Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Emilian58 o Atomowy front na Zaporożu
    PK o Żydowska kloaka przetacza się…
    Bogusz o Koniec twierdzy Europa i pierw…
    Emilian58 o Koniec twierdzy Europa i pierw…
    Krzysztof M o Twój kot się na ciebie obraził…
    prostopopolsku o Putin morduje ryby
    Anucha o Piskorski i Radzikowski o Andr…
    Stiopa o Putin morduje ryby
    revers o Atomowy front na Zaporożu
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    Tadeusz Kaktus o Wolne tematy (58 – …
    ! o Czego najbardziej boją się kot…
    ! o Co nam zrobili ruskie
    Enya o Twój kot się na ciebie obraził…
    adsenior o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Na wschodzie zawsze będzie Rosja

Posted by Marucha w dniu 2016-05-01 (Niedziela)

Najnowsza publikacja Michała Andrzejczaka zatytułowana „Rosja w myśli politycznej Narodowej Demokracji w latach 1917-1939” stanowi efekt wieloletnich badań autora nad myślą polityczną obozu narodowego.

Łódzki badacz ma już w dorobku naukowym prace: „Faszyzm włoski i hitleryzm w publicystyce Romana Dmowskiego w latach 1922-1939” (Wrocław 2010; pracę omawialiśmy na łamach „MP” nr 31-32/2010) oraz „«Czerwoni carowie Rosji» na salonach dyplomatycznych. Miejsce Rosji porewolucyjnej w systemie bezpieczeństwa międzywojnia na łamach prasy narodowo-demokratycznej w latach 1922-1939” (Krzeszowice 2014; zob. „MP” nr 25-26/2014).

Autor oparł ustalenia zawarte w pracy na imponującej bazie źródłowej. Dokonał przy tym wnikliwej analizy przeważającej części organów prasowych wydawanych w kręgu obozu narodowego, wśród nich: „Awangardy”, „Dziennika Wileńskiego”, „Gazety Bydgoskiej”, „Gazety Warszawskiej”, „Głosu Lubelskiego”, „Kuriera Lwowskiego”, „Kuriera Poznańskiego”, „Myśli Narodowej”, „Podlasiaka”, „Przeglądu Narodowego”, „Przeglądu Wszechpolskiego”, „Słowa Pomorskiego”, „Tęczy”, „Warszawskiego Dziennika Narodowego” i „Wszechpolaka”.

Książka składa się z czterech rozdziałów, pierwszy poświęcony stosunkowi obozu narodowego do Rosji przed rokiem 1917, w drugim omówione zostały m.in. różne interpretacje rewolucji bolszewickiej, trzeci opisuje politykę wewnętrzną, zaś czwarty politykę zagraniczną ZSRR. W rozdziale poświęconym polityce wewnętrznej omówione zostały różne dziedziny życia w ZSRR, począwszy od ustroju państwa, poprzez charakterystykę partii, radzieckiego społeczeństwa, armii, polityki narodowościowej, wyznaniowej i kulturalnej.

Szczególną uwagę zwraca rozdział poświęcony partii bolszewickiej oraz jej przywódcom. Przytoczone przez Andrzejczaka poglądy polityków i publicystów odległe są od stereotypowego ujęcia i nierzadko stanowiły będą dla czytelników duże zaskoczenie. Taki charakter mają na przykład, nie pozbawione pozytywnych ocen, opinie endeckich publicystów na temat przywódców ruchu komunistycznego.

„W opiniach części narodowych demokratów Lenin jawił się jako ideowiec i idealista. Człowiek, działacz, polityk, który wierzył w urzeczywistnienie w Rosji «raju doczesnego komunistów»: «[…] Lenin był człowiekiem osobiście uczciwym, ideowcem i […] posiadał umysł bardzo wybitny. Wierzył w to, że ustrój socjalistyczny doprowadzi ludzkość do szczęśliwości wiecznej, był przekonany o tym, że krwawy terror jest tylko koniecznym okresem przejściowym na drodze do tego raju na ziemi. Śmierć Lenina usuwa z widowni najwybitniejszego człowieka Rosji bolszewickiej»”.

