glosowania na PiS! To zwykle chamstwo. A moze tylko platna agentura.

    Zastanawiam sie czy ten obecny energiczny rzad z rowna energia zajmie sie katastrofa lotnicza w Miroslawcu i rozpocznie dochodzenie w sprawie smierci Lepera. I nie tylko Lepera.

    Ja mam duze pretensje, ze w tej demokratycznej Polsce jest tyle ludzi bezdomnych. I tylu zamrzlo na mrozie! Zambia sie klania. i Bangladesz. Filipiny!

    Mam duze pretensje o to, ze Polacy zapomnieli o szanowaniu naszych przodkow. Cale rzesze niedouczonych Polakow i tych ze skleroza obrazaja pamiec naszych rodzicow, ktorzy z gruzow i ruin odbudowywali Polske po wojnie czesto golymi rekami.
    Anty-PRL-owska zydowska propaganda osiagnela szczyty debilizmu i wodoglowia.

    W PRL-u Chinczycy nie budowali drog. Budowali nasi rodzice, ktorzy nie byli zadnymi komuchami.
    Nie mielismy obcych fabrykantow i spekulantow finansowych.
    Zylismy przyjaznie ze wszystkimi narodami.
    Nie napadalismy na BRATNIE narody i nie bralismy udzialu w mordeczych, nielegalanych wojnach.
    Nie do pomyslenia bylo kupowanie sprzetu wojennego od ….Niemcow. Produkowalismy wlasne czolgi.

    Gina narody ktore nie potrafia uczcic pamieci swoich przodkow.
    Ten Konfucjusz, ktory sformulowal tajemnice przetrwania panstwa mial duzo racji.
    W Polsce by go osrali.

    I nie wiem jak wytlumaczyc fakt, ze pol majdanu i knesetu, ktory obradowal w Krakowie jest w sejmie!!!!!!!
    Mazel tov!

  18. Macko said

    Kto zgadnie kto i kiedy to napisal? Przede wszystkim kiedy?
    Portugalia już bardzo wcześnie
    dostała się pod wpływy kapitału angielskiego i nie umiała się z jego pęt
    wydobyć. Portugalia nie ma wiele własnego kapitału i w rezultacie jest kolonią
    angielską z pozorami politycznej niezależności.
    Otóż chodzi o to, czy Polska pójdzie po tej drodze, po której poszły
    Stany Zjednoczone, Włochy, Japonia – czy też stanie się – Portugalią. Od
    czego zależy ten wynik?
    Najpierw od tego, czy zadłużając się za granicą, będziemy umieli równocześnie
    stwarzać zasoby, które pozwolą nam udźwignąć ciężar tych
    długów, które pozwolą nam uzyskiwać pożyczki zagraniczne na coraz dogodniejszych
    warunkach. Procenty od długów musimy spłacać naszą produkcją,
    a nie nowymi długami. Kapitał zagraniczny potrzebny jest po to,
    by uruchomić i zwiększyć naszą wytwórczość, a nie po to, by zmniejszał
    się stan polskiego posiadania; a więc po prostu kwestia naszej samodzielności
    w stosunku do obcego kapitału to kwestia naszej wytwórczości,
    zdolności do wytężonej pracy i gromadzenia oszczędności. Los narodów,
    które się zadłużają po to by konsumować, nie jest godny zazdrości.
    Po wtóre, wiele zależy od tego, jakim kapitałem, z jakimi kapitalistami
    Polska będzie miała do czynienia. Zasada: brać pieniądze gdzie się da,
    to zasada bankrutów. Nie jest dla nas niebezpieczny kapitał, który idzie do
    Polski tylko po to, by zarobić na oprocentowaniu, a nie ma żadnych ubocznych
    celów. Wtedy o stosunku do niego rozstrzygają wyłącznie względy
    finansowe: wysokość oprocentowania, termin spłaty itd. Ale gdy mamy
    do czynienia z kapitałem, który wykupuje niektóre działy naszej produkcji
    po to, by ograniczyć współzawodnictwo Polski na rynkach międzynarodowych,
    to wtedy będzie zupełnie zrozumiały wrogi stosunek do tego
    kapitału. Jeżeli np. Niemcy chciały lokować swoje kapitały w Polsce po to,
    by wzmóc u nas żywioł niemiecki, by niejako przedłużyć swoje gospodarstwo
    narodowe na naszym terenie, to wtedy zupełnie jasne jest niebezpieczeństwo,
    które nam zagraża.

