Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Salazar – dyktator z woli ludu

Posted by Marucha w dniu 2016-02-13 (Sobota)

Z początkiem XX wieku Portugalia weszła w głęboki kryzys, będący konsekwencją postępującego od połowy XIX stulecia rozbicia politycznego. W wyniku wewnętrznych nieporozumień dochodziło do rozruchów, które pociągały za sobą ofiary śmiertelne. Naprzeciwko siebie stanęli zwolennicy starego porządku oraz „demokraci” , wspierani głównie przez Francję.

Pewną stabilizację uzyskano dopiero wówczas, gdy system władzy oparto na monarchii parlamentarnej. Jednocześnie, wewnątrz portugalskiego społeczeństwa, rosła w siłę masoneria, która wspierała socjalistów. Masonami ówcześnie byli najwyżsi przedstawiciele wszystkich warstw społecznych, nie wyłączając arystokracji, oficerów armii królewskiej i Kościoła.

W lutym 1908 r. anarchiści, kierowani z tylnego siedzenia przez „loże”, dokonali udanego zamachu na króla Karola I oraz jego następcę – Ludwika Filipa. Wydarzenia te zostały wykorzystane przez zwolenników republiki.

W 1910 r. zniesiono w związku z tym monarchię i ustanowiono republikę. Jednym z pierwszych posunięć władzy była wojna z Kościołem, która przyjęła postać konfiskaty majątków kościelnych oraz oddawania budynków sakralnych w zarząd specjalnej komisji rządowej. Zmuszono do emigracji 2 biskupów, natomiast rok później oficjalnie wprowadzono w Portugalii rozdział państwa od Kościoła.

Niefortunnie dla republikanów wiosną 1912 wybuchły protesty robotnicze, spowodowane klęską głodu. Jak na rządy „obrońców ludu” przystało – protesty te zostały krwawo stłumione. Po tych incydentach armia portugalska, która do tej pory cieszyła się prestiżem wśród społeczeństwa, cofnęła swoje poparcie dla republikańskiej oligarchii.

Przełomowym wydarzeniem dla losów Portugalii był rok 1926, kiedy to gen. Manuel de Oliveira da Costa, portugalski bohater I wojny światowej, wraz z gen. Antonio de Fragoso, stanęli na czele wojskowego buntu w Bradze. To był początek końca republiki.

Po kilku dniach rząd podał się do dymisji, prezydent złożył swój urząd. Rozwiązano parlament i unieważniono konstytucję. Władzę w kraju objął gen. Carmena, wybrany w głosowaniu bezpośrednim prezydentem kraju.16 lat rządów lewicy republikańskiej to czas ciągłych rotacji: np. prezydent zmieniał się 8 razy, rząd 45 razy, a średnia długość sprawowania urzędu przez ministra to 4 miesiące. Warto dodać, że w międzyczasie jeden prezydent i jeden premier zostali zamordowani, a łączna ilość puczów, powstań i rebelii jest trudna do ustalenia.

Jednym z pierwszych posunięć Carmeny było powierzenie teki ministra finansów młodemu profesorowi ekonomii na Uniwersytecie w Coimbrze – Antonio de Oliveira Salazarowi. Polityk ten dał się poznać już wcześniej jako doskonały mówca i organizator. Mianowany na to stanowisko w 1928 roku, zgodził się na przyjęcie urzędu pod warunkiem, że będzie sprawował nadzór na budżetami wszystkich ministerstw i otrzyma prawo veta w odniesieniu do wszelkich propozycji powiększenia budżetu.

Bardzo szybko okazało się, że droga którą obrał Salazar, jest zbawienna dla gospodarki kraju. Po raz pierwszy od 15 lat budżet państwa osiągnął saldo dodatnie. Opinia publiczna była zachwycona, nadano mu nawet miano „zbawcy narodu”.

Niespełna rok urzędowania Salazara na stanowisku ministerialnym diametralnie zmienił sytuacje ekonomiczną kraju. Powstawały nowe miejsca pracy, zwłaszcza w przemyśle stoczniowym i rolnym. Realizacja tzw. Planu Salazara, tj. wsparcia dla małych posiadłości ziemskich przy jednoczesnej ochronie wielkich gospodarstw rolnych, miała w przeciągu kilku lat doprowadzić do podwojenia możliwości eksportowych, co skutkowałoby uniezależnieniem się portugalskiej gospodarki od kapitału zagranicznego.

