Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czego nie robić w relacjach z Białorusią

Posted by Marucha w dniu 2016-07-04 (poniedziałek)

Białoruś jest tym sąsiadem z którym relacje naszego państwa są najbardziej skomplikowane. Komplikacje wynikają z patrzenia na ten kraj przez ideologiczne okulary.

W postrzeganiu Białorusi występują u nas dwie tendencje.

Dla mainstreamu to wyklęty „reżim”, odrzucany ze względu na to, że jest systemem autorytarnym, konserwującym etatystyczną, w niemałej mierze nakazowo-rozdzielczą gospodarkę, państwem orientującym się na współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa i ekonomiczną integrację z Rosją i z animowanym przez Moskwę Eurazjatyckim Związkiem Gospodarczym.

Biorąc pod uwagę, że niemal cała nasza elita polityczna i opiniotwórcza od prawa do lewa stoi twardo na gruncie demoliberalizmu, na gruncie zasad gospodarki wolnorynkowej i nie wyobraża sobie funkcjonowania państwa poza euroatlantyckimi strukturami integracyjnymi, Białoruś postrzegana jest przez tę elitę jako anomalia, prowizorium.

Występuje także tendencja druga. Wśród części opinii publicznej kontestującej demoliberalizm, współczesny kapitalizm bądź integrację euroatlantycką, lub tylko niektóre ich przejawy, Białoruś pozostaje mniej lub bardziej pozytywnym kotrprzykładem, a to suwerenności, a to „gospodarki socjalnej”. Jednak ta część opinii publicznej praktycznie nie jest reprezentowana na scenie politycznej, reprezentowana jest natomiast głównie przez niszowe środki masowego przekazu czy w mediach społecznościowych.

W obu przypadkach niewątpliwa polityczna, ekonomiczna, społeczne czy wręcz cywilizacyjna niewątpliwa różnica między Białorusią a Polską wywołuje reakcję biorącą za punkt wyjścia określone stanowisko ideologiczne. Przez lata najmniej był bodaj takich, co rozpatrywali Białoruś i politykę jej władz bez ideowo-moralnych namiętności a wyłącznie ze ścisłej perspektywy interesu narodowego.

Krucjata w imię demokracji

W przypadku polskich elit ideologiczne przesłanki skutkują od ponad dwóch dekad mesjanizmem za cel obierającym sobie systemową zmianę, „zmianę reżimu” realizowaną poprzez polityczne, finansowe i organizacyjne wspieranie białoruskiej opozycji czy dywersję informacyjną.

Demokratyczna krucjata animowana przez Warszawę, z perspektywy na tyle długiej że uzasadniającej dokonanie oceny, jawi się jako klęska. Osobista dyktatura Aleksandra Łukaszenki realizowana przez hierarchicznie podlegającą mu administrację państwową działającą w znacznej mierze uznaniowo, pozostaje niewzruszona. Mało tego – mimo poważnych problemów białoruskiej gospodarki, już drugi rok z rzędu pogrążonej w recesji, mimo wysokiej inflacji zjadającej siłę nabywczą pensji, mimo wycofywania się państwa z kolejnych form bezpośrednich lub pośrednich świadczeń socjalnych, którymi jeszcze do niedawna Białoruś się szczyciła, opozycja nie potrafi w żaden sposób zużyć frustracji społecznej jako paliwa dla działań na rzecz politycznej zmiany.

Trwające od początku roku protesty prywatnych przedsiębiorców przeciw ubiegłorocznym dekretom prezydenckim znacznie komplikującym ich funkcjonowanie, wbrew zapowiedziom, nie wyszły generalnie poza Mińsk. Nawet w stolicy zawsze będącej ogniskiem opozycyjnych nastrojów, nigdy nie pojawiło się na akcjach protestacyjnych więcej niż 2 tys. osób. W ponad dwumilionowej metropolii. Były to zresztą i tak pierwsze od niepamiętnych czasów poważne protesty na tle ekonomicznym, a nie politycznym, nie organizowane przez kadrową opozycję. Kampania protestacyjna wyraźnie jednak wytraciła impet.

Sama opozycja pozostaje słaba jak nigdy. Jej organizacje można nazwać właśnie kadrowymi. Nie są zakorzenione w społeczeństwie, większość Białorusinów nawet ich nie kojarzy. Opozycja pozostaje nadal podzielona, poszczególne partie, ruchy i kampanie praktykują tak niegdyś popularne na polskiej prawicy „jednoczenie przez podział”.

W zeszłym miesiącu partia opozycyjna z najstarszym rodowodem – Białoruski Front Narodowy zapowiedziała, że nie ma zamiaru przystępować do inicjatywy zjednoczeniowej animowanej przez pierwszoplanowych opozycyjnych liderów Uładzimira Niaklajeua i Mikołę Statkiewicza.

Jednym z najsilniejszych podmiotów opozycji pozostają prorosyjscy postkomuniści Siarhieja Kalakina, od których wszakże odżegnują się opozycjoniści prozachodni.

Charakterystyczne, że przy okazji ubiegłorocznych wyborów prezydenckich opozycja nie była zdolna do jakichkolwiek wystąpień, podczas gdy jeszcze w grudniu 2010 r. zmobilizowała do protestu na mińskim Placu Niezależności kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Władze siłowo spacyfikowały demonstrację i rozpoczęły kampanię represji, która zgruchotała jej przeciwników.

Sam Stakiewicz, kontrkandydat Łukaszenki spędził w więzieniu pięć lat. Jego zapał nie ustał. Zapał potencjalnych zwolenników już tak.

To co najbardziej zauważalne to wyraźny brak młodych aktywistów, kiedyś najbardziej skorych do antyrządowych akcji. Paradoksalnie sztandarowy projekt polski, skierowany do opozycyjnie nastrojonej młodzieży stypendialny Program im. Konstatnego Kalinowskiego wyssał ją do Polski. Tutaj zaś większość młodych Białorusinów okazała się znacznie bardziej konformistyczna niż wydawało się naszym prometeistom i zaczęła urządzać się nad Wisłą.

Z Białorusią przeciw Rosji?

Polityka „zamiany reżimu” na Białorusi uprawiana przez polskie władze poniosła klęskę. Nie ma widoków na zmianę tego stanu rzeczy. Prowadząc politykę ideologicznej krucjaty nasze władze obniżyły relacje między naszymi państwami na poziom tak niski, że Polska nie ma nie tylko żadnych mechanizmów oddziaływania na białoruską rzeczywistości, ale nawet kanałów komunikacji z tamtejszymi elitami poza tymi na najwyższym szczeblu dyplomatycznym.

Miarą naszej porażki jest to, że gdy nowy rząd zdecydował się na delikatną rewizję polityki wobec Mińska to Witold Waszczykowski musiał pielgrzymować do białoruskiej stolicy bez żadnego uprzedniego gestu strony białoruskiej, co na poziomie dyplomatycznego kodu jasno oddaje kto jest górą. Bo też zmiana polskiej polityki jest spóźnionym ruchem za polityką Waszyngtonu i Berlina.

Aleksandr Łukaszenko pod wrażeniem interwencji Moskwy na Ukrainie, zaczął obawiać się nadopiekuńczości „bratniej Rosji” i podjął się równoważenia jej wpływów odbudową stosunków z państwami zachodnimi. Tym ostatnim w to graj. Szczególnie Amerykanom zależy na lewarowaniu pozycji Łukaszenki wobec Putina więc powiększyli pole manewru białoruskiego prezydenta normalizując relacje. Polska była ostatnią, która zaczęła relatywizować ideologiczne dogmaty, toteż odniosła najmniejsze korzyści ze zmiany w relacjach z Mińskiem.

Pozostaje kwestią dyskusyjną czy nowe otwarcie wyznaczone przez marcową wizytę Waszczykowskiego u naszego sąsiada było tylko ślepym naśladownictwem, czy efektem samodzielnej refleksji.

Znajomość ideologicznego tła czy wręcz mentalności dominującej w partii rządzącej, przy roboczym założeniu, że polska dyplomacja była na kierunku białoruskim wewnątrzsterowną, bez trudu pozwala sobie wyobrazić logikę tej refleksji oraz zawód jaki czeka polskie władze.

Podobnie jak Amerykanie rząd PiS najpewniej rozpatruje ewentualną pragmatyczną współpracę z Łukaszenką jako budowanie przeciwwagi dla wpływów Rosji czy nawet włączanie Białorusi do strategii jej odpychania. Jest to całkowite nieporozumienie. Łukaszenko prowadzi biegle politykę balansowania by umocnić swoją niezależność wobec Moskwy, jednak z pewnością nie zamierza z nią zrywać, ani tym bardziej się wobec niej antagonizować.

Rosja pozostaje czołowym partnerem handlowym Białorusi, głównym nabywcą produktów białoruskiego przemysłu maszynowego, który w Unii Europejskiej nie znajduje nabywców. Rosja pozostaje dla zachodniego sąsiada dostawcą surowców strategicznych – gazu i ropy – na preferencyjnym warunkach, co stanowi o względnej rentowności białoruskiej państwowej gospodarki. Białoruskie rafinerie przerabiające rosyjską ropę na paliwa i inne produkty pochodne są głównym płatnikiem podatków do państwowej kasy, a poprzez krzyżowe powiązania strukturalne utrzymują szereg nierentownych państwowych molochów.

Prezydent Łukaszenko najpewniej nigdy nie zdecyduje się zrywać tych więzi ekonomicznych jakie łączą go z Rosją, a które stanowią warunek przetrwania tego modelu ekonomicznego jaki na Białorusi konserwuje. Ten model gospodarczy stanowi zresztą o sile autorytarnego systemu, w którym prezydent jest nie tylko politycznym zwierzchnikiem ale i głównym pracodawcą kraju (czy jak mówią złośliwi dyrektorem kołchozu Białoruś). Nie bez znaczenia jest tu zresztą neosowiecka legitymacja ideologiczna, w ramach której Łukaszenko przedstawia się jako gwarant polityki pełnego zatrudnienia i bezpieczeństwa socjalnego dla wszystkich obywateli.

Bez ideologicznych dogmatów

Polityka wobec Białorusi wymaga więc odrzucenia nie tylko demokratycznego misjonizmu ale i tego wariantu giedroycizmu, w którym nasi wschodni sąsiedzi Polski mają być nie tylko do Moskwy jak najbardziej niezależni, lecz powinni być wręcz antyrosyjscy. Tylko po odrzuceniu ideologicznych dogmatów i skalkulowaniu na zimno realnych wymagań narodowego interesu (tudzież realnych uwarunkowań) można będzie w relacjach z Mińskiem cokolwiek ugrać.

Nie należy przez to rozumieć, że gra taka nie powinna dotyczyć wewnętrznej polityki Łukaszenki. Możemy i powinniśmy aspirować do osiągnięcia pewnej zmiany w tym zakresie. Powinniśmy bo centralną kwestią naszego interesu na Białorusi jest przetrwanie i rozwój największej społeczności kresowych Polaków, obecnie dyskryminowanych i krępowanych jako wspólnota przez białoruskie władze [czy tak?? – admin].

Jednak ich dobro należy próbować wyabstrahować z jakiejkolwiek serwowanej nam ideologicznej agendy „zmiany reżimy”. Czy taka polityka zagwarantuje nam osiągnięcie celów? Niestety wiele wewnętrznych uwarunkowań Białorusi czyni egzystencję naszych rodaków w tym kraju problematyczną. Jedno jednak jest pewne. Polityka dotychczasowa żadnych pozytywnych skutków nie przyniosła.

Karol Kaźmierczak
http://www.kresy.pl

Komentarze 24 to “Czego nie robić w relacjach z Białorusią”

  1. Adam Ryglowski said

    Do tej pory uważałem „kresy” za portal poważny , a tu naraz TAKIE RZECZY !
    Rafinerie …”utrzymują nierentowne , państwowe molochy…”
    (pewno produkujące ciężarówki , autobusy , elektrowozy , maszyny budowlane i kopalniane , obrabiarki itd .)
    W tamtym „kołchozie” ludziska pewno dzikimi tłumami przeszukują śmietniska za starym chlebem i obierkami .
    Czy rzeczywiście tam dalej panuje „sowiet” – czyli ży…. .komuna?
    A teraz p . Każmirczak – rozplacz się p. rzewnie nad losem tych głodnych , biednych , opuszczonych , bez dachu nad głową i bez pracy Polonusów .

    Ostatnie zdanie , totalny odlot .
    Radzę przeczytać , i przetłumaczyć na „nasze” –
    -NIC SIĘ NIE DAŁO ZAJ…AĆ.

    Taka póżna godzina , i tak potrafią człowieka wku….ć

  2. Re: Artykul…
    Czy ten „autor” ma nas wszystkich za idiotow???
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  3. Adam Ryglowski said

    Może za mocno pojechałem – to przepraszam .
    Ja uważam Białorusinów za Naród sto razy mądrzejszy od nas.
    Nalepiej – to się od nich ODBIMBAĆ .
    Każdy niech pilnuje swojego podwórka – i na swoim niech robi porządek.

  4. Re: 3 Adam Ryglowski
    Bialorusini mieli szczescie (chyba z Nieba)…Podobnie jak Rosjanie…
    Wygrali los na loterii…
    A my Polacy jestesmy wciaz w …d….pie i wciaz podcieramy zydowskie sraki…cieszac sie, ze mamy „robote”….
    =======================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  5. AlexSailor said

    Białoruś jest jedynym państwem, poza Polską, które dziedziczy spuściznę Rzeczypospolitej Obojga Narodów – Polskiego i Ruskiego.
    Można powiedzieć, że jest jednym z istniejących dziś dwóch państw polskich, choć z językiem urzędowym rosyjskim.
    Naturalnym jest odbudowanie z tym państwem wszelkiej współpracy, unii, sojuszu, w każdym stopniu integracji, z pełnym poszanowaniem odmienności rozwiązań.

    Trzeba dodać, że Wielkie Księstwo Litewskie (dawna Białoruś) i Królestwo Polskie, nieporównanie bardziej różniły się od siebie w każdej mierze (gospodarka, religia, zwyczaje, język, system wojskowy, armia, administracja) niż dziś Polska z Białorusią.
    Nie ma też, może z wyjątkiem Węgier, władz państwa tak przyjaźnie nastawionych do Polski, jak przywództwo białoruskie.
    (Nie mylić Polski z okupującymi państwo watahami partyjnymi na usługach obcych państw).

    Nie wiem, czy jest to spowodowane jakimś sentymentem, czy raczej zimną kalkulacją polityczną, jakie korzyści mogłaby Białorusi przynieść przyjacielska współpraca z Polską na każdym polu, łącznie z osłabieniem napięcia na linii NATO-Rosja zagrażającego Białorusi równie silnie, jak i Polsce.

    Dodam, że gorącym orędownikiem współpracy z Białorusią, jest Grzegorz Braun.
    Mówi o tym niemal wszędzie, adresując wypowiedzi zarówno do słuchaczy jak i do obecnych władz Polski.

    Na miejscu będzie również dodać, że Białoruś posiada całkiem ładny potencjał militarny i, zapewne, kontrwywiadowczy.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Łukaszenka nie tylko odnosi się przyjaźnie do Polaków (nie mówię o opłacanych „dysydentach” typu Andżeliki Borys),
    ale Białoruś jest jedynym państwem, które nie tylko nie niszczy pamiątek polskości, ale je restauruje i konserwuje.

  7. Glock said

    Moi kochani rodacy obecna wladza czy z lewa czy z prawa.To jest jedno wielkie dobrze zorganizowana ;;;;mafia;;;;rzadzi nami. Loze Mafie I sluzby obce.Co moze nas czekac
    3-wojna swiatowa.Ktora zniszczy nasz piekny kraj.Modlmy sie lepiej do PANA BOGA.
    O MOC I WYTRWANIE.Jesli nie wierzycie w BOGA To jestescie bardzo ale to bardzo biedni.Jak slepcy ktorzy nie wiedza w ktora strone isc.Czlowiek bez BOGA To taki duchowy ;;eunuch; Taki sam sterujacy sie ;;pajac w rekach innych.

  8. Henry said

    Prawdziwa Białoruś. Tego nie zobaczysz w polskiej telewizji.
    Wrażenia, jakie pozostawia Białoruś u tych, którzy widzieli ją do tej pory tylko w telewizji…
    Otwórz oczy i nie daj się dalej okłamywać. Film produkcji rosyjskiej.

    Zaprosili kapitał i fachowców chińskich, a nie z zachodu.
    Pracują tylko dla siebie, a zyski zostają w kraju, pomału, ale na swoim i do przodu.
    Bardzo ciekawy reportaż — polecam, co niektórzy to niech nie sieja kłamstwa.

  9. Henry said

    Czy to zachód??
    Oczywiście że nie!! to tylko nasz sąsiad.
    BIAŁORUŚ. Filmik kręcony tego lata gdzieś przed Mińskiem Białoruskim.
    Kur. ma. – jak to jest, że Białoruś bez Unijnych dopłat zbudowała piękne autostrady.
    A Polska musiała czekać tyle, tyle lat i wszystko z pomocą Unii.

  10. Henry said

    Białoruska wieś bez dopłat unijnych.
    Takiej Białorusi nie zobaczysz w polskiej telewizji…
    Czy wiedziałeś, że bez dopłat unijnych można bardzo dobrze rozwijać kraj?
    W telewizji mówią ci, że tylko Unia Europejska jest rajem na ziemi, a wszędzie poza unią jest straszna bieda i beznadzieja 🙂
    Otwórz oczy i nie daj się dłużej okłamywać.

  11. Rafal C. said

    Bog dal nam zdolnosc odrozniania dobra od zla. Te zdolnosc chce nam odebrac , noo pomyslcie
    kto………..

  12. Re: 6 Marucha.
    Panie Gajowy, smiem twierdzic, ze Bialorus jest obecnie najbogatszym krajem (dzieki Rosji). Osobiscie jestem wrecz zazdrosny o ich materialny status w sensie spolecznym…
    (poprzednio byla Libia najbogatszym krajem w Afryce i „dzieki” najemnikom zydowskim w amerykanskich mundurach Libia stoczyla sie na…zadluzanie wobec zydowskich lichwiarzy)…
    =============================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  13. Re: Rafal C…
    My Polacy NIE chcemy odrozniac zla od dobra… Nie jestesmy w stanie (na dzien obecny) takiej swiadomosci, bowiem wciaz uczestniczymy w zydowskim „wyscigu szczurow” pt: ” kto lepszy ma samochod”, „kto lepsza ma prace”, „kto posiada lepszy dom”, …itd., a nie daj Boze, gdyby ktorys z Polakow stal sie po stokroc lepszy w sensie wiedzy, madrosci czy inteligencji… , to reszta go sciagnie na sam „dol” bez wzgledu na koszty i konsekwencje… lub sama go ukatrupi…
    Cos jeszcze o czyms zapomnialem???…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  14. Tom said

    Angela Merkel urodzona z HORSTa KASNERa, urodzonego jako. KAZMIERCZAK, i HERLIND KASNER, nazwisko panieńskie. JENTZSCH, 1954 w Hamburgu. Angela Merkel jest żydówką po ojcu, pastrorze z Poznania.

    Kaźmierczak strasznie chrzani w tym artykule. Kaźmierczak – ty parszywy łobuzie!

  15. Boydar said

    @ Pan Jasiek (2)

    „… Czy ten „autor” ma nas wszystkich za idiotów??? …”

    W pierwszej chwili też zadałem sobie to pytanie. Ale potem pomyślałem, że jednak pewności nie ma. On tylko ma nadzieję, że po raz enty tak jest. I na wszelki słuczaj dokłada mokrego do pieca aby był większy dym.

    Przepraszam za składnię ale się śpieszę.

  16. Miro said

    Ad. 15 To nie czekaj i nie zasiewaj chwastów. Wystarczająco zarobiłeś na trollowaniu. Jak się śpieszysz to wy….. Nie będę płakał za tobą. A twoje myśli i pytania empiryczne, wsadź sobie w d….
    Won parszywy chwaście.
    Dla innych czytających:
    Co jest gorsze od wroga? „Fałszywy przyjaciel”
    co jest gorsze od kłamstwa? „Półprawda”

  17. wanderer said

    re Miro?
    O co sie panu rozchodzi? Czym Pan Boydar w wypowiedzi zasial chwast?

  18. Zgorzkniały said

    „Charakterystyczne, że przy okazji ubiegłorocznych wyborów prezydenckich opozycja nie była zdolna do jakichkolwiek wystąpień, podczas gdy jeszcze w grudniu 2010 r. zmobilizowała do protestu na mińskim Placu Niezależności kilkadziesiąt tysięcy ludzi. ”

    Fundusze poszły na Ukrainę, to i nie ma za co nająć protestujących.

  19. peacelover said

    …CHLOP zywemu nie przepusci !! …….chop zywemu nie przepusci !!!
    jak sie zywe napatocy ,
    nie pozyje se !!
    A… juz ci !!!!!

  20. JO said

    https://gajowka.wordpress.com/biala-rus-bialorus-to-litwa/#comment-3336

  21. Glos Prawdy said

    Nam jest dobrze w swoim bagnie pływać. Przyzwyczajeni od czasów radzieckich do twardej ręki i nie zauważamy szczególnego autorytaryzmu. Dobra strona takiej kontroli – porządek, pokój w kraju. Inna sprawa to prowadzenie interesów, bądź pragnienie odnaleźć się w polityce i tu często występują trudności. Nie wolimy, żeby nas ktoś zmieniał i narzucał nam jak żyć. Każdy naród wart swego króla.

  22. Anucha said

    Co jest gorsze od fałszywego przyjaciela i półprawdy ? – idiota
    Lepiej z mądrym zgubić jak z idiotą znaleźć.

  23. Boydar said

    Panie Wanderer, puść go Pan luzem; mocniej jak los (w przysłowiu – Pan Bóg) już pokarać się nie da.

  24. Joannus said

    Ad 7
    ”Czlowiek bez BOGA To taki duchowy ;;eunuch; Taki sam sterujacy sie ;;pajac w rekach innych.”

    Dobrze Pan to ujął.

Sorry, the comment form is closed at this time.