Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wanderer o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Instytut Rodła we Wrocław…
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    revers o Segregacja pacjentów. Koronawi…
    I*** o Duchowa przestrzeń Polski?
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Kowalski3 o Facet o ksywce „Margot”
    Listwa o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Facet o ksywce „Margot”
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
    Boydar o Wolne tematy (64 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

List Czunkiewicza – dziennikarz nie przyjął oferowanej mu pracy u Rosjan

Posted by Marucha w dniu 2016-02-01 (Poniedziałek)

Sprawa Czunkiewicza pokazuje jak ma wyglądać polityka informacyjna w ramach panowania rusofobów nad mediami.

W trakcie niedawnej wizyty w Polsce minister kultury Federacji Rosyjskiej Władimir Medinski udzielił wywiadu polskiej telewizji.

Podczas tego wywiadu prowadząca dziennikarka bardzo niegrzecznie – co zdaje się od czasów Olejnikowej jest już normą w polskojęzycznej telewizji (przykładem jest inna chamica, która przeprowadzała wywiad z ministrem Glińskim) – przerywała rosyjskiemu ministrowi, nie dawała mu odpowiedzieć na zadawane pytania i po chamsku przerwała rozmowę, gdy poruszył on temat Armii Czerwonej, nie dając Medinskiemu możliwości wypowiedzenia się.

Wydarzenie miało posmak prowokacyjnego skandalu i tak zostało odebrane przez bardzo wielu telewidzów.

Po tym wydarzeniu producent programu red. Marek Czunkiewicz wysłał do rosyjskiej ambasady w Polsce list z przeprosinami. Jak pisze Rzeczpospolita, powołując się na kierownictwo TVP, list z przeprosinami był osobistą inicjatywą producenta i nie stanowił oficjalnego stanowiska TVP, co oznacza, że kierownictwo TVP od przeprosin się odcina i bierze raczej stronę dziennikarki z wywiadu. Następnie kierownictwo kanału postanowiło rozwiązać umowę z Markiem Czunkiewiczem.

Producent, zwolniony z telewizji TVP po tym, jak przeprosił ministra kultury Federacji Rosyjskiej Władimira Medinskiego za zachowanie dziennikarki, otrzymał zaraz potem propozycję pracy w Centrum Rosyjsko-Polskiego Dialogu i Porozumienia, którą mu złożył dyrektor Centrum Jurij Bondarenko.

Czunkiewicz odmówił jednak przyjęcia tej pracy podkreślając, że nie może być „w tej chwili powodem do konfliktu”. Następnie napisał list do ambasady Rosji w Warszawie o treści następującej:

„Bardzo dziękuję za płynące z Rosji wyrazy wsparcia i otuchy. Nie zrobiłem nic niezwykłego. Po prostu uważam, że należy w życiu być uczciwym. Zawsze starałem się zbliżyć nasze kraje, znaleźć nić porozumienia. Nie mogę więc być w tej chwili powodem do konfliktu. Przy tak wielkim napięciu należy porzucić sprawy osobiste. Proszę przekazać moje podziękowanie kolegom z rosyjskich Redakcji i Telewizji, którzy chcieli bym pracował razem z nimi.

Szczególnie zaś proszę podziękować Panu Jurijowi Bondarence za to że docenił moją wiedzę i chciał bym był ekspertem w Centrum Dialogu. Rzeczywiście razem moglibyśmy zrobić wiele dla zbliżenia Polski i Rosji. Nie mogę jednak otrzymywać pieniędzy od rosyjskiego podatnika. To by było nieuczciwe. Nie ma przyjaźni, gdy się płaci. Nie mógłbym mówić Wam o sprawach trudnych czy gorzkich, bo przecież nie kąsa się ręki, która karmi. Wolę żyć skromniej, ciszej ale za to godnie i zawsze mówić prawdę.

Marek Czunkiewicz

P.S. Proszę o upublicznienie tego listu”.

http://jeznach.neon24.pl

Czy pamiętacie Państwo sprawę niejakiego Sakiewicza, spiritus movens Polskojęzycznej Koalicji Rusofobów, redaktora Gazety zwanej dla  żartu „Polską”? Szukał i pewnie wciąż szuka rosyjskiej V Kolumny w naszym kraju – ale nie miał żadnych zahamowań przed przyjęciem orderu za zasługi od banderowskiej bezpieki, potwierdzając tym samym swą agenturalność?
Są ludzie i są świnie.
Admin

Komentarzy 25 do “List Czunkiewicza – dziennikarz nie przyjął oferowanej mu pracy u Rosjan”

  1. PiotrZW said

    Myślałem, że takich dziennikarzy już nie ma.