  19. Macko said

    3. Jerzy – znalazlem!

    Gangs of America
    _______________________________
    The Rise of Corporate Power and the
    Disabling of Democracy
    T e d N a c e

    Bardzo ciekawa pozycja. Np. inaczej interpretuje herbaciany bunt w Bostonie.
    str. 39:
    The East India Company defied the trend, becoming increasingly
    wealthy and politically influential throughout the eighteenth century as
    it gradually assumed control of most of the Indian subcontinent, and
    then began expanding its ambitions even farther: toward China and toward
    America. Inevitably, those ambitions led to conflict and even war.
    The Opium War in China, which led to the acquisition of Hong Kong,
    was the result of a standoff between the government of China and the
    East India Company over the company’s shipments of opium into
    southern China. And in the America colonies, as we’ll see in the next
    chapter, an attempt by the East India Company to expand its tea business
    at the expense of independent American merchants in ports like
    Boston, Philadelphia, and New York was a principle cause of the merchant-
    led rebellion known as the Boston Tea Party.

  20. Siggi said

    $$-17,Macko
    Mogę i nie muszę odgadnąć autora,ale coś stylem/treścią kieruję mnię w stronę
    prof.Witolda Kierżuna,którego stać na takie oczywiste wywody .
    Jak trafiłem,to mnię się należy dwie czapki węgierek kalifornijskich suszonych i pakowanych w Chile.
    Pozdrawiam ciepło …

  21. ... said

    „wszyscy zgadzają się ze sobą
    a będzie nadal tak jak jest

    i co ja robię tu /u-u/ co ty tutaj robisz …”

    ——
    No i jakie wnioski?
    Admin

  22. wanderer said

    re17

    Pieknie zes to ujal, Panie Watazka.
    Pozdrawiam serdecznie

  23. Panie Romanie, słusznie. Drugi komentarz dotyczył powstania listopadowego (chyba nawet Pański), ale później zdecydowałem, że poleci w drugiej części i poszło w tej rubryce. Jeśli zajrzy Pan teraz na mój blog, to jest już napisane poprawnie.

    Panie Watażka, zgadzamy się. Dlatego też (choćby i posoborowy) cytat pasuje tutaj jak ulał, bo miał pasować ze względu na kontekst. Ponieważ wielu Gajówkowiczów woli wierzyć, że żaden Polak nie miał wpływu na rzeczywistość i nadal jej nie ma. Że winni są tylko i wyłącznie jacyś ONI, którzy odbierają milionom ludzi rozum i wolną wolę. Zatem ONI są winni, a nie my.

    Ale czy ONI zabronili nam dwadzieścia lat temu zgrupować się w paru miastach i wspólnie uczyć dzieci prawdziwej historii, nieskażonej Talmudem ekonomii czy obywatelskiej odpowiedzialności? Przecież jeśli Naród nie posiada swoich elit, to one nie wyskoczą pewnego dnia z kapelusza. Elity nie odrodzą się same z siebie, w ICH szkołach, słuchając ICH mediów i koegzystując z ICH resortowymi dziećmi. Elity odrodzą się poprzez stosowne wykształcenie i wychowanie grupy młodych ludzi. A kto to robił? Ktoś nam zabraniał? Nie musieliby nawet o tym wiedzieć. NIKT nie robił. Każdy jedynie dbał o swoje własne dzieci, lecz nie zapewnił im nawet towarzystwa w polskich rodzinach. Wystarczyła do tego minimalna chęć organizacji paru rodziców…

    Nie wychowywano elit, wię co robiono? Tworzono rozmaite kanapy dla dwudziestu z hakiem towarzyszy, a lider każdej uważał się (i nadal uwaźa) za trgo najważniejszego. Kanapy zwalczające się wzajemnie, niezdolne do choćby minimalnej infiltracji wrogich organizacji.

    Te kanapy organizowały marsze, demonstracje i pochody. Przez wąskie uliczki pełne bocznych alejek i mosty. Bez straży, bez ludzi nagrywających wszystko z góry i w tłumie, bez identyfikacji napastników, z głupimi hasłami typu ,,won z komuną”.

    Kanapy rozpracowywano jak bractwo rycerskie 9-latków. Bo nikt nie zadbał o stworzenie prowizorycznego kontrwywiadu, ani nawet własnych środków przekazu. Woleli jęczyć, że wszystkie media należą do NICH i że kanap się tam nie wpuszcza.

    Można było działać na polu samorządowym. Naciskać na rozsądne projekty infrastrukturalne, chronić zieleń miejską, nie zgadzać się na bezprawne eksmisje, oprotestować kosztowne i bezsensowne inwestycje, a także branie pożyczek w parabankach. Ale moja chata z kraja. Każdy szedł do roboty, a po powrocie włączał telewizor, komputer, napił się parę puszek piwa i poszedł spać z myślą, że jego kraj jest okupowany, a on nie ma jak działać.