Zdaniem zaś Bohdana Wasiutyńskiego Lenin reprezentował jeden z najwybitniejszych umysłów swojej epoki: „Łączy w sobie dwie pozornie sprzeczne cechy psychiki rosyjskiej. Ma umysł zimny, logiczny doktrynera, funkcjonujący jako przyrząd do działań arytmetycznych, bez oglądania się na oczekujące zjawiska. Ale równocześnie potrafi być wielkim sofistą-oportunistą”.

Dość zgodnie podkreślano też, że żaden z pozostałych liderów partyjnych nie dorównywał pod względem walorów intelektualnych Leninowi. Opisom walk o schedę po śmierci wodza rewolucji towarzyszyły jednak wyraźne sugestie, któremu z polityków wszechpolacy przepowiadali zwycięstwo, do pewnego stopnia mu „kibicując”.

„Zarysowujący się konflikt między Stalinem a Kamieniewem, Trockim oraz Zinowiewem poczęto rozpatrywać – na łamach «Słowa Pomorskiego» – jako starcie między czynnikiem żydowskim a rosyjskim w łonie partii bolszewickiej (…) Stalin był postrzegany jako obrońca interesów narodu rosyjskiego: «Żywioły rosyjskie, tubylcze, pragną zaprowadzić jaki taki ład „komunistyczny” w państwie, – gdy tymczasem Żydzi, przeważnie napływowi, chcieliby uczynić z Rosji płonącą żagiew i podpalić nią cały świat […]». Dodawano także, że «obecnie w Rosji istnieją dwie partie („Stalinowców” i „Trockistów”) prowadzące nieubłaganą walkę na śmierć i życie». Stalin ponadto zaczął wyrastać, jak można to było odczytać z publikacji endeckich, na czynnik przeciwdziałający szerzeniu się fermentu wewnątrz partii bolszewickiej”.

W ostatnim z rozdziałów opisane zostały relacje Rosji radzieckiej z poszczególnymi państwami, w tym m.in. z Polską, Niemcami, Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Francją, Włochami i Czechosłowacją.

W podrozdziale zatytułowanym „Niemcy, Sowiety i «kwestia polska»” czytamy m.in.: „Narodowi demokraci przekonywali, że conditio sine qua non poprawnej współpracy między Polską a Rosją bolszewicką, było wyzbycie się uprzedzeń wobec wschodniego sąsiada. Twierdzono, że pożądanym był pragmatyzm w działaniu, tym bardziej że II Rzeczpospolita, zdaniem wszechpolaków, posiadała warunki i możliwości, by stać się atrakcyjnym partnerem politycznym dla Moskwy. Wiele zaś zależało od kwestii spojrzenia na uwarunkowania geopolityczne, a te, w przypadku Polski, mogły, jak podnosiła część endeckich publicystów, przynieść wymierne korzyści dla II RP.
Koncepcja ta opierała się na przeświadczeniu, że położenie Polski między Niemcami a Rosją było poniekąd atrybutem tej pierwszej. W myśl powyższego należało wykorzystać wiekowe parcie Berlina w stronę Moskwy i przyjąć dla Polski rolę pomostu między byłymi zaborcami. Naturalnie całość zostałaby obwarowana konkretnymi umowami z zainteresowanymi stronami. Tego typu rozwiązanie wychodziłoby tym samym naprzeciw domniemanym koncepcjom Niemiec, które przeznaczyły II RP rolę pomostu, jednak bez uwzględnienia jej interesów politycznych”.

Przeważający był jednak pogląd o konieczności budowania przeciwwagi dla porozumienia rosyjsko-niemieckiego: „Troska o nawiązanie dobrosąsiedzkich relacji między Sowietami a II Rzeczpospolitą w dużej mierze wynikała z tradycyjnego przekonania polityków Narodowej Demokracji o niebezpieczeństwie, jakie dla niepodległej Polski stanowił jej zachodni sąsiad. Wypowiedzi narodowych demokratów dotyczące relacji między Warszawą a Moskwą wyraźnie dowodzą, że Niemcy były traktowane przez nich jako czynnik zagrażający polskiej państwowości.
W opinii wszechpolaków odrodzona Rzeczpospolita oraz Rosja porewolucyjna nie generowały we wzajemnych relacjach sporów o charakterze terytorialnym, czego nie można było powiedzieć o stosunkach z Berlinem, który oficjalnie, początkowo poprzez działania Gustava Stresemanna w formie polityki «pokojowego rewizjonizmu», sygnalizował podłoże konfliktu między Niemcami a Polską po Wielkiej Wojnie”.

