Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Brytyjskie referendum: niespodziewany wynik, ale przewidywalne skutki

Posted by Marucha w dniu 2016-06-25 (sobota)

Rozmowa korespondentki agencji i radia Sputnik z profesorem Adamem Wielomskim.

Panie profesorze, no i mamy wyniki referendum w Wielkiej Brytanii…Czyli Brexit jest nieunikniony?

— Myślę, że, biorąc pod uwagę dane wyniki, do Brexitu rzeczywiście dojdzie, chociaż przyznam się szczerze, ja nie wierzyłem w to, że referendum skończy się z takim wynikiem, z jakim się skończyło. Myślałem, że nacisk wielkich mediów, korporacji, banków, Londyńskiego City spowoduje, że mimo wcześniejszych sygnałów w sondażach opinia publiczna cofnie się przed takim rozstrzygnięciem.

Jakie Pana zdaniem będą skutki ewentualnego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, w pierwszej kolejności dla niej samej?

— W Unii Europejskiej do tej pory mieliśmy system jako takiej równowagi pomiędzy trzema największymi potęgami — to znaczy między Berlinem, Paryżem i Londynem. Spośród tych trzech państw najsilniejsze były Niemcy i to one w znacznej mierze nakręcały i napędzały integrację europejską.

Przeciwko różnym pomysłom niemieckim, między innymi przeciwko armii europejskiej, czy też dalszemu poszerzaniu integracji, wspólnie istniała lub mogła istnieć potencjalnie „oś Londyn-Paryż”, która mogła takie pomysły powstrzymać. W tej chwili został sam Paryż i w moim przekonaniu, zresztą jest to też dość powszechna opinia, Paryż jest to partner zdecydowanie słabszy od Berlina.

Należy, więc, się spodziewać, że w tej chwili Unia Europejska zostanie całkowicie zdominowana przez Niemcy. Niemcy bardzo płaczą, że Wielka Brytania opuszcza UE. W moim przekonaniu, skrycie bardzo się z tego cieszą, bo to znacząco wzmacnia ich pozycje w Europie.

Na ile uzasadnione są zapowiedzi, że będzie tzw. efekt domina, że kolejne państwa zechcą wystąpić z Unii? Na przykład Holandia?

— Myślę, że wystąpienie na przykład Holandii z UE nie jest wykluczone z tego powodu, że jest to kraj, który tradycyjnie prowadzi politykę probrytyjską, aczkolwiek ekonomicznie bardzo silnie jest związany z Niemcami. W związku z tym, w Holandii istnieją, powiedziałbym, dwa sprzeczne kierunki wiążące się z dwoma różnymi sferami jej polityki — z jednej strony polityki międzynarodowej, a z drugiej polityki ekonomicznej. I Holandia będzie musiała podjąć decyzję, co jest dla niej ważniejsze.

Pomówmy o skutkach dla samej Wielkiej Brytanii. Czy Brexit nie jest swoistym otwarciem „puszki Pandory”? Ze strony Szkocji rozdają się głosy grożące chęcią wystąpienia ze składu Wielkiej Brytanii.

— Osobiście nie podejrzewam, żeby Szkocja, czy też Irlandia Północna, gdzie zostali zwolennicy Unii, zdecydowała się na wystąpienie z Wielkiej Brytanii. Ale, jeśliby ta ewentualność stała się rzeczywistością, to byłoby to dla Brytanii katastrofą. Oznaczałoby to de facto rozpad tego państwa. I już te cztery zespoły grające na Euro, reprezentujące Wielką Brytanię, okazałyby się nie tylko czterema drużynami piłkarskimi, lecz czterema różnymi krajami.

W komentarzach można spotkać stwierdzenie, że wynik referendum „to jest policzek dla Obamy”, że w kontekście TTIP Ameryka traci swojego sojusznika w postaci Wielkiej Brytanii.

