Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Zimowy sen Polski
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
    Boydar o Wolne tematy (53 – …
    Troll Polonii o Otyłość coraz większym problem…
    Birton o Rozstawiamy figury
    jasiek z toronto o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Birton o Rozstawiamy figury
    Troll Polonii o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Kwal o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Troll Polonii o Reagan też próbował zablokować…
    Marcin o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    Jowram o Wolne tematy (53 – …
    prostopopolsku o Ignacy Matuszewski. Oficer, kt…
    Antares o Aktorzy o pedofilii i ofiarach…
    revers o Reagan też próbował zablokować…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Zagłada jeńców radzieckich w trakcie wojny polsko-bolszewickiej. Prawda, czy fałsz?

Posted by Marucha w dniu 2016-04-08 (Piątek)

W ostatnim czasie po raz kolejny odżywa temat zagłady rosyjskich (bolszewickich) jeńców wojennych jacy znaleźli się w polskiej niewoli w trakcie polsko-bolszewickiej.

Niestety pojawiają się opinie (także w Polsce), że zaplanowana eksterminacja tychże ludzi usprawiedliwia masowe morderstwa na polskich jeńcach wojennych do jakich dochodziło w trakcie II Wojny Światowej w Kozielsku, Katyniu i innych miejscach kaźni.

Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla czystek etnicznych, czy ludobójstwa- takich rzeczy nie powinno się uzasadniać, a bezwzględnie potępiać. Zdecydowałem się więc na publikację na łamach Novorossia.Today przedruku artykułu jaki ukazał się na irekw.internetdsl.pl. Zachęcam do lektury i dyskusji.

Dawid Hudziec

*                                  *                                 *

„Niezawisimaja Gazeta” (19.10.00) zamieściła artykuł dra Zbigniewa Karpusa, pt. „Jeńcy zapomnianej wojny“, przedstawiający polski punkt widzenia na problem żołnierzy Armii Czerwonej wziętych do niewoli w latach 1919-21. Publikacja jest następstwem inicjatywy placówki.

Tekst artykułu: – “Konsekwencją każdej wojny jest oprócz licznych ofiar i zniszczeń, również problem jeńców, żołnierzy wziętych do niewoli w czasie walk na frontach. Odnosi się to także do wojny polsko-bolszewickiej lat 1919- 1920.

Przez wiele minionych dziesięcioleci sytuacją jeńców z tej wojny nikt się nie interesował. Zagadnienie to nie było także przedmiotem badań historyków. Dopiero od kilku lat, kiedy to w listopadzie 1990 r. M. Gorbaczow podczas wizyty w Polsce został zmuszony do ujawnienia prawdziwych sprawców zbrodni katyńskiej, los jeńców bolszewickich w obozach w Polsce znalazł się w centrum zainteresowań publicystów i historyków rosyjskich. Na łamach największych dzienników i tygodników rosyjskich, w tym również periodyków naukowych, publikowane są liczne artykuły pod wymownymi tytułami: Na długo przed Katyniem, Strzałkowo – polski Katyń, Tuchola – obóz śmierci, Tragedia polskiej niewoli i wiele tym podobnych.

Autorzy rosyjscy oskarżają w nich stronę polską o eksterminację od 40 do 80 tys. jeńców bolszewickich, którzy w latach 1919 – 1921 przebywali w polskich obozach jenieckich. W ten sposób strona rosyjska stara się usprawiedliwić mord oficerów i policjantów polskich w Katyniu, Twerze i Charkowie w 1940 r.

W oparciu o zachowane polskie archiwalia można dokładnie odtworzyć sytuację jeńców rosyjskich przebywających w Polsce. Warunki ich życia różniły się znacznie od obrazu zagłady przedstawianego obecnie przez autorów rosyjskich. A jak było w rzeczywistości? W pierwszej fazie wojny polsko-bolszewickiej, w 1919 r., walki na froncie nie były zbyt intensywne, stąd też liczba wziętych do niewoli przez stronę polską żołnierzy rosyjskich nie była duża.

W listopadzie 1919 r. w Polsce znajdowało się tylko 7096 jeńców bolszewickich. Przebywali oni, podobnie jak i jeńcy ukraińscy wzięci do niewoli podczas walk o Galicję Wschodnią, w obozach zlokalizowanych w: Strzałkowie (położonym między Słupcą a Wrześnią), Dąbiu pod Krakowem, Pikulicach pod Przemyślem i Wadowicach. Obozów tych Polacy nie budowali specjalnie z myślą o działaniach wojennych prowadzonych na wschodzie. Przejęli je po zaborcach i okupantach, którzy zbudowali je podczas I wojny światowej dla własnych potrzeb.

Oprócz jeńców wojennych w obozach, których liczba wzrastała, przebywali uchodźcy ze wschodu (przynajmniej na okres trwania kwarantanny sanitarnej) oraz osoby internowane na podstawie decyzji władz administracyjnych i wojskowych. Natychmiast po zjawieniu się pierwszych grup jeńców bolszewickich w polskich obozach wybuchały epidemie chorób zakaźnych (tyfusu, czerwonki, cholery, grypy).

Tablica nagrobna na terenie dawnego cmentarza i obozu w Strzałkowie

W 1919 r. szczególnie trudna sytuacja sanitarno-epidemiologiczna wystąpiła w obozie zlokalizowanym w obiektach twierdzy w Brześciu Litewskim. Po kilku miesiącach istnienia obóz ten został zamknięty, a przebywający w nim jeńcy bolszewiccy przeniesieni zostali do innych obozów. Z zachowanych danych wynika, że w obozie w Brześciu zmarło z powodu trudnych warunków sanitarnych i epidemii ponad 1000 jeńców bolszewickich.

W wyniku wysiłków władz polskich, między innymi posłów na Sejm Ustawodawczy, sytuacja we wszystkich obozach w Polsce uległa na początku 1920 r. znacznemu polepszeniu. Walki polsko-sowieckie na Ukrainie rozpoczęte w kwietniu 1920 r., w ramach tzw. „wyprawy kijowskiej”, nie miały wpływu na zwiększenie się liczby jeńców w polskich obozach. W ich wyniku wzięto do niewoli ok. 18 tysięcy żołnierzy rosyjskich, z których tylko niewielu zdążono odtransportować na tyły, na zachód. Większość z nich została odbita przez I Armię Konną dowodzoną przez S. Budionnego.

Dopiero Bitwa Warszawska, w następstwie której do polskiej niewoli (do 10 września 1920 r.) dostało się ok. 50 tysięcy jeńców bolszewickich, radykalnie zmieniła problem jeńców w Polsce. A dalsze walki na wschodzie dostarczały nowych jeńców.

Można przyjąć, że po wstrzymaniu działań wojennych na froncie wschodnim (co nastąpiło 18 października 1920 r.) na terenie Polski przebywało łącznie ok. 110 tysięcy jeńców bolszewickich.

Są to obliczenia tylko teoretyczne, gdyż część jeńców (ok. 25 tysięcy) zaraz po dostaniu się do niewoli lub też po krótkim pobycie w obozach ulegało agitacji i wstępowało do oddziałów wojskowych rosyjskich, kozackich i ukraińskich walczących po polskiej stronie z bolszewikami (armia gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza, 3 armia rosyjska gen. Borysa Peremykina, brygada kozacka esauła Aleksandra Salnikowa, brygada kozacka esauła Wadima Jakowlewa i armia Ukraińskiej Republiki Ludowej).

Nie zawsze jeńcy ci w swych decyzjach kierowali się pobudkami ideowymi. Tak więc jesienią 1920 r. w Polsce było maksymalnie ok. 80-85 tysięcy jeńców rosyjskich. Strona polska nie była przygotowana na zapewnienie takiej liczbie jeńców, w krótkim czasie, odpowiednich warunków lokalowych i sanitarnych. Tym bardziej, że kraj był zniszczony niedawnymi walkami, a nie uzyskano od innych państw pomocy, o którą zwracano się.

Dlatego też, szczególnie na przełomie 1920/1921 r. sytuacja sanitarna, a także i aprowizacyjna w obozach, w których przebywali jeńcy rosyjscy była trudna. Doprowadziło to do ponownego wybuchu epidemii chorób zakaźnych i w konsekwencji do śmierci wielu jeńców. W żadnym wypadku nie ma podstaw do posądzeń władz polskich o celową i zaplanowaną politykę głodzenia czy też eksterminacji jeńców bolszewickich.

Już od lutego 1921 r., sytuacja w obozach, w wyniku dużego wysiłku polskich władz wojskowych, radykalnie się polepszyła. W połowie marca 1921 r. rozpoczęła się długo oczekiwana i odwlekana, bynajmniej nie przez stronę polską, akcja wymiany jeńców między Polską a Rosją Sowiecką. Trwała ona do połowy października 1921 r., w wyniku czego do Rosji odesłano 65.797 jeńców, a do Polski powróciło 26.440 żołnierzy. Oprócz tego pozostało jeszcze w Polsce 965 jeńców bolszewickich, którzy mieli być gwarancją dla władz polskich, że strona sowiecka odeśle wszystkich polskich oficerów wziętych do niewoli.

Na początku 1922 r. grupa ta została wysłana do domów na wschód. W myśl polsko-rosyjskich ustaleń wymiana jeńców była dobrowolna. Z możliwości pozostania w Polsce skorzystało około 1000 jeńców bolszewickich, którzy zadeklarowali swoją decyzję pisemnie. Zostali oni następnie zwolnieni z obozów. Oprócz tego ok. 1000 jeńców bolszewickich: Łotyszy, Niemców, Węgrów, Austriaków wyraziło chęć powrotu do swych ojczyzn.

Tuchola - obóz jeniecki

Tuchola – obóz jeniecki

W wyniku porozumień władz polskich z przedstawicielstwami dyplomatycznymi tych państw zostali oni tam odesłani. Biorąc powyższe dane pod uwagę można stwierdzić, że w niewoli polskiej zmarło maksymalnie 16-18 tysięcy jeńców rosyjskich (ok. 8 tysięcy w obozie w Strzałkowie, ok. 2 tysiące w Tucholi i ok. 6-8 tysięcy w innych obozach) przez cały trzyletni okres pobytu w Polsce. Twierdzenie, że zmarło ich więcej, 60 czy też 100 tysięcy jest zdecydowanie przesadzone i przede wszystkim nie oparte na wiarygodnych, a praktycznie żadnych źródłach.

Sprawa, która wywołuje kontrowersje jeszcze obecnie i jest eksponowana przez historyków i publicystów rosyjskich, dotyczy liczby zmarłych w obozie w Tucholi jeńców bolszewickich. Ten problem został podniesiony już w 1921 r., kiedy to w emigracyjnej prasie rosyjskiej ukazującej się w Warszawie, pisano o Tucholi jako o „obozie śmierci”, w którym zmarło rzekomo 22 tysiące czerwonoarmistów.

Następnie, zarówno niektórzy polscy jak i sowieccy, a obecnie rosyjscy historycy i dziennikarze często się na te rewelacje powołują. Nie zwracali oni i obecnie nie zwracają uwagi na fakt, czy możliwe jest, że tylu jeńców poniosło śmierć przez tak krótki okres pobytu w Tucholi (od końca sierpnia 1920 do połowy października 1921 r.). Tak wysoka śmiertelność (ponad 2 tysiące osób miesięcznie) musiałaby znaleźć potwierdzenie w dokumentacji wojskowej, władz administracyjnych, lokalnej prasie czy też w sprawozdaniach przedstawicieli polskich i międzynarodowych organizacji charytatywnych wizytujących często obóz jeńców w Tucholi.

W swych twierdzeniach historycy ci nie powołują się na żadne wiarygodne materiały archiwalne. A materiały te, choć rozproszone, zachowały się licznie nie tylko w polskich archiwach. Na ich podstawie można jednoznacznie stwierdzić, że w Tucholi w okresie rocznego pobytu zmarło, w zdecydowanej większości na choroby zakaźne, maksymalnie ok. 1950 jeńców bolszewickich. Jest to liczba ponad 10-krotnie mniejsza od poprzednich twierdzeń.

Cmentarze, na których zostali pochowani jeńcy bolszewiccy, zlokalizowane w pobliżu obozów, przez cały okres międzywojenny były otoczone opieką władz polskich. Były one ogrodzone, uporządkowane i ustawiono na nich skromne obeliski.

Zakończenie wymiany jeńców między Polską a Rosją Sowiecką nie doprowadziło do zamknięcia działających w Polsce obozów. Istniały one nadal i przebywali w nich internowani, byli wojskowi sojusznicy Polski z okresu wojny na wschodzie, a mianowicie: Ukraińcy atamana S. Petlury, Rosjanie z formacji gen. B. Peremykina i gen. S. Bułak-Bałachowicza oraz Kozacy z jednostek dowodzonych przez esauła Jakowlewa i Salnikowa.

Szymon Petlura w obozie dla żołnierzy ukraińskich z armii UNR, internowanych w Polsce w l. 1919-24 w Wadowicach. Od lewej: gen. Bazilskyj, gen. Doduł, Symon Petlura, gen. Mychajlo Omelianovycz-Pavlenko, gen. Iwan Omelianovycz-Pavlenko

Duża część żołnierzy tych formacji wywodziła się z jeńców bolszewickich, którzy dobrowolnie wyrazili zgodę na wstąpienie do tych oddziałów. Po niepowodzeniach na froncie i samotnej walce oddziały te przeszły w listopadzie – grudniu 1920 r. na polską stronę frontu i następnie zostały, zgodnie z postanowieniami polsko-sowieckich preliminariów pokojowych podpisanych 12 października 1920 r. w Rydze, rozbrojone i internowane w obozach (było ich około 30 tysięcy żołnierzy wraz z rodzinami). Przebywali w nich do sierpnia 1924 r., kiedy to ostatni obóz dla internowanych został w Polsce zamknięty.

Część z nich, ok. 5000 skorzystała z amnestii władz sowieckich i w 1922 i 1923 r. powrócili do swoich domów. Pozostali otrzymali prawo osiedlenia się w Polsce (na prawach obcokrajowców) lub wyjechali do pracy do Francji, czy też Brazylii. Ci z nich, którzy zdecydowali się na pozostanie w Polsce dali początek, istniejącym jeszcze do dzisiaj, koloniom Rosjan i Ukraińców w niektórych miastach kresów zachodnich II Rzeczypospolitej, jak np. w Poznaniu, Kaliszu, Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu czy też Gdyni.

W okresie międzywojennym grupy te były widoczne w życiu tych miast i dobrze zorganizowane. Byli internowani i jeńcy kultywowali swoje tradycje narodowe oraz religię, wówczas to w miastach Polski zachodniej rozpoczęły działalność między innymi parafie prawosławne.

Po wkroczeniu na te tereny w 1945 r. Armii Czerwonej wielu przedstawicieli tych społeczności zostało aresztowanych i wywiezionych do obozów daleko na Wschód, podobnie jak i liczni Polacy z tych terenów. Ci, co przeżyli, powrócili do rodzin i przybranej ojczyzny.

Kolonie te istnieją do dnia dzisiejszego i świadczą o tym, że emigranci z Rosji znaleźli w Polsce swoją drugą ojczyznę.”

http://novorossia.today

Komentarzy 20 to “Zagłada jeńców radzieckich w trakcie wojny polsko-bolszewickiej. Prawda, czy fałsz?”

  1. Nieważny said

    Dla mnie fałsz. Wszędzie przecież się pisze jaka ta Polska jest wszędzie atakowana, Polska to zawsze ta niewinna.

    A kogo tak ta Polska atakowała? Niech Pan zacznie od Mieszka.
    A potem porówna z Anglią, Francją, Hiszpanią, Niemcami, Szwecją…
    Admin

  2. Ja znam taką historię, że przyjechała do obozu jeńców sowieckich – chyba w Tucholi – komisja szwajcarskiego Czerwonego Krzyża i orzekła, że jeńcy mają Za Małą rację gorącej wody. Gdy przedłożyli ten wniosek Piłsudskiemu to ten Nie Zgodził Się twierdząc, że jest to Racja Niemiecka, którą serwują często ci, co obsługiwali jeńców rosyjskich. W końcu poirytowany powiedział, że zgodzi się jeśli komisja Szwajcarska zrobi taka Inspekcję w sowieckich obozach jenieckich więc Szwajcarzy położyli uszy po sobie i wynieśli się.
    Był Problem, JAKIEJ NARODOWOŚCI BYŁ LENIN ??? Mym zdaniem Lenin, jako familiant Rotszyldów i kominternowiec Ojczyzny nie miał a jeśli Jakąś to Internacjonalną-Masońską, zaś Marksizm traktował jako Narzędzie Utrzymania Imperium, jeśli nie uda się nim ZJEŚĆ CAŁEGO ŚWIATA.
    Znalazł się jednak Ktoś, kto Lenina dobrze znał i oświadczył z przekonaniem, że Lenin był Szwajcarem: ON TAK POKOCHAŁ SZWAJCARIĘ, ŻE SZWAJCAREM ZOSTAŁ. Jednak traktowanie przez Armię Czerwoną jeńców polskich świadczy, że Lenin Szwajcarem NIE BYŁ.
    Nad pięknym Nekerem mieszkałem z wykształconym w Leningradzie Ukraińcem, który mówił mi, że Miał w Rękach Masońską Teczkę Lenina. Wszystkie dokumenty masońskie odnośnie Lenina, w Londynie czy Paryżu, były KUPOWANE przez Ochranę, bo masoneria to Kościół Korupcji.

  3. bemek said

    W Polsce głód był, wiec jak mogło być inaczej…

  4. anonim said

    Wystarczyło by porównać zdjęcia Niemieckich „obozów jenieckich” dla jeńców radzieckich z Polskimi obozami dlań.
    Zabrano by argument jewrejom a i jeszcze wbito by szpilkę w niemiecką dupę.
    Tylko by to nastąpiło najpierw MSZ musiało by być odżydzone…

  5. Watazka said

    Pilsudski to masowy morderca.
    Takim stawiamy pomniki

  6. bemek said

    5. Naprawde Watazka? Z jego przyczyny zniknęli/zginęli Polacy jak gen. Rozwadowski, czy gen. Zagórski.

  7. Janek said

    „Pikulice pod Przemyślem”
    Otóż tak, kiedyś, tak na szybko, chyba ponad dwadzieścia lat, byłem świadkiem procesji grekokatolików ukraińskich na ul. Słowackiego, która wyszła z dawnego Kościoła wojskowego przekazanego Ukraińcom na Cerkwię przez JP II, ze sztandarami, biskupem, popami, delegacjami z UA, na przedzie procesji była niesiona przez dzieci dużych rozmiarów korona cierniowa. Policja zatrzymała ruch samochodowy. Było to „jakieś” wydarzenie, które widziałem po raz pierwszy, byłem z oczywistych powodów ciekaw. Procesja udała się na miejsce na przedmieściach Przemyśla, gdzie, jak się wówczas dowiedziałem, pochowani mieli być zamordowani przez Polaków żołnierze ukraińscy.
    W związku z tym, że moja rodzina nie pochodzi z Przemyśla, postanowiłem zapytać o ten fakt znajomego osiemdziesięcioletniego dziadka, który pochodził, i mieszkał w tej okolicy.
    Dziadek ten potwierdził fakt pobytu jeńców wojennych w obozie w byłych austriackich koszarach wojskowych przy ul. Herbuta. Powiedział, że w wyniku epidemii chorób zakaźnych, furmankami wywożono zmarłych jeńców poza obóz, ok. 2 km, i chowano ich w grobach masowych. Obóz nie był strzeżony, a jeńcy wychodzili z niego, chodzili po okolicznych domach w pobliżu obozu, jak powiedział, niektórzy garnuszkiem i prosili o jakieś jedzenie, i mieszkańcy coś im tam dawali.
    Obecnie miejsce pochówku jeńców wojennych czczone jest przez Ukraińców i Kościół grekokatolicki jako miejsce kaźni na Ukraińcach dokonane rękami Polaków.
    Władze miasta Przemyśla nie są zainteresowane przekazaniem społeczeństwu pełnej wiedzy historycznej w tej spawie i szerzy się fałszywy kult, który obciąża Polaków.
    Może gajowy Marucha, lub ktoś z czytelników, ma większą wiedzę na ten temat, chętnie przeczytam.

    ——
    Co wiem, co znajdę – tym się dzielę…
    Admin

  8. efka said

    Bardzo dużo osób zmarło wtedy z powodu epidemii tyfusu. Biedni żołnierze po jednej i po drugiej stronie cierpieli z powodu chorób związanych z niedożywieniem i biedą, przemęczeniem ciężkimi walkami. Szpitale były przepełnione, a chorzy byli rozlokowywani w różnych miejscach. Opieka lekarska była słaba.

  9. Dziadzius said

    Ja nie wiem jaki rak gryzie nasze Polskie sumienie – ale zawsze i w kazdym wypadku my Polacy [ ale juz jak pokonani pokutnicy na kolanach i we wlosiennicy] bijemy sie w piersi czy jest w tym nasza wina czy nie i czy wypadek jest prawdziwy czy nie . Kiedy nareszcie my jako Narod staniemy na nasze wspolne tylne nogi i powiemy „od**dol sie” – a ze jestesmy pokorni to powiemy „odp**rdol sie -Prosze”

  10. stach said

    A czego Bolszewiki w Polsce szukały ??

    Panie Stachu, prosty żołnierz nie zna się na polityce, tylko wykonuje rozkazy. Jaki tam z niego „bolszewik”…
    A czego szukają polscy żołnierze w Iraku, Afganistanie, Serbii?
    Admin

  11. Adam Ryglowski said

    Dziaduś (7) – nie powiemy ( i o tym obaj wiemy ) ‚
    My za stare ( chociaż to tylko my możemy COŚ zmajstrować ) . Młodym – tym do 60 – ki jeszcze jaja są w kroczu , a nie wiszą w worku (o ile je mają ).
    Przepraszam Panie , Panienki i nieletnią młodzież
    (jest 22.00)

  12. Paweł Marcin said

    Prosiłbym nie cytować tego tępego neopoganina Dawida H.

  13. Czolgista said

    @12
    Czemu nie, jeśli mądrze pisze ?

  14. Chutor said

    Gdzie sa ciala zamordowanych; corpus delicti?

  15. lolek said

    W latach 1918-1920 przetoczyła się przez świat pandemia grypy zwanej hiszpanką, z którą nie potrafiły sobie poradzić dożo bogatsze społeczeństwa. Zmarło wówczas na świecie 500 mln. ludzi.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pandemia_grypy_w_latach_1918%E2%80%931919
    Z wykresu wynika, że paradoksalnie wysoka śmiertelność oprócz małych dzieci czy starców była właśnie u dwudziesto-, trzydziestolatków.

    Zatem śmiertelność w zamkniętych obozach wojennych z młodymi, wydawało by się, że silnymi mężczyznami, nie może dziwić. Brakowało lekarstw, nie było spopielania zwłok jak w obozach II wojny, pewnie brakowało możliwości szybkiego ograniczenia rozprzestrzeniania się chorób na innych, więc osłabieni ludzie padali jak muchy.

    Niestety te dawne epidemie są obracane na użytek cyników od pisania nowej historii o rzekomym celowym sprawstwie Polaków.

  16. MyMys said

    Jakoś nikt nie zastanawia się nad tym jaka była śmiertelność w Armii Czerwonej w tamtym czasie z powodu głodu, chorób i innych czynników, a ze statystyk wynika, że była dużo wyższa niż w polskich obozach jenieckich. Opieka medyczna w A. C. prawie nie istniała. Brutalny rygor, pogarda dla ludzkiego życia, codzienne kary chłosty to był sposób na wymuszenie posłuszeństwa żołnierza. Bombardowani propagandą, Rosjanie myślą, że w w obozach wroga musiało być gorzej. Stąd ta łatwość w manipulacji informacją o śmiertelności żołnierzy radzieckich w obozach jenieckich w Polsce.

  17. Przecław said

    Trochę dziwne, że autor wymienia z nazwiska pięciu dowódców oddziałów rosyjskich, kozackich i ukraińskich walczących przeciw Bolszewii razem z Polakami, mianowicie Peremykina, Bułak-Bałachowicza, Jakowlewa, Salnikowa, Petlurę, a nie wymienia Borysa Sawinkowa, który był najważniejszym z nich. Sawinkow był wiceministrem wojny w rządzie Kiereńskiego. Po śmierci Lenina został podstępem zwabiony do ZSRR, skazany na 10 lat łagru, po czym zamordowany przez GPU w maju 1925.
    Mimo tego uchybienia Hudźcowi należy się duża pochwała za zebranie tych informacji i przedstawienie ich w postaci artykułu. Nie wiem czy istnieje lepszy artykuł w tym zagadnieniu, niewątpliwie powinien był o to zadbać IPN.

  18. michalk said

    ‚Panie Stachu, prosty żołnierz nie zna się na polityce, tylko wykonuje rozkazy. Jaki tam z niego „bolszewik”…
    A czego szukają polscy żołnierze w Iraku, Afganistanie, Serbii?
    Admin’
    Zolniez to prosty czlek wiec na polityce sie nie zna ale chyba warto by bylo by sie prosty czlek nareszczie zacza interesowac tym co sie wokol niego dzieje to bysmy nie mieli takiego syfu jak teraz. Ja Panie admin tez prosty chlop jestem ale wymowek sobie nie znajduje do bycia glupim.

  19. Marucha said

    Re 18:
    Pan chyba nie był w wojsku…
    Jak Pan sobie to wyobraża?
    Szeregowiec Wasia mówi sierżantowi – „Ja wracam do domu, bo nie podoba mi się to, że po zakończeniu wojny Polacy będą pod butem bolszewii w latach 1945-1956”?
    Sierżant drogą służbową przekazuje to majorowi?
    No ludzie…

  20. michalk said

    re 19:
    Napisalen jedynie, ze bycie zwyklym czlekiem, tudziez zwyklym zolniezem nie zwalnia od myslenia. Sami bolszewicy do wladzy by nie doszli gdyby ktos za nich sie nie bil, np.przeciwko Bialym (wiec jednak komus zwykly czlek sluzyc madrzej umial)

Sorry, the comment form is closed at this time.