  2. Przywrócił mi wiarę said

    Przywrócił mi wiarę w ludzi…

  3. witek said

    A na ” prawicowym portalu” Agenta Tomka zawrzało
    Próbka wypocin polaków- antykomunistów 🙂

    Rebeliant | 01.02.2016 [19:11]

    Niech ta gnida wyp….ala do swoich, do kacapów w kacapowie.

    Nie zatrudniłbym takiej gnidy nawet do mycia kibli.

    odpowiedz

    Młot na Idiotów | 01.02.2016 [19:06]

    oj tam, oj tam… odmówił bo wie że skończyłby w Irkucku, albo jeszcze gorzej. A tak pewnie wlezie do jakiejś mysiej dziury i będzie nadal lewaczył „za darmo”, hłe, hłe…

    odpowiedz

    Felek | 01.02.2016 [18:56]

    A to cwana męda!
    Będzie nadal agentem , widocznie go przekonano,że tu się przyda !

  4. Zerohero said

    Najlepsze jest to, że te pisowskie karaluchy na neutralnym gruncie dostają taki oklep merytoryczny, że aż gubią jarmułki.

  5. Dziadzius said

    Jakos coraz ciezej robic w Polsce polityczne plany bo albo calowac usrael w zadek przez niemieckie majtki [ co jest obecnie w stylu] albo calowac ruskow nago bez oslony [ ale to jest nazywane rusofobia] I ani jeden kierunek nie jest lepszy od drugiego Usreal nas ma za nic no i ruski tez nie wiele o nas mysla , Historycznie tez nie ma roznicy niemiec tylko czeka na okazkje by wpasc z butami a usreal tylko podjudza i robi to samo. Rosja siedzi cicho i czeka Pamietajmy ze jak za Drugiej Wojny nikt nam nie przyszedl z pomoc tak i teraz nikt nie przyjdzie bo nato jest dla usraela a nie dla Polski.

  6. Ciupaga said

    Choroba wściekłych głów ma być lepiszczem, które połączy tzw Ukrainę z tzw Polską w jeden Ubergeszeft. I nawet nie mam pretensji do tych wszystkich naganiaczy – chcą jakoś przeżyć.

    JUDEOPOLONIA Nieznane karty historii PRL: http://tinyurl.com/JUDEOPOLONIA-Nieznane-karty

  7. Ciupaga said

    Judeopolonia. Żydowskie pastwo w pastwie polskim – Andrzej Szczeniak (audiobook): https://youtu.be/5iJ6N0thCgs

  8. Boydar said

    Dziadku (5), gdyby Rosja o nas nie myślała, to żydoprusoszkopy być może zdechły by potem z przeżarcia, ale jednak by nas zjadły.
    Zawsze chciały to zrobić i nawet się z tym specjalnie nie kryły. Wręcz przeciwnie. A miały i siły i środki. Tylko siła i wola Ruskich ich przed tym powstrzymała. I proszę nie pisać że ocalili nas dla siebie na deser, bo mogli wiele razy, a jakoś dziwnie nie skorzystali.

  9. Dziadzius said

    @8-Boydar—* w tym tragicznie jest prawda ale moze to lepiej opisane bylo slowami [prawdopodobnie? Pilsudskiego tak na poczatku 1935 ] *Jezeli przylaczymy sie do niemiec stracimy wolnosc ale jezeli przylaczymy sie do rosji stracimy dusze*

    E tam, pigdolenie Piłsudera.
    Admin

  10. SAP said

    Długo nie spotkałem tak znakomitego przykładu bon tonu, szacunku i empatii do drugiego człowieka, wyjątkowej skromności, elegancji i wytworności. Z resztą Moskwa wraca do carskiej etyki i etykiety, a to wymaga umysłowej i duchowej klasy. Odwrotnie jak w Polsce, gdzie obowiązują maniery z obleśnej garkuchni.

  11. Boydar said

    Ziuk jest ostatnią (to metafora) osobą, która ma prawo decydować o polskiej duszy. Niechby się o swoją zatroszczył w stosownym czasie. Nie przesądzam zresztą, jeśli się nawrócił, punkt dla nas. Choć Polsce raczej nic już po tym.