    Dwadzieścia sześć lat zmarnowano na wzajemne gryzienie się: o sprawy teologiczne, które nie obchodzą grubo ponad połowy Narodu, o Mickiewicza, o Poniatowskiego, o Powstanie Warszawskie, o Armię Krajową, o Katyń, o Smoleńsk… Połowa narodowców zwalcza się wzajemnie, bo nie zgadzają się odnośnie działań Dmowskiego, Piłsudskiego i Żołnierzy Wyklętych. A programu gospodarczego dla Polski XXI wieku, jak nie było, tak nie ma.

    Przypomina się wojna domowa w Rosji, kiedy przetrzebiono wojska białych i Ci próbowali się przegrupować w Mongolii. Połowa oficerów zdradziła Rosję, a druga połowa próbowała ugrać coś dla siebie. Rozpoczęły się długie miesiące spiskowania i popijaw. Czyż nie widzimy tego samego? Ojczyzna ginie, na nas leży hańba za bezczynność, a nasi ,,liderzy” nie potrafią się dogadać bez towarzystwa kobiet i wódeczki. Cóż to za kobiety zresztą? Potwory bez serc, skoro nie widzą upadku własnego kraju i ich mężczyzn.

    Ale oczywiście winni są ONI, nie my. Bo mają pieniądze i media. Bo nie możemy przez nich zaufać sobie i działać wspólnie. Więc idziemy do pracy. My, Polacy. Pracownik w celu obijania się i okradania zakładu, a pracodawca po to, by orżnąć pracownika. Ale mamy co chcieliśmy. Wolność i indywidualizm.

    Wolność zwłaszcza. Teraz każdy Polak jest wolny. Mogę brać dopalacze jeśli chcę, piszą i mówią. Jak będę chciał to przelecę dronem nad głową prezydenta, mówili ostatnio. To moja sprawa, bo komuna się skończyła, podkreślają zgodnie. Więc mierzi ich, gdy ktoś odbiera im tę wolność. Gdy chce zakazać narkotyków, karać przestępców i każe zapinać pasy w samochodzie. Ale nie oburzają się o to, że nie mają już prawie nic do powiedzenia w swoim własnym kraju. Jak to nie? Przecież chodzą na wybory… A wspólnie mogli tak wiele. Woleli jednak warczeć na siebie, okradać się wzajemnie i życzyć sąsiadowi jak najgorzej. Ale przecież ONI są wszystkiemu winni, powie nie jeden Gajówkowicz. Bo co może parę milionów ludzi wobec kilku tysięcy gnojków? Cóż, jeśli brać pod uwagę nie to, co można było zrobić, a to co przez te lata zrobiliśmy, to chyba faktycznie odpowiedź winna brzmieć: gówno. ONI są winni. Tak jest łatwiej. Nie czuć wyrzutów sumienia. Nie czuć hańby. A ona jest i śmierdzi coraz bardziej. Nawet w posoborowym tłumaczeniu Biblii znalazł się zatem fragment, który idealnie oddaje powód, dla którego tylu z nas woli świadomie żyć w kłamstwie.

  24. revers said

    lub głos królików, karaluchów, gojow, … etc. wg. parchatej wiedzy modernistów zachodnich

    „Jednym z najjaskrawszych przykładów, który zainteresuje doradcę ukraińskiego prezydenta jest mające już jakieś 74 lata porównanie Słowian do królików: «Komisarz Rzeszy Koch odrzucił ideę wolnej Ukrainy. Słowianie należą do rodziny królików. Jeśli klasa posiadająca nie będzie ich popychać, same z siebie nigdy nie podniosą się ponad swój króliczy stan. Ich naturalny stan, do którego zdążają to ogólna dezorganizacja. Każda wiedza, jaka jest im dana przekształca się w najlepszym przypadku w półwiedzę, która wprowadza ich w stan niezadowolenia i anarchii. Właśnie dlatego należy odrzucić pomysł utworzenia w Kijowie uniwersytetu»”.

    Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/swiat/20160112/1820316/klub-nocny-Kijow-egzekucja-pilot-Su-24.html#ixzz3x1u51XpF

  25. Boydar said

    @ Pan Robert

    Pisze Pan – „… Te kanapy organizowały marsze, demonstracje i pochody …”

    Na jedną kanapę wystarczy jeden RPG, albo kilka magazynków. To zbyt piękne by było prawdziwe. Kanapy owszem, organizują, ale to jest dokładnie tak jak z operatorem powierzchni płaskich – on obsługuje szczotkę. Decyzja o tym, że w ogóle jest taki operator, że ma szczotkę wiadro i szmatę oraz obszar obsługi, nie zapada „na kanapie”. Zapada u kierownika administracyjnego lub w dyrekcji. Dyrekcja jest średnio widzialna i na obiekcie nie obraduje. Trzeba się będzie „tym” jakoś zająć … Może się okazać, tak jak np. na Węgrzech, że „dyrekcja” dostała kolejne, nowe wytyczne od „rady nadzorczej. Jedyne co nam pozostaje, to wnioskować jakie one były (są).

  26. Maćko said

    17 Siggi – ciekawe, ze Panu przyszedl Kiezun na mysl. Sluchalem go pare razy dobrze prawi, ale to nie on. Chce Pan jeszcze próbowac czy mam napisac? Pomoge – to nie jest takie nowe jak by sie moglo wydawac. W tym piekno, zaskoczenie i gorycz w sciskajacym sie z zalu gardle. Uklony

  27. Listwa said

    @ 23 robertgrunholz

    Panie oficerze,

    Nie jet prawdą , co powiada soborowe tłumaczenie:
    „Bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień”.

    Nie ma w wielkiej mądrości utrapienia, a wiedza nie przysparza cierpień. Mylne tłumaczenie też nie wyjasni poziomu zaintersowania Bractwem. Do tego pojęcie „prawda” jest czymś innym od pojęcia „wiedza”

    A jak pan będzie słuchał podpowiedzi ramoli , to sobie każdy błąd usprawiedliwi. I co gorsza dopuści.

    „Panie Watażka, zgadzamy się. Dlatego też (choćby i posoborowy) cytat pasuje tutaj jak ulał, bo miał pasować ze względu na kontekst. Ponieważ wielu Gajówkowiczów woli wierzyć, że żaden Polak nie miał wpływu na rzeczywistość i nadal jej nie ma”

    – nie bardzo widzę „pasowanie cytatu do kontekstu”.

  28. ... said

    wnioski?
    Zgarnąć spadek po bogatym wujku z USA ewentualnie wygraną w lotto,zaszyć się w jakiejś dziupli z dala od tego całego bałaganu.

  29. Marucha said

    RE 27:
    Panie Listwa, niestety wiedza przysparza cierpień, a walka o prawdę skłóci Pana z najbliższymi.
    Dużo łatwiej żyje się prymitywom, których obchodzą jedynie czynności fizjologiczne. Obce im są rozterki.

  30. Czyli nie uważa Pan, że życie bez tego typu wiedzy jest łatwiejsze? Nie tak to widzę. Znam wiele osób świadomych sytuacji w Polsce i na świecie, a żadna z tych osób nie cieszy się z tego powodu. Cierpią, bo są w tej wiedzy nieco osamotnieni, przez co są również bezsilni. Nie ma w nich wiele nadziei. Im więcej wiedzą, tym bardziej pogrążają się w smutku, bo na ich plecach pojawia się coraz to cięższy bagaż. Łatwiej i przyjemniej jest być głupcem. Nie przejmować się sprawami wielkich tego świata. Lepiej się przez to sypia. Widzę to po ludziach wkoło mnie. Przy czym ja wolę być na starość zasmuconym cynikiem, niźli szczęśliwym hedonistą.

    Gajówkowicze boją się prawdy, a jest nią to, że my wszyscy odpowiadamy za losy Polski. Boją się myśli, że mogli do czegoś dopuścić, że nie zaradzili czemuś, że nie walczą ze złem. Dlatego wolą pisać, że wszystkiemu winni są ONI, a ich możliwości są równe zeru. Jest to lęk przed prawdą, bo jest to prawda wysoce niewygodna. Każdy dobry człowiek cierpi, gdy zrozumie, że mógł zwalczyć zło, a nie zrobił tego. Dlatego też od zawsze nienawidzi się tych, którzy mówią nam prawdę prosto w oczy. Im więcej prawdy ktoś mówi, tym więcej pojawia się pod jego adresem obelg. Szczególnie nie lubimy słyszeć prawdy na temat narodowego charakteru i naszych wad.

    Dlaczego Jezusa ukrzyżowano? Bo mówił SAMĄ prawdę. Nie w smak naszym kolegom, prawda? Dzisiaj proroka ktoś by zastrzelił.

  31. Marucha said

    Re 30:
    Panie Robercie, pisze Pan prawdę. Tak to właśnie jest.

