Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Na ankietę o narodowo-konserwatywną fuzję odpowiada Konrad Rękas

Posted by Marucha w dniu 2016-06-28 (wtorek)

Czy zasadny jest pogląd, że „młoda endecja” w latach trzydziestych XX wieku, z późniejszymi rozwinięciami koncepcyjnymi, chociażby w postaci Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, była ruchem już nie tylko nacjonalistycznym, lecz również konserwatywnym w swojej orientacji tj. antyliberalnym, katolickim i społecznie organicznym?

– Przede wszystkim w perspektywie polskiej nie ma większego sensu stawianie w opozycji wobec siebie konserwatyzmu i nacjonalizmu.

W okresie, kiedy oba te nurty występowały w Polsce w formie zorganizowanej – dzieliły je różnice taktyczne oraz normalna rywalizacja o zakres wpływów, wynikające jednak raczej z podobieństwa, nie zaś z fundamentalnych różnic ideologicznych czy odmiennej genezy (jak długo we Francji).

Jak zdarzyło mi się m.in. na łamach Konserwatyzm.pl niegdyś opisywać – nawet formułując swoją myśl „O upadku myśli konserwatywnej w Polsce” (znaną raczej z tytułu niż z treści…) – Roman Dmowski po pierwsze chciał przedstawić narodową demokrację jako bardziej wiarygodnego i rozwojowego partnera zdolnego zrealizować program ugody z Rosją skuteczniej od… ugodowców, po drugie zaś dezawuował konkretnie konserwatyzm galicyjski z jego opcją austro-polską.

Z kolei już w odrodzonej Polsce część konserwatystów oddzieliła od endecji kwestia reformy rolnej, uznawanej przez ówczesne kierownictwo obozu narodowego raz za ekonomiczną konieczność wzmacniającą żywioł i potencjał polski, a dwa za adekwatną cenę za możliwość stworzenia stabilnej większości polskiej z patriotyczną częścią ruchu ludowego. Zwłaszcza niektórymi kresowymi ziemianami, decydującymi się na flirt z sanacją, wbrew niemal całości własnego programu społecznego, gospodarczego, a przede wszystkim państwowego i narodowego – kierował więc klasowy partykularyzm, nie zaś znowu jakaś zasadnicza sprzeczność z endekami.

Trudno więc mówić, że akurat „młodzi” SN, czy narodowi radykałowie zbliżali się szczególnie do konserwatyzmu – bowiem polski nacjonalizm nigdy znajdował się od tych pozycji szczególnie daleko. Faktycznie jednak, zwłaszcza w myśli takich przywódców zwłaszcza grupy „ABC”, jak Tadeusz Gluziński, czy takich „młodych” SN jak Karol Stefan Frycz i Karol Stojanowski ma cechy nie tyle nawet konserwatywne, co wręcz reakcyjne. Z kolei w niektórych organicystycznych wizjach falangistów, z samą koncepcją Organizacji Politycznej Narodu – można dopatrywać się inspiracji wręcz tradycjonalistycznej, echa myśli platońskiej w historii polskiej polityki (której zresztą sam Bolesław Piasecki był konsekwentnie wierny przez całe swoje życie).

Z pewnością jednak między konserwatyzmem a nacjonalizmem w Polsce nie było nie ma żadnych istotnych sprzeczności, zwłaszcza takich które współcześnie wymagałaby jakiegoś szczególnego podkreślania.

Jakich uzupełnień ideowych potrzebuje dzisiejszy ruch narodowy, szczególnie młodego pokolenia, aby stać się atrakcyjnym ruchem również dla polskich konserwatystów i tradycjonalistów?

– A co to jest „dzisiejszy ruch narodowy”? Bo jeśli mówimy o pewnym amorficznym, oddolnym nurcie myślenia pewnej części młodych Polaków – to niemal niczego nie potrzebuje, bo przecież jest konserwatywny i tradycjonalistyczny. Wręcz – dla zwykłego zdrowia umysłowego – aż przydałoby się tym tendencjom nie tyle coś dodawać, co raczej ująć – tromtadracji, hurra-patriotyzmu, zewnętrznych naleciałości. Być może zresztą wystarczy do tego zwykła życiowa eksperiencja – a ta przychodzi z czasem i z… wiekiem.

