Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Najważniejsza książka o Polakach

Posted by Marucha w dniu 2016-07-01 (piątek)

Książka Lecha Mażewskiego pt. „Oblany egzamin z polityki: o narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874” stanowi podsumowanie co najmniej kilkuletnich badań, prowadzonych przez Autora a także jego współpracowników- badań, których celem było odświeżenie naszego spojrzenia na zagadnienie polityki polskiej w XIX wieku.


Wydawałoby się, że w związku z takimi wydarzeniami jak powstanie listopadowe czy powstanie styczniowe powstało wystarczająco wiele prac naukowych i niczego odkrywczego nie zdołamy już opublikować. A jednak w nauce historycznej nierzadkie są takie sytuacje kiedy warto przeprowadzić swoisty „reset” i spróbować spojrzeć na nowo na kwestie wciąż budzące rozmaite kontrowersje.

Mażewski posłużył się literaturą i źródłami XIX wiecznymi by odtworzyć obraz wydarzeń nie zniekształcony późniejszymi syntezami, których autorzy – jak się okazuje – nie zawsze potrafili uwzględnić wszystkie aspekty opisywanych wydarzeń. W rezultacie nauka polska wzbogaciła się o serię studiów (2013-2015) poświęconych dziejom „Rzeczpospolitej jeden i pół”, czyli państwa quasi-polskiego, istniejącego w latach 1806-1874: „System polityczny, prawo i konstytucja Królestwa Polskiego 1815-1830”, „Przemiany ustrojowe Królestwa Polskiego w latach 1830-1833”,„Królestwo Polskie w okresie namiestnictwa Iwana Paskiewicza (1832-1856)” oraz „Aleksander Wielopolski. Próba ustrojowej rekonstrukcji Królestwa Polskiego w latach 1861-1862”.

Już sam fakt skoncentrowania uwagi naukowca na skomplikowanych dziejach państwa, wprawdzie nie cieszącego się niepodległością i nie spełniającego wszystkich uprawnionych aspiracji historycznego narodu, ale jednak stanowiącego w jakimś sensie kontynuację bytu zniszczonego przez zaborców w 1795 roku – kontrastuje z przyjętą powszechnie wizją dziejów Polski z „wielką dziurą” w postaci braku własnego państwa od końca XVIII do początku XX wieku.

Mażewski udowodnił, że w okresie „pod zaborami” Polacy nie tylko mieli szansę, ale kilkakrotnie byli nawet bliscy odbudowy Polski, pomimo że zaborcy z oczywistych względów nie byli zainteresowani powrotem do status quo ante. Królestwo Polskie w latach 1815-1830 spełniało niemal wszystkie kryteria odrębnego państwa polskiego i toż polskie państwo nie przestało istnieć po upadku powstania listopadowego, choć stopniowo traciło cechy odrębnego organizmu i w coraz mniejszym stopniu odzwierciedlało polskie aspiracje.

Dopiero w 1874 roku wraz z likwidacją urzędu namiestnika Królestwa Polskiego zostały zamknięte dzieje „Rzeczpospolitej jeden i pół”.

Gdy porównamy ten proces z ewolucją sytuacji w innych regionach Europy, dochodzimy do zaskakujących wniosków: oto Niemcy i Włosi „doprowadzili do zjednoczenia ich państw po wielu latach rozbicia”, Węgrzy „zyskali status współgospodarza w dualistycznej monarchii habsburskiej”, Finowie doprowadzili do powstania własnego państwa, którego nigdy w historii nie mieli.

Słowem: wiele narodów Europy poprawiło swoją sytuację, natomiast Polacy utracili wszystko, co udało im się zyskać na początku XIX wieku.

Mażewski, wspomagany przez współpracowników, zadał sobie trud, by udzielić odpowiedzi na pytanie: dlaczego sprawa polska przegrywała w XIX wieku, pomimo że dążenia innych narodów skutkowały korzystnymi zmianami w ich położeniu?

Książka o „oblanym egzaminie” stanowi swoistą rekapitulację dotychczasowych publikacji, podsumowanie ustaleń dokonanych przez grono badaczy na przestrzeni kilku lat. Autor nie poszedł śladem romantycznej wizji dziejów, w świetle której Polacy są „Chrystusem narodów” czy też narodem wyjątkowo perfidnie prześladowanym przez złowrogich przeciwników.

Raczej bliskie mu były poglądy konserwatystów krakowskich, którzy – pisząc o pierwszej Rzeczpospolitej – wskazywali na błędy popełnione przez samych Polaków. W XIX wieku było podobnie, to znaczy: polityka polska mogła świadomie zmierzać do stopniowej poprawy sytuacji narodu, albo mogła ignorować realia, „mierzyć siły na zamiary”, stawiać Polaków przed dramatycznym wyborem: „wszystko lub nic”, „zwycięstwo lub śmierć”.

Z lektury „Oblanego egzaminu…” wyłania się następujący obraz: ilekroć Polacy potrafili uprawiać realną politykę opartą na racjonalnej kalkulacji – co jest dla Polaków korzystne, a co może się dla nich zakończyć klęską – w rezultacie następował postęp w postaci poszerzenia zakresu autonomii, choć wciąż daleko było do niepodległości czy zjednoczenia ziem polskich w jednym organizmie.

Jednakże inne narody, jak choćby Finowie, budowali swoją odrębność i niepodległość w okresie kilkudziesięciu lat. Natomiast, ilekroć Polacy uważali, że będą w stanie przezwyciężyć niemałe przeszkody, których nie udało się zburzyć nawet takim potęgom jak Europa zjednoczona pod berłem Napoleona, tylekroć ponosili klęski i tracili to, co udało im się wcześniej uzyskać.

Dla przykładu: na początku XIX wieku narodziny, „a zwłaszcza dalsze istnienie Rzeczpospolitej jeden i pół, było możliwe dzięki grze na obu fortepianach pozostających do polskiej dyspozycji: francuskim i rosyjskim” (s. 16). To, jak się wydaje najlepszy czas dla realnej polityki polskiej w całym XIX stuleciu. Własnym wysiłkiem, ale w sojuszu z Francją, Polacy wywalczyli Księstwo Warszawskie. W 1812 roku chcieli odbudowania niepodległej Rzeczypospolitej, ale sprawa polska była jedynie narzędziem w ręku Napoleona. Tym niemniej mniejsza część elit polskich orientowała się na Rosję.

Sytuacja przypominała postawę Polaków w trakcie I wojny światowej. Tadeusz Matuszewicz powiedział wprost: „Ktokolwiek nam tę Polskę daje, powinniśmy z nim trzymać” (s. 60). Niestety, już po 1812 roku polscy politycy o mały włos pogrążyliby namiastkę polskiej państwowości w niebycie, doprowadzając do antyrosyjskiego powstania i odrzucając ofertę zachowania neutralności w sporze pomiędzy Francją a Rosją.

Mażewski pisze o tym powściągliwie, jednak z jego analizy wynika wniosek, że Królestwo Polskie w 1815 roku powstało wyłącznie dzięki woli cara Aleksandra I, wbrew oczywistym błędom popełnionym przez polskich polityków. W późniejszym okresie na tronie rosyjskim zasiadali władcy, którzy nawet w części nie byli tak życzliwi Polakom i dlatego musieliśmy ponosić wszystkie konsekwencje popełnionych błędów. Reasumując, brakowało nam w XIX wieku polityków na miarę Romana Dmowskiego czy Stefana Wyszyńskiego. I dlatego nasza ówczesna historia stanowiła pasmo nieustannych klęsk.

W 1830 roku, zamiast „wykorzystać osobę [wielkiego księcia] Konstantego i podnieść kwestię należnych nam praw”, zerwaliśmy się do nierównej walki z Cesarstwem rosyjskim. Mało tego, powstanie listopadowe oznaczało wywrócenie całego porządku wiedeńskiego. Czyli bezmyślnie stanęliśmy sami do walki przeciwko interesom potęg europejskich.

Postawa elit polskich w trakcie wojny krymskiej również świadczy o niezrozumieniu zasad realnej polityki. Nie podjęcie przez Polaków walki powstańczej, wcale nie było świadomą decyzją elit, natomiast w konsekwencji doprowadziło do otwarcia możliwości zmian w sytuacji Królestwa Polskiego. Jednak nawet książę Adam Czartoryski wcale nie uważał ewolucji Królestwa Polskiego w kierunku powrotu do stanu sprzed 1832 roku za „osiągnięcie” polityczne. Fińska droga kompromisu i stopniowego budowania była dla ówczesnych elit polskich nie do przyjęcia. Zatem i skutek był taki, że Finowie uzyskali własne państwo, natomiast Polacy je definitywnie utracili.

Wydarzenia lat 1861-1862 po raz kolejny ukazały niekompetencję elit kierujących losami narodu. Wprawdzie Aleksander Wielopolski podjął grę polityczną z Rosją i dążył do stopniowego odbudowywania odrębnego państwa polskiego, ale zabrakło mu taktycznej zręczności i zrozumienia uwarunkowań wewnętrznych.

Mażewski uważa, że jego największym błędem było nie zrealizowanie uwłaszczenia chłopów, dzięki czemu Margrabia wytrąciłby najważniejszy oręż propagandowy zwolennikom podjęcia walki zbrojnej. Smutna to konstatacja, że o ile samo beznadziejne powstanie stłumili Rosjanie, o tyle realistyczną i zbawienną dla przyszłości narodu politykę Wielopolskiego odrzucili sami Polacy. Działając pod wpływem patriotycznych emocji (określanych przez Mażewskiego mianem: „powstańczego szantażu”), nie chcieli ani dążenia do zawarcia kompromisu ani nieefektownej polityki stopniowego budowania własnego państwa. Nie chcieli uprawiać polityki „gry na fortepianach” i wykorzystywania tego, co nam ofiarowywano z różnych stron. Zamiast tego, wybrali samotną i nierówną walkę, szczycąc się, że prowadzą ją „bez broni”.

Z książki Mażewskiego wynika jeden bardzo przygnębiający i jeden pozytywny wniosek.

Przygnębiający jest taki, że wprawdzie politycy polscy nagminnie „oblewali” egzamin z polityki, pogrążając sprawę polską, co wiązało się z ogromem cierpień Polaków, jednak pomimo tego wciąż sprawowali kierownictwo nad narodem i dalej prowadzili rodaków od klęski do klęski.

Pozytywny jest taki, że w XX wieku polityka polska wyglądała już o niebo lepiej. Najpierw, dzięki Dmowskiemu, Polacy zaczęli uprawiać politykę „gry na fortepianach” wykorzystując konflikt, czyli I wojnę światową i doprowadzając do odbudowy państwa polskiego w 1918 roku. Okazało się, że nie tylko można zawierać z przeciwnikami kompromisy i stopniowo dążyć do osiągnięcia celu, ale nade wszystko można i należy – jak mówił Matuszewicz – trzymać z tym, który najwięcej ofiarowuje Polakom. I taka polityka przynosi zazwyczaj, choć nie od razu, doskonałe efekty.

Po II wojnie światowej prymas Wyszyński podjął grę w imieniu Polaków: zawarł kompromis z komunistami, a jednocześnie dążył do stopniowego budowania fundamentów niepodległego państwa polskiego. Najwspanialszym efektem tak pojmowanej polityki był samoograniczający się ruch „Solidarności” i kompromis zawarty w 1989 roku.

Czytając książkę Mażewskiego, nie sposób nie zauważyć, jak olbrzymi postęp dokonał się w rozumieniu polityki przez Polaków. Ale można również autentycznie przerazić się, kiedy w błędach popełnionych w XIX wieku – błędach o katastrofalnych skutkach – dostrzega się znaczne podobieństwo do poczynań współczesnych nam elit politycznych. Elit, które zdają się być całkowicie impregnowane na pedagogiczny wpływ szkoły politycznej Dmowskiego czy Wyszyńskiego.

Można się nie zgadzać ze szczegółowymi poglądami zaprezentowanymi przez Mażewskiego, można i należy wciąż dyskutować nad kontrowersyjnymi zagadnieniami. Najważniejsze jest jednak by wiedzieć (rozumieć), że polityka jest i sztuką i skomplikowaną grą zarazem. Praca umysłowa i analityczna wykonana przez Mażewskiego, wpisuje się w nurt wyznaczony nazwiskami Dmowskiego i Wyszyńskiego. Nurt twórczej i krytycznej refleksji służącej pomyślności „sprawy polskiej”. Mało kto w dzisiejszej Polsce wykonuje tę pracę lepiej i ofiarniej od Mażewskiego. Historyczno-politologiczna analiza dziejów polskich w XIX wieku jest warunkiem sine qua non zrozumienia późniejszych wydarzeń oraz naszego obecnego położenia. Dlatego recenzowaną książkę uznaję za najważniejszą w 2016 roku pracę poświęconą zagadnieniu polityki polskiej.

dr Wojciech Turek

Lech Mażewski, „Oblany egzamin z polityki: o narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874”, Radzymin, von borowiecky 2016, ss. 314.
Myśl Polska, nr 27-28 (3-10.07.2016)
http://mysl-polska.pl

Odpowiedzi: 10 to “Najważniejsza książka o Polakach”

  1. Maćko said

    A podaje Pan Maźewski, jakie agentury i w jaki sposób wplywaly na decyzje „polskich polityków” czy tylko podaje fakty pierwszoplanowe, które, owszem, sa interesujace, ale które nie pokazuja ukrytych elementów sterujacych decyzjami. Np. rola masonerii, wplyw aggentury brytyjskiej, konowania autryjackie…

  2. Antares said

    „Najwspanialszym efektem tak pojmowanej polityki był samoograniczający się ruch „Solidarności” i kompromis zawarty w 1989 roku.” Największy przekręt w dziejach Autor podaje jako przykład sukcesu. Jeżeli takie konkluzje wychodzą z tej książki, to chyba nie warto jej czytać.

  3. hubalblog said

    „Najwspanialszym efektem tak pojmowanej polityki był samoograniczający się ruch „Solidarności” i kompromis zawarty w 1989 roku.” syjonistyczna propaganda

  4. Maćko said

    2 i 3 – Mazewski chyba o tym nie pisze w swojej ksiazce pt. „Oblany egzamin z polityki: o narodzinach, istnieniu i upadku państwa polskiego w latach 1806-1874”?

    Te dodatki extra glupie to chyba dzielo „doktora” Wojciecha Turka?

  5. Isia said

    … wypowiedzi 1, 2, 3, 4 … też tak myślę … o żydomasonerii, frankistach ani słowa w tej recenzji dr. W Turka …

  6. Kazek said

    Czytając komentarze widzę,że konieczne jest znalezienie jakiegoś winnego kiepskiej doli Polaków , np. frankistów Żydów obcych wywiadów jeszcze inni „patrioci” obwiniają ruskich i a bardziej inteligientni prusaków.
    Takie są „oczekiwania społeczne”

    Nie przychodzi do głowy zacząć od siebie.

    Szkoda ,że wtedy Putina nie było , wszystke nieszczęścia można byłoby mu przypisać.

  7. anonim said

    Od siebie? A nie lepiej od miłosierdzia panie Kazek?

  8. Kazek said

    Nie kumam o co Anonimowi kaman?????

  9. Boydar said

    Parafrazując Gustlika, panie Kazek; gdybyśmy zaczęli od siebie, co oczywiście zasadnym zawsze jest, to by dzisiaj nie było komu w jidysz szwargotać. I musiałby Pan polską gramatykę wkuwać od małego.

  10. anonim said

    Panie Kazek powiedz mi Pan czy nie poprzez bezmyślne miłosierdzie które jest funkcją głupoty nie ukuło się w świecie opinia o Polsce jako o kraju gdzie społeczeństwo zawierzy i postawi pomnik każdemu zdrajcy byle tenże TYM RAZEM obiecał że tym razem ich nie oszuka i nie spieprzy? Pracujemy na tą opinię od setek lat.
    Pan mi powiedz dlaczego Buzka na Śląsku prawie po dupie całowali gdy były wybory do judeparlamentu? To jest we krwi…genetyka

Sorry, the comment form is closed at this time.