Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    osoba prywatna o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Boydar o Transmutacja biologiczna – ską…
    JackTheCrasher o Wolne tematy (08 – …
    bryś o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    brys o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Czytelnik z Północy o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Krystian Szeliga o O paranoi giedroyciowych i bar…
    Anucha o Ukraina na skraju przepaści! M…
    Anucha o „Hiszpańscy” nurkowie na…
    Sudbina Srba o Wolne tematy (08 – …
    Anucha o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    Kojak o UE chce „położyć łapę” na lasa…
    antoni o O paranoi giedroyciowych i bar…
    gnago o Transmutacja biologiczna – ską…
    4Kartofle o Transmutacja biologiczna – ską…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Co się stało z wysiedlonymi z Bieszczad? Opowieść ich potomka.

Posted by Marucha w dniu 2016-04-22 (Piątek)

Tuzańsk

To opowieść o świecie, którego już nie ma.

Do autorów bloga “Nasze Bieszczady” pewnego dnia przyszła wiadomość od Kazimierza Kużmy. Jest on potomkiem wypędzonych z Bieszczadów na zachód Polski Bojków. To lud góralski pochodzenia rusińskiego i wołoskiego, który zamieszkiwał Bieszczady i Karpaty.

Opowieść Kużmy pozwala zajrzeć do dawnych bieszczadzkich wsi i poczuć ich atmosferę.

Wspomnienia pana Kazimierza zatytułowane „Oderwani od korzeni” publikujemy w oryginalnej, niezmienionej formie.

Krywe

Zaczynam to opowiadanie dla zainteresowanych, którzy chcą wiedzieć jak naprawdę wyglądała gehenna ludności rusińskiej, którą wygnano z ich „małej ojczyzny, opowiem to szczątkowo, gdyż całkowita opowieść o tamtych czasach złożyłaby się na kilkutomową opowieść, chcę nadmienić że to są moje odczucia ale i fakty historyczne, które bardzo ciężko znaleźć w opracowaniach historyków, komuś zależy, aby te fakty nie wypływały na światło dzienne i prawda nie była prawdą.

Jestem Rusinem Bojkiem, synem wypędzonych z pięknej krainy jaką są Bieszczady, ze wsi Krywe nad Sanem.

Z wielkim trudem zaczynam opisywać wspomnienia moich rodziców i poznanych w mojej okolicy przesiedleńców, którzy według dawnej władzy komunistycznej i wielu publikacjach naukowych „opuścili„ swoje rodzinne strony. Władza komunistyczna skutecznie amputowała tą część historii, która mówiła o stosunkach ukraińsko-polskich, a jest ona długowieczna i niepodważalna. W owej historii, i tej dalszej i tej bliższej, były złe i dobre czasy, tylko zawsze komuś zależało, aby dwa bliskie sobie słowiańskie narody nie stworzyły jedności, gdyż wówczas w Europie powstałoby potężne mocarstwo z którym trzeba by się liczyć.

Zawsze gdy rozpoczynały się jakieś rozmowy mające na celu zjednanie narodów wybuchały zamachy na osoby, które chciały takiego układu, chociażby zamach na ministra Bronisława Pierackiego, ale również i trzy lata wcześniej Tadeusza Hołówko, którzy chociaż nie do końca byli przychylni Rusinom; chcieli dać im więcej praw aby ten naród był bardziej doceniany. Nie podobało się to przeciwnikom politycznym, za zamachem stała według ustaleń śledczych OUN, ile w tym prawdy osądźcie sami (wszelkie materiały na ten temat można znaleźć w internecie).

Krywe

Co pchnęło władze komunistyczne do tak drastycznego rozwiązania jakim było wysiedlanie niewinnej ludności cywilnej ówczesnych Bieszczadów i okolic?

Ja uważam że wysiedlenia miały na celu zniszczenie nacji rusińskiej, zasymilowanie jej z narodem polskim, gdyż nowa Polska miała się składać z Polaków, dla mniejszości narodowych wg założeń nie było miejsca.

W wielu publikacjach pisze się, że to była zemsta za rzezie na Polakach, które miały miejsce na Wołyniu, Polesiu i wielu innych regionach ówczesnej RP, tylko nikt nie pisze i nie bada co doprowadziło do tak drastycznych scen, zaznaczam potępiam to co robiła UPA z ludnością zamieszkującą te tereny gdyż nie tylko Polacy ginęli z rąk UPA, ale także ginęli Rusini z rąk AK, B CH, jak również bandyckich polskich bojówek, które w większości przypadków nastawione były na grabież mienia, a w późniejszym okresie i z rąk Wojska Polskiego. [Porównanie skali zbrodni UPA i jakichś „bandyckich polskich bojówek” – zapewne oddziałów samoobrony – jest co najmniej nie na miejscu i nie może go usprawiedliwiać osobisty, subiektywny punkt widzenia – admin]

Moim zdaniem w dużej mierze przyczyniło się do tego złe postępowanie z rdzennym narodem tych ziem ówczesnych władz II RP , jak i nowej komunistycznej władzy PRL-u.

Ta nienawiść narastała wiekami, rodowity Rusin nie mógł zajmować żadnych stanowisk urzędniczych będąc w wojsku polskim, nie mógł być nawet podoficerem, chyba że przyjął obywatelstwo polskie, a żołnierzy narodowości rusińskiej, którzy walczyli ramie w ramie chociażby w 1920 r. u boku Józefa Piłsudskiego w osławionej bitwie warszawskiej wg różnych źródeł było około 50 tys. Po podpisaniu rozejmu z Moskalami, rozbrojono ich i internowano w obozach dla internowanych. Piłsudski nie dotrzymał danego słowa spisanego na papierze z Petrulą 21 kwietnia 1920 r. w Winnicy.

Wiele lat przed tymi wydarzeniami znana i szanowana pisarka Maria Konopnicka pisywała, że dręczenie tego narodu kiedyś się źle skończy. Na kresach, jak nazywamy teraz te dawne ziemie, zaczęto polonizować Rusinów, likwidowano szkoły, zakazywano nauki własnego języka, w końcu wzięto się za cerkwie, w latach 1919 do 1939 rewindykowano 300 cerkwi, a w latach 1938-39 zniszczono około 138, nakłaniano do zmiany wiary o represjach jakie spotkały w ówczesnym czasie Rusinów można by było pisać jeszcze długo.

Winę za rzeź przelano na ludzi, którzy spokojnie mieszkali wiele kilometrów dalej, nie mówi się całej prawdy jak postępowano z tymi ludźmi za czasów II-giej RP. Jak człowiek jest poniżany, gnębiony, prześladowany to w nim coś pęka, coś się zmienia, jak zaczyna mu się zabierać jego tożsamość, niszczyć jego kulturę duchową i narodową to skutki takich czynów są na ogół złe. Tak też się stało i w tym przypadku ale winą zostali obarczeni tylko Rusini, druga strona została wybielona, a wina moim zdaniem leży po obu stronach i nie należy oskarżać tylko strony rusińskiej, był to wynik działań przyczynowo-skutkowych, poczynania UPA zaznaczam potępiam z całą surowością i dopóki w naszych sercach będzie nienawiść to do porozumienia nigdy nie dojdzie, a wiele elit politycznych nadal nie chce pojednania obydwu narodów, jakże sobie bliskich w tej lepszej historii.

[Polskie elity jednają się z banderowcami, aż wiatr świszcze – admin]

Tyle odległa historia. Co do wspomnień moich przodków, o życiu we wsi Krywe z opowiadań moich rodziców i dawnych mieszkańców, jak opowiadają o swojej dawnej krainie to widzę w ich oczach tęsknotę, żal za utraconym światem budowanym wiekami, który utracili z dnia na dzień nie rozumiejąc dlaczego? Za co?

Krywe

Z opowiadań wiem, że waśni między Rusinami i Polakami nie było, przynajmniej na tle narodowościowym, szanowano się wzajemnie, pomagano sobie, a także jak jedni tak i drudzy zważali na obchodzone w różnych terminach święta. Życie mijało monotonnie na codziennych obowiązkach.

Wybuchła druga wojna światowa. Polskę podzielili między siebie okupanci, Niemcy i ZSRR, granicą w Bieszczadach był San, z dnia na dzień rodziny, znajomi i sąsiedzi stali się obywatelami innych krajów. ZSRR zaraz zaczął wysiedlać z pasa granicznego ludność, gdyż wg Rosjan 5 km od granicy dopiero mogły być osady, przesiedleńcy trafiali różnie ale większość z nich trafiała na zsyłkę, co to oznacza chyba nie muszę tłumaczyć.

Jak wiemy z historii, przyjaźń Niemców z Moskalami zbyt długo nie trwała, po napadzie Niemiec na ZSRR w okolicy zostało sporo partyzantów sowieckich, którzy ukrywając się po górach zaczęli nękać okolicznych mieszkańców. Do wsi przychodzili przeważnie po jedzenie, zabierając jedzenie obiecywali zapłatę jak na te tereny wróci „radiańska włada”.

Gehenna się zaczęła, gdy armia Hitlera wypierana przez armię czerwoną przemierzała Bieszczady. Z rozbitych jednostek niemieckich bardzo dużo żołnierzy różnej narodowości wówczas szukało schronienia w Bieszczadach, a byli to Węgrowie, Słowacy i nie tylko, wszyscy pod osłoną nocy przychodzili do wsi, każdy chciał jeść, spokojne noce jak i dnie się skończyły.

Po wprowadzeniu w życie „linii Curzona” która podzieliła ówczesną Polskę na tzw. Zakerzoniu zostało odciętych około 700 tys. rodowitych Rusinów. Zaczęły się prześladowania ludności przez władzę sowiecką, wystarczyło fałszywe oskarżenie sąsiada na sąsiada aby trafić na zesłanie, sowieci zaczęli przeprowadzać akcje wyłapywania przeciwników władzy sowieckiej i partyzantów po okolicznych potężnych lasach, nieraz bywało, że nikogo w obławie nie schwytano, wówczas posuwano się do prowokacji i z domów wyciągano niewinnych ludzi zaliczając ich w poczet wrogów władzy sowieckiej, w ten sposób na sybir trafił mój dziadek w 1945 r., słuch po nim zaginął, wrócił , dzięki Bogu w 1953 r, ale nie na swoje tylko na „darowane”. Mój tato w wieku 14 lat musiał zająć się gospodarstwem, w tamtych czasach nie było to takie proste i łatwe.

Władze ZSRR i nowej komunistycznej Polski uchwaliło porozumienie o „wymianie ludności” z początku miały to być dobrowolne przesiedlenia. Z tej „dobroduszności” skorzystało niewielu, przeważnie wyjeżdżali ci co praktycznie nic nie mieli gdyż mieli obiecywane „złote góry”. Pojawili się „obrońcy wysiedlanych”, UPA przybyli na Zakerzonia w obronie ludności. Różnie z tą obroną bywało, jedni opowiadający mówią o terrorze z ich strony, inni biorą ich w obronę, że walczyli o swój kraj, o swój naród.

UPA rozparcelowywała majątki pańskie i zabierane dobra rozdawała mieszkańcom przeważnie bydło, owce, konie ale także w późniejszym czasie przychodziła po to „dobro” zabierając przy okazji i chłopów w szeregi UPA, o odmowie nie było mowy, odmowa oznaczała niejednokrotnie śmierć, nieraz i całej rodziny, w rezultacie tej „dobroduszności” nieraz zostało zabrane więcej niż dane.

Krywe

Takie praktyki także stosowali swego czasu okupanci niemieccy jak i później sowieci i wojsko polskie, tylko z tą różnicą, że oni tylko brali. Wynikiem takich praktyk było to, że u gospodarzy w najlepszym przypadku zostawała jedna krowa.

Przybyło Wojsko Polskie do walki z UPA, rozpoczęły się jeszcze straszniejsze czasy, morderstwa ludności polskiej i rusińskiej, gwałt odciskał się gwałtem, terror, terrorem, życie stało się nie do wytrzymania, ludność oskarżano o współpracę z UPA.

Ludność wbrew pozorom nie tak ochoczo przystawała na pomoc UPA, jak to się opisuje w wielu publikacjach, owszem byli i tacy co współpracowali z UPA, w większości przypadków chłopi trzymali się z daleka od polityki, oni uważali się za tutejszych, oni uprawiali ziemię nie politykę.

Po nieudanej próbie „dobrowolnych” przesiedleń władze polskie w porozumieniu z władzą sowiecką zadecydowały o przesiedleniach przymusowych, nazwanych oficjalnie „wymianą ludności”.

Trzeciego czerwca 1946r do wsi Krywe „zawitało” wojsko polskie celem zebrania miejscowej ludności do wypędzenia, większość rodzin skryło się w pobliskich lasach i schowało także swoje krowy, konie i owce, gdyż ktoś ich poinformował o zamiarach wypędzenia ich do ZSRR. W wiosce zostali starcy i malutkie dzieci, starcy mówili że ich starych i małe dzieci nie będą zabierać dlatego nie schowali się do lasu.

Wojsko nie zważało że to starcy i dzieci, dano im dwie godziny na spakowanie, wojsko widząc, że staruszkowie nie chętni są do pakowania zaczęli wyrzucać wszystkich po kolei z chat na główną drogę, która znajdowała się wzdłuż środka wsi, przy tym bito ich strasznie i poniżano. Płacz i lament popłynął doliną. Płakali starcy, płakały dzieci, starcy za domem, dzieci ze strachu.

Sformowano kolumnę i na pieszo pognano ich do Ustrzyk Dolnych, tam czekali na sformowanie transportu dwa tygodnie pod gołym niebem, o picie i jedzenie troszczyć musieli się sami, nikt im nic nie dawał.

Gdy we wsi ucichło, z lasu przyszła reszta mieszkańców zobaczyć co się stało z dziećmi i starcami, gdy zobaczyli co zastali przeżyli szok, dzieci i starcy zabrani, chaty i gospodarstwa zdemolowane i okradzione. Rodziny zabranych poszli w ślad za swoimi dziećmi i rodzicami, znaleźli ich w Ustrzykach Dolnych i zostali dołączeni do transportu, który wyruszył 23-06-1946 r., wówczas dla nich w nieznane, teraz wiadomo, że zostali wywiezieni wbrew swojej woli do Drohobycza.

Krywe

Pozostali mieszkańcy Krywego żyli w ciągłym strachu, w ciągu dnia mieszkali głęboko w lasach gdzie wojsko polskie się nie zapuszczało bojąc się UPA. Tak przeżyli do późnej jesieni widząc, że sytuacja się trochę ustabilizowała wrócili do swoich chyży. Na wiosnę 1947 r, zginął gen. WP Karol Świerczewski, winą za jego śmierć obarczono UPA, choć co niektórzy historycy podają, że w zabójstwo generała byli zamieszani jego współpracownicy, ale tego nigdy nie udowodniono do końca.

Zapadła decyzja o przeprowadzeniu „Akcji Wisła”.

Rankiem 28-04-1947 r., gdy wieś jeszcze spała, została otoczona przez wojsko polskie.

Zaczął się kolejny horror we wsi Krywe, wojsko weszło do wsi z każdej strony, o ucieczce gdziekolwiek nie było mowy, dano mieszkańcom jedną godzinę na spakowanie dobytku i ustawienie się na głównej drodze, kto stawiał jakikolwiek opór brutalnie był bity, wyrzucany z chyży, a jego dobytek był podpalany. Ludność zaczęła w pośpiechu zabierać najpotrzebniejsze rzeczy i wychodzić na drogę we wsi, po opuszczeniu chyży całe gospodarstwa były podpalane jedno za drugim.

We wsi rozniósł się płacz i lament, wielowiekowy dobytek został zniszczony w mgnieniu oka.

Dlaczego? Za co?

Krywe

Na drodze zrobił się zator, cała wieś się pali skwar niemiłosierny, ludzie krzyczą : „ Szybciej wychodźcie ze wsi bo się i my tu spalimy”.

Na środku wsi została na pagórku „Diłok” tylko cerkiew, której wojsko nie podpaliło, niemy wielowiekowy świadek, została sama, wiernych wypędzono w nieznane.

Szliśmy po górskich drogach w nieznane, ludzie i dzieci w kolumnie lamentowali za utraconą „ojczyzną”.

Po paru godzinach marszu pozwolono nam odpocząć, choć przed chwilą świeciło piękne słońce, zerwała się niesamowita burza, ulewa z potężnym wiatrem, drzewa zaczęły się giąć do ziemi, ktoś w kolumnie powiedział : „Patrzcie ludzie jak góry za nami płaczą, a drzewa się nam kłaniają”.

Po około trzech dniach dotarliśmy do Leska, gdzie formowane były transporty kolejowe .

Spośród ludności zaczęto wyszukiwać osoby podejrzane o współpracę z UPA, w większości przypadków byli to przypadkowi ludzie.

Po sformowaniu transportu kolejowego, wyruszyliśmy w nieznane, dla wielu osób był to niesamowity dramat, gdyż niektórzy mieszkańcy w swoim życiu nigdy nie opuszczali swego miejsca zamieszkania, najdalej gdzie chodzili to była sąsiednia wieś. Jechaliśmy w towarowych wagonach razem ze zwierzętami i całym dobytkiem, który mogliśmy zabrać ze sobą.

Nie pamiętam dokładnie, ale chyba po jednym dniu, pociąg się zatrzymał.

Wojskowi zaczęli chodzić od wagonu do wagonu i wyciągać z nich mężczyzn i kobiety, w kilku przypadkach kobiety były z dziećmi, przy tym okropnie ich bito i poniżano.

Był to obóz w Jaworznie, a wyciągani ludzie byli podejrzani o współpracę z UPA, w większości przypadków zarzuty się nie potwierdziły, ale i tak przesiedzieli w obozie od roku do kilku lat.

Po około tygodniu gehenny w wagonach towarowych gdzie musieliśmy sami dbać o siebie gdyż nikt nic nam i naszym zwierzętom nie dawał do jedzenia i picia, dotarliśmy na stację kolejową o nazwie Szczecinek w teraźniejszym województwie zachodniopomorskim.

Wyładowano nas z wagonów i przy asyście wojska zaczęto rozwozić po okolicznych wsiach.

Mój tato trafił do wsi nieopodal Szczecinka do kol. Dobrogoszcz, a mama do wsi Juchowo. W jednym budynku kwaterowano po kilka rodzin, domy były zdewastowane, niejednokrotnie bez okien i drzwi, a jak brakło budynków mieszkalnych to kwaterowano też i w stodołach, wszystko było rozkradzione, propaganda jak i późniejsze opracowania historyków podawały, że „przesiedleńcy” (wówczas nie można było nas nazywać „Rusinami”, ani „Ukraińcami” tylko „ Banderowcami”, w najlepszym przypadku „Przesiedleńcami”) dostawali w zamian za „pozostawione mienie” dobrze wyposażone gospodarstwa, ja wolę swoje własne nie cudze.

Wojsko jak i prasa pisały, że na ziemie odzyskane są przywożeni „Banderowcy” co lokalną ludność nastawiało wrogo do nas.

Zaczęły się wyzwiska poniżanie nas, w nocy podchodzono do domów i obserwowano jak się zachowujemy, w jednej wsi ludność nie chciała przyjąć „przesiedleńców”. Na słowa wojskowego: „Co mam z nimi (przesiedleńcami) zrobić”? padła odpowiedź : „ Potopić. Do jeziora jest niedaleko”.

Było trudno żyć, na przejście do miasta czy sąsiedniej wsi trzeba było uzyskać zgodę sołtysa lub władz gminy, zapasy żywności zabrane z rodzinnych stron kończyły się, co mądrzejsi i życzliwsi ludzie pomagali nam, o odprawieniu mszy w obrządku greckokatolickim nie było mowy.

Krywe

Pierwsza liturgia w obrządku greckokatolickim odbyła się w Szczecinku w kościele rzymskokatolickim w 1956 r.

Różnie to z tymi liturgiami bywało w ówczesnym PRL-u, chociaż było przyzwolenie władz kościoła rzymskokatolickiego, to w praktyce wystarczyło, że proboszcz danej parafii nie wyraził zgody na liturgię w obrządku greckokatolickim, wówczas nie było mowy o liturgii w kościele, niejednokrotnie takie liturgie odbywały się w domach prywatnych wiernych kościoła unickiego, za co władze PRL-u jak się dowiedziały, karały księży unickich.

Śwaszczennyk, tak mówimy na naszych księży, przez długi okres nie miał prawa ochrzcić dziecka, udzielić ślubu, a nawet pochować swego zmarłego wiernego w obrządku starocerkiewnym.

Dziwię się sam jak wiara greckokatolicka na nowych terenach przetrwała w obliczu tych represji i prześladowań, czasy się zmieniły, zmieniła się władza, większość niesnasek i niechlubnej historii obojga narodów poszła w zapomnienie, ale nowe opcje polityczne jak jednej tak i drugiej strony zaczynają na nowo rozdrapywać jeszcze nie do końca zagojone rany, nie twierdzę że trzeba wszystko zapomnieć, trzeba pamiętać, aby to było przestrogą dla potomnych, że niezgoda nigdy nie prowadzi do dobrego tylko do horroru i trzeba bez zakłamania i zbędnych emocji powiedzieć całą prawdę z jednej jak i z drugiej strony.

Mimo że urodziłem się na wygnaniu, tęsknię za „swoją dawną ojczyzną”, za górami, dolinami, połoninami i lasami, gdzie sięgają moje wyrwane korzenie, gdzie moi pradziadowie karczowali lasy aby móc wyżywić swoją rodzinę, gdzie spoczywają ich szczątki w zapomnianych, zrównanych z ziemią mogiłach, za tą cerkwią która stoi samotnie, zrujnowana pośród gór w Dolinie Krywego nad Sanem.

Autor: Kazimierz Kużma
http://www.national-geographic.pl

Nie będę zbyt nachalnie komentował wspomnień p. Kuźmy. Żal mi niewinnych ludzi, wmieszanych wbrew swej woli w wypadki, o których woleli by nie słyszeć. 
Admin

Komentarze 23 do “Co się stało z wysiedlonymi z Bieszczad? Opowieść ich potomka.”

  1. panMarek said

    Zaraz się popłaczę nad losem potomka banderowca.

  2. JO said

    NIe przeczytalem do konca…

    Chce napisac kolejny raz, ze slowo Rusin, to nie ma i niue mialo innego znaczenia w przeszlosci jak Mazowszanin. Mowie tu o Rusi Czerwonej. Slowo Rusin nie oznaczolo niczego innego jak Kaszub, jak inne regiony Kroleswtwa Polskiego.

    Jak zauwazyl piszacy arykul, my jestesmy bardzo spokrewnieni a nawet podkreslam, ze jestesmy jednym Narodem. Tak, mamy inny ROD, co oznacza inna przynaleznosc do Ziemi.

    Mazowszanin, pochodzi z Mazowsza, Kaszym z Kaszub, Podolanin z Podola, Wolyniak z Wolynia, etc, etc… Jednak my mamy wspolne geny. Nie mamy genow Chiskich, Afrykanskich, Hinduskich a w wiekszosc geny Polskie, Slowianskie..

    Kto chcial i dalej chce by Rusini i „Polacy” byli podzieleni i sie nawzajem wyrzynali? Przeciez to jasne, ze to V Kolumna Zydowsk- Masonska tak robila i robi to samo – podszywa sie, sponsoruje „partie” , „Ideologie” i szczuje jednych Rodu na drugich Rodu tego samego NARODU – zwiej ten narod jak chcesz – polskim, ruskim, lechickim, sarmackim, wenedow narodem, SLOWIANSKIM Narodem ziemi Polskiej, Ruskiej, Lechickiej, Sarmackiej Wenedow….

    Przciez i dzis u wladzy jak przez ostatnie niemalze 100 juz lat – od 1926 roku – przewrotu Pilsudskiego – rzadza nieprzerwanie Zydzi – Masoneria i nas wyrzyna zajmujac nasza ojcowizne, gwalcac nasze dzieci.

    Czy to tak dzis jest trudno zauwazyc? Dzis w czasach kiedy nam zagraza fala multikulti, genderyzmu i innych izmow…?

    Przygladajac sie dzisiejszej Ukrainie – widzimy odbicie sytuacji dzisiejszej Polski – lustrzane odbicie – Rzady Zydo-Masonerii , ktore robia z ludnoscia Slowianska w obu okupowanych przez nich terenach – to samo – depopuluja nas.

    I kto jeszcze w tej sytuacji smie cokolwiek mowic przeciwko Polakom ze strony Rusinow? Tylko Debil lub Zyd.

  3. Swietowit said

    Czytalem gdzies, zdaje sie u dr Lucyny Kulinskiej, ze nie nalezy utozsamiac Lemkow czy Bojkow z Ukraincami! Nacjonalisci ukrainscy probowali ich ukrainizowac, nawet przemoca.

    Oczywiście – to różne nacje. Łemkowie, Bojkowie i Huculi – to Rusini. Ta sama krew.
    Admin

  4. Polak Podolanin said

    W Bieszczadach nad Sanem byli Łemki,Bojków nie było. Bojki mieszkali dalej a jeszcze dalej są
    Huculi. Autor podając się za Bojka podaje w wątpliwość prawdziwość swej relacji.
    Uważam,że autor zmyśla.

  5. JO said

    ad.3. A Ukraincy – to Zydzi, Chazarzy…..

    Kiedys moja Babcia ( Rusinka) powiedziala mi, ze Ukraincy to calkiem inni ludzie. Ze roznia sie od nas calkowicie. Nie potrafila mi Babula wyjasnic, a ja bylem za maly by drazyc… Ja nie rozumialem czemu to oni maja byc calkiem inni?

    Dzis po Gajowce, jest dla mnie jasne, ze chodzilo Babci o to, ze to Inny Narod, Inny Duch. Dzis z cala pewnoscia trzeba krzyczec kazdemu, ze Ukrainiec, to Zyd, Chazar, lub tak zazydzony genami zydowskimi/ tak zazydzony genami chazarskimi i Duchem tej nacji czlowiek nacji innej…, ze juz w nim nic nie widac Slowianina….

    Od takich ludzi zazydzonych trzeba sie otrzepywac< Absolutnie nie wolno dopuszczac do siebie, do tego co jest wlasnoscia nasza, co jest nasza ojcowizna.

  6. Marucha said

    Re 1:
    Skąd Pan wie, że banderowiec?

    Re 2:
    Oczywiście, Rusini byli lechickim plemieniem, podobnie jak Mazowszanie czy Wiślanie.
    Wspomnienia p. Kuźmy są obciążone zarówno subiektywizmem, jak i – myślę – brakiem dostatecznej wiedzy na całokształt tematu.
    Tym niemniej są cennym materiałem wspomnieniowym. Nie ulega wątpliwości iż operacja Wisła była konieczna – ale też nie ulega wątpliwości, iż była tragedią dla wielu rusińskich górali, którzy po prostu chcieli uprawiać rolę, bydełko, zbierać grzyby, pasać owce… czasami sobie łyknąć kropelkę eteru.

  7. Marucha said

    Re 4:
    Myli się Pan.

    Na zachodzie granica pomiędzy Łemkami a Bojkami przebiegała głównie wododziałem przez Okrąglik, Jasło, Małe Jasło, Rożki do Cisnej, następnie przez Hon, Osinę, Sasów, Wołosań, Jaworne, przełęcz Żebrak, Chryszczatą, Dział do Suliły.

    W Cisnej do niedawna (a może i do dziś) stoi typowa bojkowska chyża.
    W Smolniku, Czerteziu i Równi stoją do dziś cerkiewki bojkowskie.

    Ze mną na tematy bieszczadzkie lepiej nie zaczynać…

  8. Polak Podolanin said

    Re 7:
    Być może mylę się co do Bojków.Jednakże podtrzymuję ,że autor zmyśla mówiąc o biciu
    wysiedlanych przez żołnierzy WP. Rozmawiałem z wieloma byłymi żołnierzami uczestnikami
    Akcji Wisła; nikt nie bił wysiedlanych. Łączę ukłony

    Co do losów poszczególnych rodzin – nie wypowiadałem się, bo nie wiem
    Admin

  9. Kronikarz said

    , – )

  10. JO said

    Trzeba przeanalizowac raz jeszcze „fakty historyczne” i konkuzja bedzie…
    ……….Mysle, ze Zydzi chcieli zlikwidowac Polskosc w Bieszczadach i dlatego sila wdrazali Ukrainska – Zydowska – Chazarska UPA na te teraeny po to by potem wywolac sytuacje, gdzie oskarzy sie Lemkow, Bojkow… jako Kozla Ofiarnego – o przynaleznosc do zbrodniczej organizacji.., po to by dokonac „Akcji Wisla” – likwodacji swiadkow polskosci tych ziem, ba zywe swiadectwa panstw przed polskiej panstwowosci z nazwy…a dowod na Slowianskosc odwieczna tych ziem…. – wlasnosc nas Slowian.

    Uni NIC nie robia bez celu. Nie ma przypadkow w ich zbrodniach a 100 wyrafonowanie, ukierunkowanie…

  11. jazmig said

    Już sam zakłamany wpis tego Bojka jest dowodem na słuszność Akcji Wisła. Nie wiem, czy on jest Bojkiem, ale z całą pewnością jest banderowcem, powtarza te same kłamstwa, które stale powtarzają banderowcy.

    AK w ogóle nie było na Wołyniu i Małopolsce wschodniej, dopiero zbrodnie banderowskie spowodowały, że przerzucono tam oddziały AK. Jak zatem AK miała prześladować Bojków i innych, skoro jej tam nie było?

  12. Orcyk said

    Mój sąsiad był tam przed i po akcji Wisła i mówił jak te „niewinne” ludzie pomagali dUPA. Teraz niech nie opowiadają bzdur o ich przeżyciach. Trzeba było nie tylko przesiedlać i palić ale także strzelać i bić! Psie bracia i bohaterowie pomagali mordercom kobiet, dzieci starców. Powinni dziękować Bogu że w ogóle żyją!

  13. Marucha said

    Re 12:
    Panie Orcyk,
    Banderowcy mieli swoje sposoby, aby zmusić Rusinów do „współpracy”. Nie wszyscy się zgłaszali na ochotnika.

  14. Lovshak-Rusofil said

    ….Dzis z cala pewnoscia trzeba krzyczec kazdemu, ze Ukrainiec, to Zyd, Chazar, lub tak zazydzony genami zydowskimi/ tak zazydzony genami chazarskimi i Duchem tej nacji czlowiek nacji innej…, ze juz w nim nic nie widac Slowianina….

    Brawo Panie JO super mógłby Pan zostać orędownikiem pojednania bratnich narodów słowiańskich….. cóż wrzucać cały Naród do jednego worka….

    Nie proszę Pana Rusini to coś więcej niż Mazowszanie czy Kaszubi, Rusini to etniczna wspólnota znacznie starsza od Panstwa Polskiego, to był dość zwarty etnos językowo kulturowy scalany misją świętych równych apostołom Cyryla i Metodego i wspólnego języka w czasach kiedy o Polsce Rosji czy Ukrainie nikt nie myslał.

    Sprawa Ukraińskich mordów na Polakach Żydach to zbrodnia i ludobójstwo, które powino być rozliczone, dziś polacy powinni szczerze współczuć Ukraińcom bo na rozdartym ciele Ukrainy karmi się żydoblszewicka Khazarska Hydra, to nie Ukraincy Panie JO Ukraincy są tego eksperymentu ofiarami podobnie jak Polacy

    Powiem Panu Panie JO co mnie boli boli mnie zydobolszewicka konfidencka postawa Schetyny wtrażona w liście do Sekretarza Stanu USA Johna Kerrego, wkórym na wezwanie ambasadora USA w Polsce Żyda Mulla ochoczo popiera liderów żydowskich wybranych i zaaprobowanych przez Am,erykanów REGARDLESS TO SŁOWA SCHETYNY !!!!! BEZ WZGLEDU NA ZBRODNIE NA POLAKACH W ZAMIAN ZA POPARCIE I OBRONĘ ESTABLISMENTU PO

    SCHETYNOM I POZOSTAŁEJ ŻYDOBOLSZEWICKIEJ CHOŁOCIE DEDYKUJĘ OSTATNIE KAZANIE KS. JACKA MIĘDLARA Z KATEDRY BIAŁOSTOCKIEJ

    PRZEPRASZAM ZA WIELKIE LITERY, ALE TAK ZABOLAŁO MNIE WYCIE ŻYDOBOLSZEVII RÓWNIEŻ UKRYTEJ W KOŚCIELE W POLSCE, KTÓRA CHCE ZAMKNĄĆ USTA TEMU KAPŁANOWI

    ZAPRASZAM DO KRÓTKEIGO KAZANIA OKREŚLANEGO PRZEZ HAZAQRI8E JAKO FASZYSTOWSKIE KSENOFOBICZNE I WOGÓLE

    CZOŁEM WIELKIEJ POLSCE CZOŁEM WIELKIE ROSJI CZOŁEM WIELKIEJ UKRAINIE I BAŁEJ ROSJI CZOŁEM WIELKIM I ONEGDAJ WSPANIAŁYM I DUMNYM NARODOM SLOWIAŃSKIM, KTÓRE GŁEBOKO W TO WIERZĘ WYPEDZĄ PRZECZ ŻYDOWSKICH MEDIALNYCH PODJUDZACZY WSZYSTKICH TYCH LISÓW KOWALI SZEHTERÓW, NEOMARKSISTÓW. !!!!

  15. Moher49 said

    Ten piękny łemkowski, bojkowski świat zniszczony przez rezunów z UPA, pozostał tylko na obrazkach, w książkach, w internecie. Potomkowie rezunów jeszcze w Polsce są. Budują nielegalne pomniki, bez żadnej reakcji z polskiej strony, czekają na dogodny moment. Różne Sycze panoszą się w mediach. Dotowane przez tutejsze rządy, banderowskie „Nasze Słowo”sieje zło. Wykupują lasy i ziemię. Organizują różne „Watry” z banderowskimi pomrukami. UPA żyje, w przypadku kolejnej zawieruchy wojennej, sytuacja się powtórzy. Powinni być wysiedlani na Syberię, bez prawa powrotu a nie na zachód. To jest druga po żydach zdradliwa nacja.

  16. revers said

    Eh nie wiele lepiej wygladaly repartiacje z terenów z za Buga ludności polskiej, a było jeszcze gorzej bo po maju w 1945 roku duzo jednostek wojskowych przezucano odrazu na front mandzurski, wtedy po kilka dni staly pociagi z repatiantami w polu lub na bocznych stacji bez chleba i wody.

    Troche przesadne opisy wysiedlania. A co moga powiedziec dzisiejsi imigranci wewnetrzni z Bieszczad z samego zamknietego kombinatu Iglopolu zniknelo 5 tysieczne miasteczko zatrudnionych tam na stale ludzi z rodzinami, pozostalo 150 osob i kosiółek.

  17. revers said

    Igloopol
    .http://www.tygodnikprzeglad.pl/wp-content/uploads/2015/08/komuno_4-800x500_c.jpg

    Jak balcerowicz zalatwil igloopol

    jeśli miałbyś możliwość wędrówki także po Polsce, to doradzam szlak
    popegeerowski w województwach północnych. Tam możesz we własnym języku
    szczerze pogadać i dowiedzieć się dlaczego padły np. fermy kurze, z których w
    latach 80. kolumny tirów woziły jajka na Śląsk i do Krakowa. Żarłem je przez
    kilka lat, a nie wiem, czy potem kury zastrajkowały, czy Balcerowicz je
    potruł. Bo w moim kramie mogłem kupić już tylko słowackie lub izraelskie.
    Wiem natomiast np. jak ukatrupiono dębicki koncern Igloopolu”, zbudowany na
    najlepszych wzorach zachodnich przez grupę młodych menadżerów, którzy
    wcześniej przeszli szkolenia i staż głównie w USA. Był to w 1989 r. już
    gigantyczny koncern produkcyjno-handlowy, z setkami kooperantów, tysiącami
    hektarów, fabrykami sprzętu transportowego i chłodniczego, przetwórstwa
    rolniczego, z setkami własnych sklepów, transportem i marketingiem. Gdyby
    koncern nie uduszono, wygrał by z wszelką konkurencją, obcą i rodzimą, i
    zapewne dziś sprzedawał by swe wyroby we własnej sieci hipermarketów. Jak ich
    Balcerowicz załatwił?
    Otóż mieli sporo nowych inwestycji postawionych za kredyty, z których wiele
    jeszcze spłacano. A w Krakowie akurat kończyli budowę olbrzymich nowoczesnych
    chłodni w Płaszowie dla pół miasta. I oto bez żadnej karencji Balcerowicz
    kazał im co kwartał spłacać po miliardzie za te chłodnie. Musieli przerwać
    wszelkie inne inwestycje (również mój supersam, w którym jest dzisiaj jakiś
    niemiecki hiper), zaczęli sprzedawać posiadane aktywa i świeżo urządzone
    sklepy, potem wszystko co się dało. Bo nie zapłacenie lichwiarskich rat i
    odsetek groziło doliczaniem wysokich kar. Nic nie starczyło na bankową lichwę
    i po kilku już kwartałach krakowski oddział Igloopolu poszedł pod młotek.

  18. Marucha said

    Re 17:
    Warto poczytać o Igloopolu:
    > https://marucha.wordpress.com/2015/08/16/pgr-byl-jak-rodzina/
    > https://marucha.wordpress.com/2015/08/17/historia-krp-igloopol/
    Do tej pory resztki tego ogromnego kombinatu niszczeją po Polsce…


    Tarnawa Niżna

  19. revers said

    To wszystko zgodne z doktryną syjonistów która reprezentował w Polsce Balcerowicz,
    bozbawić naród suwerennosci żywnościowej, na zasadzie kto kontroluje żywnósc , ten kontroluje ludzi – biologiczną podstawe populacji. Pan Macius mógł by to zjawisko opsac modelem cybernetycznym.

    http://www.healthylivingstyle.net/9-often-overlooked-signs-your-body-is-full-of-toxins-plus-how-to-naturally-detox/

    dalej edukacja, juz dzisiaj zawodowi belfry mowią e przyszłe pokolenie przy obecnych
    tubisiowych programach edukacyjnych nie będa wiedzieli co to naród, spójnośc etniczna, ciągląść kultury i spoleczeństwa Polskiego, latwiej zdepopuluja się, skolonializują.

  20. revers said

    prawidłowy link z własciwego schowka, do 19

    http://wezwaniedoprawdy.pl.tl/Kontrola-Populacji.htm

  21. jan said

    re 8,11,12,15,16 – z którymi się solidaryzuję.
    Artykuł K.Kuźmy dowodzi tylko tego, że żywioł ukraiński (w tym myślę też o Łemkach, Bojkach i in Rusinach) znów podejmuje próbę odwrócenia opisu historii. Jest to m.zd. próba wyjątkowo bezczelna i odrażająca. bowiem społeczności te nie rozliczyły się ze swojej barbarzyńskiej przeszłości, której ofiarami były polskie dzieci, kobiety, starcy, całe ponad 200 tys. niewinna polska ludność.. Akcja Wisła była najbardziej łagodną formą rozbrojenia groźby dalszego (i posuwającego się w głąb kraju) ludobójstwa Polaków wykonywana w nieludzki sposób przez sotnie ukraińskiej dziczy. Chazaria rządząca dziś Polską czynnie popiera UPA-dlinę, ale wspierając też – w kraju – potomków tamtej dziczy postępuje wyjątkowo wobec Polaków haniebnie, bowiem wspiera V Kolumnę która czeka tylko na okazję…

    Łemkowie, Bojkowie czy Huculi nie są aż tak wiele Polsce winni.
    To nie jest zresztą żywioł ukraiński.
    Admin

  22. jan said

    Panie Kuźma przeczytaj pan artykuł Marka Koprowskiego „Zbrodnia w Janowej Dolinie” zamieszczony tu, tu z Gajówce…

  23. akej said

    Wypowiedzi Kuzmy nie podobaja mi sie. Pisze jak typowy upowiec czy banderowiec. Nie mozna oskarzac Polakow o samoobrone. Rozumiem jego zal za utracona „ojczyzna”, ale on pisze o tym, delikatnie mowiac, w sposob niewlasciwy. No, bo jak mogli reagowac Polacy z Kresow gdy dowiedzieli sie, ze do ich wsi pod Szczecinkiem przesiedlono „Ukraincow”?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: