Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

USA i zagraniczni agenci wpływu

Posted by Marucha w dniu 2016-07-06 (środa)

Czy państwo powinno bronić swoich interesów przez obcymi wpływami? Z jednej strony sama konstrukcja dzisiejszego systemu politycznego („Państwo jako właściciel i regulator”) powoduje, że państwo jest zdezintegrowane i podlega szerokim naciskom wewnętrznym – przedsiębiorstw, mediów, organizacji.

Ale co się dzieje, gdy wpływ, oddziaływanie pochodzą z zewnątrz kraju?
Może bowiem dojść do takiej sytuacji, gdy pojawia się bardzo aktywny „obywatelski komitet na rzecz…”, który z dużym rozgłosem zachęca państwo do czegoś lub zniechęca.

Tak było w USA, gdy w 1991 r. pojawił się komitet „Obywatele na rzecz wolnego Kuwejtu”. Zaangażowane było 20 firm pijarowskich, prawniczych, lobbystycznych, by zachęcić Amerykę do wojny z Irakiem. Jednak za „obywatelami” stały pieniądze rządu Kuwejtu – i to niemałe – 11,9 miliona dolarów, które znalazły się w kilka dni po inwazji Kuwejtu przez Irak. Rząd USA nie był pewny swej reakcji, rozważano sankcje handlowe. [01]

Właśnie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są dobrym przykładem reakcji państwa na obce wpływy i propagandę. W 1938 r. USA wprowadziło ustawę „o rejestracji zagranicznych agentów”, Foreign Agent Registration Act (FARA), zwany także McCormack Act, od nazwiska senatora, którą ją wprowadził. Głównym celem było zapobieganie propagandzie hitlerowskich Niemiec.

Do końca wojny przeprowadzono z sukcesem 23 rozprawy sądowe przeciwko rozmaitym instytucjom i osobom. Jedną z nich był Ivy Lee – pionier public relations, który pracując dla German Dye Trust, szerzył propagandę Trzeciej Rzeszy, przekonując w Stanach, że remilitaryzacja Niemiec ma zapobiec rozprzestrzenianiu się „komunistycznego zagrożenia”.

FARA została zaprojektowane, by „chronić bezpieczeństwo narodowe i wewnętrzne, politykę zagraniczną USA, poprzez żądanie ujawnienia osób prowadzących propagandę polityczną i inną aktywność na rzecz zagranicy”. „Rząd i naród amerykański będąc poinformowany może ocenić tę działalność w odpowiednim świetle”. [FARA]. USA nie zabraniały reprezentować u siebie zagranicznych interesów, ani uprawiać propagandy, udostępniały jedynie wiedzę, kto ją szerzy, by społeczeństwo było świadome źródeł jej pochodzenia. Bo przecież równie ważne temu – CO się mówi, jest przecież – KTO mówi. I kto płaci.

FARA zobowiązuje osoby i instytucje, które pracują dla zagranicznych sponsorów, do zarejestrowania się jako „zagraniczni agenci”, ujawnienia wszystkich dochodów i wydatków i udostępnienia każdego dokumentu oraz informacji o swojej działalności Departamentowi Sprawiedliwości. Każdy dokument wydany przez taki podmiot musi mieć w stopce informację, że jest przygotowany przez „zagranicznego agenta”. Z przepisów ustawy można ukarać grzywną do 10 tysięcy dolarów lub do 5 lat więzienia.

Głównym celem przepisów jest przejrzystość, czyli dostarczenie wiedzy państwu i obywatelowi amerykańskiemu na temat swojej działalności. Dzięki transparentności państwo ma wiedzę, jakie – poprzez kogo i dla kogo – środki finansowe płyną z zagranicy, by oddziaływać na amerykańską politykę. Może podjąć odpowiednie działania, a naród jest poinformowany o źródłach informacji, obcych państwach i osobach, które próbują wpłynąć na politykę USA.

Wymogi są ostre – podobnie jak przy amerykańskich wizach, na których pytania w rodzaju: „czy uprawiałeś prostytucję” czy „prowadziłeś działalność terrorystyczną” – skarżył się polski prezydent Komorowski. Pytania prześwietlają aplikanta głęboko: „czy popełniłeś przestępstwo, za które nie zostałeś aresztowany?”, „czy byłeś związany z jakąś organizacją…”. Wiele osób związanych z obcymi wywiadami zostało skazanych właśnie za brak rejestracji FARA.