  12. Ciupaga said

    MŻ ma jeden koszmar: Polacy, Ukraińcy i Rosjanie nie będą ze sobą walczyć. Jeśli te trzy narody nie dadzą się na siebie nawzajem szczuć to MŻ nie zrobi nic.

    Ciekawe, że mapa antyrosyjskiej propagandy ciągnąca się od Litwy przez Polskę po Ukrainę pokrywa się z mapą tego całego Międzymorza jak jest na salonach nazywana Judeopolonia.

  13. wanderer said

    Co tu duzo pisac – czlowiek z klasa.
    W przeciwienstwie do licznych platnych qrew ktore nie maja honoru, nie pisza prawdy, albo szczuja na Rosje tak, jak im za to gora placi.

    Odnosnie wpisu Pana Ciupaga:
    „Ciekawe, że mapa antyrosyjskiej propagandy ciągnąca się od Litwy przez Polskę po Ukrainę pokrywa się z mapą tego całego Międzymorza jak jest na salonach nazywana Judeopolonia.”

    – bardzo ciekawe spostrzezenie.

  14. RomanK said

    Prosze – zachowanie Slowian i……….. parchatych chamow mamzerow i mehesow…..

    Ludzie – to dzieje sie na naszych oczach. Czy mozna znalezc lepszy przyklad od tego POPiSu na roznice i przepasc kulturowa i cywilizacyjna- jaka zionie -pomiedzy Slowianami, a tym barachlem gorszego gatunku?????rzydalby sie adress tego buca ktory wywalil z roboty porzadnego Polaka…..
    i adress pana Czunkiewicza….. w twkich sytuacjach panowie powinna objawiac sie Prawdziwa Polska- Slowianska SOlidarnosc!!!!
    Ktora mamzerom wydaje sie ,,pogrzebali 35 lat temu…..

  15. gosc said

    -ARCYBISKUP STANISLAW WIELGUS-”TOBIE PANIE ZAWIERZYLEM-NIE ZAWSTYDZE SIE NA WIEKI”-Wyd.SS Loretanki zawstydzcie sie zdrajcy!

  16. anonim said

    ad.13 Wanderer
    Cóż w tym ciekawego gdy une same już się nie kryją…wystarczy włączyć tv.
    Postawić można takie pytanie une sprowadziły do niemiec „uchodźców” po to by ich „związać walką” gdy będą robić tutaj polin czy też po to by niemców obudzić i ich rękoma jak to już drzewiej próbowali polin tutaj budować.
    Niemiecka MON Ursula Von Leyen wzywa do zbrojeń mają wydać do 2030 oficjalnie 130mld jewro…
    a tutaj takie ładne zdjątko.

    American Jewish Community od 20 lat współpracuje z Bundeswehrą
    parafrazując smoleńskich….na kursie i ścieżce

    http://www.ajc.org/site/apps/nlnet/content2.aspx?c=7oJILSPwFfJSG&b=8479733&ct=14375975

  17. Halszka said

    @ 14 Roman K.

    „Przydałby się adres tego buca” – Cóż, na początek może jego przechwałki po wykonanej robocie?

    Portal wpolityce.pl:
    TYLKO U NAS. Producent z TVP przeprosił rosyjskiego ministra za to, że podczas wywiadu… zdenerwowała go Maria Przełomiec! Skąd ta czołobitność?

    Mariusz Pilis, nowy szef TAI (…).” Dla nas sytuacja jest zaskakująca, kompletnie nieoczekiwana i przyczyny tego, czy to było przemęczenie, nie mają dla nas najmniejszego znaczenia. Ucierpiał na tym wizerunek telewizji. Zostaliśmy wciągnięci w jakąś grę bez naszej intencji. Nie chcieliśmy tej gry. Postanowiliśmy więc bardzo szybko cały problem rozwiązać tak, aby nie bardziej już nie ucierpiało dobre imię TVP.

    Jak pan ocenia wywiad red. Marii Przełomiec z rosyjskim ministrem?

    Rozmawiałem z nią po tym wywiadzie i pogratulowaliśmy jej. Wydaje się z dzisiejszej perspektywy, że ten wywiad zaskoczył pana ministra i wygląda na to, że inaczej on sobie go wyobrażał, o czym świadczy np. jego wpis po wywiadzie na Twitterze. My jednak oceniamy ten wywiad jako profesjonalny i rzetelny. „

  18. watazka said

    9
    Dziadzius
    Najadl sie dzemku i nie zdazyl sie zdrzemnac.
    Jak na razie to wynika ze zdarzen, ze nie mamy ani wolnosci ani duszy.
    I do tego pamiec „juz nie ta” bo potrafimy tylko zapamietac cytaty z Pilsudskiego.(?)

