Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wygląda na to, że NATO szykuje się do wojny z Rosją

Posted by Marucha w dniu 2016-07-02 (sobota)

Leonid Iwaszow – rosyjski wojskowy i działacz społeczny, generał-pułkownik. Fachowiec w obwodzie geopolityki, konfliktologii, stosunków międzynarodowych, historii wojskowej. Prezydent Akademii Problemów Geopolitycznych. Doktor nauk historycznych, profesor Katedry Międzynarodowego Dziennikarstwa МГИМО. Kierownik Głównego zarządu międzynarodowej wojskowej współpracy Ministerstwa obrony Rosji (1996-2001). Członek Związku pisarzy Rosji.

Wieści o przygotowaniach wojsk „przeciwnika” u granic Rosji słyszymy już nie rzadziej, niż prognozy pogody. Liczba wojskowych NATO w Europie Wschodniej w przeciągu paru lat wzrosła 13-krotnie! Ilość samolotów bojowych – 8 razy! A ćwiczenia wojskowe NATO odbywają się tam w sposób ciągły.

Chciałoby się zapytać: czy musimy zadeklarować wojnę?

Na te i inne pytania wojskowego programu „KP” Wiktora Barańca odpowiada człowiek, który się na tym zna – prezes Centrum Geopolitycznej Analizy, generał-pułkownik Leonid IWASZOW.

PIĘŚĆ NA EUROPEJSKIM PRZYCZÓŁKU

Leonidzie Grigoriewiczu, jak to wszystko rozumieć?

– Jeśli przeanalizować dane o stosunku sił między Rosją i NATO w kierunku zachodnim, tempo zwiększania aktywności wojskowej u naszych granic, skalę „napełniania” bojową techniką oraz jeśli ocenić stopień demonizowania Rosji, to można mówić, że chodzi o przygotowanie się do prawdziwej wojny. Bo takie imprezy odbywają się zwykle w przeddzień wojny.

A cel tej wojny w czym?

– Amerykanie robią dziś wszystko, aby odpchnąć Europę i Turcję od Rosji. I rozkręcić ogromny konflikt zbrojny. Dla USA strategicznie ważne jest, aby zatrzymać odradzanie się Rosji. Przecież Rosja nie tylko na oczach staje się samodzielnym państwem, ale i wiodących graczem geopolitycznym. Ja bym nawet powiedział, że jednym z geopolitycznych centrów świata. Staje się „konstrukcją nośną” nowego porządku światowego. Amerykanów wypierają z tej ogromnej przestrzeni nowi ważni gracze, Rosja i Chiny. A pamiętamy, że Brzeziński mówił na początku lat 90-tych: Eurazja to nagroda dla zwycięzcy w Zimnej Wojnie. A tu porywają Stanom Zjednoczonym tę nagrodę sprzed nosa. Amerykanom się to nie podoba.

Nie podoba się im również to, że zaczęliśmy wracać do Arktyki. Region ten od nich też zaczął się odsuwać.

Dlatego amerykanie spieszą się. Jeden cel – powstrzymać Rosję.

KOMU SŁUŻĄ „ZDOBYCZNE” BAZY

NATO od początku aktywnie opanowują nawet bazy wojskowe krajów byłego układu Warszawskiego. Nasze, radzieckie jeszcze bazy!

– Tak, zostały porzucone, „zawieszone” – wszystkie te wojskowe miasta, lotniska. A tu dziś już ich Amerykanie używają na pełną moc. Szczególnie aktywnie w krajach bałtyckich. Tam trzy najpotężniejsze radzieckie lotniska zostały porzucone. A dziś są one zmodernizowane i tam już pełnią dyżury bojowe na zmianę wojska wielu państw NATO.

Widzimy, że NATO w całości wykorzystuje i nasze dawne morskie bazy na Bałtyku.

A w Rumunii NATO używa jednej z największych baz sił powietrznych z czasów Związku Radzieckiego, w Deveselu. Zorganizowali tam stanowiska bojowe USA.

W Polsce tak samo – na byłej bazie wojskowej z czasów ZSRR wdrożony został duńsko-niemiecko-polski korpus z siedzibą w Szczecinie. Plus obiekty portowe.

Nawiasem mówiąc, w tej części Polska jest najbardziej aktywna.

I jak NATO to wszystko wyjaśnia?

– Prowadzona jest aktywna propaganda, że Rosja rzekomo zamierza wchłonąć i Polskę i kraje Bałtyckie. Ale to największa głupota! Aby z powodzeniem prowadzić natarcie, trzeba mieć przewagę sił co najmniej trzykrotną. A co widzimy? Ugrupowania NATO w Europie, we wszystkich podstawowych funkcjach, nawet odnośnie jądrowej broni taktycznej, ucieka coraz dalej od nas do przodu. Więc kto kogo zamierza atakować?

KTO MA DŁUŻSZY JĄDROWY MIECZ?

Ależ niby przewyższaliśmy NATO w ilościach taktycznej jądrowej broni…

– Nie, w przybliżeniu była równa to ilość. Teraz oni wyprzedzają nas o kilka tysięcy głowic. To zamknięty temat, ale my coś wiemy… Wiemy, że w 2015 roku Amerykanie, po pierwsze, wymienili głowice jądrowe na nowsze. A po drugie, zaczęli szkolić pilotów, w tym i z krajów nadbałtyckich, do użycia broni jądrowej. To nowy jakościowy krok…

Jeśli Amerykanie przysuwają broń jądrową bliżej do „rosyjskiego frontu” , to jest to oznaką czego?

– To znak, że przygotowują się nie tylko do konfliktu zbrojnego, ale do konfliktu nuklearnego. I tutaj głównymi graczami, oczywiście, nie są Europejczycy, lecz Amerykanie. Ich zadaniem jest zatrzymać Rosję i po drugie nie dać Europie wymknąć się spod kontroli USA.

Europejczycy gdzieś w gospodarce, w polityce, próbowali prowadzić samodzielną linię, nie chcą podpisywać kolonialnej Umowy Transatlantyckiej. Ale w sferze wojskowej – mamy pełną amerykańską kontrolę. Nawet głównodowodzący siłami NATO w Europie jest Amerykaninem. Przez wymuszanie posłuszeństwa siłami militarnymi, trzymają w Europie pod kontrolą i polityków, i biznes.

ZGODNIE Z PLANEM – PROWOKACJA

Jaka powinna być sytuacja, aby cała ta machina NATO napadła na Rosję? Czy pójdą na nas jak Hitler, bez wypowiedzenia wojny? Czy raczej będą czekać na pretekst?

– Żadnego wypowiedzenia wojny nie będzie. A powód – znajdą. Stany Zjednoczone planują zaaranżowanie pewnej prowokacji. I oczywiście już taką prowokację „modelują”. Przecież widzimy natowskie samoloty i statki podchodzące do naszych granic… Turcy zestrzeleli nasz samolot…

Przy Okazji, spójrzcie na uprawnienia Dowódcy sił NATO w Europie. W razie „nagłego ataku” nie będzie żadnych narad – on sam wyda rozkaz „odparcia agresji”. A „agresję” mogą sobie wymyślić dowolną. Oni o tym już mówią z trybun, kręcą filmy. I ten Dowódca wyda rozkaz dyżurnym siłom szybkiego reagowania, które w gotowości 12 batalionów NATO stoją u naszych granic. Szybko włączają się w konflikt, który zaczyna się rozrastać…

Gdy Rosja prowadziła niedawno ćwiczenia na kierunku północno-zachodnim, w powietrze wzbiło się jednocześnie 90 samolotów NATO. USA trenują przerzut rezerw z Europy do strefy Bałtyku.

Czyli co, mamy już grę wstępną?

– Tak, to jest właśnie to. To jest praca nad budową sił USA na terenach teatru działań wojennych w Europie Wschodniej. Amerykanie, być może, nie zastosują metody totalnego uderzenia, lecz sprokurują incydent, który przerodzi się w konflikt zbrojny. I wówczas będą łgać, że „nie chcą walczyć”, ale mają obowiązek „chronić” sojuszników z NATO.
Dla nich ważne jest, by wojna nie toczyła się na terenie USA, lecz w Europie. Przecież Europa to nie tylko partner, ale i konkurencja w gospodarce. Trzeba więc ją osłabić, a najlepszy sposób to wywołanie konfliktu z Rosją w Europie.

JAKA ODPOWIEDŹ JEST POTRZEBNA?

I jak Rosja powinna na to reagować?

– Trzeba zbadać, obliczyć możliwość przyszłego konfliktu, stworzyć jego model.

Ale już nie ma wiele czasu…

– Trzeba działać szybko. Ale bez paniki. Powinniśmy systematycznie robić odwrotność tego, co miało miejsce przez ostatnie 25 lat. Rozbrajaliśmy się. A teraz jesteśmy zmuszeni trenować, powiększać nasze mięśnie i mózg. Przy czym trzeba rozbudować przede wszystkim nasze zgrupowania u wybrzeży USA. Nasze samoloty tam są i łodzie podwodne patrolują. Ale to za mało. Trzeba się dogadywać z krajami Ameryki Łacińskiej, abyśmy mieli tam bazy.

Jakie kraje mogłyby pozwolić nam zachować tam bazy wojskowe?

– Kuba. Wenezuela. Nikaragua.

Wydaje się to oczywiste. Może już dawno trzeba było tak zrobić? Czy też się boimy?

– Trudno mi powiedzieć. Należy pamiętać, że duży wpływ na naszą politykę i bezpieczeństwo ma wielki biznes. Amerykanie wiedzą, jak na niego nacisnąć.

KTO JEST SILNIEJSZY?

Jak pan ocenia dziś bojowy potencjał ugrupowania NATO w Europie i przeciwległych jej sił Zachodniego i Południowego wojskowych okręgów Rosji?

– Szacowałem, ustępujemy do 5-6 razy. Liczebnością składu osobowego – do 3 razy. Sądząc po ilości czołgów, samochodów pancernych – gdzieś tak 2,5 raza. W lotnictwie bojowym ustępujemy bardzo wyraźnie. Tak samo w wojskach morskich. Tak, że w sumie ustępujemy bardzo wyraźnie.

Lecz jeśli nas przycisną, przecież potrafimy wykorzystać strategiczną jądrową broń?

– W żadnym wypadku!

Dlaczego?

– A сo to da? Wzajemne zniszczenie. Nie wolno do tego dopuszczać.

Wychodzi na to, że oni nas będą bili, a my nie chwycimy za główny miecz?

– U nas taktycznej broni jądrowej wystarczy. Sierdiukow nie zdążył do niej się dobrać…
[Anatolij Sierdiukow, były minister obrony Rosji, wobec którego prowadzono od końca 2013 roku śledztwo o zaniedbania. Został objęty amnestią. – przyp. admina]

Putin niedawno mówił, że wszystkie te obiekty wojskowe, które NATO rozmieszcza, to faktycznie nasze cele wojskowe.

– Tak, to nasze cele. Ale powiem inaczej: strzelać nie trzeba do wojskowych, lecz do centrów zarządzania NATO i do bankierów. Amerykański FED powinien być celem numer 1. Bo to na ich zamówienie ma wybuchnąć przyszła wojna.

Niedawno pan powiedział, że teraz Rosja nigdy już nie będzie wyzwalać Europy. Dobrze cytuję?

– Zgadza się. Nie potrzebujemy ich zdobywać, na przykład krajów Bałtyckich czy Polski. Nawet jeśli oni sami poproszą nas o wejście w sojusz lub, nie daj Boże, zechcą wejść w skład Rosji. Ich brać nie trzeba. To już inna cywilizacja, która będzie niszczyć nas od środka.
[Brzmi to bardzo przykro dla Polaków. Dla normalnych Polaków. Ale taka jest prawda. Być może Rosja nie będzie więcej chciała nas znać i zostawi nas swojemu losowi. – admin]

A z Anglosaksami, na czele których stoi Ameryka, czy kiedyś będziemy mogli się zaprzyjaźnić?

– Klasyk rosyjskiej geopolityki Aleksiej E. Wandam w 1912 roku, powiedział słynne słowa: „Gorsza od wojny z Anglosaksami może być tylko przyjaźń z nimi”. To trzeba mieć na uwadze. Owszem, spotykać się jak równy z równym, handlować – ale ufać im w zakresie bezpieczeństwa nie wolno w żadnym przypadku. Tylko równowaga sił jest naszą gwarancją w obliczu przyszłej wojny.

Z blogu http://www.kp.ru/daily/26547.7/3563115/
http://rusdozor.ru/2016/06/30/general-ivashov-poxozhe-nato-gotovitsya-k-vojne-s-rossiej/

Tłum. Głos Prawdy (pewne poprawki – gajowy Marucha)

Komentarze 32 to “Wygląda na to, że NATO szykuje się do wojny z Rosją”

  1. […] źródło: https://marucha.wordpress.com/2016/07/02/wyglada-na-to-ze-nato-szykuje-sie-do-wojny-z-rosja/ […]

  2. JerzyS said

    Kiedy za pokój przychodzi płacić wolnością małych narodów
    Po pięciu latach wojny, kiedy nasi sprzymierzeńcy odnieśli zwycięstwo, po chwale i nieszczęściach, sukcesach i klęskach, wszystko kończyło się największym rozczarowaniem. Wszystkie wysiłki okazały się daremne, wszystko było kłamstwem, nie mieliśmy przyjaciół ani sprzymierzeńców. Nasz największy błąd polegał na tym, że sami uwierzyliśmy i pozwoliliśmy na¬szemu narodowi, by żywił nadzieję.
    W historii Europy naród serbski spełnił swą rolę. W roku 1389 po raz pierwszy zatrzymał azjatyckie hordy na Kosowym Polu. Armia serbska wprawdzie zginęła, ale śmierć poniósł również Murad, który chciał podbić Europę…
    Pierwsza wojna światowa zakończyłaby się o wiele wcześniej, gdyby pozwolono na działania marszałkowi Franchet d’Esperey i jego oddziałom, wśród których Serbowie zajmowali wybitne miejsce. Nastąpiłyby załamanie frontu centralnego i kapitulacja podpisana w Berlinie.
    Wreszcie, druga wojna światowa potoczyłaby się w zupełnie inny sposób, gdyby powstanie w Serbii nie kosztowało Niem¬ców utraty cennego czasu, uniemożliwiając im wejście do Mo¬skwy przed zimą.
    Początkowo generał Mihailović był jedynym przeciwnikiem walczącym w Europie z bronią w ręku… Hitler przegrał wojnę… Jedna piąta ludności serbskiej zapłaciła życiem za tę klęskę. Dwa miliony Serbów spoczywają w górach Czarnogóry, Bośni, Hercegowiny i Dalmacji. Powodowani poczuciem honoru i tradycyjnym romantyzmem politycznym, który kazał nam wybierać raczej śmierć niż niewierność, byliśmy Don Kichotami dwudziestego wieku. Po¬stępowaliśmy, jak w czasach rycerskich, podczas, gdy nasza epoka znała i szanowała jedynie siłę. Nie tylko oszukano nas i zdradzono, ale chce się nas również zniesławić, a cios ten jest tym bardziej dotkliwy, że zadają go ludzie, których Mihailović szczerze nazywał: „Naszymi Wielkimi Sprzymierzeńcami”.
    Straciliśmy więcej ludzi niż Stany Zjednoczone i Wielka Brytania razem wzięte, a nie musieliśmy bronić ani naszych rynków zbytu, ani imperium. To nie najeźdźca narzucił nam wojnę, ale my wypowiedzieliśmy mu ją. I wszystko to skończyło się zniewoleniem, zniszczeniem i tą straszną zniewagą: „Jesteście żołnierzami wroga”. Czy należy się bronić? Nie! Demokratyczna frazeologia nas zwiodła, „Wilk i jagnię” La Fontaine’a jest aktualne bardziej niż kiedykolwiek przedtem, lecz Bóg istnieje. I jeśli prawdą jest, że rozpozna sprawiedli¬wych, pewni jesteśmy, iż pewnego dnia zażąda zdania rachunków od tych, którzy kupili swój pokój, fałszywy pokój, płacąc wolnością innych…
    Spełniłem mój obowiązek, pozostałem wierny naszemu szlachetnemu i bohaterskiemu narodowi. Straciliśmy wszystko z wyjątkiem honoru, ale Historia – nawet jeśli posiada swych fałszerzy – będzie potrafiła nas osądzić.

    Nie mogę powrócić do mego kraju, gdzie żołnierze Mihailovicia – uznawanego przez wielkie mocarstwa, gdy tego potrzebowały – nadal umierają codziennie w naszych górach i nikt nie ma odwagi przyjść im z pomocą.

    Nasze domy stoją w ruinie, Jugosławia umiera z głodu, a na¬szym matkom nie wolno opłakiwać swoich dzieci.

    W tym czasie cóż odpowiedział Churchill generałowi brygady Mac Leanowi, którego wysłał do Tity, gdy Mac Lean mówił, że Jugosłowianie nie lubią komunizmu? Churchill zapytał Mac Leana:

    – Czy będzie pan żył w tym kraju?
    -Nie.
    – Ja też nie. A więc, co pana obchodzi reżym, który zostanie tam wprowadzony!

    Naszą jedyną nadzieją jest to, że Anglia spostrzeże na czas, iż cały świat nienawidzi jej z powodu prowadzonej przez nią polityki, że Ameryka zrozumie, iż jakakolwiek współpraca ze Stalinem prowadzi do klęski i że święta wojna przeciwko komunizmowi wreszcie wybuchnie. Na razie jednak jej godzina jeszcze nie wybiła. Jeszcze nikt nas nie potrzebuje.

    Cóż obchodzi Churchilla, że Serbowie codziennie umierają z jego winy, więcej zajmuje go własne cygaro, bardziej pasjonują wyścigi koni, a jego sekretarze pracują już nad pamiętnikami, w których prawda o Mihailoviciu jest sfałszowana.

    Niech więc mówi o Jugosławii jako o kraju bez znaczenia, tamującym nawet jego wysiłki, by „uratować” Europę!

    Nigdy nie mógłbym opisać z całą mocą tragedii narodu serbskiego.
    Co stało się z naszymi jeńcami wojennymi? Byli tam, gdzie pozostawił ich Hitler, ale w sytuacji o wiele gorszej niż za cza¬sów reżymu nazistowskiego. Hitler pozwalał Czerwonemu Krzyżowi na pomaganie im, ich rodziny mogły wysyłać paczki i pisać listy, nadzieja na rewanż podtrzymywała ich na duchu, mieli przynajmniej prawo do marzenia o wyzwoleniu. Dziś nie mieli już żadnych praw. UNRRA nie była Czerwonym Krzyżem. Przedsięwzięcie podjęte w szlachetnych celach wykorzystywali komuniści. Posługiwano się pieniędzmi antykomunistów, by prowadzić grę komunistów. Nie możemy zapomnieć, że również tam było wielu Żydów i żaden z nich nie był naszym przyjacielem. Nie jestem antysemitą, żaden Żyd nie będzie nigdy mógł czynić wyrzutów Serbom, ale w UNRRA ustosunkowywali się do nas zawsze wrogo, by nie powiedzieć gorzej. Pożywienie naszych więźniów było zdecydowanie wadliwe, chorych pozostawiano samym sobie, zaś młodzi i bez¬czelni oficerowie brytyjscy obrażali naszych generałów. Czyż nie widziano ich, jak zamiatają ulice Innsbrucku lub stoją na warcie niczym zwykli żołnierze przed magazynami brytyjskimi w Rzymie? Nasza elita intelektualna, która powinna była po¬móc w odrodzeniu kraju, wegetowała nędznie pod szyderczym spojrzeniem wczorajszych sprzymierzeńców. A mimo to, znie¬sławieni, traktowani niczym wrogowie, pozostawali tu, żywiąc cały czas nadzieję, iż Sowieci wycofają się z Jugosławii, a wówczas będą oni mogli powrócić do kraju, by oczyścić go z międzynarodowej hołoty narzuconej przez zagranicę; czekali długo i wciąż czekają…
    Każdy Serb, każdy Polak może uznać moją relację za swojaj koleje mego losu przypominają życie milionów innych ludzi z Europy Wschodniej.
    Przyszedłem na świat w czasie wojny bałkańskiej. Pierwszy raz kiedy wyszedłem z naszego domu, uczyniłem to, by zobaczyć żołnierzy armii okupacyjnej. Byłem głodny. Mój ojciec już walczył na froncie. Powrócił dopiero po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Potrzebowałem wiele czasu, by przestać uważać go za kogoś obcego, by pozbyć się niechęci do ojca, ponieważ matka zajmowała się nim. Następnie przyszła szkoła, nauka we Francji, wojsko, początek życia dorosłego mężczyzny, zabójstwo naszego króla Aleksandra I. Wojna stała u naszych granic; walczono w Grecji, Albania została napad¬nięta. Ożeniłem się w wieku 26 lat. Najpierw szczęście rodzinne, a następnie, bardzo szybko mobilizacja powszechna, wejście oddziałów Hitlera do Zagrzebia i moja wyprawa do Ravnej Góry oraz rozłąka z rodziną.
    Wybór ten wydawał się wszystkim naturalny; czyż mogłem postąpić inaczej? Od pięciuset lat wszyscy nasi przodkowie postępowali tak samo.

    W końcu, ruch oporu i jego podniosłe lata, lata krwi i chwały, biedy i strachu…

    W 1941 roku dla komunistów byłem „agentem kapitalizmu”, dla Niemców „agentem angielskim”, dla Bułgarów
    „Serbem, który ma krew bułgarską na rękach i powinien poddać się jarzmu”,
    dla Chorwatów Pavelicia „serbskim szowinistą, którego trzeba zabić”,
    zaś dla zdrajców Ljoticia „komunistą”.

    W latach 1942-1943, w obozach dla jeńców wojennych, naziści traktowali mnie jako „rusofila”, a komuniści jako „kolaboranta”.
    W 1944 roku dla nazistów, zdrajców i satelitów byłem „człowiekiem, którego należy zgładzić”, dla Sowietów „bohaterem”, później, gdy się spostrzegli, iż nigdy nie będą mogli mnie przekonać bym stał się jednym z nich, zostałem „faszystą i agentem Londynu”.
    Kim jestem u kresu tych piekielnych lat? Kim jesteśmy? Wyjętymi spod prawa? Dlaczego?
    Zostaliśmy zdradzeni, gorzej nawet, bo zniesławieni. Istnieje dwu ludzi odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Odrzucając uprzedzenia, chciałem krzyczeć o niepotrzebnych ofiarach, stawiając winnych pod pręgierzem.

    Europa na licytacji!
    Te strony równie dobrze mogłyby nosić tytuł:
    „Zbrodnia Roosevelta i Churchilla”,
    gdyż świat musi zrozumieć, że popełniono zbrodnię, musi uznać i przyjąć do wiadomości, że ekipa jałtańska prowadziła go do nieuchronnej katastrofy.
    Strony te dedykuję wszystkim, którzy walczyli bardziej o wolność świata niż własną. Krwi nie przelano za Gdańsk, ale nikt nie mógł uwierzyć, iż ostatecznym celem było wydanie Europy Środkowej w ręce sowieckiej dyktatury.
    Wolność jest niepodzielna: będzie ona istniała dla wszystkich lub jej w ogóle nie będzie. Ostatnie słowo nigdy nie należy ani do strażników, ani do zdrajców. Kiedy wszystko wydaje się stracone, pozostaje jeszcze nadzieja; nasi zniewoleni bracia żyją dzięki niej i my ich nie zawiedziemy.
    Paryż, grudzień 1945 roku
    Draża
    Dragan M Sotirovic

    Polecam każdemu jego książkę

    EUROPA NA LICYTACJI
    Pokazuje ona jak perfidna jest polityka mocarstw.
    List ten miałem napisać w temacie zamordowani przez władze polskie
    Tu jednak dopiero widać prawdziwych sprawców tych zbrodni!

    i jeszcze :

    PRZEDMOWA AUTORA
    W dniu, w którym podpisano zawieszenie broni, roz¬poczęła się trzecia wojna światowa. Nawet dziecko mogło to stwierdzić. W rzeczywistości jedynym konkretnym wynikiem walki przeciwko tyranii było wydanie połowy Europy Związkowi Sowieckiemu.
    Roosevelt i Churchill chcieli więc wynagrodzić Stalina za jego współpracę z Hitlerem. W dowód przyjaźni i przebaczenia podarowali mu ponad sto milionów ludzi i przesunęli granice rosyjskie na linię Gdańsk-Triest.
    Podczas okupacji miliony ludzi oddało życie za Wolność. Ta przynęta dobrze ukryta w Karcie Atlantyckiej stanowiła jedynie ogromny okolicznościowy bluff.
    I teraz po grobach wszystkich zmarłych kroczą nowi ciemięzcy…
    Churchill i Roosevelt opuścili narodowe ruchy oporu Europy Środkowej, a tymczasem Stalin i jego agenci triumfowali. Uwierzyliśmy w zły sen, ale widzimy obecnie, jak nieznaczna mniejszość, wspomagana sowieckimi bagnetami, narzuca dyktaturę komunistyczną.
    Tymczasem walka nie zakończyła się i podczas, gdy Demokracje prowadzą dyskusje na temat płci aniołów, wróg jest już tu; likwiduje (Mihailović), zwalnia z zajmowanych stanowisk (Mac Arthur), odsuwa w cień (Anders), przeciwstawia (de Gaulle), zabija lub eliminuje wszystkich, którzy chcą pracować dla Wielkości i Niepodległości swych krajów.
    Eisenhower na próżno szuka w Europie żołnierzy, którzy utrzymaliby jej wolność, a tymczasem tysiące doskonałych żołnierzy, antykomunistycznych uciekinierów
    politycznych, znajdowało się w tej właśnie Europie, ale zostali sprzedani Stalinowi, zdemobilizowani, zdemoralizowani lub rozproszeni na cztery strony świata.
    Cały świat wie, że Hiszpania nigdy nie sprzymierzy się ze Stalinem, a mimo to niektórzy nadal boją się uznać ją i udzielić jej pomocy, a jednocześnie pomagają Jugosławii Tity, owej Titosławii, posiadającej nie więcej niż 120 tysięcy wiernych zwolenników, podczas, gdy 16 milionów Jugosłowian buntuje się przeciwko niej.
    Europa Zachodnia codziennie coraz bardziej zatraca się w bierności. Aby żyć bez zbytniego wysiłku ogląda się na pomoc od Ameryki; własnej obrony oczekuje od odrodzonej armii niemieckiej, zapominając, że jeśli Europa nie będzie miała u swego boku innych silnych armii narodowych, armia niemiecka stanie się nowym niebezpieczeństwem, zapominając, że w ten sposób przygotowuje się nową niewolę, jeśli nie dla nas, to z pewnością dla naszych dzieci.
    Związek Sowiecki i jego satelici, Demokracje Ludowe, panują już nad połową świata, wszędzie tam, gdzie komuniści nie zdobyli jeszcze władzy, działa już ich piąta kolumna.
    Europa Zachodnia stanowi wymarzony łup., czym będzie jej ewentualne wyzwolenie?
    W 1939 roku Stalin i Armia Czerwona znajdowali się daleko na wschodzie, a dziś są nad Łabą. Kto jest temu winien? Zawsze istnieją ludzie, którzy ponoszą odpowiedzialność, a to właśnie starałem się w tej książce wykazać.
    D. M. Sotirović

  3. Adam Ryglowski said

    P. GAJOWY – ” ROSJA NAS NIE BĘDZIE CHCIAŁA ZNAĆ .

    Resztę tekstu sam skasowałem

    Może Pan wyjaśnić, o co się Panu rozchodzi?
    Admin

  4. JerzyS said

    Tu przykład prób cara uniknięcia I wojny światowej:

    „Nie wiadomo powszechnie, że już od panowania ojca Mikołaja, Aleksandra III, podejmowano w Rosji próby rozwiązania problemu Żydów uczestniczących w działalności rewolucyjnej. Aleksander zdawał sobie sprawę, że rosyjski ruch rewolucyjny popierany był już w XIX w. przez zwolenników z zagranicy (głównie z Ameryki, Francji i Anglii). Car szukał rozwiązania tego problemu nie tylko za pomocą reform, ale i pertraktacji. W sejfie dyrektora kancelarii wydziału kredytowego ministerstwa finansów, znajdującego się obok Pałacu Zimowego w Petersburgu, przez długi czas spoczywał akt, z którego treści dowiedzieć się można
    o wysiłkach rządu carskiego zmierzających do wyciszenia za pomocą rokowań rewolucyjnego ruchu żydowskiego. Były urzędnik bankowy na kierowniczym stanowisku Artur D. Rafałowicz* ujawnia jego treść w opublikowanych dopiero w 1958 r. w Nowym Jorku wspomnieniach.

    Aleksander III w rozmowach ze swoim ministrem finansów i powiernikiem Wittem, który miał za żonę Żydówkę, poruszał rolę Żydów w ruchu rewolucyjnym. Wychodził z założenia, że prowadzą oni permanentną walkę przeciwko reżimowi carskiemu i otrzymują finansowe wsparcie z zagranicy.
    Ponieważ jednak Aleksander w stopniu jeszcze mniejszym niż jego następca Mikołaj oraz minister tego ostatniego Stołypin był skłonny do podjęcia liberalnych kroków, postanowił wysłać Wittego za granicę na rozmowy ze sponsorami rewolucyjnego Na polecenie Wittego jeden z rosyjskich agentów w Paryżu podjął pertraktacje z jednym z czołowych przedstawicieli rodu Rotschildów. Ten wprawdzie życzliwie potraktował swego rozmówcę, lecz wskazał na Rotschildów z Londynu jako na bardziej kompetentnych. Nietrudno zgadnąć, że również ci nie chcieli podjąć żadnej decyzji, wskazując na najbardziej kompetentnego w tej kwestii bankiera Schiffa, przewodniczącego Amerykańskiego Komitetu Żydów. Rosyjskie ministerstwo finansów dysponowało również tam człowiekiem o idealnych kontaktach, G. A. Wilenkinem, którego żoną była pani Seligmann, krewna Schiffów. Wilenkin miał okazję się przekonać, że to rzeczywiście tutaj zbiegały się wszystkie kanały rosyjsko-żydowskiego ruchu rewolucyjnego i że stąd kierowano dalej środki do Rosji.

    Gdy jednak zaproponował pośrednictwo w pertraktacjach między Schiffem a rządem rosyjskim i chciał uzyskać zgodę na zaprzestanie pomocy dla rosyjskich rewolucjonistów, Schiff odmówił: sprawa jest już zbyt zaawansowana, Wilenkin przybył za późno. A poza tym: pokój z Romanowami nie wchodzi w ogóle w rachubę.
    Z taką samą reakcją spotkała się świeżo zaangażowana pośredniczka rosyjskiego ministerstwa finansów w Paryżu: Gdy rozmawiając z baronem Maurice’em de Rotschildem zapytała o możliwość rokowań z rządem rosyjskim, ten przerwał rozmowę mówiąc: „Trop tard, Madame, et jamais avec les Romanoffl” („Za późno, Madame, i nigdy z Romanowami!”).*
    W 1906 r. podjęta zostaje pierwsza próba zamachu na Stołypina. W wyniku wybuchu bomby jego willa ulega zniszczeniu, trzydzieści sześć osób ginie i wiele odnosi rany, w tym także dzieci ministra. On sam znajduje się w tym czasie poza domem.
    Car notuje z ulgą: „Bogu dzięki on wyszedł z tego bez szwanku!
    „Przerażony niebezpieczeństwem, jakie nieustannie grozi Stołypinowi, Mikołaj przydziela mu mieszkanie w dobrze strzeżonym Pałacu Zimowym.

    W 1911 r. car odbywa wraz z Stołypinem i Kokowcowem podróż do Kijowa, gdzie ma nastąpić odsłonięcie pomnika Aleksandra II – dziadka Mikołaja i pierwowzoru Stołypina, który kontynuuje dzieło reform cara.
    Podczas galowego przedstawienia w operze kijowskiej padastrzał. Stołypin odnosi śmiertelną ranę; nim jednak osuwa się na podłogę, obraca się jeszcze w stronę carskiej loży. Z oczami zwróconymi na cara, prawą ręką czyni znak krzyża; słowa, jakie z trudem dobywa jeszcze z ust, nie dają się niemal zrozumieć: „Niech Bóg chroni cara … ”
    Car poleca odwołać środki ostrożności zalecone przez szefa jego służby bezpieczeństwa, nie chce, aby wszędzie zauważalna obecność kozaków w mieście działała prowokująco. Należy spodziewać się ostrej reakcji, ponieważ morderca Bogrow jest żydowskiego pochodzenia. Nie dochodzi do dalszych starć.
    Ku czci Stołypina zostaje wzniesiony pomnik, zniszczony później przez bolszewików. Gdy jednak w wiele lat później jego syn Arkady Pietrowicz umiera na emigracji w Paryżu, na pogrzeb przyjeżdżają młodzi obywatele radzieccy, niosą jego trumnę i rzucają na nią garść rosyjskiej ziemi.
    Stołypin był nie tylko energicznym i dalekowzrocznym reformatorem, ale również najcenniejszą podporą cara. Mikołaj rzadko darzył któregokolwiek ze swoich ministrów tak dużym zaufaniem.
    On także był jedynym człowiekiem, któremu Mikołaj odpowiedział otwarcie i szczerze na zastrzeżenia, że kontakty z Rasputinem dyskredytują dwór rosyjski. Rasputin, kilkakrotnie uratowawszy za pomocą swych naturalnych sił uzdrawiających i – zgodnie z relacjami świadków – za pomocą hipnozy chorego na hemofilię następcę tronu Aleksego, stał się osobą niezbędną dla carycy.
    Jego opinią oddającego się raczej ziemskim uciechom „wybrańca Boga”, nie przejmowała się zanadto. Do cara ciągle docierały pogłoski o osobliwym trybie życia tego podejrzanego mężczyzny. Carski dekret o odesłaniu go z powrotem na Syberię nie doczekał się realizacji – caryca obawiała się, że bez niego Aleksy będzie bezradny.
    „Jestem całkowicie pańskiego zdania”, odparł Mikołaj, zagadnięty kiedyś przez Stołypina o Rasputina, „ale wolę już dziesięciu
    Rasputinów niż jeden atak histerii carycy …
    ” Śmiertelny strzał wymierzony Stołypinowi określany bywa często pierwszym strzałem skierowanym przeciwko Rosji. Wraz
    z nim upada także nadzieja na „okres wewnętrznego spokoju”, jakiego żądał minister dla kraju, gdy swą silną ręką zaczął wprowadzać go w stan stabilizacji. W obecnej sytuacji brakuje jeszcze tylko ciosu z zewnątrz, by doprowadzić rosyjskie imperium do poważnego zachwiania się.

    W przededniu I wojny światowej car Mikołaj II może spojrzeć wstecz na dwa dziesięciolecia swych dosyć skutecznych rządów. Solidna baza gospodarczej pomyślności oraz dominacja kilku wyśmienitych ministrów stanowiły obronę przed wstrząsami wojny z Japonią i przed potężną falą niepokojów w latach 1904-1906. Wraz z rozwojem materialnym stan nie spotykanego dotąd rozkwitu osiągnęło także życie kulturalne i dzięki swemu wyjątkowemu poziomowi znalazło uznanie również za granicą. Liberalny klimat polityczny, jaki zapanował w Rosji po częściowym zniesieniu cenzury, znajduje swe odbicie w wielu tysiącach gazet i czasopism, na których łamach odbywają się także debaty artystyczne. Okres od przełomu wieków do wybuchu wojny nazywany jest w Rosji „wiekiem srebrnym” (w nawiązaniu do „złotego” za życia Puszkina). W poszczególnych dziedzinach sztuki istnieje obok siebie wiele równoległych kierunków; w architekturze i sztukach plastycznych oraz w rzemiośle wykształcił się rosyjski odpowiednik zachodnioeuropejskiego jugendstilu. W teatrze, literaturze i muzyce podejmuje się eksperymenty stosując różne środki, na scenę wkroczył kubizm (reżyser Thirow) obok choreografii ruchu z symboliczną grą świateł (reżyser Meyerhold). Rosja, otworzywszy się całkowicie na wpływy zachodniej kultury (obrazy Picassa wystawione zostały w Moskwie już przed 1910 r., a około 1912 r. proklamowano powstanie rosyjskiego futuryzmu), znalazła jednak własne, oryginalne formy artystycznego wyrazu, uchodzące później za awangardę. Należy jednak zaznaczyć, że ta awangarda o rewolucyjnym charakterze nie wypłynęła bynajmniej z rewolucji politycznej, lecz ją wyprzedziła – choć niektórzy artyści pozwalali się później zaprząc do jej propagandowego rydwanu. Również twórcy literaccy poszukują nowych dróg, by od tradycji minionego stulecia, na przykład epickiego realizmu, przejść w nowy wiek. Czechow, pisząc swe krótkie opowiadania, porzuca genre dawnej formy epickiej i stosując elementy psychologiczne, górujące także w jego nastrojowych dramatach nad elementem akcji, wprowadza do literatuty nową wartość. Twórcy poezji stosują eksperymenty dźwiękonaśladowcze lub bawią się graficznym kształtowaniem wersów (na przykład u Burluka), w muzyce zaś śmiałe harmonie dźwięków młodego Prokofiewa są odpowiedzią na nowatorskie idee innych dziedzin sztuki, choć ówczesna publiczność na razie jeszcze zatyka sobie uszy (jak około 1912 r. podczas jego II koncertu fortepianowego) lub zaszokowana wychodzi z sali. ”

    Mikołaj II „Tchórzostwo , kłamstwo i zdrada” – Elisabet Heresch

    „Człowiek silny nie potrzebuje władzy
    Słabego władza przygniata”
    – Car Mikołaj II

  5. Siggi said

    Leonida Grigoriewicza słucham od kilku lat.Jego wypowiedzi,analizy są na YouTubie.Trudno mi oceniać materię ,to nie moja branża,czasem mam wrażenie,że przejaskrawia co może być efektem czasów ,kiedy zawodowo funcjonował w armii oraz na wysokim stanowisku w MON-ie.Jest bardzo krytyczny co do prowadzenia polityki obronnej,choć zaczął pozytywnie oceniać rolę W.Putina za ostatnich kilka lat.Skandal ze Sierdukowem b.cywilnym szefem MON,który trafił na to stanowisko już za czasów W.Putina i wystarczająco dużo naszkodził, kładł się cieniem na Putina.Sierdukow nie poniósł konsekwencji,trafił na ciepłą posadę,a rozwalał wojsko jak potrafił.Dawniejszy zięć b.premiera rządu RF,kopulował dyrektorkę departamentu,której też nie stała się wielka krzywda za nadużycia.M.in.Iwaszow krytykował Putina i wykazywał jego słabość jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych z tego powodu.
    Ostatnie lata to zasadnicze przezbrojenie armii.S.Szojgu jako szef MON-u jest oddany sprawie,kieruje nim interes narodowy Rosji. Te pozytywne zmiany bardzo niepokoją Zachód.Liczono,że Rosja za czasów alkoholika -prezydenta będzie poddana powolnej destrukcji aż do pełnego rozpadu.
    Przed dwoma laty na biuro prezydenta USA -jak zwykle-w lutym położono raport o stanie bezpieczeństwa państwa i ewentualnych zagrożeniach.Na pytanie prezydenta:…kto na świecie jest w stanie nas zniszczyć.Odpowiedz padła jasna;…tylko Rosja.Przy obecnych możliwościach woj.tech.Rosja może to zrobić w ciągu 26 minut. w roku 2017,będą mogli za 18 minut.
    Równowaga strachu jest jedynym gwarantem pokoju na świecie.Daj Boże,żeby tak było zawsze!

  6. RSA said

    To państwa bałtyckie mają siły powietrzne? I do tego szkolą pilotów na samolotach zdolnych do przenoszenia broni jądrowej?

    To jakaś nowość…

  7. Adam Ryglowski said

    Była doktryna Kennedy’ego , był też plan Breżniewa .
    Za KAŻDYM RAZEM POLSKA była poligonem (brak wroga pośredniego – autochtonów).
    Ja stary , ale ZA CO MAJĄ MIEĆ TO WSZYSTKO NASZE DZIECISKA I W N U K I ? (ARMAGEDON)
    ….
    Ku spokojności – w oryginale było COŚ inaczej – ale ta wersja „light” póki co – starczy.

  8. Adam Ryglowski said

    RSA – nie pytaj ile mają samolotów .
    ZAPYTAJ ILE MAJĄ SWOICH CZOŁGÓW .
    (Przy liczeniu starczy Ci palców u rąk )

  9. Moher49 said

    To się skończy straszną rozpierduchą. Dostaniemy w d.. wszyscy. Niewielu przeżyje. Mam tylko nadzieję, że tym razem oberwą skutecznie złoczyńcy i chciwcy schowani za morzami i oceanami oraz w atomowych schronach Tel Awiw. Przestanie pieniądz rządzić światem. Złoto się na nic przyda. Nie będzie co jeść, nie będzie co pić. Rothschildy będą umierać z pragnienia.

  10. Przemko said

    ależ pindoli ten komuch. co za żenada. Rosja się odradza? niestety – ale nie! poza Moskwą i kilkoma miastami, bieda aż piszczy, słaba gospodarka nadal oparta na eksporcie surowców, jedyne co się odradza to duma Rosjan /zasługa prezydenta/. a przypominanie napaści hitlera jest niesłychaną bezczelnością – po pierwsze nie ma wątpliwości, że uprzedził atak stalina, a po wtóre prawie dwa lata wcześniej ZSRR razem z owym hitlerem napadł (bez wypowiadania wojny) na Polskę. zapomniał o tym tawariszcz gienerał? i najważniejsze – podobno jankeskie skurwysyny potrzebują Rosji do rozprawy z Chinami. i tak już pozwalają sobie na zbyt wiele, urażając dumę Rosjan… więc to niby wojną mieliby skłonić Ruskich do zawarcia sojuszu przeciwko żółtkom?? kupy się to nie trzyma.

    Mieszka Pan w Rosji?
    Kiedy Pan tam był ostatnio?
    Admin

  11. JanuszLondyn said

    Najwazniejsze,ze wiedza kogo zniszczyc- FED i centra NATO.Ominie to Polske DAJ BOZE !

  12. Maćko said

    4 Jerzy S – pozwole sobie przypomniec:
    matirani said
    2015-05-04 (poniedziałek) @ 18:27:14

    O to też chodziło:
    7. Rosja stała się największym i najsilniejszym imperium naftowym i petrochemicznym świata- 94% całego przemysłu było przetwarzane w kraju.
    Dla ropy morodwano Ormian, dla ropy, między innymi, zlikwidowano Rosję – w 1922r wydobycie ropy Rosji było w rękach Standard Oil i jego pochodnych, jak podaję Anthny C. Sutton.

    Co do chlopów, to przed rewolucją miał w Rosji miejsce niebywały proces uwłaszczania chlopów. Bank państwowy dawał im kredyty na niziutki procent na 50 lat i do roku 1925 przewidywano, że praktycznie cała ziemia przejdzie w ręce chłopstwa, co by zagwarantowało bardzo wysoką produkcję rolną tego wielkiego spichlerza Świata.
    https://marucha.wordpress.com/2015/05/04/zweryfikuj-to-co-zydowscy-historycy-nalgali-ci-o-rosji-carskiej/

    Ciekawe, ze jek szukam to predzej znajduje mój komentarz niz jego źródlo… Guglu chyba ukrywa co cenniejsze dla poznania prawdy dokumenty…

  13. Maćko said

    Jeszcze troche z „Tajemnic Mafii Politycznych”:
    W latach 1891 – 1902 główny organ PPS „Przedświt” wychodził w Londynie. Od
    1893 r. zespół czołowych działaczy PPS osiedlił się w Londynie. Wielokrotnie jeździł tam też
    Piłsudski, przebywając w Anglii nawet przez dłuższe okresy. Jeżeli ma się na swoim
    terytorium jakiś ośrodek polityczny, wówczas nietrudno pozyskać nań wpływ i uczynić zeń
    kanał sterowniczy własnej tajnej polityki. Nie musi to oczywiście oznaczać wyłącznie
    ordynarnej agenturalnej działalności. Metody tajnego sterowania mogą mieć o wiele bardziej
    subtelny charakter – można na przykład operować jakimiś niby społecznymi funduszami,
    można postarać się o to, aby określone osoby pozyskały sobie autorytet i zaufanie danego
    środowiska i mogły mu następnie udzielać „dobrych rad”, można serwować odpowiednio
    dobrane, „poufne” informacje pochodzące ze sfer „dobrze poinformowanych” itp.
    Kiedy w 1904 r. wybuchła wojna rosyjsko-japońska, właśnie w Londynie Piłsudski
    nawiązał kontakty z Japonią, a jak wspominaliśmy już, zarówno on, jak jego przeciwnik
    Dmowski podczas swej podróży do Tokio obserwowani byli przez Anglika J. Douglasa.

  14. Glos Prawdy said

    Dzięki, adminie. Ten człowiek jest autorytetem w swej dziedzinie i mówi prosto, realistycznie jak jest, bez przechwalania się. Choć niektórzy mogą z nim nie zgadzać się.

  15. Wykluczyć wojny i nikomu ufać nie można, ale osobiście nie mam podstaw wierzyć w wojnę NATO z Rosją.

  16. Glos Prawdy said

    9. Akurat Rotszyldom nie źle się będzie powodzić, bo już zbudowali sobie bazy pod ziemią i na Marsie.

  17. JerzyS said

    Czy to jeszcze jest Rzeczypospolita Polska?
    Aktualizacja: 2010-05-24 11:13 am

    czyli kto naprawdę rządzi światem i Polską.

    (… wycięte…)

    Żaden artykuł tego śmiecia Szuberta nie ukaże się w gajówce. Póki żyję.
    Admin

  18. JerzyS said

  19. JerzyS said

    Ciekawe dlaczego to w PRL niszczono archiwa Gestapo.

    Czego nie zniszczono to oddano Niemcom Cała dokumentacja dot. zbrodni wojennych) i nikomu za to włos z głowy nie spadł!

    http://cia.media.pl/cia_i_solidarnosc

    CIA i Solidarność

    Czytelnik CIA, Pią, 2006-09-01 10:45 Publicystyka

    Ujawnienie przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę akt z tzw. moskiewskiej pożyczki KPZR dla PZPR wywołało burzę. Politycy PiS chcą, by sprawą zajęła się projektowana przez nich superkomisja Prawdy i Sprawiedliwości.
    Może warto byłoby w ramach tak popularnej obecnie polityki historycznej zbadać także finansowanie NSZZ „Solidarność”, m.in. przez CIA, na przełomie lat 80. i 90, które dokonywało się w ramach tajnej dyrektywy nr 32.

    O ile sprawa „moskiewskiej pożyczki” wraca jak bumerang i jest wykorzystywana co kilka lat przez prawicę do rozprawienia się z lewicą, to już nad finansowaniem „S” panuje zmowa milczenia. Poprawność polityczna nakazywała argumentować, że pomoc dla związku była moralnie uzasadniona, pozwoliła zbudować demokrację, odzyskać niepodległość etc. Nawet politycy SLD rzadko podnosili ten drażliwy temat.

    W 1993 r., kiedy prokuratura umorzyła sprawę moskiewskich pieniędzy, Leszek Miller wystąpił do organów ścigania, by zbadały nielegalne, jego zdaniem, finansowanie „Solidarności”.

    – Dysponowałem dokumentem, który był rozliczeniem amerykańskiego Funduszu na rzecz Demokracji.

    Przesłałem, zdaje się, ten dokument do prokuratury.

    Oczywiście, zostało to okrzyknięte jako rewanż i wydaje mi się, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone – powiedział nam Miller.

    W 2000 r. Sojusz przygotował projekt sejmowej uchwały ws. powołania komisji śledczej, która zbadałaby finansowanie „S”, ale szybko się z tego wycofał. Potem do sprawy już nie wracano.

    Przypomnijmy, że w 1992 r. Carl Bernstein, jeden z najbardziej znanych amerykańskich dziennikarzy, który w 1974 r. wraz z Bobem Woodwardem ujawnił aferę Watergate, opublikował w amerykańskim tygodniku „Time” artykuł pt.

    „Święte przymierze” o relacjach między USA a Watykanem w sprawach Polski i w ogóle walki z blokiem wschodnim.

    Wyjawił, że 7 czerwca 1982 r. ówczesny prezydent USA Ronald Reagan i papież Jan Paweł II zawarli porozumienie, którego celem było udzielenie maksymalnej pomocy zdelegalizowanej wówczas „S”.

    „(…) Zanim w 1989 roku przywrócono »Solidarności« status legalnej organizacji, przeżywała ona rozkwit w podziemiu zaopatrywana i karmiona w dużej mierze przez sieć utworzoną pod auspicjami Ronalda Reagana i Jana Pawła II oraz korzystając z porad udzielanych za pośrednictwem tej sieci” – pisał m.in. Bernstein (cytujemy za „Forum” z 1 marca 1992 r. – przyp. red). Według niego, do Polski przemycano tony sprzętu – telefaksy, maszyny drukarskie, nadajniki radiowe, aparaty telefoniczne, krótkofalówki, kamery wideo, fotokopiarki, komputery.

    „Pieniądze dla zdelegalizowanego związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji oraz tajnych kont Watykanu i zachodnich związków zawodowych”
    – twierdził Bernstein.

    18 lutego 1992 r. Janusz Pałubicki, ówczesny wiceszef „S” i p.o. skarbnika związku, pytany na konferencji prasowej o kwoty, które związek dostał z Zachodu, wyjawił, że „zaczęło się od 110 tys. dolarów w 1982 roku, a skończyło na 1,5 mln dolarów w 1989 roku”. Konkretną kwotę wymienił też Jerzy Milewski, były szef biura „S” w Brukseli.
    Przyznał, że w ciągu 7 lat „S” otrzymała ok. 7 mln dolarów.

    We wrześniu 2004 r. Adam Grzesiak, drukarz podziemnego wydawnictwa Nowa i współautor książki „Bujajcie się!”, mówił m.in. w wywiadzie dla „TRYBUNY”: – Prawdą jest, że żyliśmy za pieniądze Reagana. Nie jest zresztą żadną tajemnicą, że pieniądze i sprzęt płynęły z różnych ośrodków na świecie. Prawdą jest, że dużo zarabialiśmy, ale też dużo pracowaliśmy.
    O Reaganie, CIA i pieniądzach „Solidarności” w książce „Victory, czyli zwycięstwo” pisał też Peter Schweizer.

    Wiele wskazuje na to, że byli liderzy „S” nigdy nie rozliczyli się ze środków, które otrzymywali z Zachodu.
    Na II zjeździe związku na początku lat 90. padł nawet wniosek, by związek rozliczył się z tych pieniędzy. Wystąpił jednak wówczas ks. prałat Henryk Jankowski, który dał delegatom słowo honoru, że wszystko jest w porządku i na tym się skończyło. – Rzeczywiście to rozliczenie było operetkowe, ale słabo to pamiętam – wspomina Zbigniew Marcin Kowalewski, działacz pierwszej „S”, który uczestniczył w tym zjeździe jako gość.

    Jeden z wątków całej sprawy ujrzał światło dzienne przy okazji afery z finansowaniem niemieckiej CDU.

    Były kanclerz Helmut Kohl publicznie oświadczył, że tajne konta jego partii wykorzystywane były przez zachodnioniemiecki wywiad BND do finansowania opozycji w Polsce w okresie stanu wojennego i później.

    W lipcu 2000 r. pod koniec rządów AWS i Mariana Krzaklewskiego Akcja chciała powołać komisję śledczą, która zbadałaby procesy rozporządzania m.in. majątkiem PZPR i sprawę tzw. moskiewskiej pożyczki.

    Sojusz w odpowiedzi zgłosił wówczas projekt uchwały w sprawie powołania komisji do zbadania procesów rozporządzania majątkiem „Solidarności”.

    W projekcie zapisano m.in., że do szczególnych zadań komisji należałoby wyjaśnienie okoliczności przekazania majątku 10-milionowego NSZZ „S” z 13 grudnia 1981 r. milionowemu NSZZ „S” z 31 grudnia 1999; rozliczeniem środków przekazanych związkowi ze źródeł CIA w latach osiemdziesiątych; z nielegalnych kont niemieckiej CDU pochodzących z wywiadu BND; z rozliczeniem środków finansowych i nieruchomości uzyskanych przez „S” od Komisji Likwidacyjnej RSW i następnie zbytych na rzecz zagranicznych koncernów prasowych.

    Do powstania komisji nie doszło. Sojusz wycofał wniosek pod wpływem polityków ówczesnej Unii Wolności, którzy apelowali o nierozdrapywanie historycznych ran i budowę politycznego konsensusu w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wątpliwości jednak zostały.
    Kowalewski pisał w ub. roku w „TRYBUNIE”, że „niewiele jest precedensów takiego załgania historii »pierwszej Solidarności«, jakiego jesteśmy świadkami”. Stan wojenny zastał go w Paryżu, gdzie współtworzył Komitet Koordynacyjny NSZZ „Solidarność”.

    „Do naszego komitetu codziennie przychodziły pocztą dosłownie stosy czeków od zwykłych ludzi i ogniw związkowych na pomoc dla »Solidarności« i rodzin internowanych. Te czeki opiewały na niewielkie sumy, ale było ich tyle, że robił się z tego poważny fundusz.
    Wiosną 1982 r. było to 7 mln franków (ok. 1 mln dolarów)” – relacjonował Kowalewski na łamach Trybuny. – To był okres, w którym „S” otrzymywała pomoc finansową z organizacji związkowych. Potem została ona zastąpiona pomocą z innych źródeł, o których można poczytać w książce Bernsteina – mówi Kowalewski. – Szybko zostałem usunięty z władz „S”, ale do tej pory nie wiem, czy choćby te pierwsze pieniądze zostały rozliczone.
    Jedną z niewielu osób, które rozliczyły się z pieniędzy otrzymywanych z Zachodu, był Józef Pinior, obecny eurodeputowany SdPl. – Rzecz polegała na tym, że jako skarbnik zarządu dolnośląskiej „S” przed stanem wojennym dokonał operacji wyprowadzenia kasy z banku, bo przewidywał jakiś niedobry rozwój sytuacji. Operacja się udała. To był jedyny wypadek w Polsce, że któryś z zarządów regionalnych związku wycofał pieniądze i na pierwszym po 1989 r. regionalnym zjeździe związku rozliczył się z nich – opowiada Kowalewski. – To był zresztą jedyny region, który podziękował za pomoc zachodnim związkom zawodowym – podkreśla.

    Jarosław Karpiński

  20. JerzyS said

    Kto tu rządzi, a komu się tylko wydaje?

    ====================================================================

    Plany „dobrych Niemców” – prof. Maciej Giertych
    Aktualizacja: 2012-01-30 11:23 am

    Niedawno w telewizji polskiej oglądałem film „Walkiria”. Przedstawia on szczegóły nieudanego zamachu na Hitlera w „Wilczym Szańcu” pod Kętrzynem. Film technicznie dobrze zrobiony, dobrze grany (główna rola Tom Cruise), autentycznie pokazuje realia zachowań niemieckich elit wojskowych, klimat konfliktów wśród spiskowców itd. Jednak główny przekaz filmu jest nie do przyjęcia: jest to gloryfikowanie tzw. „dobrych Niemców”. Film nie pokazuje tego, że wszyscy spiskowcy byli zachwyceni Hitlerem, popierali go, gdy zwyciężał. Każda władza ma opozycję, ale opozycja antyhitlerowska nie ujawniła się, gdy Hitler atakował Polskę, Francję, Anglię czy Rosję. Ujawniła się, gdy Hitler zaczął przegrywać. Klęska pod Stalingradem to początek roku 1943. Potem już Niemcy tylko się cofali. Spiskowcy zaczęli się organizować od sierpnia 1943 r. Samego zamachu pod Kętrzynem dokonano 22 lipca 1944 r., gdy klęska Niemiec już była pewną. Niewątpliwie główny zamachowiec płk Claus von Stauffenberg to człowiek odważny i niemiecki patriota. Gdy zamach się nie udał, on i pozostali główni spiskowcy zostali wyłapani i straceni. Niemcy mają prawo czcić ich jak bohaterów.

    Dla nas jednak, a także dla wszystkich aliantów (film jest amerykański), istotne winno być to, do czego zamachowcy zmierzali. Jaki mieli cel? Jak sobie wyobrażali koniec wojny już bez Hitlera? Jakie mieli plany wobec Polski i całej Europy?

    Ciekawe informacje na ten temat znaleźć można w książce Iana Kershaw „Historia zamachu na Hitlera Walkiria” (Dom Wyd. REBIS, Poznań 2009 – tytuł oryginału „Luck of the Devil. The Story of Operation Valkyrie”, 2000). Przytaczam oryginalny tytuł „Szczęście diabła. Historia operacji Walkiria”, gdyż sugeruje on, że diabłem był Hitler, który miał szczęście, bo operacja się nie udała, ale ci co operację podjęli, byli po stronie dobra. Książka ta przedstawia jednak dokumenty ukazujące prawdziwe cele spiskowców. Liczby podane niżej w nawiasach to strony z w/w książki.

    Plany wobec Polski

    Zacznę od zamiarów wobec Polski. Antyhitlerowska opozycja „żywiła oczekiwania na zachowanie pewnych zdobyczy terytorialnych, do których doprowadził Hitler” (22). Spiskowcy „nadal postrzegali Rzeszę jako państwo dominujące nad Europą Środkową i Wschodnią” (22). W polityce zagranicznej celem było „przywrócenie granic wschodnich z 1914 roku” (22).

    „Plan pokojowy Carla Goerdelera z jesieni 1943 r. przewidywał „na wschodzie – z grubsza granice Rzeszy z 1914 r.” (94). „Z grubsza” czyli z poprawkami. Zapewne chodzi o tzw. pas graniczny, który już nie wchodził do Polski z okresu Rady Regencyjnej w 1918 r., a co przyłączono do Rzeszy w 1939 (nie należały do GG – Suwałki, Płock, Włocławek, Kalisz, Łódź, Wieluń, Sosnowiec). Na pocieszenie pisze: „Polska może otrzymać w zamian za Prusy Zachodnie i region poznański, unię federacyjną z Litwą. To przyniosłoby korzyść obu narodom, a Polska miałaby dostęp do morza … Co więcej istnieje możliwość zagwarantowania Polsce kontaktu z handlem światowym poprzez porty niemieckie” (95). Ten plan wobec Polski chciano sprzedać zachodowi w zamian za usunięcie Hitlera i zakończenie wojny.

    Sam Stauffenberg „kiedy służył w Polsce przepełniała go pogarda dla Polaków, popierał kolonizację tego kraju i entuzjastycznie odnosił się do zwycięstwa Niemiec. Jeszcze bardziej uradował go olśniewający sukces kampanii na Zachodzie” (2Cool.

    Plany dla Niemiec

    A co spiskowcy przewidywali dla samych Niemców? „Gorąco pragnęli przywrócenia Niemcom statusu jednego z głównych mocarstw” (22). Chcieli utrzymać nie tylko zdobycze na Wschodzie, ale także „zachowanie Austrii i Sudetów wraz z Eupen-Malmedy i Południowym Tyrolem (…); negocjacje z Francją w sprawie Alzacji i Lotaryngii; utrzymanie na nie zmniejszonym poziomie suwerenności Niemiec, żadnych reparacji (23). „Rekompensata za szkody, jakie hitleryzm wyrządził narodom europejskim i nie tylko, jest nie do pomyślenia” pisze Carl Goerdeler, główny organizator spisku, w swoim „Planie pokojowym” (96).

    Jeden ze spiskowców gen. Henning Tresckow zapewnił barona Rudolfa Gersdorffa, „że w wyniku przewrotu, do którego dojdzie po zamachu na Hitlera, nastąpi porozumienie z zachodnimi mocarstwami w sprawie kapitulacji, kontynuowana będzie obrona Rzeszy na Wschodzie i wprowadzona zostanie demokratyczna forma rządów” (19). Goerdeler wyraził nadzieję, że „Anglia i Ameryka pozwolą im zakończyć wojnę przed całkowitym upadkiem” (9Cool.

    Goerdeler w swoim „Planie pokojowym” zapowiada, że Niemcy „same ukarzą łamiących prawo, a także przestępstwa wobec prawa międzynarodowego”, zgłasza więc „sprzeciw przeciwko wszelkim pomysłom pozostawienia wymierzania tej kary przez stronę trzecią lub przez trybunał międzynarodowy” (93).

    Jak wiemy, dzisiejsza RFN odmawia ekstradycji Niemców oskarżanych o zbrodnie wojenne poza granicami Niemiec.

    Jako system wewnętrzny Goerdeler uważał, że „Niemcy powinny jednogłośnie zrezygnować z centralizmu i przywrócić dobrą solidną administrację społecznościami, jednostkami administracyjnymi i państwami związkowymi (landami) (100).

    Plany wobec Europy

    Spiskowcy mieli też plany wobec całej Europy. O dziwo, plany te bardzo nam coś dzisiaj przypominają. To tak jakby przegrane Niemcy, a właściwie ci spośród nich, których zaklasyfikowano jako „dobrych”, przygotowali propozycję dla całej Europy, w której Niemcy mają grać pierwsze skrzypce. Oto jak oni sobie to wyobrażali.

    Carl Goerdeler, przewidywany na kanclerza po Hitlerze,
    „planował w ciągu 10 lub 20 lat powstanie europejskiej federacji państw pod niemieckim przywództwem” (22) oraz „unię gospodarczą w Europie (poza Rosją)” (23). Wprawdzie „Plan pokojowy Goerdelera z jesieni 1943 r., przewiduje że „narody Europy połączą się w wiecznej lidze pokoju w wolności i niepodległości, a ani Niemcy, ani żadna inna potęga nie będą dążyć do supremacji” (93), ale równocześnie zapowiada, że „zabezpieczenie (przed Rosją) mogą dać (…) tylko Anglia lub Niemcy” (92) i postuluje „urzeczywistnienie naturalnej wspólnoty interesów pomiędzy Anglią i Niemcami” (93), czyli przewiduje już gremium kierownicze dla owej „ligi pokoju”.

    Zapowiada, że „wewnętrzne granice w Europie będą odgrywać coraz mniejszą rolę w ramach federacji europejskiej, do której musimy dążyć” (95).
    „Sytuacja wymaga zjednoczenia Europejczyków w europejskiej federacji (…) Zalecamy procedurę krok po kroku. Europejska rada gospodarcza … usunięcie granic celnych … wspólne organizacje polityczne … europejskie Ministerstwo Gospodarki, europejskie siły zbrojne, europejskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych” (98-99). To wszystko wynika z przekonania, że „Ameryka nie będzie wiecznie troszczyć się o zabezpieczenie Europy przed Rosją” (9Cool. „Współpraca wymaga, żeby – na początek – każdy naród uporządkował swoje finanse (…) sprawy fiskalne stanowią pierwszy wymóg stabilności waluty (…) potrzebny jest bank światowy” (99-100). Zwracam uwagę na słowa „na początek”. Takimi krokami powstaje strefa euro.

    Z generałami współpracowała też nieco inna grupa ludzi, arystokratów z tzw. „Kręgu z Krzyżowej” wychodząca z bardziej chrześcijańskich założeń ideowych „w przeciwieństwie do grupy Goerdelera – nie podzielali w ogóle pragnienia dominacji Niemiec na kontynencie. Zamiast tego patrzyli w przyszłość, w której narodowa suwerenność (…) ustąpi pola Europie federacyjnej wzorowanej częściowo na Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej” (25). W dokumencie z 9 sierpnia 1943 r. pt. „Zasady nowego ładu w Niemczech” zawarte jest stwierdzenie: „Rząd niemieckiej Rzeszy widzi w chrześcijaństwie podstawę etycznego i religijnego odrodzenia naszego narodu, przezwyciężenia nienawiści i kłamstw, stworzenia na nowo europejskiej wspólnoty narodów” (89). Plany są piękne, ale na koniec dokumentu jest stwierdzenie: „Swobodny i pokojowy rozwój kultury narodowej nie może już się odbywać przy zachowaniu całkowitej suwerenności pojedynczych państw (…) zwolennicy takiego ładu również muszą mieć prawo żądać od każdego człowieka posłuszeństwa, szacunku, a jeśli będzie to konieczne, również zaryzykowania życia i majątku dla najwyższej władzy politycznej społeczności narodów” (91).
    Mamy tu spójny projekt realizowany dziś w ramach Unii Europejskiej.

    Plany hitlerowskie

    Jak pisałem już w mojej książce z 2009 r. „Quo vadis Europa?”, to samo przewidywał dokument opublikowany w Berlinie w 1942 r. pt. “Europäische Wirtschaftsgemeinschaft” (Haude & Spenersche Verlagsbuchhandlung Max Paschke, Berlin 1942), co należy tłumaczyć jako Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) – brzmi znajomo, czyż nie? Jednym z głównych autorów był Walther Funk, minister gospodarki i prezydent niemieckiego Reichsbanku (był on potem skazany za przestępstwa wojenne w Norymberdze). Inni autorzy to wysocy rangą urzędnicy niemieckiego kierownictwa politycznego i gospodarczego. Wstęp do pracy napisał prof. Heinrich Hunke, doradca gospodarczy NSDAP (partii nazistowskiej) i prezydent berlińskiego Stowarzyszenia Przemysłu i Handlu.

    Celem studium było przygotowanie programu makrorozwoju na skalę kontynentalną (termin „kontynent” używany jest cały czas jako pojęcie obejmujące Europę bez Wielkiej Brytanii). Punktem wyjścia jest przekonanie, że nadszedł czas dla gospodarczego zjednoczenia Europy. Osiągnięciami Niemiec musi być objęty cały kontynent, a w szczególności słabo rozwinięty wschód. Handel na makroskalę zwiększy produktywność i konsumpcję, co wymaga mądrego zarządzania, podobnie jak dostęp do pieniędzy i kredytu. Należy osiągnąć w tej mierze współpracę europejską. „Wymaga to stałego wysiłku, by zrozumieć cele wspólne i oznacza gotowość podporządkowania własnych interesów interesom wspólnoty europejskiej; do tego zmierzamy i tego wymagamy od państw Europy” „Taki wspólny ład może być osiągnięty jedynie przy dobrowolnej współpracy samorządnych narodów, oczywiście przy uznaniu politycznego przewodnictwa jednego narodu i państwa.”

    Dokument proponuje następnie transkontynentalne rozwiązania w różnych dziedzinach. Rozdział o europejskim bloku walutowym przewiduje, co następuje: „Geopolityczny rozwój XX wieku jest ukierunkowany na Europejską Wspólnotę Gospodarczą. Porządek walutowy będzie temu podlegał przez to nie mniej, niż jakikolwiek inny zakres gospodarki… Tak jak w XIX wieku przez Związek Celny niemiecka przestrzeń gospodarcza rozwinęła się dzięki zlikwidowaniu mnogich hamujących barier celnych i dzielących ją szlabanów, tak teraz – na płaszczyźnie politycznej – współpraca kontynentalna krajów europejskich i organiczny rozwój sił gospodarczych zostaną przygotowane i wspomagane, przez nowoczesne instrumenty układów rozliczeniowych, europejski układ gospodarczy i nowe uporządkowanie europejskiego bloku walutowego.” Postawiono jednak jasno, jakie mają być relacje między dużymi i małymi krajami: „Małe europejskie narody muszą wiedzieć, że zawsze są zależne od swych sąsiadów, stąd muszą się z nimi liczyć.” Opracowanie kończy się wnioskiem: „Ze wspólnej kolonizacji wszystkich niemieckich plemion wyrosły Prusy, a stąd też Rzesza. Wierzę więc, że wspólna przyszła praca europejskich nacji na wschodzie Europy będzie wspierała i formowała Europejską Wspólnotę Gospodarczą.”
    Czyli tzw. „dobrzy Niemcy” mieli dokładnie taki sam plan dla Europy jak hitlerowcy.
    Plan ten jest dziś realizowany w ramach Unii Europejskiej!

    Plany globalistów

    W dniu 20 III 1969 r. dr Richard Day wygłosił w USA w gronie zaufanych osób referat na temat planów „nowego światowego systemu”. Jeden ze słuchaczy, dr Lawrence Dunegan widząc, że program ten jest rzeczywiście realizowany spisał w 1988 r. z pamięci na taśmach mikrofonowych to, co z tego referatu zapamiętał. Zmarł w 1989. Taśmy opracowała i udostępniła Randy Engel, działaczka Koalicji w Obronie Życia. Cytuję je za (http://www.sweetliberty.org/nobarbarians1.htm), a informację o nich znalazłem we francuskim Action familiale et scolaire (suplement 217 z X. 2011).

    Oto co w 1969 planowali dr Day i jego środowisko:

    Ograniczenie ludności świata przez promocję małodzietności.
    Potrzebne będą zezwolenia na posiadanie dzieci.
    Rozdzielenie seksu od rozrodczości i rozrodczości od seksu.
    Edukacja seksualna od jak najmłodszego wieku z akcentem na antykoncepcję.
    Wprowadzenie powszechnej dopuszczalności aborcji na koszt podatników.
    Promocja wolnej miłości, wszelkich jej wariantów.
    Promocja homoseksualizmu, by stal się akceptowalnym jako coś normalnego.
    Wprowadzenie prowokacyjności w modzie kobiecej, by pokazać więcej ciała.
    Zredukowanie znaczenia rodziny.
    Wprowadzenie eutanazji i utrudnień dla starszych, by szybciej chcieli odejść.
    Eliminacja prywatnego lecznictwa.
    Zapowiedź nowych nieuleczalnych chorób.
    Ukrywanie nowych skutecznych metod leczenia raka i chorób serca by ludzie szybciej umierali.
    Nakierować ewolucję w kierunku, który chcemy i przyśpieszyć ją (uruchomić hodowlę człowieka).
    Obalić Kościół katolicki, potem zespoić wszystkie religie w jedną.
    Zmienić sens Biblii przez zmianę znaczenia niektórych słów.
    Wydłużyć czas na edukację, ale nauczyć mniej.
    Niektóre książki znikną z bibliotek.
    Hazard na skalę państwową będzie promowany (loterie).
    Będzie promocja alkoholizmu i używania narkotyków.
    Będzie więcej więzień i szpitale staną się więzieniami.
    Przestępczość ograniczy się do slumsów – w innych dzielnicach będzie ochrona obiektów.
    Patriotyzm się skończy. Kupujący nie będzie zważał na rodzimość produkcji.
    Ciężki przemysł ewakuuje się z USA w celu ochrony środowiska.
    Deindustrializacja spowoduje ruchy ludności i utratę lokalnych tradycji.
    Będzie specjalizacja na skalę światową, co wszystkich wzajemnie uzależni.
    Tylko sporty międzynarodowe będą promowane, lokalne wygaszane.
    Sporty dla dziewczyn mają ignorować ich kobiecość.
    Będzie zakaz posiadania broni. Myśliwi będą ją wypożyczać na czas polowań.
    W rozrywce mają dominować gwałtowność i seks pokazujący wszystko.
    Muzyka poważna będzie tylko dla starszych. Młodzi dostaną hałas z ideowym przekazem, i to polubią.
    Wszyscy będą poddani identyfikacji (dowody osobiste, chipy).
    Objęte kontrolą będzie jedzenie, podróżowanie, pogoda.
    Politycy myślą, że rządzą, ale robią, co im się podsuwa.
    Wyniki naukowe będą fałszowane, by narzucić określone cele.
    Znaczenie ONZ i światowych organizacji wzrośnie. Jeśli będzie trzeba postraszy się ludzkość kilkoma wybuchami jądrowymi i uzyska posłuszeństwo.
    Wojny mają wartości pozytywne, a terroryzmem można wymusić uległość.
    Inflacja będzie narzędziem kontroli nad społeczeństwami.
    Będzie powszechne szpiegowanie wszystkich.
    Domy prywatne będą tylko dla posłusznych.

    Przypominam – te tezy zostały wygłoszone w roku 1969 a ujawnione w 1988! Ktoś z namiętnością nadal je realizuje.

    Prof. Maciej Giertych

    ==========================================================
    Tu zestawienie zbrodni i sprawiedliwości:

    „Richard O’Dwyer, jest 23-letnim brytyjskim studentem i z powodu domniemanego naruszenia praw autorskich w internecie zostanie pierwszą ofiarą międzynarodowych porozumień antypirackich.

    Niestety, według prawa amerykańskiego, stał się groźnym przestępcą i USA wystąpiły o jego ekstradycję.
    Sąd w Wielkiej Brytanii stwierdził, że nie ma prawa odmówić. ”

    Jak wiemy, dzisiejsza RFN odmawia ekstradycji Niemców oskarżanych o zbrodnie wojenne poza granicami Niemiec.

  21. JerzyS said

    Były szef austriackiego wywiadu:

    Niemcy są wciąż pod okupacją USA

    Uzależnienie niemieckiej tajnej służby od amerykańskich kolegów to poważny błąd. Dziś BND nie jest w stanie ochronić przed „wszechwidzącym okiem” CIA i ANB
    ani swoich obywateli, ani swojej gospodarki, ani nawet swojego rządu, uważa weteran służb wywiadowczych Austrii Gert Polli.

    Amerykańskie służby specjalne bez przeszkód działają w Niemczech, jak gdyby RFN wciąż jeszcze była okupowana przez zachodnich uczestników antyhitlerowskiej koalicji,
    powiedział w wywiadzie dla Deutsche Wirtschafts Nachrichten
    założyciel i były kierownik austriackiej Federalnej Agencji Ochrony Państwa i Walki z Terroryzmem,
    wiodący europejski ekspert w dziedzinie działalności antyterrorystycznej, wywiadu i szpiegostwa gospodarczego Gert Polli.

    „Pełna oburzenia reakcja środowiska politycznego Niemiec na fakty z „teczki Snowdena” potwierdzające, że ANB USA prowadziła zmasowany monitoring w Niemczech,
    była szczera, ale na razie wszystko na tym się kończy.
    Przygotowanie „antyszpiegowskiego” porozumienia z USA zainicjowane przez Angelę Merkel ugrzęzło,
    śledztwo w sprawie podsłuchu telefonu kanclerz zostało zakończone z powodu niewystarczającej bazy dowodowej.
    Wychodzi na to,
    że tajemnica korespondencji w Niemczech de facto została zniesiona,
    a rząd w ciągu dwóch lat nie podjął żadnych środków w celu zapobieżenia nowym wyciekom informacji,
    a niedawny atak na komputery Bundestagu to potwierdza” – powiedział Polli.

    Według jego słów, śledzeniem w Niemczech zajmuje się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych i brytyjska tajna służba Centrum Łączności Rządowej GCHQ.
    Według zeznań szefa niemieckiego wywiadu BND Gerharda Schindlera, dzieje się tak dlatego,
    że w swojej działalności to właśnie niemiecki wywiad uzależniony jest od amerykańskich i brytyjskich kolegów, a nie na odwrót.

    „Po 1945 roku USA nadal przebywają w przekonaniu, że dysponują szczególnymi prawami i przywilejami na terenie Niemiec.
    Szczególnie widoczne jest to w dziedzinie telekomunikacji i tym bardziej w kwestii bezpieczeństwa narodowego” – powiedział Polli.

    Tymczasem niemiecki kontrwywiad nadal pozostaje głównie skierowany na Wschód, broniąc się przede wszystkim przed rosyjskim (a wcześniej radzieckim) wywiadem.
    Gert Polli zauważa, że rosyjscy wywiadowcy zawsze działali w Niemczech bardziej ostrożnie i profesjonalnie niż ich amerykańscy koledzy,
    którzy zwykle liczą na wyłaczną pomoc niemieckich służb specjalnych.

    „Sądząc na podstawie działań służb specjalnych sojuszników, Niemcy nadal są okupowanym państwem”
    – powiedział Polli w wywiadzie dla Deutsche Wirtschafts Nachrichten.

    Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/opinie/20150615/518171.html#ixzz3d9cqmdUr

  22. JerzyS said

    Doborowe towarzystwo

    Warunek konieczny i wystarczający!

    „Adolf Hitler został człowiekiem roku 1938 amerykańskiego tygodnika „Time”
    (człowiek, który w danym roku miał największy wpływ na wydarzenia na świecie – pozytywny lub negatywy).
    Rok później człowiekiem roku został Stalin.
    Jedynymi Polakami, którym przyznano tę nagrodę byli Lech Wałęsa i Jan Paweł II. ”

    „Angela Merkel „Człowiekiem Roku 2015” magazynu „TIME”

    Amerykański tygodnik „TIME” ogłosił kanclerz Niemiec „Człowiekiem Roku 2015”.
    Na drugim miejscu rankingu znalazł się samozwańczy lider „Państwa Islamskiego” Al-Baghdadi. ”

    Rok 1938 a juz następnym rokiem jest rok 1939!

    Po 2015 zgodnie z matematyką powinien nastąpić 2016!

  23. JerzyS said

  24. JerzyS said

    „Warszawska Gazeta” dotarła do listu jaki Grzegorz Schetyna, jako minister spraw zagranicznych wysłał do swojego amerykańskiego odpowiednika Johna Kerrego 20 kwietnia 2015 r. Jego treść jest szokująca.

    Szef polskiego MSZ przyznaje, że poparł uhonorowanie członków ludobójczej organizacji OUN-UPA.
    Doprasza się w zamian od USA ochrony i protekcji.

    – Dotrzymując umowy z Panem
    spełniłem prośbę ambasadora Mulla
    i poparłem ustawę Rady Najwyższej Ukrainy
    uznającą za bojowników o wolność członków OUN­UPA,
    mimo iż brali bezpośredni udział w ludobójstwie etnicznych Polaków podczas II wojny.

    Moja inicjatywa wywołała niebywałe oburzenie zarówno obywateli, jak i polityków w Polsce, w tym PO, której jestem członkiem. Otrzymałem pogróżki śmierci i wezwania do podania się do dymisji.

    Proszę o zrewanżowanie się gestem dobrej woli
    i użycie wszelkich wpływów Departamentu Stanu
    dla zmniejszenia presji na mnie i na mój zespół -­ napisał Schetyna.

    http://warszawskagazeta.pl/wydarzenia/it…..-o-ochrone

  25. Yah said

    [Brzmi to bardzo przykro dla Polaków. Dla normalnych Polaków. Ale taka jest prawda. Być może Rosja nie będzie więcej chciała nas znać i zostawi nas swojemu losowi. – admin]

    Niestety niedobitki Polaków pozostali sami, sami w tłumie obcych i nic na to nie poradzimy …

  26. JerzyS said

    http://cia.media.pl/cia_i_solidarnosc
    Przygotowania do wojny zaczęto juz wioele lat temu

    ===========================================================
    CIA i Solidarność
    Czytelnik CIA, Pią, 2006-09-01 09:45 Publicystyka

    Ujawnienie przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę akt z tzw. moskiewskiej pożyczki KPZR dla PZPR wywołało burzę. Politycy PiS chcą, by sprawą zajęła się projektowana przez nich superkomisja Prawdy i Sprawiedliwości. Może warto byłoby w ramach tak popularnej obecnie polityki historycznej zbadać także finansowanie NSZZ „Solidarność”, m.in. przez CIA, na przełomie lat 80. i 90, które dokonywało się w ramach tajnej dyrektywy nr 32.

    O ile sprawa „moskiewskiej pożyczki” wraca jak bumerang i jest wykorzystywana co kilka lat przez prawicę do rozprawienia się z lewicą, to już nad finansowaniem „S” panuje zmowa milczenia. Poprawność polityczna nakazywała argumentować, że pomoc dla związku była moralnie uzasadniona, pozwoliła zbudować demokrację, odzyskać niepodległość etc. Nawet politycy SLD rzadko podnosili ten drażliwy temat.

    W 1993 r., kiedy prokuratura umorzyła sprawę moskiewskich pieniędzy,
    Leszek Miller wystąpił do organów ścigania,
    by zbadały nielegalne, jego zdaniem, finansowanie „Solidarności”.

    – Dysponowałem dokumentem, który był rozliczeniem amerykańskiego Funduszu na rzecz Demokracji.
    Przesłałem, zdaje się, ten dokument do prokuratury.
    Oczywiście, zostało to okrzyknięte jako rewanż i wydaje mi się, że śledztwo w tej sprawie zostało umorzone
    – powiedział nam Miller
    . W 2000 r. Sojusz przygotował projekt sejmowej uchwały ws. powołania komisji śledczej,
    która zbadałaby finansowanie „S”,
    ale szybko się z tego wycofał.
    Potem do sprawy już nie wracano.

    Przypomnijmy, że w 1992 r. Carl Bernstein, jeden z najbardziej znanych amerykańskich dziennikarzy, który w 1974 r. wraz z Bobem Woodwardem ujawnił aferę Watergate, opublikował w amerykańskim tygodniku „Time” artykuł pt. „Święte przymierze” o relacjach między USA a Watykanem w sprawach Polski i w ogóle walki z blokiem wschodnim. Wyjawił, że 7 czerwca 1982 r. ówczesny prezydent USA Ronald Reagan i papież Jan Paweł II zawarli porozumienie, którego celem było udzielenie maksymalnej pomocy zdelegalizowanej wówczas „S”.

    „(…) Zanim w 1989 roku przywrócono »Solidarności« status legalnej organizacji,
    przeżywała ona rozkwit w podziemiu zaopatrywana i karmiona w dużej mierze

    przez sieć utworzoną pod auspicjami Ronalda Reagana i Jana Pawła II

    oraz korzystając z porad udzielanych za pośrednictwem tej sieci”
    – pisał m.in. Bernstein (cytujemy za „Forum” z 1 marca 1992 r. – przyp. red).
    Według niego, do Polski przemycano tony sprzętu – telefaksy, maszyny drukarskie,
    nadajniki radiowe, aparaty telefoniczne, krótkofalówki, kamery wideo, fotokopiarki, komputery. „
    Pieniądze dla zdelegalizowanego związku pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji
    oraz tajnych kont Watykanu i zachodnich związków zawodowych”
    – twierdził Bernstein.

    18 lutego 1992 r. Janusz Pałubicki, ówczesny wiceszef „S” i p.o. skarbnika związku, pytany na konferencji prasowej o kwoty, które związek dostał z Zachodu,
    wyjawił, że „zaczęło się od 110 tys. dolarów w 1982 roku, a skończyło na 1,5 mln dolarów w 1989 roku”.

    Konkretną kwotę wymienił też Jerzy Milewski, były szef biura „S” w Brukseli.

    Przyznał, że w ciągu 7 lat „S” otrzymała ok. 7 mln dolarów.

    We wrześniu 2004 r. Adam Grzesiak, drukarz podziemnego wydawnictwa Nowa i współautor książki „Bujajcie się!”, mówił m.in. w wywiadzie dla „TRYBUNY”: – Prawdą jest, że żyliśmy za pieniądze Reagana. Nie jest zresztą żadną tajemnicą, że pieniądze i sprzęt płynęły z różnych ośrodków na świecie. Prawdą jest, że dużo zarabialiśmy, ale też dużo pracowaliśmy.
    O Reaganie, CIA i pieniądzach „Solidarności” w książce „Victory, czyli zwycięstwo” pisał też Peter Schweizer.

    Wiele wskazuje na to, że byli liderzy „S” nigdy nie rozliczyli się ze środków, które otrzymywali z Zachodu.
    Na II zjeździe związku na początku lat 90. padł nawet wniosek, by związek rozliczył się z tych pieniędzy. Wystąpił jednak wówczas ks. prałat Henryk Jankowski, który dał delegatom słowo honoru, że wszystko jest w porządku i na tym się skończyło. – Rzeczywiście to rozliczenie było operetkowe, ale słabo to pamiętam – wspomina Zbigniew Marcin Kowalewski, działacz pierwszej „S”, który uczestniczył w tym zjeździe jako gość.

    Jeden z wątków całej sprawy ujrzał światło dzienne przy okazji afery z finansowaniem niemieckiej CDU.
    Były kanclerz Helmut Kohl publicznie oświadczył, że tajne konta jego partii wykorzystywane
    były przez zachodnioniemiecki wywiad BND do finansowania opozycji w Polsce w okresie stanu wojennego i później.

    W lipcu 2000 r. pod koniec rządów AWS i Mariana Krzaklewskiego Akcja chciała powołać komisję śledczą, która zbadałaby procesy rozporządzania m.in. majątkiem PZPR i sprawę tzw. moskiewskiej pożyczki.

    Sojusz w odpowiedzi zgłosił wówczas projekt uchwały w sprawie powołania komisji do zbadania procesów rozporządzania majątkiem „Solidarności”.

    W projekcie zapisano m.in., że do szczególnych zadań komisji należałoby wyjaśnienie okoliczności przekazania majątku 10-milionowego NSZZ „S” z 13 grudnia 1981 r. milionowemu NSZZ „S” z 31 grudnia 1999;
    rozliczeniem środków przekazanych związkowi ze źródeł CIA
    w latach osiemdziesiątych; z nielegalnych kont niemieckiej CDU
    pochodzących z wywiadu BND;
    z rozliczeniem środków finansowych i nieruchomości uzyskanych przez „S”
    od Komisji Likwidacyjnej RSW i następnie zbytych na rzecz zagranicznych koncernów prasowych.

    Do powstania komisji nie doszło. Sojusz wycofał wniosek pod wpływem polityków ówczesnej Unii Wolności,
    którzy apelowali o nierozdrapywanie historycznych ran i budowę politycznego konsensusu w sprawie przystąpienia
    Polski do Unii Europejskiej. Wątpliwości jednak zostały.

    Kowalewski pisał w ub. roku w „TRYBUNIE”, że „niewiele jest precedensów takiego załgania historii »pierwszej Solidarności«, jakiego jesteśmy świadkami”. Stan wojenny zastał go w Paryżu, gdzie współtworzył Komitet Koordynacyjny NSZZ „Solidarność”.

    „Do naszego komitetu codziennie przychodziły pocztą dosłownie stosy czeków od zwykłych ludzi i ogniw związkowych na pomoc dla »Solidarności« i rodzin internowanych. Te czeki opiewały na niewielkie sumy, ale było ich tyle, że robił się z tego poważny fundusz.
    Wiosną 1982 r. było to 7 mln franków (ok. 1 mln dolarów)” – relacjonował Kowalewski na łamach Trybuny. – To był okres, w którym „S” otrzymywała pomoc finansową z organizacji związkowych. Potem została ona zastąpiona pomocą z innych źródeł, o których można poczytać w książce Bernsteina – mówi Kowalewski. – Szybko zostałem usunięty z władz „S”, ale do tej pory nie wiem, czy choćby te pierwsze pieniądze zostały rozliczone.

    Jedną z niewielu osób, które rozliczyły się z pieniędzy otrzymywanych z Zachodu, był Józef Pinior,
    obecny eurodeputowany SdPl.
    – Rzecz polegała na tym, że jako skarbnik zarządu dolnośląskiej „S” przed stanem wojennym dokonał operacji wyprowadzenia kasy z banku,
    bo przewidywał jakiś niedobry rozwój sytuacji.
    Operacja się udała.
    To był jedyny wypadek w Polsce, że któryś z zarządów regionalnych związku wycofał pieniądze
    i na pierwszym po 1989 r. regionalnym zjeździe związku rozliczył się z nich
    – opowiada Kowalewski.
    – To był zresztą jedyny region, który podziękował za pomoc zachodnim związkom zawodowym – podkreśla.

    Jarosław Karpiński

  27. JerzyS said

    Brytyjski ekspert ujawnił rodzaj torpedy, którą Amerykanie zatopili „Kursk”
    2012-01-9

    Brytyjski ekspert wojskowy potwierdził wersję, że rosyjską, atomową łódź podwodną „Kursk” storpedowały w sierpniu 2000 roku amerykańskie siły morskie. Oficjalne śledztwo stwierdziło, że przyczyną katastrofy w której wszyscy członkowie 118 osobowej załogi utonęli w Morzu Barentsa w odległości 135 kilometrów od rosyjskiego wybrzeża, była przypadkowa eksplozja torpedy znajdującej się na uzbrojeniu łodzi podwodnej.

    Jednakże Maurice Stradling, były inżynier i specjalista w dziedzinie budowy torped, oraz kluczowa postać we wstępnym dochodzeniu, ma nadzieję, że nowy francuski film dokumentalny pod tytułem „Kursk- łódź podwodna w groźnych wodach”, zmieni pogląd światowej opinii publicznej co do przyczyn zatonięcia „Kurska”.

    „Według wszelkiego prawdopodobieństwa, „Kursk” był zatopiony przez amerykańską torpedę MK-48”- powiedział Stradling, były członek kolegium Brytyjskiego Ministerstwa Obrony. Redaktor BBC Nick Fraser pospieszył nazwać to stwierdzenie „kompletną bujdą” i odmówił wyemitowania w telewizji brytyjskiej filmu, który już przyciągnął rekordową widownię, ponad 4 miliony telewidzów w telewizji francuskiej. Wcześniej BBC zatrudniało pana Stradlinga jako głównego konsultanta w swoim filmie dokumentalnym z 2001 roku pod tytułem „Co zatopiło „Kursk”?”. Wtedy pan Stradling wysunął hipotezę, że zatopienie mogło być wynikiem wad przestarzałej torpedy „NTR”.

    Obecnie Stradling, który również brał udział w realizacji nowego francuskiego filmu dokumentalnego, powiedział, że „w tamtym czasie, czyli w 2001 roku, film BBC był w pełni do przyjęcia, biorąc pod uwagę fakty, które wtedy znaliśmy, jak je rozumieliśmy i wtedy nie mieliśmy pojęcia o możliwym udziale strony trzeciej.” Nowe wyjaśnienie przyczyn zatonięcia „Kurska” opiera się na odkryciu otworu w burcie łodzi i dowodach na obecność amerykańskich łodzi podwodnych w tymże rejonie i w tym samym czasie kiedy zatonął „Kursk”. W filmie francuskim są zdjęcia „Kurska” podniesionego z dna, na których wyraźnie widać okrągły, równy otwór w prawej burcie łodzi.

    Ponadto krawędzie otworu są wyraźnie wgięte do wnętrza łodzi co zgadza się z hipotezą ataku z zewnętrznej strony łodzi podwodnej. Amerykańskie źródło wojskowe w dokumentalnym filmie francuskim także twierdzi, że taki otwór jest „firmową pieczęcią” działania amerykańskiej torpedy MK-48, która możliwość przechodzenia przez stalowe poszycie jak przez masło, dzięki specjalnemu mechanizmowi na nosie torpedy, który rozpala i topi miedź. Według filmu atak nastąpił kiedy dwie amerykańskie łodzie podwodne, „Toledo” i „Memphis”, potajemnie śledziły „Kursk” w trakcie swoich ćwiczeń wojskowych. Następnie „Toledo” zderzyła się przypadkowo z „Kurskiem” przy czym rosyjska łódź podwodna otworzyła swoje komory torpedowe co doprowadziło do ataku ze strony „Memphis”, która broniła uszkodzonej „Toledo” w czasie wycofywania się jej na wstecznym biegu.

    Przyczyna zatonięcia „Kurska” była w tamtym czasie ukrywana z powodu dyplomatycznego porozumienia pomiędzy ówczesnym, amerykańskim prezydentem Billem Clintonem a rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

    Umowa uwzględniała anulowanie rosyjskiego długu w kwocie 10 miliardów dolarów amerykańskich, twierdzi się we francuskim filmie.

    Po tym jak film pokazano publicznie jeden, jedyny raz w Wielkiej Brytanii, niektórzy „życzliwi” natychmiast oświadczyli, że rosyjscy marynarze przewiercili otwór w poszyciu łodzi podwodnej i dostarczyli sfałszowane zdjęcia realizatorom francuskiego filmu w celu stworzenia oszukańczego obrazu wydarzeń.

    Źródło: http://shturmnovosti.com/view.php?id=32164

    Ciekawe ile był wart „KURSK”?

  28. revers said

    A nie? setki czolgow przez Rumunie w tempie ekpresowym jada na Ukraine, a przecietny hamerykanin nie odrozni rosjanina od ukrainca, w usraelskich szczekaczkach mowi sie tylko o rosjanach w Donbasie ..

    http://kresy24.pl/82640/300-amerykanskich-czolgow-pedzi-przez-rumunie-w-kierunku-ukrainy-wideo/

    Karta ala blanko …. , nie Minsk.

    http://rusvesna.su/sites/default/files/styles/orign_wm/public/karta_ato_0.jpg?itok=pHmkU7Kx

  29. NICK said

    TYTUŁ.
    JAK NIE? JAK TAK!
    Tylko czy Rosja, po raz kolejny, we wojnie obronnej, postara się Nas uratować???

    Nie sądzę.
    Admin

  30. Hasso C. said

    Trudno sobie wyobrazic, zeby Amerykanie czy FED czy „mirowaja zakulisa” powazyli sie na goraca wojne z Rosja na calego. Wyglada na to, ze sciagaja wojska do granic Rosji zeby zaczac kolejna lokalna wojenke, jak w Donbasie, moze w krajach baltyckich, moze na Mazurach, i niech sie Ruscy z Europa powoli wykanczaja i bankrutuja. Potem moga aktywowac konflikt o Karabach, Gruzje, potem posla ISIS w Czeczenie… Szkoda, ze Putin nie zdecydowal sie zmienic system ekonomiczny i odsunac „liberalow”. Teraz troche za pozno na stalinowska pieciolatke.

  31. Hasso C. said

    Zapomnialem o potencjalnym zarzewiu wojny w Transnistrii.

    Tu jest dzialajacy link do rumunskiego video z 26 czerwca z Abramsami transportowanymi koleja: https://www.youtube.com/watch?v=7s7dIW4jUJ8

  32. arnik said

    „Jak pan ocenia dziś bojowy potencjał ugrupowania NATO w Europie i przeciwległych jej sił Zachodniego i Południowego wojskowych okręgów Rosji?
    – Szacowałem, ustępujemy do 5-6 razy. Liczebnością składu osobowego – do 3 razy. Sądząc po ilości czołgów, samochodów pancernych – gdzieś tak 2,5 raza. W lotnictwie bojowym ustępujemy bardzo wyraźnie. Tak samo w wojskach morskich. Tak, że w sumie ustępujemy bardzo wyraźnie.”
    Co za bdzdety pisane dla ruskich matołków. Rosja jest państwem posiadającycm jednolitą administrację potrafi ściagnąć w razie wojny siły z całego kraju natomiast UE jest zlepkiem panstw ,które nie wiadomo czy będą chciały „walczyć za Gdańsk”. SIł NATO w Europie praktycznie nie ma. Dopiero po szczycie w Wa-wie ma to się odrobinę zmienić. No i z jakiego powodu porównywać siły całego NATO z cząstka sił Rosji , tj, jedynie 2 Okregów Wojskowych? Typowa rosyjska manipulacja pod zadaną tezę.

    ——
    Liczby mówiące o tym, że USA wydaje na wojsko więcej, niż kilkanaście kolejnych państw z czołówki, to też rosyjska manipulacja.
    Przecież wiadomo, że Rosjanie z pozmienianymi nazwiskami przejęli 90% mediów światowych.
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.