Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Kierowcy mają dość. „To…
    J o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    Lily o Wolne tematy (67 – …
    Jack Ravenno o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Wolne tematy (67 – …
    Boydar o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Adrian o Wolne tematy (67 – …
    Mg-42 o Katolicyzm, kapitalizm i …
    Marek Rogalski o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    revers o Operacja na Ukrainie a globaln…
    NICK o Wolne tematy (67 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 621 obserwujących.

Książeczka partyjna Putina

Posted by Marucha w dniu 2016-01-29 (Piątek)

Aleksander III

Proces budowania ideologii państwowo-narodowej, mający za zadanie utrwalenie jedności narodowej w taki sposób, by epoka ZSRR i socjalizmu nie stała się bezdenną przepaścią, dzielący kraj na dwa śmiertelnie nienawidzące się obozy, trwa w Rosji cały czas.

I można by chyba zaryzykować postawienie tezy, że w tym kierunku moglibyśmy się od Rosjan czegoś nauczyć.

[Coooo? Polacy – uczyć się – od kacapów??? – admin]

O żadnym wybielaniu komunistycznych zbrodni i leninowsko-stalinowskiego terroru nie może być oczywiście mowy; ale przecież Rosjanie wcale tych faktów nie ukrywają, i żadnego medialnego czy naukowego kagańca na tematykę związaną z łagrami i stalinizmem w Rosji nie ma.

Chodzi jedynie o to, by pewien okres w historii państwa i narodu – w tym przypadku okres socjalizmu i państwa quasi-totalitarnego, trwający jedyne siedemdziesiąt parę lat – nie stał się barierą, powodującą wewnętrzną nienawiść, kłótnie i zacietrzewienie.

Powrót caratu

Ostatniego cara wraz z zamordowaną przez bolszewików rodziną pochowano z państwowymi honorami w katedrze w Petersburgu. We współczesnej Federacji Rosyjskiej o Rosji carskiej mówi się raczej pozytywnie, zwłaszcza w odniesieniu do ostatnich lat jej istnienia, które zbiegły się z I wojną światową, czyli – z punktu widzenia ideologii patriotycznej w Rosji – preludium do niemieckiego najazdu na ZSRR podczas II wojny światowej.

O takim myśleniu świadczą chociażby wielkie produkcje kinowe, takie jak „Admirał” z 2008 roku – pierwszy film, który w bardzo pozytywnym świetle przedstawiał „białych” w rosyjskiej wojnie domowej. Przesłaniem tego filmu było zresztą propagowanie narodowej jedności i przedstawienie tragizmu tamtych wydarzeń, a nie wygłaszanie racji jednej z walczących stron – ale to tylko wtrącenie na marginesie.

Z radzieckiej retoryki o terrorze carów i brutalnym ucisku ludności pozostało już bardzo niewiele. Co więcej, otwarcie mówi się o terrorze bolszewickim czy stalinowskim w pierwszych dekadach istnienia ZSRR. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że z całego okresu trwania ZSRR i z wszelkich dziedzin życia w nim uczyniono przejaw zła wcielonego czy narzędzie panowania szatana na ziemi, jak chcieli tego członkowie tzw. Rosyjskiego Kościoła Prawdziwie Prawosławnego, uważający się za jedynego kontynuatora tradycji prawosławia rosyjskiego, i którzy w okresie ZSRR odmawiali jakiegokolwiek uznania funkcjonującemu wówczas państwu i jego strukturom – choćby miało to oznaczać czytania państwowej gazety czy też pracowanie w państwowej fabryce.

Współczesna Rosja próbuje znaleźć symbiozę pomiędzy dwoma – na pierwszy rzut oka skrajnie przeciwstawnymi – biegunami: między rosyjskim caratem i okresem Związku Radzieckiego. Ten ostatni, mimo terroru, prześladowań i braku podstawowych wolności obywatelskich, posiadał dla przeciętnego Rosjanina także szereg ogromnych osiągnięć i sukcesów. Takich wydarzeń, jak zwycięstwo nad niemieckim nazizmem, industrializacja; postępu w nauce i ogólnego rozwoju społeczno-kulturowego, nie można po prostu wyeliminować z kart historii – a przynajmniej tego zrobić nie można, nie doprowadzając do wewnątrz rosyjskiego rozdarcia i rosyjsko-rosyjskiej wojny na poglądy.

