Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Opór bez przywódcy

Posted by Marucha w dniu 2016-04-29 (Piątek)

Nikt nikomu nie wydaje rozkazów.

Czy do tego już doszło, że wobec wszechwładzy mediów mętnego pochodzenia, ze swoim patriotyzmem musimy stać się niczym polska V kolumna – we własnym kraju?

A może jest to jakiś pomysł na pobudzenie Polaków do działania?

Patriotyzm jako hobby?

Minimalizm, który nie wymaga wiele, z którego nikt nas nie rozlicza.
Wszystko zależy od nas samych.

Luis Beam
Opór bez przywódcy

Skoro każdy człowiek ma prawo bronić swojej osoby, swojej wolności i swojej własności – nawet używając siły – grupa ludzi ma prawo zorganizować i utrzymywać wspólną siłę, aby bronić tych praw stale.

Frederick Bastiat – „Prawo” Paryż 1850

Koncepcja oporu bez przywódcy została wysunięta przez pułkownika Uliusa Louisa Amossa, założyciela International Service of Information Incorporated z siedzibą w Baltimore w stanie Maryland. Amoss zmarł ponad piętnaście lat temu, ale w trakcie swojego życia był niezmordowanym przeciwnikiem komunizmu, a także wykwalifikowanym oficerem wywiadu.

Płk Amoss napisał po raz pierwszy o oporze bez przywódcy 17 kwietnia 1962 r. Jego teorie organizacji były wymierzone przede wszystkim przeciw ewentualnej groźbie przejęcia władzy w Stanach Zjednoczonych przez komunistów.

Autor niniejszego tekstu, mając przywilej przeżycia wielu lat od śmierci pułkownika Amossa, przyjął jego teorie i objaśnił je szczegółowo. Pułkownik Amoss obawiał się komunistów. Niżej podpisany obawia się rządu federalnego. W Stanach Zjednoczonych komunizm nie stanowi dziś dla nikogo żadnego zagrożenia, podczas gdy tyrania rządu federalnego stanowi zagrożenie dla każdego.

Autor niniejszego tekstu szczęśliwie żył wystarczająco długo, aby zobaczyć ostatnie tchnienia komunizmu, ale może, niestety, pozostać przy życiu tak długo, żeby ujrzeć agonię wolności w Ameryce.

Proponuję to opracowanie w nadziei, że Ameryka jakimś sposobem wciąż może dać nam dzielnych synów i córki potrzebnych, aby zwalczyć narastające prześladowanie i ucisk. Szczerze mówiąc, w tej chwili trudno wyrokować, czy to się powiedzie. Niewielu jest dziś ludzi, którzy kochają wolność i wierzą w nią wystarczająco mocno, aby o nią walczyć, ale w piersi każdego niegdyś wielkiego narodu pozostają utajone perły dawnej świetności.

Oni tam są.

Patrzyłem w ich roziskrzone oczy, dzieląc z nimi krótkie chwile mojego życia. Cieszyłem się ich przyjaźnią, dzieliłem z nimi ich ból, a oni mój. Jesteśmy braćmi, dziećmi tej ziemi, dającymi sobie wzajemnie siłę w karkołomnym pędzie do bitwy, o której wszyscy słabsi, strachliwi ludzie mówią, że nie zdołamy jej wygrać. Być może… Ale przecież może zdołamy. To nie koniec – dopóki ostatni bojownik o wolność nie zostanie pochowany lub uwięziony, albo gdy spotka to tych, którzy nastają na naszą wolność.

Jeśli nie dojdzie do jakichś przełomowych wydarzeń, walka potrwa jeszcze lata. Z upływem czasu nawet dla bardziej ograniczonych spośród nas będzie stawało się jasne, że głównym zagrożeniem dla życia i wolności ludzi jest rząd. Niewątpliwie ucisk, z jakim mamy dziś do czynienia ze strony rządu, wyda się dziecinadą w porównaniu z tym, co zaplanował on [rząd] na przyszłość.

Tymczasem istnieją ludzie, którzy wciąż mają nadzieję, że niewielu zdoła jakimś sposobem zrobić to, czego nie udało się dokonać wielu. Jesteśmy świadomi, że zanim rzeczy będą się miały lepiej, z pewnością będą się miały gorzej, jako że rząd demonstruje chęć użycia przeciw dysydentom coraz ostrzejszych środków państwa policyjnego.

Zmieniająca się sytuacja czyni jasnym fakt, że ci, którzy sprzeciwiają się państwowemu uciskowi, muszą być przygotowani na zmianę, przystosowanie i przekształcenie swojego zachowania, swojej strategii oraz taktyki, w zależności od tego, na co pozwalają okoliczności. Brak refleksji nad nowymi metodami oraz zastosowania ich tam, gdzie potrzeba, ułatwi rządowi zdławienie oporu. Dawanie się tyranowi we znaki to obowiązek każdego patrioty. Kiedy tego zaniecha, zawiedzie nie tylko siebie, ale swój naród.

Mając to na uwadze, dochodzimy do wniosku, że obecne metody oporu wobec tyranii stosowane przez tych, którzy kochają naszą rasę [1], kulturę i dziedzictwo, muszą zdać decydujący egzamin ze zdrowego rozsądku. Muszą zostać obiektywnie ocenione pod kątem efektywności, jak również tego, czy ułatwiają, czy utrudniają rządowi stosowanie zamierzonych represji. Te metody, które nie przynoszą korzyści w realizacji naszych celów, muszą zostać odrzucone, albo rząd skorzysta na tym, że będziemy się ich trzymali.

Jako że uczciwym ludziom, którzy zrzeszyli się w grupach albo stowarzyszeniach politycznych czy religijnych, przykleja się fałszywą etykietkę „krajowych terrorystów” albo „kultystów” i zwalcza się ich, konieczne staje się rozważenie innych metod organizacji – albo, na potrzebę czego mogą wskazywać okoliczności: braku organizacji.

Trzeba pamiętać o tym, że w interesie rządu nie leży eliminowanie wszystkich grup. Nieliczne muszą pozostać dla podtrzymywania opracowanej na potrzeby mas iluzji, że Ameryka jest „wolnym demokratycznym krajem”, w którym zezwala się na różnicę zdań. Nikt, kto jest na tyle naiwny, że przypuszcza, iż najpotężniejszy rząd na ziemi nie będzie uciskał nikogo, kto stanowi dla jego władzy realne zagrożenie, nie powinien zajmować się aktywną działalnością, ale raczej siedzieć w domu, studiując historię polityczną.

Odpowiedź na pytanie o to, kogo rząd zostawi w spokoju, a kogo nie, będzie zależało od tego, w jaki sposób grupy i poszczególne osoby poradzą sobie z kilkoma kwestiami, takimi jak: uchronienie się przed spiskami, rezygnacja z malkontentów o słabej woli, nacisk na wysokie kwalifikacje członków grup, unikanie jakiegokolwiek kontaktu ze środkami przekazu – figurantami pracującymi dla funkcjonariuszy federalnych – i, wreszcie, maskowanie się (które można zdefiniować jako umiejętność wtopienia się w oczach opinii publicznej grup oporu bardziej oddanych sprawie w mainstreamowe „koszerne” stowarzyszenia, które generalnie uważa się za nieszkodliwe).

To, czy jakiejś organizacji zezwoli się w przyszłości na dalszą działalność, będzie jednak przede wszystkim kwestią tego, jak duże zagrożenie reprezentuje dana grupa. Nie chodzi o zagrożenie rozpatrywane w kategoriach potęgi zbrojnej ani możliwości politycznych, bo obecnie nie mamy ani jednego, ani drugiego, ale raczej zagrożenie pod względem potencjału.

To potencjału funkcjonariusze federalni obawiają się najbardziej. To, czy taki potencjał istnieje w danym człowieku albo grupie, jest drugorzędne. Funkcjonariusze federalni oceniają potencjalne zagrożenie w kategoriach tego, co mogłoby się zdarzyć, biorąc pod uwagę sytuację sprzyjającą aktywnemu działaniu ze strony niesubordynowanej organizacji lub jednostki. Gromadzenie precyzyjnych informacji wywiadowczych pozwala im oceniać ten potencjał. Pokazywanie trzymanych w ręce kart przed licytacją to prosta droga do porażki.

Ruch na rzecz wolności błyskawicznie zbliża się do punktu, w którym dla wielu ludzi możliwość przynależności do grupy przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Dla innych członkostwo w grupie będzie realną opcją tylko na najbliższą przyszłość. W końcu – przypuszczalnie dużo prędzej niż spodziewa się tego większość – cena płacona za przynależność do grupy przekroczy jakikolwiek zauważalny zysk. Ale na razie niektóre spośród istniejących ugrupowań często służą użytecznemu celowi – albo zapoznawaniu nowego sympatyka z ideologią, o którą walczymy, albo tworzeniu pozytywnej propagandy celem dotarcia do potencjalnych bojowników o wolność.

Z pewnością ta walka staje się w szybkim tempie i w znacznym stopniu kwestią indywidualnych działań; każdy z jej uczestników podejmuje w ciszy swojego serca decyzję, żeby się przeciwstawiać: przeciwstawiać się z użyciem wszelkich koniecznych środków. Trudno przewidzieć, co zrobią inni, bo żaden człowiek nie zna w pełni serca drugiego człowieka. Wystarczy wiedzieć, co zrobi się samemu. Wielki nauczyciel powiedział kiedyś: „Poznaj sam siebie”. Udaje się to niewielu osobom, ale niech każdy z nas obieca sobie, że nie przystanie potulnie na los, jaki zaplanowali nasi niedoszli władcy.

Koncepcja oporu bez przywódcy to nic innego niż zasadnicze odejście od zwyczajowych teorii organizacji.

Utarty schemat organizacji reprezentuje na diagramie piramida – masy u dołu i przywódca na wierzchołku. Tę podstawę organizacji można dostrzec nie tylko w armiach, które są, naturalnie, najlepszą ilustracją struktury piramidowej – na dole masy żołnierzy, szeregowców, odpowiedzialnych przed kapralami, którzy z kolei odpowiadają przed sierżantami i tak dalej w górę po szczeblach dowodzenia do generałów na szczycie.

Ale tę samą strukturę widzimy w korporacjach, klubach ogrodniczych dla pań i w samym naszym systemie politycznym. Ten konwencjonalny schemat organizacyjnej „piramidy” możemy zaobserwować we wszystkich istniejących obecnie na świecie strukturach politycznych, społecznych i religijnych – od rządu federalnego po Kościół rzymskokatolicki.

W mądrości Ojców Założycieli Konstytucja Stanów Zjednoczonych usiłowała zniuansować dyktatorską w swej istocie naturę organizacji opartej o model piramidy poprzez podział władzy na wykonawczą, prawodawczą i sądowniczą. Ale piramida pozostaje w swej istocie nienaruszona.

Schemat takiej organizacji – piramida – jest jednak nie tylko bezużyteczny, ale wysoce niebezpieczny dla stosujących go osób, kiedy wykorzystuje się go w ruchu oporu przeciw tyranii państwa.

Dzieje się tak szczególnie w przypadku zaawansowanych technologicznie społeczeństw, w których elektroniczna inwigilacja może często zinfiltrować taką strukturę, ujawniając jej łańcuch dowodzenia. Doświadczenie raz po raz uczyło nas, że antypaństwowe organizacje polityczne stosujące tę metodę dowodzenia i kontroli łatwo padają ofiarą rządowej infiltracji, prowokacji oraz niszczenia zaangażowanych w sprawę osób.

Widzieliśmy to niejednokrotnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie prorządowi szpiedzy albo prowokatorzy podstępem dostają się do grup patriotycznych i niszczą je od środka.

W organizacji o strukturze piramidy agent służb bezpieczeństwa jest w stanie zniszczyć wszystkich, którzy znajdują się poniżej jego poziomu infiltracji, a często również tych wyżej. Jeśli zdrajca wniknął w struktury kierownicze, cała organizacja jest od góry do dołu skompromitowana i może być swobodnie oczerniana.

Alternatywą dla organizacji o strukturze piramidy jest system komórek. W przeszłości wiele grup politycznych (zarówno prawicowych, jak i lewicowych) używało systemu komórek, aby przybliżyć realizację swoich zamierzeń. Wystarczą dwa przykłady.

W trakcie Rewolucji Amerykańskiej na całym obszarze trzynastu kolonii uformowały się „komitety korespodencyjne” [committees of correspondence]. Ich cel stanowiło zniesienie rządu i wspomożenie w ten sposób sprawy niepodległości. „Synowie Wolności” [Sons of Liberty], o których zrobiło się głośno, kiedy wyrzucili opodatkowaną przez rząd herbatę do Zatoki Bostońskiej, stanowili zbrojne ramię komitetów korespondencyjnych.

Każdy komitet był tajną komórką, działającą niezależnie od innych komórek. Informacje na temat rządu przekazywano z komitetu do komitetu, z kolonii do kolonii, a następnie na ich podstawie podejmowano działania lokalne. Nawet w tych minionych czasach słabych środków komunikacji, gdy doręczenie listu zajmowało tygodnie albo miesiące, komitety bez żadnego zupełnie centralnego kierownictwa stosowały bardzo podobną taktykę w oporze przeciw rządowej tyranii.

Pierwsi amerykańscy patrioci wiedzieli, że wydawanie przez kogokolwiek jakichkolwiek rozkazów było całkowicie niepotrzebne. Informacje udostępniało się każdemu komitetowi i każdy komitet działał, jak uznał za stosowne. Niedawnym przykładem systemu komórek wziętym z lewego skrzydła polityki są komuniści. Celem ominięcia oczywistych problemów związanych z organizacją opartą o model piramidy komuniści rozwinęli system komórek, podnosząc go do rangi sztuki.

Dysponowali licznymi niezależnymi komórkami, które działały w zupełnej izolacji od siebie i – co szczególnie istotne – nie wiedząc wzajemnie o swoim istnieniu, ale koordynowane przez kwaterę główną. Wiadomo na przykład, że podczas drugiej wojny światowej na wysokich szczeblach rządu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie działało co najmniej sześć tajnych komunistycznych komórek (plus wszyscy komuniści działający otwarcie, chronieni i wspierani przez prezydenta Roosevelta), jednak tylko jedna z nich została ujawniona i zniszczona. Tego, ile innych jeszcze komórek faktycznie funkcjonowało, z całkowitą pewnością nie może stwierdzić nikt.

Komunistyczne komórki, które działały w USA do końca 1991 r. pod kontrolą sowiecką, mogły mieć u steru przywódcę, który zajmował pozornie bardzo skromne stanowisko w społeczeństwie. Mógł być na przykład pomocnikiem kelnera w restauracji, ale w rzeczywistości pułkownikiem albo generałem tajnych służb sowieckich – KGB. Pod jego dowództwem mogły znajdować się liczne komórki, a osoba aktywna w jednej z nich prawie nigdy nie wiedziała o ludziach działających w innych.

Zaleta takiego rozwiązania polega na tym, że – chociaż dowolna pojedyncza komórka może zostać zinfiltrowana, ujawniona albo zniszczona – nie będzie miało to wpływu na pozostałe komórki; w istocie, członkowie innych komórek pomogą atakowanej komórce i z reguły udzielą jej bardzo silnego wsparcia na wiele sposobów.

To bez wątpienia przynajmniej jedna z przyczyn, dla których kiedy tylko w przeszłości atakowano w tym kraju komunistów, wsparcie dla nich pojawiało się w wielu nieoczekiwanych miejscach.

Sprawne i efektywne działanie systemu komórek wzorowanego na modelu komunistycznym zależy, oczywiście, od centralnego kierownictwa, co oznacza imponującą organizację, odgórne finansowanie i zewnętrzne wsparcie – komuniści mieli wszystkie te rzeczy rzeczy. Naturalnie, amerykańscy patrioci nie dysponują żadną z nich ani na szczycie, ani gdziekolwiek indziej, a więc skuteczny system organizacji komórkowej oparty na sowieckim systemie działania jest niemożliwy.

Z powyższych rozważań wynikają jasno dwie rzeczy.

Po pierwsze, struktura oparta na modelu piramidy może zostać stosunkowo łatwo zinfiltrowana, a zatem nie jest rozsądną metodą organizowania się w sytuacjach, gdy rząd posiada środki i chęć spenetrowania takiej struktury – a taka jest sytuacja w tym kraju.

Po drugie, nie istnieją normalne warunki, w których amerykańscy patrioci mogliby budować strukturę komórek wzorowaną na modelu komunistycznym. Gdy to zrozumiemy, pojawia się pytanie: „Jaka metoda pozostała tym, którzy opierają się tyranii państwa?”. Odpowiedzi udziela nam pułkownik Amoss, który zaproponował model organizacji oparty o „ukryte komórki”.

Określił go mianem oporu bez przywódcy.

System organizacji oparty o strukturę komórkową, ale nie mający żadnej centralnej kontroli ani kierownictwa – w istocie stosujący metody wykorzystywane przez komitety korespondencyjne w trakcie Rewolucji Amerykańskiej.

Wykorzystując koncepcję oporu bez przywódcy wszystkie poszczególne osoby oraz grupy działają niezależnie od siebie i nigdy nie zgłaszają się do żadnej kwatery głównej ani do żadnego przywódcy po rozkazy albo instrukcje, jak robiliby to ludzie należący do typowej organizacji o modelu piramidy.

Na pierwszy rzut oka taki rodzaj organizacji wydaje się nierealistyczny – przede wszystkim dlatego, że zdaje się brakować organizacji. Pojawia się zatem zrozumiałe pytanie o to, jak „ukryte komórki” oraz poszczególni ludzie będą ze sobą współdziałać, skoro nie ma wzajemnej komunikacji ani centralnego kierownictwa?

Odpowiedź na to pytanie brzmi: uczestnicy programu oporu bez przywódcy działający w ukrytych komórkach albo indywidualnie muszą dokładnie wiedzieć, co robią i jak to robić. Poszczególne osoby stają się odpowiedzialne za zdobycie potrzebnych umiejętności oraz informacji dotyczących tego, co należy robić.

Nie jest to bynajmniej tak niepraktyczne, jak się wydaje, bo jest bezsprzecznie prawdą, że w każdym ruchu wszystkie zaangażowane w niego osoby mają takie samo podejście do najważniejszych spraw, znają tę samą filozofię, i generalnie reagują na dane sytuacje w podobny sposób. Historia komitetów korespondencyjnych podczas Rewolucji Amerykańskiej pokazuje, że tak właśnie jest.

Jako że ostateczny cel oporu bez przywódcy to zniesienie tyranii państwa (tym przynajmniej zajmujemy się w niniejszym opracowaniu), wszyscy członkowie ukrytych komórek albo poszczególne osoby będą mieli tendencję do reagowania na obiektywne wydarzenia w ten sam sposób – poprzez zwyczajną taktykę oporu. Powszechnie dostępne narzędzia dystrybucji informacji, takie jak gazety, ulotki, komputery itd., dają każdemu człowiekowi wiedzę o bieżących wydarzeniach, pozwalając na zaplanowaną reakcję, która przyjmie różne formy.

Nikt nie potrzebuje wydawać nikomu rozkazów.

Idealiści naprawdę oddani sprawie wolności podejmą działanie, kiedy poczują, że nadszedł już czas, albo pójdą za sygnałem innych, którzy ich poprzedzą. Chociaż to prawda, że da się powiedzieć wiele przeciw tego rodzaju strukturze jako metodzie oporu, trzeba pamiętać o tym, że opór bez przywódcy to wynik konieczności. Inne rozwiązania okazały się niemożliwe do realizacji albo niepraktyczne.

Opór bez przywódcy działał już w okresie Rewolucji Amerykańskiej, a jeśli osoby prawdziwie oddane sprawie same zaczną go wykorzystywać, zadziała teraz.

Nie trzeba wspominać o tym, że opór bez przywódcy prowadzi do powstawania bardzo małych albo nawet jednoosobowych komórek oporu. Ci, którzy wstępują do organizacji, aby markować działanie albo „grupowcy” [fanatycy grup] zostaną szybko wyeliminowani. Natomiast osoby traktujące swój sprzeciw wobec federalnego despotyzmu poważnie uznają, że to [powstawanie bardzo małych albo nawet jednoosobowych komórek oporu] jest to, czego właśnie potrzeba.

Z punktu widzenia tyranów oraz niedoszłych potentatów federalnej biurokracji i agencji policyjnych nic nie jest bardziej pożądane niż to, aby ci, którzy się im sprzeciwiają, mieli ZJEDNOCZONĄ strukturę dowodzenia i aby każdy sprzeciwiający się im człowiek należał do grupy opartej na modelu piramidy. Takie grupy i organizacje łatwo zniszczyć.

Szczególnie w świetle faktu, że Departament Sprawiedliwości (sic!) obiecał w 1987 r., że nigdy nie będzie już żadnej sprzeciwiającej mu się grupy, w której nie miałby przynajmniej jednego informatora. Ci federalni „przyjaciele rządu” to agenci wywiadu. Zbierają informacje, które mogą zostać użyte przez federalnego prokuratora okręgowego, gdy najdzie go chętka, aby kogoś oskarżyć. Linia natarcia została wyznaczona. Jest zatem konieczne, aby patrioci podjęli świadomą decyzję – albo pomagać rządowi w jego nielegalnym szpiegowaniu, trzymając się wciąż dawnych metod organizacji i oporu, albo utrudnić wrogowi robotę, stosując skuteczne środki zaradcze.

Niewątpliwie istnieją ograniczeni umysłowo ludzie, którzy, stojąc na podium z powieszoną w tle amerykańską flagą i samotnym orłem wznoszącym się ku niebu nad głową, będą z naciskiem stwierdzali swoim najlepiej brzmiącym czerwonym, białym i niebieskim głosem: „Co z tego, jeśli rząd nas szpieguje? Nie łamiemy żadnych przepisów”. Tak wadliwe rozumowanie uprawiane przez jakiegokolwiek poważnego człowieka stanowi najlepszy przykład na to, że istnieje potrzeba zajęć z zakresu edukacji specjalnej.

Ktoś przedstawiający takie twierdzenie nie ma absolutnie żadnego pojęcia o politycznej rzeczywistości w tym kraju i jest niezdolny do kierowania czymkolwiek więcej niż psim zaprzęgiem w alaskańskiej dziczy.

Stara mentalność „urodzonego czwartego lipca”, która tak mocno wpłynęła na sposób myślenia amerykańskiego patrioty w przeszłości, nie uchroni go przed rządem w przyszłości. „Reedukacja” tego typu bez-myślicieli będzie się odbywała w systemie federalnych więzień, gdzie nie ma flag ani orłów, ale pod dostatkiem ludzi, którzy „nie łamali żadnych przepisów”.

Większość grup, które „jednoczą” swoich rozproszonych współpracowników w jakąś strukturę, cieszy się krótkim życiem politycznym. Stąd przywódcy ruchów nieustannie nawołujący do jedności organizacyjnej zamiast pożądanej jedności celu zazwyczaj zaliczają się do jednej z trzech kategorii.

Mogą nie być rozsądnymi taktykami politycznymi, ale raczej po prostu oddanymi sprawie ludźmi, którzy czują, że jedność pomogłaby ich sprawie, ale nie uświadamiają sobie, że rząd wielce zyskałby na zorganizowanych w taki sposób wysiłkach. Organizacje oparte na modelu piramidy ułatwiają rządowi osiągnięcie jego celu, którym jest uwięzienie albo zniszczenie wszystkich, którzy mu się sprzeciwiają. Albo może nie rozumieją w pełni walki, w której uczestniczą, ani tego, że rząd, któremu się sprzeciwiają, wypowiedział wojnę tym, którzy walczą za wiarę, naród, wolność i swobody konstytucyjne.

Ludzie znajdujący się u władzy zawsze użyją wszelkich możliwych środków, aby pozbyć się opozycji. Trzecim typem osób nawołujących do zjednoczenia – i, miejmy nadzieję, stanowiącym wśród trzech wspomnianych kategorii mniejszość – są ci, którym bardziej zależy na władzy, jaką, według ich przypuszczeń – da im wielka organizacja, niż na rzeczywistym osiągnięciu zadeklarowanego celu.

I na odwrót – ostatnią rzeczą, jakiej chcieliby rządowi szpicle, gdyby mieli w tej sprawie coś do powiedzenia, byłoby istnienie tysiąca rozmaitych małych ukrytych komórek sprzeciwiających się im [szpiclom]. Taka sytuacja to wywiadowczy koszmar dla rządu zdeterminowanego, aby dowiedzieć się wszystkiego, co możliwe, o tych, którzy mu się sprzeciwiają. Funkcjonariusze federalni, zdolni zgromadzić w dowolnej chwili olbrzymią ilość cyfr, ludzi, danych wywiadowczych oraz sił i środków, potrzebują jedynie centralnego punktu, w który skierują swój gniew. Pojedynczy przypadek infiltracji w organizacji typu piramidowego może doprowadzić do zniszczenia całości.

Tymczasem opór bez przywódcy nie daje funkcjonariuszom federalnym pojedynczej sposobności do zniszczenia znacznej części Ruchu Oporu.

Wraz z oświadczeniem Departamentu Sprawiedliwości (sic!), że trzystu agentów FBI wyznaczonych dawniej do śledzenia sowieckich szpiegów w Stanach Zjednoczonych (kontrwywiad krajowy) ma być obecnie wykorzystywanych do „zwalczania przestępczości”, rząd federalny przygotowuje grunt pod zakrojony na szeroką skalę atak na osoby sprzeciwiające się jego polityce. Wiele antyrządowych grup oddanych sprawie ocalenia Ameryki naszych przodków może się spodziewać, że wkrótce poczuje impet nowego ataku rządu na wolność.

Jest zatem jasne, że czas już przemyśleć na nowo tradycyjną strategię i taktykę oporu wobec współczesnego państwa policyjnego. Ameryka w szybkim tempie stacza się w ciemną noc tyranii państwa policyjnego, w którym prawa uznawane teraz przez większość za niezbywalne znikną. Niech nadchodząca noc zostanie rozświetlona tysiącem punktów oporu. Opór wobec tyranii musi być jak mgła, która tworzy się w wymagających tego warunkach i znika, gdy ich nie ma.

Dr Brzeski: Ruch oporu bez przywódców

OBJAŚNIENIE REDAKTORA [Louisa Beama]:
Niniejsze opracowanie zostało napisane przez Louisa Beama i opublikowane w 1983 r. W 1992 r. opublikowano je ponownie w powyższej wersji. Nie mnie należą się słowa uznania za objaśniane w opracowaniu teorie – na uznanie za błyskotliwą analizę i wnikliwe myślenie zasługuje pułkownik Amoss.

PRZYPIS TŁUMACZA
[1] Uwaga dotycząca „naszej rasy” może wiązać się z dawniejszym zaangażowaniem Louisa Beama w działalność ugrupowań postulujących inicjowanie agresji wobec pewnych osób ze względu na ich przynależność rasową. Tłumacz tekstu nie podziela tych przekonań Beama, uważając inicjowanie agresji wobec kogokolwiek za niemoralne.

Tłumaczenie: Łukasz Kowalski
Na podstawie:
Louis Beam, Leaderless Resistance, http://www.louisbeam.com/leaderless.htm

Leaderless Resistance opublikowano na stronie louisbeam.com. Leaderless Resistance opublikowano po raz pierwszy w 1983 r. Leaderless Resistance opublikowano ponownie w 1992 r. w kwartalniku The Seditionist(numer 12, luty 1992).
Tłumaczenie pochodzi z http://luke7777777.blogspot.com/

Pozdrawiam.

1. http://uke7777777.blogspot.com/,
2. http://www.terroryzm.com/strategia-oporu-niekierowanego-w-wojnie-asymetrycznej/



Rafał Brzeski: 
Ruch społeczny bez przywódców

W spotykanych definicjach określany jest jako „ruch oporu bez przywódców”, czyli „spontaniczne, autonomiczne, nie powiązane ze sobą komórki, których celem jest dokonanie aktów gwałtu, sabotażu lub terroryzmu w stosunku do agend rządowych lub wojsk okupacyjnych”.

W tak zwanych kręgach postępowych wymienia się przy tym niemal jednym tchem, że wyboru tej formy organizacyjnej dokonują najczęściej grupy terrorystyczne, rasistowskie, kryminalne i „etnonacjonaliści”. Pod tym ostatnim terminem rozumie się nacjonalistów opowiadających się za czystkami etnicznymi. W sumie więc ruch taki jawi się towarzystwem tak wstrętnym, że w jego badanie lepiej się nie wgłębiać.

Twórcą koncepcji ruchu bez przywódców był pułkownik Ulius Louis Amoss, który sformułował jego założenia w 1953 roku. W czasie II wojny światowej Amoss był oficerem amerykańskiej służby specjalnej OSS (Office of Strategic Services – Biuro Służb Strategicznych), a po wojnie Centralnej Agencji Wywiadowczej.

Sfrustrowany penetracyjnymi i prowokacyjnymi sukcesami NKWD i lokalnych prosowieckich służb w państwach bałtyckich, w Polsce (V Komenda WiN), na Ukrainie oraz w innych państwach Europy środkowej, zarzucił kierownictwu CIA, że stosuje przestarzałe metody organizacji antykomunistycznego ruchu oporu wzorując go na hierarchicznych strukturach wojskowych podatnych na penetrację i likwidację.

Według jego koncepcji dla zdestabilizowania komunistycznych rządów w krajach okupowanych przez Sowiety potrzebna była nowa forma ruchu oporu. Swoista samoorganizacja obywatelska oparta na zupełnie nowym sposobie myślenia. „Nie potrzeba nam przywódców” – pisał – „potrzeba nam myśli przewodnich. Myśli te same dadzą przywódców. Będą inspiracją dla mas ludzkich, które same wyłonią przywódców.” Amoss apelował o sformułowanie katalogu myśli i ideałów, które należało – jego zdaniem – zaszczepić pełnym obaw i zdezorientowanym ludziom znajdującym się pod sowiecką dominacją.

Do sformułowanych przed ponad pół wiekiem koncepcji Amossa wracały w różnych okresach różne ruchy opozycyjne. W 1983 roku podjął je działający w Stanach Zjednoczonych rzecznik supremacji białej rasy Louis Beam, którego zdaniem strategia ruchu oporu bez przywódców jest jedynym sposobem zrównoważenia przygniatającej przewagi sił i środków znajdujących się w dyspozycji administracji państwa. Beam uważał, że tradycyjny model hierarchii organizacji zbudowanej w piramidę jest niebywałym zagrożeniem dla wszelkiej konspiracji, bowiem raz spenetrowany odsłania kanały informacyjne, łańcuch dowodzenia i system podejmowania decyzji.

Publikacje Beama na łamach biuletynu Seditionist, opatrzone hasłem: „obowiązkiem każdego patrioty jest utrudniać życie tyranom”, wyrządziły wiele złego idei ruchu bez przywódców. Dały bowiem podstawę do przypięcia całej koncepcji etykietek „rasizmu” i „utopii”, z czego szybko skorzystały lewicujące media i zaniepokojone służby prawa i porządku.

Z punktu widzenia teorii organizacji, ruch społeczny bez przywódców jest emanacją organizacji sieciowej – przeciwieństwa organizacji hierarchicznej w różnych jej formach. Jest to kolejna historycznie forma organizowania się społeczeństwa.

Początkową formą była organizacja rodzinna, potem plemienna, później hierarchiczna, następnie rynkowa, natomiast obecna rewolucja technologiczno-informacyjna wykreowała nową formę – organizację sieciową.

Analitycy RAND Corporation – amerykańskiej instytucji, która jak twierdzi „ drogą badań i analiz pomaga ulepszyć procesy rządzenia i podejmowania decyzji”, w jednym ze swych raportów uznali, że rewolucja technologiczno-informacyjna sprzyja sieciowym formom organizacyjnym i daje im przewagę nad formami hierarchicznymi, co zmienia oblicze wszelkich konfliktów. Tak wewnętrznych jak zewnętrznych.

Ich zdaniem, w dobie rozwoju mediów, szybkości komunikowania się i dostępu do informacji, we współczesnym konflikcie:

  • ten uzyska przewagę, kto opanuje umiejętność tworzenia form sieciowych,
    przebieg i wynik konfliktu zależy od stopnia posiadanej wiedzy,
  • ten z przeciwników osiąga przewagę, kto w wyższym stopniu opanuje sztukę „operacji informacyjnych” oraz „zarządzania postrzeganiem”, czyli sterowania mediami w sposób obliczony bardziej na przyciąganie do swojego obozu lub dezorientowanie, niż na brutalne przymuszanie.
  • elementem potrzebnym do osiągnięcia przewagi jest posianie w przeciwniku wątpliwości wobec posiadanej przez siebie wiedzy o samym sobie oraz o adwersarzu,
  • psychologiczne rozchwianie przeciwnika jest równie istotne, co jego fizyczne zniszczenie.

Takie konflikty analitycy RANDu określili mianem „wojen sieciowych”, w których „liczne, rozproszone, małe grupy wykorzystując nowe technologie komunikowania się mogą działać wspólnie nawet na dużą odległość”.

W konfliktach sieciowych wyróżnia się trzy podstawowe typy strukturalne komórek/grup tworzących sieć.
– struktury linearne, w których ludzie, dobra lub informacje przepływają kolejno od jednej odseparowanej grupy do drugiej. Taką organizację mają przykładowo grupy przemytnicze.
– struktury gwiaździste – gdzie istnieje punkt centralny (ale pozbawiony hierarchii) poprzez który przepływają informacje lub dobra w komunikacji między komórkami.
– struktury wielokanałowe – gdzie każda komórka może się komunikować niezależnie ze wszystkimi pozostałymi komórkami.

Poszczególne komórki w tych modelach mogą być jedno lub wieloosobowe, ściśle lub luźno związane, elitarne lub otwarte dla nowych członków, wyspecjalizowane lub nie. Takie struktury sieciowe mogą tworzyć nawet państwa.

Teoretycy społecznego ruchu bez przywódców zalecają tworzenie struktur zgodnych z powyższymi trzema modelami zwłaszcza budowanie niezależnych komórek luźno powiązanych ze sobą, ale działających w tym samym duchu i kierunku.

Kwestia ducha ma fundamentalne znaczenie, gdyż jedność myśli i wyznawanego katalogu wartości jest spoiwem łączącym w działaniu poszczególne komórki.

Ruch bez przywódców może mieć swoje symboliczne postacie. Mogą to być ludzie powszechnie znani, ale nie są oni przywódcami, gdyż niczym nie zarządzają, niczym nie dowodzą i niczego nie planują. Formułują jedynie i głoszą myśl. Nie mają jednak większego wpływu na to, czy myśl ich zostanie podchwycona i zrealizowana. Brak jest sformalizowanej łączności (a co dopiero zależności) między autorem myśli, a jej realizatorem. Obaj działają niezależnie.

Wpisana w model niezależność nakłada na poszczególne osoby oraz minispołeczności w postaci komórek, obowiązek zdobywania informacji, umiejętności i wiedzy. Nikt bowiem nie będzie nimi dyrygował, nikt nie da precyzyjnej instrukcji co i jak trzeba zrobić. Podstawą modelu ruchu bez przywódców jest bowiem założenie, że ludzie o podobnych przekonaniach zachowują się podobnie, a jeśli są rzeczywiście zdecydowani bronić wyznawanego katalogu wartości to sami, bez rozkazu, wyczują, kiedy nadchodzi pora działania.

Nowe technologie medialne i telekomunikacyjne, a przede wszystkim internet ułatwiają tworzenie organizacji sieciowych wszystkich trzech modeli, ale nowoczesne technologie komunikowania się nie są nie do zastąpienia. Równie sprawnie mogą funkcjonować struktury oparte o łączników, skrzynki kontaktowe oraz inne techniki przekazywania informacji bez udziału elektroniki i związanego z nią niebezpieczeństwa podsłuchu.

Mnogość kanałów łączących poszczególne komórki struktury wielokanałowej oraz brak powiązań między twórcami, a realizatorami koncepcji sprawiają, że ruch powstały w oparciu o takie struktury jest odporny na zdradę i niesłychanie trudny do penetracji. Nie istnieje centrum dowodzenia, które można inwigilować skorumpować, zwerbować, czy zlikwidować.
Jednocześnie liczba kanałów przepływu informacji znacznie utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, infiltrację. Możliwy jest tylko totalny podsłuch, a potem żmudne selekcjonowanie wymiany korespondencji.

Postaciom symbolicznym trudno jest udowodnić powiązania z realizatorami koncepcji i sterowanie ruchem. W państwie demokratycznym lub pretendującym do demokratycznego można ich najwyżej opluć, ośmieszyć, zakneblować, zmarginalizować lub ekspatriować. Zdarza się, że i to jest niewykonalne, bowiem symbol i twórca myśli już nie żyje.

Swoistym współczesnym przykładem ruchu bez przywódców z symboliczną postacią jest włoski Ruch Pięciu Gwiazd, którego myśl wiodącą kształtowały wypowiedzi popularnego satyryka Beppe Grillo. Tak zwani „Grillini”, bez struktur, hierarchii i partyjnej machiny, za to powiązani nowoczesnymi metodami wzajemnego komunikowania się i wolą rzeczywistej zmiany polityki, a nie zabiegami politycznej kosmetyki, wprowadzili w ostatnich wyborach do włoskiego parlamentu 163 deputowanych i senatorów.

Młodzi – dwudziesto- i trzydziestoparoletni ludzie po raz pierwszy spotkali się już po wyborach, na „konklawe” i dopiero na nim rozpoczęto wypracowywanie programu ruchu. Mało, kto z nich spotkał się wcześniej z Beppe Grillo, który indagowany przez dziennikarzy o wywiad z przywódcą ruchu, nieodmiennie odpowiadał, że zaraz przekaże słuchawkę nastoleniemu synowi

Analitycy organizacji sieciowych uważają, że poszczególne komórki nie powinny liczyć więcej niż 10 członków. Optymalnie od 3 do 8 osób, bowiem wówczas komórce nie zagraża jak to ładnie określono „dynamika wewnętrzna”, czyli tworzenie się koterii i walka o wpływy. Wraz ze spadkiem liczby członków maleje też niebezpieczeństwo penetracji, a co za tym idzie prowokacji od wewnątrz.

Od poparcia lub afiliacji dużych ugrupowań korzystniejsze jest dla ruchu utożsamianie się z jego celami i katalogiem wartości możliwie jak największej liczby drobnych niezależnych komórek, nawet jedno, czy dwuosobowych. Wówczas bowiem eliminacja jednej, lub nawet większej liczby komórek, nie powoduje poważnego uszczerbku dla całości.

Poszczególne komórki powinny pracować kierując się wspólną myślą, która jest spoiwem odrębnych komórek tworzących jedną amorficzną organizację sieciową, a właściwie organizację bez organizacji. Nadmierna wymiana informacji, zwłaszcza zbyt dokładnych, pomiędzy poszczególnymi komórkami nie jest potrzebna i konieczna, a potencjalnie jest szkodliwa, gdyż może ułatwić rozpracowanie całej organizacji.

„Gadatliwość” między komórkami dekonspiruje powiązania i kanały łączności. W opinii analityków ruchów wywrotowych badanie wzajemnych powiązań między ludźmi wewnątrz danej społeczności oraz powiązań między społecznościami jest praktycznie jedynym sposobem rozpracowania organizacji sieciowej bez przywódców.

Taką analizę powiązań i kontaktów skutecznie prowadził pułkownik Yves Godard w trakcie wojny domowej w Algerii, szef Suretê tej francuskiej prowincji kolonialnej. W latach 1955-1957 udało mu się zdusić kampanię bombową podziemnego algierskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (Front de Liberation Nationale), ale za cenę informacji wydobytych torturami z setek aresztowanych. Barwny opis rozpracowywania sieci powiązań można znaleźć w książce Wiktora Suworowa – „Kontrola”.

Ograniczone możliwości tradycyjnych metod inwigilacji, penetracji i prowokacji wewnętrznej sprawiły, że administracje różnych krajów forsowały i forsują akty prawne zmuszające operatorów telekomunikacyjnych do przechowywania danych o połączeniach, wymianie poczty elektronicznej i odwiedzanych stronach internetowych oraz ograniczają korzystanie z telefonów na kartę. Co potężniejsi odwołują się przy tym do totalnego podsłuchu telekomunikacyjnego w rodzaju systemów Echelon czy Carnivore. Rewelacje Edwarda Snowdena i reakcja na nie, potwierdzają tę totalną tendencję i świadczą o rosnącym zaniepokojeniu elit rządzących.

Brak przywódców do schwytania i przykładnego ukarania sprawia, że coraz więcej administracji odwołuje się do działań odstraszających na ślepo w nadziei, że nawet jeśli ktoś nie jest przywódcą, a zostanie ukarany, to i tak jego bliscy i znajomi z jego środowiska zostaną zastraszeni, co powinno zniechęcić ich do jakiegokolwiek oporu.

Takie ślepe działanie administracji prowadzi często do karykatur. Podczas szczytu G20 w Toronto w 2010 roku siły bezpieczeństwa zatrzymywały wszystkich ludzi ubranych na czarno, w nadziei, że wyłapią anarchistów.

Rozdrobnienie strukturalne i brak rozkazodawstwa ruchu bez przywódców, przy zachowaniu wspólnej myśli i wspólnego katalogu wartości, jest „koszmarem sennym” tradycyjnie myślących funkcjonariuszy tak zwanych sił prawa i porządku. Nie tylko dlatego, że ewentualne zadanie inwigilacji i rozpracowania ruchu przerasta siły i środki przeciętnej, a nawet potężnej służby, ale także z uwagi na nieprzewidywalność dalszych działań rozproszonej opozycji.

Sposób myślenia hierarchii wojskowo-policyjno-bezpieczniackich jest reaktywny. Działanie początkuje zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa lub rozkaz przełożonych. Po nich następuje dochodzenie, które prowadzi, lub nie, do znalezienia i likwidacji źródła zakłócenia prawa i porządku. Tymczasem model ruchu bez przywódców, kierującego się tylko wspólną ideą, wymusza kreatywny sposób myślenia. Przy czym każda komórka angażująca się w działanie aktywne może mieć zupełnie odmienny scenariusz osiągnięcia celu.

Istnieje jednak istotne ograniczenie dla ruchu bez przywódców. Elementem niezbędnym do funkcjonowania takiej organizacji jest społeczne poparcie, a przynajmniej społeczna afirmacja jej działań. Każda komórka włączona w ruch jest minispołecznością, która odzwierciedla zapatrywania, przekonania i opinie swojego środowiska. Jeśli sprzeniewierzy się tym przekonaniom, to utraci poparcie środowiska, a bez społecznego poparcia ruch szybko więdnie. Stąd też tendencja tradycyjnych establishmentów do prezentowania tej formy społecznego organizowania się, jako niebezpiecznej działalności wywrotowej jednostek skłonnych do dokonywania „aktów gwałtu, sabotażu lub terroryzmu”.

Rafał Brzeski
Premiera w „Niepodległa Polska”
http://niepoprawni.pl/blog/6063/ruch-spoleczny-bez-przywodcow
http://adnovum.neon24.pl/post/103860,opor-bez-przywodcy

 

Komentarzy 237 to “Opór bez przywódcy”

  1. Maćko said

    Doskonaly temat! Produktywny. Kazdego przywódce mozna zneutralizowac, duzej grupy stawiajacej opór juz nie tak latwo spacyfikowac a calego Narodu wprost niemozliwe.
    Dlatego jest tak wazne jest unikac dzialan szkodliwych dla naszej sprawy i pietnowac zachowania szkodzace Polsce:
    antypolskie zarty
    antypolskie stereotypy
    wychwalanie innych nacji ponad miare
    krytykowanie naszej przeszosci bez wyjasniania „korzeni zla”
    itd…

  2. JO said

    Opor „bez przywodcy” to Ruch Polak-Ortodoks, to Ruch o strukturze poziomej.

    Jednak, w tym Ruchu przywodca jest Hetmanka – Matka Boza, prawdem – Swiete Magisterium – Prawo Naturalne,

    Przedstwicielami Ruchu – ludzie we Wspolnym Dzialaniu, ktore jest nieustajace….

    Kazdy, kto buduje Krolestwo Niebieskie w swoim sercu juz przynalezy do Ruchu Polak-Ortodoks.

  3. JO said

    https://gajowka.wordpress.com/powiedzonkacytaty/#comment-2812

  4. Boydar said

    „… będzie stawało się jasne, że głównym zagrożeniem dla życia i wolności ludzi jest rząd …”

    Upieram się, że jednak squrwysyństwo. Aktualne rządy, tak w Stanach jak i w przeważającej większości krajów, są wyłącznie tego squrwysyństwa egzemplifikacją. Rząd USA ma jeszcze ten atrybut, że w przeciwieństwie do czasem i większych bydlaków posiada niekwestionowaną przewagę militarną nad każdym kogo weźmie na celownik.

    Poza tym, artykuł nie powinien być publikowany w Gajówce, mieliśmy przecież nie zmieniać ustroju siłą 🙂

    Artykuł służy wyłącznie celom informacyjnym.
    Admin

  5. Peryskop said

    Maćko, nazbyt ostre krytykowanie naszej teraźniejszości też może być szkodliwe.

    Problem znów z definicją – teraz pojęcia „nazbyt”.

    Ano właśnie, bo jak miałby działać system rozproszony, jeśli jego uczestnicy mieliby słabe umiejętności obiektywizacji ocen w rozmaitych sprawach – bo przecież bez wytycznych „z góry” ?

  6. Maćko said

    …Jako że ostateczny cel oporu bez przywódcy to zniesienie tyranii państwa (tym przynajmniej zajmujemy się w niniejszym opracowaniu), wszyscy członkowie ukrytych komórek albo poszczególne osoby będą mieli tendencję do reagowania na obiektywne wydarzenia w ten sam sposób – poprzez zwyczajną taktykę oporu. Powszechnie dostępne narzędzia dystrybucji informacji, takie jak gazety, ulotki, komputery itd., dają każdemu człowiekowi wiedzę o bieżących wydarzeniach, pozwalając na zaplanowaną reakcję, która przyjmie różne formy….

    2. JO – dlatego sie niszczy Wiare, KK i etyke katolicka. Aby nie bylo centrum sterowania oporem. Zydzi i masoni wykonujac zadania ich diaspory, infil-truja hierarchie od dawna. Tlumaczy to rozwazlosc wielu ksiezy-agentów. Jako ze sa agentami pozwalaja sobie na nieetyczne zachowania, gdyz w ten sposób sobie kompensuja poswiecenie i dalej szkodza zinfiltrowanej organizacji.
    Ciekaw jestem czy ktos sie pokusil o zestawienie etyczne zaslugujacych na potepienie czlonków hierarchii KK?

  7. JO said

    https://gajowka.wordpress.com/tv-podziemie/#comment-2814

  8. JO said

    ad.5. Tylko , ale to tylko od ….Smierci i ….Zmartwychwstania Pana Jezusa Chrystusa…byl i bedzie tylko jeden sposob na pokonanie Lucyferanow – KOSCIOL, czyli my Tradycjonalisci, pod przywodstwem Marii Panny, ktora zniszczy, zdepcze Szatana.

    Zadna ionfiltracja NIE jest mozliwa w srodowisku Tradycjonalistow, bo predzej czy pozniej agent zostanie „wypluty” przez Swieta Tradycje, Prawo Naturalne….

    Zydo-masoneria NIE ma tego co My Mamy w monopolu – Wiare Chrystusowa i jej Czystosc Zrodlana, gdyz ona w nas jest pod wplywem Ducha Swietego, z ktorym wspolpracujemy kontynnujac to co bylo od zawsze….

    To my mamy Klucze Piotrowe – Tradycjonalisci, Klucze, ktore Trzyma w reku osoba Papierza, ktory reprezentuje wszystkich Swietych jego poprzednikow, Biskupow Swietych, Swietych …. i samego Chrystusa.

    My jestesmy niedopokonania, pod warunkiem, ze uzywamy tego co Chrystus nam zostawil , postepujac tak… jak sam Chrystus tego chce.

    Dary Ducha Swietego – madrosc, rozum,

    https://gajowka.wordpress.com/jaktak-walczyc-indywidualnymi-dzialaniamilista-dzialan/

    nie sa na sprzedaz w zydowskim sklepiku a pochodza z Nieba. Otrzymuja ja tylko te osoby, ktore do Niego-Boga w Trojcy Swietej przynaleza i to dlatego Tradycjinalistow Ruch , predzej czy pozniej zmiecie Zydomasonerie z powierzchni ziemi.

    Maksymilian Kolbe w czasie swojego zycia utworzyl Ruch Rycerstwa Niepokalanej, ktory jak OGIEN rozprzestrzenial sie po calej kuli ziemskiej. Gdyby nie II Wojna Swiatowa, masoneria by nie istniala publicznie a siedziala by tam, gdzie jej miejsce – w piekle.

  9. Maćko said

    5. Troche racja. Duzo krytykujemy a malo dzialamy. Tyle ze… sytuacja jest krytyczna a masy ludzi tego nie widza. Wiec? Jak ich wyprowadzic z mendiatycznego transu i stuporu bez krytykowania tego co jest?
    …? .. moze pokazujac jak powinno byc?
    Ciekawy temat..

    Jak mialby dzialac: <uczestnicy programu oporu bez przywódcy działający w ukrytych komórkach albo indywidualnie muszą dokładnie wiedzieć, co robią i jak to robić. Poszczególne osoby stają się odpowiedzialne za zdobycie potrzebnych umiejętności oraz informacji dotyczących tego, co należy robić.

    Do tego potrzeba wiedzy i swiadomosci sytuacji. Czyli … propagandy zagrozenia i koniecznosci walki o wolnosc.
    W sumie – to tutaj robimy, nieprawdaz? Uczymy sie i uczymy innych.

  10. ojojoj said

    Bo powinno byc tak: za kazda niespelniona obietnice przez wybranych do rzadu, ucinac po jednym palcu, potem ch..j, a na koniec leb. Maksymalna ilosc klamstw = 12, tyle ile jest godzin pracy w ciagu dnia, oraz miesiecy w kalendarzu. Kazda godzina pracy ma byc rozliczona.

  11. JO said

    ad.9. Na pytanie odpowiedziala Gajowka w praktyce.
    Przede wszystkim, zadne nasze widzi mi sie, nasze chcenie, nasze chce, NIC nie da.
    Dlaczego NIC nasze chcenie nie da? – Bo Pan Bog daje tylko to co my potrzebujemy a nie chcemy. Nasze Dzialania natomiast, tylko wowczas maja Dobre Owoce, gdy dzialajac jako Sludzy Bozy, oczekiwane przez nas Owoce sa w zgodzie z Planami Pana Boga.

    TO DLATEGO pokora, posluszenstwo, wytrwalosc – te Dary Ducha Swietego sa nam tak bardzo potrzebne, ale i owoce Rozanca Swietego…

    Zaczelismy w Gajowce od Krzykow, pohukiwan, nawolywac i to nic nie dawalo.

    Zaczelismy wiec wytrwale, kazdy z osobna Wspolnie Dzialajacych budowac Krolestwo Boze w Sercu, proszac o Laske…i ni stad…nieoczekiwanie, zaczely pojawiac sie owoce Wspolnego Dzialania.

    To niesamowite wrazenie bezradnosci kazdego z nas, malosci, nic nie znaczenia, bo zadna z nas osob ani nie jest generalem, ani premierem…a jednak wspolnie dzialajac, za Boza Laska pobudzilismy do Dzialania Ruch Polskich Tradycjonalistwo, ktory wspiera Bractwa Ksiezy Posluge w Polsce dodajac im otuchy…. , owocem tego dzialania, w co gleboko wierze bylo ostatnie wystapienie Ksiedza Szydlowskiego, na ktore tak bardzo czekalismy. To bylo pierwsze wystapienie Ksiedza z Bractwa Piusa X w duchu Katolickim i Narodowym !!

    Wzbudzilismy w Biskupie Williamsonie pragnienie Modliwty za Rosje, ktora zaskutkowla Ikonami, ktore w Dzialaniu Lacza Dwa ZAKONY!! – dwa Polskie Pluca – Katolicki i Prawoslawny.

    We wspolnym dzialaniu stanowimy sile, ktora jak sie okazuje potrafi nas bronic – przyklad to „dupek z Anglii”, ktorego namiary mamy ….a on sam siedzi teraz jak mysz pod miotla – bo Szatan jest tylko Lwem Ryczacym a nie nim samym!!

    We wspolnym dzialanmiu wspomagamy sie nawzajem – przykladem jest pomoz Panu Zbigniewowi ale i pomoc w osiagnieciu celow – zbiorka pieniedzy na Ikony, Biskupa, Ksiezy…ktora w czasie 2 lat doszla do kwoty 50 000 PLN!!!!

    Ile osob, za sprawa Gajowego i jego Gajowki nawrocilo sie???

    Ile osob na nowo ma nadzieje???

    A przeciez to nie jest koniec. Bo organizowane sa takie rzeczy, ktore NAM W GAJOWCE SIE NIE SNILY zadnemy podczas tylu nocy…!!!

    —————-

    Pan Panie Macko pyta sie jak mozna bez przywodcow? Ano mamy przywodce – nia jest Hetmanka, wszyscy Swieci a prowadza nas Aniolowie ….przewodzi Duch Swiety.

    To prowadzenie jest widoczne, a przejawia sie w wypowiedziach Osob, ktore rozpoznajemy, bo maja DARY Ducha Swietego:

    Pan Gajowy, Pan Listwa

    Ksieza, Biskupi….

    Osoby jak Pan Przeclaw, ale i kazdy z nas, ktory dokonal tu wpisu a wpis byl Prawda i Tylko Prawda, ktora rozpoznajemy, sluchamy, ulegamy.

    ——————————————————–

    Co robic? Tylko jedno – Budowac Krolestwo Boze w swoim sercu i przekladac je na Zycie tu na Ziemi. Czyli Wysilej w jarzmie slodmim Pana Jezusa Chrystusa a reszta….przychodzi jako Dar od Boga w czasie, ktory on wybiera, bo to wojna Jego z Szatanem a my tylko jestesmy Boga rekoma oddajac mu siebie – nasze Serca.

  12. JO said

    https://marucha.wordpress.com/2016/04/23/ikony-od-narodu-polskiego-dla-narodu-rosyjskiego/#comment-576189

  13. Boydar said

    Ty „Peryskop” już swoją rzeczywistość określiłeś. I żadne uczone pierdolety na masę ci nie pomogą. Szczególnie, że większość z nich to zwiędły owoc copy/paste. Tylko nikomu się nie chce szukać. Może za wyjątkiem gajówkowego specnazu Listwa-Grisza.

  14. Maverick said

    Nie zgadzam się komunizm jest dalej największym dla ludzkości zmieniła się tylko forma aplikowania go ludzkości poprzez korpo-faszyzm i róznej maści progresywistów od Clintonowej, Buraka Obamy, czy Sandersa.

    Większość młodych urodzonych na krawędzi wieków 20 i 21 nienawidzi kapitalizm, na nic w życiu nie pracowali i oczekują darmochy od rządu i chcą zabierać tym co coś osiągnęli.

    Znamy stwierdzenia Buraka ” You didn’t biuld that business”.

  15. Maćko said

    Maverick – bez agresji – co Pan rozumie pod slowem „komunizm”?

  16. Maćko said

    Troche o adwersarzu – KORPORATOKRACJI.
    Korporacja stała się fundamentalną instytucją współczesnego świata i jego symbolem. Mając w swym założeniu zdobywanie zysków i władzy, dąży do nich nieprzerwanie i uporczywie, łamiąc prawo, a nawet rzucając wyzwanie suwerenności instytucji państwa. Skąd się wzięła korporacja? W jaki sposób zdobyła sobie aż taką władzę? Ted Nace analizuje rozkwit korporacyjnej władzy poprzez serię zajmujących historii, a każda z nich skupia się wokół innego aspektu głównego pytania, które brzmi: Jak to się stało, że korporacje zdobyły większe prawa niż ludzie? Gangi Ameryki ze swym zdecydowanie osobistym tonem łączą najnowsze badania z frapującą historyczną narracją, tworząc bogatą opowieść o rozkwicie korporacyjnej władzy w Ameryce.

    Malo referencji po polsku, niestety:
    http://www.nobeliefs.com/nace.htm

    By any measure, corporation dominate the world economy…

    Sixty-six of the one hundred largest economic entities in the world are corporations; only thirty-four are governments.

    Santa Clara was decided by the Supreme Court in favor of the railroad, and it gained mythic status in American political culture as the decision by which corporations won personhood status under the Fourteenth Amendment.

    As for the original intent of the Fourteenth Amendment, that of protecting freed blacks from repressive laws, Justice Hugo Black later observed that in the first fifty years after the amendment was adopted, „less than one-half of 1 percent” of the cases in which it was invoked had to do with protection of African Americans, whereas 50 percent involved corporations.

    On September 23, 1932, in San Francisco, he [Franklin Roosevelt] noted that six hundred companies controlled two-thirds of American industry…
    Between 1979 and 1994, 97 percent of the gain in national income had been concentrated in the 20 percent at the top of the income pyramid. By 1998, the top 1 percent of the American population owned more of the country’s wealth than the bottom 90 percent.

    One way of thinking about the American Revolution is to see it as a reenginering of the state. Like a computer programer debugging a piece of software, the framers of the American system rolled up their sleeves, tweaked this and that, and came up with a new design.

    Corporate power is like a germ that develops a resistance to the newest antibiotic.

    The best strategy, perhaps, is to assume the role of naturalist and pretend we are looking at a new form of life, a previously unknown organism. We need to study it with fresh eyes.

    In many ways the corporation is coming to know us better than we know it

  17. lopek said

    Opór musi iść od ludzi świadomych – więc to powszechna świadomość i odporność na ogłupianie jest kluczem do zdjęcia kajdanek z rąk poszczególnych narodów.

  18. Boydar said

    Panie Maćko, po co prowokujesz Pan do cytowania Pana NICK’a ?

    Jak żeś Pan taki „anglista” i takie to „ważne’, to weź i qurwa przetłumacz ! A nie zamulasz temat, a gdzie indziej ludziom kropkę wytykasz, cwaniaku z miodem.

  19. Maćko said

    17. Lopek – Dokladnie. Potrzebujemy wiedzy oraz instrumentów do zrozumienia mechanizmów manipulacji.
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12484/wywiad-portalu-wwwkonserwatyzmpl-z-socjocybernetykiem-doc-jo
    Jak Pan ocenia suwerenność wewnętrzną i zewnętrzną III RP z punktu widzenia cybernetyki?

    Obecna III RP przeszła dokładnie odwrotną ewolucję niż PRL. Po likwidacji RWPG i Układu Warszawskiego rozpoczynała swą egzystencję jako całkowicie zewnętrznie suwerenne państwo. Jednak już na początku lat 90. rozpoczął się proces stopniowej utraty tej zewnętrznej suwerenności, tak że dzisiaj jest w pewnych dziedzinach (np. w gospodarce) bardziej uzależniona od zagranicznych ośrodków decyzyjnych niż była PRL nawet w okresie stalinowskim. Np. Moskwa nawet przed 1956 rokiem nie mieszała się do takich spraw jak budowa szosy koło powiatowego miasta takiego jak Augustów, a Bruksela się do takich spraw miesza.

    Jeżeli zaś chodzi o niepodległość wewnętrzną, to różnica między PRL i III RP polega tylko na wagach wpływu określonych zagranicznych kanałów, na nasze życie.

    Czy Pana zdaniem, to co w Polsce określa samą siebie jako prawicę, jest zdolne do efektywnego rządzenia krajem?

    To co samo siebie określa jako prawicę, mogłoby być zdolne do efektywnego rządzenia krajem, dopiero po gruntownym nowoczesnym przeszkoleniu swoich kadr, przede wszystkim w dziedzinie cybernetyki społecznej, a także w niektórych innych dziedzinach nauk społecznych, takich jak demografia historyczna i polityczna, historia i współczesne problemy walki informacyjnej, nauka porównawcza o cywilizacjach, logika informacyjna i metodologia analizy informacji, cybernetyka ekonomiczna, socjocybernetyczna analiza powstawania i funkcjonowania norm prawnych, a także innych rodzajów norm społecznych.

    Jeśli któryś z Czytelników naszego portalu chciałby pogłębić swoją wiedzę na temat cybernetyki, to gdzie powinien się zgłosić? Co przeczytać?

    Osoby zainteresowane cybernetyką społeczną mogą brać udział w seminariach Narodowej Akademii Informacyjnej, które regularnie odbywają się w wielu miejscowościach. Kontakt z NAI można nawiązać przez stronę: socjocybernetyka.pl

  20. Krzysztof M said

    Siedziałem sobie kiedyś na przyzbie i wymyśliłem zarządzanie rozproszone… A tu bach! i doktorzy tym śladem podążają. Dobrze, dobrze… 🙂

  21. Jaro said

    Na nasze czasy przetrwania to jest najlepsza ze znanych, droga. Z pozdrowieniami. Króluj nam Chryste.