Jeśli jednak mówimy o Ruchu Narodowym, jako organizacji – to odsyłam do swojej dyskusji z kol. Arturem Zawiszą zorganizowanej przez Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, podczas której pytał, czy celem tej inicjatywy jest „zrobienie osła, zrobienie małpy czy zrobienie świni”? Nie ukrywałem wówczas (tj. 4 lata temu), że nie wiążę wielkich nadziei z projektem RN – i przebieg wydarzeń tylko przyznał mi rację, z czego bynajmniej nie odczuwam jakiejś większej niż zwykle satysfakcji.

RN jako formuła z jednej strony na zdecydowanie zbyt wysokim „C” przemówień i zaśpiewów, przy przesadnej pragmatyce bieżącej, narastaniu podziałów i frustracji, braku czytelnego kierownictwa i programu innego niż martyrologiczny – zwyczajnie się nie sprawdził i tę boczną gałązkę przeszło stuletniego dębu narodowej demokracji w Polsce można już chyba definitywnie uznać za uschniętą i odradzać dalsze branie z niej zaszczepek.

Czy w dzisiejszych warunkach społeczno-politycznych, zasadnym jest stawianie w opozycji do siebie radykalizmu działania, charakterystycznego dla skręcającej w prawomłodzieży, z konserwatywną filozofią polityczną?

– Już nudne robi się przypominanie, że historycznie „radykalny” w Polsce nie oznaczało wcale „skrajny”, tylko lewicowy (acz oczywiście nie marksistowski) – tak bowiem dokonała się do polskiej politologii kalka dawnych pojęć zapożyczonych z Francji. Kiedy więc dziś młodzi narodowcy zastanawiają się „czy być tak radykalnym jak ONR” – to w pierwszej kolejności powinni uznać, że postawa taka jest nie do pogodzenia z wciąż dominującym w Polsce myśleniem neo-liberalnym w kwestiach ekonomicznych, społecznych i państwowych.

Co zaś się tyczy radykalizmu w rozumieniu potocznym – to pewna a-patrydzkość jest immanentną cechą tego, co w Polsce uchodzi za prawicę. W odniesieniu do narodowców postawa taka jest jednak o tyle uzasadniona, że faktycznie III RP w obecnym kształcie jest już tylko całkowicie zewnętrzną formą okupacyjnego zarządzania polskim obszarem geograficznym, a zatem hasło jej obalenia ma zarazem cechy narodowe (bo czyn byłby to patriotyczny), jak i konserwatywny (ze względu na lansowane przez ten organizm wartości, a raczej ich brak).

Oczywiście też jednak nie można przyjmować – jak czyni tituszkowa część post-neo-endecji, że III RP stała się akceptowalna po pozornym ochrzczeniu i założeniu biało-czerwonego szalika przez rząd PiS. Nie, cała sytuacja Polski i Polaków po 1989 r. jest nie do zaakceptowania i powinna być dla dobra nas wszystkich przekreślona, niezależnie od tego która grupa beneficjentów obecnego systemu zajmuję pozycję pośrednika we wdrażaniu w Polsce poleceń Zachodu.

Patrząc na potencjał fuzji narodowo-konserwatywnej w Polsce i z perspektywy odpowiedniej hierarchii zasad, w dobie papieża Franciszka i pół wieku po Soborze Watykańskim Drugim, czy nie nadszedł czas, aby jednoznacznie postawić na tradycyjny katolicyzm, jako podstawowy zwornik tejże fuzji?

W przeciwieństwie do wielu kolegów – szczerze uznaję własne związki z Kościołem katolickim za raczej luźne i z pewnością nie ortodoksyjne. Z pewnością też nie poczuwam się do udzielania wiernym wskazań natury teologicznej.

A’propos jednak papieża Franciszka – trudno oprzeć się wrażeniu, że większość środowisk nastawionych tradycyjnie zbyt łatwo kapituluje wobec manipulacji postępowców równie ochoczo anektujących wystąpienia papieskie. Chociaż w magisterium obecnego pontyfikatu bynajmniej nie doszło do żadnych zatrważających zmian w stosunku do poprzedników – można odnieść wrażenie, że cokolwiek by Jego Świątobliwość nie powiedział – lewica umysłowa od razu ogłasza własny sukces, posuwając się nawet do tak prymitywnych sztuczek jak przekłamania w tłumaczeniach – a prawica od razu jęczy nad kolejną klęską, nieprawowiernością „tego łotra Bergolio”, bez żadnego zastanowienia, że od początku papież Franciszek zdaje się reprezentować kościelne „radykalne centrum”, z wyraźnym non possumus w kwestiach całkiem przecież dla zdrowo myślących katolików zadowalających.

Na marginesie zresztą – w ogóle bardzo jest trudno w Polsce o dojrzałą refleksję nad pozycją i rolą Kościoła katolickiego w Polsce, jego znaczeniem geopolitycznym, w tym ekonomicznym w skali globu. Mamy bowiem do czynienia albo z prymitywnym antyklerykalizmem i spiskologią rodem z „Kodu Da Vinci”, albo z równie naiwnym ignorowaniem działań KK choćby przy okazji procesów utrwalania amerykańskiej hegemonii na świecie i globalnego kapitalizmu. Tymczasem widzenie KK zarówno jako depozytariusza Wiary, ale jednak równocześnie jako organizacji politycznej i finansowej jest po prostu koniecznością dla zrozumienia historii i współczesności.

Konrad Rękas
http://konserwatyzm.pl

komentarzy 11 to “Na ankietę o narodowo-konserwatywną fuzję odpowiada Konrad Rękas”

  1. Boydar said

    Trudno mi się oprzeć wrażeniu, ze p. Rękas w gów.nie czuje się jak ryba w wodzie.

  2. hedelix said

    Odpowiedż na ostatnie pytanie to wolnomularski odlot. Brednie, herezja, apostazja. Religia V2 to nie jest religia katolicka. To protestancko-wolnomularsko-talmudyczno-satanistyczny wampir. Nie trzeba okularów żeby to zobaczyć po owocach we własnych rodzinach. To sk….o!

  3. błysk said

    Co to jest konserwatyzm ? Chyba bezruch ,niewiele mający wspólnego z problemami życia. Jak konserwatysta może mieć luźny i nieortodoksyjny związek z Kościołem ? Szkoda czasu i atłasu na czytanie tych wywodów.

  4. Listwa said

    Konrad Rękas określa siebie jako „szczerze uznaję własne związki z Kościołem katolickim za raczej luźne i z pewnością nie ortodoksyjne”

    dostrzega już prawidłowo :

    „A’propos jednak papieża Franciszka – trudno oprzeć się wrażeniu, że większość środowisk nastawionych tradycyjnie zbyt łatwo kapituluje wobec manipulacji postępowców równie ochoczo anektujących wystąpienia papieskie.

    Chociaż w magisterium obecnego pontyfikatu bynajmniej nie doszło do żadnych zatrważających zmian w stosunku do poprzedników – można odnieść wrażenie, że cokolwiek by Jego Świątobliwość nie powiedział – lewica umysłowa od razu ogłasza własny sukces, posuwając się nawet do tak prymitywnych sztuczek jak przekłamania w tłumaczeniach

    – a prawica od razu jęczy nad kolejną klęską, nieprawowiernością „tego łotra Bergolio”, bez żadnego zastanowienia, że od początku papież Franciszek zdaje się reprezentować kościelne „radykalne centrum”, z wyraźnym non possumus w kwestiach całkiem przecież dla zdrowo myślących katolików zadowalających.”

    Jest jedna poważna skaza na Franciszku : dopuszczenie przez dwuznaczności w tekście praktyki duszpasterskiej pozwalającymi na dopuszczenie do komunii św osoby będące w grzechu ciężkim, co jest poważnym uchybieniem , ponieważ dopuszcza zawieszenie norm moralnych pod presją sytuacji życiowej. A wiemy że normy moralne są stale obowiązujące : zło to zło , dobro to dobro, nie ma żadnych ‚ale’ , zadnych kompromisów, jest walka na śmierć i życie. Miłosierdzie nie może prowadzic do zła, Boże miłosierdzie nie prowadzi, ludzkie przeróbki zaprowadzą. I choć Franciszek zmian w doktrynie nie dokonał, to staje się możliwe w działaniu to co złe.

    Powinien bronić zdrowej nauki, a nie ją rozmywać pod pozorem fałszywego miłosierdzia z zastosowaniem niedopowiedzeń.

    I oczywiście jest też dalsze podążanie bez pozbycia się blędów soboru. .

  5. RomanK said

    Plywanie w szambie….
    Konserwatyzm to przyjecie za podstawe Porzadku Naturalnego Boskiego i szanowanie i przestrzeganie GO!

    Nic wiecej nic mniej.

    Konserwatysta zatem wie co to BOG- Czlowiek- ROdzina- ROd..NAszROD.

    Konserwatysta szanuje i swoj narod i inne narody znajac Porzadek Naturalny oparty na Prawie Wzajemnosci- prawie rownowagi!
    Nie czyn drugiemu co tobie nie mile!
    Na Dekalogu! Prawie Natury-Prawie Boga!
    TYlko tyle.

  6. MatkaPolka said

    Skandal w Przemyślu

    Starcia podczas marszu Ukraińców w Przemyślu.

    Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginać”.

    Maciejczuk dla wMeritum.pl: Trzeba na to reagować

    http://wmeritum.pl/starcia-marszu-ukraincow-przemyslu-jeszcze-polska-zginela-musi-zginac-maciejczuk-dla-wmeritum-pl-trzeba-reagowac/147424

    Opublikowano: 27 Cze 2016Tags: przemysł, Tomasz Maciejczuk, ukraińcy, UPA-OUN, zbrodnia wołyńska
    Wydrukuj E-mail

    W niedzielę 26 czerwca w Przemyślu, w dniu miał miejsce marsz zorganizowany przez Ukraińców. Był on częścią obchodów Dnia Ukraińskiej Pamięci Narodowej. Podczas jego trwania doszło do starć uczestników z młodymi Polakami. Ze strony kontrmanifestantów padały hasła potępiające ideologię banderowską, natomiast jeden z uczestników marszu krzyknął: Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć!. Sprawą zainteresował się dziennikarz – Tomasz Maciejczuk, który wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu tej osoby.

    Od kilku tygodni powraca kwestia odpowiedniego upamiętnienia polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów z czasów drugiej wojny światowej. Środowiska kresowe apelują do rządu i polskiego parlamentu o to, by zbrodnię nazwać ludobójstwem. Z drugiej strony jednak docierają różne komentarze od osób związanych z partią rządzącą, które albo negują zbrodnię, albo apelują o nie burzenie polsko-ukraińskich relacji. Podobne tendencje widać także na samej Ukrainie. Tym samym, tak jak można było się tego spodziewać, zorganizowany przez Ukraińców marsz, spotkał się z reakcją środowiska m.in. Młodzieży Wszechpolskiej oraz Polonii Przemyśl. Według portalu kresy.pl udział w pochodzie wzięło ok. 500 osób.

    Młodzi Polacy skandowali m.in.

    ZNAJDZIE SIĘ KIJ NA BANDEROWSKI RYJ” i „POLSKA – ANTY – BAN-DE-ROWSKA”.
    STEFAN BANDERA – TO PROSTYTUTKA HITLERA

    Jak podają kresy.pl, atmosferę podgrzał fakt, że jeden uczestnik miał koszulkę w czerwono-czarne barwy. Wcześniej jednak padły podane wcześniej słowa. Sprawą zajął się m.in. Tomasz Maciejczuk, który w niedzielę wieczorem na swoim profilu na Facebooku poinformował, że za pomoc w ustaleniu tożsamości i ukarania osoby krzyczącej zmienione słowa polskiego hymnu.

    Filmik, na którym słychać okrzyk dostępny jest tutaj.

    Człowiek krzyczy „Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginać musi”. Krzyczy to w czasie ukraińskiego marszu w polskim Przemyślu. Policja nie reaguje, człowiek pozostaje bezkarny. Który to już raz Ukraińcy plują nam w twarz, a my udajemy, że pada deszcz?

    – powiedział dla portalu wMeritum.pl dziennikarz.

    Stwierdził także, że ważniejsze od tego, co o tej akcji będą myśleć jego ukraińscy znajomi jest fakt, że na takie zachowania trzeba odpowiednio reagować.

    Polska to mój dom, to moja Ojczyzna i uważam, że tego typu zachowania oraz okrzyki są po prostu niedopuszczalne. Albo będziemy reagować, albo Ukraińcy nie będą nas szanować Zbyt długo czekamy na dialog polsko-ukraiński, zbyt długo pozwalamy im uprawiać kult UPA bez wyspowiadania się za grzechy związane m.in. z rzezią wołyńska.

    Korespondent w Donbasie oraz były wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog odniósł się także do bieżącej polityki wobec Ukrainy.

