Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Ministerstwo Finansów znów wyprzedaje polski dług

Posted by Marucha w dniu 2016-03-07 (Poniedziałek)

W czwartek 3 marca, Ministerstwo Finansów poinformowało o przeprowadzeniu aukcji długu obligacji Skarbu Państwa. To już piąta aukcja polskiego długu w tym roku.

W czwartek przeprowadzono piątą od stycznia aukcję, na której dokonano sprzedaży długu obligacji Skarbu Państwa – tym razem za kwotę 8 miliardów 387 milionów złotych.

Wcześniej sprzedano papiery dłużne za łączną kwotę 20,13 mld złotych. Pierwsza aukcja odbyła się 7 stycznia (sprzedano wówczas obligacje za 4,56 mld zł), 28 stycznia (sprzedano obligacje za 8,07 mld zł), 4 lutego (sprzedano obligacje za 1,5 mld zł) oraz 18 lutego (sprzedano obligacje za 6 mld zł).

Oznacza to, że przez niewiele ponad dwa miesiące Ministerstwo Finansów sprzedało papiery dłużne za 28 mld 517 mln złotych.

Michał Górski
http://parezja.pl

Komentarzy 66 to “Ministerstwo Finansów znów wyprzedaje polski dług”

  1. Listwa said

    Autor pokręcił sprawę.

    Jest coś takiego jak jak sprzedaż obligacji , ale i jest coś takiego jak sprzedaż długu. Tego nie należy mylić.

    Nie można mówić o sprzedaży długu w przypadku sprzedaży obligacji, ani o „przeprowadzeniu aukcji długu obligacji Skarbu Państwa”.

    Rząd może wyemitować obligacje i sprzedać je w celu pozyskania środków finansowych, potem, po określonym czasie musi je odkupić za określoną cenę.

    Jeśli „na dzien wykupu” rząd obligacji nie wykupi, posiadacz obligacji może sprzedać posiadane obligacje komuś kto zechce je odkupić za pewnien % ich wartości. W ten sposób odzyskuje nakłady i zmniejsza straty. A ktos za niezbyt duże kwoty uzyskuje pełne roszczenia do emitenta, czyli rządu. I to jest sprzedażą długu.

  2. AlexSailor said

    Najbardziej wkurzające są przejaskrawienia, które prowadzą do dezinformacji.
    Np. nieszczęsne „żydowanie”.

    Tu natomiast mamy coś podobnego.
    Wynikałoby, że rząd zadłużył Polskę na dodatkowe 28,5 miliarda.
    Ale czy na pewno.
    Już pomijam idiotyczne sformułowanie „licytacja długu”, co wyjaśnił mój przedpiszca.
    Pytanie, na co przeznaczone jest to 28,5 miliarda.
    Czy na przeżarcie np. na 500+, czy na wykup obligacji wcześniej wyemitowanych w różnych terminach przez przeróżne rządy, a których termin wykupu zapada właśnie w najbliższym czasie.

    Oczywiście zadłużanie państwa, nawet w celu wykupu wymienionych obligacji, jest wysoce naganne, i nie powinno mieć miejsca.
    Ale jest to zupełnie co innego, niż zadłużenie na dodatkowe 28,5 miliarda zł.
    Jest to tylko kontynuowanie działalności poprzednich rządów.

    Wobec powyższego, artykuł Michała Górskiego ocenić trzeba jako beznadziejny, a nawet szkodliwy.
    I autor powinien zabrać się za coś innego, albo dostarczać informacji (również z komentarzem) zamiast czystej wody dezinformacji.

  3. MatkaPolka said

    Pieniądze ze „sprzedaży długu”trafią zapewne do prywatnych kieszeni

    Po co sprzedawać dług, kiedy państwo ma nieograniczoną władzę emisji pieniądza
    Emisja obligacji to emisja pieniądza jako dług. Koszt druku obligacji to taki sam koszt jak druk pieniądza (nie obciążony procentem). Po co drukować obligacje – lepiej wydrukować pieniądz – i spłacić wszystkie długi.

    Śmierdzi na odległość powtórzeniem Afery FOZZ, w której Kaczyńscy „zrobili pieniądze”

    Widocznie nowe pokolenie żydowskich aferzystów musi się nachapać. A patrioci dalej wierzą w PiS.

    FOZZ: matka wszystkich afer

    http://biznes.pl/kraj/fozz-matka-wszystkich-afer/k864l

    Żeby wyjaśnić, czym był FOZZ, trzeba sięgnąć do dziejów PRL. Mieliśmy wtedy ogromny dług zagraniczny z epoki Gierka. Ustawą z 15 lutego 1989 r. powołano FOZZ, Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Oficjalnie miał spłacać zadłużenie, faktycznie skupywał pokątnie polskie długi na rynku wtórnym, taniej niż wynosiła ich nominalna wartość.

    Rynkowa cena długu wynosiła wtedy 22 centy za 1 dolara, a wielu wierzycieli wolało odzyskać część należności niż nic. Było to niezgodne z prawem międzynarodowym, wymagało więc maksymalnej dyskrecji – dlatego powierzono całą operację wojskowym służbom specjalnym. Dyrektorem Funduszu został Grzegorz Żemek, współpracownik tych służb. W radzie nadzorczej FOZZ, powołanej w marcu 1989 r., znaleźli się m. in. wiceminister finansów Janusz Sawicki oraz późniejszy prezes NBP Grzegorz Wójtowicz.
    (***)

    Taki sam, delikatnie to określając, bałagan panował w sferze operacji zagranicznych. Za pośrednictwem Banku Handlowego i Banku Rozwoju Eksportu wyprowadzano za granicę wielkie kwoty. Ok. 100 mln dolarów trafiło na konta spółek w rajach podatkowych, w 9 krajach europejskich i w USA. Zasilone środkami z FOZZ firmy wkrótce ogłosiły niewypłacalność.

    W raporcie „Działalność dewizowa Banku Handlowego” jego autorka, inspektor Halina Ładomirska, ujawniła nielegalne operacje dewizowe, fałszowanie bilansu banku i innych dokumentów. Wnioski są szokujące: w latach 1991-92 bank działał na szkodę polskiej gospodarki, co spowodowało straty w wysokości 5-10 mld dolarów! Jak widać, trudno nawet ustalić wielkość strat…

    Proces i wyrok

    W czerwcu 1991 r. w gabinecie premiera J. K. Bieleckiego odbyła się narada na temat FOZZ. Wkrótce zeszli z tego świata dwaj jej uczestnicy: Michał Falzmann, który miał zaledwie 38 lat, zmarł na zawał serca, a prezes NIK Walerian Pańko zginął w wypadku samochodowym. Kierowca jego służbowej Lancii, Jan Budziński, umarł po paru miesiącach – za przyczynę zgonu uznano zawał. Dwaj policjanci z drogówki, którzy badali wypadek, wybrali się na ryby i utonęli. Trudno się dziwić, że ta sekwencja wydarzeń stała się pożywką dla teorii spiskowych.

    Ostatecznie w 1993 r. do sądu trafił akt oskarżenia, który objął 6 osób, w tym Grzegorza Żemka, Janinę Chim, Janusza Sawickiego, Grzegorza Wójtowicza. Zwrócono go jednak prokuraturze w celu „usunięcia istotnych braków”. Zanim napisano go na nowo, minęło 5 lat. Tym razem o przywłaszczenie środków oskarżeni zostali Żemek, Chim, Zbigniew Olawa, Dariusz Przywieczerski (który zdążył już uciec do USA), Krzysztof Komornicki oraz Irena Ebbinghaus. Jak wyliczyła prokuratura, skarb państwa stracił z ich winy równowartość 334 mln nowych złotych w różnych walutach. Ale to tylko część strat – patrz wspomniany wyżej raport o Banku Handlowym.

    Proces ciągnął się w sumie… 16 lat! Przerwało go powołanie orzekającej w tym procesie sędzi Barbary Piwnik na stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Millera. Wywołało to spekulacje, że SLD-wska ekipa rządząca chce ukręcić łeb monstrualnej aferze, doprowadzić do przedawnienia, które miało nastąpić pod koniec 2005
    (***)
    Umoczeni politycy?

    W procesie FOZZ trzech świadków – Janusz Cliff Pineiro, Jerzy Klemba oraz Anatol Lawina – mówiło o transferze środków do Porozumienia Centrum, pierwszej partii braci Kaczyńskich. Wiarygodność Pineiry i Klemby może budzić wątpliwości, sami bowiem zostali później skazani za wyłudzenie 2 mln zł. Na podstawie opowieści Pineiry Jakub Kopeć napisał książkę „Po drugiej stronie lustracji”, a Witold Krasucki nakręcił dla TVP film dokumentalny „Dramat w trzech aktach”. Kaczyńscy wytoczyli Kopciowi proces o ochronę dóbr osobistych i wygrali (sąd stwierdził, że brak dowodów na jakąkolwiek bliższą znajomość między braćmi a Pineirą). Po emisji filmu Krasuckiego wystąpili do sądu i zmusili TVP do publicznych przeprosin.

    Anatol Lawina, dawny działacz „Solidarności”, dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w NIK i szef nieżyjącego Michała Falzmanna, zeznał m. in., że pieniądze FOZZ trafiały do Porozumienia Centrum za pośrednictwem ministra Adama Glapińskiego, biznesmena Janusza Cliffa Pineiry i płk Zenona Klameckiego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, którym w tamtym okresie, za prezydentury Wałęsy, kierował Lech Kaczyński. Trzech pośredników wspierać miał Maciej Zalewski, współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, skazany później za konszachty z Art-B. „Jestem w stanie to udokumentować” – oświadczył przed sądem Lawina.

    Bracia Kaczyńscy uznali te zeznania za kolejną próbę szkalowania polityków ich ugrupowania. „Być może chodzi o zemstę byłego pracownika zwolnionego z pracy, gdy byłem prezesem NIK” – mówił Lech Kaczyński.

    Sędzia Kryże nie dał wiary zeznaniom Lawiny, Klemby i Pineiry. Został później wiceministrem sprawiedliwości w rządzie PiS. Anatol Lawina zmarł w 2006 r.

    [[Trzeba pamiętać, że afera FOZZ, i Art-B i Afera „Fundacja Solidarności” finansowały powstanie PiS i braci Kaczyńskich. Że Kaczyński I Tusk razem tworzyli „Porozumienie Centrum”, że AWS/UW czyli de facto PO, PiS – Kaczyński i Komorowski razem zasiadali w Sejmie w ramach AWS ]]

    FOZZ – Bielecki, Balcerowicz, Rosati, Żemek i inni

    „Matka afer” III RP jest jedna, ojców było wielu: …
    Bezczelne i świadome wykorzystanie ustalonego tajnie (też na przyszłość ) kursu wymiany (w tym wypadku złotego do dolara) powodowało możność rozdęcia zobowiązań państwa (w świecie bankowym, czyli wirtualnym) o dziesiątki czy setki RAZY. O tych, tajnych wtedy, ustaleniach między przedstawicielami rządu RP a Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym wiedziało w Polsce – formalnie – tylko kilka osób: Minister Finansów (wtedy Leszek Balcerowicz), paru jego zastępców (na pewno Stefan Kawalec, Wojciech Misiąg i Janusz Sawicki – ci dwaj równolegle wysocy oficerowie WSI), na pewno prezes NBP (Grzegorz Wójtowicz), prezes rady nadzorczej FOZZ (D. Rosati). I chyba już.
    Ci wszyscy urzędnicy znani są przecież z imienia i nazwiska, pisaliśmy o tym (tj. alarmowali) od początku, od roku 1990, ale bezskutecznie. A sąd karny nad FOZZ zajął się drobiazgami, ale „możliwymi do udowodnienia”. Czemu wątek wykorzystania wiedzy o tych tajnych umowach przez Żemka i jego ekipę nie został wyjaśniony w sprawie karnej FOZZ-u? Czemu nie skłoniono do zeznań tych paru osób ? A może należało ich zmusić? Są to osoby znające tajne umowy międzynarodowe i od początku znające możliwości oszustw, jakie ekipa FOZZ (czyli ekipa Y z WSI) uzyskała i wykorzystała. Nie mogę ICH przecież obrażać przypuszczeniem, że byli za głupi do poznania prawdy, lub za tchórzliwi do jej ujawnienia. Zmuszenie ich do mówienia w sądzie ujawniłoby przecież CA?? PRAWD? o FOZZ i wielu podobnych rabunkach. Tymczasem sądy zajmowały się drobiazgami, nieprawidłowościami w obiegu dokumentów… Oczywiście odpowiednie decyzje czy uchwały sejmu, np. o „przedawnieniach” zapewniły bezkarność sprawcom rabunku. Ujawnienie osób, posłów czy ministrów, które „przykrawały” ustawy do potrzeb beneficjentów FOZZ i podobnych „afer-córek” nie jest logicznie trudne. Nawet, a szczególnie, teraz. A było to i jest konieczne. prof. Mirosław Dakowski

  4. MatkaPolka said

    PO-PiS wiecznie żywy!

    http://alepper.blog.onet.pl/2010/06/26/po-pis-wiecznie-zywy

    W 1990 Kaczyński i Tusk razem współtworzyli Porozumienie Centrum, które miało być zapleczem politycznym Lecha Wałęsy. Przypominam też, że po tym, jak ten dziś ściśle związany z PO polityk został prezydentem, kluczowe funkcje w jego kancelarii, w tym tą najważniejszą – jej szefa objęli Lech i Jarosław Kaczyńscy. W PC wiele lat, już po opuszczeniu partii przez gdańskich liberałów działa również czołowa postać Platformy minister Julia Pitera!

    Pamiętajmy również, że w latach 1997-2001 Polską rządziła koalicja AWS/UW czyli de facto PO, PiS i demokratów.pl. A w samym AWS spotkali się dzisiejsi kandydaci na prezydenta! Tak było! Obok siebie w sejmowych ławach Akcji siedzieli Komorowski i Kaczyński. Razem wspierali też rząd Jerzego Buzka (dziś PO), w którym ministrami byli Komorowski, Lech Kaczyński i Leszek Balcerowicz! Oni razem odpowiadają za gigantyczne przekręty, jakie w tamtym czasie obecne były przy prywatyzacji PZU, razem ponoszą winę za pacyfikację protestów chłopskich, razem doprowadzili do zapaści służbę zdrowia, oświatę i system emerytalny.

    Po 2001, gdy te dwa środowiska zaczęły działać już pod aktualnymi nazwami, PO i PiS zawsze się wspierały. Partie te razem wystartowały w wyborach samorządowych w 2002 i razem po cichu współrządziły z millerowskim SLD. Ta koalicja PO/PiS/SLD/PSL wysłała wojska do Iraku i Afganistanu, przyjęła skrajnie niekorzystne warunki wejścia do Unii oraz przyklepywała kolejne prywatyzacje majątku narodowego, które nie uwzględniały interesu społecznego.
    W 2005 PO i PiS stwierdziły, że aby jeszcze mocniej i skuteczniej działać muszą udawać, że się kłócą, że są dla siebie alternatywą i ten kuriozalny medialny spektakl trwa do dziś! Faktycznie obie partie dogadują w zaciszu gabinetów dalsze działania na rzecz okradania społeczeństwa. I nie dajmy się zwieść tym pięknym hasełkom, jakie kandydaci PO i PiS wypisali na swoich sztandarach. Obie wizje Polski oznaczają to samo i obie są nie do zaakceptowania dla każdego, komu leży na sercu los naszego kraju!

  5. MatkaPolka said

    Smierdzi na odległość FOZZ. Poprzedni komentarz o FOZZ wcieło

  6. Watazka said

    shiiiit!
    I co teraz?

  7. G said

    Czyli, banki komercyjne wyczarowały z kapelusza 28 mld zł i pożyczyły je państwu obarczając je lichwą.
    A ja mam pytanie. Czy to prawda, że aktywa bankowe w obligacjach państwowych nie są opodatkowane?
    I już wiemy o co chodzi i komu służą nasi „zarządcy”

  8. MatkaPolka said

    [[Trzeba pamiętać, że afera FOZZ, i Art-B i Afera „Fundacja Solidarności” finansowały powstanie PiS i braci Kaczyńskich. Że Kaczyński i Tusk razem tworzyli „Porozumienie Centrum”, że AWS/UW czyli de facto PO, PiS – Kaczyński i Komorowski razem zasiadali w Sejmie w ramach AWS ]]

    FOZZ – Bielecki, Balcerowicz, Rosati, Żemek i inni

    „Matka afer” III RP jest jedna, ojców było wielu: …
    Bezczelne i świadome wykorzystanie ustalonego tajnie (też na przyszłość ) kursu wymiany (w tym wypadku złotego do dolara) powodowało możność rozdęcia zobowiązań państwa (w świecie bankowym, czyli wirtualnym) o dziesiątki czy setki RAZY. O tych, tajnych wtedy, ustaleniach między przedstawicielami rządu RP a Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem Światowym wiedziało w Polsce – formalnie – tylko kilka osób: Minister Finansów (wtedy Leszek Balcerowicz), paru jego zastępców (na pewno Stefan Kawalec, Wojciech Misiąg i Janusz Sawicki – ci dwaj równolegle wysocy oficerowie WSI), na pewno prezes NBP (Grzegorz Wójtowicz), prezes rady nadzorczej FOZZ (D. Rosati). I chyba już.
    Ci wszyscy urzędnicy znani są przecież z imienia i nazwiska, pisaliśmy o tym (tj. alarmowali) od początku, od roku 1990, ale bezskutecznie. A sąd karny nad FOZZ zajął się drobiazgami, ale „możliwymi do udowodnienia”. Czemu wątek wykorzystania wiedzy o tych tajnych umowach przez Żemka i jego ekipę nie został wyjaśniony w sprawie karnej FOZZ-u? Czemu nie skłoniono do zeznań tych paru osób ? A może należało ich zmusić? Są to osoby znające tajne umowy międzynarodowe i od początku znające możliwości oszustw, jakie ekipa FOZZ (czyli ekipa Y z WSI) uzyskała i wykorzystała. Nie mogę ICH przecież obrażać przypuszczeniem, że byli za głupi do poznania prawdy, lub za tchórzliwi do jej ujawnienia. Zmuszenie ich do mówienia w sądzie ujawniłoby przecież CA?? PRAWD? o FOZZ i wielu podobnych rabunkach. Tymczasem sądy zajmowały się drobiazgami, nieprawidłowościami w obiegu dokumentów… Oczywiście odpowiednie decyzje czy uchwały sejmu, np. o „przedawnieniach” zapewniły bezkarność sprawcom rabunku. Ujawnienie osób, posłów czy ministrów, które „przykrawały” ustawy do potrzeb beneficjentów FOZZ i podobnych „afer-córek” nie jest logicznie trudne. Nawet, a szczególnie, teraz. A było to i jest konieczne. prof. Mirosław Dakowski

    .https://www.youtube.com/watch?v=963nsiNKqmM

  9. MatkaPolka said

    Pieniądze ze „sprzedaży długu”trafią zapewne do prywatnych kieszeni

    Po co sprzedawać dług, kiedy państwo ma nieograniczoną władzę emisji pieniądza
    Emisja obligacji to emisja pieniądza jako dług. Koszt druku obligacji to taki sam koszt jak druk pieniądza (nie obciążony procentem). Po co drukować obligacje – lepiej wydrukować pieniądz – i spłacić wszystkie długi.

    Śmierdzi na odległość powtórzeniem Afery FOZZ, w której Kaczyńscy „zrobili pieniądze”

    Widocznie nowe pokolenie żydowskich aferzystów musi się nachapać. A patrioci dalej wierzą w PiS.

    FOZZ: matka wszystkich afer

    .http://biznes.pl/kraj/fozz-matka-wszystkich-afer/k864l

  10. Konarski said

    Niemiecki onet wywiesił artykuł:
    „Ukraińska Prawda”: Leszek Balcerowicz może zostać premierem Ukrainy
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukrainska-prawda-leszek-balcerowicz-moze-zostac-premierem-ukrainy/w7v58y

    Chwilę potem zdjął z głównej z uwagi na komentarze – poczytajcie komenty 🙂

  11. Siekiera_Motyka said

    Ad. 8 – „”Balcerowicz ma poparcie Zachodu i ukraińskiej klasy średniej””

    No jak nie można podziwiać chłopa który jest takim autorytetem na Ukrainie. Widać że ludzie tam już w ogóle nie mają nic do powiedzenia, bo nie myślę że już rozum zgubili. Tyle obcokrajowców w rządzie danego państwa jeszcze nigdzie indziej nie widziałem.

    Pluć na tego kretyna i nic więcej.

  12. człowiek za burtą said

    Panie Aleks: Oczywiście, że na przeżarcie. Na inwestycje dochodowe nie ma kredytów. Ponieważ inwestycja dochodowa (nie wiem czy używam prawidłowej terminologii) grozi tym, że można ją spłacić w ciągu kilku lat. A pozyczkodawca wcale, ale to wcale nie chce zwrotu pożyczki, zwłaszcza w krótkim czasie. Pozyczkodawca i bez spłat ma wystarczająco pieniędzy, a resztę sobie sam stworzy. Pozyczkodawca chce żeby mu płacić odsteki i odsetki od odsetek. Dlatego z wielkim sceptycyzmem pożycza się środki na dochodowe inwestycje, a lekką rączką na konsumpcję. Oraz drobnym drukiem załącza się klauzulę o umownych karach za wcześniejszą spłatę fasady długu (prepayment penalty). Tow. Gierek i spółka usiłował oszukiwać system, inwestując w przemysł, ale na przeszkodzie stał układ rubla transferowego i inne pozaekonomiczne przeszkody.

    Dużo by pisać. Pan Jasiek z Toronto wylał w temacie morze przysłowiowego atramentu przez półtorej z górą dekady i nie będziemy po nim powtarzać.

  13. AlexSailor said

    @MOB ad. 12

    Ja odnosiłem się tylko co do wartości artykułu, który niczego nie mówi w zasadzie.
    Skąd innąd wiadomo, że dług wzrósł w ostatnim czasie o kilkadziesiąt miliardów, a to już tragedia.

    Co do inwestycji rządowych, to polegają one na tym, że wszyscy się wokół nachapią, nakradną, nagadają, a w końcu niczego z tego nie ma.
    Więc nie wiem, czy już nie lepsze przeżarcie, przynajmniej ludzie coś z tego zakumulują.

    I jeszcze jedno.
    To nie jest tak, że pieniędzy na sensowne inwestycje nie można pożyczyć.
    Czy też banki nie chcą pożyczać.
    Problemem jest specjalnie tak stworzone prawo, oraz wytyczne obcych SS wobec zarządów sowich banków.

    Bo w Polsce specjalnie pożyczać na inwestycje nie chcą, a jak już to na takich warunkach, że koń by się uśmiał.
    Jednak firmy mogą pozyskiwać fundusze bezpośrednio od Polaków emitując obligacje korporacyjne lub akcje na giełdzie.
    Dlatego też takie uderzenie w giełdę, żeby nikt tych akcji nie chciał kupić.

  14. człowiek za burtą said

    Po co sprzedawać dług, kiedy państwo ma nieograniczoną władzę emisji pieniądza

    Panie Matko Polko. Cziort swajo a pop swajo.

    Władze do emisji pieniądza ma nie państwo, tylko……………………………

  15. człowiek za burtą said

    Tak, Na cele kapitalistyczne kredyt dostać jest bardzo trudno osobom z zewnątrz czyli bez na przykład korzonków. Bank żąda zapewnienia amortyzacji kredytu w ciągu dwóch lub trzech lat. Bank nie patrzy na mozolnie sporządzony business plan, ale bank interesuje cash flow plan czyli plan przepływu gotówki. Kredyt będzie być może na dłuższy okres, ale plan musi zapewnić trzyletnia amortyzację. Dlatego łatwiej jest rozpoczynać działalność samodzielną bazując na karcie kredytowej albo innej formie obrotowego kredytu. I trzeba to spłacać wszelkimi wyrzeczeniami jak najszybciej, bo procenty są o wiele wyższe niż w przypadku kredytu z zabezpieczeniem. Pamiętać należy że w takim przypadku zinkorporowanie firmy niewiele pomioże w razie wpadki, bo karta kredytowa jest przypisana do prywatnej osoby. Kredyt korporacyjny buduje się od nowa, gdy kompania już przynosi profity.

    Powyższy paragraf dotyczy sytuacji jaka jest. W sprawie sytuacji jaka powinna być, odsyłam do pana Jaśka z T.

    A najbardziej instytucje finansowe nie lubią biznesów niskoinwestycyjnych, otwieranych zwykle za gotówkę. Pracujące w koncercie z nimi instytucje państwowe ograniczają takie idee jak tylko mogą. Przykład. Nikt nie robi takich sosów do grilla jak Murzyni z Południa. Otóż od kilku lat istnieje federalne prawo wymagające ukończenia specjalnego kursu na licencję do mieszania sosów BBQ, który to kurs w ubiegłym roku kosztował 5000 dolarów od łebka. Murzyn kręci sosy w garażu po to, zeby dorobić, więc siłą rzeczy nie stac go na taki wydatek up front.
    W Polsce niezależnej działalności przeciwstawia się system ubezpieczeń państwowych, o ile wiem, trzeba jeszcze przed pomyśleniem o własnej firmie zapłacić podatek i zusy rozmaite (mogę się mylić i mam nadzieję, że sie mylę). Nie wiem, jak to sie ma w przypadku pracowników na kontraktach smieciowych.

  16. NICK said

    Przyznaję, Bez wgłębiania. Czytania. Dlaczego jest Pan „za burtą”?

  17. revers said

    do kazdej ojczyzny po bombie atomowej, gdyz obok Izraela, bombe atomowa posiadaja tez saudis

    http://www.voltairenet.org/article190642.html

    i komando kamikaze allaha

    http://www.jewsnews.co.il/2016/03/07/islamic-suicide-bomber-trainer-accidentally-blows-up-his-entire-class-4/

  18. czlowiek za butrą said

    gdy kogos fale zmyją, tak samo fale dziejów, to automatycznie znajduje sie za burta.

    (czasami za burta więcej swobody niz na pokładzie. Mniej roboty.)

  19. cohiba said

    NBP nie może bezpośrednio finansować dlugu panstwa. Zabrania tego ustawa. Obligacje trzeba sprzedać żeby spłacić poprzednie, nazywa się to rolowaniem długu. Generalnie dalej nas zadluzaja.

    ——
    No właśnie. Jaki skurwysyn wymyślił i zatwierdził taką ustawę?
    Szubienica to za łagodne…
    Admin

  20. świętowit said

    Tyle obcokrajowców w rządzie danego państwa jeszcze nigdzie indziej nie widziałem.
    —————————————————————————————————————–
    Rzad Mazowieckiego. Byl tam też jeden Arab, Syryjczyk, ale tez koszerny..

  21. Listwa said

    @ 19 Cohiba

    Nie ustawa, a Konstytucja.
    W rozdziale X – finanse publiczne jest:

    art 220.2
    Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.

    Ale oprócz tego jest jeszcze:
    art 216.5
    Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.

    Jakoś nie słychać, aby ktoś chciał zmienić te przepisy. Bariera 3/5 ne jest zła, ale problemu nie rozwiązuje.

  22. Re: 12 Czlowiek za burta…
    Najwiekszym oszustwem I klamstwem zarazem jest to, ze sluszna wiekszosc z nas wierzy w to, ze pieniadze tworza prace jak I rowniez pieniadze sa kapitalem.
    Nic z tego!!!. Pieniadze ani kredyty NIE sa zadnym kapitalem ani zadnej pracy (produkcji I uslug) nie tworza.
    A wiec co jest kapitalem? Ano kapitalem sa ci wszyscy, ktorzy (I to wszystko) ktorzy produkuja (wraz z maszynami I urzadzeniami) I swiadcza uslugi, a pieniadze sa JEDYNIE POKWITOWANIEM za ich wykonana prace lub usluge, ktore winno byc wolne od lichwy I podatku emitowane przez suwerenny rzad.
    Bez pracy (produkcji) I uslug, pieniadze sa tylko papierami z obrazkami. Niczym wiecej…
    Dlaczego stalismy sie niewolnikami pieniedzy? Ano dlatego, ze uwierzylismy, ze pieniadze I kredyty tworza prace (produkcje I uslugi), ktora w chwili obecnej nie oplaca sie, tylko dlatego, ze „spekulanci” finansowi (lichwiarze) nam dzien w dzien poprzez swoje „szczekaczki” oswiadczaja jak przyslowiowa „mantre”…”nic nie mozemy zrobic, bo nie mamy pieniedzy…” „nic nie mozemy wyprodukowac bo nie mamy kredytow…z unii”…itd., itd., itd.,
    =========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  23. Re: 15 Czlowiek za burta…
    Niech ktos odpowie mi na proste pytanie:
    „Dlaczego (po kiego ‚grzyba’) rzemieslnik w Polsce musi (jest o tym przekonany) rejestrowac swoje uslugi (czy firme) I od razu wpadac w ZUS-owska pulapke finansowa???.”

    Mam wrazenie, ze wiekszosc rzemieslnikow (uslugodawcow czy producentow) w Polsce ma tak „przeorane mozgi”, ze….szkoda gadac…
    =====================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  24. Listwa said

    @ 23 jasiek z toronto

    Ustawa z dnia 10 września 1999 r. Kodeks karny skarbowy.
    Rozdział VI
    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19990830930

    https://www.infakt.pl/blog/7-konsekwencji-jakie-groza-za-zarabianie-bez-zalozenia-firmy/

  25. Re: 24 Listwa
    Talmudyczne przepisy prywatnego kodeksu skarbowego majace na celu obezwlasnowolnic w sensie finansowym wszystkich „gojow”, ale nie zydow…
    Nalezaloby zwrocic uwage na zydowskie wielkopowierzchniowe markety a male polskie sklepiki. Czy warunki podatkowe sa indentyczne?…
    Ano wlasnie ! Czyli w/g talmudycznego prawa skarbowego sa „rowni” i „rowniejsi…”. A wiec milczenie na podwojne i poczworne okradanie producentow i uslugodawcow (gojow) jest klasyczna zgoda na dokonywanie tego procederu przez zydowski system finansowy, ktory w zasadzie (w/g Prawa Naturalnego) nic nie ma wspolnego z elementarna sprawiedliwoscia.
    Wniosek? Niech sobie „ustawodawcy” i „oredownicy” prywatnego prawa swoje „ustawy” wsadza gleboko w d…pe…, bo nie jest to godziwe ani sprawiedliwe, aby podatnik uiszczal podatek od wlasnej produkcji i od jej sprzedazy w jednej chwili jako konsument.

    I jeszcze jedno: Jesli uslugodawca i producent korzysta z prywatnych suto oprocentowanych kredytow finansowych, to jakim (na podstawie jakiego) prawem rzad zada podatkow w wersji gotowkowej jesli nie jest emitentem tejze gotowki, ktora winna byc wolna od lichwy i podatku???…

    I na dokladke: Na podstawie jakiego „prawa” kazdy urodzony (i ten co ma sie w przyszlosci urodzic) jest zadluzony na kwote ponad 50.000 zlotych, ktorych to pieniedzy nie pozyczyl w ZADNYM banku???…
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  26. Listwa said

    @ 25 jasiek z toronto
    Nie da się na dłuższą metę niczego zbudować poza oficjalnym obiegiem. Będą czekać aż ktoś zbuduje i mu wszystko zabiorą jako narzędzie przestępstwa.
    Nie wazne są też warunki działalności, one mogą być dla wszystkich identyczne, trzeba patrzeć na ulgi podatkowe oraz przymykanie oka na działalność formalnie zmniejszającą zyski i zwiększające koszty.

    Polski przedsiębiorca chce czy nie podlega pod system represji i nie jest ważne co uważa na temat obowiązujacego prawa.

    System bankowy trzyma wszystko w ryzach, nie system podatkowy.

    Są to sprawy , ktorych my Polscy powinniśmy sie uczyć. Niestety jest z tym bardzo słabo. Także na uczelniach tzw Poksich i tzw ekonomiczych.

    Powinniśmy pisać panie Jaśku teksty edukacyjne.
    Wbrew temu wszystkiemu co się dzieje i czarnym chmurom , uwazam żę wszystkim nam się to kiedyś przyda.

  27. re1truth2 said

    Re 19
    Admin – Traktat lizboński…? Nomen omen 13 grudnia 2007 roku…
    [Traktat lizboński, który jasno mówi, że banki centralne w unijnych państwach mają zakaz finansowania deficytu, budżetu państwa, nie mogą także kupować obligacji na rynku pierwotnym. To oznacza, że jeśli państwo wypuszcza obligacje to bank centralny ma zakaz ich kupowania…]
    Jedna i ta sam sitwa – POPIS’da bez kropki

  28. Re: 26 Listwa.
    Jesli nie dojdziemy w pore do swiadomosci (prawdziwej w/g Prawa Naturalnego) w kwestii finansow i cyrkulacji srodkow platniczych (jako rzadowej formy pokwitowan za wykonana produkcje czy uslugi), czeka nas bieda (lament i zgrzytanie zebow) polaczona z nedza w doslownym tego slowa znaczeniu.
    Cialo (narod) nie moze zyc bez krwi (cyrkulacji pieniedzy) i w dosc szybkim tempie w mekach umiera…
    Wyglada na to, ze my Polacy az „prosimy” sie o taka „lekcje”…, ktora bedzie bardzo bolesna…
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Z grzecznosci pomijam inne „lekcje” z innych krajow jak: Grecja, Hiszpania, Wlochy czy Islandia (ktora poradzila sobie z zydowskimi lichwiarzami dosc skutecznie)…
    USA czeka finasowy „kataklizm”, ktorego autorami sa lichwiarscy szubrawcy…, jak i zreszta lichwiarskie zydostwo stoi za wszelkimi finansowymi i politycznymi skandalami…

  29. Maćko said

    Pieniądz jako informacja: spotkanie otwarte 22 marca
    Opublikowano 15 marca 2013
    Na najbliższym spotkaniu w Mieszadle przyjrzymy się roli pieniądza we współczesnej ekonomii i naszym życiu oraz poszukamy alternatyw, które umożliwiają swobodną wymianę.
    Ile kosztują nas pieniądze?
    Czy naprawdę potrzebujemy ich pośrednictwa, żeby dzielić się i otrzymywać?
    Czy przedmioty pozbawione realnej wartości powinny mieć wpływ na nasze wybory?
    Dlaczego jest tak dużo do zrobienia i jednocześnie tak wiele osób nie ma pracy?
    Dlaczego niektórym brakuje pieniędzy podczas gdy inni zdają się mieć ich aż nadto?
    Jeśli pieniądz jest tylko informacją, jak sprawić, żeby była rzetelna i łatwo dostępna?
    Czy nie ma lepszych pomysłów na ratowanie gospodarki niż pompowanie wirtualnych pieniędzy na konta banków via budżety zadłużonych państw?
    ++++
    😉

  30. Listwa said

    @ 28 Jasiek z toronto

    „Cialo (narod) nie moze zyc bez krwi (cyrkulacji pieniedzy) i w dosc szybkim tempie w mekach umiera…
    Wyglada na to, ze my Polacy az „prosimy” sie o taka „lekcje”…, ktora bedzie bardzo bolesna…”

    – zgoda, będzie bardzo bolesna, jak przede wszystkim nie zorganizujemy się gospodarczo i nie nauczymy się panować nad pieniądzem i wykorzystywać pieniądz.

    Może rzeczywiście powinienem usiąść i napisać czym jest pieniądz.

    @29 Macko

    Można zrobić spotkanie i dywagować o pieniądzu jako informacji, ale pieniądz nie jest informacją tylko rzeczą i posiada informacje.
    Pytania wychodzą poza zakres tematyki pieniądza.
    A jak pieniadz jest tylko informacją to skąd inflacja?

  31. Maćko said

    30 Listwo – jaka rzecza jest pieniadz? Jak Pan to zdefiniuje? Rzecz jest materia. Ma mase, energie, strukture.

    Inflacja – to zwiekszenie ilosci pieniadza na rynku wywolujace wzrost cen. Czyli, pojawia sie informacja i zmienia sie informacja. Nic materialnego, same pojecia, czyli czysta informacja.
    Rzecza jest obiekt, realna jest usluga, czyli zmiana struktury materialnej. Cena obiektu czy uskugi jest inormacja a samo pieniadz niczym materialnym. Pan poczyta linki i wypowiedzi Jaska z Toronto i sam sie szybko przekona.

  32. Listwa said

    @ 31 Maćko

    Cena nie jest pieniądzem. Cena jest informacją. Informuje ile trzeba dać pieniędzy za otrzymanie rzeczy.
    Czyli cena informuje ile trzeba dać informacji?

  33. Re: 31 Macko
    Inflacja w/g zydowskiej nomenklatury tzw., „ekonomicznych” szkol talmudycznych nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. To fikcja w ktora uwierzylo mnostwo ludzi.
    Co wywoluje wzrost cen? Lichwiarskie kredyty I rosnacy system podatkowy, a wiec sila nabywcza naszych ciezko zarabianych pieniedzy maleje wprost proporcjonalnie do obciazania lichwa kredytow finansowych I obciazania podatkami (VAT) produkty wyprodukowane naszymi rekami (I maszynami).
    Czyli, mozna z czystym sumieniem zdefiniowac zydowska „inflacje” w taki sposob: „Inflacja, to nic innego jak roznica miedzy oprocentowanym kredytem a opodatkowanym produktem…” Czyli jesli oprocentowany kredyt wynosi 8-10% a opodatkowany product wynosi 23% (VAT), czyli inflacja (w sensie realnym) jest na poziomie 12% I sila rzeczy sila nabywcza emitowanych (przez lichwiarzy) pieniedzy (banknotow I monet) jest na tym poziomie, choc dosc czesto jest „rewalyzowana” wieksza iloscia godzin pracy w tworzeniu produkcji. (I moze byc na poziome 7-8%).

    Jesli natomiast dodamy wartosc 8-10% I 23% VAT-u majac na uwadze cyrkulacje pieniedzy, to po dodaniu mozna byc pewnym, ze ok., 30% srodkow finansowych majacych realne pokrycie w towarach I uslugach zostaje „wyssysane” przez ten wlasnie system z cyrkulacji bezpowrotnie, a wiec skutkiem jest to, ze na kazda nowa produkcje (w chwili obecnej) trzeba zaciagac kredyt finansowy I wyprodukowac ok. 30% wiecej towarow, ktore de facto nie beda mialy odzwierciedlenia w realnej (I elektronicznej ) gotowce, ktora winna byc w kieszaniach u obywateli. A nie jest.

    Czy pieniadze sa informacja? Absolutnie nie I nigdy nie beda. Pieniadze sa JEDYNIE pokwitowaniem (anonimowym zreszta) za wykonana prace czy usluge, a ze sa suto oprocentowane I opodatkowane w chwili obecnej, wiec sila rzeczy (nawet gdyby byly) informacja, to bylyby informacja nieprawdziwa I daleko odbiegajaca od elementarnej rzeczywistosci. Falszywa informacja zawsze bedzie zadna informacja…

    Czy pieniadze sa rzecza materialna? Owszem tak. Przedstawiaja wartosc farby drukarskiej I specjalnego papieru (lub plastiku) I bez produkcji czy uslug nie przedstawiaja zadnej innej wartosci nawet wtedy, kiedy suwerenny rzad bedzie je emitowal (drukowal).

    To moze na tyle.
    ==================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Panie Macko, kto konkretnie, lub gdzie Pan wyczytal, ze pieniadze sa informacja? (Owszem, mozna je tak traktowac, ale one nie sa. Sa tylko wymiennikiem towaru za towar czy usluge za usluge.
    Czy stojac przed lustrem Pan czy panskie odbicie jest prawdziwe? Ano wlasnie! Pan jest prawdziwy, ale NIGDY nie bedzie prawdziwe panskie w lustrze odbicie…

  34. Marucha said

    Re 33:
    Panie Jaśku, a jednak wydaje mi się, że pieniądze SĄ informacją.

    Nośnikiem informacji może być metalowy krążek, kawałek papieru, karbowany kij, czy zapis komputerowy. Wartość materialna tego nośnika jest praktycznie równa zero – ważna jest natomiast wartość informacji na nim zapisanej.

    Kupując towary lub usługi – płaci Pan nie kawałkiem papieru, ale informacją na nim zapisaną.

    Wyjątkiem byłyby pieniądze z kruszców (złoto, srebro etc) których wartość byłaby równa wartości kruszcu. Sam Pan wie, że jest to rozwiązanie niemożliwe.

  35. Listwa said

    @ 34 Marucha

    „Kupując towary lub usługi – płaci Pan nie kawałkiem papieru, ale informacją na nim zapisaną”

    – to nie znaczy, że pieniądz jest informacją, co twierdzi pan Maćko.Za Gazetę wyborczą nic nie kupimy, a jest to kawałek papieru z zapisaną informacją.

    Mozna sie mylić, czegoś nie wiedzieć, ale nie można dopuszczać do brnięcia w ślepe uliczki rozważań i hipotez.
    Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby pan Maćko niezbicie wykazał że pieniądz to tylko informacja. Tyle razy się już mylił. Niech udowodni swoją hipotezę i przekonanie.

    Pieniądz jako kawałek papieru bez względnie jest rzeczą, a nie abstrakcyjną informacją, a pieniądz na tyle specyficzną rzeczą, że zapisana informacja na kawałku papieru nie wystarcza. I sprowadzanie pieniądza, wymiany towarowej do informacji i przekazywania informacji jest niewłaściwe.

  36. Listwa said

    @ 33 jasiek z toronto

    „P.S. Panie Macko, kto konkretnie, lub gdzie Pan wyczytal, ze pieniadze sa informacja?”

    – pieniądz jest rzeczą, która posiada swoją specyfikę i pełni liczne funkcje, należy do nich też funkcja informacyjna.
    Też nie spotkałem się z twierdzeniem że pieniądz to tylko i wyłącznie informacja. Jedynie pan Macko tak twierdzi (być może jest to twierdzenie tylko z kręgów socjocybernetyki, ale pieniadz nie jest jej domeną)

  37. Marucha said

    Re 35:
    Porównanie z G*** Wyborczym nie jest dobre.

    Informacja informacji nierówna. Informacja przesyłana falami radiowymi, którą może wykorzystać radiowy odbiornik cyfrowy jest bezwartościowa dla odbiornika analogowego. Podobnie informacja zawarta w GW jest bezwartościowa w sklepie z rowerami.

    Chyba zgodzi się Pan, że czek jest pieniądzem? Można nim przecież płacić (choć wychodzi już z uzycia)
    Otóż w USA można było kiedyś (nie wiem, czy nadal można?) w braku blankietu z banku wystawić czek na zwykłym kawałku papieru, wypisując na nim to, co trzeba – imię, nazwisko, nazwę banku, numer konta etc.

    Pieniądz nie jest specyficzną rzeczą, gdyż może zmieniać formę. Jedynie informacja jest stała, pominąwszy inflację.
    Rzeczą to jest nośnik tej informacji – papier, zapis elektroniczny, karbowany kij, muszelka.
    Nośnik jest nieistotny. Ważna jest informacja: co mogę za to kupić.

    Zarówno p. Maćko, jak i ja (mniej udolnie) staramy się udowodnić, iż pieniądz jest informacją, ale Pan tego nie uznaje.

  38. Listwa said

    @ 37 Marucha

    Pisząc tyle o pieniądzu z panem Macko, przede wszystkim sprzeciwiam się uproszczeniom jakie pan Macko serwuje w przypadku opisu i definiowania rzeczy złożonych. Rzeczy złożone wymagają stosownego zaprezentowania, w innym przypadku wkrada się fałsz w przekazie i błąd w sposobie myślenia.

    Nie da się pieniądza przedstawić jako wyłącznie informację i sprowadzić go wyłącznie do informacji.

    Jeśli przykład z Gazetą wyborczą jest zły , to powiem że aby kawałek papieru posiadający informację stał sie pieniądzem musi posiadać powszechnie uznane zaufanie co do wymiany go na rzeczy wartościowe. A tego nie uzyska zwykły papier z nadrukowaną informacją, nawet jeśli jest bardzo zbliżony do oryginału.

    Ten warunek 1)zaufania i 2)wymienialności jest niezbędny do uznanie papierka za pieniadz, czego nie posiada zwykła informacja na zwykłym papierze. I tu już widać, że pieniadz to nie tylko informacja.

    „wystawić czek na zwykłym kawałku papieru”
    – tu też zachodzi konieczność spełnienia warunku zaufania i wymiany, że czek zostanie wymieniony na pieniadze zdeponowane w banku. I czek nie jest pieniądzem, a narzedziem pozwalającym na zmianę własciela pieniędzy zdeponowanych w banku.

    Bez pieniędzy czek nie miałby żadnej wartości i żadnych możliwości wymiany towarowej.
    Pieniadz jest o tyle specyficzną rzeczą, że musi mu towarzyszyć spełnienie szeregu uwarunkowań. które tworzą jego tożsamość. Same posiadanie informacji nie czyni z kawałka papieru pieniadza

  39. Re: 34 Marucha.
    Panie Gajowy. Panskie wnioski (wydawanie sie) prowadza jedynie do roli konsumenta (nabywcy towarow I uslug), a wiec sa racjonalne I logiczne z panskiego punktu widzenia.
    Natomiast pieniadze, a w szczegolnosci ich wartosc nabywcza, to odzwierciedlenie formy zaufania miedzy suwerennym rzadem emitujacym pokwitowania w formie banknotow I monet a obywatelami (konsumentami I producentami) I na odwrot.
    Czyli pieniadz jako swego rodzaju (jedynego rodzaju) jest forma zaufania, a zaufanie nie staje sie informacja, ale obietnica jednych wobec drugich.

    Ile razy trzymal Pan banknot 20 zlotowy w swych rekach? 100, 1000 10.000 razy? Za pierwszym razem za ten banknot kupil (zamienil) 10kg soli I za rok za dokladnie ten sam banknot kupil Pan (zamienil) rowniez 10kg soli, a wiec banknot 20 zlotowy nie byl juz dla Pana informacja, ale regula.
    Dam Panu inny przyklad:
    Rzad umowil sie z obywatelami, ze banknot 10 zlotowy bedzie w kolorze niebieskim z roznymi „wigibasami”, banknot 20 zlotowy bedzie w kolorze czerwonym rowniez z roznymi wigibasami, a banknot 50 zlotowy bedzie w kolorze srebrnym, bez zadnych napisow, bez zadnych cyfr I napisow. Pan jako konsument nie potrzebuje znajdowac nan informacji, ale pewnika czyli rozroznienia kolorow na kolorowych banknotach I wartosci ich wymiany na towary I uslugi.

    A wiec wszystko zalezy od tego, w jakiej formie beda wygladaly pieniadze I wielkosc zaufania rzadu do obywateli I obywateli do rzadu. (pomijam lichwiarskich posrednikow czy obecnego lichwiarskiego systemu finansowego).

    Pieniadze, to zaufanie I obietnica, (rzadu do obywateli I obywateli do rzadu) ktore sa tego wszystkiego jedynie odzwierciedleniem.
    Podobnie jest z posiadaniem wladzy (realnej wladzy), gdyz realna wladza dla jednego czlowieka, jest to ilosc ludzi mu ufajacych…
    Czy wladza jest informacja? NIe Panie Gajowy. Wladza ani pieniadze emitowane przez wladze nie stanowia informacji, ale pewnik (w obietnicy lub fundamentu)

    Tak wiec wszystko zalezy od nas samych w jaki sposob bedziemy poslugiwac sie terminologia I czego ma ona dotyczyc. Po to tutaj jestesmy…
    ===================
    Milego dnia zycze

    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Czy 1000 razy przekazana (trzymana w reku – 20 zlotowy banknot) informacja bylaby wciaz informacja??? Stanie sie niezmienna regula lub stalym przyzwyczajeniem…do nabywania towarow I uslug…

  40. Re: 38 Listwa…
    Pisze Pan m.in na koncu: …(…)…”Bez pieniędzy czek nie miałby żadnej wartości i żadnych możliwości wymiany towarowej.
    Pieniadz jest o tyle specyficzną rzeczą, że musi mu towarzyszyć spełnienie szeregu uwarunkowań. które tworzą jego tożsamość. Same posiadanie informacji nie czyni z kawałka papieru pieniadza”…

    jasiek z Toronto:
    Obawiam sie, ze nie ma Pan racji, bowiem, mozna by swiadczyc uslugi bez uzywania pieniedzy (ich wymiany)…
    Prosze zwrocic uwage na bilety autobusowe czy tramwajowe…
    Czy byloby mozliwe, aby Pan otrzymywal czesc swojej wyplaty w formie biletow autobusowych?
    A czy owczesne „BONY PKO” nie byly biletami (pieniedzmi) do „lepszych towarow???”…(ktore drukowane byly bez opamietania)…
    (pomijam pexexowski przekret z bonami I dolarami)…

    I jeszcze jedno: Wszystko zalezy od tego, jak obywatele umowia sie z rzadem i rzad z obywatelami.
    Mozemy zrobic referendum na temat formy pieniedzy. Jak maja wygladac nasze pieniadze? itd.itd.,

    ============================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  41. Marucha said

    Re 38:
    Proszę jednak zauważyć, że forum internetowe na ogół nie jest dobrym miejscem na wyjaśnianie skomplikowanych spraw, a w stosunkowo krótkich komentarzach nie ma miejsca na szczegółowe rozwijanie problematyki.

    Pisze Pan:
    Ten warunek 1)zaufania i 2)wymienialności jest niezbędny do uznanie papierka za pieniadz, czego nie posiada zwykła informacja na zwykłym papierze. I tu już widać, że pieniadz to nie tylko informacja.

    Nie bardzo rozumiem, skąd ten wniosek. Do informacji po prostu ma się zaufanie, albo się go nie ma. Dotyczy to każdej informacji. Pieniądza również.

    Gdy kupuję elektronicznie – powiedzmy – jakiś program komputerowy na Internecie, zachodzi wyłącznie wymiana informacji. Żadne fizyczne pieniądze nie wchodzą w grę

    Re 39:
    Kwestia zaufania do emitowanej przez rząd informacji wydrukowanej na papierkach (żeby ją można było odczytać) jest oczywiście ważna – ale moim zdaniem nie zmienia to faktu, iż pieniądz to informacja, Informacja, której prawdziwość gwarantuje rząd, król, czy lokalne władze.

  42. Listwa said

    @ 40 jasiek z toronto

    Pieniądz to bardzo specyficzny i dość rozległy temat, do tego abstrakcyjny.
    Zawsze przy krótkich opisach wkradają się niedomówienia.

    Można świadczyć usługi bez pieniądza, jest możliwe żeby cześć wypłaty otrzymać w towarze.
    Emisja pieniądza też przesądza o jego funkcjonowaniu i kreowaniu Gdyby każdy mógł sobie tworzyc pieniadz (też jako informację) to czegoś takiego jak pieniądz nie byłoby.

  43. Maćko said

    Listwo – komplikowanie spraw prostych jest szkodliwe. Wyjatkowo szkodliwe, dla nas, prostych i dobrych ludzi. Jako Slowianin z krwi i kosci biore Pana za dobrego Czlowieka, z zasady i aksjomatycznie. Tyle wprowadzenia.

    32. Listwa – cena informuje ile jednego dobra lub uslugi wymienia Pan na inne dobro lub na inna usluga bardziej potrzebna niz wymieniana aktualnie. Wszystkie wymiany sa baterem. Czy banany za kawe czy praca w fabryce za pieniadze.
    Nikt nie chce pieniedzy ( uwaga – trzeba myslec glebiej w tym momencie ) kazdy chce dóbr lub uslug.
    Tylko absurdalny psychopata bedzie szczesliwy siedzac na stosie zlota. Nikt nie potrzebuje zlota.
    Kazdy Czlowiek potrzebuje ( materialnie ) jesc, pic, mieszkac, przemieszczac sie, zabezpieczyc sie, spedzic mile czas… aby zapokoic swoje potrzeby, w wytworzonym przez Pasozydów Swiecie, potrzebuje pieniedzy. Tak juz niestety jest. A pieniadze sa informacja o tym, co moze uzyskac za nie, same w sobie sa niczym realnym.

    33. Jasko – miesza Pan pojecia i nic spójnego nie wynika z Pana wspisu, prosze przeczytac powyzsze. Marucha to zrozumial, natomiasta Pan , Jasku, sie zamyka w sztywnej skorupie Pana hipotezy i powtarza sie nie biorac pod uwage nowych elementów.

    36. Pieniadz, jak pisalem, nie jest rzecza. Nie ma masy, struktury ani energii. Jest informacja zapisana na substrakcie róznorodnym.

    37. Marucho – jesli chodzi o inflacje, to tez nie ma sprzecznosci, gdyz wartosc pieniadza w danym momencie jest taka jaka jest i nic inflacji do tej informacji. Informacja dodatkowa bedzie ewolucja danej informacji w czasie, wywolana inflacja lub deflacja lub brakiem obu. Biorac pod uwage specyfike dzialanosci ludzkiej maturalna jest DEFLACJA, albowiem zawsze szukamy jak cokolwiek robimy czynic lepiej, szybciej, sprawniej i wydajniej a to oznacza taniej 😉

    Pozdrawiam Szanownych bardzo goraca
    Macko z Santiagówka

  44. Re: 41 Marucha.
    Panie Gajowy, ile razy Pan „wywalal” na zbity pysk „trolli”, ktorzy pisali tutaj glupoty? 100, 200 razy?
    Jakie ich informacje przedstawialy wartosc dla Pana i Gajowki? Zadne
    A wiec nie byly informacjami, a jedynie „belkotem”, ktory obecnie jest na banknotach emitowanych przez zydowski establiszment lichwiarski… Czyz nie tak?
    Czy fikcja, oszustwo klamstwo jest informacja?.
    =======================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  45. re1truth2 said

    Taki sobie komentarz [Konia można doprowadzić do wodopoju, ale nie można zmusić go do picia. Tej zasady najwyraźniej nie znają bankierzy centralni, który nie potrafią zrozumieć, że niechęć do zadłużania się nie wynika z faktu, że kredyt jest zbyt drogi. Tylko z faktu, że cały Zachód jest już zadłużony po uszy i więcej długu zwyczajnie nie jest w stanie udźwignąć. A jeśli już Draghi, Kuroda i im podobni koniecznie chcą zwiększyć inflację, to niech rozdadzą pieniądze ludziom, a nie bankom.] A pacany w EBC [Rada Prezesów, organ decydujący o polityce monetarnej EBC, postanowiła obniżyć podstawową stopę procentową z 0,05% do 0%. Stopa kredytu została obniżona z 0,3% do 0,25%, zaś stopa depozytowa z -0,30% do -0,40%. Są to oczywiście najniższe poziomy stóp w historii strefy euro. Nowe stawki zaczną obowiązywać od 16 marca.

    Dodatkowo skala programu luzowania ilościowego została rozszerzona z 60 mld euro do 80 mld euro miesięcznie.] – źródło dzisiejszy bankier.pl.

    Nie będę przytaczał Planu Balcerowicza, tylko zacytuję komentarz z sieci, który mówi wszystko o tych z EBC i sługusów typu Balcer [ Pamiętam jak Balcerowicz powtarzał slogan ” jak się posieje takie zbiera się plony” . Balcerowicz dzisiaj zbieramy plony twojego siewu, finanse milionów Polaków w rękach obcej finansjery, olbrzymie bezrobocie, emigracja na niespotykaną skalę w dziejach Polski, przemysłu nie ma, najwyższe podatki płacone tylko przez obywateli, Kapitał zagraniczny na wszystkie sposoby tak forsuje ustawy by nie płacić podatków i aby polski przedsiębiorca nie miał szans z nim konkurować…].
    Ale papieru ci będzie dostatek. Jeden plus chyba?

  46. Listwa said

    @ 41 Marucha

    Na forum sprawy są omawiane w zasadzie powierzchownie, powtarzalność tematów w czasie , pod innymi kątami, powoduje tworzenie prawidłowych wyobrażeń. Ale trudności techniczne w przekazie nie usprawiedliwiają opacznego – przez uproszczenia – prezentowania tematu. Jeśli przedmiot opisywany ma jedną cechę, wtedy może byc ona przedstawiona i opis może być prawidłowy, ale jeśli przedmiot ma trzy cechy, nie można ograniczać opisu do jednej cechy i twierdzić, że innych cech nie posiada.

    Warunek 1)zaufania i 2)wymienialności musi być osiągnięty w skali całego społeczeństwa, a nie może być atrybutem indywidualnych przypadków i ocen. I nie dlatego pieniądz jest pieniądzem, bo mamy zaufanie do informacji na nim zawartej, ze przedstawia wartość np. 20 zł, czy w ogóle ma informację, ale to, że inkasując pieniadz za pracę czy towar, mamy zaufanie i pewność, że wymienimy go na inne dobra i usługi nam potrzebne. I to jest istota pieniądza, a informacja odnoście wartości pieniądza decyduje tylko o ilości dóbr w korelacji z cenami.

    Pieniadz elektroniczny to dodatkowa specyfika, generalnie pieniadz elektorniczny jest zamiennikiem pieniadza materialnego, i nie informacja jest jego nośnikiem, a fizyczny zapis w stworzonych do tego celu bazach danych zawartych w bankowych systemach informatycznych. I tylko wtedy jest pieniądzem. Też obrót pieniadza elektoronicznego wymaga zamknietych systemow informatycznych i tylko tam jest pieniadzem.

    Róznica między zwykła informacją na dysku i zapisem pieniadza elektonicznego jest taka, że zapisy w bazach danych i obrót pieniadzem elektoronicznym wymaga środowiska przepisów i umów, zamknietych systemów informatycznych, pieniadz elektoroniczny nie jest kopiowany, ani powielany, pojawia się raz i funkcjonuje w wykreowanym nominale, zmienia właściciela na jego wniosek. Jeśli posiada informację, to tylko co do nominału, ale o jego istnieniu decyduje fizyczny zapis w bankowej bazie danych

    Pieniadz elektrniczny jest w pewnym sensie informacją na dysku, ale żeby był pieniadzem musi być spełniony szereg warunków, także jego emisji, ale też zaufania, co do wymiany. Dlatego zapis na dysku, aby był pieniądzem musi spełniac takie same wymagania jak pieniadz materialny, posiadanie samej informacji jest niedostateczne.

  47. NICK said

    Pisząc po chłopsku.
    Informacja, że COŚ jest nośnikiem informacji nie ma, w istotnej części przypadków, znaczenia praktycznego. Ponieważ innymi sposobami oceniamy ten „nośnik” szybciej, lepiej, dokładniej.. I t.d.
    Wiemy np., że informacja informująca informowanego przez informującego informuje. Ale o czym? Ano o tym, że poinformowany przez najlepiej poinformowanego jest dupkiem. Bo, ponieważ ta informacja nie potrafi do niego dotrzeć. Ech.
    Informuję Państwa, że gooownem wybiórczym dópy nie podcieram. Alergija cy-cuś. Wypróżniam się dość regularnie nie przeciążając zbytnio tłoczni brzusznej, srając na… i t.d. .
    Odchody moje są nośnikiem bardzo wielu informacji. Jakże ważnych! Analiza kału jest mi jednak potrzebna w sytuacjach wyjątkowych. Tyle.

  48. Marucha said

    Re 44:
    Tu, Panie Jaśku, wchodzimy na grunt oceny przydatności informacji, jej jakości…

    Otóż – z pewnego punktu widzenia – nawet bełkot trollów niósł pewne informacje. Informacje o ich poziomie umysłowym, znajomości języka polskiego, kulturze etc. 🙂
    Natomiast dla gajówkowiczów był to oczywiście tylko bełkot.

    Pojęcie informacji jest różnie definiowane w różnych dziedzinach wiedzy. Ponadto mamy, z grubsza rzecz biorąc, trzy teorie (koncepcje) informacji:
    1. Probabilistyczna (matematyczna)
    2. Semantyczną (badanie znaczeń)
    3. Pragmatyczną, w której wartościujemy informację pod kątem podejmowania decyzji przez odbiorcę informacji.

    Pan mówił o tej trzeciej.

  49. Listwa said

    @ 43 Maćko

    „Listwo – komplikowanie spraw prostych jest szkodliwe. Wyjatkowo szkodliwe, dla nas, prostych i dobrych ludzi. Jako Slowianin z krwi i kosci biore Pana za dobrego Czlowieka, z zasady i aksjomatycznie. Tyle wprowadzenia.”

    – kolejny farmazon, może pan byc sobie prostym słowianinem z krwi i kości, głaskaj pan kotki i podziawiaj kwiatki, zostaw złozone tematy w spokoju.

    „Wszystkie wymiany sa baterem”

    – zostaw pan sprawy których nie potrafisz pojąc, zajminj się wąchaniem kwiatków. Wymiana towaru lub usługi na pieniadze, nie jest wymianą barterową. jest wymaną towarowo pienieżną, jest tak też wtedy, gdy po sprzedaży towaru , kupimy za chwilę inny towar. Idź się pan doucz podstaw. I nie jest wazne kto co chce. Plecie pan takie głupoty że aż wstyd da Polskiej nauki.

  50. Listwa said

    @ 43 Maćko

    Szału mozna dostać :

    „36. Pieniadz, jak pisalem, nie jest rzecza. Nie ma masy, struktury ani energii. Jest informacja zapisana na substrakcie róznorodnym”

    – każdy niech sobie weźmie banknot 200 zł czy 100 $. I trzymając go w ręku niech zacznie uwazac po socjocybernetycku :
    ten banknot nie jest rzeczą, bo nie ma masy, struktury ani energii. Trzymam w ręku informację i dążę do informacji.

    Panie Listwa, ten banknot można w każdej chwili zamienić na zapis komputerowy.
    Nośnik informacji jest rzeczą, a nie sama informacja.
    Admin

  51. Listwa said

    Czym jest pieniądz, to wymaga poznania i zrozumienia, aby to osiągnąć niezbędny jest dobry opis, wyjaśnienie i prezentacja. I trud oraz dobra wola, bo rzecz jest dość skomplikowana i abstrakcyjna, bez wyraźnych granic między elementami, nie wspomnę o całym systemie bankowym utworzonym na idei pieniądza i teorii pieniądza.

    Jeśli ktokolwiek uważa, że pozna istotę pieniądza, jego funkcjonowanie, posługiwanie się nim albo zdobędzie umiejętność obrony przed jak to mówią banksterami, z opisu „Pieniądz jest informacją” to współczuję i życzę powodzenia.

  52. Maćko said

    Oj Listwo, Listwo, Listewko… zadnego zlego slowa Wasci nie napisalem, po Slowiansku sie zwracam, po dobremu, a Wasc tak do mnie brzydko i wulgarnie! Ladnie to tak? Zacnie?

    Jesli chcial mnie Pan przekonac, ze jestes Pan zlym czlowiekiem, to, po raz kolejny, udalo sie Panu. Coraz mniej mam co do tego watpliwosci.

    Czy to bedzie knot bankowy, czy zapis w puterze, czy umowa na slowo honoru ( sa takie umowy, prosze mi wierzyc… na slowo ) czy wymiana barterowa prosta, to 100 zlotych nie jest jakims mitycznym, tajemniczym, zakletym i wyjatkowym banknotem tylko informacja o umownej wartosci dóbr i uslug zapisanej na kawalku papieru wydanym przez bande psychopatycznych oszustów. Niczym ponadto. Przed bankami ludzie sobie swietnie radzili byle czym, albowiem to co nas, ludzi interesuje, to dobra i uslugi a nie cyfry czy muszelki.

    Jesli umówie sie z sasiadem ze za 100 zl mu wyloze zasady cybernetyki a on mojemu synowi da za 100zl lekcje fortepianu, to 100 zl pojawi sie wirtualnie tylko jako informacja o wartosci wymienionych miedzy nami uslug i jedynym jej celem bedzie ulatwienie nam barteru poprzez triangulacje.
    Jesli mam na koncie milon to nie mam nic fizycznego ani materialnego. Mam tylko zapisana informacje, ze moge zdobyc z otoczenie dobra i uslugi wartosciowane przez „rynek” w danym momencie na milion. Jesli mi bankster ten milion ukradnie, to wszystkie jachty, Ferrari czy domy na Polinezji pozostana takie same, ja pozostane taki sam ( choc fqrvny ) zniknie tylko informacja o mojej potencjalnej sile zakupu.

    Jak chce Pan zaglowac epitetami to wolna droga, Pan sobie sam wystawia swiadectwo swoim zachowaniem. Ani mnie to ziebi ani grzeje.

  53. Listwa said

    @ 50 Maćko

    Z ateistami jak widać nie po raz pierwszy nie ma sensu dyskutować.
    Gdzie jest w moich wpisach „brzydko i wulgarnie” ? Bo jest dyskusja bezsensowna i staje sie bardziej.
    Też nie mam zamiaru tłumaczyć czym jest epitet? A gdzie jest?

    Po krótce powyżej przedstawiłem w czym rzecz, Pan uważa że pieniadz to tylko nie warta informacja, pana wybór.
    Jednak pieniądz jest tym czym jest i cała żydowska masa lepiej to rozumie i wykorzystuje niż pan. O bankierach nie wspomnę.
    Pan idzie i wytłumaczy im, że jest Maćko i pieniadz to tylko informacja. O ile zdoła dostać się o ich banków.

  54. Marucha said

    Re 53:
    Panie Listwa, informacją można świetnie manipulować. Kiedyś udowodnił to protoplasta rodu Rotschildów.
    Myślę, że banksterzy też to świetnie wiedzą.

  55. Listwa said

    @ 54 Marucha

    Ale do tego nie potrzebny jest pieniądz i złożony system bankowy. Wystarczyłaby Wyborcza.

  56. NICK said

    Ale ktoś się zakała-pućknął był. Wiele razy.
    Ostatnio? (52). „Pan sobie sam wystawia swiadectwo swoim zachowaniem.”? Informacyjny przykład na epitetowanie.
    Cała dyskusja to mnie to tam… .HUK.
    Swój rozum mam. Postsocjocybernetyczny.

  57. Listwa said

    NICK

    USA wszelkie mają swój system bankowy, BRiKS aby sie z niego wyrwać tworzy swój własny system, kraje arabskie taki posiadają , III wojną grozi gdyż Briks forsują swoje pieniadze zamiast dolara. Pan Macko tłumaczy nam że pieniadz to tylko nic nie warta inforamcja i gdyby bankierzy mu zabrali mln dolarów z konta, to on byłby taki sam i jego jachty też.

    Mondrzejszy niż USA, cały Briks i reszta świata.

    PS. wiem jak się pisze mądrzejszy.

  58. NICK said

    Sprawy są proste jak drut. Une, w tym wywiady wszelakie, posługują się INFORMACJĄ. Odpowiednio ją przetwarzając we swych celach. Szkoły państw ważniejszych niż Polska dawno miały to rozpracowane. „Cybernetyka” polska(?) nie jest niczym nowym. Źródła! Sterowanie… .

    Zauważam, że dotychczasowe ‚dyskusje” o socjo czy innych -cybernetykach, NIC (!!!) NIE WNIOSŁY co do oceny zdarzeń, myśli i poglądow. Nic nowego co by miało zmieniać pogląd na świat. Nic.

    ——
    Wyjaśnienie, dlaczego rower się nie przewraca, gdy na nim jedziemy, też mi niewiele w praktyce dało. Jeżdżę, jak dawniej.
    Admin

  59. NICK said

    Adminie. Nie zauważam paraleli. (58)

  60. Marucha said

    Re 59:
    Ale analogia jest….

  61. NICK said

    Gospodarz. (60). Być może… .

  62. Maćko said

    Nigdzie nie napisalem, cytuje wypowiedz z 53: „że pieniadz to tylko nie warta informacja.”

    Pieniadz jest bardzo wazna i cenna informacja, podstawowa dla wszelkiej materialnej dzialnosci spolecznej ale tez i niczym wiecej.
    Cennych informacji jest mnóstwo dookola: co jesc zdrowego, ile trzeba spac, kodeks drogowy, zawarosc Biblii, ile kosztuje mieszkanie…

    Podam inny przyklad: ludzie dawniej uwazali chmury burzowe za bóstwa rozwscieczone miotajace piorunami. Dzisiaj wiemy ze sa to dynamiczne uklady pary wodnej i ladunków elektrostatycznych co nie umniejsza ich piekna i mocy. Natomiast, wiedzac czym sa i jak dzialaja usilujemy sie przed piorunami chronic.

    Podobnie w przypadku pieniadza, szamani-psychopaci-banksterzy nam wmawiaja, ze pieniadz jest czyms materialnym, ze tylko wybrani moga nim zarzadzac dla dobra calej Ludzkosci po wsze czasy a nigdy inak i ze jesli nie, to bedzie katastrofa.

    Prosze przeczytac i pomyslec:
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/pieniadz-bez-lichwy-wyspa-guernsey-2013-09
    …Otóż wyspa Guernsey ma własną, wolna od lichwy, emitowana przez lokalny zarząd, walutę – funta Guernsey. Ma jeszcze i funta sterlinga brytyjskiego, a jakże, tego lichwiarskiego banksterów z The City.

    Ale Guernsey Pounds – pieniądze prywatne wyspy Guernsey – to zerowa stopa oprocentowania i dawały wyspie długo zerowa stopę bezrobocia. Brzmi ciekawie, nieprawdaż?

    Po wojnach napoleońskich – rok 1815 – na wyspie brakowało pieniędzy na odbudowę obwałowania nadmorskiego, naprawę błotnistych, wąskich dróg i budynków dla prowadzenia handlu. Mieszkańcy wyspy używali nie tylko angielskich pieniędzy – funta sterlinga, ale i franków czy guldenów pochodzących z zamorskiego handlu. Wyspa miała autonomiczny rząd „the States of Guernsey.” Szefem jej – gubernatorem – był mianowany od 1270 roku „Bailiff” władający regionem zwanym „Bailiwick”.

    Zrujnowana i zadłużona wyspę opuszczali zniechęceni trudnym życiem mieszkańcy i zanosiło się na jej szybkie wyludnienie. Potrzeby były duże i bez szans na ich rozwiązanie tradycyjnymi metodami.

    Brytyjskie banki nie były zainteresowane udzieleniem taniego kredytu na potrzeby i rozwój wyspiarzy. Mając na miejscu obfity surowiec do budowy ( kamienie, żelazo, piasek ) i pracowników ( bezrobotnych ) do wykonania koniecznych robót, zarząd , po obradach specjalnego Komitetu zmartwionych mieszkańców, pod wodza bailiffa Peter De Havilland, zdecydował w roku 1816 wyemitować wolne od procentu Guernsey Pounds – State Notes, o wartości 1 funta. Innych pieniędzy rząd dostać nie mógł, bo był zadłużony u żydowskich banksterów już na 19137 funtów, za co musiała wyspa płacić rocznie 2390 funtów lichwy. Wpływy do kasy lokalnego zarządu były rzędu… 3000 funtów rocznie. 80% budżetu pożerały same procenty z pożyczek!

    Emisja polegała na wydrukowaniu, w pierwszej fazie, 4000 funtów w odcinkach jednostkowych, 2500 z data ważności do kwietnia 1817, 1250 do października a następnie 1250 do kwietnia 1818…
    ..
    6 marca 1926, kolejny Bailiff wyspy, Daniel de Lisle Brock, decyduje ponowna emisje pieniądza aby sfinansować naprawy założonego w 1563 roku liceum Queen Elisabeth i paru szkól parafialnych. Przez 20 lat Guernsey rozwijało się imponująco emitując własny, wolny od interesu pieniądz.

    1821r– 10000 funtów, 1824r- 5000, 1826 – 20000. Do roku 1837 wyemitowano na Guernsey 50000 wolnych od oprocentowania funtów, na realizacje projektów najważniejszych dla mieszkańców Guernsey: falochrony, drogi, mosty, targowisko, kościoły i szkoły. Suma ta PODWOILA ilość krążącego na wyspie pieniądza BEZ inflacji.

    Powtórzę – BEZ „INFLACJI” = BEZ WZROSTU CEN!

    W 1827 roku, Bailiff wyspy, Daniel de Lisle Brock rzekł do zebranego Parlamentu: „Aby powstały inwestycje poprawiające nasz wspólny byt , zdrowie, radość i dobrobyt Stany były zmuszone do emisji 50000 banknotów. Gdybyśmy musieli płacić za ta sumę interesy mało by zostało na nasze potrzeby bieżące i przyszłe”.

    Wkrótce pojawił się na wyspie prywatny Bank Kredytowy zarzucający rynek własnymi banknotami, do tego stopnia, ze Bailiff wyspy, Daniel de Lisle Brock, ograniczył dekretem jego emisje.

    We wrześniu 1936r wygłosił do Stanów wzruszającą przemowę, stwierdzając, między innymi, ze: „Nikt nie może przypisać sobie prawa do wolnej i nieograniczonej emisji prywatnych pieniędzy którym przypisuje, dla własnego zysku, dowolna wartość.”…

    ***
    Przypomne greenbacki, schillingi, bony z ujemnym oprocentowaniem : https://prawda2.info/viewtopic.php?t=18420
    Pisalem o tym juz 2 lata temu: https://marucha.wordpress.com/2014/06/23/zydowska-lichwa-majatki-gojow-naleza-do-zydow/#comment-393811
    ***
    Jak ktos tego nie rozumie, to albo nie jest w stanie pojac albo nie chce pojac.
    Pierwszy punkt jest prosty i bezkonfliktowy, bo tak juz w zyciu jest, natomiast drugi ma opcje: nie chce bo nie, taki uparty chartakter, albo nie chce bo cos innego ma na oku. Ta ostatnia mozliwosc mnie martwi. Co ma na oku?

  63. Maćko said

    W oczekiwaniu na moderacje… troche cytatów:

    „Jeśli większość ludzi wierzy, iż coś jest prawdą, uciekaj od takiej prawdy jak najdalej.”
    „Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.”
    Mark Twain

    „Pieniądze, które trzymasz w portfelu nigdy nie miały, nie mają i nie będą mieć żadnej wartości. Ceny akcji, nieruchomości, surowców to jedynie kwestia ilości pieniądza (prawnego środka płatniczego) w obiegu. Jeżeli jutro Marek wstanie lewą nogą i obniży podaż pieniądza w Polsce o połowę, bezrobocie sięgnie zenitu, akcje firm zaczną lecieć na łeb na szyję, gospodarka się załamie. Jeżeli gdzieś na świecie jakiś kraj jest w kryzysie to tylko dlatego, że marionetka w banku centralnym otrzymała informację o wstrzymaniu wypłaty nowych kredytów. Cała filozofia ekonomii.”
    Matka Polka zacytowala z https://czasprzebudzenia.wordpress.com/3557-2/ którzy zacytowali ze stron, których juz nie ma.

  64. Listwa said

    @ 62 Maćko

    „Nigdzie nie napisalem, cytuje wypowiedz z 53: „że pieniadz to tylko nie warta informacja.”

    – a kto twierdzi że pieniądz to tylko informacja? A kto zamiescił : Pieniądze, które trzymasz w portfelu nigdy nie miały, nie mają i nie będą mieć żadnej wartości (wpis @ 63)

    Z panem dyskusja jest bezcelowa, Pan nie tylko nie wie co to barter, pieniadz, cena, zrównuje istotę pieniądza z informacją, miesza istotę pieniądza z odsetkami i lichwą, posługiwanie się pieniądzem zamienia z posługiwanie się kredytem, to jeszcze robi wszystko żeby się nie dowiedzieć. To nie.

    Na te tematy pan wypisuje swoje bajki.

    Ma pan przekonanie że pan wszystko dobrze wie, to proszę sobie mieć. Co nie zmienia , że wypisuje pan bzdury.
    Nie będe poświęcał czasu żeby panu to wyjaśniać.

    .

  65. Maćko said

    Listwo – bardzo sie ciesze, ze przestanie Pan sie mieszac do tematów na których sie nie zna i których zrozumiec nie potrafi. Tylko Pan szkodzi ludziom wprowadzajac szum i zamet.

  66. Listwa said

    @ 65 Maćko

    Pana opinię juz znam, pieniądz to informacja. Większośc pana pieniędzy nie stanowi wartości

Sorry, the comment form is closed at this time.