— Tak, dlatego, że dla Stanów Zjednoczonych jest to z pewnością bardzo niekorzystny rezultat, bowiem Wielka Brytania obok, na przykład Polski, to były kraje najbliżej związane z USA. Niemcy są wprawdzie blisko związane z Ameryką i do tej pory były od USA zależne, głównie w sferze militarnej, i po części też w polityce zagranicznej.

Jednak w tej chwili, w sytuacji, kiedy będą dominować w Unii Europejskiej po opuszczeniu jej przez Wielką Brytanię, spodziewam się, że będą starały się ostatecznie uniezależnić się od Stanów Zjednoczonych. I powiedziałbym, przekreślić w tej mierze skutki przegranej przez nie II wojny światowej.

Większość mediów wskazuje też na następstwa Brexitu dla Polski, dla jej obywateli pracujących w Wielkiej Brytanii.

— Dla Polski są dwa skutki. Po pierwsze, dla Polski jako państwa oznacza to, że zostaliśmy, mówiąc zupełnie brutalnie, sam na sam z Berlinem. I jesteśmy tu partnerem zdecydowanie słabszym, który nie może liczyć na wsparcie brytyjskie przeciwko różnym niemieckim projektom. [Nigdy go nie mieliśmy – admin]

Nie spodziewam się za to jakiś drastycznych skutków dla Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich. Są oni nie najgorzej zintegrowani w brytyjską gospodarkę i zdziwiłbym się, gdyby Anglicy chcieli się ich pozbyć. Być może powstaną jakieś prawne uregulowania, dotyczące bezrobotnych mieszkańców mających obywatelstwo unijne, ale tych, którzy tam pracują, myślę, żadne restrykcje nie obejmą.

Twierdzi się, że wynik referendum to polityczne trzęsienie ziemi, ale przecież nie tylko. Bo nerwowo jest też na rynkach finansowych…

— Rynki finansowe zawsze reagują bardzo nerwowo na tego typu wydarzenia polityczne. Korzystają na nich wielcy gracze, którzy potrafią się do tej sytuacji dostosować. Podczas gdy drobni „ciułacze” wyprzedają walutę i akcje, ci wielcy mogą tanio kupić i jeszcze bardziej się wzbogacić.

Osobiście uważam, że wielkie banki, wielkie korporacje były na taką sytuację przygotowane. Nie spodziewam się, żeby wyjście Wielkiej Brytanii z UE spowodowało jakieś drastyczne zmiany gospodarcze. Co więcej, to wyjście nie odbędzie się ani za tydzień, ani za miesiąc, wątpię, czy nawet odbędzie się za rok. To jest dłuższy proces. Gospodarki wszystkich krajów mogą się na to przygotować.

Poza tym, nie wiadomo, czy to wyjście z Unii będzie również oznaczało, lub w jakiej skali, wyjście Wielkiej Brytanii z europejskiego rynku. To jest kwestia do negocjacji. A póki negocjacje się nie skończą, to Wielka Brytania nie wystąpi z Unii. Z dnia na dzień to nie nastąpi.

Jakie znaczenie decyzja Wielkiej Brytanii będzie miała dla Rosji? Są insynuacje, że dla Rosji jest to bardzo wygodny wynik referendum.

— Tak, z pewnością dla Rosji jest to bardzo wygodna sytuacja, bowiem oznacza to zdecydowane osłabnięcie pozycji Stanów Zjednoczonych w Europie. Myślę, że Rosji zdecydowanie łatwiej jest się dogadać z Unią Europejską kierowaną przez Niemcy, niż z UE gdzie silniejsze pozycje mieli Anglosasi. Przecież Wielka Brytania była zawsze tradycyjnym, najbliższym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych.

Grażyna Garboś
http://pl.sputniknews.com

komentarzy 16 to “Brytyjskie referendum: niespodziewany wynik, ale przewidywalne skutki”

  1. NICK said

    Ależ, Profesorze: ” Myślałem, że nacisk wielkich mediów, korporacji, banków, Londyńskiego City „. Czyj nacisk, zatem?