  32. JO said

    Ad. 31. Pan Listwa ma rację… bo on patrzy przez pryzmat Wiary Na Prawdę… wiedzę…, Wiarę., która podnosi.., daje nadzieję.., dodaje sił…

  33. JO said

    Te. 29… prawda jest, że walka o Prawdę dzieli nawet Rodzinę…,…

  34. NyndrO said

    Ad 29.* Czyli,że wszyscy Mędrcy są/byli nieszczęśliwi oprócz tych,którzy nie przyjmowali „wiedzy”.Być może.Z tym,że zależy o czym ta wiedza. * Wtenczas mądrością byłby brak wiedzy. * To jest prawda,ale wiele pojęć trzeba by podefiniować. * Ja teraz nie będę żartował ani prowokował : czy katolicy chcą cierpieć i czy powinni?

  35. Listwa said

    @ 30 robertgrunholz
    @ 29 Marucha
    @ 15 konfuzjusz

    1 . podawanie tekstów – jeśli cytujemy , to cytujmy. Mozna mieć rózne poglądy , ale cytat powinien być wierny, a nie błędny.
    Czy gdybym wzial zdanie z początku artykułu „Ja jednak kierowałem się nieco inną myślą. ” i przetłumaczył je na angielski „Ja jednak kierowałem się tą sama myślą” – byłoby prawidłowe i takich tłumaczen nalezy używac jako myśl autora?
    2. Do tego posoborowe tłumaczenie przeinacza wiedzę o mądrości jaką podaje Księga Eklezjastesa. Czy panie Robercie o to panu chodzi?
    Też nie należy wyciągać z kontekstu i opacznie interpretować, całość brzmi:
    „I przyłożyłem serce swoje, aby poznać mądrość i umiejętność i błędy i głupotę i poznałem , że i w tym jest praca i utrapienie ducha, bo w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przysparza umiejętności przysparza i pracy”
    Możecie panowie mieć inne zdanie, ale nie wolno wam mówić że księga zawiera coś innego. A swoją drogą teksty pisma wymagają studiowania, aby wydobyć z niej wiedzę, czy panowie zamierzacie je poprawiać?

    3. To nie wiedza przysparza cierpień. Bo jeśli dowiadujemy się np. zestrzelono rosyjski samolot a pilota zamordowano, to nie wiedza o tym fakcie przysparza cierpień, a fakt zamordowania. Poza tym wielu było takich których poprzez tę samą wiedzę było uciesznych.
    A też mądrości , utrapienia, wiedza, cierpienia i walka o prawdę to różne rzeczy. W cytacie z artykułu pana Roberta nie ma mowy o walce o prawdę. Prymitywy może i mają mniej rozterek i ponoszą mniej trudu. Ale jak im przyjdzie zapłacic za tę tymczasową sielankę to sie nie pozbieraja.

    I czym innym jest ponosic trud i mieć kłopot , a czym innym jest być nieszczesliwym i cierpieć z powodu zdobycia wiedzy.

    Dla mnie zdobywanie wiedzy nie jest cierpieniem. Choć jest to trud i kłopot.

  36. Może to zatem ja używam złych pojęć, a może po prostu walka o język posunęła się już do tego stopnia, że brat z bratem nie potrafią się porozumieć. Dlatego też zawsze liczę na rozsądek swych czytelników.

    Choć uważam kwestię za istotną, to zawsze obawiam się, że nasze spory o pewne słowa, sformuowania i cytaty, prowadzą jedynie do większych podziałów i dyskusji, które z czasem stają się jałowe, bo nikt nie potrafi pozostałych przekonać do swych racji, a w trakcie tego umyka nam meritum.

    Może zatem lepiej nie cytować w ogóle? Ale z drugiej strony… Wtedy najlepiej byłoby nic nie mówić i nie pisać. A tematów Wiary w ogóle nie podejmować. Bo ile osób, tyle interpretacji przytoczonego powyżej cytatu. I sporów o to, co jest wiedzą, a co jest Wiedzą. Nie wiem po co od razu doszukiwać się złych intencji u kogokolwiek.

  37. Listwa said

    @ 36 robertgrunholz

    Tu nie ma nad czym dyskutować. Mozna cytowac lub nie, ale gdy ktoś decyduje sie na cytowanie to niech to zrobi poprawnie.

