Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dlaczego PiS wystraszył się Ukrainy?

Posted by Marucha w dniu 2016-07-08 (piątek)

Nie wystraszył, tylko reprezentuje interesy banderowców – admin

Jak to się stało, że tak zazwyczaj buńczuczni politycy PiS, którzy nie obawiali się Berlina, Brukseli czy Moskwy, okazali się potulni i grzeczni, gdy tylko przyszło do kwestii spornych z Kijowem? Dlaczego poddali się ukraińskiemu szantażowi i jaką rolę dogrywa w tym kwestia szczytu NATO?

A może sprawa jest jednak bardziej złożona, niż na pierwszy rzut oka się wydaje? Bo skoro rządowi PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu tak bardzo zależy na ścisłym sojuszu z USA, które mają decydujący wpływ na to, co dzieje się na Ukrainie i z Ukrainą, to czy jest możliwe, że jakąś rolę odgrywa w tym wszystkim Waszyngton?

Od początku swoich rządów Prawo i Sprawiedliwość głosi „Dobrą Zmianę” – w tym również w sprawach dotyczących polityki międzynarodowej. Jak akcentowano, oto „Polska wstaje z kolan” i zaczyna uprawiać suwerenną politykę. Wydaje się jednak, że rację mają ci, którzy twierdzą, że Polska nie wstała z kolan, tylko zmieniła tego, przed którym klęczy. Wydawałoby się, że te mocne słowa są całkowicie na wyrost. Jak się okazuje – niestety – są najzupełniej uprawnione.

Kilka miesięcy temu, gdy w Polsce nabierał kształtu tzw. kryzys Trybunału Konstytucyjnego, PiS i ministrowie rządu Beaty Szydło pokazywali, jak bardzo potrafią bronić prawa Polski do samodzielnego decydowania o własnych sprawach wewnętrznych. Ministrowie Ziobro i Waszczykowski słali ostre w wymowie listy do czołowych polityków europejskich – przede wszystkim niemieckich. Przyklaskiwali im do tego sympatyzujący z nimi dziennikarze i publicyści. PiS z dumą pokazywał, że Polska zerwała z polityką niemieckiego wasala, żeby nie powiedzieć giermka, którą realizował tandem Tusk-Sikorski, a następnie kontynuowała Ewa Kopacz wraz z Grzegorzem Schetyną.

Niezależnie od tego, rząd PiS demonstrował już nie tylko niezależność, ale wręcz wojowniczą postawę względem Rosji. Polska zaczęła kreować się na najaktywniejszego rzecznika utrzymywania, a co więcej, zaostrzania sankcji nałożonych na Moskwę. Przy każdej możliwej okazji akcentowano zagrożenie płynące z rosyjskiego neoimperializmu i potrzebę postawienia tamy rewizjonistycznej polityce Putina. Oczywiście, w myśl „przepowiedni” ś.p. Lecha Kaczyńskiego. W której istotną rolę odgrywała Ukraina, jako element niezbędny do budowy wielkiego bloku mitycznego, neojagiellońskiego „Międzymorza”.

Stąd stawianie na arenie międzynarodowej kwestii integralności terytorialnej Ukrainy stało się nieodzownym elementem polskiej polityki zagranicznej. Do tego stopnia, że szef MSZ Witold Waszczykowski podkreślał to mocno nawet podczas swojej wizyty w Chinach.

Mogłoby się wydawać, że skoro rząd PiS nie lęka się ani gospodarczej i politycznej potęgi Berlina, ani zbiurokratyzowanej i nastawionej na ekspansję ideologiczną Brukseli, ani dysponującej istotnym potencjałem militarnym Rosji, to kwestie sporne z Ukrainą będą załatwiane nieomal od ręki. W końcu Kijów na tle wymienionych podmiotów politycznych jest zaledwie pionkiem w grze wielkich mocarstw, państwem słabym, czy wręcz, jak wskazują niektórzy eksperci, państwem upadłym.

Okazuje się jednak, że wielka ofensywa międzynarodowa, którą prowadzono na „frontach” w Berlinie, Brukseli, a pośrednio także w Moskwie (plus do pewnego stopnia na linii Warszawa – Waszyngton, w kwestii TK), utknęła na ukraińskim stepie.

Jeszcze przed wyborami politycy PiS deklarowali, że sprawa ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich zbrodniarzy na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej doczeka się godnego upamiętnienia. Takie deklaracje składał m.in. ówczesny kandydat na prezydenta RP, Andrzej Duda, co podkreślał niedawno ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski. Mówił o tym obecny wiceszef MSZ, Jan Dziedziczak, który w rozmowie z Kresami.pl stanowczo podkreślił, że dla PiS jest to „sprawa priorytetowa”, zaś „polityka unikania i rozmiękczania tematu Zbrodni Wołyńskiej się kończy”. Mówił tuż po tym, jak nieco ponad rok temu przedstawiciele obecnej partii rządzącej demonstracyjnie opuścili obrady Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Ukrainy w proteście przeciwko zapisom ws. Zbrodni Wołyńskiej, proponowanym przez Ukraińców.

Mało tego: tuż przed wyborami parlamentarnymi, Antoni Macierewicz powiedział na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim, że Ukraińcom „nie wolno przepuścić” zbrodni wołyńskiej. „Będziemy mieli na tyle determinacji, na tyle siły i na tyle polskiego patriotyzmu […], na tyle rozumienia, jaki jest nasz interes narodowy i nasz interes geopolityczny, żeby ich do tego zmusić” – mówił Macierewicz o kulcie OUN-UPA na Ukrainie i rozliczeniu rzezi wołyńskiej. „Rosjanie są winni nieporównanie większego pasma nieszczęść, bólu, żałoby niż Ukraińcy, którym na pewno nie wolno tego [Wołynia – red.] przepuścić i na pewno muszą ponieść za to konsekwencje” – dodawał. „My im pomagamy, a oni na nas plują” – podkreślał ówczesny kandydat PiS do Sejmu.

Tego rodzaju deklaracje padały – i to bardzo wyraźnie – z ust czołowych polityków PiS. Można by wskazać ich więcej, w odniesieniu do osób, zajmujących dziś czołowe stanowiska w państwie. Choć istotnie, nie sposób przytoczyć w tym miejscu wypowiedzi ślepego (?) na gloryfikowanie banderyzmu na Ukrainie szefa polskiej dyplomacji, dla którego najwyraźniej brutalna śmierć stu kilkudziesięciu tysięcy Polaków z rąk ukraińskich nacjonalistów chyba nie była nigdy zbyt istotnym zagadnieniem (w przeciwieństwie do gloryfikowania atlantyzmu i bezalternatywnego sojuszu z USA). Po wypowiedziach partyjnych kolegów Waszczykowskiego nie pozostał dziś nawet ślad – a po ostatnich wydarzeniach czuć za to wielki niesmak, żeby nie powiedzieć – wstręt.

Jak się okazało, marszałek Sejmu, Marek Kuchciński negocjował kwestię upamiętnienia ofiar Wołynia z Andrijem Parubijem – przewodniczącym ukraińskiego parlamentu i byłym szefem Samoobrony Majdanu, który prawdopodobnie miał świadomość (o czym wspomina m.in. politolog Iwan Kaczanowski), że podczas protestów w Kijowie część protestujących była uzbrojona i sprowokowała masakrę na Majdanie, otwierając ogień do berkutowców.

Parubij publicznie chwalił się tym, co udało mu się ugrać z Kuchcińskim. Mianowicie, że Polska do szczytu NATO nie będzie zajmowała się żadnymi uchwałami czy ustawami ws. 11 lipca i upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej. Kuchciński, ani żaden polityk PiS, nigdy tego nie sprostował.

Do tego, w negocjacjach tych uczestniczył Jurij Szuchewycz, syn zbrodniarza Romana Szuchewycza. Jest on znany z całkowicie probanderowskich poglądów i trudno uwierzyć, by jego obecność wiązała się z koncyliacyjnym nastawieniem strony ukraińskiej. Która zresztą już wcześniej naciskała na Polskę, żeby zamiast 11 lipca w naszym kraju ofiary Ukraińców upamiętniono 17 września. Osobną politykę w tym zakresie prowadzi również ukraiński IPN, kierowany przez znanego negacjonistę wołyńskiego, Wołodymyra Wiatrowycza.

W PiS najwyraźniej przeważyły idee, które od lat głoszą „kultyści” tzw. idei neojagiellońskiej według interpretacji „Gazety Polskiej” i pewnego profesora UŁ. Okazało się, że dla tej frakcji w partii rządzącej ważniejszy od upamiętnienia ofiar ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jest mitologizowany wręcz sojusz polsko-ukraiński i walka o, jak ujął to ostatnio minister Macierewicz, „wolną, niepodległą, bogatą, rozwijającą się Ukrainę”, ponieważ „niepodległa Ukraina to bezpieczna Europa”.

Ostatnio w Sejmie mówił o tym także wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin. „Niezależnie od Wołynia uważamy, że w dzisiejszej sytuacji trzeba państwu ukraińskiemu pomóc przetrwać jako niepodległemu państwu i obronić je przed agresją” – mówił Sellin, sugerując tym niedwuznacznie, że od upamiętnia ofiar ludobójstwa ważniejszy jest sojusz z Kijowem. „Z kim mamy dialogować, jeśli nie przetrwa państwo ukraińskie?” – pytał z mównicy sejmowej.

Zdobył się jednak przy tym na „odwagę”, próbując w myśl obecnej narracji ideologicznej PiS sprowadzić relacje z Ukraina do pochodnej relacji z Rosją. „Główne stanowisko państwa polskiego w kwestii tego, kto jest winny, powinno być skoncentrowane na sowietach (…) nie koncentrujmy się na winach Ukraińców, wskazujmy głównie na winę bolszewików i sowietów.(…) Palcem powinno wskazywać się głównego winowajcę, czyli państwo sowietów” – perorował w Sejmie wiceminister kultury.

Wszystko to doprowadziło do tego, że Ukraina ugrała to, co chciała. Nie będzie ustawy ws. 11 lipca. Tego dnia nie będzie również specjalnej sesji parlamentu (posłowie mają zebrać się dopiero ponad tydzień później). Nie będzie też przyjęcia przed 11 lipca uchwały ws. ludobójstwa na Wołyniu. Tym samym, nie zostały spełnione obietnice, które PiS przed wyborami składał kresowianom. Do tego oficjalnie potwierdzono, że rząd za projekt wiodący uznaje ustawę ws. ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian, który nie akcentuje kwestii ludobójstwa i ma być obchodzony 17 września.

Jak to się stało, że wojowniczy politycy PiS, którzy nie obawiali się Berlina, Brukseli czy Moskwy, okazują się potulni i grzeczni, gdy tylko przychodzi do kwestii spornych z Kijowem? Dlaczego poddali się ukraińskiemu szantażowi i jaką rolę dogrywa w tym kwestia szczytu NATO? A może sprawa jest jednak bardziej złożona, niż na pierwszy rzut oka się wydaje? Bo skoro rządowi PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu tak bardzo zależy na ścisłym sojuszu z USA, które mają decydujący wpływ na to, co dzieje się na Ukrainie i z Ukrainą, to czy jest możliwe, że jakąś rolę odgrywa w tym wszystkim Waszyngton?

Pomyślmy: przedstawiciele USA naciskający na Polskę ws. Wołynia – jak na razie, wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. Nie znaczy to jednak – niemożliwe. Trudno bowiem inaczej, w sposób racjonalny (pomijając neogiedroyciowską otoczkę ideologiczną) wytłumaczyć taką uległość PiS wobec nacisków kraju, znajdującego się w stanie faktycznego bankructwa polityczno-gospodarczego i całkowicie uzależnionego od USA i Zachodu. Być może warto postawić więc pytanie, jakie „haki” przestawił Parubij Kuchcińskiemu.

Marek Trojan
http://www.kresy.pl

Na tych nikczemników nie trzeba żadnych haków. Oni to robią ze względu na wspólne, chazarskie korzenie.
Admin

Odpowiedzi: 24 to “Dlaczego PiS wystraszył się Ukrainy?”

  1. rafal z said

    prosto. jak jest

  2. Umi said

    Dlugie wypracowanie pana Trojana, na dodatek bez wyjasnienia, zostalo podsumowane przez Admina w dwoch zdaniach i zawiera pelne wyjasnienie 🙂

  3. Dziadzius said

    Na tych nikczemników nie trzeba żadnych haków. Oni to robią ze względu na wspólne, chazarskie korzenie.
    Admin

    ANI DODAC ANI URWAC —

    chyba sam Kerry ich uczyl jak klamac bo sami nie sa zdoloni do wolnej mysli

  4. Kronikarz said

    Co i ile ugrają u jankesów ?

  5. Wojtek said

    PiS jest bardziej banderowski, antypolski i antyrosyjski niż rdzenne UPAdlińskie rezuny. Polacy po raz kolejny dali się nabrać chazarom.

  6. wiosna said

    Mnie sie wydaje, ze trafnym jest wybor dnia upamietnienia rzezi wolynskiej na 17 wrzesnia,
    podpowiedziany przez strone ukrainska. Bez paktu Ribbentrop Molotow moze tej rzezi by nie
    bylo ?

    To nie pierwsza rzeź. Była juź taka na długo przed I Wojną. Nie mąć Pan, bo się wkurzę.
    Admin

  7. Kojak said

    Syjonistyczne bandziory i kanalie z PYYSS niczego sie nie wystraszyly ! Syjonistyczne bydlo krygowalo sie tylko przed ludzmi ich balamucac przed wyborami ! Bowiem bydlaki doskonale wiedzieli ze ludzie zle zareaguja na wielbienie Ukrainy ! Wiec pisowskie bydlo uprawialo iscie hitlerowska propagande i unikalo zajecia staniowiska jak oszust Duda uciekajac w kampani prezydenckiej od tematu Ukrainy jak diabel od swieconej wody ! Po kampani ta kanalia zawiozla 4 mld zlotych neobandrowcom w podarunku od polskich syjoninistow z PYYSS ! Teraz pisowskie kanalie pokazuja prawdziwa swa morde ! Maja juz bowiem swoje ryje w korycie i maja zwyczajnie Polakow w dupie ! Teraz polskie gnoje morda w kubel bo jak nie to zajma sio wami nasi bandyci z ABW i popelnicie samobojstwo !

  8. Wimar said

    Nie wiem czy gajówkowiczom znany jest ten incydent:
    .http://wiadomosci.onet.pl/lublin/zrobimy-wam-powstanie-i-bedziemy-was-wycinac-dramatyczna-relacja-polakow-pobitych-na/gv8h26
    Dostałem go od kolegi w odpowiedzi na zamieszczenie na fecebooku zdjęć z czerwcowej wycieczki do Lwowa.

  9. sredni said

    Nie zapominajmy
    https://rutube.ru/video/546ab1055fed2f03569409ec3ac1972d/

  10. Lily said

    Re 7;Sredni
    Widio,zablokowane.

  11. Wojtek said

    Ostatnio w Kielcach Andrzej Duda przywdział czarny kapelusz i w tym właśnie charakterystycznym nakryciu głowy był najbardziej wiarygodny i prawdziwy. Można powiedzieć sto procent Andrzeja Dudy w Andrzeju Dudzie.

  12. Izaurus said

    Ukraina nie jest w NATO, ale Poroszenko, a jakże, jest na zjeździe natowskiem i to blisko Obamby. Ten szef synagogi i Kongresu Unych na Ukrainie, potentat czekoladowy, składał kwiaty na pomniku ofiar rzezi wołyńskiej i demonstracyjnie przeżegnał się po rusku (z prawa w lewo). Mam głębokie wrażenie, że cały ten capstrzyk natowski w Warszawie ma jeden cel – nie tak obronę Ukrainy, jak obronę władzy Chazarów nad Ukrainą.

  13. Lily said

    Re;10 Lily
    Video,ma byc.

  14. Bodzio said

    Wciąż się roi kaczynsynom chazarskie „międzymorze” od Bałtyku do Morza Czarnego. Żydowskie interesy przedstawiają naiwnym Polakom jako polską rację stanu a żydowską nienawiść do Rosji jako polski patriotyzm.

  15. MatkaPolka said

    Wołyń 1943: Ukraińscy deputowani odważniejsi od polskich senatorów

    http://prawy.pl/3438-wolyn-1943-ukrainscy-deputowani-odwazniejsi-od-polskich-senatorow

    Opublikowano 7 lipca 2013

    W przededniu rocznicy „krwawej niedzieli” na Wołyniu deputowani ukraińskiej Rady Najwyższej zawstydzili naszych senatorów. W swoim apelu powiedzieli całą prawdę o kresowej rzezi, czego zrobić nie potrafili polscy parlamentarzyści.

    Jak poinformował portal kresy.pl 148 deputowanych ukraińskiego parlamentu reprezentujących Partię Regionów i Komunistyczną Partię Ukrainy zwróciło się do posłów Sejmu RP z apelem aby nasza Wysoka Izba naprawiła błąd izby wyższej i uznała falę mordów polskiej ludności na Wołyniu w latach 1943-44 za ludobójstwo.

    Ukraińscy parlamentarzyści odnosząc się do niedawnej uchwały Senatu RP, którą odczytali jako ugięcie się przed kontrowersjami, uznali że określenie tej zbrodni jako „czystki z elementami ludobójstwa” nie oddaje w pełni prawdy historycznej. Wprost określili to co z Polakami, Ukraińcami i innymi mieszkańcami Wołynia robiła UPA właśnie jako ludobójstwo.

    Ukraińscy parlamentarzyści uznali kwestię polskiej uchwały w sprawie wołyńskiego ludobójstwa jako bardzo ważną dla swojego kraju. W apelu podkreślają, że na Ukrainie „rosną neonazistowskie poglądy”. „Wszystko to jest wynikiem tego, że ludzie nie znają prawdy o tych strasznych wydarzeniach. W ciągu pięcioletniego okresu pozostania przy władzy Wiktora Juszczenki z podręczników historii wycofano setki faktów o zbrodniach ukraińskich kolaboracjonistów podczas II Wojny Światowej. Bandera, Szuchewycz i ich poplecznicy są nadal traktowani przez niektórych jako bohaterowie Ukrainy.”

    Wołając do Polaków o prawdę powołali się słowa wyklętego przez niektóre pro-banderowskie kręgi w Polsce ukraińskiego historyka Wiktora Poliszczuka wzywającego do odrzucenia banderyzmu jako „degenerującego” Ukraińców.

    Wstyd i gorzka satysfakcja

    Apel Ukraińców wzbudza wstyd i gniew. Wstyd, bo mimo że nie głosowałem na żadnego z senatorów którzy poparli pół-prawdziwą uchwałę z 20 czerwca to jednak, czy tego chcę czy nie, stała się ona głosem reprezentantów polskiego państwa, wydanym w dodatku przez „izbę refleksji” do roli której aspiruje Senat.

    Dodajmy ten organ państwa w sposób szczególny ma także opiekować się Polakami poza granicami kraju, w tym tymi zamieszkującymi dawne Kresy Wschodnie, także tymi którzy cudem przeżyli ludobójstwo bądź ich potomkami. Wstyd, że o głębszą refleksję muszą senatorów prosić ich odpowiednich z innego państwa.

    Gorzką satysfakcję natomiast wzbudza fakt, że ukraińscy deputowani zdecydowanie obnażyli zakłamanie naszych polityków i mediów głównego nurtu w tej sprawie. Wszyscy – od świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego i pisowskiego rzekomego eksperta od polityki wschodniej Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, poprzez senatorów głównej partii rządzącej, po Mirosława Czecha ukraińskiego szowinistę pamięci i czołowego w tych kwestiach komentatora „Gazety Wyborczej” czy lewicowego buntownika za państwowe pieniądze Sławomira Sierakowskiego – udowadniają nam, że wypowiedzenie prawdy o ludobójstwie dokonanym przez banderowskie OUN-UPA to rozniecanie konfliktu z współczesnymi Ukraińcami i państwem ukraińskim. Gdy wskutek wnikliwym badań historyków, trudno już zaprzeczyć faktom historycznym, sięgają oni po ten moralnie nie do obrony, ale na pierwszy rzut oka logiczny politycznie argument.

    Apel ukraińskich deputowanych, reprezentujących zresztą obecną koalicję rządzącą, całkowicie falsyfikuje tezę naszych handlarzy pamięcią. Ukraińscy parlamentarzyści stwierdzili bowiem jednoznacznie, iż „zdecydowanie nie zgadzają się z interpretacją” że prawda o działaniach OUN-UPA „wbija klin” między Polaków i Ukraińców.

    Oto głos Ukrainy. 148 deputowanych podpisanych pod wspomnianym apelem, to znacznie więcej niż 37 parlamentarzystów neo-banderowskiej Swobody. Pozostaje mieć nadzieję, że apel ten ostatecznie przekona wszystkich polityków i dziennikarzy, przynajmniej tych mających dobrą wolę w sprawie, że lawirowanie w polsko-ukraińskich kwestiach historycznych jest nie tylko niemoralne, ale politycznie nieracjonalne. Przekona że negocjowanie tekstu uchwały polskiego parlamentu z przedstawicielem Swobody, czego w czerwcu podjął się reprezentujący główną partię rządzącą Polską Cezary Grabarczyk to po prostu polityczna głupota.

    Pozostaje mieć nadzieję, że głos samych reprezentantów ukraińskiego narodu, będzie słyszany lepiej niż głos niezmordowanych bojowników o prawdę o ludobójstwie: księdza Isakowicza-Zaleskiego, Ewy Siemaszko czy Bogusława Pazia od lat powtarzających by nie postrzegać całej Ukrainy przez pryzmat wielbicieli Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.

    Prawdziwa Ukraina

    Za sprawą profesora Pazia, jako redaktora wydanej w zeszłym roku pracy zbiorowej „Prawda historyczna a prawda polityczna. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946” polski czytelnik mógł zresztą zapoznać się z istotnym artykułem ukraińskiego badacza Aleksieja Martynowa „Ukraińska policyjna kolaboracja w kontekście fałszowania historii”. Martynow przytoczył wiarygodne badania socjologiczne uwidaczniające, że tylko 20% Ukraińców deklaruje pozytywny stosunek do nacjonalizmu w wydaniu banderowskim a aż 44% określa swój stosunek doń jako negatywny.

    Być może więc ukraińscy deputowani nakłonią naszych polityków i politycznych komentatorów do odrobienia lekcji z wiedzy nie tylko o polsko-ukraińskiej historii ale i o Ukrainie współczesnej.

    Być może polscy parlamentarzyści posłuchają swoich ukraińskich kolegów. Ja wam panowie deputowani za ten gest po prostu, po ludzku dziękuję.

    Karol Kaźmierczak

    WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

  16. MatkaPolka said

    Uchwała o ludobójstwie na Wołyniu wybłagana w senacie

    https://kierunki.info.pl/2016/07/uchwala-o-ludobojstwie-wolyniu-wyblagana-senacie

    Nie ulega wątpliwości, że postawa, jaką przyjęła w sprawie 73. rocznicy kulminacji rzezi wołyńskiej większość obecnego sejmu, z rzekomo patriotycznym i honorowym PiSem na czele, jest godna potępienia. To właśnie ekipa Kaczyńskiego, której świętym obowiązkiem jest dbać o tak zakłamaną tragiczną historię polskiego narodu, okryła się hańbą i w oczach Polaków musiała stracić wiele. O pamięć pomordowanych przez Ukraińców setek tysięcy naszych rodaków na Kresach Wschodnich walczyć musiała garstka posłów ruchu Kukiz ’15 wspieranych przez rozgoryczone polskie społeczeństwo. Nie dane było jednak zwyciężyć prawdzie w sejmie.

    Na szczęście wczorajszy protest Kresowian i patriotów pod parlamentem, na który żaden przedstawiciel rządu nie raczył choćby na chwilę się udać, przyniósł efekt. Z senatu wyszła inicjatywa uchwały, która miała jednoznacznie określić rzeź wołyńską ludobójstwem, a pomordowanym oddać należną pamięć i hołd. Dzisiejszej nocy senat uchwałę przyjął, a więc szczęśliwie zdążył przed 11 lipca, choć całość wydarzeń, jakie miały miejsce w ostatnim czasie, jest dla parlamentarzystów haniebna. W treści dokumentu możemy przeczytać następujące słowa:

    „Senat Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd obywatelom II RP bestialsko pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów. (…) Senat wyraża też najwyższe uznanie samoobronom kresowym, żołnierzom Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i innych organizacji niepodległościowych, podejmującym heroiczną walkę w obronie ofiar. (…) Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane – zgodnie z prawdą historyczną – ludobójstwem. (…) Senat RP postuluje, aby Sejm ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP”

    Za przyjęciem uchwały zagłosowało 60 senatorów, 23 przedstawicieli opozycji było przeciw, 1 senator wstrzymał się od głosu. Parlamentarzyści PO apelowali o powstrzymanie się od ogłoszenia dokumentu, ponieważ może on zaszkodzić stosunkom polsko-ukraińskim.

    Tym większy ból rodzi świadomość, że w ostatnich dniach, tuż przed krwawą rocznicą tragedii Polaków na Kresach, administracja Kijowa nadała jednej ze stołecznych ulic imię ojca-ideologa bestialskich band OUN-UPA, Stefana Bandery. Mimo tych okoliczności PiS nie ma najmniejszego problemu z wyparciem się pamięci o strasznej historii narodu polskiego i uczczenia pomordowanych, patrząc przez pryzmat jedynie bieżącej, jednostronnej dyplomacji z Ukrainą, która nie przynosi nam żadnej korzyści, a jedynie hańbę.

    Jak powiedział Paweł Kukiz,

    Bóg Was, PiSowcy, osądzi.

    ZOBACZ TAKŻE

    http://radiowarszawa.com.pl/2016/07/senat-za-ustanowieniem-narodowego-dnia-pamieci-ofiar-ludobojstwa-na-wolyniu

  17. MatkaPolka said

    Wołyń 1943: Ukraińscy deputowani odważniejsi od polskich senatorów

    http://prawy.pl/3438-wolyn-1943-ukrainscy-deputowani-odwazniejsi-od-polskich-senatorow

    Opublikowano 7 lipca 2013

    W przededniu rocznicy „krwawej niedzieli” na Wołyniu deputowani ukraińskiej Rady Najwyższej zawstydzili naszych senatorów. W swoim apelu powiedzieli całą prawdę o kresowej rzezi, czego zrobić nie potrafili polscy parlamentarzyści.

    Jak poinformował portal kresy.pl 148 deputowanych ukraińskiego parlamentu reprezentujących Partię Regionów i Komunistyczną Partię Ukrainy zwróciło się do posłów Sejmu RP z apelem aby nasza Wysoka Izba naprawiła błąd izby wyższej i uznała falę mordów polskiej ludności na Wołyniu w latach 1943-44 za ludobójstwo.

    Ukraińscy parlamentarzyści odnosząc się do niedawnej uchwały Senatu RP, którą odczytali jako ugięcie się przed kontrowersjami, uznali że określenie tej zbrodni jako „czystki z elementami ludobójstwa” nie oddaje w pełni prawdy historycznej. Wprost określili to co z Polakami, Ukraińcami i innymi mieszkańcami Wołynia robiła UPA właśnie jako ludobójstwo.

    Ukraińscy parlamentarzyści uznali kwestię polskiej uchwały w sprawie wołyńskiego ludobójstwa jako bardzo ważną dla swojego kraju. W apelu podkreślają, że na Ukrainie „rosną neonazistowskie poglądy”. „Wszystko to jest wynikiem tego, że ludzie nie znają prawdy o tych strasznych wydarzeniach. W ciągu pięcioletniego okresu pozostania przy władzy Wiktora Juszczenki z podręczników historii wycofano setki faktów o zbrodniach ukraińskich kolaboracjonistów podczas II Wojny Światowej. Bandera, Szuchewycz i ich poplecznicy są nadal traktowani przez niektórych jako bohaterowie Ukrainy.”

    Wołając do Polaków o prawdę powołali się słowa wyklętego przez niektóre pro-banderowskie kręgi w Polsce ukraińskiego historyka Wiktora Poliszczuka wzywającego do odrzucenia banderyzmu jako „degenerującego” Ukraińców.

    Wstyd i gorzka satysfakcja

    Apel Ukraińców wzbudza wstyd i gniew. Wstyd, bo mimo że nie głosowałem na żadnego z senatorów którzy poparli pół-prawdziwą uchwałę z 20 czerwca to jednak, czy tego chcę czy nie, stała się ona głosem reprezentantów polskiego państwa, wydanym w dodatku przez „izbę refleksji” do roli której aspiruje Senat.

    Dodajmy ten organ państwa w sposób szczególny ma także opiekować się Polakami poza granicami kraju, w tym tymi zamieszkującymi dawne Kresy Wschodnie, także tymi którzy cudem przeżyli ludobójstwo bądź ich potomkami. Wstyd, że o głębszą refleksję muszą senatorów prosić ich odpowiednich z innego państwa.

    Gorzką satysfakcję natomiast wzbudza fakt, że ukraińscy deputowani zdecydowanie obnażyli zakłamanie naszych polityków i mediów głównego nurtu w tej sprawie. Wszyscy – od świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego i pisowskiego rzekomego eksperta od polityki wschodniej Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, poprzez senatorów głównej partii rządzącej, po Mirosława Czecha ukraińskiego szowinistę pamięci i czołowego w tych kwestiach komentatora „Gazety Wyborczej” czy lewicowego buntownika za państwowe pieniądze Sławomira Sierakowskiego – udowadniają nam, że wypowiedzenie prawdy o ludobójstwie dokonanym przez banderowskie OUN-UPA to rozniecanie konfliktu z współczesnymi Ukraińcami i państwem ukraińskim. Gdy wskutek wnikliwym badań historyków, trudno już zaprzeczyć faktom historycznym, sięgają oni po ten moralnie nie do obrony, ale na pierwszy rzut oka logiczny politycznie argument.

    Apel ukraińskich deputowanych, reprezentujących zresztą obecną koalicję rządzącą, całkowicie falsyfikuje tezę naszych handlarzy pamięcią. Ukraińscy parlamentarzyści stwierdzili bowiem jednoznacznie, iż „zdecydowanie nie zgadzają się z interpretacją” że prawda o działaniach OUN-UPA „wbija klin” między Polaków i Ukraińców.

    Oto głos Ukrainy. 148 deputowanych podpisanych pod wspomnianym apelem, to znacznie więcej niż 37 parlamentarzystów neo-banderowskiej Swobody. Pozostaje mieć nadzieję, że apel ten ostatecznie przekona wszystkich polityków i dziennikarzy, przynajmniej tych mających dobrą wolę w sprawie, że lawirowanie w polsko-ukraińskich kwestiach historycznych jest nie tylko niemoralne, ale politycznie nieracjonalne. Przekona że negocjowanie tekstu uchwały polskiego parlamentu z przedstawicielem Swobody, czego w czerwcu podjął się reprezentujący główną partię rządzącą Polską Cezary Grabarczyk to po prostu polityczna głupota.

    Pozostaje mieć nadzieję, że głos samych reprezentantów ukraińskiego narodu, będzie słyszany lepiej niż głos niezmordowanych bojowników o prawdę o ludobójstwie: księdza Isakowicza-Zaleskiego, Ewy Siemaszko czy Bogusława Pazia od lat powtarzających by nie postrzegać całej Ukrainy przez pryzmat wielbicieli Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.

    Prawdziwa Ukraina

    Za sprawą profesora Pazia, jako redaktora wydanej w zeszłym roku pracy zbiorowej „Prawda historyczna a prawda polityczna. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946” polski czytelnik mógł zresztą zapoznać się z istotnym artykułem ukraińskiego badacza Aleksieja Martynowa „Ukraińska policyjna kolaboracja w kontekście fałszowania historii”. Martynow przytoczył wiarygodne badania socjologiczne uwidaczniające, że tylko 20% Ukraińców deklaruje pozytywny stosunek do nacjonalizmu w wydaniu banderowskim a aż 44% określa swój stosunek doń jako negatywny.

    Być może więc ukraińscy deputowani nakłonią naszych polityków i politycznych komentatorów do odrobienia lekcji z wiedzy nie tylko o polsko-ukraińskiej historii ale i o Ukrainie współczesnej.

    Być może polscy parlamentarzyści posłuchają swoich ukraińskich kolegów. Ja wam panowie deputowani za ten gest po prostu, po ludzku dziękuję.

    Karol Kaźmierczak

  18. MatkaPolka said

    Wołyń 1943: Ukraińscy deputowani odważniejsi od polskich senatorów

    http://prawy.pl/3438-wolyn-1943-ukrainscy-deputowani-odwazniejsi-od-polskich-senatorow

    Opublikowano 7 lipca 2013

    W przededniu rocznicy „krwawej niedzieli” na Wołyniu deputowani ukraińskiej Rady Najwyższej zawstydzili naszych senatorów. W swoim apelu powiedzieli całą prawdę o kresowej rzezi, czego zrobić nie potrafili polscy parlamentarzyści.

  19. watazka said

    Nie wiem co to ma wspolnego z naszymi stosunkami z Ukraina ale tak mi sie skojarzylo:

    UKRAINA odc. #107 –

  20. Maćko said

    Ehhh … PiS reprezentuje interesy banderowców?

    A skad! PiS reprezentuje interesy swoich „inwestorów strategicznych”.
    A takimi nie sa banderowcy, sami bedacy na garnuszku … Niemieckim? Usrahellskim?
    Kto wie?

    Nie ulega żadnej wątpliwości, iż reprezentuje interesy bandersynów. A dlaczego i kto za tym stoi – to inna sprawa.
    Admin

  21. anonim said

    ad.14 Bodzio
    Jedyne co im się roi to polińskie międzymordzie (bo Polskę się rozbierze)…proszę poszukać map i podstawić pod nie to co się w Polsce wyprawia.

  22. Eart said

    Proby budowy miedzymorza to projekt rekonstrukcji Chazarii. Stad gudlaje PiSu z Ukrainskimi tuszuja zbrodnie wolynska.

  23. ENKI said

    /Stowarzyszenie Klub Inteligencji Polskiej/ Materiały nadesłane 23 czerwca 2016
    artykuł: ABW w służbie ukraińskiej SBU? – widziane z USA
    Komentarz: Nanna says: 24 czerwca 2016 at 22:40. nanna=nana
    Oto niektóre fragmenty:

    -Jaką przyszłość może mieć kraj, którego głównym zajęciem jest rozkopywanie mogił w celu przeliczenia trupów na gotówkę?
    Mądrzy ludzie tak skonstruowali prawo, że nie ma w nim miejsca na odpowiedzialność zbiorową.
    I tym bardziej wnukowie nie odpowiadają za czyny dziadków. A jednak do Polaków to nie dociera.

    Swoim postępowaniem Polacy przyczynili się do restytucji banderyzmu i nawet ci Ukraińcy, którzy byliby Polakom przychylni, zostali tym samym zmuszeni do zajęcia strony przy banderowcach, jako że od Polaków wychodzi dla nich zagrożenie. Takie są realia. Ale do Polaków to nie dociera.

    Jeżeli Polska jest państwem słabym, a niektórzy mówią wręcz, że Polska to państwo teoretyczne,
    to jak sobie Polacy wyobrażają „dochodzenie swoich praw”? Przy pomocy czego i kogo miały by
    te „swoje prawa” zostać wyegzekwowane? I w imię czego? Rozum nakazuje zostawić zmarłych w spokoju. Rozum nakazuje żywym zająć się życiem. Czyżby Polacy nie mieli rozumu?

    Można spotkać wiele opinii na temat zacofania i prostactwa Ukraińców.
    Ale na czym są te opinie oparte, jeżeli to nie Ukraińcy dają Polakom bezzwrotne, miliardowe kredyty, ale właśnie Polacy zasilają Ukrainę pieniędzmi złupionymi na naszych obywatelach na przykład wysokimi podatkami? Kto jest wasalem, a kto panem? Czy to nie dało Polakom nic do myślenia?

    Co przyjdzie Polakom z tego, że jakiś Ukrainiec – potomek uczestników rzezi wołyńskiej – się przed Polakami pokaja, jeżeli już Polski nie będzie?
    ————————————-
    Warto zamieścić cały ten komentarz nany, by uprzytomnić Polakom – postawę współczesnych banderowców.
    Użyte tu argumenty banderowskie są odpowiedzią na pytanie: „Dlaczego PiS wystraszył się Ukrainy? ”
    Wygląda na to, że PiS zajmuje podobną – jak nana – postawę wobec Rzezi Wołyńskiej, Zamojskiej, Hrubieszowskiej, Przemyskiej.
    Skoro Kuchciński konsultuje uchwały sejmu z banderowcami. Skoro sejm polski nie wyszedł do zebranych pod sejmem Kresowiaków, natomiast posłowie na sejm entuzjastycznie fetowali i uhonorowali „baneriwkę” Sawczenko.

  24. NICK said

    „Kto wie?”.
    P. Maćko. (20).
    Wie. Zapewne.
    SC nie wyjaśnia???
    Napisz Pan co socjocybernetyka tyka. Na temat zadany.

Sorry, the comment form is closed at this time.