    Nie możemy wciąż udawać, że problemu nie ma, bo Ukraina prowadzi mityczna wojnę z Rosja. Wojnę, która przecież od półtora roku jest konfliktem zamrożonym. Ostatnia prawdziwa ofensywa miała miejsce w lutym 2015 roku. Powinniśmy postawić sprawę jasno – albo rozwiązujemy problem UPA, albo nie ma mowy o pomocy dla Ukrainy. Możemy pomagać, ale tylko i wyłącznie po spełnieniu przez nich pewnych warunków

    – dodał.

    Jak poinformował na swoim profilu, policja wylegitymowała Polaków, a 23 osoby zostały odprowadzone na komisariat i będą miały sprawy sądowe m.in. za zakłócenie marszu.

    (A wiec Polacy będą ukarani – a nie Banderowcy)

    Ostatecznie udało się „namierzyć” na nagraniach kto krzyczy te słowa, jednak nadal nie udało się ustalić jej personaliów. Według dziennikarza nie jest wykluczone, że nie została ona nawet wylegitymowana przez policjantów, którzy stali niedaleko. Maciejczuk skomentował także artykuł portalu gazeta.pl, gdzie informowano tylko i wyłączenie o zachowaniu Polaków i porwaniu koszulki jednego z uczestników, ale pominięto m.in. fakt o barwach koszulki i okrzyku.

    Tomasz Maciejczuk relacjonował m.in. konflikt w Donbasie. Jakiś czas temu informowaliśmy o tym, że otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę, ponieważ „stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa” (zob.tutaj).

  7. Zapodawacz said

    (A wiec Polacy będą ukarani – a nie Banderowcy)

    Coraz bardziej widać, kto jest na odstrzał i kto ma chwilowo go zastąpić.

    Ale spoko. Jak śpiewał jasnowidz – pozostanie żółty ślad na białym murze…

  8. Boydar said

    W Hiroszimie też pozostawały … z tym że bardziej takie szare …

  9. Bronisław said

    Re: 4. A, czy nie przypomina Nam Pan, Panie Listwa o fundamentalnej i decydującej o Naszym zbawieniu sprawie, pisząc: „Powinien bronić zdrowej nauki, a nie ją rozmywać pod pozorem fałszywego miłosierdzia z zastosowaniem niedopowiedzeń”?!!!
    Wiele bowiem upomnień Jezusa Chrystusa i Jego Matki Maryji w licznych, danych Nam objawieniach przestrzega Nas przed.”zuchwałym” liczeniem na Miłosierdzie Boże!!!, A, czy fałsz ten nie prowadzi Nas, jeżeli w go przyjmiemy, prosto ku potępieniu?!!! Jestem Panu niezmiernie wdzięczny za zwrócenie Nam uwagi na ten dla Nas Najważniejszy Życiowy Cel i serdecznie pozdrawiam!!! Króluj Nam Chryste!!!

    I

  10. Listwa said

    @ 9 Bronisław

    Przypomnę przy okazji naukę katolicką o miłosierdziu Boga:

    Pan Bóg jest miłosierny, dobry, mądry, nie skory do gniewu, jest też sprawiedliwy i co najważniejsze miłuje ludzi. Bardzo miłuje.
    Myśląc o miłosierdziu nie można zapomnieć o sprawiedliwości Pana Boga. Nie można zapomnieć o porządku przez Pana Boga ustanowionym.

    Pan Bóg, co może niektórych zdziwi, jest też kimś, kto nienawidzi. Nienawidzi zła. W obliczu zła przyjmuje nieprzejednaną i zdecydowaną postawę odrzucenia jego w całości i bezwzględnie. Pismo Św uczy : straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga żywego. Dotyczy to tych którzy utożsamiają sie ze złem i zło czynią.

    Jeśli znalazłby sie człowiek zły i grzeszny, miałby na swym sumieniu ilość zbrodni zatrważający, a ciężar winy nie do opisania, taki ktoś może liczyc na miłosierdzie Boga. Ale jest warunek, taki człowiek nie może popaść w przygnębienie i stracić nadziei, nie może poddać się zniechęceniu. taki ktoś musi wstać przyjść do Pana Boga, nazwać swe zbrodnie i je wyznać, porzucić wszystkie i więcej zła nie czynić.
    Taki kto może liczyć na Boże miłosierdzie, Pismo Sw uczy : Jakby nawet wasze winy byłyby jak szkarłat , wszystko będzie zmyte. Nie ma takiej winy człowieka , ani takich zbrodni, której Pan Bóg nie przebaczyłby, których by swoim miłosierdziem nie usunął.

    Ale w przypadku, gdy ktoś uznaje nieprawość jako dopuszczalne, zbrodnie jako ludzką rzecz i dozwoloną, grzech jako coś miłego Panu Bogu, a samego zła i grzechu wyrzec sie nie chce , zyje w sprzeczności z tym co Pan Bóg uczy i co uważa za słuszne – taki ktoś nie może liczyć na miłosierdzie i zgodnie ze sprawiedliwością zostanie osądzony. Żadne zło nie wejdzie za mury zbawienia. Jeśli ktoś zła trzymał się będzie skończy w wiecznym jeziorze ognia.

    Taki jest ustalony i nienaruszalny porządek.

    .

  11. Ad.1

    Panie Boydar, wystarczy zerknąć do biografii Pana Rękasa:

    Był redaktorem w pismach regionalnych takich jak: „Tygodnik Czas Lubelski”, „Tygodnik Chełmski”, „Głos Dorohuska”, „Gazeta Bialska”. W 2001 za swoje publikacje zdobył Dziennikarską Nagrodę Młodych przyznawaną przez lubelski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Współpracował z pismami ogólnopolskimi, m.in. „Myślą Polską” i „Dziś”. Publikuje także na portalach internetowych konserwatyzm.pl oraz geopolityka.org

    Był działaczem Prawicy Narodowe, a następnie Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego (zasiadał w zarządzie głównym tej partii). Pełnił także później funkcję prezesa okręgu Stronnictwa Narodowego. Następnie wstąpił do Związku Zawodowego Rolnictwa „Samoobrona”, a także do Samoobrony RP. Zasiadł w jej władzach regionalnych w Chełmie. W wyborach samorządowych w 2002 z listy tej partii zdobył mandat radnego sejmiku lubelskiego.

    8 stycznia 2003 objął funkcję przewodniczącego sejmiku.1 października 2004 został z niej odwołany. Jednak wobec wątpliwości prawnych co do ważności tej decyzji – dopiero 11 października 2004 Sejmik przyjął złożoną ostatecznie przez Konrada Rękasa rezygnację. W 2003 wykluczono go z Samoobrony RP. W 2005 związał się z Ruchem Patriotycznym.

    W latach 2003–2005 był prezesem Stowarzyszenia Samorządów Euroregionu Bug. W okresie 2003–2004 zasiadał w Komisji Rewizyjnej Związku Województw Rzeczypospolitej Polskiej. Współtworzył Związek Zawodowy Rolników Polskich. Został również członkiem zwyczajnym Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Występuje jako doradca Ogólnopolskiego Porozumienia Związku Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych (jest wiceprzewodniczącym lubelskiej rady wojewódzkiej OPZZRiOR) oraz Związku Zawodowego Rolników „Ojczyzna” i członek grup roboczych COPA COGECA. 9 lipca 2012 został wiceprezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. W kwietniu 2014 został prezesem stowarzyszenia Powiernictwo Kresowe.

    W 2006 z ramienia Samoobrony Patriotycznej (komitetu powołanego przez Samoobronę Ruch Społeczny) bez powodzenia ubiegał się o reelekcję do sejmiku lubelskiego w wyborach samorządowych. Przed wyborami parlamentarnymi w 2007 był liderem unieważnionej przez PKW listy kandydatów partii Samoobrona Patriotyczna do Sejmu w okręgu chełmskim. W wyborach samorządowych w 2014 ubiegał się o stanowisko prezydenta Chełma jako kandydat komitetu Nowa Prawica – Chełm Bez Kłamstw (z poparciem KNP, Solidarnej Polski, SD, Ruchu Narodowego, Ligi Narodowej i PdP), zajmując ostatnie, 6. miejsce i uzyskując 2% poparcia. W tych samych wyborach kandydował też do sejmiku lubelskiego z listy Kongresu Nowej Prawicy, który nie uzyskał mandatów. W lutym 2015 został jednym z wiceprzewodniczących nowo powołanej partii Zmiana.

    Ad.5

    Panie Romanie, krótki, a treściwy opis czym jest konserwatyzm.

    Wystarczy pobieżne rozeznanie we współczesnym ruchu narodowym, by stwierdzić, że wszyscy mają to głęboko w…

    Chociażby odrzucając Prawo Naturalne, bo to dla nich naturalna kolej rzeczy po odrzuceniu katolicyzmu na rzecz ateistycznego neopogaństwa.

Sorry, the comment form is closed at this time.