Putin i partia

Niektóre wydarzenia z okresu socjalizmu nigdy nie zostały wymazane z powszechnej społecznej pamięci Rosjan, i konsekwentnie stanowią ważny fundament historycznej pamięci Rosjan i współczesnej jedności narodowej. Mowa przede wszystkim o rosyjskim wkładzie w II wojnę światową, a także o niektórych osiągnięciach ZSRR na polu gospodarczym i naukowym (podbój kosmosu, wielkie zakłady przemysłowe, elektrownie czy zapory wodne), kulturalnym i społecznym, a także militarnym.

Dumy z siły i potęgi państwa tak łatwo ludziom odebrać się nie da. Zwłaszcza, jeśli wciąż żywym elementem rosyjskiej świadomości narodowej jest kult własnych sił zbrojnych, duma z zwycięstw militarnych (w każdej epoce i każdym okresie), oraz ogólny szacunek do mundury wojskowego. Wystarczy jedynie wspomnieć o hucznie obchodzonych co roku rocznicach zakończenia II wojny światowej w Europie czy o wciąż funkcjonującej w przestrzeni publicznej symbolice państwowej z okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Jednakże rzadko zdarzały się sytuacje, w których przedstawiciele najwyższych władz państwowych, którzy w ostatnich latach chętnie pokazywali się w cerkwiach, z symboliką religijną na szyi czy spotykali z cerkiewnymi hierarchami, wprost chwalili partię komunistyczną, a o przynależności do niej mówili jako o czynie chwalebnym. Pod tym względem słowa wypowiedziane pod koniec stycznia przez prezydenta Władimira Putina są warte przytoczenia zwłaszcza tym Polakom, którzy starają się zrozumieć tak zwane „realia rosyjskie” (określenie to podaję w cudzysłowie, jako że w potocznym rozumienia zdaje się ono automatycznie sugerować, że Rosja jest czymś, co pozostaje poza sferą racjonalnego rozumowania i przeczy prawom logiki – co moim zdaniem jest kompletną bzdurą).

Na pierwszym międzyregionalnym forum Ogólnorosyjskiego Ruchu Społecznego „Front Narodowy – Za Rosję” (szerzej o tym stosunkowo nowym tworze Kremla – poniżej) Putin przyznał się, że wciąż posiada swoją książeczkę partyjną. A idee twórców komunizmu są, jego zdaniem, podobne do tego, co napisano w Biblii – choć jednocześnie rosyjski prezydent stwierdził też, że praktyczne wcielanie w życie tych idei leżało daleko od teorii.

„Jak wiele milionów obywateli radzieckich ja także byłem członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – powiedział Putin, dodając: Nie byłem jednak zwykłym członkiem, pracowałem także dla Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR” [czyli: dla KGB].

Ciekawe w wypowiedzi Putina jest fakt, że nie próbuje on w żaden sposób tłumaczyć czy relatywizować swojej przynależności partyjnej. Wręcz przeciwnie, prezydent przedstawia członkostwa w partii jako coś idealistycznego, choć podkreśla, że zdawał sobie sprawę z rozbieżności między rzeczywistością a ideologią partyjną: „Nie byłem żadnym tak zwanym członkiem z konieczności. Nie mogę powiedzieć, że byłem naprawdę ideowym komunistą. Ale stałem mocno na straży tego” [ideologii partyjnej].

Na uwagę zasługuje aluzja prezydenta FR do wielu członków obecnych federalnych lub też republikańskich czy obwodowych elit władzy, którzy bez większych skrupułów potrafili zmienić się z ideowych komunistów w „demokratów”, i którzy nie przyznają się do swej partyjnej przeszłości: „W przeciwieństwie do wielu funkcjonariuszy [partyjnych], a ja nie byłem funkcjonariuszem, tylko zwyczajnym członkiem, ja swojej książeczki partyjnej ani nie wyrzuciłem, ani nie spaliłem”.

I, w kolejnych słowach, Putin stwierdza wprost, że wciąż uznaje niektóre tezy socjalizmu/komunizmu: „Podobały i podobają mi się nadal idee socjalistyczne i komunistyczne. Jeżeli dokładnie przyjrzymy się kodeksowi twórcy komunizmu, który w ZSRR ukazał się w dużym nakładzie [mowa najprawdopodobniej o „Manifeście komunistycznym” Marksa], to zobaczymy, że bardzo przypomina on Biblię. To nie jest żart, to jest naprawdę fragment Biblii”.

Władimir Putin porównał więc, podobnie jak niektórzy filozofowie polityczni czy historycy myśli politycznej, tezy marksistowskie do tez biblijnych. Ale nie ten fakt jest akurat najważniejszy. Najważniejsze w tej wypowiedzi jest to, że Putin pokazuje się jako zwolennik zarówno idei komunistycznych czy socjalistycznych, jak i chrześcijaństwa i Pisma Świętego. Nie odrzuca, nie krytykuje ani jednego, ani drugiego.

Z takimi poglądami można się oczywiście nie zgadzać, można uznawać je za błędne czy fałszywe – ale nie można nie przyznać, że są one obliczone na budowanie wewnętrznej jedności i scalanie społeczeństwa, a nie na dzielenie, burzenie i kłócenie wszystkich ze wszystkimi.

I, na koniec, trzeba wyraźnie podkreślić, że w żadnym słowie Putin nie próbował wybielać czy relatywizować zbrodni sowieckich: „Praktyczne urzeczywistnienie tych idei w naszym państwie było jednak bardzo dalekie od tego, co głosili socjaliści-utopiści. Nasz kraj wcale nie był podobny do tego „świetlanego państwa”. I, jak zamknął temat Putin, wiele ludzi zarzuca caratowi masowe represje wobec ludności. Ale właśnie od masowych represji rozpoczęła się budowa państwa radzieckiego.

Społecznie i narodowo – czyli „Za Rosję”

Forum, na którym Putin wypowiedział swe słowa, był pierwszy zjazd Ogólnorosyjskiego Ruchu Społecznego „Front Narodowy – Za Rosję”. Geneza tego tworu Kremla sięga roku 2011. Wówczas to z inicjatywy środowiska prezydenta powstał Ogólnorosyjski Front Narodowy – jako koalicja społeczna, ruch „zwykłych obywateli” (czyli: nie biurokratycznych, partyjnych czy republikańskich elit), wyznających poglądy prospołeczne oraz tradycjonalistyczne i konserwatywne jednocześnie.

Chcąc w skrócie scharakteryzować podstawy ideologiczne tego ruchu, trzeba by wskazać na negatywny stosunek do Zachodu (zwłaszcza USA i NATO), rozczarowanie z wprowadzania zachodnich wzorców gospodarczych i politycznych i dążenie do „konserwatywnej sanacji” polityki i społeczeństwa. A więc: lewicowość w kwestiach społeczno-gospodarczych, konserwatyzm w sferze wartości i tradycji oraz patriotyzm (umiarkowany nacjonalizm) w kwestiach państwowo-politycznych.

Powstanie nowego ruchu społecznego (co ważne – nie partii politycznej) zostało zainicjowane przez Kreml na skutek postępującej erozji prezydenckiego ugrupowania „Jedna Rosja”, wewnętrznych konfliktów na wyższych szczeblach władz partyjnych i wizerunkowego niżu „Jednej Rosji”. Rosyjskie media donosiły o licznych skandalach i aferach (korupcyjnych, finansowych) wewnątrz partii, a także o wewnętrznych konfliktach, rozłamach itp. To wszystko sprawiło, że administracja prezydenta FR zaczęła postrzegać dawną partię władzy nie jako zaplecze społecznego poparcia, lecz jako balast, kompromitujący prezydenta Federacji Rosyjskiej i całą władzę państwową.

