Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O trzeciej drodze w polityce międzynarodowej

Posted by Marucha w dniu 2016-06-12 (niedziela)

Politykę międzynarodową zbyt często postrzega się jako ciąg zdarzeń (procesów) zdeterminowanych pewną jakby heglistowską koniecznością.

Rzeczywiście, gdy badacz spogląda wstecz z teraźniejszej perspektywy, wydarzenia historyczne układają się w logiczną i spójną całość. Są określone przyczyny i określone skutki.

Po upływie czasu można odnieść wrażenie, że taki a nie inny przebieg wydarzeń musiał nastąpić, że nie było innej opcji. Wprawdzie są również pisarze, którzy lubują się w nienaukowych rozważaniach pt. „co by było gdyby”, ale poważni ludzie czymś takim nie zajmują się na serio.

Czy jednak rzeczywiście prąd dziejowy kieruje nami w ściśle wyznaczonym kierunku, niekoniecznie zgodnym z naszą wolą i niezależnie od podejmowanych przez nas działań?

Warto uświadomić sobie – zdawałoby się oczywistą – prawdę, że gra polityczna przypomina grę w szachy. Upraszczając, gracze posiadają wiele możliwości podejmowania działań zarówno taktycznych jak strategicznych. Mam na myśli oczywiście takie działania, które według najlepszej wiedzy grającego przyniosą skutki korzystne dla niego, a nie dla jego przeciwnika.

Czasami gracz znajduje się w sytuacji, gdy nie ma wielu możliwości wyboru. Przegrywa i może się jedynie bronić, musi odpowiadać na ataki przeciwnika. Najczęściej jednak każdy z graczy posiada mniejszy lub większy wpływ na przebieg gry i jej ostateczny wynik. Innymi słowy: ani nie ma mowy o jakiejś niezmiennej i wszechpotężnej „konieczności dziejowej”, ani też nie uciekniemy przed poniesieniem konsekwencji podjętych przez nas wcześniej działań.

Porównywanie gry politycznej do gry w szachy nie jest, powtórzę, przywoływaniem poglądów uznawanych za oczywiste. Weźmy na warsztat dzieje Polski w dwudziestoleciu międzywojennym. Bardzo ważne zagadnienie. To, co się wówczas wydarzyło miało decydujący wpływ na późniejsze losy Polaków: okupację niemiecką i sowiecką, okres PRL oraz lata od 1989 roku aż do dzisiaj.

W przeddzień wybuchu II wojny światowej Europa (i świat) podzieliły się na dwa bloki.

Z jednej strony: obóz niemiecko-włoski, nazistowsko-faszystowski, z drugiej obóz francusko-brytyjski, a następnie również amerykańsko-sowiecki, demokratyczno-marksistowski. Pomiędzy tymi wielkimi potęgami znalazła się Polska i inne kraje Europy środkowo-wschodniej.

Większość analityków wyraża pogląd, że Polska mogła opowiedzieć się albo po jednej albo po drugiej stronie. Tertium non datur. Jeśli jednak posłużymy się analogią z grą w szachy, zaczniemy poszukiwać innych wariantów. Wówczas odkryjemy, że nie mieliśmy już możliwości innego wyboru dopiero w dniu 31 sierpnia 1939 roku, gdy Niemcy wystąpiły z ultimatum wobec Polski.

Zanim jednak doszło do agresji Niemiec na Polskę, na europejskiej scenie politycznej dokonywały się doniosłe zmiany. Rządzone przez Adolfa Hitlera Niemcy stosowały „technikę salami”, poszerzając swoją strefę wpływów i stopniowo podporządkowując sobie Europę środkowo-wschodnią.

Dlaczego państwa położone w tej części Europy nie potrafiły zjednoczyć się i wspólnie przeciwstawić zagrożeniu? Nie można powiedzieć, że nie miały takich możliwości. W gruncie rzeczy były państwami niezależnymi i był czas, kiedy mogły dokonywać suwerennych wyborów.

Przyznaję, że nie mogę się przestać dziwić, jak można było się tak „dać ograć” wielkim mocarstwom. W 1938 roku Austria i Czechosłowacja, a w 1939 roku Polska stanęły osamotnione w obliczu znacząco silniejszego przeciwnika. Nie było żadnego rzeczywistego porozumienia łączącego ze sobą państwa Europy znajdujące się w strefie pomiędzy blokiem niemieckim i Związkiem Sowieckim.

Nikt, może z wyjątkiem Węgier, nawet nie podejmował prób przeciwdziałania eskalacji konfliktu. Mało tego, poszczególne państwa, zamiast przejść do porządku dziennego nad rozmaitymi sporami terytorialnymi i podjąć wspólnie grę polityczną na gwałtownie zacieśniającej się scenie politycznej, małostkowo wykorzystywały słabość sąsiadów, by uzyskiwać drobne i doraźne korzyści, jak np. Polska zajmująca Zaolzie.

Ktoś powie, że ewentualne zjednoczenie państw środkowoeuropejskich nie ocaliłoby tych państw przed blokiem niemiecko-sowieckim, czy jakimś innym. Ale przypomnę, że nie zajmuję się rozważaniami „co by było gdyby”, lecz zastanawiam nad możliwością wyboru innej polityki, aniżeli ta, którą wybrali ówcześni przywódcy Polski i innych państw regionu.

Wydawało się, że w okresie II wojny światowej i bezpośrednio po niej, niektórzy polscy działacze polityczni wyciągali wnioski z popełnionych błędów. Powstał m. in. projekt konfederacji polsko-czechosłowackiej. Sformułowane w 1948 roku wskazania programowe Stronnictwa Narodowego na emigracji, zawierały postulat współpracy narodów Europy środkowo-wschodniej (zjednoczenia sił politycznych i gospodarczych) w duchu poszanowania odrębności narodowych i interesów gospodarczych ale również zapomnienia „krzywd i sporów przeszłości”.

Konkluzja dokumentu brzmi: „Współpraca Europy Środkowo-Wschodniej z Europą Zachodnią w ramach nowego sytemu europejskiego stanowić będzie jedną z głównych rękojmi zabezpieczenia i rozwoju naszej cywilizacji” (Stronnictwo Narodowe w walce o Polskę, Londyn 1948, s. 31).

Z prób zjednoczeniowych ostatecznie niewiele wynikło. Najpierw na przeszkodzie stała zależność Europy środkowo-wschodniej od Związku Sowieckiego. Jednak po 1991 roku można było nawiązać bliższą współpracę. Wprawdzie powstał Trójkąt Wyszehradzki, ale współpraca pomiędzy państwami członkowskimi nie układała się harmonijnie. Dość przypomnieć aroganckie przyjęcie premiera Viktora Orbana przez premier Ewę Kopacz, świadczące o niezrozumieniu przez działaczy rządzącej Platformy Obywatelskiej elementarnych reguł gry politycznej (nie mówię o świadomym działaniu na szkodę interesu Polski).

Dzisiejsza sytuacja Europy jest dramatyczna i pod wieloma względami przypomina okres międzywojenny.

Projekt pod nazwą Unii Europejskiej jest na skraju załamania. Jeśli się załamie, Polska i inne państwa regionu znowu znajdą się w strefie między Niemcami a Rosją. Nawet jeśli Unia nie załamie się, trudno będzie przejść obojętnie obok konsekwencji wynikających z procesu kształtowania się dwóch przeciwstawnych bloków: atlantyckiego i euroazjatyckiego. Nie wymieniam nazw państw, ani nazw mocarstw, ponieważ jeszcze nie jest przesądzone (determinizm!) w jakim kierunku pójdą dalsze zmiany.

Tak czy owak, za kilka, kilkanaście lat może się okazać, że Polska (Europa środkowo-wschodnia) zostanie postawiona pod ścianą: albo wojna z jednymi albo wojna z drugimi. Wówczas będzie już za późno by skutecznie wpływać na przebieg gry politycznej. Szansę na odwrócenie niekorzystnych tendencji mamy obecnie – jednak nie wiadomo na jak długo. Nie chciałbym widzieć jak Polska staje się kartą przetargową w grze prowadzonej bez naszego udziału.

Opisana powyżej sytuacja, to znaczy zdumiewające zjawisko zwaśnienia ze sobą małych państw Europy środkowo-wschodniej, które – we własnym interesie – powinny zjednoczyć się, by zwielokrotnić swą siłę przebicia, nie jest w dziejach niczym nadzwyczajnym.

Chyba najsmutniejszym przykładem analogicznej sytuacji, która doprowadziła do opłakanych skutków, są losy starożytnej Grecji. Miasta-państwa greckie toczyły niekończące się wojny pomiędzy sobą, bądź w najlepszym wypadku nie potrafiły ze sobą efektywnie współpracować. Z wyjątkiem dwóch wojen perskich nigdy nie potrafiły się zjednoczyć.

W IV wieku przed Chrystusem na krótko Hellada zjednoczyła się pod wodzą (i miękkim dyktatem) królów macedońskich, skutkiem czego cywilizacja grecka znalazła się w fazie spektakularnej ekspansji, ale po śmierci Aleksandra Macedońskiego nastąpił powrót do status quo ante, czyli bratobójczych waśni i małostkowych wojen.

W II wieku przed Chrystusem rosnący w siłę Rzym zawładnął małymi greckimi poleis. Zwolennicy determinizmu dziejowego powiedzą, że tak być musiało, że silniejszy militarnie (nie kulturowo!) zawładnął słabszym. Być może Rzym wygrałby również w wyniku konfrontacji ze zjednoczoną Grecją, podobnie jak wcześniej odniósł wielkie zwycięstwo nad Kartaginą. Tego nie przesądzam i tym się nie zajmuję. Natomiast będę upierał się przy stwierdzeniu, że Grecy mieli możliwość wyboru innej polityki: zjednoczenia swych sił zamiast rozbicia wewnętrznego, obrony własnej niezależności zamiast wzajemnego wyniszczania się.

Podobną możliwość (i szansę) posiada obecnie Polska (i inne państwa regionu). Concordia res parvae crescunt, discordia vel maximae dilabuntur.

dr Wojciech Turek
Myśl Polska, nr 23-24 (5-12.06.2016)
http://www.mysl-polska.pl

komentarze 23 to “O trzeciej drodze w polityce międzynarodowej”

  1. Yah said

    „W IV wieku przed Chrystusem na krótko Hellada zjednoczyła się pod wodzą (i miękkim dyktatem) królów macedońskich, skutkiem czego cywilizacja grecka znalazła się w fazie spektakularnej ekspansji, ale po śmierci Aleksandra Macedońskiego nastąpił powrót do status quo ante, czyli bratobójczych waśni i małostkowych wojen.”

    Coś w tym jest – Austro-Węgry, Polska Jagiellonów, ale nigdy razem, zawsze pod berłem zewnętrznym. Niewesoło …. to znaczy mogłoby być wesoło, gdyby nie granicząca z idiotyzmem łatwowierność Polaków i podatność na manipulację ( szczególnie wtedy, gdy umiejętnie się sypie pochlebstwami o dumie narodowej) skrzętnie wykorzystywana przez zachodnioeuropejskich bandziorów.

  2. WI42 said

    Co autor chce przezać?

  3. O ile pamiętam, po dojściu Hitlera do władzy, Piłsudski projektował, a nawet pozorował możliwość wojny prewencyjnej z Niemcami. Lecz na temat Polski w latach międzywojnia panowała w Europie opinia, jako o awanturniku : wypominano nam powstanie wielkopolskie i 3 powstania śląskie, aneksję Wilna, wyprawę kijowską w sojuszu z Petlurą, wojnę z sowietami. Do tego jeszcze miała dojść aneksja Zaolzia. W sumie 8 konfliktów zbrojnych (wojen), na przestrzeni 20 lat istnienia.Na wszystkich niemal granicach, byliśmy skłóceni. Toteż sondaże już wówczas wyraźnie wskazywały, że ta prewencyjna wojna, której Niemcy się w owym czasie obawiali, nie będzie miała niczyjego poparcia. Skąd więc chory pomysł, aby bezpieczeństwo Polski oprzeć o sojusz z Francją i Anglią ? Skąd bezczelna, samobójcza buta Becka, który wszystko to wiedząc, posłał na zagładę 6 milionów Polaków ? Jak później Bór-Komorowski – 200 tysięcy Warszawiaków ? I z czego, jak nie z samobójczych inklinacji,albo psychopatii, wypływa obecna polityka Waszczykowskich i Macierewiczów, tak złowróżbnie groźna dla bytu Narodu. Temu trzeba bezwzględnie położyć kres !

  4. akej said

    Nawet gdyby nie bylo polsko – czeskiego sporu o Zaolzie, to pozostawienie Zaolzia Hitlerowi bylo by (ze wzgledow strategicznych) wielka glupota. Zwazywszy fakt, ze Zaolzie bylo terenem spornym wydartym nam przez Czechow przy pomocy klamsta oraz sily, przejecie Zaolzia bylo w pelni usprawiedliwione – tak pod wzgledem strategicznym, etnicznym jak i moralnym.

  5. akej said

    Podboj Grecji przez Rzym jakos nie przeszkadzal Grekom. Z czasem ich wplywom kulturalnym ulegla cala Azja Mniejssza a greka stala sie jezykiem powszechnie uzywanym na terenach wschodnich podbitych przez Rzym. Pozniej stala sie oficjalnym jezykiem Cesarstwa Bizantyjskiego, Niestety, przez swoj upor i glupote Grecy zaprzepascili cala Azje Mniejsza na rzecz przybylych tam Turkow. Dzisiejszy swiat z Azja Mniejsza bedaca czescia Grecji z pewnoscia by wygladal znacznie przyjemniej od dzisiejszej Azji Mniejszej podbitej przez tureckich koczownikow z Azji Srodkowej.

  6. Zgorzkniały said

    Ad 4 Akej

    Moment na rewindykację Zaolzia był, delikatnie mówiąc, bardzo niefortunny.

    Aneksję wypominał nam Putin w odpowiedzi na dociekania o pakt Ribbentrop-Mołotow, i miał chyba rację. Specjalistą nie jestem, ale zdaje się że razem z Czechami moglibyśmy mieć szansę przeciwko Niemcom. A tak, stało się to co znamy z historii.

  7. akej said

    O sojuszu z Czechami nie moglo byc mowy. Uwazali oni Polske za „panstwo sezonowe”. Poza tym po przewrocie majowym podczas rzadow sanacji o jakims ulozeniu stosunkow z Czechami tez nie bylo mowy. Moze by to wygladalo lepiej gdyby przewrotu majowego nie bylo. Czesi podczas i po po 1WS umieli stworzyc doskonala propagande na swoja korzysc i przy pomocy owczesnych mocarstw utworzyli sobie panstwo z wyolbrzymionymi granicami zawierajace ponad 50% mniejszosci. Polacy, niestety, o propagowanie swoich racji na form miedzynarodowym nie dbali nalezycie. Skutek jest taki, ze wszystkie swinstwa jakie Czesi wyrzadzili nam przy ustalaniu granicy polsko – czechoslowackiej (jak klamstwa i napasc na nas podczas wojny sowiecko – polskiej poszly w niepamiec, przez czeskie klamstwa Polska niepotrzebnie wycofala swoje wojska z Orawy i Spisza) a nam za to wypomina sie Zaolzie do dzis. Dziwie sie bardzo, ze nawet Polacy mowia, ze powinnismy pozostawic Zaolzie Hitlerowi. Chyba z takim sposobem rozumowania cos jest bardzo nie w porzadku!

  8. keram said

    Re: Waldemar Bartosik… ” O ile pamiętam, po dojściu Hitlera do władzy, Piłsudski projektował, a nawet pozorował możliwość wojny prewencyjnej z Niemcami. Lecz na temat Polski w latach międzywojnia panowała w Europie opinia, jako o awanturniku : wypominano nam powstanie wielkopolskie i 3 powstania śląskie, aneksję Wilna, wyprawę kijowską w sojuszu z Petlurą, wojnę z sowietami. Do tego jeszcze miała dojść aneksja Zaolzia.” ….

    Szanowny panie , jeśli niechęć do planu Piłsudskiego wojny prewencyjnej przeciw Niemcom ,rzekome awanturnictwo polski i m.in. , aneksję Zaolzia ,to chyba troszeczkę panu pewne zdarzenia poprzestawiały się w czasie.Odebranie Zaolzia Czechom , miało miejsce w 1938 roku, pan sobie sprawdzi… . Ponadto w/g pana Polacy nie powinni się „AWANTUROWAĆ” , w licznych powstaniach (wielkopolskie, śląskie) tylko co , prosić okupantów by raczyli opuścić polskie ziemie ?.-Oni pewnie spełnili by nasze prośby , tak?.Pozdrawiam.,

  9. akej said

    @ Keram (8)
    Nic mi sie nie poprzestawialo. To Pan zapomnial o czyms bardzo waznym! Otoz w 1938 r. powstal protektorat Czech i Moraw. – Czyli faktycznie panstewko pod okupacja szwabska. Pozostawienie w nim Zaolzia rownalo sie oddaniu tego terenu szwabom. Poza tym nie wiadomo czy Zaolzie by pozostalo w protektoracie, czy tez Hitler wlaczylby je do Reichu. Czy to az tak bardzo trudno zrozumiec?

  10. akej said

    @ 3
    A niech sobie mysla co chca. Powstania wielkopolskie i slaskie byly dwa nasze powstania, ktore zakonczyly sie sukcesem. Pewnie dlatego Zachod nazwal nas z tego powodu awanturnikami. Kto wie jak wygladalyby granice Polski bez tych powstan? Prawdopodobnie bardzo nieciekawie. W Wilnie bylismy, ale Sowieci oddali je Litwinom i sprowokowali konflikt polsko – litewski. Przeciez w Wilnie i na Wilenszczyznie bylismy zdecydowana wiekszoscia etniczna. Litwini stanowili wtedy 1% mieszkancow Wilna. W koncu bardzo nieprzychylny nam Zachod uznal granice polsko – litewska, ktora przetrwala do 1939 r. Gorbaczow chcial obalic Jalte i dac nam granice Traktatu Ryskiego i granice z Litwa z Wilnem po naszej stronie. Druga wersja polegala na przylaczeniu do Poski guberni grodzienskiej, czesci guberni brzeskiej, polnocnych Prus Wschodnich oraz Lwowa. Niestety pojechala do Moskwy czworka „politykow” – z ktorych zaden nie byl etnicznym Polakiem i blagala Gorbaczowa aby tego nie robil…
    Czy Pan trzeczywiscie wierzy w to co Pan napisal? W najgorszym przypadku byla mozliwosc odzyskania polnocnych Prus Wschodnich, korekta granicy polsko – bialoruskiej i odzyskanie Lwowa. Niestety, ale ci „Polacy” nawet o to sie nie postarali. Zaprzepaszczono wielka szanse!

  11. Re: Waldemar Bartosik (kom. nr 3): Żadne projektowanie (w wymiarze praktycznym) wojny prewencyjnej z Niemcami przez Piłsudskiego tak naprawdę nigdy nie miało miejsca – były to w istocie wyłącznie swego rodzaju bluff i zasłona dymna, mająca dać mu wygodny pretekst i alibi do szybkiego zawarcia tzw. paktu o nieagresji z Hitlerem zarówno wobec zagranicy, jak i polskiej opinii publicznej.

  12. peacelover said

    Historia sie powtarza, ale nie w szczegolach !
    O ile okres miedzywojenny charakteryzowal sie polityka samodzielnych-suwerennych panstw,
    to tyle obecny okres jest zdominowany przez supermacarstwa.
    Mniejsze panstwa sa uzalezniane i praktycznie nie maja wlasnej-suwerennej polityki.
    Dotyczy to szczegolnie Polski. ale i inne kraje sa zdecydowanie w tej czy innej strefie wplywow.
    Syjonistyczna Infiltracja rzadow jest zjawiskiem normalnym i istnieje w kazdym bez wyjatku kraju Europy.
    Doprowadza to do ignorowania narodowych aspiracji i do znieksztalcania wizji prawdziwej woli narodow.
    W tej sytuacji trudno jest mowic o prawdziwie polskiej albo francuskiej czy niemieckiej polityce,
    skoro ta polityka jest prowadzona przez ludzi, ktorzy w malym stopniu reprezentuja narod.

  13. Joe said

    12..Nie mozna mowic nawet o amerykanskiej POlityce…bo tez zdominowana przez pesy….Tylko Chiny i Rosja sa panstwami a wlasciwie mocarstwami suwerennymi…

  14. Słusznie pisze p. Zgorzkniały (kom.nr 6), że moment (październik 1938 r.) na rewindykację Zaolzia był co najmniej wysoce niefortunny, niezależnie od wcześniejszych czeskich łajdactw i podstępnej agresji, gdyż postawił Polskę w oczach światowej opinii publicznej w pozycji wspólnika Hitlera.
    Można by jeszcze od biedy ten fakt zrozumieć i usprawiedliwić, gdyby II RP nie miała wcześniej żadnego wpływu na bieg wydarzeń, które doprowadziły do likwidacji państwa czechosłowackiego, i została postawiona po prostu przed faktem dokonanym.
    Było jednak inaczej – zarówno Beck, jak i cała klika sanacyjna na swych szczytach z wyprzedzeniem wiedziała o niemieckich planach unicestwienia Czechosłowacji (a wcześniej także Anszlusu Austrii) -i, co więcej, po cichu tę agresywną politykę niemiecką aprobowała, w imię właśnie małostkowych porachunków z Czechami i obiecanych korzyści w rodzaju np. mglistej obietnicy objęcia protektoratu nad projektowanym marionetkowym państwem słowackim!!!
    Nietrudno zrozumieć, że Hitler idąc na brutalną rozprawę z Czechami, musiał mieć pewność, że Polska co najmniej zachowa całkowitą bierność w tej kwestii i nie wywinie mu jakieś niespodzianki. I taką pewność w zasadzie miał, o czym najlepszą świadczą choćby zalinkowane poniżej wynurzenia prof. Grzegorza Górskiego, autora mocno reklamowanej książki „Wrzesień – 1939 – nowe spojrzenie”, które warto z uwagą wysłuchać i krytycznie przemyśleć:

    Oczywiście, gdyby rozpatrywać fakt rewindykacji Zaolzia tylko w ujęciu, że tak się wyrażę, statycznym, to faktycznie miała ona uzasadnienie, jak to wywodzi p. Akej, i moralne, i etniczne, i nawet strategiczne. Jest prawdą, że było to uczynienie pewnego faktu dokonanego, poza wolą głównym mocarstw europejskich, którym także i sami Niemcy byli niemile zaskoczeni – wadziło im przede wszystkim zajęcie przez Polskę strategicznie ważnego węzła kolejowego w Boguminie, łączącego właściwe Czechy a także Morawy ze Słowacją.
    To utrudnienie nie przeszkodziło im wszakże w przerzuceniu pokaźnej liczby własnych wojsk na terytorium marionetkowej Słowacji, skąd atakowały Polskę we kampanii wrześniowej.
    Tymczasem należało podjąć próbę odzyskania Zaolzia na drodze cierpliwych zabiegów i dialogu z Czechami w czasie, gdy byli stawiani coraz bardziej pod murem. A gdyby nawet okazało się to niemożliwe, to i tak perspektywa ewentualnego wspólnego przeciwstawienia się obydwu państw agresji niemieckiej była kwestią nieporównanie większej wagi.

  15. Dodam jeszcze banalne, jak mi się wydaje, przypuszczenie, że taki a nie inny bieg wydarzeń został w rzeczywistości z góry ustalony i zaprogramowany w odpowiednich (żydo) masońskich gremiach i następnie przekazany do wykonania powolnym narzędziom w rodzaju Becka, podobnież Benesza…

  16. Janek said

    Za czsów Gorbaczowa sprytny i śmiały polityk przeobraziłby demoludy w Imperium Środkowoeuropejskie koniecznie z DDR w składzie. Tylko gdzie takiego szukać?

  17. keram said

    re: Akej..Przepraszam , ale to pan nie zrozumiał.. , otóż chodziło mi o to ,że Piłsudskiemu kiedy ponoć chciał wojny prewencyjnej z Niemcami , nikt nie mógł zarzucić awanturnictwa ,z powodu zajęcia Zaolzia.

  18. Dziadzius said

    Chyba juz na strosc oczy sie mgla bo nie moglem zauwazyc nigdzie wytlumaczenia co przedstawia to zdjecie niemcow i dwoch Polskich oficerow?

  19. TANIEC CIOŁKÓW wokół Zaolzia

    Od lat tłumaczę Ciołkom, że Komarno i Zaolzie były aktami DYKTATU MONACHIJSKIEGO. Dyktat Monachijski był zaś Skutkiem ujawnienia przez polski wywiad zamówienia przez Stalina w Czechosłowacji 3 strategicznych bomb atomowych: na Warszawę, Berlin i Londyn. Z tego wynika, że MAKSYM z czechosłowacką bomba atomową miał wystartować na Warszawę ze Słowacji.
    Wobec tego Stalin kazał Armii Czerwonej zaatakować Polskę, ale został pouczony przez sztab generalny Armii Czerwonej, że WOJNA Z POLSKA JEST MOŻLIWA TYLKO W SOJUSZU Z NIEMCAMI. Przestraszony tym Beck poleciał do Berlina, gdzie Hitler obiecał mu zaatakowanie Czech; komuniści chętnie publikowali zdjęcie POKŁON BECKA HITLEROWI, ale nie zamieszczali deklaracji Becka: WODZU, POLACY TOBIE TEGO NIGDY NIE ZAPOMNĄ, bo to dawało do myślenia.
    Wobec czego Mocarstwa Fundacyjne i Protekcyjne Czechosłowacji zaprosiły do akcji Mussoliniego, czego skutkiem był Dyktat Monachijski, w którym o Komarno dla Węgier upomniał się Duce a o Zaolzie dla Polski Fuehrer, gdyż Anglicy NIE WIEDZIELI o tych irredentach.
    Jedną z bomb Stalina zarekwirowali Anglicy, co mym zdaniem było powodem niesamowitego Rozkazu, Rydza, żeby WSZYSTKIE zasoby żywności przewieść metrem fortecznym z Modlina do Warszawy, co skapitulowało Modlin. Ponieważ Rada Polityczna Wehrmachtu podjęła Decyzję o budowie TAKTYCZNEJ bomby atomowej w DNIU Kapitulacji Modlina to sądzę, że Rydz liczył na wywóz Złota Włastów do Niemiec, wobec czego Anglicy będą MUSIELI rzucić na Berlin czechosłowacką bombę atomową ???
    Dwie pozostałe strategiczne bomby atomowe Himmler i Goering chcieli rzucić na Moskwę i Leningrad, ale jedyny stosowny do tego prototyp Hainkla-GIGANTA został uszkodzony przez AK na lotnisku Leśnym w Łucku i po przeniesieniu balonami do Świdnika zniszczony przez sowieckiego kamikadze.
    Ma to związek ze Złotym Pociągiem, gdyż bomby z Łucka wraz z suplementarnym złotem serbskim zostały ukryte pod Książem. Eszelon liczył 5 pociągów Pancernych, z których każdy ciągnęły 2 lokomotywy dislowskie. Jeden pociąg ze złotem serbskim walterowcy dali Amerykanom Pattona, jeden wyprowadzili a 2 zawalili dynamitem, zaś 2 strategiczne bomby atomowe wyprowadził SmerSz zawalając zamaskowany przez Niemców wjazd pod Książ. W pociągu wyprowadzonym przez walterowców miała być WALIZKOWA bomba atomowa.
    Czytałem, że Gorączka Złotego Pociągu została rozpalona dla zakamuflowania wyprowadzenia przez Tuska i Merkel pociągów zawalonych przez walterowców, których nie znalazła Armia Czerwona, która do r. 1953 ODWADNIAŁA SKARBIEC HITLERA. – Musieli się wynosić, gdyż dla Skarbca Hitlera USA były gotowe podjąć wojnę – i prawdopodobnie POZNAŃ I WĘGRY nie były z tego powodu ???

  20. Marucha said

    Re 18:
    Uzupełniam.
    Na zdjęciu od lewej w pierwszym rzędzie min. von Ribbentrop, min. spraw wojskowych RP gen. Tadeusz Kasprzycki, gen. Mieczysław Ryś-Trojanowski, adm.ambasador Niemiec w Polsce Hans A. von Moltke (pierwszy z lewej w drugim rzędzie) podczas wykonywania hymnów narodowych.
    Pan z cylindrem w ręku to min. Beck.

  21. AMERYKAŃSKI TANIEC NAGUSA POMALOWANEGO W PRĄŻKI

    O Jakimkolwiek gadaniu z Czechosłowacją w międzywojniu mowy nie było. Czechosłowacja była państwem TRAKTATOWYM, rządzonym przez Rotszyldów, z czego Benesz nalazł wyjście w postaci tajnego paktu ze Stalinem. Kapitulację Czechosłowacji przez Hitlerem uważa się za akt Mądrości Politycznej, gdy był to nędzny koniec Zawodowego Knechta, który Bez Rotszyldów ŻYĆ NIE MOŻE.
    BRICS (Brazylia-Rosja-Indie-Chiny-RPA) powstał na Reaktorze IV Generacji SKODA, ale ja Rozwaliłem BRICS prosząc w konsulacie czeskim (II ulica ode mnie) o HANDLOWY prospekt R.II.G.Sk. Dla każdego Pozytywnie Myślącego byłaby to miła usługa, ale Na Złodzieju Czapka Gore więc skierowali mnie do Groźnego wykidajły, czym ZNISZCZYLI Reaktor IV Generacji SKODA i BRICS – jak 20 lat wcześniej Austriacy Europejską Konwencję Transportu Ekologicznego na Austriackim Silniku SUPEREKOLOGICZNYM, który był mym VDTW z PWr choć proponowałem, że UZNAM patent austriacki za uznanie mych praw Autorskich wg prawa Niemieckiego Na dodatek Skarbcem Hitlera w Wałbrzychu złapałem za jaja Najlepszego Kopulanta Świata, który reklamował R.IV.G.Sk: NIEMEK KOPULOWAĆ NIE BĘDZIESZ, a szydził ze mnie jako…
    Większą Głupotą był tylko Rozkaz Prezydenta Busha-Juniora SKATOWANIA mego Pełnomocnika w NASA, żeby pokazać KTO TU RZĄDZI, czym ZŁAMAŁ doktryny Teodora Roosevelta i Monroe’go. Ten półanalfabeta nie wie nawet, co to Doktryna, ale wie, co to Amerykański Taniec Nagusa.

  22. Boydar said

    „… Czechosłowacja była państwem TRAKTATOWYM, rządzonym przez Rotszyldów …” Pan JPT (21)

    Oczy-qurwa-wiście !!! Każdy kto tego nie widzi jest po prostu ślepym albo idiotą. Ewentualnie jest też trzecia możliwość.

  23. revers said

    … lub o 3 swiatowej, gdzie chcecie zacząć? retorycznie pyta sie ks. Natanek

    https://gloria.tv/video/E3b7bjFbRVeE3MwXK6GNWsYbc

Sorry, the comment form is closed at this time.