  22. Marucha said

    Wydaje mi się, że opór bez przywódcy – leaderless resistance – wymaga dużo większej świadomości społeczeństwa i dużo więcej wiedzy o rzeczywistości, niż posiada polskie społeczeństwo, stanowiące w dużej części bezmyślne stado baranów.

  23. Co raz więcej gajowych w Polsce i nawet poza Polską.Bardzo dobrze.Zieloni pomyślą ,że mają nowych fanów.Twórcy TTIP uwierzą że gajowi są za GMO i za patentami na żwyność.Mafia będzie chciała współpracować z gajowymi dla zysków w Colorado,z zielonej roślinki a w Polsce,będą sądzić że tradycje gajowych , znane z Czerwonego Kapturka,wkrótce wprowadzą Las Vegas i strefy wolne od podatków w Polsce.Nocne Wilki będą mogły w końcu,dzięki gajowym reklamować za darmo, Polskę w EU,za co my będziemy,jako gajowi,bardzo wdzięczni.,Ja jako początkujący gajowy,zaoszczędzę dzięki Nocny Wilkom czas na reklamę wspaniałych maszyn z Japonii,USA,które Nocne Wilki również,reklamują i to za darmo.Potem my gajowi ,wolnego stanu zaprosimy do naszych gajówek,przyszłe gajówki z Perm,gdyż tam niedaleko jest Ural, zródła wody i brakuje napromieniowania jak w tej bliskiej Ukrainie.Niech każdy Gajowy ma swoją gajówkę.Niech żyje Gajowy Marucha.Gajowi z całego świata są mile oczekiwani ale proszę przy tej okazji nie podawać nazwisk, adresów.Niech kochający Alaskę w USA wiedzą że nie są sami.Gajowi są wszędzie a nasze gajówki mają znakomitą kuchnię tak jak w „Jasiu i Małgosi”.Nawet Wujek ze znamy nazwiskiem Rotsch..itd.może zostać gajowym.Po przeszkoleniach u Gajowego Maruchy.My nie tworzymy oporu bez przywódcy,gdyż jako gajowi nie mamy kontaktów osobistych z innymi gajowymi.Czasami piszemy serdeczne poematy u Gajowego Maruchy.Pozdrawiam.Marek Lipski.P.S.Ja muszę podawać nazwisko,tak jak i adres,gdyż jako początkujący gajowy nie chcę płacić grzywny,w miejscowości,w której mieszkam.

  24. Boydar said

    Z kuchni w „Jasiu i Małgosi” najlepiej wspominam chwilowo nieczynny. Ech, to se ne vrati …

  25. NICK said

    Gadu, gadu. A Polska?
    Stygnie.
    Żadna tam Panienka. (Q..).

  26. Boydar said

    Gdybyś Pan, Panie NICK’u, miał tyle wiary co flanca pomidora …

  27. NICK said

    A gdyby Pan miał troszku realizmu. To franca by być mogła. Flancą… ?

  28. Marucha said

    Re 23:
    No dobrze, wykazał Pan się pewną umiejętnością składania wyrazów w zdania.
    A co Pan właściwie chciał nam przekazać?

  29. Boydar said

    Jak by to Panu powiedzieć, hmmm … mój realizm reprezentuje typowy przykład dualizmu. Konkretnie zaś korpuskularność i falowość jednocześnie. Jest i jednocześnie nie jest z tego świata. Ewentualnie, zależnie od punktu widzenia czyli jak wygodniej. Bo nawet gdy ktoś ma żelazne zasady, to za paskiem powinien też mieć i inne. Tak zupełnie na wszelki wypadek. Szczególnie jeśli nosi spodnie, bo inaczej po co pasek.

    Zbyt mętne, prawdaż ? 🙂

  30. NICK said

    Oczy-wiście. Miętne. Rzekłbym.
    No dobra. Pozdrawiam. 🙂 .

  31. Krzysztof M said

    Ad. 22

    Tak, to prawda. Tzn, dziś to jest prawda…

  32. Maćko said

    22. Wyglada kiepsko ten poziom wiedzy. Moze poprawimy ten poziom i kazdy czytelnik Gajówki zaprosi dzisiaj kogos nowego do czytania jakiegos interesujacego artykulu?
    Tylko siejac ma sie dobre zbiory.

    Przy okazji – Wroclaw juz przemalowuja na niemiecko, Konsulat niemiecki we Wroclawiu to najwieksza placówka duplomatyczna na Swiecie – 700 osób a w Budziszynie zdjeli pare lat temu w hallu ratusza tablice pamiatkowa opisujaca slowianskie korzenie tych ziem.

    SS dziala coraz ostrzej.

    Co tu komentować… powinno się łby siekierą porozwalać…
    Admin

  33. Maćko said

    22-32 . Dzielenie sie wiedza. Ten link ponizej, opublikowany na moim pejszbuku juz powielilo u siebie 19 osób. Moze byc mala lawina. Od nas zalezy, czy sobie ublizamy czy wspólnie uczymy siebie i innych:
    http://www.polishclub.org/2016/04/25/pamietnik-i-konferencji-zydoznawczej-odbytej-w-grudniu-1921-roku-w-warszawie/

  34. outsiderR said

    Teoria całkiem, całkiem… Podoba mi się. Generalnie.
    Choć jeśli o szczegóły chodzi ( a tu, jak wiadomo, diabeł siedzi) nie do końca.

    Nie może być tak, że nie ma żadnego przywództwa. Jakieś tam być musi.
    Ot, choćby program działania jakiś przygotować, cele wskazać.
    Kto to zrobi? Siądzie kilkaset tysięcy ludzi i skrobnie?

    Nie wchodząc w szczegóły powiem, że widzę to w sposób następujący:
    a) struktura być musi. Jaka?
    A jaką strukturę ma ławica ryb? To pojedyncze elementy, czy pewien zbiór jednak?
    Tworzą całość ( jak wiązka cienkich włókien mocną całość tworzy) lecz
    przywódcy stada się nie wskaże. Tak powinna wyglądać ta Struktura bez struktur”.
    Coś w rodzaju chińskiej Triady.
    Likwidując małą cząstkę nie zaszkodzisz całości.

    b) przywództwo. Też być musi. Bo, jak pisałem wyżej, ktoś kierunek wskazać powinien.
    Jednak ( nie wiem, czy jestem w stanie mą myśl dobrze wyjaśnić…) „przywództwo powinno być poziome. Tzn. każdy przywódca, począwszy od najmniejszej triady, skupiony wokół „programu” powinien być tak samo ważny, jak ten, co „program” napisał.
    „Program” przyjęty przez pozostałych członków do dobrowolnej, nie przymusowej realizacji.

    Wtedy nie ma jednej „głowy” a wiele „głów”.
    Ściąć jedną – to jak „łeb uciąć hydrze” 😉

    To tak, pokrótce moich rozważań na powyższy temat 🙂

  35. RomanK said

    Emmmpstrem bzdremmmm..panowie neosarmaci wirtualni:-)))
    Mlocicie slome~! Wywody nawet nie metne ..poprostu glupie:-)))
    Nie ma czegos takiego- jak leaderless ressistance:-))) NIE MA!!!!!!
    TO poprostu nazwane inaczej calkowite poddanstwo!
    Stan wymarzony kazdej wladzy…. miec oporzycje bez przywodztwa:-))))
    Jest cos -o czym powiada pan Brzeski..ale to jest cos co nazywamy:
    Organizacja bez struktur. ,takie cos jest..i ma niesamowita moc i skutecznosc , paralizujaca ,niesamowicie wielka sile odzialywania.
    Ale..panowie statysci..tam gdzie pojawia sie slowo organizacja…niekoniecznie musza byc struktury ..ale mimo- ze nie go nie widac jest zawsze przywodztwo..Leader..obojetnie osobowy, czy wieloosobowy..ale jest. Moze go nie widac, nie wiadomo kto nim jest ( i to najlepszy wariant), ale jest.
    W takim modelu struktury…. zastepuje idea….Idea rzucaona przez Przywodctwo to be…idea-ktora znajduje odzew w spoleczenstwie- narodzie..i ktory zaczyna sie skupiac wokol idei…
    Stopien skupienia i jekosc skupienia poznajemy po objawach. A te pokazuja czy juz czas tworzyc struktury ,czy nie.
    Najczesciej przejawem forma skupienia wokol idei jest zjawisko masowej odmowy, bojkotu..np czegos tam…
    Powiedzmy rzuca sie haslo- idea nie podoba sie nam polityka socjalna rzadu ..na znak tego nie pijemy piwa….
    I jesli nagle konsumpcja piwa spada o 90% barmani rwa wlosy, a piwosze chwasty…. To ogromnie wazny znak…dla przywodztwa -aby tworzyc stuktury, ala wladz zeby sie wynosci, jak Jaceniuk do Canady.
    Kto pamieta stara piosenke :
    a pewna pani spod baru
    przestala sie zle prowadzic
    i nei z powodu Solidarnosci,
    ale z powodu starosci….
    NIby sobie taka glupia piosenka satyryka,,ale za to doskonalgo obsewatora procesow spolecznych zachodzacych wokol niego.

    To zadne odkrycia..to o czym pisze- to elementy kazdej Kolorowej rewolucji.
    To opowiadanie o liderless ressistance to..obracanie kota do gory ogonem…to tak- jakby w instukcji do karmienia sonda, pomylic niechcaco….. ze rure z papka wsadzamy w …odbyt….Malutka pomyleczka…niewinna..:-))))
    KIlkarazy wieszalem linki do lektury i podrecznika do Kolorowych Rewolucji.. From Dictatorship to Demokracy..Gene Sharp..1993…
    .przeczytal chociaz ktos ??? z ciekawosci????

  36. revers said

    re35

    Dobrze Pan Prawisz panie RomanK, tylko tych przywódców opozycyjnych nwo likwiduje, czy to globalnie, co ma zapisane w statucie jescze z lat 60 tych u.w. , czy na wlasnym podwórku by nie wspomnięc smierć pana śp. Andrzeja Leppera.

    Ale jak widze ludzi zatrudnionych w czynnych w swiatki , piatki i niedziele hipermarketach to widac na twarzach przystosowanie do zydowakiego Hendle z obojetnościa, zmieszane z zmeczeneim i beznadzieją.

    WE Fracji jak zawsze na 1 Maj poszly kolejne z rzędu ograniczenia praw pracowniczych, tak że prawa pacownicze i jescze nie niewolników doskonalych to nie tylko problem Polski ale problem globalny. W Niemczech rowniez trwa akcja związkowców ale tam maja jeszcze silne związki zawodowe i nie całkiem zepsute prawo pracy.

    Co lepiej slyszałem w radiu niemieckim migracyjne zatrudnianie 200 tysięcy kobiet w opiece nad osobami starszymi, z europy wschodniej z pensją 840 EUR. , 24h na dobe
    i żadnych świadze dodtakowych, czy choćby zbezpieczen typu mieszkanie, ktore w polowie zabierze dochody opiekunki wschodniej, nie mówiąc o tym ze wynajmujący mieszkania żadają 3 krotniw wyzsze dochody jak czynsz mieszkania, czyli 1200-1500 EUR i może mieszkać inaczej żadnego mieszkania za swoje niskie dochody opiekunka wschodnai w Niemczech nie dostanie..

  37. RomanK said

    Panie Revers…” jedna z wielu rzeczy , ktora bardzo interesowala naukowcow z zespolu dr Sharp…bylo…co i dlaczego w stanie wojennym oznaczal opornik noszony na ubraniu przez Polakow….:-)))
    Znak..symbol…wsadz pan symbol…a pojawi sie Znak…to wszystko jest czekaniem na Znak…..
    Niewolnictwo widzi pan ma wiele obliczy i kilkanascie form…
    Opiekunki wschodnioeuropejskie dla staruchow parchatych …to jedna z form… w wielkim Biurze Adwokackim na 22 pietrze wielkiego wiezowca pracuja dziewczatka..po szkolach z dyplomami paralegal, sekretarki, mlode, piekne ,pachnace i doskonale ubrane,.,,
    W biurach kolejny remont…stary kontraktor z kapeluchu, wytartychch portkach i krzywych bootach pyta sie ich..
    -Dziewczatka musicie tu dobrze zarabiac..skoro was stac na takie drogie ciuchy perfumy,,,ja tyle lat charuje i zobacie jakie mam stare canadyjskie tuxido:-))) //
    A one popatrzyly wokol ,czy nie ma nikogo z bossow i mowia,, jak pan mysli ile nam placa???
    – Nie wiem.
    – Placa nam tak, ze na godzine wychodzi 13-15 dollarow…
    -???
    – i wymagaja od nas ubierania sie w dokladnei wypisane na kartce ciuchy, uzywania tylko wypisanych na kartce perfum i kosmetykow..i to musimy kupowac za wlasne peniadze…
    Wymagaja pracy – jak wymog- czasami pracujemy i po 16 i wiecej godzin….
    – No to jak utrzymacie mieszkania???
    – Nie mamy samochodow, dlatego mieszkamy przy Downtown ,,bardzo drogo tu ..ale dzielimy apartament na piec dziewczyn…..chodzimy na targ i wspolnei kupujemy jedzenie i wspolnie je robimy…liczymy kazdy cent…

  38. RomanK said

    Ale panie Rewers…niepotrzebnie pan zaglebia temat..to zbyt powazne podejscie. Rola zwiazkow zawodowych:-)) to nie dla ludzi ktorzy wszystko wiedza z ,,glowy:))) nie dla intelektualistow oncy ncy emmpstrembzdremm…
    Tak ma pan calkowita racje to problem globalny..i rozdrabnianie go nie ma zadnego sensu. Ale tam gdzie sa za silne zwiazki..wkracza niewidzialna Renka Rynka..zreszta:-))) i jej wierne jak pies panstwo:-))))I zamyka fabryke..przenosi produkcje…i nie ma zwiazkow…

  39. revers said

    No pieknie panie RomanieK, a gdzie rodzina? czas na relaks, samoprzemyslenia, odrobine prywatnosci? chyba ze nadgodziny robia dodatkowo u szefa na kolanie lub na pobliskim pigalu.

    W przypadku Niemiec zaskakujace jest to ze mieszkancy dawnych DDR-Niemeic wschodnich traktuja siebei juz o klase wieksza, tzn. dowartosciowuja sie i wzgledem wessi jako ossi i wzgledem wszystkiego co jest na wschod od Odry, czy poludniu od sudetow..

  40. Maćko said

    34 Outsider – musza byc liderzy, to jasne. Diaspora zydowska, na przyklad, ma siec komunikujacych sie ze soba rabinów którzy sluza pomoca lokalna w dominowaniu ludzkopodobnego bydla czyli gojów. Nikomu jeszcze nie przyszlo do glowy zlikwidowac wszsytkich rabinów na Ziemi. Powiedzmy, ze dosc trudne to dotychczas bylo.
    Niestety, rozwój informatyki pozwoli wkrótce wiedziec wszystko o kazdym a coraz scislejsza wspólpraca „gestapo” miedzy róznymi krajami moze doprowadzic do sytuacji w której pewnego dnia na calym Swiecie gestapowcy zaaresztuja wszystkich przywódców opozycji do NWO. Ja po prostu ekstrapoluje do stanu granicznego nieciekawa sytuacje jaka juz dzisiaj mamy.

    Odpowiedzia na takie zagrozenie musi byc bardzo szeroki opór ludzi swiadomych otoczenia, przekonanych, ze trzeba i mozna zmienic warunki w jakich zyjemy. Kazdy z nas moze i powinien czastek tej pracy wykonac. Bojkot GWna, zlego wyzywienia, drogich i duzo palacych samochodów, alkoholu czy papierosów. KAzdy taki akt walki z narzuconym nam niekorzystnym dla nas sysyemem to male zwyciestwo nad soba, nad wrogiem praz niebagatelne zwiekszenie wlasnej energii sterowniczej poprzez dysponowanie wolnymi srodkami na inwestycje czy prace spoleczna.

  41. Maćko said

    http://bezlidera.blogspot.cl/p/blog-page.html
    …Corrigan-Maguire w środę – ostatniego dnia XIII Szczytu Laureatów Pokojowej Nagrody Nobla, który odbywa się w Warszawie – uczestniczyła w sesji “Solidarność i pojednanie: nigdy więcej wojny”. W swoim wystąpieniu podkreśliła, że to w społeczeństwie obywatelskim leży nadzieja na pokojowe rozwiązanie wszelkich konfliktów.
    „Trzeba uwierzyć w siłę, władzę i mądrość ludzi; oni są w stanie przeprowadzić reorganizację polityczną i działać od dołu. Głęboko wierzę, że są ludzie na całym świecie, którzy już pracują i będą chcieli pracować w przyszłości na rzecz rozwiązania konfliktów bez przemocy. To jest najważniejsza odpowiedź dla świata” – oceniła Corrigan-Maguire.

    Jak podkreśliła, będąc w wielu miejscach, gdzie toczyły się konflikty, widziała wielu takich ludzi, lecz – stwierdziła – nie są oni bohaterami przekazów telewizyjnych, w których dominuje jedynie przemoc, wybuchy i bomby.

    „Nie może nas zmylić to, co widzimy w mediach, to jest propaganda na rzecz promocji zbrojeń i konfliktu zbrojnego. Często informacje, które do nas docierają nie są prawdą” – oceniła noblistka.

    Jak podkreśliła, media mówią głównie o zabijanych dzieciach, a tak naprawdę nic nie mówi się o zbrodniarzach, którzy rządzili np. w Syrii i o państwach, którym zależy na kolejnych wojnach….

  42. Listwa said

    @ 40 Maćko

    musza byc liderzy, to jasne.

    – pewnie, że tak.

  43. RomanK said

    Panie Revers……pisze o dziwczynach pracujacych w kraju o kilku strefach czasowych, gdzie zespoly pracownicze i ich obslugujace pracuja czesto cala noc, a rano stawiaja sie w Sadzie..badz leca do sadow w innych stanach… To nie bimbos..to ciezko pracujace dziewczeta, szanujace sie i szanowane…. glupich, ladnych dupeczek na kolana dobry prawnik ma tyle – ile chce za psie pieniadze..w Barze obok….ale madre asystentki sa niezastapione…A one musza przejsc przez to zanim same zdobeda odpowiednia praktyke i uprawnienia…zeby uslyszec od szefow… Kolezanko…. -Welcom in Association:-)))

    O yytal pan o relax, rodzina, platne wakacje..chorobowe, opiekunce…owszem saw komunizmie:-))))
    Niech pan zapyta ktoras z dziewczyn, czy woli zakiecik z JCPeny i dzielic apartament z kolezankami na Downtown , czy kufajke i dzielic pluskwy w Hotelu Robotniczym,??? de gustibus non est disputandum…
    do wyscigu szczurow nikt nei zmusza…nikogo….sam pan wie:-)))

  44. NICK said

    Po polskiemu?
    Rzadkość!
    Bez poniewierania?
    Rzadkość wyjątkowa!

  45. Maćko said

    40 Listwa – ale co się stanie, jeśli zlikwidują nam liderów? Co poczniemy bez nich?

  46. Listwa said

    @ 45 Maćko

    Teoretycznie klęka. W praktyce będą nowi.

  47. Listwa said

    Miało być:

    Teoretycznie klęska

  48. Maćko said

    46-47 Listwa.
    Bez złości ni agresji: czy Pana kiedyś oszukano? Tak poważnie, nie na wydaniu reszty, tylko na czymś dużym.

    Czego uczą takie wpadki?
    Uczą wartościowania czasu, czyli praktycznego rachunku ekonomicznego.

    Zmierzam do pojęcia czasu i jego wagi dla nas, ludzi, którzy przemijamy żyjąc, powiedzmy, te 80 lat.
    Oszust korzysta sobie radośnie z owoców swojego przestępstwa, podczas gdy oszukany najczęściej bezskutecznie zużywa swoją energię życiową do odzyskania straconego dobra. Podczas gdy my się martwimy i kombinujemy oszust obrabia kolejną ofiarę korzystając z owoców naszej pracy.

    To samo dzieje się na skali makrogeopolitycznej. Poszkodowani odbudowują stracone domy i fabryki a szkodnicy korzystają z dóbr zarobionych na tragedii innych.

    Tak więc owszem, elity się odradzają, ale czas stracony se e wratri. Kolejne nieszczęśliwe pokolenie przemija w znoju i biedzie.
    Może konkluzją mogłoby by być, że walczyć trzeba tu i teraz, w każdym akcie w życiu , w każdej decyzji?
    Że jeśli wszysc y weźmiemy się do walki z okupantem, jeśli każdy będzie swoim liderem, to nas nie pokonają?

  49. Listwa said

    @ 48 Maćko

    Trzeba pilnować swego zanim zniknie. Jak nie, to są problemy. Ubolewanie nad stratą czasu nic nie da.
    Jak każdy będzie liderem to już można nie zaczynać.
    Poza tym niemożliwe żeby każdy był.

    Jeszcze większy problem jest, żeby liderów słuchali. Nie chcą, Każdy mądry i asertywny,
    Taki los narodu leżącego.

  50. Maćko said

    49. Listwa – No wlasnie, jak zniknie nasze to sie pojawiaja problemy. Jak zlikwiduja liderów to beda problemy 😉 Czyli tylku ich nam potrzeba aby nie bylo ani oplacalne ani mozliwe ich wyeliminowac.
    Dzialanie sieciowe bez wyraznych centrali sterowniczych. Homeostaza rozproszona, taka, jak mielismy pod zaborami. Tymi poprzednimi, albowiem dalej jestesmy pod zaborem

    Sluchanie ludzi w sieci… cóz, ci co czytaja GWno maja gówno w glowie, ale myslacych poprawnie w Polsce sa miliony. Nie tylko kibole. Ludzie pracy. Musimy ich utwierdzac w ich zdrowym i poprawnym mysleniu. Kazdy z nas.

  51. Boydar said

    Zupełnie nie pojmuję do czego Wam jakiś lider potrzebny. Do codziennego bycia rozumnym i przyzwoitym np. mnie żadnego lidera nie nużno. Kiedy zaś my będziemy ok, to to całe tałatajstwo samo w pisdu sobie pójdzie, bo to nie klimat dla nich.

  52. Maćko said

    51. Boydar.
    Jaka jest sytuacja? – Bieda, glupota, nachalna indokrynacja mendiów masowego razenia, poprawnosc polityczna, tolerancjonizm zboczen et j’en passe

    Czego potrzebujemy? – Patriotyzmu i Nacjonalizmu, wiedzy, madrosci, przezornosci, odrzucenia zlych wplywów, obrony Wiary, bogacenia sie, zwiekszania mocy koordynacyjnej.

    Sa szanse, ze Polacy dojda do naturalnej homeostazy zanim nie zniknie Polska. Ale pewniej jest, jesli Narodowi pomozemy sie budzic, utwierdzimy go w slusznym, choc w watpliwosc podawanym na codzien przekonaniu, ze Polskosc i Patriotycznosc to NORMALNOSC.

    Dygresja – jak sie z kims rozmawia z ulicy czy sciezki w górkach i mu sie o tym mówi, to czesto bywa, ze takiej osobie sie twarza rozswietla, ze promienieje jak mówi: wie pan, ja tak tez myslalem, ale nie bylem pewien, albo ze tak mi babcia mówila a ja nie wierzylem, ida ja wycalowac, albo zona mezowi „a nie mówilam ci ze tak jest!”…

  53. Marucha said

    Wciąż zachodzę w głowę, skąd tyle emocji, gdy tylko tematyka potrąci o (socjo)cybernetykę…

  54. NICK said

    Bo to nie JEST.
    Nałuka.

  55. Marucha said

    Re 54:
    Przypominam, że i cybernetykę w „naszym obozie” uważano za pseudonaukę…

  56. Marucha said

    Ad 55:
    Ale może coś jest na rzeczy.
    Socjocybernetyka nie potrafi np. objaśnić, dlaczego kromka chleba z masłem spada przeważnie masłem do podłogi. Nie da się też w niej udowodnić ani prawa Ohma, ani nawet porządnie scałkować jakąś funkcję analityczną.
    I cała masa innych rzeczy…

    Emocje wokół socjocybernetyki są większe, niż w przypadku teorii o wklęsłej Ziemi, o holograficznym Księżycu, czy o nieistnieniu fizyki (tak!.

  57. Boydar said

    W obecnym stanie rzeczy (gajówkowym), nikt nie wykazał NIC w temacie SC. Kompletnie NIC. Są pierdoły i dezinfo.

    Nie jest nawet promowana SC tylko nieboszczyk Kossecki i jego selektywne „wykłady” z historii. To skąd zdziwienie. Czy sądzi Pan Gajowy, że NICK jest idiotą ? Nie, nie jest, ale wszystko co może uczciwy człowiek zrobić kiedy skala gówna jest zbyt wielka, to użyć spychacza.
    I dopóki nie zacznie być normalnie, to spychacz będzie na chodzie. Bo my bez SC prawdopodobnie nie pomrzemy, ale trudno nie widząc sensu przekopywać się przez zwały gnoju.

    ——
    Wie Pan, jakoś nie do końca mogę się zgodzić z Panami. Być może jestem idiotą, ale od żadnej nauki (zwłaszcza początkującej) nie oczekuję rozwiązania wszystkich problemów, ani nawet kompletności jej twierdzeń.

    Swoją drogą nie wiem, co należy „wykazać”, aby Panów zadowolić.
    Panowie też jakoś nie „wykazali” bezużyteczności socjocybernetyki. A że bez niej można żyć? Oczywiście. Podobnie jak bez kosmologii albo antropologii kulturowej. Czy, toutes proportions gardées, bez paska do spodni.
    Admin

  58. Maćko said

    Panie Boydar, a moznaby się wysławiać bez aluzji do seksulanosci i bez używania wulgarnych slów?
    Miło by było gdyby się dało.

    Nie dlatego, że ktoś czegoś nie rozumie, to to coś jest niemądre. Na przykład twierdzenie Stokesa – twierdzenie mówiące, że cyrkulacja pola wektorowego po zamkniętym i zorientowanym konturze gładkim jest równa strumieniowi rotacji pola przez dowolną powierzchnię ograniczoną tym konturem.
    Jeżeli \Sigma jest płatem powierzchni w \mathbb{R}^3, a \partial \Sigma jego gładkim, zorientowanym dodatnio konturem, to dla dowolnego pola wektorowego F \colon= P\vec{i} + Q\vec{j} + R\vec{k}, (gdzie F \in C^{1}(\bar{\Sigma}) mamy:
    \oint\limits_{\partial \Sigma}\vec{F}d(\vec{\partial \Sigma}) = \iint\limits_{\Sigma}\mbox{rot}\vec{F}d\vec{\Sigma}

    Twierdzenie to odgrywa ważną rolę w teorii pól. Używane jest w mechanice płynów, równaniach Maxwella i wielu innych.
    Było to dla mnie jasne i oczywiste po pierwszym roku studiów. Piękne, proste i diagnostyczne. Twierdzenie to odgrywa ważną rolę w teorii pól. Używane jest w mechanice płynów, równaniach Maxwella i wielu innych.
    Czyli służy do budowania większości otaczających Pana cudów techniki.

    Podobnie SC służy do sterowania grupami ludzi.

    Ktoś powyżej mądrze napisał, że zebrała się w Gajówce grupka kolesiów nie zawsze kulturalnie czy pożytecznie postępujących i utrudniających innym ludziom komunikowanie się i przekazywanie treści.

    Myślę, że za niesłuszne, wulgarne oraz nielicujące z etyką urąganie innym dobrze by było zawiesci was na tydzień w dostępie do komentowania.

  59. Maćko said

    Pan Boydar nie widzi pewnych spraw, co nie znaczy ani ze ich nie ma, ani ze sa zle.
    Np. nie widzi elektronów na swoim ekranie ale dzieki ich przeplywowi widzi litery.


    00:00 Wprowadzenie

    13:15 Opinia prof. Adama Wielomskiego na temat książki

    23:58 Powstawanie ruchów narodowych i klasowych

    29:12 Nacjokratyzm i demografia

    1:08:23 Tajny Uniwersytet

    1:17:00 Nacjokratyzm i gospodarka

    1:43:38 Nacjokratyzm i sprawy międzynarodowe

    2:02:38 Rozpad Ukrainy a wpływy rosyjskie

    2:20:33 Izrael mocarstwem atomowym

    2:22:36 Perspektywy polsko-chińskiej współpracy

    2:31:05 Polityka Islandii

    2:34:28 Procesy narodotwórcze

    2:42:36 Wartość informacji w dobie społeczeństwa informacyjnego

    2:49:52 Jak przywrócić Polsce podmiotowość?

    2:57:54 Sojusz amerykańsko-irański?

    2:59:05 Rozmywanie wszelkich ideologii

    3:04:50 Historyczna koncepcja judeopolonii

    3:10:45 Depopulacja w krajach zachodnich

    3:12:15 Polityka czeska

    3:14:08 Polskie ośrodki strategiczne

    3:15:55 Przeciwdziałanie terroryzmowi

    3:24:43 Niezależne środowiska opiniotwórcze w Polsce

    3:25:33 Szybkość obiegu pieniądza

    3:27:28 Dla kogo nacjokratyzm?

    3:28:50 Systemy autonomiczne swobodne

    3:31:48 Wydajność pracy

    3:34:11 Zniknięcie Putina

    3:34:33 Interesy państw autonomicznych, a służby specjalne

  60. Listwa said

    @ 57 Boydar

    „Nie jest nawet promowana SC tylko nieboszczyk Kossecki i jego selektywne „wykłady” z historii”.
    +

    Niech pokaża istotę SC.
    Niech pokażą korzyści i sposób zastosowania.
    Niech tyle nie gadają i gadają jak SC świetna na wszystko, nawet na hemoroidy.
    Niech wreśzccie zrozumeiją że cżłowiek , jako podmiot sterownia to nie maszyna, to coś znacznei więcej, a życie ludzkie to poważna sprawa a nie gierki slowne w internecie.

    Istnienie elektronów nie potwierdza wartości SC – jak można tak degradować pozycje socjocybernetyka? .

  61. Boydar said

    Pan to zrozumie, co teraz powiem, Panie Listwa. To co jest obecnie prezentowane jako SC, można porównać do liturgii po 2SW, wyłącznie liturgii. I per analogiam, nie ma to wiele wspólnego z SC.

    Jeżeli by wyszło, że można towarzystwo zajechać mechanicznie (z automatu, podstawiając parametry do równań) to prawdopodobnie byłby to ich koniec. Musieli wymyślić kontrofensywę.

    Niech Pan spróbuje poczytać Mazura. Nawet to, co ogólnodostępne, proszę popatrzeć na język, sformułowania, nawiązania dla inteligentnych lub/oraz zorientowanych. To się czyta jak powieść. I teraz „innych”.

    Nie sądzę, że Pan Maćko jest po tamtej stronie barykady. Przyznam nawet, że nic na taką okoliczność nie wskazuje. Jemu to się po prostu spodobało i napiera; jest przekonany, że to jest dobre. Jak komunia na stojąco albo i do ręki. Pan wie, ilu katolików nie widzi w tym nic złego. A skąd ma widzieć; nigdy nie widzieli inaczej.

  62. Marucha said

    Re 60:
    Nieporozumienie, Panie Listwa.
    Socjocybernetyka nie zajmuje się człowiekiem. Nie zajmuje się konkretnym indywiduum.
    Socjocybernetyka zajmuje się zbiorowościami.

    Zachowanie poszczególnego człowieka trudno jest przewidzieć i opisać. Natomiast zachowanie zbiorowości jest do opisania znacznie łatwiejsze, gdyż zaczynają rządzić prawa statystyki.
    Wiedział o tym zarówno autor „Psychologii tłumu” Le Bon jeszcze w XIX wieku, wiedzieli też wielcy demagogowie, jak Robespierre czy Lenin, którzy potrafili sterować masami.

    człowiek , jako podmiot sterownia to nie maszyna, to coś znacznie więcej

    To jest właśnie demagogia. Nie człowiek, a masy ludzkie. Nie uczłowieczajmy mas.
    Masa ludzka jest czymś innym, niż człowiek, choć z ludzi się składa. Masa jest na ogół głupsza, niż najgłupszy jej element, a jej zachowanie w określonych okolicznościach często daje się dokładnie przewidzieć..

    Masami daje się świetnie sterować, czego przecież przykładem są Polacy.

  63. NICK said

    Jest Tradycja. Nasza Wiara. Zawsze ta sama.

    Są nauki – dobrze!!!

    Dopóki nie będą próbować. Zastępować. Innymi słowami. Aksjomatami. Naukami? Wreszcie. Tego co już było i dobrze Nam tłumaczy.
    Po co ta ‚nowinka’? Ta sc? Po co… .

    Rzeczywiście trudno znaleźć zastosowanie… .

  64. NICK said

    Skoro masą jesteśmy.
    To nie wyrażajmy poglądów.
    Indywidualnych.

    Nie ma ‚mas’.
    Dowód zły a najprostszy: ilu ‚Indywidualnych’ rządzi światem?

  65. Marucha said

    Re 64:
    Po co to, Panie Nick? Po co takie głupoty?

    Masa ma takie poglądy, jakie ma większość – i jakie zostały jej umiejętnie narzucone przez pewne indywidua.
    Masy nie rządzą światem – z czego nie wynika, że ich nie ma.
    Masy są narzędziem w rękach ludzi inteligentnych, a pozbawionych moralności i etyki.

    Jeśli Panowie tyle rozumieją z SC, co z moich łopatologicznych, prymitywnych wręcz stylistycznie i posługujących się toporną retoryką uwag… to jest niedobrze.

  66. Maćko said

    Jednostką, Szanowni, zajmuje się Psychocybernetyka 😉
    Myślę, że bez wprowadzenia do cybernetyki ( nauki o systemach i o sterowaniu ) daleko z zatwardziałymi oponentami nie zajdziemy.

    Zacznijmy od abc: wszystko można traktować jako system. Od kamienia do Wszechświata, albowiem wysztko materialne można rozłożyć na elementy składowe i relacje między nimi.
    Zgoda?

  67. NICK said

    Głupoty to mamy powyżej. (66).”Jednostką, Szanowni, zajmuje się Psychocybernetyka😉”

    Nie widzi Pan Gospodarzu, że zajmuje się wszystkim, prawie???

    Prócz mnie.

  68. Marucha said

    Re 67:
    Nie widzę.

  69. NICK said

    A, że Dusze zniewala?

    Ooo. Podobnie. Jak o tzw. czasie. O śmierci… .
    „albowiem wysztko materialne można rozłożyć na elementy składowe i relacje między nimi”. Poza tym nic. Nie można. Drobny przykład. Ostatni.

    Do jutra.

  70. Maćko said

    1. CYBERNETYKA
    Przez tysiąclecia nauka rozwijała się w sposób jednolity i klarowny i oto niemal nagle, znalazła się obecnie na
    dramatycznym zakręcie. Jest on szczególnie dramatyczny dla nas, Ŝyjących współcześnie i mogących ten proces
    obserwować, bądź nawet w nim uczestniczyć, zwłaszcza, Ŝe podobny zakręt juŜ się w dziejach nauki nie powtórzy. Rzecz
    jasna, potomnych zaskoczy jeszcze nie jedna rewolucja w nauce, ale nie będą to zmiany tak generalne jak te o których
    zamierzam tu powiedzieć.
    Ta niezwykła sytuacja sprawia, Ŝe w nauce dzisiejszej istnieje jeszcze nauka wczorajsza, ale juŜ zaczyna istnieć
    nauka jutrzejsza, co umoŜliwia ich konfrontację. Przypuszczając, Ŝe zdołam zaintrygować czytelników, przejdę do
    wyjaśnienia o co mi chodzi.
    Najpierw postaram się scharakteryzować ową naukę wczorajszą, tradycyjną.
    W odległej staroŜytności nauka była jedna, kaŜdy naukowiec mógł ją uprawiać w całości, gdyŜ zasób informacji
    stanowiący ówczesną wiedzę był niewielki. Jeszcze Arystoteles mógł napisać nie tylko swoją” fizykę”, ale i to, czemu sam
    nie nadał nazwy(tę część spuścizny Arystotelesa, jako dotyczącą spraw „spoza fizyki”, nazwano „metafizyką”), a co
    głównie dotyczyło zagadnień logiki i psychologii.
    W miarę przybywania nowych informacji dostarczanych przez naukę zaczęła odgrywać rolę okoliczność, Ŝe
    pojemność informacyjna mózgu ludzkiego, a więc i naukowców, jest ograniczona. Nie mogąc juŜ opanować całej wiedzy
    rozszerzonej przez poprzedników kaŜdy następny naukowiec musiał ograniczać się do uprawiania tylko pewnej części
    nauki, przez to jednak przestawał być znawcą pozostałej jej części.
    Prowadziło to do dzielenia się nauki na dziedziny, potem dziedzin na działy, działów na specjalności, i to coraz
    węŜsze, a nawet dochodziło do tego, Ŝe jeden naukowiec trawił całe Ŝycie na rozwiązaniu jednego tylko fragmentu
    jednego problemu, stając się specjalistą, który wie prawie wszystko o prawie niczym.
    Jest to proces znany jako „atomizacja nauki”. Obecnie istnieją tysiące wąskich specjalności, których nie sposób
    wyliczyć i których juŜ same tylko nazwy są nie zrozumiałe dla innych specjalistów. Poza tym poszczególne specjalności
    wytworzyły sobie odrębną terminologię, co przyczyniło się do powstania barier językowych między nimi, pogłębiających
    podziały w nauce.
    JednakŜe w większym jeszcze stopniu niŜ ciągle wzrastająca liczba coraz to nowych specjalności do stanu
    krytycznego doprowadziło naukę tradycyjną to, Ŝe dzieleniu nauki na poszczególne zakresy towarzyszyło traktowanie
    badanej rzeczywistości, jak gdyby dzieliła się ona na odpowiadające im poszczególne zakresy – atomizacja nauki
    pociągnęła za sobą atomizację rzeczywistości.
    W rezultacie nauka tradycyjna stała się sumą odgraniczonych od siebie monodyscyplin, wytwarzających sobie własną
    terminologię, własną metodologię i traktujących przypisany sobie zakres rzeczywistości jako własny teren, poza który
    samemu się nie wychodzi i na który innych się nie wpuszcza.
    Poszczególne monodyscypliny ograniczyły się do problemów m o n o d y s c y p l i n a r n y c h , tj. odnoszących się
    wyłącznie do obiektów z terenu danej dyscypliny i rozwiązywanych jej metodami. Naukowiec grzeszący „dyletantyzmem”
    stosowania metod własnej monodyscypliny do obiektów spoza jej terenu bądź „nowinkarstwem” wprowadzania na jej
    teren metod z innych monodyscyplin ryzykował złamaniem sobie kariery. IleŜ to przykrości spotkało Pasteura ze strony
    fizjologów za to, Ŝe zajmował się bakteriami będąc chemikiem, albo Freuda ze strony psychologów za to, Ŝe zajmował się
    psychiką będąc medykiem.
    NiezaleŜnie od monodyscyplin zajmujących się konkretami rozwijały się dyscypliny zajmujące się abstrakcjami, a
    mianowicie matematyka i logika.
    W wielu monodyscyplinach, głównie humanistycznych, posługiwanie się metodami matematycznymi uchodziło za
    nieprzyzwoitość, ale w takich monodyscyplinach, jak fizyka i nauki techniczne, matematyka odgrywała zawsze wielką
    rolę.
    Natomiast Ŝadnej roli w nauce tradycyjnej nie odgrywała logika. Była ona uprawiana sama dla siebie, jako „sztuka dla
    sztuki”. Wszelkie rozumowania w monodyscyplinach konkretnych opierały się nie na logice, lecz na zdrowym rozsądku.
    JeŜeli był to rozsądek „zdrowy”, to oczywiście pozostawał w zgodzie z logiką, ale nie logika była jego źródłem, lecz
    nawyki Ŝyciowego doświadczenia. Co więcej, jeŜeli specjalista z jakiejś monodyscypliny uznał za wskazane postudiować
    logikę, to słuszność jej twierdzeń oceniał na podstawie swojego zdrowego rozsądku, a nie na odwrót. W nauce
    tradycyjnej wiele konkretnych osiągnięć zawdzięczano dobrej znajomości matematyki, ale nie było chyba ani jednego,
    które ktoś zawdzięczałby dobrej znajomości logiki.
    Nauka tradycyjna miała więc strukturę obejmującą w zasadzie dwa obszary problemów:
    -problemy abstrakcyjne (rozwiązywane w matematyce)
    -problemy konkretne monodyscyplinarne (rozwiązywane w poszczególnych monodyscyplinach)
    Na tym obrazie nauki zaczęły mniej więcej od połowy naszego stulecia gromadzić się rysy, potem pęknięcia i wreszcie
    nastąpiły eksplozje zwiastujące przełom.
    Gdyby zapytać ludzi przywykłych do struktury nauki wczorajszej, do kogo naleŜy produkowanie chleba, to niejeden z
    nich dałby sobie głowę uciąć, Ŝe do piekarzy. Ale to nieprawda. Oprócz piekarzy naleŜy ono do rolników dostarczających
    ziarna, młynarzy mielących je na mąkę, techników konstruujących piece piekarskie, chemików zajmujących się
    fermentacją ciasta, lekarzy zajmujących się zdrowotnością pieczywa, nie mówiąc juŜ o tych, co je rozwoŜą i sprzedają.
    Słowem, mamy do czynienia z koncentrycznym uderzeniem wielu specjalności w ten przykładowy bochenek chleba.

    ****
    Cos wyjasnic? Czy wszystko jasne do tego miejsca?

  71. Maćko said

    Stwierdzenia takie stały się impulsem do przenoszenia gotowych rozwiązań z jednej monodyscypliny do innych,
    następnie doprowadziły do zrozumienia potrzeby rozwiązywania problemów i n t e r d y s c y p l i n a r n y c h , tj. tak
    ogólnych, Ŝe otrzymane wyniki mogłyby być wykorzystywane w wielu róŜnych monodyscyplinach. Stąd juŜ prosta droga
    prowadziła do idei nauki interdyscyplinarnej, interdyscypliny. Jako tego rodzaju nauka powstała c y b e r n e t y k a , czyli
    nauka o sterowaniu .
    Nie naleŜy dać się zwieść definicji cybernetyki, a w szczególności występującemu w niej terminowi „sterowanie”,
    mogącemu sprawiać wraŜenie, Ŝe chodzi o jakąś ograniczoną sprawę. JuŜ sam tylko fakt, Ŝe na sterowaniu opiera się
    funkcjonowanie maszyn, organizmów i społeczności, świadczy, jak rozległy jest zakres cybernetyki. JeŜeli wziąć ponadto
    pod uwagę, Ŝe nie jest wcale konieczne, Ŝeby funkcjonowanie było podyktowane czyimś interesem, to staje się jasne, Ŝe
    cybernetyka jest nauką o wszelkim dzianiu się, a więc o całej rzeczywistości. Gdyby ktoś zechciał, to nawet chwianie się
    gałęzi trąconej skrzydłem ptaka albo padanie deszczu moŜna by rozpatrywać z cybernetycznego punktu widzenia.
    Cybernetyka wprowadziła metody traktowania rzeczywistości nadające się do stosowania w kaŜdej monodyscyplinie
    konkretnej.
    Towarzyszący temu wkładem cybernetyki do nauki jest wprowadzenie ogólnej terminologii, umoŜliwiającej
    porozumiewanie się między specjalistami z róŜnych monodyscyplin.
    Dzięki tym cechom cybernetyka wypełniła lukę między monodyscyplinami konkretnymi, z którymi łączy ją konkretność
    problematyki, a dyscyplinami abstrakcyjnymi, z którymi łączy ją ogólność problematyki.
    Ma to znaczenie praktyczne. Dotychczas wielu problemów konkretnych nie dało się rozwiązać w sposób ścisły,
    poniewaŜ dotyczyły obiektów obfitujących w nieregularności uniemoŜliwiające stosowanie matematyki, jak np. problemy
    zachowania się ludzi i społeczności. Dzięki cybernetyce moŜna je przekształcić w problemy, w których przez
    wyodrębnienie czynników istotnych i pominięcie nieistotnych uzyskuje się regularność umoŜliwiającą rozwiązywanie
    środkami matematycznymi.

  72. Boydar said

    „… Cybernetyka wprowadziła metody traktowania rzeczywistości nadające się do stosowania w każdej monodyscyplinie konkretnej …” – Pan Maćko (71)

    Śmiałe stwierdzenie, rozumiem że autorskie Pana Maćka. Będzie Pan Maćko zatem łaskaw podać zrozumiały dla nas głąbów jakiś sensowny przykład ? Tak tylko, żebyśmy złapali wstępny kontakt z tą przestrzenią.

  73. Boydar said

    A, tylko niech Pan nie pójdzie na łatwiznę i nie poda przykładu z innych dziedzin; bo poświęcę dowolną ilość czasu i znajdę skąd. Nawet jeśli pozmienia Pan słowa.

  74. Maćko said

    72-73 Szanowny Boydarze, cytaty powyzsze pochodza z dziel Mariana Mazura, twórcy polskiej cybernetyki.
    Nie bardzo rozumiem pana zastrzezenie z 73? Chodzi panu o to, aby przyklad byl z cybernetyki wylacznie?

    W miedzyczasie kolejny cytat: Są to przykłady problemów m u l t i d y s c y p l i n a r n y c h , których rozwiązanie wymaga współdziałanie
    specjalistów z róŜnych monodyscyplin.
    Przykłady skutków braku współdziałania moŜna by mnoŜyć: rozwijanie motoryzacji bez udziału lekarzy, którzy
    ochłodziliby zapały techników do zatruwania powietrza spalinami i przekształcanie zieleńców w parkingi, rozwijanie
    przemysłu chemicznego bez udziału przyrodników, którzy ostrzegliby przed dymami niszczącymi lasy i ściekami
    szerzącymi śmierć w rzekach itd. Nazbierało się takich błędów tyle, Ŝe doprowadziły one do powszechnego alarmu w
    ochronie naturalnego środowiska człowieka.
    MoŜe się tu nasunąć czytelnikom pytanie, dlaczego ta monodyscyplinarność okazała się potrzebna dopiero teraz i
    dlaczego obywano się bez niej przez wieki, niekoniecznie ze złym skutkiem. Ot, aby nawiązać do przykładu chleba,
    wiadomo na przykład, Ŝe chleb upieczony przez wiejską gospodynię w piecu ulepionym z gliny przez jej męŜa był tak
    smakowity, Ŝe gdzieŜ tam do niego wypiekom przemysłowym uzyskiwanym przy udziale agronomów, inŜynierów, tudzieŜ
    doktorów medycyny.
    ZłoŜyło się na to wiele przyczyn.
    Po pierwsze, niemal aŜ do naszych czasów nauka zajmowała się wyłącznie problemami poznawczymi, i to tak dalece,
    Ŝe poznawanie uwaŜano za istotę nauki, zupełnie nie dostrzegając problemów decyzyjnych. Decydowanie było nie
    problematyką lecz uprawnieniem. Monarcha kazał zbudować pałac, gdy mu się tak spodobało. Innemu na jego miejscu
    mogłoby się spodobać inaczej, na przykład kazać zbudować cyrk. Zrozumienie błędności takiego postępowanie toruje
    sobie drogę z największym trudem – i dziś jeszcze ogromna większość decydentów pojmuje decydowanie arbitralnie, jako
    przywilej i nagrodę za zasługi, a nie jako jeden z rodzajów pracy polegający na rozwiązywaniu problemów decyzyjnych (z
    podaniem dowodu trafności), nie gorszy, ale i nie lepszy od innych rodzajów pracy, a na pewno wymagający
    odpowiednich kwalifikacji.
    Po drugie, w rozwiązywaniu problemów poznawczych naukowcy, aby uzyskiwać wyniki jednoznaczne i przez to
    umoŜliwiające wykrywanie praw naukowych, dąŜyli do izolowania badanego wycinka rzeczywistości od wszelkich
    okoliczności ubocznych. Na przykład słynne prawo promieniowania zostało wykryte przez Plancka dla „ciała doskonale
    czarnego” (tj. pochłaniającego promieniowanie całkowicie, bez odbić od powierzchni ciała). Fizjologowie badający
    oddziaływanie określonych bakterii na zwierzęta doświadczalne czynią to w warunkach sterylnych, tj. z usunięciem innych
    bakterii, itp. W przeciwieństwie do tego problemy decyzyjne nie dają się izolować wycinkowo. Nic nie wyjdzie z
    usprawnienia warunków pracy, gdy pracownik mało zarabia, ma gburowatego zwierzchnika, męczy się i traci duŜo pracy
    na dojazdy do pracy, ma nędzne mieszkanie, źle mu się układa Ŝycie rodzinne, nie ma rozrywek kulturalnych itp. – od
    Ŝadnej tej okoliczności uciec się nie da. Chory nie idzie do lekarza po to, Ŝeby mu wyleczono nerki, lecz Ŝeby mieć
    zdrowy cały organizm, nie cieszy go wcale perspektywa ze znanego dowcipu, Ŝe „wprawdzie pacjent umarł, ale operacja
    się udała”. Krótko mówiąc, w kaŜdym problemie decyzyjnym, nawet uchodzącym za mały, występuje wieli
    nierozdzielnych czynników naraz. Rozwiązanie problemu z pominięciem jakichś czynników jako naleŜących do podwórka
    innych specjalności nie jest Ŝadnym rozwiązaniem.
    Po trzecie, rozwój Ŝycia społecznego, będący warunkiem postępu, wzmaga współzaleŜność między obywatelami,
    głównie z powodu podziału pracy. Jest nie do pomyślenia, Ŝeby w wielkim mieście kaŜdy robił sobie wszystko sam, na
    przykład wypiekał bochenek smakowitego „wiejskiego chleba” – musi to robić piekarnia przemysłowa. Robi ona to jednak
    w wielkich ilościach, do tego zaś nie moŜe słuŜyć wiejski piec, tyle Ŝe tysiąc razy większy, choćby z tego powodu, Ŝe
    drobne róŜnice temperatur w małym piecu, bez znaczenia dla jednego bochenka, stałyby się wielkimi w wielkim piecu, w
    wyniku czego jedne bochenki pozostawałyby surowe, inne zaś spaliłyby się na węgiel. Jest to dokładnie tak samo, jak
    gdyby ktoś, na wzór wiejskiego sołtysa wioskowego, chciał rządzić wielkim państwem jak „wielką wsią”. Inaczej mówiąc,
    wielkich problemów decyzyjnych nie rozwiązuje się przez zwielokrotnienie rozwiązań problemów małych.
    Biorąc wymienione względy pod uwagę moŜna powiedzieć, Ŝe multidyscyplinarność staje się dla społeczeństw
    warunkiem istnienia. Zrozumienie tego jest coraz bardziej widoczne na całym świecie.

  75. Maćko said

    W ostatnich dziesięcioleciach niejednokrotnie poddawano w wątpliwość, czy rzeczywiście w poszczególnych
    monodyscyplinach chodzi o zupełnie róŜne problemy. Okazało się, Ŝe mają one z sobą bardzo wiele wspólnego.
    Występują między nimi podobieństwa, których – wskutek róŜnic terminologicznych i braku zainteresowania cudzą
    problematyką – przedtem nie dostrzegano.
    Stwierdzono na przykład, Ŝe drgania mechaniczne spręŜyn są zjawiskiem analogicznym do oscylacji prądu w
    obwodach elektrycznych, a fakt, Ŝe dla tych oscylacji były opracowane szczegółowe wzory matematyczne, umoŜliwił ich
    natychmiastowe zastosowanie do drgań spręŜyn – cały trud sprowadził się do dostrzeŜenia analogii i przepisania wzorów
    z jednej terminologii na drugą.
    Fizjologowie posługujący się terminem ” reaferencja ” oraz technicy posługujący się terminem ” sprzęŜenie zwrotne ”
    nie zdawali sobie sprawy, Ŝe obydwa te terminy znaczą jedno i to samo, a wobec tego wzory matematyczne opracowane
    dla maszyn mogą się odnosić równieŜ do organizmów. Okazało się teŜ, Ŝe procesy regulacji, dokładnie badane tylko w
    automatyce, są czymś powszechnym, występują one nie tylko w maszynach, lecz takŜe w organizmach i
    społecznościach, przy czym wszędzie są oparte na tych samych zasadach.
    Stwierdzenia takie stały się impulsem do przenoszenia gotowych rozwiązań z jednej monodyscypliny do innych,
    następnie doprowadziły do zrozumienia potrzeby rozwiązywania problemów i n t e r d y s c y p l i n a r n y c h , tj. tak
    ogólnych, Ŝe otrzymane wyniki mogłyby być wykorzystywane w wielu róŜnych monodyscyplinach. Stąd juŜ prosta droga
    prowadziła do idei nauki interdyscyplinarnej, interdyscypliny. Jako tego rodzaju nauka powstała c y b e r n e t y k a , czyli
    nauka o sterowaniu .
    Nie naleŜy dać się zwieść definicji cybernetyki, a w szczególności występującemu w niej terminowi „sterowanie”,
    mogącemu sprawiać wraŜenie, Ŝe chodzi o jakąś ograniczoną sprawę. JuŜ sam tylko fakt, Ŝe na sterowaniu opiera się
    funkcjonowanie maszyn, organizmów i społeczności, świadczy, jak rozległy jest zakres cybernetyki. JeŜeli wziąć ponadto
    pod uwagę, Ŝe nie jest wcale konieczne, Ŝeby funkcjonowanie było podyktowane czyimś interesem, to staje się jasne, Ŝe
    cybernetyka jest nauką o wszelkim dzianiu się, a więc o całej rzeczywistości. Gdyby ktoś zechciał, to nawet chwianie się
    gałęzi trąconej skrzydłem ptaka albo padanie deszczu moŜna by rozpatrywać z cybernetycznego punktu widzenia.
    Cybernetyka wprowadziła metody traktowania rzeczywistości nadające się do stosowania w kaŜdej monodyscyplinie
    konkretnej.
    Towarzyszący temu wkładem cybernetyki do nauki jest wprowadzenie ogólnej terminologii, umoŜliwiającej
    porozumiewanie się między specjalistami z róŜnych monodyscyplin.
    Dzięki tym cechom cybernetyka wypełniła lukę między monodyscyplinami konkretnymi, z którymi łączy ją konkretność
    problematyki, a dyscyplinami abstrakcyjnymi, z którymi łączy ją ogólność problematyki.

  76. NICK said

    Gospodarz. (68).
    A teraz? Widzi Pan? (71):
    „Cybernetyka wprowadziła metody traktowania rzeczywistości nadające się do stosowania w kaŜdej monodyscyplinie
    konkretnej.”

    Nie. Nic nie widzę.
    Admin

  77. Boydar said

    Panie Maćko

    Tak podejrzewałem, ja. Natomiast Ci, którzy jeszcze traktują Pana poważnie mogli podejrzewać, że są to słowa Pańskie. Czy była jakaś przesłanka, że jest inaczej ?

    Czy mógłby się Pan zacząć zachowywać przyzwoicie ? Nie znaczy kulturalnie, bo tego trudno Panu odmówić, ale po prostu przyzwoicie.

  78. Marucha said

    Panowie Boydar, Nick i Listwa…

    Gdybyście się uwzięli na przykład na matematykę lub fizykę z równą energią, jak na socjocybernetyę – to nie pozostawałoby nic innego, jak uznać, że obie nauki są nie tylko antyludzkie, ale i niepotrzebne. Albowiem i bez matematyki chłop policzy, ile jaj mu kury zniosły, a żołnierz bez znajomości fizyki naciśnie spust w karabinie.

    To jest, kugwa, wprost niesamowite, ileż sił poświęcacie na gnojenie nauki, o której – powiedzmy delikatnie – mało wiecie.
    Kiedyś tak kpiono z cybernetyki – „reakcyjna pseudonauka”… aż z tej reakcyjnej pseudonauki wyrosły systemy sterowania rakietami, komputery, roboty przemysłowe i wasze smartfony.

  79. Boydar said

    Kiedy ja się wcale na SC nie uwziąłem. Wręcz przeciwnie. Ja uwziąłem się na Maćka. Bo, jak to mawiają prości Polacy, „pier_doli nabożeństwo”.

  80. Marucha said

    Re 79:
    Szanownym Panom socjocybernetyka i osoba p. Maćka zlewają się w jeden wraży konglomerat. Tak, że nie zawahacie się przed pisaniem ewidentnych bzdur, jeśli tylko jest szansa, że mogłyby w ten konglomerat uderzyć.

    Mogę zrozumieć sceptycyzm wobec nowej nauki, zawierającej na pewno błędy, wymagającej uzupełnień, a może i gruntownej przebudowy.

    Panowie jednak chwilami wchodzicie na poziom Macierewicza.
    Przykro mi to mówić, bo Was wszystkich cenię.
    Jeszcze bardziej mi przykro, że to co Wam mówię macie w dupie.

  81. welna said

    Nie ma problemu z nauką, jest problem z człowiekiem, który się lansuje na specjalistę, metodą kopiuj wklej.
    Wielokrotnie pytałem o jakiś nawet drobny przykład jej zastosowania z korzyścią dla jakiejś istotnej sprawy, nie potrafił podać.
    Skoro nie potrafimy z niej korzystać,to po co się nią zajmować.
    Do tego wszystkiego jeszcze wciska Kosseckiego (zapodał któregoś dnia filmik z jego wypowiedzią), który opowiada jakieś dyrdymały na temat agentów Piłsudskiego wśród bolszewików i to niby miał być powód, że nie wsparł Denikina.
    Jeden agent drugi zadaniowiec na pasku szkopii, a ten fachman od SC, że agenci. (Tak mu pomogli ci agenci, że ze strachu uciekał kobicie pod spódniczkę)

  82. Boydar said

    „… zlewają się w jeden wraży konglomerat …”

    Czasem faktycznie można odnieść takie wrażenie. Jednak ja mogę mówić wyłącznie za siebie; dla mnie, owszem zlewają się, ale raczej anty-SC i prezentacje Pana Maćko. Wszystko co On pisze, od socjocybernetyki wyłącznie odstręcza.

  83. Listwa said

    @ 62 Marucha said
    „Socjocybernetyka nie zajmuje się człowiekiem. Nie zajmuje się konkretnym indywiduum.
    Socjocybernetyka zajmuje się zbiorowościami”.

    – jeśli tak, to po co Maćko nam ciągle wciska tę SC?
    Bo tłum jesteśmy? Sterujemy tłumami? On chce sterować tłumami? W gajówce?
    Chce z nas zrobic tłum na swą modłe?

    Syczy co jakiś czas, że jak jesteśmy głąby i nie rozumiemy to sie powinniśmy zamknąć i nie przeszakadzać?

    W czym nie przeszkadzać? Chciałbym wiedzieć w czym mu przeszkadzamy?

    Ciągle opowiada jaka to z SC miecz i tarcza
    – a na czym polega ten miecz i ta tarcza? gdzie jest ten miecz i ta tarcza?

    Napisałem jakiś czas temu m.in. że ta jego SC powinna poprawić definiecje , żeby mogły się jakoś znaleźć w aksjologii, przytoczyłem mu niedawno z strony SC kawałki ich słownika. Gdzie wprowadzaja jakieś dziwne pojęcia i tłumaczą np. komunikat banalny – komunikat banbalny jest to komunikat banalny itp.

    Nie widzę sensu i celu dla zachwycania się SC, nawet zajmowania sie nią. Bo niby czym?

    Ale powtarzam raz jeszcze , jak pan Maćko chce ją przedstwić to niech to zrobi, niech udowodni sens i cel. Jak nie chce niech nie robi.

    Nawet jeśli podejdziemy do tematu , że nie człowiek a masy ludzkie, to wiadomo, że oddziaływanie na masy i sterowanie masami jest w gruncie rzeczy sterowanie cżłowiekiem.

    A jak Maćko chce się niby bronić, to masy będą się bronić czy on sam? Czy my mamy się bronić stosując SC?

    to część pytan.

  84. Listwa said

    @ 66 Maćko

    „Jednostką, Szanowni, zajmuje się Psychocybernetyka😉”

    – A dlaczego tu wciskasz socjocybernetykę , a nie psychocybernetykę?

    „Myślę, że bez wprowadzenia do cybernetyki ( nauki o systemach i o sterowaniu ) daleko z zatwardziałymi oponentami nie zajdziemy”
    – a kto tobie powiedział że my chcemy daleko jechać? .

    „Zacznijmy od abc: wszystko można traktować jako system. Od kamienia do Wszechświata, albowiem wysztko materialne można rozłożyć na elementy składowe i relacje między nimi.
    Zgoda?”

    – to jest abc. Człowieku nie kompromituj się

  85. Marucha said

    Re 81:
    Jaki ma Pan problem z „człowiekiem”? Żonę panu uwiódł?