Istotą nowego ruchu miała być jego oddolność. Rdzeń członków stanowili pracownicy większych rosyjskich zakładów przemysłowych i ich rodziny, czyli – „Zwykli Rosjanie”. Ruch miał oblicze negatywnie nastawione do elit politycznych średniego szczebla, do oligarchów i prywatnych biznesmenów. Symbolem tej społecznej równości stał się Igor Chołmanskich – inżynier z fabryki czołgów w Niżnym Tagile, który zasłynął z swej wypowiedzi podczas telekonferencji Władimira Putina w 2011 roku. Chołmanskich wraz z grupą robotników zapewnili wówczas, że on i robotnicy fabryki są gotowi – a było to podczas szczytowego okresu antyputinowskich protestów – przyjechać do Moskwy i stanąć w obronie ładu i stabilności. Po zwycięskich dla Putina wyborach i zaprzysiężeniu prezydent mianował go swoim pełnomocnikiem w uralskim okręgu federalnym.

Od 2013 roku nowy ruch prezydencki działa pod nazwą Ogólnorosyjski Ruch Społeczny „front Narodowy – Za Rosję”, a na jego czele stoi właśnie prezydent Władimir Putin. Wbrew potocznym opiniom, ruch nie zastąpił „Jednej Rosji”, która funkcjonuje nadal jako partia polityczna i jest główną organizacją polityczną władzy państwowej. Ruch jest tym, na co wskazuje jego nazwa: ruchem społecznym. Stanowi oczywiście zaplecze prezydenta, lecz nie jest strukturą zrzeszającą członków administracji, biurokracji, polityków i urzędników.

Podstawą ruchu jest społeczna lewicowość, ukierunkowanie na „prostego człowieka”, troska o jego sytuację i jego problemy, przy jednoczesnym poparciu dla wartości konserwatywnych, patriotycznych i silnego państwa. Ułatwia to także sytuacja międzynarodowa, w której wciąż wyraźnie widoczne są animozje rosyjsko-amerykańskie i rosyjsko-natowskie. Sama nazwa formacji wskazuje zresztą bezpośrednio na jej charakter: jest i społeczna, i narodowa. I lewicowa, i konserwatywno-patriotyczna.

Słowa Władimira Putina o przynależności partyjnej i uznaniu dla ideologii partii komunistycznej można uznać za kolejny zwrot w stronę „zwykłego Rosjanina”: człowieka niezadowolonego ze zmian lat 90-tych w Rosji, z rozpadu ZSRR, obawiającego się ekspansji NATO i światowej dominacji politycznej oraz ekonomicznej USA.

Choć łączenie dwóch pozornie skrajnie odmiennych tradycji – radzieckiej i przedrewolucyjnej – jest cechą charakterystyczną dla rosyjskiej ideologii państwowotwórczej i narodowej, to ostatnie lata wyraźnie potwierdzają, że Rosja konsekwentnie wkracza w ślady kontynuatorki ZSRR, i nie zamierza odcinać się od jego dorobku – ale i od jego wad.

Słowa Putina o książeczce partyjnej i uznaniu dla idei twórców tego systemu należy jednak postrzegać nie jako deklarację poglądów politycznych czy próbę ich ponownego wprowadzania w życie. Wszystko nastawione jest na cele wewnętrzne: budowanie jedności w wielkim i zróżnicowanym kraju, którego przeciwnicy już nie raz ogłaszali rozpad na części i rychły upadek.

Michał Soska
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 8 do “Książeczka partyjna Putina”

  1. zydozerca said

    PIRAMIDA MAFII ŻYDOWSKIEJ W BIZNESIE z UDZIAŁEM SKORUMPOWANYCH DO CNA POLITYKÓW USA,WYKONAWCÓW ŻYDOWSKICH POLECEŃ
    ŻYDOWSCY BANKSTERZY=WŁAŚCICIELE KONCERNÓW
    POD WODZĄ ROTHSCHILDÓW Z RODZINAMI
    NETANYAHU I RZĄD IZRAELA &KNESSET Z RODZINAMI
    ,MOSSAD I INNE SPECSŁUŻBY,ARMIA,…
    ICH RZĄDZĄCE MARIONETKI-POLITYCY USA ,UDZIAŁOWCY KONCERNÓW Z RODZINAMI,
    SKORUMPOWANI CZŁONKOWIE RZĄDU,KONGRESU, SPECSŁUŻB,DOWÓDZTWA ARMII…

    BANKI +FIRMY UBEZPIECZENIOWE
    HANDEL BRONIĄ
    HANDEL ROPĄ
    HANDEL GAZEM
    HANDEL SAMOCHODAMI,SAMOLOTAMI,….
    HANDEL ELEKTRONIKĄ +INTERNET
    HANDEL LEKAMI
    HANDEL ŻYWNOŚCIĄ
    HANDEL WODĄ
    HANDEL DREWNEM
    HANDEL ŻYWYM TOWAREM
    POZOSTAŁY HANDEL
    NIERUCHOMOŚCI
    NARKOTYKI
    NAJEMNICY
    PRYWATNE WIĘZIENIA

    NA LIŚCIE PŁAC GOLDMAN SACHS -ADMINISTRACJA OBAMY:
    ALTMAN, ROGER.
    BERKOWITZ, HOWARD P.
    BIDEN, JOE.
    BRAINARD, LAEL.
    BUFFETT, WARREN.
    CLINTON, HILLARY.
    CRAIG, GREGORY. (revolving door)
    DONILON, THOMAS.
    DUDLEY, WILLIAM C.
    EFFRON, BLAIR W.
    ELMENDORF, DOUGLAS.
    EMANUEL, RAHM.
    FARRELL, DIANA.
    FRIEDMAN, STEPHEN.
    FROMAN, Michael.
    FUDGE, ANNE.
    FURMAN, JASON.
    GALLOGLY, MARK.
    GEITHNER, TIMOTHY.
    GENSLER, GARY.
    GEPHARDT, RICHARD (aka “DICK”) A.
    GREENSTONE, MICHAEL (revolving door to Hamilton Project)
    HAMILTON PROJECT, THE
    HORMATS, ROBERT.
    KAGAN, ELENA.
    KASHKARI, NEEL.
    KORNBLUH, KAREN.
    LEW, JACOB (AKA “JACK”) J.
    LIDDY, EDWARD MICHAEL.
    LIPTON, DAVID A.
    MINDICH, ERIC
    MURPHY, PHILLIP.
    NIEDERAUER, DUNCAN.
    OBAMA, BARACK H.
    ORSZAG, PETER.
    PATTERSON, MARK.
    PERRY, RICHARD.
    RATTNER, STEVE.
    REISCHAUER, ROBERT D.
    RIVLIN, ALICE.
    RUBIN, JAMES.
    RUBIN, ROBERT.
    SHAFRAN, STEVEN.
    SPERLING, GENE.
    STORCH, ADAM.
    SUMMERS, LARRY.
    THAIN, JOHN.
    TYSON, LAURA D’ANDREA.

    .Military Industrial Complex & Industry
    Lockheed Martin Corporation
    Airbus Americas, Inc.
    Boeing Company,
    DynCorp International
    General Electric Company
    Northrop Grumman
    Raytheon Company
    Hitachi, Ltd.
    Caterpillar
    BASF Corporation
    Alcoa, Inc.

    CARLYLE GROUP
    ELI LILLY

    ŻYDOWSCY Sponsorzy amerykańskich kampanii wyborczych:
    GEORGE SOROS,
    BRACIA KOCH
    AIPAC – organizacja żydowskiego lobby w USA na swojej stronie internetowej zwraca się do czytelników aby wywierali presję na reprezentujących ich w Waszyngtonie kongresmenów i senatorów aby dopilnowali oni realizacji amerykańskich zobowiązań finansowych dla Izraela na rok 2014.

    W przypomnianym na portalu fragmencie umowy między Izraelem a USA zawartym w 2007 roku znajdujemy zobowiązanie Stanów Zjednoczonych do przekazania Izraelowi 30 miliardów dolarów z przeznaczeniem na obronę w ciągu 10 lat, zaczynając od 2009 roku.