    Drugie: ” opinia publiczna cofnie się przed takim rozstrzygnięciem.”
    Opinia? Publiczna? Cofnie się?

    Nie wiem o co chodzi, Panu.

  2. RomanK said

    Bos poprostu za glupi -Nick….ile razy?? ilu ludzi??? musi ci to powtarzac????

    Pan Profesor w odroznieniu od ciebie- jest madry- ale cykor..i dlatego uzywa kminy i chucha dymem w kominy:-)))

    Anglicy tez -jak sie okazuje madrzejsi od ciebie ale tylk o pare procentow…bo oni zrozumieli, jaka jest roznica pomiedzy Europa Ojczyzn..a Zydowskich Oligarchow Kibutzem!

  3. Adam Ryglowski said

    NICKu – nacisk był , bo gdyby go nie było ,- to różnica nie byłaby 3% , a 30% .
    Angole nie zapominają , co to Bradford , Rotherham , Birmingham itd.
    A poza tym WIEDZĄ , co się dzieje w Calais .
    I nie wszyscy czytają The Sun , Timesa , czy Guardiana.
    A Szkoci całkiem niedawno kombinowali coś o INDEPENDENT . Pół roku przykręcenia „kroplówki ” z Londynu , – i niepodległościowcom opadły nie tylko kopary , ale i kilty .
    🙂

  4. RomanK said

    Hordy „swoich” Jewrounia wezmie na wasze utrzymanie:-))))

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/juncker-o-brytyjczykach-pracujacych-w-instytucjach-ue-zdecyduja-sami/svfvyf

  5. Henry said

    Ad:1 NICK
    „Ależ, Profesorze: ” Myślałem, że nacisk wielkich mediów, korporacji, banków, Londyńskiego City”.

    Sadze, ze nacisk wielkich mediów miał polegać na przedstawieniu argumentów za Unią,
    ale te media nie trafiły do wszystkich obywateli, zwłaszcza tych starszych powyżej 50 lat.

    Ciekawe, ze w referendum brytyjskim 75% młodych ludzi poniżej 25 lat głosowało za Unia,
    a starsi ludzie glosowali za wyjściem.
    Szkocja głosowała w większości za Unia, metropolia Londynu tez głosowała w większości za Unia.
    Wniosek wyciągnąć można taki, ze większość młodych ludzi w Wielkiej Brytanii
    nie spełni swoich marzeń i dążeń,co wywołuje konflikt na następne pokolenia.

    Po tym referendum Brytania jest podzielona, podobnie jak społeczeństwo w Polsce 50%.

    Faktem jest, że Szkocja złożyła następny wniosek o przeprowadzenie w przyszłości następnego referendum.

    Faktem jest, że Irlandia Północ. chce się połączyć z reszta Irlandii (wniosek jak dotychczas został odrzucony).

    Faktem jest ze dążenia do przyłączenia się do Unii w czesi W. Brytanii będą rosły.

    Faktem jest ze proces destabilizacji i rozpadu W. Brytanii wkroczył na nowe tory
    (po rozpadzie koloni w Afryce,Środk. Azji, a wcześniej w Amer. Plon.).

    Faktem jest ze obywatele W. Brytania osiągneli swój poziom życia w ostatnich 30 latach
    zawdzięczając między innymi otwartym rynkom krajów Unii,
    a za lat 20 może stać się znowu jednym z biedniejszych państw w Europie.