    Pan Maćko, o ile widzę na oczy, na specjalistę się nie lansuje, a próbuje w sposób POPULARNY zapoznać gajówkowiczów ze stworzoną w Polsce dziedziną wiedzy.
    Używa metody copy-paste? No i co w tym dziwnego albo nagannego? Ma od początku, własnymi słowami, opisywać to co już dobrze opisano – bo tak sobie życzy ktoś z gajówki?

    Co do zastosowań… Jakie zna Pan przykłady praktycznego zastosowania kosmogonii, archeologii, antropologii kulturowej etc? Czy da się to zjeść?

    Deprecjonowanie nauk, które nie mają trywialnie praktycznych zastosowań, dowodzi totalnego oderwania się od cywilizacji łacińskiej, by nie rzecz prostactwa.

    Zresztą… czy słyszał Pan o naukach, które dopiero w wiele lat później nagle uzyskały zastosowania?

  86. Marucha said

    Re 83:
    Panie Listwa, gdy pisze Pan o Kościele, jest Pan niezrównany… może by Pan na tym poprzestał?

    po co Maćko nam ciągle wciska tę SC?
    Bo tłum jesteśmy? Sterujemy tłumami? On chce sterować tłumami? W gajówce?
    Chce z nas zrobic tłum na swą modłe?

    To się właściwie nie nadaje do dyskusji, ale zrobię pewien wysiłek.

    Zadaniem nauki jest
    1. Opisanie zjawisk i procesów (jeśli na opisie poprzestają, to zwą się naukami idiograficznymi)
    2. Wyjaśnianie owych zjawisk poprzez tworzenie praw i teorii (nauki nomotetyczne).
    I to właśnie, lepiej czy gorzej, stara się czynić socjocybernetyka.
    I to właśnie stara się przekazać Maćko.

    On chce sterować tłumami? W gajówce?
    Chce z nas zrobic tłum na swą modłe?

    To jest, kurwa, idiotyzm. Sorry, Panie Listwa. TO JEST KURWA IDIOTYZM.
    Czy może Pan w jakikolwiek sposób wykazać, że celem Pana Maćka jest „sterowanie tłumami w gajówce”?
    Pan Macko usiłuje nam tylko objaśnić, że takie sterowanie ma miejsce i w jaki sposób się to odbywa.

    ALE NIE KURWA!
    NAM ŻADNA WRAŻA WIEDZA NIE JEST POTRZEBNA! NA POHYBEL! ŻADEN CHUJ NIE BĘDZIE NAS NICZEGO UCZYŁ. JEBAĆ KURWA DOCENTÓW.

    Coraz częściej nachodzi mnie myśl, aby zamknąć i podpalić całą tę gajówkę.
    Co nigdy nie udało się jej wrogom – może udać się jej przyjaciołom.

  87. Listwa said

    @ 86 Marucha
    „Panie Listwa, gdy pisze Pan o Kościele, jest Pan niezrównany… może by Pan na tym poprzestał?”

    – oczywiście, że mogę na tym poprzestać. Mogę też w ogóle nie pisać, natychmiast bez zmrużenia oka. Zależy od Pana decyzji. Zawsze ją uszanuję. Z tym, że z pisaniem tylko o Kościele jest „mały problem”.

    „o co Maćko nam ciągle wciska tę SC?
    Bo tłum jesteśmy? Sterujemy tłumami? On chce sterować tłumami? W gajówce?
    Chce z nas zrobic tłum na swą modłe?
    To się właściwie nie nadaje do dyskusji, ale zrobię pewien wysiłek’.
    Pytam i dociekam po prostu po co? Gdy spojrzy się na Gajówkę i na socjocybernetykę, to socjocybernetyka pozostaje bez zastosowania. Ale jednak Maćko to robi. Gdybyśmy sterowali tłumami, to jakiś sens mógłby się pojawić. Ale nie sterujmy. Czy może ktoś z gajówki steruje? Zatem przyswajanie sobie tej całej nauki z jej całym słownikiem wydaje się zbędne. Ale Maćko może wykazać słuszność swych poczynań. Nawet czekam i zachęcam, nie po raz pierwszy.

    Zwłaszcze, ze zagadnienia systemów i sterowania systemami jest znana, niekoniecznie dzięki socjocybernetyce. Ponadto jest coś jeszcze ponad sterowaniem systemami. I tam jest istota sprawy. Czekam kiedy Macko o tym chociaż wspomni. Wypada jeśli się bierze za miecz i tarczę.

    Jeśli Pan zniszczy wolność wymiany myśli i sporów , to nie trzeba będzie fatygować się czegokolwiek podpalać.

    A co do „małego problemu” – pisaniu dobrych tekstów, zwłaszcza o Kościele nie może towarzyszyć zamieszczanie tekstów – powiedzmy szkodliwych, fałszywych, wprowadzających w błąd – bo to byłoby uwiarygadnianiem tych tekstów.
    Nie ma problemu , gdy można takie teksty i treści skrytykować, odnieść się do nich, pokażać błąd i fałsz. Ale jeśli nie mozna, gdy trzeba milczeć, to sie milczy.

  88. Boydar said

    „… zagadnienia systemów i sterowania systemami są znane, niekoniecznie dzięki socjocybernetyce …”

    Jak ja nie chciałem tego powiedzieć …

  89. Maćko said

    Cytujmy wiec dalej, abysmy madrzeli razem, tym razem za Sp. Kosseckim:
    WSTĘP
    Jeżeli przez sterowanie rozumieć będziemy wywieranie pożądanego wpływu
    na określone zjawiska 1 , wówczas jest sprawą oczywistą, że odgrywa ono zasadniczą rolę
    w funkcjonowaniu wszelkich organizacji społecznych, a w szczególności organizacji
    religijnych. Cybernetyka to nauka o sterowaniu, zaś cybernetyka społeczna (zwana
    też socjocybernetyką) to nauka o procesach sterowania społecznego 2 .
    Warto przypomnieć, że św. Paweł apostoł zaliczał dar rządzenia – kybernezis –
    do charyzmatów Ducha Świętego, które winny się rozwijać w gminie chrześcijańskiej.
    Natomiast współczesny filozof katolicki Christoph Wagner stwierdził, że: Od czasu
    swego założenia Kościół, celem rozwiązywania problemów, samorzutnie stosował wiele
    różnych metod kierowania 3 .
    Podstawowym środkiem sterowania ludźmi są bodźce, które mogą mieć
    charakter energetyczny lub informacyjny. O bodźcach informacyjnych mówimy
    wówczas, gdy do wywoływania odpowiednich skutków – w postaci zmian działań
    społecznych – nie są konieczne zmiany nakładów energomaterialnych na wytwarzanie i
    przesyłanie bodźców, w przeciwnym razie mówimy o bodźcach energetycznych.
    Przykładem bodźców informacyjnych mogą być komunikaty propagandowe
    przekonujące o ideologicznej słuszności określonego działania. Skuteczność
    oddziaływania takich komunikatów może być zwiększona dzięki samej tylko zmianie
    ich treści informacyjnej – np. gdy zamiast ideologicznej drętwej mowy zacznie się
    ludziom mówić o uznawanych przez nich wartościach ideowo-moralnych – przy stałych
    nakładach materialnych zużywanych na propagandę. Jako przykład bodźców
    energetycznych służyć mogą oddziaływania represyjne, których skuteczność zależy od
    nakładów energomaterialnych na utrzymanie aparatu represyjnego, a jej zwiększenie
    wymaga zwiększenia tych nakładów, albo też zapłata za pracę, której skuteczność zależy
    od nakładów na zaspokajanie potrzeb społeczeństwa, a jej zwiększenie wymaga
    zwiększenia tych nakładów.
    Niejednokrotnie w procesach sterowania społecznego występują bodźce o
    charakterze mieszanym – energetyczno-informacyjnym; przykładem ich może być
    zapłata za pracę, którą ludzie zużywają na zakup modnych luksusowych artykułów,
    które są odpowiednio reklamowane i dlatego pożądane, co może mieć tylko częściowy
    związek z ich ceną lub nakładami na ich wyprodukowanie, zaś częściowo zależeć od
    informacyjnej treści reklamy.
    Ogólnie można stwierdzić, że w wypadku stosowania bodźców o charakterze
    informacyjnym, zużywa się na sterowanie społeczne mniejsze ilości energii sterowniczej
    (na produkowanie i rozprowadzanie bodźców), niż w wypadku stosowania bodźców o
    charakterze energetycznym. Ludzie, którzy działają pod wpływem motywów ideowo-
    moralnych, lub wiedzeni chęcią odkrycia prawdy, nie muszą być tak kontrolowani,
    pobudzani karami, ani też tak wysoko opłacani, jak ludzie pracujący z chęci zysku,
    awansu lub ze strachu przed represjami.
    W wyniku społecznego współżycia ludzi kształtują się określone reguły
    zachowania ludzkiego, zwane normami społecznymi 4 .
    Oddziaływanie bodźców na społeczeństwo może prowadzić do
    natychmiastowych rezultatów w postaci odpowiednich działań społecznych, tylko
    wówczas, gdy w chwili działania tych bodźców istnieją już w społeczeństwie
    ukształtowane wcześniej odpowiednie normy społeczne, sprzęgające dany bodziec z
    odnośnym działaniem – w takim wypadku mówimy o motywacyjnym oddziaływaniu
    bodźca. Jeżeli natomiast w chwili działania bodźca odpowiednia norma społeczna nie
    jest jeszcze ukształtowana, wówczas bodziec nie spowoduje natychmiastowej reakcji,
    lecz wpłynąć może na ukształtowanie odpowiedniej normy – w takim wypadku mówimy
    o wychowawczym oddziaływaniu bodźca. Oczywiście często oddziaływanie bodźca
    ma charakter mieszany – motywacyjno-wychowawczy. Motywacyjne oddziaływanie
    bodźców nazywane bywa w cybernetyce społecznej sterowaniem bezpośrednim, a
    oddziaływanie wychowawcze sterowaniem pośrednim.
    W socjocybernetyce dzielimy normy społeczne na sześć podstawowych
    rodzajów 5 : normy poznawcze, ideologiczne, etyczne (moralne), prawne, ekonomiczne i
    witalne.

  90. Maćko said

    Wazne jest aby Polacy i patrioci nauczyli sie walczyc w Infowar.

    „Film poświęcony nieżyjącemu profesorowi Marianowi Mazurowi, światowej sławy cybernetykowi. Prezentując jego cybernetyczną teorię charakterów, twórca snuje rozważania na temat dramatycznych często losów wybitnych indywidualności w naszej nauce. Prace profesora Mazura nie doczekały się popularyzacji, ani wdrożenia w życie społeczne. Teoria Mazura w Polsce Ludowej została zignorowana, a jej twórca zmarł niedoceniony w 1983 roku (…)”.

    Zbiór publikacji Mariana Mazura znajduje się pod adresem: http://autonom.edu.pl
    .https://www.youtube.com/watch?v=NMB4YItrl7o

  91. Maćko said

    Ostatni publiczny wykład Mariana Mazura (dla trenerów) z 1983 roku.

    [audio src="http://autonom.edu.pl/publikacje/mazur_marian/ostatni_wyklad.mp3" /]

    Warto posluchac

  92. Miet said

    Re.86.
    Dziękuję Panie Wacławie, że to Pan napisał.
    Już od dość dawna mnie świeżbiło aby napisać coś w tym sensie.

    Wyznam szczerze, że tęskno mi do tej Gajówki, w której mieliśmy bardzo solidnych gości, od których można było czegoś się dowiedzieć i czegoś się nauczyć.
    Było przyjemnie z nimi podyskutować – nie raz dochodziło do ostrych starć ale nigdy granice przyzwoitości nie były przekraczane.
    Obecnie dużo gości z tamtych czasów odeszło albo się całkiem wyciszyło – szkoda.

    Ale ja ich rozumiem, Gajówka została „opanowana” przez paru „mundrych”, którzy muszą rozdziawić japę w każdym temacie – nie ważne czy mają w nim coś do powiedzenia, czy też nic – muszą rozdziawić i koniec.
    W przypadku, gdy temat im nie leży i nie mają o nim bladego pojęcia, zaczynają swoje harce poprzez silenie się na „filozofię”, poprzez jednowyrazowe bzdety, poszturchują się znacząco, puszczają do siebie oko i starają się w ten sposób obśmiać wszystko co się z tematem wiąże.
    Jeżeli to nie skutkuje, to zaczynają najazd na tego, który w temacie ma coś do powiedzenia i broni pewnych zagadnień w nim poruszanych.

    Żywym przykładem jest tutaj właśnie ten temat Socjo-cybernetyki i w związku z nim p.Maćko, który go popularyzuje, i na którego gnojki wylewają kubły pomyj.
    Przecież nikt nikogo nie zmusza aby się zajmował czymś czym zajmować się nie chce albo nie potrafi bo może móżdżek przyciasny – ale gnojku, jeden z drugim, nie otwieraj japy w temacie, w którym nie masz zielonego pojęcia – zostaw to innym.

    Gdyby to dotyczyło tylko jekiegoś jednego tematu, to może bym pomyślał, że to jakiś wyjątek się trafił. Ale ten scenariusz się powtarza w większości zagadnień tutaj dyskutowanych – braki argumentów zastępowane są bzdetami i wulgaryzmami.

    Życzę dużo cierpliwości, Panie Wacławie, może jeszcze nie wszystko stracone – szkoda by było….

  93. Marucha said

    Re 87:
    Panie Listwa, tzw. praktyczne zastosowania to tylko dodatek do nauki. Nauka, jako taka, dąży do poszerzenia i pogłębienia naszej wiedzy o świecie i o prawach nim rządzących. Nie należy jej mylić z inżynieria.

    Pytanie „po co” nauka zajmuje się pratchawcami, teorią superstrun, greckimi rymami czy cząsteczkami neutrino jest pozbawione sensu. Po co? Po prostu po to, żeby WIEDZIEĆ. Żeby móc to opisać. Bez względu na to, czy podniesie to wydajność z 1 ha albo czy lepiej wypierze się bieliznę.

    Nachalne zapytywanie „jakie z tego mamy praktyczne korzyści” świadczy o głębokim upadku naszej cywilizacji i jako żywo przypomina mi młodych, zdolnych, wykształconych speców od marketingu, którzy każdą rozmowę zaczynają pytaniem „a co ja z tego będę miał?”.

    Re 92:
    Panie Mietku, ani socjocybernetyka, ani żadna chyba inna nauka, nie jest świętą krową, której nie można podawać w wątpliwość – ale trzeba to robić z jakimś minimum kompetencji. Nie zastąpią jej kalambury, bon moty ani zwykłe podśmiechujki.

    Dam przykład ze swojego życia. Otóż jestem raczej przeciwnikiem energii jądrowej. Wiele lat temu pewna Pani, tzw. działaczka, aby mnie jeszcze bardziej przekonać, zapodała, że reaktor jądrowy łatwo jest przerobić na bombę atomową….
    No i niby stoimy po tej samej stronie, oboje nie chcemy energetyki jądrowej… ale przecież mnie odrzuca od jej „poglądów” i nigdy nie będę jej popierał. Jest moim intelektualnym wrogiem.

    Podobnie jest w gajówce z nieszczęsną socjocybernetyką, czy cybernetyką w ogólności.

    Tu nie ma rzeczowej dyskusji. Dobrze Pan to opisał:
    W przypadku, gdy temat im nie leży i nie mają o nim bladego pojęcia, zaczynają swoje harce poprzez silenie się na „filozofię”, poprzez jednowyrazowe bzdety, poszturchują się znacząco, puszczają do siebie oko i starają się w ten sposób obśmiać wszystko co się z tematem wiąże.
    Jeżeli to nie skutkuje, to zaczynają najazd na tego, który w temacie ma coś do powiedzenia i broni pewnych zagadnień w nim poruszanych.

    Zastanawiające, że lansowane tu teorie wklęsłej czy płaskiej Ziemi, albo inne podobne duchem, nie wzbudziły nawet ułamka tak gwałtownej reakcji, jak SC.

    Po raz kolejny powtarzam: nie bronię socjocybernetyki. Jeśli jest coś warta, obroni się sama. Bronię natomiast stylu dyskusji, która nie może sprowadzać się ani do quasi-dowcipnych pierdułek, ani „świętego oburzenia”.

  94. JO said

    Przywodcy sa potrzebni kazdemu spleczenstwu.
    Przywodcami Naturalnymi, w katolickim / prawoslawnym spoleczenstwie sa osoby duchowne…., osoby obdarzone Darami Ducha Swietego.
    Spoleczenstwo kazde winno dokonac wyboru przywodcy/wladzy i wspierac wszelkimi silami – materialnie, duchowo, walczyc o przywodcow, tworzyc przywodcow na kazdym szczeblu organizacyjnym spoleczenstwa…

  95. JO said

    Co do Cybernetyki, to uwazam, ze jest to jakas dziedzina nauki, ktorej warto posluchac, zglebic.

    Inzynieria spoleczenstwa? Jezeli sluzy Kosciolowi i oparta jest na Prawie Naturalnym – to tak, jezeli nie, to jest to cos co skierowac nalezy do kosza lub polke, gdzie jest Talmud….

    Listwa – Pan sie nawet nie wazy sluchac nerwowych sugestii Pana Gajowego o zaprzestaniu pisania w innych tematach niz Religia. Pan Gajowy jest nielatwym orzechem do zgryzienia, upartym i tego mamy konekwencje, ale i dobre owoce 🙂

    Sto lat dla obu Panow…

    ——
    Panie JO, dowiedzieć trzeba się wszystkiego, co się da. Nawet metod walki z Kościołem. Nawet pierdół Sakiewicza i Waszczykowskiego.
    A nie chować głowę w piasek i udawać, że tego nie ma.
    Admin

  96. JO said

    ad.95. Tak, Panie Gajowy. Pan ma racje, …bo przeciez modlimy sie o to, o …poznanie grzechu. Jak inaczej mamy walczyc z nim , jezeli metod nie bedziemy znac??

    ——
    Nie inaczej, panie JO, nie inaczej…
    Admin

  97. welna said

    Miet.

    „… ale gnojku, jeden z drugim, nie otwieraj japy w temacie, w którym nie masz zielonego pojęcia – zostaw to innym”

    Pan to tak z pozycji pracownika jugendamatu – oni też wiedzą więcej. Skąd ty głupia matko możesz coś wiedzieć o wychowaniu dziecka.

    „Żywym przykładem jest tutaj właśnie ten temat Socjo-cybernetyki i w związku z nim p.Maćko, który go popularyzuje…” – a czego to Pan się istotnego dowiedział.

    Atakujesz Pan komentatorów, którym wnikliwości, wiedzy, jasności umysłu po cichu zazdrościsz – (gnojku).

    „Jakie zna Pan przykłady praktycznego zastosowania kosmogonii, archeologii, antropologii kulturowej etc?” – w każdej z tych dziedzin bardzo dużo – tylko kto porusza te tematy,

    ——
    Panie Wełna, proszę z tymi „gnojkami” ostrożniej. Pan nie wie o czym pisze. A p. Miet ma wykształcenie ścisłe.
    A przy okazji proszę o „praktyczne zastosowania” np. kosmogonii.
    Admin

  98. Boydar said

    Kurcze, prawie wszystkim już byłem, ale gnojkiem to jeszcze nie. Paradoksalnie, bardzo się cieszę Panie Miet, że aż tak Pana wqurwiam, Pana szczególnie.Jest Pan dość sprytny i pozornie zdystansowany, jednak jak widać, krew nie woda.

    ——
    Nie tylko u p. Mieta…
    Admin

  99. Maćko said

    Szanowni, zapraszam do posłuchania paru minut. Idzie o roli służb specjalnych Chin i o pozycji/sytuacji Polski.
    .https://youtu.be/Zxpnv0bOcno?t=1h48m00s

    Jaki mądry kolega sieciowy podesłał kiedyś link na egzemplarz czasopisma Polska a Azja ( tytuł plus minus ) za co mu jestem bardzo wdzięczny, w którym był świetny artykuł o Chinach. Otóz cywilizacja chińska nie jest destruktywna w stosunku do innych cywilizacji czy kultur ale jest włączająca i sąsiadująca. Już w prehistorii nie ma wyraźnych granic między epokami ale raczej ich bardzo długie wspólistnienie. Chinczycy dają przeszłości szansę istnienia obok teraźniejszości tak, aby najlepiej dostosowane prawa czy obyczaje czy wyroby pozostały a niedopasowane zniknęły same z braku zainteresowania nimi mieszkanców danego teryrorium.
    Równie interesujące są działania chińskich służb specjalnych. Prę tysięcy lat temu już używali elementów WI z dużym powodzeniam.

  100. welna said

    Kosmologia, – ziemia nie jest płaska i nie muszę się obawiać, ze spadnę w nicość, płynąc statkiem.

    „Pan Miet….” a jak to się ma do wyzywania innych od gnojków – pomaga???

    ——
    I to ma być „zastosowanie praktyczne”? Do tego kosmologii?
    Bo padnę…
    Admin

  101. NICK said

    Admin. (76).
    Dalej Pan NIE widzi???

    Może jest tak, że ja, oślepłem… . To dobrze. Dla mnie.

    Zelgę. Czuję.

  102. Maćko said

    98. Boydar – Na prawdę Pana to cieszy? (… bardzo się cieszę Panie Mięt, że aż tak Pana wqurwiam, Pana szczególnie. …)
    Na chłopski rozum powinno nas cieszyć uzgadnianie, zgadzanie się, odkrywanie wspólne i wspólne działanie w dobrej sprawie.
    Nieprawdaż? Tu wróce do tego, co napisałem jakiś czas temu: Gajówka to nie jest pub gdzie się fanzoli z kumplami przy kuflu czy lampce. To nasz Matecznik, Las Święty, Ostoja i trzeba się tu zachowywać tak, jak na takie miejsce przystoi.

    Pan Mięt nie tyle jest sprytny ile jest wysokiej klasy ścisłym umysłem. Droczyłem się z nim dla draki i myślę że wie, że mieliśmy na myśli zupełne inne aspekty nauczania i nauki, więc nie było o co kruszyć kopii 😉 ( prostota rezultatu versus trud dojścia do niego )

    Co do przeciwności losu, to takie, które nie kończą się trwałym uszkodzeniem naszego ciała czy umysłu, są przemijające, blachę i ważą tylko tyle, ile my im wagi zechcemy nadać. Koncentrujmy się na pozytywnych aspektach dyskusji a nie na niskich animozjach osobistych.
    Tak będzie lepiej i dla nas samych i dla czytelników Gajówki.

    Pzodrawiam czytających.

  103. NICK said

    Pan Miet, profesur, znaczy. potrafi duuużo lepiej. Od chu, chu, ójkow. Np..
    Bo to jest!
    Inteligent. „Polski”.
    OOONNN nakreśla jak by tu Polaka wyzwać.

    ——
    Uważam, że wiem dużo więcej na temat np. informatyki, matematyki, czy elektroniki, niż jakiś Pierdolony Dzidek z Onetu.
    I nie mam zamiaru się tego wstydzić, a ignorantów będę zwał ignorantami.
    Podobnie, jak p. Mietek.
    Admin

  104. NICK said

    Maciczku. Z Panem to ja nie mam.
    ŻADNEJ! Wspólnej sprawy.

  105. NICK said

    Dodam, że P. JO mnie nie dziwi.
    Nawet jest konsekwenty.
    Wbrew pozorom.
    Gratuluję P. JO.
    Towarzystwa ateistów.

    Rozumiem. Socjocybernetyka jest do dupy, gdyż interesuje się nią i propaguje ją ateista.
    Noooo, to jest konkretny powód.
    Admin

  106. Maćko said

    Powtórka z WT:
    Sam sobie piwa nawarzyłem z paczka LBN&Cia, albowiem znudzony ich oporem naurągałem im od ignorantów czy agentów.
    Oczywiście ani pierwsze ani drugie nie jest do wykluczenia, ale powiedzmy, że w pierszym wypadku lepiej tego ludziom nie mówic a w drugim trzeba kontrować szkodliwe poczynania tak systematycznie aby doprowadzić do zmiany postawy lub samoeliminacji szkodnika. Wpadłem w pułapkę i zniżyłem się do poziomu wypowiedzi krytykujących osiągnięcia polskiej nauki, za co mi wstyd. Mam nadzieję, że mi już więcej się taka żenada nie powtórzy, karawana idzie dalej.
    Pozdrówka

  107. Peryskop said

    Widać po dyskusji, że biocybernetyka wzbudza silne emocje, bo zazwyczaj źle nam się kojarzy, ponieważ można za jej pomocą manipulować ludźmi.

    Dlatego na Zachodzie była propagandowym środkiem do dezawuowania systemu sowieckiego, chociaż Zachód też tę wiedzę rozwijał i stosował operacyjnie.

    A teraz też wszyscy to robią, tylko metody są jeszcze bardziej wyrafinowane i bardziej podstępne.

    Biocybernetyka ma 5 cech znamiennych : cel, kierunek, działanie, biologia, systematyzacja.

    Machiavelli, Marx, Le Bon, Freud, Bernays, Lippmann i inni mają jakiś wkład w tę dziedzinę. Ale przecież jej pionierami w istocie byli m.in. Platon (427-34, a wcześniej … Konfucjusz (551-479).

    Re 99

    Specyficzną tego ilustracją jest zawierający wszystkie te znamienne cechy namalowany na jedwabiu przez jego następców w roku 168 BC zestaw postulowanych przez Konfucjusza ćwiczeń oddechowo-ruchowych dla zachowania zdrowia i dobrej kondycji – „daoyin”* = kieruj i ciągnij .

    Fragment malowidła za : *Shaughnessy E.L. et al. China. The Land of the heavenly dragon. 2000 :

    Co by nie mówić, to już samo hasło „kieruj i ciągnij” też pachnie narzędziem manipulacji 🙂

    ===

    Re : Listwa

    No właśnie…

  108. welna said

    Gospodarzu, +3,5 zostały na dachu – drobne naprawy…. , ale chyba nie ma co dalej ciągnąć.

  109. Boydar said

    @ Pan Maćko (102)

    No cóż, „nie darzę zaufaniem tego wilka”. Muszę ? Werner von Braun też był bez wątpienia ścisłym umysłem. I nawet nie chodzi mi co robił, tylko dla kogo.

    A w ogóle, to każde jedno stwierdzenie np. Gajowego Maruchy (to bardzo dobry przykład, bo każdy musi się z tym zmierzyć), można przy pewnej wiedzy i mądrości zinterpretować dla Polski Polaków. Niestety, nie każdego to tyczy. Czy mi się muszą wszyscy podobać ?

    Taki Pan Maćko właśnie, nie podoba mi się co czasem pisze, to prawda. Ale Jego osobowość nie budzi we mnie odrazy. Z niektórych natomiast kapie fałsz; moja córka opowiedziała dzisiaj na pytanie czemu się cieszy że […] nie przyjechała – „nie cierpię hipokrytów”. Ja dodatkowo nie cierpię ludzi ograniczonych. Także przez fałszywą solidarność. Oni wyżej du.py nie podskoczą nawet gdyby byli Einsteinami, są rzeczy które im przez gardło nie przejdą i nigdy ręki nie podniosą na plemienne świętości. Mogę im mówić dzień dobry, ale do wódki nie siądę.

  110. czytelnik said

    Panowie Boydar i NICK, w ramach eksperymentu SC weźcie sobie „zupełne” urlopy, tak na dwa miesiące. Cel ekspermentu: pozytywna, czy negatywna Wasza rola w Gajówce.

  111. Listwa said

    @ 92 Miet

    panie Miet,
    przeczytał pan wpis @ 86 i udajesz pan tygrysa co go świerzbi.

    ” Przecież nikt nikogo nie zmusza aby się zajmował czymś czym zajmować się nie chce albo nie potrafi bo może móżdżek przyciasny – ale gnojku, jeden z drugim, nie otwieraj japy w temacie, w którym nie masz zielonego pojęcia – zostaw to innym.”

    – muszę wyjaśnić, że pomino tego, że nazywasz mnie gnojkiem, nadal w pełni utożsamiam sie z tym co wcześniej pisałem i wyraziłem, nadal utożsamiam się z panem Boydarem i Nickiem. Podzielam ich sceptycyzm i uwagi.

    Nie przekonał mnie jak dotąd pan Maciek NICZYM, tym bardziej pan tym swoim bardzo „wartościowym” wpisem. I mam gdzież, czy pan ma umysł ścisły, czy za ścisły.

    U nas w Polsce jest tak, że gdy ktoś kieruje swoje teksty i promuje jakieś wybrane przez siebie zagadnienia np. socjocybernetkę, to ci do których jest to kierowane nie muszą znać tej tematyki.
    Bo jaki jest sens przekazywać cokolwiek komukolwiek, jeśli osoby do których jest to kierowane ten temat dobrze znają?
    Zacytuję więc autora którego pan ceni ” To jest, kurwa, idiotyzm. Sorry, Panie MIET. TO JEST KURWA IDIOTYZM.”

    A teraz opanuj tę Gajówkę z tymi swoimi „bardzo solidnymi goścmi, od których można było czegoś się dowiedzieć i czegoś się nauczyć.”. Czekam i chętnie poczytam. Tylko bądź konsekwentny gnojku.

  112. Listwa said

    @ 96 JO

    Do poznania grzechu nie potrzeba socjocybernetyki, a czy ona w ogóle sie do tego nadaje , niech udowodnią jej zwolenicy.

    ——
    Do pędzenia bimbru też jej nie potrzeba…
    A w ogóle nauka nie musi się do czegoś „nadawać”. Zajmuje się opisem zjawisk i niekiedy stara się je wyjaśnić. I to jest jej rola. Zajmuje się tym, czym się zajmuje, a nie tym, co by chciał p. Listwa czy gajowy.
    A czy się do czegoś „nadaje” – to jest kwestia uboczna.
    Dlatego nikt tu Panu nie będzie niczego udowadniał.
    Admin

  113. Listwa said

    @ 93 Marucha

    Moje pytanie było inne.
    Orientuję sie w jakiś sposób co to jest nauka, dostrzegam co to są badania naukowe, odróżniam czym sa badania podstawowe.

    … ale socjocybernetykę to bym zniszczył, a książki spalił?
    Admin

  114. Listwa said

    @112

    Kościół od początku nauczał o rachunku sumienia, spowiedzi , nie mieszał i nie miesza do tego socjocybernetyki. Uważam że tak powinno pozostać. Kościół chyba też.

    ——
    Czy Pan naprawdę nie zdaje sobie sprawy ze śmieszności takich „argumentów”?
    Do rachunku sumienia i spowiedzi Kościół nie mieszał przecież też matematyki, botaniki, archeologii, chemii i dendrologii…
    Admin

  115. Listwa said

    @ 63 NICK said

    „Jest Tradycja. Nasza Wiara. Zawsze ta sama”

    – bardzo celnie. Podchodząc do sprawy poważnie. Czyli obronę skuteczną. To rozwalają tożsamość uderzając w tamto. I się rozsypuje. Wątpię aby socjo była w stanie temu zapobiec, a wątpię jeszcze bardziej gdy te niby narzędzie będą używali typu Macko.

    Przecież chodzi o doktrynę i moralność, aby utrzymać tożsamość i mieć oparcie i siłę, same socjosterowanie na nic. .

  116. Listwa said

    … ale socjocybernetykę to bym zniszczył, a książki spalił?
    Admin

    – szkoda czasu i na to, o ile jest czas i te książki.

  117. Listwa said

    @ 87

    „Zwłaszcze, ze zagadnienia systemów i sterowania systemami jest znana, niekoniecznie dzięki socjocybernetyce. Ponadto jest coś jeszcze ponad sterowaniem systemami. I tam jest istota sprawy. Czekam kiedy Macko o tym chociaż wspomni. Wypada jeśli się bierze za miecz i tarczę”

    – Panie Miet , panie Macko, czy macie już jakieś osiągnięcia na tym polu? trzeba wiedzę uaktualniać, bo się stara robi i nieużyteczna.

  118. Listwa said

    Weźmy tę publikację:
    http://autonom.edu.pl/publikacje/mazur_marian/cybernetyka_a_zarzadzanie/sterowanie.php

    Znajdziemy tam:

    „Definicja cybernetyki, jako nauki o sterowaniu, pomimo swojej zwięzłości i prostoty, może być zrozumiała tylko o tyle, o ile zrozumiały będzie wyraz sterowanie.

    Sterowanie jest to wywieranie pożądanego wpływu na określone zjawiska.

    – czy tu jest wszystko prawidłowo i czy czegoś brkuje ?, Bo jeśli brakuje to trzeba, zanim zacznie sie gadać o polskiej nauce i promować, pousuwać i to wszystkie wszystkie błędy i niedoróbki.

    ——
    Czy zna Pan jakąkolwiek naukę, która od początku do końca jest kompletna? Nawet tak stare i szacowne nauki, jak matematyka?
    Jakie błędy i niedoróbki chce Pan usunąć z powyższych definicji?
    Admin

  119. Listwa said

    @ 106 Macko

    „Mam nadzieję, że mi już więcej się taka żenada nie powtórzy, karawana idzie dalej”

    – to będziemy patrzeć jak ta karawana będzie szła. W milczeniu. Nie chciałeś docenić co miałeś twoja strata.

  120. Maćko said

    Szanowni LBN&Cia – primum non nocere, pamietajmy o tym.
    *****

    Czy Szanownym obecnym i czytajacym cos mówi termin praxeologia?

    ( Inicjatorem prakseologii jako koncepcji tak w zakresie nazwy, jak i odrębnej dyscypliny badań był Alfred Espinas, który w 1890 roku na łamach czasopisma Revue Philosophique de la France et de l’Etranger w artykule pt. Les orgines de la technologie pisał m.in.: i otóż słowo „praktyka” nasuwa termin „prakseologia” dla oznaczenia nauki „o formach najogólniejszych i zasadach najwyższych działania w świecie stworów żywych”.)
    Nauka o skutecznym dzialaniu, jak ja rozumial T. Kotarbinski. Jego „Traktat o dobrej robocie” powiniec byl lektura obowiazkowa w szkoalch srednich.

    Cybernetyka zawiera w sobie praxeologie, albowiem jest to dziedzina nauki i wiedzy najszersza i najbardziej podstawowa po ogólnej teorii poznania i po logice. Cybernetyka jest nauka scalajaca inne w spójne cialo Wiedzy Ludzkosci.
    Matacybernetyka docenta Kosseckiego idzie dalej w praxeologii, jednoczac wiedze o przeszlosci z analiza stanu aktualnego oraz z obrazami celów lezacych w przyszlosci.
    Jest to najbardziej ludzka, przydatna na codzien, kompletna, kompetentna i diagnostyczna dziedzina poznania ludzkiego ( zaraz za Bibila ) i poznania w ogóle, albowiem kazdy system we Wszechswiecie musi dzialac wedlug modelu odkrytego przez cybernetyke.

    Piekna cybernetyce dodaje, ze doprowadzili ja do stanu bliskiego perfekcji polscy naukowcy:
    Polskie Towarzystwo Cybernetyczne – dawne polskie towarzystwo naukowe, które powstało w Warszawie w 1962 roku z inicjatywy Henryka Greniewskiego. Towarzystwo liczyło ok. 800 członków, głównie pracowników naukowych.
    Towarzystwo założono 21 maja 1962. Wśród członków założycieli znajdowali się m.in. Witold Doroszewski, Henryk Greniewski, Antoni Kiliński, Tadeusz Kotarbiński, Oskar Lange, Stefan Manczarski, Ignacy Malecki, Stanisław Ryżko, Dionizy Smoleński, Szczepan Szczeniowski, Tadeusz Tomaszewski, Stanisław Turski, Zbigniew Wasiutyński, Olgierd Wojtasiewicz i Jan Zieleniewski. Pierwszym prezesem Zarządu Głównego PTC był Oskar Lange, wiceprezesami – Dionizy Smoleński i gen. Marian Graniewski, zaś I sekretarzem Henryk Greniewski, a drugim Antoni Kiliński.
    Za zadania PTC stawia sobie: popieranie badań naukowych z dziedziny cybernetyki oraz popularyzację praktycznego zastosowania cybernetyki w gospodarce i społeczeństwie.
    Strukturę towarzystwa tworzy Zarząd Główny z siedzibą w Warszawie oraz oddziały terenowe w większych miastach Polski: Łodzi, Poznaniu, Szczecinie, Krakowie, Toruniu, Wrocławiu. Siedziba Oddziału Gdańskiego znajduje się w Sopocie. W Rzeszowie działa „Polskie Towarzystwo Biocybernetyczne”. W strukturze towarzystwa wydzielono również 4 zespoły problemowe: Analizy Systemowej i Inżynierii Systemów, Metodologii, Systemów Bezpieczeństwa, oraz Sztucznej Inteligencji. Antoni Pach był założycielem i do 1991 r. przewodniczącym Oddziału PTC w Krakowie. Jego zastępcami byli Ryszard Tadeusiewicz i Jan Trąbka. W 1992 r. uzyskał tytuł honorowego członka PTC.
    W połowie lat 80. prezesem Zarządu Głównego PTC był Robert Staniszewski. Następnie przez dwie kadencje, począwszy od 1988 roku, funkcję tę pełnił Piotr Sienkiewicz. Honorowym prezesem Zarządu Głównego PTC był m.in. Edward Kowalczyk.
    W latach 60. powstała Rada Naukowa PTC. Jej członkami byli m.in. Henryk Greniewski, Marian Mazur i Antoni Pach. PTC od 1978 roku do 1993 roku wydawało kwartalnik „Postępy Cybernetyki”. W końcowym okresie prawdopodobnie z przerwami. Wydawano również biuletyny sekcji i materiały z konferencji.
    W połowie lat 80. w ramach Sekcji Psychocybernetyki Oddziału Warszawskiego PTC zorganizowano kurs cybernetyki społecznej prowadzony przez Józefa Kosseckiego. Uczestniczyli w nim m.in. Adam Lech, Maciej Węgrzyn i Jolanta Wilsz. Sekcja organizowała również swoje seminaria naukowe.
    Jan Trąbka zajmuje się głównie biocybernetyką i neurocybernetyką. Próbuje również łączyć cybernetykę z gnozą. W latach 1991-2002, aż do emerytury, był kierownikiem Zakładu Biocybernetyki Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wcześniej w latach 1974-1991 kierował pierwszym w kraju, założonym przez siebie Zakładem Informatyki Medycznej, w którym prowadzono badania cybernetyczne.

    Nieprawdaz, ze jesli 800 bardzo inteligentnych rodaków, dla poznania i wiedzy, bez grantów od Pepsi czy Adidasa, pracuje na cybernetyka, to krytykowanie jej jest przynajmnie nieeleganckie i niepatriotyczne jesli nie nieetyczne i niemadre?

  121. Boydar said

    Panie Maćko, uwzględniaj Pan cytaty w sposób jednoznaczny, i pozwól innym uwzględniać. Kiedyś, gdy sytuacja się wyklaruje, wyjdziesz Pan na mniejszego trutnia.

    Czepiasz się Pan kropek, a ewidentnie cudzą własność intelektualną (nieistotne, czy posiadającą wartość – siódme nie podszywaj się) grabkami dyskretnie pod siebie.

  122. Boydar said

    No i chyba KGB a nie Cia …

  123. Peryskop said

    Re 120

    Ten przepisany z netu lukier to jest niestety typowa środowiskowa auto-lanserska przesada !

    Nieprawdaz, ze jesli 800 bardzo inteligentnych rodaków, dla poznania i wiedzy, bez grantów od Pepsi czy Adidasa, pracuje na cybernetyka, to krytykowanie jej jest przynajmnie nieeleganckie i niepatriotyczne jesli nie nieetyczne i niemadre?

    Nieprawdaż 😦

    W tej grupie byli/są i bardzo inteligentni, ale ilu faktycznie uczciwych, kreatywnych „rodaków” ?

    Znając co nieco realia środowisk naukowych – nie tylko w PL – prawdopodobnie ok. 5-10 % .

    Reszta „bardzo inteligentnie” uczepiła się i na skrzydłach cybernetyki dowiozła aż do emerytury.

    PTC od 1978 roku do 1993 roku wydawało kwartalnik „Postępy Cybernetyki”. W końcowym okresie prawdopodobnie z przerwami. …

    Dlaczego ten periodyk po 15 latach padł ?

    Bo zmarł „niezastąpiony” redaktor prof. płk ?
    http://www.ipsb.nina.gov.pl/index.php/a/robert-staniszewski

    A potem wyschło źródło finansowana ?

    To zapewne też, ale czy najboleśniej nie zabrakło tytułowych „Postępów” ?

    Kiedy wreszcie Maćko i inni Szanowni Gojówkowicze nauczą się czytać także między wierszami ?

    A nie jestem wrogiem cybernetyki, bo zdobyłem m.in. stopień w tej dziedzinie i coś tan jeszcze…

    Ale geniuszy na miarę Błażeja Pascala, czy Stefana Banacha, którzy tworzyli też na użytek dopiero przyszłych pokoleń – nie jest wielu. Jeśli twórcy brak satysfakcji z doczesnych osiągnięć, to prędzej czy później fascynacje się kończą, rośnie frustracja i w końcu pojawia się bieda, cierpienie, choroba.

    Chyba że jest zaradny i wie jak się ustawić – przynajmniej doraźnie, bo frustracja i tak dopadnie.

    Obecnie w nauce (nie tylko w PL, choć tu w wybitnym stopniu z uwagi na kompleksy oraz sabotaż) panuje dychotomia, polegająca na przemienności dwóch faz celowych : wdrożenia vs publikacje.

    Kiedy przez kilka lat nie ma zastosowań praktycznych – gloryfikuje się publikacje, zwłaszcza te „znakomite” tj z tzw „listy filadelfijskiej”. A ponieważ jest to chutzpiarski system oceny wyników badań naukowych na podstawie li tylko ilości cytowań – bo nie ważne czy cytowania są pozytywne czy negatywne ! – to po paru latach takiej twórczości przychodzi chłodna konkluzja, że te publikacje (nieomal wszystkie) są warte tyle co zadrukowany nimi papier.

    Wtedy władze, „experci” oraz media dokonują krytycznej oceny i przychodzi nowy minister, który przerzuca wajchę na wdrożenia, bo … gospodarka ledwo zipie bez nowych technologii i patentów.

    Po kilku latach różnych „reorganizacji”, „kładzenia nacisku”, „doboru kadr”, „pochylania się nad problemem”, po krzepiących doniesieniach o „rewelacyjnych opracowaniach” w mediach, a także po nieudanych próbach wciskania do produkcji niedopracowanych prototypów – następuje kolejny etap rozczarowań i jałowego szukania przyczyn niepowodzeń.

    Aż wreszcie ktoś zapoda rewelacyjny, „nowy” kierunek działalności naukowej w „zaistniałych uwarunkowaniach” – Dobre Publikacje !

    I hop-siup od nowa 😦

    Trzeba tu podkreślić, że „dobrze zapowiadający się” naukowcy, którzy przez lata niewiele osiągnęli w praktyce – poza dziesiątkami kongresów i setkami publikacji – po kolejnych niepowodzeniach dają sobie spokój z badaniami i ambicjami, a przechodzą na dyrektorskie stołki, bo przecież ktoś musi zarządzać tym cyrkiem intryg, obiecywanek i wzajemnej adoracji.

    A ci, którzy nie załapią się na stołek, to chociaż skompletują stypendia, tytuły, prestiżowe wykłady, zasiądą w Radach Naukowych, poprowadzą doktoraty, zaopiniują habilitacje, napiszą monografię …

    Z wiadomym skutkiem 😦

    Zaprawdę, jakże łatwo wypowiadać swoje oceny bez znajomości realiów !

  124. Listwa said

    „Kościół od początku nauczał o rachunku sumienia, spowiedzi , nie mieszał i nie miesza do tego socjocybernetyki. Uważam że tak powinno pozostać. Kościół chyba też”.

    ——
    Czy Pan naprawdę nie zdaje sobie sprawy ze śmieszności takich „argumentów”?
    Do rachunku sumienia i spowiedzi Kościół nie mieszał przecież też matematyki, botaniki, archeologii, chemii i dendrologii…
    Admin

    Zdaje sobie sprawę z całkowitego braku śmieszności tego argumentu. Do zrobienia rachunku sumienia nie jest potrzebna żadna socjocybernetyka, Kościół nie głosi, że aby dokonać rachunku sumienia i skorzystać z sakramentu spowiedzi jest potrzebna socjocybernetyka. Zwłaszcza, że socjocybernetyka określa siebie jako narzędzie sterowania i kierowania, ukierunkowanego ze stanu obecnego na przyszłość.
    Rachunek sumienia i spowiedź są ukierunkowane na ocenę własnych poczynań z przeszłości.

    ——
    Panie Listwa, ręce mi opadły aż na podłogę…
    Admin

  125. JO said

    ad.123.

    Panie Gajowy. Uwazam, ze trzeba uszanowac stanowisko Pana Listwy a nie probowac mu wytykiwac…., w szczegolnosci, ze Pan Listwa ma dar, ktory jest rzadkoscia – interpretowania Biblii w Swietle Swietego Magisterium, co musi sie przekladac na zapatrywanie na laikow zycie.

    Przypomne wszystkim, ze w dzialaniu ja do kostek nie siegam Panu Listwie. Pan Listwa dziala w cichosci, ….w odroznieniu do mnie w Gajowce. To trzeba docenic. Bo kto Dziala z czego sa Dobre Owoce, ten ma wieksze prawdo do wypowiedzi….

    ——
    Pan Listwa jest niezrównany w teologii. I podkreślałem to nie raz i nie dwa.
    Admin

  126. JO said

    Natomiast rada dla Pana Listwy, ze gdyby wypowiadal sie bardziej „delikatnie” to i by nie bylo reakcji nerwowych pod adresem…. 🙂

    Jest bardzo latwo sie urazic i urazic innych…, poprzez internetowa wymiane zdan, a to nie jest wskazane dla Dobra Wspolnego…

    Tu nie chodzi o urażanie, Panie JO.
    Admin

  127. Boydar said

    No, ekumenicznie nam trza. A jak to prowokacja ? Maćko mimo wszystko wygląda na inteligentnego typa 🙂

  128. Listwa said

    @ 120 Maćko

    „Nieprawdaz, ze jesli 800 bardzo inteligentnych rodaków, dla poznania i wiedzy, bez grantów od Pepsi czy Adidasa, pracuje na cybernetyka, to krytykowanie jej jest przynajmnie nieeleganckie i niepatriotyczne jesli nie nieetyczne i niemadre?”

    – bardzo debilne pytanie. Jesli jakaś treść jest krytykowana, to ze względu na jej zawartość, a nie za to ile osób – 5 czy 805- było jej twórcami. Gdyby w towarzystwie socjocybernetycznym pracowało nawet 5005 to nie jest żaden argument na jej poprawność. 5 też może stworzyć coś wartościowego i nie należy czegoś krytykować tylko dlatego, że twórców było 5 albo jeden.

    Zawracasz dupę tymi swoimi wywodami, bo przeciętny Gajówkowicz nie ma z tym żadnych problemów, wiedzą, że demokratyczne glosowania prawdy nie zmienią.
    Poza tym musiałbyś udowadnić że tych 800 nie brali żadnych pieniędzy. I weź się ocknij. krytykowanie tego co tu robisz nie jest krytykowaniem dorobku 800 członków towarzystwa socjocybernetycznego. Kolejna nieetyczna manipulacja. Podobnie jak ciągłe pierdzenie o krytyce polskiej nauki.
    Jeśli ktoś krytykuje ciebie, bądź Kosseckiego, badź prace Mazura, to krytykuje tylko to, Nie należy twierdzić , że twoje teksty, czy Koseckiego bądź Mazura, nawet cała socjocybernetyka to cała polska nauka. Możesz jedynie powiedzieć, że krytykując socjocybernetykę, taki ktoś krytykuje część polskiej nauki jakim jest socjocybernetyka. Co poza tym to zwykłe pierdzenie.

    Sprawy znane i jasne dla zwykłego Polaka, marnuję tylko swój czas pseudoetyku. Miet zaprzeczysz?
    A tak w ogóle wskazywanie błędów nie jest antypolską krytyką. Jest czynnikiem jej wzmocnienia. To co zaprezentowałeś w swym pytaniu jest przykładem ślepej, głupawej, tandentnej, plemmiennej retoryki. Spadaj.

  129. Listwa said

    Czy zna Pan jakąkolwiek naukę, która od początku do końca jest kompletna? Nawet tak stare i szacowne nauki, jak matematyka?
    Jakie błędy i niedoróbki chce Pan usunąć z powyższych definicji?
    Admin

    Od początku jestem sceptyczny odnośnie tego, co robi w gajówce pan Macko. Jestem też sceptyczny do socjocybernetyki. Dawałem temu wyraz kilkakrotnie. Socjocybernetyka, jeśli ma być wykorzystana w jakis sposób, to musi być poprawna i dobrze rozumiana. Inaczej, to będą tylko szkody.

    Zacząłem od tego , że ma w sobie truciznę.

    Oczywiście, że nauki mają swoje błedy i pola niedorozwoju i nikt nie wymaga żeby były jak Depositum Fidei. Bo to jest niemożliwe.
    Ale jeśli socjocybernetyka określa siebie jako narzędzie, aparat przeznaczony do wywierania wpływu, kierowania, ukierunkowania, a nawet manipulacji, to na płaszczyźnie tego czym się określa i to co stanowi jej istotę, powinna mieć dopracowane i określone w pełni swe elementy, nawet jeśli na polach towarzyszących ma braki zupełne i nieprawidłowości.

    Swoją drogą jeśli chce nazywać siebie Polską Nauką, to musi spełnić pewne standardy. Nie może sobie pozwolić na tandetę z założenia.
    A jeśli pozwala, to oczywiscie jest to dopuszczalne, ale nauką nazywać sie nie ma prawa.

    Jeśli teraz socjocybernetycy piszą, zwłaszcza tak ustawiając sprawę:

    „„Definicja cybernetyki, jako nauki o sterowaniu, pomimo swojej zwięzłości i prostoty, może być zrozumiała tylko o tyle, o ile zrozumiały będzie wyraz sterowanie.

    Sterowanie jest to wywieranie pożądanego wpływu na określone zjawiska.”

    To muszą zrobić wszystko, aby definicja terminu, który determinuje wszystko – czyli sterowanie- była dopracowana w 100% . A nie jest. Na subtelnościach w definicji im sie rozłazi, potem są wyrwy i odjazd całkowity. A jak ktoś im to pokazuje, to nieetyczny, krytykujący naukę.. i te wszystkie dyrdymały jakie pan Macko serwuje.

    Jeśli przyjmiemy za prawdę „Definicja cybernetyki … może być zrozumiała tylko o tyle, o ile zrozumiały będzie wyraz sterowanie” to wręcz absurdem jest podawać definicję ‚sterowania’ w jednym ubogim merytorycznie zdaniu. A jak są w nim jeszcze błędy, to niestety wszystko wali się w gruzy. A zatrucie umysłu widzieć tego nie pozwala.

    oczywiści eże mogę podać co tutaj jest niewłaściwego: Sterowanie jest to wywieranie pożądanego wpływu na określone zjawiska

    Ale szkoda mojego czasu, Niech socjocybernetycy przyjrzą się swojemu zdaniu i to poprawią, albo napiszą że wszystko jest dobre.

    Wtedy się ustosunkuje. przecież sami uzależnili wszystko od niego,

    .

  130. czytelnik said

    Bardzo kobiecy styl konwersacji prowadzony przez p. Listwę, sprawia wrażenie, że w istocie może to być PANI LISTWA. Jeżeli to jest w istocie Pani Listwa, to dlaczego podszywa się pod MĘŻCZYZNĘ? A może istota zniewieściałego ego, toczy wewnętrzny spór w jego/jej odczuciu o nie do pogodzenia dylemat filozoficzny, który można zobrazować cytatem: „czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko”? Kobiety tak mają w większości swojej populacji. I nie ma się tego co wstydzić Pani Listwo.

  131. JO said

    Ad. 129. Pana to zazdrosc zzera, ze nie potrafi myslec I wypowiadac sie Jak Pan Listwa? Za to obrazliwe insynuacje Pan potrafi Pisac…

  132. Listwa said

    @ 129 czytelnik

    Spierdala drętwa pało, nawet nie potrafisz odnieść się merytorycznie. W ramach eksperymentu SC weź sobie „zupełne” urlopy, tak na dwa miesiące. Cel ekspermentu: pozytywna, czy negatywna Wasza rola w Gajówce.

    Wystarczająco po męsku?

  133. Listwa said

    @ 125 JO

    Może i tak

  134. JO said

    ad.131. Czytelnicy siedza za komputerem w „domowych pieleszach” i mysla ,ze Pan tak samo siedzi na poduszkach…popijajac kawe.
    Nikt nie wie, ze Pan siega takich wyzyn i terenow, ktore wiekszosc z nas tylko oglada przez Internet wyobrazajac sobie, jak to jako mezczyzni by sie zachowywali w okolicznosciach, ktore Pan zna z autopsji….

    Nich Pan takim „czytelnikom” odpusci, Panie Listwa. Oni nie wiedza do kogo sie zwracaja…

    Kompetencja i intuicja teologiczna nie sprawiają, iż p. Listwa automatycznie staje się autorytetem w innych dziedzinach. Przeciwnie. Jego wypowiedzi są, delikatnie mówiąc, niemądre. Niestety, wielu gajówkowiczów nawet nie rozumie, dlaczego są niemądre.
    Admin

  135. Boydar said

    No i pepegi ma Listwa upaćkane.

  136. JO said

    ad.134. Panie Boydar, nie osadzaj Pan . Ciekaw jestem, jak by Pan pisal, gdyby zamienil by Pan miejsca z Listwa…

    Listwa to nie kaliber, do ktorego teksty mozna pisac bez lustra i jego obrazu.

  137. Listwa said

    @ 133 JO

    Dobra odpuszczam.

    @ 134 Boydar

    Dobrze, że towar tani i łatwy w wymianie. Bo czasami trzeba się przęjść.

  138. Listwa said

    @ 134 JO

    Panie JO , luzu trochę. Znając pana Boydara to te „ać” trzeba złapać.
    Dobry jest w tym.

  139. Boydar said

    Ech, Panie JO, jeszcze parę lat w Gajówce ze mną (nie wiem, śmiać się czy płakać) i ja bym Panu nawet poczucie humoru winseminował. Normalny katolicyzm się Panu przyjął to i z tym byśmy sobie poradzili 🙂

  140. JO said

    ad.138. Wolalbym, by Pan sie smial 🙂
    Pan wie, ze ja nie rozpoznaje zartow…. 😦

  141. Boydar said

    Panie JO, kiedy ja się zacznę śmiać to niektórym się łzy pokończą. Ale niech Panu będzie, jest dobrze, ratlerki ujadają.

  142. Listwa said

    @ 138 Boydar

    Dobre.

    Musimy popracować nad panem JO. Gdyby mu się przyjęło i znając jego gorliwość .. to by dopiero było tsunami

  143. Maćko said

    Boydar – pilnuj swojego nosa, pracuj nad soba, pomagaj innym, szanuj Gajówke.

  144. JO said

    ad.141. Ja czekam , Panie Listwa…. Czas nie stoi w miejscu….!! Skala sie zmienila. Poprzeczka podskoczyla tak wysoko, ze potrzebuje pomocy by siegac.
    Potrzebuje szczegolow od Pana i nie tylko…

  145. Maćko said

    Listwa napisal:Od początku jestem sceptyczny odnośnie tego, co robi w gajówce pan Macko.

    Pan pokaze jeden mój wpis który bylby antypolski czy szkodliwy.

    ——
    Pan Listwa po prostu jest sceptyczny. Nie musi nic uzasadniać merytorycznie.
    Admin

  146. Peryskop said

    Miałem podobne wrażenie co do genderu Listwy, bo kobiety często stan jaki według nich powinien być, to sobie wmówią, że właściwie JEST. I biada tym, którzy takiej ich idealizacji nie podzielają !

    Ale Listwa to jednak raczey facet, który w taką pułapkę wpadł przez megalomańskie nawyki ex cathedra. Filozofia – królowa nauk – konkuruje z matematyką i teologią ostro, a czasem boleśnie.

    No i mamy co mamy : karcenie Nauki, że nie jest taka ulizana, jakby Listwa sobie chciała 🙂

    Pan Marucha także ten problem Listwy wychwycił.

    A ten nasz świat przecież jest bardziej „ubogacony” niż bymy chcieli.

    Gdy kilkanaście lat tem w Sejmie upadły próby wprowadzenia ustawowego zakazu reklamy kierowanej do dzieci, pocieszałem załamane osoby wskazując im, że ta perfidna socjocybernetyka wyda także owoce dobre, bo większość młodzieży po poniesieniu kosztów – czasem dramatycznych – w końcu przejrzy na oczy i uodporni się na tego typu socjotechniczne oddziaływania.

    Listwa niestety najwyraźniej nie ogarnia takich paradoksalnych stref naszej egzystencji. I wyładowuje swoje irytacje na każdym kto się nawinie.

  147. Boydar said

    Panie Maćko, normalnie się wzruszyłem; tyle bezcennych rad w jednym krótkim zdaniu … Tylko Pan tak potrafi, dzięki !

  148. Listwa said

    @ 142 Maćko

    I panie Boydar żeś się pan dorobił. musisz pan pilnować swego nosa, a my z Nickiem nie. Dobrze że łatwo mieć go przed oczami, bo nie wiem co to by było.

  149. Maćko said

    145 Boydar – czyz cos innego mówi Biblia?

  150. Listwa said

    @ 144 Maćko

    A po co? Wpisów zrobiłem już dużo i jak są dla ciebie nie na rękę, to spływa jak po psie.

    Wpis szkodliwy:

    Z wpisu @ 120

    „Nieprawdaz, ze jesli 800 bardzo inteligentnych rodaków, dla poznania i wiedzy, bez grantów od Pepsi czy Adidasa, pracuje na cybernetyka, to krytykowanie jej jest przynajmnie nieeleganckie i niepatriotyczne jesli nie nieetyczne i niemadre?”

    Wyjasnienie i uzasadnienie we wpisie @ 127

  151. Boydar said

    Biblia jest bardzo dobrym podręcznikiem gramatyki; ale przyznaję, całej nie czytałem. taką razą muszę Pana Listwy zapytać; niech się więc Pan Maćko wstrzyma z bólami.

  152. Listwa said

    @ 144 Macko

    Wpis zły :

    wpis @ 147 Macko

    Gdy ateista instrumetalnie traktuje Pismo św w obronie swych idei. Katolikom też tego nie wolno. A ty sobie pozwalasz.

    ——
    „Instrumentalne traktowanie” to pojęcie dość elastyczne.
    Istnieją uczciwi ateiści, którzy uznają mądrość Pisma Świętego i cenią nauki w nim zawarte.
    Admin

  153. Listwa said

    @ 149 Boydar

    Aby mu szybko usunąć bóle niewiedzy wyjaśniam:

    Teksty które nawiązują lub zalecają „pracuj nad soba, pomagaj innym” jesteśmy w stanie takie znaleźć.
    Natomiast „pilnuj swojego nosa, takich nie, Teksty biblijne „dbaj o swoje sprawy’, czy „dbaj o siebie” nie są adekwatne do sformułowania „pilnuj swego nosa” jak użył to pan Maćko , to jest takie „odwal się”.

    A „szanuj Gajówke” czegoś takiego nie ma, pomino że pan Macko ateista jest pewien że są.

  154. Boydar said

    Nie ma „szanuj Gajówkę” ? Trochę się zmartwiłem 😦
    Ale jest za to ósme, to praktycznie na jedno wychodzi.

  155. Listwa said

    Panie Maćko
    ,
    musi pan sie odnieś do wpisu @ 128 i do:
    „„Definicja cybernetyki, jako nauki o sterowaniu, pomimo swojej zwięzłości i prostoty, może być zrozumiała tylko o tyle, o ile zrozumiały będzie wyraz sterowanie.

    Sterowanie jest to wywieranie pożądanego wpływu na określone zjawiska.”

    bo jak nie, to powiem że gówno prawda, że pana obchodzi socjocybernetyka i spytam po raz kolejny „To w czym panu przeszkadzamy że pan każe na się zamknąć?”

    Przecież dobry socjocybernetyk zaraz zapewniłby, że wszystko jest prawidłowo, a jesli nie, to natychmiast usunąłby błąd.

    ——
    „W czym Panu przeszkadzamy?”
    Od samego początku, bez większego pojęcia, atakujecie agresywnie socjocybernetykę i p. Maćka.
    Nie to, że wytykacie jakieś błędy.
    Wy ją atakujecie w całości. Jak Święty Michał diabła.
    Admin

  156. Boydar said

    O ! Panie Maćko, jeszcze i szóste znalazłem – „nie pi…ol bez sensu”.

  157. Listwa said

    @ 153 Boydar.

    Przykazania trzeba szanować, to klucz d moralności.
    Ale dobre.
    Jet jeszcze IV, jakby się uprzeć i ponaciągać …

  158. NICK said

    Przyjdzie pora. Na telesfora. Inaczej być nie może, powiadam Wam.
    Choć telesfor coraz bardziej ostrożny jest. To dobrze. Taki etap.

    A Czytelnik już podobnie się wypacał. Pod innym nick’iem.
    Także dba o Gajówkę. Bynajmniej nie jest mu Gajówka obojętna… .
    Ciekawym płci jegomościa. Może być obojnactwo? Chyba nie… .

  159. czytelnik said

    Panie JO, pisząc o ktosiu „Listwa” nie było moim zamiarem w żadnym bądź razie tego ktosia obrzucać obraźliwymi insynuacjami. Moje spostrzeżenie dążyło, do włąsciwego zrozumienia tak upartej postawy odpornej na bardzo klarowne wyjaśnienia gospodarza. Z drugiej zaś strony, sądząc po Pana wypowiedzi to Panów chyba musi być dwóch. Jeden to ten oficjalny ortodoksyjny katolik, a drugi to taki Pan JO pogardzający żeńską częścią społeczeństwa ludzkiego. No bo jak Pan mógł tak wogóle powiedzieć, że przypisanie komuś stylu kobiecej konwersacji jest obraźliwe? Czy to taki wzór katolickiego zachowania rekomenduje Pan w Gajówce? Ja zasadniczo szanuję odmienność postrzegania świata przez kobiety. To odmienne postrzeganie świata przez kobiety bywa nieraz całkiem inspirujace.

    Jeżeli „Listwa” (rodzaj żeński) przyjął czy też przyjęła takie dla siebie miano, to znaczy, że identyfikuje sie z rodzajem żeńskim. Ponadto „Listwa” pisze jak kobieta, kłóci się jak kobieta, „wykręca kota ogonem” jak kobieta to co można sądzić o ktosiu „Listwa”?

  160. Listwa said

    @ 156 czytelnik

    A co tobie do tego czy Listwa to kobieta czy nie kobieta? spadaj.
    Zajmij się swoim identyfikowaniem, bo ci sie popieprzyło.
    W nicku Listwa chodzi o unikalność, czego drętwa pało nie możesz pojąć?

    Tylko tak potrafisz ująć sie za socjocybernetyką?
    Już wszycsy odnotowali że się podlizałeś.

    ——
    Przereagowanie.
    Admin

  161. Boydar said

    Nie sądźcie innych według siebie, Czytelniczko !

  162. Boydar said

    Nie, Panie Listwo, w nicku „Listwa” chodzi o to, czym jest zulaga. Na tym polega asysta.

  163. Listwa said

    @ 159 Boydar

    On tyle nie pojmie. Dla niego ważne żeby się podlizać. Tylko czemu wszędzie kobiety widzi, lisba może zkamuflowana? .

  164. Maćko said

    156 Czytelniku, muszę przyznać, że już dość dawno mam tego właśnie typu podejrzenia co do Listwy.
    Kobiety mają wiele zalet i w wielu aspektach góruja nad nami, mężczyznami, ale w innych my górujemy nad kobietami i dotyczy to myślenia abstrakcyjnego.
    Można sobie myśleć co się chce, ale lista naukowców, filozofów, inzynierów niedwuznacznie wskazuje na przewagę męską w tych dziedzinach.
    Był reportaż o genderyzmie chyba norweskim, w który redaktor ukazał, że od kiedy zaczęto kobietom ułatwiać wybieranie kierunków studiów technicznych to procent kobiet w tych kierunkach zmalał w stosunku do krajów w których kobietom studia techniczne się utrudnia odrobinę choćby na poziomie zwyczajów. Mamy więc z jednej strony zdrową reakcję kobiet które mając pełną wolność wyboru decydują się na kierunki bardziej dostosowane do ich natury a z drugiej strony, tam gdzie takiej wolności w obyczajach nie ma, przez przekorę kobiety wybierają częściej kierunki „niewskazane” przez zwyczaje. Wiadomo, owoc zakazany pociąga.

    Polecam wyklad Macieja Wegrzyna: .http://zajumaj.pl/pobierz/vBTAUj9XLSU/maciej-wegrzyn-roznice-w-sterowaniu-kobiet-i-mezczyzn-streaming-live/

  165. NICK said

    Czytelniko-czytelniczka, zatem. Po waszemu? Lejener.

    Wpis (129) zaś, dyskredytuje.
    Listwa to rzeczownik rodzaju żeńskiego. Kilku znaczeń. Nie słyszałem by oznaczał kobietę. Widzi Pan kobietę w Listwie? A może listwie?
    Nieznane Nauce zboczenie.
    I jeszcze gwałcić próbuje. Uważaj Pan na drzazgi, elektryczność i inne.

  166. Listwa said

    @ 162 Maćko

    Już się temat socjocybernetyki znudził?
    Raczej nie obronisz go udowadniając że Listwa to kobieta.

    To ile już tych podejrzeń było ? łazisz i tymi podejrzeniami tylko zyjesz.
    Bierz przykład od pana Boydara, silny , zdrowy i za krowimi cyckami nie lata.

    No ale pogadajcie sobie z czytelniczką. Czemu mielibyśmy wam przyjemność odbierać.

  167. Maćko said

    Swoja droga to słoma z butów i chamstwo wychodza na widok publiczny przy byle kryzysie z ludzi nieokrzesanych i niedouczonych.
    ***
    Degradacja czy awans

    Traktowanie człowieka jako układu cybernetycznego ma daleko idące konsekwencje, których drobną tylko cząstkę ukazaliśmy w niniejszym artykule. Niemniej, jak sądzimy, udało nam się wykazać, że człowiek jest istotą ocenianą rozmaicie, czasem o wiele za nisko, a czasem o wiele za wysoko. Już to samo świadczy o braku obiektywnych kryteriów oceny, wskutek czego traktuje się konkretnego człowieka tak, jak w danej sytuacji jest wygodniej tym, którzy o nim mogą decydować. Zasługą cybernetyki jest wskazanie możliwości obiektywnych kryteriów oceny, a więc umożliwienie przejścia od fikcji do prawdy o człowieku.

    Są, być może, ludzie, którym trudno będzie rozstać się z przeświadczeniem o jakiejś „nadnaturalności” człowieka, o jego wyjątkowej roli w świecie.

    Człowiek jest istotą szczególną, ale tylko o tyle, o ile szczególną istotą jest np. pies, ryba lub kanarek, i trzeba sobie zdawać dobrze sprawę, na czym ta szczególność rzeczywiście polega. Cybernetyczna interpretacja człowieka nie odbierze mu nic z jego istotnych wartości, ponieważ żadna interpretacja nie zmienia rzeczywistości, lecz tylko ją objaśnia. Wskutek odkryć Kopernika nie zniknęły wschody i zachody słońca ani nawet nie utraciły swojej poetyczności. Miłość, chociaż lekarze interpretują ją jako przejaw działania gruczołów, nie stała się przez to uczuciem mniej atrakcyjnym.

    Podobnie człowiek, nawet traktowany wraz ze zwierzętami i maszynami jako układ cybernetyczny, nie utraci nic ze swoich rzeczywistych właściwości. Cybernetyka przyczyni się natomiast do rozproszenia mitów na temat właściwości człowieka, ale to wyjdzie mu jedynie na dobre. I na tym polega humanitaryzm cybernetyki.

    http://autonom.edu.pl/publikacje/mazur_marian/cybernetyka_a_humanitaryzm.php

  168. JO said

    ad.157. To co Pan napisal o Panu Listwie, to Pana subiektywne spostrzezenia. Pan Listwa przedstwia sie w Gajowce jako mezczyzna , a wiec podwazanie jego plci i wytykanie w tym zekome „kobiece”zachowanie – jest ublizaniem. Celowym ublizaniem.

    Ja zauwazam , delikatnie mowiac, rubasznosc wypowiedzi Pana Listwy, co mnie nieco nawet zenuje czasem, ale juz sie do tego przyzwyczailem. A znajac Pana Listwe niemalze osobiscie, wiedzac kim jest, rozumiem jego rubaszne zachowanie, co tez sygnalizowalem w swoich wpisach.

    Pan Listwa jest niekwestionowanym liderem w Gajowce, bo posiada Dary, ktore wielu z nas osob tu nie posiada. Chcialo by sie, by Pan Listwa mial nieco delikatniejsza nature, conajmniej w wypowiedziach, ale , coz, nie ma ludzi doskonalych. Nawet Pana Gajowego czasem, bo czasem, ale trzeba tez „przelknac” osobe…

    Uwazam, ze Gajowicze , wlacznie czasem ( szczegolnie w sparawach religii..) z Panem Gajowym, jezeli podejmuja sie dyskusji z Panem Listwa, to musimy zdawac sobie sprawe z tego, ze rozmawiamy z Kalibrem, ktorym w swoim imagine, mozemy sie przeliczyc…

    Lepiej sie zastanowic trzy razy, zanim takim Ludziom jak Pan Gajowy cos odpowiemy 🙂 . W tym przypadku chodzi o Listwe…

    Mozemy sie niezgadzac, ale nie mozemy odmowic pewnej racji spojrzenia. Choc przeciez geniusze maja to do siebie, ze popelniaja „wpadki” 🙂 jupi ! 🙂

  169. Maćko said

    Rzeczyiscie robi sie nudno, Peryskopu dlugi wpis jest nie na temat.
    Aby wiec polepszyc nastroje, troche o sterowaniu:
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/02/ukraincy-w-polskiej-policji/
    Ukraińcy w polskiej policji

    UKRAIŃCY zamieszkali w Polsce są NAJLICZNIEJSZĄ grupą z pośród studentów Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, jedynej uczelni w kraju, która kształci kadry oficerskie policji.

    W okolicach Szczytna, Elbląga, Giżycka, Olsztyna mieszka bardzo liczna mniejszość ukraińska, przesiedlona tam 1947 roku, z tradycjami banderowskimi UPA, która biologicznie nienawidzi Polaków i mści się na Polakach. Oczywiście w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie w kadrze dydaktycznej i administracji szkoły też jest wielu Ukraińców.

    Stało się to już tradycją, że to właśnie Ukraińcy są adeptami Szkoły Policji w Szczytnie ale także Szkół Policji w Słupsku i Katowicach. W okolicach Słupska na Pomorzu też jest bardzo liczna mniejszość ukraińska, która chętnie wstępuje do lokalnej szkoły policji, bo szczególnie upodobali sobie zawód policjanta w Polsce. Być może do podejmowania tego zawodu nakłania ich bardzo aktywny i agresywnie działąjący Związek Ukraińców w Polsce.

    Ci ukraińscy studenci z polskim obywatelstwem w szkołach policji w Polsce nawet posługują się w prywatnych rozmowach między sobą językiem ukraińskim.

    Faktycznie w obecnej „polskiej” POlicji rządzą Ukraińcy po czystce zrobionej w resorcie policji w 2012 roku przez gang PO Tuska.

    Dzięki temu generalnie Ukraincy są bardzo wpływowi w III RP/PRLbis. To ci teoretycznie „polscy POlicjanci” ale faktycznie Ukraińcy tak bardzo nienawidzą polskiej biało-czerwonej flagi i zwalczają zajadle świętowanie przez Polaków Święta Odzyskania Niepodległości Polski 11 listopada.

    Prawdopodobnie to dlatego ci niby „polscy policjanci”, a faktycznie Ukraińcy ubrani w kominiarki tak ochoczo pałują, kopią a nawet strzelają do Polaków na Marszach Niepodległości w Warszawie i innych miastach III RP, lub oczerniają zarzutami o „faszyzm” Młodzież Wszechpolską, czy ONR.

    Nie może być dla nikogo zaskoczeniem, że właśnie w regionie województwa Olsztyńskiego, Podlasia i Rzeszowszczyzny, gdzie reprezentacja Ukraińców w lokalnych władzach jest bardzo duża, tam szczególnie są prześladowani członkowie polskiego ruchu narodowego – poddawani rewizjom na ulicach oraz systematycznie nachodzeni przez funkcjonariuszy CBŚP we własnych domostwach z nakazami przeszukania przez lokalną policję. O tych sprawach publicznie informował wielokrotnie Przemysław Holocher, działacz Ruchu Narodowego:
    http://www.prawy.pl/z-kraju/7407-cbs-neka-uczestnikow-marszu-1-niepodleglosci

    Ktos mysli, ze to sie dzieje przypadkiem? A jesli jest celowe, to jest to sterowanie. Czyli obiekt zainteresowania cybernetyki spolecznej.

  170. NICK said

    Maciczku. To się robi widoczne. Nie nudne. To twe uprawdzanie. Kolejne. (167).
    Pisaliśmy o tym setki razy!!! BEZ twego udziału. I tej nałki.
    Znowu się podpinasz.
    Nie uprawdzisz się. Nie ma takiej opcji.

    Pękniesz jak mydlana bańka.

    Gospodarzu. A może zamknąć temat?

    ——
    Temat aż się prosi o zamknięcie. Komentarze są nierzeczowe, chwilami niegrzeczne (ja też…), jakieś zaczepki, znaczące chrząknięcia i porozumiewawcze pomruki…
    A gajowy się wzdraga przed odgórną interwencją. Bo to takie łatwe.
    Admin

  171. Listwa said

    @ 165 Maćko

    Kończąc ten temat socjocybernetyki, jeszcze cytat ze Starego Testamentu z Psalmu 81:

    „Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców,
    księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
    czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
    i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz?4

    Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich5,
    chwałą i czcią go uwieńczyłeś.
    Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich;
    złożyłeś wszystko pod jego stopy:
    owce i bydło wszelakie,
    a nadto i polne stada,
    ptactwo powietrzne oraz ryby morskie,
    wszystko, co szlaki mórz przemierza.

    O Panie, nasz Panie,
    jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!

    Jest to jeden z kilku fragmentów mówiący o tym , ze człowiek to nie zwierzę i człowiek to nie tylko zwykły organizm. Też nie jest maszyną, choć funkcjonowanie jego organizmu ma wiele podobieństw z funkcjonowaniem maszyny.

    Jak ktoś chce , podobnie jak ewolucjoniści traktowac siebie na równi w psami, rybami, kanarkami, to bedzie tak robił, ale popełni błąd.

    Nie należy rozstać się z przeświadczeniem o jakiejś „nadnaturalności” człowieka, o jego wyjątkowej roli w świecie.

  172. Listwa said

    @ 166 JO

    panie JO, już podałem, że odpuściłem.

  173. Peryskop said

    Re: peta autocenzorowana i zanonimowana 🙂
    (dotyczy niewątpliwie „oporu bez przywódcy”)

    Miałem podobne wrażenie co do genderu Xxxxxx, bo kobiety często stan jaki według nich powinien być, to sobie wmówią, że właściwie JEST. I biada tym, którzy takiej ich idealizacji nie podzielają !

    Ale Xxxxxx to jednak raczey facet, który w taką pułapkę wpadł przez megalomańskie nawyki ex cathedra. Filozofia – królowa nauk – konkuruje z matematyką i teologią ostro, a czasem boleśnie.

    No i mamy co mamy : karcenie Nauki, że nie jest taka ulizana, jakby Listwa sobie chciała 🙂

    Pan Zzzzzzzz także ten problem Xxxxxx wychwycił.

    A ten nasz świat przecież jest bardziej „ubogacony” niż byśmy chcieli.

    Gdy kilkanaście lat temu w Sejmie upadły próby wprowadzenia ustawowego zakazu reklamy kierowanej do dzieci, pocieszałem załamane osoby wskazując im, że ta perfidna socjocybernetyka wyda także owoce dobre, bo większość młodzieży po poniesieniu kosztów – czasem dramatycznych – w końcu przejrzy na oczy i uodporni się na tego typu socjotechniczne oddziaływania.

    Xxxxxx niestety najwyraźniej nie ogarnia takich paradoksalnych stref naszej egzystencji.
    I wyładowuje swoje irytacje na każdym kto się nawinie.

  174. Joannus said

    Ad 165
    ”Cybernetyka przyczyni się natomiast do rozproszenia mitów na temat właściwości człowieka, ale to wyjdzie mu jedynie na dobre.”

    Jakoś tego nie pojmuję, co to za mity.
    Czyżby pochodzenie od małpy bez duszy nieśmiertelnej. A może nadrzędność w hierarchii stworzeń.

    ——
    Nie nie nie, Panie Joannus.
    Chodzi o to, że wiele człowieczych spraw i atrybutów można wyjaśnić bez uciekania się do sił nadprzyrodzonych.
    Złapanie grypy to wirusy. Niekoniecznie zaś kara boska.
    Admin

  175. Maćko said

    Listwa, spoko, aby pomóc mojej zalodze zarabiac wysokie pensje musze popracowac troche.. jak sie opedze to moze odpisze wiecje. Z drugiej strony pan czeka tylko na to, aby mi dowalic i przekac obecnych ze ja jestem gupi gnoejk a Pan cymes i geniusz. Dlatego jak panu sasugerowelem napisac cos od siebie, to mi pan odpowiedziel, ze nie, bo jak by cos napisal to ja bym to skrytykowal. Na zldzieju czapka gore.
    Tak na pierwszy rzut oka definicja jest poprawna: sterowanie, to wywieranie celowego wplywu na dany proces aby osiagac zamierzony cel.
    Taka def. ( pisze z glowy ) zaklada pojecie celu,czyli woli, co moze dac do myslenie, ze duch jest wyzej niz machina. Ale poniewaz moje to materializm i realizm ( spirytualizm i idelaizm odrzucam ) to widze w tym i strone czysto naukowa bez udzialu ducha. Otóz takie sa systemy autonomiczne, ze daza do trwania i rozwoju. To jak z materia. Jest. Istnieje. Aksjomatycznie i nie da sie tego podwazyc. Materia istnieje. Systemy autonomiczne WSZYSTKIE dzialaja w dany sposób.
    nara

  176. Boydar said

    Co też Panu ten drobny nawóz tak się do głowy przylepił, czyżby negatywne doświadczenia z młodości ? Niech zgadnę, ciężka praca na kurzej fermie ?

  177. Listwa said

    Może teraz będzie koniec, przynajmniej z mojej strony.

    @ 146 Peryskop

    Dałes już popis przy tych nickach, pod iloma to rzekomo pisałem. Nie pisałem, cały czas ten sam, nie pisałem tez na żadnych monitorach czy czymś takim. Za gender Listwy tym bardziej sie nie bierz.
    Jakieś szukanie zatępczych argumentów i doszukiwanie się beznadziejne.

    Nie ma konfliktu między : „Filozofia – królowa nauk – konkuruje z matematyką i teologią ostro, a czasem boleśnie.

    No i mamy co mamy : karcenie Nauki, że nie jest taka ulizana, jakby Listwa sobie chciała”

    Jeśłi jest to tylko dlatego że są tacy żeby konflikt robić, z natury rzeczy nie ma.
    Filozofia pracuje razem z teologią od wieków i tak też są uczone. Listwa nie karci nauki, znowu masz własne i mylne, i nie oczekuje zadnego ulizania.
    Zaoszczędź na drugi raz,

    Faktem jest że czasami matematykę matematycy i materialiści ją przeceniają,

  178. JO said

    „Nie nie nie, Panie Joannus.
    Chodzi o to, że wiele człowieczych spraw i atrybutów można wyjaśnić bez uciekania się do sił nadprzyrodzonych.
    Złapanie grypy to wirusy. Niekoniecznie zaś kara boska.
    Admin”

    To jest przeciez truizm, a chodzi o to, ze sa pewne dziedziny i podejscie do tematu tak wazne a eliminujace temat nadprzyrodzonosci, ze nalezy zwracac na to uwage.

    Pan Listwa wlasnie zwrocil na to uwage, choc jakby przekroczyl/naruszyl „balans”, w tym tykajac Pana Macko nieco zbyt osobiscie. To moze razic ale nie samo sedno, ktore Pan Listwa porusza.

    Mnie osobiscie nie razi Pana Macko podejscie entuzjastyczne do tematu , ktory tu promuje.

    Smuci mnie natomiast, ze w tak blachej sprawie moim zdaniem, dochodzi do powaznych zgrzytow – bo przeciez wszyscy jestesmy po jednej stronie, co sygnalizije Pan Macko…

    Chcialbym, by Pan Macko kontynuowal swoje wywody cybernetyczne, to urozmaicenie a hobby lub wiedza dla nielicznych i to dlatego nie jest grozny temat, ktory wymagal by takiej „awantury”.

    To nie temat spodni na pupie kobiety !! 🙂

    Poza tym, Panie Gajowy, to kazdy ma wiekszy lub mniejszy autorytet, szczegolnie ci, co dochodza prawdy a Pan Listwa jest w tym celujacy, a ze moze i on sie mylic…, to nie jest powod, by na nigo „warczec”

    Przyganial kociol garnkowi – wiem 🙂

    Z pozdrowienimi,
    J.

    ——
    Panie JO, warczałem i będę warczał na każdego, bez względu na jego przeszłe zasługi, bez względu na jego kompetencje w innych dziedzinach, gdy pisze głupstwa.
    Moją winą jest, że nie staje mi sił i wytrwałości, aby zawarczeć za każdym razem, gdy ma to miejsce.
    Admin

  179. Maćko said

    174 Adminie. Zakazenie to obca i niepozadana ingerencja w stan homeostazy systemu. Reakcja systemu – celowa – jest np. zwiekszenie temperatury ciala, co bardziej oslabia agent patogenny niz system.
    Obawa przed kara boska wywoluje w systemie reakcje majace na celu unikniecie tej kary. Sprzezenie zwrotne jest analizowane w cybernetyce i jego sposób dzialania, prawa sprzezenia zwrotnego, sa uniwersalne dla kazdego i wszystkich systemów we Wszechswiecie. W tym lezy uzytecznosc tej dziedziny wiedzy.

  180. Listwa said

    @ 124

    Można opisywać rzeczy czym są i na tym rzecz polega, ale mozna pokazywać je poprzez opisywanie, czym nie są.

    Jeśli przy rachunku sumienia i spowiedzi Kościół nie mieszał przecież też matematyki, botaniki, archeologii, chemii i dendrologii, to nie jest żadnym dowodem na zastosowanie socjocybernetyki,

    ——
    To nie jest rozumowanie, to jest koszmar, to są kpiny z jakiejkolwiek logiki.
    Pan odwraca kota ogonem w brutalny sposób.

    Nikt tu nie chciał udowodnić, że nie mieszanie „matematyki, botaniki etc” do spowiedzi ma być dowodem na zastosowanie socjocybernetyki [sic!]. Gdzie, kto postawił taką tezę?

    Natomiast poza wszelką wątpliwością udowodniono, iż nie mieszanie jakiejkolwiek nauki – w tym socjocybernetyki – do spowiedzi absolutnie nie oznacza, iż owa nauka jest bezwartościowa.

    Czy Pan nie rozumie logiki, czy tylko tak Panu się noga omskła?
    Admin

  181. NICK said

    Admin. (174).
    Pan tak … serio?
    Sama definicja ‚NADprzyrodzenia’, które to słowo Pan sam zapodał. Definicja jest prosta. Boska. Tyczy wszelkich spraw ludzkich! Nauk ścisłych? Też. Taki Pan Miet, pierwszy z brzegu umysł podobno dość ścisły. Boga nie potrzebuje? Bo, tak uważa? Wieeelu takich znamy. A potem? Pogrzeb Katolicki. Dziwne.

    Memłacie coraz bardziej. Co niektórzy. Niech się wam nie wydaje cokolwiek.

    Hulaj Dusza… .

    ——
    Proszę mi nie wmawiać, że Boga nie potrzebuję.
    Proszę pisać o faktach, a nie o fantasmagoriach, panie doktorze.

    Nie lubię natomiast powoływać się na Boga przy szyciu butów albo podliczaniu rachunków ze sklepu. I wątpię, by było to Bogu miłe.
    Admin

  182. Listwa said

    @ 134

    Przeciwnie. Jego wypowiedzi są, delikatnie mówiąc, niemądre. Niestety, wielu gajówkowiczów nawet nie rozumie, dlaczego są niemądre.

    – nie zgodzę się.

  183. NICK said

    Muszę poinformować obserwatorów.
    Tu i teraz jest walka o Zbawienie.
    Tylko, tylko czy komuś jeszcze na tym zależy?

    ——
    Wyrzucimy wszystkie tematy, jakie ze Zbawieniem mają mało wspólnego? Te o kotach, i te o ruskich, i te o pieniądzach?
    Gajówka nie zajmuje się zbawieniem, acz próbuje wskazywać drogę do niego.
    Admin

  184. Listwa said

    Patrząc przez pryzmat

    „Kompetencja i intuicja teologiczna”
    Niestety

  185. Listwa said

    Istnieją uczciwi ateiści, którzy uznają mądrość Pisma Świętego i cenią nauki w nim zawarte.

    – gdyby tak było nie byliby ateistami, cenia co najwyżej niektóre i wybiórczo, gdy im pasuje do czegoś.

    Może i tak, a może nie zawsze.
    Admin

  186. Boydar said

    A czemu wy wszyscy się qurwa dziwicie. Przecież zaangażowanie Pana Maćka (bez względu na to czy jest rzeczywisty czy wirtualny) jest konsekwentne i spójne. I tu szacun, jak dla tych islamistów w ich ofiarności dla sprawy rezania „niewiernych” (było w Gajówce). Przecież jeśli jest ateistą (jak deklaruje) a przy tym posiada nieco rozumu i przyzwoitości (tak przyjąłem na roboczo), to musi upatrywać wybawienia z otaczającej nas okoliczności przyrody. Jest jak jest i widzi to każdy, zarówno sprawca jak i poszkodowany. Pan Maćko również. No więc wymyślił sobie, że SC jest tym wybawieniem. Stąd i ta obrona Częstochowy. Jego trzeba najpierw na wiarę chrześcijańską nawrócić i wtedy się sam od tych fluidów Talmudu odklei.

  187. Listwa said

    więc kończąc:

    Mogę oczywiście skończyć pisać cokolwiek w Gajówce, gdy pisze, czy pisałem, to wyrażam swoją opinię, pogląd. Nikt nie musi tego przyjmować, zgadzać się, akceptować, może nawet nie czytać.
    Pisząc, moim przesłaniem było pisać prawdę, sporo mnie niekiedy kosztowało czasu, aby była to rzeczywiście prawda. Kazdy mógł się odnieść , poprawić, pokazać błąd.
    Nikogo nie wyzywam od agentów i niszczycieli polskiej nauki. Niszcząc w ten sposób wymianę myśli. Bez niej Gajówka będzie niema jak Fronda.

    Tak samo było z socjocybernetyką, Z tym, że ona jest tematycznie dość rozległa, trudno podjąć temat, może powinien usiąść i odnieść się w miarę całościowo i w jednym kawałku, jednak wyraziłem swoje zdanie i pogląd. Kto chciał mógł poczytać. Za to, tu w Gajówce spotkały mnie nieprzyjemności.

    Mogę dodać ( i proszę mi nie wypisywać farmazonów własnych, że uważam coś innego, albo w ogóle wypisywać co ja uważam) :

    tzw, naukę akceptuję, jest coś takiego jak manipulacja społeczna, czy inżynieria społeczna, trzeba temu sie przeciwstawiać, ale mądrze i przede wszystkim skutecznie.

    Trzeba uważać na wszelkiej maści manipulatorów i narzędzia do manipulacji, zwłaszcza dającym nam coś dla naszego dobra. Bo nawet jak mają dobre intencje, to nie znaczy że „będzie dobrze”
    Zatem entuzjaści uważajcie.
    Jak pan Macko chce promować to niech promuje, ale to co robi to tylko szkodzi. Niech ją pokaże, zastosuje, jam nie winien.

  188. Maćko said

    186 – GMATWASZ BOYDARZE! Fides et Ratio czytac do poduszki! Obowiazkowo.
    Moja dzialka jest Ratio.

    Wróg oddzialywuje na Wiare metodami naukowymi, manipuluje masami i koniecznie trzeba zrozumiec jak wróg dziala, jakie ma cele, dokad prowadzi zgubna droga. Jesli ktos by potrafil to ogarnac na podstawie Wiary to bylby cud.
    Powiedzmy ze znajomosc doglebna Biblii na pewno pomaga, ale nie wystarcza w epoce masmendializacji, fenomenu poprzednio malo znanego.

    Maciek jestem rzeczywisty, od urodzenia, a nawet Longin i Radoslaw.
    Gdyby nie ilosc msciwych psychopatów to bym sie przedstawial czesciej, ale co sie bede przedstawial trollom czy sajanom przy okazji. Kto na to zasluguje to mnie zna od dawna a kto nie zasluguje nie zna i niech to juz tak pozostanie.

    Laczenie mnie z islamistami jest brzydkim chwytem eurystycznym… pisze tyle o cybernetyce, bo uwazam ze pomaga kazdemu w zrozumieniu mechanizmów swiata oraz równowaze krytyczne wpisy które moga zaszkodzic innym.
    Czysty altruizm i praca u podstaw.

  189. Maćko said

    171 – Listwo, Czlowiek JEST wyjatkowy na Swiecie ( który znamy ) albowiem jest jedynym w pelni swiadomym systemem autonomicznym, najwyzej rozwinietym.
    Czy z Laski Bozej, czy z ewolucji, takimi jestesmy.
    Teraz prosze mi powiedziec – jest nas, Ludzi, na Ziemi prawie 8.000.000.000. Z czego 1+ miliard katolików. Oby ich bylo wiecej, ale na razie tak jest jak jest.
    Jak Pan zrozumie tych co nie sa katolikami? Opierajac sie tylko na Biblii? Jak Pan do nich przemówi, jesli nie chca sluchac innego proroka niz wlasny albo zadnego?
    Cybernetyka po porstu analizuje ludzi w abstrakcji od wierzen, uniwersalnie. I odkrywa lub potwierdza naukowo wspólne dla wszystkich ludzi cechy. Jak biologia, medycyna czy dietetyka

  190. NICK said

    Słuchajcie. Daliście się. Sterować. Socjo-gównem. Dyskutujecie z powyższym. Un się cieszy.
    Sama „dyskusja” jest jego zwycięstwem.

    ——
    TO JA ZAMIEŚCIŁEM ARTYKUŁ O SOCJOCYBERNETYCE. Przypominam Wam o tym, o Wy, sterowani socjogównem…
    Admin

  191. Listwa said

    @ 175 Macko

    Jeszcze musze to:

    Listwa, spoko, aby pomóc mojej zalodze zarabiac wysokie pensje musze popracowac troche.. jak sie opedze to moze odpisze wiecje.

