Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kawał mokrej roboty

Posted by Marucha w dniu 2016-03-14 (Poniedziałek)

A to dopiero komplikacje, a to ci dopiero zgryzota z tymi całymi „żołnierzami wyklętymi”!

Już się wydawało, że wszystko załatwione; sierżant Śmietański i inni bojownicy o wolność i demokrację rozstrzelali wszystkich skazanych prawomocnie przez niezawisłe sądy, inni zginęli podczas próby ucieczki, albo zostali zgładzeni na gorącym uczynku. Reszta gniła w więzieniach, a jeśli nawet ten i ów został wypuszczony, to przecież czekiści ani na chwilę nie spuszczali ich z oczu, dając na różne sposoby do zrozumienia, że jeden fałszywy ruch i znowu wracają do turmy.

Słowem: „krok w bok, krok w przód, krok w tył – konwój otwiera ogień”. Dzięki temu można było bez przeszkód spreparować prawidłową wersję procesu dziejowego, według którego bojownikom z reakcyjnym podziemiem nie tylko Historia przyznała rację, ale również obdarowała trofeami wydartymi reakcyjnej hydrze. Jak bowiem zauważył poeta, bojownicy o wolność i demokrację „kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą”.

Pierwsze pokolenie jeszcze nie bardzo umiało te możliwości wykorzystać, ale już drugie, które najlepiej personifikował Aleksander Kwaśniewski, używało już życia całą paszczą, nosiło garnitury, mówiło językami, chorowało na wykwintne, filipińskie choroby, a ich małżonki do tego stopnia się wyrobiły towarzysko, że nawet umiały jeść bezę. Nic więc dziwnego, że nowa szlachta szybko dogadała się ze szlachtą jerozolimską, która wprawdzie „z miszpuchy cycełesowatej”, ale nieomylnym tropizmem kieruje się zawsze we właściwą stronę: „Nasi wygrywają! – Jacy „nasi”? – No ci, co wygrywają!”

A poza tym okazało się, że jest do zrobienia interes. Nowa szlachta, w zamian za podtrzymanie „legend”, gotowa jest przekazać szlachcie jerozolimskiej 65 miliardów dolarów, najlepiej w nieruchomościach i w ten sposób podzielić się wpływami nad mniej wartościowym narodem tubylczym.

W tym celu zaczęły aplikować mu tak zwaną „pedagogikę wstydu”, według której zarówno jedna, jak i druga szlachta podjęły trud cywilizowania i modernizowania mniej wartościowych tubylców, którzy w przywiązaniu do swoich przesądów i guseł, stawili nierozumny opór, dopuszczając się w jego trakcie najokropniejszych zbrodni – przede wszystkim – holokaustowania szlachty jerozolimskiej.

Rzecz w tym, że interes, jaki jest do zrobienia, ma taka specyfikę, iż mniej wartościowemu narodowi tubylczemu trzeba przyprawić wizerunek narodu morderców, a właściwie nie tyle narodu, co dzikiej hordy. W tym celu u Jana Tomasza Grossa, w międzyczasie awansowanego do rangi „historyka” i to od razu „światowej sławy”, obstalowano makabryczne seriale, którym urządzono prawdziwy festiwal na całym świecie.

Zachęceni przykładem tak oszołamiającej kariery tubylczy „ludzie chałtury” na wyścigi rzucili się do kręcenia filmów, czy to o „Pokłosiu”, czy to o (GN)Idzie, a za to obsrywanie mniej wartościowego narodu tubylczego obsypywani są nagrodami i pochwałami. Niektórym – jak na przykład młodemu Szczurowi – takie rzeczy uderzają do głowy, więc z małpią zręcznością wspina się na piedestał autorytetu moralnego i z tej wysokości próbuje mniej wartościowy naród tubylczy moralizować.

W sytuacji, gdy tak skomplikowany biznes zaczął kręcić się na pełnych obrotach, nie z tego ni z owego, jak z podziemi wypełzli „żołnierze wyklęci”, a ich pojawienie się zaczęło wzbudzać entuzjastyczne zainteresowanie części młodzieży. Młodzi ludzie nie tylko się z nimi identyfikują, nie tylko otaczają kultem ich pamięć, nie tylko urządzają historyczne rekonstrukcje, ale w dodatku, jakby już nie mieli nic lepszego do roboty, zaczynają dociekać, co to się z nimi stało, kto ich o śmierć przyprawił i dlaczego, a wreszcie – co też dzisiaj robią potomkowie ich katów. Czyż trzeba tłumaczyć, jakie zagrożenie niesie to nie tylko dla znakomicie rozkręconego biznesu, nie tylko dla pedagogiki wstydu, ale również, a może nawet przede wszystkim – dla „legend”, z mitem założycielskim III RP na czele?

Tego nikomu chyba tłumaczyć nie trzeba, toteż nic dziwnego, że na widok „histerii”, jaka wybuchła w związku z obchodami Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w siedzibie żydowskiej gazety dla Polaków przy ul. Czerskiej w Warszawie redakcyjny Judenrat urządził sympozjon z udziałem „maleńkich uczonych” ze wszystkich chederów, żeby wreszcie ustalić, co z tymi całymi „żołnierzami wyklętymi” – czy to „męczennicy wolnej Polski”, czy też – „zdemoralizowane wyrzutki”.

Nietrudno się domyślić, jakie stanowisko jest bliższe gorejącym sercom redakcyjnego Judenratu – ale z drugiej strony mądrość etapu nakazuje, żeby odruchy serca gorejącego nieco powściągać, by przedwcześnie nie dekonspirować się przed mniej wartościowym narodem tubylczym, a zwłaszcza – przed młodzieżą która nie tylko z „wyklętymi” sympatyzuje, ale w dodatku udowodniła, że może boleśnie ugodzić w miękkie podbrzusze nawet samego Adama Michnika.

Lepiej jej tedy otwarcie nie prowokować, bo jeszcze się sprowokuje. Znaczy – nie walczyć z „wyklętymi”, tylko – z „histerią”. A konkretnie – jak to wyjaśnił Seweryn Blumsztajn, u którego szczerość zawsze wyprzedzała i to znacznie wszystkie inne zalety – żeby „zostawić tych żołnierzy”. W ten oto sposób można będzie dyskretnie podtrzymać reputację Jakuba Bermana, Jacka Różańskiego (Józef Goldberg), Romana Romkowskiego (Natan Grynszpan), Hilarego Minca (Henoch Fajersztajn), Romana Zambrowskiego (Krajkieman), Józefa Światły (Izaak Fleischfarb), Anatola Fejgina i innych praworządnych demokratów drobniejszego płazu, którzy wykonali kawał mokrej roboty by mniej wartościowy naród tubylczy ucywilizować i zmodernizować, podczas gdy ci wszyscy „wyklęci” tylko sypali piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów.

I co – i to wszystko miałoby pójść na marne tylko dlatego, że mniej wartościowy naród tubylczy popadł w „histerię”? Histerie przychodzą i odstępują, a efekty pedagogiki wstydu zostaną, zwłaszcza gdy pedagogom pozwoli się działać cierpliwie i metodycznie.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

Komentarzy 11 to “Kawał mokrej roboty”

  1. Dictum said

    Mówili tu niektórzy o akcji propagowania historii żołnierzy niezłomnych, że to temat zastępczy. A jednak nie całkiem. Dobrze, że młode pokolenie jest o tym starannie informowane, bo z upływem lat pomioty z G-na Wyb. wmówią i to np., że w tych szeregach byli dziadowie Michników czy Blumsztajnów i dzielnie walczyli o wolność Polski, tak jak powoli wywraca się historię z obozami koncentracyjnymi, zorganizowanym przez Polaków, bo na polskiej ziemi czy wręcz z rozpoczęciem II wojny przez Polaków, co przecież musiało wywołać zniecierpliwienie poczciwego Hitlera.
    Skoro maturzyści nie wiedzą dokładnie, co to był stan wojenny i dlaczego, ba, nie wiedzą zapytani, ile rok ma dni, to jednak o bohaterach najnowszej historii nigdy za dużo.

  2. anonim said

    To nie jest temat zastępczy tylko oficjalna linia partii której celem jest wykreowanie społeczeństwa wrogiego niedźwiedziowi ze wschodu.
    http://www.rp.pl/Katastrofa-smolenska/303139929-Szef-MON-Smolensk-to-akt-terroryzmu.html
    Jaki procent tych młodych ludzi zafascynowanych Niezłomnymi zainteresuje się zbrodniami niemców litwinów ukraińców na Polakach z 10%?

    Warszawa ma być spalona raz jeszcze…jak na razie wszystko na kursie i ścieżce

  3. Dictum said

    ad. 2
    Trochę w tym racji. No to zachęcać historyków, żeby i o zbrodniach Niemców i ich sojuszników.
    Rzeź wołyńska już się przedarła przez kordony cenzury, a ja – pokolenie powojenne – niewiele o niej nie wiedziałem. Tyle co z nielicznych przekazów tej części bardzo dalekiej rodziny, którą to bezpośrednio mogło dotknąć. Na szczęście w porę uciekli i to – jak mówili – ostrzeżeni przez własnych chłopów ukraińskich, którzy im na dodatek zorganizowali ucieczkę.
    I wśród tamtej dziczy znaleźli się ludzie.

  4. WI42 said

    #2,3 A,D
    „To nie jest temat zastępczy tylko oficjalna linia partii której celem jest wykreowanie społeczeństwa wrogiego niedźwiedziowi ze wschodu.”
    Jeden z celów – bez wątpliwości. Różne tematy służą temu celowi, poczynając od wiadomości…. Celem dalszym i unikalnym dla tej tematyki jest tworzenie podstaw do ideologii bratania się z banderowcami i szaulisami.
    ….Wnioskowanie typu ….”przecież oni walczyli z nkwd tak samo jak i my…. a zbrodnie….. jakoś powoli ich sić wymiecie z pamięci historycnej”….będzie następnym krokiem.

  5. bart_w said

    Panie Dictum, wtedy ich zginęło wiele tysięcy. Najmniej 30 tys, a być może do 50 tys. Ukraińców. Za pomoc, Lachom, za związki rodzinne, albo za sympatie w stosunku do Lachiw.

    Moim znajomym tez pomogli Ukraińcy uciec przed UPą, a moją Babcię z dziećmi uratowali Niemcy (Dziadek uganiał sie w tym czasie z Rommlem pod Tobrukiem).

    Tragiczne, że cała ludność zachodniej Ukrainy podlega aktualnie agresywnej indoktrynacji proneobanderowskiej. Tam rośnie paskudny wrzód który kiedyś trzaśnie.

    Cożem chciał rzec: Odwrotnie. Wśród ludzi znalazła sie dzicz, która rozprzestrzenia się na cały naród, który ma wielkie szanse cały stac sie dziczą.

  6. Dictum said

    ad. 5.
    Bardzo właściwie Pan to ujął. Powinniśmy pamiętać, że dobra na świecie jest znacznie więcej niż zła.

    Zło ma większą siłę przebicia i możnych protektorów.
    Admin

  7. Dictum said

    ad. 6 – Admin
    Możniejszych Protektorów ma dobro.
    I wiemy, że zło ze swoimi protektorami sczeźnie, zginie i przepadnie.
    Ale na razie trzeba nam się z tym złem siłować z pomocą naszych Protektorów.

    Panie Dictum…
    Mniejszość sięgnie po pomoc protektorów dobra.
    Większość nie.
    O tym stoi w Piśmie Świętym.
    Admin

  8. Dictum said

    ad. 7 – Admin
    Ale jednak Anioł w Fatimie nauczał dzieci, jak mają się modlić – O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź WSZYSTKIE dusze do nieba i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

    Bez względu na to, co stoi w Piśmie Świętym, my mamy się modlić o wszystkich.
    I tu dotykamy tej niepojętej dla ludzkiej głowy sprawy. Matka Boska przestrzega, że gniew Boży jest bliski, przekazuje nam nawet szczegóły, co czeka Kościół i ludzkość, a jednocześnie mówi, że człowiek jest władny odwrócić te wyroki.
    Taka szansa! Taka siła dana człowiekowi! Żeby tylko chciał posłuchać…

  9. JO said

    ad.7. Tak Panie Diktum. My musimy sie silowac z pomoca Naszych Protektorow, ktorzy sa najsilniejsi, najmocniejsi…wieczni, niezniszczalni.
    Jedna rzecz musimy tylko zrobic – dokonac wysilku. Az i tylko tyle.
    Obserwujac Przedsoborowy Kosciol, ktory zwyciezal, zaobserwowac mozna jedna rzecz – Ten Kosciol Nauczal jak Gajowka , ale i tez dawal dobry przyklad oraz Rzadzil – Nakazywal – Rozkazywal….
    Obserwujac Bractwo Piusa X i jego strone internetowa…tam jest nauczanie i dobry przyklad dzialania.

    Chcieli bysmy, by wszystkie strony internetowe patriotyczne tak robily:
    1. Nauczalaly, pouczaly..
    2. Dawaly dobry przyklad
    3 Rozkazywaly/nakazywaly…

    Bez tych trzech rzecz na bazie Swietej Tradycji, kazde „silowanie” sie nie jest silowaniem a tuptaniem w miejscu. Strata wieksza badz mniejsza czasu…

  10. Sortabla said

    Módlmy się za największych naszych wrogów, nawet jeśli nie potrafimy im wybaczyć.

    Nie potrafimy i trudno od nas tego wymagać.

  11. Boydar said

    Z moich doświadczeń i przemyśleń wynika, że najbardziej za złe (bez względu na to co nam uczynili) mamy wrogom naszą własną bezsilność. Obnażenie naszej słabości. To bardzo trudno jest wybaczyć komuś, szczególnie, że nie ma jak. Przecież to nie jego (wriga) wina, że daliśmy dupy na własną prośbę. Oczywiście to uogólnienie, i nie ma zastosowania do wszystkich przypadków, ale statystyka jest przygnębiająca.

Sorry, the comment form is closed at this time.