Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa.

Posted by Marucha w dniu 2016-06-05 (niedziela)

O sprawie Swirydowa czytaj również tu.
Admin

Treść niżej opublikowanego oświadczenia miała być dołączona do akt sprawy w trakcie dzisiejszego posiedzenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Wojewódzki Sąd Administracyjny
w Warszawie

OŚWIADCZENIE

Wysoki Sądzie!

Na wstępie chciałbym zauważyć, że mija właśnie 21. miesiąc, od kiedy zaczęły się moje dziwne problemy jako rosyjskiego dziennikarza i obywatela Rosji. W październiku 2014 roku na wniosek ABW, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski pozbawiło mnie akredytacji korespondenta zagranicznego. Przypomnę, że akredytacja ta była corocznie przedłużana przez MSZ Polski, począwszy od 2003 roku. Ostatnia była wydana w styczniu 2014 roku. W październiku 2014 roku pozbawiono mnie akredytacji bez podania przyczyn i bez jakiegokolwiek uzasadnienia.

Jednocześnie ówczesny szef ABW wystąpił z wnioskiem o pozbawienie mnie statusu rezydenta UE, uznając, że mój „dalszy pobyt na terenie Polski stanowi rzeczywiste i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”.

Minęło już 20 miesięcy, a ja do dnia dzisiejszego nie mam żadnej możliwości zapoznania się z materiałami sprawy, która przecież dotyczy mnie osobiście. Ponadto mój adwokat, obywatel Polski, również nie może się zapoznać z tymi materiałami. Tragikomedia całej tej sytuacji polega na tym, że nie wiem, o co jestem oskarżany i czy w ogóle istnieją jakiekolwiek rozsądne zarzuty, poza tym, że jestem Rosjaninem.

Przez cały ten czas byłem do dyspozycji polskich władz, wszystkich organów władz państwowych i samorządowych. Byłem i jestem, jednak nikt mnie nigdzie nie wzywał i nie prosił o składanie jakichkolwiek wyjaśnień. W grudniu 2014 roku w Urzędzie do spraw Cudzoziemców województwa mazowieckiego żaden z urzędników nie poprosił mnie nawet o skomentowanie istoty sprawy, ponieważ materiały jej dotyczące są utajnione i sami urzędnicy nie mieli pojęcia, o czym ze mną rozmawiać. Ja, ze swojej strony, byłem zmuszony komentować różne „wycieki informacji”, które pojawiały się w polskich mediach. To bardzo poniżająca, ale i jedyna forma obrony jaką mogłem podjąć.

Jedyne, co wiem, to to, że — zdaniem ABW — jestem „rzeczywistym i poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa”. Chciałbym tu, w sądzie, podkreślić, że nigdy nie współpracowałem z żadnym wywiadem czy też kontrwywiadem oraz nie miałem kontaktu z organizacjami terrorystycznymi. Nigdy nie naruszyłem polskiego prawa.

Do 12 grudnia 2015 roku mieszkałem w Polsce, nie wyjeżdżałem do Rosji i nie opuszczałem strefy Schengen. Pozostawałem i pozostaję do dyspozycji każdej instytucji i każdego organu władzy, który zajmuje się moją sprawą.

Wnioskowałem o przesłuchanie świadków, ale tu też spotkałem się z odmową. Nawet dziś — po tym jak zostałem zmuszony opuścić Polskę, stosując się do decyzji administracyjnej Urzędu do spraw Cudzoziemców — jestem gotów niezwłocznie przyjechać do Warszawy i złożyć zeznania dotyczące mojej sprawy. Problem polega jedynie na tym, że Urząd do spraw Cudzoziemców wpisał mnie na listę osób, które nie mogą przekroczyć granic Schengen do grudnia 2020 roku. Absurd tej decyzji politycznej jest oczywisty.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że moja sprawa jest sprawą polityczną.

Moja historia już dwukrotnie znalazła się w sprawozdaniu przedstawiciela OBWE ds. wolności mediów — Dunji Miatović, w związku z naruszeniem praw dziennikarzy na terytorium państw członkowskich OBWE. Organizacja w ciągu 2015 roku zarejestrowała jedyny przypadek naruszenia praw dziennikarza w Polsce, przy czym było to naruszenia praw obywatela Rosji — to „moja sprawa”. W grudniu 2015 roku w czasie corocznej konferencji OBWE w sprawie ludzkiego wymiaru w Warszawie osobiście rozmawiałem na ten temat z Dunją Miatović.

Nie rozumiem zasadności utajniania dokumentów. Jeśli ABW legalnie i za zgodą sądu podsłuchiwała moje rozmowy telefoniczne, przeglądała moją pocztę elektroniczną i kontrolowała moją korespondencję, to w jaki sposób upublicznienie tych rzekomo kompromitujących materiałów może zaszkodzić mi lub ABW? Ale jeśli ABW nielegalnie podsłuchiwała moje rozmowy, przeglądała pocztę i kontrolowała korespondencję, to już całkiem inna historia.

Wypowiedzi byłego już dziś szefa ABW w gazecie „Rzeczpospolita” i rzecznika prasowego tej Agencji dla portalu Wirtualna Polska wskazują na coś zupełnie odmiennego. Obaj powiedzieli, że moje problemy są związane z „wojną hybrydową i propagandą”. Przy czym rzecznik prasowy ABW uściślił, że celem tych działań jest zastraszenie moich polskich kolegów dziennikarzy.

Oznacza to, że ABW — jako organ zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa państwa — sama nie wierzy w to, co było napisane we wniosku szefa ABW o pozbawieniu mnie statusu rezydenta UE.

Rozumiem, że stałem się kozłem ofiarnym stosunków polsko-rosyjskich i będących ich elementem intryg politycznych. Mam prawo sądzić, że w Polsce nie ma sprawy obywatela Rosji — Leonida Sviridova. Nie ma, bo dla polskich władz ja nie istnieję. Jestem traktowany skrajnie instrumentalnie. Jestem jedynie narzędziem mającym służyć ABW do realizacji celów politycznych.

Wysoki Sądzie, proszę dać mi jakąkolwiek możliwość obrony.

Skradziono mi półtora roku życia. Wszystkie wiodące media (poza kilkoma, które nie zdecydowały się uczestniczyć w tym prześladowaniu) wielokrotnie poniżyły mnie w oczach Polaków. Przez te 20 miesięcy prasa i telewizja planowo i metodycznie dyskredytowały mnie jako zawodowego dziennikarza. W rezultacie w demokratycznej Polsce dostałem zakaz uprawiania swojego zawodu.

Jak należy rozumieć sformułowanie Polskiej Agencji Prasowej PAP o tym, że „według medialnych doniesień, ABW — która od początku nie komentowała sprawy — chciała wydalenia Rosjanina z Polski, bo podejrzewała go o działalność szpiegowską”? Jak można podejrzewać kogokolwiek na podstawie „medialnych doniesień”, nie wysuwając jednocześnie żadnych oskarżeń?

Szpiegostwo oraz wszelkie działania przynoszące szkodę państwu są według Kodeksu karnego przestępstwem. Chciałby szczególnie wyraźnie podkreślić, że takich działań nigdy nie podejmowałem.

Jestem przekonany, że ABW w mojej sprawie wykonała „zamówienie” polityczne ówczesnego rządu Platformy Obywatelskiej, dokonała nade mną sądu politycznego. Po prostu przystawiono mi pistolet do głowy i wystrzelono bez sądu i śledztwa.

Może to naiwne, lecz wierzę w prawo i sprawiedliwość. Przez 34 lata mojej pracy dziennikarskiej najistotniejszymi dla mnie tematami były społeczeństwo obywatelskie i prawa człowieka. Nie jestem dyplomatą ani politykiem. Jestem zwykłym obywatelem i będę walczył o swoje prawa.

Być może wcześniej, w latach zimnej wojny, postępowano w ten sposób z dziennikarzami. Jednak w ostatnim czasie istniało przekonanie, że pozbawienie dziennikarza akredytacji i próba wydalenia go z kraju bez jakichkolwiek wyjaśnień, nie jest normalne i tak postępować nie można.

Nie mam wielkich próśb. Proszę Wysoki Sąd tylko o jedno: o prawo do obrony.

Dziękuję. Chciałbym też włączyć tekst tego oświadczenia do akt rozprawy, która odbędzie się 3 czerwca 2016 roku w Warszawie.

Moskwa, 1 czerwca 2016 r.

Leonid Sviridov

http://pl.sputniknews.com

Prośby dziennikarza Leonida Swirydowa o to, aby polskojęzyczne władze wykazały się bodaj jakimkolwiek minimum przyzwoitości, są – obawiam się – równie skuteczne, co apele „nie gwałć”, jakich stosowanie zaleca kobietom napastowanym przez „uchodźców” policja w niektórych krajach.
Admin

Odpowiedzi: 15 to “ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa.”

  1. Bobola said

    Nie przepadam za Rosjanami i niekoniecznie jestem sklonny wierzyc w jego zapewnienia , ze nie jest szpiegiem czy agentem wplywu. Ale uwazam, ze kazdy ma prawo zapoznac sie z zarzutami zwlaszcza tak powaznymi. I odwolac sie od decyzji administracyjnej. Wolnowsc slowa powinna byc dostepna korespondentowi rosyjskiej prasy nawet jesli pisze on opinie niepochlebne dla Polakow.

  2. Birton said

    Nie przepadam za Żydami, niekoniecznie jestem skłonny wierzyć w ich zapewnienia , że nie są szpiegami czy agentami wpływu. Ale uważam, że każdy ma prawo zapoznać się z zarzutami zwłaszcza tak poważnymi i odwołać się od decyzji administracyjnej. Wolność słowa powinna być dostępna korespondentowi prasy żydowskiej, nawet jeśli pisze ona opinie niepochlebne dla Polaków.

  3. Zerohero said

    @1, Bobola

    Skąd założenie, że „pisze on opinie niepochlebne dla Polakow”?

    Widzi Pan subtelną różnicę w tropieniu w Polsce wpływów rosyjskich i każdych innych? Premier Marcinkiewicz pracuje w Golman Sachs i nic, a tutaj jakiś mało znaczący dziennikarz staje się „agentem”. Ciekawe co wyszpiegował. Układ autostrad? To jest pojmowanie szpiegostwa na poziomie Korei Pónocnej. USA utrzymują u niektórych swoich wasali małe zamordyzmy. Od Hondurasu po Arabię Saudyjską.

  4. Zerohero said

    @Birton

    Zapewne Pan Bobola uważa, że wolność słowa dla Żydów rozumie się sama przez się. Mamy wszak w Polsce rząd dusz sprawowany przez duet Wildstein Michnik i jakoś nikt nie odważa się nazwać ich agentami wpływu. Agentem wpływu okazuje się człowiek, którego nazwiska nikt nie kojarzy. Jak już napisałem – Korea Północna made in USA.

  5. Inkwizytor said

    Odnośnie agentów. Ostatnimi czasy Rosjanki lubią wychodzić za mąż za Polaków z odzysku i koniecznie chcą jechać do Polski. Oczywiście miastem docelowym jest Warszawa chociaż mąż nie ma zamiaru tam mieszkać ale „żona” upiera się i już 🙂

  6. Zerohero said

    @5

    i co, infiltrują w ten sposób środowiska słoików?

  7. Mickiewicz said

    Rosyjski dziennikarz Leonid Sviridov, to bogu ducha winny człowiek. To polskie syjonistyczne kurwy szukają pretekstu do prowokacji z Federacją Rosyjską. Ten dziennikarz Rosyjski powinien być natychmiast przeproszony i tutaj zrehabilitowany.

  8. RomanK said

    Nie znosze idiotow, rasistow i megalomanow…ale uwazam ze nawet Bobola ma prawo pisac co chce, a co mu ..hehehe rozum dyktuje i tfu sumienie…. na Gajowce

  9. AlexSailor said

    No i tyle w temacie PAD.

  10. Boydar said

    @ Pan Roman

    Tym (8) komentarzem określił precyzyjnie Pan swoją osobowość. Tak pozornie kontrowersyjną i niezrozumiałą dla większości czytelników.

    Bo w rzeczywistości, bycie człowiekiem przyzwoitym możemy wnioskować tylko po jednym – co komuś nie przeszkadza.

    Otóż w tym konkretnym przypadku, Panu nie przeszkadza to, co napisano pod „jedynką”. Oczywiście, bo tam nic specjalnego nie ma. I analizując treść komentarza (1) mnie nie przeszkadza ona również. Tylko Pan bardzo długo czekał na taki właśnie wpis, względnie normalny. Bo potrzebował Pan przewrotnie wesprzeć swego ziomka, który w swej bezdennej głupocie nie stojącej w sprzeczności do dużego zasobu wiedzy, nie może na ogół powstrzymać się od ziania nienawiścią do Polski, Polaków i wszystkiego co polskie. I chciałby Pan skierować dyskusję na merytoryczność komentarzy babola. Jest Pan przekonany, że ludzie kupią ten myk; może mieć Pan rację; kupowali przez tysiąc lat, większość kupi pewnie i dzisiaj. Zobaczymy.

    Tak czy owak, żeby było jasne – istotą tej waszej chucpy jest obrażanie inteligencji pod sztandarem naszego polskiego Świętego. A nie szczegóły techniczne tego obrażania. Szmuglujemy rowery, nie diamenty.

    Tylko że Pan to przecież doskonale wie. Jedyne czego może nie być Pan pewny, to czy my wiemy. Otóż wiemy, Panie Romanie.

  11. Bodzio said

    ad. 8, 10
    Wspomniany osobnik ma również prawo nie pisać w Gajówce. Szkoda, że z niego nie korzysta.

  12. NICK said

    ‚Bobola’ czy RomanK?
    Panie Bodzio?

    Nie bardziej, niż Listwa=Nick.
    Admin

  13. Bodzio said

    @NICK
    🙂
    Oczywiście ten pierwszy.

  14. NICK said

    I Salij. Ociec=NICK.
    Pozostanę ze zrozumieniem.

  15. NICK said

    Tytuł.
    Strzela.

Sorry, the comment form is closed at this time.