    – daruj sobie na drugi raz, kazdy wie że jesteś złote serce.

    Z drugiej strony pan czeka tylko na to, aby mi dowalic i przekac obecnych ze ja jestem gupi gnoejk a Pan cymes i geniusz.

    – daruj sobie na drugi raz z tym pisaniem co ja chcę i na co czekam, jeśli ktoś uważa, że jesteś głupi gnojek to zawdzięczasz to sobie.

    Dlatego jak panu sasugerowelem napisac cos od siebie, to mi pan odpowiedziel, ze nie, bo jak by cos napisal to ja bym to skrytykowal. Na zldzieju czapka gore.

    – daruj sobie na drugi raz, wpisów w ostatnim czasie zrobiłem wiele , możesz sobie wrócić i poczytać. Zacznij od wpisu @ 150 Listwa oraz @ 152 Listwa . A tobie na czym gorze?

    Tak na pierwszy rzut oka definicja jest poprawna: sterowanie, to wywieranie celowego wplywu na dany proces aby osiagac zamierzony cel.

    – tak na pierwszy rzut oka, to twe teksty nadają się na makulaturę. Naukę Polską reprezentujesz? Nie kompromituj nas. Poprzestań na sobie.

    Taka def. ( pisze z glowy ) zaklada pojecie celu,czyli woli, co moze dac do myslenie, ze duch jest wyzej niz machina. Ale poniewaz moje to materializm i realizm ( spirytualizm i idelaizm odrzucam ) to widze w tym i strone czysto naukowa bez udzialu ducha. Otóz takie sa systemy autonomiczne, ze daza do trwania i rozwoju. To jak z materia. Jest. Istnieje. Aksjomatycznie i nie da sie tego podwazyc. Materia istnieje. Systemy autonomiczne WSZYSTKIE dzialaja w dany sposób.
    nara

    – tekst żałosny, nie nadaje sie do publicznego pokazania, gniot i dziura w moście.
    Do tego zmnieniłeś treść , wiec nie możesz mówić jednoczenie , że ” definicja jest poprawna „. Zauważyłeś już niedoróbki, i udajesz palanta, że ich nie ma .

    Cel to nie jest wola. Cały czas trzeba poprawiać. Definicje podstawowe. Dochodzi do tego , ze deformujesz to co dostała socjocyberbetyka ze świata zewnętrznego.
    A jak odrzycasz idealizm i spirytyzm to co? każdy ma uznać to za poprawne? a jak robisz błąd?
    ” to widze w tym i strone czysto naukowa bez udzialu ducha. „A co to za gadanie głupot? i jak to sie ma do problemu omawianej definicji?

    .” Otóz takie sa systemy autonomiczne, ze daza do trwania i rozwoju. To jak z materia. Jest. Istnieje. Aksjomatycznie i nie da sie tego podwazyc”
    co ty powiesz? no fascynujące. A co z omawianą definicja?

    Do końca nie omawoam tego gniota bo czasu nie mam, a i niema zbytnio czego omawiać.
    To tak po krótce.

    Reasumując. Pokazana definicja jest błędna i niedojrzała. Popraw zanim ją zaczniesz pokazywać i zmuszac do jej przyjęcia. Ten wasz język Metaaksjomatyczny , czy jak to zwał to kolejny „kwiatek”.

    Zorientowałeś się , jak widzę. Zbyt póżno, zbyt często i zbyt wiele razy byłeś, powiedzmy odpychający, żebym miał ci teraz pomagać.

  192. Darmodawca said

    Tak spontanicznie, Panie Maćko:

    wg Pana logiki, to również każdy biolog pomija wpływ słońca na

    obserwowane przez niego zjawiska, bo to słońce daleko i

    takie jakieś ,

    nieobserwowalne.

    Cybernetyke poznawałem ok. 40 lat temu, dlatego tak spontanicznie

    Pytam:

    Jaki wpływ ma słońce na życie na ziemi?

    Kto ma wpływ na Pana myśli?

    Wie już Pan cybernetycznie?

    Ilu z tych ca 9 miliardów Pan zna?

    Zajmij sie Pan widzialnym, nadwidzialne przyjdzie do Pana samo!

    Gwarantuję!

    ——
    Wątpię w słuszność sloganu „Zajmij sie Pan widzialnym, nadwidzialne przyjdzie do Pana samo!”.
    Nie wiem, do czego się odnosi.
    I w ogóle nie rozumiem, o co chodzi.
    Admin

  193. Listwa said

    idealizm i spirytyzm

    Oczywiście spirytyzm jest do wywalenia natychmiast. Jak mniemam autor miał na myśli duchowość.

    Chociąż we wpisie @ 120 chwali socjocybernetyka Trąbkę jak łączył cybernetykę z gnozą.
    Gnoza też jest do wywalenia natychmast

  194. Listwa said

    @ 190 NICK

    Panie Nicku, zamilkniemy z całą przyjemnością i bedziemy patrzeć jak się mota.
    Dziś załapał jaki błąd zrobił. Więc będzie się motał z błedem w swiadomosci.

  195. Listwa said

    @ 189 Maćko

    Myślisz ze zmienie zdanie, bo podejmujesz tematykę katolicką w sposób przyjazny? Never.

    Jeśli cżłowiek jest wyjątkowy to nie wtykaj bzdur jak w @ 167 .
    I wiem dobrze, dziś gadasz to, jutro temu zaprzeczysz. Bo manipulant jesteś i manipulacja jest ci najdroższa.

    Jak Pan zrozumie tych co nie sa katolikami? Opierajac sie tylko na Biblii? Jak Pan do nich przemówi, jesli nie chca sluchac innego proroka niz wlasny albo zadnego?

    – pisz po polsku poprawnie , a nie jak Ferdek Kiepski. Niszczą język niszczysz polskość, obrońco z koziej wólki.

    Cybernetyka po porstu analizuje ludzi w abstrakcji od wierzen, uniwersalnie. I odkrywa lub potwierdza naukowo wspólne dla wszystkich ludzi cechy. Jak biologia, medycyna czy dietetyka

    – nie bądź naiwny, nie pokazujesz socjocybernetyki żeby wiarę ratować, nie będziesz bronił czegoś czego nie cenisz. Cybernetyka nie może zastąpić nauki Kościoła na płaszczyźnie doktrynalnej ani moralnej.

    Jeśli odrzucają naukę moralną i doktrynaną, to niezależnie jak będzie podana i tak odrzucą. Gdbyś potrafił zrozumieć zdanie „Jeśli odrzucili nauke Mojrzesza
    , to choćby kto z umarłych przyszedł nie przyjmą”. Warunkiem przyjęcia nauki Kościła jest świadomosć i dobrowolność. Manipulacje nawet socjocybernetyczne temu nie sprostają, nadal świadomość i dobrowolność pozostanie jedyna bramą.

    ——
    A to socjocybernetyka ma zastąpić naukę Kościoła? Ktoś tak mówił?
    Przebiegły ten Maćko. Od „manipulacji socjocybernetycznych”. Nie wiem, kogo zmanipulował i jak, ale co tam. Grunt, że zmanipulował. Linki jakieś podawał, wideła jakieś zamieszczał…
    Boże, Boże…
    Może okaże się że psychologia, medycyna, socjologia też chca „zastąpić naukę Kościoła”?
    Śmiało! Po co się ograniczać!
    Admin

  196. Boydar said

    Nie zostaje mi nic innego jak do życzeń się dołączyć.

    Panie Maćko, napisał Pan (188) „… powiedzmy, że znajomość dogłębna Biblii na pewno pomaga …”.

    I to jest egzemplifikacja Pańskiej umysłowości. Przynajmniej w tym szczególnym obszarze. Otóż jest to gów.no prawda. Znajomością Biblii, nieistotne której wersji oraz że wybranych fragmentów, mogą poszczycić się np. jehowcy, niektórzy pastorzy protestanccy oraz ze znanych mi, np. Jakub Frank. Są także e-booki. Czyli nie chodzi o znajomość, tylko o pojmowanie przekazu jaki płynie z treści. Dla Pana, to jak można domniemać terra incognita, ale to już Pański problem.

    ——
    To jest czepianie się słówek i sformułowań, Panie B.
    Admin

  197. NICK said

    Wolno. Żarna. Miele. Młyn.

    Wg mnie? To dawno się pomotał. Niektórzy są ślepi… .Ślepi. Nawet, tak jakby, Chrystusowo?

    Obawiam się o guru.
    Naturszczyk.

    Post Scriptum. Wielu guru, łechtani słowem, okazało się Łajdakami. Sorki. łAJDAKAMI.

  198. Boydar said

    „… Wielu guru, łechtani słowem, okazało się Łajdakami …”

    Tak, qurwa, bardzo tak.

    Wszyscy.
    Admin

  199. Boydar said

    Napisał Pan Gajowy – „… To jest czepianie się słówek i sformułowań, Panie B. …”

    Pozwolę sobie zachować zdanie odrębne. Jeżeli czepianie się, to wyłącznie Pana Maćko jako ateisty. I tu ewentualnie mogę się zgodzić, to ewidentne kopanie leżącego. Tylko nie widzę powodu dla którego nie miałbym zebrać z buta ateisty. W jego ateizmie, oczywiście. Nie żeby zaraz za wyraz twarzy.

    Ponadto, żadna z wypowiedzi publikowanych w Gajówce a sygnowanych nickiem „Maćko”, nie wskazuje na inne nastawienie do Słowa niż prezentuje np. p. Doda. Tyle tylko, że Pan Maćko o naprutych nie odważył się jednak wspominać. Tak że, jak mniemam, posiadam niezbywalne prawo nie tylko Go zebrać ale i poskakać po klacie jak już się dobrze przewróci.

    ——
    Proponuję zlikwidować fizykę, stworzoną przez (podobno) heretyka, Izaaka Newtona. Może Żyda.
    Admin

  200. Boydar said

    „Guru” to przenośnia użyta przez NICK’a, dobrze Pan o tym wie. Natomiast „guru” sensu stricto, to fucktycznie wszyscy, z urzędu wręcz i definicji. Tylko przecież Pan NICK nie o nich.

    ——
    Nie, nic nie wiem.
    To nie moja domena posługiwać się półsłówkami, znaczącymi spojrzeniami, czy porozumiewawczym szturchaniem się łokciem.
    Admin

  201. NICK said

    Czytelniczce:

  202. NICK said

    Zapodałem powyżej. „Mów mi dobrze”.

    A jeszcze wyżej widzę.
    Źle jest.

  203. Listwa said

    @ 195

    A to socjocybernetyka ma zastąpić naukę Kościoła? Ktoś tak mówił?
    Przebiegły ten Maćko. Od „manipulacji socjocybernetycznych”. Nie wiem, kogo zmanipulował i jak, ale co tam. Grunt, że zmanipulował. Linki jakieś podawał, wideła jakieś zamieszczał…
    Boże, Boże…
    Może okaże się że psychologia, medycyna, socjologia też chca „zastąpić naukę Kościoła”?
    Śmiało! Po co się ograniczać!
    Admin

    Odniosłem sie do tekstu pana Maćko, o ile go dobrze zrozumiałem i nie po raz pierwszy o tym mówi, że proponuje wykorzystanie metod socjocybernetyki w Kościele.
    To on jest autorem tekstu:

    „Jak Pan zrozumie tych co nie sa katolikami? Opierajac sie tylko na Biblii? Jak Pan do nich przemówi, jesli nie chca sluchac innego proroka niz wlasny albo zadnego?”

    – pisze on w sposób popaprany, może go źle zrozumiałem. Wydaje mi się że chodzi mu o to żeby posługiwać sie socjocybernetyką w Kościele jako antidotum na obszary niewiary. Jakoś na niego nie działa , a proponuje. Ale to jego rzecz..

  204. Listwa said

    @ 180

    Uważam tak i twierdzę tak: nigdy Kościół nie warunkował czegokolwiek od znajomości i zastosowania socjocybernetyki.
    Do warunków ważnej spowiedzi nie należy socjocybernetyka w żadnej postaci.
    Można uzyskać sakrament spowiedzi bez jakiejkolwiek znajomości socjocybernetyki, nawet nie trzeba wiedzieć o jej istnieniu.

    Więcej w tym temacie nie mam do dodania.

    ——
    Kto tu sugerował, że do ważnej spowiedzi trzeba zastosować socjocybernetykę? Albo matematykę? Albo lingwistykę?
    Czy Panu już totalnie odgwintowało? Czy Pan naprawdę nie widzi, jakie brednie Pan pisze?
    Admin

  205. Marucha said

    Re 204:
    Panu Maćkowi absolutnie nie chodzi o socjocybernetyzowanie Kościoła i nie wiem, jak można było jego wypowiedź tak zrozumieć.

    Nie lubię łopatologii, ale cóż,,,

    —Porównanie—
    Ludzie, bez względu na religię, mają wspólne cechy fizyczne, biologiczne, psychiczne etc.
    Dlatego nie istnieje oddzielna medycyna dla katolików, oddzielna medycyna dla buddystów, a jeszcze inna dla wojujących ateistów.
    —Koniec porównania—

    Tak samo socjocybernetyka stara się być przydatna dla ludzi bez względu na ich religię. I to właśnie powiedział Pan Maciek.

    Nie wiem, co w tym złego i plugawego, a co śmierdzi siarką.

  206. Boydar said

    Z tymi psychicznymi to pojechał Pan Gajowy po bandzie; może jakiś przykład ? Jakie mam np. ja wspólne cechy psychiczne z p. Clintonem. Że mi dryga na widok gołej baby ? Nie, już mi dawno nic nie dryga. Ubranej, to już może prędzej.

  207. NICK said

    Jak widzę.
    Dalej Wami sterują.
    Socjocybernetyka górą! Maciczka dostaje orgazmu.
    Nałka górą.

    Kocham Trójcę i WSZYSTKO co od Niej pochodzi. Także Rozum i pochodne.
    Zrzućcie pęta. Socjocybernetyczne. Opętani.

  208. Listwa said

    Kto tu sugerował, że do ważnej spowiedzi trzeba zastosować socjocybernetykę? Albo matematykę? Albo lingwistykę?
    Czy Panu już totalnie odgwintowało? Czy Pan naprawdę nie widzi, jakie brednie Pan pisze?
    Admin

    A co jest brednią?

    Manipulacje są używanie w soborowiu.
    Na czym miałaby polegać przydatność i zastosowanie w Kościele socjocybernetyki ?

    ——-
    Panie Listwa… KTO KURWA mówił o przydatności socjocybernetyki w Kościele?
    Pan widzę z zapałem zwalcza jakieś własne fantasmagorie.
    Niech się Pan opanuje. O ile Pan może, w co zaczynam wątpić.
    Admin

  209. Maćko said

    Zlosc, zemsta i zaslepienie sa zlymi doradcami.
    LNB6&Cia – czas przebaczenia teraz nadchodzi.

  210. Listwa said

    Pan Maćko raczył zażartować w Wolnych tematach pod nr 4.

  211. NICK said

    Sorki ale poza maciczkowym orgazmem to chyba nie jest strona… Pana Maruchy. Źle adresuję?

    Qrva. Co jest grane. Piszę poważnie. Jeżeli mogę prosić Gospodarza. Na mail’a.To o potwierdzenie. Że jestem. Tu.

    Jest zasadnicze przesilenie.

  212. Listwa said

    @ 208

    Jestem opanowany.
    We wpisie @ 112 odpowiedziałem panu JO na jego wpis @ 95, dodałem jeszcze @ 114 i we wpisie @ 204 zdania nie zmieniłem.

    Nie widze problemu.

  213. Maćko said

    191 Listwa – daruje sobie i darowuje sobie wymiane zdan z Listwa jako dzialanie bezuzyteczne.

    192 Darmodawco – niejasny wpis. Cala energia uzywana przez Ludzkosci ( poza atomowa ) pochodzi ze Slonca.
    ( chyba ze okaze sie prawda niedawno zaprezentowana hipoteza o naturalnym tworzeniu sie weglowodorów w plaszczy ziemskim, powiedzmy, ze jak na razie dosc watpliwa, podobnie jak nieco starsza teoria, bodajze Plancka, o pojawianiu sie spontanicznym materii w miare rozszerzania sie Wszechswiata )
    Poniewaz czascia kazdego Systemu Autonomicznego jest Zasilacz to oczywiscie ze energia wplywa na stan SA. Ciekawie analizuje ten wplyw energii M. Wegrzyn w rozwazaniach na temat alkoholu.
    Sterowanie jest jak najbardziej widzialne, a sterowaniem zajmuje sie Cybernetyka.

    196 Boydar- Znajomosc Biblii znakomicie pomaga, jest to Ksiega Zycia i prawie cale Zycie jest w niej zawarte. Co nie znaczy, ze nie jest, powiedzmy, czesciowo anachroniczna. Anno Domini 2016 juz dobrze w toku.

    199 – Boydar – brednie. Doda? co to jest?

    205 – Marucha – dokladnie. Nas nie niszczy Wiara, tylko np. masoni czy neofici w szeregach KK.
    206 – Boydar, nie da sie zaprzeczyc, ze masz pan pelna wspólnote w 95% z Clintonem. Z kazdym Homo Sapiens. Róznice sa niewielkie. Mamy kazdy z nas inne oprogramowanie. Tak jak ratlerek z dogiem.

  214. Boydar said

    „… Nas nie niszczy Wiara …”

    Niech mnie ktoś uszczypnie …

    Wygląda też, że ma Pan średnie pojęcie co oznacza „cecha psychiczna”. Jeśli się mylę, proszę wyręczyć Gospodarza i podać przykład.

  215. NICK said

    Cytat z Gajówki:
    „W latach 1963-1978 zarejestrowany jako tajny współpracownik ps. „X”, „Rybak” i konsultant ps. „Rybak”[2]. W grudniu 2008, na wniosek Waldemara Kuczyńskiego, Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, przekazała wnioskodawcy dokument stwierdzający, że Józef Kossecki, pseudonim „Rybak”, „X” był osobą przekazującą informacje organom bezpieczeństwa państwa na temat Kuczyńskiego[3].”
    Wolałbym nie cytować wpisów maciczki. Na stronach polonijnych. Także USOPAŁ-u.

    Putin był zaś w KGB…
    Admin

  216. Listwa said

    @ 213 Maćko

    Jasne, że tylko manipulacje cię interesują.
    A definicja jest błędna. Pokazywać następne?

    Pismo św jest częściowo anachroniczne – powiedział ateista Macko.
    Anno Domini 2016 juz dobrze w toku – twierdzi.

    Co ta socjocyberetyka z ludzi robi. Miazga.

    ——
    Wie Pan, niejaki o. prof. Krąpiec był b. podobnego zdania o Starym Testamencie.
    Twierdził, że głównym jego przesłaniem były proroctwa nadejścia Mesjasza. Plus wiele cennych nauk moralnych.
    A resztę uważał za żydowskie bajeczki. Sam słyszałem. Własnymi uszami.
    Admin

  217. Listwa said

    „Nas nie niszczy Wiara, tylko np. masoni czy neofici w szeregach KK”

    – zamerdał drobny manipulant.
    A jak cię neofici z szeregów KK niszczą?
    Przed chwilą chcłaeś się pojedywać , juz nie chcesz?

  218. Listwa said

    Wie Pan, niejaki o. prof. Krąpiec był b. podobnego zdania o Starym Testamencie.
    Twierdził, że głównym jego przesłaniem były proroctwa nadejścia Mesjasza. Plus wiele cennych nauk moralnych.
    A resztę uważał za żydowskie bajeczki. Sam słyszałem. Własnymi uszami.
    Admin

    A czy o. Krąpiec mówił coś na temat wymądrzania się ateistów w temacie Pisma Św?
    Zwlaszcza o jego deprecjonowaniu?
    Sądzę ze mówił. Ciekawe co?

    Wyciąganie wiedzy z Pisma Sw to dość trudne zajęcie. Wiem coś o tym.
    O. Krąpiec miał dużo zajęć, odpowiedzialnych, moze nie wszystko mu wyszło, może nie na wszystko znalazł czas i siły.
    Że tak powiedział , nie znaczy że miał rację. Nie on decyduje o tym.
    Pan Bóg jest zawsze ponadczasowy. Zostawił Pismo św ponadczasowe. Wiem cos o tym.
    Wszystko jest tam potrzebne. Bezsprzecznie wsio.

  219. Marucha said

    Nie chcem, ale muszem…
    Więc przypomnę, iż obecność w gajówce nie jest żadnym obowiązkiem i nikogo nigdy na siłę tu nie zatrzymywano.

  220. NICK said

    Bo ‚Rybak’ to taki drugi Putin był. Podobnie imć ‚Bolek’.

    Łagodniej oceniam ludzi pracujących dla własnego państwa (jakie by nie było), niż zdrajców.
    Admin

  221. Boydar said

    Chyba, całkiem przypadkiem, wykończyliśmy na dzisiaj Pana Gajowego 😦

    ——
    Gajowego może wykończyć tylko biologia. Natomiast wkurzyć go da się, jeśli się trochę postarać.
    Admin

  222. Maćko said

    Cytaty z sieci: Jest na wielu grupach towarzystwo wzajemnej adoracji – często są to
    „””ojce i matki założyciele od tak dawna na forum””””” lub najbardziej tupeciarscy gamonie – nie mając nic
    ciekawego do dodania próbują niszczyć innych na zasadzie sfory kundli napadającej wilka…
    To ich zasada, a moja (nasza) dawać sobie z nimi radę 🙂

    „Ludzki mózg jest zbyt skomplikowany, aby dał się poznać
    samemu sobie… A gdyby taki nie był, byłby po prostu zbyt głupi, aby
    siebie poznać.” S. Lem .. no piwiedzmy niekoniecznie ale zabawny paradoks.

    Odrobina teorii osób w cyberprzestrzeni: http://joemonster.org/link/pokaz/49227/Rodzaje_trolli_piszacych_w_internecie
    ***

    W grupach jest hierarchia. Szef i podwladni. Szef nadaje ton a podwladni jazgocza. Jak za karawana.

    Kto tu szef a kto jazgocze?

    Ja wiem, ale nie powiem…. Stada owiec czy lemingów tez ida za szefami 😉

    Co do Rybaka – falszywi katolicy jestescie, pogardy godni. Wy z tych co by Magdalene ukamieniowali. Widac to jak na dloni. Faryzeusze.

    Dobry i rozumny czlowiek patrzy w serce i ocenia WYNIKI.
    Rybak odsiedzal wyrok sam. Nie sypal. No ale faryzeusze takich postaw nie potrafia zrozumiec.

  223. Maćko said

    Podsumowanie:
    Na koniec pragnę zwrócić się także do naukowców, których poszukiwania są dla nas źródłem coraz większej wiedzy o wszechświecie jako całości, o niewiarygodnym bogactwie jego różnorodnych składników, ożywionych i nieożywionych, oraz o ich złożonych strukturach atomowych i molekularnych. Na tej drodze osiągnęli oni — zwłaszcza w obecnym stuleciu — wyniki, które nie przestają nas zdumiewać. Kieruję słowa podziwu i zachęty do tych śmiałych pionierów nauki, którym ludzkość w tak wielkiej mierze zawdzięcza swój obecny rozwój, ale mam zarazem obowiązek wezwać ich, aby kontynuowali swoje wysiłki nie tracąc nigdy z oczu horyzontu mądrościowego, w którym do zdobyczy naukowych i technicznych dołączają się także wartości filozoficzne i etyczne, będące charakterystycznym i nieodzownym wyrazem tożsamości osoby ludzkiej. Przedstawiciele nauk przyrodniczych są w pełni świadomi tego, że «poszukiwanie prawdy, nawet wówczas, gdy dotyczy ograniczonej rzeczywistości świata czy człowieka, nigdy się nie kończy, zawsze odsyła ku czemuś, co jest ponad bezpośrednim przedmiotem badań, ku pytaniom otwierającym dostęp do Tajemnicy»131.

    107. Wszystkich proszę, aby starali się dostrzec wnętrze człowieka, którego Chrystus zbawił przez tajemnicę swojej miłości, oraz głębię jego nieustannego poszukiwania prawdy i sensu. Różne systemy filozoficzne wpoiły mu złudne przekonanie, że jest absolutnym panem samego siebie, że może samodzielnie decydować o swoim losie i przyszłości, polegając wyłącznie na sobie i na własnych siłach. Wielkość człowieka nigdy nie urzeczywistni się w ten sposób. Stanie się to możliwe tylko wówczas, gdy człowiek postanowi zakorzenić się w prawdzie, budując swój dom w cieniu Mądrości i w nim zamieszkując. Tylko w tym horyzoncie prawdy będzie mógł w pełni zrozumieć sens swojej wolności oraz swoje powołanie do miłowania i poznania Boga jako najdoskonalsze urzeczywistnienie samego siebie.

    Raz jeszcze: gdy człowiek postanowi zakorzenić się w prawdzie, budując swój dom w cieniu Mądrości i w nim zamieszkując.

  224. Boydar said

    @ Pan Gajowy (221)

    Ufff, trochę mi ulżyło 🙂

  225. JO said

    Sposób rozmowy prowadzi do rozstania a to by świadczyło o poziomie rozmówców..
    Pamiętajcie Panowie, że każdy z Was jest urodzonym liderem i nikt z Was nie ustąpi…. proponuje by zawrzeć rozejm dla dobra wspólnego…
    Bąkówka Was potrzebuje a jesteście na krawędzi by się pożegnać.. Naprawdę nie warto… To samolubne. Czy stać Panów na zakończenie ugodowe rozmowy?

  226. Boydar said

    W której kwestii, Panie JO ? W kwestii że to jednak nie Wiara nas niszczy ? Mogę się ugodzić olej czy smoła.

    Panie JO, tu tylko „kwaśne chłopaki” zostały, i zbyt dużo na stole.

  227. Listwa said

    @ JO

    „Czy stać Panów na zakończenie ugodowe rozmowy?”

    – to pan Gajowy nas kopie.

  228. Peryskop said

    Doprawdy trudno zrozumieć zawikłaną argumentację NICKListwy, z dryfowaniem wokół logiki.

    Więc coś tam się kłębi pod skórą…

    Ale czy dualny absurdalny atak na gojówkowego propagatora socjocybernetyki z jeleniem w herbie nie wynika z żalu, że niepotrzebnie ujawniane są tajniki sztuki manipulacyjnej i tu rozpowszechniane ?

    Albowiem nic tak nie doskwiera excathedralom, jak utrata pozycji monopolistycznej.

    A w kontekście oczekiwanej poprawy skuteczności naszego działania – wobec sprzeczki z udziałem 3 bywalców-rutyniarzy oraz Szanownego Gospodarza – należałoby powrócić do mojego pytania w #5 :

    jak miałby działać system rozproszony, jeśli jego uczestnicy mieliby słabe umiejętności obiektywizacji ocen w rozmaitych sprawach – bo przecież bez wytycznych „z góry” ?

    To jest problem zasadniczy – i przecież bez zawężania tylko do przebiegu tej dyskusji.

    Natomiast cenną korzyścią poznawczą jest lepsze rozeznanie, że istotne różnice światopoglądowe niespodziewanie ujawniają się po kilkuletnim nieomal codziennym obcowaniu ze sobą.

    Czego zatem zabrakło ?

    Otwartości czy przenikliwości ?

    A może i w tym przypadku TERTIUM DATUR ?

  229. Boydar said

    Eeee tam, raczej w swoim stylu pilnuje, abyśmy w tym rozpędzie z torów nie powypadali. Niech Pan większą uwagę zwraca na to, czego Gajowy nie mówi 🙂

  230. Listwa said

    @ 223 Maćko

    Kariery to na tym nie zrobisz.
    Nie wiem czyj to cytat, wygląda na JPII.
    Zbyt dużo tam człowieka i patrzenia we wnętrze. Emocje i duchacze. Typowe protestantyzujace soborowie. Powinno być Pan Bóg i poznanie swej postawy, poglądów i decyzjo życiowych.
    Masz coś z tego?

    W sumie odstraszasz , a nie skierujesz gdzie byś chciał. Same manipulowanie to tania rzecz, czasami wychodzi.

  231. Listwa said

    Boydar

    Na tyle to mnie nie stać, bez przesady, nie każdy lubelak jest.

  232. Boydar said

    Stać, stać, tylko jeszcze nie czuje Pan takiej potrzeby. Przyjdzie pora i na to.
    A Panu NICK’owi niech Pan nie wierzy. On dobrze wie, że Chacheł zawsze będzie Chachłem, et permanent idem, ino podlizać się chce tym „lubelakiem” 🙂

    Wszystkim Szanownym mówię dobranoc. Piękna bitwa była, krew się lała, kości trzeszczały, ale podobno jutro też jest dzień, podobno.

  233. Maćko said

    Nie wszyscy sa liderami, drogi Pani JO. Sfora za karawana ma prowodyra i ujadaczy. Tak to widze.

    Zacytuje tu Pania Telimene z innego watku:
    „Nick & Boydar – two incoherent clowns.
    Wpadli tu zygzakiem na chwile, poczochrali sie po lbach, zabelkotali swoim zwyczajem, puscili baka – dobrze, ze smrod pociagneli za soba I poszli szukac innych tematow zastepczych.”

    Na lidera wychodzi tylko jeden ze sfory.

    Tyle ze szefowanie to obowiazek ponad prywate, przyjemnosc czy vendette. To troska i lojalnosc. Wiedza oraz inteligencja.
    Niestety kiepski ten lider i jako szef firmy mialby duze klopoty z ekipa inna, niz psychopatycznych wyzyskiwaczy idacych per fas et nefas prosto na… potepienie i zawal.

    Ja szefuje sobie i innym, przedtem obserwowalem szefów tez dlugo, personel spory tez, poza wiedza teoretyczna wiec i jest doswiadczenie. Mysle ze sie nie myle.

  234. Maćko said

    PANIE JO.. oczywiscie.. zjadlo mi e, przepraszam

  235. Boydar said

    „… Na lidera wychodzi tylko jeden ze sfory …”

    Chciałbyś, żuczku; i to pewnie najlepiej gdyby tak w piątek po południu, do garażu albo innej piwnicy. Żebyś się czasem nie zdziwił.

  236. NICK said

    No to mamy lidera.
    Król Maciuś Niepierwszy.
    Zresztą – Samozwaniec.

    P.S. I nieostatni zapewne… .

  237. […] tu: Opór bez przywódcy  wiecej tu: Dr Brzeski: Ruch oporu bez […]

Sorry, the comment form is closed at this time.