    Zdanie jest takie:

    „I przyłożyłem serce swoje, aby poznać mądrość i umiejętność i błędy i głupotę i poznałem , że i w tym jest praca i utrapienie ducha, bo w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przysparza umiejętności przysparza i pracy”

    Pan zacytował połowę, wyrywając z kontekstu, do tego przy błędnym tłumaczeniu, podając:
    „Bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień”

    Czym pan rozprzestrzenia błąd w bardzo ważnej dziedzinie. A teksty z istotnymi błędami są niewartościowe.

    Proszę zauważyć, że Pismo sw mówi o mądrości i umiejętności (o dwóch rzeczach i nie mówi o wiedzy, gdzie przeciwieństwem mądrości jest głupota, a przeciwieństwem umiejętności jest błąd) i uzupełnia, co jest w wielkiej mądrości przy jej poznawaniu i co niesie ze sobą przysparzanie umiejętności , gdy ono wzrasta.

    Nic w oryginale nie ma o utrapieniu związanym z mądrością i cierpieniami związanymi z wiedzą.

    Owszem , lepiej nie powoływać się na Pismo św w sposób błędny lub fragmentaryczny.
    A na tym właśnie pan zbudował interpretację rzeczywistości i takie błędne kryterium jest początkiem pana jej opisu.

    Ale panie oficerze,robiąc sobie kłopot, przysparzając sobie pracy, zaczniemy rozróżniać gdzie jest mądrość i umiejętność a gdzie błędy i głupota i tylko w ten sposób można dojść do wielkiej mądrości, która pozwoli pokonać wszystkie trudności , nie tylko te drobne które pan wylicza w artykule. I tym się różnimy.

  38. Marucha said

    Re 35:
    Panie Listwa, twierdząc iż wiedza i walka o prawdę szczęścia nie dają – a raczej jest odwrotnie – nie powoływałem się ani na Pismo Święte, ani na nikogo innego, a wyłącznie na samego siebie i własne obserwacje.

    Przykładów na słuszność mego twierdzenie nie będę cytował, ani nic udowadniał, bo mi się po prostu nie chce.

  39. Boydar said

    Panie Listwo precyzyjny. Pozwolę sobie na wyrażenie własnej opinii o zdarzeniu. Istotnie, wyrywanie przydatnych fragmentów z szerszego kontekstu nie może nie budzić wątpliwości. Ale względem czego. Tylko względem celu takiego zabiegu. Akurat Pan Robert nie miał (jak domniemam) na myśli wprowadzenia nas w błąd. Nic zresztą na taki zamiar nie wskazuje. Ustęp „bo w wielkiej mądrości – wiele utrapienia, a kto przysparza wiedzy – przysparza i cierpień” żyje od zarania dziejów własnym życiem, i fakt umieszczenia go np. właśnie w Księdze Koheleta nie przesądza o źródle zwerbalizowanego sensu.

    Przyglądając się zaś stricto temu sensowi, sam w sobie jest absolutnie prawdziwy i ponadczasowy. Należy tylko uwzględnić wagę i znaczenie przedmiotowej wiedzy i mądrości. Nie każda wiedza przysparza cierpień i nie każda mądrość utrapienia. Jednak są takie, które dla posiadacza stanowią wyłącznie krzyż. Wskazanie która (mądrość), mamy w słowie „wielka”. Zaś wiedza, nawet sucha lecz prawdziwa, budzi u większości przerażenie, rodzoną siostrę cierpienia (Boże, jaki ze mnie ciemny debil). I nie mówimy przecież o wiedzy co do konstrukcji radia tranzystorowego.

    Ja Pana Roberta i Jego publicystykę obserwuje od początku. Warto, bo kiedyś będzie wygłaszał mowy na naszych pogrzebach. Jeśli oczywiście zasłużymy sobie na to. Nie dostrzegam w jego „pisaniu” żadnych haczyków, wręcz przeciwnie. Dyskusyjne błędy, które popełnia (rzecz względna i zależna od nastawienia czytelnika) świadczą tylko na Jego korzyść – pisze jak normalny Człowiek. Nie jak maszyna do wynajęcia czy zarabiania pieniędzy.

  40. Marucha said

    Re 40:
    Panie Boydar, popieram w całej rozciągłości.

    Zaznaczę, że kojarzenie mądrości z duchowym cierpieniem mamy chyba w każdej cywilizacji. Jest nawet taka hinduska przypowiastka o bogatym i mądrym radży, który skarżył się przyjacielowi, że stale przeżywa rozterki duchowe i jest nieszczęśliwy – podczas gdy jego biedny i głupi sąsiad cieszy się pełnią szczęścia w swej nieświadomości i prostocie.
    – Czy zamieniłbyś się z nim?
    – Jednak nie – odpowiedział radża.