Siłę woli i samozaparcie w realizacji swoich celów Salazar czerpał z religijności. Posiadał także cała gamę osobistych cnót, będących pokłosiem wpojenia mu przez ojca takich zasad jak: solidarność i dotrzymywanie słowa.

Niespełna 3 lata od objęcia przezeń steru portugalskiej gospodarki sytuacja była na tyle stabilna, że budżet wskazywał nadwyżki, a escudo się umacniało. Zaufanie junty wojskowej i Portugalczyków do ministra rosło, czego dowodem było nadanie mu orderu „Tore Espada”. Ceremonia wręczenia orderu zbiegła się z decyzją prezydenta o powierzeniu mu misji utworzenia nowego rządu. Jako prezes Rady Ministrów, Salazar uzyskał szerokie uprawnienia polityczne. Stanowiska ministerialne powierzał profesorom uniwersyteckim. Przez 40 lat to uniwersytety były główną bazą rekrutacji najwyższych urzędników państwowych.

Korzystając ze swoich szerokich prerogatyw, premier przystąpił do reform ustrojowych. Intencją Salazara było stworzenie państwa korporacyjnego, bez walk klasowych, ze społeczeństwem opierającym się na solidaryzmie społecznym, pojmowanym jako wzajemna pomoc. Według jego koncepcji wolę społeczeństwa powinny reprezentować nie partie polityczne, lecz siły ekonomiczne społeczeństwa. Twierdził, że nadrzędna rola w państwie przypadanie nie jednostce, a rodzinie, stąd konkluzja, że zadaniem rządzących jest wspomaganie jej wszelkimi dostępnymi środkami.

Powiadał: „Kobieta zamężna, tak jak i żonaty mężczyzna, jest filarem rodziny, fundamentem i bazą konieczną do odrodzenia moralnego. W domu kobieta nie powinna być oczywiście niewolnikiem, lecz istotą kochaną i szanowaną, ponieważ jej funkcja jako matki i wychowawczyni dzieci jest równie ważna, jak funkcja mężczyzny. W krajach, gdzie kobieta zamężna dzieli pracę z mężczyzną w fabrykach, warsztatach, biurach lub w tzw. wolnych zawodach, instytucja rodziny, której bronimy jako kamienia węgielnego dobrze zorganizowanego społeczeństwa -grozi ruiną. Pozwólmy zatem mężczyźnie walczyć na zewnątrz ulicy oraz bronić kobiety, nosić ją wprost na rękach, wewnątrz domu. Nie wiem doprawdy czyja rola, kobiety czy mężczyzny, jest piękniejsza, wyższa i bardziej pożyteczna”.

Z początkiem lat trzydziestych przystąpiono do realizacji programu naprawy państwa, powierzając współdecydowanie o losach państwa naturalnym zrzeszeniom producentów i właścicieli korporacji. Podkreślano przy tej okazji priorytetowe znaczenie rodziny, parafii, gminy i regionu dla prawidłowego rozwoju społeczeństwa. Ograniczono działalność partii politycznych i związków zawodowych, a niektóre z nich nawet rozwiązano – jak np. Sojusz Republikańsko-Socjalistyczny z wielkim mistrzem portugalskiej masonerii, gen. Hortonem de Matosem, na czele.

Wszystkie te zmiany nazwano budową „nowego państwa”. Ukoronowaniem tej budowy było zastąpienie obowiązującej konstytucji w lutym 1933 r. nową ustawą zasadniczą, której tekst został zaakceptowany w ogólnonarodowym referendum.

Przyjęcie nowej konstytucji zbiegło się w czasie z bezpotomną śmiercią przebywającego na wygnaniu króla Emmanuela II. Przekonany o niemożności reaktywowania monarchii w Portugalii, Salazar zdecydował się na pozostawieniu dotychczasowej formy rządów. Świeżo przyjęta konstytucja dawała podstawę do budowy państwa, opartego na silnej władzy wykonawczej.

Podstawą ustroju „społecznego i korporacyjnego” była rodzina. Prawo wyborcze przyznawano na początku osobom wyłącznie narodowości portugalskiej. Po protestach w koloniach zmieniono ten zapis w 1940 r., rozszerzając go na osoby posiadające obywatelstwo portugalskie od 25 lat.

Nowatorskim było także zastosowanie surowego cenzusu wykształcenia, odsuwając od prawa wyborczego analfabetów. Ponadto każdy, kto chciał posiadać prawo wyborcze, musiał uiszczać podatek.

