Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bogdan Goczyński o Maseczkowy szwindel
    Marucha o Wolne tematy (65 – …
    Staszek z Przyborowa o Duchowa przestrzeń Polski?
    Lily. o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    PJO o Twórca „Patrioty” nie żyj…
    revers o Wolne tematy (65 – …
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    revers o Czy następny będzie Władimir…
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Czarnobyl dzisiaj: czym żyje martwa strefa

Posted by Marucha w dniu 2016-04-27 (Środa)

Dzisiaj na Ukrainie, Białorusi oraz w Rosji uczczono pamięć ofiar katastrofy, do której doszło w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej.

Zdaniem ekologów, nawet po 30 latach w regionie zachowuje się zagrożenie skażeniem promieniotwórczym.

Do największej katastrofy w historii światowej energetyki atomowej doszło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku w czwartym bloku energetycznym Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Wybuchł reaktor jądrowy, po czym do środowiska przedostała się duża ilość substancji promieniotwórczych.

Łączna powierzchnia zanieczyszczenia na Ukrainie wyniosła około 50 tys. km2, w strefie skażenia promieniotwórczego znalazły się także rosyjskie i białoruskie miejscowości.

Niebawem po wybuchu władze wytyczyły 30-kilometrową strefę zamkniętą, do której nie ma swobodnego dostępu. Z tego terytorium wysiedlono około 116 tys. osób. W ciągu pierwszych trzech miesięcy po katastrofie zginęło 31 osób, ponad 100 zachorowało na chorobę popromienną.

Zgodnie z wnioskami specjalistów, główną przyczyną katastrofy były poważne naruszenia w użytkowaniu elektrowni, których dopuścił się personel czwartego bloku energetycznego.

Członek akademii Wiktor Barjachtar, który uczestniczył w likwidacji katastrofy, nawet po 30 latach kontynuuje badanie przyczyn i skutków największej katastrofy w historii energetyki atomowej.

Bohater Ukrainy, autor cieszących się autorytetem badań w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, jest przekonany, że katastrofa w czwartym reaktorze była skutkiem nie tylko błędów inżynierów podczas przeprowadzenia ryzykownego eksperymentu, lecz również niedbalstwa wobec wymogów bezpieczeństwa w ówczesnej ukraińskiej republice radzieckiej.

O tym, że podczas prób mogą pojawić się problemy z reaktorem, dla nikogo nie było tajemnicą — twierdzi naukowiec. Mija czas, zmienia się władza, a kultura bezpieczeństwa jądrowego na Ukrainie nadal jest na niskim poziomie — uważają członkowie ukraińskiej akademii, którzy wydali rozprawę naukową „Problemy bezpieczeństwa energetyki atomowej na przykładzie Czarnobylu”, będącą owocem wieloletniej pracy.

Pomimo że nie można mówić o zerowym poziomie zagrożenia, na terenie strefy zamkniętej mieszka personel, zapewniający bezpieczeństwo elektrowni a także funkcjonariusze MSW Ukrainy, chroniący naukowców i techników. Na nich jednak lista się nie kończy. Niektórzy wracali do swoich domów po zlikwidowaniu skutków katastrofy, ktoś nawet celowo zajmował opuszczone ziemie.

Wbrew pozorom strefa zamknięta przyciąga obecnie wielu turystów, aczkolwiek są ograniczenia — powinni mieć ukończonych 18 lat. Według danych firmy Czarnobyl-tur, 3-dniowa indywidualna wycieczka po tych terenach kosztuje 249 dolarów. Założyciel firmy, oficer czarnobylskiego wywiadu radiacyjnego Siergiej Mirny powiedział w wywiadzie dla korespondenta RT:

„W ubiegłym roku strefę czarnobylską odwiedziło 15,5 tys. turystów. Przedstawiamy nasz kierunek na wielu targach turystycznych na świecie, w tym na niedawnych targach w Berlinie i Londynie. Geografia turystów obejmuje ponad 60 państw od Nowej Zelandii i Australii po Kolumbię, Meksyk, Chile, Pakistan, Indie, RPA i Chiny, nie mówiąc o Europejczykach oraz mieszkańcach USA i Kanady” — podkreślił Mirny.

