Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jeszcze o „Księżniczkach z Montclair” słowami abp-a Wielgusa

Posted by Marucha w dniu 2016-07-03 (Niedziela)

O najnowszej książce Lusi Ogińskiej „Księżniczki z Montclair” pisaliśmy już wcześniej:
https://marucha.wordpress.com/2016/06/04/ukazala-sie-najnowsza-ksiazka-lusi-oginskiej-pt-ksiezniczki-z-montclair/

Jak się okazuje, „Księżniczki z Montclair” dotarły do rąk Ojca Arcybiskupa Stanisława Wielgusa, który wyraził o książce swą opinię następującymi słowami:

„Książka pani Lusi Ogińskiej w dzisiejszych czasach jest niezwykle potrzebną i ważną. Napisana jest z talentem, uświadamia bowiem jakie zagrożenie stwarza decyzja porzucenia ojczyzny.

Z pewnością u wielu Polaków książka pani Ogińskiej spowoduje głębokie uświadomienie tragizmu rozłąki z najbliższymi, ukochanymi osobami a co za tym idzie weryfikację planu porzucenia rodzinnego domu.

»Księżniczki z Montclair« to studium natury ludzkiej. Wielowarstwowa analiza cierpienia i szczęścia, które – jak słusznie twierdzi autorka – są ze sobą organicznie powiązane.

Przeczytałem tę książkę z wielkim uznaniem i podziwem dla artystycznych talentów autorki.”

Arcybiskup Stanisław Wielgus

Za Facebookiem:
https://www.facebook.com/groups/57142149153/?fref=ts

Komentarzy 26 to “Jeszcze o „Księżniczkach z Montclair” słowami abp-a Wielgusa”

  1. NICK said

    Doskonale, zatem.
    Gratulacje Pani Lusiu.

  2. Zdziwiony said

    Lejzorek Rojtszwaniec w powieści Erenburga „Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca” stwierdzał: „Ja pocieszam się słowami pewnego mądrego cadyka. On powiedział, że poruszać się, to znaczy żyć, zaś tkwić na miejscu, to znaczy umrzeć. Najpaskudniejsza szkapa lepsza jest od najwspanialszego pałacu. Według mnie – nieruchliwy Żyd to jest wprost nieprzyzwoitość, to całkiem jak popsuta lokomotywa”.

  3. www said

    Lusia? A ile Lusia ma latek?
    gugugu

  4. NICK said

    PANI Lusia.
    A imię?
    Że zdrobniale, niby?
    Takie otrzymała. No… ponad 18 lat temu plus jeszcze coś lat.
    Brzydkie imię? Wrr.

    A, może Www poda coś merytorycznie?
    Zna Www dzieła PANI Lusi?

  5. Isreal said

    www nie daje rady…

  6. Marucha said

    Re 3:
    „Dowcipny” panie WWW.
    Pani Lusia Ogińska takie imię dostała na Chrzcie Świętym. Nie Ludmiła, nie Lucyna, nie Ludgarda – a właśnie Lusia.
    Masz Pan jeszcze coś ciekawego do powiedzenia?

  7. Boydar said

    Śliski temat … i nie dlatego że można oberwać po łbie; tylko z tej przyczyny, że można komuś krzywdę wyrządzić.

    I również to, co Pan NICK nadmienił (4); mało kto czytał, to jaka kompetencja „dyskutować”.

  8. Moher49 said

    Książki nie czytałem, za granicą byłem kilka lat. Nikt mnie tam nie gnębił, ani poniżał, wszędzie byłem OK. Ale też nikt, za żadne pieniądze nie skusi mnie aby tam pozostać na zawsze.

  9. NICK said

    Panie Mocher49.
    Nadchodzi czas powrotów.
    Wielu nie zdąży.
    Gdybyż zdążyli.

    A, tak, będą oceniać, oceniać, zza oceanów… .
    Daleko i blisko jest?

    Nieee są baaardzo daleko. Zostawili Macierz swoją. Oddali do hospicjum. Eutanazjastycznie.

  10. Zbyszko said

    Książkę tą powinni przeczytać wszyscy rodzice którzy wypychają swoje dzieci z ich ojczyzny.
    Będziecie się smażyć w piekle za taka „pomoc” w usamodzielnieniu się swoich dzieci. Polska ziemia jest ziemią omodloną ze wszystkimi tego dobrodziejstwami. Zachodnia sprotestantyzowana, zanglikanizowana i na wszelkie inne sposoby zsatanizowana, jest ziemią nieprzyjazną dla duszy. Być może dla ciała jest przyjazna, ale z całą pewnością posyłacie swoje dzieci na zatracenie ich wrażliwych dusz. Zamiast prosić Pana Boga, poprzez Matkę Boską i Świętych o Błogosławieństwo na ich drogę usamodzielnienia się, wy wydaje swoje dzieci na pastwę szatana. Nie wierzycie w Moc Sprawczą Pana Boga w Trójcy Przenajświętszej… Tak samo jak już wielu księży nie wierzy w Realną Obecność Jezusa Chrystusa na Mszy Świętej…
    Chyba sami widzicie, że takie wasze postępowanie nie podoba się Panu Bogu. Jak zostanie ocenione? możemy się tylko domyślać.
    Nie czytałem książki Pani Lusi Ogińskiej, ale przypuszczam, że jest w tym kontekście, wielkim wyrazem naszego sumienia. Powinniśmy ją więc koniecznie przeczytać.
    P.S. warto podać (jeżeli ktoś wie) gdzie można tą książkę kupić

  11. Zbyszko said

    Tu można wysłuchać o dobrodziejstwie ziemi omodlonej:
    .https://www.youtube.com/watch?v=U3P7M_YMsjs
    Jest to świadectwo światowego producenta muzycznego, wplątanego właśnie w ten zachodni satanizm. Polecam wszystkim rodzicom, którzy wypchali swoje dzieci za granicę.

  12. Cybersecurity said

    http://lusiaoginska.pl/

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lusia_Ogi%C5%84ska
    http://sanctus.com.pl/index/3/21/175/lusia_oginska/id – Księżniczki z Montclair 29 zł
    Pozdrawiam

  13. lolek said

    Będąc w Zwierzyńcu w Muzeum Przyrodniczym, byłem mile zaskoczony instalacją przygotowaną przez panią Lusię Ogińską. O Roztoczańskich Krasnalach. Kilka lat temu puszczałem córce słuchowisko jej autorstwa. Instalacja jest pięknym dopełnieniem. Polecam, Do obejrzenia na dziedzińcu przed muzeum.

  14. Zbyszko said

    Cybersecurity @12 dziękuję

  15. Dziad Wernyhora said

    Sentymentalne bajdurzenia, dobre na normalne czasy.
    Niech wracają – puki jeszcze nuklearny młot nie uderzył, bo jak uderzy – żeby zmiażdżył tak wielu Polaków jak się da.

    A na obecne czasy – strategią przetrwania jest rozproszenie. „Czas powrotów” przyjdzie później.

    A tak w ogóle – w Kościele Katolickim nadaje się dzieciom imiona patronów – świętych i błogosławionych.
    Natomiast protestanci nadają jak im się podoba – np. zdrobnienia. No bo o świętej Lusi to ja nie słyszałem.

  16. www said

    [15] właśnie!, nie ma św. Lusi … Lusia dali na chrzcie w KK?

    A gdzie niby?
    Admin

  17. Isreal said

    coś ta sie tak chłopki do tej Kobiety przyczepili ……

  18. Boydar said

    🙂

  19. Boydar said

    Czy chodziło Ci o: „Bajki o niebayki, przez obywatela Słonimskiego napisane”

  20. NICK said

    Dziadu. (15).

    W tej kwestii sprawa jest dość prosta.
    Rozproszonych ale Polaków co się zowią i tak dorwą.

    Rozproszonych NIE-Polaków? Zachowają.
    Karierowiczów, szabesgojów, agentów nie Naszych.
    Przekupnych, wierutnych, przeniewierców.

    To Pan bajdurzy.
    „„Czas powrotów” przyjdzie później.”

    Kiedy???

    Może Pan nie wracać. Jasne, choć dziwne.
    Nie raz pisze Pan we Gajowce niezłe komentarze.
    Luźny Pan jest. Z Polską.

  21. Adwokat Norwida said

    Pytanie mam do panów, czy któryś z was przeczytał książkę pani Lusi, czy nie? Chyba nie bardzo, bo główna dyskusja jaką tu się prowadzi jest na temat jej pięknego, ciepłego imienia – jest to dowód na to, że żaden z was nie ma bladego pojęcia o tym ważnym dziele poetki… A szkoda! To takie typowe, zamiast wesprzeć niezależnego i odważnego twórcę – zatłuczcie ją niemerytorycznie… Dziwię się jednak, że to się dzieje nawet tu w gajówce??

    Gajówka jest otwarta. Ceną za jej otwartość jest to, że czasami przychodzą tu różni tacy…
    Admin

  22. NICK said

    Adwokat się myli. Bynajmniej co do mnie.
    A Pan, zna dzieła?
    Przepraszam.
    Ma pan rację. Co do reszty.
    Ma Pan rację.

    Panie dzieju. Ze zrozumieniem.

    Czyli się Pan nie myli. Tyle.

  23. Miet said

    Ja też się dziwię Panie Adwokacie i podpisuję się pod Pana uwagą. Tak właśnie się porobiło w Gajówce.
    Na książkę Lusi Ogińskiej czekamy niecierpliwie z moją Panią – już jest w drodze z Polski. Za może tydzień będziemy ją sobie wyrywać z rąk.😀

  24. Adwokat Norwida said

    Szanowny Panie Gajowy Marucha!
    Moja uwaga nie była kierowana do Pana, wprost przeciwnie, do tych, którzy uważają się za Pana czytelników i orędowników prawdy głoszonej w Gajówce – a jednak zachowują się jak psy ogrodnika, sami nie przeczytają innym też obrzydzą!! Nie mówię o wszystkich gościach – rzecz jasna
    Pozwolę sobie wysłać opinię pani Agnieszki Przychodni, która PRZECZYTAŁA książkę. Może to przybliży nieco treść dzieła:
    Zakończyłam lekturę książki niezwykłej, która rezonuje we mnie na wszystkich poziomach: duchowym, psychicznym i intelektualnym.
    „Księżniczki z Montclair” Lusi Ogińskiej to książka, która rozdziera wewnętrznie trafiając z wielką celnością w te zakamarki duszy w których przechowujemy prawdy zbyt bolesne więc niechciane spychane w szczeliny świadomości z nadawanymi pozorami mającymi czynić je bardziej znośnymi.
    Czytelnik postawiony zostaje w stan jednoznacznej konfrontacji za sprawą wcześniejszego podjęcia się jej – przez Autorkę, której postawa moralna i wybory są jednoznaczne od początku. Tym samym odciążeni zostajemy od części balastu trudnej prawdy by móc z odwagą przedrzeć się przez złożoność tematyki wymagającej siły i odwagi.
    Poetka siły tej udzieliła każdemu czytelnikowi, podzielając doświadczenie tysięcy Polaków, przedzierających się przez ciemną dolinę, przemierzaną przez zastępy emigrantów rozrzuconych po świecie, wydanych na bezimienność i anonimowość toczących się własnych historii.
    Pobyt w Montclair zaowocował lekturą wspaniałą, pełną mądrości i pogłębionej refleksji o odwiecznym losie człowieka znajdującego się w różnych okolicznościach i etapach na ścieżce własnego życia. Jednocześnie osnową tej powieści jest wewnętrzna postawa i wybór moralny dokonywany każdego dnia w postawie prawdy przed samym sobą w konkretnych realiach. W tym wypadku zaburzonego porządku małej społeczności, która jest także odzwierciedleniem i skutkiem zaburzeń wielopoziomowych diagnozowanych w skali globalnej. Siła jaką czerpie czytelnik z książki, tkwi w postawie pełnej prawdy i szczerości wobec zastanej rzeczywistości, jednocześnie nie pozwala na obojętność, prowadząc każdego ku osobistym rozstrzygnięciom. Ambiwalencja sytuacji w której znajdują się rzesze ludzi pracujących na obczyźnie w większości sytuacji to stan paradoksalnego ogołocenia w imię pozyskiwania środków na przetrwanie i polepszenie losu. Podtrzymanie życia i poprawienie jego poziomu, którego proces psychicznego nadwątlenia stanowi cenę jaką się płaci za jego poprawę. Oto sytuacja rodząca pytanie o faktyczne dobro, a próba odpowiedzi zbyt mocno boli, chociaż ostatecznie nie sposób od niej uciec. A przecież nieliczni mogą pozwolić sobie na godne tego rozstrzygnięcie. Tak w życiu Lusi jak i w książce nie ma odwołania i ucieczki ale odwaga konfrontacji.
    Jednocześnie lektura ta jest niezwykłym studium czwartego etapu życia. Kardynał Carlo Maria Martini – tak napisał w swojej książce „Sen o Jerozolimie”.
    „Według starej legendy hinduskiej – życie człowieka składa się z czterech faz: 1- uczymy się, 2 – my uczymy, 3 – uczymy się wycofywać i milczeć, 4 – uczymy się żebrać. „.
    Niewątpliwie nieuchronność i nieodwołalność tego etapu życia niesie własne prawidła na które nie sposób się przygotować. Tym większa wdzięczność za lekturę tej książki podejmującą tą prawie wstydliwą i daleko odsuwaną problematykę, niejednokrotnie bezgranicznej samotności człowieka na progu wieczności. Wprawdzie ocierającego się o tajemnicę ale w dalszym ciągu nie pozbawionego ciała i zmysłów. Odbierającego może ze szczególną siłą to w kierunku czego odwiecznie człowiek podąża, niezależnie od stopnia życiowych osiągnięć, do czego przeważnie nie znajduje odwagi aby się przyznać a co stanowi koronę i zwieńczenie całego bytu i losu człowieczego czym jest – nieustanne a nawet nieugaszone pragnienie miłości. Jedynej sprawczej siły dającej życie tam gdzie ono jest i tam gdzie konsekwentnie uchodzi.
    Lusia Ogińska poetka o ugruntowanej pozycji literackiej w mistrzowski sposób operuje słowem posługując się nim jak znakomity rycerz swoim mieczem, najcelniej wytyczając kierunek dla wartkiego strumienia skomplikowanej problematyki egzystencjalno-społecznej.
    Zapewne w sposób niezamierzony staje się przewodnikiem dodającym odwagi dla wyrażenia niezbywalnych postaw, pragnień i przekonań dla ogromnej społeczności ludzi podążających w nieznane.
    Tak więc w swoim zasadniczym zrębie „Księżniczki z Montclair” to książka tchnąca optymizmem po brzegi wypełniona człowieczeństwem górującym ponad utylitaryzmem, ze śladami paschalnymi znaczącymi każdą walkę o ostateczne dobro.
    Agnieszka Przychodnia.
    Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

  25. Boydar said

    Czasem tak się zdarza w życiu, że zupełnie bez sensu tracimy niepowtarzalną szansę, żeby milczeć.

  26. Adwokat Norwida said

    http://kgsartmedia.pl/2016/05/12/audiobook-ksiezniczki-z-montclair/

Sorry, the comment form is closed at this time.