Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wiemy niemal wszystko: Smoleńsk – kłamstwo i mit

Posted by Marucha w dniu 2016-04-19 (Wtorek)

Z wielką niechęcią zamieszczam jakiekolwiek materiały na temat Smoleńska. Rzygać mi się chce, w szczególności na kretynów porównujących Smoleńsk z Katyniem, na całą świtę maniaka Macierewicza, na całe środowisko „Gazety Polskiej”, na domorosłych śledczych, gdzie paranoja bije się o lepsze z psychopatią.

To jest poziom pacjentów z Tworek. Debil – typowym reprezentantem III RP.

Tym niemniej poniższy artykuł wyróżnia się dużą rzeczowością, obiektywizmem i zarazem stanowi swoiste kompendium wiedzy o największej w dziejach świata katastrofie tego typu – gdy masowo giną czołowi politycy. Powtarzam: największej w dziejach świata, a nie jak piszą dziennikarskie niedorozwoje „jednej z największych w powojennej Polsce”>

Admin

*                    *                  *

Wiemy niemal wszystko

Prof. Paweł Artymowicz, fizyk, o wątpliwościach wokół katastrofy smoleńskiej, których nie ma.

JOANNA PODGÓRSKA: – Polacy może nie wierzą masowo w zamach, choć i takich nie brakuje, ale spora część deklaruje, że w końcu nie wie, co tak naprawdę stało się pod Smoleńskiem. To efekt „naukowych” rewelacji zespołu Macierewicza?

PAWEŁ ARTYMOWICZ: – Na wszystkie teorie i wątpliwości zgłaszane przez zespół sejmowy Macierewicza, który teraz przekształcił się w podkomisję przy MON, są fachowe, na­ukowe odpowiedzi, tylko że oni je ignorują i starają się udo­wodnić, że prawda jest nieznana. Przebieg katastrofy smo­leńskiej jest moim zdaniem najlepiej zbadany, w dziejach lotnictwa, od strony technicznej. Sukces Macierewicza pole­ga na tym, że udało mu się przekonać część opinii, że jest od­wrotnie. Tworzy teorie, które kojarzą mi się z łysenkizmem; pseudonauką. Za sprawą Łysenki Związek Radziecki sam się pozbawił prawdziwej genetyki. Tylko że początkowo była to autopromocja samego Łysenki. Dopiero znacznie później została zaakceptowana przez partię, która przyjęła jego linię jako jedynie słuszną. Z teorią zamachu smoleńskiego jest na odwrót. Inicjatywa wyszła od „komitetu centralnego” partii PiS i za sprawą partii rodziły się i były nagłaśniane pseudonaukowe teorie alternatywne.

Spróbujmy je pokrótce prześledzić. Według zespołu Macierewicza zaczęło się od nieprawdziwych informacji podawanych pilotom przez kontrolerów, którzy dostawali rozkazy z Moskwy, tupolew mimo to odchodził już na drugi krąg, przeleciał nad brzozą, a potem nastąpiła seria eksplozji i samolot rozpadł się w powietrzu.

– Kontrolerzy mogli najwyżej przyczynić się, stworzyć okoliczności sprzyjające katastrofie, ale nie ją spowodować. Nie mogli rozkazywać załodze samolotu kraju NATO. Byłoby to też sprzeczne z cywilnymi przepisami UE. Nie mogli też ani nie powinni zamknąć lotniska.

Kiedy załoga na własne życzenie zaczęła nieprzepisowe podejście do lądowania, powinni byli podać te informacje meteorologiczne, które podali. Spełnili też swe zasadnicze zadanie doprowadzenia samolotu do tzw. minimalnej wysokości zniżania (100 m) w odległości ok. 2,5 km od progu pasa. Dalej miał nastąpić meldunek załogi o zobaczeniu świateł lądowiska lub odej­ściu.

Pilot, nie widząc pasa, zniżył się jednak w dolinie prawie do jego poziomu, zanim podjął nieudaną, spóźnioną próbę awaryjnego odejścia na drugi krąg. Kontrolerowi słusznie zarzuca się spóźnione wydanie ostrzeżenia „Gorizont 101” o niebezpiecznym położeniu samolotu. Był wtedy ok. 70 m nad ziemią zamiast 100 m. Jednak gdyby wówczas piloci wy­konali to polecenie, uniknęliby katastrofy.

Znaczenia tej awa­ryjnej rosyjskiej komendy żaden pilot 36. specpułku wów­czas nie znał, bo szkolenie jej nie obejmowało, a większość nie znała rosyjskiego. Na niedozwolone polskimi przepisami lotnisko wysłano załogę niewyszkoloną, bez faktycznych uprawnień do jedynego legalnego wtedy podejścia na dwie radiolatarnie NDB.

Następny argument to „pancerna brzoza”. Skrzydło potężnego samolotu nie mogło się rozpaść po uderzeniu w drzewo.

– Ta teza opiera się na błędnych obliczeniach prof. Wiesła­wa Biniendy, co zostało rozstrzygnięte w 2014 r. na najwięk­szej konferencji skupiającej polskich inżynierów i specjali­stów lotniczych „Mechanika w Lotnictwie” w Kazimierzu Dolnym. Przypomniałem tam wyniki prac dr. Morki i naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej, którzy znacznie poprawniej niż prof. Binienda rozumieją dzia­łanie programu do symulacji zderzeń. Potrafią dobrać właściwe modele materiałowe i grubości blach tupolewa. Profesor przyjął blachy trzykrotnie grubsze niż w rzeczy­wistym Tu-154. To oraz błędy w sposobie obliczeń dało karykaturalnie fałszywe wyniki przypominające filmy animowane Disneya.

Grupa Morki uzyskała diametralnie różny wynik: skrzydło w zderzeniu z drzewem jest rwane i odłamuje się na pniu. Grupa ta badała zderzenie z przeszkodą niedeformowalną. Ja urealniłem to założenie, badając, jak wyglądało zderzenie z realistyczną brzozą, która ugina się i pęka 6,5 m nad ziemią, tak jak to się stało naprawdę. Dodatkowo niewiele osób zauważyło, że brzoza pęknięta jest także u podstawy. Pień pękł i pochylił się, ale nie prze­wrócił. Konieczność tego stanu rzeczy wynika z moich sy­mulacji. Najpierw poddało się skrzydło i rozdarło na dwie części na masywnym pniu, a potem pod wpływem siły uderzenia pień wygiął się w łuk i pękł na dwóch wysoko­ściach. Szczegółowo badali przełom biegli Prokuratury Wojskowej. Przełamany pień można złożyć z powrotem w jedną całość i zobaczyć, że nie utracił wiele drewna.

Jeśli moje wyniki byłyby niesłuszne, a Biniendy prawdzi­we, to skrzydło musiałoby zniszczyć wielki sektor pnia, co zostało wykluczone. Wszystkie zagadnienia technicz­ne badały duże zespoły specjalistów technicznych, około stu osób. Konsultantów Macierewicza jest mała garstka i nie są dobrymi fachowcami. Nie zdołali przeprowadzić poprawnej symulacji zderzenia ani lotu końcówki skrzy­dła, gdzie też popełnili karykaturalne błędy.

Przekonują jednak, że na pokładzie musiało dojść do eksplozji, bo inaczej wrak nie byłby tak rozdrobnio­ny. Dowodem na wybuch mają być też powyrywane nity, które musiało wypchnąć działające od wewnątrz potężne ciśnienie.

– To zostało dawno wyjaśnione. W czasie katastroficznych odkształceń samolotu nity są ścinane oraz wyrywane. W laboratoriach robi się próby wytrzymałości samolotu i podczas takich doświadczeń trzeba uważać, bo po sali z dużą prędkością latają nity wyskakujące z konstrukcji. Ta kwestia była omawiana na konferencji w Kazimierzu, ale konsultanci Macierewicza tam się nie pojawili, bo boją się konfrontacji ze środowiskiem lotniczo-technicznym.

Jeśli chodzi o jakoby nienaturalne rozdrobnienie wraku, to kłamstwo. Zespół Macierewicza nie ma pojęcia o ba­daniu katastrof lotniczych. Rozdrobnienie było typowe. Wystarczy przeczytać raporty komisji badających podobne wypadki, zwłaszcza gdy samolot spada odwrócony w las, a nie na gładki teren. Znajomi Macierewicza obliczają ja­kąś swoją rzeczywistość i sądzą, że samolot nie może się rozpaść na więcej niż kilka kawałków, robią też dziwaczne porównania do pękających parówek.

Do nonsensu, że „jeśli są odłamki, to musiały być wybuchy”, dr inż. Szuladziński doszedł w istocie przed zrobieniem obliczeń. Aby tak twier­dzić, trzeba nie znać fizyki i nie widzieć z bliska żadnej katastrofy, nawet kolejowej czy samochodowej. Spytałem prof. Jacka Rońdę, ile raportów z realnych wypadków prze­czytał. Okazało się, że żadnego.

Eksperci Macierewicza przekonują też, że po uderzeniu ciężkiego samolotu w miękką glebę powinien powstać krater, a go nie było.

– Nie było i być nie powinno. To rozpaczliwy pomysł wzię­ty z portalu internetowego, podchwycony przez ludzi ta­kich jak inżynier Glen Jorgensen uczestniczący w pracach podkomisji Macierewicza. Formułując nieistniejący pa­radoks, pomylił przyspieszenie z siłą.

Inżynier powinien umieć oszacować, jak głęboki krater powstanie przy zna­nych parametrach podmokłego gruntu i uderzenia. I tu nie potrafiono nic poprawnie obliczyć. Ja zrobiłem to dwie­ma różnymi metodami. Jedna to oszacowanie naprężeń w uderzanym gruncie. Na podstawie prędkości zderzenia, masy samolotu i pola powierzchni kontaktu oszacowałem, że w najbardziej nawet sprzyjających warunkach, kiedy cała energia uderzenia przechodzi w deformację gruntu, zagłębienie będzie płytsze niż 30 cm; realistycznie być może 10 cm.

Druga metoda oparta była na fizyce powsta­wania kraterów, jaką w astrofizyce obserwuje się na ciałach takich jak Księżyc czy Ziemia, gdy uderzają w nią meteo­ryty. Według tej metody wgłębienie powinno mieć około 12 cm, czyli jak w pierwszej metodzie.

Katastrofa lotnicza to chaos. Jedne kawałki wraku nie zostawiają widocznego zagłębienia, a inne potrafią wbić się na metr głębokości. Krateru jednak nie ma. Specjalistom Macierewicza pole­cam podręcznik fizyki.

To, że nadal nie mamy w Polsce wraku, ma znaczenie?

– Oczywiście, nie można zbadać katastrofy bez wraku, ale wrak jest. Nie zniknął. Nie zagubił się jak malezyjski boeing w oceanie. Polska komisja i prokuratorzy zawsze mieli do niego dostęp. Była zgoda na wszystkie badania, jakie polska strona chciała wykonać.

Ale wraku nie odtworzono dokładnie z fragmentów.

– Pieczołowite odtwarzanie samolotu to fotogeniczny mit, propagowany przez telewizyjne programy o katastrofach. Rekonstrukcję robi się w przypadkach, gdy przyczyna lub przebieg katastrofy są nieznane. W przypadku Lockerbie, gdzie Boeing 747 rozpadł się na dużej wysokości, trzeba było odkryć, jak przeprowadzono akt terrorystyczny. Zre­konstruowano tylko tę część kadłuba, w której były ślady wybuchu. Po zebraniu wystarczających dowodów wyklu­czających, tak jak w Smoleńsku, zarówno eksplozje, jak i terroryzm, nie robi się standardowo całościowej rekon­strukcji.

Wypadek smoleński jest bardzo prosty do ana­lizy, gdyż pozostawił nietypowo dużo dowodów, śladów w terenie i w bardzo licznych rejestratorach. Przyczyną był fatalny ludzki błąd, na którym zaważyło m.in. niewy­starczające wyszkolenie załogi.

Ostatnio Antoni Macierewicz mówił, że 250 świadków widziało dym unoszący się z silników i odpadające jeszcze w powietrzu części tupolewa.

– Nie wiem, skąd u niego taka fantazja. Z zeznań świad­ków, którzy byli przepytywani nawet przez „niepokor­nych” dziennikarzy, wynika, że nikt nie widział rozpadu samolotu w powietrzu, poza urwaniem końcówki skrzydła. Mówiono o ogniu wydobywającym się z silników. Tupolew kosił gałęzie drzew, niektóre wpadały do silników, były mielone i spalane. Wtedy rzeczywiście obserwuje się dym, a nawet kilkumetrowy płomień. Nie ma w tym nic dziwnego.

Najnowszy wątek to nieprzebadana wada fabryczna w tym typie samolotów.

– Macierewicz nie ma szczęścia, sugerując, że silnik mógł mieć ukrytą wadę. Badania silników były robione szczegól­nie wnikliwie przez śledczych. W Polsce zdarzyły się dwie duże katastrofy Iłów 62 z podobnymi silnikami. W 1980 r. samolot Kościuszko spadł w Kabatach, a badania płk. An­toniego Milkiewicza wykazały, że przyczyną była ukryta wada materiałowa wału silnika. Rosjanie nie chcieli przyjąć tej wersji, ale płk Milkiewicz nie ustępował. Został usunięty ze swego stanowiska, ale Rosjanie uznali w końcu prawdę. To jeden z najlepszych na świecie specjalistów zajmujących się awariami tego typu silników. To on obecnie stoi na czele zespołu biegłych Prokuratury Wojskowej.

Trudno znaleźć ko­goś o większych kompetencjach, a jak widzimy, o silnikach wypowiada się historyk z wykształcenia Antoni Maciere­wicz. Zapisy detektorów są zupełnie jasne. Silniki pracowały do końca, nie spowodowały katastrofy.

Część biegłych rozpoznała głos gen. Andrzeja Błasika w kokpicie. Dla Macierewicza takie stwierdzenia to „zaprzaństwo”. Jak to było?

– Ktoś był w kokpicie przed lądowaniem, kiedy załodze nie powinien nikt prze­szkadzać. Było parę początkowych wersji stenogramu rozmów i frazy przypisywa­no różnym ludziom. Nagrania ścieżki mi­krofonowej rekordera dźwięku zrobione przed 2012 r. były niewyraźne. Prokurato­rzy doszli do wniosku, że należy spróbo­wać poprawić techniczną jakość nagrania poprzez dziewięciokrotnie większą częstość próbkowania i dużo bardziej zaawansowane, specjalne algorytmy ob­róbki cyfrowej. To się udało w 2014 r.

Następny etap to spi­sywanie stenogramu. I tu wyniki odsłuchów różnych ekspertów mogą się między sobą nadal różnić. Nagrania w wielu miejscach są ciągle zaszumione i niewyraźne. Nie będzie jednej, pewnej i niezmiennej wersji. Stenogramy zależą od metodologii i od liczby odsłuchujących osób. Zrobiono je najlepiej, jak się dało. Uznano, że ze znacz­nym prawdopodobieństwem to właśnie gen. Błasik był w kokpicie. Pewność identyfikacji nie jest jednak i nigdy nie będzie stuprocentowa.

Podnoszony jest argument, że nie mamy oryginałów czarnych skrzynek.

– A jak będziemy już mieli oryginały, to będziemy twierdzić, że są sfałszowane? Jeśli odrzucimy wszystko, czego dotykała ręka Rosjan, jako podejrzane, to faktycznie nie zakończymy nigdy śledztwa i o to może niektórym chodzi. Odrzucać do­wody zebrane w Rosji proponuje dr Kazimierz Nowaczyk, niezwiązany z lotnictwem ani aerodynamiką zastępca prze­wodniczącego podkomisji smoleńskiej. To śmieszne.

Dowo­dy należy weryfikować, nie odrzucać. I to było robione. Przy zbieraniu dowodów byli obecni także przedstawiciele polscy. Było pięć czarnych skrzynek wyprodukowanych w Polsce, Rosji i USA. Ich zawartości się ze sobą zgadzają. Producenci przeanalizowali dane z rejestratorów i zaświadczyli, że nie zostały nieodwracalnie uszkodzone ani sfałszowane.

Ostat­nio autentyczność taśmy z zapisem dźwięku i jej zgodność z zapisem rozmów pilotów z kontrolerami lotów została jeszcze raz potwierdzona, m.in. dzięki wykryciu w nagraniu nieznanych uprzednio zakłóceń od lamp pozycyjnych tupolewa. Ekipie Macierewicza zostają już tylko rozpaczliwe próby podważania wszystkiego. Czekam, kiedy zaczną mó­wić, że Rosjanie podmienili wrak.

Jak rozumieć to, co działo się w ostatniej fazie lotu? Na nagraniu słyszymy komendę „odchodzimy”, jednak samolot zamiast się wznosić, dalej zniża lot, a załoga spokojnie kontynuuje odliczanie odległości od ziemi, jakby to jej nie dziwiło.

– To szokujące. Wszyscy piloci, z którymi rozmawiałem, mówili, że słuchając tego nagrania, byli zbulwersowani. W tle słychać alarmy o zbliżaniu się do ziemi najwyższego stopnia. Jeśli pilot nie zareaguje, samolot za kilka sekund uderzy w ziemię. Reakcja nie następuje. Złamawszy mini­malną wysokość zniżania, dowódca nie podrywa samolo­tu, nie wydaje też rozkazu odejścia. Przez ponad siedem sekund ważą się losy 96 ludzi, gdy tupolew stromo zniża się nad doliną. Nie reaguje także na przypomnienie drugie­go pilota, owo „Odchodzimy…?”, na wysokości 75-80 m nad ziemią.

Drugi pilot, widząc to, powinien był przejąć w tym momencie stery. Może się przecież zdarzyć, że pierwszy pilot zasłabnie. Po to wprowadzono system bezpieczeń­stwa regulujący zarządzanie zasobami załogi w kabinie. Piloci go nie zastosowali. Gdy wyszli z chmur i zobaczyli ziemię, zrobili, co mogli, by poderwać sa­molot, ale było już za późno.

Cały ten lot jest szokujący, a końcówka szczególnie. Dlatego przy analizie wypadku praco­wali także psycholodzy. Laikowi ciężko sobie wyobrazić, jak złożonym zadaniem jest wylądowanie takim samolotem. Za­łoga była niewystarczająco wyszkolona, a mjr Arkadiusz Protasiuk, który był naj­bardziej doświadczony, przyjął na siebie zbyt wiele obowiązków. Był tak zajęty i zestresowany, że przestał wydawać ko­mendy. Wydaje mi się, że już tylko realizo­wał zamiar, by zejść tak nisko, aż zobaczy ziemię, i wtedy zadecydować, czy lądować, czy odejść. Ale to było niewykonalne. Samolot był skazany na katastrofę, jeszcze gdy był w chmurze, na kilkaset metrów i wiele se­kund przed uderzeniem w brzozę.

Ma pan jakiekolwiek wątpliwości, co się stało pod Smoleńskiem?

– Miałem wątpliwości, kto zdecydował o lądowaniu. Zna­my wcześniejsze rozmowy, że pierwszy pasażer jeszcze nie zdecydował, co robić, i do końca zostało to w zawie­szeniu. Nigdy nie będziemy tego wiedzieć na pewno, ale dziś, gdy odczytano lepsze technicznie nagrania z kokpitu, skłaniam się ku przypuszczeniu, że była to decyzja pilo­ta, bo nie słychać polecenia „lądujcie” ani „lećcie na inne lotnisko”. Działał pod wielką presją zadania wylądowa­nia, które chciał dobrze wykonać. Nie będąc odpowied­nio wyszkolony na symulatorze, nie wiedział, że cel ten był nieosiągalny.

Rok temu Macierewicz stwierdził wprost: to był zamach, winny jest Putin. Wówczas był opozycyjnym politykiem. Teraz jako minister mówił o „akcie terroru”. Ale potem zaczął się z tego wycofywać. Uda się PiS z tego zamachu wykpić?

– Zwolennicy partii wodzowskiej PiS przełkną każdą wol­tę wodzów bez refleksji, tak jak zrobili to w kwestii ko­nieczności włączenia do badania katastrofy zachodnich komisji lotniczych. PiS żądał tego przez sześć lat i nagle się wycofał po zdobyciu władzy. Jeśli w ogóle PiS będzie czymkolwiek ograniczany w swych fantazjach smoleń­skich, to przez struktury polityczne państw zachodnich.

Reakcje rosyjskie nie stanowią ograniczenia dla Pis i vice versa. Ich interesy w przeciąganiu śledztw smoleń­skich są zbieżne. Rosja już zaczęła oficjalnie reagować na ekscesy Macierewicza, robiąc z niego i z Polski paria­sa. Jeżeli podkomisja Macierewicza zechce kontynuować oszustwa, to powstanie międzynarodowej, zachodniej komisji po ich odejściu będzie po prostu koniecznością. Powinniśmy tego żądać, by wisiała nad głową Macierewi­cza jak miecz Damoklesa.

Źródło: 
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1656670,1,prof-artymowicz-o-rewelacjach-zespolu-antoniego-macierewicza.read

*                    *                  *

Smoleńsk: kłamstwo i mit

Wiara w zamach w Smoleńsku, która początkowo wydawała się szaleństwem garstki radykałów, staje się, przez dojście PiS do władzy, religią państwową.

Grzegorz Rzeczkowski

Wydawało się, że musi być inaczej. Że rozmiary tragedii i jej wyjątkowość rozmyją podziały, że strata bez prece­densu połączy wszystkich – bez wzglę­du na polityczne sympatie i życiorysy. W sposób jeśli nie trwały, to przynaj­mniej długotrwały. Groby miały pojednać – nie tylko samych Polaków, ale także Polaków i Rosjan. Z ust czołowych polity­ków i publicystów tuż po katastrofie smoleńskiej padały na­wet słowa o żałobie, która będzie pożegnaniem z 200 latami „niezbyt szczęśliwej historii Polski”.