Dzisiaj w strefie wykluczenia jest budowany ogromny łuk, który ma osłonić zniszczony czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej. Waży jak trzy wieże Eiffela i zajmuje powierzchnię 12 pól piłkarskich. Jednak pieniądze na nową konstrukcję przyznane przez Europejski Bank Rekonstrukcji i Rozwoju wielokrotnie znikały [he he – admin], terminy zakończenia budowy ciągle są przenoszone, a koszty rosną. „Jeśli zaczynali od 600 mln dolarów w 2007 roku, to obecnie łączne koszty osłonięcia wynoszą 1 mld 600 mln euro” — poinformował ekspert Instytutu Badań Energetycznych (Kijów) Jurij Korolczuk.

Nadal nie zostały rozwiązane najważniejsze kwestie — na przykład, co robić z resztkami zeszklonego paliwa radioaktywnego, które już od 30 lat zatruwają grunt pod elektrownią. Pierwsza próba zbudowania magazynu zużytego paliwa według francuskiego projektu nie powiodła się. Teraz do budowy magazynu przystąpili Amerykanie. Ekolodzy są przeciwni. Chodzi nie tylko o to, że odpady jądrowe mogą być przechowywane jedynie 70 km od stolicy, w górnym biegu Dniepru, zaopatrującego Ukrainę w wodę pitną.

Zrywając wszystkie więzi z Rosją, w tym w ramach energetyki jądrowej, zdaniem ekspertów Ukraina sama się wpędziła w niebezpieczną pułapkę. Eksperci nie wykluczają kolejnych niebezpiecznych incydentów z powodu decyzji Kijowa w sprawie przestawienia elektrowni atomowych na niedostosowane do nich amerykańskie paliwo jądrowe.

http://pl.sputniknews.com

Komentarzy 27 do “Czarnobyl dzisiaj: czym żyje martwa strefa”

  1. Paweł said

    Przytaczane w tym artykule przyczyny katastrofy wybuchu reaktora w Czernobylu rozmijają się z treścią tego artykułu:
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17870&Itemid=44

    ponadto, co do liczby ofiar, kolejny artykuł prof. Dakowskiego mówi co innego:
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17944&Itemid=44
    Wprawdzie w artykule mowa o ofiarach w ciągu 3 pierwszych miesięcy po katastrofie, ale z tego nie wynika, jaka była/jest skala ofiar do dnia dzisiejszego. Skutki napromieniowania nie zanikają jak grypa, one przenoszą się na kolejne pokolenia z powodu uszkodzeń DNA i mutacji.

  2. Siekiera_Motyka said

    Gdzie poszło w 1986

    .https://www.youtube.com/watch?v=oZ74Rqh7yDE

  3. markglogg said

    Choć znam trochę Mirka Dakowskiego i jego rodzinę (jego syna szkoliłem w Tatrach w roku 2000) to oceniane przez niego szkody po-radiacyjne awarii reaktora w Czarnobylu są CAŁKOWICIE WYSSANE Z PALCA. Dakowski w ogóle nie wziął pod uwagę, ze małe – a nawet i średnie – dawki napromieniowań są BARDZO KORZYSTNE DLA ZDROWIA. (W sztolniach po kopalni urany w Kowarach na Śląsku, aż do końca PRL-u było sanatorium, gdzie inhalacjami promieniotwórczego gazu radonu leczono choroby gośćcowe. Niestety po upadku PRL zabrakło pieniędzy na kontynuowanie jego działalności. http://www.znanenieznane.pl/zaplanuj-sam/artykuly/sztolnie-uranu-w-kowarach)

    Bardzo szczegółowego wywiadu na temat

    DOBROCZYNNE PROMIENIOWANIE

    udzielił inny mój starszy, zmarły przed kilkoma laty kolega ZBIGNIEW JAWOROWSKI, przez kilkadziesiąt lat szef ochrony radiologicznej Polski, w periodyku

    Wiedza i Życie nr 3/1997
    http://archiwum.wiz.pl/1997/97031700.asp

    Jego artykuł zaczyna się od stwierdzenia: CHOĆ BRZMI TO NIEPRAWDOPODOBNIE – MAŁE DAWKI PROMIENIOWANIA JONIZUJĄCEGO NIE TYLKO NIE SZKODZĄ ZDROWIU, ALE WRĘCZ POMAGAJĄ.