  6. Siggi said

    Cameron raus, a Tusk, Mogherini i Juncker?
    25 czerwca 2016 Autor: krakauer
    Pan David Cameron bardzo szybko zrozumiał, do czego właśnie doprowadziła jego niedojrzała polityka. Ten człowiek przesunął na plan pierwszy życia politycznego swojego kraju – konflikt polityczny, jaki toczył z liderem partii antyunijnej i przegrał. Już można powiedzieć, że to pan Dawid Cameron uczynił Wielką Brytanię – już tylko Brytanią. Pogrzebał nadzieje na przyszłość młodego pokolenia. Totalna, absolutna i niedająca się w żaden sposób zrównoważyć porażka. Niewielu brytyjskich polityków, a w zasadzie żaden, nie odnotowało w swoim życiorysie tak upokarzającej porażki, o znaczeniu ogólnosystemowym!

    W zasadzie, to nawet ciężko jest sobie wyobrazić większą głupotę, nieudolność i porażkę, niż to do czego przyczynił się pan David Cameron. Nie czyni się zakładów o system! Zwłaszcza, jeżeli ma się plujące jadem tabloidy, należące do żądnych pieniędzy hipokrytów, żyjących za wielką wodą!

    Jednakże to nie jest tylko tak, że to pan David Cameron ponosi pełnię odpowiedzialności, albowiem miał on jeszcze dwóch wspólników w polityce swojej totalnej porażki. Pierwszy to pan Donald Tusk, Przewodniczący Rady Unii Europejskiej, który może i się starał o to, żeby Wielka Brytania nie wypięła się na Unię, ale jeżeli przejrzymy jego starania z ostatniego roku, nie można powiedzieć, żeby zrobił coś realnego, coś więcej niż absolutne minimum.

    Podobnie pan Jean-Claude Juncker, Przewodniczący Komisji Europejskiej, który w dość ostrych słowach skwitował brexit. Niestety nie był w stanie zdobyć się na nic sensownego więcej odpowiednio wcześniej.

    Co prawda trzeba przyznać, że obaj panowie mieli dość ograniczone możliwości działania, albowiem gdyby mówili więcej, opozycja brytyjska podniosłaby głos, że oto właśnie eurokraci – straszą Brytyjczyków. Jednakże nikt im nie bronił oddziaływać na brytyjskie elity i kręgi opiniotwórcze. W kraju tak ekstremalnie podzielonym klasowo jak Wielka Brytania, to co w danej sprawie twierdzi dowolny celebryta jest naprawdę bardzo ważne. Ponieważ to się później przekłada na opinie tysięcy gospodyń domowych i miłośników piwa, którzy krystalizują i utrwalają swoje poglądy polityczne w lokalnych pubach.

    Musi być jednak coś takiego jak odpowiedzialność polityczna, to nie może być tak, żeby szefowie unijnych instytucji kolejnego dnia poszli do pracy w poniedziałek, jak gdyby nic się nie stało! Bo stało się i owszem! Nawet bardziej niż się stało! Po prostu się rozpadło i upadło, leży i zdycha w przydrożnym rowie! Nikt nic nie zrobił, nie ma winnych, nie ma odpowiedzialności. Brak dymisji, tylko pokazuje, że Unia jest skostniała, urzędnicza, nietransparentna i bez procedur kontroli demokratycznej.

    Po co nam dalej przywódcy unijni, którzy przegrali Europę? Nie potrafili zaproponować Europejczykom niczego sensownego, nawet dać nadziei, a przede wszystkim – retorycznie, argumentami, przebić się przez głupoty opowiadane przez tzw. eurosceptyków. Chociaż przez poziom szlamu i głupoty, jakiej popis mieliśmy w brytyjskich tabloidach, przez ostatnie pół roku to naprawdę trudno się przebić.

    Do póki Unia Europejska, nie będzie oferowała procedur demokratycznych, dających legitymację demokratyczną swoim własnym liderom, tak długo będzie obca dla własnych obywateli. Zresztą, o czym mówimy? Jakie obywatelstwo europejskie?