Skutkiem dzisiejszego prawa jest to, że instytucjami, które się rejestrują poprzez FARA są agencje promujące turystyczne atrakcje swoich krajów. Inną grupą są firmy PR-owskie, które mają zadania od innych rządów „rozwijania i polepszania stosunków między…”. Byli politycy, jak Bob Dole, pracujący dla Tajwanu, także rejestrują się w spisie Departamentu Sprawiedliwości. Lobbyści korporacji zagranicznych częściej się rejestrują wg Lobbying Disclosure Act z 1995 roku, a organizacje pozarządowe rejestrują się przy Kongresie, gdyż wtedy wymogi są znacznie łagodniejsze.

FARA powstała w atmosferze przygotowań do wojny, poprzedziły go prace komisji McCormacka badającej „antyamerykańską propagandę” („Un-American Activities Authorized to Investigate Nazi Propaganda and Certain Other Propaganda Activities”), pracującej w latach 1934-37. Towarzyszyły jej także powołanie w 1938 r w Kongresie „Specjalnego Komitet ds. działalności anty-amerykańskiej” (Special Committee on Un-American Activities), który prowadził publiczne dochodzenie na temat rozmiarów, celów i zasięgu anty-amerykańskiej propagandy i dywersji ideologicznej.

Po II wojnie ostrze tych instytucji i wielu innych, skierowało się w kierunku komunizmu. Gdy już dawno minęło zagrożenie wojenne, walka ideologiczna z nazizmem i bolszewizmem osłabła, w 1966 roku złagodzono ustawę, przenosząc ciężar z propagandy politycznej na lobbing, głównie ekonomiczny.

Z zakresu ustawy wyłączone są organizacje pozarządowe, które działają w sprawach kultury, sztuki, zdrowia i innych. NGO’s zaangażowane w politykę w rodzaju Reporters Without Borders, Amnesty International – nie są objęte tą ustawą. Mogą być z niej skazane, jednak wtedy, gdy przekroczą dość szeroką listę wyjątków od jej obowiązywania.

Dzisiaj ustawa jest skierowana przeciw lobbingowi głównie gospodarczemu, gdyż w sferze politycznej, to USA decydują o standardach i wartościach, obowiązujących w świecie, nie obawiają się więc obcej propagandy. Z drugiej strony szeroko współpracują z organizacjami pozarządowymi, traktując je jako narzędzie swojej „soft power”.

Ustawa się przydaje i dzisiaj, o czym świadczy wyrok na Syed Ghulam Nabi Fai, który poprzez media próbował wpływać na rząd Stanów w sprawie Kaszmiru, a nie zarejestrował swej działalności wg wymogów FARA. Na swoją działalność otrzymał 3,5 mln $ od pakistańskiego ISI. Z przepisów FARA został także zatrzymany iracki imigrant, który dostarczał do kraju informacje o opozycji irackiej w USA.

Andrzej Szczęśniak – specjalista rynku ropy i paliw, gazu płynnego i ziemnego, polityki i bezpieczeństwa energetycznego
Czasami coś napisze o Polsce i świecie.
http://www.szczesniak.pl

http://prawica.net

Zapewne wielu z nas pamięta sraczkę medialno-polityczną, jaka rozlała się bajorem po całym świecie, gdy podobną ustawę wprowadziła Rosja:
https://marucha.wordpress.com/2014/06/02/rejestracja-zagranicznych-agentur-to-nie-wymysl-putina/
https://marucha.wordpress.com/2015/05/24/usa-i-wielka-brytania-zareagowaly-na-rosyjska-ustawe-o-niepozadanych-organizacjach/
Admin

Komentarze 2 to “USA i zagraniczni agenci wpływu”

  1. Plausi said

    Także Brexit

    nawiasame mówiąc propagandowo przygotowany przez koncern medialny Murdoka, jest elementem antyeuropejskie strategii USRAela.

    http://pppolsku.blogspot.com/2015/09/oper.html

    Jedną z pierwszych operacji przeciwko Europie był w roku 1999 napad na Jugosławię i rozbicie jej na kawałki, poprzedzony rozbiciem ZSRR, co było zresztą podstawoym warunkiem swobody operawania w Eurazji.

    „Patriotów”, którzy wezwali do Polski obce wojska okupacyjne należy sądziić za zdradę stanu.

  2. Luneta said

    Wśród takich „patriotów”, którzy promują obce wojska okupacyjne (ust. 1066 i dalsze zmiany; TTIP) jest niby-narodowiec Marian KOWALSKI i syjonistyczny pastor CHOJECKI z kanału YT idzpodprad – a raczej JudźPodPrąd. Obaj silnie proamerykańscy i prożydowscy.
    Ot, takich mamy zdecydowaną większość „narodowców” napędzanych przez usraelowską agenturę. Wabią nas głosząc 80% populistycznej taniej prawdy, w pozostałych ważnych 20% zmanipulują.

Sorry, the comment form is closed at this time.