    Warto ten artykuł przeczytać w całości, a w szczególności przytoczone w nim statystyki ZMNIEJSZANIA SIĘ CZĘSTOTLIWOŚCI WYSTĘPOWANIA CHORÓB NOWOTWOROWYCH PO NAWET SILNYCH (HIROSZIMA I NAGASAKI) NAPROMIENIOWANIACH.

    Tab. 4. Liczba zaburzeń rozwojowych dzieci (na 10 tys.) urodzonych na Węgrzech przed i po katastrofie w Czarnobylu. Średnia dawka od promieniowania czarnobylskiego wynosiła na Węgrzech w roku 1986 0.06-0.5 mSv na osobę (Feher, 1988). Wg Czeizel, 1989

    Zaburzenie rozwojowe 1980-85 1.5.1986 1.5.1987

    Zespół Downa 8.44 7.27 6.77
    Retinoblastoma 0.32 0.16 0.08
    Guz Wilmsa 0.80 0.47 0.56

    W jaki sposób „Walczący z energią atomową” (w tym także z uzdrawiającymi przecież, w odpowiednich dawkach, promieniami słonecznymi) KOŁTUN MUNDI manipuluje danymi statystycznymi?

    Tłumaczę z książki radzieckiego a następnie rosyjskiego socjologa Siergieja Kara-Murza „Manipulacja świadomością” z 2015 roku. Podaje on w niej przykład, jak przez pominięcie bardziej GENERALNYCH liczb, otrzymuje się dowody na rakotwórcze skutki takich napromieniowań:

    Dane podane w tej publikacji (mającej udokumentować zgubny wpływ doświadczeń z bronią atomową na ludność ZSRR) o zachorowalności ludności kraju Ałtajskiego, w pobliżu poligonu w Semipalatińsku, gdzie dokonywano prób broni atomowej są następujące: „W latach 1980 do 1990 zachorowalność na nowotwory złośliwe wzrosła z 276 do 286 przypadków na sto tysięcy mieszkańców.” Ogólny zamysł tego artykułu polegał na tym, że poprzez doświadczenia z bronią atomową, polityczny reżym w ZSRR gubił swój naród. Tutaj nie interesuje nas sam wywód, a rola cyfr w przekonywaniu czytelników do tego rozumowania.

    Otóż w okolicach gdzie miały miejsce te próby, przyrost ilości zachorowań na nowotwory złośliwe w ciągu 10 lat wyniósł równo 10 przypadków na 100 tysięcy ludności. A w całej Rosyjskiej Federacji? W całej RFSRR przyrost liczby zachorowań na nowotwory złośliwe w latach 1980-1990 wyniósł 33 przypadki na 100 tysięcy mieszkańców. Jeśli by bezmyślnie wierzyć tym cyfrom, to autorzy winni przekonywać czytelników, że próby jądrowe były bardzo pożyteczne dla zdrowia. Prowadząc ideologiczną propagandę, autorzy nawet nie potrudzili się by zweryfikować świadectwa, potwierdzające ich tezy. Oni byli przekonani o magicznej sile słów oraz liczb, wyłączających u czytelników chęć do samodzielnego myślenia.”

    A oto rezultaty niezależnych (od polityki „antyatomowej”) prac ukraińskich oraz polskich radiologów nad zdrowotnymi skutkami awarii CZAES – Czarnobylskiej Atomowej ElektroStacji (opuchlina – to rak; gormiezis to hormeza; środa to środowisko)

    I najważniejsze w tym opracowaniu zdanie „W szczególe, przy ssakach (po napromieniowaniu) wzmagają się ochronne reakcje od neoplastycznych i infekcyjnych zachorowań, rośnie długość życia i podnosi się płodność”

    Czyli wszystko na odwrót niż się to profesorowi Dakowskiemu wydaje. Patrz DOBROCZYNNE OPRYSKI Z WYSOKIEGO NIEBA http://markglogg.eu/?p=431

  4. osoba prywatna said

    Nie uciekł z Czarnobyla. Mieszka tam do dziś.
    http://facet.wp.pl/gid,18276090,kat,70996,galeriazdjecie.html

  5. NICK said

    (3). ” Dakowski w ogóle nie wziął pod uwagę, ze małe – a nawet i średnie – dawki napromieniowań są BARDZO KORZYSTNE DLA ZDROWIA.”

    Niech Pan zdradzi. Kiedy się Pan ostatnio „napromieniował”?
    I czym?

  6. Siekiera_Motyka said

    Ad. 5 – Dodam tylko do Pana uwagi ,

    O jakim promieniowaniu mówimy bo są rożne promieniowania i ich źródła ? Wszystkie są dobre w małych dawkach ? Które są „zdrowe”, promieniowanie jonizujące lub/i niejonizujące ?

  7. Boydar said

    Nie zgadzam się, Panie NICK’u; jestem przekonany że względem promieniotwórczości tła akurat ten Prusak ma rację. Ale owa racja to chyba tylko i wyłącznie dla zalegendowania, bo artykuł spod linku to już zwykła dywersja miózgowa.

  8. NICK said

    A gdzie zaprzeczyłem?
    Jest dział medycyny: radioterapia, przeca.
    A ten artykuł to fuck-tak-tycznie. Nie mylić z fantastycznie.

  9. markglogg said

    Ad @5 NIC’K pyta:

    Niech Pan zdradzi. Kiedy się Pan ostatnio „napromieniował”?
    I czym?

    Odp. prawie dokładnie dwa lata temu, w szpitalu onkologicznym na ul. Raciborskiej w Katowicach przez prawie miesiąc raczono mnie codziennie odpowiednio skolimowaną i silną wiązką promieni X (Roentgena).

    No i co? Jak dotąd, wyniszczone tymi promieniami, resztki mego raka o nazwie chłoniak krwi nie odważają się ujawnić. (A zapowiedziano mi, że gdybym przerwał, gdzieś w połowie ich trwania, te codzienne napromieniowania, to mam prawie 100 procentowe prawdopodobieństwo, że „podrażnione tylko” me komórki rakowe w odpowiedzi jeszcze bardziej się wzmocnią (zjawisko NADREGENERACJI). I wskutek ich nagłej hiper-proliferacji w ciągu pół roku będzie już po mnie.)

    Czy NIC’K coś z podstaw „Filozofii zoologicznej” Lamarcka kapuje?

    Patrz więcej:
    http://docs9.chomikuj.pl/1989420160,PL,0,0,Lamarkizm-kontra-kapitalizm.docx
    oraz
    http://markglogg.eu/?p=445

  10. Z racji swej obecnej pracy mam do czynienia z radioaktywnością. Dużo też szkoleń musiałem przejść. Na temat hormezy, czyli pobudzania organizmu do aktywności poprzez napromieniowanie (samonaprawy uszkodzonych komórek) napisano dość wiele. Proponuję np. ten tekst: http://ncbj.edu.pl/zasoby/rozne/hormeza.pdf . Jedni będą twierdzić, iż zjawisko istnieje i przynosi pozytywne dla zdrowia efekty. Inni jednak ( w istocie słusznie) będą przekonywać, iż jest jedynie roboczą hipotezą, za mało sprawdzoną. A istotnie, badanie jego jest bardzo trudne. Trzeba by mieć odpowiednio dużą bazę danych statystycznych, zebranych w sposób dobrze udokumentowany i wiarygodny. Bardzo to trudne. W miarę dobre dane istnieją z badań nad zwierzętami i jakby potwierdzają istnienie hormezy. Nad ludźmi napromieniowań radiacyjnych przeprowadzać nie można (konwencje międzynarodowe). Jedynie co pewne, to że gdy dostanie się zbyt dużą dawkę (rzędu 6 Sivertów) to szanse na przeżycie znikome (ale istnieją, zależy od osobnika, od leczenia, od tego kiedy zaczęto leczyć).

    Poziomy napromieniowania ogółu ludności (w Polsce i innych krajach) po awarii w Czarnobylu nie były wysokie, średnio. Wręcz, średnio były na poziomie naturalnego tła (z tym, że napromieniowanie nastąpiło w dość krótkim czasie, a wtedy efekt jest silniejszy: jeśli dostanie się te parę Sivertów w ciągu godziny, to tylko kaput, jeśli w ciągu całego życia – to może nie być skutków ubocznych).

    Warto zdawać sobie sprawę, że w naturalny sposób w wielu miejscach na Ziemi ludzie żyją poddani promieniowaniu znacznie silniejszemu niż średnio w Polsce i nie obserwuję się u nich statystycznie zwiększonej zachorowalności na jakieś przebrzydłości. Bardzo narażeni na promieniowanie są górnicy oraz lotnicy.

    Trochę ciekawego do poczytania na tematy zbliżone:
    http://ncbj.edu.pl/materialy-edukacyjne/materialy-dla-studentow

  11. JO said

    ad.9. Tak, Tak wlasnie bylo – nie bylo zagrozenia w Polsce z powodu Czarnobylowego wybuchu. W PRL zrobiono psychoze. Na wirchuszce wiedziano, ze alarm to lipa.

    Pamietacie, ze wowczas w szkolach podawnao Lugol…ogolnie ludzie siedzieli w domach, bo takie bylo zalecenie… To bylo lepsze od Stanu Wojennego…

    To bylo Klamstwo na wielka Polska skale.

  12. markglogg said

    Ad @6 i jej (Siekiera-Motyka) pytania:

    O jakim promieniowaniu mówimy bo są rożne promieniowania i ich źródła ? Wszystkie są dobre w małych dawkach ? Które są „zdrowe”, promieniowanie jonizujące lub/i niejonizujące ?

    Odp. Wszystkie rodzaje promieniowań – w odpowiedniej dawce – są DOBROCZYNNE. Na „rozbijanie” (jonizację) długich łańcuchów cząsteczki DNA (oraz RNA) organizm reaguje PRZYSPIESZENIEM NAPRAW pozrywanych wiązań (zazwyczaj używając do tego drugiej nitki podwójnej spirali DNA/RNA lub tak zwanego sister chromatide exchanges). Już nie pamiętam w ciągu jakiego okresu czasu, ale takich napraw organizm ludzki przeprowadza miliony, lekarze pracujący w sanatoriach wykorzystujących radon, mają zwiększoną kilkukrotnie szybkość takich napraw. To się nazywa RADIOODPORNOŚĆ, Kopiuję jeszcze raz tekst powyżej:

    Patrząc szerzej, to DOBROCZYNNE działanie małych dawek promieniowania jest manifestacją znanego już od 500 lat PRAWA FARMACJI PARACELSUSA:

    Każda substancja, w zależności od jej dozy, jest lekiem lub trucizną – dosis facit venenum

    Patrz hasło hormeza, a w szczególności HORMEZA RADIACYJNA: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hormeza

  13. Panie JO, nie mówię, że zagrożenia nie było. Na pewno pośrednio były też ofiary w dużej skali czasu. Mogły istnieć duże fluktuacje stężeń w różnych miejscach (bo opady, wiatry). Niektórzy lubią też jeść grzyby… Wprawdzie nie pora na grzyby, ale w glebie materiały aktywne mogły pozostać długo.

    Władze zareagowały bardzo nerwowo. Najpierw nic nie mówiono (bo i im nikt nic nie wyjaśniał). Awaria była w sobotę. W poniedziałek ze Świerku dostał telefon mój promotor pracy magisterskiej, od żony (alarm, nie wiadomo co, sądzono że to unich problem). Po chwili łaczność telefoniczną ze Świerkiem zablokowano. Jugol, o ile wiem, to rozdawano spontanicznie i wbrew zaleceniom władz – pielęgniarki i aptekarki wzięły sprawy w swoje ręce. Władze przez długi czas nic nie robiły. Potem znany nam Rzecznik prasowy (tfu!) naśmiewał się z sytuacji…

  14. Marucha said

    Re 10:
    Panie JO,
    Posługiwano się aktualnym stanem wiedzy, jeśli chodzi o skutki promieniowania. Wielu uczciwych ludzi było zaangażowanych w to, aby informacja o wybuchu przedostała się do mediów i aby zapobiec jego ewentualnym skutkom.
    Zapobiegamy skutkom również wtedy, gdy ich pojawienie się nie jest pewne. Na łódce ma się koło ratunkowe, choć prawie nigdy nie jest potrzebne, a podczas wycieczki tzw. szlakiem górniczym w Wieliczce dostaje się maski gazowe, latarki etc.

    Władze – wbrew temu, co Pan pisze – do ostatnich chwil starały się ukryć prawdę, a nie wywoływać jakąś psychozę.
    Śmiem twierdzić, że gdyby nie to, iż radioaktywna chmura dotarła na Półwysep Skandynawski i tamtejsze media zrobiły raban na wielką skalę – to Polacy jeszcze przez dłuższy czas nie byliby poinformowani o wybuchu.

    Nie wiemy dokładnie, jakie były skutki wybuchu. Dla Polski – prawdopodobnie niewielkie.

    Czy Pan by ryzykował życie lub zdrowie ludzi z powodu jakiejś, dość prawdopodobnej, ale niesprawdzonej hipotezy hormezy?

  15. Marucha said

    Re 12:
    No właśnie.
    Absurdem jest twierdzenie, iż ówczesne władze celowo wywoływały panikę. Przeciwnie. Kłamały, ukrywając prawdziwą sytuację.

  16. JO said

    „Władze – wbrew temu, co Pan pisze – do ostatnich chwil starały się ukryć prawdę, a nie wywoływać jakąś psychozę.
    Śmiem twierdzić, że gdyby nie to, iż radioaktywna chmura dotarła na Półwysep Skandynawski i tamtejsze media zrobiły raban na wielką skalę – to Polacy jeszcze przez dłuższy czas nie byliby poinformowani o wybuchu.”

    Tak bylo na poczatku…., tak to pamietam. Zeczywiscie, na poczatku ukrywaly.

  17. NICK said

    (11). Mark…
    Inni starają się sprawę rozwikłać konkretnie a Pan pieprzysz truizmami.
    Najkrócej. To powiem inaczej ale to samo co Pan. Wszyscyśmy, od zawsze, narażeni na różne promieniowania. Także radioaktywne.
    Wszystko jest lekiem i trucizną.
    Prawda!
    I co? I nic nowego.
    W Czernobylu zaś zginęło więcej osób niż się Panu wydaje. I dalej ginąć będą. To jest ‚tajemnica’, która latami całymi będzie wykorzystywana. Także przeciw Panu.

    Panowie Zbigniew i Marucha macie rację.
    Pamiętam jak kuzyn daleki informował jak najdalszą rodzinę, przyjaciół, kogo mógł. Dozymetry dosłownie wariowały.
    Na szczęście dość krótko.
    Pomimo tego, znacząco wzrosła zachorowalność. Np. na choroby tarczycy… .

  18. Najpierw ukrywały. Potem nic nie robiły, oprócz starania się uspokoić. Władzy żadnej panika potrzebna nie jest.

    A mogły były co nieco zrobić, więcej. Powiedzmy ten jod. Jod promieniotwórczy ma okres półrozpadu 8 dni. A więc dość krótki. Można było uświadamiać ludzi, że pobieranie jodu w następnych tygodniach nie jest wskazane (bo nadmiar jodu jest bardzo szkodliwy). Można było wyjaśnić, że lepiej unikać kontaktu z przyrodą. Nie wiemy czy i jakie skażenia były w mleku. No nie wiem, nie pamiętam aż tak dobrze. Jakby nic nie robiono. Mnie pozostał w pamięci szyderczy śmiech Urbana.

  19. JO said

    ..i jeszcze dodam, ze z ta radioaktywnoscia to tez nie tak bylo Panie Gajowy. Slyszalem opinie , ze nie byla ona grozna, co by potwierdzalo moje przypuszczenia.

    Psychoza Czarnobyla byla w calej Europie w tym w Anglii nim straszono. Czarnobyl, moim zdaniem byl uzyty przeciwko zwyklym ludziom jak BSE …..

    To moje przeswiadczenie po latach, ale moge sie mylic….

    ——
    Opinie były różne. Wojsko uważało, że nie było powodu do reakcji. Dla nich sytuacja robi się groźna wtedy, gdy zginie połowa ludności. Ooo… wtedy trzeba się zastanowić.

    Sensowne było założyć najgorszy przypadek. I tak miały miejsce karygodne opóźnienia.

    Admin

  20. marchabr said

    Czosnek zawiera URAN. Dlatego m. in. działa p/nowotworowo.

  21. Psychoza Czarnobyla byla w calej Europie w tym w Anglii nim straszono. Czarnobyl, moim zdaniem byl uzyty przeciwko zwyklym ludziom jak BSE

    Gdyby coś podobnego zdarzyło się na Ukrainie teraz, to może zachowano by się nieco inaczej … Wtedy to był ZSRR…

    Czosnek zawiera URAN. Dlatego m. in. działa p/nowotworowo.

    Uran w śladowych ilościach występuje we wszytkim…

  22. markglogg said

    NIC’K said:

    W Czernobylu zaś zginęło więcej osób niż się Panu wydaje. I dalej ginąć będą. To jest ‚tajemnica’, która latami całymi będzie wykorzystywana. Także przeciw Panu.

    Ze Zbigniewem Jaworowskim (skądinad znanym jako „Baca” polskim alpinistą, uczestnikiem kilku wypraw naukowych, m.in na Spitsbergen pod koniec lat 1950 – a następnie Główny Radiologiem Polski do lat 1990+) rozmawiałem, przed ok. 7 laty przez całe 3 godziny na ten temat. Twierdził, absolutnie przekonany, że od POPARZEŃ popromiennych zginęło tylko 37 ratowników, którzy z helikopterów zasypywali piaskiem pożar reaktora. (A w ogóle twierdził, że po bombardowaniach Hiroszimy i Nagasaki nie było epidemii chorób nowotworowych (za wyjątkiem oczywiście dwóch fal białaczki w 2 i 15 lat po tych wybuchach – ale te białaczki były wywołane nie samym napromieniowaniem ale przerostem (NADREGENERACJĄ) tkanki leukocytów biorącej aktywny udział w likwidacji skutków wewnętrznych poparzeń.)

    Jaworowski twierdził, że to on nakazał rozdanie dzieciom lugolu, bo jeszcze nie wiadomo było co się naprawdę stało i w jakiej skali, etc. Okazało to się niepotrzebne, ale nieszkodliwe. Największą ilość – ten milion zachorowań o których pisał Dakowski – to były CHOROBY PSYCHOSOMATYCZNE , pod wpływem paniki jaka w ZSRR wybuchła.

    W swych pracach Jaworowski przypomina, że to ojciec Radzieckiej Bomby Wodorowej (i Nagrody Nobla z Pokoju) Andriej Sacharow – podobnie jak inny laureat Nagrody Nobla Linus Pauling w USA – byli największymi entuzjastami straszenia ludzi skutkami tej Bomby Wiecznego Pokoju. To wskutek propagandy opinii takich uczonych – obrońców Praw Człowieka jak Sacharow, w ZSRR ponad milion ludzi zachorowało na te, wywołane STRASZNYM LĘKIEM choroby.

    Opanowane przez „gorbaczowczyków” władze radzieckie nakazały przesiedlenie aż 300 tysięcy ludności, gdy wystarczało to zrobić w 10-krotnie mniejszej skali. Zagrożenie zdrowia oraz życia wystąpiło bowiem tylko w wypadku ok. 3 tysięcy osób mieszkających na północ (kierunek wiatru) od elektrowni.

    Co więcej, nie tylko Jaworowski oraz ukraińsko-polskie komisje – już po upadku ZSRR – wskazują, że w okolicach elektrowni atomowych ludzie żyją bardziej zdrowo i są bardziej długowieczni – dotyczy to zwłaszcza pracowników takich elektrowni – niż ludność w miejscach od nich oddalonych: podobne dane pochodzą także z innych krajów, czytałem takie dane z Kanady.

    Niechżesz zatem NIC’K ujawni jaki to NIEWIDZIALNY INFORMATOR przekazał mu wiadomość, że jest na odwrót? Bo to, że ludzie – i to nie tylko w Czernobylu – z konieczności życiowej po pewnym czasie umierają i będą umierać, toż to przecież NATURALNA KOLEJ RZECZY.

    Szczegóły opinii Jaworowskiego nt. przyczyn giga paniki w ZSRR po awarii elektrowni w Czarnobylu (prawdopodobnie był to celowy sabotaż, przygotowujący „pierestrojkę” Gorbaczowa) można sobie poczytać po angielsku. Mój kolega Izrael Szamir jak poniższy tekst przeczytał, stwierdził, że „Jaworowski sounds like doctor Strangelove”

    „Radiation Hormesis -a Remedy for Fear”

    Click to access 263.full.pdf

  23. Czasem ludzie mnie pytają, co ja sądzę o możliwości budowy elektrowni w Polsce (bo ten temat tak mocno zahacza o to). Nie czuję się na siłach jednoznacznie powiedzieć. Za mało wiem. Tu jest wiele aspektów. Ale po 3-miesięcznym pobycie w ośrodku i powiedzmy że rodzaju indoktrynacji z wewnątrz nieco zmieniłem myślenie. Punkt patrzenia zależy od miejsca siedzenia? Nie całkiem w tym rzecz.

    Czarnobyl był nieszczęściem. Wypadek był spowodowany wieloma czynnikami. Tutaj, w tym przypadku, skala przeraża. Ale takie wypadki, na tę skalę, zdarzają się nieczęsto.

    Wypadki są niemal zawsze za przyczyną ludzi. Te przyczyny mogą być różnorakie.

    Tak naprawdę najwięcej poważnych wypadków z promieniowaniem wcale nie zdarza się w elektrowniach atomowych. One mają miejsce w centrach medycznych i badawczych.

    Mam przed sobą szczegółowy opis wielu wypadków radiacyjnych na świecie w ostatnich kilkudziesięciu latach (nie jestem pewien, czy mam prawo udostępnić to publicznie). Większość z nich spowodowana splotem jakichś okoliczności dość przypadkowych, ale wszędzie dominuje czynnik ludzki oraz zaniedbania nad nadzorem działalności firm/organizacji które powinne były. To tyczy USA i Rosji (czy ZSRR), Brazylii, San Salwadoru, Chin, Wietnamu, Polski też. To nie są wypadki związane z funkcjonowaniem elektrowni atomowej. Ale to właśnie w nich bezpośrednio zginęło najwięcej ludzi.

    W Polsce istnieje około 40 miejsc gdzie stosuje się radioizotopy. Około 20 to miejsca związane z medycyną i około 20 to miejsca badawcze. Doszło w nich do poważnych wypadków na przestrzeni lat.

  24. Jack Ravenno said

    https://en.wikipedia.org/wiki/Nuclear_and_radiation_accidents_and_incidents#Radiation_and_other_accidents_and_incidents

    Sporo tego było…

  25. Jack Ravenno said

    http://www.johnstonsarchive.net/nuclear/radevents/

    A tu jest tego naprawdę od metra i trochę…

  26. NICK said

    Mark… .
    Pan pisze politycznie.
    A ja z własnego doświadczenia, obserwacji i wiedzy oraz danych od osób znajomych, zaufanych. I zaufanych znajomych znajomych. Obce linki mnie nie interesują.
    To jest wiedza zdobywana latami. Ze setek źródeł.

    „To jest ‚tajemnica’, która latami całymi będzie wykorzystywana. Także przeciw Panu.”
    Nieprawdaż?
    Kończę rozmófki.

  27. @24, 25

    Tak dość późno wracam do tematu. Ale lubię tak, powoli. Jak wino pić powoli. Albo piwo sączyć dzień cały. Przy przyjaznych rozmowach.

    Nie będzie jednoznacznej opinii na temat budowy elektrowni atomowej w Polsce.

    Trudno jednak nie zauważyć, że:

    1. To katastrofa w Czarnobylu była taką bezpośrednią przyczyną końca polskiej energetyki atomowej.

    2. Nauka w Polsce jest na poziomie fatalnym. Finansowanie. Ależ w Europie nie bardzo nawet rozważają współpracę z Polską! Budowanie elektrowni byłoby dość mocnym impulsem w polską naukę.

    3. Potencjał w Polsce, mnie zdaje się, że istnieje. Po co w ogóle jest utrzymywany ten ośrodek w Świerku pod Warszawą, gdzie pracuję? Toż to jest jedno z największych przedsiębiorstw w Polsce, opłacanych waszymi podatkami. Owszem, coś z tego jest, ale mało.

Sorry, the comment form is closed at this time.