Parlament składał się z dwóch izb. Izby te powoływane były przez władze regionów i poszczególne korporacje, reprezentujące interesy głównych sektorów gospodarczych kraju. Władza wykonawcza należała do wybieranego na siedem lat prezydenta oraz desygnowanego przez niego premiera. W praktyce pełnia władzy należała do tego drugiego. Konstytucja jako uprzywilejowaną traktowała religię katolicką.

Okres II Wojny Światowej to dla Portugalii okres prosperity. Dzięki reformie finansów oraz udoskonaleniu myśli technicznej uzyskano niezbędne środki, które posłużyły do utworzenia nowych miejsc pracy. Budowa nowych dróg, regulacja rzek, budowa elektrowni wodnych oraz tysięcy domów i budynków użyteczności publicznej to największe osiągnięcia tych czasów. Szczególna troską Salazar otoczył oświatę, stąd w budżecie kraju przeznaczył na ten cel sumy procentowo wyższe, aniżeli w większości krajów europejskich.

Korzystając z dobrej koniunktury międzynarodowej oraz dzięki wzrostowi gospodarczemu Portugalia zdołała znacząco zmniejszyć swoje uzależnienie gospodarcze do Wielkiej Brytanii, przy okazji rozwijając kontakty handlowe z innymi państwami.

Portugalia pod rządami Salazara jako jedna z pierwszych państw odpowiedziała na apel papieża Piusa XI, który wzywał do walki z komunizmem. Udział ten nie skończył się tylko na werbalnym wsparciu, czego przykładem może być porozumienie premiera Portugalii z gen. Franco, któremu wysłano 20 tys. żołnierzy (tzw. Legion Portugalski), którzy czynnie wzięli udział w walce z komunistami w Hiszpanii. Ponadto zamknięto granice dla uciekinierów z Hiszpanii, a (za aprobatą rządu) prywatna radiostacja „Radioklub Portugalski” oddawała nieocenione usługi w sprawie zwycięstwa frankistów nadając komunikaty i szyfrogramy.

Jako roztropny mąż stanu, podczas II Wojny Światowej Salazar prowadził politykę utrzymania swojego państwa z dala od rozgrywających się w Europie konfliktów militarnych. Jednakże w październiku 1941 r. rząd portugalski podpisał porozumienie wojskowe z Wielka Brytanią. Traktat ten przewidywał udostępnienie aliantom baz wojskowych na strategicznie położonych na Atlantyku Azorach.

Salazar w przeciwności do bardzo wielu polskich polityków dzisiejszych czasów, nie był altruistą tylko wyrachowanym dyplomatą [„Nasi” politycy nie są altruistami, tylko kundlami – admin]. Także nasz „największy sojusznik” przez długie lata – Wielka Brytania, która „walczy zawsze do ostatniego żołnierza swojego sojusznika”, musiała słono zapłacić za udzieloną pomoc, m. in. przez uzbrojenie portugalskiej armii w najnowocześniejszy sprzęt.

Wraz z końcem II wojny światowej nasila się komunistyczna agitacja na ternie Portugalii. Ponadto, wraz z podziałem Europy „Żelazną Kurtyną”, rząd portugalski znalazł się w politycznej izolacji. Salazar szybko przystąpił do działania niszcząc zagrożenie w zarodku, co zbiegło się w czasie z gwarancjami USA o nienaruszalności politycznej państwa portugalskiego. W 3 lata po wojnie Portugalia zostaje przyjęta do OEEC (Organizacja Europejskiej Współpracy Gospodarczej), natomiast rok później do NATO – na czym kończy się na dobre izolacja na arenie międzynarodowej. Jednak ceną jaką musiała za to zapłacić, była utrata miana imperium kolonialnego.

Nacisk mocarstw, a zwłaszcza ZSRR, który dążył do dekolonizacji, która w rzeczywistości sprowadzała się do zrujnowania państw europejskich i wywołania rozruchów w koloniach, położył kres idei luzytańskiej w krajach wspólnoty portugalskiej (Espado Portugues), która była wypadkową przekonania o portugalskiej misji cywilizacyjnej, niosącej ze sobą język, kulturę i wiarę katolicką.

Pod wpływem ideologii komunistycznej mnożyły się bunty i zbrojne powstania w koloniach. Pierwszym ciosem była utrata Goa w 1961 r. By powstrzymać komunistycznych agitatorów tworzono w koloniach miejscowe oddziały wojskowe i przekazana władzę „Portugalczykom Kolonii”. Pod wpływem tych doświadczeń wraz z Francją i Hiszpanią podpisano sojusz wojskowy, mający powstrzymać rozpad terytoriów kolonialnych tychże państw na kontynencie afrykańskim. Ponadto rząd podwoił swe wysiłki celem rozwiązania problemów socjalnych w prowincjach, zwiększył państwowe inwestycje, wzmógł eksploatację bogactw naturalnych, położył nacisk na rozwój oświaty.

Ogromny wysiłek dyplomatyczny i militarny nie uratował jednak „Espado Portugues”, które po serii wojen domowych i masowych czystek etnicznych skurczyło się do niewielkich terytoriów. Walki w Afryce trwały do 1970 r. – do śmierci dyktatora, ostatecznie jednak ustąpiono komunistom dopiero po „rewolucji goździków”.

Salazar do ostatnich swych dni wierzył, że uda mu się uratować kolonialną wspólnotę, był przekonany o chrześcijańskiej misji, jaką ma do spełnienia względem tych terytoriów. Mówił, że praca w koloniach jest najlepszą szkołą patriotyzmu.

Utrata kolonii zbiegła się w czasie z ostatnim etapem rządów Salazara. Wraz z rewolucją obyczajową lat siedemdziesiątych i dojściem do głosu polityków o wyraźnym zabarwieniu marksistowskim sytuacja międzynarodowa Portugalii uległa zmianie. Lewackie ekscesy, strajki i wiece były ponad siły tego sędziwego już dyktatora. W odpowiedzi na nie dokonywano masowych aresztowań. Ten polityczny pat nie mógł trwać zbyt długo, było oczywiste że w najbliższym czasie musi nastąpić zmiana.

Nieoczekiwanie w połowie września 1968 r., podczas Mszy Świętej, Salazar doznał wylewu krwi do mózgu. W tym tragicznym momencie dla kraju prezydent Americo Tomas zdecydował się na powierzenie władzy Marcelo Caetano i właśnie to można uznać za ostatni akcent czterdziestoletnich rządów Antonio Salazara, najdłuższego w historii Portugalii od czasów panowania króla Jana V. Ciężko chory ex dyktator wycofał się z życia politycznego.

Zmarł w 1970 r. w wieku 81 lat.

Ten bohater narodowy Portugalczyków całe swoje życie poświęcił dla dobra państwa i narodu, który ukochał jak własną rodzinę. Praca dyktatora Portugalii była przesiąknięta myślą wcześniejszych portugalskich ideologów luzytańskiego tradycjonalizmu, od którego Salazar nigdy się nie odciął, a z którego czerpał inspirację.

Sławomir Wełniński
http://myslkonserwatywna.pl

Powiedzcie uczciwie, drodzy czytelnicy… ilu z Was kojarzy nazwisko Salazara z faszyzmem, dyktaturą, skrytobójstwami i nędzą szerokich mas ludowych?
Admin

Komentarzy 7 to “Salazar – dyktator z woli ludu”

  1. La Reine Toronto said

    Antonio de Oliveira Salazar to duma i bohater narodowy dla wielu Portugalczykow. Wymieniajac to nazwisko widze dume w oczach Portugalczykow tu w Toronto. Dziekuje za przypomnienie tej sylwetki . Tak uczono mnie w szkole ze to faszysta i Franco tez….ale prawda jak ta oliwa na wierzch wyplywa.

  2. Przypomniało mi się, że bodajże rok temu prosiłem Pana Gajowego o umieszczenie paru artykułów na temat tej wybitnej postaci i następnego dnia wrzucił aż dwa, choć wydźwięk był niestety dosyć mały.

    Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej, bo Salazar to zupełnie inna liga niż chociażby Franco, obok którego zawsze się go stawia i których wymienia się często jednym tchem.

    Przede wszystkim Franco popełnił nieco błędów w polityce obyczajowej i gospodarczej, których uniknął Salazar. Nie rozprawiał się równie krwawo z przeciwnikami, gdyż przeprowadził reformy dające mu niewyobrażalne poparcie ze strony ludzi. Poza tym jego wizja była ściśle oparta na dystrybucjonizmie, korporacjonizmie (nie takim jak w wydaniu współczesnym) i na społecznej nauce kościoła.

  3. Joannus said

    ” Ograniczono działalność partii politycznych i związków zawodowych, a niektóre z nich nawet rozwiązano …”

    Jakże aktualna konieczność w przypadku podejścia do porządkowania – nie pozorowanego oczywiście.

  4. Świetne podsumowanie p. Robertagrunholza. Franco, nic mu nie ujmując, mimo wszystko nie umywa się do Salazara.

  5. Grigorij said

    https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_portugalski
    Język portugalski (port. língua portuguesa, português) – język z grupy romańskiej języków indoeuropejskich, którym posługuje się ponad 250 mln osób (jako ojczystym, zaś w ogóle po portugalsku mówi ponad 270 mln osób)[1], zamieszkujących Portugalię oraz byłe kolonie portugalskie: Azory, Brazylię, Goa, Mozambik, Angolę, Gwineę Bissau, Gwineę Równikową, Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą, Republikę Zielonego Przylądka (Cabo Verde), Timor Wschodni, Makau. We wszystkich tych krajach jest on językiem urzędowym. Kraje, w których portugalski jest językiem urzędowym, współpracują ze sobą w ramach założonej w 1996 Wspólnoty Państw Portugalskojęzycznych.

  6. Peryskop said

    Re 2

    Miałem dość bliskie spotkanie z Generalissimo Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco Bahamonde, gdy latem 1972 z kumplem ze studiów w naszej dziewiczej podróży po Europie na drodze koło San Sebastian i Bilbao nasze kursy się przecięły.

    Ciekawa była ex-spedycyjna technologia, bo najpierw ciężarówki rozkładały na poboczu po jednym co kilkadziesiąt metrów Guardia Cyvil z pukawką, potem tajniacy w czarnych miałczących autach spychali przygodnych podróżników w obu kierunkach nakazując zatrzymanie się na poboczach, i dopiero wtedy przemknął czarną limuzyną jak burza ON.

    Po chwili pojawiły się ciężarówki zwijające gwardzistów w swoich czarnych kapelutkach z filuternie zagniecionymi rondkami z tyłu. I na tym przedstawienie zakończyli.

    Możliwe, że taką tyralierę rozwijali tylko w rejonach bardziej nieprzychylnych wobec FF, a Baskowie już wtedy mieli parcie na secesję.

    Tamta podróż 12-letnim garbusem (za pracę u bauera koło Lund) obfitowała w przygody – za Wiedniem wymiana łożysk w przednich kołach (bo w PZM-ocie za dolary a zabrakło), we Florencji wymiana zimeringa na wale głównym (to samo a wstyd było kapać), za Barceloną spawanie tłumika (bo jednak puścił), a w powrotnej drodze pod Bordeaux utrata przedniej szyby (kamyk z podwójnego koła wyprzedzanej ciężarówki) i jazda ok. 700 km bez szyby, bo nowa (choć płaska) kosztowała tam ok. $40 – tj niemal tyle ile nam było potrzeba na paliwo i prom z Calais do Dover – a tam już grunt to rodzinka…

    Piszę o tym, żeby młodzież poznała jak to za komuny się wojażowało z narzędziami 🙂

    A nagrodą był Wenecja, Rzym z Bazyliką, muzeami i Forum, nocleg w namiociku obok wysypiska śmieci z braku miejsca w Monaco, bo przybyliśmy już po ciemku a zapachu nie było żeby nas odstraszył ! Potem Maja naga w El Prado – gdy obok przed ubraną pustki ! dlaczego ? Przecież buzia ta sama 🙂

    Natomiast gwoździem był wjazd do Portugalii na południu Iberii, bo ich pogranicznicy nie mogli zgadnąć skąd my są : Polska ? Poland ? Pologne ? Polen ? Dopiero pomogła Polonia, bo ten bardzej bystry dopytał : Polinezja ? Tylko dzięki przytaknięciu dostaliśmy stemple ENTRADA !

    Portugalia była wtedy krainą kontrastów, gdzie rowery miały numery rejestracyjne, a minęliśmy tam więcej lokalnych RollsRoyców niż na drogach innych krajów kontynentu.

    Podróże kształcą, zwłaszcza te pionierskie.

  7. Drobna uwaga – „zniesie monarchii w Portugalii” przebiegało w/g sprawdzonego klucza.
    Najpierw w zamachu ginie król i następca tronu, a koronowany zostanje drugi syn (beztalencie, ale zato posłuszny wobec premiera). Po ustabilizowaniu sytuacji premier „nakłania” nowo-koronowanego króla do abdykacji…
    Przypominam, że w 1905 do masonerii należeli WSZYSCY … proboszczowie w Lizbonie i okolicach.

    QED

Sorry, the comment form is closed at this time.