    Autorem tego cytatu o wolnosci i duszy byl pan minister spraw zagranicznych Jozef Beck, ktory razem z Geringiem polowali na zubry w Puszczy Bialowieskiej a po kazdej wystawnej kolacji dzielili Ukraine miedzy Polske i Niemcy po zwyciestwie nad Moskalami. .

    Pan Pilsudski zlamal ustalenia Traktatu Wersalskiego i wyslal gen. Zelichowskiego zeby zajal Wilno wywolujac wojne z Litwa. Rzad Litwy przeniosl sie do Kowna i bruzdzil Polsce w Lidze Narodow.
    No wiec chcielismy tez zajac i Kowno.
    I utknal mi w pamieci slawny okrzyk Pilsudczykow: „Wodzu na Kowno!”.

    A z wielkiego wodza mnie najbardziej utknal jeden cytat
    „Konstytucja- prostytucja.”
    I za angielskie funty Ziuk przeprowadzil zamach stanu.

    Bo mial dziwna niechec i do traktatow i do konstytucji.

  19. witek said

    No cóż….
    Tak wyglada przejęcie TV przez ” swoich”
    Jedni troglodyci zastąpili drugich
    A naród ciągle cierpliwie ( choć zapewne już niedługo) czeka na tv narodowe

    Panie Pilis byłem na spotkaniu z panem i od dziś będę się chwalić, że spotkałem małpoluda 🙂

  20. Pitagoras said

    7 Panie Ciupaga – świetny materiał.

  21. Dziadzius said

    niestety moja pamiec tez zanika ale jak mi sie wydaje to granice Polski na wschodzie nie byly opisane w traktacie Wersalskim [ byl jakis zwrot do granis frontu niemickie4go tak ze w 20 kiedy wojska Polskie gonily bolszewikow oficyjalnych granic nie bylo i az dopiero w Rydze Polska i komuna podpisaly traktat o granicy na wschodzie ale …… a co do cytatu to tez nie pamietalem i specjalnie dodalem „”prawdopodobnie”” bo nie wiedzialem kto i czy wogole to mowil -.. nie wiedzialem tez ze polowanie w Bialowiezy bylo na zubry ale raczej na jelenie [Goering chwalil sie jeleniem] ale..na strosc to i pamiec starzeje i starzeje chec pamietania ..o i jeszcze jedno Zeligowski nie zdobyl Wilno z nakazu Pilsudskiego z ale zdobyl bo byla okazja ale znow ta pamiec sie rozsypoje

  22. DEXTRA said

    Krytyka Traktatu Ryskiego biskupa mińskiego – Zygmunt Łozińskiego:

    W rok po traktacie

    Przeżyliśmy rocznicę dnia 18 marca 1921 r. [podpisania Traktatu Ryskiego kończącego wojnę polsko-sowiecką 1919-1920 – przy. red.]. Warto na dzieło dnia tego spojrzeć z oddali roku, który nas od niego dzieli.

    Mógłby to był być dzień wielki i radosny. Kładł on pieczęć na zakończeniu wojny, z której wychodziliśmy jako zwycięscy; określał granicę naszą wschodnią, której nam dotychczas brakło; kładł podwaliny zgodnego życia z – sąsiadem, którego włości stykają się z Rzeczypospolitą na przestrzeni przeszło 1000 kilometrów, i możności pracy, poświęconej całkowicie rozwojowi wewnętrznego ładu, dobrobytu i siły. Okoliczności tak się złożyły, że w czasie pertraktacji rosyjskich mogliśmy stawiać wszystkie warunki, jakie uznawaliśmy za pożyteczne dla naszego państwa i za sprawiedliwe dla stron obydwóch.