  41. Listwa said

    @ 40 Boydar

    Też nie twierdzę, że pan Robert miał na celu wprowadzanie nas w błąd. Pobrał cytat , który jest autentycznie zawarty w tłumaczeniu Pisma św w wersji tzw. 1000 latki. Który jest znany od kilkudziesięciu lat.

    Przez wieki tłumaczenie było inne: „… , bo w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przysparza umiejętności przysparza i pracy”

    Zdobycie mądrości przysparza kłopotu, ale sama mądrość nigdy nie przysparza cierpień. Tym bardziej wielka.
    Mądrość to nie wiedza. Jest czymś innym, lecz nie ma mądrości bez wiedzy.

    Zdobycie mądrości oznacza zdobycie wiedzy, ale to margines, mądrość to szczęście i nieprzebrane skarby.

    Pan Rorbert powinien uzupełnić wiedze na temat cytowań innych autorów.

    @ 41 Marucha

    Sądzę że trzeba rozróżniać mądrość , wiedzę i świadomość

    Rozterkom duchowym towarzyszy brak mądrości. Może radża widział problemy którym nie umiał zaradzić, co nie znaczy że głupi sąsiad ich nie miał. A że ich nie dostrzegał i egzystował w dobrym nastroju, nie zmienia jego położenia.

    Mądrość to rzecz bardzo specyficzna, nie nalezy jej utozsamiać z wiedzą czy umiejetnością.
    Prosze zwrócić uwage że przeciwieństwem mądrości jest głupota , a nie brak wiedzy.

  42. Macko said

    Szanowni – kolejna zagadka: Kto i kiedy napisal te slowa?

    Wynika z tego, że kapitał obcy wówczas nie będzie niebezpieczny dla
    niezależności naszego gospodarstwa narodowego, gdy w parze z koniecznem
    zapożyczaniem się za granicą pójdzie wytwarzanie własnego kapitału,
    potęgowanie siły wytwórczej własnego gospodarstwa. W przeciwnym
    razie kraj stanie się kolonią obcego kapitału, biernym obiektem obcych
    wpływów politycznych. Do tego prowadzi też wpuszczanie do kraju kapitału,
    który ma na oku cele polityczne, względnie oddawanie się, pod obcą
    kontrolę w zamian za kredyt zagraniczny.

  43. Marucha said

    Re 42:
    Panie Listwa, co tu dużo gadać… Sam wiem po sobie, ile przykrości (nie będę używał słowa „cierpienia”) pociąga za sobą posiadanie wiedzy i horyzontów, które innym nie są dane. Jak stresujące jest napotykanie ludzi może i w sumie poczciwych, ale głupich, bredzących coś o sprawach, o których nie mają pojęcia. Jaka nienawiść bije od osób, którym chce się przekazać bodaj kawałek prawdy, o której nie chcą słyszeć, bo sprawia im to dyskomfort.

    Mądrość to nie brak rozterek. Im człowiek mądrzejszy, tym bardziej zdaje sobie sprawę, iż rzeczy i sprawy są bardziej skomplikowane, niż to wydaje się „ubogim duchem”.
    Owszem, mądrość to nie to samo, co wiedza – choć wydaje mi się, że trudno jest być mądrym bez jakiejś tam wiedzy. Każdy mądry człowiek zastanawia się sam nad sobą. Tylko głupcy mają stuprocentową pewność.

  44. Listwa said

    Jeszcze tylko dodam, że można posiadać bardzo rozległą wiedzę w różnych dziedzinach, a pozostać głupcem totalnym.

    To w skutek tych zależności i istoty spraw , prosty rolnik z zabitej dechami wsi, może być mądry, a doc dr hab głupi jak cep.

    I to co napisałem o mądrości, nie jest ujęciem w ludzkich kategoriach. Tutaj one nie mają w ogóle zastosowania.
    To co napisałem jest ujęciem w kategoriach objawienia jakie zawarte jest w Piśmie św. I ten tekst nie może być zaliczony nawet jako wstęp do tematu.

    Każdy może sprawdzić. Co oczywiście związane jest z trudem i kłopotami. Ale warto tym sie zająć.
    Pismo św nazywa takich błogosławionymi szczęściarzami.

  45. Listwa said

    @ 44 Marucha

    Ale ten rzeczywisty stres, przykrość, czasami pogarda i nienawiść jakiej można doświadczyć, nie jest z wiedzy i horyzontów, lecz od ludzi którym brak wiedzy i horyzontów, a przede wszystkim z braku u nich mądrości.

    Mądrości towarzyszy ustawiczne zdobywanie wiedzy, a raczej trzeba by rzec, towarzyszy prawidłowe poznanie, pozwalające zdobyć świadomość istoty spraw. Bo poznanie to nie tylko informacja. Tylko pogłębiająca się mądrość pozwala dotknać spraw i ich istoty , które sa nieosiągalne dla głupców. Żadna informacja, czy wiedza nie uzdolni człowieka do poznawania. Do tego potrzebna jest mądrość

    Pomimo tego mądrość zawsze pozostaje czymś odrębnym od wiedzy.

  46. Marucha said

    Re 46:
    Ale ten rzeczywisty stres, przykrość, czasami pogarda i nienawiść jakiej można doświadczyć, nie jest z wiedzy i horyzontów, lecz od ludzi którym brak wiedzy i horyzontów, a przede wszystkim z braku u nich mądrości.

    I o to właśnie chodzi, panie Listwa. Przede wszystkim o innych ludzi.

  47. szuwaxpl said

    Panowie – ponoć Muzyka łagodzi obyczaje.
    Można urodzić się w Polsce i czuć andyjskie rytmy… kto bez odsłuchania, by w to uwierzył?
    (https://youtu.be/3TLxl7nXQdw)

    Spokojnego lotu.

    Zależy jaka muzyka…
    Admin

  48. revers said

    https://web.facebook.com/PRAWAStronaMedalu/videos/1696198397262284/

  49. JO said

    Pan Listwa ma rację a Pan Gajowy pisze o emocjach, z ktorymi sie walczyc powinno a nie podazac za nimi co robia inne cywilizacje w tym Hinduska.
    Zamiast Panie Robercie przyjąć naukę, to Pan szuka usprawiedliwienia…

  50. Boydar said

    @ Pan Listwa

    „… Pomimo tego mądrość zawsze pozostaje czymś odrębnym od wiedzy …”

    Oczywiście że odrębnym, jednak nie jest to pojęcie równorzędne. Mądrość (a’priori pozytywna konotacja) jest bowiem systemem optymalnego zarządzania zasobami wiedzy w celu dobra. Mając samą tylko wiedzę jest się wyłącznie książką telefoniczną albo, nie sięgając daleko, Panem Maćko. Nie da się też umieć układać Rubika nie dysponując kostką.

    Proszę zwrócić uwagę, że człowiek mądry nie musi dysponować całą wiedzą. Jest mądry, bo nawet z tym co (tylko) aktualnie ma (w głowie) potrafi prawidłowo zarządzić rzeczywistością. Kiedy pojawią się nowe elementy wiedzy, wkomponuje je bez problemu w schemat; spodziewał się, wiedział, że obraz nie jest kompletny. Ale nie będzie „zdziwiony”.

    ——-
    Podsumował Pan krótko pana Maćka…a jest Pan pewien, że sprawiedliwie?
    Admin

  51. Marucha said

    Re 50:
    Pan w ogóle nie zrozumiał, o co chodzi. Ale nie będę tłumaczył, o co – bo znając Pana zmarnuję tylko czas.

  52. Boydar said

    Nie, pewien nie jestem. Ale oskarżony ma prawo do obrony, nawet na mojej wokandzie. Może też wynająć adwokata. Jeśli Go nie stać, otrzymuje z urzędu (znam jednego bardzo uczciwego; jest mężem znanej i szanowanej Pani Maruszyny). Jak do tej pory podsądny podtrzymuje jedynie swoją pierwotną wersję zdarzeń – sąd jest głupi. Sąd ma prawo być głupi – budynek jest tylko budynkiem a instytucja tylko instytucją; ale milionowa ława przysięgłych już nie.

  53. Maćko said

    51 Boydar – gratuluje podciagniecia sie na przyzwoity poziom intelektualny w Pana wypowiedziach. Sam Pan widzi, ze przy odrobinie wysilku i dyscypliny czytajacy Pana wynosza cos pozytywnego a Pan, na pewno, czytajac siebie ma satysfakcje z napisanego.
    Uklony.
    P.S. War is war. 😉

  54. Boydar said

    Cmoknij Się 🙂

  55. NyndrO said

    haha

  56. Listwa said

    Podsumował Pan krótko pana Maćka…a jest Pan pewien, że sprawiedliwie?
    Admin

    Niestety , ale nie ma czegoś takiego jak mądry ateista.
    I lepiej być książką telefoniczną niż ateistą, bo ta przynajmniej sobie nie szkodzi i jest pożyteczna. Jakże często ateiści szkodzą także innym.

Sorry, the comment form is closed at this time.