    Państwa unijne, powinny dzisiaj chcieć potwierdzić swoje członkostwo, to samo powinny zrobić poszczególne społeczeństwa. Do tego potrzebujemy nowych liderów, ludzie którzy pozwolili na stracenie Wielkiej Brytanii, nie mają żadnego prawa, zwłaszcza moralnego, do dalszego przewodnictwa instytucjom europejskim. O panią Federicę Mogherini i jej wkład w jedność Europy, to nawet nie wypada pytać, totalna porażka, zupełny brak jakiejkolwiek pogłębionej refleksji.

    W interesie nas wszystkich jest posiadanie jak najbardziej efektywnych liderów, a żeby być liderem trzeba być, chociaż minimalnym autorytetem. Jakim autorytetem jest dzisiaj pan Tusk lub pan Juncker, nie pytając o panią Mogherini, o której wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to, że się chociaż otarła o autorytet w znaczeniu politycznym na poziomie unijnym. Tylko, czyja to wina? Kto mianował tak mdłych polityków – technokratów, żeby im nie robili konkurencji politycznej na tle ogólnoeuropejskim? Odpowiedzialni są czołowi politycy najpotężniejszych państw i tych, którzy wymuszali zgniłe kompromisy. To wielka klęska przede wszystkim koncepcji Unii – pani Angeli Merkel.
    https://obserwatorpolityczny.pl/?p=41802

  7. Marek said

    Krakauer, sieroto unijna, tylko się nie popłacz z rozpaczy po wyjściu UK.

  8. Siggi said

    Anglicy powiedzieli „enough!”

    Wydawało się, że siły zwolenników Brexitu i pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej są równe. Tak jednak nie było. Przewaga ponad miliona głosów nie pozwala mówić o minimalnej czy przypadkowej wygranej. Większość Anglików powiedziała enough! (dość). Dość unijnych dyrektyw, dość narzucania politycznej poprawności, dość narzucania kwot produkcyjnych, dość napływu imigrantów islamskich, a nade wszystko dość ograniczania kompetencji rządów i parlamentów narodowych.

    (……)

  9. RomanK said

    Ciekawe rzeczy to dopiero wylaza:-))))
    Otoz Cameron z cala Jewunijna klika , o godz 3pm dostali pierwsze wyniki od znajmego Srula, wskazujace- juz na duza przewage zwolennikow unii i prognoze, ze wygrana bedzie w granicach 40 60%…i rozpoczeli bez czekania impreze swietujaca pogrom…niedobitkow:-))))))
    Straszliwe bylo otrzezwienie :-)))) i katz:-))))
    ALE najciekawsze dopiero nadejdzie…

  10. Siggi said

    Proponuję wynająć Nigela na p.o. Prezydenta IV RP…
    Chłop z jajami,choć chyba ma amputowane po przebytej chorobie nowotworowej jąder(…nie mylić z rozbijaniem jąder i stosem atomowym).Stawiam Mu „Żywca”(wg receptury z 1963r,a nie co teraz tam robio) i oczy w słup za to co kilka razy powiedział Tusckowi na sali plenarnej .Tusk ,żeby wytrzymać to ,to musiał pożyczyć … oczy u świni.
    ——–

    Łukasz Wójcik,
    24 czerwca 2016
    Nigel Farage, człowiek, który doprowadził do Brexitu
    http://static.polityka.pl/_resource/res/path/85/eb/85eb68e7-aab5-4fcb-8726-d5fa73ea965d_f400x244
    http://static.polityka.pl/_resource/res/path/42/e2/42e2f951-e33e-4e6a-bba8-0a5c167f37ff_470x