Poszło inaczej. Czyli jak zawsze. Zamiast katharsis i pojed­nania mamy podziały tak głębokie, jak nigdy w ostatnich 25 la­tach. Opadły wszystkie skrupuły.

Okazało się, że można nazywać katastrofę komunikacyjną „zamachem”, znaleźć „dowody” na wybuchy na pokładzie, wi­dzieć wśród „sprawców” polskiego premiera, wśród „pomoc­ników” – prezydenta, a rząd nazywać „sowieckim”. Ci, którzy z taką wizją się nie zgadzają, przynależą do „przemysłu pogar­dy” z mianem „ruskich pachołków”. „Polegli” zostali przez nich „zdradzeni o świcie”. Irracjonalne? Ale skuteczne.

Sondaże pokazują dobitnie, że orędownicy teorii zamacho­wej tak mocno namieszali ludziom w głowach, że mimo pracy komisji Jerzego Millera, zespołu Macieja Laska i prokuratury ponad 50 proc. Polaków nadal uważa, że przyczyny katastrofy nie zostały wyjaśnione (sondaż CBOS z kwietnia 2015 r.).

I choć zdecydowana większość (74 proc. w sondażu Millward Brown dla „Faktów” TVN) nie wierzy tzw. parlamentarnemu zespo­łowi Antoniego Macierewicza, który „ustalił”, że na pokładzie tupolewa doszło nawet nie do jednego, ale do „serii” wybu­chów, to większości (53 proc.) nie przekonały również ustalenia państwowych śledczych wykluczające zamach. Od kilku lat od­setek tych, którzy wskazują na tę przyczynę tragedii z 10 kwiet­nia, jest mniej więcej podobny – to około jednej czwartej do­rosłych Polaków; kolejne kilkanaście procent woli odpowiedź „nie wiem”.

Po raz pierwszy rocznicę katastrofy smoleńskiej będziemy obchodzić pod rządami partii, która odrzuciła ustalenia pań­stwowej komisji, złożonej z wybitnych i kompletnie niepartyj­nych ekspertów i, forsując całkowicie kłamliwy obraz tragedii nakreślony przez amatorów, zbudowała mit o zamachu w Smo­leńsku. Jak to było możliwe?

Święci męczennicy

Wrażenie, że dokonuje się wielkie narodowe oczyszczenie i po­jednanie, żywe było tylko w pierwszych dniach po katastrofie. Zgrzytnęło już 13 kwietnia, gdy okazało się, że Maria i Lech Kaczyń­scy zostaną pochowani na Wawelu. Zaskoczeni, moralnie zaszantażowani przeciwnicy polityczni braci Kaczyńskich przywoływali rozmaite argumenty nie wprost, zwłaszcza ten, że prezydencka para nie była związana z Krakowem, bardziej z Warszawą, więc lepszym miejscem byłaby warszawska katedra, gdzie spoczywają prezydenci i premierzy II RP

Pomysł, który powstał w gronie polityków PiS, zrealizował me­tropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. W ten sposób wypełnił bardzo ważną rolę w budowaniu nowej wiary-stworzył jej pierw­szego i najważniejszego męczennika: prezydenta Kaczyńskiego. Kardynał argumentował, że prezydent „zginął po bohatersku”, więc powinien spocząć obok marszałka Piłsudskiego, „razem z tymi, którzy się zasłużyli dla dobra naszej ojczyzny”.

Gdy kilka­set osób, skrzykniętych na Facebooku, protestowało pod krakow­ską kurią przeciwko pogrzebowi na Wawelu, związany z prawicą satyryk Jan Pietrzak ogłosił, że widocznie „nie wszyscy czują się Polakami”, tak „jak żałośni obrońcy polskich królów przed pol­skim prezydentem”.

Wzywając metropolitę do wycofania decyzji o wawelskiej lokalizacji pochówku, Andrzej Wajda i Krystyna Za­chwatowicz trafnie przewidzieli to, co niebawem miało się wyda­rzyć: „decyzja ta (…) może spowodować najgłębsze od odzyskania niepodległości w 1989 r. podziały polskiego społeczeństwa”.

Polskie demony obudziły się szybko, karmiąc się mieszaniną po­dejrzliwości, resentymentu, nieufności wobec własnego państwa i wciąż żywej wrogości do Rosji. A symboliczne skojarzenia same się nasuwały: katastrofa smoleńska wydarzyła się tam, na nieludz­kiej ziemi rosyjskiej, w dodatku właściwie w tym samym lesie, gdzie 70 lat wcześniej NKWD rozstrzelało tysiące polskich oficerów.

Więc już w pierwszych dniach po katastrofie w wielu głowach zaczęła kiełkować myśl, że to przecież niemożliwe, żeby prezydent prawie 40-milionowego państwa oraz 95 towarzyszących mu osób, w tym najważniejsi politycy i dowódcy armii, zginęli ot tak, w wypadku komunikacyjnym, którego przyczyną była brawura i złe wyszko­lenie pilotów oraz kontrolerów.

Teorie spiskowe zaczęły się pojawiać już w pierwszych godzi­nach po katastrofie. Obok tak kompletnie irracjonalnych, jak ta, że pasażerowie zostali otruci na pokładzie, a za sterami usiadł pilot kamikadze (dowód – w relacjach z miejsca katastrofy nie było wi­dać ciał), najczęściej wspominano o planowanym zamachu.

Już wtedy sformułowano hipotezę sztucznej mgły, rozpylanej przy użyciu helu przez rosyjski samolot, spekulowano o zablokowa­nych sterach, rosyjskim sabotażu, do którego miałoby dojść kilka miesięcy wcześniej podczas remontu tupolewa w Rosji, dobija­nych strzałami rannych (jeszcze niedawno mówił o tym Antoni Macierewicz), którzy przeżyli zderzenie z ziemią.

Aby zatrzeć śla­dy Rosjanie mieli nawet zamienić czarne skrzynki i rozegrać nas piarowo. Wiadomo – udając żal i celebrując żałobę, chcieli oddalić od siebie podejrzenia…

Spontanicznie, pod wpływem zrozumiałych emocji wygłaszane głupstwa wkrótce zaczęły się zlewać w jedną polityczną narrację, zarządzaną przez Prawo i Sprawiedliwość. Podczas prezydenckiej kampanii Jarosław Kaczyński jeszcze unikał bardzo jednoznacz­nych oskarżeń, ale tuż po przegranych wyborach tama puściła. Katastrofa zaczęła być przetwarzana na ideologię.

Wiodąca rola przypadła tu człowiekowi do zadań specjalnych Antoniemu Macierewiczowi i jego zespołowi parlamentarnemu powołane­mu w lipcu 2010 r. To ten zespół krok po kroku „ustalił”, że kata­strofę spowodowała „seria wybuchów” na pokładzie lądującego w Smoleńsku Tu-154M. Zapraszani przez obecnego szefa MON na tzw. konferencje smoleńskie naukowcy wszystkich specjalno­ści, tylko nie od badania katastrof lotniczych, prezentowali różne „dowody” na zamach – m.in. pamiętne eksplodujące parówki czy zgniatane puszki po piwie.

Kreowaniu wiary w spisek i deprecjonowaniu ludzi związanych z ówczesną władzą towarzyszyło kreowanie mitu Lecha Kaczyń­skiego i jego jedynego prawowitego dziedzica – Jarosława. PiS wykreował Lecha Kaczyńskiego na politycznego giganta, męża stanu, który poległ w służbie ojczyzny, wysłany na śmierć do Rosji przez własny rząd. Im bardziej rósł mit i legenda prezydenta, tym bardziej nie mógł on zginąć w zwykłej katastrofie. Dlatego rosła też wizja zamachu.

Prorocy gazetopolscy

Wiara, jeśli ma być żywa, musi mieć swych wyznawców i proroków-głosicieli. Wirus zamachowy zaczął się namnażać i rozprzestrzeniać dzięki publicyście Janowi Pospieszalskiemu i reżyserce Ewie Stankiewicz, którzy jeszcze przed pogrzebem prezydenckiej pary zjawili się wśród zgromadzonych przed Pa­łacem Prezydenckim.

Przeglądając prasowe relacje z tamtego czasu, można natknąć się na taki fragment korespondencji „Frankfurter Allgemeine Zeitung” dotyczący metod stosowa­nych przez Pospieszalskiego: „Nie stawiał pytań, ale czynił aluzje i niedopowiedzenia. Natychmiast został zrozumiany i znalazł wielu, którzy dopowiadali do końca jego aluzje. (…) To, że możliwość zamachu nie była poważnie brana pod uwagę ze strony polityków i większości mediów, uznawano za do­wód, iż próbuje się coś ukryć”.

Krakowskie Przedmieście z miejsca narodowej żałoby i zadumy przekształciłoby się w miejsce spotkań zwolenników najbardziej kosmicznych teorii spiskowych oraz przeciwników PO i Bronisława Komorowskiego, który jako marszałek Sejmu przejął wykonywanie obowiązków głowy państwa, a po lipcowych wyborach został pre­zydentem. Obóz pisowski uznał Komorowskiego za uzurpatora.

Symbolem pogłębiającego się pęknięcia był konflikt o krzyż ustawiony przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim. Wsparta przez PiS pięciomiesięczna „obrona” krzyża stała się kolejnym z mitów założycielskich nowej wiary i tematem na­stępnej produkcji tandemu Stankiewicz-Pospieszalski: doku­mentu „Krzyż”. Wyświetlony m.in. przez TVP pokazywał, jak rząd i jego zwolennicy, dążąc do przeniesienia krzyża, w rze­czywistości sondują, „jak daleko można się posunąć w niszcze­niu podstaw naszej cywilizacji”.

Do medialnej ofensywy szybko dołączyli dziennikarze propisowskich mediów, w czym długo przodowała „Gazeta Polska”. Dziennikarze gazetopolscy już miesiąc po katastrofie orzekli, że „był zamach”, a samolot raz miała zniszczyć bomba paliwowo-próżniowa, innym razem zakłócenia systemu GPS.

We wrze­śniu 2011 r. „Gazeta Polska Codziennie”, która należy do jednej ze spółek związanych z PiS, opublikowała „10 dowodów na zamach w Smoleńsku”, ilustrując artykuł okładkowym zdjęciem eksplo­dującego tupolewa. Na finiszu kampanii parlamentarnej ogłosiła już bez cienia wątpliwości: „Prezydent został zamordowany”.

W lepieniu zamachowego mitu „Gaze­ta Polska” osiągnęła swoiste mistrzostwo. Na każdy argument ze strony ekspertów komisji Millera natychmiast znajdowano kilka, które miały je podważyć. Ale kul­minacją ofensywy tzw. dziennikarzy nie­pokornych był artykuł Cezarego Gmyza w „Rzeczpospolitej”, który jesienią 2012 r. ogłosił, że na wraku tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny.

Mimo stanow­czego i wielokrotnego dementi prokuratury, tłumaczącej, że to ślady wysokoenergetycz­nych cząsteczek, które nie muszą być ślada­mi materiałów wybuchowych, i że podobne znaleziono na drugim tupolewie stojącym na lotnisku w Mińsku Mazowieckim, Gmyz nie tylko nigdy tego nie sprostował, lecz teorię twórczo rozwinął w tygodniku „Do Rzeczy”, dodając do listy materiałów wybuchowych rzekomo wykrytych na poszyciu Tu- 154M heksogen i oktogen.

Głosząc najbardziej nawet absurdalne teorie o przyczynach katastrofy, ich rzecznicy wykorzystali nie tylko to, że badanie takich katastrof jest niezwykle skomplikowane i długotrwałe, a przez to trudne do wytłumaczenia laikom. PiS i smoleńscy wyznawcy długo tkali mit o zamachu w Smoleńsku bez jakiej­kolwiek reakcji ze strony rządu, który po ogłoszeniu raportu Millera w lipcu 2011 r. uznał swoją rolę za skończoną i przekazał niejako pałeczkę prokuraturze. Ta z kolei tylko pogłębiała spe­kulacje, skąpo informując o postępach w śledztwie, a gdy już zabierała głos, potrafiła – jak w kwietniu 2014 r. – ogłosić, że tezy o zamachu nie można wykluczyć, choć wybuchu na pewno nie było.

Gdy więc jesienią 2013 r. premier Tusk wreszcie powołał tzw. zespół Laska, który miał walczyć z teoriami spiskowymi, ton tzw. smoleńskiej narracji był już dawno ustalony.

Tak ogromnego potencjału emocji nie można było nie za­gospodarować politycznie. Nie po raz pierwszy Jarosław Ka­czyński postanowił wskoczyć na falę, która miała go ponieść ku władzy. Tym razem nie tylko politycznej, ale także duchowej, w roli obrońcy polskiej tradycji, a nawet – w kontekście sporu o krzyż – wiary katolickiej.

Tuż po przegranych wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyń­ski narzekał jeszcze na „Gazetę Polską”, że zbyt agresywną publi­cystyką smoleńską zniweczyła jego szanse na zastąpienie brata w Pałacu Prezydenckim. Ale już we wrześniu stwierdził, że „poli­tycznie i moralnie” za katastrofę odpowiadają „Tusk i Komorow­ski”.

Hamulce puściły po publikacji Gmyza. Prezes potwierdził, że „nastąpił wybuch”, i jasno zakomunikował, że „zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia, każdy, kto miał cokolwiek z tym wspólnego, powinien ponieść tego konsekwencje”. W ten sposób nie pozostawił już żadnych wątpliwości, jaki jest kanon smoleń­skiej wiary, spajającej najbardziej zaangażowany elektorat PiS. To ta grupa pozwoliła partii przetrwać kolejne porażki wyborcze, była też fundamentem wyborczego zwycięstwa 2015 r.

Fakty będą się zacierać

Teraz wiara smoleńska umacniana będzie już nie tylko podczas miesięcznic, które od niedawna odbywają się z wojskową asystą, nie tylko podczas odsłaniania przez Kaczyńskiego kolejnych tablic ku czci „poległych” na kolejnych katedrach i kościołach. Wzmacnia ją podkomisja powołana przez ministra Macierewi­cza i funkcjonująca w ramach resortu obrony. Powołana zresztą w jego stylu – czyli metodą faktów dokonanych, mimo wątpliwo­ści prawnych, czy w ogóle będzie legalna.

W jej składzie znaleźli się tzw. eksperci zespołu Macierewicza, ale zabrakło specjalistów od badania katastrof samolotowych. Formalnie nowe badanie nie może unieważnić wyników poprzedniego, ale faktycznie, a zwłaszcza politycznie i medialnie, tak właśnie będzie.

Badanie tego typu katastrof traktowane jest przez prawo mię­dzynarodowe jako wewnętrzna sprawa krajów, których dotyczy – w tym przypadku Polski i Rosji. Ustalenia komisji badających przyczyny wypadków nie są zatwierdzane ani nawet formalnie odnotowywane przez żadną instytucję mię­dzynarodową. Nie ma też żadnej procedury odwoławczej.

Dlatego domniemania podkomisji, na­głaśniane przez cały pisowski aparat PR, ostatecznie przysłonią to, co ustalił zespół Millera. Tym bardziej że cały jego dorobek został usunięty z oficjalnych stron rządo­wych. Dawnych członków państwowej ko­misji badania wypadków lotniczych martwi także groźba anulowania zaleceń z raportu końcowego. Wszystkie, czyli 42, dotyczyły poprawy bezpieczeństwa lotów w lotnictwie wojskowym.

– Tak jak zrelatywizowano konstytucję i wyroki TK, tak samo można zrelatywizować to, co napisała nasza komisja – mówi Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i jeden z członków zespołu Millera. – Ale jeśli podkomisja wyda jakieś zalecenia profilaktyczne, które będą wdrażane w wojsku, mogą one przynieść szkodliwy efekt dla bezpieczeństwa lotów. Bo jakie mogą być te zalecenia, skoro przyczyną katastrofy nie były błędy w szkoleniu pilotów, zaniedbania w nadzorze nad specpułkiem i zła organizacja lotów VIP, tylko zamach?

Na razie Antoni Macierewicz złagodził swoje stanowisko, przemilczając teorię wybuchową na rzecz tez o awarii silników. Wszystko, co zrobią – on, jego komisja i nowy zespół prokuratorów powołanych przez Zbigniewa Ziobrę do wskazania winnych – bę­dzie służyło „wygumkowaniu” dotychczasowych ustaleń.

Zapew­ne trudno będzie oficjalnie obronić absurdalną tezę o zamachu, ale podkomisja będzie wytwarzać „sztuczną mgłę”, która spowije smoleńską katastrofę. Będzie się mówiło, że poszlaki są oczywi­ste, ale dowody zostały zniszczone; że przecież wiadomo, kto stoi za tą zbrodnią, ale „ze względów międzynarodowych” nie możemy powiedzieć, że Rosja i przewodniczący Rady Europejskiej – Tusk. ltd., itp. Mamy to już nieźle przećwiczone.

A gdy fakty i interpretacje będą się mieszać i zacierać, coraz trudniej będzie ostatecznie obalić hodowane od lat smoleńskie kłamstwo o zamachu. Zapew­ne zostanie z nami na zawsze.

Źródło:
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1656668,1,katastrofa-smolenska-zacieranie-faktow.read

http://pis-da.blogspot.se

Komentarzy 128 to “Wiemy niemal wszystko: Smoleńsk – kłamstwo i mit”

  1. AlexSailor said

    „Przebieg katastrofy smo­leńskiej jest moim zdaniem najlepiej zbadany, w dziejach lotnictwa, od strony technicznej. ”

    W zasadzie czytanie wynurzeń tego idioty, to strata czasu.
    Zakładam poziom podobny do Maciarewicza.
    Tam nawet nikt nawet szczątków nie zebrał dokładnie, nie mówiąc o zamianach ciał w trumnach i do dziś nie udostępnionym wraku, a wszystkim okraszonym przeróżnymi samobójstwami i wypadkami śmiertelnymi osób mających styczność ze sprawą.
    Niezależnie od powyższego, to co robi Maciarewicz, to PIC na wodę i fotomontaż.

    Szkoda tylko, że Rosjanie sami się wrabiają tworząc wrażenie, że są w sprawę zamieszani, podczas, gdy na pewno znają sprawców, ewentualnie mają dowody na wypadek.

  2. anonim said

    Anodina bez powodu na zapad nie uciekła…w końcu to w jej zakładach remontowano „Tutkę” a i raczej w Rosji tak samo jak wszędzie niema jednego ośrodka władzy tylko są rywalizujące grupy…stąd np duża ilość zejść wśród rosyjskiej generalicji służb wszelakich.
    Dla mojego misia jest jasne że jeśli był to zamach to sprokurowany przez MŻ a jeśli wypadek to jest przez tego MŻ cynicznie wykorzystywany. Tak w jednym przypadku jak i w drugim chodzi o to by zniszczyć Rosję jako kraj a nie pojedynczych ludzi za to odpowiedzialnych.

  3. Bernard Korzeniewicz said

    Ano właśnie,
    taktycznie dla Putina udział w maskirowce pod nazwą „Smoleńska 2010” wyglądał atrakcyjnie ,ale teraz odbija się polityczną czkawką.
    Szkoda, bo tak popierałbym Rosję nie w 90% ale w 95% 😦

  4. Marucha said

    Re 1:
    Ów „idiota” argumentuje swoją wypowiedź w sposób trochę bardziej szczegółowy i techniczny, niż Pan.

    Sam, niezadługo po katastrofie, napisałem w gajówce artykuł – pozbawiony oczywiście technikaliów – w którym zawarłem konkluzje w zasadzie identyczne z konkluzjami autora. Nie mogę go chwilowo odszukać wśród ponad 17000 innych artykułów, ale o ile go pamiętam – nic bym w nim nie zmienił.

    PS. Odszukałem: https://marucha.wordpress.com/2011/01/28/moja-prywatna-wersja-katastrofy-smolenskiej/

  5. Marucha said

    Re 2:
    Czy Anodina „uciekła”? Przed kim i dlaczego?

  6. Boydar said

    Tarasiewicz powiedział – „wszystkie drogi prowadzą do Niemiec”. Nie, żebym „jasnowidzom” wierzył w ich „jasnowidzenia” ale to nie znaczy że nie wiedzą co mówią. Wiedza, wiedzą. I wiedzą dlaczego mówią, a konkretnie „po co”.

    .https://www.youtube.com/watch?v=INbyuaER3n4

  7. Zbigniew Kozioł said

    Wow! To jest dobre. 😉
    Pochwalę się – autor był moim kolegą na studiach. W pamięci mi pozostało wspólne przygotowywanie się do egzaminu z elektrodynamiki klasycznej. Był zdolny i pracowity. Jeszcze jako student napisał pracę naukową. Cóż za biografia! https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Artymowicz

  8. czosnkowy niedźwiedź said

    W tym temacie i w wielu innych nam prawdy znac nie jest i nie będzie dane. Przede wszystkim mocno wątpliwa jest rzetelnośc dostępnych publikacji bo przeciez nie informacji w temacie. Może nasze wnuki otrzymają informacje bardziej zblizone do prawdy, ale z perspektywy dwóch pokoleń i tak nie uwierzą, albo oleją. Sa bardzo nieliczni ci, którzy wiedzą jak to było i jest wielka rzesza tych którzy nie znaja przebiegu zdarzeń i to jesteśmy my. Zatem szkoda energii na dywagacje i lanie pustosłowia w tej materii. Wszelkie dyskusje są efektem tej intrygi, dokładnie zaplanowanym przez jej kreatorów, albo tych, którzy wykorzystują wypadek dla swoich socjopolitycznych socjopatycznych celów. Jedyna rozsądna rola jaka nam moze tu przypasc to funkcja spektatorów. To oni sie powinni zacietrzewiać ku naszej rozrywce, a nie odwrotnie.

    Ot i tyle, co Czosnkowy Niedźwiedź (domorosły śledczy) ma w tej sprawie do powiedzenia, czyli z ewidentnych względów nic konkretnego.

  9. NICK said

    Słuszna uwaga Niedźwiedziu. (8).
    Dryfujemy na własne życzenie.

  10. Grom said

    Dlaczego tyle „samobójstw” wokół tej katastrofy jeśli wszystko to rzeczywiście tylko nieszczęśliwy wypadek ?
    Można powątpiewać w oficjalną wersją z PISem nie mają nic wspólnego.

    Może dlatego, że prawda (niekompetencja i bałagan przyczyną katastrofy) była niewygodna dla PIS, kreującego nowych bohaterów?
    Admin

  11. Glock said

    Najwiekszym zamachem na POLSKIE Sa nasze pseudo =jelity postokraglo stolowe.I nasza naiwna wiara w zydowski zachod.Ze nas postawi na nogi (gospodarczo)?I obroni.
    POLACY OBUDZCIE SIE.

  12. anucha said

    Byłem czytelnikiem „Gazety Polskiej” przez kilka pierwszych numerów. Pełen nadziei leciałem do kiosku obok po jeszcze ciepły numer jak się okazało tego szmatławca. Od samego początku coś mi nie pasowało w profilu tego pisma.. Po kilku numerach okazało się, że we wszystkich artykułach , Rosja i jej obywatele są przedstawiani jako zło i przyczyna naszych nieszczęść.
    żydowskie ku.wy myślą .że mogą wciskać taki kit i zwalić wszystkie swoje zbrodnie na naszym i rosyjskim narodzie na Rosjan.

  13. Boydar said

    Niech Anucha nie rozpacza, dziesięciu milionom Matka Boska w klapie nie przeszkadzała. Errare jeżum est.

  14. chudy byk said

    http://wpolityce.pl/smolensk/289249-jurgen-roth-sa-rozne-wskazowki-ktore-rzeczywiscie-przemawiaja-za-tym-ze-to-byl-zamach-komisja-millera-je-zignorowala-dlaczego-nasz-wywiad

  15. Zerohero said

    @2, Anonim

    Anodina zwiała, bo interesy korupcyjne zaczęły się jej psuć (zmarł wysoko postawiony kochanek). Wiązanie tego ze Smoleńskiem jest bezpodstawne. Oto jej kochanek

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jewgienij_Primakow

    „Urodził się w Kijowie jako jako Jewgienij Finkelstein[1]. Ojcem był Ukrainiec, o którym niewiele wiadomo. Matka Anna Jakowlewna Primakowa, rosyjska Żydówka”

    …i tak Żydzi z PIS z kochanicy żydoukraińca pasożytującego na Rosjanach zrobili przedstawicielkę rosyjskiego imperializmu. Poziom nagięć, nadinterpretacji, przekłamań itd. pozwala udowodnić cokolwiek się chce. Oczywiście pod warunkiem, że bajki sprzedajemy ignorantom zbyt leniwym by uzyć choćby Googla i Wikipedii, a taki jest szeroki elektorat, w tym PIS.

    @Alex Sailor

    „Tam nawet nikt nawet szczątków nie zebrał dokładnie, nie mówiąc o zamianach ciał w trumnach”

    kiedyś dopuszczałem taką mozliwość, ale teraz już wiem, że sekta smolenska nagminnie „blefuje” czyli łże. Oni na chama potrafią powiedzieć, że czegoś nie było albo odwrotnie – że coś miało miejsce (choć nie miało).

    Czy np. idiotyzmem jest demaskowanie oszukańczych symulacji Biniendy? Moim zdaniem idiotyzmem jest ich obrona. Sam Pan sprawia wrażenie bycia idiotą. Bez urazy 🙂

  16. anonim said

    Zerohero, Marucha
    Czy ja robię z Anodiny jakiegoś Goldfingera? To jest nikt.
    Najdokładniej to co chciałem powiedzieć wyrażę tym obrazkiem…

    Chodziło mi o to że te przysięgi Lecha odnośnie Israel są o kant d potłuc bo tutaj gra idzie o Rosję a Polska jest tylko droga do celu….Lechu nie wyczaił bazy
    (Choć nie zdziwił bym się gdyby żył)
    I dlatego Jarosław nic Kundlowi nie zrobi bo tak samo wierność Israel przysięga i z radością wzniesie się „ponad podziały” dla „wyższego celu” jakim jest Rosja.
    A Rosja nic nie może….odda wrak znajdą trotyl nie odda znaczy że trotyl ukrywa 🙂

  17. Bernard Korzeniewicz said

    Admin z postu #10
    Taaaa? Admin poważnie?

  18. NICK said

    Czy ktoś mi powie, choćby na podstawie dowodów z wrażeń własnych, że ta katastrofa miała tam miejsce? Tam pod Smoleńskiem. 10 kwietnia 2010.

  19. Marucha said

    Re 17:
    Wolno innym snuć psychodeliczne teorie, to czemu nie mnie?

  20. Marucha said

    Re 18:
    Nie, nie byłem tam.
    A Ziemia jest wklęsła.

  21. AniaK said

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,19936011,pis-nie-liczy-sie-z-rodzinami-smolenskimi-ekshumacje-mam.html

    wizjinerka

    „PiS nie liczy się z rodzinami smoleńskimi.”

    „Może nie do końca. PiS nie liczy się z garstką rodzin katastrofy smoleńskiej, z pozostałymi świetnie się rozumie co widać słychać i czuć. Interesy, kariery…..”

    „Bardzo mocno współczuję garstce rodzin katastrofy smoleńskiej których bliscy planowo czy przypadkowo brali udział w tym tragicznym locie i rany po utracie kochanych osób nie mogą zostać zagojone przez rzeszę pozostałych członków rodzin tej katastrofy którzy zrobili sobie albo biznes, albo karierę na śmierci swoich bliskich.”

  22. Maćko said

    A jak wytlumaczyc pospiech i pewnosc siebie Piesku i Bulu zaraz po wydaarzeniu?

  23. Minus said

    Z faktu, że Macierewicz jest taki, czy owaki, nie wynika, że to była katastrofa lotnicza. „Tym niemniej poniższy artykuł wyróżnia się dużą rzeczowością, obiektywizmem i zarazem stanowi swoiste kompendium wiedzy o największej w dziejach świata katastrofie tego typu” czytam drugi raz i nie bardzo wyłapuję, w których fragmentach mianowicie?

  24. Watazka said

    Ja tak mysle, ze o tej katastrofie w ogole nic nie wiemy. Bo ciagle wpatrujemy sie w brzoze.
    Byc moze przyczyna katastrofy lezy na poczatku lotu a nie na koncu.
    Ja mam dziwne wrazenie ze obie partie polityczne w Polsce cos probuja przed nami ukryc, mianowicie: kto, na jakiej podstawie i za czyje pieniadze sprowadzil do Polski debila Biniende, ktorego prasa uparcie nazywa profesorem? „Ekspert” przybyl tajemniczo do Polski i tajemniczo odlecial. Z walizka?
    Bo ja rozumiem, ze totumfacki Macierewicz, jak zajdzie potrzeba, to zostanie mianowany szefem badan jadrowych (nie mylic z jajami) polskiego instytutu termojadrowego (nie mylic z jajami).

  25. Boydar said

    Owszem, obie, ale z diametralnie różnych przyczyn. Moim zdaniem, oczywiście.

  26. jamek said

    WYPOWIEDŹ Z NETU ZARAZ PO …

    OTO PRAWDZIWA “PRZYCZYNA KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ”. POLAKU, PRZECZYTAJ TO!

    Czy użytkownicy portalu Onet.pl w ogóle wiedzą, że to polskie MSZ z Sikorskim na czele, zapraszało prezydenta Kaczyńskiego na OFICJALNE uroczystości katyńskie, które zostały uzgodnione, jak co roku, na 10 kwietnia? I że wszystko uzgodniono zanim Putin w ogóle puścił parę z gęby i zaprosił Tuska na… 7-go kwietnia?
    Zatem michnikowszczyzna i TVN jak zwykle łgali, jakoby to Lech Kaczyński “wpychał się na siłę” i obniżał rangę spotkania Tuska z Putinem.
    Czy użytkownicy portalu Onet.pl w ogóle wiedzą, że prezydent Kaczyński zanim Putin wyszedł z propozycją do Tuska, wyraził zgodę, że będzie przewodniczył OFICJALNEJ WIZYCIE I OFICJALNEJ DELEGACJI, w której widział także Tuska?
    źródło:
    http://wiadomosci.onet.pl/2136671,11,item.html
    i http://tnij.org/zaproszenie_gp
    A teraz pytanie dla inteligentnych: Dlaczego Tusk przyjął zaproszenie Putina na osobne uroczystości, a jego kancelaria wspólnie z kancelarią Putina uzgodniła ich datę na o trzy dni wcześniejszą niż oficjalne polskie obchody?
    Centrum Informacyjne Rządu: “Datę spotkania Premierów RP i FR w Katyniu/Smoleńsku na 7 kwietnia ustaliły w trybie roboczym kancelarie Szefów obu rządów”.
    Dlaczego Tusk wdał się w gierkę z Putinem kosztem Polski, zamiast zaprosić Putina do wzięcia udziału w oficjalnych, zaplanowanych już polskich uroczystościach odbywających się jak co roku 10 kwietnia?
    W skrócie: Putin znając termin wizyty oficjalnej delegacji Polski z prezydentem na czele, zaprasza Tuska na 7 IV na tzw oficjalne – wg Putina – obchody, a Tusk przyjmuje zaproszenie. W efekcie tych przepychanek ranga wizyty Prezydenta została zredukowana do wycieczki, a spadkobierca oprawców został gospodarzem oficjalnych uroczystości w Katyniu.
    A teraz “OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ” DLA KAŻDEGO W MIARĘ ROZGARNIĘTEGO DOROSŁEGO CZŁOWIEKA: Putin rozegrał Tuska jak dziecko. Było to dziecinnie proste, ponieważ dwa lata temu pozbyto się z dyplomacji “dyplomatołków”… i teraz stery dzierżą tam same tuzy PO-lityki zagranicznej z Radkiem Sikorskim na czele i Bartoszewskim jako specem od wszystkiego (szczególnie od nekrofilii PO-litycznej). Nikt z owych tytanów intelektu oczywistej gry Putina Polską nie zauważył. Albo, co gorsza, zauważył ale mu to było na rękę, bo im gorzej dla Kaczyńskiego, tym lepiej dla Tuska… Nawet jeśli tak naprawdę gorzej dla Polski, a lepiej tylko dla Putina.
    Putin i jego otoczenie z KGB to, niestety, wytrawni szachiści, natomiast Tusk do spółki z Sikorskim i Komorowskim to zwykli podwórkowi warcabiści, więc kto kogo ma rozgrywać?
    Każdy kto ma chociaż odrobinę oleju w głowie, niezależnie jaka opcję polityczną popiera i każdy, kto wiedzę czerpie nie tylko z TVN i Gazety Wybiórczej, musiał widzieć, że jest to ewidentna gra Putina. “DIVIDE ET IMPERA” – dziel i rządź, stara rzymska zasada i Tusk od razu “nie wie, co się dzieje”, albo wie, ale polską rację stanu ma w… głębokim poważaniu. A wraz z nim klakierzy z Komorowskim, Sikorskim i krypto-nekro-coś tam Bartoszewskim.
    To jest główna przyczyna katastrofy i choćby Tusk resztę życia sterczał przed mapą z “zieloną wyspą” i lansował się na współczesnego Chrystusa Europy Środkowej, to pozostanie tylko cudakiem, który obściskuje się z Putinem nad trumną prezydenta Kaczyńskiego. Nie będę zniżał się do PO-ziomu Palikota i nie napiszę, że “ma krew na rękach”, ale zwracam uwagę, że Tusk palcem nie kiwnął, żeby Polacy przejęli, czy choćby współuczestniczyli w śledztwie i pracach komisji badających okoliczności katastrofy, tylko ochoczo wraz z Komorowskim uwiesza się u kremlowskiej klamki, błagając o jakieś ochłapy.
    Czytaj dalej…
    Dlaczego Tusk umywa ręce w kwestii rzetelnego wyjaśnienia katastrofy?
    To polscy śledczy i prokuratorzy powinni badać okoliczności tragedii i przeprowadzać własne postępowanie prokuratorskie. To Polacy powinni przesłuchiwać okoliczną ludność i samodzielnie zbierać materiały dowodowe, wychodzić z inicjatywą w postępowaniu, a nie tylko wisieć u klamki putinowskich popleczników.
    Zgodnie z nieszczęsną “konwencją chicagowską” – na którą powołuje się strona rosyjska – była taka możliwość, ale TUSK MUSIAŁ WYARTYKUŁOWAĆ CHĘĆ PRZEJĘCIA ŚLEDZTWA, ALBO CHOCIAŻ WSPÓŁUCZESTNICTWA STRONY POLSKIEJ. Ale on tylko był w stanie paść w ramiona Putina i pozować do obiektywów.
    Przekazanie śledztwa stronie polskiej nie byłoby żadnym ewenementem w skali świata, ani nawet naszego podwórka. W zeszłym roku Polska umożliwiła pełne śledztwo prokuratorom białoruskim, gdy na pokazach rozbił się JEDEN SAMOLOT MYŚLIWSKI Z DWOMA PILOTAMI (!), a nie 96-cio osobowa delegacja z prezydentem na czele. W zeszłym roku Rosja domagała się przekazania śledztwa od Białorusi, gdy na jej terenie rozbiła się CYWILNA AWIONETKA (!) i UZYSKAŁA TAKĄ ZGODĘ. Kilkanaście dni temu rozbił się izraelski śmigłowiec w Rumunii. Na wiadomość o katastrofie śmigłowca premier Benjamin Netanjahu wysłał do Rumunii elitarną jednostkę ratunkową (około setka komandosów) z zadaniem odnalezienia ciał, sprowadzenia ich do Izraela i zabezpieczenia elektroniki i systemów nawigacyjnych z rozbitej maszyny tak, by nie wpadły w niepowołane ręce, a rząd uzgodnił z władzami Rumunii WSPÓLNE (!) śledztwo.
    Można? – Można… o ile ma się do siebie i swojego kraju szacunek!
    A co zrobił Tusk…? Pozował do kamer w uścisku z Putinem nad trumną prezydenta Kaczyńskiego, zamiast wykonać konkretne posunięcia.
    Tusk i Komorowski przestali reprezentować Naród polski i polską rację stanu, sprowadzili Polskę do roli szmaty, pozbawili nas honoru i odarli Naród z godności!!!
    Czy Trybunał Stanu nie powinien zbadać skandalicznych zaniechań Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego i Klicha (ministra odpowiedzialnego przynajmniej politycznie za katastrofę)? Czy jest w naszym kraju jeszcze jakaś instytucja, która nie została opanowana przez PO-słusznych wykonawców PO-leceń Tuska i spółki? Szczerze wątpię, ale chcę mieć nadzieję, że Polacy w końcu oprzytomnieją, że Polacy otrząsną się z marazmu i wezmą odpowiedzialność za SWOJE państwo. Bo Polska nie jest własnością ani Mira, ani Rycha, ani kolesi z PO, ani żadnej innej “grupy trzymającej władzę”. Dziś PO zawłaszczyła sobie Polskę i kpi z Polaków. Palikot to tylko jaskrawa ikona tej sytuacji.

    artefakt

  27. Watazka said

    Jamek
    Dobrze zarlo ale z glodu zdechlo.

    Przede wszystkim caly ten dlugawy wywod nie tlumaczy przyczyn katastrofy.
    Rozpatruje tylko kto powinien prowadzic sledztwo. Za sledztwo odpowiada kraj na terenie ktorego zdarzyla sie katastrofa. Co nie znaczy, ze wszyscy sie stosuja. ALe katastrofa w Lockerbie nie byla rozpatrywana w Londynie. Ani katastrofa rosyjskiego samolotu w Indonezji czy w Egipcie nie byly rozpatrywane w Moskwie.

    A po drugie: taka mala subtelnosc: Putin byl wtedy premierem a Miedwiediew prezydentem
    Na calym swiecie od lat obowiazuje zasada, ze prezydent zaprasza prezydenta a premier -premiera.
    Putin w czasie wizyty w Polsce zaprosil Tuska (nie mogl Kaczora) na obchody do Katynia. Uzgodnili date w Polsce.
    Chodzi przeciez o to, ze Katyn nie lezy w Polsce tylko w Rosji.
    Z kim ustalal wizyte w Katyniu Lech Kaczynski? Z Szakaszwilim?
    Kaczynskiego mogl zaprosic tylko Miedwiediew. Czy zaprosil?

    Powtarzam: Katyn jest w Rosji – nie w Polsce. Tak sie dzieje na calym swiecie, ze zaden prezydent jednego panstwa nie wpada na kawe do drugiego bez zaproszenia. A to byly wazne uroczystosci panstwowe.

    Tak naprawde to nie rozumiem tego wciagania Putina na sile w polski konflikt PO i PiS-u. Obie te partie tak sie nienawidza, ze dawno zatracily poczucie odpowiedzialnosci wobec wyborcow.
    Ja nie cierpie ani PO ani PiSu. Komorowski jest takim samym durniem i zdrajca jak Duda, ktory bierze udzial w obradach OBCEGO parlamentu na polskiej ziemi. Juz chocby za to samo powinien dostac po tej glupiej mordzie.
    Obie te partie juz dawno sie nie sprawdzily a jednak tworza duopolizm w Polsce. Zadna inna partia ( a tez przewaznie jednokomorkowce) nia ma zadnych szans na wygranie wyborow.

  28. Halszka said

    @26
    Pan Jamek przytacza brednie, niestety.

    „W skrócie: Putin znając termin wizyty oficjalnej delegacji Polski z prezydentem na czele…”

    Aby była wizyta prezydenta w jakimkolwiek kraju, do tego oficjalna, ten prezydent musi tam być zaproszony przez prezydenta tego drugiego kraju. To elementarz. Sam Lech Kaczyński mógł zapraszać co najwyżej do swego samolotu. Nie mógł zapraszać nikogo do Smoleńska, który jak wiadomo leży w Rosji. Nie mógł wyrażać chęci przewodniczenia oficjalnej delegacji, skoro sam nie był zaproszony i o takie zaproszenie nawet się nie ubiegał.

    A dlaczego nie był zaproszony?

    Faktycznie wiemy niewiele, a trzeba by się cofnąć do roku 2008. Znana jest historia lotu do Tbilisi, kiedy pilot kpt. Pietruczuk nie zgodził się lecieć bez żadnych uzgodnień w rejon Gruzji, gdzie trwały działania wojenne. I zapewne uratował życie 4 prezydentów, zarabiając przy okazji z ust L.K. na epitet „tchórza”.

    Natomiast prawdziwą zagadką jest dla mnie, PO CO Lech Kaczyński leciał wtedy do Gruzji? I czy on sam wiedział, po co? Kto mu podsunął pomysł tej misji, z polskiego punktu widzenia kompletnie bezsensownej, a potencjalnie samobójczej? I kto skutecznie podsunął ten sam pomysł prezydentom republik bałtyckich, którzy towarzyszyli mu w samolocie? Bo sam prezydent Lech K. nie mógł mieć na nich chyba aż takiego wpływu…Wiadomo, że po przybyciu na wiecu w Tbilisi wołał on, że „przyjechaliśmy tu walczyć” (a prezydent Francji Sarkozy, występując z ramienia UE, tego samego dnia nie podejmował walki, tylko wynegocjował z Rosją zawieszenie broni)

  29. Kronikarz said

    Czy Pan Marucha nie zauważył, że Artymowicz uprawia tu zwykłą polemikę – nic mi obecnie nie daje takie podejście do tematu, bo prowadzi to do popychanki, gdyż czas już na zajęcie się faktami. Najwyższy czas.

    ——
    Nie sposób jest zabrać głos w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, aby nie być zmuszony do polemizowania – czyli mozolnego odgarniania zwał gnoju dezinformacyjnego, jaki naniosła przez lata agentura i pożyteczni idioci.
    Admin

  30. NICK said

    Uprawia, Kronikarzu. Prawda.

    Faktami zaś się nie zajmiemy. Nie znamy.
    Wróć: (8,9,18).

  31. Wimar said

    Re Admin (komentarz wstępny, dyskusja ).

    Być może narażę się Panu, ale proszę posłuchać.

    1. Już samo Pańskie oświadczenie, że „żygać mi się chce” jest „ ich” sukcesem. Permanentne mataczenie w tej sprawie i teorie science fiction, właśnie taki ma przynieść efekt u przeciętnego obywatela (leminga) a przecież Pan do takich się nie zalicza.
    2. Pisze Pan, „o kretynach porównujących Smoleńsk do Katynia”. Czytam i nie wierzę, ze Pan to mówi. Cały „Katyń” oraz „Mord warszawski” to eksterminacja polskich elit zaplanowana i przeprowadzona prze to samo „jądro ciemności”. Co do porównywania to proszę sobie przypomnieć lata propagandy powojennej zarówno tej ze wschodu jak i zachodu co do niemieckiego sprawstwa tej zbrodni mimo ewidentnych dowodów międzynarodowej komisji ekshumacyjnej. To samo mamy obecnie. Mimo, ze nikt nie stara się dociec jak ci ludzie dotarli na lotnisko, jak przebiegały odprawy, wylot, dlaczego tu i tam padł monitoring a nawet co się działo z prezydentem L. Kaczyńskim w dniach 8-10 kwietnia cała propaganda z lewa i prawa bębni jedynie o jakiejś „katastrofie smoleńskiej” !!!. Pan wie kto jest „zabójcą od początku” i „ojcem kłamstwa” i kto mu służy – resztę proszę sobie dośpiewać.
    3. Prawda o katastrofie i śmierci 96 osób w Smoleńsku jest porównywalna do tej ,że trzecia wieża WT7 zawaliła się ze: strachu/śmiechu/ wstydu-niepotrzebne skreślić, bo sam Pan wie, że żaden samolot w nią nie uderzył.

    Mimo odruchów wymiotnych proszę przeczytać przynajmniej to : http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=8999&Itemid=100 ; http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17841&Itemid=100 (autor też prof. fizyk)

    Co do artykułu prof. P. Artymowicza – mam mieszane uczucia. Cyt: „artykuł wyróżnia się dużą rzeczowością, obiektywizmem i zarazem stanowi swoiste kompendium wiedzy o największej w dziejach świata katastrofie tego typu – gdy masowo giną czołowi politycy” . No dobrze , ale dodam do tego miodu odrobinę dziegciu mimo, ze jak Pan twierdzi [ Ów „idiota” argumentuje swoją wypowiedź w sposób trochę bardziej szczegółowy i techniczny,].

    1. Rozważania, co się działo z samolotem miedzy 100 a 70m, twierdzenia ze piloci nie znali rosyjskiego lub ze polecieli na nieznane lotnisko mija się z prawdą. A gdzie latali 7 i 9 kwietnia ???
    2. Pan profesor zaprzecza symulacjom prof. W. Bimiendy lecz sam pisze, że to skrzydło powinno się urwać. Niech i tak będzie, ale Pan profesor powinien wiedzieć ,że w takim razie nie powinna się złamać brzoza!. Wystarczy wziąć dwie zapałki i zderzyć je ze sobą pod kątem 90 st. Jeśli w wyniku tego prostego eksperymentu uda się komukolwiek złamać dwie zapałki jednocześnie sam ufunduje nagrodę Nobla ( w dziedzinie perpetum mobile )
    3. „Najpierw poddało się skrzydło i rozdarło na dwie części na masywnym pniu, a potem pod wpływem siły uderzenia pień wygiął się w łuk i pękł na dwóch wysoko¬ściach.” – na zasadzie bezwładności ??? I zasada dynamiki Newtona ??? … i na dodatek upadł prostopadle do kierunku lotu ??? No, ale skoro badali to biegli z prokuratury wojskowej …. cóż, Roma locuta—causa finita!
    4. Gdzie są teraz ci fachowcy którzy stwierdzili, ze po oderwaniu 5 mb skrzydła i ścięciu brzozy na wysokości ok. 5 m samolot wykonał „podziemną” beczkę przez pozostałe 14 m skrzydła, upadł na dach i…wsie pagibli,wmiestie, a kamera Wiśniewskiego nikogo nie zarejestrowała.
    5. Cyt: „Zespół Macierewicza nie ma pojęcia o ba¬daniu katastrof lotniczych. Rozdrobnienie było typowe…” Jest wiele udokumentowanych przypadków awaryjnego lądowania Tu-154 w ekstremalnych warunkach, w których pasażerowie nie odnieśli poważnych obrażeń: Krasnojarsk, Irkuck, Nowosybirsk, Surgut, Petersburg – to przykłady tylko w z roku 2002
    6. Kolejny cytat: „Na podstawie prędkości zderzenia, masy samolotu i pola powierzchni kontaktu oszacowałem, że w najbardziej nawet sprzyjających warunkach, kiedy cała energia uderzenia przechodzi w deformację gruntu, zagłębienie będzie płytsze niż 30 cm; realistycznie być może 10 cm.”(sic!) Panie profesorze- proponuje obliczyć pęd samolotu przed zderzeniem z ziemią: p = m x v czyli 90 000 kg x 100 m/s co daje 9 000 000 kg x m/s !!! lub energię kinetyczną E=0,5mv2 co daje 45 MJ . Nadal twierdzi Pan ze takie „cóś” zrobi dołek zaledwie o głębokości zaledwie 10 cm!!! . Niech Pan nie rozśmiesza gimnazjalistów.
    7. Kolejny: „Oczywiście, nie można zbadać katastrofy bez wraku, ale wrak jest. Nie zniknął” –a widział Pan kokpit tego samolotu z niepowtarzalną aparatura pokładową będącą niczym linie papilarne?
    8. „Przyczyną był fatalny ludzki błąd, na którym zaważyło m.in. niewystarczające wyszkolenie załogi.” No to już wiemy z jakiego klucza ćwierka nasz gagatek. I Pan Gajowy to kupił ???

    Podsumowując , największym minusem rozważań Pana prof. P. Artymowicza jest to, że tak jak inni ( Miller, MAK, ZP ) grzebie się na śmietnisku smoleńskim, co oczywiście nikogo do niczego nie doprowadzi- zwłaszcza do Prawdy. To co opowiada nie trzyma się faktów, ale ponieważ mamy „rok miłosierdzia” nie będę małostkowy w krytyce.

  32. @31 (Pan Wimar)

    Uwaga o tym, co Marucha (ale przecie i sami nabieramy się łatwo, powszechnie), że nie da się pojąć, jest tylko częściowo prawdziwa. Prawda w tym, że tego chcą. Nawet ma to sens: ówczesna ekipa rządząca bardzo chciała, aby wprowadzić zamęt. Zamach możliwy, prawdopodobny, ale ze strony polskich stron. Acz też nie bardzo wierzę. A duuupy swoje trzeba chronić, bo jak tu wytłumaczyć tak wiele nieudolności organizacyjnych, pakowanie tylu do jednego samolotu? Stąd i możliwe robienie zamieszania do maksimum.

    Nie widzę poważnych niedociągnięć w wypowiedzi Artymowicza. To że był kiedyś mym kolegą w przyszłym fachu (po prawdzie słabo jego pamiętam) to tylko umacnia mnie w przekonaniu, że że opinie jego nie z palca wyssane. Na pewno prędzej w jego zdanie powierzę niż w to co demagog Macierewicz gada.

    Dla mnie Artymowicz jest kimś. Macierewicz nikiem.

    Nie przypadkiem podałem link do biografii Artymowicza. Tam jest wcale nieco całkiem ciekawego opisu jego zmagań z tą katastrofą. I wiele linków w referencjach do materiałów publicystycznych z jego udziałem.

    Zasadnicze pytanie odpowiedziane być może nie będzie. To zaś że służby w Polsce, organizacja Państwa nie działą dobrze – widzimy na co dzień.

  33. www said

    Artymowicz robił jakieś badania?
    Śmieszna komisja i żenująca prokuratura prowadząca żenujące śledztwo …a właściwie mataczenie.
    Tyle wiadomo.

    Internet to piękna rzecz.
    Każdy półgłówek może wypowiedzieć „swoje zdanie” na forach, w dupie mając jakąkolwiek argumentację, logikę i fakty.
    Admim

  34. Wimar said

    Re 32 Panie Zbigniewie. Nie ujmuje niczego z dorobku naukowego prof. P.Artymowicza i chętnie bym z nim porozmawiał ale w tego typu sprawach nawet profesor nie podwazy znanych praw natury( fizyki ) Jesli przeczytać raport MAK i uwzglednic czasy przelotu na trasie Warszawa-granica, terytorium Bialorusi i Rosji (granica-smolensk) i odleglosci a nastepnie wstawic to do wzoru v=s/t to wyjda Panu wartosci predkosci, ktore nie mieszcza sie w możliwosciach technicznych tego samolotu. Żyjemy w kregu cywilizacji łacińskiej, opartej o związki przyczynowo-skutkowe. Jesli ktoś nie udowadnia a nawet nie probuje zbadać okolicznosci i fakt odlotu delegacji to rozważania nt. ” lądowania” są dla mnie bezpodstawne i żaden tytuł profesorski tego nie zmieni.

  35. Panie Wimar,

    Proszę mi wybaczyć, ale nie będę uczestniczył w tej dyskusji. 10 kwietnia 2010 był post tu na sajcie Maruchy. Było ponad 1000 wpisów na gorąco.

    Mam tego tematu dość. Powiedzmy, że na razie.

  36. Wimar said

    Re 32 Czy Pański kolega i bohater artykułów na n/w stronie to na sama osoba ?

    http://kontrowersje.net/kategoria/tagi/artymowicz

    Autor „Kontrowersji” to typowy Pisior i jego opinią można sobie dupę podetrzeć.
    Admin

  37. Janek said

    Chciałbym przypomnieć tylko okoliczności śmierci gen. W. Sikorskiego i czego dowiedzieliśmy się i nie dowiedzieliśmy w okresie ostatnich 50 lat. Takie wypadki zawsze mają podtekst polityczny, a ich przyczyny pozostają niejasne przez lata (do czasu , aż niewielu to obchodzi).

  38. Wimar said

    Re 36 Admin.
    Może i jego opiniami można sobie coś podetrzeć, ale podaje również pewne fakty, [po rozwinięciu tekstu] i albo są prawdziwe albo nie.

  39. Halszka said

    @34
    To bardzo ciekawe. Czy mógłby Pan podać konkretnie, jaki był czas tego przelotu wg raportu MAK? I jaki powinien by być?

  40. Panie AlexSalior

    Pan chyba jesteś „Orchidejczyk”

    Fakty „out”, logika „out”, dowalić Ruskim „OK”.

    Łatwo Pana rozpoznać.

  41. Naprawy fizyczne Tupolewa przeprowadzano w Rosji. Fakt.
    Ale elektronikę zakładano w USA. Też fakt.
    Według jakich namiarów kierował się Protasiuk?
    Amerykańskiego GPS będącego pod kontrolą USA.

    Jeśli był wybuch, to Rosjanie są niewinni. Winna jest strona polska.

    Amerykanie są specjalistami od nieszczęść dotyczących samolotów pasażerskich:

    Zamach na WTC 11/9 – samoloty pasażerskie.
    Katastrofa smoleńska – samolot pasażerski.
    Samolot zestrzelony na Donbasie – pasażerski.
    Zamach terrorystyczny samolotu na wzgórzach Synaj – samolot pasażerski.

  42. re1truth2 said

    Autopilota nie włączał? To wszystko pozostałe usraelskie…
    [Systemy sterowania i urządzenia nawigacyjne
    Samolot był wyposażony w następujące urządzenia:
    – rosyjski autopilot ABSU (ros. автоматическая бортовая система управления, АБСУ)[22]
    – amerykański system nawigacyjny FMS UNS-1D[23], wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson w Stanach Zjednoczonych[24]
    – system nawigacji satelitarnej GNSS (ang. Global Navigation Satellite System)[25]
    – amerykański system ostrzegania o przeszkodach terenowych TAWS (ang. Terrain Avoidance Warning System), również wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson[26], współpracujący z systemem nawigacyjnym UNS-1 (FMS)[27]
    – pokładowy system zapobiegający zderzeniom statków powietrznych TCAS II, wersja change 7,0 w komplecie z dwoma transponderami PRA-67A, (po katastrofie nie został odnaleziony)[28].]

  43. Benrard Korzeniewicz said

    #Stary Esbek ma rację – tyle, że wrak w Smoleńsku dostarczyła Rosja. Lotnisko Smoleńsk-Północ to lotnisko … firmy demontującej samoloty Tu-154 (m.in.) ściśle związanej z rodziną prezydenta Rosji.
    Niestety nie ma ani jednego dowodu, że 10.04.2010 z Okęcia wyleciał Tu-154 do Smoleńska. Zważywszy, że p. Maciarewicz był 10.04.2010 na lotnisku Smoleńsk-Północ – robi się coraz ciekawiej…

    Przy okazji proszę naszego Wielce Szanownego Admina o zaprzestanie głoszenia informacji niesprawdzonych, a popieranych przez wrogów i Polski i Rosji.

  44. Boydar said

    „… Zamach na WTC 11/9 – samoloty pasażerskie …”

    Wsyskie tsy ?

  45. Maćko said

    34 Wimar . A czy móglby Pan nam to wyliczenie zrobic? Podstawic dane do wzoru i policzyc.
    Albo sie zgadza albo sie nie zgadza. Opierajac sie na pewnych ( sprawdzonych z wielu niezaleznych zródel danych ) mozemy dojsc do ustalen nie do podwazenia.
    Jak chocby w przypadku wyburzenia WTC7, gdzie jest wyburzenie nie do podwazenia.
    pozdr.

  46. Zbyszko said

    I wlasnie dlatego ze to byl „wypadek” Rosja do tej pory nie zwrocila wraku.
    Jesli ktos wierzy w wypadek to jest idiota albo ma w tym interes. To byl taki sam „wypadek” jak generala Sikorsikego. I dlatego ze gen. Sokorski mial „wypadek” sk-syny anglicy utajnili polskie dokumenty na nastepne 50 lat.
    Wiele wskazuje na to ze zamach smolenski to byla robota miedzynarodowa – Rosja, Izrael, Niemcy, i USA.

  47. Joe said

    Jedno jest pewne, ze w tym calym zaklamaniu Macierewicz owinal sobie na piesci smycze Jarkacza wyjatkowo POdatnego na intrygi i klamstwa…Jarkacz tanczy i stepuje jak Macierewicz gra…ze sluchu…Dlatego wyglada na to ze Prof.Artymowicz wykonal profesjonalna robote najlepiej jak POtrafil….ale gdzie jest opinia dr.Wrobla? I co sie stalo z samym autorem opinii nawet nie pytam….Wyglada na to Prof.w te ciemnosci pewnie boi sie nawet zerknac.

  48. ojojoj said

    Ale eksperci co badali United Airlines Flight 93, ktory mial podobno walnac w Bialy Dom 11-go wrzesnia, rozbil sie w Pensylwani i zrobil taaaki krater ze hoho i jeszcze na dodatek caly samolot „wyparowal”. A ten pan mowi o 30-u cm. No to w koncu jak to jest?

    Ech, jak to dobrze ze nie jestem ekspertem. Chyba bym zwariowal.

  49. ojojoj said

    ooo Pan Boydar mnie uprzedzil, jak zwykle zreszta 🙂

  50. Maćko said

    47. Ojojoj! HAHAHAHA! Doby punkt. W Pentagramie dziure zrobila jedna turbina ( druga wyparowala do 6 wymiaru ) przez 4 mury z zelbetu. Go figure.

  51. Wimar said

    Re 44 Maćko.
    Panie Maćko, przywraca mi Pan wiarę w ludzi Liczyłem ,że to pytanie padnie z ust gospodarza. Otóż:

    Tu-154 ma prędkość średnią przelotową ok. 800-900 km/h. Ponieważ drogę (s) liczymy z wzoru s=v*t to po jego przekształceniu do postaci v=s/t lub t=s/v wychodzi, że nie zgadzają sie czasy przelotu przez terytoria poszczególnych państw. Ze stenogramu wynika, że samolot opuścił polską strefę powietrzną o ok. 8.06 i wszedł w strefę białoruską, którą opuścił ok. 8,23 i wszedł w strefę rosyjską.

    1. W polskiej strefie samolot przebywał równo ok. 40 minut i miał do
    pokonania ok 200-250 km. Wynika, z tego , że średnia prędkość samolotu
    wynosiła 300-375 km/h ( mniej więcej prędkość lądowania )

    2. W białoruskiej strefie samolot przebywał ok. 17 minut i miał do
    pokonania 400-500 km. Wynika z tego ze średnia prędkość samolotu
    wynosiła 1412-1764 km/h ( tyle to mu i w Samarze by nie podkkręcili  )

    3. W rosyjskiej strefie samolot przebywał ok. 18 minut i miał do
    pokonania razem z kręgiem nad lotniskiem ok. 100-110 km. Średnia
    prędkość samolotu wynosiła znów 333-366 km/h (!!! ???)

    Z wyliczeń wynika, że według danych ze stenogramu w strefie białoruskiej samolot leciał z prędkością wyższą od wytrzymałości kadłuba, natomiast w strefach polskiej i rosyjskiej z prędkościami bliskimi podejścia do lądowania. Wg mnie te błędy matematyczne podważają wiarygodność raportu MAK w stopniu zupełnym!!

    Ciekawe co na to powiedziałby nasz pan profesor:
    http://niezalezna.pl/51085-sowiecki-rodowod-braci-artymowiczow-resortowi-eksperci-smolenscy

    ——
    Odezwała się „Niezależna” (od rozumu) witryna gazetopolactwa.
    Sowiecki rodowód Artymowiczów w oczach tych śmierdzieli oczywiście każdego kompromituje.
    Ale bycie agentem banderowców, jak odznaczony medalem ukraińskiej bezpieki Sakiewicz – to już nie.
    Tfu.
    Admin

  52. Boydar said

    @ Pan Korzeniewicz (42)

    Czy na pewno Rosja ? Jeśli nawet, to dostarczanie wraków nie podlega penalizacji. W przeciwieństwie do poświadczania nieprawdy. Kto jednak ową nieprawdę wygenerował ?

    „… Ów unikatowy status komitetu polega na tym, że z jednej strony działa on na zasadzie przedsiębiorstwa (za wydawanie certyfikatów pobiera opłaty) – w oparciu o kodeks handlowy Federacji Rosyjskiej i urzęduje na jej terytorium, z drugiej zaś ma przywileje przedstawicielstwa dyplomatycznego.

    Dzięki temu szefów MAK, niczym dyplomatów, chroni immunitet, a Komitet nie podlega rosyjskiej ani żadnej innej instytucji. Od jego decyzji – zarówno w sprawie przyczyn katastrof lotniczych, jak i typowo administracyjnych, gdy wydaje lub odbiera któryś z setek certyfikatów – nie ma odwołania …”

    za http://polska.newsweek.pl/mak–skorumpowani-wladcy-nieba,62110,1,1.html

    Warto też dla poszerzenia horyzontu kojarzenia faktów zapoznać się z http://niezalezna.pl/72682-szefowa-mak-tatiana-anodina-opuscila-rosje-w-tle-wielki-konflikt-na-rynku-lotniczym

    To nie jedyny artykuł naturalnie. W każdym razie Putin postępował całkowicie zgodnie z prawem; nawet jeśli to co mówił nie odzwierciedlało prawdy, to taką właśnie „prawdę” dostarczył Mu JEDYNY uprawniony organ – MAK. I nawet jako Prezydent nie miał prawa zmienić ani literki – Jego wrogowie wewnętrzni tylko na to czekali. Wszystko jednak wskazuje, że to On ich przeczeka; wtedy biada ci, o Tusku !

  53. Boydar said

    Pan Ojojoj

    Oj tam oj tam 🙂

  54. panMarek said

    Prof. Paweł Artymowicz i jego korzenie – za Piotrem Wielguckim (MatkaKurka):
    http://kontrowersje.net/tresc/nazwisko_artymowicz_pelne_zbiegow_okolicznosci_i_powiazan_z_ekspertami_komisji_millera_nie
    http://kontrowersje.net/kategoria/tagi/mikolaj_artymowicz

    Jak się kurwy nie mogą przyczepić do argumentacji, to szukają haków na osobę.
    Wielgucki, MatkaKurka – to typowy PISiak. Jedyne, co u niego popierałem, to walka z Owsiakiem.
    Admin

  55. markglogg said

    No i w sieci pojawił się okolicznościowy wierszyk nt. Smoleńska, klawiatury mego kolegi poety z Fankfurtu a.M., Stefana Kosiewskiego. Dedykuję go wiadomo komu:

    REDUTA Z OGONA

    Nam lecieć nie kazano,
    wszedłem do kokpitu i spojrzałem na pole…
    Trzeba brata spytać.
    Jak przekonać pilota w mglistej atmosferze
    By odwagą pokonał nieprzyjaciół wieże,
    Z której Moskal przez radio próbuje dyktować
    Prezydentowi Polski – gdzie ma wylądować.
    Przez mgłę dostrzeże prawdę człowiek wielkiej cnoty,
    Co przejrzał dziadów, małpy oraz palikoty.
    I z czystym sercem powie, że mgły tej przyczyna
    Tkwi w potajemnym spisku Tuska i Putina.
    Chcą mnie z drogi zawrócić i wysłać do Mińska.
    Już widzę jak się cieszy pewna morda świńska.
    Lecz ja się nie ulęknę broniąc racji stanu.
    Już raz mnie zaciągnęli do Azerbejdżanu.
    Wylądujemy tutaj, żeby zbaranieli.
    Jak Tusk, kiedy wkroczyłem na sale w Brukseli.
    A w najgorszym przypadku – śmierć na posterunku.
    Przynajmniej cały naród nabierze szacunku.
    Tylko by nie mówili „Lechu-Kamikadze”,
    Najlepiej, jeśli jeszcze brata się poradzę.
    „Jarku, jest pewien problem i wygląda ślisko.
    Ruskie chcą nas skierować na inne lotnisko”
    „Ależ to oczywista przecież oczywistość.
    Że kłamią by nam zepsuć całą uroczystość.
    Nie będzie nas kontroler wodził po manowcach.
    Bo przecież to samolot na bazie bombowca.
    Nawet, gdy walnie w ziemie to się nie rozwali.
    Powiedz wieży, że stoi gdzie zomowcy stali
    Będziemy postępować tak jak było w planie.
    Wiesz przecież, co masz robić – Wykonać zadanie.
    A Błasik niech tam dobrze przypilnuje.
    Zadzwoń ponownie do mnie jak już wylądujesz.
    By Ci dodać otuchy – odmówię paciora,
    I masz błogosławieństwo Ojca Dyrektora.”
    Czego nie powiedziano w tej rozmowie braci.
    Że, by władzę odzyskać, trzeba czasem stracić.
    „Gdybyś jednak wpakował rękę do nocnika.
    Cały naród Cię uczci, jako męczennika.”

    18 April 2016

    https://pl.scribd.com/doc/309541762/Heretyk-Bergoglio-gorszy-dla-Narodow-Europy-od-zydmasonskich-socjalistow-Tygodnica-heretykow-Kaczynskiego-Sulik-20160418-Magazyn-Europejski-SOWA

  56. Bodzio said

    ad. 50
    O strefach czasowych Wimar słyszał? Łączny czas przelotu jest prawidłowy.

    ad. 31 (dwie zapałki)
    Fizyka to trudna nauka. Da się na przykład jednocześnie rozbić głowę i połamać kij bejsbolowy. Pan zapyta jakiegoś prokuratora.

  57. Watazka said

    Nie wiem jak sie komus moze znudzic dyskusja na temat roznych dyskusji i opinii z katastrofy smolenskiej.

    Temat jak z Kubusia Puchatka: „Im bardziej zagladal do srodka dziury tym bardziej nikogo nie bylo”.

    A tu jeszcze pozostaje tajemnica zamordowania Dariusza Szpinety – jedynego prawdziwiego eksperta od lotow, ktory moglby byc koronnym swiadkiem w sprawie katastrofy.
    Szpinete szybko zastapiono debilem z Hameryki.
    Tak jakby nie bylo wystarczajaco wiarygodnych ekspertow z Europy.
    A moze po prostu nikt przy zdrowych zmyslach nie chcial sie babrac w tym rynsztoku ‚polityki’ euro-pejskiej.

  58. Maćko said

    53 Bodzio – a móglby Pan podac dane aby to bylo widoczne? Ma Pan je pod reka, prawdopodobnie, a ja bym musial szukac w zródlach sieciowych nie zawsze godnych zaufania.
    Jak raz to ustalimy to pójdziemy dalej w rozwazaniach.
    ZGD
    pozdr.

  59. Bodzio said

    Z wpisu 50 i mapy mamy odległość Warszawa-Smoleńsk ok 900 km i łączny czas przelotu około 1 godziny i 15 minut, co daje średnią ok. 720 km/h wliczając start i podejście do lądowania.
    Nie wiem skąd Wimar wziął idiotyczne częściowe czasy przelotu nad terytorium poszczególnych państw.

  60. Maćko said

    56. Bodzio – czyli ta czesc jest spójna i nie ma czewgo sie czepiac. Podane godziny przekraczania tego czy innego punktu sa do sprawdzenia. Dziekuje.

    Argument z zapalkami jest malo uzyteczny, albowiem moga sie zlamac obie to raz, a dwa ze zapalki nie maja strukturalnie nic wspólnego ze skrzydlem które po ew. uderzeniu w brzoze bylo poddane sile nosnej która mogla dolamac nadwyrezony dzwigar skrzydla.

    Co mnie natomiast dziwi, to brak innych drzew uszkodzonych na trasie lotu przed o po brzozie.

  61. walerianda said

    Strażnik wszechwiedzy tajemnej wraz ze smoleńską

  62. AlexSailor said

    „„Przebieg katastrofy smo­leńskiej jest moim zdaniem najlepiej zbadany, w dziejach lotnictwa, od strony technicznej. ”

    Wierutne kłamstwo.
    Nie wiemy czy samolot w ogóle wyleciał z Polski.
    Nie znamy czasu wypadku, bo podawane są dwie różne wersje.
    Nie przeszukano terenu zdarzenia.
    Nie wykonano badań w polskich laboratoriach z wykorzystaniem szczątków.
    Nie ma oficjalnie sprowadzonych do Polski szczątków.
    Nie wykonano sekcji ciał w Polsce.
    Niedbale, albo wcale, wykonano sekcję ciał w Rosji, o czym świadczy pomylenie(?) ciał w trumnach.
    Nawet nie otwierano trumien w Polsce i nie wiadomo, czy nie ma w części nich np. kartofli.
    Nie wykonano praktycznie badań na miejscu.
    Nie pozyskano i nie przeanalizowano zdjęć satelitarnych amerykańskich, rosyjskich, ani innych
    państw dysponujących odpowiednią techniką, przy czym do zdjęć i danych satelitarnych amerykańskich mamy prawo na zasadzie sojuszu NATO i amerykanie nie mogą w zasadzie ich nam odmówić.
    Może nie związane wprost, ale ważne – nie wyjaśniono wysokiej śmiertelności osób mających wiedzę i coś do powiedzenia w sprawie zdarzenia.
    Nawet głupiego filmiku nakręconego przez amatora, na którym słychać jakieś trzaski i strzały nie przeanalizowano.
    Nie odzyskano taśm polskiego reportera z miejsca katastrofy, które zostały skonfiskowane przez rosyjskie służby, też nie wiadomo na jakiej zasadzie i jakim prawem.
    Nie wyjaśniono późniejszej śmierci tego reportera w Rosji (o ile pamiętam, a mam dość jałowych rozważań).

    Listę tych „nie” można dalej wypisywać, ale szkoda czasu, bo wystarczy powyższe.

    Dokładnie, po działalności MAK, polskiej komisji śledczej (istny kabaret), komisji Maciarewicza (kabaret również), wiadomo mało, a na skutek dezinformacji jeszcze mniej.

    I najważniejsze.
    Natychmiast wykluczono możliwość zamachu, nawet nie dopuszczono do pojawienia się takiego słowa oficjalnie, co podważa wszystkie późniejsze działania zarówno MAK (szczyt chamstwa), jak i polskich władz.
    O Maciarewiczu i jego rewelacjach nawet nie ma się co wypowiadać.

    Prosta sprawa.
    Czy wykonano badania próbek ziemi ze Smoleńska pobranych w ciągu kilku godzin lub chociaż dni po zdarzeniu, by wykluczyć np. hipotezę sztucznej mgły???
    Pewnie nawet nikt o tym nie pomyślał.

    Dla porządku tylko dodam, że Polska posiadając umowę z Rosją o badaniu katastrof samolotów wojskowych przez państwo, którego samolot uległ wypadkowi na terenie drugiej umawiającej się strony, po prostu zrzekła się go na rzecz nadania przez MAK.
    Co już samo w sobie jest nie do pomyślenia w przypadku takiego zdarzenia, gdzie ginie całe dowództwo armii, prezydent, prezes banku centralnego i wielu jeszcze innych znaczących ludzi.

    Pomijając kwestie: zamach czy wypadek – samo wyjaśnienie zdarzenia i zachowanie polskich władz, w tym badaczy twierdzących, że „zbadano najlepiej”, są ośmieszeniem i podważeniem wiarygodności państwa polskiego, jako podmiotu międzynarodowego.
    Inaczej, na podstawie samych tych działań i „najlepszych badań”, będą nas traktować jak bantustan, jako państwo niepoważne i nie brane pod uwagę np. w kalkulacjach sojuszniczych.
    Takie, które może co najwyżej „zrobić laskę amerykanom” lub każdemu innemu, kto zechce.

    Aspekt sprawy jest zresztą szerszy niż sam „Smoleńsk”, czy karton dolarów za bezprawne udostępnienie polskiego terytorium „sojusznikom”.

  63. MatkaPolka said

    NIC NIE WIEMY
    Wszystko się kręci wokół hipotez –na nic nie ma dowodów –

    Nie ma ciał na miejscu katastrofy przypiętych do foteli – nagie ciało bez munduru w prosektorium w Moskwie to nie to samo co ciało przypiete do fotela na miejscu katastrofy
    Nie ma kokpitu z unikalna awioniką – linie papilarne samolotu
    Nie ma czarnych skrzynek – zabezpieczonych na miejscu katastrofy
    Zdjęcia nie pokazują wyposażenia wnętrza samolotu
    Tajemnicze zgony

    Nie ma zdjęć z pożegnania delegacji
    Nie na listy pasażerów , nie ma kart pokładowych
    Nie ma zapisu przelotu nad Białorusią

    Nie ma zdjęć satelitarnych od USA, NATO, ROSJI – nie ma takiego żądania ze strony PL
    Mataczenie śledztwa – ze strony PO i PiS-u – NIE MA WOLI wyjasnienia katastrofy

    Wszystkie wyjaśnienia są idiotyczne
    Samolot o rozpiętości skrzydeł 50m wykonuje półbeczkę 5 m nad ziemią
    Wybuch – w powietrzu lub na ziemi – w takim razie ładunek wybuchowy podłożono w Warszawie

    Hangar zburzono

    Nie ma raportów Biura ochrony Rządu, ani Służby KONTRWYWIADU wOJSKOWEGO

    Przejdźmy na drugą stronę lustra do krainy czarów.

    Zamachu dokonano w Warszawie w piątek 9 kwietnia 2010 – tych ludzi zamordowano w Warszawie – cała „mistyfikacja Smoleńska” polega na tym, aby „Zamach Warszawski” przenieść z Warszawy do Rosji”- tych ludzi zamordowano w Polsce.

    Ważniejsze od szczegółów technicznych i dyskusji wokół spraw technicznych jest

    <WCZEŚNIEJSZA WIEDZA

    Rozdzielenie wizyt Tuska i Kaczyńskiego – w kancelarii premiera – dlaczego dwie wizyty

    • „GW” podała informację o katastrofie – portal gazeta.pl podał informację o katastrofie już o 8:38 od razu informując, że wszyscy zginęli. Michnik na portalu GAZETA.PL
    3 MINUTY PRZED katastrofą

    • Wypowiedz Komorowski – prezydent poleci, a wszystko może być inaczej

    • Urban – PIĄTKOWE WYDANIE „Fakty i Mity” z karykaturami Gosiewskiego siedzącego na nurkującym samolocie. Kolejny „przypadek”

    • Ambasador Barh – 16 minut przed Katastrofa – wszyscy zgięli

    • Komorowski Orendzie „W tych trudny chwilach bądźmy razem” opublikowane na TVP.INFO o godz. 5:57 – 3 godziny PRZED katastrofą

    TEN ZROBIŁ KTO SKORZYSTAŁ

    NATO – zginęli wszyscy generałowie „sowieckiego chowu” – scenariusz taki sam jak z CASA
    MFW – Sławomir Skrzypek nie chciał linii kredytowej ,a jego zastępca Bela chciał
    Skorzystał Komorowski – został prezydentem Polski

    No i dołóżmy „sprawę wulkanu” – jakoś żaden z przywódców Europejskich , największych przyjaciół Polski nie mógł przylecieć na pogrzeb prezydenta, ani też nie mógł przyjechać pociągiem

  64. re1truth2 said

    Re 41
    Zaginiony we m’oderacji’gle. [Autopilota nie włączał? To wszystko pozostałe usraelskie…
    [Systemy sterowania i urządzenia nawigacyjne. Samolot był wyposażony w następujące urządzenia:
    – rosyjski autopilot ABSU (ros. автоматическая бортовая система управления, АБСУ),
    – amerykański system nawigacyjny FMS UNS-1D, wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson w Stanach Zjednoczonych,
    – system nawigacji satelitarnej GNSS (ang. Global Navigation Satellite System),
    – amerykański system ostrzegania o przeszkodach terenowych TAWS (ang. Terrain Avoidance Warning System), również wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson, współpracujący z systemem nawigacyjnym UNS-1 (FMS),
    – pokładowy system zapobiegający zderzeniom statków powietrznych TCAS II, wersja change 7,0 w komplecie z dwoma transponderami PRA-67A, (po katastrofie nie został odnaleziony)]

  65. re1truth2 said

    Już drugi wpis ‚andrzejek’ zablokował. Wykasowałem kwadratowe nawiasy – co mu nie pasuje, że taki inteligentny z wieczora i rana.

  66. markglogg said

    I jeszcze jedno UZUPEŁNIENIE do obrazka „Londuj bracie we mgle, nie słuchaj się ruskich”

    Otóz 9 kwietnia br. wieczorem, na TVP Polonia oglądałem rozmowę dziennikarza tej telewizji z (używającymi polskiego języka) dziennikarzami z Ukrainy (z pochodzenia Tatarem), z Niemiec (poch. chyba niemieckiego) i Francji (sądząc po aparycji i nazwisku, chyba z Indochin). Na temat SZTANDAROWEGO HASŁA PIS „Zamach Smoleński” pani z Niemiec powiedziała coś co warto rozpowszechnić dalej, nie tylko wśród Polonii:

    Mianowicie prasa niemiecka zauważyła, że w oficjalnych raportach z tej katastrofy wciąż są utajnione dwie sprawy:

    Treść rozmowy miedzy bratami (tak Niemka bliźniaków Kaczyńskich nazwała) na 20 minut przed katastrofą.

    Z zapisu rozmów w kabinie pilotów jest ewidentnie wycięty jeden fragment: otóż przedstawiciel prezydenta Lecha K., nazwiskiem Kazana, otrzymuje prośbę załogi o opinię co ma ona robić, Kazana opuszcza kabinę i…….. tak jakby w zapisie rozmów nie było w ogóle na tę prośbę załogi reakcji, Kazana nie wraca do kabiny pilotów. Dziwne? Czyż nie tak?

    Warto w tym kontekście przypomnieć, co powiedział prezydent Łukaszenka, w kilka dni po kastastrofie smoleńskiej. Otóż w sytuacjach trudnych, o tym co mają robić piloci, ZAWSZE DECYDUJE najwyższy ich dowódca na pokładzie. W tym przypadku prezydent. On sam był w podobnej sytuacji, gdy się okazało, że lotnisko w Mińsku, na którym jego samolot miał lądować, jest zalodzone. I wtedy to Łukaszenka jako prezydent zadecydował, że będą ryzykować lądowanie.

    A z wywiadu udzielonego przez Artymowicza wynika, że piloci zaryzykowali lądowanie we mgle z widocznością 200 m w poziomie, nie oglądając się na opinię ich naczalstwa?
    .

  67. Watazka said

    60
    Matka Polka
    To samo powtarzam nie tylko ja ale i cala masa ‚podejrzliwych’.
    Dlaczego NATO nie wzielo sie za dochodzenie?
    Kto mial powitac polska delegacje w Smolensku? Czy ktos w ogole czekal?
    W jaki sposob miala delegacja polska dostac sie do Katynia? Pieszo?
    Nie podstawiono na lotnisku zadnych limuzyn, komitetu powitalnego, przyjecia gospodarzy. Prezydenta powinny powitac wladze rosyjskie.
    Tymczasem lotnisko bylo ciemne i puste. Na ten samolot nikt nie czekal.
    Gdzie sa pochowane generaly?
    No i jak juz wyjasnimy sprawe Smolenska do konca to poprosimy Macierewicza i Binende, zeby zajal sie dochodzeniem w sprawie katastrofy CASA pod Miroslawcem.

  68. revers said

    re16

    są juz Bratysławskie echa „drang nach osten”, Waszczykowskiego nonseny, Kaczyńskiego międzymorze, Macierewicza wrodzona rusofobia, ironia Piskorskiego
    w stosunku do polskiej chasarii, nie husarii.

    https://www.rt.com/op-edge/340176-poland-greenlight-eu-russia/

  69. Wimar said

    Re 53,56 Bodzio ; 55,57 Macko. Co do czasów przelotu sami autorzy raportów i sprawozdań powinni zaznaczać fakt zmiany stref czasowych. Z godziną katastrofy też było sporo zamieszania, a taśma z czarnej skrzynki też wydłużyła się do 40 min . Moje informacje pochodzą z internetu i jako takie poddałem prostej, amatorskiej analizie .

    Co do eksperymentu z zapałkami ( kontrargument z kijem bejsbolowym ) to proszę porozmawiać z jakąś osoba trenująca karate. Nawet początkujący adept wie, że nie da się jednocześnie złamać deseczki (cegły )i i ręki. Albo jedno albo drugie. Co do upadku pnia: jak ktoś stoi na łyżwach i zostanie podcięty w przód to upada do tyłu. Dlaczego ten pień brzozy upadł w bok ??

    Re 60 Matka Polka . Nadajemy na tych samych falach.

    Cyt: Mataczenie śledztwa – ze strony PO i PiS-u – NIE MA WOLI wyjaśnienia katastrofy”

    Dla zachowania pozorów demokracji PIS i PO różnia się od siebie jak orzeł i reszka ale… jest to ta sama fałszywa moneta! Proszę zobaczyć co się dzieje jak ktos obcy, bez koncesji próbuje się wychylić -tak jak wczoraj ONR w Białymstoku. Krzyk, klangor salonu, protesty, przepraszanie, suspensja a wszystko z powodu garstki ludzi chcących się pomodlić w duchu katolicko-narodowym.

  70. awkzim said

    Panie Kierowniku i pozostali forumowicze, kilka powyższych wypowiedzi przypomina mi bzdziny w papilotach. Pozwolę sobie zatem przedstawić ciąg działań lub zaniechań, które doprowadziły do katastrofy. Jednocześnie przepraszam za długość postu. Jeśli Pan Kierownik uważa, iż jest bezsensowny proszę go wyrzucić.
    TEZA – każda katastrofa lotnicza jest wynikiem ciągu działań lub zaniechań działań. Usunięcie jakiegokolwiek czynnika wyklucza katastrofę. Działania / zaniechania podzieliłem na trzy grupy:
    1. polityczne:
    – zlekceważenie informacji Ambasady Rosyjskiej o wyłączeniu z dnem 15 – 10 – 2009 lotni-ska Smoleńsk Północny;
    – rozpoczęcie prezydenckiej kampanii wyborczej od uroczystości w Katyniu;
    – zlekceważenie pisma Ambasady RP do MSZ RP z informacją „w związku z likwidacją jednostki wojskowej obsługującej lotnisko w Smoleńsku nie ma technicznej możliwości wylądowania samolotu specjalnego z grupą przygotowawczą wizyty Premiera RP (brak sprzętu zabezpieczenia lotów w tym cystern paliwowych, mobilnych agregatów prądotwórczych, sprzętu utrzymania pasa startowego”.
    – brak reakcji Głównego Pasażera na informację o braku możliwości lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny;
    2. organizacyjne
    – źle zorganizowana i przygotowana wizyta Prezydenta w Katyniu;
    – źle skompletowana załoga ( DSP w dniu 10.04.2010 r. nie posiadał ważnych uprawnień do wykonywania lotów w charakterze dowódcy samolotu Tu-154M i Jak-40, DP w dniu 10.04.2010 r. nie posiadał ważnych uprawnień do wykonywania lotów jako drugi pilot samolotu Tu-154M, NP nie miał nadanych uprawnień do wykonywania lotów w charakte-rze nawigatora na samolocie Tu-154M, TP posiadał ważne uprawnienia do wykonywania lotów w charakterze technika pokładowego na samolocie Tu-154M)
    – błędny system szkolenia pilotów 36 splt;
    3. operacyjne
    – zlekceważenie informacji od kontrolera KONTROLA MIŃSK o braku możliwości lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny z godz. 6.15;
    – zlekceważenie informacji od KL Smoleńsk Północny o braku możliwości lądowania na lotnisku Smoleńsk Północny godz. 6.25;
    – brak reakcji na wysokości 100m;
    – przekroczenie przez DSP uprawnień do lądowania w warunkach 1 x NDB oraz 2 x NDB;
    – zlekceważenie minimum lotniska.
    Niech każdy zainteresowany przypisze sobie sam odpowiedzialność poszczególnym osobom, nie mam zamiaru za nikogo myśleć.

  71. Marucha said

    Re 43:
    Przy okazji proszę naszego Wielce Szanownego Admina o zaprzestanie głoszenia informacji niesprawdzonych, a popieranych przez wrogów i Polski i Rosji.
    Odpowiem kulturalnie: nie rozumiem, o co Panu chodzi.

    Re 46:
    Wiele wskazuje na to ze zamach smolenski to byla robota miedzynarodowa – Rosja, Izrael, Niemcy, i USA.
    Zapomniał Pan o decydującej roli Mandżurii.

    Re 56:
    O strefach czasowych Wimar słyszał? Łączny czas przelotu jest prawidłowy.
    Nareszcie ktoś zwrócił uwagę na tę okoliczność.

    Re 70:
    Dzięki za zreasumowanie podstawowych faktów.

  72. Marucha said

    Re 62:
    Przede wszystkim nie zanalizowano sprawy słynnego Andrieja Mendiereja.
    Ktoś pamięta?

  73. Marucha said

    Re 66:
    Jeśli się nie mylę,najwyższym dowódcą na pokładzie samolotu jest dowódca samolotu – bez względu na wojskową rangę swych pasażerów. Nie musi i nie powinien słuchać się nawet prezydenta.
    Łukaszenka palnął głupotę.

  74. Marucha said

    Re 69:
    Mataczenie jest ewidentne i ewidentna jest chęć zrzucenia winy na trzecią stronę.
    Mataczenie wynika z chęci przykrycia warstwą bełkotu karygodnych zaniedbań przy organizacji lotu. łamania przepisów, lekceważenia ostrzeżeń strony rosyjskiej przed użyciem tego lotniska itd.

  75. Wimar said

    Re 74. Oczywiście !!! Ale jak pomyślę, ze w tej sprawie KTOŚ ma takie dojścia ze potrafi „oślepić” satelity szpiegowskie, lub wstrzymać ruch lotniczy (wulkan ) na parę dni mimo strat idących w miliony to o czym my tu mówimy?. Na nikt niczego nie udowodni i nikogo nie ukarze.
    W całej tej sprawie chodzi mi tylko o to aby nie dać się robić w wała przez partie, komisje, expertów, usłużnych dziennikarzy itp.. Jeśli profesor twierdzi : ” Ja urealniłem to założenie, badając, jak wyglądało zderzenie z realistyczną brzozą, która ugina się i pęka 6,5 m nad ziemią, tak jak to się stało naprawdę.”
    Ludzie! pień o grubości 40 cm na odcinku 6 m wygina się w łuk !.. Jak tu przejść obojętnie wobec takich „odkryć”?

  76. Marucha said

    Re 75:
    Po jaką cholerę lądowali wbrew – praktycznie biorąc – zakazowi wysłanemu z lotniska?

  77. revers said

  78. Info2 : warto aby ten dyspozycyjny „naukowiec” zapoznał się z opracowaniem mgr inż budowy samolotów Krzysztofa Cierpisza emigranta w Szwecji – http://zamach.eu . Rzeczywiście smoleńskiego zamachu nie było – wszystkich zamordowali w Polsce. Dotychczas ani „tuski” ani Macierewicze – Singery -nie zabrały na ten temat głosu!!

    Szanowny p. Krzysztof Cierpisz popuszcza wodze fantazji bez żadnych zahamowań.
    Admin

  79. Dwukrotnie chciałem umieścić mój wpis ale 2 x został zablokowany!! Dlaczego?

    Boże… który to już raz…
    https://marucha.wordpress.com/cenzura
    Tam wszystko jest.
    Admin

  80. Boydar said

    Drugi raz bo drugi oraz z tego samego powodu co pierwszy. A pierwszy bo użył Pan słowa kluczowego na liście wyłączeń automatu weryfikującego systemu WordPress. Przyjdzie Pan Gajowy to pewnie puści (odblokuje).

  81. Maćko said

    Niezly gali-Matias 😉

    1. Wylecial ten samolot czy nie wylecial? Oto jest pytanie.

  82. Boydar said

    Jaki znowu samolot ???

  83. ojojoj said

    To ja zadam pytanie poraz juz chyba setny w przypadku wiadomosci o rozbitych samolotach.

    Dlaczego nie ma KAMER?!

    Dlaczego czarna skrzynka nie rejestruje kamer na pokladzie i na zewnatrz samolotu? Wogole po co skrzynka. Mozna obrazy na bierzaco wysylac do „clouds” i puszczac „live” na internecie. Z kilku miliardow ludzi zyjacych na tej planecie napewno znajda sie tacy co beda to monitorowac i analizowac (chociazby nawet poszukiwacze UFO).

    Zwykle samochody, ktorych jest chyba wiecej niz samolotow, maja kamery na zewnatrz, a niedlugo beda mialy tez wewnatrz jako standardowe wyposazenie. Niektore samochody rejestruja wideo podczas jazdy uzywajac Video Event Data Recorder (VEDR) jako dodatek do EDR, ktory juz jest we wszystkich prawie samochodach od lat.

    O co tu chodzic?

  84. MatkaPolka said

    Czy są jakieś dowody na to, że delegacja wyleciała z Warszawy

    Czy są zapisy wideo z kamer przemysłowych na lotnisku Okęcie

    Czy są raporty funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu i Kontrwywiadu Wojskowego,
    reportaże dziennikarzy, zeznania rodzin – odprowadzający Prezydenta Polski na lotnisku Okęcie w dniu 10 04 2010 ??

    Gdzie są prokuratorzy którzy tych pytać nie zadają i nie odpowiadają opinii publicznej na te pytania?

    Gdzie są posłowie i senatorzy, pracownicy kancelarii prezydenta i premiera, Służby Wywiadu i Kontrwywiadu którzy tych pytań nie zadają

    Dlaczego Internauci prowadzą śledztwo, a nie służby do tego powołane – Policja i Prokuratura dysponująca funduszami i środkami.

    Smoleńsk: Niewygodne pytania – Rafał Gawroński

    Gdzie jest odpowiedź Prokuratury na Zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa w Warszawie

    http://zamach.eu/130213/Untitled_1.html

    Prokurator Generalny

    Prokuratura Generalna
    ul. Barska 28/30
    02-316 Warszawa
    pr.bpk@pg.gov.pl

    Laudetur Jezus Chrystus.

    Niniejszym zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa porwania i zamordowania osób wchodzących w skład państwowej delegacji do Smoleńska:

    Data odlotu: 10 kwietnia 2010.
    Samolot: Tu-154 101m.
    Miejsce odlotu/Czas: Warszawa Okęcie/godz. 7.25.
    Ilość osób: 96 ( nazwiska w załączniku nr1).

    Oraz zgłaszam podejrzenie popełnienia przestępstwa polegającego na zaniechania śledztwa przez uprawnione organa ścigania w Polsce w kwestii zbadania wszelkich okoliczności dotyczących odlotu Delegacji z Okęcia. A dotyczy to głównie uzasadnionego podejrzenia, że osoby te, członkowie delegacji oraz obsługa, nigdy nie dotarły do Okęcia, ale zostały uprowadzone w inne miejsca i tam pozbawione życia.

    Zawiadomienie to opiera się na dwóch punkach głównych, merytorycznych;

    Wrak smoleński wykazuje pełne cechy inscenizacji wypadku lotniczego i jeżeli pochodzi od jednego samolotu, jako jednostki sprawnej technicznie, to samolot ten nie był zdolny do lotu na ok. ¼ doby przed umowną(ogłoszoną) godziną katastrofy. Sam wrak i okolice jego zalegania nie wykazują śladów rzeczywistego wypadku lotniczego.

    Występuje brak dowodów na wylot Delegacji z Warszawy/Okęcie, krytycznego dnia.

    Te dwa powyższe punkty ułożone chronologicznie od „końca wydarzeń”, są dowodem na brak dowodu o katastrofie, zamachu lub czymkolwiek podobnym, a co miałoby się wydarzyć w Rosji 10 kwietnia 2010 roku. Jako zintegrowane, tworzą jeden spójny dowód na brak dowodów o wydarzeniu utraty życia członków Delegacji do Katynia w wypadku lotniczym lub zamachu na ten samolot, którym miały lecieć 10 kwietnia 2010, a gdzie nie ma dowodów na to, że ofiary odleciały z Okęcia i te dwa punkty muszą być badane wspólnie.

    CZYTAJ DALEJ

  85. MatkaPolka said

    Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej
    10 kwietnia 2010

    Dowody oszukańczej inscenizacji – ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów
    wraku samolotu TU-154M. Uwagi pośrednie.
    (ciąg dalszy; „Samolot bliźniak” oraz „Katastrofa, której nie było”)

    http://zamach.eu/120308/Untitled_1.html

    Cześć Siódma

    Porwania i likwidacje Członków Delegacji,
    sygnał akcji w Polsce godz. 22.00, piątek 9 kwietnia 2010.
    (***)

    MASAKROWANIE CIAŁ W ZAKŁADZIE UTYLIZACJI PADLINY

    Zamachowcy warszawscy, nawet o ile (na tym poziomie logistycznym ) mieli zagranicznych szefów, to te „krajowe” problemy z mordem na delegacji katyńskiej rozwiązywali w podobny sposób. Takich właśnie ludzi, „kandydatów na nieznanych sprawców” musiano użyć do mordu na członkach delegacji. Byli to dawni sportowcy, ew. bywalcy siłowni, najchętniej samotni etc. Bo oni również zostali skazani na likwidację, a 96 osób ofiar smoleńskich, to jedynie „wierzchołek góry lodowej” tej „logistyki smoleńskiej”.

    Masakrowanie ciał ludzkich nie jest zajęciem codziennym i trudno do takiego zadania użyć sprawdzonych specjalistów, bo jest to problem organizacyjny. Musiano postanowić, że rolę zaćpanych psychopatów – z pasją kopiących swe leżące ofiary – spełnią urządzenia przemysłowe – maszyny.

    Obecnie jest już znana i stosowana technika spalania ludzkich ciał celem produkowania ciepła do kaloryferów. Techniki do rozszarpywania ludzkich ciał jeszcze nie ma, bo tłuszczu ludzkiego jeszcze się nie wykorzystuje do produkcji np. mydła, trzeba było więc rozejrzeć się wkoło odnoście rozwiązań z innych branż.

    Taka branżą, która ma do tego niezbędne usprzętowienie, są typowe zakłady do utylizacji padłych zwierząt. Urządzenia te, to linia do podawania i rozdrabniania padliny. Linia taka składa się głównie z taśmociągu szerokości do 2 metrów oraz leja, pod którym obraca się ( młyn, rozrywarka), te są zbudowane jako dwa przeciwbieżnie walce wyposażone w noże do szarpania materiału biologicznego. Materiał biologiczny przechodzi przez taką wielką wyżymaczkę z kolczasto- nożowymi wałami i tak jest rozdrabniany. Rozstaw walów jest regulowany, po to, aby regulować stan rozdrobienia materiału.

    Zachodzi bardzo poważne przypuszczenie, że zmasakrowanie ciał ofiar zamachu warszawskiego odbyło się właśnie w takim miejscu. A oto przesłanki:

    1. Wszystkie przedmioty osobiste były dotknięte odorem paliwa lotniczego.
    2. Przedmioty osobiste ofiar, które były noszone np. w wewnętrznej kieszeni marynarki były
    nieuszkodzone, podczas kiedy ciało ofiary zmasakrowane.
    3. Mundury generalicji były pozbawione guzików, pagonów etc.
    4. Mundur admirała miał zniszczenia, które są trudne do wyobrażenia sobie, jako powstałe w katastrofie lotniczej.
    5. Ciała wielu ofiar były nagie.

  86. NICK said

    MatkoPolko.
    Podziwiam słuszną determinację!
    (Gospodarz wie co robi. Proszę się nie przejmować. Dzięki.)

  87. Czolgista said

    @84
    Zapisy z kamer przemysłowych z lotniska na Okęciu były prezentowane, włącznie z wejściem na pokład tupolewa. Nawet wynikła wtedy pseudoafera w mediach, w których udowadniano, że doszło do kłótni pomiędzy pilotem a gen. Błasikiem przed startem, a na dowód prezentowano zapis z kamery przemysłowej.

    Dodatkowym dowodami jest miejsce katastrofy, zapis rozmów pilotów z kontrolerami białoruskimi i rosyjskimi, zapisy z czarnych skrzynek, badania genetyczne ofiar itd.

    Oczywiście wszystko sfałszowano. Wie Pani, jestem już zmęczony opowiadaniem bajek, że miał miejsce II Katyń i wciskaniem przez Panią męczeństwa Kaczyńskiego.

    Faktem jest, że warunki pogodowe były bardzo złe i piloci od razu rozważali odejście i powrót do Warszawy, a potem na inne lotniska zapasowe. Dyrektor protokołu dyplomatycznego kazał próbować do skutku.
    Pilot Jaka powiedział nieparlamentarnie o warunkach pogodowych nad lotniskiem: pizda jest.

    Protasiuk działał pod presją. Poprzedni pilot, który odmówił lądowania w Gruzji i został zwolniony został obrzucony przez pisowskich polityków epitetami; np. „tchórz odmawiający wykonania rozkazu” i chciano mu odebrać medal. Niszczono temu pilotowi opinię. Idę o zakład, że gdyby się tam w Tbilisi rozbili to też byście wymyślili podobne i.diotyczne teorie.

    Pani, Matko Polko, rozsiewa domysły wymieszane z bzdurami i kłamstwami, które mają za zadanie przykryć burdel panujący w Polsce i nadać PiS’owi status wyjątkowości, gdy już Macierewicz polegnie ze swoimi teoriami.
    Tak to wygląda w praktyce.

    PS. Doczytałem resztę. Nie będę reszty wpisu wcześniej napisanego zmieniał. Niszczono ciało Kaczyńskiego i reszty pasażerów w jakiejś maszynce mielenia ? Co !!!!???? Pani w takie bzdury wierzy ? Szkoda moich słów. Nadajecie się wszyscy fani maskirowki do Tworek.

  88. Czolgista said

    @86
    Słuszna determinacja ? Toż to ordynarne wciskanie poj…banych teorii o mieleniu ciała Kaczyńskiego w maszynce u rzeźnika, bo ktoś sobie ubzdurał, że wszystkie dowody na wylot samolotu sfałszowano.
    Nie dziwię się, że żadna prokuratura nie udziela odpowiedzi.

    I robi to Matka Polka, która jednocześnie broni Władimira Putina !!! Schizofrenia czy co ?

    Moja reakcja na ten bełkot o maskirowce fanów czubka Przywary:

  89. Czolgista said

    Mam nadzieję, że po prostu nie wyłapałem ironii w Pana wpisie, Panie NICK.

  90. NICK said

    Inni ocenią. Pozdrawiam.

    Grisza. (88).

    Pan mnie jeszcze nie poznał?
    Szkoda… .

  91. MatkaPolka said

    Dlaczego PiS nie chce powiedzieć prawdy na temat „katastrofy smoleńskiej” oraz teorii M2?

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/dlaczego-pis-nie-chce-powiedziec-prawdy-na-temat-katastrofy-smolenskiej-2016-04

    Tuż po wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 roku dziennikarze śledczy badali różne poszlaki i teorie, wśród nich była teoria o roboczej nazwie M2, w późniejszym okresie nazywana „Zamachem Warszawskim”. Za teorią M2 przemawia wiele faktów i jest ona najbardziej wiarygodna ze wszystkich, dlaczego środowiska związane z PiS odrzuciły tak wiele dowodów, przekonując wszystkich do rzekomego wybuchy na pokładzie samolotu?

    Redaktorzy Julia Jaskólska i Piotr Jakucki w studiu TV Trwam po raz pierwszy publicznie wspomnieli o teorii M2 – (drugie miejsce – Warszawa)

    Zamach Warszawski – Hangar – FreeYour Mind

    Hangar, który znajduje się tuż przy terminalu portu wojskowego na Okęciu ulega na przestrzeni dwóch lat, dematerializacji. Jeszcze stał w 2009 roku, w październiku 2010 był w trakcie rozbiórki, a już w kwietniu 2011 roku nie zostało po nim nic

    Mord Rytualny – Stanisław Krajski

    „W swojej książce „Masoneria polska 2012” dowodziłem, że masoneria rytu francuskiego skryta w szeregach WSI i GRU stała za zamachem smoleńskim. Dowodziłem też, że dokonano w ten sposób „maskirowki”, która miała osłabić rządy Putina i Tuska i uzależnić je bardziej od masonerii rytu francuskiego (zwiększyć jej wpływy). Cytowałem słowa Aleksandra Dugina z Kremla, który mówił, że GRU zawsze był tajnym zakonem okultystycznym…”

    ZezowatyZorro

    Globalna symbolika rytualna. Inscenizacja „katastrofy smoleńskiej” Cała anliza w j.polskim, wraz ze zdjęciami w linku poniżej:

    Grzegorz Braun na Konferencji Smoleńskiej 20.10.2014

    Ludzie ze środowiska PiS niechętnie przyjmują do wiadomości informacje sugerujące, że w Smoleńsku mogło dojść do inscenizacji katastrofy, pomimo wielu faktów na to wskazujących, o których również wspomniał
    Grzegorz Braun, powołując się na odkrycia prof. Chrisa Cieszewskiego, wyraża ogromne zdziwienie, że uczestnicy konferencji zajmują się abstrakcją i ze wszystkich sił starają się nie zauważyć inscenizacji pod płotem lotniska.

  92. Wimar said

    Re 76
    Dobre pytanie – o ile w ogóle lądowali. W tym punkcie różnimy się w ocenie tego co zaszło.
    Tuż po katastrofie na blogosferze znalazłem informację, ze samolot TU 154M latał do Smoleńska 9 kwietnia aby coś tam przećwiczyć. Być może chodziło o pozyskanie nagrań lotu, zapisu przyrządów, czarnych skrzynek tak aby można to było potem podłożyć na konto „jutrzejszej” katastrofy i użyć potem w raporcie MAK i Millera.
    Czy nie zdziwiło Pana ze telewizja tuz po „katastrofie” nie pokazała ciał zabitych, foteli, bagaży natomiast pokazała czarne skrzynki, które (jak wiemy są pomarańczowe) leżały tuz pod nogami. Można się było wprost o nie przewrócić . Zazwyczaj odnajduje się je na końcu poszukiwań ale tu wszystko jest na opak.

    Re 77
    Ciekawy wywiad znajdzie Pan tutaj, o ile go nie zdjęli: Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 9-10 kwietnia 2011, Nr 83 (4014). http://www.naszdziennik.pl/print.php?dat=20110409&id=re29.txt&typ=re

  93. Czolgista said

    @22
    Pyta Pan czemu ludzie przy korycie szybko wykorzystali okazję, aby umocnić swoją pozycję i zabezpieczyć swoje interesy. To są ludzie cyniczni. Ich nie obchodzi śmierć członków konkurencji politycznej.

  94. Czolgista said

    @91
    Znowu kopiuj-wklej ? Ważne, żeby spamować wątki i uniemożliwiać innym dyskusję. To Pani chce osiągnąć, mam rację ?

    „Dziennikarze-śledczy”, czyli zbieranina blogerów bez jakichkolwiek kompetencji w dziedzinie lotnictwa czy medycyny sądowej.
    Przepraszam, ale amerykański ruch na rzecz prawdy o 9/11 umiał wystawić doborową ekipę specjalistów. W przeciwieństwie do Macierewicza, a już nie mówię o fanach maskirowki, bo tam to już było wielkie nic, jeśli chodzi o specjalistów podpisujących nazwiskiem pod swoimi teoriami.

  95. NICK said

    Grisza. Oj!
    Auła?
    Co się dzieje?
    Oj! Boli.

    FAKTY! Co do MatkiPolki! Poniewierające. Są? Ni ma… .

  96. Maćko said

    87 Czolgisto – zapisy z kamer byly prezentowane, pisze Pan.

    Wiec sa. Ktos je ma? Kto widzial i zegnal odlatujacy samolot?
    Sa takie dowody niepodwazalne? Zdjecia?
    Wszystko mozna sfalszowac ale to bardzo trudne i niegdy sie w zasadei nie udaje. Udaje sie tylko przekonac masy do oszustwa ale klamstwo jest nim nawet jesli wszyscy prawei mysla ze jest prawda.

    Sorki, ja tylko ustalam fakty, bo mitów to od p…y i jeszcze troche.

  97. Czolgista said

    @95
    Ja mam to samo, co Gajowy albo Zerohero. Takimi „faktami” to sobie można najwyżej d..pę podetrzeć.
    Oczywiście mnie boli, że pod płaszczykiem patriotyzmu rozsiewa się zwykłe plotki i nielogiczne bzdury.

    @96
    Były. Na konferencji zespołu Millera, potem we wszystkich mediach.

    Oczywiście wszystko można sfałszować, ale Pan powinien rozważyć możliwość łgania i prób dezinformowania ze strony osób firmujących maskirowkę. Czemu takie osoby mam uważać za uczciwe, może po prostu celowo dezinformują, aby tylko robić smród wokół Rosji ? Zadał Pan sobie takie pytanie, bo zanegować wszystko i snuć niedorzeczne teorie można jeszcze łatwiej niż fabrykować zapisy wideo, zapisy z czarnych skrzynek, miejsca katastrof i ekspertyzy patomorfologa.

  98. NICK said

    Pan Maćko zapodał: „Wiec sa. Ktos je ma? Kto widzial i zegnal odlatujacy samolot?
    Sa takie dowody niepodwazalne? Zdjecia?”

    Pan Grisza zaś: „Były. Na konferencji zespołu Millera, potem we wszystkich mediach.”

    Poda Pan linki, źródła… .
    Panie Grisza???

    I, Nie podpieraj się Pan. Gajowym i Zerohero. Wstyd.

  99. Czolgista said

    @95
    Zrobię dla Pana wyjątek Panie NICK, bo Pana lubię.

    Oto kilka bzdur, które można od razu wyłapać:
    „1. Wszystkie przedmioty osobiste były dotknięte odorem paliwa lotniczego.”

    Przedmioty osobiste ofiar katastrofy samolotu, którego skrzydła zostały zniszczone, a „paliwo się wylało zostały dotknięte odorem paliwa lotniczego”. Szok i niedowierzanie ! Niemożliwe. Sarkazm.
    Pewnie autor tezy też je wszystkie wąchał. Nie wiedziałem, że w ten sposób są oceniane miejsca katastrof – czyli ekspert wącha wszystkie przedmioty, czy nie zalatuje mu paliwem lotniczym. LOL.
    Naprawdę ludzie się na taką amatorkę nabierają.

    „2. Przedmioty osobiste ofiar, które były noszone np. w wewnętrznej kieszeni marynarki były
    nieuszkodzone, podczas kiedy ciało ofiary zmasakrowane.”

    Może ciało ludzkie nie jest tak wytrzymałe jak wiele przedmiotów codziennego użytku ?

    „3. Mundury generalicji były pozbawione guzików, pagonów etc.
    4. Mundur admirała miał zniszczenia, które są trudne do wyobrażenia sobie, jako powstałe w katastrofie lotniczej.”

    A to już absolutna perełka. Państwo zwolennicy maskirowki sprawdziliście sobie np. zdjęcia munduru gen. Błasika ?
    Ja tam widzę pagon, orzełka na kołnierzyku i broszkę. Mundury pilotów były uszkodzone, ale miały guziki, broszki, orzełki itd.
    Mundur Błasika jest nadpalony, częściowo rozerwany. Co tutaj jest trudnego do wyobrażenia sobie, chyba, że dla osób pozbawionych wyobraźni…

    ” 5. Ciała wielu ofiar były nagie.”

    Znowu guzik prawda. Były publikowane bardzo drastyczne zdjęcia ofiar. Większość ze zwłok, która była w jednym kawałku miała ciuchy na sobie w tym bieliznę. Ubrania są bardzo rozszarpane, ale to nie może dziwić ze względu na wygląd miejsca katastrofy.


    Wklepcie sobie w wyszukiwarkę: zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej, mundur Błasika itd.
    I zadajcie sobie pytanie. Czy osoby wciskające maskirowkę są leniwe i skrajnie niekompetentne czy po prostu zawodowo kłamią ?

    Więcej nie mam zamiaru przekopywać się przez taki gnój urojeń. Mam ciekawsze rzeczy do robienia, Panie NICK.

    Pozdrawiam.

  100. Wszystko wiecie, to odpowiedzcie dlaczego Rosjanie nie oddali Polsce jej własności?

  101. Czolgista said

    Odpowiem do wszystkich.

    Nie, nie podam żadnych linków. Wszyscy mają wyszukiwarki, umieją napisać słowa „nagranie, konferencja zespołu Millera odlot tupolewa”, tak samo jak umieli napisać „mundur Błasika, ciała ofiar katastrofy smoleńskiej”, a jeśli ktoś tego nie potrafi to niech przynajmniej nie zarzuca mi, że ja robiłem coś po łebkach i nie weryfikowałem źródeł. Ewentualnie wszyscy mieli w tym czasie telewizor to nawet lepiej, bo widzieli.
    To trzeba było zrobić samemu już kilka lat temu, a nie powielać bezkrytycznie różnych FYMów i innych.

    Ja jestem leniwy.
    Zresztą i tak zaprzeczycie. Powiecie, że wszystko sfałszowane, zrobione w photoszopie, Putin zatrzymał film i ukradł resztę nagrania, wrak został zainstalowany na deseczkach, podmieniono tupolewa itd.

  102. Czolgista said

    @100
    Odpowiedź jest prosta. Jest to pewna forma kary za wyczyny Macierewicza.
    Chociaż i tak pewnie Pan wie lepiej, więc po co to pytanie ?

  103. Boydar said

    Musi to nie jest polska własność, to co niby chcemy żeby oddali. Przyjdzie pora, oddadzą naszą, zdziwi się Pan.

  104. MatkaPolka said

    Wygląda na to, że to marszałek Sejmu Polskiego Bronisław Komorowski planował zamach stanu
    Wygląda na to, że to Kancelaria Tuska przygotowała rozdzielenie wizyt Premiera i Prezydenta, a wiec zamach – sam Smoleńsk i lot to tylko zasłona dymna – aby odwrócić uwagę od Warszawy

    O przygotowaniach Kancelarii Premiera Tuska oraz roli Tomasza Arabskiego nad rozdzielaniem wizyt – a wiec przygotowaniem zamachu pisał Henryk Pająk

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/04/10/ostatni-transport-do-katynia-10-04-2010-henryk-pajak

    Smoleńsk: Czyżby Komorowski cos wiedział ?

  105. MatkaPolka said

    Nieudany atak Niemiec na Polskę spowoduje wskrzeszenie Imperium Słowiańskiego-K.Tarasiewicz

    SMOLEŃSK – WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO NIEMIEC

    Tu 154 w całości po lądowaniu video niemieckiej stacji TV

  106. MatkaPolka said

    Bogdan Klich skuteczniejszy niż Luftwaffe i Armia Czerwona

    http://prawica.net/opinie/24417

    Najdosadniej ministra Klicha podsumował pierwszy dowódca GROM gen. Sławomir Petelicki, który portalowi Wprost24 powiedział:

    „(…) On jest zwykłym nieudacznikiem. To człowiek bez honoru. Na dobrą sprawę, po katastrofie w Smoleńsku, w której stracił wszystkich dowódców, powinien pojechać na miejsce tragedii i strzelić sobie w głowę. (…) Klich powinien stanąć przed Trybunałem Stanu
    („Gen. Petelicki: Bogdan Klich nie ma honoru. To nieudacznik” wprost.pl 21.12.2010).

    Oddajmy głos ekspertowi ds. lotnictwa Tomaszowi Hypkiemu: „(…)Żadne obce służby specjalne ani armie nie potrafiłyby w ciągu 2 lat doprowadzić do śmierci tylu ważnych dla funkcjonowania Polski osób, ile zginęło w wyniku katastrof w polskim lotnictwie wojskowym. Takich strat w tym zakresie nasz kraj nie poniósł nawet w wyniku klęski w wojnie obronnej we wrześniu 1939.
    A może to nie przypadek?” (za: Tomasz Hypki- „121 ofiar MON Bogdana Klicha”, altair.com.pl, 21.04.2010).

    Otóż Instytut Studiów Strategicznych sponsorowany jest przez niemieckie fundacje.

    Na liście darczyńców ISS są niemieckie fundacje, m.in: Konrada Adenauera, Friedricha Naumanna, Friedricha Eberta. Fundacje Adenauera i Eberta w 90 proc. dotowane są przez budżet federalny Niemiec. Fakty są takie, że budżet domowy państwa Klichów (przypominam, że żona ministra Anna Szymańska-Klich jest prezesem ISS) przynajmniej częściowo sponsorowany jest przez państwo niemieckie via wyżej wymienione fundacje.

    Siłą rzeczy nasuwa się pytanie: czy sponsorowanie przez Niemców tegoż Instytutu nie ma wpływu na decyzje (lub ich brak) ministra Klicha? Ot, wystarczy przypomnieć pierwszy lepszy z brzegu przykład, gdy minister Klich wysunął pomysł zakupu produktu niemieckiej stoczni: okrętu podwodnego U-214, którego nawet Grecy nie chcieli (z całym szacunkiem dla Grecji).

    W normalnym kraju sprawą takiego sponsoringu siłą rzeczy zająłby się kontrwywiad wojskowy i sprawdził czy, aby sprawa nie ma charakteru działalności agentury wpływu, ale tutaj jest Polska- cytując klasyka- dziki kraj. Ktoś powie, że nie wiadomo czy kontrwywiad się nie zajął tą sprawą. Śmiem zaryzykować tezę, że nie zajął się, bowiem wystarczy zerknąć na MON kierowany przez Bogdana Klicha: na stanowiskach urzędniczych pracują regularni lobbyści zagranicznych koncernów zbrojeniowych (w tym niemieckich).

    TE SAME FUNDACJE NIEMIECKIE SPONSOROWAŁY KAMPANIE WYBORCZĄ TUSKA
    – obce, tradycyjnie wrogie Polsce, ościenne państwo – wsadza na fotel premiera swojego agenta !!!

    Jak zmanipulowano wybory 2007 roku
    http://niepoprawni.pl/category/tagi-z-blogow/fundacja-konrada-adenauera

    Fundacja Konrada Adenauera należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.

  107. Czolgista said

    Mundur generała Błasika. Widoczny orzełek i naszywka z pagonami

    Mundur wiceadmirała Karwety. Obecne guziki i naszywki.

    Żadnego komentarza Matko Polko ? Nadal spamujesz ? A wypadałoby się odnieść, czemu umieściłaś jawną dezinformację, a nie tylko kopiuj-wklej.

  108. Halszka said

    @ 67
    Panie Watażka,
    To nie jest tak, że na ten samolot nikt nie czekał.

    Nie pamiętam, kto z Rosjan (chyba ktoś miejscowy), ale był polski ambasador z Moskwy i jacyś przedstawiciele polskiej ambasady z Mińska.
    Ambasador potem wspominał, że zanim przyszła oficjalna wiadomość, czekająca grupka zobaczyła wóz straży pożarnej, pędzący na przełaj przez teren lotniska. Wtedy Polacy w panice też pobiegli w tym kierunku.
    Od tych właśnie Polaków było wiadomo, że ciała ofiar są w strasznym stanie. Jeden z silników Tupolewa, umieszczony w ogonie samolotu, urwał się w momencie uderzenia o ziemię i runął do przodu przez całą długość samolotu, masakrując po drodze pasażerów. Głównie chyba tych siedzących .na środkowych fotelach. Szkoda, że oficjalnie nie podano tych danych, zapewne aby nie urazić uczuć rodzin. Może byłoby mniej bredni o satanistycznych orgiach nienawiści, deptaniu czaszek i urwanych pagonach.

    Panie Gajowy,
    Andriej Mendierej – no właśnie. Ten dziwny filmik, co najmniej w dwóch wersjach, w drugiej podkręcony odgłos strzałów i krzyków
    A sam Andriej rozmył się w smoleńskiej mgle, tylko filmik został

  109. ojojoj said

    Panie Tadeusz Sledziewski, nie oddali bo „polski” rzad nie chcial. Prosze sobie poszukac na necie. Tak samo, „polski” rzad zabronil otwierania trumien, a durni polacy mysla ze to Putin zakazal.

    Czy pejsaty „polski” rzad i jego pupilki tacy jak „artysci”, aktorzy, i inne typy – jest w stanie tak sie publicznie osmieszac? A pamieta pan jak kilka miesiecy temu KOD (a wiec ci co rzadzili w 2010) w protescie przeciw „nowemu” rzadowi nosil transparenty, ze nie chca obnizenia emerytur?

  110. MatkaPolka said

    SMOLEŃSK – RYMOWANKA

    Zbrodnia to niesamowita
    Żyd zabił Żyda i kwita

    Na lace koło Smoleńska
    Żydów spotkłla klęska

    Zdebiały światowe Kahały
    Na pogrzeb nie przyjechały
    Dzień wcześniej wszystko wiedziały
    Takiego „Kina” nie chciały

    I takiej kompromitacji
    Żydowskiej Demokracji

    Jeden Żyd strącony
    A drugi oskarżony

    Koszernym zrzedła mina
    Jak można tak niekoszernie
    Biało Czarnego pingwina
    Strącić – a przecież służł wiernie

    Ciekawe, kto bedzie tera
    Słał łupy do Izraela

    Mówia , że wina Putina
    W środku dogłebnie czerwone
    Po wierzchu zwykle zielone
    Zielono- Czerwone- pingwiny
    nie chca się przyznać do winy

    Jurija Iwanowa
    Koszerna Mafia Wojskowa
    i Komora to Zmowa

    Prawda to oczywista
    Ten zrobił – kto skorzystał

    Koszerne PO „ Elyty”
    Działają jak bandyty

    Światowa kompromitacja
    Strącona demokracja

    Żądza władzy jest chora
    Pozbyli się sie Kaczora
    Partnera z Magdalenki
    Okazał się zbyt cienki

    Ze śledztwem nie kwapia się wcale
    Z Policji Obywatelskiej brutale

    Bronek, Urbach i Donek
    Rzezany podkulą ogonek

    Będzie spowiadać sie tera
    u Rahma Emmanuela
    Kormoran tłumaczyć się dzielnie
    Jak można tak Nie- Koszernie
    Strącić DOBREGO PINGWINA

    Ukrzyżowali Kaczora
    To taka współczesna Menora

    KOR-owska Maciera naciera
    To ksywa Izaaka Singera
    A ta zaraza nieszczera
    Juz nieraz zrecznym slowem
    Zrobił nam zd upy głowe

    Ukrzyżowali Kaczora
    To taka współczesna Menora

    Lud modli sie i płacze
    I pędzi życie tułacze

    A żyd dziś siedzi w krawacie
    W JudeoEpiskopacie

    Chałaty na sutanny
    w kościele św. Anny
    Zmienilo żydów wiela

    Słała na ksieży Owa
    Luna Brystygierowa

    Luna to ta sama
    żydowska Burdel-Mama
    Co to swatała wielu
    Przywodców PRL-u

    Kto się dziś dziwi, kto pyta
    Dlaczego to spod sutanny
    Czemu to niejednemu
    Ksiedzu wystają kopyta ?

    Koszerne Trepactwo Tanki
    Zmienilo dziś na Banki

    Belka prawdy nie powie
    Ani i z Funduszu Panowie

    Połwa Chazarskiej Gminy
    Uciekła do Palestyny
    Ukradli ziemie od ludu
    Zgodnie z literą Talmudu

    A potem – Cud nad Cudami
    Stali sie SEMITAMI

    Wracaja teraz tłumami
    Pewnie „podzielić” się z nami

    Pod Krzyżem i u Rydzyka
    Modli sie dziś publika
    Za Unią Jewropejską
    Globalną i Braterską
    A Kasa z Polski znika

    Te Bitwy i Modlitwy
    to dzielo tej samej sitwy
    Z Berlina i Tadżykistanu
    Z Brukseli i z Manhatanu

    Czerwona Mafia Wojskowa
    Kase na kontach chowa

    To jedna wielka frustracja
    Żydowska ta Demokracja

    A brzozy rosną wysoko
    Jak konspiracja głęboko

  111. Maćko said

    Nie potrafiac dac odpowiedzi zadam jednak pytanie: Samolot przewrócil sie na plecy wiec jak srodkowy silnik mógl przeleciec przez kabine? Powinien raczej zostac za kadlubem.

  112. MatkaPolka said

    Zamach Warszawski

    VI Rocznica Smoleńska – w obliczu inwazji Izraela na Polskę. r.1,2

    http://www.gazetawarszawska.com/zamach/zamach-warszawski/3627-vi-rocznica-smolenska-w-obliczu-inwazji-izraela-na-polske

    Mija szósta rocznica smoleńska – jak już pisaliśmy – to żydzi zamordowali Delegatów do Katynia.

    To żydzi porwali i zamordowali Członków Delegacji do Katynia na uroczystości w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Powtarzany to raz jeszcze, a co sformułowaliśmy pierwotnie

    I tam napisaliśmy:

    Zamachu na Polską Delegację do Katynia – porwania oraz zabójstwa – prawdopodobnie wszystkich jej członków dokonali żydzi. Cele zamachu były dwa: wprowadzenie destrukcji struktur w polskich władzach (głównie w obronie) oraz sprowokowanie do przybycia na uroczystości pogrzebowe wielu szefów obcych państw, których by wysadzono w powietrze podczas tego żałobnego zgromadzania.

    Samo porwanie miało miejsce przed 10 kwietnia i odbywało się etapami w miejscach zamieszkania ofiar lub podczas ich podróży do Warszawy lub na lotnisko Okęcie.

    Zadniej zbiórki w hallu na Okęciu nie było.

    Prezydent Kaczyński został „zabezpieczony” już na parę dni przed 10 kwietnia, prawdopodobnie w czasie wizyty na Litwie 8- go kwietnia, bo był osobą kluczową dla logistyki zamachu.
    +
    Ta obecna rocznica i jej obchody to kolejna farsa i cyrk smoleński z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej plus – naturalnie – żałobne wdowy, które na tamtych zdarzeniach chcą wywalczyć dożywotnie synekury dla swych pociech.

    Oczywiście, tak wśród ofiar, jak i ich rodzin są przypadki całkowicie inne i nikomu godnemu w niczym nie chcemy uchybić na jego honorze. Ale niestety, ten nurt godności i walki o prawdę jest w znacznej mniejszości.

    Wspomniany Jarosław Kaczyński znalazł się w sytuacji wielkiego dyskomfortu psychiczno- politycznego, a to skutkiem „nieostrożnego” wygrania wyborów do Sejmu.

    Kaczyński to typowy malkontent, który na retoryce opozycjonisty chciał dojechać spokojnie do emerytury. PIS wygrał wybory nie dlatego, że tak chciał, ale z konieczności usunięcia PO, która tak się skompromitowała, że trzeba było ją zdemontować, lecz w sposób kontrolowany, aby przypadkiem nie pojawił się jakiś „dziki” ośrodek władzy, który będzie się buntował. Na scenie politycznej nie było nikogo innego, na kogo można było liczyć, więc wybór padł na Jarosława. Jest on od lat spolegliwym narzędziem mocodawców, tj. żydomasonerii, której Jarosław Kaczyński podlega bez jakiejkolwiek rezerwy.

    Wygrana wyborcza nie była najgorszą wielką katastrofą dla Jarosława, ale już rządy większościowe są dla niego wielkim nieszczęściem. Bowiem tak właśnie znalazł się w sytuacji bez prawa do wymówek, że „to koalicjant przeszkadza” w sprawnym rządzeniu zgodnie z wolą Narodu. Jak widać, żaden koalicjant nie przeszkadza, a skutki polityczne dla Polski są i tak straszne. Monstrum Palikot-Petru ze swoimi idiotkami do dzieło Kaczyńskiego – nie inaczej, podobnie jest z mediami, które obecnie są już dużo bardziej żydowskie i antypolskie niż za rządów PO.

    Faktycznie, rola Jarosława Kaczyńskiego w polskiej polityce przypomina rolę prowokatora buntów robotniczych w fabrykach PRL: siać zamęt, wyłapać i zamknąć gorliwych strajkujących, potem załoga dostanie lepszą kiełbasę w sklepie zakładowym i wszyscy się rozejdą, bo już jest dobrze, a za miesiąc wszystko wróci do normy – poza gorliwymi buntownikami, którzy zgniją w więzieniach. Czyli jest tak, jak nie powinno być – apatia i zniechęcenie. Tak jest rola Kaczyńskiego i takie będą skutki dla Polski – jak to widzieliśmy w PRL, w tamtych fabrykach.

    Ta obecna polityka rządu w swym prowokacyjnym dialogu z TK, Komisją Wenecką, EU, otwartym prostytuowaniem się Izraelowi i USA, jedynie ściąga na Polskę atak ze strony tych szakali, bo kraj ten – Polska – jest postrzegany jako „ziemia niczyja”, a zamieszkała jedynie chwilowo przez niegodne jej „plemiona polactwa”.

    +
    To ogólne, polityczne wtrącenie o Jarosławie Kaczyńskim nie jest bez kozery, bo trzeba pamiętać o tym, że on był premierem rządu, którego kadencję, jako polityczny oszust i zdrajca, celowo skrócił, a to po to, aby przejść do opozycji, gdyż tak mu kazano.

    Ale kiedy był premierem, to wśród licznych grzechów: nieuregulowania ksiąg wieczystych na terenach „poniemieckich”, wpuszczenia rurociągu Nordstream na polskie wody gospodarcze na Bałtyku, tolerowanie zbrodniarzy wojennych żydowskiego pochodzenia etc, pozostawił na służbie czynnej samolot wojskowy TU154m w jedynie dwóch egzemplarzach na całą Polskę.

    Premier Kaczyński mógł te dwa samoloty sprzedać, a na ich miejsce wziąć dwa inne samoloty lub poddzierżawić albo zakupić.

    Dlaczego premier Jarosław Kaczyński tego nie zrobił? Przecież w tym trybie eksploatacji, te Tupolewy nie miały jakiegokolwiek uzasadnienia techniczno-ekonomicznego. Było oczywiste, że piloci nie będą mieli dostępu do odpowiednich szkoleń, nie będzie sprawnego serwisu technicznego, etc.

    Ale właśnie to, co było wadą tych samolotów, było równocześnie zaletą w planowaniu przewrotu – zamachu z dużym fajerwerkiem w Polsce, dokonanego właśnie za pomocą tych maszyn. Tupolewy 154 nie tylko mogły być łatwym kozłem ofiarnym nieprzewidzianej katastrofy, ale też jako maszyny wyprodukowane w Rosji, podlegały opiniom biegłych lotniczych z tego kraju. Zauważmy, kiedy przy wyniszczaniu wszystkiego, co wartościowe w Polsce: w gospodarce czy armii etc., gdzie urządzenia i systemy wysokojakościowe, świetnie funkcjonujące zastąpiono nowoczesnymi wynalazkami analfabetów z „Zachodu”, to jakoś dziwnie ominięto z weryfikacją wartości użytkowej ten oczywisty lotniczy szmelc i nie zastąpiono autentycznie lepszym samolotem. A tu wymiana byłaby absolutnie bezdyskusyjna, no i uzasadniona ekonomicznie, bo nowe samoloty są tańsze w eksploatacji.

  113. MatkaPolka said

    „NATURALNA ŚMIERĆ” GENERAŁA GRU
    (Aleksander Ścios)

    http://blogmedia24.pl/node/36039

    „Każdy głupiec potrafi popełnić morderstwo, ale trzeba być artystą by popełnić naturalną śmierć.” – głosiła „złota myśl” morderców z KGB. Gdy zatem w putinowskiej Rosji, w nazbyt osobliwych okolicznościach ginie wysoki funkcjonariusz najważniejszej tajnej służby, nie można się dziwić, że zdarzenie to wywołuje zainteresowanie i rozmaite spekulacje.

    Takie reakcje pojawiły się w związku z nekrologiem zamieszczonym w organie armii FR – „Krasnaja Zwiezda”, w którym poinformowano o nagłej śmierci generała –majora Jurija Iwanowa, zastępcy szefa Głównego Zarządu Wywiadu (GRU). Jednocześnie rosyjska agencji RIA-Nowosti podała, że 52-letni Iwanow „zginął kilka dni temu w czasie kąpieli”. (…)

    Żeby zrozumieć sytuacje katastrofę Smoleńską i polityczną w Polsce trzeba się cofnąć do „Stanu Wojennego” i „Madgalenki” i „Okrągłego Stołu”

    To tam „Służby Siłowe” – cywilne i wojskowe – dogadały się z koncesjonowana przez siebie „Opozycje Demoratyczną”

    „My przejmujemy gospodarkę (przede wszystkim banki), a wy przejmujecie (czytaj – pozwalamy wam) politykę. Tak też się stalo – kolejne ekipy „opozycji demokratycznej” dopuszczano do władzy.

    A Informacja Wojskowa – Razwietka zajęła się budowaniem biznesu przy współpracy z zachodnimi Kahałami.

    Kaczyński i sPiS – kowcy zaczęli tracić na popularności i aby pozyskać poparcie społeczne zaczęli coraz bardziej głosić hasła narodowe , tak bardzo sprzeczne z interesami Globalistów – międzynarodówki żydowskiej

    Toteż nastąpiła „DINTOJRA” – zemsta żydowska , za zdradę interesów żydowskich.

    Cel uświęca Trupyhttp://www.jezierski.pl/strona.htm?id=782

    Katastrofa pod Smoleńskiem definitywnie likwiduje takie zagrożenie. Dotychczasowy prezydent, choć trup w sensie biologicznym zyskał na wartości wielokrotnie. Lech „Spieprzaj Dziadu” Kaczyński przeistoczył się cudownie w Lecha „Santo Subito” Kaczyńskiego.

    Notowania PiS i jego lidera Jarosława Kaczyńskiego, wyznaczonego na nowego pretendenta do urzędu prezydenta 3/4 RP, skoczyły w górę równie gwałtownie jak gwałtownie spadał na smoleński las TU-154.

    Wystarczyło umiejętnie wykorzystać typową dla Słowian uczuciowość, zaprzęgnąć do pracy dyspozycyjnych agitatorów (także w sutannach) i nagle – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – najbardziej zażydzona z istniejących partii, stała się partią najbardziej „polską i patriotyczną”.

    Przypominam jeszcze raz sPiSkowcom: ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła korzyść.

  114. Wimar said

    Re 103
    Celna uwaga Panie Boydar!
    To biedny kraj a cena takiego złomu w skupie dość wysoka.
    Poza tym co ma niby wspólnego ten złom z prezydenckim Tu-154M ??

    Przyjdzie pora -oddadzą nasz.!

  115. MatkaPolka said

    A jednak Istnieje Komando śmierci które zabija – fabularyzacja tej tezy – fikcja czy prawda

    „Służby specjalne” – zwiastun filmu

    Lista tajemniczych zgonów – śmierć znanych ludzi w dziwnych okolicznościach
    Listę osób, które miały paść ofiarą „seryjnego samobójcy”

    http://pokazywarka.pl/tajemniczezgony

    TYLKO GDZIE TU JEST TEN „DYMIĄCY NAGAN PUTINA

    Niektóre związane ze „Katastrofą Smoleńską”

    Grzegorz Michniewicz
    Dyrektor generalny kancelarii premiera. Osoba mająca najwyższy status dostępu do informacji tajnych. Jego przełożonym, był Tomasz Arabski.

    Biskup Mieczysław Cieślar
    Ginie 18 kwietnia w wypadku samochodowym. Po jego śmierci, tak niesamowitej gdy kilka dni po katastrofie ginie następca głównego kapelana wojskowego, zapada w mediach głucha cisza

    Szyfrant Stefan Zielonka.
    Zwłoki w stanie rozkładu zostały wyłowione z Wisły 27 kwietnia. To była ważna osoba w polskim wywiadzie. Miał dostęp do najbardziej tajnych materiałów będących w posiadaniu polskiego rządu. Rok wcześniej szyfrant Zielonka oficjalnie zaginął. Ciało było w stanie rozkładu, dokumenty zaś przy nim idealnie zachowane

    Krzysztof Knyż
    operator „Faktów” TVN.
    Pracował z W.Baterem. Wedle informacji podanej zdawkowo przez TVN umiera 2 czerwca. Niejasne krótkie komunikaty mówiły o chorobie. Prasa zagraniczna pisała, iż został zamordowany we własnym mieszkaniu. Wedle pewnych źródeł sfilmował awaryjne lądowanie Tupolewa na smoleńskim lotnisku co miał na żywo pokazać kanał informacyjny. Faktem jest że materiały telewizyjne z pierwszych chwil, gdy nie było wiadomo jeszcze co się stało i tuż sprzed katastrofy zniknęły. O śmierci Knyża w mediach była i jest cisza. Krzysztof Knyż
    (Knyż nie mógł być w Smoleńsku, bo w tym czasie leżał w szpitalu ale był związany z rozpowszechnianiem filmu)

    Profesor Marek Dulinicz
    Wybitny polski archeolog.
    Ginie w wypadku samochodowym w dniu 6 czerwca. Szef ekipy archeologów która miała w czerwcu wyjechać do Smoleńska.

    Dr Dariusz Ratajczak
    Nie wiąże się go bezpośrednio z tragedią smoleńską, ale nie można jego osoby oddzielić od jej skutków. Zwłoki dr Dariusza Ratajczaka w stanie rozkładu znaleziono 11 czerwca 2010 r. w samochodzie zaparkowanym pod Centrum Handlowym Karolinka w Opolu.

    Minister w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel
    Zaginął 15 października. Poćwiartowane zwłoki wyłowiono z Zalewu Rybnickiego. Wybitny ekspert od spraw lotniczych. Jeden z nielicznych o takiej wiedzy w Polsce. Wybitny specjalista od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Specjalista od precyzyjnej nawigacji satelitarnej dla lotnictwa. Ekspert przepisów lotniczych krajowych i unijnych. Inicjator powstania Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. W latach 1998-2001 uczestniczy m.in. w opracowaniu projektu prawa lotniczego. To tylko niektóre z kompetencji i osiągnięć ministra Wróbla. Zostaje rzekomo zamordowany przez oszalałego syna. Rodzina ministra Wróbla jest jednak rodzina wzorcową – żadnych konfliktów. Syn nie zdradzający nigdy żadnych zaburzeń umysłowych początkowo rzekomo przyznaje się do winy, potem wypiera się jej. Nie jest osadzony w areszcie i poddawany określonej prawem obserwacji psychiatrycznej, jak to ma miejsce w wypadku morderstwa tylko po jednej rozmowie z biegłym, który stwierdza jego całkowitą niepoczytalność, zostaje zamknięty w ośrodku dla umysłowo chorych. Podobno całkowicie niepoczytalny, poćwiartował piłą zwłoki ojca, lecz w pokoju – gdzie miało się to odbyć nie ma najmniejszych śladów makabrycznego czynu. Całkowicie niepoczytalny syn w sposób idealny, który byłby bardzo trudny dla osoby zrównoważonej, oczyszcza pokój.

    Minister Wróbel od początku mówił w prywatnych rozmowach że wrak w Siewiernym nie jest wrakiem Tupolewa którym lecieć miała nasza delegacja.

    Osobom dla których taka informacja o przekonaniu min. Wróbla zaskakuje i wątpią w nią dodajmy iż Antoni Maciarewicz w niedawnym radiowym felietonie stwierdził iż samolot nie uderzył w ziemię i wygląda to tak jakby co najwyżej rozsypał się w powietrzu. Minister Wróbel był członkiem komisji Maciarewicza. Te ohydne ćwiartowanie zwłok niektórzy uznają za ostrzeżenie: „Widzicie, będziecie kwestionować oficjalne ustalenia katastrofy, skończycie jak minister Wróbel”. Po jego śmierci zapada cisza, o którą łatwiej tym bardziej, że zostaje dokonany mord na Marku Rosiaku, pracowniku biura poselskiego w Łodzi. Niektórzy łączą te dwie śmierci twierdząc iż głośna śmierć Rosiaka miała odwrócić uwagę opinii publicznej od ministra Wróbla.

    Generał Sławomir Petelicki
    Twórca i pierwszy dowódca GROM i funkcjonariusz służb specjalnych PRL Zmarł 16 czerwca 2012 gen. Petelicki ujawnił, że zaraz po katastrofie do polityków PO rozsyłane były wiadomości SMS z instrukcją, w jaki sposób mają się wypowiadać na ten temat. Petelicki oświadczył w mediach, że takiego SMS-a otrzymał od jednego z polityków Platformy, a autorami wiadomości były najważniejsze osoby w PO.
    Gen. Petelicki był także współautorem raportu poświęconego przyczynom katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez Zespół Eksportów Niezależnych.

    Twórca jednostki GROM twierdził, że decyzja o przyjęciu konwencji chicagowskiej jako podstawy prowadzenia badania katastrofy zapadła w trójkącie Donald Tusk-Tomasz Arabski-Paweł Graś.
    Zdaniem gen. Petelickiego, lot do Smoleńska miał status wojskowy i nie podlega to wątpliwości, a odpowiedzialnością za katastrofę nie można obarczać pilotów. Winę za przygotowanie lotu ponosi za to – według twórcy GROM – Kancelaria Premiera. Twórca jednostki GROM ostro krytykował rząd za to, że przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej nie poprosił o pomoc NATO.

    – Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON […] NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani, by pokazać całą sytuację – np. to, co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany. A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera!- mówił gen. Petelicki

    Jerzy Urbanowicz
    prof. Jerzy Urbanowicz, matematyk PAN-u, który w październiku planował konferencję poświęconą krytyce raportu Millera i MAK-u. Wprawdzie od dawna chorował na serce i leczył się jeszcze u św.pamięci prof.Religi, ale jego zgon nastąpił w dzień po ujawnieniu zamiarów konferencji

    „Major BOR to 102. ofiara katastrofy smoleńskiej”.
    Marek K. – przygotowywał lot do Smoleńska
    To jedna z najbardziej zagadkowych śmierci. 44-letni major BOR, jeden z kluczowych oficerów odpowiadjących za bezpieczeństwo najważniejszych polityków w kraju, został znaleziony martwy w swoim domu w podwarszawskich Ząbkach. Koledzy mówią, że nic nie wskazywało na to, by miał popełnić samobójstwo. Tę wersję wstępnie wykluczają też śledczy. K. był zakrwawiony, miał ranę łuku brwiowego, ale to raczej nie ona była przyczyną śmierci.

    Cytowany przez TVN24 lekarz patolog, który przeprowadzał sekcję zwłok oficera, stwierdził, że przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa.

    Remigiusz Muś – przeczył oficjalnej wersji ws. Katastrofy

    Chorąży, świadek w śledztwie smoleńskim. Zeznał, że kontroler wieży na lotnisku w Smoleńsku wydał pilotom tupolewa komendę zejścia na wysokość 50 metrów, co przeczyło oficjalnym raportom.

    Popełnił samobójstwo wieszając się w piwnicy. Żona mówiła, że nadużywał alkoholu, zachowywał się dziwnie, mógł chorować na depresję. Miał bardzo przeżyć rozwiązanie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na zabójstwo. Poza tym pozostaje pytanie o motyw. Zarówno opinia publiczna, jak i prokuratorzy, znali już przecież jego zeznania.

    Dariusz Szpinieta – podważał rządową wersję ws. Katastrofy

    Pilot, instruktor pilotażu, ekspert lotniczy. Znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach (ciało powieszone). Po powrocie do Polski miał przedstawić analizę katastrofy tupolewa, która podważała rządowy raport w tej sprawie. Na portalu Niezalezna.pl pisał o „kłamstwie smoleńskim”. Był też jeszcze jeden wątek – zawiadomił prokuraturę w sprawie nieprawidłowości w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

  116. Przez większość czasu byłem przekonany, że w Smoleńsku doszło do wypadku. Coś jednak nie dawało mi spokoju, jakaś myśl chowała się z tyłu głowy i nie mogłem jej wydobyć. Dopiero niedawno zacząłem się nad tym ponownie zastanawiać i chyba już rozumiem co mnie męczyło.

    W roku 2010 ówczesny prezes NBP Sławomir Skrzypek odmawia przyjęcia tzw. elastycznej linii kredytowej MFW.

    Prezes Skrzypek ginie w katastrofie smoleńskiej.

    Jego obowiązki przejmuje Piotr Wesołek i kontynuuje politykę swojego poprzednika, ku niezadowoleniu ze strony Platformy Obywatelskiej.

    Po naciskach ze strony pełniącego obowiązki głowy państwa Bronisława Komorowskiego, parlament w pośpiechu urządza wybory nowego prezesa NBP jeszcze przed wyborami prezydenckimi, a wygrywa je (głosami PO i SLD) Marek Belka.

    Wkrótce Polska przyjmuje propozycję MFW, choć z pieniędzy i tak nie korzysta.

    Pragnę podkreślić, że przed wysunięciem kandydatury Marka Belki, do Polski przyjeżdża kilka dobrze nam znanych osób, a których nazwisk łatwo się wszyscy domyślicie.

    Doszukiwanie się motywów politycznych to podpucha. Należy ZAWSZE iść tropem pieniędzy. Żałuję, że nie rozumiałem tego wcześniej.

    W świetle tych wydarzeń, katastrofa smoleńska nabiera zupełnie nowego znaczenia. Bo kto myśli o prezesie NBP, gdy ginie prezydent, generał, a co dopiero tak wiele znaczących osób? Ich ofiara była przykrywką. W dodatku dokonano tego na terytorium Rosji, z którą mieliśmy i tak kiepskie stosunki, a które dodatkowo zaognił PiS. Wszyscy się tego po nim spodziewali. Było oczywiste, że partia skrajnych rusofobów nie wybaczy tego ,,Putlerowi” i będzie chciała zemsty za brata prezesa partii, więc wszystkie te komisje będą jedynie służyć ich celom politycznym, a z każdą kolejną teorią, prawda o katastrofie będzie się coraz to bardziej oddalać.

    Uważam, że to genialne. Odwrotność żartu o zabiciu tysiąca żydów i jednego dentysty.

  117. Ach, dodam jeszcze, że Pan Watażka zwraca uwagę na równie istotny szczegół: brak delegacji powitalnej na lotnisku.

  118. Maćko said

    Panie Robercie, byli czekajacy na lotnisku, juz to bylo podane powyzej:
    Wyczekiwanie

    Załóżmy, że mamy wyjechać po kogoś znajomego na lotnisko, bo przybywa z daleka, ale wcześniej dostajemy informację, że samolot będzie opóźniony o pół godziny lub więcej i z powodu mgły skierowany zostanie do innego miasta, by bezpiecznie wylądować. Czy udalibyśmy się wtedy na to pierwsze lotnisko, by czekać na przylot tej osoby? Podejrzewam, że nie. Zagadką zatem pozostaje fakt, że tyle osób czekało 10-go Kwietnia jakby nigdy nic na Siewiernym na przylot polskiej delegacji, skoro z takim (wedle niektórych relacji już półtoragodzinnym) wyprzedzeniem wiedziano i informowano o tym, że wyląduje ona zupełnie gdzie indziej. Albo inaczej zadam to pytanie: skąd wiedziano, że samolot wyląduje na Siewiernym, jeśli były informacje, że leci on w inne miejsce?

    D. Górczyński był pewien, że do Mińska (http://www.rp.pl/artykul/544614.html):
    „? Byłem na 100 procent przekonany, że samolot nie będzie lądował w Smoleńsku. Mgła była bardzo gęsta, nic nie było widać ? mówi ?Rz” Dariusz Górczyński, radca ambasady RP w Kijowie, który 10 kwietnia jako urzędnik MSZ obsługiwał na miejscu wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To właśnie on 40 minut przed nieudaną próbą lądowania, czyli ok. godz. 8, poinformował MSZ i polskie placówki dyplomatyczne o fatalnej pogodzie w Smoleńsku ? wynika z jego zeznań złożonych w prokuraturze wojskowej.
    ? Była gęsta mgła, sytuacja się pogarszała z minuty na minutę. Od oficera ochrony rosyjskiej, który odpowiadał za bezpieczeństwo i kontaktował się ze służbami lotniskowymi, dowiedziałem się, że jest propozycja, by samolot leciał do Moskwy ? opowiada ?Rz” Górczyński. ? Poinformowałem o tym ambasadora w Moskwie (Jerzego Bahra ? red.). Kiedy później otrzymałem informację, że jednak będzie próba skierowania samolotu do Mińska ? ponieważ tam jest bliżej ? zawiadomiłem o tym ambasadora w Mińsku (Henryka Litwina ? red.).”

    Oczywiscie ciekawy bardzo trop z FMI i banksterami.
    Uklony

  119. Czolgista said

    @111
    Zależy w jakiej pozycji był samolot w momencie oderwania się silnika.

    @115
    „Krzysztof Knyż
    (Knyż nie mógł być w Smoleńsku, bo w tym czasie leżał w szpitalu ale był związany z rozpowszechnianiem filmu)”

    Dokładnie – leżał w szpitalu i zmarł z powodu choroby, ale rozumiem, że dla fanów Macierewicza każda choroba jest sprawstwem Putina.

    Ratajczak nie ma żadnego związku ze sprawą Smoleńska, a i tak został powiązany. Ten włosek, na którym wisiała wiarygodność twoich źródeł, Matko Polko, już dawno pękł.

  120. Marucha said

    Re 116:
    Sprawa Skrzypka była poruszana kilka lat temu przez dociekliwych.
    Mnie się jednak wydaje, że było wiele innych sposób, aby się go pozbyć czy nawet zlikwidować.

  121. Czolgista said

    @113
    Aleksander Ścios – nawiedzony rusofob, PiSowiec, wielki „znafca” służb specjalnych, który nie potrafił nawet ogarnąć marnych i bezwartościowych książek Sumlińskiego, a na dodatek nadal broni tego plagiatora i wymyśla kolejny spisek ruskich służb specjalnych. Super źródła Matko Polko.
    Na pis.org.pl jest dla takich źródeł miejsce, ale tutaj nie pasują.

  122. Ad.120

    Właśnie dlatego uważam, że należało pozbyć się go w ten sposób, by teoria wydawała się mało prawdopodobna ze względu na wiele innych ofiar, także istotnych.

    Innym dostać się mogło rykoszetem. Każdy miał swoje za uszami.

    Hmmm… – admin

  123. Wimar said

    122 wpisy pod tekstem to całkiem niezły rezultat. Widać duże zainteresowanie.
    Może by admin podrzucił j kolejny artykuł z tej beczki –
    zaczniemy dyskusję od początku.:)

  124. @123 (Wimar)

    Wrzuć pan jakieś szersze opracowanie od siebie, może model na Comsol Muliphysics ścinania brzozy, to Gajowy zastanowi się nad umieszczeniem na pierwszej stronie.

    Na razie wpisy na tym wątku to.. przepraszam.. „jeebanie kotka za pomocą młotka”. Wszystko to już było. Odsyłam do archiwów.

  125. KonradMel77 said

    Do obejrzenia nt Smoleńska:


    Wysłałem maila do prof.Artymowicza 9 kwietnia z prośbą o skonfrontowanie i wyjaśnienie różnic względem podanych przez Glenna Jorgensenna – do dzisiaj nie odpowiedział. Marucha, może Tobie odpowie? Pomóż.

    Jeśli ktoś, to chyba prędzej Zbyszek Kozioł… Nie wiem, czy prof. Artymowicz ma czas na mailowanie.
    Admin

  126. Wimar said

    Re 124 Panie Kozioł. Zastanawiam się czy należy pan do kategorii „cham” czy „troll” i dlaczego wypowiada sie pan za Gajowego ??

    Nie należy do żadnej. P. Kozioł jest moim internetowym znajomym może i od 20 lat. Nie zawsze bywa miły w obejściu, z reguły ma rację.
    Admin

  127. Czolgista said

    @125
    Tutaj pełna odpowiedź ze strony prof. Kowaleczki:
    http://faktysmolensk.niezniknelo.com/aktualnosci/opinia-o-pracach-g-a-jorgensena.html

    Do jego wypowiedzi są dołączone odnośnik w formacie PDF, gdzie kwestia została jeszcze bardziej rozwinięta.

  128. markglogg said

    Jak ogólnie się zgadzam z tym, co ustalił rosyjski MAK do spółki z Komisją Millera, to od samego początku mam i PRYWATNE PODEJRZENIA.dotyczące szczegółów wypadku.

    Oto one.

    otóż prezydencka „tutka” w trakcie remontu, bodajże w Ufie kilka lat wcześniej, miała wymienioną całą elektronikę na AMERYKAŃSKĄ. A zatem:

    — W jakiś być może sposób, można było „z nieba” zdeformować odczyty GPS-u (stanowi on część TAWS), których trzymał się pilot lądując „w ciemno” na elektronice tylko, przy CELOWO ODSKALOWANYM wysokościomierzu ciśnieniowym (ponoć po to, by swymi ostrzeżeniami nie przeszkadzał mu lądować „na elektronice” wyłącznie).

    — Jeśli prezydencki samolot miał wmontowany system ZEWNĘTRZNEGO przejmowania sterów w wypadku przechwycenia samolotu przez terrorystów, to „z nieba”, słysząc odgłos z kabiny zderzenia z drzewem, tzw. „bóg” (ang. Godfather) mógł błyskawicznie zadziałać, by samolot zaczął robić „beczkę” — bo to dla mnie dziwne, że pilot trzymając stery w rękach aż przez 4 sekundy po uderzeniu w brzozę, nie próbował skontrować wychylenia samolotu w lewo po utracie części skrzydła. Dlaczego samolot zaczął bezwładnie „beczkować”? Zacięły się stery po tym wstrząsie?

    Ponoć było coś podobnego przy katastrofie rosyjskiego Airbusa 321 na Synaju, pół roku temu: samopisy wskazały wtedy, że samolot, w moment po utracie z nim kontaktu, zaczął gwałtownie „podskakiwać” i opadać i to kilka razy przy dobrej pogodzie, aż w skutek przeciążeń urwał mu się słabo zreparowany po wypadku ogon. W tydzień po tej katastrofie na Synaju, Tatiana Anodina — szef MAK, która zapewne już wiedziała co się z Airbusem 321 stało — musiała po prostu z Moskwy uciekać ze swą wiedzą, zapewne w obawie o swe życie.

    (No i nasuwa się kolejne podejrzenie, że w podobny sposób, poprzez „z nieba” przechwycenie sterowania wojskową CASĄ w nocy przy podchodzeniu do lądowania w Mierosławcu, skutecznie „rozwalono” elitę polskich pilotów z gen. Andrzejewskim na czele.)

    To by była odpowiedź na pytanie redaktora Hypkiego, dlaczego tak wielu generałów, wykształconych w PRL-u zginęło w 10 lat po upadku PRL-u.

    Zaznaczam, to są moje niecne przypuszczenia fizyka z pierwszego akademickiego wykształcenia.

Sorry, the comment form is closed at this time.