    Prezydent Obama w propozycji budżetowej na rok 2014 ujął 3,1 miliarda dolarów dla Izraela jako pomoc ze strony USA. Kwota ta to rata za szósty rok realizacji dziesięcioletniego zobowiązania podjętego przez prezydenta George W. Busha w 2007 r.

    W budżecie na 2014 rok Prezydent Obama dodatkowo zażądał 220,3 milionów na finansowanie izraelskiego systemu obrony przeciwrakietowej Iron Dome.

    Apel AIPAC w żadnym miejscu nie wspomina o kłopotach finansowych Stanów Zjednoczonych pamiętając jedynie o zobowiązaniach dla Izraela.

    Polityka żydowskiego lobby w USA ukierunkowana na zaspokajanie potrzeb Izraela bez oglądania się na kryzysowy stan ekonomii amerykańskiej coraz mniej podoba się mieszkańcom USA. Tym bardziej, że mocno krojony jest budżet krajowy co odczuwają na co dzień.

    W Stanach Zjednoczonych od lat kilkudziesięciu funkcjonuje sobie formacja polityczna, w czasach administracji Busha nadająca niepodzielnie ton w światowej polityce, przez siebie przewrotnie zwana neokonserwatywną, a przez prawdziwych konserwatystów – neotrockistowską, która na początku lat 90. dokonała wrogiego przejęcia amerykańskiego konserwatyzmu i konserwatywnych instytucji. Różnica między nimi a trockistami jest taka, że ci ostatni dążyli do rozpalenia światowej rewolucji, oni natomiast dążą do narzucania światu wzorców ideologicznych przy pomocy najemnych żołnierzy.
    Jest to grupa znakomicie zorganizowanych i mających jasno sprecyzowane, dalekosiężne cele skrajnie proizraelskich polityków żydowskiego pochodzenia, w przeszłości wyznawców trockizmu, o korzeniach rodzinnych ze Wschodniej Europy, najczęściej potomków członków KP USA.
    Ich doktryna polityczna streszcza się w hasłach: „co 10 lat Stany Zjednoczone powinny rzucić o ścianę byle jakim, gównianym państewkiem, żeby wiedziano, kto rządzi”.
    Nuland i Kagan związani są z American Enterprise Institute (AEI), placówką stanowiącą zaplecze tej grupy. Do jej najbardziej prominentnych przedstawicieli, obok Kaganów, należy Paul Wolfowitz, b. z-ca sekretarza Obrony. Inne, związane z AIE znaczące indywidua to: Nathan Glazer, Leon Kass, Richard Perle, Douglas Feith, no i Radosław Sikorski, który pracował w nim w przerwach, kiedy nie był ministrem w Polsce (zresztą razem z A. Applebaum, swoją żoną).
    Anne Applebaum była dyrektorem politycznym Instytutu Legatum, prywatnej instytucji inwestycyjnej (a faktycznie instytucji szpiegostwa gospodarczego), której dyrekcja wywodzi się wyłącznie z amerykańskich środowisk żydowskich.
    Prezesem Legatum jest Jeffrey Gedmin, wcześniej tzw. rezydent i wykładowca w AEI i (tak, jak Sikorski) dyrektor wykonawczy the New Atlantic Initiative. Jego zastępcy, o swojsko brzmiących nazwiskach, to: Julian Knapp, Zach Courser i Alanna Bałaban
    . Ta ostatnia była doradcą politycznym ds. europejskich w Sekretariacie Obrony za czasów sławetnego Wolfowitza, gorącego zwolennika ekstremalnie proizraelskiego nastawienia polityki USA, jednego z głównych architektów wojny w Iraku, b. prezesa Banku Światowego; a którego dziadek w 1920 r. przywędrował do USA z dalekiej Polski.
    Victoria Nuland – ta od „Fuck the EU”, nieprzypadkiem pogardliwie wyraża się o Europie, a ściślej o tej jej części, w której żyjemy. Pochodzi z polskich Kresów. Gdy jej dziadek, litewski Żyd, przywędrował do USA, nazywał się Nudelman. Jej urodzony już w nowojorskim Bronksie ojciec utrzymuje, że ma problemy z określeniem swej przynależności etnicznej, jest agnostykiem, ale uczęszcza do synagogi, a córki wychował w tradycji żydowskiej.
    Nuland jest żoną Roberta Kagana, współtwórcy niezwykle wpływowej grupy lobbingowej, która w latach 90. intensywnie promowała agendę nowego światowego porządku. Kagan i jego klan zakładali, że ich teorie będą trudne w implementacji bez jakiegoś katastroficznego wydarzenia rangi Pearl Harbor. Atak terrorystyczny na WTC w Nowym Jorku był tu dla nich (i kontrolowanej przez nich administracji Busha) wymarzonym i od dawna poszukiwanym pretekstem.
    Żeby było weselej, także siostra inkryminowanej, Ellen Kagan stoi na czele innej, faworyzującej agresywną politykę zagraniczną agencji – Instytutu Studiów Wojennych. Krótko mówiąc, Nuland jest członkiem klanu pospolitych handlarzy śmiercią. Mimo ścisłych związków z republikanami i diabelskiej roli odegranej w inwazji na Irak, klan Kaganów otorbia administrację Obamy, wraca do władzy. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że sam Obama politycznie sformatowany został w kręgach chicagowskich marksistów.
    Czym w USA zajmują się potomkowie Kaganów? Nigdy dość przypominania. Żyją i działają w establishmencie, zasiadają w Kongresie, są właścicielami wielkich banków, uczą studentów, pisują eseje politologiczne dla tamtejszych „gazet wyborczych”. Wielu pracuje w dyplomacji i bryluje na dyplomatycznych salonach. Takim swego rodzaju bastionem Kaganów, pełnym potomków kurierów Kominternu, jest Departament Stanu.
    Wszyscy przy tym odziedziczyli po przodkach ambicje „robienia porządków” w krajach (lub raczej z krajami) swego pochodzenia, tj. Polsce, Rosji, Ukrainie. Była szefowa Nuland, sekretarz stanu w administracji Clintona M. Albright „dowiedziała się”, że troje z jej dziadków było pochodzenia żydowskiego. Dzisiejszy przełożony Nuland, sekretarz Stanu John Kerry, irlandzki praktykujący katolik z Massachusetts okazał się Johnem Kohn, prawnukiem urodzonego w śląskiej Białej k. Prudnika chmielarza w miejscowej warzelni piwa.

    W łonie Departamentu Stanu USA jedna z frakcji prowadzi własną politykę zagraniczną w sprzeczności z linią Białego Domu. Początkowo spiskiem tym kierował dyrektor CIA i współtwórca Daeszu w 2007 r. (w ramach operacji „The Surge”) generał David Petraeus – aż do chwili aresztowania i wyprowadzenia w kajdankach nazajutrz po reelekcji Baracka Obamy. Kolejnym przywódcą była sekretarz stanu Hillary Clinton, która w wyniku brzemiennego w skutki „wypadku” nie mogła pełnić swojej funkcji do końca kadencji prezydenta. Walkę kontynuował ambasador Jeffrey Feltman ze swojego biura w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych, oraz generał John Allen, głównodowodzący rzekomej Interwencji przeciwko Państwu Islamskiemu.

    Stronnictwu temu, będącemu częścią „głębokiego państwa” USA i które nieustannie sprzeciwia się porozumieniom, zawartym przez grupę 5+1 z Iranem i upiera się przy zwalczaniu Syryjskiej Republiki Arabskiej, udało się utrzymać swoich członków w szeregach administracji Obamy. Przede wszystkim może ono liczyć na pomoc ze strony korporacji międzynarodowych, których budżety są ważniejsze od tych poszczególnych Państw i które mogą pozwolić sobie na finansowanie tajnych operacji tych ostatnich. W szczególności dotyczy to Exxon-Mobil (faktycznego właściciela Kataru), funduszu kapitałowego KKR oraz prywatnej armii Academi (dawnej Blackwater).

  2. ojojoj said

    Prosze tez zauwazyc, ze w okolicach bolszewickiej rewolucji Polacy i Rosjanie stracili wplywy na zloza ropy prawie w calej zatoce perskiej i okolicach. Tak, to mysmy razem z Rosjanami bylismy pionierami odkrywania zloz ropy w tych terenach oraz procesowania jej. Polacy jako pierwsi na swiecie opracowali wydobywanie ropy z dna jezior i morz. Przyszedl Roth-szajz w te tereny i „rest is history” jak to sie mowi.

    Wprowadzenie bolszewizmu mialo korzystne konsekwencje dla anglosasow i ich przelozonych parchow na wielu plaszczyznach. Stare pejsate powiedzenie mowi: jednym kamieniem zabic 10 ptakow. Inaczej sie nie oplaca. W koncu kamien tez ma swoja cene.

  3. błysk said

    Front Narodowy można chyba uznać za organizację typu BBWR czyli bezideową.Jej treścią ma być lewicowy program /chyba gospodarczy / i propaganda tradycji. Przez tradycję rozumie się kult armii przede wszystkim sowieckiej ,która rzekomo zawsze była zwycięska .chyba nawet w roku 1920 ,w wojnie z Polska. Słusznie mówi się i chlubi Wielką Wojną Ojczyźnianą, bo był to faktycznie wielki zryw patriotyczny narodu rosyjskiego, ale przemilcza się rok 1941 ,kiedy to Rosjanie nie chcieli walczyć z Niemcami łudząc się,że ci wyzwolą ich z niewoli stalinowskiej .Dopiero w 1942 w obliczu mordów niemieckich zaczął się zryw narodu rosyjskiego.Nikt przy tym nie wspomina,że zwycięstwa sowieckie w wojnie z Niemcami nastąpiły w wyniku olbrzymich strat ludzkich, bo Stalin i dowódcy sowieccy nie liczyli się z ofiarami .Dalej ,Rosjanie są dumni z wielkich budowli i rozwoju gospodarczego ,ale warto przypomnieć,że osiągnięcia te były możliwe tylko w wyniku niewolniczej wprost pracy milionów ludzi i ludobójczych wręcz mordów. Tak naprawdę to nikt nie dokonał oceny Lenina , twórcy bolszewickiego terroru ,którego pomniki „ozdabiają ” każde rosyjskie miasto i miasteczko,ani też rządów żydowskich nad Rosją. Dodajmy tu,że wymordowali wszystkich „burżujów”,nawet tych ,którzy poszli na współpracę. Zostały ciemne masy ,które przez lata ogłupiano komunistyczna propagandą . A już bardzo niepokojącym jest stwierdzenie, Putina , że komunizm jest realizacją Biblii. Ja dziękuję za taką jedność narodową.

  4. revers said

    Polacy juz myslec ja zostac ciemnymi jak brąz, pół arabami, pól bambuskami, pół pejsoeuropejczykami

    lub za nich myślą koszerni przywódcy jak ich sprzedc, przekręcić przez genetyczny slums.

    jak posłuchac co pitola po polsku panienki w wielkich miastach europejsakich jeszcze nie zdecydowanych do końca gdzie dupcie ussadzić.

  5. SAP said

    @3
    To jaka jedność jest dla pana właściwa? Ukraińska?

  6. AlexSailor said

    Nie wiem czy było, ale @Marusze się spodoba.
    Mi też się podoba.

    Akcja zaczyna się od 8 minuty,

    Oczywiście myślę, że Smoleńsk to zamach, ale to nie jest istotne.

    Tak, oglądałem. Najbardziej mnie rozbawiła Stankiewicz, gdy zaczęła gadać o matematyce, fizyce i chemii 🙂
    Admin

  7. Boydar said

    @ Pan Alex

    Moim zdaniem nie od ósmej tylko od 10’08” a kończy 10’30”. I to jest jedyna scena którą warto i trzeba obejrzeć. Reszta to tylko kiepska dekoracja.

  8. Boydar said

    http://orgwww.geopolitics.pl/komentarze/siergiej-czerkasow-okiem-rosyjskiego-komentatora-polska-chowa-sie-przed-ue-za-plecami-nato

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: