Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Europa na skraju przepaści

Posted by Marucha w dniu 2016-06-19 (Niedziela)

Coraz częściej i coraz wyraźniej uświadamiamy sobie, że współczesna Europa – przeżywająca okres niekontrolowanego napływu kolorowych imigrantów z Afryki i Azji – zatraca swoją dotychczasową tożsamość. Na naszych oczach, w okresie zaledwie jednej generacji, kontynent zamieszkały od wieków przez chrześcijańskie narody przekształcił się w organizm o złożonym obliczu, zmierzający w kierunku modelu wielokulturowego.

Amsterdam 1957 – dzieci holenderskie, uderza całkowity brak kolorowych.

Historia uczy nas, że cywilizacja starożytna trwała dopóty, dopóki jej wiodący nurt zasilał napływ rolników-żołnierzy-obywateli, a nie obcych przybyszów. Christopher Dawson wskazał w odniesieniu do starożytnego Rzymu , że „Religia wieśniacza, rolnicza ekonomia i wieśniacza moralność leżały u podstaw wszystkich charakterystycznych osiągnięć epoki republiki” (Postęp i religia, s. 228).

W późniejszych wiekach Rzym, miasto-centrum świata, kosmopolityczny moloch pozbawiony dopływu zdrowej ludności wiejskiej, uległ wewnętrznej degeneracji i nie był zdolny do samoobrony, a nawet dosłownie „zabijał sam siebie” (tamże, s. 229)

Do niedawna wielkie miasta europejskie wyrosłe w wyniku rewolucji przemysłowej nie przypominały dawnego Rzymu i można było mieć nadzieję, że nowoczesna cywilizacja ery przemysłowej znajduje się w fazie rozwojowej, a nie schyłkowej.

Jeszcze zaledwie sto lat temu stolice imperiów europejskich, Londyn, Paryż, Berlin a nawet Wiedeń i Amsterdam, posiadały jednorodny charakter: były zasiedlone przez ludność niczym nie różniącą się od mieszkańców prowincji. Zabrzmi jak fantazja, ale w Londynie niemal wszyscy posługiwali się językiem angielskim i wyznawali chrześcijaństwo, podobnie było w Paryżu czy Berlinie. Nawet w Wiedniu, stanowiącym mieszankę narodowościową, katolicy stanowili 87 procent mieszkańców i byli to w zdecydowanej większości „rdzenni” obywatele prowincji wchodzących w skład Cesarstwa.

W Amsterdamie – pomimo licznej społeczności żydowskiej – zdecydowanie dominowali Holendrzy wyznania protestanckiego lub katolickiego (patrz zdjęcie). Innymi słowy, na przykładzie rozwoju wiodących miast europejskich widać, że – w sytuacji trwającego od stuleci procesu osmozy, a także rewolucji przemysłowej i demograficznej – narody zachodnioeuropejskie na początku ubiegłego wieku tworzyły organizmy zintegrowane wewnętrznie, a niegdysiejsi imigranci ulegali trwałej i głębokiej asymilacji.

Jakże odmiennie wyglądała sytuacja w Europie środkowo-wschodniej, stanowiącej sto lat temu swoisty tygiel kulturowy i narodowościowy! Od Warszawy i Łodzi poprzez Budapeszt, Odessę aż po Konstantynopol w praktyce funkcjonował model wielokulturowy: w Warszawie katolicko-żydowsko-rosyjski, w Konstantynopolu islamsko-grecko-ormiański.

Sytuacja w miastach środkowo-wschodniej Europy w znacznym stopniu odzwierciedlała stan istniejący na prowincji, gdzie rozmaite narody tworzyły na mapie etnograficznej przedziwną mozaikę i nie istniały utrwalone, jednoznaczne granice pomiędzy państwami (narodami). Tę specyfikę Europy środkowo-wschodniej trudno było zrozumieć mieszkańcom Zachodu. Realne problemy i skomplikowane konflikty kulturowo-narodowe, na salonach europejskich szufladkowano lekkomyślnie jako „antysemityzm” czy „ksenofobię”.

Paradoksalnie, po upływie stu lat, współczesny Zachód stanął (niejako na własne życzenie) w obliczu tych samych problemów, z jakimi dotychczas mieli do czynienia jedynie mieszkańcy Europy środkowo-wschodniej. Wielkie miasta zachodnioeuropejskie zatraciły swój jednorodny charakter etniczny, wyznaniowy, kulturowy. Zakwestionowany został dotychczasowy model (porządek) społeczny.

Wbrew odmienianym przez wszystkie przypadki magicznym zaklęciom, współczesna Europa nie posiada już kośćca w postaci wspólnych wartości, łączących większość mieszkańców i zapewniających odpowiednią spoistość społeczną. Tym kośćcem było dotychczas chrześcijaństwo (wspólnota duchowa) ukształtowane na gruncie kultury śródziemnomorskiej (Innego kośćca nie było, ponieważ liberalizm – uznawany przez niektórych za spoiwo – mógł zaistnieć jedynie na gruncie chrześcijańskim, choć dążył do odcięcia się od pnia, z którego wyrastał).

Wymykający się spod kontroli proces napływu imigrantów uświadamia coraz większej rzeszy rdzennych Europejczyków, że stoją przed dramatycznym wyborem, genialnie i lapidarnie sformułowanym przed laty przez Karola Huberta Rostworowskiego jako dylemat: „gość albo gospodarz?” (Antychryst, akt III).

Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy proces przebudzenia narodowego i mobilizacja samoobrony zasiedziałych od wieków społeczeństw, nie następują zbyt późno i zbyt wolno? Okazuje się, że już obecnie „Gospodarze” mogą nie posiadać decydującego głosu we własnym „domu”.

Nie znamy wyników głosowania rdzennych Austriaków w niedawnych wyborach prezydenckich w Austrii, jednak podobne badania przeprowadzono w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Pisał o nich Jędrzej Bielecki na łamach „Rzeczpospolitej”. Wynika z nich, że gdyby głosowali zasiedziali biali Brytyjczycy, wynik czerwcowego referendum byłby jednoznaczny: wyraźna większość opowiedziałaby się za „Brexitem”.

O wynikach (i o przyszłości kraju!) przesądzą jednak głosy licznych w Wielkiej Brytanii przedstawicieli kolorowych mniejszości etnicznych, którzy w większości opowiadają się przeciw „Brexitowi”. Podobnie w Stanach Zjednoczonych, większość białych obywateli popiera kandydaturę Donalda Trumpa. Nie oznacza to jednak, że Trump wygra wybory, ponieważ prawo głosu posiadają również liczni Amerykanie należący do mniejszości etnicznych.

Per analogiam mogę przypuszczać, że również większość rodowitych i zasymilowanych Austriaków udzieliła poparcia kandydaturze Norberta Hofera, która jednak ostatecznie przepadła.

Jako historyk nie mogę nie dostrzegać podobieństwa między obecną sytuacją na Zachodzie oraz rzeczywistością w Polsce w okresie międzywojennym, gdy większość polska w 1922 roku nie mogła wybrać swego prezydenta, a Stronnictwo Narodowe, pomimo że np. w wielonarodowej Łodzi w 1936 roku zyskało głosy bezwzględnej większości Polaków, nie posiadało większości w Radzie Miejskiej (dla uproszczenia wywodu pomijam kwestię działań podejmowanych przez dyktaturę sanacyjną).

Niestety, współczesna Europa nie chce słuchać głosu rozsądku i nie kwapi się skupiać wokół tych przywódców, którzy – jak Viktor Orban – wykazują się elementarnym instynktem samozachowawczym.

Niezależnie od tego, jak potoczą się dalsze losy obecnej elity rządzącej Europą, dylemat: „gość albo gospodarz” będzie musiał zostać rozwiązany. Rzecz jasna: na korzyść jednej ze stron. Piękne i szlachetne deklamacje o demokracji, tolerancji, pokojowym współistnieniu, będą musiały ustąpić pod naporem rzeczywistych problemów. A to oznaczać będzie eskalację konfliktów. Czy to się komuś podoba, czy nie, w ten właśnie brutalny i krwawy sposób zostały w XX wieku rozwiązane nabrzmiałe problemy narodowościowe w Europie środkowo-wschodniej.

Nakreśliłem niewesołe perspektywy, ale brak głębszych podstaw do kreślenia optymistycznych długoterminowych scenariuszy. Europa stoi w obliczu bardzo poważnego wyzwania i nie ucieknie przed nim. Tak to się kończy, skoro skostniałe i skarlałe elity nie potrafiły w porę zapobiec niebezpieczeństwom i lekceważąc własną edukację nie skorzystały z przebogatej skarbnicy doświadczeń jaką stanowią dzieje cywilizacji europejskiej.

dr Wojciech Turek
Myśl Polska, nr 25-26 (19-26.06.2016)
http://mysl-polska.pl

komentarzy 18 to “Europa na skraju przepaści”

  1. RomanK said

    W chwili obecnej zaledwie kilka krajow posiada wlasciwa struktuyre demograficzna dajaca nadzieje… sa to Afganistan, Etiopia, i Pakistan.
    To ladna wysmukla piramida….
    Kraje ktorych z piramidy robi sie bak….podojsciu do dozycia najszerszej jego czesci…nastapi implozja i znikniecie….
    prawa demografi sa Prawami Natury…
    Potwierdzaja to ksztalty i ..Swieta Geometria.

  2. NICK said

    Paaanie Romanie. Jednak nie demografia… . Nieee.
    Znowuż dał Pan dooopy. Czuje Pan ten swąd? Wokół?

  3. michalk said

    Caly czas ta sama mantra: ‚jest zle, jest niedobrze, Europa nie taka jak kiedys’. To juz wszyscy wiemy ale nikomu jeszcze nie przyszlo do glowy jak temu zaradzic. Oczywiscie wiadomo co mozna by bylo zmienic by zatrzymac obecna tendencje upadkowa ale niestety biorac pod uwage wszystkie zagadnienia jest juz zapozno na uratowanie dawnej Europy – przynajmniej tej tzw. ‚zachodniej’.

  4. Nieważny said

    Jak w praktyce wyglądała polityka multi-kulti w Związku Radzeckim, o ile taka była?

  5. jamek said

    Postawili meczet na Reducie Ordona!

    W 2005 r., kilka kilometrów od centrum Warszawy, rozpoczęto budowę meczetu. Pieniądze na ten cel przysłano z Arabii Saudyjskiej. Wokół miało powstać osiedle dla kilku tysięcy muzułmanów. Do tego jednak nie doszło, ponieważ grupka Polaków udowodniła ponad wszelką możliwość, że miejscem budowy jest słynna Reduta Ordona. Powstałe naprędce stowarzyszenia skutecznie zablokowały prace ziemne, a wykopaliska archeologiczne potwierdziły obecność ludzkich szczątków zgrupowanych w historycznym obrębie reduty.

    Losy tego historycznie i kulturowo bliskiego Polakom miejsca wciąż się jednak ważą. Zgodę na obecność islamskich instalacji w tym właśnie miejscu wydały władze dzielnicy Ochota. Hiszpański developer podjął już kilka prób rozpoczęcia prac przy użyciu ciężkiego sprzętu. Obecnie sytuacja utknęła w martwym punkcie.

    Zdaniem Aleksandra Jabłonowskiego jedyną szansą na odzyskanie tej ziemi jest całkowita rekonstrukcja Reduty Ordona. Bez wsparcia lokalnych władz oraz wydzielenia funduszy nie da się jej jednak przeprowadzić. Jest jednak światełko w tunelu. Ludziom walczącym o Redutę udało się wpisać ten obszar do rejestru miejsc pamięci narodowej. To krok milowy w kierunku rozbiórki meczetu. A czy do tego dojdzie, okaże się w ciągu najbliższych lat. Na razie muzułmanie czują się w tym miejscu bardzo pewnie.

    (Opis wykonał Piotr Korczarowski, eMisjaTv)

  6. NICK said

    Jedno zdanie. Wyłówcie. Dyskwalifikuje. Jabłonowskiego. Nic to. Zapodaje jak St. Michalkiewicz. Tylko więcej.
    Noo Jabłonowsiu. Celowo napisane.

  7. Zerohero said

    @1, RomanK

    Cóż to za „właściwa struktura demograficzna”? Pakistan, Nigeria itd. to przeludnione kloaki nie tworzące kultury, a w przypadku szmaciarzy z Afganistanu i Pakistanu tworzące „kulturę” obcinania nosa żonie, bo na przykład zagadała się z przyjaciółką.

    Nie chodzi o ich kulturę. Chodzi o to, że się rozmnażają. I wszystko wskazuje na to, że to ich „kultura” będzie panująca.
    Admin

  8. Joannus said

    Ad 3
    ”jest juz zapozno na uratowanie dawnej Europy – przynajmniej tej tzw. ‚zachodniej’.”

    Jak najbardziej.
    Patrząc po ludzku już mocno śmierdzi trupim rozkładem.

  9. Piskorz said

    ..”Amsterdam 1957 – dzieci holenderskie, uderza całkowity brak kolorowych” TAK SAMO BYŁO.. w Bretanii 20 lat temu..

  10. Umny said

    NICK! Odgrażalo się Nic że przestanie pisać na Gajówce?
    Życzę konsekwencji i wytrwałości.
    Z drugiej strony, nie życzę sobie czytać upierdliwego wszędobylskiego pasożyta plugawiącego porządnych ludzi.
    Założę filtr – jak Nic pisze to nic nie czytam.
    Dobry pomysł, od razu mi raźniej na duszy
    Wystarcz chłamu chama nie czytać i załatwione.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Więc niech Pan nie czyta tych, którzy się Panu nie podobają.
    Pojawił się Pan dopiero co i już zaczyna rozstawiać po kątach starych uczestników…
    Zobaczymy.

  12. NICK said

    Rozumny. (10).
    Nie dopił?
    Ja, pana, za chama nie uważam.
    To co piszesz nie jest też chłamem.
    Lubię. Czytać. „pana”.
    Zatem. dalej się „pan” po-pis-uj.

  13. Umny said

    Panie Marucha, niektórzy starzy uczestniczy szkodzą bardziej niż służą czytelnikom. Zazwyczaj ograniczam się do czytania, ale młoda krew się burzy i czasami czara cierpliwości się przeleje…
    Nie mam zresztą jej tak dużo jak bym chciał, raptus i nerwus.
    Ale jak tylko ktoś coś napisze ciekawego, bywa że kontrowersyjnego, ale zdecydowanie wzbogacającego, to zaraz się znajdują tacy, no na nim psy wieszają w niewybredny i wredny sposób zarazem.
    Każdy oszust, Panie Marucha, działa na pozór dla dobrej sprawy, sympatycznie i grzecznie a po cichu robi sabotaż i szkodzi. Trole pilnują, aby dyskusje nie zrobiły się poważne, żaby nie było konkluzji, żeby się Polacy nie dogadali między sobą. Taki pajac Nick, na przykład, każdemu lepszemu od niczego-niego-samego dowali, każdemu lepszemu dosmrodzi, innych zniechęci i odstręczy.
    Ojciec mi Kafla do poduszki czytywał, więc swiniowanie Nicka na mnie nie wpłynie, ale jaki ma efekt na mniej wykształconych w historii polskiej opozycji?

    Co do języka, to przyganiał kocioł garnkowi.
    Co prawda, co wolno wojewodzie to nie tobie mały smrodzie, mawiano mi często gęsto jak byłem mały, ale, nie wchodząc w demokrację i inne pierdupce, to silna ręka, sprawiedliwa i samokrytyczna, nie może nie zauważyć, jak bedzo niektórzy tutaj zaśmiecają i zasmradzają. Zdrowia życzę. Oraz twardej i słusznej ręki w tej sforze niesfornych.

  14. Racjonalista said

    @3
    Remedium jest znane i bardzo proste. Powszechnie zakazać istnienia banków prywatnych i wprowadzić tylko banki państwowe, będące wspólną własnością narodów. A wówczas rychło zanikną wszystkie zagrożenia dla ludzkości z terroryzmem włącznie.

  15. NICK said

    P. Umny. (13).
    Pan jeszcze się zdziwisz. Mam nadzieję. Jak po latach kilku odwiedzisz Gajowego… .
    A, jeżeli Bóg pozwoli i lata te nastaną a ja żyć będę, to tu mnie już dawno nie będzie.

    Nie wysilaj się z pytaniami. Np. dlaczego.

    Gospodarz wie!
    To mi wystarczy.
    [oczywiście, jeżeli chodzi o tą cząstkę życia mego]

  16. RomanK said

    Cenzura panie Umny to doskonaly wynalazek….chroni zdrowych ludzi i zdrowo myslacych przed…Rzeczywistoscia:-)))
    A rzeczywistosc jak pan widzi jest taka jaka jest. Niech pan zapmieta i stara sie to stosowac..obojetnei gdzie sie pan znajdzie, Nie musi ja pan wcale domalowywac wulgaryzmami:-))) jest dostatecznie ohydna i tak i tak:-))) Wystarczy- jak jej pan powie prawde…i tego sie najbardzie wstydzi ..i zzyma:-))) To takie pokazywanie ohydzie lusterka..bez slow:-))

  17. Siggi said

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/polityczne-i-narodowe-samobojstwo-norwegii-2016-06

  18. Rzeczywistość ma głęboko w dupie, co my jej powiemy i co my jej pokażemy. Bo rzeczywistość, jak powiadał Lenin, jest obiektywna. A wstydu u niej nie ma nawet za eurocenta. Rzeczywistość bowiem nie ma osobowości.

    Każdy szuka swego miejsca w rzeczywistości mając nadzieje, że znajdzie w nim spokój. Ale nadzieja……….

    Prawda, znów według Uljanowa, to stwierdzenie odzwierciedlające obiektywną rzeczywistość. A więc cenzura chroni przed prawdą.

    Powyższe to rzecz jasna gimnastyka logiczna. Cenzura w pierwotnym założeniu po prostu chroni przed zgorszeniem.

Sorry, the comment form is closed at this time.