Stosunek do Rosji stanowił niemal od początku istnienia Narodowej Demokracji jeden z najważniejszych elementów jej koncepcji programowych. Endecja w swoich poglądach na Rosję przeszła dość gruntowną ewolucję, od formacji nawiązującego wprost do tradycji antyrosyjskich powstań narodowych, do ruchu politycznego, który w opisywanym przez Andrzejczaka okresie najbardziej konsekwentnie (poza KPP) formułował postulat współpracy z radziecką Rosją.

W zakończeniu pracy czytamy m.in.: „Poglądy narodowych demokratów na kwestię relacji na linii Warszawa-Moskwa mogą wydawać się niemal rewolucyjne, jeśli weźmiemy pod uwagę różnice ideowe występujące między bolszewizmem a nacjonalizmem. Zagadnienie to należy rozpatrywać jednak na różne sposoby. Z jednej strony poparcie, jakiego wszechpolacy udzielali wszelkim działaniom zmierzającym do zawarcia układu między Sowietami a Polską mogło oznaczać rezygnację z pewnych ograniczeń doktrynalnych na rzecz prowadzenia polityki zgodnej z polską racją stanu. Z drugiej zaś strony należy pamiętać, że w Narodowej Demokracji nie był obcy pogląd wskazujący na ewolucję bolszewizmu do nacjonalizmu wielkoruskiego. Ponadto nie można pomijać w tym miejscu interpretacji bolszewizmu, jako emanacji duszy rosyjskiej, zatem będącego, przynajmniej w pewnej mierze, możliwym do zaakceptowania przez nacjonalistów typu endeckiego”.

Książka Andrzejczaka, przy całym swoim naukowym obiektywizmie, stanowi dotkliwy cios dla wszystkich współczesnych interpretatorów myśli endeckiej, chcących w jej „antyrosyjskości” (która np. według biografa Dmowskiego stanowiła podstawę formułowanego przez niego w czasie I wojny św. programu, zob.: K. Kawalec, „Problem prorosyjskości Romana Dmowskiego”, [w:] „Między realizmem a apostazją narodową. Koncepcje prorosyjskie w polskiej myśli politycznej”, pod red. M. Zakrzewskiego, Kraków 2015) i „antykomunizmie” widzieć naczelne, konstytutywne cechy całej formacji.

Praca dowodzi, że przed rokiem 1939 to prawica myślała o Rosji w sposób pozbawiony emocji, zdolny do racjonalnej oceny i bez zacietrzewienia. Na marginesie warto podkreślić, że miało to miejsce w okresie, gdy system władzy w Rosji był bez porównania bardziej represyjny niż ma to miejsce współcześnie. Gwoli prawdy odnotować trzeba, że również i sanację cechowała w odniesieniu do relacji z Rosją pewna doza pragmatyzmu, wszak polsko – radziecki układ o nieagresji z lipca 1932 roku zawierany był w czasie apogeum wielkiego głodu na Ukrainie.

Andrzejczak udowadnia, że pomimo swojego antykomunizmu endecja widziała w ZSRR przede wszystkim Rosję, czynnik stały i nieprzemijalny, który należało brać pod uwagę przy kształtowaniu polityki polskiej. Dla poparcia swojej tezy autor przytacza materiał źródłowy w pełni reprezentatywny dla ukazywanej formacji. Na kartach pracy cytowane są bowiem wypowiedzi ścisłej czołówki politycznej Narodowej Demokracji z Romanem Dmowskim na czele, a także m.in. Stanisława Kozickiego, Romana Rybarskiego, Stanisława Grabskiego, Mariana Seydy, Stanisława Strońskiego, Joachima Bartoszewicza i Władysława Jabłonowskiego.

Praca wyróżnia się rozległością poruszanej problematyki, omawiając praktycznie wszystkie aspekty funkcjonowania Rosji radzieckiej. Drobnym mankamentem pracy może być jedynie zbyt małe zainteresowanie autora zagadnieniami kultury w ZSRR, szczególnie literatury, bacznie obserwowanej i komentowanej na łamach endeckich czasopism i periodyków. Osobiście muszę jednak przyznać, że praca Andrzejczaka to mój prywatny typ do pierwszego miejsca w przyszłorocznej edycji konkursu Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego na najlepszą książkę o Narodowej Demokracji.

Maciej Motas

Michał Andrzejczak, „Rosja w myśli politycznej Narodowej Demokracji w latach 1917-1939”, Dom Wydawniczy „Ostoja”, Krzeszowice 2016, ss. 835.

Myśl Polska, nr 17-18 (24.04-1.05.2016)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 12 do “Na wschodzie zawsze będzie Rosja”

  1. jamek said

    Globalna władza, antychryst i znamię Bestii
    Orędzie nr 10 z serii Ostrzeżenie – poniedziałek, 15 listopada 2010, godz. 11.00

    (…)

    Resztę „proroctw” usunięto.
    Admin

  2. semperparatus said

    Co za brednie…ci endecy którzy podziwiali Lenina to chyba musieli sprzeniewierzyć się swojemu posłannictwu…jako Polacy i jako chrześcijanie…Lenin był jednym z największych zbrodniarzy w historii świata…kierowany przez niego(i jego następców)bolszewizm dokonał ludobójstwa na prawosławnym narodzie rosyjskim…Dmowski na przykład-zgodnie z faktami-uważał rewolucję bolszewicką za najstraszniejszą plagę i nieszczęście dla Rosji i jej narodu…

  3. Dziadzius said

    ciekawe zbiegi historii ktore kraza wokol naszego narodu.
    Chrzesciajanstwo [ tu mowie o polityce a nie o religii] wciagnelo nas do obozu europy zachodniej i tam przez wieki mysmy byli tym [ politycznym] murem chrzescijastwa przeciw najazdom dzikiego Wschodu [ no niby przeciw muzulmanskim turkom i tatarom ale i przy okazji przeciw prawoslawnej Rosji].
    Po tysiacu lat my jestesmy znow w tym momencie gdzie chrzescijanstwo [ tu juz raczej religia] znow ciagnie [ raczej zmusza] nas ale won z obozu europy do obozu dzikiego Wschodu [ nie muzulmanow bo ci juz opanowali europe ale do prawoslawnej Rosji] bo ta Chrzescijanska europa z lat 966 tak sie skurwila przez *multi kulti a wiecej przez „feminazi”* ze juz w niej nie widac ani strzepka religi chrzescijanskiej mimo ze mamy tysiace tysiecy ale niestety niemych ksiezy. Dzis trzeba takiego Mieszka zeby przyjal historyczny fakt ze aby Polska przetrwala w wierze jako wolny Chrzescijanski Narod to musi i to szybko spieradalac z ?haHa Chrzescijanskiej? europy i moze bedziemy znow przedmurzem chrzescijanstwa ale tym razem przeciw kurewskiej europie.

  4. Marucha said

    Re 3:
    To, że chrześcijaństwo przybliżyło Polskę do Zachodu – to w dużej mierze kwesta przypadku. Równie dobrze mogliśmy się dostać pod skrzydła wschodniego chrześcijaństwa – co zapewne byłoby dla nas korzystne, ale przewidzieć to było niemożliwe.

  5. RomanK said

    Panie Gajowy ..ma pan dane tego Jamka Proroka????:-)))

  6. RomanK said

    Panei Gajowy..odpowiem na pana pytanie….
    Wtedy w 960 latach pierwszego millenium nei mogli sie Lechici oprzec na nikim innym….Po straszliwej zarazie i pomorze padlo Wiekomorawskie Panstwo…..i pomor zmusil ich do przyjecia zwierzchnosci Frankow…z ktorymi toczyli zwycieskie wojny,,,i bylby podprzadkowali ich ,,gdyby nie lecaca kula ognia na duzej wysdokosci leca od wschodu na Zacho0 wzdloz linii Karpat i Alp jaka wybychla na mniej wiecej Uzhorodem….po ktorej pomor wymiotl ludne ziemie,,opisy mnichow jacy osiedlali sie wzdloz doliny Sanu..opisuja chorobe poromienna na wskutek skazenia uranem,,,,,.pola zarastaly lasem a ludzie chorowali, glodowali….i marli….
    Zaden z kniazi zachodnich Lechitow neibyl w stanie obronic sie przed nawala…To ruch bardzo wyrafinowany..ale calkowicie podporzadkowany\y dobru swoich ludzi. Przyjecie Obrzdku Zachodnigo przez Mieczyslawa z odmow powtornego Chrztu maialo swoja wymowe,.,…ale oddalalo mozliwosc krucjat…i podboju…Zalatwianei z duchownymi mialo inne skutki niz z wojskiem…
    Historia udowodnila , ze bylo to madre rozwiazanie.
    Niech pan nei zapomina to byl okres kiedy po rosypce Moravia Magna zqawiazywaly sie nowe zwiazki panstwowe i oparte na Gnieznie i Kijowie….Krakow byl wyludnionym miastem z martwymi okolicami….
    Smierc przyszla z Kosmosu…..

  7. Marucha said

    Re 5:
    Przybliżone dane mam, dalej nie chce mi się zgłębiać…

  8. Boydar said

    O Mamuciu …

    Zajebista teoria wszystkiego (6), Panie Romanie. Śmiem jednak przypuszczać, że akurat Mieszko to ognistą kulę spotkał w łożnicy. Nie on jeden zresztą, bo Kaziu również a o wszystkich nie wiemy. Powyższe znacznie lepiej i prościej tłumaczy całkiem dużo „różnych” zagadek w naszej historii.

  9. błysk said

    Ruch narodowy przed wojna był w trudnym położeniu . Z jednej bowiem strony ,jako endecja ,pozostawał zwolennikiem współpracy z Rosja,a z drugiej ,zaczął /raczej nieśmiało /zdawać sobie sprawę z toczącej się walki w Rosji ,jak sądzono ,dwóch orientacji – rosyjskiej i żydowskiej. W rzeczywistości nie było w Sowietach takich orientacji ,była jedna żydowska -zarówno w czasach Lenina jak i Stalina.Obie były zbrodnicze i nastawione na zwycięstwo bolszewii w skali światowej. Zadziwia w sensie ujemnym brak orientacji przeciętnego Polaka o skali terroru w ZSRR, o czym dopiero przekonali się deportowani do Sowietów i to zarówno prawicowcy jak i lewicowcy. W świetle powyższego brak było jakichkolwiek racjonalnych przesłanek do prowadzenia polityki porozumienia z Rosją bolszewicką zarówno w okresie międzywojennym , w czasie wojny jak i po wojnie.Najbardziej zbliżonym do racjonalności było stanowisko NSZ o walce z dwoma wrogami. Sytuacja zaczęła się zmieniać po stopniowym dochodzeniu do głosu orientacji rosyjskiej w ZSRR i potem w Rosji . Trzeba też/narodowcy/ zacząć wypracowywać nowe stanowisko względem Rosji.

  10. gosc said

    Ksiadz Prof Tadeusz GUZ-w rozmowach nie-dokonczonych-Radia Maryja-przytoczyl badania naukowca z Kanady;-ktory odkryl GEN SLOWIANINA-5 oooo!?

  11. NICK said

    Państwo MUSICIE zrozumieć.
    Czasy obecne były zaplanowane kilkadziesiąt, kilkaset lat wstecz. A może duuużo wcześniej?
    Są realizowane.
    Plan jest nieomal perfekcyjny.

  12. Sybirak said

    Bozia wysłuchała modlitw Polaków (i moich też) by zaczęła uwolniać nas od „narodu wybranego” !

    Pan Bóg choć nie rychliwy ale sprawiedliwy sprawił, że żydzi opuszczają Europę.
    Szczególnie widoczne to jest we Francji. Z innych państw znikają mniej spektakularnie.
    Oni zawsze wcześniej wiedzą gdy powstaje dla nich „zagrożenie”, bo ludzie maja dość pasożytów.

    W Polsce żydofobia jest tłumiona przez poprawność polityczną.
    Starsi Polacy pamiętają jednak prześladowania i mordy patriotów polskich („żołnierzy wyklętych” i żołnierzy powracający z Zachodu do Polski). Odbywało się to z nakazu żydowskich władz za czasów PRL aż do słynnego przemówienia Gomółki o „piątej kolumnie” (żydowskiej) i ucieczki z Polski ich znacznej części w 1968 r.
    Co by nie mówić o Jaruzelskim, też przeprowadził w armii czystkę żydów.

    Cześć żydów z obywatelstwem polskim, która została po roku 1968, przedzierzgnęła się w patriotów”, zorganizowała KOR, opanowała „Solidarność” wymanewrowała Polaków przy „okrągłym stole” i znowu dostała się do elity władzy, tym razem nie po to aby mordować, ale żeby okraść Polskę (reformy Balcerowicza).
    Młodzieży, która nie wie jak było polecam książeczkę prof. Poznańskiego ekonomisty pt. „Największy przekręt” gdzie nie zostawił suchej nitki na Balcerowiczu. Może gdzieś książeczka ta się uchowała, bo zniknęła błyskawicznie z półek księgarskich i nie wznowiono jej wydania za sprawą „starszych braci”.

    Bzdety krążą po Internecie, że żydzi to naród inteligentny co ma się równać, że mądry. Niestety inteligencja nie wiele ma z mądrością wspólnego. Inteligentni bywają zbrodniarze, złodzieje, pasożyty i niszczyciele państw. Ale wcale nie są mądrzy. Gdyby tak było, nikt by ich nie prześladował ani wyganiał.

    O głupocie żydów świadczy fakt, że na dłuższa metę nie potrafią utrzymać się u władzy.
    Nie wiele też potrafią, mimo formalnego wykształcenia, choć łatwo (dzięki kumoterstwu i mafijności) dostają się na stanowiska kierownicze, czy też otrzymują wysokie stopnie naukowe. Szybko je jednak tracą. Wynika to z tego że od dziecka psychikę żyda nastawia się na handel, lichwę, wyzysk i cwaniactwo, a nie na służbę społeczeństwu.

    Dowód: Po rewolucji październikowej wielu w żydów w ZSRR zdobyło wyższe wykształcenie, zostało naukowcami, profesorami. Gdy Stalin doszedł do władzy zażądał od wykształconej kadry postępu technicznego, wynalazków. Niestety kadra ta w większości żydowska nie miała nic do zaoferowania.
    Stalin zmuszony był rozesłać po świecie szpiegów GRU i KGB w celu wykradania lub wykupywania technologii i wynalazków. Zaczął wyławiać zdolnych Rosjan do produkcji zbrojeniowej (czołgi, samoloty) dzięki czemu udało mu się wygrać w II Wojnie Światowej z potęga Niemiec.
    Po wojnie w ZSRR na stanowiska kierownicze i naukowe zaczęli przenikać Rosjanie wypierając żydów.
    Żydzi próbowali odzyskać władzę w Rosji po śmierci Stalina doprowadzając do upadku ZSRR przy pomocy Zachodu i „Projektu Harvardzkiego”, próbując zmienić ten Kraj w darmową bazę surowcową, ale nie wyszło. Patriotyczny korpus oficerski armii i służb specjalnych Rosji „podstawił” pijakowi prezydentowi Jelcynowi swego człowieka – Putina, który niebawem został prezydentem Rosji.
    Za 16 lat wydźwignął Kraj z zapaści ekonomicznej (”Projektu Harvardzkiego”) i przywrócił Rosji potęgę militarną. Żydzi nie mogą mu tego darować, stad w Polsce „poprawność polityczna” atakowania Rosji.

    W Polsce proces ten przebiega podobnie.
    Nie stało żydo-komunistów Edelmana, Mazowieckiego, Kuronia, prof. Gieremka, „prof.” Bartoszewskiego i innych, pozostali tracą wpływy i przycichli. Żydoelita się wykrusza a od dołu napiera polska elita. Owszem w telewizji widać więcej żydów ale salwują się wewnętrzna ucieczką. Kraśko zapuściwszy zarost do TVN, Petersburski do dzieci, Wojewódzki do dzieci, ale to żadna elita.
    Z apelu Sierakowskiego „Żydzi wracajcie do polski !” nic nie wyszło, są za mądrzy aby pchać się w kłopoty…
    Jak długo potrwa przywracanie Polski Polakom? Trudno powiedzieć.
    Dla Bozi czas w naszym pojęciu nie istnieje, ale jest On przerażająco konsekwentny.

    Chwała Panu !
    Amen.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: