Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kto kogo prowokuje na Bałtyku

Posted by Marucha w dniu 2016-04-20 (Środa)

Na zaproszenie Polski, na wody Bałtyku wpłynął amerykański niszczyciel USS „Donald Cook” i razem z polskimi żołnierzami na pokładzie rozpoczął wspólne manewry morskie bardzo blisko rosyjskiej granicy i bazy Floty Bałtyckiej FR.

Morza terytorialne Polski i Rosji stykają się nieopodal Bałtyjska a wewnętrzne wody morskie graniczą na Zalewie, zwanym po stronie polskiej Wiślanym, a po rosyjskiej – Kaliningradzkim.

Naturalną koleją rzeczy ze strony Rosjan było zademonstrowanie Amerykanom i Polakom na uzbrojonym niszczycielu – poziomu ochrony rosyjskich granic przed szpiegowaniem oraz intruzami i potencjalnymi agresorami. Rosja poderwała swoje samoloty a lotnicy rosyjscy pokazali, co potrafią. Po ich przelotach nad amerykańskim okrętem i samolotem szpiegowskim, w USA, NATO i Polsce zapanowała totalna histeria.

Przygraniczne amerykańskie prowokacje i odpowiedź Rosji

Incydenty na wodzie

„Obecność USS Donald Cook na Morzu Bałtyckim ma zademonstrować zaangażowanie amerykańskiej marynarki wojennej w podnoszenie wspólnych zdolności operacyjnych na morzu i bezpieczeństwa NATO w ramach operacji Atlantic Resolve”, dowodził polskim mediom attache morski ambasady USA kmdr por. Thomas H. Kierstead.

Amerykański okręt jest wyposażony w nowoczesny system zarządzania walką – Aegis, którego podstawowym zadaniem jest obrona przed samolotami wroga i pociskami rakietowymi. Okręt jest podobno skuteczny w walce z innymi niszczycielami, okrętami podwodnymi oraz obiektami na lądzie. Na pokładzie USS Donald Cook znajdują się dwie wyrzutnie rakietowe MK 41, rakiety typu ASROC i rakiety manewrujące Tomahawk.

Portem macierzystym okrętu jest baza Norfolk w Wirginii (USA), ale, na co dzień stacjonuje on w bazie Rota na południu Hiszpanii. Jest jednym z czterech okrętów wysuniętych sił morskich (Forward Deployed, Naval Force – FDNF), których zadaniem jest zwiększenie bezpieczeństwa Europy.

W miniony poniedziałek (11 kwietnia), kiedy tylko amerykański niszczyciel wyszedł z Gdyni – Oksywia i skierował się na wschód, zbliżając się do morskich granic Rosji, dwa rosyjskie SU-24, jak podają zdenerwowani Amerykanie, 20 razy przeleciały w bliskiej odległości niszczyciela i na bardzo niskich pułapach, tj. w odległości 900 m i na wysokości 30 m nad lustrem wód Bałtyku.

Reuters informuje, powołując się na anonimową osobistość oficjalną USA, że następnego dnia (12 kwietnia) dwa rosyjskie SU-24 przeprowadziły „symulowany atak”, przelatując tak blisko niszczyciela USS Donald Cook, że wzburzyły koło niego wodę. Po SU-24 nad amerykańskim okrętem przelatywał jeszcze 7 razy rosyjski śmigłowiec Ka-27, wykonując zdjęcia amerykańskiej jednostki.

Działania Rosjan uznano za „najbardziej agresywny akt w ostatnim czasie”, pisze Reuters. Oba SU-24 przeleciały tego dnia nad niszczycielem 11 razy, a jeden z nich zbliżył się do amerykańskiej jednostki na odległość zaledwie 9 m, co nie na żarty przeraziło Amerykanów. Loty polskiego helikoptera, który był na pokładzie amerykańskiej jednostki zostały wstrzymane.

Rzecznik ministerstwa obrony Rosji Igor Konaszenkow poinformował, że rosyjskie samoloty bojowe, przelatując w pobliżu niszczyciela rakietowego USA, przestrzegały wszelkich reguł bezpieczeństwa.

Warto przypomnieć, że dwa lata temu, wiosną 2014 r. USS Donald Cook doświadczył na Morzu Czarnym podobnej sytuacji. Okręt amerykański wpłynął tam, w ramach planowanej przez USA akcji przejęcia rosyjskich baz wojskowych na Krymie. Jego zadaniem było przeszkadzanie w pracy anteny w Centrum Kosmicznym Floty Czarnomorskiej i sieci satelitów wojskowych ELINT, działających w systemie elektromagnetycznym. Ten skomplikowany współczesny system pozwalał rosyjskim wojskom na Krymie uzyskiwać z radarów obserwacyjnych i systemów nawigacyjnych dane na temat floty amerykańskiej, samolotach na ich pokładach i środkach przenoszenia rakiet.

Rosjanie zmuszeni zostali do blokady urządzeń na amerykańskim okręcie, dlatego dwa samoloty SU-24MP – 11 razy obleciały niszczyciel na możliwie małej wysokości, stosując pokładowy system blokad w częstotliwościach 12-18 Hz dla neutralizacji radaru amerykańskiego okrętu. Dzięki temu,rosyjska baza na Krymie mogła bez problemów śledzić działania floty i lotnictwa USA na Morzu Czarnym.

Teraz na Bałtyku, tym samym sposobem zablokowano radar na niszczycielu USA.

Szpiegowanie z powietrza

Kolejne zaniepokojenie Amerykanów wywołali Rosjanie dwa dni później (14 kwietnia), odpowiedzią na loty amerykańskiego samolotu szpiegowskiego przy granicach ich państwa. „Samolot – wywiadowca USA RC-135 został przechwycony przez rosyjski samolot SU-27 nad Morzem Bałtyckim”, informował Danny Hernandes, przedstawiciel dowództwa europejskiego Sił Zbrojnych USA.

Jego zdaniem, rosyjski samolot „wykonał chaotyczne i agresywne manewry”, przelatując w odległości 15 metrów od skrzydła amerykańskiego samolotu. Rosyjski myśliwiec zrobił też „beczkę” i przeleciał nad amerykańskim samolotem. „Niebezpieczne i nieprofesjonalne działania jednego pilota mogły doprowadzić do niepotrzebnej eskalacji między państwami”, podsumował.

Samolot RC-135 jest przystosowany do wykonywania misji wywiadowczych: ELINT oraz zadań COMINT, czyli do rozpoznania elektronicznego: przechwytywania i lokalizacji przekazów komunikacji radiowej. Jest wyposażony w system AN/ASD-1 służący do wykrywania i lokalizowania emisji elektronicznych przy pomocy anten zamontowanych z przodu kadłuba na obu jego bokach. Posiada również aparaty fotograficzne, radar obserwacji bocznej oraz system nawigacyjny LORAN.

Samolot został wyposażony w zestaw czujników elektrooptycznych i kamery termowizyjne do zbierania informacji, na podstawie, których, określa się parametry i dane techniczne pocisków. Najważniejszym urządzeniem w samolocie jest potężny matrycowo-fazowany radar firmy Hughes Aircraft. Może on śledzić obiekty wielkości piłki futbolowej z odległości do 480 km, a przeznaczone jest głównie do monitorowania testów pocisków balistycznych.

Nikt nie zadał publicznie pytania, po co Amerykanie wysłali samolot szpiegowski, naszpikowany specjalistyczną elektroniką i urządzeniami pod rosyjskie granice.

Rzecznik rosyjskiego resortu obrony Igor Konaszenkow potwierdził, że 14 kwietnia rosyjska obrona przeciwlotnicza zaobserwowała niezidentyfikowany obiekt, który z dużą prędkością zbliżał się do rosyjskiej granicy. Dla zidentyfikowania obiektu został wysłany myśliwiec SU-27 ze składu sił dyżurnych lotnictwa Floty Bałtyckiej. Po dokonaniu jego oblotu, „obiekt został rozpoznany, jako maszyna zwiadowcza RC-135” .

„Po nawiązaniu kontaktu wzrokowego z samolotem SU-27, amerykańska maszyna zmieniła kurs w stronę przeciwną od rosyjskiej granicy”, dodał rzecznik rosyjskiego resortu. Jego zdaniem „lot rosyjskiego SU-27 nad Morzem Bałtyckim przebiegał w ścisłym poszanowaniu norm międzynarodowych. Nie doszło do żadnych nadzwyczajnych sytuacji”.

Amerykanie, zdenerwowani skuteczną reakcją Rosjan na ich jawne szpiegowanie… złożyli kanałami wojskowymi oficjalny protest w Moskwie.

Gdzie tak naprawdę byli Amerykanie

Zgodnie z informacjami USA i Polski, amerykański niszczyciel USS Donald Cook znajdował się na bałtyckich wodach międzynarodowych, ok. 70 mil morskich (ok.131 km) od Kaliningradu.

Rosja ma na Bałtyku wydzielone obszary morza terytorialnego[1]. Zgodnie z normami międzynarodowymi, akweny morskie w pasie o szerokości 12 mil morskich (22,6 km) od linii brzegowej stanowią morze terytorialne, a ich zewnętrzne granice – granice państwa. Zewnętrzna linia morza terytorialnego w tym rejonie jest granicą Rosji, a morze terytorialne stanowi integralną część Federacji Rosyjskiej. Suwerenność Rosji rozciąga się także na przestrzeń powietrzną nad akwenami morza terytorialnego

Kaliningrad nie leży nad Bałtykiem, ale w głębi zatoki u ujścia rzeki Pregoły, na Zalewie Kaliningradzkim (Wiślanym). Od Bałtyku oddziela go Mierzeja Wiślana i wewnętrzne wody morskie Rosji. Kaliningrad – od Bałtyku i portu Bałtijsk, gdzie jest Baza Floty Bałtyckiej – oddziela w linii prostej – tor wodny o długości 24 mil morskich.

Amerykański niszczyciel rakietowy w rzeczywistości był w odległości ok. 46 mil morskich (86,5 km) od bazy rosyjskiej Floty Bałtyckiej w Bałtijsku i ok. 34 mil morskich (64 km) od granicy z Rosją.

Rosyjski resort obrony potwierdził te dane. Ale tego już politycy, media i władze USA czy NATO– nie podają.

Tak bliskie podejście floty wojennej i wojskowego lotnictwa USA pod granice Rosji, musiało wywołać adekwatną reakcję sił zbrojnych Rosji, zwłaszcza, że zamiary amerykańskie były jasne i jednoznaczne, na co wskazuje użycie w tych manewrach samolotu szpiegowskiego i publiczne stwierdzenia amerykańskich wojskowych.

Histeria

Rzecznik Białego Domu, Josh Earnest, stwierdził, że władze USA niepokoi takie zachowanie Rosjan. „Ten incydent jest całkowicie niezgodny z profesjonalnymi normami sił zbrojnych operujących w pobliżu siebie na wodach międzynarodowych i w międzynarodowej przestrzeni powietrznej”, podkreślał.

Rzecznik polskiego MON Bartłomiej Misiewicz, uważa, że to „typowe prowokacyjne zachowanie Rosjan, demonstrujące wrogość do NATO, o czym od dawna mówiliśmy”.

Część wojskowych i polityków, goszczących na Global Security Forum (GLOBSEC) w Bratysławie stwierdziło, że działania rosyjskich pilotów nad Bałtykiem zagrażają bezpieczeństwu. Wzięli w niej udział liderzy unijnych państw Europy Środkowo-Wschodniej i eksperci. Witold Waszczykowski, szef polskiej dyplomacji, uczestniczący w tej konferencji, stwierdził podczas obrad (15 kwietnia), że „Rosja ma potencjał niszczenia krajów” i z tego powodu …”stanowi zagrożenie egzystencjalne”.

To nie jedyna reakcja Polski

Do MSZ, wezwano rosyjskiego ambasadora w Polsce Siergieja Andriejewa na spotkanie z wiceministrem Markiem Ziółkowskim, który wyraził „zaniepokojenie tym niebezpiecznym zdarzeniem”. Oczywiście traktując, jako „niebezpieczne” skuteczną reakcję Rosji na jawne szpiegostwo i prowokacje amerykańskie u jej granic. „Przede wszystkim podkreślił jednak, że Polska stara się promować dialog na rzecz przeciwdziałania takim wydarzeniom” – dodał.

Były minister obrony narodowej, Tomasz Siemoniak (PO) uważa, że: „Polska musi reagować na prowokacje ze strony Rosji, ponieważ takie zagrania są absolutnie niedopuszczalne; ten niebezpieczny zgrzyt może postawić pod znakiem zapytania powrót do spotkań w ramach Rady NATO-Rosja”. Dodając: „Polska musi reagować na prowokacje ze strony Rosji. Rozumiem, że temu właśnie służyło wezwania rosyjskiego ambasadora do MSZ-u. Przeloty były wymierzone w Polskę, Stany Zjednoczone i cały Sojusz”.

Niewypowiedziana wojna

Najbardziej charakterystyczna reakcja wobec incydentów na Bałtyku była reakcja szefa amerykańskiej dyplomacji Johna Kerry’ego. W wywiadzie dla CNN Espaniol, powiedział: „Potępiamy takie zachowanie. To lekkomyślne, prowokacyjne, niebezpieczne. Zgodnie z zasadami prowadzenia działań wojennych one (rosyjskie samoloty) mogły zostać zestrzelone”. Przy czym podkreślił, że USA nie pozwolą „zastraszać się na otwartym morzu” i przypomniał, że Waszyngton poinformował Moskwę o swoim stanowisku odnośnie szkodliwości takich działań.

Mało, kto zwrócił uwagę na te „działania wojenne” Amerykanów pod rosyjską granicą, o których wspomina sekretarz Kerry i groźby zestrzelenia rosyjskich samolotów, które przepędzały intruza spod swoich granic. I choć eksperci, np. szwedzcy[2] wątpią czy ktokolwiek zgodziłby się na zestrzelenie samolotu sił obronnych, lecącego nad wodami międzynarodowymi, tylko, dlatego, że leciał blisko jakiegoś okrętu na tych wodach – to takie groźby publicznie ze strony USA – padły.

Incydent ten był także tematem rozmowy telefonicznej Johny Kerry’ego z Siergiejem Ławrowem. „Omawiając incydent z przelotem rosyjskich samolotów nad niszczycielem USS „Donald Cook”, szef rosyjskiej dyplomacji podkreślił, że „wyczerpujące wyjaśnienia w tej kwestii zostały złożone przez Ministerstwo Obrony Rosji”.

Komentarz

Polska w przypadku incydentów na Bałtyku, w których brała czynny udział, stosuje zasadę „odwracania kota ogonem” – wprawdzie, to my razem z USA, szpiegujemy i urządzamy prowokacje pod granicą Rosji, ale winni są Rosjanie, że na to skutecznie reagują.

Piramidalny poziom głupoty w relacjach polsko-rosyjskich odzwierciedla wypowiedź szefa polskiej dyplomacji: „Mamy zagrożenia egzystencjalne i nie egzystencjalne. Oczywiście działalność Rosji jest rodzajem zagrożenia egzystencjonalnego, ponieważ ta działalność może niszczyć. I mamy nie egzystencjalne zagrożenia, takie jak terroryzm, jak wielkie fale migrantów”.

W mniemaniu ministra Waszczykowskiego, ataki terrorystyczne są bezkrwawe, a terroryści strzelają do ludzi kwiatkami i detonują ładunki wybuchowe, wypełnione perfumami lub cukierkami, czego dowodzą ostatnie wydarzenia w Europie.

Incydenty na Bałtyku, inspirowane polską głupotą i amerykańskimi prowokacjami wobec Rosji, mogą rzeczywiście być nieobliczalne w skutkach.

Ale, bynajmniej, nie z winy Rosji.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek

Za http://www.bumerangmedia.com/2016/04/kto-kogo-prowokuje-na-batyku.html

[1] Dokument FR podpisany przez prezydenta Federacji Rosyjskiej Borysa Jelcyna, przyjęty przez Dumę Państwową i Radę Federacji (16 i 17 lipca 1998r.) dot. wewnętrznych wód morskich, morza terytorialnego w Federacji Rosyjskiej, art. 1 i art.2.
[2] Per Kudo, Frida Svensson: „Tv-klipp visar: Simulerad rysk attack mot USA-jagare” ,Svenska Dagbladet, 17.04.2016, patrz: http://www.svd.se/simulerad-rysk-attack-mot-usa-jagare/om/stefan-ring

http://sophico21.blogspot.se/

Komentarzy 17 to “Kto kogo prowokuje na Bałtyku”

  1. peacelover said

    Mily tekst, tylko szkoda, ze szanowna autorka nie mowi wszystkiego:
    a szczegolnie tego, ze dwa lata temu 27-miu dzielnych USmarynarzy mialo pelne gacie
    i niedlugo po ucieczce donalda (ducka) do bezpiecznego portu zeszlo z okretu, bo juz mieli dosc.

  2. revers said

    Kto komu w koncu wysle pigułe szczęścia, jak nie z Chin to z Rosji, a Szechtyna szuka ochronki u ussmanów.

    http://www.sknews.ru/rubriki/geopolitics/71033-kitaj-gotov-nanesti-jadernyj-udar-po-ssha.html

  3. Czolgista said

    @1
    Nie mówi tego, ponieważ jest to tylko plotka.

  4. kojak said

    NO coz ? Sprawdza sie w 100 % prawda ktora nieUstannie pisze o syjonistycznych gnojach z PIS idacych na smyczy UsrAela ! Tu widac bandYcko -kryminalna dzialanosc bydlakow z PIS jak w laboratorium ! Niestety szereg ludzi nadal wypisuje idiotyzmy o nadziejach wiazanych z gnojami i smieciami z PIS ! Daja sie nabrac na frazesy bydlakow z PIS, wycierajacych sobie bezczelnie mordy Polska i Panem Bogiem !

  5. głos said

    Michałkiewicz:

    zatrzymają starych kiejkutów, bo ktoś przecież będzie musiał wykonywać dla nich brudną robotę, te wszystkie plugawe czynności burgrabiowskie, które na wypadek jakiejś Norymbergi (żadnej Norymbergi oczywiście nie będzie, ale co to komu szkodzi dmuchać na zimne?) przezorniej będzie powierzyć szubrawcom tubylczym, którzy za napiwek w gotówce zrobią wszystko i to w podskokach.

    Bedzie tak. Ruscy sie pogodzą z jankesami, a winna konfliktom pozostanie Polska z reką w nocniku. W Polin ściera sie fakcja pruska z fakcją zamorską. Ściera sie albo niby-ściera.
    Słaby zawsze dostaje w dupe, a jeśli sam słaby ze siebie robi jeszcze słabszego, to cóż, qui peccara si fa, il lupo se la mangia.

  6. Inkwizytor said

    Zatopić amerykańską łajbę. Rassija wpieriod 🙂

  7. Dziadzius said

    @1 +@3
    czy plotka czy nie to faktem jest ze ten usraelski okret siedzial bezczynnie w porcie chyba ze 3+ miesiace bo byl bez radaru i usrael nie wysylal zadnych innych okretow wojennych na morze czarne – przeciez Usreal byl sojusznikiem ukrainy i krymu i stal w obronie takiej demokrcji jaka byla na ten dzien im wygodna – ale jak to czechy [ wolni emigranci] podczas drugiej wojny powiedzieli – tak mniej wiecej- „za anhelsku marmeladu wojowac ne budema” – szkoda ze Polska tego tez nie zrobila – nie wyszla by o nic gorzej niz wyszla – z tym ze ja bym dzis to pisal z kolymy a nie z Zachodu.. .

  8. Sybirak said

    Chaotyczne manewry… nieprofesjonalne działania… pilota ?!

    Jeżeli to ta „beczka” jaką pokazano w naszej TV to tylko pogratulować rosyjskiemu pilotowi. Takiego manewru nie powstydzili by się amerykańscy piloci myśliwców ze szkoły asów Tob Gun.

    Dla wyjaśnienia mniej wtajemniczonym:
    Figura zwana „beczka” zaliczana jest do figur wyższego pilotaż, pełnym obrotem (360˚) samolotu wokół osi podłużnej. Jest „beczka” zwykła i „beczka” sterowana” tz., kiedy samolot wykonuje ten obrót nie schodząc z linii lotu (bez opadania).
    „Beczka” wykonana przez rosyjskiego pilota była jeszcze trudniejsza.
    Leciał „skrzydło w skrzydło” z lewej strony dużego samolotu USA RC-135, następnie wykonał nad nim „beczkę” po łuku i zajął miejsce „skrzydło w skrzydło” po prawej stronie amerykańskiego samolotu !
    Było to bardzo profesjonalne bo przelatując nad RC-135 w pozycji odwróconej ciągle widział co robi amerykaniec (czy nie spanikował), by nie doszło do zderzenia.
    Dlaczego Rosjanin wykonał ten manewr można się jedynie domyślać. Albo chciał dać amerykańcom do zrozumienia, że zostali „przechwyceni”, albo uruchomił urządzenia oślepiające radar amerykańców lub ich
    inne elektroniczne urządzenia nasłuchu wywiadowczego.
    Jak wiadomo po tym spotkaniu amerykańcy zrezygnowali z dalszego lotu do granicy wód terytorialnych Rosji i zawrócili.

    Innymi słowy pilot rosyjski postąpił z wielkim kunsztem i bardzo profesjonalnie.

    Wypowiedź przedstawiciela dowództwa USA jest skomleniem przegranego,podobnie jak w incydencie na Morzu Czarnym.

    Natomiast zachowanie polskich oficjeli jest żenujące, czego będziemy się długo wstydzili !

  9. Marucha said

    Re 6:
    Putin, jako odpowiedzialny polityk i mąż stanu, chce uniknąć wojny, która szybko ogarnie kawał świata.
    Na razie woli odstraszać demonstracją siły i gotowości.
    Ale gdy zostanie zapędzony do rogu… to nie wiem, co zostanie z takiej np. Polski.

  10. Jazzik said

    ad 9 Panie Marucha zostanie : ch .. d.. i kamieni kupa. Ciesze się że jestem Polakiem. Szkoda że mam dzieci które pewnie umrą młodo…

  11. Joe said

    Rosja juz byla… zapedzona do rogu…Za pijaczyny Jelcyna… POtem manewrami na zywo w Iraku i Libii POkazano wszystkim POtege usraela…ico?I nic ,nos na kwinte w Syrii….To jest drugie rozdanie kart…wojna hybrydowa…tez wychodzi kiepsciunio?
    Ukry zamiast walczyc zabrali sie za grabierz…malo tego chca jeszcze „dotacji” A wiec na dzis?… Kon by sie usmial…Tylko w polszy ratlerki ujadaja.

  12. Kronikarz said

    Rosjanie powinni pomanewrować sobie w Zatoce Meksykańskiej i na północnej flance Kuby.

  13. revers said

    Rosjanie sa z Chinczykami w Hondurasie budują, a w zasdzie ochraniają budowe kanalu z zatoki meksykańskiej na pacyfik, obok kanalu panamskiego. Jednoczesnie wysapila epidemia roznych zielonych, ekologicznych ruchow w Hondurasie, dobrze opłacnych przez wiadome sily.

    Po za tym byl na Kubie z eskortą krazownik rakietowy Piotr I, jakoś medialnej, dyplomatycznej histerii nie było.

    Cos na Kurylach ruszyło, z tamdąt tez niedaleko do Alaski.

  14. peacelover said

    ad 3
    Wiadomo mi jest, ze USmany chcieliby , by to byla plotka i… nie tylko !!!
    Przez prawie pol roku informacje o tym kompromitujacym epizodzie byly celowo ukrywane !
    Obecna wersia jest potwierdzona przez kilka agencji prasowych , wiec to chyba nie plotka.(?!!)..
    szanowny Panie Czolgisto !!!

  15. Ula said

    Nie trzeba zaproszenia aby wpłynąc na Bałtyk!

    I nie trzeba niczyjegp pozwolenia. żeby pokazać, iż pilnujemy granic.
    Admin

  16. peacelover said

    Nieproszonych gosci trzeba przeganiac !
    I… slusznie !!

  17. Czolgista said

    @7 Można domniemywać, że Rosjanie mogli uszkodzić radar amerykańskiego okrętu.

    @14
    Dla mnie liczy się tylko fakt skutecznego przegonienia USA. Pojedynczy żołnierze są łatwi do zastąpienia.

Sorry, the comment form is closed at this time.