    Mogliśmy… A cośmy pozyskali…? Granice, pozostawiające za sobą ogromny szmat ziemi, wydartej nam kiedyś przemocą, z milionami ludu (skazanego na dalsze bez widoków na przyszłą zmianę męczarnie pod butem żydowskich „Suwerenów” i zgrai ich najmitów), oraz z niezliczonymi bogactwami polskimi państwowymi i prywatnymi, linię graniczną, niezdolną obronić nas ani przed zbrojną, ani przed, „pokojową” akcją wroga, „przyjaciela-sąsiada”, nie przestającego pragnąć, ani szukać naszej zguby i ani myślącego spełniać zobowiązań podpisanych, grożące nam ciągle niebezpieczeństwo, tkwiące w samym fakcie, iż większa część Białej Rusi, której druga część do nas należy, pozostaje pod władzą bolszewicką, niemożność przyjścia z pomocą rodakom naszym w tak dźwięcznie zwanej „Sowdepji” celem odzyskania ich mienia, pozostającego w szponach „bezinteresownych” lecz praktycznych „ideowców”, konieczność zupełnego zdania na ich łaskę i niełaskę sprawy obywateli polskich „niepodlegających ich sądom i władzy”, którzy pozostają na ich terytorium, całkowitą bezradność wobec ich agitacji, cynicznie w Moskwie zapowiedzianej przez Lenina w chwili wyrzekania się jej przez Joffego w Rydze, i prowadzonej bez ceremonii i odsłon.

    Słowem, zgodnie z naszą historyczną tradycją, odniósłszy zwycięstwo na polach bitew, zostaliśmy sromotnie pobić przy zielonym stole i nie oręż nasz, ale rozum p. Joffego rozstrzygnął o stosunkach między Polską i ziemią „rad ludowych”, mocno zarazem wpływając na cały bieg życia państwa naszego po wojnie.

    Czy jednak tylko rozum p. Joffego…? Rozum to wprawdzie iście żydowski, przewrotny, podstępny; Joffe kręcił i kłamał świadomie, obiecywał nie myśląc dotrzymywać. Ale nie jemu wyłącznie „zawdzięczamy” smutny stan, w jakim żeśmy się znaleźli. Jest to w znacznej części owoc pracy naszej własnej delegacji w grodzie wielkiego biskupa Alberta, jej niedołęstwa, lekkomyślności i lekceważenia sprawy ojczystej, złożonej w jej ręce.

    Czy wszakże jest to sąd sprawiedliwy…? Czy nie jest to rzucanie kamieniem na ludzi za ich przekonania…? Może ktoś inny inne by postawił bolszewikom warunki? Oni podpisali te, które sami uważali za najpożyteczniejsze dla Polski: nawet choćby się mylili, nie wolno ich potępiać, jeśli działali w dobrej wierze.

    Zastrzeżenia słuszne, i aby im, zadość uczynić, niezbędnym jest przeprowadzić rozróżnienie. Naprzód kwestia granicy. Zdaje się, że bardzo jasną jest rzeczą, iż podział Białej Rusi, czyniący wrogowi podarunek darmowy z ogromnych przestrzeni, które całkiem jednakowe prawa mają należenia do Polski, jak obecne województwo Nowogródzkie. Poleskie, Wołyńskie, jest krokiem zgoła fałszywym; tym fałszywszym, iż podzielono tu ziemię, stanowiącą pewien samoistny organizm, czyli dopuszczono się czynu, noszącego w sobie samym zaród swej nietrwałości i źródło przyszłej pomsty dziejowej, która nazbyt często wymierza z całą surowością chłostę za naruszoną sprawiedliwość. Zdaje się, że bardzo jasną jest rzeczą, iż żadne względy ani praktyczne, ani ideowe niedomagały się, aby zachowując przy Polsce ziemie niemniej polskie, jak powiaty: brzeski, prużański, kobryński itd., odcinać od niej te, w których element polski i katolicki jest daleko silniejszy, mianowicie powiaty: miński (wschodni), borysowski, lepelski, ihumeński i zachodnie ziemi mohylowskiej, z jedynym w dodatku na całej linii wschodniej powyżej Wilna większym ośrodkiem życia polskiego, jakim jest Mińsk.

    Ale nie są to rzeczy dogmatycznie pewne, Więc, chociaż wiemy, jakie argumenty stawiane byłyby w obronie odseparowania od Polski rzekomego „wrzodu białoruskiego” (chyba jego połowy), i nie uznajemy ich siły, jednak nie będziemy, ich zbijali, bo nie mamy zamiaru przekonywać zwolenników podziału Białej Rusi, (który według nas jest także nowym podziałem Polski), że racji nie mają. Mają, czy nie mają — o to mniejsza; dość że mogą mieć takie lub inne przekonania i iść drogą tych przekonań dla większego podług nich dobra Polski.

    Ale jeśli spytamy:

    Czy można było w dobrej wierze nakreślić linię graniczną, tak niczym niebędącą pod względem strategicznym jak obecna, kiedy się miało wszelką możność inną linię obrać?

    Czy można w dobrej wierze przystępować do rozstrzygania takiej kwestii bez poważnego przygotowania, bez mapy w ręku? (Wiemy od świadków naocznych, że nasi delegaci nie mieli mapy przy zawieraniu rozejmu).

    Czy można było w dobrej wierze nie wziąć w należytą obronę rodaków, pozostających za rubieżą — albo redagować artykuły pokojowe tak niesłychanie niedbale, że miejscami trudno jest opędzić się wrażeniu, iż sformułowane są przez kogoś, kto chciał świadomie dać różne atuty w ręce wroga na niekorzyść Polski i Polaków, bądź tzw. repatriantów, bądź chcących pozostać w bolszewji, bądź tych, co tam mienie swe pozostawili — i zmusić rząd nasz do udzielania gościny osobom ciemnym, szkodliwym?

    Albo zgodzić się na wprowadzenie do tekstu umowy pokojowej pojęcia i nazwy „Białorusi niezależnej” (przyległej do Polski) i nie omówić jej granic i stosunku do Moskwy?

    Czy można było z dobrą wiarą nie tylko systematycznie lekceważyć głosy obecnych w Rydze rzeczoznawców, ale potem stawiać kategorycznie żądania ich nieobecności?

    Czy można było z dobrą wiarą nie zaopatrzyć się w rzeczowe gwarancje, że przynajmniej ten nieudolnie ułożony i napisany traktat w tych ważkich granicach, w jakich miał uwzględniać interesy polskie, będzie dokładnie wykonany?

    Zdaje się, że pytań takich można więcej postawić i z pewnością na wszystkie możliwa jest tylko jedna odpowiedź: kategorycznego przeczenia. Nie. Tak się pokojowych traktatów nie zawiera, zwłaszcza o tak szerokich rozmiarach i tak doniosłem pod wielu, wielu względami, znaczeniu, jak traktat ryski.

    Świadkowie pobytu delegacji w Rydze twierdzą, że większość obrońców interesów naszych myślała tam więcej o zabawach, niż o pracy. Może to dotyczy tylko niektórych momentów, może jest w ogóle przesadą ale i treść i redakcja zawartego traktatu zdają się głośno stwierdzać, że ci, co z naszej strony brali udział w układaniu go, nie byli przejęci myślą o odpowiedzialności swych zadań, że dla nich kwestia dobra Ojczyzny, obrony jej praw, ochrony przed niebezpieczeństwami, gorszymi niż ta wojna przewlekła i nad siły, nie istniała albo obchodziła ich nader mało.

    Jak to nazwać..? Lekkomyślnością…? Są wypadki, w których lekkomyślność jest okolicznością łagodzącą, jako przeciwwaga złej woli. Ale są też wypadki, kiedy lekkomyślność staje się zbrodnią. Ma to miejsce wówczas, gdy jest w niej lekceważenie przyjętych na siebie wielkich zobowiązań, i z takim wypadkiem niewątpliwie mamy do czynienia w danym razie. Roboty ryskiej delegacji pokojowej nie wahamy się nazwać zdradą stanu i twierdzić, że członkowie tej delegacji powinni zasiąść co rychlej na ławie oskarżonych. Tego się domaga sprawiedliwość, honor Polski i wzgląd na potrzebę obrony naszej Ojczyzny przed przyszłymi ewentualnymi zamachami ludzi takiego pokroju. Nie wszyscy zresztą może i zapewne ryscy delegaci są winni, ale kto winien i w jakiej mierze — toby dochodzenie karne wykazało.

    Wykazałoby — jeśliby mogło być wytoczone. Dziś jest ono bardzo trudne do przeprowadzenia. Bo kto tu będzie kogo oskarżał…?

    Obok tej garstki „mężów stanu” — marionetek Joffego, czy nie winni są ci, co wybierali członków delegacji i rzecz tak ważną oddawali w ręce ludzi, częścią pozbawionych wszelkiego przygotowania intelektualnego lub fachowego do wyznaczonej im roli, częścią takich, którym nie wolno było ufać (np. żydów)?

    Czy nie winni są ci, którzy dawali temu gronu zbyt bezwzględne pełnomocnictwa, osłaniali ich przed niedogodną natarczywością rzeczoznawców, wstrzymali wyjazd do Rygi komisji kontrolującej?

    Czy nie winni byli wszyscy, którzy krzyczeli: „pokój za wszelką cenę”, i zagłuszali swym krzykiem głos rozwagi, mówiący, że ten sam pokój, ale nie dzisiejszy pozorny, lecz prawdziwy i trwały można było uzyskać za nieskończenie mniejszą cenę i, co dziwniejsza, tylko za wiele mniejszą cenę. Czy nie winna jest ta prasa, rzekomo „głos sumienia społeczeństwa”, która bojkotowała każde słowo ostrzeżenia, iż złą drogą kroczymy. Czy nie winien ten rząd i Sejm, które zda się z dzieciątek naiwnych złożone, nie umiały spostrzec całej szpetnej metody roboty ryskiej i przewidzieć jej zgubnych wyników.

    W tych warunkach trudno o oskarżycieli i o wielu ochotników do oskarżenia. Owszem twórców „pokoju” ryskiego obwieszono orderami, „Poloniae restitutae”. W kim z nich obudzi się sumienie, ten zrozumie, iż taki napis na jego piersi jest tylko ostrym zgrzytem ironii, wspominającej mu jego pracę nad podkopaniem życia Polski i nad skompromitowaniem jej powagi wobec kupy żydów moskiewskich i całego świata.

    Dzisiaj, rzecz dziwna, każdy się odżegnywa od odpowiedzialności za warunki traktatu ryskiego. Niema winnych. Przyjdzie czas, czy chcemy, czy nie, że może nie prokuratoria, bo na nią już będzie za późno ale sąd historii napiętnuje niecną robotę delegacji ryskiej, bezmyślność tych, którzy się jej, choć mogli, nie sprzeciwiali, i małoduszność, patrzącego na to spokojnie społeczeństwa naszego, co tak lubi palić kadzidła przed swym rzekomym patriotyzmem.

    Nowogródek, 18 marca 1922 r.
    Zygmunt Łoziński, biskup miński.

    Odezwa biskupa Łozińskiego publikowana [w:] Zdzisław hr. Grocholski, Kresowe ziemie ruskie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Warszawa [1922]

  23. DEXTRA said

    Życiorys biskupa Zygmunta Łozińskiego:

    Zygmunt Łoziński (1870-1932) – polski duchowny rzymskokatolicki, biskup miński w latach 1917-1925 oraz biskup piński w latach 1925-1932. Urodzony 5 czerwca 1870 Boracinie koło Nowogródka, początkowo naukę pobierał w Warszawie, aby następnie ukończyć Akademię Duchowną w Sankt Petersburgu i 23 czerwca 1895 przyjąć święcenia kapłańskie. Zaangażowany w akcje niepodległościowe 17 listopada 1898 został przez władze rosyjskie skazany i zamknięty w odosobnionym klasztorze w Aglonie na Łotwie. Po trzech latach internowania rozpoczął pracę jako duszpasterz m.in. w Smoleńsku, Rydze i Mińsku, równocześnie zostając wykładowcą Pisma Świętego języka hebrajskiego w petersburskiej Akademii Duchownej. Swoją edukację kontynuował również w Rzymie i Jerozolimie. W trakcie Wielkiej Wojny początkowo był kapelanem jeńców trafiających do niewoli rosyjskiej, a w dniu 2 listopada 1917 otrzymał nominację na biskupa mińskiego. Święcenia biskupie uzyskał 23 lipca 1918 w Warszawie. Funkcję tę pełnił do grudnia 1918, kiedy to po wkroczeniu armii rosyjskiej na teren Mińska musiał pozostać w ukryciu. W latach 1920-1925 był wielokrotnie aresztowany i więziony przez władze Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W tym samym czasie odznaczony został również Orderem Orła Białego i Krzyżem Walecznych. 2 grudnia 1925 mianowany został pierwszym ordynariuszem nowo utworzonej diecezji pińskiej. Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł 26 marca 1932 r. w Pińsku, będąc pochowanym w miejscowej katedrze. Jego najważniejsze dzieła to kazania, m.in.: „Chrześcijańska miłość ojczyzny i praca narodowa”.

  24. Hasso C. said

    Så jeszcze dobrzy ludzie!

  25. Hasso C. said

    Sa jeszcze porzadni ludzie.

Sorry, the comment form is closed at this time.