    Cały sekret sukcesu partii Farage’a polega na prostocie przekazu: kraj schodzi na psy, a jedynym rozwiązaniem wszystkich problemów jest wystąpienie z Unii Europejskiej.
    Nigel Farage, lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, właśnie dopiął swego – Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii, a David Cameron podał się do dymisji.
    Obaj są politycznymi rywalami już od kilkunastu lat. Między nimi jest tylko dwa lata różnicy, choć premier (młodszy) z wyglądu mógłby być synem Nigela. To dlatego, że obecny premier codziennie biega, zdrowo się odżywia i uwielbia saunę, a Farage pali papierosa za papierosem, pije piwo przed południem, w młodości miał ciężki wypadek samochodowy, potem raka jąder, a w 2010 roku przeżył katastrofę awionetki, którą leciał podczas kampanii do Parlamentu Europejskiego.
    To, że referendum w ogóle zorganizowano, to ogromna zasługa Farage’a, który już od kilkunastu lat przekonuje Brytyjczyków, że dla ich kraju możliwe (i najlepsze) jest rozwiązanie pośrednie – norweskie lub szwajcarskie, czyli układ, w którym Londyn korzysta z dostępu do jednolitego unijnego rynku i jednocześnie nie ponosi kosztów związanych z poszczególnymi unijnymi politykami (np. rolną), a przede wszystkim nie podlega brukselskiej biurokracji (po tym słowie Farage ostentacyjnie się krzywi). Norwegowie, którym tak bardzo zazdrości Farage, od lat narzekają jednak, że ze względu na ogrom wymiany handlowej z Unią de facto są jej członkami, z tą różnicą, że nie mają w niej nic do powiedzenia.

    Prawdziwa orka

    Farage wychowywał się w prowincjonalnej południowej Anglii, która do dziś jest bastionem eurosceptycyzmu. Jest synem maklera i odziedziczył po ojcu smykałkę do liczenia. Od 1982 roku pracował w różnych firmach maklerskich i zajmujących się obrotami na rynkach towarów, w tym na Londyńskiej Giełdzie Metali. Prowadził własną działalność maklerską od wczesnych lat 90. do 2002 roku.
    Do 1992 r. należał do Partii Konserwatywnej, ale gdy premier John Major w imieniu Wielkiej Brytanii podpisał traktat z Maastricht, Farage doszedł do wniosku, że torysi „śmierdzą zdradą”, i założył UKIP. Po latach przyznał, że organizowanie partii z idiotami to prawdziwa orka.
    Jeden z jego partyjnych kolegów Roger Helmet zrównał kiedyś małżeństwa gejowskie z kazirodztwem i poligamią. Inny przedstawiciel „frakcji idiotów” (określenie Farage’a) zaproponował wprowadzenie przymusu aborcji płodów z zespołem Downa.
    Farage jednak stopniowo eliminował tę frakcję i choć nie potrafił przebić się do Izby Gmin, odnotowywał coraz lepsze wyniki w wyborach do europarlamentu, w którym zasiada nieprzerwanie od 1999 r. I choć trudno znaleźć Brytyjczyka, który interesowałby się europarlamentem, Farage’a od kilku lat znają wszyscy, bo szef UKIP zastosował metodę: „nieważne jak, byleby o mnie mówili”.
    Do klasyki przeszła już jego tyrada przeciwko prezydentowi Rady Europejskiej Hermanowi van Rompuyowi: „Ma pan charyzmę mokrej ścierki i wygląd niskiego rangą urzędnika bankowego. Chcę zapytać, wszyscy chcemy zapytać – kim pan jest!?”.
    Gdy po kilku podobnych wypowiedziach gospodarz sztandarowego programu w radiu BBC4 „Today” zapytał Farage’a, dlaczego jest taki chamski wobec politycznych oponentów, ten odpowiedział bez wahania: „Właśnie po to, aby wystąpić u pana w programie”. Metoda się sprawdziła – w wyborach do europarlamentu w 2009 r. UKIP zajęła już drugie miejsce, za konserwatystami, ale przed Partią Pracy i miała w Brukseli 13 posłów.
    W 2014 roku UKIP-owi poszło jeszcze lepiej. W wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których kierowana przez niego Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa zwyciężyła zdobywając 26 mandatów, a on sam po raz kolejny odnowił mandat europosła. Został wówczas współprzewodniczącym grupy pod nazwą Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej.
    Ordynacja wyborcza, faworyzująca dwie największe partie, nie pozwoliła Farage’owi na sukces w wyborach do Izby Gmin w maju 2015 roku. Po słabym wyniku UKIP Farage zrezygnował z przywództwa w partii, jednak zarząd ugrupowania odrzucił jego rezygnację. „Jest nam potrzebny” – mówili jego partyjni koledzy.

    Co chwila temat

    Cały sekret sukcesu partii Farage’a polega na prostocie przekazu, możliwej dzięki temu, że w imieniu UKIP wypowiada się w zasadzie tylko jej szef: kraj schodzi na psy, imigracja i małżeństwa gejowskie zrobią z nas wkrótce metroseksualnych kosmopolitów, a jedynym rozwiązaniem tych wszystkich problemów jest rychłe wystąpienie z Unii Europejskiej.

    Farage dobiera tematy w zależności od chwili. Gdy pod koniec 2012 r. Cameron zapowiedział, że jego partia gotowa jest poprzeć wprowadzenie małżeństw homoseksualnych, następnego dnia okazało się, że sprzeciw wobec takich związków jest fundamentem programu UKIP. Farage zapowiedział, że chce z tej sprawy uczynić temat przewodni kampanii w 2015 r. Po dwóch tygodniach ponad 30 posłów Partii Konserwatywnej oświadczyło, że stoi po jego stronie.

    W dużym stopniu właśnie dzięki Farage’owi eurosceptycyzm stał się modny na Wyspach. Już nie tylko jako temat narzekania przy piwie, ale jako poważna opcja polityczna. Szef UKIP w 2013 roku zapowiadał, że na tej fali w ciągu pięciu lat jego partia wywróci do góry nogami brytyjską scenę polityczną: „Albo zostaniemy potężną partią polityczną, albo połączymy się z innym wielkim ugrupowaniem” – zapowiadał w wywiadzie dla „Guardiana”.

    Współpraca: Agata Szczerbiak

  11. Siggi said

    Linck do tamtego …

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1666268,2,nigel-farage-czlowiek-ktory-doprowadzil-do-brexitu.read

  12. NICK said

    Nic nowego.
    Romanow realizuje swe zadanie. Zadanie, powiadam.

    Wciąga Was. W dyskusje o niczym.
    Odciąga od spraw rzeczywiście ważnych.

    „Ciekawe rzeczy to dopiero wylaza:-)))” .
    No wyłażą .(9).

    Brexit. Cameron. Farage. Roman.

    To na początek. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/zwolennicy-brexitu-oszukali-brytyjczykow-nie-spelnia-glownej-obietnicy_856168.html

    To tylko początek głupcze.
    Przepraszam Gospodarza i Gości.
    Za język.
    Zastrzegam, iż, jeśli zajdzie taka potrzeba, użyję dosadniejszego wobec tekstów romanowych.

    No bo jeżeli romanow nie jest strofowany?
    Za język?

  13. RomanK said

    Ales ty glupi :-))))) Nick:-)))))) nawet nick masz glupi:-)))

  14. NICK said

    Przepraszam Panie Romanie. Za to że jestem głupi. (Zarówno apologetów. Nie wymienię, uniżenie)
    Także za satysfakcję.
    Z powodu odjazdu. Kompletnego.

    P.S. Widzisz Pan, Gospodarzu?
    Mnie to niby lotto.
    Aaa, pisałem. Nie raz.

  15. Dictum said

    https://www.youtube.com/channel/UCN4mm7HcfpjgVYQUeqRkCuQ

  16. Pan Wielomski wraz ze swoją małżonką oraz Drem Rafałem Brzeskim wziął udział także w dyskusji o Brexicie w studio NAI Warszawa. Zachęcamy do obejrzenia:

Sorry, the comment form is closed at this time.